Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Maj 31, 2012 6:21 pm

First topic message reminder :

Samotna wyspa, o której mało kto wspomina, zapewne dzięki staraniom facetów w czarnych garniturach. Nikt nie wie, co znaczy widoczny z lotu ptaka napis "Strefa 66.6, wstęp wzbroniony.", lecz dla wielu brzmi on jak zaproszenie.


Wyspa została zmieciona z powierzchni ziemi przez Ion Cannon armi Sześć, Sześć punkt Sześć. Jedynie połać morska i gigantyczny krater pod powierzchnia unormowanej wody może świadczyć o tym, że była tu jakaś połać ziemska w postaci wyspy.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
April



Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013


SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Lut 24, 2017 6:22 pm

Wiadomość do Reda

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Raa



Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 03, 2017 7:53 pm

Parząc na znajdującą się przy ognisku dwójkę towarzyszy Raa nagle dostrzegła jak włosy ogoniastej nagle zaczęły zmieniać kolor na złoty, by zaraz potem wrócić do poprzedniej barwy. I tak w kółko przez co dla różowoskórej dziewczyna wyglądała jakby migotała.
I choć była to kolejna rzecz której nie rozumiała, lecz fakt, że Red odzyskał przytomność wystarczył by to zdarzenie nie wytrąciło jej jeszcze bardziej z równowagi.
- Brzmi dobrze... A to Ki... jest...? Ja nie wiem skąd... to Ki jest... - stwierdziła niemal warcząc do rogatego, gdy ten zwrócił się do niej po rozmowie z wyposażoną w ogon dziewczyną. Wyglądało jednak, że nim się odezwała demon zdążył już się zająć czymś innym i nie zwracał uwagi na to, że coś do niego mówiła. Tylko, że dla niej wyglądał jakby przez chwilę nic nie robił, by zaraz po tym zabić jednego z przelatujących nad nimi ptaków.
Jednak zarówno zabicia stworzenia jak i to, że demon momentalnie zaczął go pożerać nie zrobiły na niej żadnego wrażenia. W końcu sama też nie miała żadnych oporów przed zabijaniem. Widziała też jak pochłonął gigantycznego mięczaka wysysając z niego całą krew. Lecz niespodziewane pojawienie szkarłatnych błysków dobiegających z pobliskich zarośli, jak i niespodziewane zniknięcie czarnowłosego w dziurze która pojawiła się znikąd.
- Dobrze Red...? - spytała chcąc rzucić ku wyrwie. Jednak nim zdążyła pokonać choć połowę dzielący ich dystans spod ziemi zaczęła wyłaniać się tajemnicza konstrukcja na której wylądował rogaty demon.
Gdy całość obróciła się i wypuściła serię pocisków momentalnie skojarzyło jej się to z jednym z przedmiotów jakie widziała u ludzi podczas starć na tej wyspie. Tylko, że to tutaj był znacznie większe.
Podążając wzrokiem za wystrzelonymi rakietami różowoskóra dostrzegła na niebie dwa obiekty ku którym one leciały.
Będąc w niejakim szoku po zniszczeniu pocisków Raa uniosła się mniej więcej na wysokość koron drzew. Patrząc za jednym z obiektów który zaczął się oddalać w pewnym momencie zobaczyła coś co momentalnie oderwało jej uwagę od dotychczasowych wydarzeń i w pełni skupiło na sobie całą uwagę demonicy. Ujrzała bowiem wieżę wystającą ponad rozciągające się wokół morze zieleni.
- Raa... chcesz podleć tam... - stwierdziła na głos nie odrywaj wzroku od odległego budynku, po czym zwróciła się do reszty patrząc w ich stronę - Red i Vulfila... kieruj się... tam z ja... czy was zostawcie tu...?
Wisząc w powietrzu różowoskóra nie mogła się doczekać jakiejkolwiek wypowiedzi. Właściwie to najchętniej z miejsca ruszyła w stronę tamtej wieży. W końcu to w jej pobliżu została zaatakowana przez ludzi z tej wyspy. Teraz zamierzała skorzystać z nadarzającej się okazji by nie przebierając w środkach odpłacić im się za to co jej się wtedy przydarzyło i liczyła na to, że Red, a już w szczególności Vulfila nie będzie jej w tym przeszkadzał.

OCC:
Start treningu
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Mar 06, 2017 1:36 pm

Kiedy Red wstał, Vulfila zrobiła to samo. W milczeniu przyglądała się każdemu jego ruchowi, trochę pozbawiona trzeźwości umysłu. Gdy saiyana ogarniała furia, bardzo ciężko było myśleć racjonalnie. A ona była wyprowadzona z równowagi. Jej włosy podnosiły i się i opadały cały czas. Zaciskała ręce, gotowa do puszczenia ich w ruch. Jej ogon tańczył za plecami rozjuszony. Dopiero, gdy powiedział: „Zawsze wierzyłaś Atlantis. Spróbuj choć raz uwierzyć komuś innemu.” Zaczęła analizować sytuację.

Nim zdążyła cokolwiek zrozumieć, Red złapał jakieś zwierze i rozpruł jego ciało na oczach Halfki. Vulfili włosy stanęły dęba.

- Słuchaj, zadałam ci pytanie i żądam odpowiedzi, nie jakichś wykrętów! – krzyknęła. W tym momencie jej włosy całkiem wzniosły się w górę i zapłonęły na złoto. Oczy nabrały błękitnego koloru. Wokół ciała Halfki pojawiła się buchająca aura. – Kto to jest Atlantis, gdzie jest ten chłopak i co mu zrobiłeś? Mów! – warknęła, strzelając ostrzegawczo pocisk KI w pobliskie drzewo, łamiąc je w pół. Nie mogła wytrzymać tej presji, musiała jakoś się wyładować. Całkiem przestała nad sobą panować, nie mówiąc już o cierpliwości.

Nagle ziemia zatrzęsła się i rozwarła pod nogami Red. W wnętrze wydobyła się wyrzutnia rakiet. Oszołomienie było zbyt duże. Vulfila zakryła twarz ręką, jakby to miało ją ochronić przed rakietami. Te na szczęście nie miały zamiaru strzelać w nią.

- Nigdzie nie lecę, dopóki nie otrzymam odpowiedzi. – oświadczyła, kładąc ręce przed sobą i łypiąc wzorkiem na Raa i Red.

OCC: Trening start

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Mar 06, 2017 6:04 pm

Grr nawet nie mógł zjeść w spokoju świeżo upolowanego ptactwa, a już stracił grunt pod nogami i wpadł w dół. Nie odrywał stóp od ziemi, która przekształciła się w głowicę rakiety, co w ogóle dla antytechnologicznego demona wydawało się bardzo dziwne i irytujące. Co to się działo?! Jakieś ćwiczenia? Pokaz sił? Ostateczne testy? Nie, ktoś lub coś atakował wyspę, a ona odpłacała się tym samym. Niestety wyglądało na to, że ci z wyspy przegrywali, pociski nie trafiały celów, które robiły się zuchwalsze. Niby co to mogło interesować Reda, lecz ujrzał poruszenie Raa. Może wiedziała, kto za tym stał?
Ta sama demonica pragnęła już pomknąć w stronę smukłego obiektu górującego nad lasem tropikalnym, lecz nim jej towarzysz ruszył z nią w drogę, wściekłość Vulfili nie ustępowała i zagrodziła mu drogę. Była naprawdę zawzięta i uparta. Niespecjalnie był przekonany, czy cokolwiek nowego wniesie do sprawy z luką w przeszłości, jednak z niewiadomego mu powodu postanowił się zatroszczyć o jak najlepszy obraz sytuacji dla Halfki. Pewnie tego nie doceni, że demon dla jej satysfakcji odsunął od ust resztki jedzenia i po kilkunastu sekundach skupienia z zamkniętymi oczyma odpowiedział dziewczynie z ogonem:
>Atlantis była Twoją przełożoną. To ona zwerbowała Cię do organizacji, która skupiała się na walce o sprawiedliwość, i to ona przydzieliła Ci tamtego chłopaka w zadaniach.
W ramach przerwy i regeneracji sił potrzebnych do mowy zbliżył do ust zakrwawione palce i zlizał je z czcią. Była taka słodka, taka aksamitna w dotyku i w przełyku. Gdyby tylko mógł jej dostać więcej...
Jego rozmyślanie o posoce przerwała Raa, która poganiała towarzystwo do akcji. W sumie nie dziwił się, skinął głową w jej stronę, lecz Vulfila dalej uparła się i nie chciała ruszyć się z miejsca, dopóki nie pozna całej prawdy. Dość odważnie aprobowała swoje niezadowolenie, skoro zadzierała nosa przed kimś, kto mógłby ją zabić. Mógłby, ale nie zrobi tego. A to dzięki ich wspólnej, dalekiej przeszłości, która splotła ich ścieżki życia wtedy i teraz. Widząc jak Halfka wciąż emanowała złotą aurą, która zżerała jej cenną energię, ostrożnie podszedł do wojowniczki i delikatnie ujął w palce jej podbródek i owal twarzy. Mimo wielkich, zakrwawionych pazurów, był tu wyjątkowo ostrożny. Mogła poczuć na skórze, jaki mróz bił ciągle z Reda, który przy każdym wypowiedzianym zdaniu wypuszczał mroźne mgiełki z zakrwawionych ust.
>Mówiłem już, nie zjadłem go. Padł ofiarą Tsufula, a później klątwy. Wiele rzeczy nie pamięta, ale przy Tobie z pewnością odzyskałby więcej wspomnień. Szukałaś go, i znalazłaś.
Wtedy wypuścił z objęcia palców twarzyczkę Ogoniastej, przy tym nieco się wyprostował przed Vulfilą i utkwił uważnie czerwone tęczówki w jej spojrzeniu. Oto dwa światy mierzyły się ze sobą. Jej świat był rozgniewany, pełny emocji, a jego świat potrafił nawet mówić o sobie w trzeciej liczbie pojedynczej, beznamiętnie. Jeśli skojarzyłaby osobę, która przetrwała atak Tsufula, albo jakikolwiek detal związany z tym co powiedział Red, mogłaby mieć więcej wiary w stan faktyczny. Elfie uszy zmieniły się w kocie i włochate, a niegdyś zupełnie bordowe włosy ze stalowym warkoczem - czarną czuprynę z czerwonymi pasemkami owiniętymi niedawno złotą wstęgą. Jego niegdyś czerwona aura stała się ciemna i zimna. Vulfila na szczęście nie zmieniła się tak drastycznie. Oczywiście urosła w siłę, chociaż dzięki niezmiennej aparycji została rozpoznana.
Wreszcie odsunął się od wojowniczki i odwrócił się na pięcie podążając za śladem Raa, która musiała się już nieźle niecierpliwić. Nie zmuszał dziewczyny, aby za nim poszła, chociaż jak zrobił kilka kroków do przodu wraz z demonicą, to na moment przystanął i spojrzał zza swojego ramienia czy Halfka za nimi idzie. Jakkolwiek zachowała się dziewczyna, i tak oderwał stopy od podłoża i poleciał przed siebie doganiając Sojuszniczkę. W ramach przeprosin, bo w zasadzie przez jakiś czas Raa była wyłączona z dyskusji, odniósł się do nurtującego ją pytania.
>Ki to energia, która w Tobie jest. Dzięki niej możesz, chociażby jak teraz, latać. Im bardziej oswoisz się z własną mocą, tym znajdziesz więcej zastosowania dla niej.
Nie był zbyt dobrym tłumaczem, zwłaszcza, kiedy przekroczył limit swej małomówności. Myślami był we czterech miejscach jednocześnie. Tu, na wyspie, lecąc w stronę wieży, która urosła jak grzyb po deszczu. Drugie miejsce przypadało na Vulfilę, która została za nimi w tyle. Trzecie na Kisę i Raziela, którzy dalej siedzieli w Pałacu Wszechmogącego. A czwarte na April, która odłączyła się od wspomnianej dwójki i przebywała gdzieś z daleka, w towarzystwie kogoś innego. Red robił wszystko, by nie myśleć o swoim potwornym głodzie.

[Ooc: początek treningu
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 10, 2017 1:48 am

Wisząc w powietrzu i przyglądając się jak pozostała dwójka dyskutuje o czymś czego wątek cały czas jej umykał. Nie przejmował się jednak zbytnio tym faktem. Zamiast tego próbowała panować nad sobą ci jednak przez przedłużające się rozmowy Reda i Vulfili robiło się coraz trudniejsze. Dodatkowo, co rusz spoglądała w kierunku odległej budowli zupełnie jakby wciąż odczuwała nieodpartą potrzebę upewnienia się, że wieża wciąż stoi tam gdzie stała.
- W koniec... - warknęła do siebie, gdy Red skończył rozmawiać z czarnowłosą która aktualnie była złotowłosą, po czym obróciła się w powietrzu i ruszyła w stronę wieży.
Nie interesowało jej zbytnio, czy Vulfila będzie za nimi podążać, czy nie. Właściwie to nawet nie wiedziała czemu wcześniej się o to zapytała. W końcu mogła wyruszyć bez czekania na innych. Pewnie była by już na miejscu mogąc zająć się tym co chciała. Tym bardziej, że zielonoskóra pani doktór najpewniej była właśnie gdzieś tam. A poza pokazaniem znajdującym się tam ludziom, że ona tak łatwo nie zapomina tych którzy jej podpadli.
- Wiem... co to Ki... -  stwierdziła nie przerywając lotu i spoglądając na demona spod przymkniętych powiek próbując nie dać się ponownie wytrącić z równowagi. A przynajmniej jeszcze nie w tej chwili, co jednak nie było takie łatwe.
Przecież powiedziała, że nie wie gdzie jest Ki ku której niby miała się kierować by znaleźć tą całą jednostkę, a nie, że nie wiedziała czym ona jest. Na potwierdzenie tego wyciągnęła w stronę Reda rękę tworząc w w otwartej dłoni świecącą kulkę energii.
- Wiem co to... Ja nie wiem... gdzie jest Ki... z jednostka... sześć sześć punkt sześć... o która... ty mówisz...
Po tych słowach wskazała powstałą kulą na zbliżająca się z każdą chwilą budowlę.
- Pozwolę im widać... jakim zastosowania... ma Raa dla Ki...
I momentalnie zacisnęła pięść rozpraszając stworzony pocisk. Ostatecznie już niedługo będzie miała okazję na spożytkowanie jej w znacznie przyjemniejszy sposób.

OCC:
Koniec treningu
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 10, 2017 11:39 am

Trójka towarzyszek dysputowała uparcie w kwestii swoich prywatnych spraw zapominając, że wyspa od dawna przestała być bezpiecznym miejscem. Wyrzutni rakiet przeciwlotniczych było znacznie więcej rozsianych po całym rejonie, jednakże krótkie wiązki przerywanych laserów ki ścinały działa na pół gładziej, niżeli rozgrzany nóż przenikał przez klocek masła.

Raa ostatecznie ruszyła jako pierwsza w kierunku wieży radiowej, wschodnia strona na jej oczach została zmieciona z powierzchni ziemi. Eksplozje plazmatycznej ki dezintegrowały całuny drzew z całą zawartością drzemiącą pod ich koronami. Pomiędzy szczątkami obumierającej części wyspy dało się dostrzec oddziały jednostek zmechanizowanych, które jako jedyne przetrwały atak. Nie ustępowały one w ostrzale ze swoich działek, lecz wydawałoby się, że nic nie dosięgało dwóch dynamicznych celów. Odgłosy walki nie ustępowały na wyspie, swąd śmierci unosił się w powietrzu zaznaczając, że zapach jest lżejszy od powietrza. Wieża znajdowała się co raz bliżej...

Red po kłótni z Vulfilą ostatecznie skończył temat unosząc się w powietrze i mknąc za nowym sojusznikiem, także kierował się w kierunku wieży. Struktura naszpikowana satelitami dzielnie trzymała się, gdy jedna czwarta wyspy żegnała się ze swoimi siłami witalnymi, prawidłowym porządkiem natury. Pod sobą dostrzegła obecność dżipów przemykających pod koroną drzew, sylwetki oddziałów mężczyzn nie przypominających doborowych żołnierzy sześć, sześć punkt sześć zdecydowanie przykuł uwagę. Mógł być to zorganizowany atak, kierowali się również w kierunku wyznaczonym przez dwójkę demonów. Z góry dało się także dostrzec, że na zachodniej stronie wyspy miał miejsce najwyraźniej jakiś desant morski, małe czarne kropki w ogromnych ilościach mknęły do plaż i znikały mu ostatecznie z oczu. Parę potencjalnych eksplozji mogło wskazywać, że linia frontu zdecydowanie poszerzyła się o stronę zachodnią, jak i wschodnią...wydawałoby się, że to niekorzystne warunki dla defensora, ale demony z saiyanką nie miały zbytniej wiedzy o militarnej taktyce i nie były świadome, że tego typu inwazje często miały charakter wręcz samobójczy.

Vulfila otrzymała pewnego rodzaju odpowiedź od demona i tylko w jej mniemaniu było, czy owe słowa były dostatecznie przekonujące. Oczekiwała na więcej, ale zamiast tego demon ostatecznie uznał temat za zakończony, gdy uniósł się ponad koronę drzew. Działo nie obrało ich za cel, mimo, że byli najbliższym celem ataku potencjalnej salwy rakiet. Mogła pozostać lub próbować ich nadgonić, zbytnio nie oczekiwali na jej dalszą odpowiedź, a i sytuacja na wyspie nie pozwalała na zbytnie ociąganie się w decyzjach. Nim podjęła decyzje usłyszała odgłosy wystrzału w okolicy, trzy srebrzyste, na domiar grube liny pomknęły w jej kierunku z trzech przeciwnych kierunków zakończone hakowatymi szczypcami. Przez cały ten czas byli obserwowani, lecz przez kogo? Czyżby zmienili zdanie i zdecydowali się ich wyłapać jeden po drugim? Raa i Red oddalali się co raz bardziej, a cenne sekundy drastycznie zwiększały ich dystans. Pociski unieruchamiające również najwyraźniej prezentowały nie lada szybkość, skoro przy zaskoczeniu na pierwszą ocenę instynktu samozachowawczego małpiastej mogła przewidzieć, że nie prześcignie ich. (Szybkość pocisków, aż 840 jednostek - zaawansowana technologia mimo prostoty wyglądu i działania.)


*Wiadomości:
Red otrzymał telepatyczną wiadomość w czasie powietrznej podróży, ktoś lub coś najwyraźniej wykryło jego sygnaturę ki i przesłało przekaz:
Telepa'sms:
 

Raa poczuła ukłucie w prawym oku i nagle głos rozbrzmiał w jej głowię:
Telepa'sms:
 

Vulfila poczuła dziwne wibrowanie w powietrzu, nie mogła się z nikim skontaktować w końcu, gdy nagle w jej umyśle zabrzmiało:
Telepa'sms:
 

OOC:
1 Nieznany byt: Strzał z harpuna, obrażenia Paraliż*x na Vulfila.
2 Nieznany byt: Strzał z harpuna, obrażenia Paraliż*x na Vulfila.
3 Nieznany byt: Strzał z harpuna, obrażenia Paraliż*x na Vulfila.
Na tą turę zależnie od użytej techniki i opisu postu, możesz się uchronić od pochwycenia. Liczę na kreatywność, dozwolone tylko na tą turę użycie techniki ofensywnej w celu obrony przed harpunami.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Mar 12, 2017 2:19 am

Lecąc cały czas przed, gdy coś po jej prawej stronie. A dokładniej było to śmierć i zniszczenie jakie nieznani przybysze sprowadzali na ten kawałek lądu, co wywoływało w niej mieszane odczucia. Nim jednak dane było zacząć się nad nimi rozwodzić poczuła jak jej prawe oko po raz kolejny tego dnia przechodzi intensywny ból, po czym w głowie rozbrzmiały czyjeś słowa. Lecz tym razem nie był to znany jej już głos Reda.
- Którzy ty... - zaczęła demonica na powrót zwracając się ku wieży i nie przejmując się, że ten kto się do niej zwracał może nie słyszeć, że coś mówi. Dopiero gdy padło słowo "siostro" momentalnie wyhamowała rozglądając się po okolicy - Ty jest ta... demonem z... ostatnia raz...
Po tych słowach zamilkła wysłuchując przekazu do końca, próbując rozważyć czy powinna zignorować tą wiadomość, czy też posłuchać się. Tylko, że posłuchanie się oznaczałoby to, że musiałaby odłożyć swoje plany na później, a już czułą jak ją nosi by tylko jak najszybciej móc się odpłacić ludziom z tej wyspy za ostatni raz. A z tego co widziała i usłyszała od zielonej "pani doktor" wyspa była atakowana. I raczej nie zapowiadało się by atakujący zamierzali skończyć nim nie zrównają wszystkiego z ziemią. I doskonale ich rozumiała. Sama też by tak zrobiła. Tylko, że właśnie ją w tym ubiegano, co nijak nie podobało się Raa.
Jednak jeśli miała się dowiedzieć czegokolwiek, to chyba faktycznie musiała postępować tak jak chciała tamta demonica. Tylko, czy aby na pewno chciała się dowiedzieć co tu się tak naprawdę działo? Czy potrzebowała wyjaśnień, czy też mogła się bez tego obyć i zająć się tym co chciała?
Na dodatek jakby Raa miała jeszcze za mało jak dla niej dylematów na głowie to wśród tego całego natłoku myśli zaczęła dominować jedna i to taka z którą różowoskóra nie specjalnie się zgadzała. Było to bowiem przeświadczenie, że skoro "rozmówczyni" również demonem to ona musiał jej jakoś pomóc. I choć próbowała to ono nie ustępował, a wręcz stawało się coraz nachalniejsze stopniowo przysłaniając inne przemyślenia.
Ostatecznie wypuściła z siebie nieco gorącego powietrza mając wrażenie, że głowa jej zaraz eksploduje.
- Gdzie ty niby jest...? - niemal wywarczała przez zaciśnięte zęby. I co prawda z początku nie zastanawiała się nad tym czy to połączenie działa w obie strony to stwierdziła, że skoro tamten zwierzak z plaży wiedział co mówiła podczas walki z Vvien to najpewniej jakoś słyszano tutaj co mówiła przez cały ten czas - Mówisz mi... gdzie ty jest... by Raa wiedzieć... w która strony podążać...
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Mar 12, 2017 11:44 am

Nie podobało mu się to wszystko. Nie tylko jeśli chodzi o upartość Vulfili, niemożność pełnego zrozumienia swojej sojuszniczki Raa, ale na wyspie zaczęły pojawiać się obiekty, których nie powinno być. Żywe i nieożywione jednostki kierowały się ku wieży, która musiała jakoś odpierać ataki agresorów, lecz Red skupiał się na czymś innym. A bardziej na kimś, kto przetrzymywał poszukiwany przez niego przedmiot. Zaraz do tego wrócimy.
Raa musiała mieć anielską cierpliwość, chociaż ona jest obca demonom, że nie przyfasoliła jeszcze młodzieńcowi za brudne uszy czy za brak logicznego powiązania ze sobą faktów. Rzeczywiście, skoro korzystała z latania, to dlaczego miałaby nie znać się na Ki? Rogaty tylko cicho westchnął z własnej głupoty, ale po rozwianiu wątpliwości przez dziewczynę o różowej karnacji powiedział z lekko zmieszanym tonem:
>Istota, o której mówisz, jest gdzieś w głębi wyspy, w stronę wieży.
Nie wspomniał, że miał problemy z dokładną lokalizacją, gdyż tracił koncentrację w związku z tym co działo się dookoła nich. Jakieś rakiety, hałasujące pojazdy mechaniczne... liczne eksplozje rozszerzające się na coraz większą część wyspy. Mimo wszystko leciał tam, gdzie wyczuwał energię, nawet przyspieszył lot, ale po jakimś czasie zorientował się, że zostawił Raa w tyle. Odwrócił się w jej stronę, zatrzymała się w miejscu. Chyba ból oka doskwierał jej, bo aż zacisnęła zęby. Nie wiedział, że z kimś i o czymś rozmawiała (i to telepatycznie), chociaż dostrzegł ruchy jej warg. Nie odczytał z nich niczego, nie znał się na tym. Zaraz i do jego głowy dotarła wiadomość telepatyczna. Spojrzał w kierunku źródła mocy tej istoty, którą Rudy Kocur nazywał Bóstwem. Wyprostował się w kręgosłupie i zmrużył na moment oczy koncentrując się na swoim celu pobytu:
>>>Wymienię krew za Smoczą Kulę.<<<
Nie do końca wiedział, o co biegało z jego krwią i w jaki sposób miałaby ta postać skorzystać bardziej niż z posiadania artefaktu, ale nie miał ani sił ani czasu na dłuższe zastanowienie. Pewnie będzie tego żałować, lecz naprawdę potrzebował życzenia. Otworzył oczy, wystrzelił z lewitacji jeszcze szybciej niż przedtem, zostawiając za sobą czarną łunę z aury, jaka gryzła go od środka, a która znalazła ujście na świat zewnętrzny. Dziewczyny powinny sobie poradzić, aczkolwiek szczerze powiedziawszy nie myślał o tym w tej chwili. Był skupiony tylko na jednym - na spotkaniu z istotą zwaną Sześć, sześć punkt sześć i dobicia targu.
Wreszcie dotarł pod obiekt i rozglądał się gorączkowo za jakąś wskazówką, która zaprowadziłaby go do serca tej wyspy, do tej olbrzymiej energii, która ukrywała swój potencjał pod niewymiernymi liczbami. Kocim uchem wyłapał dźwięki nadjeżdżających jednostek zmechanizowanych czy tam kołowych - nie był znawcą, ani taktykiem.

[Ooc: koniec treningu]
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Mar 13, 2017 4:45 pm

Vulfila stała jak wryta. Czuła, że jej członki paraliżuje wstręt i dezorientacja. Nie wiedziała, co powiedzieć, jak dalej zareagować. Nie mogła pozbyć się uczucia ostrych szponów wbitych w skórę. Palców, które przed chwilą były oblizane ze świeżej krwi. Zimny oddech demona osiadł na jej twarzy i nie dawał się zmyć, choć wycierała go ręką. Zrobiło jej się niedobrze.

I ten wzrok. Czerwone tęczówki. Dziewczynie wydawało się, że widzi jak świeża krew właśnie napływa mu do oczu i nasyca. Beznamiętnie. Bezrefleksyjnie. Czuła, że równie dobrze mógłby wbić szpony w jej ciało i rozpruć na części. Potem wyssać posokę. Gdyby tylko nie miał żadnego powodu, by tego nie robić. Tak samo jak z niewinnym, przypadkowym ptakiem.

Co zaś widział Red w jej oczach? Wystarczyła chwila skupienia, złączenia spojrzeń, by zza zasłony złości i dumy ujawniła się całkowita bezsilność. Słabość i strach. Coś, co znajdzie się tylko w spojrzeniu Halfa, nieczystej krwi saiyanina. Tylko, że to nie było wszystko. Przez ułamek sekundy demona przeszyła krótka myśl. Takie dziwne przekonanie, że ona... jest nieczysta? Czemu? Tego sam nie wiedział. To wrażenie minęło równie szybko, jak samo się pojawiło. Tak niezauważalnie, że wkrótce można było odnieść wrażenie, że wcale go nie było. Że rogacz sobie go zmyślił.

Red odleciał, a ona miała więcej pytań. Kim jest Atlantis? Jaka organizacja? O co chodzi z tym chłopakiem. Demon olał ją, potraktował jak wkurzającą muchę. Dał tylko przedsmak odpowiedzi, a Halfka w furii nie wiedziała, jak to interpretować. Ta cholerna bezsilność, nic nie była w stanie mu zrobić.  

- Aaaarrggghhh...!!! – wrzasnęła wściekła. Wystrzeliła kilka pocisków KI w okoliczne drzewa. Zaczęła dewastować okolicę. Żeby wyładować stres.

Tsuful... Jak Vulfila go nienawidziła. Czy to on był jej klątwą? Zabierał jej wszystko, na czym jej zależało. Wprowadzał zamęt, choć pewnie sam  o tym nie wiedział. Może to przez niego utknęła w Rajskiej Sali? Może to jego cień na niej spoczywał? Odpowiedzi znał Red, ale Halfka nie mogła go do niczego zmusić.

Wyładowywała się na pobliskiej roślinności przez dłuższy czas. Była zła. Na Reda, na siebie, na Tsufula. Na bezsilność i własną słabość, gdy nagle trzy srebrzyste liny wystrzeliły w jej kierunku. Całkiem się ich nie spodziewała. Zareagowała odruchowo. Jej dłonie zapłonęły błękitnym płomieniem, przypominającym ostrza. Wyskoczyła lekko w powietrze i cięła liny, które próbowały ją spętać. Unikała zetknięcia z nimi, żeby nie zostać sparaliżowana. Wyglądało to przez chwilę jak wykonywany z gracją balet.

Jeśli udało jej się w ten sposób uniknąć schwytania, podleciała znacznie wyżej ponad korony drzew tak, żeby nie można było jej po raz drugi pochwycić w pęta i krzyknęła.

- Jakie kurczaki, kim jesteś? Czego chcesz? Ja tu jestem przypadkiem. Nic od Was nie chcę. Dajcie mi spokój.

Koniec treningu

-75 KI SSJ
-1532,1 KI SWORD (711*1,1+750)
-355,5 (5x71,1) KI Blast (711/10)

= 1592

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Mar 15, 2017 8:11 pm

Rozproszyli się, czy to było słuszne...na pewno nie mogli już wspierać się myślą, że w grupie siła. Vulfila napotkała gromadkę niezidentyfikowanych żołnierzy. Raa postanowił udzielić pomocy demonicznej Pani doktor. Red podążał za smoczą kulą, oby na łatwiznę.
---------------------------
Raa wysłuchiwała się uważnie w miejsce pobytu diablicy. Z jakiegoś powodu czuła z nim pewną więź, ale może jedynie oczekiwała w tej sytuacji jakichkolwiek wyjaśnień? Miała się udać na wschód, do miejsca gdzie dwa punkty mknęły z niesamowitą prędkością po nieboskłonie prezentując taniec z deszczem pocisków ki uderzających o wyspę. Wiedziała już gdzie się udać, choć okolicy nadto nie znała. Miała poszukiwać włazu ukrytego między wysokimi kamulcami ułożonymi w literę "E". Kolejno dostawała instrukcje w jakim kierunku powinna lecieć, jak również do czego podlecieć. Tak precyzyjne, jakoby nieznajoma potrzebująca pomocy własnymi oczami widziała to, co obecnie obserwowała Raa. W końcu odnalazła wyznaczony punkt, to przy nim powinna znaleźć wejście do bunkra zostawionego tutaj jeszcze za czasów, bliżej nieokreślonej w przeszłości, wielkiej wojny ludzkości. -Wykryto niezidentyfikowaną formę demona. - Skwitował odległy punkt, który błyskawicznym susem, również niespodziewanie znalazł się przy Raa. Ledwo stwierdziła jej obecność, pojawiła się nagle, jakby to dosłownie z teleportowała się parę metrów przed nią. Nic bardziej mylnego, instynkt różowej już dawał do zrozumienia, że mechaniczny byt przemieszczał się niewyobrażalnie szybko.
Portret maszyny:
 
-Obiekt nie znajduje się na liście celów do zlikwidowania, kompiluje dane... komenda przyjęta, zignorować. - Plik danych przepłynął przez obwody dając do zrozumienia, że nie miał intencji walczyć. Robot powrócił do destrukcji całej wschodniej części wyspy, aż sprawiał wrażenie, że czegoś poszukiwał.

Raa pokrótce otrzymała nową wiadomość:
Telepa'sms:
 
---------------------------
Red doleciał na miejsce...
podkład muzyczny:
 
...ale jedynie co zastał to ruinę. Starą bazę wojskową zniszczoną przez oznaki wojny, okrutnej w całej okazałości. Wylądował na betonowej powierzchni o obszarze do paru kilometrów kwadratowych, która to z zewnątrz odgrodzona została zasiekami na wysokość dwunastu metrów. Całę to miejsce wydawało się na dziwny sposób magiczne, a jego obraz ubarwiały zwęglone i poszatkowane niczym w blenderze zwłoki różnych istot. To jeden w pozycji latającej niczym magiczna wróżka, nadziany był na szereg stalowych prętów będących zbrojeniem wzmacniającym betonowe płyty. Szereg osób uciekał tędy przed najeźdźcą, kierowali się w stronę wielkich hal magazynowych, ale nim zdążyli, jakaś zbłąkana rakieta musiała trafić między nimi posyłając wszystkich do piachu.
Z każdym krokiem przewijały się demonowi obrazy rozpaczy, wściekłości, zajadłości walki oraz zgon to kolejnych osób. Pociski, lasery oraz eksplozje trawiły ich ciała. Wieże obserwacyjne z kamiennych bloków sypały się im na głowy, a ziemia dosłownie zapadała się pod ich nogami. Pod betonowymi blokami dało się zobaczyć ciasne wyrwy odsłaniające podziemne korytarze okute w metalowe materiały. Podeszła w końcu do wieży radiowej by tylko przywitać się z kobiecym demonem nabitym na szpikulec jednej z anten satelitarnych. Zielona łuska, biały laboratoryjny fartuch, drobne skrzydełka i burza złocistych loków stanowiły o dziwnej kombinacji wizualnej jej demonicznej, martwej osobistości. Jej grymas do tej pory uświadamiał, że zapewne i przez wieczność będzie pamiętała o tym, jak straciła wpierw nogi i w rozpaczy próbowała uciec, by następnie uniesiono jej ciało tylko po to, aby haniebnie skonała z przebitym lewym płucem. Wręcz można by było stwierdzić, że najeźdźcy zrobili to w ramach okrutnego żartu. Czemu Red czuł wyjątkowo błogi stan ducha? Może to klątwa się w nią co raz bardziej wżerała, ale czy tym dało się uzasadnić tą, jakże ekscytującą chwilę? Przybył tutaj i zapewne oczekiwał kogoś, skoro został tak ochoczo zaproszony do tegoż miejsca. Nie zastał nic, dosłownie nic wartego uwagi...to miał być już koniec podróży? Do umysłu Red'a dotarła nowa wiadomość.
Telepa'sms:
 
Przy wieży nagle rozwarły się w betonowym bloku metalowy właz, a na wierzch wyjechała winda.
Telepa'sms:
 
. Dodała boska istota czując się osamotniona, gdy Red był już pewny, że chce wejść do windy.
---------------------------
Vulfila ostrzem uformowanym z ki wymierzyła kilka precyzyjnych cięć w spotkaniu z pędzącymi harpunami. Końcówki lin straciły chwytne obciążniki i bezwładnie opadły o glebę, gdy odcięcie haków drastycznie zwolniło impet krępujących pocisków.
-Te małe bydlęta zawsze mają ze sobą jakieś scyzoryki. Cheep, cheep, cheeep, chep...cheeeep, cheep, cheep. -Wydał z siebie odgłosy kurczaka, jakoby podkreślając jej tchórzliwy opór w przypieczętowaniu swojego losu po czym wyszedł za krzaka. Mężczyzna o brunatnym wąsiku ubranym w żołnierskie moro. Jego łebska glaca błyskała w promieniach słońca przemykających między wysokim, tropikalnym drzewostanem. Przyjrzał się jej bliżej, spojrzał na nią uważnie od stóp do głowy. Z szerokim uśmiechem nie krył myśli, że zastał nie zgorszą sztukę dla zimnych wieczorów.
-Panienka wybaczy, demony się panoszą wszędzie, a no i dzika prezentacja Panienki możliwości totalnie nas zmyliła. Prawda chłopaki!? Prawdaż, prawdaż! - Podszedł parę kroków z odwagą typową dla stereotypowego mężczyzny, jaki to miał być narzucony przez dziewczęta z wschodniej części ziemskiego globu. W mocarnej łapie dzierżył świeżo wypaloną strzelbę, która ugięta w kącie dziewięćdziesięciu stopni, oczekiwała na ponowne załadowanie. Nagle za krzaków wyszła spora gromadka żołnierzy uzbrojona w w wysoce zaawansowany sprzęt. Choć ich ciuch prezentował typowe moro i nie różnił się zbytnio od wąsatego, mieli ze sobą spluwy przypominające miotacze ze szkoleń na temat rodzaju broni, jakie to udzielano w saiyańskiej akademii. Vulfila mogła, jednak o tym nie wiedzieć, ale owe zabawki zdecydowanie niosły ze sobą znaczną siłę destrukcji. Ciemne okulary i czapki wojskowe z króciutko uciętymi daszkami zasłaniały oblicza krótko zgolonych żołnierzy. Nie dało się zidentyfikować ich twarzy, ale byli nieistotni wobec tego, który wyszedł przed szereg. Kątem oka mogła dostrzec trzech typów po każdej ze stron świata, którzy wciągali do harpunów pozostałości po linach.
-Witamy na froncie, ostoi wielkiej, wręcz ostatecznej bitwy między człekiem, a demonem. Tak... wypadało by przywitać się, więc rzekłem, uczyniłem honory, a teraz konkrety. -
Rozejrzał się po swoich by śpiesznie napomknąć.
- Bo chłopaków zapewne korci na małe co nieco. - Podszedł jeszcze bliżej, aż stał zaledwie siedem metrów od saiyańskiej osobistości. Oparł prawą nogą o duży okoliczny kamulec i schylił ciało ku niej z podkreśleniem, jak bardzo pewny był swoich działań.
-Damy w opałach w takim miejscu byśmy nie uświadczyli, mało co nie raniłaś paru mych typów swoją magią, więc uznam, że alboś demon i zlikwidujemy ciebie na miejscu, alboś jakaś szamanka i będziesz grzeczna na tyle, by wspólnie z nami odprawić parę egzorcyzmów na kilku piekielnych pomiotach. - Kończąc te słowa, dwie lufy strzelby podskoczyły ku górze łapczywie połykając dwa srebrzyste pociski. Otoczyli ją ze wszystkich stron, nie prezentowali zbyt wielkiej wartości, ale mieli zaawansowaną technologie. Zapewne mogłaby ich naliczyć i z trzydziestu trzech nie licząc wąsatego. To byli łowcy demonów, polowali oni na takich, jak Raa, tudzież Red, wydawało się to, aż nazbyt oczywiste.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Mar 16, 2017 12:16 pm

Vulfila obserwowała mężczyzn z nachmurzoną miną. Łatwo było ocenić, że nie ma z nimi większych szans. Przewaga liczebna, broń palna. Nie znaczy to jednak, że musiała okazywać swoją słabość. Gdyby znali jej poziom mocy, pewnie nie próbowaliby pertraktować. Zmrużyła oczy, słuchając przywódcy. Jego wygląd nie miał najmniejszego znaczenia. Ważniejsze było to, żeby dowiedzieć się w końcu, o co tu w ogóle chodzi. Demony nie raczyły nic wyjaśnić. Nadal była wściekła głównie na Reda, ale też udawanie kurczaka wcale jej nie bawiło.

Po zakończeniu wywodu, spoczęła na ziemi nogami dość blisko rozmówcy. Gdyby chcieli jej coś zrobić, pewnie w ogóle nie wdaliby się w dyskusję. Ręce trzymała złożone przed sobą. Ogon splotła wokół talii. Usta zwinęła w trąbkę. Typowa saiyanka.

- OK, nie szkodzi. Nie musicie się z mojej strony obawiać, nie mam powodu, by was atakować. – stwierdziła ugodowo, kiedy wyjaśnił powód wystrzelenia harpunów. -  Ustalmy na początek pewną rzecz. Udawanie gdaczącego kurczaka możesz sobie darować. – fuknęła pewna siebie. Odezwała się saiyańska natura. – Nie jestem demonem. – wyjaśniła - Nazywam się Vulfila. A ty? – wolała wiedzieć, jak się do niego zwracać. – Czemu w ogóle ścigacie demony? – zapytała odważnie. – No dobrze, to co chcecie zrobić tym demonom i czemu chcecie mojego wsparcia i ... – uśmiechnęła się kącikiem ust. – ...oczywiście co ja z tego będę miała?

Vulfila nie zakładała z góry, że miałaby atakować Reda i Raa. I tak nie stanowiła dla nich obojga zagrożenia. Niemniej chciała wyciągnąć od Reda więcej informacji, a grupa uzbrojonych żołnierzy mogła być wspaniałym sojusznikiem do osiągnięcia tego celu. Z drugiej strony nawet, jeśli oferta ze strony Łysego nie interesowałaby Halfki, musiała znaleźć sposób na wykaraskanie się z tych problemów, w jakie wpadła. Wolała spasować kolejkę i poczekać na nowe rozdanie.

-75 KI SSJ
Regeneracja KI 355,5
Poziom 1872,5

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 17, 2017 6:54 pm

Jakby najlepiej określić intensywną, lecz niezmiernie krótką chwilę twarzą w twarz, oko w oko rozzłoszczonej Halfki? W dwóch słowach? Niezwykle ciekawa. Nie tylko pod tym względem, że jej zachowanie zmusiło Reda do głębszego wkopania się w tak stare wspomnienia, że powinien dostać za to jakąś nagrodę za ujawnienie chociaż jej cząstki, to jeszcze w spojrzeniu dziewczyny odkrył coś, co go zaintrygowało. Już pomijając strach, który większościom demonom łechta po ego i jest samo w sobie wyznacznikiem, że są dobrzy w swoim fachu; lecz poza bojaźnią ujrzał zakurzone iskierki z przeszłości, która musiała być krzywdząca dla Vulfili, a być może i dla jej otoczenia. Taka swojska, znana emocja. Może nawet wiedziała, iż nie powinna pewnych rzeczy mówić o sobie, ale oczy ją zdradziły. Nie co do powodu, dla którego miała w sobie grzech przyciągający demony, ale co do samej obecności tak rodzimego pierwiastka. Niestety, poza tym spojrzeniem niemal w jej nieczystą, słodką w tym sensie duszę, nie pozwalała sobie na poznanie prawdy. Tak rozprawiła się z nią przemiana w złotowłosą istotę, która odebrała jej logiczne myślenie, albo mąciła bardziej niż sam Red. W każdym razie nie mógł poświęcić więcej czasu komuś, kto nawet nie chciał słuchać wyjaśnień. Ruszył za Raa i tyle widział Halfkę, którą zainteresował się ktoś inny, lecz on o tym już nie wiedział.
Duet demonów miałby szansę bytu, gdyby członkowie składający się na duet mieli ten sam cel. Jako, że Red nie wtajemniczył kompanki w poszukiwania, ta obrała inną drogę. Mógłby być dżentelmenem i najpierw pomóc koleżance w kłopotach, ale czas naglił tak potwornie, że dalsza zwłoka mogłaby go kosztować o wiele więcej niżby mógł zyskać. Samolubne, lecz prawdziwe. Lecąc za Ki istoty Sześć, sześć, punkt sześć zatracił się już we własnym zadaniu na tyle, że odciął się zmysłami od spraw innych osób, a zajął się tylko sobą. Czy słusznie?
Wtedy trafił w dość osobliwe miejsce.
Nie pokazywał po swojej postawie smutku czy wielkiego żalu dla tych straconych. Pewnie sytuacja byłaby inna, gdyby dostrzegł w czyjejś zmielonej sylwetce znajomą osobę, lecz bez takiego bodźca byli tylko trupami. Sam przecież w przeszłości zabił miliony ludzi, kiedy zrównał trzy miasta (w tym dwa razy West City) z ziemią. Nawet z Saiyanami rozprawiał się dość krwawo. Hm krew... jeszcze unosiła się w powietrzu niejedna nuta zapachowa nęcąca zmysły demona, który stawiał bose stopy po zgliszczach dawnej jednostki wojskowej jakby zwiedzał zabytki. Kiedy dotarł pod samą wieżę i napotkał demonicę pozbawioną nóg, lekko przekręcił głowę na bok i zmrużył ślepia przyglądając się zabitej. Nie, tak na pewno nie wyglądałaby June, nawet jakby przeszła przez kolejną przemianę. Zresztą po co miałaby ubierać fartuch? Dla pewności sięgnął palcami do swojego języka nawilżając opuszki, by zetknąć je ze zeschniętą posoką nieznajomej i skosztować smaku. Nie, zupełnie inny skład, nie mniej równie dobry. Oblizał dokładnie, nawet pazurki, aż odrobinę zaświeciły się ślepia i rubin na naszyjniku. Tak, zdecydowanie krew inteligentnych istot, nawet już ta zupełnie zaschnięta, była o wiele bardziej pożywna niż świeża należąca do zwierząt. Właściwie mógłby tu chwilę zostać i uzupełnić bardzo ubogą dietę w jedyny posiłek, jaki usatysfakcjonowałby jego głodne jestestwo. Jednak przygryzł tylko dolną wargę i oponował przed diabelskimi, a może również zbyt prymitywnymi zapędami. Kosztowało go to kolejne mroczki przed oczyma, że musiał oprzeć się plecami o nadwyrężoną, strzelistą konstrukcję budowlaną, aby nie przewrócić się na ziemię. Przygryzł więc tak mocno wargę, żeby mógł upić z niej chociaż łyczka własnej, czarnej i gęstej jak smoła posoki, a potem zdołał usłyszeć odpowiedź co do targu z ust Boskiej Istoty. Nie tyle z ust tych wizualnych, co jej słowa. Uniósł wyżej włochate uszy i głowę z rogami, gdy wyłapał słuchem i wzrokiem zjawienie się obiektu z metalu. Z trudem odlepił się od wieży i wolno pospacerował w stronę windy, lecz zatrzymał się wraz z pytaniami uwięzionej, silnej osobistości, która nie miała pojęcia, że jej poddani czy jej lud został wybity niemal co do nogi. Zakładał, że te zwłoki należały do tubylców, którzy chronili Boską Istotę. Nim wszedł do windy rozejrzał się raz jeszcze po okolicy. Nie czuł żadnej, nawet najmniejszej Ki, która mogła skrywać kogoś ocalałego. Z nieco rozwartych ust uciekła kolejna chmurka mroźnej mgiełki, a wraz z nią skóra Reda w kolorystyce zbliżyła się do bielejących kości na pustyni. Było mu cholernie zimno i nieprzyjemnie, ale zrobił ten krok wgłąb małego pomieszczonka, a gdy nabrał odrobinę sił, odpowiedział krótko Gospodyni Wyspy:
>>>Nie żyją.<<<
W tym samym momencie zamknęły się też drzwi od windy, która kilka sekund później rozpoczęła wędrówkę w dół wraz z kocim pasażerem. Stał na środku wynalazku ze skrzyżowanymi rękoma na nagim torsie (to za sprawką Vulfili) i niby był tu ciałem, ale w myślach jeszcze tkwił na polu bitewnym, które ominęło go, a mimo wszystko zdołał zarejestrować ułamki wspomnień, których nie był świadkiem. Czy tam działo się aż tyle zła, że Red wchłaniał je i przyswajał jak gąbka wodę? Musiał uważać, bo przez chwilę czuł się tam niezwykle lekko, wśród trupów i swądu śmierci. Gdyby wciągnął się w te zwyczaje co kiedyś, nikt nie przyszedłby mu już z pomocą i musiałby znów liczyć tylko na siebie. Nikt nie podarowałby Rogatemu kolejnej masakry.
Mimo wszystko coś w nim kiełkowało. Nie wiedział co to było, co to jest czy będzie. Tak jakby na kilka minut czarne motyle przestały mu dokuczać od środka, bo po raz pierwszy od dawna są zgodne z ich żywicielem. Zmarszczył brwi wbijając wzrok w podłogę windy. O to w tej klątwie chodziło, żeby zabijał zgodnie z jego pierwotnymi instynktami, które dławił szczątkowym rozsądkiem? A skąd przybyły wspomnienia z Vulfilą i kim był jeszcze dawniej, przed licznymi morderstwami? Dlaczego nie mógł wyczuć Ki Raa, ani April ani Kisy? Czemu boska istota nie wiedziała, co wyczyniało się na jej wyspie? Gdzie podział się Raziel? A Dragot, Kuro, Hikaru? Dlaczego zaczął myśleć o silnych wojownikach? Obawiał się czegoś? Wbił nieco mocniej szpony w bicepsy w ten sposób mocniej opatulając swój tułów. Można powiedzieć, że miał złe przeczucia, lecz nie cofnie się, musi dorwać wszystkie Smocze Kule i wypowiedzieć najważniejsze życzenie co do jego być albo nie być.
Pozostało mu czekać, gdy tylko otworzą się drzwi od windy. Coś niezmiernie dłużyło mu się w ciasnym pomieszczeniu będąc sam na sam z chaotycznymi myślami.
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Mar 19, 2017 3:24 am

Podążając za wskazówkami które co chwila rozbrzmiewały jej w głowie Raa próbując nie zwracać uwagi na całe rozgrywające się wokół zniszczenie, choć nie było to zbyt łatwe. W końcu była to jedna z części jej natury. Na szczęście wytyczne gdzie miała się udać pojawiały się na tyle często, że skupiając się na nich jakoś dawała radę.
W końcu dotarła do miejsca w którym leżały ustawione w jakiś nienaturalnie sposób głazy. I choć nie wiedziała jak niby wygląda litera "E", to zgodnie z tym co mówiła jej pani doktor to było właśnie to miejsce. Wylądowawszy na jednym z nich zamierzała poszukać owego włazu. Nim jednak dane jej było choćby rozejrzeć się najbliższej okolicy jej uszu doszły czyjeś słowa, a ułamek sekundy później pojawiła się przed nią dwunożna maszyna na widok której Raa odruchowo spięła się szykując się do walki. I choć jej wygląd w dużym stopniu odbiegała od tego co już widziała wśród tutejszych sił, to nie miała wątpliwości, że ona również służyła do zwalczania wrogów.
- Raa ma... walczyć z te... jednostki...? - spytała przyglądając się uważniej nowo przybyłej jednostce jednocześnie słuchając chyba najdłuższego przekazu jaki dotąd słyszała. I choć to co mówiła zielona demonica nie była czymś bez czegoś by nie mogła żyć, to jednak jeden szczegół przykuł jej uwagę. A chodziło mianowicie fakt, że jeden pocisk wystarczył by sprawić, by ktoś przestał istnieć. I co prawda nie mówiło jej to dużo, bo sama nie wiedziała, czy byłaby teraz zdolna do osiągnięcia podobnego efektu, to sam fakt mimo wszystko jej się podobał.
Słuchając się jak maszyna która jeszcze przed chwilą zachowywała się jakby zamierzała zwrócić się przeciwko różowoskórej stwierdza, że nie trzeba zwracać na nią uwagi Raa zazgrzytała zębami. Dotychczas prawie wszystkie urządzenia jakie dotąd widziała na tej wyspie służyły do walki. Ta zdawała się również temu służyć, lecz miała konkretny cel którym były osoby którym miała pomóc.
- Ja... dam wam uciekać... Ale w zamian ty... mówisz mi... co ty wiedzieć... - stwierdziła w końcu mimowolnie warcząc po czym rzuciła głośniej w stronę oddalającego się robota - Ja nie zainteresowanie...?!
Następnie wzbiła się w powietrze i lecąc za dewastującą okolicę maszyną. Kiedy zaś zbliżyła się na odpowiednią odległość ponownie się odezwała.
- Za to ty... masz zainteresowanie Raa...! - krzyknęła po czym zaczerpnęła powietrza i wypuściła jęzor pożogi w metalową postać by zwrócić tym na siebie uwagę. Bo w końcu jak lepiej można zwrócić na siebie uwagę niż zaatakowanie go?

OCC:
Honno: 1256
Ki Raa: 13590
BE:
Ki: 5445 - (1256 x 1,3) = 5445 - 1633 = 3812


Ostatnio zmieniony przez Raa dnia Pon Mar 20, 2017 6:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Mar 20, 2017 11:00 am

Vulfila wyjaśniła sytuacje, a wąsaty zakręcił tylko swoją szczeciną pod nosem i wskazał na nią strzelbą z nietaktownym zwrotem.
-Cholera się wie słodka małpeczko, też nie chcielibyśmy marnować zbytnio naboi na ciebie. Są jedyne w swoim rodzaju, a hocus pocus jest szczególnie oszczędne w tych czasach. - Podszedł, aż nad to blisko, aż dało się poczuć salceson z czosnkiem wydobywający się z jego ust. W sumie jego higiena gęby pozostawiała tak wiele do życzenia, jak u przeciętnego saiyanina. Nie doszło na szczęście do kontaktu fizycznego, bo jego łapska były dodatkowo spocone od regularnego boju.
-Kurczaków dzisiaj nie jemy, to masz u nas zapewnione! - Mrugnął oczkiem mając świadomość, że bardzo się dziewczynie nie podobała gdacząca prowokacja. Wskazał, tylko na nią wskazującym paluchem lewej, wolnej ręki i dodał z uśmiechem spoglądając na resztę swojej bandy.
-Panowie słyszeli? Nie ma pojęcia czemu ścigamy demony, a to jest tak oczywiste, jak prastare porzekadła magiczna dziecino. Demony to zło, rządy płacą nam za to by je eksterminować na skalę globalną, jako, iż ostatniego czasu regularnie się panoszą po ulicach robiąc złe cosie. - Odsunął się od niej, możliwe, że darował jej tą intymną odległość by dziewczę z ogonem za bardzo się nie krępowało przy tak dużym szeregu mężczyzn.
-Ta wyspa, to największe, ziemskie legowisko diabelskiego nasienia na tej planecie. Wpierw obrabowaliśmy ich z zaawansowanego sprzętu technologicznego, aż kto by pomyślał, ze tak zacofane i prastare byty umieją liczyć do czterech. To teraz wróciliśmy z resztą kompanii by dokończyć dzieła. Czuje swąd złota i artefaktów w powietrzu, to lepsze niż gra w herosów trzech w czasie wolnym! - Kończąc parę odpowiedzi, które miały cokolwiek rzekomo wyjaśnić. Wydał parę niezrozumiałych dla niej gestów migowych w kierunku kompanii i ci ruszyli dalej, w kierunku, gdzie udał się Red.
-W skrócie, zabijamy, grabimy, świat uratowany... - przerwał, gdy nagle żołnierz z radiostacją podbiegł do niego zziajany. Wąsaty odruchowo podciągnął do siebie słuchawki i zaczął się wsłuchiwać w przekaz.
-Ha, chłopaki nie uwierzą o tym co usłyszałem! - Brechtał się wyśmienicie, gdy odłożył słuchawki, a radiowy pomknął bez wysiłku w kierunku reszty kompanii.
-Nasza balonówa wróciła, nasza słodka gumiasta przynęta najwyraźniej jest niezadowolona, że obiecana wieża z cukru okazała się wierutną bzdurą. Teraz jest na tyle szalona, by przyjąć na siebie dwa uzbrojone po zęby blaszaki. Taa...satysfakcja, jak stworzone dzieła obracają się przeciwko jego twórcy i pozbawiają go żywota w tragikomicznej eksplozji salwy rakiet...bezcenne, aż łezka w oku się kręci. -
Klasnął w dłonie, bo czuł, że nad to się rozgadał.
-To czego w końcu chcesz? U nas masz złoto, armie, żarcie, ale na artefakty nie licz. Wystarczy, że pozabijasz mi parę demonicznych bytów, a no, że latasz...to możesz też posłużyć za niezły zwiad. Obecnie wróg jest zbyt rozproszony i jest stosunkowo niewielka szansa, że nasz pomniejszy konwój zostanie w ogóle zauważony, zanim dotrzemy do celu podróży.-

Red zjeżdżał niewielką windą wgłąb kompleksu wojskowego. Korytarz w dół oddzielony był jedynie starą, lekko pordzewiałą kratą z paroma prętami stalowymi umiejscowionymi po kątach. Ta winda nie była tak naprawdę przystosowana do wożenia jakichkolwiek ludzi, a jeśli to maksymalnie do dwóch osób. Główny szyb prawdopodobnie był całkowicie zawalony...nagle czerwona lampka nad głową demona zaczęła błyskać w regularnych odstępach.
Telepa'sms:
 

Winda nagle poczuła opór, nie wydawałoby się, jakoby miała się gdziekolwiek dalej ruszyć. Pod nogami demona rozciągała się jeszcze głęboka przepaść. Wiedział, że znajdował się na piętrze minus dwanaście, ale żaden z włazów nie wydawał się na tyle sprawny by dało się go otworzyć nawet z użyciem pokaźnej siły, ale wiązka ki możliwe przetopiłaby się na wylot. Kwestia, na jakie piętro powinien się udać? To co zaczęło go irytować poza bezczynnością to fakt, że pod ziemią był w stanie na nowo wyczuć ki...lecz tylko tych istot pod taflą ziemską. Obecnie znajdujących się w bazie. Na piętrze minus szesnaście poczuł ki grupki żołnierzy, koło pięciu osobników z dobrze mu znajomym kotem. Dostrzegł również przejście wentylacyjne tuż na wprost niego, wiatrak leniwie obracał się zasilany systemami awaryjnymi. z łatwością dałoby się go zatrzymać, ułamać i przeczołgać do najbliższego pomieszczenia w którym to...znajdował się potencjalnie słaby i samotny byt. Boska istota musiała znajdować się na samym dnie, ale wątpliwe było, żeby winda bezpośrednio pozwoliłaby diabelskiemu kotowi udać się wprost do celu. Wręcz trzeba było spodziewać się, że jak na bazę wojskową, pewne ważniejsze sektory były lepiej zabezpieczone i odizolowane.

Raa uczynił to, w czym się najbardziej wprawił od czasów przebudzenia. Otwartej chęci zrobienia kuku każdemu potencjalnemu przeciwnikowi, jakoby rozwiązanie siłowe, to było jedyne i zawsze najlepsze...rozwiązanie. Paro tonowy obiekt, który ówcześnie ją zignorował otrzymał jasny przekaz po tym, jak strumienie ognia obtoczyły mechaniczne ciało, że Raa najwyraźniej nim się zainteresowała. W odpowiedzi otrzymała krótki, paro sekundowy przestój urządzenia, a następnie szybki obrót całego ciała w kierunku nowego, potencjalnego celu.
-Baza zaktualizowana o nowy cel, rozpocząć eksterminacje. - Kalkulujący głos za głośnika odezwał się, a klapa napierśnika robota natychmiastowo rozwarła się ukazując szereg ośmiu luf.
-Przesyłam koordynaty jednostce numer jeden. - Dodał w międzyczasie, gdy osiem rakiet o niewielkich rozmiarach do dziesięciu centymetrów długości, pognało w kierunku balonowego bytu z wyraźną intencją jej anihilacji. Wszystkie naprowadzały się laserowo, jakkolwiek to działało w oczach demona, wiedziała już od starych doświadczeń z latającymi puszkami, że te obiekty są bardzo bolesne i bardzo wybuchowe. (Szybkość 650 jednostek na pocisk)
Maszyna już zdradziła, że zapewne za parę sekund przybędzie jej braciszek z nieokiełznaną pomocą. Raa nie dostrzegła również, by maszyna zbytnio się przejęła znacznym wzrostem temperatury zaserwowanym przez nią.

OOC:
-Zaproponuj coś od siebie Vulfila, co ci potrzeba.
-Przechodzisz do innego tematu Red : Wnętrze
-Zwróciłaś na siebie uwagę najprostszą metodą Raa, Honno nie przyniosło efektu. Rakiety mają szybkość 650, zaś w następnej turze pojawi się robot nr1. i będziesz miała na ogonie dwie potencjalne i uzbrojone po zęby puszki.

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Mar 23, 2017 10:45 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Mar 20, 2017 1:48 pm

Zapach z ust mężczyzny nie był przyjemny, to fakt. Jednak Vulfila zdążyła przywyknąć do takich zjawisk. Podobnie jak do potu, skarpet, obleśnych, seksistowskich żartów, klepania po pupie, podglądania pod prysznicem i innych tego typu w buchającym testosteronem męskim świecie. Ten odór przywiódł jej na myśl trenera Koszarowego. Ilekroć rozpoznawała zjadane przez niego posiłki poprzez wyziewy podczas krzyków. Salceson i czosnek nie były w tym wszystkim najgorsze...

Słuchała Wąsacza z nieukrywanym zainteresowaniem. Starała się nie wyrażać zbyt wielu emocji, jednak niezbyt dobrze jej to wychodziło. Co jakich czas rozdziawiała usta lub zamachała ogonem. Nikt nigdy nie tłumaczył jej dotąd, kim są demony, co robią, skąd pochodzą... Jedyny demon, jakiego do tej pory znała, to Red. Z Raa miała styczność zaledwie od niedawna.

- Diabelskiego nasienia... – powtórzyła szeptem do siebie, przypominając sobie słowa jej mentorki, babci najlepszej koleżanki Eve: „Mężczyźni do diabelskie nasienie, dziecko, strzeż się ich zdradziecki węży.”

„To w sumie jak rodacy: zabijamy, grabimy, podbijamy światy...” – pomyślała, czując się z Łowcami coraz bliższa ideologią.

Vulfila wiedziała, kogo mężczyzna ma na myśli, mówiąc „Balonówka”. Widać Raa prosiła się sama o kłopoty. Typowe dla niej. Pewnie nawet nie wie, co się dzieje wokoło. Nie wykazywała się zbytnią inteligencją. Nie był to jednak problem Halfki. Nawet nie przepadała za tym dziwnym stworzeniem, które nie okazywało jej również zbyt wiele sympatii.

- Nie szukam pracy na stałe. – powiedziała na wstępie. – Ale posiadanie takich silnych sprzymierzeńców mogłoby okazać się przydatne. Poza tym potrzebuję od tego rogatego demona kilku informacji. W resztę spraw nie wnikam. Jaki macie plan na złapanie go? Jest silny, chyba zdajecie sobie z tego sprawę?

-75 KI SSJ
Regeneracja KI 478,5
Poziom 2275,5

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Wto Mar 21, 2017 2:08 am

Skończywszy wydmuchiwanie ognia Raa była ciekawe jakie tej technika przyniosła efekty. Jak się jednak okazało maszyneria nie odniosła żadnych uszkodzeń, co nie specjalnie się spodobało demonicy. Jednak cel którym było zwrócenie na siebie uwagi uwagi został osiągnięty.
- Tak... Raa właśnie zyskasz... twoje zainteresowanie... Teraz ty... musisz pokonać mnie... - zaczęła pewnym tonem widząc jak robot odwraca się jej kierunku. Przerwała jednak widząc jak pierś maszyny otwiera się odsłaniając kilka luf z których zaraz wystrzeliła seria pocisków.
A wiedząc czym to może się skończyć na moment na jej twarzy pojawiła mina która była mieszaniną niezadowolenia oraz niechęci do powtórki z ostatniego spotkania z czymś co celuje w nią tym sposobem. Następnie nie marnując więcej czasu wystrzeliła w górę nabierając największej prędkości na jaką było ją stać. Na jej szczęście gdy spojrzała w dół okazało się, że pomimo tego, iż wszystkie wystrzelone obiekty podążały za nią, to zdołała uzyskać nad nimi przewagę.
Nie mogła jednak cały czas tak latać, a nie zapowiadało się na to by rakiety miały sobie odpuścić. Dodatkowo z tego co słyszała niedługo miał się pojawić drugi robot. Co prawda nie robiło to jej specjalnej różnicy. Miała przecież zwrócić na siebie dwóch maszyn, a w ten sposób nie będzie musiała szukać każdej z osobna. Jednak dodatkowa liczba pocisków, nawet jeśli byłyby tak samo szybkie ja te za nią mogłaby stanowić nowy problem. Musiała jakoś szybko rozwiązać ten problem.
Doleciawszy niemal do poziomu chmur gwałtownie skręciła wyrównując lot i znów spoglądając za siebie dostrzegając pomimo dzielącego ich dystansu wciąż podążające za nią pociski.
Stworzywszy w jednej ręce kule energii posłała ją w najbliższą rakietę. Nim jednak dosięgła ona celu Raa gwałtownie szarpnęła głową z powodu myśli jaka ją niespodziewanie naszła i która nawet jej się spodobała.
Zatrzymawszy się odczekała, aż dystans dzielący ją i pociski zmniejszył się do parunastu metrów. Następnie zanurkowała, lecz nie rozpędzała się jak wcześniej. Tym razem starała się nie zwiększyć za bardzo dystansu jaki powstał, by mieć pewność, że jej pomysł dojdzie do skutku. Lecąc w ten sposób kierował się znajdującemu się na ziemi robotowi jednocześnie jeszcze bardziej zmniejszając odległość dzielącą ją od jej pościgu.
Wreszcie, gdy była tuż poza zasięgiem ramion robota uaktywniła białą aurę która momentalnie otoczyła całe jej ciało i momentalnie przyspieszyła do swojej maksymalnej prędkości przelatując przeciwnikowi między nogami.
- Łap...! - krzyknęła i spoglądając za siebie gdy tylko znalazła się za automatem.


OCC:
Ki Blast: 93
Biała Aura: -80 Ki
Ki Raa: 13950 - 80 = 13870
BE:
Ki: 3812 - (93 x 1,4) = 3812 - 130 = 3682
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Mar 23, 2017 10:35 am

Vulfila przyglądała się, jak wąsacz się zaczął dąsać próbując znaleźć naprędce rozwiązanie problemu. Pokrótce odpowiedział bez patyczkowania się.
-Mamy technologie skradzioną od tutejszych, ich broń nastawiona jest na likwidowanie celów o wysokich zdolnościach regeneracyjnych. Jeśli owy demon jest silniejszy od ciebie, harpuny na niewiele się zdadzą, ale broń dezintegracyjna już tak. -
Unosi w górze swoją strzelbę, która momentalnie zabłysła w promieniach słońca nadając jej niespotykanej dotąd epickości.
-Wszyscy mamy przerobioną broń na laserową. Wiązki tych spluw pozbawiają wiązań międzykomórkowych każdej żywej istoty, a następnie wytapiają każdą komórkę z osobna dopóki ostanie się wyłącznie nicość. Regulacja mocy pozwala zmniejszyć siłę wiązki, wystarczy, że z zaskoczenia trafimy go w nogi i diabełek wróci się do epoki wózka inwalidzkiego... -
Znowu przybliżył swoją gębę tuż pod nos dziewczyny, tym razem z szczerzącym się i wyraźnie złośliwym uśmiechem.
-Oczywiście unieruchomimy demona pozbawiając go w kończyn, ale ostatecznie musisz wyświadczyć nam przysługę. Jak to bywa w biznesie, nie ma nic za darmo. We wschodniej części wyspy mamy dwa roboty, które najwyraźniej słabo kalkulują priorytety swoich działań. Chciałbym, abyś upewniła się, że zlikwidują wszystkie cele...bądź zrób to osobiście. Nie obchodzi mnie to, będę także wiedział z pomocą robotów kiedy zadanie zostanie wykonane. -
Uniósł prawą rękę w górę by następnie sprezentować jej posklejane taśmą klejącą Walkie-Talkie.
-Tak, to jeszcze działa, zlikwidowane cele...w zamian daj znać o celu i okoliczności do ataku. Jedno słowo i banda moich najlepiej uzbrojonych chłopaków przybędzie zrobić rozpierduchę na twoje życzenie. -


OCC: Jeśli się zgadzasz, po prostu bierz Walkie Talkie i leć do Raa, ale z zamiarem zlikwidowania celów, których to chce bronić. Nagrodą będzie specjalny atak, że "znikąd" przybędzie oddział wąsacza zdolny zrobić totalną rozpierduche gdziekolwiek, bądź na kimkolwiek.

Raa manewrując po nieboskłonie skutecznie oddalał się od naprowadzanych rakiet. Trik dojrzalszy, niż jabłka spadające z drzewa mógł zadziałać, ale robot widząc potencjalne cele własnego dzieła zwyczajnie aktywował przedwczesny zapłon pocisków. Seria małych eksplozji skumulowała się by falą uderzeniową odepchnąć balonowego demona wprost na przeciwnika. Dzieliło go zaledwie pare metrów, maszyna kalkulując sytuacje uniosła prawą rękę w górze, a następnie wystrzeliła z działka maszynowego zasypując Raa gradem konwencjonalnych pocisków. Drugi kompan już przybył na wezwanie metalowego braciszka, robot o pierwszym miejscu rozpoczął inicjacje ataku od otwarcia klapy torsu i wystrzelenia tej samej salwy rakiet, jaką to jeszcze przed chwilą uciekał demon(szybkość 650).

Telepa'sms:
 

OCC:
Robot nr.2 - Karabin maszynowy przymocowany do prawej ręki: Atak fizyczny 350 obrażeń.
Robot nr.1 - Salwa rakiet naprowadzanych laserowo (szybkość 650): Atak fizyczny 250x8 obrażeń.
Obydwa roboty są umiejscowione w tym samym kierunku od ciebie, jeden jest za drugim w bezpiecznej odległości 20 metrów.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 24, 2017 3:08 pm

- Łooo! – Vulfila zamruczała pełna szczerego podziwu podobnie do małego dziecka, które dostało prezent na gwiazdkę. W jej uradowanych oczach odbił się promienie słońca, które chwile wcześniej obiegły lufę. – Oh... – stęknęła. Wyciągnęła rękę w stronę broni i natychmiast cofnęła, jak poparzona. Popatrzyła na Łysola, zagryzając dolną wargę usteczek. Zerkała niepewnie to na ziemię to na niego. Zaciskała przy tym dłonie. – Oh, nie wiem, czy to nie będzie za dużo, ale ... ale... czy mogłabym dostać tez taką spluwę od was? Jest geeeeeenialna! – Złączyłą dłonie i popatrzyła na mężczyznę wielkimi, kocimi oczkami. – Proszę. Proszę!

Vulfila bez wahania wzięła walkie- takie od mężczyzny. Przy tym jej ciało powróciło do normalnego wyglądu. Włosy opadły i pociemniały, złota aura rozpłynęła się w powietrzu. Zamachała ogonem.

- Nooo spoko. Mogę w sumie ogarnąć te roboty... – powiedziała, przewracając w dłoniach posklejane walkie-talkie. – Tylko nie wiem, co to są za cele. Co one mają rozwalić? Te roboty się jakoś programuje czy co? – Halfka nie miała pojęcia o programowania, ale jakoś nie przejmowała się tym. Liczyła na to, że nie będzie to trudniejsze niż włączenie komputera. Jej przybrany ojciec, Alexander, czasem pozwalał jej pobawić się komputerem. Choć Vulfi nigdy to nie bawiło. Wolała potrenować na dworze.

- Ale wiesz co, mam jeszcze jedno pytanie. Ale serio ostatnie. – położyła rękę na klatce piersiowej w mjiejscu, gdzie było serce. – Co to jest za dziwne stworzenie. Takie wielkie i silne tam w głębi wyspy?

Vulfila szykowała się już mentalnie do ewentualnej walki. Czy to z robotami czy ich celami. Z bronią czy bez.

OCC:

Trening start

Regeneracja KI 478,5
Poziom 2753,5


______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Mar 29, 2017 9:13 pm

Po raz kolejny Raa została zaskoczona przez swojego przeciwnika. A raczej przez to co jej przedstawiał.
Kiedy już jej się wydawało, że pociski trafią w ich właściciela te eksplodowały bez widocznego dla różowoskórej. Zaś siła wybuchów mimo tego, że bezpośrednio jej nie dosięgła była wystarczająca by posłać ją na ziemię tuż przed metalowego przeciwnika. Na jej szczęście nie miała jednak tyle siły by po wylądowaniu demonica nie zorientowała się, że robot unosi ku niej ramię i zaczyna strzelać z umieszczonego na nim karabinu. Nie zastanawiając się machnęła ręką odpychając nadlatujące pociski podmuchem energii sprawiając, że część z nich rykoszetowała od opancerzonego korpusu robota. I choć podobnie do jej wcześniejszego ataku nie przyniosły one żadnych rezultatów to jednak przyniosło jej to pewną satysfakcję. Satysfakcję którą jednak dość szybko zgasiło pojawienie się drugiej jednostki zmechanizowanej która wypuściła kolejna salwę rakiet w skutek czego fioletowooka po raz kolejny wzbiła się w przestworza.
Nie było to co prawda dla niej większym problem. Wystarczyło tylko utrzymywać odpowiednią odległość i mogła w końcu bez problemu trzymać je na dystans. Pozostawał jednak problem, że w ten sposób nie odciągnie stąd tych dwóch maszyn. Nawet jakby teraz udała się w kierunku wybrzeża ścigana przez niezmordowane pociski, to nie było gwarancji, że obie jednostki również się tam udadzą. A nie mając w zanadrzu kolejnego przebłysku geniuszu mogła zrobić tylko jedną rzecz, by nie musieć się męczyć z tymi dwoma sprawami jednocześnie.
Odwróciwszy się w stronę pościgu wyhamowała i zasłoniwszy się wszystkimi kończynami przyjęła na siebie serię eksplozji licząc na to, że dzięki obecnej formie poradzi sobie lepiej niż ostatnim razem. Chwilę później wszystkie pociski trafiły wywołując serię wybuchów odrzucając demonicę na kilka metrów w górę.
I choć z tego co zdołała zauważyć to te rakiety były potężniejsze, to jednocześnie wydawało jej się, że było lepiej niż ostatnim razem kiedy to takie spotkanie skończyło się niekontrolowanym lądowaniem przez korony drzew. Choć nie obyło się też bez dotkliwych oparzeń w miejscach w których doszło do wybuchów.
Opuściwszy kończyny zgrzytnęła zębami i spoglądając na przeciwników opadła zrównując się z obiektywami robotów.
- Teraz ty i ty... musimy mnie złapać... by mnie zabijesz... - rzuciła w stronę obu maszyny pocierając jedno z przedramion które bardziej ucierpiało po ostrzale rakietowym. Następnie nie odrywając spojrzenia od swoich przeciwników zaczęła lecieć tyłem w stronę brzegu.


OCC:
Kiaiho
HP Raa: 11850 - (250x8) = 11850 - 2000 = 9850
Biała Aura: -80 Ki
Ki Raa: 13870 - ((350x20%) + 80) = 13870 - (70 + 80) = 13870 - 150 = 13720
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Kwi 03, 2017 3:15 pm

Vulfila miała z nimi już się rozdzielić, większość żołnierzy powoli znikała jej z oczu wgłębi dżungli i tylko wąsaty ostał się z tyłu. Uśmiechnął się szyderczo na samą myśl o tym, że miałby jej cokolwiek podarować, a już w szczególności tak dobrą broń.
-Po prostu ruszaj, każdy człowiek i demon w wschodniej części wyspy, który nie nosi naszego munduru jest wrogiem. To w końcu wojna, są tylko dwie strony. - uniósł strzelbę wysoko w górze i oparł ją o prawy bark. Właściwie nie chciał już więcej gapić się ukradkiem na jej piersi bo czekało go niedługo znacznie zabawniejsze show. Na ostatnie pytanie, gdy był skierowany już do niej plecami znieruchomiał.
-Zaraz...co żeś powiedziała? - Odwrócił głowę szczerząc zęby ze złości.
-Zakładaliśmy, że umknął nam portal do ziemskich piekieł, o czym ty mówisz!? - Podbiegł do niej, ale najwyraźniej nie zachowywał się, ani przyjaźnie, ani luzacko. Zmarszczył brwi, a w jego oczach dało się wyczuć naturalną wrogość do wszystkiego, co magiczne i demoniczne.
- Skąd takie informacje!? Jeśli mówisz prawdę, to mimo przejęcia wyspy nic nie wskóramy. Nawet z wsparciem ze stron sił rządowych. - Spojrzał właśnie w górę, całe niebo przecinały eskadry myśliwców do bombardowania kluczowych celów. Każda z trzech eskadr rozdzieliła się na północny, zachodni i wschodni sektor wyspy.
-Z drugiej strony...myśmy i tak jesteśmy dostatecznie szaleni. To by mogło znaczyć, że źródłem energii może nie być wyłącznie portal, ale sama królowa. Zgładzenie królowej okazałoby się potężnym ciosem dla wszystkich demonów planu ziemskiego! - W jego oczach wrogość przemieniła się w nienaturalną ekscytacje.
-Ruszaj kobieto! Mamy tu jeszcze wiele do zrobienia! To będzie wielki dzień! - Postanowił nie zwlekać i nadgonić swój oddział.


Raa czuła ból rozrywający i palący jej ciało w wielu miejscach. Gdyby nie jej nadnaturalna wytrwałość z pewnością owa seria rakiet rozszarpała by ją na kawałeczki. Podmuch Kiaiho okazał się dostatecznie silny we mocy by zatrzymać całą energie kinetyczną pocisków. Całkowicie tracąc pęd zniknęły z oczu demona opadając na wyspę niczym deszcz drobinek piasku. Robot numer dwa wyprostował prawą rękę by należycie zmodyfikować pozycje pazurów. Najwyraźniej jego systemy uznały, że konieczna jest pogoń za celem do trybu CQC (close quater combat) było to dziwne zestawienie zważywszy, że system walki w zwarciu zakładał pomieszczenia, tudzież dżungle, a nie otwartą przestrzeń niebios. W tym czasie robot numer jeden na nowo otworzył klapę torsu, lecz tym razem dziwne smugi niebieskich świateł zaczęły z wolna wypełniać lufy wyrzutni rakiet. Tym razem zmienił kaliber na broń energetyczną, zamierzał sprzątnąć demona jedną, potężną wiązką, która wymagała czasu na naładowanie się. Teraz ówczesny błąd systemu drugiej jednostki miał sens, zamierzał jedynie zatrzymać Raa do czasu, aż partner będzie gotowy do wystrzału. Na jego plecach wysunęły się dodatkowe silniki rakietowe przypominające swym kształtem stare statki kosmicznej pierwszej ziemskiej ery (Odpowiednik pierwszych rakiet kosmicznych używanych do podróż na księżyc). Przybliżył się do balonowej i jednym zamaszystym uderzeniem pazurów, skierował długie ostrza na jej oblicze.

OCC:
Robot nr.2 - Zwykły atak pazurami: Siła 1650 obrażeń.
Robot nr.1 - Ładowanie ataku energetycznego: + 2500 obrażeń na każdą turę ładowania.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Kwi 06, 2017 2:45 pm

„Portal do ziemskich piekieł? Królowa? Wsparcie ze strony sił rządolwych, achaaa...” – zastanawiała się głośno Vulfila, robiąc przy tym niezbyt mądrą minę. Z podziwem patrzyła na latające nad wyspą myśliwce.

Nie przejmowała się zbytnio poważnym tonem Łysola. Wiedziała, że jej nie zagraża. To znaczy mógłby, ale nie miał w tym celu. Gdy ja opuścił, rozejrzała się tylko po okolicy i w końcu wystrzeliła w powietrze. Uniosła się lekko nad poziom koron drzew, by ustalić obecną sytuację.

Dwa zbrojące się roboty i Raa, trzymająca się za rękę, wznosiły się w powietrzu. Vulfila zamiotła ogonem. Zatem roboty zajęły się demonem. Ale ten chyba nie był ich pierwotnym celem, skoro Łysol kazał jej zadbać o nie. Podleciała bliżej, obserwując dokładniej mechy. Zastanawiała się, czy można je jakoś mechanicznie uszkodzić i czy wezmą saiyankę także na cel. Gdyby tak się stało, starałaby się manewrować pomiędzy nimi na tyle szybko, by nie mogły jej namierzyć w celu wystrzelenia rakiet lub ataku bezpośredniego.

- Hej Balonówka! – krzyknęła do Raa, nie włączając się w tym momencie do akacji. – Po co z nimi walczysz? Radziłabym ci uciekać, póki możesz. Może tu przyjść ich więcej.


OCC: Wprawdzie zaczynałam trening, ale zrobię tym postem takie rozeznanie. OK?

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Kwi 06, 2017 7:55 pm

Widząc poczynania obu maszyn Raa próbowała wykombinować, co może jeszcze zrobić. Jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Tym bardziej, że nie wiedziała ile jeszcze miała odciągać tą dwójkę nim ci których poszukiwały. Pomijała już fakt, że pomagała komuś uciec przed nimi. Jeśli doktor która się z nią kontaktowała była demonem to jej to wystarczyło. Tak jak miała ochotę zmieść z tego świata każdego napotkanego człowieka, tak samo czuła jakąś bliskość do chyba każdej napotkanej przez siebie demonicznej istoty. I choć nie wiedziała czemu tak było to w tym momencie nawet nie próbował się nad tym zastanawiać mając inne rzeczy na głowie.
- Długo jeszcze... mam ich trzymać...? Już dość bezpiecznej... czy nie...? - rzuciła w przestrzeń chcąc wiedzieć jaka jest sytuacja w czasie, gdy druga z maszyn zaczęła wzbijać się w powietrze by zmniejszyć dzielący je dystans. Gdyby nie fakt, że podobno nie miała szans na ich uszkodzenie, to nie obecna sytuacja by jej nie przeszkadzała. Lecz walka z kimś nie można skrzywdzić była czymś irytującym.
Jednak zamiast dostać odpowiedź demonica usłyszała inny znajomy głos, a gdy spojrzała w tamtą stronę dostrzegła sylwetkę unoszącej się w powietrzu Vulfili.
Zaraz po tym uświadomiła sobie, że odwrócenie się od wroga było błędem, gdyż robot w tym momencie wykonywał zamach z zamiarem pokrojenia jej na plastry.
Skrzywiwszy się z powodu własnej głupoty momentalnie pochyliła się do przodu próbując uniknąć ataku. Jednocześnie podleciała bliżej do maszyny łącząc obie dłonie i wykonując obrót wyprowadziła zamaszysty cios celując w to co wydawało się jej być okiem jej przeciwnika.
Przecież w końcu cała jednostka nie mogła być odporna na jej ciosy, a jeśli istniała jakaś możliwość utrudnienia działań przeciwnikom, to ona zamierzała ją wykorzystać.


OCC:
Potężny atak -> 2040 + 825 = 2865
Biała Aura: -80 Ki
Ki Raa: 13720 - 80 = 13640
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Kwi 09, 2017 10:43 am

Walka między dwoma robotami, a Raa nie ustępowała. Starała się jak tylko mogła zachować dystans i słusznie, obydwie maszyny były na tyle powolne, że mogła jeszcze przez dłuższy okres czasu unikać potencjalnych zagrożeń walki bezpośredniej. Mogło ją nadal niepokoić, jak jeden z nich ładował promień do potężnego wystrzału, zaś drugi ciągle okupował jej czas próbując ją nieudolnie zachlastać swoimi pazurami. Uwagę demona przykuła mała czerwona zaślepka pod tarczą imitującą łeb konstruktu, unikając ostrych brzytw wyprowadziła zamaszysty cios likwidując jedną z kamer jednostki. W szale nie mogąc odbierać obrazu wizualnego przeciwnik zaczął wymachiwać pazurami we wszystkich kierunkach dopóki nie dało się usłyszeć z jego strony komunikatu.
-Przełączam na czujniki cieplne. - zatrzymał się chwilowo i rozpoczął mozolną kompilacje danych. Może faktycznie były wytrzymałe i posiadały pewne nieliche słabe punkty, ale ktokolwiek je konstruował, zapomniał im wgrać dostatecznie wydajnego procesora, a to mogło kupić Raa odrobinę czasu.

Na spotkanie balonówy przybyła Vulfila z jasnym komunikatem zwrócenia na siebie uwagi poprzez obrażanie jej od balonówek. Zachęcała ją na swój bezpośredni sposób do ucieczki od potencjalnych maszyn. Może i faktycznie to mogło okazać się rozsądnym pomysłem, w każdym razie póki jeden z robotów nie naładuje w pełni swojego działa, ale żądała wyjaśnień i tylko Pani Doktor prawdopodobnie znała na nie odpowiedzi. Do Raa doszła w umyśle wiadomość regularnie odgrywana przez mały obiekt w jej prawym oku.
Telepa'sms:
 
W przekazie dało się czuć rozpacz, najwyraźniej ktoś aktywował urządzenie zdolne do zniszczenia tej wyspy i wtedy przypomniała sobie krótkie słowa Rudzielca...a raczej, jak wypluwał kłaczek po tym co powiedział. Zaraz, to było wcześniej, pamiętała tylko kosmiczny drapak oraz bonusy do zgonu, no i...że za dużo wygadał się. Czyżby rudzielec posiadał broń o masowej destrukcji zdolną zniszczyć tą wyspę i właśnie ją aktywował?

Raa mogła się podzielić tą informacją z Vulfilą, jeśli by tylko chciała. Wydawałoby się jednak, że trzeba po prostu uciec z tej wyspy, a zarazem jeśli zależy jej jeszcze na Pani Doktor, również podlecieć do niej i zabrać ją ze sobą. Obydwie dziewczyny poczuły, że wyspa zaczęła się trząść, a czerwona gwiazda właśnie wyleciała z północnego krańca wyspy i błyskawicznie zniknęła daleko za horyzontem. Red właśnie opuścił wojskowy kompleks, miejsce gdzie rzekomo znajdowała się Boska Istota. Czyżby osiągnął swój cel i zwyczajnie ich porzucił na pastwę śmiercionośnego lasera?

Robot nr.2 - Paraliż 2 tury
Robot nr.1 - Ładowanie ataku energetycznego: + 2500 obrażeń na każdą turę ładowania. (5k naładowane)

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Kwi 09, 2017 10:36 pm

Widząc jak jej działania w końcu przyniosły zamierzony skutek i maszyna straciła możliwość widzenia Raa była usatysfakcjonowana. Niestety efektem było również to, że jednostka zaczęła ramionami na wszystkie strony w skutek czego demonica musiała obniżyć nieco wysokość by uniknąć przypadkowego trafienia. W tym też momencie spojrzała na drugiego robota który pomimo tego, że była zajęta jej bliźniakiem jakoś specjalnie jej nie atakował. I dobrze, że to zrobiła, bo dostrzegła, że tamten celuje w jej stronę z dział na piersi. A do tego wyglądało na to by efekt tego strzału być lepszy niż tamte rakiety.
- O ty... - zaczęła, lecz w tym momencie szalejąca nad nią maszyna znieruchomiała jednocześnie dając znać, że przełącza się na jakieś czujniki. Wtedy spojrzała nad siebie, po czym wróciła wzrokiem do ładującego dział i po raz kolejny naszła ją interesując myśl.
Podleciawszy szybko do pleców znieruchomiałego robota i chwyciła za jeden z wystających z jego pleców obiekty po czym szarpnęła nim zaczynając obracać się wokół własnej osi. Nie wypuszczając go z uścisku nabierał coraz większej prędkości, aż po wykonaniu parunastu obrotów z okrzykiem rozluźniła chwyt posyłając wciąż przechodzącego na inny tryb robota w stronę jego bliźniaka.
I nie czekając na efekty rzutu zwróciła się do Vulfili. I pomimo tego, że wcześniej starała się nie zachowywać się wobec niej wrogo, to chyba przybyszka z innej planety zaczynała ją irytować. I to w takim stopniu, że miała ochotę nie informować jej o tym co miało się stać za trzy minuty. Lecz halfsaiyanka była znajomą Reda. A z tego co zdążyła zrozumieć z ich rozmów chyba dla niego kimś ważnym. I chyba tylko to powstrzymało różową demonicę przed zostawieniem dziewczyny w niewiedzy o nadchodzącym nieszczęściu.
Poza tym nie było czasu na dalsze rozważania.
- Teraz wszystkie... musimy uciekać... Nie długo... wszystko na wyspy... zostały zdezintegrować... - krzyknęła w stronę ogoniastej. Po tych słowach dalej utrzymując wokół siebie buzującą poświatę wystartowała w stronę widocznej nieco dalej ścianie lasu mrużąc nieco swoje fioletowe oczy nie chcąc przypadkiem przegapić swojego nowego celu.
Jeszcze tego by jej teraz brakowało żeby musiała ich szukać kiedy zaraz wszystko na wyspie miało być zniszczone.
- Kieruj... - powiedziała zwracając się do Pani Doktor.

OCC:
Biała Aura: -80 Ki
Ki Raa: 13640 - 80 = 13560
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 475
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Kwi 10, 2017 4:38 pm

Raa nie zamierzała nic wyjaśniać, co tylko potęgowało zdenerwowanie Vulfili. Z założonymi rekami patrzyła, jak demon zmaga się z robotami. Za nieinformowanie nie zamierzała jej nijak pomagać. Patrzyła na nią z podniesioną brwią, gdy ta próbowała coś wyartykułować, a potem odleciała w stronę lasu. Nie sądziła, by groziło niebezpieczeństwo. Raczej nie sądziła, by Łysol jej nie uprzedził, tym bardziej, że gdyby chciał ją zabić, mógł to zrobić znacznie wcześniej.

Nagle wyspa zaczęła się trząść. W północnym krańcu wyspy coś wstrzeliło w powietrze. Red podobnie gdzieś odlatywał.

„Łysol chciał, żeby roboty zajęły się demonami, to niech lecą za Raa, ja mam swoje interesy do załatwienia” – pomyślała, po czym poleciała za Redem. Aby wyjaśnić jeszcze kilka spraw.

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa



Seriously?:
 


Pamiętaj, Raziel!:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Kwi 10, 2017 7:58 pm

Dziewczyny rozdzieliły się z własnym celem. Raa uchwyciła robota i zamaszystym piruetem rzuciła go w drugiego powodując, że najznakomitsze metale skruszyły się pod naporem własnego uderzenia. Roboty nadal były sprawne, ale wyraźnie uszkodzone, to była najlepsza okazja na zniknięcie im z zasięgu soczewek. Raa udała się tym samym do centralnej części wyspy, zaś Vulfila podążała za Redem przelatując przez resztę wschodniego regionu. Wyczuwała w demonie wściekłość, a jego pełen potencjał sprawił, że nawet nie mrugnęła, a Czerwony już zniknął jej z oczu. Zostawiła łowców demonów na pastwę losu, zapewne już nikt ich nie ostrzeże, że wojna zakończy się remisem po obydwu stronach. Nikt nie przeżył na zachodnim wybrzeżu po desancie, a straty w ludziach po obydwóch stronach konfliktu są niepoliczalne. Wschodnie rubieże zostały doszczętnie zniszczone przez roboty. Vulfila o dziwo nie znalazła żadnych przeszkód na drodze, jak również nikt nie usiłował jej powstrzymać. Czyżby wojna tak strawiła tą wyspiarską połać, że nikt nawet nie fatygował się zareagować na niezidentyfikowany żeński obiekt latający? Uciekła, czy to było słuszne, oceni to z pewnością historia, samolubnie chciała znać prawdę i wydusić ją od potężnego demona. Miała do tego absolutne prawo...

Zapewne wiele uczuć mogło się gnieździć w małej główce Raa, gdy po wylądowaniu na ziemi zastała w samotności Generała Ziemi. Zielonego typa niegdyś pojedynkującego się z nią, których to żołnierze pojmali ją gdzieś, a Pani doktor wszczepiła jej do oka obcy obiekt.
-Witaj Raa - prychnął trzymając w dłoniach szklany kontener z mięsną breją. Nie mogła tego inaczej oceniać, jak zgniłozielone mięso galaretowato obmacujące okoliczne ścianki wyrastającymi czułkami.
-Zabierz ją, ratuj ją, tyle z niej zostało od waszego ostatniego spotkania. - Wyciągnął przed siebie zwój, Raa czuł z dziwną masą szczególną wieź. Nagle przez interkom w podstawce kontenera przemówił dobrze jej znany kobiecy głos.
-Wiem, jak wyglądam. Proszę zabierz mnie stąd, a będę ci wdzięczna do ostatniej pozostałej komórki ciała. - chłodno i z pełnią smutku, tak się do Raa zwracała.

OOC:
Raa zostajesz sama, Vulfila jesteś wolna, możesz uciec bądź jeszcze zawrócić.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 131
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20827/23025  (20827/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Kwi 12, 2017 12:59 am

Lecąc w stronę dżungli Raa zaczeła się zastanawiać, czy Vulfila posłuchała się jej słów, czy też. Co prawda dostrzegła przez chwilę jakiś czerwony błysk opuszczający z zawrotną prędkością wyspę, lecz nie wiedziała co to było. Równie dobrze mogło to być ogoniasta dziewczyna jak i Red, jak i coś zupełnie innego i teraz obojgu groziło niebezpieczeństwo. Nie miała jednak jak tego sprawdzić. Teraz musiała znaleźć zielonoskórą doktor i uciec z nią nim będzie za późno.
Jednak pierwszą i jedyna postać jaką dostrzegła miała zielony kolor skóry, lecz z całą pewnością nie była tej płci co trzeba.
Pomimo tego wylądowała kilka metrów od niego wracając jednocześnie do normalnej formy i ruszyła w stronę mężczyzny. Mógł bowiem wiedzieć gdzie się podziała ta której szukała.
- Ty... - zaczęła podsumowując jednocześnie obecność swojego zielonolicego przeciwnika z poprzedniej wizyty na wyspie. Nim jednak zdążyła powiedzieć coś więcej mężczyzna przemówił oznajmiając jej, że ruszająca się galareta w trzymanym przez niego słoiku to poszukiwana przez Raa zielonoskóra pani doktor. I choć była pewna, że było to kłamstwo, to jednak to co usłyszała z urządzenia znajdującego się w zasobniku sprawiło, że zaniechała próby oznajmienia żołnierzowi jakie są konsekwencje wprowadzania jej w błąd. Bowiem głos który wydobył się głośniczka należał właśnie do zielonej demonicy której wypatrywała. Na dodatek dopiero po tych słowach fioletowooka zdała sobie sprawę z tego, że mimo początkowego niedowierzania w słowa nielubianego rozmówcy coś ją ciągnęło do zamkniętego w słoju obiektu.
Tylko co mogło się stać, że od ich poprzedniego spotkania - w mniemaniu Raa niezbyt udanego - z pełnowymiarowej postaci pozostało ledwie garstka galaretowatego ciała?
- Co się z... Albo nie mówisz... tego teraz... - stwierdziła przejmując od mężczyzny pojemnik z zieloną masą. Najchętniej poświeciłaby nieco czasu na dokładniejsze przyjrzenie się obecnej formie tej która jej pomagała jej w odnalezieniu siebie, lecz przecież nie było na to teraz czasu.
- Ja z ona... teraz stąd odlecieć - oznajmiła przyciskając do siebie słój z panią doktor, po czym spojrzała na zieloną twarz swojego rozmówcy - A ty... Ty podążaj z nami...
Następnie sięgnęła ku niemu i nim zdążył zaprotestować sięgnęła ku niemu i chwyciwszy za przód jego stroju po czym wystartowała chcąc jak najszybciej opuścić wyspę.
Mogłoby się wydawał co najmniej dziwnym, że zabiera ze sobą kogoś kogo najchętniej rozsmarowała na najbliższym obiekcie. Jednak różowoskóra miała swoje powody. Po pierwsze nie wiedziała, czy potrafiłaby pomóc pozostałościom innej demonicy, co oznaczało, że potrzebował czyjejś pomocy, zaś on był dosłownie pod ręką. No i zdawał się wiedzieć więcej od niej. A po drugie skoro miała go kiedyś zatłuc za to co jej zrobił to nie mogła pozwolić by zginął na tej wyspie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   

Powrót do góry Go down
 
Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy dom w środku lasu
» Czy świat szatana posiada broń nuklearną?
» Wyspa z domkiem Reito i June

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: