Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 904
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wodospad   Sro Maj 30, 2012 4:49 pm

First topic message reminder :


Spadająca woda sprzyja treningowi, choć tak na prawdę nikt nie ma zielonego pojęcia, czemu. Krążą legendy, że śmiałek, który zatrzyma bieg cieczy, znajdzie skarb ukryty w lustrze wody...
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1071
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lis 23, 2012 5:51 pm

Dalej zwijał się z bólu, gdy poczuł jak coś zimnego dotknęło mu nosa. Otworzył oczy i ujrzał Tsu. Po tym jak rano ugryzła go w ogon nie spodziewał się raczej takiego zachowania z jej strony. Podniósł się z ziemi i usiadł przytrzymując nos podaną chusteczką. Potem jeszcze pogładziła go po głowie. Saiyan był nie tylko zaszokowany ale i oczarowany, nic milszego nie spotkało go od kilku miesięcy. Nasączona wodą chusteczka przyjemnie chłodziła i zmniejszała ból. Dlaczego on na to nie wpadł. Uśmiechnął się przez łzy i odpowiedział.

- Dzięki. Z nosem sobie poradzę, mam w tym wprawę.

Miła chwila nie trwała długo, gdyż pojawił się Hikaru. Chłopak nie miał pojęcia, jak to się stało ale jeden ruch palca nauczyciela spowodował, że chrząstka w nosie wskoczyła na swoje miejsce. Mimowolnie znów krzyknął, pod wpływem kolejnej silnej fali bólu.. Nos i tak miał już rozmiarów porządnego kartofla. Łzy mu poleciały, nie był w stanie nad tym zapanować. Gorzej, miał wrażenie, ze mu się coś ze słuchem stało. Hikaru mówił do dziewczyny, tak jakby miała do nich dołączyć jako jego uczennica. W sumie mu to nie przeszkadzało, polubił ją, ten jej ostry jak brzytwa język i zdecydowanie. Chociaż widział ją niespełna pół godziny i prawie się nie odezwała to wyczuwał w niej pokrewną duszę.
Zespól zdecydowanie się powiększył. Przynajmniej nie będzie już sam. Choć mocno to go zastanawiało, czy oni nie widzą jakim egoistycznym, złośliwym, podłym i zimnokrwistym gadem jest białowłosy wojownik.
Sielanka nie trwała długo, gdyż mentor nie omieszkał mu dopiec, jak i wyznaczał im już kolejne zadanie. W międzyczasie pojawi się i Razer. Wyglądał dosyć nieszczególnie, zmierzwione włosy i sierść na ogonie najeżona. Ciekawe, co mu się stało ale nie zamierzał dopytywać. Ogoniasty podszedł i przedstawił się Tsu. Kuro nie musiał tego robić, widzieli się rano. Za to oddał dziewczynie paczkę chusteczek w nienaruszonym stanie, zamoczy kawałek materiału bluzy i przyłożył do nosa. Ten zabieg koił ból i przyspieszał krzepniecie krwi. Skoro ubranie i tak miał już we krwi to szkoda było marnować chusteczki.

- Cieszę się, że dołączysz do nas. Mam nadzieję, że dasz mi trochę czasu abym mógł potrenować ogon tak jak rozmawialiśmy?

Uśmiechnął się przez łzy, po czym zwrócił się do szatyna trzymając jedną ręką nos zakrwawiona bluzą.

- Spoko, to była fajna rozgrzewka i zabawa. Dużo się nauczyłem, masz parę w rękach. Jestem Saiyanem kilka siniaków w tą czy w tamtą nie robi mi różnicy.

Ruszyli w drogę powrotną. Kuro był niezmiernie ciekaw w jaki to sposób maja zbudować domek. I nie bardzo rozumiał, o jakiej umiejętności mówił Hikaru. Na pewno ten złośliwiec miał na myśli kopanie rowu. Z drugiej strony chętnie nauczy się czegoś nowego, wczorajsze zadania bardzo mu się podobały, poza wieczornym treningiem na szybkość.

OCC:
Regeneracja KI i HP 10%
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red



Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lis 23, 2012 8:20 pm

Oj koledzy mieli wielkiego pecha co do tego miejsca. Jednemu spłaszczono nos, drugiego pokopała całkiem fajna MP4, nie ma to jak dawka adrenaliny i trochę czyjegoś krzyku w uszach. Pewnie zauważyli, że ma specyficzne małżowiny uszne, wcale nie sprawiały, że słyszała z daleka. Ich zaletą była czystość głosu i możliwość wyobrażenia sobie emocji drzemiących w każdym tonie melodii, nawet tej wydzieranej prosto z gardła. Miały jedną wadę - wyróżniały ją dość mocno z grona zwykłych ludzi. Zazwyczaj wtedy gadała, że to wada genetyczna rodzica i z takimi urodziła się. Było w tym trochę prawdy, to po ojcu odziedziczyła takie a nie inne uszy. Co innego, że była z nich całkiem zadowolona. To jedna z niewielu rzeczy jakie w sobie lubiła.
Hardy Kuro nie chciał pokazywać po sobie bólu jaki w sobie nosił od ciosu skały w nos. Trochę naiwne podejście, ale skoro wolał trzymać w sobie negatywne emocje to już jego sprawa. Ona na jego miejscu wyżyłaby się na czymś, ewentualnie ogłuszyłaby wszystkich swoim piskiem, ale dużo w (jednorocznym) życiu przeszła. Mimo to miała pewne obawy dotyczące nie tylko jej wizerunku co tego, że może nie podołać. Nie była od urodzenia nikim specjalnie przeszkolonym do zadań bojowych, zajęła się sztukami walki niedawno i raczej tak dla siebie niż dla ratowania komuś innemu dupska. No przepraszam bardzo, ale nikt nie wstawiłby się za Tsu, gdyby jej życie było zagrożone, to czemu miałaby poświęcać się charytatywnie za kogoś innego? Nie mniej jednak widziała korzyść dla siebie w podjęciu nauk w specjalnej szkole prowadzącej przez Hikaru. Być może dzięki tajnikom będzie w stanie zabić swojego ojca, zanim on zrobi to pierwszy. Swoją drogą ciekawe, że jeszcze nie zainteresował się zniknięciem córki, na której żerował. Pewnie spity przesypia cały tydzień, a później jeszcze będzie zwalczać kaca kolejny.
Wracając jednak do teraźniejszości, Hikaru wyrażał zadowolenie, iż przyłączyła się do nich. Dodatkowo chciał poznać imię dziewczyny, na co przewróciła oczami i już miała coś powiedzieć, ale pierwszy kompan "pokopany prądem" zbliżył się do nich i przedstawił się jak należy. Jakby prezentował, że tak powinno zapoznawać się z nowym towarzystwem. Niby podstawa, ale jakże pouczająca dla kogoś raczej skrytego w sobie.
-Razer... No nie wiem czy tak miło, to się jeszcze okaże. To jednak nie zmienia faktu, że nazywam się Tsu.
No i patrzcie, tak samo z siebie nastawił się nos Kuro, któremu oczy skręcały kolejne łezki, ale dzielnie trzymał się. W dodatku podszedł do nich i nawet zażartował. Hardcore.
-Tak, tak, pamiętam Kuro.
Oblizała czerwonym językiem swojego kła i westchnęła cicho. Szkoda, naszła ją ochota na ogonek...
Następnie wysłuchała zadania specjalnego dla całej trójki od ich lidera. Z tym pokojem to trochę przesadziła, teraz będą krzywo patrzeć się na nią, że zwaliła na ich głowy jeszcze budowlankę. Nie chciała tylko pomagać, chciała przyczynić się w większości do zbudowania sobie domu. Nawet jakby miała to robić dzień i noc przez parę lat. Zawsze miała swój nieprzemakalny namiot, który nie był jednak zbyt wytrzymały na inne warunki pogodowe.
-Nie lepiej wynająć sobie willę, a nie chować się po lesie? Nie mniej jednak skoro to ma być część ćwiczeń, to ok. "Bob Budowniczy, zawsze da radę. Bob Budowniczy, nie jest sam!"
Zanuciła pod nosem bajkę z dzieciństwa i poprawiła swój plecak na plecach, przy okazji schowała chusteczki. Ale zrobiło się jej smutno widząc gdzieś parę kroków od nich spopieloną MP4-kę. Jaka szkoda... takie cacuszko...
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 898
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lis 24, 2012 2:15 pm

Obserwował swoich uczniów i to jak się zachowują kiedy już się dowiedzieli, że dziewczyna doszła do składu. Kuro rzeczywiście radził sobie z bólem jak na małpę przystało. Mimo wszystko był twardy... a przede wszystkim uparty. Razer był nie ogarnięty, ale być może uda się misticowi coś z niego wykrzesać.. jeśli nie.. no to zostanie w tyle. Uśmiechnął się kiedy usłyszał słowa Tsu o willi. Nie mógł po prostu tego zostawić tak.

- W willi byłoby nudno i potrzeba by było dużych nakładów finansowych i tak dalej. W dodatku jakbyśmy takową wybudowali to pewnie gdzieś na obrzeżach miasta, a więc wszyscy okoliczni ludzie mieszkający na tym terenie byliby zagrożeni jakby któreś z was wpadło w amok i zaczęło wszystko niszczyć. Szkoda zachodu. Albo chociażby to- kiedy wejdziecie w odpowiedni poziom, nawet sparing będzie niebezpieczny dla tych, którzy nie potrafią opanować swojej Ki i nic o niej nie wiedzą. Dużo lepiej trenować w lesie i na innych pustych przestrzeniach. Rozejrzał się w koło by być pewnym, że o niczym nie zapomniał. Ah tak... warto było ściąć kilka drzew i przerobić na deski czy coś w tym rodzaju, żeby zbudować szkielet domu. Hikaru na chwilę odszedł od trójki młodych wojowników i wyciągnął miecz.

Klinga w słońcu lśniła jakby była ze światła stworzona. To może miało swoje atuty, ale raczej w walce niezbyt się przydawało. Szczególnie na jego poziomie. Trzymając jedną ręką swego szamszira wykonał kilka cięć, po czym drzewa, które przeciął poleciały na ziemię. Zanim jednak całkiem ich poziom się wyzerował, zdążył jeszcze obciąć im korony i wstępnie obrobić ze wszystkiego co nie będzie im potrzebne w budowie. Tak zaliczył cztery duże drzewa, to na początek powinno wystarczyć. Hikaru tak właściwie stał parę metrów przed owymi drzewami, i jego klinga nie dosięgała do nich, a jednak je przeciął.. cóż, mały pokaz umiejętności dla nowego ucznia. Telekinetycznie ustawił drewno w miarę stabilną kupę i kazał Kurze oraz Razerowi zabrać ją na dół do ich domu, a potem zebrać tyle gliny ile im się da. Potem podał wymiary jak duże mają być ulepione cegły z owego materiału. Suszeniem zajmie się później. Kiedy schował miecz, a dwójka jego starszych uczniów zabrała się za zadanie, kazał Tsu zostać chwilę, kiedy do niej potrzedł przemówił.

- Muszę wiedzieć co potrafisz, by dobrze Cię trenować. Jesteś bardzo młoda i pewnie nie miałaś okazji uczyć się technik.. umiesz latać ? To najprostsza sztuczka jaką znam, pokażę Ci. Po tym po prostu uniósł się nad ziemię kilkanaście centymetrów bez żadnego problemu. Pod nogami widać było jak pojawiają się malutkie kręgi na trawie, jakby Hikaru wywoływał małe podmuchy wiatru przez stopy. To bardzo prosta sztuczka. Jak widać też nie pochłania Ki, więc możesz jej używać nawet jak jesteś bardzo osłabiona. Na pewno nie raz się zdarzy, że będziesz musiała walczyć w powietrzu, tak więc dobrze jest wiedzieć jak to się robi. Pomyśl o czymś co jest bardzo lekkie, a potem pomyśl, że Ty tym jesteś, że nic nie ważysz, a myślę, że Twoja Ki będzie wiedziała co robić.




occ Kuro z Erikiem piszcie już w domu jak zabraliście owe kłody drewna. Tu pisze jeszcze tylko Tsu i ja. Tak, Tsu możesz uczyć się latania nawet w tej chwili jeśli chcesz. To w sumie się przyda przy budowie.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 27, 2012 2:13 pm

Nie sprzeciwiali się jakoś temu, że dołączyła do grupy samych facetów. Było jej to na rękę, ponieważ nawet miło przyjęli ją do grona, na co raczej nie szykowała się specjalnie. Starała się zachować spokój, chociaż w środku coś ją ostrzegało, aby nie dała się ponieść jednej chwili. Nieufność nadal gdzieś tkwiła w dziewczynie, ale to nie powinno nikogo dziwić. Znają się być może od dwóch godzin i w pewnym sensie powierzyła siebie w imię jakiejś idei. To raczej nie jest codzienne postępowanie, ale nie miała tak naprawdę nic do stracenia, a sądziła, że o wiele więcej może zyskać niż utracić bezpowrotnie. Kiedy przyjdzie dzień Śmierci, to nie chce na nią oczekiwać z otwartymi ramionami, tylko wyjść naprzeciw i jak się da to kopnąć Ją w krocze, żeby wiedziała z kim ma do czynienia.
Pomachała chłopakom na pożegnanie z lekkim uśmiechem, lecz gdy zniknęli za linią horyzontu to jeszcze wpatrywała się za nimi, a później na Hikaru z chowającym orężem po cięciu belek. Byli od niej dużo silniejsi, już same medytacje pod rwącym wodospadem wiele wskazywały na ich poziom umiejętności, już nie wspominając o ich nauczycielu. Ocknęła się, kiedy zaczął tłumaczyć się z tego dlaczego mieszkają w lesie. Wtedy to tak powiedziała dla rozluźnienia atmosfery, ale poniekąd ciekawie słuchało się kogoś kto ma łeb na karku. Najciekawszy aspekt wypowiedzi dotyczył ich siły, która może wyjść spod kontroli po zapewne intensywnych treningach. Że też od zawsze ciągnęło ją do tematów związanych z destrukcją. I chociaż wiedziała, iż nie powinna okazywać żywszego entuzjazmu wobec złego, to nie mogła się powstrzymać i uśmiechnęła się szerzej. Na parę sekund, ponieważ nowy nauczyciel rozpoczął pierwszą lekcję.
Najpierw ćwiczenie rzeczywiste. Unosił się lekko nad trawą, jakby to było zgięcie palca u ręki. Mrugnęła parę razy oczami, aż wyprostowała się i podrapała się w tyle głowy.
-O, czyli nie tylko koleżanka umie latać. Twierdzisz, że to najprostsza sztuczka, bo nie pobiera Ki. Ale sam fakt unoszenia się nad ziemią... hm... -wsłuchała się w dalszy opis czynności jakie powinna wykonać, aby otrzymać zamierzony efekt, po czym lekko przytaknęła głową z determinowaną miną- ...czyli zadziałać siłą woli? To dziwne, ale jakże niesamowite jednocześnie.
Nigdy nie pomyślałaby, że tu chodzi o coś duchowego. Jej pojęcie latania sprowadzało się do mechanizmu jak skrzydła czy odrzutowe buty (właśnie o to podejrzewała z początku June, że ma takie obuwie), dlatego niemal od razu wzięła się za coś banalnie prostego z teorii - piekielnie trudnego w praktyce.
Kogo wyobrazić sobie i spojrzeć "oczami" umysłu na zagadnienie latania? Piórko powiadacie? Przez moment tak też myślała, ale zdecydowała się na coś innego. Na ziarenko iłu. Brązowiutkie, śliskie po namoczeniu, uparcie malutkie ziarenko czegoś, co będąc w stanie suchym mógł przenieść się na kilometrowe odległości za dnia przy wietrze. A kilometrowe odległości dla ziarenka iłu o średnicy mniejszej niż 0,063 milimetra robi wrażenie. To także bardzo pasowało do jej sytuacji w jakiej jest. Nie umiała siebie dowartościowywać. Nie była puszystym, milusim białym pierzem. Nie tryskała optymizmem jak różnobarwne liście. Nie, jej określeniem lekkości i osoby na ten czas był ił. Tak samo "brudny" jak określa się rasę Bioandroidów, tak samo potrafiący zaleźć za skórę jak ziarenko, które drażni i czerwieni oczy. Deptane butem czasu. Tępione skwarem. I przede wszystkim - był tysiąc razy lżejszy od piórka.
Wpasowywała się umysłem do perspektywy takiego maleństwa. Jak daleko mogłaby polecieć z taką wagą? Ohohoho i jeszcze dalej. Z zamkniętymi oczyma, w pełnym skupieniu zbierała w sobie ducha wyobraźni, który uniósłby ją tak jakby chciała. No dobra, najpierw żeby ten duch oderwał jej stopy od podłoża - już nie przesadzajmy. Tsu stała jak stanęła na początku i chociaż minęła godzina, to nie drgnęła ani stopa ani cała dziewczyna. Musiała zweryfikować błąd i chyba jej się udało. Sam duch nie wystarczał, trzeba było go nakarmić posiłkiem w postaci Ki, ale tylko na zachętę do współpracy. Później ma po prostu być jej posłuszny jak piesek. Wszak to jest jej dusza a nie pożyczona! I co z tego, że jest zlepką dwóch przeciwstawnych ras, ważne, że jest jej, i nie pozwoli sobie na rozleniwianie! Co to to nie. Zmotywowała siebie jak najbardziej potrafiła i zaciskając mocniej zęby do ukazania się kłów spod linii warg koncentrowała się tak długo, aż nie poczuła mrowienia w stopach, a później dziwną lekkość. O tak, tak lepiej. Tylko że zdekoncentrowała się na moment i znów wylądowała na ziemi. Nie, to musi pójść znacznie szybciej i naturalniej. Jeszcze trochę... a ziarenko iłu o różowych kudłach będzie lewitować. Jeszcze troszkę... Mrowienie zniknęło, co nie było aż takie złe, gdyż okazało się, iż duch najedzony małą porcją Ki dał się przekonać i uniósł ciało dziewczyny nad ziemią.
Jak na roczny płód przelotnej miłości człowieka i demona nie wypadła najgorzej, lecz wiedziała, że jeszcze musi podszkolić się i ćwiczyć jak najczęściej. I mimo, że Hikaru widział jej postępy, to nie odzywała się, ani nawet nie okazywała większej radości z tego co osiągnęła. Według niej sztuczne objawienie optymizmu mijał się z celem, bo to czego nauczyła się wcale nie oznaczało, że pozjadała wszystkie rozumy. Dodatkowo musi szkolić się, więc po krótkiej przerwie ponowiła trening z tego zakresu, tym razem unosząc się nieco wyżej niż przedtem i przelatując mały dystans - takie kółko wokół Hikaru. Starła wierzchnią częścią dłoni pot z czoła i zdecydowała się na zakończenie prób na stojąco, ale z nierównym oddechem. Nie miała jeszcze takiej wprawy, aby zmiany położenia ciała przyjmować ze spokojem i bez wysiłku. Czas pokaże czy los będzie na tyle łaskawy, aby dalej ćwiczyć.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 898
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 27, 2012 10:02 pm

Hikaru pokazał jak się lata bioandroidce, i potem już była istna magia. Kiedy już Tsu zabrała się za trening, widać było w niej determinację. Nie wiedział o czym myśli, ale widział jej burzliwą aurę. Wyraźnie próbowała się wznieść, choć dla kogoś kto nie zna kontroli ki, jest to bez wątpienia trudne. Znacznie łatwiej strzelić ki blastem. Mistic podawał jej przykłady jak ma przekierować Ki w stopy bo tak było najłatwiej przecież się wznieść. Trwało to trochę, ale Tsu w końcu udało się. Musiała opanować swój lot, bo jak na razie robiła to raczej z dużym utrudnieniem. Nie widać było uradowania na twarzy dziewczyny, ale widać było zadowolenie z nauczonej techniki. Musiała tylko wyrobić sobie podstawowe nawyki.

- Widzę, że idzie Ci coraz lepiej, ale musisz jeszcze troszkę potrenować. Latać jednak już umiesz, musisz tylko przyzwyczaić ciało do tego. Masz tu mnóstwo przeszkód, polataj między drzewami na różnym pułapie. Kiedy uznasz, że latasz wystarczająco dobrze, przyleć pod nasz dom, tam na dole wzniesienia. Pomożesz przy budowie. Ja natomiast już Cię zostawię w spokoju i zajmę się chłopakami. Uśmiechnął się prawie niezauważalnie i odwrócił się do wodospadu. Wczoraj widział na dnie jeziorka trochę gliny, którą zamierzał zebrać telekinetycznie.

To żmudne było, zajęło mu aż kwadrans. Musiał praktycznie na poziomie cząsteczkowym skrobać atom po atomie, aż nie zebrał na tyle dużej ilości by zebrać pozostała glinę. Wyciągnął ją z wody i pozwolił oddać całą zbędną wodę do jeziorka. Zgniótł ją w kulę i lewitując koło mistica mógł sam polecieć do domu i pomóc w zbieraniu większej ilości gliny oraz drewna. Tak też zrobił, zostawiając nową uczennicę w spokoju by trenowała.

OCC możesz latać, ale oprzyj resztę treningu na wykorzystaniu latania w czasie jakiegoś sparingu z powietrzem czy co tam lubisz robić. Potem dołącz do nas. // zt do domu.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Sty 29, 2013 8:32 am

Przytaknęła leniwie głową na słowa Białowłosego o tym, iż powinna poćwiczyć lot. W sumie będzie jej wygodniej bez patrzenia się osoby trzeciej, nie będzie rozpraszać się tak łatwo, chociaż z drugiej strony to aż dziwne, że udało jej się skoncentrować na tyle, że obecność nauczyciela nie była dokuczliwa. Musiał wracać do uczniów, miał ku temu słuszność. Tsu spoglądała ukradkiem jak mężczyzna wydobywa z dna jeziorka glinę i z wielką hałdą nad głową rusza w kierunku bazy. Dopiero gdy zniknął za linią horyzontu, dziewczyna zdecydowała zadziałać i ćwiczyć dalej.
Okolice sprzyjały, mnóstwo drzew będą naturalnymi przeszkodami, tak jak zresztą oznajmił Hikaru. Zacisnęła pięści i wzniosła się parę centymetrów nad ziemią. To wstydliwe, iż inni śmigali już jak weterani, jak samoloty odrzutowe, a jej wychodzi to bardzo mizernie. Mimo wszystko starała się jak mogła jak najszybciej dorównać pozostałym uczniom pod tym względem. Nie od parady zapisała się do niecodziennej szkoły, nie chciała z niej wylatywać za głupotę. Była pewna, iż więcej praktyki poprawi jej sytuację w szeregach. Na razie znajdowała się na samym dole hierarchii, co zrozumiałe, i koniecznie chciała to zmienić. Dlatego uniosła się na pułap dwóch pięter i solidnie przykładała się do treningu. Pochłonął ją do reszty, nie myślała o nikim i o niczym, tylko o locie między drzewami. Szło jej naprawdę całkiem całkiem, ale nie dopuszczała tego do swoich myśli. Puste pochwały to nie dla niej.
Lecąc tak przez parę godzin coś w końcu musiało przerwać jej praktyki. Bardziej przypuszczałaby sytuację w jaką potrzeba fizjologiczna wzywałaby dziewczynę do zaprzestania wysiłku, a jednak to nie to. Przez jej uszy przebiegł krzyk June przeszywający ciało Bioandroidki. Odwróciła łbem gwałtownie w lewo i ujrzała wielką włochatą górę z uszami i kłami. Nie miała pojęcia co to takiego, lecz nie potrafiła być obojętna na los demonicy. Co dziwniejsze, zagrożenie znajdowało się dokładnie na terenie siedziby, do której miała podążyć. Nie była pewna, czy to nie była ochrona przed intruzami, w postaci wielgachnej małpy, mogła jedynie przypuszczać, iż tak jest w rzeczywistości. Już miała zmienić tor lotu, ale lecąc z przekrzywioną głową nie widziała gdzie leci. Zorientowała się za późno i wpadła całym swoim ciałem na drzewo. Od takiej siły dziewczyna zaczęła przewracać się wraz z przeszkodą, która runęła jak długa na polankę. Nowy błąd zostanie zapamiętany, już nie popełni go ponownie, a na pewno nie w najbliższym czasie - zamroczyło ją na tyle mocno, iż na chwilę straciła przytomność.
Wtulona do kory drzewa takim zbiegiem okoliczności wybudzała się mozolnie i cicho jęknęła po fakcie. Podźwignęła się na rękach i usiadła ostrożnie na powalonym pniu, aby spuścić głowę i dojść do siebie. Miała także wrażenie, że rozwaliła sobie nos, ale na szczęście okazało się, że tylko nieco nadwyrężyła jego kształt, i tak naprawdę ciekła z niego tylko fioletowa krew, którą przetarła przedramieniem. Zaraz, zaraz... fioletowa krew? Spojrzała na kawałek materiału nasączony posoką z niedowierzaniem. Z pewnością za mocno uderzyła się i pomieszały się jej kolory w głowie. Na tym zdziwienie nie skończyło się. Obserwując dziurę jaką zostawiła po zderzeniu się z obiektem dostrzegła pewne deformacje, które odbiegały od normy. Z rosnącą niechęcią przyglądała się własnemu ciału. Cycki takie same (o tyle dobrze), miała nogi i ręce przypominające ludzkie, ale z wyjątkami. Na łokciach wyszły jej szpiczaste kości, które przedziurawiły ubrania w tej części ciała. Miała bardziej wyostrzone paznokcie, a przecież nie robiła sobie manicure z ostrzeniem. Przejechała językiem po zębach i zatrzymała się nim przy kłach. Większe niż miała. Żeby upewnić się co do tego co zaszło przeniosła swoje szanowne cztery litery i wolno, z narastającym napięciem, podeszła do jeziorka przy wodospadzie. Stojąc nad wodą odsunęła ostrożnie kosmyki włosów przy uszach i odsłoniła zalążki rogów.
Teraz nie wyprze się, iż jest córką tatusia. Demonicznego tatusia.
"Aha... super... po prostu świetnie..." szydziła z samej siebie i kopnęła kamyk pod nogami, który przeleciał robiąc kilka kaczek po lustrze wody. Teraz zrozumiała dlaczego zderzenie z drzewem nie zabiło ją na miejscu. Może to i lepiej, byłaby to śmierć podobna rangą w tym świecie jak śmierć Hanny Mostowiak w M jak Miłość. Nie czas jednak na biadolenie nad wyglądem, trzeba było ruszyć na pomoc koleżance. Z tego co usłyszała, to wołała imię czarnowłosego wojownika, który jest pod pieczą Hikaru. Uniosła się prędko z chwilowego kryzysu i ruszyła lotem szybszym niż dotychczas (czyli nie aż tak szybko jak większość wojowników, ale to zrozumiałe) w miejsce zdarzenia.

z tematu do tematu siedziby
Occ: przemiana w demona rozpoczęta, część pierwsza.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Wodospad Pomyślności

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: