Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Maj 30, 2012 4:52 pm

First topic message reminder :


Płynie tędy mała rzeczka z dosyć smaczną wodą, o ile nie pływał w niej ktoś na tyle niekulturalny i mający słabą wolę, że nie wytrzymał i zrobił tą fizjologiczną rzecz. Główny przystanek każdej wyprawy, idealne miejsce na zastawienie pułapki.

Wizyta Generała Ognia spowodowała pożar w Dolinie między wzgórzami. Ogień się rozpowszechnia, pogoda i silny wiatr temu sprzyjają i bez specjalnych służb gaśniczych może tak trawić lokalną roślinność oraz zwierzęta przez większość dnia.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Zerb



Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Lut 23, 2015 8:40 pm

Dziewczynka nie zareagowała jak normalne kilkuletnie dziecko, czego Ichiro się spodziewał, potwierdziła tylko jego podejrzenia. Nagle w jej oczach coś niebezpiecznie błysnęło a jej źrenice zmieniły się na bardziej... demoniczne.
Białowłosy na początku przeraził się i już gotował na przyjęcie na siebie ataku jednak dziewczynka znowu go zadziwiła, w jedną chwilę powróciła do poprzedniej formy "co do cholery!? O co tu chodzi, dalej zamierza udawać mimo iż pokazała prawdziwe kolory?" Pomyślał demon. Nagle dziewczynka zmieniła temat, jakby chciała uniknąć sprzeczki, mianowicie w końcu zauważyła plamę krwi po saiyajinie, ciężko było ją przegapić, tylko czy już wcześniej o niej wiedziała tylko teraz użyła jej jako wymówki?
Wilkowi oderwało głowę? A więc miała w sobie jakąś siłę, zaraz dalej za nią biegł? O co tu chodzi robi się coraz dziwniej. Ichiro miał już tego dość. Definitywnie robiła sobie z niego jaja -Skończ już pier... Co ty robisz - w tym momencie dziewczynka niespodziewanie pociągnęła za sobą demona, nie użyła siły której Ichi nie mógł się oprzeć, jednak zaskoczony białowłosy nie spodziewał się takiej akcji z jej strony mimo to nie zaciągnęła go dalej niż kilka kroków, po tym zaczęła gadać o swoich zdobyczach znajdujących się w koszyku, za nic nie obchodziło to białowłosego a tylko irytowało wykrzyczał więc: - Kogo obchodzą twoje cholerne kwia... Co do... - Dziewczynka podetknęła mu bukiet kwiatów pod nos, nagle poczuł słodki zapach owych roślin, w jednej chwili osłabł i poczuł się strasznie śpiący.
Nagle znalazł się w środku lasu, nadal osłabiony spoglądał dookoła siebie, zauważył ogromnego zielonego łosia, bezgłową wiewiórkę oraz stado flamingów grających na skrzypcach. Nie zdziwił demona ten widok a raczej rozśmieszył. Nigdy nie czuł się tak dziwnie acz wesoło, co to były za kwiaty? Z resztą to teraz nie miało znaczenia. Nieobecnym wzrokiem wpatrywał się i wysłuchiwał pięknej muzyki flamingów, ruszał głową w lewo i prawo w rytm muzyki i wydawało mu się że lata.
Nagle zniknęły ptaki, łoś i wiewiórka. Z ziemi wyrosła nagle przerażająco wyglądająca dłoń podobna do gałęzi drzewa i złapała demona za kostkę, po chwili wyrosło ich znacznie więcej i zaczęły łapać białowłosego z każdej możliwej strony, normalnie coś takiego nie byłoby problemem dla demona, ale teraz on nie był sobą, nie czuł się kompletnie na siłach. Zaczął się szarpać ale bez skutku, ręce trzymały go mocno. Po jakimś czasie opierania dłoniom z ziemi także i one zniknęły, a zamiast nich znikąd pojawiła się naga panna o pięknych kształtach i długich włosach zakrywających większość ciała. Nie miała ona tylko twarzy więc demon nie miał pojęcia kim była. W jednej chwili niewiasta uciekła za drzewa nucąc beztrosko oraz śmiejąc się na zmianę.
-Zaczekaj! Ichiro spróbował ją gonić, za każdym razem gdy wydawało mu się że jest blisko ona mu po prostu znikała i pojawiała dalej, w końcu udało mu się do niej dobiec na tyle aby złapać ją za ramię. -Poczekaj! - nagle zniknęła ona ponownie ale tym razem nie pojawiła się na nowo także całe otoczenie zmieniło się. Nie było żadnej fauny a z drzew pozostało tylko jedno. Demon odwrócił się w stronę wspomnianego wyżej drzewa. Na samym środku miało ono normalnej wielkości oko, takie same jak miał demon, czerwone. Demon uśmiechnął się do niego i powiedział dźwięcznie i beztrosko- Witaj! - był tak wyluzowany jakby całe poprzednie wydarzenia go nie obchodziły. Drzewo o dziwo odpowiedziało - Co ty wyprawiasz? Nie masz za grosz dumy? Miało ono taki głos jak normalnie miał Ichiro, tylko bardziej głęboki. - O czym mówisz? Nie rozumiem. Jest tu tak miło. Jednak rozmówca kontynuował - Zapomniałeś już o swoim celu? Do reszty zgłupiałeś? - Ichiro był już do reszty zdezorientowany. O czym to coś mówiło? Przecież białowłosy czuł się lepiej niż kiedykolwiek. - Nie rozumiem. Jaki cel? Dziwny jesteś... to była dla niego jedyna zadziwiająca rzecz, nie flamingi grające na skrzypcach, nie ręce wyrastające z ziemi, ani nawet nie kobieta bez twarzy, tylko drzewo wydało mu się dziwnym ale chyba zaczynało mu przemawiać do rozsądku. - Obudź się. - Nagle demon stracił przytomność.
Demon wstał z twardej ziemi, znów był, tak jak na początku w środku lasu, ale tym razem był to normalny las. Wyprostował się, otrzepał się z liści i brudu i złapał za głowę obiema rękami. Co to do cholery było? Halucynacje? Czy może to działo się naprawdę? Niech tylko znajdzie tą dziewczynkę to nie będzie się powstrzymywał, wykręci jej obie cholerne rączki razem z nogami i będzie patrzeć na jej agonię! Nikt nie będzie z niego robił idioty! Niech tylko ją znajdzie...



OOC:
mam nadzieję że rozegrałem to tak jak miałem... więcej nie wycisnę z siebie, ani z moich oczu xd
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Lut 23, 2015 10:08 pm

- O, tu Pan jest! – ledwie Ichi się podniósł spomiędzy drzew wyleciał Czerwony Kapturek, z nieodłącznym płaszczykiem, koszyczkiem i bukietem narkotyzujących kwiatów. – Nagle Pan tak uciekł, nieładnie… Zaczął Pan nagle się śmiać i machać rękami, potem zaczął biegać naokoło drzew. W krzaki wpadł i przecieka, o! – wskazała czerwone rozdarcia na spodniach, najprawdopodobniej za sprawką jakichś kolczastych krzewów. – A skoro się Pan już znalazł, może Pan pójść ze mną do babci! – wyszczerzyła się radośnie dziewczynka i nim demon zdążył zareagować, wbiegła znów między drzewa.
Nie minęła chwila, gdy wypadła za nich z cienkim krzykiem i pobiegła w kierunku chłopaka, kryjąc się za jego plecami. Z gęstwiny bowiem wyszedł, a raczej wytoczył się… Wilk. Wielgachny stwór, dwumetrowy w kłębie, odznaczający się brakiem łba. Z czerwonej dziury skąd powinny wystawać mięśnie i kręgi szczerzył się czarny otwór pełen ostrych, wirujących jak u piły łańcuchowej zębów. Warknął coś bulgocząc i skierował w stronę dwójki z wyraźnie złym zamiarem…
- Leżeć Burek! Spokój! Idź sobie! – krzyczała dziewczynka, ale co zrozumiałe, potwór całkowicie ją zignorował.

OOC
Ponieważ jesteś już po walce mechaniką, pobawimy się fabularnie. Co zrobisz z pseudo-wilkiem?
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Lut 23, 2015 10:39 pm

Ichiro ledwo się pozbierał a spomiędzy drzew wybiegła dziewczynka, nadal miała ze sobą ten przeklęty koszyk. Już demon miał ją złapać za gardło i udusić ale zanim zdążył to zrobić zaczęła jak zwykle paplać, coś nie tak było z jej gadką, zawsze wytrącała Ichiego z równowagi. Nie za bardzo przejął się pierwszą częścią jej monologu dopóki nie wspomniała o bieganiu i machaniu rękami, a więc miał zwidy? Jeszcze mówi jakby to wcale nie był jej plan... Trzeba przyznać że niezła z niej aktorka, szkoda, jej talent się zmarnuje. Już miał skrócić jej żywot lecz ona wskazała na jego nogę. Miał on na niej cięte rany, jakby po... po szarpaniu przez ostre szpony. "co do cholery, to się działo naprawdę!? Nie to niemożliwe! O co chodzi z tym lasem!?" Wykrzyknął w własnych myślach, nie miał pojęcia co tu się dzieje. Znikąd pojawia się dziwna dziewczynka, otumania go, ma dziwaczne wizje które potem okazują się prawdą? Może to był jakiś rodzaj magii? Ale nigdy nie spotkał się z czymś takim. Kim był ten czerwony kapturek? Demon wyciągnie to z niej prędzej czy później, na różne sposoby.
Nagle dziewczynka uciekła znów między drzewa po czym znowu wróciła do białowłosego i ukryła się za nim. Była wyraźnie przestraszona, albo takową udawała obie wersje były jak najbardziej możliwe. Następnie po niej wyszedł tak zwany przez nią "wilk" ku zdziwieniu demona nie odzywał się on jak wszystko co do tej pory widział w tym lesie, jedynie warczał i bulgotał na zmianę "świetnie przyzwyczaiłem się do gadających zwie... właściwie to nie mam pojecia co to jest" powiedział sobie w myślach demon. Jak on tu w ogóle się znalazł? Ta sytuacja stawała się coraz bardziej absurdalna. - To temu wilkowi urwałaś głowę? Chyba chce się zemścić. Teraz się okaże czym naprawdę jest ta dziewczynka, a przynajmniej tak zakładał plan Ichira. Wypchnął czerwonego kapturka przed siebie, w stronę potwora a sam się odsunął - To jej chcesz tak? Masz, zrób sobie z tą dziewuchą co chcesz. Chciał odpłacić jej za wciąganie go w tą całą sytuację jak i zobaczyć co będzie dalej, no i nie miał najmniejszej ochoty walczyć z bestią co chyba było najważniejszym powodem. Tylko czy wilk chciał demona czy może dziewczynki?


OOC:
em, poswięcamy dziewicę?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Wto Lut 24, 2015 11:46 pm

Dziewczynka pisnęła cienki gdy Ichiro postawił ją, jak na talerzu, przed bezgłowym wilkiem. Mała zbladła i upuściła koszyczek, wlepiając błyszczące oczy w kierunku Bestii. Ta zabulgotała krwiście, machnęła czujnie ogonem i… Rzuciła się w kierunku Czerwonego Kapturka, celując czerwoną dziurą i wirującymi zębami w kierunku głowy dziewczynki. Dziecięcym ruchem uniosła ramiona by się zakryć, pisnęła ponowie…
To co się następnie stało, rozegrało się bardzo szybko. Strzeliły iskry, bestia zawyła i odskoczyła,  dziewczynka upadła na kolana ściskając się z ramię. W powietrzu czuć było zapach palonego futra. Wilk zabulgotał wściekle i stracił zainteresowanie smarkatą, skierował za to czerwony otwór w stronę demona i skoczył w jego kierunku.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Lut 25, 2015 6:00 pm

Teoretycznie plan wypalił ponieważ potwor zaatakował dziewczynkę. Tak jak demon się spodziewał kapturek nie został zjedzony, wręcz przeciwnie "wilk" był zraniony przez coś czego Ichiro nie zauważył, teraz dzieciak nie mógł mu wmówić że nie ma żadnej mocy, tylko czemu wyglądała na zranioną? Tego demon nie mógł się dowiedzieć gdyż nagle bestia się rzuciła na niego
-Jednak nie mam wyboru huh?
Ichiro odskoczył od ataku potwora na bezpieczną odległość. Następnie przymknął usta oraz oczy. Dookoła niego zapaliła się niczym ogień zapalniczki czerwona aura. W jednej chwili demon otworzył wcześniej przymknięte usta a w nich znajdowała się okrągła kula energii. Odchylił głowę z energią po czym machnął nią prosto w stronę potwora. Wystrzelił prosty pocisk idealnie wymierzony w sam środek bestii, a dokładnie w jej żołądek, planem było wysadzenie albo chociaż przebicie na wylot wilka. Pocisk w zderzeniu z potworem wybuchł tworząc sporą eksplozję, odchylając drzewa do tyłu i wywołując sporo dymu który zakrył wilka przez co nie dało się ujrzeć efektu techniki. Czym w ogóle było to coś? I czemu chciało zjeść kapturka? A może to był jej aktor? To by tłumaczyło dlaczego jej nie zjadł. Eh tyle pytań a zero odpowiedzi....


OOC: mouth blast w bestię
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Czw Lut 26, 2015 5:57 pm

Ichiro miał szczęście, bowiem jego atak podziałał bez pudła. Wilk wydał z siebie ostatnie bulgoczące, krwawe tchnienie i padł na trawę. Z kosmatego działa zaczął wydobywać się czerwonawy dym, pachnący posoką i spalonym energią futrem. Kilka kroków dalej Czerwony Kapturek podniosła się z kolan i odwróciła w kierunku demona, wskazując na swoją… Oderwaną w łokciu rączkę. Przedramię zwisało na kilku kablach, metalowe wzmocnienia szkieletu pokryte były czymś brudnym, czarnym i lepkim co kapało na trawę.
- Teraz ja przeciekam, widzi Pan? Burek był jednak wadliwy… Babcia miała rację. – dziewczynka podniosła się, złapała sprawną ręką koszyczek i rozejrzała się naokoło. Rzuciła ki-blastem w kierunku „Burka” i truchło wilka wybuchło.
W lesie znów skoczył poziom energii… O dziwo… Wyglądało na to, że ani wcześniej, ani teraz jego źródłem nie była mała w płaszczyku. Gdy Ichi patrzył na nią przez scouter, urządzenie milczało, jakby nikogo przed nim nie było, za to dość silna Ki tkwiła gdzieś w gęstwinie.
Energia strzeliła wśród drzew i błysnęło ostre światło.
- Suuue! – rozbrzmiał dudniący głos, niechybnie należący do właściciela owej wielgachnej Ki.
- Wujek! – ucieszyła się mała i podskoczyła. – Babcia go wysłała! Wujek woła! – wbiegła między drzewa, zostawiając za sobą ślady z tłustego, czarnego oleju.

OOC
Róbta co chceta, możesz iść za małą, sprawdzić co zostało z wilka lub co tam zechcesz.
Tylko proszę, rozpisuj się nieco bardziej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Czw Lut 26, 2015 9:45 pm

Po tym jak dym opadł Demon ujrzał zniekształconego, leżącego na ziemi potwora. Gdy już się upewnił że wilk już nie będzie problemem spojrzał na dziewczynkę. O dziwo okazało się że była ona ranna, połowa jej ręki była odgryziona, jednak nie leciała z niej normalna krew a raczej jakaś czarna maź, jakby tego było mało zamiast kości miała metalowe wzmocnienia. "A więc to robot? W takim razie kto pociąga za sznurki? To na pewno nie była jej moc którą scouter zmierzył na początku, sprawa się coraz bardziej komplikuje" I jak na zawołanie urządzenie na uchu białowłosego znów się odezwało, kolejny raz wyczuło ten sam power level co ostatnio. W tym samym momencie Demon usłyszał głośny krzyk "Sueeeeee" a kapturek pobiegł uradowany w jego kierunku, lecz zanim to zrobił wspomniał o jakimś "wujku". Czy to on był jej twórcą? No i tego czegoś... Ichiro podszedł do bestii którą zmasakrował, nie śpieszył się z pogonią za dzieciakiem, na szczęście zostawiła za sobą ślady z mazi która wylatywała jej z ręki przez co miał trochę czasu.
Ichiro przyjrzał się "wilkowi", miał on w głowie dziurę na wylot, przynajmniej białowłosy wiedział że jego technika jest skuteczna. Jednak potwór nie był robotem tak jak dziewczynka, z jego ciała leciała normalna krew. Ichiro wbił mu z niezwykłą szybkością otwartą dłoń w ciało, następnie drugą rękę i zrobił sporą szparę w cielsku wilka. Wnętrzności bestia posiadała normalne, więc musiał być to efekt jakiś posranych eksperymentów jakiegoś świra lub sadysty. To co się dzieje tutaj nie jest cie normalne, może demon wdeptał w większe gówno niż sie spodziewał.

Wytarł dłonie o futro potwora, potem w trawę aż krwi zostało bardzo mało na jego rękach. Nie lubił być brudny, zawsze po rozlewie krwii się czyścił, co nie znaczy że dłoni nie brudził, właściwie robił to dosyć często. Spojrzał na ślady po dziewczynce. Lepiej ją dogonić, stracił już wystarczająco dużo czasu. Zaczął powoli biec za plamami z mazi, potem coraz szybciej i zanim się spostrzegł już sprintował. Cała ta sytuacja go podekscytowała, odpalił swoja aurę aby biec jak najszybciej, mijał drzewo za drzewem a stopy wbijał w ziemię tak mocno że zostawiał ślady. Przemierzał las z uśmiechem na ustach, nie mógł się doczekać żeby się dowiedzieć kim był ten cały wujek, miał dość tych cholernych tajemnic. Warto też wspomnieć że Ichiro był bardzo ciekawski, przez co często mało ostrożny, no ale ciekawość to pierwszy krok do piekła. A w piekle demon czułby się wspaniale.


OOC:
biegnę.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sob Lut 28, 2015 10:11 pm

- Heeeeeeeeej ho! – głos zagrzmiał przy demonie i wielka pięść trafiła demona w kark, wbijając w glebę. Nagłe kopnięcie energią sparaliżowało Ichiro i pozostawiło bezbronnego. Nie mógł się ruszyć, jedynie rzucać przekleństwa i łypać czerwonymi ślepiami.
Wielgachna dłoń złapała go za kark i uniosła w górę. Chłopak mógł ujrzeć ogromnego, wręcz przerośniętego mężczyznę z zarośniętą twarzą i uważnym spojrzeniem. W drugiej dłoni trzymał równie wielką siekierę, z ostrzem tak wielkim jak wysoki był Ichiro. Na jego ramieniu siedział Czerwony Kapturek z nierozłącznym koszykiem i zepsutą rączką. (Wygląd Wujka)
- Oooo, Pan się znalazł! Widzi Pan, a ja znalazłam Wujka! – zawołała radośnie dziewczynka.
- To o tym gagatku mówiłaś? Tuś bratku… – przerzucił sobie Ichiro przez drugie ramię i ruszył przed siebie. – Całkiem nieźle załatwiłeś Burka, skubaniec był szybki. Babcia się ucieszy z materiału na nowego wnuka. – poklepał demona po głowie, nic nie robiąc sobie ze świergotów małej androidki , obejmującej go za szyje. – Sue jak zwykle była zbyt delikatna… Zamiast dać po łbie, czeka, aż zasną… Musisz się sporo nauczyć mała.
- No, ale Wujkuuu… – wydęła policzki Kapturek. – Pan za szybko biegł, nie mogłam go złapać! Znikł mi zaraz, a potem pojawił się Burek! Musiałam go szukać, by Babci nie było smutno!
- Już, nie przejmuj się Skarbie. Babcia Cię naprawi w kilka sekund i będziesz mogła pobawić się z Panem… Jak Ci na imię bratku? A raczej z tym, co z niego zostanie.

OOC
Dalej masz scouter na uchu, widzisz niski poziom energii od Wujka. Plus paraliż, nic nie możesz zrobić – za to zadawaj pytania, rzucaj się o co chcesz.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sob Lut 28, 2015 11:56 pm

Demon cały czas biegł za śladami z mazi które zostawiła ta przeklęta androido-dziewczynka. Podczas biegu miał aktywowaną aurę aby dogonić jak najszybciej bachora. W jednej chwili poczuł potężne uderzenie w kark oraz towarzyszący przy tym ogromny ból i został wbity w ziemię, podobnie jak było z saiyajinem tylko tym razem Ichi został sparaliżowany, za nic nie mógł się ruszyć a jego aura zgasła zostawiając go bez żadnego źródła siły. Białowłosy dał się ponieść emocjom i nie był na tyle ostrożny by uniknąć ataku, mógł się tego spodziewać ale teraz było za późno na żale. Nagle wielka łapa złapała go za kark i Ichiro został uniesiony nad ziemię. Zobaczył swego oprawcę, miał on brodę i dość nieelegancko ostrzyżone włosy, jednak najbardziej przerażająca była gigantyczna siekiera którą trzymał w ręku. A więc to był ten wujek? To od niego scouter wyczuł potężną moc? świetnie, w ładne bagno demon się wpakował.
Na ramieniu siłacza siedziała dziewczynka której dalej kapało z urwanej rączki. Wielkolud przeprowadził rozmowę z kapturkiem, mówił coś o babci "świetnie, jeszcze ktoś. To ona tworzy te wszystkie dziwactwa? Nie podoba mi się ta sytuacja." - Powiedział sobie w myślach demon. Potem drwal skrytykował pracę dziewczynki. Demon słysząc to zrozumiał już wszystko.
- A więc to był twój plan smarkulo? Cały czas chciałaś mnie tu zwabić aby zrobić ze mnie jednego z was? - Teraz Ichiro zaczął żałować że nie zabił gówniary od razu, ale wtedy nie dowiedziałby się co tu się wyprawia, a ten las skrywał wiele tajemnic...

Szli dalej, demon zawieszony przez ramię wielkoluda nie czuł się dobrze, ale nie mógł nic zrobić, cały czas próbował się wiercić i zmusić swoje ręce do działania, ale bez skutku całe jego ciało oprócz głowy było całkowicie sparaliżowane, nie mógł nawet kiwnąć palcem. Spróbował więc, choćby dla zabicia czasu zdobyć trochę informacji
-Kim w ogóle jest ta babcia? I czym wy dokładnie jesteście? - Wątpił że mu odpowiedzą, prędzej czy później i tak się tego dowie, ale co ma robić demon przerzucony przez ramię przez jakiegoś osiłka? Dałby radę co najwyżej go opluć co w efekcie nic by nie dało, a może wkurzyłoby tylko oprawcę, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Mógł tylko liczyć na okazję do uwolnienia się...

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Nie Mar 01, 2015 6:30 pm

Dziewczynka obruszyła się strasznie.
- Wcale nie! Miałam wziąć coś od Pana, włosy, palec albo oko, dlatego dałam Panu kwiatki, po nich nikt nie mówi, że boli… Ale Pan zamiast stać spokojnie, zaczął biegać i nie mogłam Pana dogonić! To nie moja winaaaaa! – wywaliła język na Ichiro i odwróciła główkę, wyraźnie sfochana.
- Już, spokój Sue. Babci to nie zmartwi, cały jest nawet bardziej użyteczny. – klepnął demona. Przed nimi spomiędzy drzew wystrzeliła niewielka chatka, pokryta strzechą, ze ślicznym ogródkiem i zadbanymi grządkami. – Czym my jesteśmy? Nie mów bratku, żeś się nie domyślił… Sue to taki mały, uroczy robocik, a ja… Rekombinant genetyczny. Babcia uratowała mi życie. Tkniesz ją, popieszczę siekierą Twoje jaja. Wiesz, że mogę. – głos stał się nagle ponury i groźny, złowieszczy jak dźwięk szczerzonych zębów diabła.
Weszli do domku. O ile z zewnątrz wyglądał niepozornie to w środku przedstawiał najdziwniejsze laboratorium. Setki kabli, słoi, probówek, mazi, komputerów… Słowem, to, co powinno być w tajnej bazie jakiegoś szaleńca. Obsługiwała to wszystko niewielka staruszka w różowym kapelusiku. (Wygląd Babci)
- Ooo… Kogo tu macie? – zapiszczała cienko na ich widok, Sue zeskoczyła i uścisnęła serdecznie babuszkę, ta natomiast wpatrywała się w demona. – Przywiąż go Chuck do krzesła, zaraz się nim zajmę…

OOC
Po paraliżu, aleś związany grubym sznurem. Kombinuj chłopie!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Mar 02, 2015 7:47 pm

Demon o dziwo szybko dostał odpowiedzi na pytania które zadał, zdziwiły go słowa dziewczynki, tylko włos, palec lub oko? A więc chciała jakąś jego część? Po co im był kawałek ciała demona? Może wiedzieli o jego pochodzeniu i zamierzali stworzyć jakiegoś kolejnego potwora? Nagle Chuck klepnął Ichira jak jakiś przedmiot, zezłościło to demona ale paraliż uniemożliwił mu jakąkolwiek akcje. Następne słowa dały Ichiemu do myślenia. A więc ten kark to coś w stylu poprzedniego wilka ale zrobiony z człowieka? Zdecydowanie był niebezpieczny - stwierdził po tym jak Chuck groźnie na niego spojrzał. Ichi wolałby uniknąć walki z nim, jednak to raczej nie byłoby możliwe jeżeli demon chce zachować skórę, którą swoją drogą ciężko było zdobyć.
Weszli do typowego na pierwszy rzut oka opuszczonego domku w środku lasu. Wewnątrz jednak nie był już taki oklepany, masa sprzętów i komputerów lecz najdziwniejsza z tego wszystkiego była ohydnie wyglądająca baba " A więc to jest ta ich babcia" - Pomyślał białowłosy, właściwie to ona bardziej przypominała demona niż on sam, Ichi poczuł się trochę żałośnie, myśl że jakaś szalona baba z ziemii jest lepszym demonem od niego sprawiała że było mu niedobrze.
Chuck przywiązał Ichira do krzesła grubym sznurem, mimo iż był już po paraliżu to Ichi nie mógł się ruszyć. Na szczęście teraz miał szansę ucieczki. Plan był dość prosty, jako że był to zwyczajny sznur (po prostu strasznie gruby) więc można było go bez problemu rozerwać za pomocą Ki. Demon zaczął zbierać energię z całego ciała do swojej dłoni, nie tworzył jednak kuli a jedynie gromadził moc. Czekał na odpowiedni moment aby się uwolnić, walka w tym momencie nie byłaby korzystna, no i chciał sie dowiedziec do czego zmierza babcia.

OOC:
czekaaam~
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Wto Mar 03, 2015 6:36 pm

Babcia w kilka chwil naprawiła ramię Czerwonego Kapturka, która radośnie pogwizdując zaczęła wykładać z koszyczka swoje skarby… Jakieś kostki, ciemny płyn w buteleczce, palec, czyjaś starannie odpiłowana w kostce stopa a także dwa bliżej niezidentyfikowane paluchy. Babcia pochwaliła małolatę, która przysiadła grzecznie w kąciku wraz z kolorowankami. Chuck ostrzył swoją siekierę w kącie laboratorium. Babcia zrobiła co trzeba, po czym obeszła Ichiro i wskoczyła mu na kolana. Małe obcasy wbiły się demonowi w nogi, a maleńka staruszka obrzuciła go ciekawym wzrokiem.
- Ciekawyś łajdusie. – pisnęła, po czym bezceremonialnie wyrwała mu kosmyk włosów z głowy. Obejrzała go pod światło, po czym zdjęła mu z ucha scouter. – Chuck twierdzi, żeś demoniczny pomiot… Drugi w kolekcji, jakby nie patrząc. Nie rób takiej miny złociutki, już jednego takiego widziałam, zabrałam mu kawałek ogona. Miał pewne zdolności regeneracyjne, co pomogło mi uratować młodego drwala, gdy niemal zagryzły go wilki. Burek powstał z probówki, z tymi samymi genami, no cóż, nie wyszedł psubrat tak dobrze jak Chuck. Trzeba będzie jeszcze popatrzeć na to i owo… – zeskoczyła z Ichiro i podeszła do stołu, badać białe włosy pod mikroskopem. – Powiedz kochasiu, boli Cię coś? Za mało masz siły? Ręka naderwana? Od tego tu jestem, by różnym dziwolągom pomagać… Hm… Ciekawy sprzęt masz, chyba obca technologia… – przyjrzała się różowemu szkiełku babuszka. - Skąd to?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Mar 04, 2015 8:47 pm

Dziewczynka zaczęła wyciągać "rzeczy" z koszyczka wszystkie z nich prawdopodobnie obrzydziłyby zwyczajnego człowieka, jednak demona nie ruszyło żadne jej zdobyczy, widział już o wielee gorsze widoki w swoim dość długim życiu (większość sam spowodował). Patrzał bez żadnych emocji na pracę dziwnie wyglądającej babci ciągle będąc w pogotowiu na ruch. Kiedy zoperowała już dziewczynkę wskoczyła na nogi Ichira dość boleśnie wbijając swoje szpilki w jego uda.  "Na cholerę ci takie buty?! I tak jesteś mikrusem" - Powiedział sobie w myślach Ichi. Miał ochotę skręcić kark kobiecie, lecz nie był na tyle lekkomyślny, nadal znajdował się w niekorzystnej sytuacji. Po chwili wyrwała mu kosmyk włosów jakby nigdy nic. Białowłosy zasyczał ukazując długie kły niczym kot grożący że następnym razem ugryzie. W tym momencie ledwo panował nad sobą, ale nadal nie zamierzał robić nic pochopnego, mógł wziąć babę za zakładniczkę ale wolał poczekać na lepsze rozwiązanie.

Demon zdziwił się gdy okazało się że starucha wie o jego pochodzeniu, w sumie mógł się tego spodziewać, na tej planecie nigdy nic nie wiadomo. Jedni ludzie byli jak owieczki będące łatwym celem dla wilka a inni byli nieprzewidywalnie silni lub inteligentni. W takim wypadku nigdzie nie mógł się czuć bezpiecznie, zwłaszcza ktoś taki jak on...

A więc ten dryblas był wpół demonem? To by tłumaczyło jego siłę i power level. Jednak jej słowa zaniepokoiły go. - Co się stało z tamtym demonem!?  Ichiro niemal wykrzyknął w stronę babki, płonął wewnątrz, nie mógł wybaczyć nikomu kto krzywdził jego rasę i nie wybaczyłby babci jeżeli ona to zrobiła. Jednak skoro tamten został zabity to to samo mogło się stać z nim... Cholera tak ciężko jest czasem powstrzymać emocje. Po chwili jednak babka spytała czy coś dolega demonowi. Teraz Ichi był lekko zdezorientowany. Zamierzała mu pomóc? Nie to na pewno nie to, pewnie nie chciała żeby źle jej wyszedł kolejny eksperyment, dlatego ważne było dla niej zdrowie obiektu doświadczalnego...

Tuż po tym spytała o jego urządzenie, Ichi mimo wszystko powstrzymał się i odpowiedział na zadane pytanie. - To nazywa sie scouter, pochodzi z planety Vegeta, służy do sprawdzenia czyjegoś power levela. Czy możesz mnie teraz uwolnić? - Ichiro liczył na to że uda się rozwiązać sprawę bez chwilowego rozlewu krwi. Nadal do końca nie wiedział co tu sie wyrabia.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Czw Mar 05, 2015 6:15 pm

- Nie ekscytuj się tak kochasiu, bo rozwolnienia dostaniesz. – rzuciła beztrosko staruszka, rozbierając scouter na części pierwsze. – Naprawdę myślisz, że dałabym radę demonowi? Leżał w trawie po jakiejś bitwie, na moich oczach zrastały się uszkodzone tkanki. Nawet nie poczuł, jak zabrałam mu koniuszek ogona. – coś strzeliło przy różowym szkiełku. – Z planety Vegeta? Do pomiaru „pałer lewelu”? Ciekawe…
Złożyła urządzenie na powrót w całość, po czym zmierzyła moc każdego z obecnych. Zamyśliła się chwilę przy Chucku, który jakby wyczuwając jej wahanie, zerknął w bok na demona i zwiększył swoją moc. Scouter zapiszczał po czym uspokoił, gdy energia drwala się uspokoiła. Babcia stanęła przy stoliku, zajmując swoimi sprawami i niby od niechęcenia zaczęła rozmawiać z Ichiro.
- Niezmiernie ciekawe… Nie widziałam żadnego pożytku z Twojej obecności, lecz wiesz co, zrobimy tak… Opowiesz mi co wiesz o tej planecie Vegeta. Kto tam mieszka, czy znasz ich obyczaje i tak dalej. Powiedz coś jeszcze o demonach, a jak będę zadowolona, to oddam Ci ten scouter oraz Chuck Cię wypuści, zgoda? I może nie będzie Cię gonił…

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pią Mar 06, 2015 6:02 pm

Ichiro uspokoił się gdy dowiedział się że babcia nie zabiła tamtego demona, oczywiście nadal nie wiedział co się z nim stało jednakże na razie musiał się skupić na swoim własnym żywocie.
Baba rozebrała scouter na części po czym złożyła go na nowo. Zapewne chciała zobaczyć jak urządzenie z innej planety wygląda w środku. Następnie zmierzyła power level każdego z obecnych. Najdziwniej jednak było z Chuckiem, wymienił spojrzenia z babką, potem zerknął w stronę demona i zwiększył swoją moc. O co mogło chodzić? Chcieli zastraszyć Ichiego? A może z siłaczem był jakiś problem, usterka jak z wilkiem? Mógł to być i dobry znak i zły, jednak koniec końców nie miało to wielkiego znaczenia gdyż nie zależało demonowi zbytnio na walce.

Babcia chciała informacji, Ichiro chciał mocy, może mogliby się w jakiś sposób wymienić?
Oferta baby nie była zbyt kusząca "może nie będzie gonił" też mi coś, to miała być groźba? Na taką propozycje zgodziłby się albo ktoś słaby albo zdesperowany. Oczywiście takiego grał demon jednak była to tylko iluzja. Cały czas myślał nad sposobem ucieczki, lub w jaki sposób mógłby walczyć. Jednak najlepszym wyjściem z sytuacji wydawała się propozycja babci. Wolał nie ryzykować walki a ucieczka to też niezbyt bezpieczny plan. Jednak nie chciał odchodzić z pustymi rękami, o ile było to możliwe.
- Mogę ci powiedzieć co wiem, ale też chciałbym coś zyskać. - Powiedział białowłosy uśmiechając się uprzejmie. W końcu babka była dość inteligentna może by dała radę dać mu to czego pragnie najbardziej - siłę
- Znasz może sposób aby zwiększyć moją moc? Nie wiem na przykład broń lub jakieś wzmocnienie albo chociaż informacje o czymś co by mi pomogło. - Liczył że kobieta mu dopomoże, może wcale nie była wrogiem, chociaż nie był w zbyt dobrej sytuacji aby od niej czegokolwiek żądać, jednak co mogę powiedzieć - demon miał jaja.

Próbował rozsiąść się wygodniej, ale był ciasno związany grubym sznurem i siedział na małym krześle. Coraz gorzej się czuł im dłużej przebywał w takiej pozycji, ciało zaczeło mu drętwieć.
- A no i mogłabyś mnie w końcu rozwiązać, jak mam opowiadać w tak niewygodnej pozycji? - Powiedział beztrosko, zupełnie jakby nie był w poważnym zagrożeniu... cały Ichiro.

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pią Mar 06, 2015 11:00 pm

Babcia zastanawiała się krótka chwilę. Skinięcie głowy, łypnięcie i już Chuck rozwiązywał Ichiro. Stanął jednak z nim, z wielką łapą na ramieniu demona, ściskając dość znacząco bark, jakby mówił ”Wywiniesz numer, zginiesz”.
- Pomagając Tobie nic nie stracę kochasiu. Rozprostuj nogi, ale uważaj na Chucka, robi się nerwowy, gdy goście na zbyt wiele sobie pozwalają. – staruszka dalej badała scouter, wskoczyła nawet na stół i usiadła na nim po turecku, grzebiąc jeszcze coś przy mechanizmie. – O demonach wiem niewiele, ale znam sposób, by Cię wzmocnić. Niestety… Dość bolesny i ciężki, bo szedłbyś pod nóż. Mogę to zrobić, lecz nie teraz. Teraz jesteś za słaby i organizm by tego nie wytrzymał. – popukała się w szkiełko. – Dasz mi informację o jakie spytałam… W tej chwili to szkiełko wskazuje pewną liczbę… Gdy Twój „pałer lewel” kochasiu będzie trzy razy większy, przyjdź do mnie, pomogę Ci. Znajdziesz mnie w tym samym miejscu.
Umowa stoi?


OOC
Przedostatni post

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Mar 11, 2015 8:06 pm

Chuck nawiązał kontakt wzrokowy z Babcią i w jednej chwili zaczął rozwiązywać demona, rozumieli się bez słów? Widać dobrze się znają. Ale to nie było ważne, tylko to że baba zgodziła się na propozycję Ichira - Czyli na wzajemną korzyść. Niestety jej obietnica nie była pewna, ale sama świadomość że jest jakiś sposób było wystarczającym wynagrodzeniem dla niego.
Rozprostował nogi i (zerkając na Chucka) wyciągnął ręce ziewając, trochę drażnił się z drwalem ale co poradzić, taka już była jego natura.
- Zgadzam się, ale mam nadzieję że mnie nie okłamujesz. Byłbym bardzo... zawiedziony - nie miało to brzmieć jak groźba, ale chyba takową była, czasem ciężko było mu się wysłowić tak aby nie wspominać o agresji, cóż zrobić?

Założył nogę na nogę, postukał się w czoło kilka razy, zastanawiał się od czego zacząć. Pytała najpierw o tych przeklętych saiyan tak? Nie był to przyjemny temat ale cóż zrobić.
- Na planecie Vegeta żyją tak zwani saiyanie, lub jeżeli nie darzysz ich sympatią możesz ich przezywać małpami, czemu? Są identyczni jak ludzie ale mają zwykle czarne, sterczące włosy i małpi ogon. Jak żyją nie mam pojęcia gdyż widziałem tylko kilku osobników z bliska a ich planetę z daleka. Mogę ci tylko powiedzieć że podróżują po planetach w wielkich kapsułach i każdy ma taki sprzęcik - wskazał na scouter - A no i jeszcze... - Wspomniał ten niefortunny dzień kiedy został niemal zabity - Potrafią za cenę energii zwiększyć swoją moc wielokrotnie, ich owłosienie zmienia kolor na złoty a mięśnie, oczywiście, stają się większe. Tak samo jak ich "pałer lefel" - przedrzeźniał babcię żeby nieco się rozluźnić, jednak na wspomnienie tamtego dnia w jego oczach można było wyczytać tylko cierpienie i gniew.

- To wszystko co wiem o małpoludach, a przynajmniej duża większość. Co do mojej wspaniałej rasy to jak wiesz mamy spore umiejętności regeneracyjne, ogromną moc, wspaniałą inteligencję... - zerknął ukradkiem na babkę - No dobra... Regeneracja, potężne techniki które mogą zmieść planetę w chwilę, posiadamy bardzo zróżnicowane lecz w wielu przypadkach gibkie ciała zdolne na przykład do takich rzeczy. - Wyciągnął rękę w stronę babci po czym wygiął palce w nienaturalny sposób tak by każdy oplatał inny, po chwili zmieniły się one w jasną masę koloru jego skóry i zmieniły w kulkę. Potrzymał dłonio-kulę w takiej formie przez kilka sekund po czym w jednech chwili ręka powróciła do poprzedniej formy.

- Co do miejsca zamieszkania... Wspomniał swój dom, dom wszystkich demonów Dark Star, miejsce gdzie wszystkie jego dobre strony, dobre chwile i wszelakie pozytywne cechy Ichira, zostały wymazane przez ogromy wybuch...
- Domu już nie ma, planetę zwaną Dark star zniszczyli saiyanie. Wraz ze sporą częścią naszej rasy... - Zacisnał pięści, czuł najgorsze możliwe negatywne uczucie - bezsilność. Nie było go wtedy kiedy był potrzebny - mógł bronić swych braci i siostry! To oni wszyscy byli dla niego najważniejsi, a on był nieobecny, jak musieli się czuć... Pewnie pomyśleli że ich porzucił. A to nieprawda! Gdyby tylko wiedział że ktoś byłby w stanie zaatakować jego rodzinną planetę wtedy Ichiro pilnowałby jej 24 godziny na dobę. Powinien był zginąć razem z nimi... Jednak Pomści Dark Star. Choćby to byłaby ostatnia rzecz jaką zrobi w życiu. Chociaż tyle zrobi dla swej rasy

Kiedy się już opanował spojrzał zdezorientowanie na babkę i przypomniał sobie że jest w trakcie rozmowy - Czy coś jeszcze chcesz wiedzieć? Trochę mnie zmęczyły te wspominki.. - Mówił spokojnym, zaspanym głosem, na miejscu złości pojawiło się zmęczenie. W końcu od dawna już nie odpoczywał. Jego ciało było naprawdę słabe.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Mar 11, 2015 11:38 pm

Staruszka skrzętnie robiła notatki, zerkając na demona uważnie. Zadowolona mrużyła oczy, skrobała ołówkiem po papierze i przewracała kartki. Popukała się palcem w brodawkę na policzku.
- Mówisz prawdę kochasiu, był tu raz taki jeden z małpim ogonem, ale nic o sobie nie powiedział, ni materiału zostawił by się upewnić czym jest. O demonach tyle nie wiedziałam. Oddaję co Twoje. Trochę ulepszyłam. – rzuciła różowy scouter i uśmiechnęła się nieco podejrzanie. – No, teraz coś na wzmocnienie…
Podała Chuckowi strzykawkę z zielonym płynem, drwal jednym ruchem wbił ją w ramię Ichiro. Nie minęła chwila a ciepło rozeszło się po ciele chłopaka a zmęczenie odeszło jak ręką odjął. Babcia uśmiechnęła się.
- Lepiej, co? Uznaj to za rekompensatę za akcję Burka i Sue. Mała ma ciągle pewne niedociągnięcia w algorytmie dysku twardego… W każdym razie, umowa aktualna. Gdy będziesz gotowy, wróć, jakoś Ci pomogę się wzmocnić.
- Spadaj i trzymaj się młokosie. – burknął Chuck, bezceremonialnie łapiąc demona za kark i wynosząc za próg.
- Do widzenia Proszę Pana! – zawołała jeszcze Czerwony Kapturek z wnętrza chaty nim na głucho zamknęły się drzwi.

OOC
Ok, podsumowując… Za questa dam Ci 15pkt, a za ładny post o bieganiu po lesie i ten powyższy kolejne 10. Razem 25pkt, co byś nie musiał męczyć się liczeniem. Dopisz sobie przy następnym treningu.

Plus, mały dodatek ode mnie.
Babcia usprawniła scouter, teraz wytrzymuje do 10k PL.
No i ustawiła Ci za dzwonek TO Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sob Mar 14, 2015 1:06 am

Babka była zadowolona z infromacji demona, to dobrze, bo Ichiro nie miał ani ochoty ani zamiaru ciągnąć rozmowy, był wycieńczony tym całym dniem, nie przejął się nawet tym że odwiedził ich saiyajin.
Pobudził go jednak zastrzyk który podała mu staruszka w jednym momencie odzyskał wszystkie siły i poczuł się znacznie silniejszy, to był już jakiś wzrost siły, kobieta wywiązała się z części umowy, ulepszyła nawet jego scouter co było miłym gestem.
Nagle Chuck jak gdyby nigdy nic złapał go za kark i chyba na swój sposób życzył mu szczęścia. Ichi ucieszył się, w końcu mógł drwala uznać za w połowie demona a dla swoich białowłosy stawał sie wręcz inna osobą.
Wyszedłszy z domku Ichi stanął pośrodku lasu, podrapał się bezceremonialnie po głowie i przemyślał swoje opcje. Mógł koontynuować trening ale uznał to za bezsensownie, w końcu i tak nic mu to nie da. Potrzebuje trenera, albo silnego przyjaciela. Chciał też zobaczyć czy na tej planecie znajdzie rodaków. Skoro jednego odszukała babcia to czemu nie mogłoby ich być więcej?
Kliknął przycisk na scouterze aby wyszukać najbliższą wielką moc i nagle usłyszał niezwykle wkurzający dźwięk "nyan nyan nyan nyan" Babka zmieniła dźwięk scoutera... można było się tego po niej spodziewać.
Ichiro nie wiedział czego się spodziwać po znalezionej mocy ale była to jedyna jego opcja, chciał się doskonalić, a moc tej osoby wynosiła przynajmniej 10 tysięcy jednostek.
Odpalił swoją aurę, wzbił się w powietrze i poleciał w stronę mocy. Pamiętał cały czas o obietnicy babci, jeszcze wróci.


z/t Jaskinia
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Kwi 17, 2017 6:14 pm

[Wątek Raa - Koniec ziemskiej demonologii?]

Różowa długo leciała nie odczuwając upływu czasu. Po paru godzinach lotu została przywitana przez piaszczyste plaże wielkiego kontynentu. Następnie trawiaste polany, gdzie dinozaury z rzadka kroczyły polując na inne ogromne ssaki. Wtem nawet nie obejrzała się, a trafiła do miejsca łączącego wiele miast i zarazem stanowiącego powszechny punkt wielu podróży, bo gdzie indziej, jak właśnie do Doliny między wzgórzami nie trafisz, gdy będziesz gnał na oślep?

Generał Ziemia zasłonił przez całą podróż oczy, miał bowiem nadzieje, że czego wzrok nie widział temu sercu nie było żal, a w tym przypadku żal go ściskał niemiłosiernie, że tak łatwo dał się wystraszyć jego nieokiełznanej fobii. Mięsna masa bulgotała zmieniając co i raz formę, czuwała i nie dawała sobie poznać, że długo zastanawiała się nad odpowiednim doborem słów. Obiekt obcowania przez nią zareagował niczym demoniczny troglodyta z ery mezozoicznej, a nie honorowy i kochającym występek diabłem współczesnej myśli demonologicznej. Zasady klanów zmieniły się przez ostatnie dziesiątki lat, bowiem boska istota tak wiele ich wtajemniczyła w świat sięgający dalej, niżeli piekielne bramy ich dominium. Wątpiła, by nawet taka potęga, jak jej Pani i zarazem Władczyni, mogły przetrwać wiązkę Działa Ion.
-Zatrzymajmy się tutaj, na jednym ze wzgórz. W locie niczego nie omówimy, zapewne masz też pytania moja siostro. -

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20777/23025  (20777/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pią Kwi 21, 2017 1:02 am

Raa nie wiadomo jak długo leciała przed siebie nie zwracając specjalnie uwagi na to jak widoki pod nią przechodzą z bezkresnych tafli oceanu w plażę które ustąpiły miejsca kolejnym krajobrazom. Podobnie z resztą ignorowała poczynania trzymanego w garści generała. Właściwie to nawet nie próbowała zwracać uwagi na cokolwiek. Po prostu leciała przed siebie bez wyraźnego celu.
Dopiero słowa pani doktor niejako wymusiły od niej zwrócenie uwagi na otoczenie które było upstrzone mnóstwem pojedynczych dość stromych i zarośniętych wzniesień.
Bez zastanowienia obniżyła lot lądując na płaskim szczycie jednego z nich porośniętego praktycznie samą trawą. Wypuściwszy wojskowego z uścisku odeszła od niego parę kroków rozglądając się po okolicy.
- Po pierwsze... czemu jesteś... w ta formę...? - zaczęła wyciągając słój przed siebie i stawiając go na wystającej z podłoża skale i kucając przed nią przyglądając się zawartości. Nie mogła bowiem wyobrazić sobie co się stało, że tamta kobieta skończyła jako porcja niekształtnej masy w słoiku.
- I co było... na wyspy... że ty mi... to robić...? - dodała jeszcze wskazując na swoje prawe oko. Co prawda, to coś w jej oku przydało jej się. Inaczej pewnie w chwili tamtego wydarzenia dalej by była na wyspie nawet nie wiedząc co się dzieje.
W tym też momencie uświadomiła sobie jak niewiele brakowało by zginęła. Czując się jakby jej wnętrze skręcało. Zupełnie jak gdyby na skutek niespodziewanych emocji ciało demonicy zamierzało zapaść się w sobie próbując uniknąć które już mineło niebezpieczeństwa.
Jednak cała ta sensacja ograniczyła się jedynie do wrażeń, choć to był chyba pierwszy raz kiedy Raa była tak świadoma możliwością utraty życia. Owszem, wiedziała, że każdy pojedynek może się w ten sposób skończyć, lecz to było coś zupełnie innego. Tym razem nie miałaby nawet możliwości przeciwstawienia się temu co tam się wydarzyło.
- I... co to był... to nad wyspy... że już nie ma... wyspy...?

OCC:
HP Raa: 11245 + 1395 = 12640
Ki Raa: 15583 + 2023 = 17606
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sob Kwi 22, 2017 8:17 am

Generał Ziemia jako pierwszy odetchnął z ulgą, położył się na ziemi w błogim uśmiechu niczym parszywy hipis pragnący zapobiec wymarciu drzewa poprzez miłostki tulenia. -Ziemia... - uradował się, aż mu oczy zabłysły na widok soczyście świeżej trawy, polnych kwiatów i nieskażonych ludzką ręką drzew wrytych w skalne półki wzgórza.
-Masz wiele pytań zapewne, a wyczuwam, że i w tobie zaszły pewne zmiany. - zaczęła wątpliwym głosem, jej ciekawość regularnie konfliktowała z roztropnością i rozsądkiem. Oto spotkała przedstawiciela demonologicznego świata ze gwiazd, tak samo pięknego w gumowych kształtach, jak sama boska istota. Jej łuskowaci i różnokolorowi, a przed wszystkim nie elastyczni bracia nie mieli zaszczytów tak wspaniałych darów, jak formowanie ciała tudzież nienaturalna regeneracja.
-Kiedy generał ziemia wyszedł na spotkanie z tobą by ciebie pochwycić, w bazie pojawili się łowcy demonów z dokładnie zaplanowaną strategią ataku. Ich ofensywa z łatwością wyłuskała osłabioną obronę, jako iż jakikolwiek z pozostałych generałów nie ostał się wtedy na wyspie. Ukradli nam zaawansowany sprzęt wojskowy oraz dwa mechy i zrobili z nich własny użytek by zadać nam jeszcze większy cios w niedalekiej przyszłości. - zaskrzeczało coś w intercomie, najwyraźniej urządzenie było tak samo wadliwe, jak jej obecna forma cielesna.
-Badałam wtedy tkankę podarowaną mi przez boską istotę, miała ona wspaniałe właściwości regeneracyjne i tylko nieliczni, to jest generałowie mogli pobierać u niej nauki. Tak powstała też czwórka uczniów reprezentująca własny żywioł, bowiem boska istota panowała nad wszystkim w swoim otoczeniu nawet w swojej osłabionej formie, a generałowie mieli egzekwować jej własną wolę.- Zatrzymała się, w końcu Raa miała konkretne pytania, a ona musiała zważyć, czy słuszne byłoby zdradzać wszystko. Jednakże teraz był to już koniec, mieli dość czasu by zastanowić się co dalej ze sobą począć, a ta część historii była wręcz konieczna. Powątpiewała, ale ostatecznie kontynuowała.
-Jedna z rakiet wleciała do hali magazynowej i uderzyła w moją prowizoryczną placówkę laboratoryjną. Rozerwało mnie na strzępy i sądziłam, że nie żyje dopóki próbka boskiej istoty nie scaliła się ze mną i pozwoliła zaadaptować memu ciału podstawową formę regeneracji. Zostałam odnowiona, ale jako że jestem osobą bez zbytniego szkolenia pod okiem najwyższej, to jest najdalszy pułap jaki udało mi się osiągnąć z moją nowo poznaną zdolnością. - Zastanawiała się, czy Raa jest w stanie przyswoić sens przekazanych informacji. Obserwowała ją od momentu, kiedy wstrzyknęła nanit dronę wewnątrz prawego oka balonowego demona.
-Regeneracja to dar demonów z odległej galaktyki, znacznie silniejszych i lepiej wykształconych w walce, niż my, ziemskie odpowiedniki. Mieliśmy dostosować się do nowych warunków i przejąć planetę ziemie na własność tworząc  świat oparty o jedność wielu ras. - Pamiętała jeszcze o drugim pytaniu różowej dziewczyny, jeśli z obserwacji wynikało, że mimo niestabilności intelektualnej w miarę prędko poznawała nowe słówka oraz ich znaczenia, tak też nie musiała się wstrzymywać w podstawowej mowie ludzkiej.
-To co masz w prawym oku to drona rejestrująca twoje myśli oraz przekazująca obraz wizualny z twojego oka. Skonstruowałam ją na potrzeby śledzenia potencjalnych próbek na polecenie boskiej istoty. Potrzebowała krwi demona, który nie pochodził z ziemskiego pułapu. Dzięki temu moglibyśmy opracować jej syntetyczny odpowiednik, Protokrew. -
Zielony demon obudził się z letargu błogiej euforii, usłyszał hasło które nie powinno być wypowiadane jakimkolwiek cywilom i zapytał lekko zgorączkowany.
-Nie powinniśmy trzymać tego za zębami? Czy słuszne jest by ona o tym wiedziała!? - nie zamierzał jednak się wtrącać, nie był zdolny pokonać balonówę nawet za najbliższe parę lat treningu.
-Tak, musi wiedzieć. Skoro na bieżąco ją szpiegowałam i pomogła nam uciec, powinna wiedzieć o naszym dziedzictwie, pozostałej nadziei sześć...nie... - zatrzymała się czując ból w sercu, o ile gdziekolwiek je miała pośród mięsnej tkanki. -Teraz już naszej nadziei. - uśmiechnęła się, nie mogła tego przedstawić jakkolwiek bo brakowało jej ust, czy rysów twarzy. Ton głosu to jedyne, co pozwalało Raa wyłapać w różnicach między rozpaczą, rozważaniem, a szczęściem mięsnej masy.
-Posiadłam nową wiedzę oraz nowy genom, sądzę, że byłabym w stanie syntetyzować protokrew...krew pozwalającą funkcjonować ciału nawet po biologicznej martwicy komórek. -
Spojrzała się na nią, a raczej jej masa przykleiła się do szklanej ściany i zaczęła obmacywać każdy zakamarek słoika w kierunku przedstawicielki demonicznej Majin.
-Unicestwienie wyspy...to konstrukcja naszej elitarnej myśli technicznej. Działo satelitarne umieszczone na orbicie planety zdolne wzniecić ogromne pokłady energii w formie promienia ionizacyjnego. Bardzo destrukcyjne i tylko nieliczni mieli klucze dostępu do jej użytkowania. Właściwie to tylko Generał Wiatr miał dostęp z nieznanych mi okoliczności, ale taka była właśnie wola Boskiej Istoty. -

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20777/23025  (20777/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Nie Kwi 23, 2017 10:25 pm

Słuchając wyjaśnień doktor Raa miała coraz lepszy obraz wydarzeń na wyspie nim ta przestała istnieć. W prawdzie cała ta wypowiedź trochę się dla niej dłużyła, lecz nie praktycznie nie ruszyła się z miejsca.
Dopiero wzmianka o tym co nazwano "boską istotą" i o generałach którzy się u niej uczyli spowodowała, że oderwała wzrok od słoja i spojrzała przez chwilę na zielonoskórego wojskowego którego dotychczas ignorowała. Informacja, że i on jest demonem, a nie człowiekiem tak jak wcześniej zakładała zdziwiła ją, lecz nijak nie zmieniło to jej planów co do niego. Na ten moment zostawiła tą sprawę na później wracając do objaśnień.
I nawet niespecjalnie zareagowała jak Generał Ziemia wtrącił się do opowieści twierdząc, że nie powinna wiedzieć o Protokrwi. Może i dłonie korciły ją by zacisnąć sięw pięści, a na usta cisnęła się propozycja posłania go na samodzielny lot poza wzniesienie. Jednak statecznie ograniczyła się do ostrzegawczego spojrzenia
- Przyjmuje... - stwierdziła po zakończeniu wyjaśnień i dalej patrząc na wciąż poruszającą się mięsistą zawartości pojemnika stanęła na równe nogi. Następnie  obróciła się ruszając w stronę krawędzi szczytu spojrzała na rozciągającą w dole krajobraz. Szybko jednak straciła zainteresowanie widokami pogrążając się we własnych myślach.
Z początku głównym tematem jej rozmyśleń był demon którego cały czas nazywano bóstwem i to, że nauczył demony z tej planety. Nim jednak skończyła się głowić nad tym tematem kolejne myśli zaczęły się domagać jej uwagi. I w ten sposób zaraz przeszła do łowców o których wspomniała pani doktor, by niemal momentalnie skupić się na niechęci do ludzi, podczas gdy gdzieś z tył jej głowy wątek czterech generałów kontrolujących różne żywioły tłukł się ze wspomnieniem tego jak nie pobrała krewi od Reda, a temu wszystkiemu kibicował tajemniczy Generał Wiatr.
Całość skutkowała tym, że głowa demonicy znów zaczęła parować, podczas gdy ona warknęła parę razy nie będąc nawet tego świadoma. Na szczęście dla niej nim bitwa w jej własnej głowie rozgorzała na dobre dwa szczegóły pozwoliły Raa się trochę opanować.
- To ta krew... da dar... życie po życie... tak...? - spytała spoglądając przez ramię na na pojemnik, ze swoją rozmówczynią, a jej mina wskazywała, że natłok różnych myśli nie daje jej spokoju - I... czy by syntetyzować... ta syntetyczny krew... musisz miała krew... demona kosmita...? Tylko krew...? Nie resztę tkankę... jaki może dam Raa?

OCC:
Start treningu
HP Raa: 12640 + 1310 = 13950
Ki Raa: 17606 + 2023 = 19629
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Pon Kwi 24, 2017 4:22 am

Generał Ziemia odruchowo wzdrygnął się na jej spojrzenie, po czym odwrócił się do niej plecami nie mogąc dłużej znieść myśli, jak bardzo spostrzegano na niego z góry. Miał wielką ochotę rzucić to wszystko i wrócić do bram rodzinnego klanu.
-Protokrew pobudza obumarłe funkcje cielesne, ale nie wskrzesza ze zmarłych. Według naturalnych procesów ciało z czasem ulega biodegradacji. Syntetyczna krew będąca tworem boskiej istoty zwana właśnie protokrwią zapobiega rozkładowi tkanek i przywraca dawne funkcje życiowe. Jeszcze prościej, nadal jesteś trupem, ale możesz ruszać się i myśleć bez większych przeszkód.-
Wiatr zaszumiał niosąc chłodną i kojącą smugę powietrza. Niebo było przejrzyste, a promienie słońca opadały na całą trójkę niosąc energie cieplną. Raa poczuła głód, w sumie ciężko było określić kiedy ostatnio jadła, a nawet demony sycące się z natury słodyczami musiały spożywać jedzenie.
-By przetrwać w stanie nieżycia wiecznego, potrzeba znaczny zapas syntetyka, ponieważ rozkłada się na tych samych warunkach, jak reszta ciała. Stąd przebywanie w chłodnych warunkach, bądź nawet w zamrażarce może zwiększyć jej trwałość... - Zaniemówiła, przez dłuższą chwile by się zdawało, że aparat głosowy zepsuł się. Generał Ziemia również zachowywał się dziwnie, rozdziawił usta i przyglądał się czemuś, bądź komuś, co chyba znajdowało się za plecami Raa. Balonowa dziewczyna mogła poczuć silną presje na swoim umyśle, jakby ktoś ją obserwował od dłuższego czasu, ale tym razem uczucie nie dotyczyło implantu w prawym oku. Aura chaosu i zniszczenia rozpościerała się w tym miejscu, nagle trawiaste kosmyki zaczęły u czubków płonąć, by przenikać trawiącym ciepłem przez całą treść i zgasnąć w kontakcie z glebą. Musiała się odwrócić, w końcu ktoś wyraźnie stanął za nią, a raczej nieznacznie w oddali. Pod wysokim drzewem pożerane zaciekle przez smugę ognia. Korona liściasta wielkiego samotnika nabrała nowego i bardziej wulgarnego kolorytu. Swawolna pomarańcz z domieszką żółci i czerwieni bezlitośnie tańcowała na każdym z liściu, z wolna i okrutnie zamieniając wszystko w pył.
>Kobieta< oczekiwała na coś, stała w bezruchu opierając się o ziemie kosturem dzierżonym w obydwu dłoniach. Całe ciało poza odsłoniętą głową zostało zakryte przez ceremonialne szaty, a symbol czarnego, zamkniętego oka rysował się na czole pomiędzy kokonami srebrzystych włosów. Zrobiło się parno, smugi dymu unosiły się wysoko w górze powoli zamieniając wzgórze w ludzki piec hutniczy.
-G...G...Generał Ogień - zajęczał Generał Ziemia bardziej, niż dziecko zbite pasem. Skoro znane było nazewnictwo niespodziewanego gościa, na co oczekiwał?

OOC:
Uznaj, że masz pełnie Punktów życia oraz Ki.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20777/23025  (20777/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Wto Kwi 25, 2017 4:29 am

- Nie tak jak myślałam... - przyjęła do wiadomości ponownie spoglądając na dolinę i wsłuchując się w dalsze wyjaśnienia. Fakt, że myliła się co do działania tej sztucznej krwi nawet jej jakoś szczególnie nie zdziwił.
Zawiał lekki wietrzyk wprawiając w ruch czułki Raa wraz z roślinnością porastającą szczyt. Zaraz po tym usłyszała ciche i jakby stłumione warknięcie które oznaczało jedno. Jej ciało domagało się czegoś do jedzenia. Lub przynajmniej wchłonięcia kogoś by po raz kolejny na jakiś czas zapomnieć o głodzie. Tylko, że w tej chwili nie było w pobliżu niczego co według niej nadawałoby się do zjedzenia, a raczej nie zaabsorbowałaby żadnego z dwójki zielonego towarzystwa.
- I co jeszcze... - zaczęła próbując wymusić na doktor by ta kontynuował gdy niespodziewanie zamilkła chcąc jednocześnie dokończenia wywodu. Właściwie to było wyjątkowo dziwne, że na tak długo zachować taki spokój. Jednak w tym momencie poczuła jakiś dziwny, a jednocześnie ucisk w głowie. Chwilę później zaczęła odnosić wrażenie, że powietrze wokół niej staje się jakieś inne niż wcześniej. Najlepsze jednak było to, że ta zmiana była przyjemna. Ta atmosfera zniszczenia połączonego z brakiem ładu i porządku.
Nie mogła się jednak długo napawać takim stanem rzeczy, gdyż trwa u jej stóp zaczęła się spalać, co jednocześnie uświadomiło ją, że poza para demonów z którą przyleciała z wyspy ktoś jeszcze się za nią znajduje. Odwróciwszy się gwałtownie zobaczyła przed sobą bladą kobietę szczelnie opatuloną ciemnymi szatami na których widniała - podobnie z resztą jak na trzymanej przez srebrnowłosą kosturze - cała masa rysunków przedstawiająca oczy.
Szybko jednak uwagę Raa przykuło drzewo pod którym znajdowała się bladolica. Teraz bowiem cale było pokryte tańczącą pożoga która systematycznie pochłaniało coraz większą powierzchnię stojącej dotąd spokojnie rośliny.
-Ty jesteś... jeszcze jeden generał... Generał ognia... Co chcesz od Raa...? Mówisz... - przemówiła w końcu odrywając spojrzenie od jak zawsze pięknego dla niej tańca płomieni i przyglądając się uważniej nowo przybyłej.
I jak gdyby tego, że ktoś jej przeszkodził w rozmowie z panią doktor było mało, to temperatura na wzniesieniu zaczynał osiągać zdecydowanie za wysoki poziom, na co ciało różowej demonicy reagowało wypuszczaniem z otworów na ramionach i klatce piersiowej coraz większych ilości ciepła w formie smug pary która mieszała się w górze z pasmami dymu.
Dodatkowo reakcja Generała Ziemi na przybycie kobiety ewidentnie wskazywała na to, że się jej bał. A to prowadziło Raa do prostego wniosku, że była od niego znacznie niebezpieczniejsza. Tylko, że aktualnie sam nie stanowił dla różowoskórej żadnego problemu, więc równie dobrze Generał Ogień mogła nie być taka straszna. Choć nie zmieniało to faktu, że dala się podejść.
- Jak zainteresowanie walka... z Raa to ja... jestem gotowe - dokończyła ponownie otaczając się białą poświatą i zaciskając pięści, by w razie potrzeby móc wystarczająco szybko zareagować.
Nawet zaczęła kumulować swoją energię we wciąż zaciśniętej prawej dłoni. Jednak przez ciepło jakie tworzyło się na wzgórzu jak i rewelacje które usłyszała tego dnia nie pozwalały jej się odpowiednio skupić na formowaniu pocisku. Zamiast tego postanowiła, że będzie dalej zbierać Ki, by nie musiała się tym tym zajmować później, a formą będzie się przejmować jak to będzie konieczne.
Tak więc Raa powoli tracąc opanowanie dalej kierowała swoją energię życiową do dłoni, która już pokryła się pomarańczową poświatą. Gumowa demonica jednak nic nie robiła z tym faktem starając poskromić hałasujący żołądek, podczas gdy każda sekunda wpatrywania się w panią Generała Ogień wlekła się niemiłosiernie.
Ostatecznie jej brzuch przebił się przez mentalne zasieki swojej właścicielki i zaburczał donośnie wytrącając różowoskórą z równowagi. Natychmiast przyjęła postawę do walki, a ruch wyciąganej przed siebie dłoni spowodował, że skumulowana Ki rozciągnęła się niczym ostrze wysuwające się w rękawa tworząc kilkunastocentymetrową klingę energii o barwie niemal identycznej z koroną gorejącego przed nią drzewa.

OCC:
Koniec treningu
Biała aura: -80Ki
Ki Raa: 20235 - 80 = 20155
Próba nauki Ki Sword
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Czw Kwi 27, 2017 10:08 pm

-Przyjmuje twoje wyzwanie- odparła dziecinnym głosem Generałowa Ognia, jakby pełność siebie miała tak przejrzystą, jak własne blade lica. Ziemia postanowił stanąć bliżej Pani doktor i dla bezpieczeństwa przyjaznej mu, choć zakonserwowanej istoty, uniósł naczynie i przyłożył do ciała. Kapłanka przyglądała mu się uważnie, a wzrok przesiąknięty chaosem ciążył na balonowej diablicy, niczym czarna dziura wsysająca kosmicznych nieszczęśników do swojego wnętrza.
-Gdr'era... - przesunęła kostur pionowo w kierunku ochotniczki do wojaży bitewnej. Obojętny wzrok opadł jednakże na galaretowatej, mięsnej masie. Uwięziona w plastycznym ciele wykonała parę obrotów wokół własnej osi, ale nic nie odpowiedziała.
-Rozumiem... co oferujesz w ramach tegoż pojedynku? - ze smutną miną, podróżniczka z Helisticonu rozpoczęła grę pozorów. Najwyraźniej nie miała w planach użerania się z Raa, wręcz nie podchodziła do niej zupełnie poważnie, jakoby każda cenna sekunda stanowiła wyłącznie marnotrawstwo czasu. Miejsce z którego wróciła tętniło dynamicznym życiem chaosu, czas w takich miejscach był zbędny, a każda czynnośc przez to zupełnie satysfakcjonująca. Okoliczne trawy się dopalały, a z drzewa pozostał jedynie sporych rozmiarów zwęglony drzeworyt. Wszystkie gałęzie zostały strawione wraz z liśćmi, a tylko najgrubsze z pni wytrzymają tak gorące warunki. Generał Ziemia ponownie został zignorowany, gdy tylko uniósł prawą rękę by o coś zapytać. Co więcej demoniczny wzrok wymierzony w jego kierunku na krótkotrwałe parę sekund jasno dało do zrozumienia, że zawiódł ją na całej linii.
-W ramach twojego zwycięstwa odpowiem na twoje pytanie. Dlaczego ze wszystkich mało znaczących spraw postanowiłam odwiedzić liderkę medycznego oddziału Sześć, Sześć punkt Sześć. -
Zastanawiała się, czy to ta pora, czy w końcu ruszy na nią i zada pierwszy cios.
-Atakuj i nie oszczędzaj się. Wymierz we mnie najsilniejszy cios, najskuteczniejszą technikę destrukcji.



______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Raa

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 18/10/2015


SCOUTER
HP:
14575/18350  (14575/18350)
Ki:
20777/23025  (20777/23025)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   Sro Maj 03, 2017 2:48 pm

Zaskoczona tym, że niespodziewanie na jej dłoni pojawiło się ostrze z energii demonica na chwilę oderwała spojrzenie od bladolicej pani Generał. Nie mogła do końca zrozumieć jak to się stało, lecz poza uświadomieniem sobie, że z ostrza któremu się właśnie przyglądała wydobywała się intensywna energia. Największa jaką zdołała z siebie wykrzesać odkąd uwolniła się ze swojego więzienia. Nie miała jednak czasu na głowienie się nad tym bowiem blada przybyszka przemówiła co momentalnie znów przykuło uwagę Raa na jej postaci.
Niestety skutkowało tym, że widziała wszystkie jej poczynania które różowoskórej nijak nie wyglądały na przygotowania do starcia. Zamiast tego cały czas spoglądała na pozostałą dwójkę jakby chciała wystawić cierpliwość fioletowookiej na próbę, która ta ledwie wytrzymywała. Jednak zamiast atakować irytującą ją kobietę dalej stała w tym samym miejscu znosząc panujący na wzniesieniu gorąc i zastanawiając się co mogłaby "zaoferować" w razie przegranej. Nie planowała przegrać, ale w Generał Ogień było coś co sprawiało, że mimowolnie postępowała dopiero po chwili zdając sobie z tego sprawę. Coś co sprawiało, że mimo tego, że irytowała ją swoim zachowanie, to różowa demonica jednocześnie dalej chciała przebywać w pobliżu odzianej w dziwne szaty postaci.
- Jeśli ty pokonaj Raa... ja przyjmuję... raz rozkazy od... ciebie... - oznajmiła w końcu co pomimo niezadowolona w głosie oznaczało, że zgadza się na to, że Generał Ogień zaczęła dyktować warunki. Zgrzytnąwszy jeszcze zębami dodała - Ale tylko raz rozkazy... Ja nie mam... więcej jak siebie... ale nie pozwolę się... zniewalać...
W tym momencie jeden ze zwęglonych konarów pękł z trzaskiem, a Raa jakby czekając na taki znak wystrzeliła w stronę swojej przeciwniczki. Nie była to jednak bezpośrednia. Zamiast tego zbliżyła się do generał od lewej strony i lądując na nieco ugiętej nogach wyprowadziła cięcie na wysokości żeber. Nie spodziewała się bowiem, by pod tym całym okryciem mogło się znajdować coś co mogłoby zatrzymać jej atak.

OCC:
Ki Sword: 2464
Biała aura: -80Ki
Ki Raa: 20155 - 80 = 20075
BE:
Ki: 3682 - 2464 = 1218
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru   

Powrót do góry Go down
 
Dolina między wzgórzami [W czasie pożaru
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Droga pomiędzy wzgórzami
» Wzgórze Czarownic
» Zielona Dolina
» Czas na nikogo nie czeka. [Astira i Ciro]
» Zjawiska paranormalne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: