Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Równina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Równina   Sro Maj 30, 2012 4:46 pm

First topic message reminder :

Nigdzie na tej planecie nie znajdziecie lepszego miejsca do epickiego starcia pojedynczych wojowników lub nawet armii. Owe miejsce jest tak wydeptane, że nawet mchy i porosty nie chcą tu rosnąć, jakby bały się uderzenia z ciężkiego buta.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
June



Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Pią Gru 26, 2014 1:38 pm

Tak jak myślała, nie uwierzyła jej. Cóż, jedyna nadzieja w tym, że owy mężczyzna jej powie, jak było na prawdę. Widział June, wiedział kto go zabiera do szpitala. Nawet przez chwilę rozmawiali, demonica go uspokajała, że niedługo będzie w szpitalu, że będzie dobrze. Ma tylko nadzieję tylko, że tej bezczelnej smarkuli zrobi się przykro choć trochę.
Ooo nie, nie pozwoli jej odlecieć. Nie powinna była grozić jej synowi. To było jak wetknięcie kija w mrowisko. Reakcja rudowłosej była niemal natychmiastowa, zniknęła by za chwilę pojawić się tuż przed saiyanką. Chwyciła ją za włosy i podsunęła pod swoją twarz. Wściekłą twarz.
___ - Spróbuj zrobić krzywdę mojemu synowi, to zamorduję  Ciebie, Hazarda i całą resztę Twojej małpiej rodziny. To nie będzie problem dla mnie. Jesteście słabi. - warknęła, a złote patrzałki demonicy zabłysły. Nie żartowała. Była w stanie zabić nawet najbardziej niewinną osobę jeśli ta skrzywdziłaby jej syna - A Twoją głowę wbiję na tępy pal. Nie... ciało, stracisz dziewictwo z kawałkiem drewna, zadowolona? - dokończyła. Bezczelna dziewucha. Przeżywa nastoletni bunt czy jak to z nimi jest? Cholerna rasa, dumna, butna. Powiedz prawdę, a i tak cię oszczekają - Twój ojciec powie Ci jak było. Jeśli nie usłyszę słowa "przepraszam"... cóż. Zobaczysz na co stać wściekłego demona.  To groźba. - jakby na pokazanie swojej siły, demonica buchnęła żarem z ciała. Puściła ją, uprzednio rzucając ostrzegawcze spojrzenie na Hazarda. Lepiej, by nie zbliżał się.
___ - Weź pilnuj swojego pieska bo za dużo szczeka. - Prychnęła po czym uaktywniając czerwoną aurę, odleciała jak najdalej stąd. Nie musiała jej mówić o jaki szpital chodzi, jeśli pomyśli, to będzie wiedzieć jaki jest najbliżej tego osiedla.

Z tematu > Dom
Sorry Haz, spieszy mi sięVery Happy
Powrót do góry Go down
Yuki



Liczba postów : 34
Data rejestracji : 15/11/2012


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Pią Gru 26, 2014 7:50 pm

Yuki powoli odzyskiwała przytomność. Nie miała zielonego pojęcia, co się właśnie wydarzyło. Jakaś zbuntowana nastolatka podleciała do niej, wypytując ją o kwestie, o których nigdy w życiu nie słyszała. Ten świat był bardziej porąbany niż przypuszczała. Fakt, faktem - podczas swoich podróży z Ikusą spotykała znacznie więcej potężnych indywiduów. Ale nikt nie był na tyle tępy, by bez powodu zaatakować parę podróżników. Tym razem młoda Atsuko była sama. Nawet nie przypuszczała, że coś takiego mogłoby kiedykolwiek się wydarzyć. Powoli wstała i rozejrzała się dookoła, masując się po obolałym policzku. Wzbiła się w powietrze i jak gdyby nigdy nic, odleciała... gdziekolwiek.

z/t
Powrót do góry Go down
http://www.anrevosprites.net/forum
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 871
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Pią Sty 02, 2015 1:49 pm

Wysłuchał, a w zasadzie obejrzał historię przedstawioną przez June. Posiadała bardzo ciekawą umiejętność wizualizacji wspomnień za pomocą ognia. Z początku ciężko było mu wyłapać obraz, lecz po jakimś czasie przyzwyczaił się do tej niecodziennej metody. Przyjrzał się uważnie napastnikowi. Pierwszy raz widział kogoś takiego. Ni to Changeling, ni to demon. Jakaś inna rasa. A więc to stało się tamtego dnia według demonicy. Cóż, miało to logiczną całość i w zasadzie, jako osoba neutralna, nie miałby powodu by jej nie uwierzyć. Wolał jednak upewnić się co do wiarygodności tej opowieści, a najlepszą metodą będzie po prostu udanie się do szpitala do którego rudowłosa zaniosła Aleksandra. Nawet jeśli miało to miejsce jakiś czas temu i Rogozin już tam nie przebywa, to powinni mieć gdzieś jakieś informacje na temat jego pobytu w tej placówce. Odwrócił się do Vulfili by podzielić się z nią tym wnioskiem, lecz w tym momencie dziewczyna znów wybuchnęła. Była nawet blisko ponownej przemiany w Super Saiyan'kę. Haz spojrzał na nią zaskoczony. Jeszcze nigdy nie wyczuwał od niej tak negatywnej aury. Cóż, trudno się dziwić, w końcu w grę wchodzi życie bliskiej jej osoby.
- Hej, spokojnie... - szepnął, usłyszawszy groźby pod adresem June.
Chyba trochę przesadziła. Grożenie w ten sposób kilkukrotnie od siebie silniejszej demonicy nie było mądrym posunięciem. Reakcja rudowłosej była natychmiastowa. Chłopak rzucił się na nią, lecz został odepchnięty przez wybuch żaru. Syknął z bólu, oparzenie nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Spróbował ponownie, lecz nim zebrał się do kupy, dziewczyna odleciała. Złotowłosy spojrzał za nią ze złością, po czym podszedł do Vulfi.
- Nic Ci nie jest? - spytał, ostrożnie kładąc jej dłoń na ramieniu - Już w porządku, nic Ci nie grozi.
Stał tak przez chwilę, nic nie mówiąc. Wrócił myślami do wydarzeń sprzed kilku godzin. To było takie głupie... Nie wiedział co ma teraz powiedzieć. Miał nadzieję, że swoją reakcją, tym że przyleciał tutaj, w jakimś sposób zrehabilitował się w jej oczach.
- Powinniśmy sprawdzić szpitale znajdujące się najbliżej Twojego... waszego domu - rzekł w końcu - pamiętasz które to, gdzie się znajdują?
Wzbił się wraz z nią w powietrze. Najwyraźniej wiedziała gdzie się udać. Nie pozostało mu nic innego jak jej towarzyszyć. No i musi przemyśleć parę spraw. Ta walka dała mu sporo do myślenia.

Z/T z Vulfi
Powrót do góry Go down
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Sob Wrz 17, 2016 12:58 pm

Shinzou otarł pot z czoła. Wędrował cały poprzedni dzień i trzy godziny dnia dzisiejszego. Nie znaczy to, że był zmęczony. Do wędrowania był przyzwyczajony i w sumie to lubił. Pomagało to zapomnieć o przykrych zdarzeniach z przeszłości. Dzięki wieloletniej praktyce podróżnika nie męczył się tak szybko, a bynajmniej tego nie odczuwał. Niemniej jednak temperatura dawała mu się we znaki. Usiadł na ziemi, tuż obok jakiegoś samotnego kamienia, otworzył plecak i wyciągnął butelkę wody. Wziął łyk. Poczuł przyjemny chłód i orzeźwienie. Dzięki torbie z lodem, którą trzymał w plecaku, napoje pozostawały zimne dłużej. Jedyną wadą tego sposobu chłodzenia, był mokry od topniejącego lodu plecak. Ten który miał przy sobie był wysłużony, a od wilgoci zaczął pleśnieć. Niedługo trzeba będzie go zastąpić nowym.
- Eh... - Shinzou westchnął ciężko i wyrzucił plecak na drugą stronę głazu. Trudno - trzeba będzie kupić nowy.
Rozejrzał się wokół. Gdzie nie spojrzeć - pustka. Nie widział żywej duszy, jedynie kilka ptaków latających wysoko w górze. Drzew nie było, tylko kilka samotnych głazów, takich jak ten, przy którym właśnie siedział. Idealne miejsce na trening - nikt komu mógłby przeszkadzać, lub kto mógłby przeszkadzać jemu, nawet żadnych zwierząt. Od dłuższego czasu już nie ćwiczył, zdecydował więc, że zacznie natychmiast. Pociągnął jeszcze jeden łyk wody, odłożył ją na bok, wstał i wykonał kilka szybkich ćwiczeń na rozgrzewkę.
- No dobra! Zaczynamy!

OOC:
Początek treningu (i ogólnie gry na forum Very Happy )
Powrót do góry Go down
Online
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Nie Wrz 18, 2016 9:59 pm

Trening czas zacząć. Na początek proste ćwiczenia. Shinzou wykonał kilka pompek, przysiadów, brzuszków i grzbietów. Szybko rozgrzał swe mięśnie i mógł przystąpić do cięższych ćwiczeń... Zaciął się. Od czego powinien zacząć? Dlaczego nie może nigdy pomyśleć o tym wcześniej? Planowanie nigdy nie było jego mocną stroną. Nic dziwnego, w końcu nikt nigdy od niego takiej umiejętności nie wymagał. W wojsku plan był gotowy. Podczas tej jedynej misji... Potrząsnął głową, odpędzając wspomnienia. Depresja to ostatnia rzecz, jakiej mu potrzeba. Życie przeszłością nikomu jeszcze nigdy nie wyszło na dobre.
Zacznijmy więc od treningu siłowego. Przydałby się jakiś sprzęt. Coś w rodzaju sztangi. Oczywiście było to wykluczone - nie znajdzie przecież nic takiego na równinach, gdzie wokół nie ma żywej duszy - więc została mu prowizorka. Najlepszą opcją wydawał się jeden z samotnych głazów. Idealny do treningu podnoszenia ciężarów. Złapał głaz, obok którego wcześniej przycupnął, szarpnął... Głaz ani drgnął. Był wbity w ziemię na amen. Shinzou natychmiast pomyślał o szukaniu innego kamienia, ale zdecydował się próbować dalej. Dlaczego? Sam nie wiedział. Wędrówka najwyraźniej poprawiła jego upór i determinację. Wszak taki był w końcu poniekąd jej cel. Szarpnął jeszcze raz... I jeszcze raz... I jeszcze raz...

Kilka godzin później:

- To do niczego nie prowadzi - stwierdził podnosząc butelkę wody i biorąc łyk.
Kamień ani drgnął. Nie miał pojęcia jaka siła trzymała go w ziemi, ale z pewnością nie zamierzała ustąpić. Niemniej jednak ów wysiłek poprawił wydajność jego mięśni. Teraz potrzebował czegoś lżejszego. Fizycznego odpoczynku. Co by tu... No tak! Medytacja! Usiadł na ziemi i zamknął oczy. Skoncentrował się w pełni na swoim Ki. Prowadził je przez swe kończyny. Kumulował je w dłoniach, nogach, klatce piersiowej... Powtarzał to przez kilka kolejnych godzin, podczas których zdążył wyćwiczyć się mentalnie i... opanować leitację! Tak... No dobra, nie do końca. Owszem - uniósł się kilka centymetrów nad ziemię, ale kiedy tylko skończył medytować zaskoczony padł na tyłek. Niezwykłe zjawisko - odruchowo nauczył się latać? Musi spróbować znowu. Nie było to jednak takie proste. Nie był na początku w stanie unieść się nawet na centymetr. Jak mógł to powtórzyć? Co powinien zrobić?
- Myślże... Myśl
Wyciszył się. Skoro wykonał to w trakcie medytacji, to logiczne jest, że musi być spokojny i opanowany. Spróbował przenieść Ki w górne partie ciała, aby stać się lżejszym. Na początku nie dawało to wiele. Ot unosił się parę centymetrów. Z czasem jednak było coraz lepiej. Unosił się coraz wyżej i wyżej. Metr, dwa, trzy metry. Po pewnym czasie opanował także poruszanie się na boki, ale nie było to zbyt spektakularne osiągnięcie. Poruszał się zbyt powoli. Dlatego też musiał przyspieszyć. Wychylał swoje ciało na przód i gromadził Ki w górnych partiach, dzięki czemu mógł lecieć w przód. Podobnie postępował przy manewrowaniu na boki, a w miarę treninu stawało się to coraz skuteczniejsze. Wciąż jednak musiał być szybszy. Nie ustawał w wysiłkach i przyspieszał cały czas. Leciał coraz wyżej. Coraz szybciej... Szybciej... Szybciej...

Kolejnych kilka godzin później:

Upadł na ziemię dysząc ciężko. Trening szybkościowy i wytrzymałościowy miał już z głowy. Dlaczego? Dlatego, że niczym kompletny idiota machał nogami w czasie lotu. Kompletniwe odruchowo. Przez cały czas. Coraz szybciej. Mięśnie w końcu odmówiły mu posłuszeństwa. Doczołgał się do głazu, otarł pot z czoła i... wydoił resztę wody z butelki. Trzeba znaleźć nową! Ale nie teraz. Robi się ciemno, a Shinzou jest zmęczony. Senny... Bardzo senny...
Ułożył się obok kamienia i zasnął. We śnie widział siebie. Latał nad lasami i polami machając do przypadkowych ludzi. Tak... Przyjemny sen...

OOC:
Koniec treningu. 30h wbite. Very Happy
Przy okazji nauka Bukujutsu. Po treningu bede miał ponad 10 energii więc wymagania będą spełnione.
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Pon Wrz 19, 2016 5:30 pm

Pif paf! Rozległo się z 20 m. za jego plecami. Nagle auto terenowe podjechało bliżej, a z pojazdu wyskoczyło dwóch kłusowników. Ubrania typowe dla safari, a w ręku solidne śrutówki.
-Ej Makumba!- krzyknęli w kierunku Shinzou. –Jakby co nic nie widziałeś. Mam nadzieję, że to nie był twój tygrys.- rzeczywiście, strzał obalił wielkie zwierzę, leżące teraz bez ducha na piachu. Rozmówcą był jegomość z jasną karnacją, blond fryzurą postawioną na jeża i gęstą czarną brodą. Jego towarzysz był nieco szerszy, choć również solidnie zbudowany, naturalnie biały i z rudą czupryną. Obaj bez problemu unieśli truchło i wrzucili je na tył pickupa. Przymocowali je linami, po czym w akompaniamencie głośnej muzyki z samochodowego raia pognali przed siebie.
Shinzou miał sporo farta. Co by nie mówić, gdyby nie kłusownicy, kotek miałby z niego potrawkę. Mógł jeszcze podążyć za śladami pozostawionymi przez potężne opony. Co teraz zrobi? Zechce się im odwdzięczyć czy zabawi się w obrońcę praw zwierząt? Jeśli z tropu miał być jakikolwiek pożytek, trzeba było podjąć decyzję jak najszybciej.

OCC: Wcale nie musisz ich gonić. Jak się zdecydujesz to opisz też, że ich znajdujesz. Będą w obozowisku, możesz zagadać.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Pon Wrz 19, 2016 9:25 pm

Shinzou spał sobie smacznie przy głazie. Po treningu był wyczerpany, potrzebował wypoczynku, więc spał jak kamień. Nic nie było go w stanie teraz obudzić. A może jednak? Około dwudziestu metrów za nim rozległ się huk wystrzału, głośny niczym uderzenie pocisku Ki, a zaraz po nim jeszcze donośniejszy głos Shinzou wypowiadającego brzydkie wyrazy. Zerwał się na równe nogi i zaczął się rozglądać dookoła, szukając źródła hałasu. Z początku nic nie zauważył, gdyż jego oczy nie zdążyły się jeszcze przyzwyczaić do światła, jednak już po chwili dojrzał sprawców niepokoju. Niedaleko niego zatrzymał się pojazd terenowy. Najwyraźniej to z niego ktoś oddał strzał. Shinzou natychmiast przygotował się do walki, ale nagle zauważył jeszcze jeden szczegół. Martwy tygrys. Najwyraźniej strzał powalił go na miejscu. Mało brakowało, a nasz bohater stałby się potrawką. Z terenówki wyskoczyło dwóch kłusowników. Coś do niego mówili, ale nawet ich nie słuchał. Za bardzo był zszokowany sytuacją i nie do końca doszedł do siebie. Zanim zdążył im podziękować za ratunek, ci zabrali ciało tygrysa i odjechali. Przez chwilę patrzył za nimi. Odwrócił się, chcąc iść w swoją stronę, ale coś go zatrzymało. Spojrzał jeszcze raz na oddalający się wóz... Wzbił się w powietrze i poleciał za nimi. W końcu musi się jakoś odwdzięczyć.

Złapał ich dopiero w ich obozie. Wylądował obok nich, kiedy tylko wysiedli z wozu.
- Chciałem wam podziękować. Jakby nie patrzeć uratowaliście mi życie. - skinął głową dwójce kłusowników. - Chciałbym się odwdzięczyć. Jest coś co mogę dla was zrobić?
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Czw Wrz 22, 2016 3:36 pm

Kłusownicy spojrzeli na Murzyna, a potem na siebie z wyraźnym zdziwieniem. Byli w szoku. Sprawdzili swoje sprzęty i nic nie miało zasięgu, nawet połączenie z internetem było niemożliwe.
-Jak tu dotarłeś?- spytał jeden z nich. –Wiesz jak uciec z tej równiny?- jego głos wskazywał na obawy, sprawiał dziwne wrażenie kogoś zagubionego. Rozejrzeli się wokół jakby szukali jakiegoś zagrożenia, ale nic nie nadchodziło. Drugi mężczyzna był jeszcze bardziej roztrzęsiony, podbiegł do Shinzou i potrząsnął nim szybko.
-Musimy wszyscy stąd uciekać!- wydarł się przy okazji lekko opluwając czarnoskórego. Nagle ziemia się zatrzęsła z głośnym hukiem. Z nielicznych drzew odleciały ptaki, przeczuwające niebezpieczeństwo. Kłusownicy natychmiast przeładowali swoje strzelby i zajęli pozycje przy aucie, rozglądając się nerwowo.
-Jak wiesz jak stąd uciec, to mów szybko! Prowadziłeś kiedyś samochód? Wsiadaj za kierownicę, a my będziemy czyścić drogę!- znów przerwał ciszę pierwszy z nich i obaj wskoczyli na tył pickupa, zajmując strzeleckie pozycje. Mieli nawet karabin maszynowy przyczepiony do części z przyczepą. –Szybciej czarnuchu!

OCC:
Próbujecie uciec z tego tematu, niestety to niemożliwe…

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Sob Wrz 24, 2016 1:01 pm

Ich reakcja była dość niespodziewana. To znaczy mieli prawo być zdziwieni na widok latającego człowieka. Ludzie, którzy nie słyszeli o takiej technice raczej powinni uznać to za dziwne. Tymczasem oni... Akurat to ich chyba najmniej zdziwiło. Raczej skupili się na tym, w jaki sposób się tu dostał. Jednocześnie wydawali się dużo bardziej wystraszeni niż wcześniej. O co chodziło? Czemu musieli uciekać? Co w tym takiego trudnego? Sam przyszedł tu bez żadnego problemu (nie licząc upału, który zresztą wciąż mu dokuczał). Jeden z nich podbiegł do niego i zaczął nim potrząsać, krzycząc jak opętany i opryskując go śliną. Shinzou lekko oszołomiony odsunął się i otarł twarz rękawem... W sumie po co mu kurtka? Przecież skwar jest okropny... Nieważne! Nie czas się zastanawiać. Najpierw musiał dowiedzieć się więcej. Czego tak się boją? O co im chodzi? Odpowiedź przyszła sama w postaci trzęsienia ziemi. Czarnoskóry wojownik zachwiał się i wylądował na tyłku, po raz kolejny tego dnia wykrzykując brzydkie wyrazy. Co się dzieje? Dlaczego ziemia się trzęsie? Było tak wiele pytań, których niestety nie było mu dane zadać. Kłusownicy za wszelką cenę chcieli opuścić równinę. Teraz już dobrze ich rozumiał. Zagrożenie już było dla niego jasne, choć wciąż nie znał jego powodów. Tymczasem kazali mu siąść za kierownicą... i jechać. Czy umiał prowadzić? Jasne! Wielu rzeczy już próbował podczas swej wieloletniej włóczęgi. Czy wie jak się stąd wydotać? Jakoś na pewno się da. Odpalił samochód i... jechał w stronę, z której przyszedł... Musi być jakaś droga.
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Nie Paź 02, 2016 2:37 pm

Ryk silnika obudził podrdzewiałą jeep'ową bestie by stopniowo nabierać prędkości. Rudzielec chwycił oburącz za uchwyty starego, ciężkiego karabinu maszynowego  na umocowanej do pojazdu podstawie by zacząć nerwowo się oglądać. Jego pofarbowany blond towarzysz z czarną brodą nie odstawał od regularnego obadania okolicy. Pojazd przyśpieszył, a Shinzou załączył ostatni, czwarty bieg. Więcej jak sto trzydzieści kilometrów na godzinę ten złom nie był w stanie wycisnąć. Ziemia znowu zatrzęsła się, a wraz z nią zachwiał się nieznacznie pojazd.
- Widzisz to kurestwo!? Hana nas ostrzegała, a teraz straciliśmy łączność. Noż k... - Czarny brodacz z farbowaną blond czupryną nie szczędził w słowach, machnął ciemnoskóremu nieznacznie by skupił się na drodzę po czym uniósł lufę bliżej prawego oka, a żeby przez lunetę przeczesać wzrokiem okolice.
- Zapomniałeś, że najlepsze kąski były właśnie w tej okolicy!? Spójrz na tego ogromniastego tygrysa! Chrzanić opinię zdziry, kiedy liczy się jak największa
forsa! -
wykrzyczał swoje rudzielec, mając na muszce nieskalaną przez cywilizacje, przestrzeń równinną. Po czym dodał nawet nie obracając się w kierunku magicznego nieznajomego.
- Tee... masz dać znać, jak w radio czerwona lampa przejdzie na zieloną. Cały sprzęt nam szwankuje i nie jesteśmy w stanie określić konkretnego położenia! - skwitował, gdy ponownie zatrzęsło się, tym razem stopniowo nabierając na sile, jakby stado słoni właśnie przebiegało przez obszar sawanny...niestety to było coś znacznie gorszego.
- Oż w mordę zapchlonego tygrysa! - rozdziawili gębę, gdy teren osuwał się zaledwie sto metrów za nimi tworząc głęboką wyrwę. W powietrze wyskoczył robaczy kolos o ostro zwieńczonych do tyłu wypustkach i brunatnych barwach, który niczym gigantyczna glizda pożerał tony ziemi na swojej drodze. Owy gumiasty buldożer sawannej natury o niebotycznych rozmiarach półtora metra średnicy w paszczy i długości bliżej nieokreślonej, ale zdecydowanie przekraczającej dziesięć krotność długości jadącego jeepa, ukazał się całej rójce. Poczwórna tarcza zębów w rozdziawionej, czerwiowej gębie przecięła niebo na ysokość pobliskich drzew i uderzyła z odgłosem młota pneumatycznego o powierzchnie będąc znacznie metalowej puszki z napędem na cztery koła.
- Strzelaj! - Brodacz uniósł rekę na spanikowanego operatora karabinu. Ten słysząc komende odruchowo nacisnął za spust z rozpoczęciem ostrzału. Długie i ciężkie łuski zasypywały posadzkę jeepa szybciej, niż burza piaskowa zbierała żniwo nieostrożnych wędrowców.
- tee...dużo ćwiczysz binocle!? - krzyknął pytającą na kierowce jeepa, jednakże rudzielec się nagle wtrącił.
- Pieprzyc ćwiczenia, nie widziałeś, że on fruwa, jak z bajki Pio Pio? - kłusownicy zaczęli się dąsać po tym ten bardziej brodaty przytaknął koledze mając w głowie plan.
- Nieważne, ale za to chcesz się zabawić w bombowca? - Parsknął z złośliwym uśmieszkiem mając plan.
- Jak uratujesz nam tyłki może nawet podzielę się forsą za tego tygrysa! Słuchaj, użyj tych swoich szamańskich sztuczek, pofruń jak kondor i obsraj tą glizdę. Czym będziesz srał pewnie się pytasz? Nie, nie zdejmuj gaci... -
Wziął łom i otworzył drewnianą skrzynkę z tyłu by rozwiać wątpliwości tego pytania, po przyjrzeniu się dało się dostrzec pokaźny zapas różnorakich materiałów wybuchowych, których tylko największy wariat przechowywałby w takim stanie. Ostatnią cechą rozsądku tej drewnianej skrzynki zdolnej zdmuchnąć ich wszystkich z powierzchni ziemi była bąbelkowa folia otaczająca stare przedwojenne granaty i laski dynamitów.
- To jak? Wyzywasz robala na hula hula? - Wyciągnął z kurtki pół przezroczystą, fioletową zapalniczkę do wzięcia i pokazał ją w momencie, gdy jeep się zatrząsł mocniej, aż o mało wszyscy nie stracili równowagi.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Sob Paź 08, 2016 10:55 pm

No i się zaczęło. A dzień zapowiadał się tak spokojnie... Dobra, podsumujmy. Shinzou przybył na równinę, po bardzo długiej wędrówce i zdecydował się potrenować. Z rezultatów był bardzo zadowolony. Nie tylko poprawił swą sprawność fizyczną, ale także nauczył się latać. LATAĆ! Po tym wszystkim był naprawdę usatysfakcjonowany, ale także bardzo zmęczony, więc zdecydował się odrobinkę zdrzemnąć. Nagle obudził go wystrzał ze strzelby. Kłusownicy uratowali go przed dzikim kotem. On sam poleciał za nimi, chcąc się odwdzięczyć... I wdepnął w gówno. Oto dwaj wojownicy sawanny posadzili go za kółkiem i kazali... jechać. Mknął więc przez pustą równinę, nie wiedząc dlaczego. Nie wiedząc po co. W jego głowie kotłowały się pytania. Nie potrafił sobie tego poukładać, więc po prostu jechał dalej. Kłusownicy darli się z tyłu. Nie rozumiał do końca, o co im chodzi. Czemu ziemia się trzęsie? Oto przyszła odpowiedź. Ogromny robal? Co ma zrobić? Obsrać? Obrzucić ładunkami wybuchowymi! To jest jakiś plan! Spojrzał jeszcze raz na bestię. Nie myślał długo. Wolał działać spontanicznie.
- Wskakuj ktoś za kółko
Złapał za ładunki i zapalniczkę i poleciał w stronę potwora.
- Chodź się bić frajerze! Dodonpa!
Wystrzelił z palca strumień Ki. Nie chciał się zbliżać do potwora ot tak, dlatego najpierw chciał go jakoś ogłusyć. Następnie podleciał nad niego i "obsrał go". No a bynajmniej spróbował. Kto wie, czy się uda?

OOC:
Sory, że tak mało. Czasu za bardzo nie mam, ani weny. Tochę też zmęczony jestem.
KI: 330-25=305
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Pon Paź 10, 2016 1:06 pm

Brodacz wskoczył za kółko ówcześnie oddając koledze o innej karnacji, swój stos ładunków wybuchowych. Shinzou momentalnie wbił się w powietrze spoglądając z góry na wygłodniałą, nienaturalnych rozmiarów koparkę równinną. Robal miał apetyt, a łaknienie było tak silne, że nie mógł się powstrzymać od tego by zafundować sobie deser przed obiadowy w postaci Jeepa i jego pasażerów. Niczym afrykańska choinka ubrana w bombki charakterystyczne dla kolektywu górniczego, nie zawahał się wymierzyć pierwszy atak w kierunku bestii. Obelga nie dotarła do uszu robala, bo trudno było określić, czy jest właściwie zdolna słyszeć dźwięki za to zdecydowanie zareagował na mały promień energii uderzający o prawy, górny próg jego okrągłej paszczy. Z małego otworu pierścieniowatego bytu wypłynęła stróżka czerwonej krwi. Potocznie wiadome było, że co krwawi to da się zabić. Stworzenie zastanawiało się z której strony nadszedł atak, poczucie ślepoty wobec niewidzialnego, latającego bytu uzmysłowiło mu, że będzie musiał wycisnąć ze swoich mięśni wszelkie siły. W efekcie wykonał bagatelnie wysoki skok o mały włos nie ocierając się o Shinzou. Teraz już czuł, że coś tam fruwa i zapewne niedługo przystąpi do ataku. Również oracz ziemny był co raz bliżej dwójki spanikowanych już kłusowników. Operator karabinu w poczuciu strachu, złapał mimo wszystko głęboki oddech, aby przeładować i wymierzyć ponowną serie pocisków w przeciwnika.

Shinzou ustawił się do pozycji zrzutu ładunków wybuchowych, był to jeszcze nieodpowiedni moment, ale wiedział, że niedługo to nastąpi. Robal właśnie rozdziawiał paszczę by skoczyć w jego kierunku.

OCC:
Jest akurat na początek, jeśli jesteś zmęczony to po prostu odpocznij i napisz później.
Warto wiedzieć:
 

OCC2:
Ekwipunek: +1 stos improwizowanych ładunków wybuchowych (obrażenia maksymalne 500, możliwe do użycia tylko raz, oddzielnie są nieefektywne.) [nie musisz ich zapisywać w ekwipunku na chwilę obecną]

Statystyki przeciwnika:

517/??? Punktów życia, (wcześniej 580 – 40 dmg – 23 dmg) - widać, że jest ranny od ostrzału maszynowego.
Siła: ???
Szybkość: ???
Wytrzymałość ???
Energia 0

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Czw Paź 13, 2016 9:41 pm

No i się zaczęło. Jak się zastanowić, to w sumie pierwsza prawdziwa walka w życiu Shinzou. To znaczy - pierwsza, w której skorzystał ze swojego Ki. Wcześniej były tylko uczniackie bójki i przepychanki... No i ta nieszczęsna misja. Przez chwilę wrócił do tamtego dnia. Widział zielonego stwora. Nie miał pojęcia, co to oznacza. Nie mógł się ruszyć. Stał jak wryty, wpatrzony w robacze monstrum. Usłyszał wołanie swego najlepszego przyjaciela... Potem tylko błysk światła. Potrząsnął głową, odsuwając od siebie wspomnienia. W tym momencie smuga światła, którą wystrzelił z palca, trafiła robala nad paszczę. Niezwykły zbieg okoliczności. Właśnie ta technika narobiła mu blizn. A teraz sam z niej korzystał. Mało tego - to była pierwsza technika, jaką poznał. Czy naprawdę tamto wydarzenie go do tego zmotywowało? Aż trudno w to uwierzyć, ale to jednak prawda... Ponownie odpędził od siebie myśli. Nie może się teraz rozpraszać. Toczy walkę z olbrzymim potworem! Liczy się tu i teraz. Musi być skupiony. Atak nie był specjalnie skuteczny. Taki pocisk Ki na tak olbrzymie cielsko... Nie - to nic nie da. Nie musiał na szczęście walczyć sam! Zaraz otrzymał pomoc od kłusowników w wozie. Wsparli go serią z karabinu. Może nie tak spektakularną, jak strzał światłem z palca, ale i tak bardziej skuteczną. Cholera! Tak być nie bedzie! Nie zgarną całej sławy, nie pozwoli im. Ustawił się w pozycji do zrzutu bomb. Robak zaś przygotował się do własnego ataku. O nie! Nie pozwoli mu! Szybko wzbija się jeszcze wyżej. Robak chyba nie umie latać, co nie? Jednocześnie otwiera skrzynkę i... wysypuje całą zawartość.
- Żryj to!
Zaraz potem, gdy ładunki obsypią już bestię, detonuje je. To powinno wystarczyć. A jeśli nie, to miał nadzieję, że kłusownicy wykończą potwora. Czy się uda?

OOC:

Akcja ofensywna: Zrzut ładunków i detonacja.

Nie wiem, czy liczyć "wzlot wyżej" jako akcję obronną. Już sama zdecyduj.
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Pią Paź 14, 2016 7:20 pm

Młody mężczyzna sięgnął wyżej nieboskłonu i zrzucił szereg materiałów wybuchowych. Wszystko poszło w drzazgi i powoli tonęło w paszczy robala łykającego to kolejne produkty eksplodujące. Jednak czegoś zabrakło, dość prostego czynnika, gdy Shinzou nadal dzierżył w dłoni podarowaną przez faceta zapalniczkę, a lont już się chował w czeluściach śluzowych robala zrozumiał, że bez ognia szanse na zapłon są wręcz znikome, a w stercie ładunków nie było żadnego detonatora. No i poszło...niezbyt usatysfakcjonowany robal zeżarł ładunki i runął na ziemie przyjmując na swoje wielkie cielsko kolejną serie pocisków z karabinu. Ziemia zadrżała od ryjącego potwora, który postanowił chwilowo ostać na powierzchni. Wielkie bloki ziemi przełamały się w gruzowate sterty, niszcząc całą okolice obecności robala na skalę kilku, może nawet kilkunastu metrów. Było to ciężkie do określenia z góry, czyżby cały plan w diabli strzelił?  Kilka mocnych uderzeń tylną częścią ciała i robal sformował stertę różnorodnych kamulców w tym wysuszonej ziemi. Zrobił potężny zamach grabiąc wspomnianą glębe i rozsypał wszystko w kierunku oddalającego się z nadmierną prędkością pojazdu, jak również kilka odłamków nawet doleciało do samego Shinzou. Żadne z gruntowych pocisków nie sięgnęło jego osoby...było blisko i chłopak miał szczęście, lecz gorzej stało się z oddalającym jeepem. Pasażerowie wydali z siebie płaczliwy krzyk dwóch przerażonych mężczyzn poprzedzający kolizje pojazdu. Nie dało się nic zrobić, poza oglądaniem widowiska, jak Jeep próbując wykręcać, zderza się z jednym kamulcem rozbijając się na drobne kawałeczki i wyrzucając w powietrze pasażerów. Jeden ostatecznie utknął w środku, zapewne kierowca... ale cały przód pustynnej bryki był zmiażdżony, a pojazd się zatrzymał. Rudzielec zaś stający ówcześnie przy stanowisku karabinowym, poleciał na kilkanaście metrów i niczym szmaciana lalka przeturlał się po wysoko trawiastym podłożu sawanny. Nie dało się określić z daleka ich obrażeń, ale można było przewidywać nawet najgorszy scenariusz. Robal, gdyby posiadał rozwinięte struny głosowe, zapewne chichrał by się na samą myśl sukcesu, że w końcu zmusił do zatrzymania swoją przyszłą zdobycz. Pędem zaczął ruszać się w kierunku pojazdu z zamiarem jego konsumpcji. Czekał, jednak robala ładny dystans do przemierzenia, choć na jego rozmiary i prędkość, to była nadal kwestia niecałej minuty.

OCC:
Ekwipunek: -1 stos improwizowanych ładunków wybuchowych. We wnętrzu robala.
 
Statystyki przeciwnika:

477/900 Punktów życia, (wcześniej 517-40). Ładunki są wewnątrz robala.
Siła: 65
Szybkość: 14
Wytrzymałość 60
Energia 0

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Pią Paź 14, 2016 9:23 pm

Niesamowite. Ludzie nie są wielkimi kosmicznymi wojownikami. Teoretycznie ustępują miejsca Saiyanom. Oczywiście jest to nieprawdziwy przesąd, ale w tym momencie wydawał się całkiem prawdziwy. O tak. Ludzie mają talent do niesamowitych wyczynów. Tyle tylko, że nie zawsze jest to dobre. Czasem osiągają niesamowite rzeczy! Czasem, tak jak Shinzou, są w stanie zrąbać coś niemożliwego do zrąbania. Te ładunki mogły zakończyć walkę. Te ładunki mogły bez problemu rozwalić robala. Mogły przechylić szalę zwycięstwa na stronę Shinzou. Tymczasem on to spieprzył. Niesamowite! Wystarczyło tylko podpalić najpierw lont, a tymczasem on o tym zapomniał... Jedno zadanie... A on to spieprzył. Nie tłumaczy go nawet to, że jest jeszcze początkujący. Nic go nie tłumaczy. Nie dość, że nie pokonał bestii, to jeszcze... No właśnie. W tym momencie posypało się absolutnie wszystko. Co prawda sam uniknął wszelkich obrażeń, ale jego towarzysze nie mieli tyle szczęścia. Jeden z nich wypadł z pojazdu. Wyglądało to okropnie - raczej niewielkie były szanse, że to przeżył. Tymczasem drugi został uwięziony. Utknął wewnątrz pojazdu. Shinzou patrzył na to z góry. Był wstrząśnięty i wściekły na samego siebie. Jak mógł to spieprzyć! Coś tak prostego! A teraz jego towarzysze są w niebezpieczeństwie, obaj ranni, jeden prawdopodobnie martwy. A on sam... Zapomniał o cholernej zapalniczce... Zacisnął zęby w furii, po czym schował zapalniczkę do kieszeni.
- Zdechniesz gnoju! Słyszysz!?
Zaraz przystąpił do spełnienia swej groźby. Poleciał w stronę jeepa. Potrzebował broni. Koniecznie. Gołymi rękami raczej nie da rady. No i była jeszcze szansa, że kule doprowadzą do wybuchu ładunków. Czy znajdzie ową broń? Czy będzie sprawna? Jeśli tak, to mierzy w ciało robala, uprzednio szacując, gdzie mogą być ładunki. Powinien dać radę - w końcu jest żołnierzem. Potem strzela. Jeśli broń nie działa - trudno. Wtedy pozostaje walka na piąchy. Szarżuje z pełną siłą na potwora i... uderza.

OOC:

Akcja neutralna: Próba zdobycia karabinu.
Akcja ofensywna: Seria z karabinu z nadzieją na detonację ładunków (jeśli karabin jest i działa), w przeciwnym razie Potężny Cios.

EDIT:
Sorki, zapomniałem o zadawanym DMG.
Jeśli seria z karabinu - 40 DMG (+ ewentualne 500 za detonację)
Jeśli potężny cios - 44 DMG (22 siły + 22 szybkości)
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Sob Paź 15, 2016 2:06 am

Zapalniczka wylądowała do kieszeni, zapewne młody nadal miał urazę do tego, jak mały detal prawdopodobnie zrujnował życie dwójki ludzi. Nie znał ich zbytnio, także z szacunkiem go raczej nie traktowali, ale życie, to życie...chyba jednak je cenił nie tylko u siebie. Ruszył lotem koszącym w kierunku Jeepa. Znalazł się tam szybciej od robala, który co raz bardziej nabierał rozmiarów ze zbliżającym się dystansem. Tygrys przyczepiony do Jeepa stał się historią, ciężko było nawet określić, czy papka rozbryzganego mięsa zmieszana ze strzępkami sierści mogła kiedykolwiek być jakimś zwierzęciem. Kierowca brodacz, dzielnie siedział za kółkiem do ostatnich chwil swego tchnienia. Jego głowa w nienaturalnym spokoju spoczywała na kierownicy nie dając żadnych oznak życia, a w oddali dało się dostrzec jego kompana. Poskręcanego nienaturalnie rudzielca...który cicho stękał i najwyraźniej jeszcze żył. Na jak długo i czy to nie jest zbliżająca się śmierć w męczarniach tego ciemnoskóry nie był w stanie określić. Nie było na to czasu, karabin przymocowany do Jeepa miał częściowo urwaną podstawę lecz to nie miało znaczenia. Porządnym szarpnięciem pokaźnych rozmiarów i ważący swoje karabin, pięknie układał się w dłoniach ex-żołnierza. Taśma pocisków starczała jeszcze na dwie serie, bez wahania wymierzył w potwora i zaczął strzelać. Pociski skutecznie rozszarpywały kolejne fragmenty ciała piekielnej dżdżownicy. Pierścieniowaty byt stękał bryzgając lepką cieczą z paszczy, ale był zawzięty, bowiem napędzała go myśl schwycenia zdobyczy i ucieczki pod ziemie. Już był blisko, rozdziawił paszczę i z wolna zaczął pochłaniać strzępki pojazdu w mikserze z kierowcą i flakami tygrysa.


OCC

Robal ciebie ignoruje.

Ekwipunek:
+1 Fioletowa zapalniczka [nie trzeba zapisywać],
+1 Prowizoryczny CKM [2/??? możliwe strzały serią] = 40 dmg na serie.

Statystyki przeciwnika:

437/900 Punktów życia, (wcześniej 477-40). Ładunki są nadal wewnątrz robala.
Siła: 65
Szybkość: 14
Wytrzymałość 60
Energia 0



______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Shinzou

avatar

Liczba postów : 18
Data rejestracji : 09/09/2016


SCOUTER
HP:
330/330  (330/330)
Ki:
305/330  (305/330)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina   Wto Paź 18, 2016 9:20 pm

Czuł się okropnie. Nie powinien się teraz obwiniać. Nie może się rozpraszać, a poza tym to w końcu jego pierwszy raz... Niemniej jednak, nie mógł sobie wybaczyć... Jeden głupi błąd i dwie ofiary. Jedna z nich - kierowca - już na pewno martwa. Druga z ofiar, nawet jeśli przeżyje ten incydent, co jest bardzo mało prawdopodobne, prawdopodobnie nie będzie już nigdy w pełni sprawna. Shinzou patrzał zrozpaczony, jak kierowca wozu, oparty o kierownicę, znika wewnątrz paszczy olbrzymiej bestii... Wszystko z jego winy. Drugi jeszcze żył, ale raczej nie na długo... Czarnoskóry wojownik chwycił za karabin i posłał w stronę bestii serię. Jak widać, broń była sprawna, co mogło mu trochę ułatwić zadanie, ale jeśli nie znajdzie sposobu na wysadzenie bomb, to i tak będzie po nim. Chyba, że ucieknie, ale nie chciał w ten sposób splamić swej godności. Chciał doprowadzić tę walkę do końca. Pomścić swych kompanów. Nie chciał mieć do siebie wyrzutów. Nigdy więcej bezsilności... Jak wtedy, na misji... Schwycił karabin mocniej i pomknął w stronę pokaleczonego kolegi. Dla kierowcy nie było już nadziei, ale jego wciąż może uratować. Bierze go na plecy, uważając, by przypadkiem go bardziej nie poranić. Patrzy w paszczę potwora, starając się obmyślić jakiś plan. No i jest. Wzbija się w powietrze i rozpoczyna lot wzdłuż olbrzymiego cielska robala. Jednocześnie prowadzi serię z karabinu. Ma przy tym nadzieję, że spowoduje to rozerwanie ciała potwora (oczywiście częściowo) i odsłonięcie choćby jednego ładunku. Jeśli takowy trafi, jego eksplozja powinna wysadzić i pozostałe, więc przez cały czas stara się go wypatrzyć. Czy mu się uda? Tego dowiemy się niebawem.

OCC:

Akcja neutralna: Podniesienie rannego.
Akcja ofensywna: Seria z karabinu - 40 DMG + (ewentualnie) 500 DMG za wysadzenie ładunków.

Pozostaje 1 seria.
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina   Sro Paź 19, 2016 12:25 am

Młodzieniec jeszcze będący nieproszonym gościem zarówno kłusowników, jak i sawannego robala, stał się głównym pierwiastkiem obecnych wydarzeń. Szybkim ruchem zbliżył się do poszkodowanego w wypadku rudzielca i ostrożnie podniósł go przekładając przez własne ramię. Mając na muszce pierścieniowa zwierzynę, nie puszczał spustu ciężkiego karabinu maszynowego nawet na moment. Z wolna wycofując się, wypruwał ze swojej automatycznej zabawki to kolejne zabójcze naboje. Dźwięk wypalanego prochu w szczelnie zamkniętych kapsułkach zagłuszał ciche jęki krytycznie rannego kłusownika. Zapewne ofiara wypadku w niebo głosy wykrzyczałaby obecne poczucie bólu, gdy owy ból nie był na tyle silny, że otumaniał jego umysł. Shinzou wzniósł się w powietrze bez większych przeszkód, co więcej sawanna bestia właśnie skończyła swój posiłek, gdy znalazł się na dostatecznie bezpiecznym pułapie.

Tolerancja robala na serie kłujących naboi oraz nienaturalnego huku doszła do zenitu. Nasycony zdrową porcją żelastwa oraz białka, zaczęła grzebać pionowo w ziemi. Kolejne pierścienie zanurzały się w nowym tunelu wpychając się w głębokie zakamarki gleby. Sylwetka dwóch mężczyzn lewitujących wysoko nad ziemią dało się dostrzec w promieniu setek metrów, wątpliwe było, żeby ktokolwiek ich zauważył. Mogli już tylko przyglądać się, jak zwierzę wwierca się znikając im z oczu. Ostatnie machnięcie ruchliwego dupska dżdżownicy skończyło się jednak spektakularnie. Szereg natężonych i wyraźnie słyszalnych huków zagrzmiał wstrząsając ziemią w najmniej promieniu dziesięciu kilometrów. Ziemia zapadała się wokół rozsadzanego od środka robactwa, a tunel wcześniej zasysający bestie w odpowiedzi na łunę ognia wypluł kawałki mięsa i niewyobrażalne ilości krwi pełzacza niczym gejzery gorącej wody ze parków narodowych zachodniej stolicy. Wytryskana krew rozprzestrzeniła się po okolicy oblewając całą okolice luną rubinowego deszczu. Owe niecodzienne zjawisko atmosferyczne spłoszyło zapewne wszystkie zwierzęta w odległości dziesiątek kilometrów, jak również zadbało o to, by najbliżsi temu otoczeniu mogli doświadczyć kąpieli z krwi poległego reprezentanta natury.

Kolejna eksplozja tym razem wystrzeliła pozostałe strzępy lekko nadtrawionego pojazdu terenowego. Wylądował zaledwie parę metrów od wielkiego otworu, ale trzeba było przyznać, eksplozja była na tyle silna, że spowodowany łomot wystrzelił maszynę sporadycznie wysoko.
Nagle coś zatrzeszczało… Przypominało to odgłos radia, który dochodził od okrągłego obiektu wystrzelonego niewiele dalej od Jeepa. No by teraz radio przywróciło sygnał było wręcz komicznie niewyobrażalne!
- Mama Puma wzywa Czerwone Kociaki! Straciliśmy z wami kontakt od ostatniej godziny. Odbiór! – kobiecy głos bardzo przewrażliwionej i ledwo powstrzymującej złość grzmiał przez radio.

OCC:

Robal pofrunął do świata pierścienic, gdzie będzie rył ziemie w nieboskłonie galaktycznym do czasów nadejścia Wielkiego Robaczego Boga Chaosu Pożerającego Wszechświaty!

Ekwipunek:

Statystyki przeciwnika:

-203/900 Punktów życia, (wcześniej 437).
Siła: 65
Szybkość: 14
Wytrzymałość 60
Energia 0

OCC2:
Koniec walki.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Równina   

Powrót do góry Go down
 
Równina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: