Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wodospad   Sro Maj 30, 2012 4:49 pm

First topic message reminder :


Spadająca woda sprzyja treningowi, choć tak na prawdę nikt nie ma zielonego pojęcia, czemu. Krążą legendy, że śmiałek, który zatrzyma bieg cieczy, znajdzie skarb ukryty w lustrze wody...
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Paź 17, 2012 10:32 am

Biegła coraz szybciej mijając drzewo za drzewem. Liściaste czy iglaste nie miało znaczenia. Musiała uciekać dla swojego dobra. Znów była tą, co tylko ucieka, nagle zatrzymała się. Zdała sobie z tego sprawę jaka jest żałosna i ile inni robią dla niej. Westchnęła obserwując dwie wiewióreczki skaczące wokół siebie na gałęzi tuż przed nią. Poprawiła włosy opadające jej na oczy uśmiechając się na widok zakochanej pary zwierzątek. Były takie szczęśliwe, a ona? Ona była w totalnym dołku. Odechciewało jej się wszystkiego. Znów była całkiem sama, poruszyła głową na boki, by wyrzucić te myśli z niej i ruszyła pewnym krokiem przed siebie.
Koniec drogi? Zrobiła zaledwie kilka kroków i stanęła na brzegu urwista. Zacisnęła pięści piszcząc ze złości. Wszystko jak na złość. Spuściła głowę i oparła dłonie na kolanach pochylając się widząc, że trochę tu stromo i mało bezpiecznie szybko zrezygnowała z zejścia po nim. Wyprostowała się drapiąc się po głowie. Nie była zachwycona wiadomością, że musi obejść taki obszar, by dostać się na drugą stronę. Ale mówi się trudno.
Oj mówi się, że los ma inne plany niż my. I tak też mogła zaraz powiedzieć dziewczyna. Obracając się zaczepiła sznurówką o wystający korzeń. Znów się zatrzymała i kucając ostrożnie uwalniała się od natury, która co róż ją zatrzymuje wbrew jej woli. Gotowa do drogi podniosła się, a kawałek ziemi na którym stała obsunął się. Neya spała w dół na szczęście w ostatniej chwili złapała się właśnie tego wystającego się korzenia. Zwisała tak kilka minut próbując ze wszystkich sił podciągnąć się na próżno. Wzdychając ciężko wisiała sobie spokojnie. Bezruchu nucąc sobie pod nosem jakąś smętną melodyjkę.
Czekanie na cud znudziło ją i znów zaczęła próbować. Miała szczęście, tym razem los jej sprzyjał. Udało się jej stanąć na jakimś wystającym kamulcu i podciągnąć się. Z trudem wgramoliła się na górę. Posapując już bezpieczna pomału zaczęła wstawać, aż nie wiadomo skąd przed jej oczami po nici zsunął się pajączek. Halfka początkowo go nie zauważyła i wzdychając poruszyła nim przez podmuch powietrza. Robiąc prawie zeza wydarła się szamotając jak poparzona i potykając się o ów korzeń wygięła się do tyłu maksymalnie. Straciła równowagę i nie czując już gruntu pod nogami spadała z urwiska prze własną głupotę.
Z turlała się najpierw po łagodnym zejściu z piachu i gliny, po czym zawiesiła się o szelki na gałęzi rosnącego drzewa w dość dziwnej pozycji. Wisiała tak z ponura miną. Wzdychając kilka metrów nad kamiennym brzegiem wrącej rzeki. Cóż rzec? Każda gałąź kiedyś musi się zarwać, a co wisi musi upaść. Usłyszała tylko trzask i spadła. Jakimś cudem jak kot. Nie zrobiła sobie krzywdy, ani nic. Dumna z siebie pokonała niemożliwe. Zostało jej już tylko przeprawić się przez potok rwącej rzeki i wlezienie na górę z drugiej strony urwiska. W tym momencie zwątpiła.
Mając zaledwie do stracenia życie lub zdrowie ruszyła niepewnym krokiem do wody. Była lodowata. Drżąc szła w zaparte. Nurt rzeki spychał ją z wyznaczonego toru jaki sobie wyznaczyła. Walczyła z nim długo, ale pośliznęła się na czymś i zanurzyła na chwilę. Próbując się wydostać nawet nie wiedział, że porwała ją rzeka. Gdy udało się jej wystawić głowę na powierzchnię i złapać czegoś bardzo mocno wypluwała wodę z ust. Była przestraszona, ale trzymała się jakoś. Kiedy opanowała sytuację rozglądnęła się wokoło, a widząc spadającą bardzo szybko i głośno szumiącą oraz pieniącą się wodę, zrozumiała jedno. Jak pości spadnie w dół wodospadu, co nie wróży jej niczego dobrego. Ale niestety opadające siły i coraz silniejszy jakby nurt powodowały, że puszczała kamień do którego jak pijawka przyssała się. Wiedząc, co nadchodzi westchnęła.
-Czemu nie potrafię pływać!!!
I puściła się spadając prosto w gęstą mgłę. Zamknęła oczy i wpadła w pieniąca się wodę.


Ostatnio zmieniony przez Neya dnia Sro Paź 17, 2012 5:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Paź 17, 2012 2:54 pm

Dziewczyna uciekała i uciekała aż trafiła w nurt rzeki prowadzący na krawędź wodospadu. Udało jej się w ostatniej chwili uczepić wystającej skały. Mimo hałasującej wody, niebieskowłosa usłyszała ryk bestii co ją goniła. Halfka była w nieciekawej sytuacji, bowiem w pobliżu nie było nikogo kto by ją uratował, a potwór był coraz bliżej. W końcu dało się słyszeć zgrzyt pazurów o kamień. Nad sobą ujrzała rozdziawioną paszcze i kilka par demonicznych oczu. Strużka śliny znajdująca się na wargach potwora spadła na jej twarz. Było to obrzydliwe, ale nie mogła się od tak puścić by to zetrzeć. Okropny łeb się pochylił niżej. Nagle w powietrzu śmignęła łapa chcąca ją złapać co i rozerwać na strzępy. Puściła się i zaczęła spadać w dół. O dziwo stwór skoczył za nią. Z każdym metrem był coraz bliżej. Już jego szpony musnęły jej włosy. Nagle nie wiadomo skąd ukazała się fioletowa smuga, która po prostu staranowała stwora łamiąc mu przy tym kark. Potem zaraz to co pokonało stwora złapało ją. Gdy tylko Neya zadarła głowę, to ujrzała nad sobą stworzenie wyglądające jak smok. Chciała mu się przez chwile wyrwać, ale raczej to on ją wybawił od kolejnego problemu i było głupio po prostu tak uciec. Z drugiej strony to jeszcze brakowało metrów do lądowania na stałym gruncie. Skrzydlaty stworek postawił ją delikatnie w dole przy wodospadzie. Zaraz potem usiadł przed nią trochę jak pies i się wpatrywał w jej oczy...

wybawiciel:
 

OOC:

od teraz to twój pupilek i towarzysz, który będzie cię bronił dopóty, dopóki sama się nie nauczysz i będzie cię wspomagał w treningach


przy okazji...
15 pkt za odgrywanie
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Paź 18, 2012 11:33 am

Myśli nie ogarniały tego, co dzieje się wokół. Czas leciał, a wydarzenia potoczyło się zbyt szybko.
Było już po wszystkim. Siedziała bezpieczna na trawie, a na przeciw niej znajdował się, smoczek? Sama nie wiedziała. Przyglądał się jej uważnie merdając ogonkiem jak piesek. Wyraz twarzy wskazywał na zadowolenie. Halfka poruszyła się w stronę biegu rwącej rzeki, gdy zauważyła jak potworek ruszył za nią bardzo pomału. Klęknęła, a widząc swoje odbicie, załamała się. Wyglądała okropnie. Cała upaćkana była w glinie, we włosach miała liście. Nie mając już nic do stracenia wzięła głęboki wdech i zanurzyła głowę w wodzie. Pozostała w taki stanie kilka minut. Wynurzając się odkasłała trochę i padła twarzą na trawę skulając się w kłębek.
Smoczek przypatrywał jej się uważnie. Chwile później podszedł do niej. Złapał ją swą bezzębną paszczą za bluzkę i przeniósł wgłąb bliżej lasu niż rzeki. Neya nawet nie drgnęła, była zmęczona. Widząc ją w takim stanie posmutniał i wydał z siebie jakiś dziwny dźwięk. Czy to ryk czy jęk trudno stwierdzić, poszturchał ją pyszczkiem. Po czym położył się obok niej i opatulił ją swym ogonkiem, by miała ciepło. Neya szybko zasnęła jak i smoczek, z tym wyjątkiem, że on przez cały czas czuwał. Każdy najdrobniejszy szelest i podnosił łepek i warczał choćby to był tylko mały zajączek.
Halfka obudziła się odwracając na bok i patrząc na rzekę, gdzie po wodzie skakał jak oszalały smoczek. Cicho się śmiejąc podniosła się do siadu, w ten zauważyła, że leży na posłaniu z liści. Zarumieniła się wlepiając wzrok w przyjaznego stworka. Nie mając zbytnio siły, by wstać była tylko obserwatorem. Westchnąwszy zorientowała się, że nie skacze on dla higieny czy zabawy. Łapał on rybki rzucając je potem na brzeg. Jeśli dobrze policzyła było już z dziesięć, a dziewczyna patrząc na nie oblizała się, kiedy w brzuchu zaburczało. Na czworaka zbliżyła się trochę bliżej rzeki, zanurzyła dłonie w krystalicznie czystej wodzie i umyła twarz. Odsłaniając buzię smoczek stał naprzeciw niej. Oboje bezruchu przyglądali się swoim oczom jak zaczarowani. Neya była nie ufna do stworków za dużo w ostatnim czasie się wydarzyło. On na odwrót, przybliżył się bardziej, bardziej i polizał ją po policzku. Nagle zawiesiła mu się na szyję i przytuliła się, milcząc. Odsuwając się uśmiechnięta wyciągnęła ze "skrytki" kapsułkę. Podrzuciła ją nacisnąwszy. Spadł na jej ręce plecak, szybko zajrzała do niego. Wyciągnęła pudełeczko, a plecak położyła na trawie obok swoich nóg. Wybrała odpowiedni numerek i otworzyła kolejną kapsułkę rzucając ją przed siebie. Pojawiła się skrzynka do której natychmiast podeszła. Nie namyślając się długo włożyła na siebie czarną męską koszulkę i dresowe krótkie spodenki oraz przebrała tenisówki. Brudne ciuchy włożyła i zamknąwszy skrzynkę zamieniła ją z powrotem w podręczną kapsułkę.
Zerknęła, co robi smoczek, a widząc jak połyka jedną za drugą rybkę zajęła się sobą. Schowała wszystko, co wyciągnęła i szperając jeszcze w plecaku wyciągnęła z pobocznej kieszonki aparat. Ustawiła wszystko i zaczęła robić zdjęcia smoczkowi. Był rozkoszny, ale gdy zauważył, co wyrabia dziewczyna. Jego zachowanie diametralnie się zmieniło. Podchodził do niej jakby się skradał. Był dość tajemniczy, gdy Neya odsłoniła twarz opuszczając ręce, w których trzymała aparat wybuchnęła śmiechem widząc jak jej przyjaciel siedzi merdając ogonkiem. Znów zerknęła przed obiektyw, a widząc jak się skrada szybko odsłoniła twarz, w ten siedział już kołysząc się. Ta zabawa trwała tak długo, póki smoczek nie doszedł do niej. I znów skupiony przyglądał się jej oczom.
Trochę czułości i Neya znalazła się na brzuchu tuląc się do smoczka. Był taki ciepły. Ten moment nie trwał wiecznie, z plecaka zaczęła wydobywać się skoczna melodyjka na którą mały zareagował natychmiast. Podniósł się powoli, by mogła z niego zejść i poruszając łebkiem wsłuchiwał się.
Halfka podbiegła do plecaka i wyciągnęła grające urządzenie. Rozłączyła połączenie i zablokowała tę funkcję. Po czym zaciekawiona włączyła pierwszą lepszą melodyjkę. Zdumiona przyglądała się jak smoczek zaczął poruszać się w jej rytmie, Neya sama długo nie mogąc wytrzymać kołysała się, aż wreszcie tańczyła wraz z nim. Po długim zacieśnianiu więzi między nimi usiedli razem przy rozpalonym ognisku, do którego opału szukali ganiając się po niewielkim obszarze lasu. Siedzieli tuż obok, a ona gadała opowiadając mu, co jej się przytrafiło. Dokładnie podkreślając kto jest zły, a kto dobry. Zamikła wpadając na genialny pomysł.
-A może... dam Ci imię? Co ty na to?
Patrzyła na nią uważnie merdając ogonkiem. Podrapała się po głowie myśląc.
-Hmmm... Kuma?
Smok skrzywił się na chwilę.
-Kyūseishu?
Ponownie się skrzywił.
-Ale ty wybredny... ale dobra... Eiyū... Sakana... Ao... Okiniiri...
Wymieniała wszystko, co było powiązane z ich spotkaniem, ale nic mu nie podobało się. Neya traciła pomysły i bardzo pomału ochotę na jego wybrzydzanie. Złapała się za głowę i dumała.
-Potrzebny jest mi cud!
Źrenice się jej powiększyły i uśmiechając się spojrzała na przyjaciela.
-A, co ty na... Kiseki?
Mina na pyszczku smoczka zaczęła stopniowo zmieniać wyraz na zadowolonego, a nawet merdał ogonkiem. Westchnęła uradowana, że ma w końcu imię i może się do niego jakoś zwracać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Paź 19, 2012 7:30 pm

Siedzieli wciąż koło siebie patrząc jak płomienie pochłaniają w tańcu drewno. Ciepło i jeszcze raz ciepło otaczało ich. Trawiące gałązki ogień chrupały ciszej niż zajadająca Neycia pieczone rybki jak wygłodniały wilk owieczki jedną za drugą. Sycąc się ich smakiem, a w oczach miała dziwny poblask jak na tarczowej pile zabójcy oprawiającego ofiarę. Dobra, trochę mnie poniosło.
Jadła spokojnie, w tym czasie wyżej ponad koronami drzew, na niebie malowały się prześliczne kolory łączące się w gamę tworzącą kolejno układające się odcieniami barwy. Od góry ciemny grafitowy obłok niczym rozsypująca się kopuła z pod których jej odłamków wydobywa się malownicza mahoniowa ściana przechodząca w herbacianą barwę przeplatającą się w bursztynową, która nadaje blasku w ciemnościach. Te wszystkie cudne kolory unoszą się tuż nad jej głową, a ona wpatrzona w nie uważnie. Obserwuje przesuwane przez delikatny wiaterek chmurki zmieniając wzorki na i tak niesamowitym i zapierającym dech cudzie natury.
Westchnęła wracając wzrokiem na płomienie, a z plecaka leżącego tuz obok wyciągnęła aparat i zaczęła przeglądać zdjęcia. Zaczęła od najstarszych przesuwając się dość szybko do przodu. Jakoś nie interesowały ją chwilę w szkole czy przyjaciółkami, nawet te pod kątem artystycznym znudziły ją. Przed jej oczami pojawiły się tylko te ukazujące chwilę z łąki wśród słoneczników. Nie była na nich sama. Obok zawsze uśmiechnięty obejmował ją ten którego zdradziła. Tego przez którego jest znienawidzona została w gronie dziewczyn. Przystojnego blondyna o zniewalającym uśmiechu i pobudzającym zmysły spojrzeniu chłopaku, jej chłopaku. Wszędzie był Roy. Halfka posmutniała wpatrując się w ziemianina, który szaleje za nią do szaleństwa. Dałby się posiekać w zamian za jej jeden uśmiech tylko dla niego w dodatku jest ulubieńcem jej mamy. Wzdychań do nieba nie było końca. Nagle przesunęła palcem zamyślona trochę wprzód i zatrzymując się na ujęciu z lasu.
Uważnie się mu przyjrzała i skrzywiła się odwracając wzrok w palenisko. Zaczynając nucić niczym wstęp do piosenki, słów które ją całą ogarnęły. Wtem Kiseki delikatnie kołysząc się uderzał w rytmie ogonkiem w podłoże. Neya zaczęła śpiewać najpierw szeptem przechodząc w odważniejsze tony.
-Nie wierzyłam kiedyś, że spotkam naprawdę, Jak ze snu uczucie miłości smak.
Mlasnęła nabierając powietrza do płuc.
-Nagle mnie dopadło i tak zapragnęłam, kochać Cię na zawsze i trwać...
Westchnęła nadając tempa śpiewanym słowom.
-Teraz wiem na pewno, już zawsze tak będzie, Ty i Ja za rękę przez świat.
Zaśmiała się sama nie wiedząc czemu.
-Przeciwności losu pokonamy razem i już nic nie rozdzieli nas...
Zamilknęła na chwilę przemyślawszy kolejne słowa, dodając.
-Wiec dziś na skrzydłach do gwiazd, mogę wzbić moje serce i siebie wysoko.
Przez zaciśnięte zęby.
-Tuląc się do Ciebie naprawdę to czuję, że tak kocha się tylko raz...
Skończyły się pomysły na dalszy ciąg piosenki, więc tylko westchnęła dalej gapiąc się w płomienie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Paź 20, 2012 6:11 pm

Zrobiło się późno, nadeszła pięknie zapowiadająca się noc. Niebo zrobiło się takie barwne od odcieni granatu, że halfka nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Z czasem pojawiły się migoczące gwiazdy odbijające się w jej oczach jak dwóch głębokich taflach. Rozmarzyła się wzdychając, a ogonek smoczka opatulał ją ciepłem, by nie zmarła. Kiseki najpierw przypatrywał się jej, a po chwili również wgapił swe ślepia w niebo. Nie wiedział czym się tak zachwycała, ale dotrzymywał jej towarzystwa. Wokół rzeki, która jakby uspokoiła się i płynęła wolniej nadając szumem rytm latających świetlików, a w gąszczu wysokich wodnych traw i pałek wydobywały się przeróżne dźwięki, odgłosy muzykalnych koników polnych i rozśpiewanych żab. Melodia cudownie wpływała na jej samopoczucie.
Jak Kiseki zasnął, Neya podniosła się chichotko podchodząc do brzegu rzeki wpatrując się na ciemności po drugiej stronie. Las wydał się niebezpieczny i tajemniczy. Przerażał ją, powodując gęsia skórkę na ciele młodej dziewczyny. W wodzie odbijał się zniekształcony przez słaby nurt księżyc. Krajobraz malowniczy jak z bajki, a w jej myślach wyobrażała sobie księcia z bajki wyłaniającego się zza drzew. Na białym koniu i cudnie lśniącej zbroi z... kolacją. Zaburczało jej w brzuchu, jak tylko weszła na temat jedzenia.
Wzdychała, jeżdżąc dłońmi po ramionach, było lekko chłodno i wpatrywała się w swoje odbicie, gdy zobaczyła w nim stojącego za nią mężczyznę. Szybko odwróciła się gotowa krzyknąć i zbudzić smoka. Jednak na widok stojącego i uśmiechającego się do niej Roy'a zabiło szybciej jej serce. Stała jak wryta z otwartymi ustami tonąc w jego spojrzeniu łapiąc powietrze do płuc. Mężczyzna tylko podszedł bliżej ściągając swoją kurtkę, którą zarzucił Neyi na ramiona.
-Tęskniłem...
Przyciągnął ją do siebie trzymając dłoń na jej talii, przejeżdżając palcem po delikatnym policzku halfki uśmiechnął się. Neya zszokowała nie odrywając się patrzyła na Roy'a.
-Jak... jak? Ty... tu...
Przerwał jej kładąc palec na jej ustach uciszając ją wydobywającym się z jego ust cichym syczeniu.
-Masz zamontowany w komórce radar rodzicielski... tak dla twojego bezpieczeństwa. Wgląd do niego dała mi twoja mama... nie bądź tylko zła. Nie zniósł bym tego, wiesz jak bardzo jesteś bliska memu sercu.
Neya wciąż patrzyła zauroczona na niego, aż (dźwięk zdzierającej się płyty) potrząsnęła głową budząc się. Jej wyraz twarzy zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni i odpychając od siebie zmierzyła go wzrokiem jakby dumnej wojowniczki. Fuknęła na niego i ściągnąwszy kurtkę rzuciła mu ją odwracając się w drugą stronę. Westchnęła wpatrzona w ciemność między drzewami. Roy jednak nie zrezygnował podszedł i ponownie zarzucił jej kurtkę przytulając ją. Kładąc brodę na jej ramieniu szepnął do ucha.
-Wybacz...
Dziewczyna wzruszyła ramionami, a zwłaszcza jednym odpychając go po tym łokciem. Roy lekko poddenerwowany siłą odwrócił ją do siebie, a gdy zaczęła się wyrywać złapał ją za tył głowy. Przytknąwszy czoło do jej uśmiechnął się widząc jej złość. Jednak to był dopiero początek i zaraz miało wszystko się zmienić. Mężczyzna powoli zbliżał się ustami do jej nie pozwalając się jej wyrwać. Neya drżała, zamknęła oczy, a otwierając je nagle zamiast Roy'a ujrzała saiyana źrenice się powiększyły ze zdziwienia. Zwidy? Ale takie realne. Patrzył tymi czarnymi otchłaniami, nie pozwalał od siebie odejść. Zbliżał usta do jej i wtedy coś w niej pękło. Zamknęła oczy i wydarła się.
-Naaaaaat! Nieeeeee!
Mężczyzna zbaraniał, a w jego oczach zapłonęła wściekłość.
-Co? Jaki Nat?
Oczy Neyi otworzyły się szeroko, puszczona zrobiła krok do tyłu trzymając dłoń na ustach. Sama nie wiedziała, co się dzieje. W dodatku przed nią stał przecież Roy i to nie mile zaskoczony jej słowami. Kipiał ze złości, aż nie wytrzymał.
-Więc to tak?! Dlatego zrobiłaś się taka... jest jeszcze ktoś!?
Zacisnął pięści, ale hamował się przed jej uderzeniem. Para słysząc dziwny dźwięk i delikatne dudnienie odwróciła się w stronę ogniska. W ich stronę biegła ściekła bestia, która nie zatrzymując się wbiegła na mężczyznę i mocną odpychając go. Biedak poleciał do tyłu i wpadł do rzeki. Bestia stała nieruchomo, po czym zbliżyła się do niej. Wchodząc w promienie księżyca ukazał się Kiseki jakby odmieniony. Paszcza kompletnie uzębiona białymi kłami, pazury u pał dłuższe. Neya stała przerażona, ale nie potrzebnie. Smoczek podchodząc do niej znów wrócić do normalniej formy i delikatnie już nieuzębioną paszczą złapał ją za koszulkę ciągnąc w stronę ogniska. Halfka zrzuciła z siebie kurtkę na trawę i poszła grzecznie za smokiem.
Kiseki puścił ją i złapał plecak podając go Neyi. Biorąc go do rąk zamieniła w kapsułkę i schowała w bezpiecznym miejscu (tam gdzie poprzednio). Spojrzała w kierunku rzeki z której na brzeg wygrzebywał się Roy. Smoczek tylko rozłożył skrzydła i pochylił się, by ułatwić jej wejście na grzbiet. Bez wahania wskoczyła na swojego przyjaciela, który od razu wzbił się w powietrze.


ZT---> Dzika Plaża
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lis 15, 2012 9:23 pm

Widzicie pewnie ten ładny wodospad, prawda? Nie była już tu kiedyś? Oj była, była... Właśnie tutaj powędrowała zmieszana i zamyślona Różowowłosa, bo o ile zdawała sobie sprawę z trudnej walki w jaką wdała się z June, to nie wiedziała, że aż tyle problemów zastanie na swojej drodze. Demonica była naprawdę rywalką godną "licobicia", ale to co na końcu pokazała Bioandroidce... opadała jej szczęka na samo wspomnienie o ognistym płomieniu. Coś mówiło tam w środku dziewczyny, że i ona byłaby zdolna do poznania tej mocy, jednak nie była w stanie odkryć z czego to się bierze. Ogromny żar z wnętrza June nie pochodził od jej gorącego temperamentu, to musiała być z pewnością przekształcona energia Ki, ale w jaki sposób?
Ściągnęła buty i moczyła stopy w zimnym strumyku siedząc na brzegu i dumając jeszcze chwilę nad tym. Dołowało to poniekąd Różowowłosą, ale satysfakcja z odebrania June jej bluzki i nałożenia na siebie w zamian za tamto podpalenie w jakimś malutkim stopniu rekompensowało poniesione straty podczas sparingu. Cóż, nie trzeba załamywać się, a wziąć się w garść i przysiąść nad samą sobą i poukładać to i owo w sobie. O tak, medytacja-jupi-nuda-ble. Trzeba uspokoić się, nie było wyboru. Nie to, że samym wzrokiem podpaliłaby pierwszą lepszą osobę, którą spotkałaby zupełnie przypadkiem, ale lepiej nie ryzykować. Adrenalina chciała wyjść na zewnątrz w postaci jakiejkolwiek, dlatego trzeba zamknąć "tą babę" w sobie i wrócić do cywilizowanych obyczajów. Wdech... wydech... wdech... wydech... Zapomniała zamknąć oczu, jeszcze raz. Wdech... wydech... wdech... No dobra, już lepiej, a teraz po prostu wyłączyć myślenie o tym co było przed paroma minutami, tylko główkować nad tym co w sobie poprawić. Nie mówiąc o fryzurze, to mnóstwo rzeczy. Ale nawraca jak to wredne kocisko głodne i irytujące kiedy nie zostanie nakarmione... JAAAAK!? Brrr, do dupy z tym wszystkim. Póki co to dla niej za dużo, jak na jej myślenie, jak na jej braki w wiedzy w tajnikach walki i umiejętnościach.
Ryba ugryzła Tsu w stopę, Tsu ugryzła rybę w płetwę. Przynajmniej zrobiła sobie odskocznię od nakręcających do szaleństwa refleksji.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lis 17, 2012 9:15 pm

Od razu spotkał się z odpowiedzią wypowiedzianą tonem ostrym niczym brzytwa. Po wypowiedzianych słowach Hikaru, chłopak odszedł bez komentarza z podkulonym ogonem.
Opaskę sobie zatrzymał, nigdy nie wiadomo do czego może się przydać. Sprzątnął swoje pozostałości po walce, a chustę pozostawił na łóżku w swoim nowym lokum. Chciał porozmawiać z Razerem, pogratulować i podziękować za walkę i przeprosić za zniszczenie ubrań. Niestety na to nie było czasu. Natychmiast zostali popędzeni przez mentora i musieli ruszyć do biegu. Całą drogę przebiegli w milczeniu czując za sobą Mistiica. Trasę pod górę pokonali szybko, a ich oczom ukazał się wodospad. Teraz Saiya-jin przynajmniej wiedział, jak nazywa się woda spadająca z góry. Niemniej niepokoiło go jedno, następne zadanie. Przecież nie umiał pływać. Pełen obaw rozglądał się naokoło poszukując wzrokiem Tsu.

OCC:
Główny zarys posta napisałem, jutro tylko dopiszę kilka przemyśleń.
Regeneracja 10% HP i Ki
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lis 18, 2012 1:14 pm

Dobiegł za Kurą i Razerem na samą górę, dalej był tylko szczyt wodospadu. Tam jednak nie było nic co może się aktualnie przydać. Widział niedaleko dziewczynę, widać było po jej aurze, że jest słaba, z domieszką człowieka.. chyba człowieka, oraz mrocznej demonicznej aury.. ani śladu shadowa.. to dobrze. Można byłoby ją przecież wyszkolić, nie zabijać z miejsca. Mimo, iż była niedaleko ta dziewczyna, Hikaru nie powiedział nic do niej. Miał ważniejsze sprawy. Kiedy dotarli na miejsce stanęli i pozwolił na parę sekund odpoczynku. W tym czasie miał opowiedzieć o zadaniu.

- U mnie nie będziecie się szkolić tylko w jednej płaszczyźnie. Nie tylko siła się liczy w czasie walki, jak mogłeś zauważyć, Razerze. To miejsce jest doskonałe do medytacji i to właśnie będziecie robić. Macie oczyścić umysły z całego śmiecia i wyciszyć swoje organizmy. Będę widział po waszych aurach czy robicie to prawidłowo. Dodatkowo będziecie musieli nie utonąć siedząc pod tą spadającą wodą z góry. Rozbierzcie się do pasa i wchodzić do wody, dalej. To rzekłszy rozpiął swój płaszcz i usiadł na małym kamieniu, czekając aż uczniowie zrobią to co im kazał. Nie dał sayanowi podejść do dziewczyny bo nie było czasu na rozmowy.. przynajmniej oni go nie mieli. Hikaru być może zagada do młodej bioandroidki, ale wtedy kiedy tamci będą zajęci sobą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lis 18, 2012 6:00 pm

Biegł wraz z Kuro w stronę wodospadu. Byli popędzani za idącym za nimi białowłosym.
Nie biegł swoim tempem lecz takim aby biec równo z Kuro, poza tym był zmęczony walką.
Gdy dotarli do celu ujrzał ogromny wodospad który spływał do strumienia
który przebiegał przez ich miejscówkę.
Niedaleko znajdowała się jakaś młoda dziewczyna
w różowych włosach, ciekawiło go co tutaj robi. Obaj uczniowie mieli odbyć medytację wewnątrz rwącego wodospadu. Widział że brunet jest zaniepokojony ich zadaniem, pewnie nie umiał pływać.
No cóż pewnie w jego stronach woda jest rzadkością. Podszedł do krawędzi zbocza obok wodospadu spoglądając w dół, patrząc się zwrócił się przyjacielsko do ogoniastego
- Złap głęboki oddech gdy jesteś pod wodą, inaczej albo woda dostanie się do wewnątrz twojego ciała i zachłyśniesz się nią albo udusisz z braku tlenu.
Zdjął koszulkę poczym zleciał do spadającej wody. Siła z jaką spadała omal nie porwała bio androida. „Usiadł” po turecku i starając się oszczędzać tlen. Zamknął oczy i starając się wyciszyć, wypuścił trochę powietrza w postaci dwutlenku węgla. Nie słyszał co dzieję się dookoła, jedynie bicie swego serca i spadającą wodę.


Widział jakieś obrazy, pewnie znowu sobie przypominał coś z przeszłości,
jednak zawsze gdy jego umysł odzyskiwał informację dostawał silnego bólu głowy.
Tym razem nie odczuwał niczego, żadnego bólu po prostu nic.
Widział tylko zarysy jakiejś postaci która posiadała duże rogi.
Powiedziała mu tylko że urodził się na jakiejś planecie o nazwie Dark Star.
Czyżby stamtąd pochodził? Być może na ziemi znajdują się inni mieszkańcy z tamtej planety.
Jednak nie mógł się rozpraszać jakimiś rozmyślaniami. Skupił się znowu, dając odpocząć swemu umysłowi.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 10:10 am

No nie, ona tutaj przebywała od dwóch godzin i dopiero wtedy, kiedy miała się zbierać, słyszała jakieś głosy obite o skały i drzewa. Stała przy brzegu i rozglądała się uważnie na boki. Zmrużyła oczy i widziała trzy postaci w oddali. Jednego chyba kojarzyła, przypominał tego dziwacznego chłopaka ze Skalnego Lasu. Tak, te włosy są jedyne w swoim rodzaju. Można to samo powiedzieć o jego kicie. O dziwo, jego brązowowłosy kolega także miał ogon. Szybko skręciła głowę na bok, żeby pozbyć się niepokojących myśli na temat ich futerkowych własności. Kiedy usłyszała plusk wody głośniejszy od pluskającej się ryby podejrzewała, że udali się do wody. Zdecydowała się na rzucenie okiem na drugi brzeg.
Trzecia postać miała siwo-srebrne włosy i wydawał się być liderem tego zebrania. Wszyscy wyglądali jak kulturyści, mieli obfite mięśnie, ciuchy treningowe, harde miny... Wzruszyła rękoma, nie jest rasistką, ale miała niejasne przeczucia, iż to jednak nie są zwykli pakerzy. Przypominali jej poniekąd pewnego jegomościa z kosmosu, którego miała okazję spotkać w lesie. Hazard był Saiyaninem, posiadał łudząco podobne rysy twarzy i muskulaturę, ale nie dostrzegła u niego ogona. Wielce dziwny jest ten świat.
"No to co teraz? A jeśli jestem świadkiem inwazji obcych na Ziemię? Tylko... gdyby tak rzeczywiście było, to chyba nie kąpaliby się przed rozbojami, nieprawdaż?" zapytała samą siebie, na co wywróciła oczami i postanowiła więcej nie myśleć o bzdurach. Sama przecież powinna ćwiczyć, a nie wylegiwać się przy brzegu z ością ryby w kieszeni. Kucnęła przy swoim plecaku i wyjęła pustą butelkę, aby napełnić ją wodą po brzegi, po czym schowała ją do odpowiedniego miejsca i zdecydowała uważnie obserwować ich poczynania, ale nie zbliżać się. Mogliby to źle odebrać i zrobić coś czego mogłaby Tsu żałować całym swoim mrocznym serduszkiem. Usiadła więc po turecku z założonymi rękoma na piersiach, wcześniej wykonując gest jedną ręką w stronę Hikaru. "Obserwuję was czy tego chcecie czy nie" tak mniej więcej znaczyły dwa palce wetknięte w stronę mężczyzny w czarnym płaszczu, a potem na swoje patrzałki.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 5:45 pm

W przeciwieństwie do Razera Saipanowi nie spieszyło się do wody. Nie wspominając o tym, że bio-android potraktował go jak idiotę, który na oczy wody nie widział. To nic, że na Vegecie w stanie naturalnym nie występowały jeziora, rzeki itp. Może należał do ludu barbarzyńców ale na pewno nie do ludu brudasów. Spokojnie się rozbierał. Zauważył już Tsu i uśmiechnął się do niej ale ona akurat w tym momencie odwróciła głowę. Złożył swoją koszulkę w elegancką kostkę jak przystało na syna wojskowego, a pomiędzy materiał schował nóż. Obok stały jego buty i karwasze.
Nie wskakiwał do wody tylko spokojnie zleciał. Przypatrywał się spadającej wodzie i wziąwszy głęboki oddech wleciał w nią i dziwnym sposobem przeleciał na druga stronę. Za wodospadem była niewielka grota. Zachwycony nowym znaleziskiem obserwował skały krótką chwilę. Niestety czas było zabrać się do zadania. Mniej więcej wiedział o co w tym chodzi, ale nie wiedział jak to się je. W końcu od najmłodszych lat Saiyan nakręca się na walkę i na to, jak komu dołożyć w mordę. Ani słowa o medytacji.
Mam siedzieć i słuchać, jak mi się cholesterol odkłada? – pomyślał. Usiadł na skałce w grocie, tak aby woda spadała mu na głowę lecz aby twarz pozostała odsłonięta aby mógł swobodnie oddychać. Teraz powinien oczyścić umysł. Nie mógł. Zastanawiał się nad słowami Mistica. Straszy go, że go zabije ale jeszcze rano opowiadał, że nawet śmierć nie uchroni przed nim młodego saiyana. W ciągu ostatniego półrocza uniknął śmierci tyle razy, że owa groźba przestała na niego działać. Myślał o tym, czy Hikaru ma zamiar dotrzymać obietnicy, czy tylko karmi go słówkami. Do to zabił tylu żołnierzy tylko po to aby go stamtąd wydostać ? Najbardziej zastanawiający w tym wszystkim był fakt, że od tak po prostu nie mogli go mu oddać. W rzeczywistości by nic nie znaczącym kadetem, a może w tym wszystkim jest jakieś drugie dno? Albo sam popada w paranoję.
Kuro zdecydowanie miał trudności z tym zadaniem. By żywotny jak karaluch, więc kazanie mu siedzieć w miejscu było jak kara. Przez umysł bruneta przemknął nawet obraz nagiej halfki April pod prysznicem. Gorzej być nie mogło. Zaczął więc z innej strony. Spróbował wyregulować oddech i na tym się skupił. Szum wodospadu i spadająca nań woda wcale mu tego zadania nie ułatwiały. Powoli szło mu lepiej, a przynajmniej tak mu się zdawało. Oddech spowolnił, bicie serca także. Jego umysł miał na ten temat całkiem odmienne zdanie. Wykończony porannymi wizjami oraz koniecznością wytężonej pracy podczas pojedynku mózg uśpił ciao chłopaka. Broda opadła mu na klatkę piersiową, woda spadała na plecy ale on nic nie czuł. Kuro zasnął.

OCC:
Regeneracja KI i HP 10%
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 8:15 pm

Obserwował dwójkę uczniów, którzy dostali zadanie medytować. Razer sobie jakoś radził, jego aura wyglądała na spokojną, ale natomiast Kuro... ZASNĄŁ!!!!! Hikaru podniósł dłoń by pchnąć telekinetycznie drób na ścianę niewielkiej wnęki z wystarczająco dużą siłą by go obudzić.

- Medytacja to nie sen!! Uspokój ciało i nie zasypiał bo będziesz lądował na ścianie więcej razy. Masz uporządkować całą swoją Ki. Wojownik musi umieć wyluzować, a nie tylko napierdalać się z innymi!! Jasny umysł w walce to podstawa! Krzyknął na sayana po czym zamilkł czekając aż Kuro powtórzy całą czynność z wyjęciem zaśnięcia. Zerknął jeszcze na dziewczynę kilkadziesiąt metrów od nich znajdującą się. Wstał i włożył ręce do kieszeni. Kurze lepiej zaczęło iść, ale musiał go kontrolować. Na Razerze nie skupiał się tak bardzo. Ruszył w stronę niewielkiej ki, ale nie tak by ją spłoszyć. Nie wiedział jakie ma zamiary, wolał nie wystraszyć na śmierć kogoś kto nawet nie jest agresywny.

Po paru minutach mistic dotarł do terenu, który okupowała pewna różowowłosa niewiasta. Od razu było widać, że lubi zadzierać nosa, choć wcale nie jest silna. Mogłoby to się dla niej źle skończyć.
- Yo. Rzucił i się lekko uśmiechnął, na tyle ile potrafił sympatycznie. Mięśnie odpowiedzialne za takie wyrazy twarzy trochę mu zardzewiały, ale jakoś sobie poradzi. Usiadł obok, tuż przy małej rzeczce, która płynęła jeszcze bardziej w dół. Po chwili usiadł na przeciw dziewczyny na ziemi i czekał na jej reakcję. Nie zrobię Ci krzywdy. Jestem tylko ciekaw jak taka młoda bioandroidka podróżuje sama po lasach i górach ? Dorzucił jeszcze dla przełamania lodów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 8:52 pm

Nagle odgłos uderzenia wybił go z stanu skupienia, czyżby Kuro walnął o skałę? Przecież umiał latać, miał ochotę sprawdzić co się stało jednak zrezygnował z tego. Nie nie może się zdekoncentrować, przez to przerwie swoją medytację. Otworzył na chwilę oczy, poczym szybko zamknął je. Skupił się na ujrzanym przed chwilą obrazie, na wodze w której się znajdował. Ponownie wszedł w wcześniejszy stan, nie słyszał już co dzieje się w miejscu w którym znajdował się ogoniasty. Być może medytacja ułatwi mu odzyskać wspomnienia. Starał się wejść w swój umysł, trwało to chwilę jednak nie mógł tego zrobić. Nie potrafił po prostu zrobić tego ponownie od tak. Być może nie potrzebnie się starał? Takie coś często utrudnia osiągnięcie celu, musiał się pewnie tylko rozluźnić, otworzyć swój umysł a nie zmuszać go. Trochę to trwało jednak zaczął widzieć jakieś urywki obrazów. Widział jakiś wielki korytarz w którym było dosyć ciemno, znajdował się w zupełnie innym miejscu niż ziemia. Zimnym, klaustrofobicznym ale zarazem i tajemniczym miejscu w którym nie było nikogo oprócz niego. Czyżby były to wizje z jego pobytu na planecie o której mówił tajemniczy rogacz w jego poprzednich obrazach pamięci? Być może białowłosy wie gdzie znajduje się ta planeta i umożliwi mu podróż na nią. Starał sobie to wszystko poukładać w całość, jeżeli pochodzi z Dark Star to być może na ziemi jest jeszcze ktoś stamtąd.

OCC:
Regeneracja 10% HP I KI
Tsu moja postać nie ma sylwetki kulturysty, ma rzeźbę może trochę wyraźniejszą od przeciętnego mieszkańca ziemi. Może to i drobiazg ale lepiej o tym wspomnieć ;p

Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 9:13 pm

No proszę, ich ćwiczenia przebiegały zmiennym rytmem, ale nie zanikały. Dzielni młodzieńcy trwali pod strumieniami mocnego wodospadu i "wyszumiali się" w pozornej ciszy. Ich szef natomiast co jakiś czas coś powiedział, a nawet zamachnął się karcąc. Wyglądali jak reprezentanci jakiegoś klubu, którym znudziły się cztery ściany i oddają swoje ciała siłom natury. Ciekawe jaką dyscyplinę sportu mogliby uprawiać...
Z zamyślenia zerwał ją głos "trenera", który przywitał się w dość dziwny jak dla niej sposób. Bardzo młodzieżowo, jak do swojej ziomeczki.
-Dzień dobry.
Odpowiedziała nie odwzajemniając uśmiechu. Mimo, iż została poinformowana o tym, że nie stanie się jej krzywda, to samo wspominanie o tym nie przeszło obojętnie przez mózgownicę Tsu. Jak także słowa, których nie słyszy się na co dzień. Uniosła lekko brwi ku górze.
-Bioandroidka... Eh, nie lubię tego stwierdzenia -wzruszyła lekko ramionami- tak daleko odbiega od rzeczywistości, w której jestem.
Wstała od brzegu mimo, iż rozmówca przysiadł się do niej. Nie czuła się tak pewnie jak ułamek sekundy temu. Co nie znaczy, że odejdzie stąd, nie miała takiego zamiaru. Przyroda zatrzymała ją tu, więc nie ruszy się nigdzie. No, o ile będzie nadal chciała przebywać w jednostajnym krajobrazie.
Wracając do rozmówcy, nie zdejmowała z niego swoich różowych patrzałek i zapytała z nutką pretensji:
-Panowie długo tu jeszcze będą? Miałam pewne zamiary co do tego miejsca, a wasza obecność nie pomaga.
Uśmiechnęła się lekko i zrobiła parę kroków ku trenującym młodzieńcom. Nie miała ochoty im przeszkadzać, ale obserwacji nigdy dość. Musiała przyznać, że to dość niekonwencjonalny trening ze strony Białowłosego. Taaak... coś jej nie pasowało w tym wszystkim. Było za spokojnie w relacji ona contra reszta świata.

Occ:
Erik - nie bierz aż tak do siebie niektórych stwierdzeń Tsu. To są często subiektywne poglądy.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 19, 2012 10:58 pm

Silne uderzenie i ból w czaszce przywrócił go do rzeczywistości. Siedział trzymając się za czubek głowy i słyszał nad sobą grzmiący głos Hikaru. Wiecznie się tylko drze. Sam mu kazał się napierdalać i jeszcze mu nie pasi. Jakby mówić nie umiał. Mógłby dać jakąś wskazówkę.
Usiadł w głębi groty, woda go rozpraszała. Próbował się skoncentrować. Westchnął ciężko. Najpierw szukał inspiracji na suficie, tam oczywiście jej nie znalazł. Zaburczało mu w brzuchu, mim oto starał się aby takie pierwotne potrzeby go nie rozpraszały. Doświadczył już w swoim życiu tego uczucia. Odgonił szybko przykre myśli związane z domem. Starał się skupić na oddechu, to podstawa. Starał się zmusić ciało do współpracy ale ogon mu sam z siebie jakoś bębnił o ziemię. To z kolei hałas bardzo go rozpraszał. Zatkał sobie uszy rękoma ale to też nie przyniosło efektu. To zadanie przerastało go o poziom. Im bardziej się starał, tym szło mu gorzej. Do tego ta jego wrodzona ciekawość, która wiecznie przysparzała mu kłopotów. Niepokoiło go to, że Tsu została sama wraz z wojownikiem. Wiedział, że Mistic nie powinien jej skrzywdzić ale mimo to obawy go nie opuszczały. Skoncentrował się i szybko wyczuł jej Ki, trochę trudniej było mu namierzyć Hikaru ale i to okazało się wykonalne. Kamień spadł mu z serca, gdy zobaczył, że jest cała. Mimo iż wojownik znajdował się niepokojąco blisko. Plus tej sytuacji by taki, że przynajmniej wreszcie się uspokoił, tylko dlatego, ze zajął się czymś innym

OCC:
Regeneracja KI i HP 10%
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 20, 2012 11:51 am

Spod okularów Hikaru obserwował ten sztuczny twór stojący już przed sobą. Nie była zbyt rozmowna, ale mistic także nie. Do tego wyglądała cały czas na spokojną, choć znudzoną. Ciekawe. Mimo to wydawała się zwyczajnym szpiczastouchym człowiekiem.. A raczej człowieczką. Jednak jej aura o dwóch kolorach buzowała lekko jakby dwie jej natury walczyły o dominacje. Być może nie odbijało się w jej charakterze, przynajmniej zbyt często. Kiedy zaczęła mówić Hikaru jeszcze szerzej się uśmiechnął i rzekł.

- Tak właściwie niedaleko stąd jest nasza baza wypadowa, tam na dole wzdłuż tej rzeczki. Przyszliśmy na poranny trening, i pewnie zostaniemy w okolicy dłużej. Okolica zapewnia mnóstwo ciekawostek przyrodniczych. Co do ciebie, nie wyglądasz na kogoś kto by był w szale pracy, raczej na znudzoną. Znałem mnóstwo takich istot jak Ty. Z demoniczną aurą, z ludzką, a czasami nawet innymi, o których Ci się nie śniło. Przestał się uśmiechać i spojrzał na strumyk obok.. Kuro się spisał wczoraj, przy jego tworzeniu. Dzięki niemu będą mieli dużo czystej wody.

Zerknął na obie aury uczniów przez chwilę by sprawdzić jak im idzie. Kuro sobie zaczął radzić, ale duża droga przed nim. Być może to przez Tsu. Zaraz wrócił myślami do ciała i znów spojrzał na bioandroidkę. Tak w ogóle jestem Hikaru, ich nauczyciel. Choć to pewnie się domyśliłaś. Prowadzę szkołę sztuk walk, a oni są moimi pierwszymi uczniami. Nie patrz tak, jestem starszy niż Ci się wydaje. Jesteś dużą dziewczynką, powinnaś wiedzieć, że pozory mylą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 20, 2012 3:57 pm

Medytował już od dobrych 20 minut, czuł się lepiej niż przedtem. Był rozluźniony i czół bardzo dobrze jak jego KI porusza się w jego ciele.
Wykorzystał co prawda w sparingu mało energii mimo tego odzyskiwał jej aż nadto.
Wokół jego ciała pojawiła się złocista poświata która jakby blokowała kontakt jego ciała
z wodą. Nie był tego świadomy, cały czas w przeciwieństwie Kuro unosił się w spadającej wodzie. Mimo że nie miał górnej części odzienia to odczuwał ciepło z zewnątrz.
Czyżby woda była jakimś sposobem podgrzewana? Tego nie wiedział ale zaczął się powoli nużyć medytacją mimo że było to w pewnym sensie przyjemne, mógł się wyciszyć, na chwilę zapomnieć o codzienności i nie musiał zapierdzielać
trenując lub wykonując ciosy. Ciekawe jak sobie radził ogoniasty? Nie wyglądał Razerowi na kogoś kto lubi takie rzeczy, wręcz przeciwnie, był energiczny i nie potrafił usiedzieć w miejscu.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 20, 2012 4:47 pm

Sztuczny twór? Wypraszam sobie. Wyszła na świat z pochwy ludzkiej kobiety, co innego że do produkcji włączył się jej ojciec demon. Rozwijała się zupełnie inaczej niż genetycznie modyfikowane twory. Zbliżone życie miała do ludzkiego niżeli tego drugiego, ale pomińmy te wywody, to były tylko domysły Białowłosego, więc nie miałaby nawet szans domyślić się, że poniekąd obraża ją w myślach.
Wpatrywała się z uwagą i ciekawością na Hikaru, który twierdził, iż zna niejedną istotę podobną do niej.
-Moja jedyna pracodawczyni zginęła, stąd jestem bezrobotna. To jeszcze nie powód do nudy, ale faktycznie nie robię nic szczególnego. Chociaż też przeprowadzam swego rodzaju treningi...
Skręciła głowę w kierunku Skalnego Lasu, w którym zostawiła koleżankę od sparringu. Oderwała spojrzenie od chłopaka w czarnym płaszczu, żeby przyjrzeć się znów jego "uczniom". Radzili sobie o niebo lepiej niż ona byłaby w stanie. Musieli być naprawdę wytrzymali. Utkwiła na chwilę oczy na ogonku Kuro i dodała z mniejszą powagą w głosie:
-Zabawne, że wspomniałeś o innych rasach... wy też nie jesteście ludźmi. Śmiem nawet twierdzić, że spotkałam pewnego osobnika twierdzącego, iż jest niejakim Saiyaninem - był łudząco podobny do was. Spodobała wam się ta planeta, nieprawdaż? -rozejrzała się sama po cudnej okolicy, po czym kontynuowała: -Nie wiem jak u was liczy się lata, mogę jedynie rzec, że większość istot jest ode mnie starszych. "Nie patrz tak, jestem młodsza niż ci się wydaje. Jesteś dużym chłopczykiem powinieneś wiedzieć, że pozory mylą."
Uśmiechnęła się w trakcie wypowiadania ostatnich zdań, które niemal identycznie zacytowała jak Hikaru. Nie była przyzwyczajona tyle mówić, więc zamilknęła z założonymi na krzyż rękoma i rozważała coś w głowie bardzo intensywnie. Pewnie podejrzewacie o co mogło chodzić dziewczynie. Dla mało domyślnych taka podpowiedź: spójrzcie na przebywających mężczyzn - co robią? Trenują w ekstremalnych warunkach i nie narzekają. Tylko "Dziadziuś" mógł toczyć rozmowy z Tsu, zapewne był nie tylko dużo starszy, ale i dużo bardziej doświadczonym wojownikiem.
Różowowłosej topniał uśmiech jak pierwszy śnieg przy dodatniej temperaturze, aż zmarszczyła brwi. Nie patrząc w szare tęczówki Hikaru zapytała:
-Pewnie nie idą na marne te ćwiczenia... przygotowujecie się na coś grubszego, czyż nie? Coś zagraża Ziemi, skoro nie wy?
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 20, 2012 9:31 pm

Im bardziej skupiał się na tej dwójce tym silniej i szybciej końcówka jego ogona uderzała o ziemię. Był coraz bardziej spięty. Szkoda, że nie mógł słyszeć, o czym rozmawiają. Jak do tej pory nic się nie wydarzyło. Uspokoiło go to nieco. Mimo wszystko nie osiągnął tego, o czym Hikaru mówił w treningu. Hałas wodospadu go rozprasza najbardziej. Przez chwilę rozważał nawet zmianę miejsca na cichsze, spokojniejsze i pozbawione tylu bodźców. W sumie dobrze byłoby mu w pokoju, przynajmniej na początek, żeby załapać o co w tym chodzi. Jednak wspomnienia porannych konsekwencji i tego, że Mistic mógłby opatrzenie zrozumieć jego intencje zmusiły go do przyjęcia innej strategii.
Spróbował z innej strony, za to się zabrać. Jak wcześniej usłyszał musi uspokoić ciało i wyluzować. Najpierw zmieni pozycję. Rozłożył się na ziemi i zatkał uszy.
Teraz powinien pomyśleć o czymś przyjemnym. Przez myśl przechodziła mu tylko jedna rzecz, która pomogłaby mu się wyluzować i niewątpliwie była przyjemna. Rechotał pod nosem wyobrażając sobie kilka pikantnych momentów w towarzystwie Zory. Nie widział jej już pól roku, a jego organizm mówił, że ma w tej materii sporo do nadrobienia. To przywróciło go nieco do rzeczywistości. Musiał odgonić te myśli nim jego ciało zareaguje na nie w widoczny sposób. Przynajmniej to go trochę rozluźniło. Miał znikome pojęcie o tym, co robić dalej więc powrócił do kontroli oddechu i bicia serca. Jedna myśli wracały niczym natrętna mucha……. taki wiek .......

OCC:
Edit posta
Regeneracja Ki i HP 10%
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lis 21, 2012 12:42 pm

Rozbawiło go porównanie mistica do innych małp. Dawno nikt go w ten sposób nie porównywał. Poza tym niby dlaczego ona musiała twierdzić, że Hikaru był sayanem ? Nie miał ogona, ani nawet czarnych włosów. Tylko ona nie wiedziała co znaczyło bycie małpą. Może trzeba będzie troszkę nad tym popracować.
- Co do tego, że nie jesteśmy ludźmi, masz słuszność, ale porównywać mnie do małpy ? Nie, nie. Te czasy minęły zanim narodziła się Twoja babka. Nie znajdziesz kogoś choćby podobnego do mnie. Choć tak, kiedyś miałem coś wspólnego z sayanami, jednak od dawna mieszkam na Ziemi. Ten, z którym dziś rano rozmawiałaś to Kuro, sayan pełnej krwi. Ten drugi to Razer, tak jak Ty-bioandroid. Zanim stałem się tym kim jestem byłem też czymś w rodzaju naturalnego bioandroida bo moją matką była ludzka kobieta, a ojcem sayan. Tam skąd pochodzą małpy jednak nazywa się to po prostu halfem. Kiedy skończył mówić przeciągnął się aż chrupnęło coś w kościach. Poruszał na boki głową, w lewo i w prawo by rozluźnić mięśnie szyi.

Zauważył właśnie, że Kuro przestał się skupiać na medytacji, znowu jego aura stała się niespokojna, tak więc kiedy leżał mistic skupił się na kawałku skały nad głową młodzika. Owładnął kamyk swoją świadomością i pociągnął po prostu na tyle mocno, że oderwał się od małego sufitu lecąc prosto na twarz młodego sayana. Jedyne co trzeba było zrobić to lekko dopomóc sile grawitacji by kamyk przyspieszył do dwudziestokrotności normalnego lotu, tak jakby był przyciągany z siłą 20 G. Trwało to nawet mniej niż sekundę, dzięki czemu po chwili można było usłyszeć dźwięk łamanej kości nosowej i niesmaczny mlask. Niczym kamień rzucony w piach owy pocisk wywołał małą ścianę krwi dokoła krateru, który znajdował się centralnie na nosie Kury. Cała jego twarz teraz była czerwona od jego czerwonej cieczy. To go powinno uspokoić, oczywiście jak przejdzie pierwszy i drugi ból po złamanej kości... w nosie była tak niewielka kosteczka, że ledwo widoczna, ale złamanie jej bolało tak samo jak złamanie ręki, czy żebra. Po tym wrócił znów do rozmowy z Tsu.

- Ja kieruję się ziemskim czasem od wieków. Czyli tak jak Ty liczyć dni, tygodnie i miesiące. No i lata oczywiście. I masz rację, przygotowuję tamtą dwójkę na coś gorszego, w razie jakby coś takiego się pojawiło. Moja szkoła nazywa się szkołą Światła, mało twórcze, ale jednak. Na razie jednak nie wiele potrafią, dopiero zacząłem ich trening. Ty też masz potencjał, przez ostatnie lata nie wiele takich jednostek spotkałem. Chciałabyś do nas dołączyć, o Nieznajoma ? Spytał już prosto z mostu bo co mu szkodzi ? Dziewczyna w jego szeregach na pewno rozładuje emocje młodego sayana. Może stanie się bardziej potulny ? Kto wie. Oj... ale racja-zdradził się z tym, że wie o ich spotkaniu rano. Cóż, stało się, czy ona załapie to ? Pewnie tak, ale to nic. Bardziej ciekawiło białowłosego czy załapie dlaczego jego szkoła nazywa się tak akurat. Dla niego było jasne, że nazwa pochodzi od jego imienia, bo przecież to właśnie oznaczało, ale kto by dzisiaj skupiał się na znaczeniach imion ?


occ Kuro masz złamany nos i całą twarz we własnej krwi, masz co chciałeś, dodatkowo - 600 hp i jakby to była walka, byłbyś sparaliżowany bólem. W każdym razie nie byłbyś zdolny do walki. Wykorzystaj tą wiedzę w przyszłości ^^
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lis 21, 2012 6:32 pm

Medytował już od około 50 minut może więcej. Znużenie dawało o sobie znać bo ileż to można medytować bez przerwy? Może i na początku pasowała mu ta medytacja ale już był całkowicie rozluźniony, niedługo to chyba zdrętwieje mu całe ciało jak zaraz się chociaż trochę nie poruszy. Poruszał trochę palami u stóp i dłoni chociaż tyle. Przypomniało mu się że dostał kiedyś mały prezent. Odtwarzacz muzyki z różnymi bajerami w tym odpornością na wodę więc mógł spokojnie posłuchać w wodzie. Wyjął ją z ukrytej kieszeni nadal unosząc się i siedząc po turecku, chwilę trwało to zanim wybrał pasujący mu utwór
Podkład Muzyczny z MP4 XD:
 
No nadal był skupiony ale muzyka przynajmniej skróci czas.

OCC:
Hik proszę nie łam mi nosa ani konfiskuj odtwarzacza xD
Mało napisałem bo sam niewiem co mogę jeszcze pisać
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lis 21, 2012 8:14 pm

Poczuł jak piasek spada mu na twarz, pewnie kruszą się skały. Jak bardzo się pomylił. Sekundę później odczuł siłę uderzenia, usłyszał głośne chrupniecie i swoje cierpienie zakomunikował całej okolicy w uniwersalnym, język bólu. Nawet ptaki siedzące na pobliskich drzewach poderwały się do lotu. Kuro przekrzyczał nawet huk wodospadu. Złapał się za nos, a jego twarz zalała się krwią. Obmacał dłonią nos i postawił szybką diagnozę. Złamany ale przynajmniej w jednym kawałku. Ból stawał się powoli nie do zniesienia. Przewracał się z boku na bok próbując zatamować krwawienie ale to nic nie dawało. Ostatkiem sił i rozsądku, którego jeszcze nie zdominował ból wyleciał spod wodospadu i podleciał w miejsce gdzie pozostawili z Razem swoje ubrania. Padł na bok jak kłoda i swoją bluzą próbował dalej tamować krwotok. Krew leciała nie tylko z nosa ale także spływała do gardła, przez co krztusił się co jakiś czas.
Nie mógł pojąć jak to się stało. Był pewien, że to sprawka Misticka. Kamienie same z siebie nie mają takiej siły. Tylko jak on to zrobił i za co mu się oberwało. Niemożliwe, żeby wiedział o czym myślał. Nie, na pewno nie. Teraz to nie było istotne. Ból stawał się coraz silniejszy. Nie raz żołnierze złamali mu nos ale nigdy nie bolało tak pieruńsko jak teraz. Siła ciosu takim kamyczkiem była niewyobrażalna. Nawet nie umywała się do wczorajszego treningu. W głowie mu huczało, cały świat się kręcił. Leżał skulony i nie był wstanie się podnieść. Plus tej sytuacji był niewielki. Kuro znał się bardzo dobrze na anatomii. Wiedział, że cios choć trafny i bolesny nic więcej nie jest wstanie mu zrobić. Kostka w nosie jest długa i ostra. Uderzenie wykonane pod kątem od dołu nosa powoduje, że kość przebija mózg i zabija niemal na miejscu. Dobrze wiedział w jakie miejsca zadawać ciosy. Sam wpadł na wiele z nich. Mimo wszystko nie mógł uwierzyć, że taki jeden cios powali go na deki, jak szmacianą lalkę. Jak dotąd nie odważył się podnieść ręki na Hikaru i wcale nie miał zamiaru tego czynić. Uświadomiło mu to, że jeden cios zadany w odpowiednie miejsce może zadecydować o całej walce. W tej chwili zapewne już byłby martwy.
Ból do reszty przysłonił mu racjonalne myślenie, stracił nad sobą panowanie i wykrzykiwał:

- Pokręciło Cię do reszty palancie!!! Za co kur... za co?!!

Wiele, wiele innych. Saiyan miał spory zasób słownictwa w każdą stronę. Wykrzykiwał po to głownie, żeby sobie ulżyć. Leżał skulony na trawie i trzymał koszulkę przy twarzy ściskając nanos tamując krwawienie. Oddech miał przyspieszony, jego ogon bił silnie o ziemię. Jednak w jego oczach nie było śladu łez, twardy był z niego zawodnik.

OCC:
- 600 hp
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lis 22, 2012 5:32 pm

Małpy? Nie mówiła o żadnych małpach, tylko o Saiyaninach. Jeśli tak określał osoby z pysznymi ogonkami, to spoko. Nie wiedziała też, że Kuro wszystko donosi swojemu guru, nawet spotkania z byle płotką, za jaką siebie uważała. No cóż... wielu rzeczy nie pojmowała, ale starała się nadążyć za płynnym tokiem rozumowania Hikaru, który... jakby na chwilę wyłączył się z rozmowy, a niemal wraz z rozpoczęciem kolejnego zdania usłyszała za sobą wrzaski Czarnowłosego znajomego. Bioandroid w spokoju oddawał się medytacjom i chyba nie usłyszał jak drże się kolega. Nie ma to jak słuchawki na uszach.
Ocknęła się, gdy usłyszała powód, dla którego najprawdopodobniej "Dziadziuś" rozpoczął z nią konwersację. O ile ona u siebie nie dostrzegała aż takiego wielkiego potencjału, to Hikaru tak, i zapraszał do swojej szkoły Światła, aby przeciwstawić się złu i występkom. To poniekąd nie będzie zawsze przychylne Tsu, która do tej pory ceniła neutralność. Widząc co się obecnie dzieje z ogoniastym powiedziała z ironią:
-Aż tak bardzo nie zależy mi na przeszczepie twarzy...
Spojrzała na Kuro, który właśnie trzymał koszulkę przy nosie, aby zatamować krwawienie. Opuściła na chwilę towarzystwo Hikaru, który nie czuł się ani trochę winny za to co się stało. Nawet jeśli to nie on bezpośrednio przyczynił się do uszkodzenia twarzy Kuro (ale wyłapała skupione spojrzenie w czasie ciszy właśnie w stronę Czarnowłosego), to i tak powinien lepiej dbać o swoich "kadetów". Szła wolno w kierunku chłopaków, z plecaka wyjęła chustkę do nosa, którą nawilżyła wodą i przyłożyła ostrożnie do zatok Saiyanina, aby krew nie spływała tak wartkim strumieniem i ostudziła go. Zmrużyła lekko oczy i powiedziała w jego stronę:
-Jak trochę ból ustąpi, to pomogę nastawić ci nos w razie mocnego defektu na urodzie.
Podała mu całą paczkę chusteczek czochrając ręką jego miękkie kudełki (ale miał gęste włosy - gęściejsze od niej! Nie fair!), po czym zbliżyła swoje kroki ku Razerowi, który znalazł sposób na koncentrację w postaci MP4. Całkiem fajna sprawa, uśmiechnęła się lekko w jego stronę. Wróciła po krótkich oględzinach kolegów do ich szefa i przystanęła przy nim z nieco zdeterminowaną miną.
-To wbrew rozsądkowi, jednakże sądzę, że nasza współpraca będzie owocna w obie strony. Zawsze można spróbować, a jeśli nie wyszłoby nam to na dobre, to po prostu odejdę. Z góry chcę powiedzieć, że cenię sobie prywatność w niektórych sferach, dlatego potrzebuję odosobnienia - chociażby pokój tylko dla mnie. Co ty na to?
Odłożyła plecak na ziemię i czekała na odpowiedź. Skoro zadeklarował coś takiego jak dołączenie do grupy, to nie powinien mieć pretensji o wymagania jakie stawia Różowowłosa.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lis 22, 2012 6:02 pm

Kuro bez wątpienia był głośny i stanowczo ciężko mu było zrozumieć, że spokój i opanowanie było najważniejsze w walce. Owszem, można było walczyć stylem żywiołowym, ale do tego trzeba panować nad emocjami i dawać im tylko trochę ujścia, a nie tyle ile energii powstaje przy wybuchu super novej. Hikaru znów wstał i zrobił parę kroków w kierunku swego pierwszego ucznia. Tsu obok nie była zbyt zadowolona z tego co się stało drobiowi, ale Hikaru wiedział co robi. W aurze Razera widać było, że on także traci koncentrację powoli, w dodatku wyciągnął urządzenie do odtwarzania muzyki. To nie po to kazał im medytować pod wodospadem, żeby używali takich zabawek.

Znów posłużył się telekinezą, tym razem zupełnie niewidocznie rozerwał kilka miniaturowych elementów, tak by woda dostała się do środka mp4 i poraziła całego bioandroida. Właściwie wystarczyło obudowę jedynie naruszyć, to zajęło mniej niż sekunda. W między czasie Tsu podeszła do Kury i pomogła mu z nosem. Dziewczyna nie musiała już podchodzić do mistica, bo ten sam podszedł do swojej nowej uczennicy, która owszem-zgodziła się na branie u niego nauk. Oczywiście kazała sobie wyznaczyć prywatny pokój o czym białowłosy nie myślał jeszcze. W jego domu były tylko trzy miejsca, tak więc będzie trzeba dobudować nowe schronienie.

- Mój przenośny dom niestety ma tylko trzy miejsca, ale jeśli nie boisz się ubrudzić znajdzie się miejsce także dla Ciebie. Musisz tylko uzbroić się w cierpliwość. Jak Ci na imię, bioandroidko ? Być może nie lubisz być tak nazywana, widziałem Twoją minę kiedy tak Cię nazwałem. Przede mną ciężko jest ukryć cokolwiek. Cieszy mnie jednak, że podjęłaś taką decyzję, zapewne nie pożałujesz. Tu mistic zrobił pauzę bo zapomniał o jednej rzeczy. Westchnął i spojrzał na młodego sayana. Jednym ruchem palca telekinetycznie nastawił mu nos co wywołało kolejną falę bólu, w dodatku takiego bólu, który od razu zalewa oczy łzami. Tak po prostu twarz humanoidów jest zbudowana.

Tak jak wydzielina z nosa to zwykle zwykłe łzy o nie wiele zmienionej formie chemicznej, to tak samo uderzenie w nos czy jego złamanie musi spowodować łzawienie oczu. Znów Kuro zacznie wrzeszczeć, ale tylko przez chwilę. Przestań się mazać. Kończymy tutaj i wracamy do domu. Macie nowego towarzysza, a raczej towarzyszkę. Macie zbudować jej nowy dom, ona zapewne pomoże wam. W okolicy jest mnóstwo gliny, zróbcie cegły ja wam pokażę jak używać ki by je wysuszyć, a nie spalić. Twoja nowa zdolność, Kuro, się bez wątpienia przyda.

OCC Eriku masz - 600hp, miałeś medytować, a nie bawić się zabawkami, jak widać cierpliwość popłaca. Dodatkowo straciłeś mp4 i jesteś porażony prądem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lis 22, 2012 7:00 pm

Spodziewał się że prędzej i później spotka go podobny los co Kuro. Stało się coś po prostu dziwnego, w jednej sekundzie odtwarzać jakby wybuchł od środka i poraził go prądem. Gdyby szybko nie zareagował pewnie usmażyło by jego uszy. Miał co prawda oparzenia przez prąd ale woda działała kojąc ból. Słyszał wszystko jakby było to echo ew. był naćpany jakimś świństwem. Usłyszał rozmowę białowłosego z Kuro i jakąś tajemniczą dziewczyną, zapewnie ich medytacja dobiegła końca. Podszedł do nich, zgodnie z zasadami dżentelmeństwa przywitał się z różowo-włosom

- Miło mi cię poznać. Nazywam się Razer
No cóż teraz pewnie czas wracać do domu, miał przynajmniej chwilę aby pogadać z ogoniastym.
- To była równa walka, miło mi że mogłem odbyć z tobą ten sparing. Mam nadzieję że nie pogruchotałem ci pleców?

Ostatnie zdane wypowiedział żartem, nie miał ochoty robić mu krzywdy aby został kaleką. Mieli mało okazji aby ze sobą pogadać, miał jednak nadzieję że się zaprzyjaźnią.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lis 23, 2012 5:51 pm

Dalej zwijał się z bólu, gdy poczuł jak coś zimnego dotknęło mu nosa. Otworzył oczy i ujrzał Tsu. Po tym jak rano ugryzła go w ogon nie spodziewał się raczej takiego zachowania z jej strony. Podniósł się z ziemi i usiadł przytrzymując nos podaną chusteczką. Potem jeszcze pogładziła go po głowie. Saiyan był nie tylko zaszokowany ale i oczarowany, nic milszego nie spotkało go od kilku miesięcy. Nasączona wodą chusteczka przyjemnie chłodziła i zmniejszała ból. Dlaczego on na to nie wpadł. Uśmiechnął się przez łzy i odpowiedział.

- Dzięki. Z nosem sobie poradzę, mam w tym wprawę.

Miła chwila nie trwała długo, gdyż pojawił się Hikaru. Chłopak nie miał pojęcia, jak to się stało ale jeden ruch palca nauczyciela spowodował, że chrząstka w nosie wskoczyła na swoje miejsce. Mimowolnie znów krzyknął, pod wpływem kolejnej silnej fali bólu.. Nos i tak miał już rozmiarów porządnego kartofla. Łzy mu poleciały, nie był w stanie nad tym zapanować. Gorzej, miał wrażenie, ze mu się coś ze słuchem stało. Hikaru mówił do dziewczyny, tak jakby miała do nich dołączyć jako jego uczennica. W sumie mu to nie przeszkadzało, polubił ją, ten jej ostry jak brzytwa język i zdecydowanie. Chociaż widział ją niespełna pół godziny i prawie się nie odezwała to wyczuwał w niej pokrewną duszę.
Zespól zdecydowanie się powiększył. Przynajmniej nie będzie już sam. Choć mocno to go zastanawiało, czy oni nie widzą jakim egoistycznym, złośliwym, podłym i zimnokrwistym gadem jest białowłosy wojownik.
Sielanka nie trwała długo, gdyż mentor nie omieszkał mu dopiec, jak i wyznaczał im już kolejne zadanie. W międzyczasie pojawi się i Razer. Wyglądał dosyć nieszczególnie, zmierzwione włosy i sierść na ogonie najeżona. Ciekawe, co mu się stało ale nie zamierzał dopytywać. Ogoniasty podszedł i przedstawił się Tsu. Kuro nie musiał tego robić, widzieli się rano. Za to oddał dziewczynie paczkę chusteczek w nienaruszonym stanie, zamoczy kawałek materiału bluzy i przyłożył do nosa. Ten zabieg koił ból i przyspieszał krzepniecie krwi. Skoro ubranie i tak miał już we krwi to szkoda było marnować chusteczki.

- Cieszę się, że dołączysz do nas. Mam nadzieję, że dasz mi trochę czasu abym mógł potrenować ogon tak jak rozmawialiśmy?

Uśmiechnął się przez łzy, po czym zwrócił się do szatyna trzymając jedną ręką nos zakrwawiona bluzą.

- Spoko, to była fajna rozgrzewka i zabawa. Dużo się nauczyłem, masz parę w rękach. Jestem Saiyanem kilka siniaków w tą czy w tamtą nie robi mi różnicy.

Ruszyli w drogę powrotną. Kuro był niezmiernie ciekaw w jaki to sposób maja zbudować domek. I nie bardzo rozumiał, o jakiej umiejętności mówił Hikaru. Na pewno ten złośliwiec miał na myśli kopanie rowu. Z drugiej strony chętnie nauczy się czegoś nowego, wczorajsze zadania bardzo mu się podobały, poza wieczornym treningiem na szybkość.

OCC:
Regeneracja KI i HP 10%
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lis 23, 2012 8:20 pm

Oj koledzy mieli wielkiego pecha co do tego miejsca. Jednemu spłaszczono nos, drugiego pokopała całkiem fajna MP4, nie ma to jak dawka adrenaliny i trochę czyjegoś krzyku w uszach. Pewnie zauważyli, że ma specyficzne małżowiny uszne, wcale nie sprawiały, że słyszała z daleka. Ich zaletą była czystość głosu i możliwość wyobrażenia sobie emocji drzemiących w każdym tonie melodii, nawet tej wydzieranej prosto z gardła. Miały jedną wadę - wyróżniały ją dość mocno z grona zwykłych ludzi. Zazwyczaj wtedy gadała, że to wada genetyczna rodzica i z takimi urodziła się. Było w tym trochę prawdy, to po ojcu odziedziczyła takie a nie inne uszy. Co innego, że była z nich całkiem zadowolona. To jedna z niewielu rzeczy jakie w sobie lubiła.
Hardy Kuro nie chciał pokazywać po sobie bólu jaki w sobie nosił od ciosu skały w nos. Trochę naiwne podejście, ale skoro wolał trzymać w sobie negatywne emocje to już jego sprawa. Ona na jego miejscu wyżyłaby się na czymś, ewentualnie ogłuszyłaby wszystkich swoim piskiem, ale dużo w (jednorocznym) życiu przeszła. Mimo to miała pewne obawy dotyczące nie tylko jej wizerunku co tego, że może nie podołać. Nie była od urodzenia nikim specjalnie przeszkolonym do zadań bojowych, zajęła się sztukami walki niedawno i raczej tak dla siebie niż dla ratowania komuś innemu dupska. No przepraszam bardzo, ale nikt nie wstawiłby się za Tsu, gdyby jej życie było zagrożone, to czemu miałaby poświęcać się charytatywnie za kogoś innego? Nie mniej jednak widziała korzyść dla siebie w podjęciu nauk w specjalnej szkole prowadzącej przez Hikaru. Być może dzięki tajnikom będzie w stanie zabić swojego ojca, zanim on zrobi to pierwszy. Swoją drogą ciekawe, że jeszcze nie zainteresował się zniknięciem córki, na której żerował. Pewnie spity przesypia cały tydzień, a później jeszcze będzie zwalczać kaca kolejny.
Wracając jednak do teraźniejszości, Hikaru wyrażał zadowolenie, iż przyłączyła się do nich. Dodatkowo chciał poznać imię dziewczyny, na co przewróciła oczami i już miała coś powiedzieć, ale pierwszy kompan "pokopany prądem" zbliżył się do nich i przedstawił się jak należy. Jakby prezentował, że tak powinno zapoznawać się z nowym towarzystwem. Niby podstawa, ale jakże pouczająca dla kogoś raczej skrytego w sobie.
-Razer... No nie wiem czy tak miło, to się jeszcze okaże. To jednak nie zmienia faktu, że nazywam się Tsu.
No i patrzcie, tak samo z siebie nastawił się nos Kuro, któremu oczy skręcały kolejne łezki, ale dzielnie trzymał się. W dodatku podszedł do nich i nawet zażartował. Hardcore.
-Tak, tak, pamiętam Kuro.
Oblizała czerwonym językiem swojego kła i westchnęła cicho. Szkoda, naszła ją ochota na ogonek...
Następnie wysłuchała zadania specjalnego dla całej trójki od ich lidera. Z tym pokojem to trochę przesadziła, teraz będą krzywo patrzeć się na nią, że zwaliła na ich głowy jeszcze budowlankę. Nie chciała tylko pomagać, chciała przyczynić się w większości do zbudowania sobie domu. Nawet jakby miała to robić dzień i noc przez parę lat. Zawsze miała swój nieprzemakalny namiot, który nie był jednak zbyt wytrzymały na inne warunki pogodowe.
-Nie lepiej wynająć sobie willę, a nie chować się po lesie? Nie mniej jednak skoro to ma być część ćwiczeń, to ok. "Bob Budowniczy, zawsze da radę. Bob Budowniczy, nie jest sam!"
Zanuciła pod nosem bajkę z dzieciństwa i poprawiła swój plecak na plecach, przy okazji schowała chusteczki. Ale zrobiło się jej smutno widząc gdzieś parę kroków od nich spopieloną MP4-kę. Jaka szkoda... takie cacuszko...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wodospad Pomyślności

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: