Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Maj 31, 2012 6:21 pm

Samotna wyspa, o której mało kto wspomina, zapewne dzięki staraniom facetów w czarnych garniturach. Nikt nie wie, co znaczy widoczny z lotu ptaka napis "Strefa 66.6, wstęp wzbroniony.", lecz dla wielu brzmi on jak zaproszenie.


Wyspa została zmieciona z powierzchni ziemi przez Ion Cannon armi Sześć, Sześć punkt Sześć. Jedynie połać morska i gigantyczny krater pod powierzchnia unormowanej wody może świadczyć o tym, że była tu jakaś połać ziemska w postaci wyspy.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Reito



Liczba postów : 530
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Sie 16, 2012 10:31 pm

___Szybował nad oceanem wiedziony radarem. Po drodze mijał masę wysp i wysepek. W końcu w oddali zauważył nieco odosobnioną i z dziwnym napisem widocznym tylko z lotu ptaka. Nie miał wyboru, musiał zignorować ten napis i zająć się szukaniem kuli. Wylądował gdzieś nieopodal plaży. Zmienił skalę na scouterze by móc precyzyjniej określić położenie dragon balla.

___Kula znajdowała się nieco w głąb zarośniętych bujnymi roślinami terenów. Rei zaczął przeczesywać okolicę badając każdy skrawek ziemi. Nie było to takie łatwe. Wkoło pełno krzaków i wysokich traw. Swoją obecnością spłoszył ptaki i obecne tam zwierzęta. Gdzieś niedaleko słychać było ostrzegawcze nawoływanie małpy czy czegoś w ten deseń. Powoli zaczął tracić cierpliwość. Błąkał się od godziny krążąc w kółko. Radar jak na złość wskazywał położenie raz przed nim a dając krok w przód za jego plecami. Sugerowało to że musi stać na niej albo być pod nią. W tym momencie radar pozostawiał wiele do życzenia ale nie ma co narzekać. Zaczął wiec od konarów drzew. Nie chciał brudzić się piachem na darmo. Niestety dla niego nie znalazł tam owej zguby czy raczej skarbu… albo po prostu kuli. Musiał zabrać się za kopanie. Miał nadzieje że nie będzie potrzeby przekopywać 10 m sześciennych by ją odnaleźć. Wpadł jednak na lepszy pomysł. Stanął mniej więcej nad nią. Skoncentrował swoją KI. Piasek zaczął powoli się unosić nad ziemią. Zwierzęta jakby spodziewając się tego co nadejdzie, uciekały czym prędzej w popłochu z dala od tego miejsca. Reito gwałtownie rozłożył ręce i wtem powstała potężna fala uderzeniowa, która powaliła nie jedno drzewo znajdujące się w zasięgu. Kiaho okazało się być dobrym rozwiązaniem. Nieopodal zauważył jakiś pomarańczowy, błyszczący przedmiot. Podniósł go z ziemi. Jeśli wierzyć Mistic’owi to musiała to być smocza kula. Obejrzał ją z każdej strony. – A więc to jest kula, o której wspominał Hikaru… Miała wtopione dwie gwiazdki. Odleciał z nią na jakąś otwartą przestrzeń. Wyciągnął z kieszeni kapsułkę ze statkiem kosmicznym, w którym to trzymał wszystkie swoje rzeczy. Wrzucił kulę do środka. Nie chciał jej zgubić.

___Wzbił się w powietrze. Po raz kolejny uruchomił scouter by namierzyć kolejny cel. Tym razem musiał udać się nieco dalej by odnaleźć kolejną.


ZT--->Wielkie jezioro.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
Reito



Liczba postów : 530
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Gru 29, 2013 8:14 pm

___Już na początku lotu dostał całusa od June co go nieco zaskoczyło. Uśmiechnął się lekko nie zbaczając z kursu. Powoli zaczynali zbliżać się do oceanu a temperatura powietrza wzrastała z każdym kilometrem. W końcu lecieli na południe globu. Nim się obejrzał był już po środku niekończącej się tafli wody. Dookoła pustka. Jakieś lecące ptaki albo inne zwierzęta wyskakujące na powierzchnie by zaczerpnąć powietrza. Jednak ani śladu wyspy Źółwia. Postanowił jednak nie zbaczać z kursu jaki wyznaczył mu Rikimaru. Właściwie nie wiedział nawet jak daleko powinien lecieć ale jedno było pewne. Jak zrobi się zbyt zimno to będzie to znak, że poleciał za daleko. Po części też sugerował się swoim instynktem. Wszak był tam już kiedyś i to wcale nie tak dawno. W końcu na horyzoncie zaczęło się pojawiać kilka wysepek. Wtedy jego żołądek przypomniał mu o swoim stanie wypełnienia. A konkretniej, był po prostu pusty. Spojrzał na June.
- Zaczekaj na mnie.
I po tych słowach, nie zwalniając tempa, zanurkował. A po krótkiej chwili już wypłynął z żarłaczem białym na plecach. Jeszcze ociekającym wodą i krwią.
- No to mamy obiad. To teraz wypadałoby gdzieś wylądować.
Rozejrzał się i wypatrzył wnet małą wysepkę z wulkanem. Wskazał ją rudowłosej i tam też wylądowali. Nabił rekina na drewniany pal wcześniej przygotowując takowy za pomocą Ki-sworda.
- Mogłabyś go nieco przysmażyć?
Rzekł z uśmiechem. Poznał jej umiejętności igrania z ogniem. Doskonale wiedział, że to jest coś w czym jego ukochana będzie mogła się w pełni wykazać. I przy okazji przekona się czy ma zadatki na dobrą kucharkę (w końcu ktoś będzie musiał obiady gotować xD ).

OOC: Trening Start.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
June

avatar

Liczba postów : 1550
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Gru 30, 2013 12:16 am

___Lot był spokojny. Rudowłosa nie mogła poczuć tego co działo się na Vegecie, co po części ją denerwowało, ale wiedziała, że mimo wszystko Kuro da sobie radę śpiewająco. W końcu nawet Reito by pokonał Katsu gdyby chciał. Przemieniony w tsufula Red też był silniejszy, a go wspólnymi siłami posłali w diabły. W każdym bądź razie na pewno dobro wygra i tym razem. Ciekawe tylko kiedy się spotkają znowu. Chciałaby pogawędzić z April, jest ciekawą osobą, która zapewne odpowiedziałaby jej na wiele pytań związanych z jej płcią. Poczeka.

Pojawili na niewielkiej wyspie. Wokół rozlegała się jedynie woda i miejscami porozrzucane były również mniejsze wysepki. Miejsce wyglądało na spokojne, bo wolne od ludzkiej populacji. Mieszkanie tutaj byłoby wspaniałym pomysłem, bo nie musieliby ukrywać się ze swoimi mocami czy wyglądem. Obcowanie z ziemianami mogłoby być zgubne dla dwójki. A to, takie tylko ciche rozmyślanie.
No, a najważniejsze było to, że mieli w końcu co zjeść. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko widząc dość pokaźną rybkę. Najchętniej by ją zjadła na surowo, ale Reito poprosił o podsmażenie jej. Dziewczyna zauważyła, że wszystko, prócz owoców i warzyw się smaży tutaj. No nic, miała małe pojęcie o jedzeniu, ale to da się nadrobić z czasem.
___ - Dobrze. - rzuciła krótko po czym wystawiła rękę w stronę ryby. Skupiła się, a po chwili rekin zajął się cały delikatnym ogniem, który ją powoli podpiekał. Słodki zapach zaczął się unosić po okolicy, sprawiał, że demonica stawała się coraz bardziej głodna i nie mogła doczekać się tego, aż skosztuje tego przysmaczku.
Pomyślała, że zechce im się pić, dlatego na chwilę odleciała w środek wyspy. Znalazła tam kilka owoców, które już kiedyś jadła w szkole Hikaru, więc miała pewność, że nie są trujące. Po powrocie rzuciła to wszystko na jeden kamień. Rozdzieliła kokos na dwie części, pozbyła się tego co było w środku po czym wycisnęła kilka owoców robiąc pyszny mieszany sok. Jedną połówkę podała Reito, a drugą zgarnęła dla siebie. Akurat ryba była gotowa, więc mogła zgasić ogień i zacząć jeść.

___ - Moglibyśmy zamieszkać na takiej małej wyspie. - powiedziała na głos gdy skończyli pałaszować, wpatrując się w błękitną taflę wody. Gdy się zorientowała, że podzieliła się swoimi myślami z Reito, zrobiła się czerwona na twarzy po czym wbiła wzrok w ziemię. Wywinęła ogonkiem nerwowo upijając trochę soku.
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 530
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Sty 06, 2014 4:36 pm

___Rekin piekł się powoli a jego zapach wywoływał jeszcze większy głód u Reia. Nie mógł się doczekać by go skosztować. Widać było, że June zna się na rzeczy. Nie spaliła go od razu tylko powoli podgrzewała. Najwyraźniej musiała mieć już styczność z czymś podobnym. Na pewno przez swoje, co prawda, krótkie życie, coś jadła. I nawet jeśli nie były to jakieś przysmaki, to smakować na pewno jakoś musiały, a tym bardziej zostać przyrządzone w pewien sposób. Inaczej nie dałoby się tego w ogóle wziąć do ust. Surowe mięso do najlepszych nie należy. O tym saiyan zdążył się już przekonać gdy zbierał smocze kule.

Rekin powoli się zarumieniał a June w tym czasie poszła pozbierać kilka owoców, z których to następnie zrobiła sok. Już na podstawie samego wyglądu można było śmiało stwierdzić, że jest smaczny. Wstrzymał się ze skosztowaniem do czasu aż ryba będzie gotowa. Z kolei gdy ta już nadawała się do spożycia, Rei wziął jej kawałek i ułożył na dużym liściu po czym wręczył go June. Również dla siebie przygotował taki liść i mogli zabrać się za jedzenie. Szatyn dawno nie kosztował czegoś tak smacznego, przez co rekin znikał bardzo szybko w jego żołądku. Popijał to sokiem oblizując się ze smakiem. Wtem rudowłosa wyskoczyła z czymś co nieco go zaskoczyło ale nie zdziwiło ostatecznie. Sam planował zamieszkać właśnie gdzieś w takim miejscu gdzie będą mieli wyspę sami dla siebie. A i nie potrzebują nikogo więcej niż samych siebie. Wydawała się to być genialna myśl.
- W porządku. – rzekł Reito. – Podoba mi się tu. Ale przydałby się jakiś dach nad głową.
Przełknął ostatni kęs i rozejrzał się po okolicy. Było tam niewielkie wzniesienie a dokoła niego kilka drzew.
- Nie mam ochoty budować domu samemu. Pamiętam ile czasu wam to zajmowało u Hikaru. Kupmy go sobie. Widziałem takie w kapsułkach. Jak nam się tu znudzi to przeprowadzka nie będzie problemem.
Słońce powoli zachodziło. Reito rzucił kamieniem, który zrobił kilkadziesiąt „kaczek” na wodzie i zniknął za horyzontem. Przeciągnął się mocno. Jedzenie ułożyło się już w jego żołądku odpowiednio.
- Czas nieco rozruszać mięśnie. Muszę wziąć się za siebie. Dałaś mi popalić na Vegecie.
Uśmiechnął się do niej by się tym zbytnio nie przejmowała. Po tamtej walce zdał sobie sprawę z tego że jest słaby. O wiele słabszy od Kuro, a i June oddech czuł na ramieniu. Gdyby nie znał tak wielu technik obronnych to byłoby z nim krucho.
- Potrenuję trochę.
Odleciał kawałek by nie zrobić jej krzywdy przez przypadek. Zaczął do rozgrzewki. Niedługo po tym przeszedł do treningu podstawowych ciosów i technik. Strzelał w wodę pociskami Ki tworząc wysokie fale. Szybko go to jednak znudziło i nie wiedział za co ma się zabrać. Wrócił do June.
- Może poćwiczymy razem? Pokażę Ci fajną technikę.
Wziął ją za rękę i przyciągnął w swoją stronę. Ustawił ją przed sobą i przylgnął do niej mocno przystawiając twarz do jej twarzy. Zetknięty z nią policzkiem wyciągnął prawą rękę przed siebie i złączył ze sobą dwa palce. Na ich czubku zajaśniała złota poświata po czym pięć pierścieni wystrzeliło w drzewo. Wyrwane z korzeniami zostało przykute do drugiego za pomocą tych właśnie krążków z Ki.
- Teraz twoja kolej.
Podniósł jej rękę i wyciągnął przed siebie tak samo jak swoją. Pomógł jej wycelować w inne drzewo.
- Skup się na ich kształcie. To tak jakbyś ki uwalniała już od samych kostek a obręcz sama powstanie. Musisz się nieco skoncentrować. Jak włożysz w to za mało ki to obręcz się rozpadnie, z kolei w za dużej ilości, po dotarciu do obiektu może po prostu wybuchnąć zamiast go skrępować. Spróbuj sama.
Pomagał jej wydobyć tą Ki w odpowiedniej ilości. Będąc tak blisko niej czuł niemalże jakby to jego własna Ki była wydzielana.

OOC: Kontynuacja treningu.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
June

avatar

Liczba postów : 1550
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Sty 06, 2014 11:10 pm

_____Delikatne zdziwienie pojawiło się na twarzyczce demonicy gdy ta usłyszała odpowiedź saiyana. Zarumieniła się jeszcze bardziej, a jej lwi ogonek zaczął poruszać się energicznie na boki wbrew jej woli. Tak się tym ucieszyła, że nie bardzo słuchała tego, co mówił dalej. Usłyszała jedynie, że coś kupią oraz, że przeprowadzka nie będzie problemem. Nie chcąc wyjść na głupka uśmiechnęła się przytakując głową. Nie do końca znała jeszcze terminu "kupić", więc milczała w tym temacie sądząc, że kiedyś samo się to jej wyjaśni. Wolała na ten moment nie błaźnić się przed Reito.
Gdy ten powiedział, że pójdzie potrenować przytaknęła głową uśmiechając się przyjaźnie. Usiadła na ziemi, podkulając nogi po czym chwytając jakiś patyk zaczęła nim grzebać w ziemi tworząc jakieś rysunki oraz ilustracje z jej krótkiego życia. Spotkanie z Sedu, stanie na głowie Kyoraku, budowa domu, poznanie Reito oraz walka z Red'em. Uwieczniła nawet pobyt w ludzkim mieście lecz silniejszy powiew wiatru zamazał wszystkie jej malunki. Demonica zmrużyła oczy smutniejąc trochę. Gdyby miała rzecz, na której by mogła rysować nie martwiąc się o to, że wiatr to zdmuchnie...
Z rozmyślania wyrwał ją saiyan. Podniosła wzrok na niego zastanawiając się o co chodzi. Chciał trenować? Wraz z nią? Ale... ale!
Nawet na protestowanie nie miała szansy, bo za chwilę została pociągnięta za rękę oraz skutecznie unieruchomiona. Stała przed nim, odwrócona plecami, a w dodatku ich policzki stykały się. Sparaliżowało ją, nawet nadpobudliwy ogonek zwisał teraz bezwładnie jakby był kawałkiem sznurka przyczepionym do jej spodni. Wzięła kilka głębszych wdechów i mogła skupić się na tym co jej pokazuje. Za chwilę zapomniała o krępującej pozycji, ponieważ technika, którą jej pokazał Reito była zadziwiająca. Mogła skutecznie unieruchomić na jakiś czas przeciwnika, ba. Nawet się nad nim poznęcać gdy jest skrępowany. Cudeńko.
Przytaknęła gdy nadeszła jej kolej. Zmarszczyła brwi koncentrując swoją energię tak jak poinstruował ją mężczyzna. Rozchodziła się od kostek i przesuwała się powoli w górę. Z jego pomocą udało się jej za pierwszym razem wystrzelić coś, co wyglądało zupełnie tak jak powinno, lecz gdy dotarło do drzewa rozleciało się jak tłuczone szkło. Chwilowa uciecha dziewczyny runęła tak szybko jak się pojawiła. Odwróciła lekko głowę patrząc wzrokiem zbitego psiaka na Rei'a. No, ale to była jej pierwsza próba. Musiała wrzucić w nią zbyt mało energii i efekt był taki jak to ją uprzedzał brązowowłosy.
Przy drugiej próbie spełniła się druga obawa, tym razem za bardzo przesadziła z mocą czego efektem był wybuch, a nie skrępowanie. Kolejna porażka przydołowała rudowłosą, lecz teraz wiedziała już jak zrobić to poprawnie.
Oparła się o Reito całym ciałem, a następnie skupiła na własnej energii. Spróbowała tym razem użyć jej tyle, by nie dać jej zbyt mało oraz nie przedobrzyć. Wraz z wydechem wypuściła trzy obręcze w stronę drzewa. Skrępowały dąb, lecz nie wyrwały go tak efektownie jak w pokazie saiyana. Nie była zbyt zadowolona, ale przynajmniej trzymały się i nie wybuchały, a to już było coś.
Nagle, odwróciła się stając przodem do czarnookiego. Wysunęła rękę do góry po czym szybko wystrzeliła jedną obręcz, która na początku leciała w górę, lecz w końcu zaczęła opadać i gdy dotknęła obojga to ich skrępowała tak samo jak drzewo. Tuż przed tym, przechyliła się na mężczyznę, czego efektem było wywrócenie się na trawę. Wycwaniła się, bo miała miękkie lądowanie.
___ - Haha, mam Cię. - pokazała szereg białych ząbków śmiejąc się  - O to chodzi? Ale jeszcze muszę popracować nad energią, bo nie są zbyt wytrzymałe. - przewróciła oczami po czym przysunęła swoje usta do jego składając na nich czuły pocałunek. W tym czasie cała jej "magia" obręczy zniknęła. Nie były zbyt wytrzymałe w jej wykonaniu, a szkoda. Jeszcze to wytrenuje, a wtedy będzie mogła na dłużej unieruchamiać Reito.

Trening Start
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 530
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sob Sty 11, 2014 12:59 pm

___June opanowywanie techniki nie szło najgorzej. Już za pierwszym razem udało jej się uformować pierścień a to połowa sukcesu. Jako, że byli bardzo blisko siebie, wyszeptał jej na ucho co powinna zrobić inaczej. Podpowiadał jej niskim, męskim tonem i jakby nieco mocniej do niej przylgnął. Przy drugiej próbie użyła za dużo energii ale już było coraz lepiej. Przy ostatnim podejściu przysunęła się do niego bardziej i wystrzeliła trzy w pełni funkcjonalne pierścienie. Pochwalił ją równie pociągającym głosem co wcześniej. Zaskoczyła go swoim następnym ruchem. Wystrzeliła pierścień tak, że skrępował ich oboje. To jej się udało. Byli teraz bardzo blisko siebie i marnotrawstwem byłoby nie skorzystać z takiej okazji do pocałunku. Tak też się stało. Rudowłosa po zapytaniu czy prawidłowo wykonała technikę, przylgnęła swoimi usteczkami do ust Reia.
- Dokładnie o to… - Odpowiedział uśmiechnięty po całym tym akcie. Gdy obręcz się rozprysła, położył dłonie na jej biodrach i przytulił ją mocno do siebie.
- Spróbuj teraz się uwolnić.
Odpłacił jej tym samym choć w nieco przyjemniejszy sposób. W tym przypadku jednak, próba wyswobodzenia się była zbędna. Zaczął całować ją namiętniej i wodzić rękami po jej pleckach. Jej włosy opadły na jego twarz. Czuł ich zapach i smak gorących jej ust. Ta gorąc szybko rozeszła się po całym jego ciele. Ale powoli robiło się coraz ciemniej. O ile sam mógłby bez problemu spać pod gołym niebem o tyle nie chciał by June musiała się tak męczyć. Przerwał pieszczoty i spojrzał w jej oczy. Coś go rozbawiło po czym szybko spuścił wzrok uśmiechnięty.
- Powinniśmy poszukać jakieś domku dla siebie. Lećmy do miasta. Wybierzemy sobie coś ładnego.
Podniósł się z ziemi po czym pomógł jej w tym samym pociągając za rękę. Przez chwilę zastanawiał się, w którą stronę się udać by dotrzeć do miasta. Ostatecznie po prostu skierował się na północ. Z góry i tak wypatrzą większe skupisko budynków. Tylko czy uda im się odnaleźć ponownie tą wyspę? Reito zamyślił się na chwilę po czym wystrzelił jeszcze kilka pierścieni. Będą wydzielały jego KI więc odnalezienie ich powinno być proste. Oby tylko wytrzymały do ich powrotu.

OOC: Koniec treningu



ZT x2---> Do jakiegoś miasta.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Lut 15, 2015 7:21 pm

Lecieli z wyspy, na której mieszkał Shigo z mamą i przez jakiś czas nieobecnym Reito. Musiał oddalić się z łakomym kąskiem dla nieznajomego, aby nie dorwał się do niego, i żeby June później nie miała pretekstu do zabicia Reda. Malec właśnie któryś raz plasnął swoim ogonem w nerki młodzieńca, lecz demon nie reagował na to. Gnał co tchu, żeby znaleźć odpowiednią wyspę, niezamieszkaną przez nikogo, oddaloną od wszelakiej cywilizacji, ale na tyle dużą, by mieć małe szanse na zniszczenie skrawka lądu. Gdyby - o Kami - wpadł z małym do wody, a byłby półprzytomny, to mogliby utonąć razem. Zapowiada się niezwykle trudna walka.
Instynkty obudziły się na dobre. Wąskie źrenice lokalizowały możliwe miejscówki, aż znalazł opuszczoną wyspę, na której wylądował ze szkrabem. Wyprzedził o kilka sekund potencjalnego agresora, dlatego mógł chociaż krótkim spojrzeniem obadać topografię terenu i dostrzec dwa-trzy elementy mogące się przydać podczas potyczki. Najbardziej obawiał się przelewu krwi, ponieważ nie mógł stracić głowy mając na karku istnienie najmilszego i najsłodszego dzieciaka, jakiego poznał w trakcie ponad trzystuletniej egzystencji. Z lekko zaciśniętych kłów Reda dało się słyszeć ciche warczenie. Przygotowywał się mentalnie na przeciwnika, chociaż naprawdę wolałby załatwić to pokojowo. Nawet ściszył swoją moc do minimum, lecz nie zdołał przekazać tej wiedzy Shigo myśląc, że w przyszłości June mogłaby mieć problemem z odnalezieniem cwanego dziecka. Mógł go nauczyć, teraz bardzo żałował - przykazałby małemu schować się w domu, on odciągnąłby uwagę wroga, a w razie niepowodzenia... nie, nie mógł tyle wymagać od jednorocznego dziecka! Teraz zrozumiał dlaczego jego mama zdecydowała się na krok z umieszczeniem go w ludzkiej rodzinie z zapieczętowanymi mocami. Naprawdę, jeśli coś złego stanie się malcowi - postradałby zmysły, najprawdopodobniej zrobiłby wszystko, by go wskrzesić. Oddałby swoje życie tylko dla zapewnienia bezpieczeństwa Shigo. Czerwonooki i tak egzystował o 300 lat za długo, a ze szkraba będzie wielki wojownik. Warto bronić takiego skarbu za wszelką cenę.
Nasłuchiwał szpiczastymi uszami odgłosów, które mogłyby zwiastować kierunek ataku jegomościa, albo stronę z której przybyłby na tą wyspę. Musiał być bardzo czujny - wrażliwym miejscem demona były plecy z bezcennym ładunkiem, więc obracał się co kilka sekund o kilkadziesiąt stopni wokół własnej osi, aby nie przeoczyć niczego podejrzanego. Shigo mógł doskonale czuć przez skórę puls Długowłosego oraz dostrzec lekką czerwoną poświatę wokół sylwetki opiekuna.

[Ooc: dalszy ciąg treningu]
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Lut 16, 2015 6:01 pm


Przedziwny demon najwyraźniej się nie przejmował za bardzo tym, jak się zachowywał Red. Nie ukrywał swojej mocy - koło 80 tysięcy jednostek. Leciał spokojnie za Red'em, a gdy ten wylądował na jakiejś wysepce, minęło piętnaście minut zanim się dziwak pojawił. Wylądował gładko, bezszelestnie przed demonem.
- Phy. - prychnął wysuwając rękę w bok. Zaczęło się w niej formować powoli coś na wzór miecza... gdy już prawie miało swój kształt, demon opuścił dłoń i skrzyżował ręce na torsie, z pomrukiem niezadowolenia. Wtem, pojawiło się coś na niebie - cztery punkciki połyskujące na zielono.

Im bardziej owe punkciki się zbliżały tym bardziej było widać czym to jest. To humanoidalne postacie z kosmosu, jakiejś dziwnej rasy. Wszyscy po kolei lądowali na ziemi w dziwnych pozycjach rodem z cyrku, przedstawiając się...
- Kobra.
- Boa.
- Slyther.
- Konda! - ten ostatni wleciał z wielkim impetem, wbijając się w  podłogę jakby ważył kilkaset ton. Fakt, był masywny, ale aż tak?
- Oficjalnie... przejmujemy tę planetę! - powiedzieli wszyscy równocześnie. To było komiczne, nawet ćwiartki grozy w tym nie było. Może też dlatego, że ich PL nie przekraczał 30 tysięcy jednostek. Co oni chcieli tym zdziałać?
Odezwał się Kobra, najwyraźniej był tu najwyższy rangą.
- Ej demonie. No i gdzie te magiczne kule? Obiecałeś nam, że je znajdziesz i nam dasz, a zamiast tego szlajasz się za jakimś dziwakiem z bachorem wrośniętym w plecy.- spojrzał na Red'a - Ej, Ty, wymalowany na facjacie pajacu, pies Cię je*ał, wynocha.
- Wydaje mi się szefie, że nie powinien szef go obrażać, wygląda trochę groźnie. - powiedział chudszy.
-A tam pieprzysz, ta chuderlawa dziewczyna miałaby zagrażać Najemnikom Hebi?!-  wrzasnął szefuncio. Niebieskowłosy demon nie drgnął nawet o milimetr, nie był chyba zbytnio wzruszony pogaduszkami tej gruby.
Wyglądy
Kobra:
 
Boa:
 
Slyther:
 
Konda:
 

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Lut 16, 2015 8:06 pm

Nie musiał długo czekać, kiedy zjawił się prześladowca z pełnym przekonaniem i spokojem, że panuje nad sytuacją. Ów pewność siebie niepokoiła z kolei młodzieńca, który nie ufał temu co wyczuwa. Może przecież tak jak Red maskować energię, chyba że nie posiadł umiejętności Ki Feeling. Ostrożności nigdy za wiele.
Krótkie prychnięcie poprzedziło pierwszą sztuczkę z ręki potwora bez twarzy. Chciał coś wykombinować z mieczem, ale tak jakby zaprzestał na rzecz zbliżających się intruzów. Red poderwał wzrok ku niebu, żeby nie przeoczyć... grupy Najemników Hebi? Zachowywali się bardzo dziwnie, niczym na wakacjach, gdzie z ogromną przyjemnością zaprezentowali się w formacji pełnej wdzięku jak na wojowników. Zdezorientowany utrzymywał najwyższy stan czujności przykucając bliżej ziemi i nie zdejmując z nich ślepi. Zupełnie nie pasowali do kumpla -Błękitnowłosego monstrum - jakby wpadli tutaj z innego uniwersum. Nawet jeden z nich odważył się pyskować "przełożonemu", a wtedy też padły nieprzyjemne słowa w kierunku Reda.
Powiem jedno: przegięcie.
Młodemu demonowi aż drgnęła powieka. Wyprostował się spuszczając brwi na oczy o punktowych źrenicach i tęczówkach. Minę też miał wyraźnie niezadowoloną.
>Coś Ty powiedział...?
Czy oni właśnie nadepnęli Red'owi na odcisk? Oj nadepnęli na odcisk i to z wielką mocą. Wcześniejsze obelgi były tylko podkładem do autentycznej wściekłości młodzieńca, który nie życzył sobie naśmiewania się z jego wizerunku. Fakt, może nie wygląda zbyt męsko, lecz jeszcze obrazili go wypowiadając te słowa prześmiewczo, z pogardą, z opadniętą gardą - jakby byli całkowicie pewni, iż nic im nie grozi ze strony Czarnowłosego. Nic bardziej mylnego.
Wrogów się namnożyło, trzeba pozbyć się kilku z nich, a Red dostał zielone światło od zielonoskórych kosmitów, skorych do śmierci. To przez dowódcę Kobrę najpierw przebiła się jedna z wiązek energetycznego ataku Reda, którymi wycelował we wszystkich najemników. Rozdzieliło ich chociażby samą siłą odrzutu, a co dopiero energią buzującą w ciele Rogatego młodzika. Przez uniesienie się gniewem nie powstrzymał się od rozpoczęcia walki. Liczyło się dobro dziecka, a teraz niejako zaprzeczył samemu sobie - z egoizmu zwrócił na siebie uwagę poprzez atak. Już nie ma ucieczki, będzie musiał ponieść konsekwencje. Będzie walczyć, aż jakiekolwiek zagrożenie minie. Wojownicze geny ożyły, chciały więcej! Walka, walka, walka! Uniósł się w powietrzu pierwszy zapach krwi wrogów, który napędzał uśpione mechanizmy demona do masakry! Żeby tylko nie poddał się pierwszym symptomom ogłupiającym - przecież nie tknął najważniejszej persony w "towarzystwie".


Ooc: Genocide Attack
Efekt: KI = DMG (max 12% z całości) = 0,12 * 165 000 = 19 800 dmg = 4950 dmg na czterech Najemników Hebi
Koszt: 135% dmg = 1,35 * 19 800 = 26 730 Ki

HP = 120 000
KI = 165 000 - 26 730 = 138 270

[koniec treningu]
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Lut 19, 2015 5:26 pm

Zapewne ta banda  Cenzura nie spodziewała się tego, że wyprowadzą demona z równowagi, a ich - a raczej ich szefa - obelgi będą miały tak destrukcyjne skutki. Kaskada pocisków uderzyła w nich jak deszcz meteorytów, a oni się niczego nie spodziewali. Zdało się jedynie usłyszeć głośne przekleństwo, a potem już tylko wyspa została zdemolowana. Tumany kurzu opadły ukazując pokiereszowanych Najemników. Wyglądali prawie jak trupy.
- Szefie! On zabił Boe! - krzyknął chudy.
- CO?! Jak to!? Jak smiał!? - oczywiście nie mieli pojęcia, że ich ów kolega wciąż jeszcze dyszy. W tym czasie największy z towarzystwa, Konda, wyglądał na nieźle wkurzonego. Warknął jak wpieniony goryl po czym rzucił się bezmyślnie z pięściami na o metr mniejszego Red'a nie mając zupełnie pojęcia, że ten może go zabić nawet ciosem warkocza. Zaraz za nim rzucił się chudy Slyther.
W tym czasie niebieskowłosa istota stała niewzruszona na kamieniu gdzieś daleko stąd. Nie drgnął, chyba medytował czy coś w tym stylu. Nie interesowała go masakra, która się właśnie toczyła.
- EJ, TY! DEMONIE! DLACZEGO NAM NIE POMOŻESZ!? OBIECAŁEŚ NAM, ŻE ZNAJDZIESZ TE KULE, ZAŁATW GO! - zaczął wykrzykiwać szef bandy w prawdziwej obawie o swoje życie, już nie był taki cwany jak przed chwilą.
- Chciałem jedynie wasz radar i statek... mam się dzielić życzeniami? - odrzekł w końcu demon po czym odwrócił się plecami do skamieniałego Kobry.

OOC
Statystyki Najemników

Siła:
Szybkość:
Wytrzymałość:
Energia:


HP:
KI:
Kobra
1500
1500
1500
1500

22500
22500
Boa
500
485
400
200

6000
3000
Slyther
1000
1500
700
500

10500
7500
Konda
1200
1000
800
600

12000
9000
Każdy -4950HP    17550  1050    2550    4050
Możesz korzystać z ataków dodatkowych.
Niebieski się nie rusza.

Atak potężny od Kondy - 2200 dmg
Atak szybki od Slythera - 1500 dmg

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Lut 20, 2015 5:22 pm

Z tumanu kurzu wyłoniły się sylwetki wszystkich, ale najbardziej wygląd zmienił się "agresorom", którzy ubodli Reda w jeden z najczulszych punktów. Lepiej nie wyobrażajcie sobie co byłoby, gdyby spadłby chociaż włos z warkocza demona. Postura młodzieńca, chociaż nie był on ranny, zmieniła się. Lekko pokurczony, ze szponami na pokrzywionych palcach gotowymi do walki, zdawał się tylko czekać na kolejną prowokację. Ciche pomruki z zaciśniętych warg zdawały się nakłaniać któregoś z poszkodowanych o zabranie kolejnego głosu w debacie o tym, co nie pasuje im w Czarnowłosym. A może ośmielą się tym razem zbesztać słownie Shigo?! Niedoczekanie, prędzej im języki wyrwie, niż zdążą wspomnieć o którejś wymienionej wyżej osobie. Nie zdejmował wzroku ze zdezorientowanych i wściekłych intruzów, którzy zagrodzili mi drogę to Niebieskowłosego demona, lecz wciąż miał na uwadze dziecko, które podczas wezbranego tumanu kurzu ochronił warkoczem i gęstą aurą koloru smoły, tak że drobinki w kontakcie z Ki Reda rozpływały się. Dobrze, że jeszcze na tyle się kontrolował, by pamiętać o najważniejszej istotce w całym tym zamieszaniu.
Co innego się działo, gdy najgrubszy z obecnych rzucił się z rykiem i pięściami na Reda. Łapy ściśnięte w pięści nie dotarły do odbiorcy - zostały powstrzymane przez ręce młodzieńca na wysokości jego oczu. Łypnął złowrogo na Kondo, bo wyczuł jego troskę o pozbawienie demona życia. Oliwkowy goryl zzieleniał jeszcze bardziej nie mogąc wycofać swoich dłoni do siebie, jakby zaklinowały się w stalowej górze. Niedługo trzeba było czekać na odpowiedź, a strzelające kości w knykciach i środkowych częściach obu dłoń zapowiadały nietuzinkową śmierć. Kondo zdążył tylko wybałuszyć gały, gdy Red z premedytacją prędko ściągnął wroga ku sobie i pochylił odrobinę głowę, aby niczym jak pocisk z armaty przebić się rogami przez pancerz, ciało i kruche kości rywala, i wyjść oblepiony jego posoką z drugiej strony. Tego zdarzenia trudno było przewidywać na samym początku porachunków z Najemnikami Heba.
Widział kątem oka jak wsparcie z lewej w postaci Slythera nadciąga i nie zawahał się, nawet jak swojego kompana ujrzał w dwóch częściach na zgliszczach. Ten typ był szybszy od poległego, jednak nie na tyle, aby zaskoczyć młodzieńca we flakach Kondo. Mając wciąż baczenie na swoje plecy wyskoczył na przeciw spotkania z Slytherem i rozłożył ręce na boki z rozpostartymi pazurami na wszelkie strony. Kiedy dostrzegł zamiar przeciwnika, to jest uderzenie z kolana, nadstawił własne, aby obiły się wzajemnie z dużym hukiem. Ręce zaś były w odpowiedniej odległości, aby zarówno z lewej jak i z prawej strony oponenta przeciąć go na plastry. Posoka tryskała zewsząd, w także na facjatę Reda, który tylko ukradkiem zlizał krew z ust.
Nim wyruszył na szefa, chciał mu pokazać jak ginie cała jego załoga. Być może nie tylko krew, ale i strach wroga napędzał coraz to bardziej Czarnowłosego do rozprawienia się z typkami z kosmosu. Czuł, że Boa jeszcze dyszał ochryple na łez padole, ale ukrócił mu cierpienie szybkim wskoczeniem z gołej stopy na klatkę piersiową konającego, zgniatając wszystkie organy wewnętrzne korpusu, w tym serce. Został tylko prowokator zdarzenia, gdyż prawdziwy agresor na życie Shigo wciąż nie interweniował, wręcz olał sprawę na rzecz zaspokojenia własnych potrzeb. Tak więc został tylko szef, który stracił język w gębie. W przenośni i dosłownie, bo gdy tylko Red doskoczył do niego, to właśnie język był pierwszym organem, który przepadł bezpowrotnie. Później lewą ręką pochwycił go za szyję i trzymał w miejscu, a drugą przyszpilił do jego skroni i skręcił mu kark. Nie chcąc mieć dłużej do czynienia z trupem puścił go swobodnie na ziemię, a chłopak odwrócił się frontalnie do jeszcze jednego, najbardziej tajemniczego i silnego przeciwnika, który to chciał pożreć dziecko w zamian za mistyczną moc. Nie dopuści do tego. Co prawda Red stracił panowanie nad sobą robiąc istną Apokalipsę dla Najemników, lecz przy jako-takich zmysłach trzymała go jedyna osóbka w postaci Shigo. Swoją drogą powinien mu przewiązać oczy przepaską, by niczego nie widział, miał tylko nadzieję, że warkocz wystarczył go ocenzurowania najgorszych wyczynów wujka.

Ooc:

Kobra
Atak potężny
Efekt: Dmg = siła + atak = 15 487 dmg
+ Atak dodatkowy będący atakiem szybkim
Efekt: Dmg = szybkość = 7 400 dmg
Boa
+ Atak dodatkowy będący atakiem szybkim
Efekt: Dmg = szybkość = 7 400 dmg
Slyther
+ Atak dodatkowy będący kontrą do ataku szybkiego
Efekt: Dmg = szybkość = 7 400 dmg
Konda
+ Atak dodatkowy będący kontrą do ataku potężnego
Efekt: Dmg = siła + atak = 15 487 dmg

Razem: 4 ataki dodatkowe (3 ataki szybkie w tym 1 kontra, 1 atak potężny w kontrze) oraz 1 atak potężny

HP = 120 000
KI = 138 270

PL odczuwalne = 60 000 jednostek
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Nie Lut 22, 2015 7:34 pm


Szybkie kosmitobójstwo było dla demona dobrą rozgrzewką. Nie musiał się za bardzo zmachać by ich załatwić.  
- Wkurzali mnie, jacyś najemnicy z Vegety... kosmici bez jaj.  - powiedział demon po wszystkim. Pojawił się kawałek przed usmarowanym w zielonej krwi stworów Red'zie. W ręku trzymał coś okrągłego. Była to połyskująca pomarańczowa kula z dwiema gwiazdkami w środku - Szukam jeszcze sześciu... mów gdzie je znajdę. - nie powiedział, że tą zdobył zupełnie 'przypadkiem' niszcząc jakąś wioskę na Ziemi. Bojący się o życie swojej rodziny mężczyzna, wódz wioski, powiedział mu wszystko co słyszał o pewnej legendzie związanej z kulami, a i tak musiał patrzeć powolną śmierć swoich bliskich... ale to już inna bajka - Ten tu, urodzony w dniu smoka, mieszaniec... - mówił o Shigo - jeśli go zjem będę potężny... - czy to prawda czy to jakaś kolejna legenda wyssana z palca? Ten malec przecież nie jest silny, jego energię ledwo czuć.
Demon uwolnił swoją moc.
Siła: 8000
Szybkość: 7000
Wytrzymałość: 7000
Energia: 8000

HP: 105000
KI: 120000

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Lut 25, 2015 8:02 am

Na szczęście intruz nie atakował od razu, toteż Red mógł złapać czystsze oddechy dla otrzeźwienia umysłu. Znowu nie aż tyle czasu, by w pełni myśleć racjonalnie, chociaż jak dostrzegł w ręku najeźdźcy smoczą kulę z dwiema gwiazdkami, a wokół niej energię mordowania i wszelkiego zła, jakie obecny właściciel dokonał nad strażnikami - wiedział doskonale co zrobić z tym fantem. Musiał za wszelką cenę odzyskać ten artefakt mistycznego zdarzenia po skompletowaniu reszty kul, aby zmniejszyć ryzyko, iż kolejni agresorzy Ziemi zechcieliby spełnić swoje okrutne życzenia. To kolejny obowiązek, który spocznie na barkach zdziczałego demona, lecz nie miał wyjścia. Ci, którzy byli prawdziwie upoważnieni do tego typu spraw walczą na Vegecie, skąd przybył oddział zielonych ludków. Czy będzie ich więcej? Jeśli tak, nie ma czasu do stracenia - musi już działać!
Oczywiście jak to miał we swoim zwyczaju przemilczał nalegania wroga, który we swoich słowach podsunął młodzieńcowi pomysł. Laserami z rozświetlonych jak neony tęczówek wystrzelił dwa wąskie promienie, które przeistoczyły oponenta w... butelkę z mlekiem. Smocza kula opadła miękko na piach, toteż mógł ją pochwycić we swoje szpony. Zanim to zrobił, sięgnął po butelkę i zerkając zza swoje barki podał ją Shigo, aby mógł się napić. Przecież nie jadł śniadania, a przy okazji powstanie taka mała ironia - to właśnie dziecko zjada Niebieskowłosego potwora. Wiadomo, że czar nie był wieczny, ale na tyle długi, by brzdąc nasycił się, a Red trzymając przez moment pomarańczową kulę, w której odbijał się jego upiorny wizerunek, zdecydował, że sam odnajdzie pozostałe 6. Nie siłowo, nie dla własnych pobudek. Dzięki nim ściągnie na Ziemię Reito, prawowitego opiekuna Shigo, a sam będzie mógł ze spokojem odejść z tego świata. Tak, odejść, gdyż coraz częściej dopada go mrok, coraz częściej naraża innych na śmierć, coraz rzadziej jest pomocny. Demońskie korzenie biorą nad nim przewagę, i tylko dzięki bliskiemu towarzystwu nieskażonego złem dziecka jeszcze nie oszalał w pełni. Ale to co zrobił najemnikom, nie było czynem chwalebnym.
Nie czekając na oklaski za niecodzienny pomysł otworzył szeroko usta i połknął z trudem smoczą kulę. Chciał mieć pewność, że podczas walki z najeźdźcą ten nie wybije mu z ciała skradzionej rzeczy. Bo wiedział, że byle przemiana w pokarm dla dziecka nie zabije go. Shigo zaalarmował wujka, iż zjadł wszystko, toteż Red pochwycił butelkę i z całej swojej siły zgniótł ją i roztrzaskał o swoje kolano (bo od piasku nie rozbiłby się na kawałki), a później oddalił się o dwadzieścia metrów i próbował obmyślić kolejną sztuczkę. Żeby jak najmniej spowodować krwawienie rywala, a jednocześnie pozbyć się zagrożenia dla Shigo i całej Ziemi. Tylko co dalej? Teraz na pewno wkurzy się za podprowadzenie smoczej kuli, ale to było jedyne wyjście, aby zapobiec wzrostowi mocy oponenta.

Ooc:
Atak: Chocolate Beam, zamiana na trzy tury.
Koszt: - 500 KI

1. Tura: Atak potężny = 15 487 dmg
2. Tura: Atak podstawowy = 8 087 dmg
3. Tura: Atak podstawowy = 8 087 dmg

Razem = 15 487 + 2 * 8 087 = 15487 + 16174 = 31661 dmg

HP = 120 000
KI = 138 270 - 500 = 137 770
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sob Lut 28, 2015 12:01 am


Odmiana przeciwnika Red'a była poprzedzona wydobywaniem się błękitnych oparów z roztłuczonego szkła. Za chwilę rozległ się głośny huk, a para uleciała w górę, formując się w coś w rodzaju chmury, która powoli zaczęła przybierać jakieś kształty poprzedniej postaci przeciwnika, aż w końcu uformowała się. Demon nie wyglądał na zadowolonego, a jego poprzedni stoicki spokój gdzieś zniknął. Telepał się - nie ze strachu, o nie - ze złości, wściekłości.
- ARGH! - warknął głośno - ODDAJ MI TO! - potwór nie miał najwyraźniej zamiaru oszczędzać się w środkach. Wzleciał w powietrze, a następnie uniósł do góry rękę, a nad nią zaczęła się formować błękitna kula, która rosła... rosła i rosła. Miała już wysokość piętnastu pięter. Fale wokół wyspy spiętrzyły się od napływu energii demona, wiatr zerwał się jak dziki. Jeśli Red szybko czegoś nie zrobi to... ups, już kula leci.
Siła: 8000
Szybkość: 7000
Wytrzymałość: 7000
Energia: 8000

HP: 105000-31661=73339
KI: 120000

Planet Burst!
60000 DMG, -60000KI

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sob Lut 28, 2015 12:38 pm

Tak jak przypuszczał - sztuczka nie mogła zabić kogoś tak groźnego. Sposób, w jaki koncentrował się w ciało, był interesujący, aczkolwiek nie wiedział jak mógłby tą wiedzę wykorzystać w samej walce, toteż skupił się na samym wrogu. Od razu zaczął żałować, iż rozchwiał jego spokój, ale nie mógł pozwolić na to, by po pierwsze pożarł Shigo, a po drugie - skorzystał ze smoczych kul.
Przeholował z bezczelną kradzieżą.
Zamiast stoickiego spokoju intruza do uszu dotarł jego wrzask, a później uderzyła go rosnąca moc jaką dysponował. Przybrał pozycję obronną, ale to co dostrzegł zmroziło mu krew w żyłach. Dosłownie chciał wysadzić ich w powietrze! Nie tylko ich - całą planetę! Trzeba było coś zrobić, ale co? Kiedyś znał tą technikę, ale po tylu set laty zapomniał. Miał tylko jeden pomysł, bardzo ryzykowny, lecz trzeba było działać od razu!
Energia kuli posłana od Błękitnowłosego była tak olbrzymia, że sama fala powietrza łamała drzewa na wyspie niczym zapałki. Nic dziwnego, że warkocz demona nie wytrzymał presji i rozwiał się w tuman kruczoczarnych kudłów. Shigo nie miał już "obrońcy" bezpośredniego, musiał liczyć tylko na zdolności wujka, który swoją aurą przerażał. Rozrastała się zwłaszcza między kulą energii a Redem, gdzie gęstniała z milisekundy na milisekundę, aż Ki przeobraziło się w podejrzany dysk, który zarazem pochłaniał Planet Burst rywala. Działały ogromne siły po obu stronach barykady: rozwścieczony oponent chciał zmiażdżyć swoją techniką zuchwałego obrońcę Ziemi, a ten drugi wsysał czarnym portalem kawałek po kawałku niewiarygodnie wielką broń zagłady. Dimension Hole spełniała zadanie, lecz jeszcze nigdy w życiu nie stosował jej przeciwko tak wielgachnej porcji Ki w jednym momencie. Na rękach demona, torsie, szyi, a nawet na nogach uwypuklały się mięśnie z czarnymi żyłami, bo naprawdę walczył z czymś, z czym nigdy dotąd nie miał okazji zmierzyć się. Włosy wirowały jak szalone, rozświetlone rubiny na czole i naszyjniku stymulowały demona do posłania jeszcze większej "armii czarnych motyli", ażeby skutecznie pochłonąć atak. Mały brzdąc uczepiony do pleców demona czuł stłumione wibracje, jednak wiedział iż to nie są żarty. Z tego wysiłku nawet połknięta wcześniej smocza kula uwypukliła się pod czerwoną bluzką na torsie i otoczona czarnymi żyłami zajaśniała wraz z coraz większymi mocami demonów. Starcie to na całe szczęście wygrał Red, ale ogromnym kosztem. Nie mogąc przyjąć tego ataku na klatę, aby chronić malca przed śmiertelnym ciosem, dokopał się do swoich najmroczniejszych mocy, uwolnił tłamszoną Ki o najgorszym odcieniu. Spowodowała ona, iż w młodzieńcu pojawiły się niechciane dotąd skłonności.
Dookoła szeleściło od resztek "niewykorzystanych" motyli, a które ujawniły demona z ogromnymi pazurami długości jego własnych palców. Zamiast źrenic, tylko rozświetlone czerwienią bielma gorejące wraz z rubinami. Czarne żyły pompowały coraz szybciej uwolnioną moc, przeklętą przez jednego z więźniów z ludzkiego miasta. Klątwa działała - Red nie będzie mieć żadnych skrupułów do zabicia, a to mogło z kolei skłonić magię Majin do działania. Miarka się przebrała.
Dosłownie po tym jak czarna dziura wchłonęła ogromną kulę destrukcyjną stworzoną przez Błękitnowłosego, młodzieniec wysłał rój swojej Ki, który oblepił od stóp do głów wroga. Gęsto obsiany energią mógł poczuć wpierw ucisk i duszność, lecz najgorsze jeszcze przed nim. Wystarczył sygnał w postaci impulsu właściciela techniki Dark Soul, a oponent był świadkiem i ofiarą jednoczesnych, miliardowych eksplozji motyli na swoim ciele. Tak, przez to samo przechodził Reito, i raczej kosmita także zapamięta ten rodzaj bólu.
Miał dosłownie chwilę, żeby wziąć kilka oddechów, lecz żaden z nich nie koił rozszarpanych nerwów Reda. Nawet nie sprawdzał co u szkraba, wyczuwał jego oddech i bicie serca. Gdyby zobaczył wujka w takim stanie, z pewnością popłakałby się ze strachu i chciałby wyrwać się z jego wpływu. Nie mniej jednak Shigo musiał wiedzieć co się święci, bo dało się słyszeć cichutkie zawołanie:
- Led?
Demon nie mógł odpowiedzieć, był w potwornym nastroju i z pewnością w tym stanie nie odpowiedziałby ludzkim głosem. Nie będzie siać grozy w sercu malca. Oby tylko nie przejął aury Reda, nie powinien tego potrafić, ale nigdy nie wiadomo. Jak się okazało - mało wie o swoim podopiecznym.

Ooc:
Dimension Hole wchłania Planet Burst
Koszt: 60% ki używanego przez przeciwnika na technikę, czyli:
Ki = 0,6 * 60 000 = 36 000

Oraz Dark Soul
Efekt: Ki (max. 30%) + HP całościowe oponenta (max. 5%)* = DMG, czyli:
DMG = 0,3 * 165 000 + 0,05 * 105 000 = 54 750 dmg
Koszt: 90% DMG = 0,9 * 54 750 = 49 275 Ki

HP = 120 000
KI = 137 770 - 36 000 - 49 275 = 52 495
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 887
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Czw Mar 05, 2015 6:04 pm


Przeciwnik Red'a chyba myślał, że Planet Burst załatwi jego problem, ale jednak się mylił. Dostał najłagodniej mówiąc - wpierdziel. Otoczony przez czarne motyle wiercił się tak, jakby oblazło go milion mrówek. Eksplozje ogłuszyły demona oraz otumaniły go tak bardzo, że Red miał go z głowy na dobre kilka minut. Opadnięcie kurzu ukazało jego przeciwnika w dość marnym stanie. Chyba nie spodziewał się aż takiej mocy, ledwo dychał. Nie było widać tego, ale słychać. Przeciwnik dychał ciężko, aż w końcu warknął i zniknął, zostawiając dwójkę w spokoju.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pią Mar 06, 2015 12:32 pm

Wpatrywał się jak wilk na świeże mięso w tuman kurzu, za którym krył się wróg. Nie odparł go żadnym atakiem, przyjął na siebie i dało się dostrzec jak z jego szarawej skóry spływała posoka w wielu miejscach, a oponent dyszał ciężko. Wbrew pozorom i Redowi było trudno złapać oddech, wyrzucił z siebie tyle Ki w jednej chwili, że mięśnie go bolały od czubków palców u nóg do koniuszków rogów (gdyby i tam były mięśnie). Jeszcze swąd krwi przeciwnika działał na powonienie i mózg z chęcią rozdarcia go na strzępy. Miał jednak na plecach dziecko - nie mógł je narażać na bezpośredni kontakt. Niestety, nie zdołał wykończyć wroga, ten zniknął jak za uderzeniem czarodziejskiej różdżki i zasiał tym samym niepewność w otoczonym mrokiem sercu demona. Zupełnie zbił go z tropu - jeśli teraz poleciał po swoich ziomków, to Red nie miał szans na wygraną. Musiał ulotnić się z tej wyspy czym prędzej i skryć się wraz z Shigo przed łapskami kolejnych intruzów z kosmosu.
Zniżył lot i wylądował na piasku skrawka lądu, po którym rozsiane były szczątki obcych, najemników z Vegety. Czyżby wojna miała sięgnąć także błękitną planetę? Nie do wyobrażenia. Król Vegety albo był głupi, albo zbyt pewny siebie, żeby rozdzielać swoje wojsko na inne planety. Skoro tak, musiał prędko zregenerować siły, żeby jak najdłużej stawiać opór, najlepiej samemu pokonać intruzów, lecz w to nie wierzył. Chyba że byliby podobnej siły co nieżywy oddział Hebi. I tak nie powinien lekceważyć wrogów, teraz młodzieńcowi mogło po prostu poszczęścić się i tyle. Kucnął przy ciele największego wojownika Kondy. Nie miał przy sobie żadnego scoutera, ani mechanizmu łączności - przynajmniej nie zauważył, albo zniszczył przy okazji furii. Nagle ślepia Reda zaszły rdzawą mgłą skrywając wąskie źrenice i pospiesznie wbił kły w ciało umarlaka. Spijał pospiesznie posokę, aż słychać było gulgotanie. Zrobił to tak szybko, że w pół minuty z wojownika została sama zasuszona skorupa. Powtórzył ten zabieg jeszcze trzy razy, aż podniósł się oblizując resztki posoki z kącików ust i kłów. Następnie jakby zupełnie nic się nie stało, uwolnił z nosidełka Shigo i postawił przed sobą. Dziecko nie płakało, rozglądało się niepewnie po makabrycznej okolicy, lecz miał naburmuszoną minę widząc, że z wujkiem nie jest najlepiej. Młodzieniec ostrożnie sięgnął ręką z pazurami po rączkę brzdąca June. Po chwili wahania Shigo zacisnął piąstkę na najmniejszym palcu Reda, którego umysł tonął w oparach mroku i krwi. Zdaje się, że uodpornił się na zbawczą aurę malca, ale żadna klątwa nie wymaże z pamięci Czarnowłosego relacji łączącej go z Pół-demonem.
>...khrrrr...
Mruknął jak najmilej potrafił, lecz ludzkie słowo nie mogło przejść mu przez gardło, nawet demońskie. Porządna kąpiel powinna nie tylko wymyć obu z krwi, ale Redowi powinno także oczyścić umysł, a przynajmniej ochłonąć. Trzymając dziecko za rączkę unieśli się w powietrzu i wystrzelili w kierunku domu June. Nie zostaną tam długo - wykąpią się, demon zabierze najpotrzebniejsze rzeczy i zmienią miejsce pobytu, aby przedłużyć czas na regenerację. Powinien też zastanowić się co zrobić z Shigo. Nie powinien go w ten sposób narażać, lecz nie znał nikogo, kto otoczyłby opieką malca do czasu powrotu mamy i taty. Najwyraźniej będzie mu przypisane siodełko na plecach, albo absorpcja na czas tymczasowy. Oba posunięcia są ryzykowne.

z tematu - > dom June i Reito

[Ooc: post treningowy pierwszy]
Powrót do góry Go down
Raa

avatar

Liczba postów : 146
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
15125/18900  (15125/18900)
Ki:
21527/23775  (21527/23775)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sob Sty 09, 2016 11:43 pm

Z Przestrzeń powietrzna
Start treningu.

Zbliżając się do wyspy Raa zastanawiała się jakie miejsce nadawało by się najlepiej do lądowania. Nim jednak dotarła do brzegów zdążyła stwierdzić, że najsensowniej będzie skierować do miejsca które zwróciło jej uwagę, czyli jej centralną część.
Minęła plażę na której w znacznej odległości od niej wciąż dymiło ognisko i poleciała dalej unosząc się tuż nad koronami drzew.
Przedarłszy się w końcu przez gęstą warstwę liści i gałęzi wylądowała wśród porastających całą ziemię wokół niej zarośli po czym ruszyła przed siebie od czasu do czasu torując sobie drogę za pomocą Kiaiho.

Już od dłuższego czasu Raa przedzierała się przez gęste zarośla nie napotykając na swojej drodze żadnej żywej istoty. Nie było jednak jasne, czy było to wynikiem działań samej demonicy, czy też eksplozji która ją tu ściągnęła. Pewne było jednak to, że same zarośla nie były dla niej najmniejszym problemem. Problemem był właśnie fakt czegoś co mogłoby posłużyć do "umilenia" coraz bardziej monotonne poszukiwania. Przecież w końcu każdy wybuch musi pozostawić po sobie jakiś ślad. A już zwłaszcza taki który było tak dobrze słychać pomimo odległości która ją wówczas dzieliła od wysp. Tutaj jednak jakby specjalnie jej na złość niczego takiego było widać. Nic, zupełnie nic. Tak jakby ta eksplozja jej się tylko zdawała i niepotrzebnie tutaj przyleciała.
I jakby tego wszystkiego było mało to znów dotarła do punktu w którym procesy myślowe typu "Poleć zamiast się przedzierać" czy "Pomyśl chwilę" (ta... na pewno...) stawały się dla niej zbyt wysokich lotów. Wszystko skupiało się jedynie na znalezieniu kolejnej ofiary. Do tego instynkt kazał jej wciąż przeć na przód nie zważając na to co jej stoi na drodze. Tyle, że nic co stawało jej na drodze nie stanowiło większych problemów, co w efekcie sprawiło, że coraz częściej zamiast omijać drzewa lub zarośla pozbywała się ich. Jeśli nie samym Kiaiho to z użyciem rąk i nóg.
W końcu doszło do tego, że zostawiała za sobą szramę wśród drzew niczym maszyna do karczowania lasu. Dla Raa to było wciąż za mało. Samo niszczenie roślinności jej nie wystarczało. Potrzebowała przeciwnika z którym mogła by się zmierzyć lub chociaż ofiary która mogłaby zapewnić jej odrobiny rozrywki. Jednak pomimo pozostawiania za sobą kolejnych metrów zdewastowanych roślin nikogo takiego nie znajdowała.

Chyba już kompletnie zapominając po co zlazła się na tej przeklętej wyspie Raa dysząc gniewnie dalej przedzierała się przez jej bujną roślinność. Już od jakiegoś czasu wraz z każdym zadanym ciosem mającym na celu pozbycie się przeszkód na swojej drodze z otworów na jej górnej części ciała wylatywały z sykiem nowe porcje pary. Wprawdzie na samym początku były one ledwie widoczne i nie towarzyszył im żaden dźwięk, lecz szybko to się zmieniła wraz z tym jak demonica czuła coraz większą frustracje jak i rosnącą w niej Ki która niemal, że groziła swojej posiadaczce rozsadzeniem jeśli nie zostanie jakoś spożytkowana.
Niestety używanie kolejnych podmuchów energii nie pomagało w zmianie tej sytuacji, co jeszcze bardziej ją irytowało, co z kolei przekładało się na coraz zacieklejsze atakowanie wszystkiego co stało na jej drodze.
W czasie takiego wyżywania się doszło do czegoś, co nie przytrafiło się różowoskórej nigdy dotąd. W momencie kolejnego uderzenia w pień drzewa doszło do drobnego rozbłysku energii, a kotłująca się w niej Ki jakby na moment zmalała. Jednak nim dotarło do Raa co dokładnie się stało zjawisko znikło równie szybko jak się pojawiło.
W tym momencie było tego za wiele. Gdyby demonica miała jakiś wskaźnik poziomu złości jego szybka w tym momencie by pękła, a wskazówka która dotąd drgała niebezpiecznie blisko końca czerwonego pola momentalnie wystrzeliłaby dalej wykonując jeszcze ze dwa pełne obroty kompletnie olewając fakt, że budowa przyrządu jej to uniemożliwia.
- Khhaaa...! - krzyknęła w niewypowiedzianej złości i biorąc pokaźny zamach wyprowadziła cios który prócz powalenia stojącego przed nią drzewa najpewniej zgruchotałby jej wszystkie kości w ręce (gdyby takowe posiadała). W tym też momencie jej ciało zostało otoczone białą poświatą Ki niczym suche drewno zajmujące się ogniem.
Stanąwszy w miarę spokojnie pomimo swojego aktualnego stanu i ciężkiego dyszenia spojrzała na swoje ciało, czując jak budzą się w niej nowe siły, a buzująca w środku Ki w końcu się uspokaja znajdując dla siebie ujście.
Stan ten trwał wprawdzie dłużej niż przy tamtym uderzeniu, lecz i tak po jakiejś minucie aura zniknęła pozostawiając Raa nieco spokojniejszą. Jednak pomimo to wciąż odczuwała potrzebę znalezienia jakiegoś przeciwnika.

OOC:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Sty 13, 2016 1:40 pm

Jeśli myślała, że może sobie bezkarnie iść przez wyspę i niszczyć wszystko wokół, to była w dużym błędzie. Z na przeciwka już zmierzał do niej ktoś o podobnym temperamencie. Ptactwo ponownie zaczęło przemieszczać się na dalsze gałęzie. Ziemia trzęsła się od łomotu potężnych stóp. Brakowało tylko lecącego kłębka kurzu, aby scena zaczęła przypominać typowy western. No dobra, może trochę przesadziłam, bo i sceneria wyspy, totalnie odbiegała od kowbojskich wypasów.
-Guaaahhhh!!!!!!!- zawyło coś zza drzew, wyraźnie dając do zrozumienia, że płuca to to ma zdrowe i silne. Po chwili pojawiła się owłosiona, wielka łapa, umięśniona rzecz jasna. Niewiele po tym budzącym trwogę wydarzeniu, przed Raa wystąpił ogromny, owłosiony goryl, rzucając w jej kierunku, a raczej miotając, twardego kokosa.
Intencje ogromnej małpy były oczywiste. Robiła za stróża, który ani myślał pozwalać komukolwiek na niszczenie domu tylu żywych stworzeń. Czy Raa zapłaci za swoją bezczelność? A może tylko wyładuje swoje pragnienie krwi? Dowiemy się w kolejnych postach.

OOC:
No dobra, to powalcz sobie z tym gościem:
Goryl:
 

Statystyki:
PL: 1200
Siła: 70
Szybkość: 20
Wytrzymałość: 50
Energia: 10
HP: 750
Ki: 150
Jak wypadnie technika, to goryl bierze kokosa i roztrzaskuje ci na ciele za 100 dmg. Walka na kości.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 146
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
15125/18900  (15125/18900)
Ki:
21527/23775  (21527/23775)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Sty 20, 2016 12:52 am

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu Today at 12:40 am Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post
Zdawało się, że oczekiwania Raa co do przeciwnika w końcu się miały spełnić kiedy ptactwo które jeszcze pozostało w okolicy zaczęło czym prędzej się ulatniać, a demonica poczuła jak ziemia pod jej stopami zaczyna drzeć pod wpływem czyichś kroków. Chwilę później dobiegł jej głośny ryk, a spomiędzy drzew wyszedł sporych rozmiarów goryl, który w tym samym momencie cisnął w nią kokosem. I choć różowoskóra nie była w tym ekspertem, to pocisk który trafił ją prosto w brzuch został posłany z siła, że wylądowała na znajdującym się kawałek za nią drzewem.
Czując jak Ki w jej ciele znów zaczyna buzować tak jakby sama jej energia cieszyła się na pojawienie się kogoś z kim mogła się zmierzyć wstała z ziemi patrząc na małpę, a z jej gardła wydobyło się gniewne warknięcie. Tymczasem goryl dalej gniewnie przebierał łapami jednocześnie odsłaniając groźnie wyglądające kły.
Chwilę przyglądali się sobie nawzajem zdajac się mierzyć siebie nawzajem po czym Raa ugięła lekko kolana, a ręce rozłożyła na boki, czyli w swoim przekonaniu przyjęła pozycję do walki, na co małpolud warknął ostrzegawczo. Jak nic żadne z nich nie miało najmniejszego zamiaru ustąpić przed nadchodzącą walką. A teren wprawdzie był ograniczony przez rosnące wokół drzewa, ale powstała na skutek wściekłości różowoskórej polanka pozwalała na jakiekolwiek manewry.
W końcu nie wytrzymawszy dłużej czekania na ruch przeciwnika, który własnie stanął na tylne łapy tylko po to by przednimi z impetem uderzyć w ziemię demonica wyskoczyła w jego stronę tak by znaleźć się nad przeciwnikiem, by tam złączyć ręce i łącząc pięści ze sobą zadać mu szybki cios zza głowy prosto w sam czubek jego łba.

OCC:
Raa HP: 615 - 100 = 515
Raa: Potężny atak -> 41 + 41 = 82
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Sty 20, 2016 12:52 am

The member 'Raa' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Raa

avatar

Liczba postów : 146
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
15125/18900  (15125/18900)
Ki:
21527/23775  (21527/23775)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Sty 27, 2016 1:33 am

Jakież było zdziwienie demonicy kiedy jej cios został zablokowany przez potężną łapę goryla. Nawet nie przypuszczała, że jej przeciwnik był jednym z tych co to potrafią blokować przeciwników. Prędzej przyjęłaby fakt gdyby sam wyprowadził własny cios, lub nawet zrobił unik. A tak, nim się zorientowała małpiszon wykonał zamach blokującą kończyną i odrzucił ją na kilka metrów w tył.
Raa by nie skończyć na jednym z okolicznych drzew wykonała salto w locie lądują jednocześnie na ziemi. Jej pęd był jednak tak duży, że aby wyhamować musiała zaprzeć się wszystkimi czterema kończynami. W konsekwencji zostawiła po sobie piękny komplet równoległych żłobień w gruncie. Już miała poderwać się do kolejnej szarży, lecz w tym momencie została uświadomiona, że spuściła przeciwnika z oczy kiedy hamowała. Ledwie spojrzała na małpę, a w tym samym momencie dostała prosto w głowę kolejnym rzuconym przez nią kokosem.
Upadając na krawędzi polany i niemal uderzając głową o pień drzewa najpewniej zobaczyła wszystkie możliwe gwiazdy. Nie było jednak czasu na podziwianie jakichkolwiek widoków chwilowego zamroczenia, gdyż włochata bestia nie ustępowała w ataku rzucając się w jej stronę. Na szczęście obraz przed oczami Raa wrócił na tyle, że zdążyła zobaczyć jak goryl unosi łapy gotów zadać kolejny cios. Nim to się jednak stało różowoskóra podwinęła dogi do siebie, tak że niemal kolanami uderzyła o brodę po czym wybiła się obiema rękami jednocześnie prostując nogi celując w szczękę oponenta.
Może i zwierz był od niej silniejszy lecz nie wyglądał na szybszego od niej.

OCC:
Raa HP: 515 - 100 = 415
Raa: Szybki atak -> 41


Ostatnio zmieniony przez Raa dnia Sro Sty 27, 2016 1:34 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Sro Sty 27, 2016 1:33 am

The member 'Raa' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Raa

avatar

Liczba postów : 146
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
15125/18900  (15125/18900)
Ki:
21527/23775  (21527/23775)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   Pon Lut 01, 2016 11:14 pm

Goryl w prawdzie znów próbował się obronić przed atakiem Raa, lecz okazał się być zbyt wolny i w konsekwencji musiał zrobić parę kroków wstecz by zachować równowagę
Wylądowawszy z powrotem na ugiętych nogach pozwoliła by z jej ust wydobyło się ciche warknięcie. Jej przeciwnik był w prawdzie tylko jakimś zwierzakiem z dżungli, a jednak zdawał się być wystarczająco silnym by móc nakopać demonicy do tyłka. A to prowadziło do wniosku do którego nawet niezbyt często mącony logicznym rozumowaniem umysł Raa zdołał dotrzeć. "Trzeba stać się silniejszą" brzmiało podsumowanie. A jakie było rozwiązanie na to? "Wchłonąć go".
Z takim też postanowieniem z kolejnym warknięciem ruszyła na swojego przeciwnika, który zdawał się tylko czekać na jej kolejne posunięcie. I tak też musiało być, gdyż kiedy tylko się do niego zbliżyła na tyle by zadać kolejny cios została ponownie poczęstowana prosto w głowę jednym z kokosów którymi już zdążyła oberwać.
Małpiszon najwyraźniej zdążył już się zapoznać z jej raczej mało wyrafinowaną strategią skoro potrafił tak skutecznie posługiwać się swoją jakże destrukcyjną techniką. Jednak Raa nie pokazała jeszcze wszystkiego co potrafiła. Niesiona siłą ciosu zrobiła fikołka w powietrzu po czym zawisła kilkanaście centymetrów nad ziemią, a następnie szybko natarła na przeciwnika wyprowadzając cios kolanem w jego brzuch.

OCC:
Goryl HP: 750 - 41 = 709
Raa HP: 415 - 100 = 315
Raa: Szybki atak -> 41


Ostatnio zmieniony przez Raa dnia Czw Lut 04, 2016 11:26 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]   

Powrót do góry Go down
 
Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]
» Tajemniczy dom w środku lasu
» Czy świat szatana posiada broń nuklearną?
» Wyspa z domkiem Reito i June

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: