Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pasmo Górskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pasmo Górskie   Sro Maj 30, 2012 4:40 pm

First topic message reminder :

Zdające się nie mieć końca góry, pokryte gdzieniegdzie warstwą wiecznego śniegu. Z drugiej strony, pełno tu aktywnych wulkanów i wielu innych zagrożeń pogodowych, na które trzeba uważać. Podobno gdzieś tam grasuje Wielka Stopa i jej brat, Wielkie Nozdrza, dlatego zaleca się ostrożność.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Siódemka
Ziemniak


Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013


SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Pon Lip 01, 2013 9:45 pm

Nikt nie odpowiedział na moje pytanie. Pewnie to tajemnica, ale prędzej czy później i tak się dowiem. Dragot podszedł do mnie i flegmatycznym głosem poprosił mnie, żebym usiadła. I tak miałam w planach to zrobić, bo zmęczenie dało się we znaki, więc przystałam na to i usiadłam. A on zaczął robić dziwne rzeczy. Najpierw ukucnął na jedno kolano, próbował się skoncentrować. Zrobiłam wielkie oczy i pytająco spojrzałam na Frosta, jednak on tego nie widział. Zajmował się patroszeniem niedźwiedzia i obdzieraniem go ze skóry. Widok ten sprawił, że odwróciłam głowę. Dragot dalej się koncentrował, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Z braku pomysłu spojrzałam w ciemne, pokryte gwiazdami niebo. Pokryte śniegiem góry roztaczały się po horyzont.
Z podziwiana krajobrazu wyrwał mnie Frost. My nie gadamy, właściwie nawet nie wiem co robimy. Ale miał rację, należałoby zebrać trochę drewna. Ogień odstraszy zwierzęta zwabione zapachem krwi. Spojrzałam na tego obok mnie, jednak on jakby nie usłyszał.
„-Mam dalej siedzieć, czy mogę iść?” – zapytałam Dragota. „-Frost, co on robi?”- spytałam tym razem dowódcę, bo poprzedni w ogóle mnie nie słuchał.

OOC:
Początek treningu
Powrót do góry Go down
Drag
Goat


Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013


SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 02, 2013 12:31 pm

Koncentracja wyszła mi co najwyżej średnio, jednak jakoś trzeba było to zacząć. Alice wyglądała na bardzo znudzoną, w sumie na jej miejscu też bym był. Co prawda ja potrafię zająć się samymi myślami ale w tym wieku to by mnie nie zadowoliło.Frost chciał przerwać mój trening, jego słowa były dla mnie idiotyczne. Bo po co Rikimaru miał by znikać z oczu by potem wrócić bez drewna. Może i mnie się to wydawało logiczne ale widać nie każdemu. Dziewczynka już nie wytrzymywała, jednak skoncentrowałem się wystarczająco więc z nudą koniec.
-Siedź spokojnie, zaraz zobaczysz co chce zrobić.
Powiedziałem to cicho, i wyraźnie. Mogłem już przejść do praktyki w moim treningu.

Trening:
 
-Dziękuję za pomoc Alice, przy okazji też musiałaś się czegoś nauczyć.
Powiedziałem to pełen wdzięczności, oni nie pozwolili by mi wytrenować takiej techniki na żywym ciele. A z racji tego że ona jest Demonem przy okazji nauczyła się jednej z naszych technik. Wstałem, rozciągnąłem się i odwróciłem do Frosta. Teraz dla odmiany mogłem go posłuchać.
OOC:
Koniec Treningu
Muzyka podczas treningu
Powrót do góry Go down
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 02, 2013 9:52 pm

Dragot kazał mi siedzieć spokojnie. Łatwo mu mówić, to nie on się nudzi. Po chwili zrobił mi parę zadrapań na ręce. Myślałam, że mu odbiło, jednak nie zareagowałam, bo w gruncie rzeczy nawet ich nie czułam. Obserwowałam go, bo nie wiadomo, co mu jeszcze wpadnie do głowy. Złączył dwa palce, a w kilka sekund po tym zaczęły świecić na szaro, z dodatkiem jakby zieleni i niebieskiego. Ładne to było, takie kolorowe i świecące. Dotknął jedno z zadrapań tym szarym, a ja się zastanawiałam, po jaką cholerę się na to zgodziłam. Na szczęście to nie piekło, nie bolało, ani nie wywoływało jakiegokolwiek dyskomfortu.  Mogę, nawet orzec, że nie było to nieprzyjemne. Gdy przestał mi zasłaniać, zobaczyłam, że skaleczenia nie ma. Skóra wyglądała na gładką, jakby po zastosowaniu jakiegoś kremu. Przydatna rzecz, nie powiem.  Nagle jego palce zaczęły świecić jakby mniej, więc stanął w miejscu i znowu się koncentrował. Po tej czynności ponownie zaczęły jarzyć się tak mocno jak wcześniej.  Odsunął się  trochę, chyba miał zamiar zlikwidować ranę na odległość. Na początku nie za bardzo mu szło; nie panował nad świecącą substancją. Latała w powietrzu to w prawo, to w lewo, w górę, w dół. Skojarzyło mi się z wężem, takim do zaklinania. Gdy w końcu ją „zdyscyplinował”, to nakierował strumień światła na kolejne z zadrapań. Szare coś jakby przyczepiło się do niej, zupełnie jak pijawka. Był to ciekawy widok i fajne doświadczenie. Ponownie udało się wyleczyć ranę. Myślałam, że to już koniec, jednak mu nie było dość. Tym razem zrobił mi zadrapania na nadgarstku i oddalił się jeszcze bardziej. Fala światła objęła jego dłoń, po czym wystrzelił ją w moim kierunku. Ponowie przyczepiło mi się do ręki, tylko, że było większe. Światło, kolory… Zawsze lubiłam fajerwerki. Podziękował mi za pomoc i uznał, że się czegoś nauczyłam. Nie ma to jak być królikiem doświadczalnym… Co do nauki, to raczej nie jestem w stanie  tego powtórzyć, jednak może uda mi się „zaświecić”. Po jakże wylewnym podziękowaniu poszedł porozmawiać z Frostem. Zrobiłam tak jak wcześniej wymieniony.


Trening:
 


Ten zachwyt nie trwał długo, bo która jest godzina? Ile czasu tu jestem? Chyba niedługo, bo księżyc zmienił swoje położenie prawie niedostrzegalnie. Jednak zniżyłam się i zaczęłam zrywać gałęzie. Gdy już nazbierałam wystarczającą ilość, poleciałam do reszty. „Ciekawe jaka będzie ich reakcja?”-myślałam.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 02, 2013 10:58 pm

Rikimaru napisał:
Dotarł w końcu na miejsce, rzucił gałęzie między nimi i odrzekł z uśmiechem:
- To teraz niech ktoś rozpali i upieczemy tego udźca, dzika lub cokolwiek to jest.
Humor mu się znacznie poprawił. Spoglądał na Frosta, ponieważ zastanawiał się czy jego urządzenie ma dystans dalszy niż kilometr. Oddalając się na tyle, liczył że nie, ale jeżeli jednak Frost już zna jego moc, to ciekawiło go jaka będzie reakcja. Z kolei innych pewnie będzie zastanawiać ta nagła zmiana nastroju w ciągu zaledwie 10-15 minut. Również zastanawiał się nad tym czy inni gdzieś w międzyczasie poszli czy sobie gadali. Dopiero zaczął patrzeć się po innych.

Zauważył jakiś dziwny nastrój. Dziewczyna chyba dopiero co wróciła, a Dragot stał niewiele dalej niż wcześniej. Noc już zapadła na dobre. Było koło północy albo i nawet koło pierwszej. Pasowało pójść spać, ale lepiej nie zasypiać w takim ziąbie. Rzucił drwa i nie czekał aż ktoś się tym zajmie. Sam postanowił działać. Uśmiechnął się jedynie, ponieważ liczył, że po niedawnej akcji będzie w stanie osiągnąć kolejny poziom. Tym razem miał pomysł na technikę. Liczył, że to coś da. Ułożył ładny stosik z gałęzi i...

OoC:
Trening Start
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sro Lip 03, 2013 9:37 am

... włożył w nie rękę. Mniej więcej w sam środek licząc na to, że mu wyjdzie ta sztuczka.
Trening:
 
Po chwili mogli ujrzeć lecący dym z wnętrza stosu, a potem pojawił się płomień, który bardzo szybko zajął drewno i mogli cieszyć się w końcu ciepłem. Dobry nastrój również wpływał na jego zdolności. Nie przykładał wcześniej do tego takiej uwagi. Wstając, wyciągając rękę z płomieni zgasił aurę na dłoni.
- No dobra. Ogień mamy. Teraz zjemy i pójdźmy spać. Czuję, że czeka nas ciężki dzień. - odrzekł ze spokojem, a potem odszedł trochę na bok, usiadł na wystającej skale i wystawił do przodu rękę.
Dalej Trening:
 
Skała rozsypała się na kilkadziesiąt kawałków. Zgasił płomień na ręce całkowicie i podszedł z powrotem do grupki.

OoC:
Koniec treningu 9h
Wcześniej o regeneracji zapomniałem, więc już FULL Ki jest.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Xanas

avatar

Liczba postów : 548
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sro Lip 03, 2013 6:38 pm

Przez tą chwilę dużo się działo, a ja miałem wystarczająco czasu by skończyć racjonować jedzenie. Nie było to pięknie posiekane , ale raczej narzekać nie będą. Spojrzałem po wszystkich i po chwili wrócił Rikimaru z gałęziami. Nie byłem zmęczony, za to głodny jak wilk. Oczywiście , mógłbym zjeść to mięso na surowo, ba, nawet nawet gdy jeszcze żył, jednakże jesteśmy cywilizowaną rasą i lepiej smakuje przypieczone.
Na wcześniejsze pytanie Alice odpowiedziałem wzruszając ramionami.
- Cholera wie, jak będzie sprawiał problemy to powiedz. On jest dziwny.
Gdy Riki rozpalił ogień przez chwilę spoglądałem się w płomienie po czym zacząłem wbijać patyki w mięso by każdy mógł sobie podgrzać. Ja sam wziąłem jeden z tych kijaszków i wbiłem w ziemię pod takim kątem by nie musieć trzymać.
Tamci dwoje skończyli swoje dziwne rzeczy, a ja ruchem reki kazałem wszystkim siąść przy ognisku.
- Jutro skoro świt ruszamy na poszukiwania. Dla tych którzy nie wiedzą mogę powiedzieć że z tych roślin będzie robione antidotum. Nie ważne dla kogo, ważne jest tylko to że nieważne czy was lubię , czy nie to jeśli ktoś narazi na szwank moje zadanie to osobiście ukatrupię.
Po tych słowach zdjąłem udziec który już się upiekł i wgryzłem się w niego. Zjadłem szybko i jeśli nikt nie miał do mnie pytań poszedłem się położyć. Nie spałem jednak, a patrzyłem w gwiazdy przez całą noc.
----------------------------------------------------------------------
Okazało się że jednak i mnie zmógł sen, bo obudził mnie dziwny harmider. Raptownie otworzyłem oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej. Zaatakowało nas pełno jakichś dziwnych istot, jednakże scouter nie pokazywał większej siły niż 1. To musiały być jakieś zwierzęta.
Wstałem chcąc je przepłoszyć i wtedy same rzuciły się do ucieczki. Już miałem się przeciągnąć gdy coś spowodowało że serce stanęło mi do gardła. Jedna z kóz ciągnęła za sobą...worek z roślinami!
-ARGHHH! - ryknąłem i w moment byłem na nogach. - Łapać to... coś!
Momentalnie wzniosłem się w powietrze i rozwijając najszybszą prędkość pognałem za kozłem chcąc odzyskać co moje.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Czw Lip 04, 2013 12:41 am

Zgodził się ze słowami Frosta, ale nie komentował nic. Wziął kawał mięcha i również jak "obcy" nabił go na większą gałąź i trzymał nad ogniem. Tak wielki płomień upiekł w miarę szybko jego danie, które zdjął z kija, zgarnął trochę kwiatów z worka, tych pierwszych z mokradeł, których mieli nawet aż za dużo i obsypał mięso dookoła. Wziął pierwszy kęs i niemal się rozpłynął. Zdał sobie sprawę z tego, że ostatnio jadł posiłek dany mu przez staruszka właśnie na mokradłach. Zrozumiał również, że staruszek używał tej rzadkiej rośliny do przyprawiania posiłków, ponieważ czuł tę lekką ziołową nutę. Tak doprawione mięso było przepyszne. Po zjedzeniu całego kawałka rzucił się na trawę, która znajdowała się dość blisko ognia. W miejscu gdzie całkiem stopniał śnieg i nawet wyschło. Było dość miękko, więc przynajmniej powinien się wyspać, a zasnął bardzo szybko. Minęło maksymalnie trzy sekundy. Był na tyle zmęczony ostatnimi dniami, gdzie tak naprawdę nie miał zbyt długich przerw na sen.
* * *
Tak przespał całą noc. Nie obchodziło go czy towarzystwo sobie gawędziło czy nie, bo miał naprawdę mocny sen. Zbyt mocny, ponieważ nawet nie robiło na nim wrażenia chodzące po nim stado kóz. Dopiero czyjś krzyk go wybudził i wtedy poczuł jak coś po nim skacze. Zerwał się wtedy na równe nogi, a jedna z kóz, która właśnie była na jego plecach wyrżnęła łbem o kamień. Była to koza, która zaczepiła rogiem o worek. Sytuacja była niezwykle komiczna i wydawałoby się, że strach Frosta szybko się skończy, ale kozica potrząsnęła łbem i przyspieszyła w górę. Gnały wyżej i wyżej, tam gdzie śnieg, mróz i wiatr oraz strome stoki. Przynajmniej spodziewał się śniegu, ale słońce roztopiło wszelki śnieg do 1 km w górę. Jedynie na samych szczytach znajdowały się czapy lodowe i śnieg. Nie był jeszcze do końca przebudzony. Rozciągnął się, ziewnął szeroko i patrzył jak przybysz z kosmosu próbuje złapać kozła z worem.
- Pfff. Jakby go zabić nie mógł. Mielibyśmy śniadanie. Hmm... dorwę sobie jakiegoś kozła. O... Ty będziesz moim śniadaniem! - krzyknął na jednego z bliższych, który nie spieszył się z ucieczką. Ruszył do niego na szybkości i przywalił rozgrzaną od KI dłonią. Dobry czas na rozwinięcie umiejętności na wyższy poziom. Kozioł padł martwy. Złapał za jego nogi i ruszył szybkimi skokami za Frostem. Spojrzał do tyłu i wrzasnął ile sił miał w płucach:
- Kompania wstać! Do biegu już! Pobudka!!! Bo was zostawimy!
Bardzo szybko oddalali się z "obcym" od tej dwójki, która i tak się przyda, gdyby kozioł miał nagle zawrócić to wpadnie prosto na nich. Potem mu wpadło do głowy, że powinni go otoczyć. Był jeszcze na tyle blisko, że dorzucił:
- Alice idziesz od frontu, Dragot idziesz na lewo, ja biorę go od prawej. Oczywiście chodzi o tego z workiem. - wskazał tylko kierunek palcem, ponieważ kozioł już zniknął za skałami i nie był widoczny tak dobrze z dołu. Liczył, że im wyjdzie jakoś ta współpraca.

OoC:
Aura szybkości -50HP (245 speeda)
Ki-Sword na najbliższym koźle, na przyszły posiłek (399dmg; -399KI)
KI: 2100-399=1701
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Czw Lip 04, 2013 11:11 am

z Przestrzeni Powietrznej

Leciał z Przestrzeni Powietrznej rozciągającej się nad kulą ziemską, aż dzięki zmysłom dokładnie zlokalizował źródło kilku Ki. Były od siebie całkowicie różne, zarówno w wartości jak i "konsystencji", nie była to grupa typowych ziemian. Znaczy szczerze powiedziawszy tylko raz miał okazję widzieć ludzi, a tak to natykał się na kosmitów, więęęc... taaak... nie był pewny czy któraś z tych mocy należy do Ziemianina. Tak czy siak zainspirowany przemieszczającymi się energiami, sam podążył w locie za nimi.
Gdy był tak jakoś kilometr za nimi, to ostrożnie wylądował na zbitej śniegiem, twardej powierzchni i musiał przyznać, iż przypominało mu to miejsce jedno z najbardziej lodowych zakątków Ziemi, skąd właśnie narodził się na nowo. Brr, złe wspomnienia, oj złe, ale tutaj było "cieplej", co nie oznaczało że powinien cieszyć się i podskakiwać z radości. Musiał skupić się i jak najpóźniej dać o sobie znać. Chciał po prostu pooglądać czym zajmują się na co dzień te istoty. Może to głupie, ale jeszcze nie miał okazji zbliżyć się na tak długi czas do większej grupy osób. Kaede raz zaprowadziła go do wioski ludzkiej, lecz tylko po to, aby złożyć podarunki. Nie miał sposobności przyjrzeć im się z bliska, jak teraz.
Grupa składała się z czterech osób. Wyglądali zupełnie odmiennie i prezentowali także inne rasy. Najbliżej niego była dwójka, która miała w sobie pokłady genów demona. Rogowaty jegomość nawet był nim w pełni. Dziewczyna (czy dziewczynka, i tak nie rozróżniał tych terminów) znajdowała się nieopodal dogasającego ogniska. Uuu, ciepełko... tak bardzo chciałby się zbliżyć, ale schowany za skałą od razu zdradziłby swoją obecność. Czerwone kudły na tle śniegu dość mocno odznaczały się. Kiedy tak wędrował wzrokiem, to dostrzegł jeszcze dwie postacie oddalające się za czymś włochatym. Nie mógł przyjrzeć im się aż tak dobrze, gdyż oddalały się, a skrócić dystansu nie mógł. Nie było po drodze innej przeszkody, za którą mógłby się zabunkrować i dalej badać. Jeeej, był wielce zaintrygowany takim zbiorowiskiem ludno... istot.

Ooc: Xanas mi pozwolił do Was dojść, jak coś to odlecę, ale nie mam co robić w fabule
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Czw Lip 04, 2013 1:29 pm

Ognisko rozpalone, mięso upieczone, wszystko idealnie... Dla nich bo mnie te rzeczy potrzebne nie są.
Stałem z założonymi rękoma opierając się o głaz sporej wielkości, wysłuchując co zimnokrwisty ma do powiedzenia.*Więc worek ten zawiera rośliny które będą potrzebne do stworzenia antidotum dla nie wiadomo kogo. A myślałem że nie można tego bardziej skomplikować.*
Zasnąłem jako ostatni, co prawda najpierw upierałem się że"będę medytował całą noc" Ale koniec końców poległem. Wciąż opierając się o skałę siedziałem z prostymi nogami, podpierając swą głowę ręką. W tej ciszy niewiele mogło mnie powstrzymać.  

***
Sen miałem lekki więc dla odmiany szybko się obudziłem, byłem bardzo nieogarnięty więc widok tych kóz górskich dość mocno mnie zdziwił. Przeciągnąłem się i próbowałem je przepłoszyć "błyskotkami" lecz gdy zobaczyłem że jedna z tych kóz ucieka z workiem spoważniałem. Postąpiłem podobnie co Rikimaru i przy okazji ki blastem załatwiłem jedną z kóz bliżej nas . Błękitno włosy kazał nam okrążyć to stworzenie więc rozkaz ten starałem się wykonać. Co prawda latać wciąż nie umiałem ale wysokie skoki i "dashe" nie sprawiały mi problemów. Wskoczyłem na jedno z drzew po mojej lewej po czym wyskoczyłem na jakieś 20M w górę. Stamtąd dostrzegłem nasz cel, po czym używając ki odbiłem się w tym kierunku. Przy okazji postanowiłem wykorzystać moją umiejętność zmiany kształtu i rozciągnąłem swoją rękę aż dotknęła podłoża po czym przyciągnąłem się do niego. Umiejętność ta co prawda nie przydała by się w walce ale do przemieszczania się była w sam raz. Ustawiłem się na pozycji i odciąłem jej drogę na lewo. Od pozostałych zależała reszta.
OOC:
Regeneracja HP:
(Moje HP: 408 + 60 = 468)
Ki blast wykorzystany na najbliższym koźle:
(7 DMG; - 10 KI)
Moje KI: 1050 - 10 = 1040
Powrót do góry Go down
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Czw Lip 04, 2013 8:58 pm

Rikimaru wrócił, rzucił gałęzie i sam się nimi zajął. Włożył rękę w stos drewna, po chwili drzewo płonęło w najlepsze. Kolejna osoba potrafi sprawić, że jego ręce jarzą się światłem. Jego świeciło się na lekko fioletowy kolor. Przypatrywałam się temu, ciekawiła mnie ta sztuczka. Dyskretnie obserwowałam go, bo widziałam, że nie na tym koniec. Nie myliłam się, tym samym czymś zaczął machać przy skale, która po chwili rozsypała się. Potem powrócił do nas. W międzyczasie usiadłam przy ognisku, wzięłam najmniejszą porcję mięsa i zaczęłam ją opiekać przy ogniu. Upieczone mięso było przyzwoite, ostatnio jadłam około południa, więc strasznie głodna nie byłam.
Frost odpowiedział na moje pytanie, on też nie wiedział co wcześniej Dragot robił. Dowiedziałam się też od niego po co są potrzebne te rośliny. Okazało się, że na antidotum. Czyli ktoś jest chory, całkiem możliwe, że nawet poważnie. Trzeba będzie się pośpieszyć.
Jako pierwsza zjadłam, jak i poszłam spać. Usiadłam przy ognisku, naprzeciwko grupy, gdzie ziemia była już sucha. Założyłam na siebie mój płaszcz, przyciągnęłam nogi do siebie, objęłam je rękami i w takiej pozycji, patrząc się w ogień, momentalnie zasnęłam.
_______________
Obudził mnie wrzask Rikimaru. Płuca miał niezłe, bo mimo, że był kawałek od nas, to słychać było bardzo. Przyzwyczajona do natychmiastowych pobudek, od razu stanęłam na równe nogi. Wokół nas błąkały się kozy górskie. Strasznie uparte i wredne stworzenia. Nie wiedziałam, jaki był powód tak gwałtownej pobudki. Usłyszałam, że ganiamy za jakimś kozłem z workiem oraz to, że mam iść od frontu. Wskazał nieokreślony kierunek, na szczęście dzięki umiejętności zdobytej poprzedniego dnia, nie miałam problemów ze znalezieniem poszukiwanego. Poleciałam w jego kierunku, zatrzymałam się na wskazanym miejscu.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sob Lip 06, 2013 1:10 pm

To co zobaczył zaskoczyło go. Byli zajęci gonieniem futerkowego zwierzaka z czymś w pyszczku. Nawet chciał podążać za grupą, ale zdecydował, że nie zrobi tego. Zdemaskowałby się szybciej niż powiedzieć "Konstantynopol", a nie chciał być dostrzeżony. A to dlatego, iż nie wiedział jak powinien się zachować. Kaede mogłaby mu doradzić, lecz nie było jej tutaj, a sam nic kreatywnego nie wymyślił, więc...
Spojrzał ostatni raz za całą czwórką i zapamiętał ich energie. Różne, różnorakie. Będzie patrzeć i pilnować ich energii z dala, bo kto wie - może kiedyś zmierzy się z nimi. Ze wszystkimi na raz lub z każdym z osobna. Nie miał pojęcia jak dalej potoczy się żywot, a teraz obawiał się, iż gdy tylko przeszedłby do walki - to zjadłby kogoś nawet nieumyślnie. Głód dawał się coraz bardziej we znaki, a to zły omen. W dodatku robiło mu się coraz chłodniej, co sprawiało, iż zużywał więcej energii niż powinien na utrzymanie ciepłoty ciała. Zalewitował w powietrzu i utkwił czerwone tęczówki w oddalającej się grupce.
>Do kiedyś...
Powiedział sam do siebie, trochę zazdroszcząc, iż mają zgraną paczkę - tak mu się wydawało, że są zgrani. Czerwona aura otoczyła jego ciało od stóp do głowy i zaciskając pięści wystrzelił w przeciwnym kierunku niż ten, do którego zmierzali nieznajomi. Zupełnie nie miał pomysłu co powinien z sobą zrobić, aby nie myśleć o głodzie. Znów trening, tak? Cóż, rozejrzy się za ładnym kawałkiem lądu, chociaż takie urozmaicenie. A kto wie - może kogoś jeszcze spotka? Ziemia jest wielka i ma mnóstwo mieszkańców. Tylko wielki pech sprawiłby, iż demon natknąłby się na zupełnie samotny ląd.

[z tematu]
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 09, 2013 1:09 pm

Koza przyśpieszyła po zorientowaniu się, iż jest ścigana. Zręcznie przeskakiwała kolejne skałki, większe czy mniejsze. Całe życie spędziła w tych rejonach, toteż drogę znała na pamięć. Nadal nie zdawała sobie sprawy, że posiada bardzo ważny dla Frosta woreczek z roślinami. Kompania przystąpiła do planu. Zwierzę zostało otoczone. Nie mając wielkiego wyboru, dało susa pomiędzy Alice a Dragota i wcisnęło się w bardzo wąską szczelinę. Było to prawdopodobnie wejście do jaskini. Zniszczenie jej od zewnątrz nie było mądrym posunięciem - nawet najmniejszy wstrząs mógłby spowodować zawalenie się sufitu. Trzeba tam wejść i wznowić pościg. Jednak mogła to zrobić jedynie bardzo drobna osoba, lub ktoś kto potrafi zmieniać postać. Tak wiec wybór pada na Bioandroidkę lub demona.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 548
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 09, 2013 9:38 pm

Już prawie dogoniłem to cholerne zwierzę, gdy one znów skręciło. Strasznie zwrotny skurczybyk , zaczynał mnie powoli wnerwiać. Serce mi biło jak szalone, nie mogłem sobie pozwolić na stratę tych roślin. Musiałbym wszystko zaczynać od nowa, a to było ostatnia rzeczą jaką chciałem zrobić.
Czemu na tej planecie inni muszą wszystko utrudniać, ta planeta jest jakaś pogięta.
Koza zaczęła wskakiwać coraz wyżej, a ja leciałem za nią. W pewnym momencie skręciła i dała susa między Dragota i Siódemkę, a ci nie złapali jej.
Zakląłem pod nosem, czując jak wzrasta we mnie gniew. Nogi jej pourywam jak ją dorwę.
Na moje nieszczęście koza wpadła między kamienie, gdzie się nie zmieszczę. Niszczyć też nie ma za bardzo jak, bo rośliny mogą zostać zgniecione.
- Właźcie tam, musicie odzyskać worek. - powiedziałem do Dragota i Siódemki wiedząc że sam nie dam rady.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sro Lip 10, 2013 7:12 pm

Rikimaru zaczynał się coraz bardziej irytować ze względu na głupie sytuacje. Odnosił wrażenie, że cała ta banda staje się coraz mniej poważna, a każdy kolejny dzień tylko wskazywał na to, że niewiele się dowie od Frosta, który pokazał parę technik i nic więcej. Nic o swojej planecie lub innych jego pokroju. Starał się przymilać najbardziej jak się dało, ale na kogoś takiego jak ten "obcy" nic to nie wskóra. Może powinien być bardziej agresywny i przejąć w końcu inicjatywę. Odczuwał od pewnego czasu, że jego moc jest już na tyle duża, że mógłby z nim znów powalczyć już bardziej jak równy z równym. O ile techniki jego przeciwnik miał silniejsze, to powinien to sprawdzić. Najlepsza do tego będzie prowokacja, a dobrą ofiarą mogłaby być koza. Wystawił rękę do przodu i wrzasnął głośno:
- Odsunąć się od tej nory! Wysadzę tę kozę w powietrze!
Zaczął gromadzić w swojej ręce duże pokłady energii. Zacznie od czegoś mocnego. Rikimaru jedynie domyśla się, że jeżeli wystrzeli kilkanaście lub kilkadziesiąt pocisków to Frost postara się je wszystkie przejąć. Dobre na sam początek. Z drugiej strony bił się z myślą, że jeżeli jego założenie się nie spełni i przypadkiem zniszczy roślinę to może przyczynić się do zagłady niewinnej rasy. Tak naprawdę była w trochę wina owego przybysza z kosmosu, który owiał swą rasę taką tajemnicą, że nie wiadomo czy przypadkiem nie mogą stanowić zagrożenia dla wszechświata. Pytaniem było dla kogo dokładnie to antidotum, bo może być jeszcze tak, że to dla jego ukochanej lub matki. Trochę wyszłoby głupio. Nadal wstrzymywał się z atakiem. Energia była skumulowana, ale nie odpalał. Zobaczy jaki będzie efekt podjętego działania. Upuścił zabitego wcześniej kozła na ziemię obok. Usmaży go później, jeżeli będzie mieć jeszcze do tego okazję.

OoC:
Regeneracja 10% HP i KI
HP: full
KI: 1701+210=1901
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sro Lip 10, 2013 10:52 pm

Wszystko szło jak po maśle, przynajmniej w teorii. Koza została otoczona, miałem nadzieje że maskarada się skończy. Ganianie za kozłem to jedna z ostatnich rzeczy które powinienem robić po straceniu mocy. Jednak los był trochę bardziej chamski w stosunku do mnie. Uciekinier wpadł pomiędzy mnie a Alice. Mógłbym go zatrzymać jednak każde rozwiązanie spowodowało by albo uszkodzenie worka albo Alice. Więc w moim toku myślenia były niedopuszczalne. Próbowałem złapać ją zwykłymi metodami lecz ta wciąż skręcała gdy byłem blisko. Koniec końców wcisnęła się w wąską szczelinę w sporej wielkości skale. To wyglądało na jakiś tunel , moja umiejętność zmiany kształtu pozwoliłaby mi się tam wcisnąć i kontynuować gonitwę, jednak jego uwagę przyciągnęło co innego. Rikimaru oznajmił właśnie że ma zamiar tą skałę wysadzić. Jednak ja nie byłem głupi i on też nie, nie po to męczyłby się z wielką glizdą by teraz stracić wszystko o co walczył. Więc po co to powiedział? Wszystko wskazywało na to że chciał kogoś sprowokować, w sumie na jego miejscu też bym tak zrobił. Wtedy to pełen podejrzeń powiedziałem do Alice:
-Ty wejdź w szczelinę, jako jedyna się tam zmieścisz.Ja tu poczekam w razie gdyby koza zawróciła. Liczę na ciebie!
Po powiedzeniu tych słów wskoczyłem na sam szczyt skały, jeśli miałaby z tego wyniknąć walka między tymi dwoma to mógłbym sporo się z tego nauczyć. Swoją drogą nie mógłbym przegapić takiej okazji podłapania kilku ruchów. Teraz jestem słabszy i sam z siebie nie mogę nauczyć się wszystkiego. Patrzyłem na Rikimaru pełen podejrzeń by sprawić wrażenie że uwierzyłem w to co mówi. Przy okazji niepostrzeżenie dałem mu do zrozumienia pewnym ludzkim gestem że o wszystkim wiem. Szykowała się niezła lekcja dla nowo narodzonego.Na tym etapie praktycznie zapomniał o tym że mają tą kozę gonić.
OOC:

Regeneracja HP i KI:
Moje HP: 468 + 60 = 528
Moje KI: 1040 + 105 = 1050 MAX


Ostatnio zmieniony przez MrDragot dnia Pią Lip 12, 2013 7:36 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sro Lip 10, 2013 11:32 pm

Koza była sprytniejsza niż myśleliśmy. Otoczona po chwili przebiegła między mną a Dragotem. Koza myliła nas, w ostatnim momencie zmieniała drogę. W końcu wpadła pomiędzy skały. Szczelina była mała i wąska. Rikimaru chciał rozsadzić kozę w powietrze, ale przecież ten worek z cennymi roślinami także zostałby zniszczony. To działanie nie miało sensu, było trochę podejrzane. Nie pierwszy raz ich nie rozumiałam.
Jeden z nich uznał, że tylko ja się zmieszczę. Prawda, żaden z nich nie zmieściłby się tam, to ja nadawałam się do tego zadania. Dragot zniknął mi z oczu, a Rikimaru i Frost nie wyrażali większego zainteresowania mną. Obejrzałam jaskinię. Ciemna, duża i tajemnicza. Normalna koza by tam nie weszła. Liczą na mnie, muszę wejść. Zrobiłam pierwszy krok.

OCC:
Przepraszam, że tak krótko, ale w 15 minut średnio wychodzi mi pisanie….
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 548
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Czw Lip 11, 2013 12:54 pm

Słysząc co ma zamiar zrobić człowiek czułem jak gotuje się we mnie lekka furia. Nie mógł być tak głupi by nie wiedzieć co się stanie jak to zrobi. Widziałem jak skupia energię w dłoni , ale nie miałem zamiaru na to pozwolić.
Nie miałem zamiaru latać za tymi roślinami znów od początku. Stojąc za Rikimaru sam zacząłem skupiać energię w dłoniach. Nie mogłem pozwolić by cała robota poszła na marne tylko dlatego że głupi człowiek nie myśli.
Wystawiłem przed siebie palce i bez żadnego ostrzeżenia wystrzeliłem w Rikiego cztery promienie energii. Nie miałem zamiaru się patyczkować, ale miałem nadzieję że to sprawi że ochłonie. Jeśli jednak będzie chciał się bić to służę uprzejmie.
Zaraz po wystrzeleniu ich krzyknąłem groźnie.
- Ogarnij się człowieku... mózgu nie masz. Chcesz by cała robota poszła w cholerę?! - spojrzałem na niego z góry i czekam na jego ruch.
Może się opanuje, bo mimo wszystko chciałem dopaść tę kozę.

OOC
Barrage Death Beam
DMG= 467
Koszt: 653 KI
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Pią Lip 12, 2013 7:58 pm

Miałem co robić, walka była szybka w cholerę. Xanas łatwo się sprowokował ale ja powinienem widzieć o tym najlepiej. Moja rana po jego promieniu z palca już całkiem znikła. Ledwo cokolwiek widziałem, jednak doświadczenie mówiło mi: patrz ciałem nie oczami. Stosowałem tą sztuczkę i widziałem większość. Jednak najbardziej uraczyła mnie technika zaprezentowana przez Xanasa. Przecież to oczywiste, jak mogłem na to nie wpaść? Eye beam opanowałem dawno temu i koniec końców nie używałem go wcale. Teraz jestem słabszy i jest ona na wagę złota, dobrze że ktoś mi o niej przypomniał. Jednak najwyższy czas samemu się czegoś nauczyć, oni byli zajęci walką, ja zaś walczyłem z cieniem. Starałem się naśladować ich ruchy. Oczywiście nie mogło by zabraknąć moich ulubionych shurikenów, z czasem byłem coraz szybszy i  podłapywałem nowych ruchów. Ale wciąż nie dawało mi spokoju to że nie umiem latać, przecież to najprostsza metoda używania ki. Korzystając z rozproszenia dwójki zeskoczyłem ze skały, za nią. postawiłem obie nogi blisko, prawa za lewą. Ręce swe wcelowałem w podłoże, jak "Iron Man." Zacząłem się koncentrować, zauważyłem że coraz bardziej moje uczucia biorą górę nad umiejętnościami. Miałem idealne miejsce, hałas walki nie doskwierał mi tutaj. Mogłem przystąpić do próby uniesienia się.
OOC:
Trening Start
Regeneracja HP
Moje HP: 528 + 60 = 588
Powrót do góry Go down
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Pią Lip 12, 2013 8:51 pm

Weszłam do jaskini. Nie była mroczna, jednak miała dużo wąskich i niższych przejść. Latać się nie dało, co najwyżej troszkę unieść. Koza spostrzegła mnie, jednak nie wydawała się tym spłoszona, czy przestraszona. Wręcz przeciwnie, zameczała i ruszyła przed siebie. Ja za nią, starałam się ją dogonić. Skręt w lewo, a tam niskie przejście. Zwierzę dało radę bez problemu, jednak ja miałam z tym kłopoty. Musiałam się przeczołgać, aby przedostać się na drugą stronę, koza wtedy zdobyła większą przewagę. Żeby było śmieszniej, to po kilku metrach był koniec drogi, a żeby biec dalej trzeba było skoczyć na półkę skalną. Uparte stworzenie oczywiście zrobiło to bez mrugnięcia swoim wyłupiastym okiem. Ja na szczęście potrafię latać, więc uniosłam się trochę i zaraz znalazłam się przed kozą. Ona spojrzała na mnie tymi przerażającymi ślepiami z poziomymi źrenicami. Mierzyłam się tak z nią wzrokiem, a ona po chwili strzeliła jak z procy. Ja, oczywiście, za nią. Nagle przypomniało mi się, po co ją gonię. Nie byłam pewna, czy ma ten worek na rogu, czy nie ma go. Przestraszyłam się, bo całkiem możliwe, że zgubiła gdzieś go po drodze, a ja musiałabym wracać po śladach. Przyśpieszyłam, a ona zameczała i nagle skręciła w prawo. Wtedy zobaczyłam, że na szczęście ma ten worek zahaczony o róg. Biegłyśmy, biegłyśmy… Skręt w lewo, podskok… Myślałam, że to nigdy się nie skończy. Głupia koza zahaczyła czymś o stos kamieni, a on zsunął się i zagrodził mi drogę. Koza pobiegła dalej, a ja zostałam w ślepej uliczce.




OCC:
Start treningu :3

Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sob Lip 13, 2013 1:31 pm

Koncentracja wyszła mi co najwyżej fatalnie, gdyż non stop coś się działo. Za każdym razem gdy już byłem skoncentrowany i gotowy coś mi przerywało. Aż w końcu, po dość długim czasie zrozumiałem że nie tędy droga. W takich warunkach muszę się obejść bez przesadnej koncentracji, spróbowałem zrobić to na inny sposób. Niegdyś to opanowałem ale teraz nie mam czasu na godzinne medytowanie. Regułę doskonale znam więc czemu nie zacząć od...końca? Wpierw otoczyłem swą sylwetkę lekko fioletową aurą, przystającą do ciała i oddalona od niego na jakieś 2cm. Utkwiło mi w głowie:*Latanie polega na pokryciu sobą ki i kontrola nad nią w taki sposób by odepchnąć się od podłoża*. Pokrycie ki mogłem uznać za zaliczone, ale teraz musiałem się unieść by poruszać się równie zwinnie co moje shurikeny. Z tym że te shurikeny są dużo łatwiejsze w obsłudze. Jak już mówiłem ciągle coś głośnego się działo, przez chwile nawet zdawało mi się że słyszę jakieś zawalenie w kopalni. Mam nadzieję że Alice da sobie z tym radę. W pewnym momencie zostałem tak zirytowany brakiem możliwości koncentracji że uniosłem ręce w górę po czym gwałtownie skierowałem je w stronę podłoża, miałem nadzieję że to pomoże. I całkiem nieoczekiwanie okazało się że trafiłem w dziesiątkę. Zacząłem pływać w powietrzu wciąż będąc otoczony delikatną poświatą. Na początku nie potrafiłem utrzymać stabilnego położenia, zupełnie jakbym spadał w miejscu. Jednak ku mojej uciesze nie było już tak głośno i skupiłem się wystarczająco by niemalże zatrzymać się w powietrzu. Wtedy już pamiętałem całą resztę. Postanowiłem sprawdzić czego się nauczyłem poprzez....chodzenie po ścianie. Siłą ki przyciągałem się do skały wystarczająco by móc tworzyć jeden z najśmieszniejszych efektów latania. Jednak to mi nie wystarczyło, gdy byłem na pionowej powierzchni gwałtownie się od niej odbiłem by sprawdzić jak dam sobie radę w swobodnym locie. I dałem sobie radę świetnie, pamiętałem już wszystko czego się nauczyłem zza czasów Krwawego Berła. Poleciałem jakieś 100M za skałę, nieoczekiwanie zderzając się z inną.... Tak to jest jak się nie patrzy na drogę, leciałem patrząc za siebie jakiś metr od ziemi to się musiało źle skończyć!  Ale zabawę trzeba było skończyć, ci dwaj po walce na pewno będą padnięci a ja mam gotową technikę leczącą w zanadrzu. Używając nowej umiejętności wróciłem na skałę skąd obserwowałem dalszy bieg walki. Ci byli tak zajęci że raczej nie zauważyli mojego zniknięcia. Ale po takim doświadczeniu jestem znacznie groźniejszym przeciwnikiem.
OOC:
Koniec Treningu
Regeneracja HP
Moje HP: 588 + 60 = 600 MAX
Powrót do góry Go down
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Sob Lip 13, 2013 10:19 pm

Kamienie nie dały się od tak podnieść. Były za duże i za ciężkie. Wolałam nie szukać innej drogi, bo mogłabym zabłądzić i to byłby koniec mojej przygody na tym świecie. Jedynym wyjściem z sytuacji było zlikwidowanie przeszkody, tylko jak to zrobić?  Usiadłam na ziemi i zaczęłam myśleć. Po kolei przypominałam sobie  „zasady przetrwania mając  tylko kamienie”. Gdy dotarłam do robieniu z nich kotletów, uderzyło mnie  jedno wspomnienie. Wczorajszy trening Rikimaru. Potrafił tym „światełkiem” z ręki przecinać głazy. Czyli to barwne „coś” służy do wielu rzeczy. Może udało by się zrobić coś podobnego, nie o takiej mocy, jednak potrafiącego przeciąć skały na części. Ja udało mi się nauczyć latać, to i z tym sobie poradzę.
Tak jak poprzednio zaczęłam od koncentrowania się. Było cicho jak makiem zasiał, więc nie trwało to długo. Odetchnęłam i zaczęłam skupiać się na prawej ręce, a dokładniej na palcu wskazującym. Z tym było trudniej, zajęło mi nieco więcej czasu. Poczułam coś, jednak po chwili to zniknęło. Spróbowałam ponownie. Wydawało mi się, że wokół mojego palca pojawiła się blada, jasnopomarańczowa otoczka. Prawie niedostrzegalna. Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia, bo nie myślałam, że tak szybko się to uda. Jeżeli dobrze pójdzie, to będę mogła tworzyć fajerwerki. Byłoby to niesamowite. Z poprzedniego treningu nauczyłam się tego, żeby powtarzać czynność wielokrotnie, aż do uzyskania zadowalającego efektu. Tak też zrobiłam i po którymś  powieleniu otoczka stała się bardziej widoczna. Ni stąd, ni z owąd usłyszałam… meczenie kozy. Pewnie głupie zwierzę drwiło sobie ze mnie. Jednak… była tam. Nie uciekła, widocznie chciała się dalej ze mną droczyć. Ale nie rozpraszajmy się, bo nie wyjdzie. Zamknęłam oczy i znów spróbowałam. Kolory już były całkiem  wyraźne, więc (tak jak Rikimaru) spróbowałam przeciągnąć tym „światłem” po przeszkodzie. Nie dało to efektu, więc spróbowałam jeszcze raz. Znów to samo. „Nie tędy droga” – pomyślała. Zmieniłam taktykę i teraz postanowiłam wystrzelić pocisk, czy cos w tym stylu. Był maleńki, poleciał chwilę przed siebie i wyparował. Wypuściłam kolejną kulkę, z podobnym skutkiem. Skoncentrowałam się najbardziej jak tylko mogłam i powtórzyłam czynność. Dałam z siebie wszystko. Udało się, pocisk był większy i trafił w cel. Zrobił wybuch, a chmara pyłu uniosła się w powietrze. „Żeby to się nie zawaliło, błagam!” Gdy już opadła, to po drugiej stronie zobaczyłam kozę. Wgapiała się we mnie, chyba nie wiedziała, że tak potrafię. „-I co teraz zrobisz, co?” – powiedziałam do kozy.

OCC:
Koniec treningu
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 548
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Nie Lip 14, 2013 2:46 pm

Pociski leciały, a ja już nie miałem sił. Nie miałem sił zrobić czegokolwiek, więc zwyczajnie przyjąłem ja na siebie. Cała seria blasów wpadła we mnie niczym burza, raniąc moje i tak poturbowane, czerwone ciało. Z moich ust poleciała krew, a ja odleciałem do tyłu niesiony siła pocisków.
W końcu zacząłem opadać i wyrżnąłem o ziemię. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Wytężyłem siły, by wstać po raz kolejny, nie dałem rady. Krew ulatywała ze mnie obficie, barwiąc śnieg na fioletowo.
Nie wiedziałem jak to możliwe, że te człowiek był silniejszy ode mnie. Teraz wszystko stracone, zaraz się wykrwawię, zaraz zginę. Mam tylko nadzieję że innym uda się zebrać antidotum dla mej rasy. Jeśli nie to wszystko stracone.
- Niemożliwe.... - jęknąłem, z moich ust buchnęła fala krwi i spojrzałem jeszcze na Rikimaru który coś mówił.
Nie słyszałem go, oczy zaczęły zachodzić mi mgłą. Ból sparaliżował mi kończyny, zapewne wiele z moich kości było połamanych, ale kto by się tym przejmował przed śmiercią. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz, po czym straciłem przytomność.  
Przez dobrą chwilę moje ciało stygło w śniegu jak martwa padlina. Kałuża krwi powiększała się z każdą sekundą.
W pewnym momencie cała pozostała energii zaczęła parować z mnie niczym para wodna, tylko że w różowym kolorze.
Cała moja skóra zaczęła świecić różnorakimi barwami. Ziemia zaczęła drżeć od mocy, jaką wydzielała ta energia, niektóre skały zaczęły pękać, a dodatkowo zerwał się silny wiatr promieniujący od mojej osoby.  

Dodatkowo dało się posłyszeć wielki rumor, drżenie powietrza musiało spowodować lawinę przy szczycie. Śnieg zaczął spadać całymi masami grożąc uwięzieniem wszystkich znajdujących się na tym rejonie. Na ziemi zaczęły się pojawiać wyrwy jakby groziły, że cała góra zaraz rozleci się na kawałeczki. Po chwili moc znów wzrosła, a kawałki skał i lodu zaczęły unosić się w powietrzu i wirować dookoła mego migoczącego ciała.
Scouter najwyraźniej nie był wyłączony, bo zaczął informować mnie, czyli swojego nieprzytomnego właściciela o wzroście mocy. Urządzenie pokazywało konkretne wartości liczbowe w języku changelingów. Zaczęło się od 5 000 i zaczęło wzrastać 5500, 6000, 6500, 7000… a następnie poleciał dym i urządzenie się rozpadło.  Najwyraźniej nie było dostosowane do takich energii i nie wytrzymało przeładowania. Błąd fabryczny lub słaby egzemplarz, możliwe że ci którzy mu to dali myśleli że lepszy mu nie będzie potrzeby.

Wszystko trwało około minuty, wiatr i drżenie ziemi nie pozwalało nikomu podejść do ciała. Ja się jednak nie ruszałem nie kontaktując ze światem zewnętrznym. Po chwili unosząca się nade mną chmura energii runęła w dół i z hukiem wbiła się znów w moje ciało.
Moje serce zaczęło szybciej bić, jednakże ja dalej nie otworzyłem oczu. Pierwsze co mogło być zauważalne to to że największe rany na mym ciele zaczęły się goić. Zatrzymało się krwawienie, a rany na mej twarzy zniknęły.
Następnie otworzyłem oczy i wrzasnąłem, bo kto powiedział że przemiana nie jest bolesna. Przecież zmieniają się kości, zmienia się skóra, organy się przesuwają, by zrobić miejsce na dodatkową energię. Gdyby ktoś mnie dotknął w tej sekundzie zapewne poparzyłby sobie też rękę. By ułatwić sobie przemianę ciało zaczęło wydzielać takie gorąco od których nawet kości miękną.
Gdybym miał oceniać, to ta przemiana była jeszcze boleśniejsza niż poprzednia.
Wrzask bólu był bardzo donośny, czułem jakby moje kości były łamane, a potem znów składane w całość. Po chwili dopiero zaczynały się widoczne zmiany, mój naturalny pancerz zaczął się odrywać i przekształcać, największe zmiany były na mojej głowie i to tam czułem jakby miało mnie zaraz rozsadzić.
Moja czaszka zmieniała wygląd wydłużając się aż do absurdalnych rozmiarów.
Przez ten cały proces moje ciało promieniowało światłem, a ja wyłem ile dech w płucach. Na pewno nie było to przyjemne uczucie.
Po chwili transformacja doszła do kręgosłupa wyginając go tak mocno że ponownie straciłem przytomność.
Następnie wszystko ucichło..Mój oddech stał się równomierny, ale wyglądało na to że jeszcze przez chwilę nie otworzę oczu. Ale może to się stać w każdej chwili. Mój dłuższy ogon zaczął się ruszać.


Ostatnio zmieniony przez Xanas dnia Pon Lip 15, 2013 3:55 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Pon Lip 15, 2013 1:54 pm

Alice sporo ryzykowała. Wybuch spowodował niewielkie trzęsienie, co doprowadziło do powolnego zawalenia się sufitu. Na szczęście obie, Siódemka i koza, zdążyły uciec przed lawiną głazów. Wyszły z powrotem na powietrze. Znajdowały się na niewielkiej polance. "Ich" jaskinia sąsiadowała z 3 innymi. Zwierzę wpatrywało się w dziewczynę. Na jego rogu nadal znajdował się worek z roślinami. Rozległo się głośne "Meeee", po czym 4 kopyta obrały nowy kierunek - jedną z jaskiń. Lecz nim zdążyła tam dość, z groty zaczęła wychodzić czyjaś potężna sylwetka. Niedźwiedź Grizzly - jak się okazało. Stanął na tylnych łapach i zaryczał.

OCC:
No więc opisujesz to co wyżej. Niedźwiadek oczywiście nie ma pokojowych zamiarów, ale nie jest mocarzem, jesteś w stanie rozprawić się z nim w jednym poście. Pokombinuj, bo możesz pozbyć się jego i kozy za jednym razem. Smile Do pozostałej 3 mogły dotrzeć odgłosy zawalającej się jaskini.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 16, 2013 7:55 pm

Rikimaru ocierał właśnie pot z czoła i miał krzyknąć do Dragota żeby poszedł uleczyć Frosta, ale nagle coś huknęło. Odwrócił głowę i zobaczył kurz i pył wylatujący z jaskini do której wcześniej jak dobrze mu się zdawało weszła Alice.
- Kso! Co się stało? Dragot, ule...
Nie dokończył ponieważ ziemia znowu drgnęła, ale tym razem z drugiej strony. Zauważył, że z "obcym" dzieje się coś dziwnego. Zastanawiał się czy tak umiera jego rasa czy może to kolejna jego technika. Nie bardzo widział śmierć Frosta, bo niczego się nie dowiedział, a w dodatku miał mocnego i solidnego sparingpartnera naprzeciw siebie. Krzyknął głośniej:
- Dragot, ulecz Frosta do jasnej cholery!
Liczył na to, że to nie koniec przybysza z kosmosu. Faktycznie mógł przesadzić na końcu, ale nie spodziewał się, że może stać się coś złego. Sam miał pobiec w kierunku jaskini, ale zaczęły dziać się dziwne rzeczy z ciałem "obcego". Trwało to dobrą minutę lub dwie, a jego ciało przeszło totalną metamorfozę. Stał się jeszcze brzydszy niż wcześniej, ale wyglądał również groźniej. Przełknął tylko głośno ślinę widząc to co widział. Z pewnością nie tylko on był tym wszystkim zaskoczony. Teraz się zastanawiał czy będzie potrzebne uleczenie, czy może kawaleria. Kto wie czym będzie teraz. Spojrzał jeszcze raz w kierunku jaskini, ale postanowił zaczekać. Wskazał ręką Dragotowi Frosta, nadal nakazując uleczenie go.
 
OoC:
Regeneracja 10% HP i KI
HP:
278+135= 413
KI: 218+210= 428
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Siódemka
Ziemniak
avatar

Liczba postów : 61
Data rejestracji : 20/04/2013

Skąd : Lębork

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
855/855  (855/855)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 16, 2013 8:35 pm

Nagle usłyszałam poczułam delikatne  trzęsienie, które stopniowo przeradzało się w coraz większe. Z sufitu zaczęły odłamywać się kawałki skał – jaskinia zaczęła się zawalać. Nie wróżyło to dobrze, ile sił w nogach zaczęłam biec, koza też. Na szczęście zaraz było wyjście. A gdy tylko znalazłyśmy się na świeżym powietrzu, wyjście się zasypało. Spojrzałam na kozę. Ona spojrzała na mnie. Na szczęście dalej miała zawieszony na swoim rogu woreczek z roślinami. Powoli, żeby jej nie przestraszyć, wyciągałam ręce po niego. Nagle zaczęła biec, ja za nią. Wtem coś zaryczało. Uniosłam wzrok i zobaczyłam niedźwiedzia grizzly. Duże zwierzę, ale większość to tłuszcz. Stał na dwóch łapach w wejściu do innej jaskinie. Dopiero wtedy rozejrzałam się. Wcześniej byłam zbyt zajęta workiem i kozą. Byliśmy na polance, którą w części otaczały jaskinie. Misiek opadł na cztery łapy i ruszył w naszą stronę. Nie umiałam ocenić, czy bardziej interesuje go ja, czy koza. Koza zatrzymała się, widać bała się niedźwiedzia. Ja nie, bo potrafiłam latać. Obawiałam się jedynie tego, by nie zrobił nic kozie, bo worek by się rozpruł. Uleciałam w powietrze, bo to rogate pałętało się pod nogami. Niedźwiedź stojąc znów na dwóch łapach  patrzył się na mnie z dołu. Zaczęłam myśleć nad tym, jaką taktykę obrać, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Szybko podleciałam w dół i pięścią walnęłam przeciwnika w nos. Miało to go zdezorientować, co się udało. Jednak zdążył mnie podrapać, ale to nic. Z powietrza kopnęłam go nogą w miejsce, gdzie powinien być jego kręgosłup. Potem jeszcze jeden w kark. Coś chrupnęło i wróg zgodnie z moim planem zaczął  się staczać. Szczęście mi sprzyjało i akurat koza nawinęła się. Popchnęłam go tylko w jej stronę. Upadł z takim impetem, że aż ziemia zadrżała. Koza zginęła na miejscu, więc nie musiałam jej wykańczać. Za to dla bezpieczeństwa Wzięłam jeden z głazów i rzuciłam nim w drugiego. Miałam pewność, że oboje byli martwi. Podeszłam do nich i z roga kozy wzięłam worek, po czym przypięłam go sobie do spodni.
Patrząc na zwłoki zastanawiałam się, czy mięso z kozy jest smaczne. Przydałoby się zjeść jakieś śniadanie, ale to dopiero potem. Zastanawiałam się, co się dzieje z resztą, pewnie mają swoje sprawy. Jednak ciekawość wzięła górę, więc podleciałam w powietrze i zaczęłam ich szukać, by oznajmić im, że worek zdobyty.

OCC:
Nie bójcie się, nauczę się jeszcze opisywać walki Razz
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 16, 2013 9:37 pm

Walka się skończyła, Rikimaru wygrał a Frost padł na ziemię jak szmaciana lalka. Takiego widoku mi brakowało, teraz czuje się jak ja. Już miałem się ruszyć na dół gdy dostrzegłem dziwne zjawisko. Frost zaczął się świecić kolorami a cała ziemia zaczynała drżeć wokół niego. Rikimaru krzyczał bym go uleczył, rzeczywiście wyglądał jakby miał wybuchnąć. W mgnieniu oka pojawiłem się koło niego, po moim treningu byłem jeszcze szybszy, a fakt że latałem mógł go zaskoczyć. Przyglądałem się jaszczurowi, jednak moją uwagę najbardziej przykuł fakt że jego rany zaczynały znikać. Tylko jedna rzecz mi przychodziła na myśl, wydzielanie takiej mocy oznacza że Frost się transformuje. Kilkakrotnie podnosiłem i opuszczałem dłoń, myślałem się co zrobić. Koniec końców powiedziałem do Riki'ego:
-Nie widzisz że jego rany znikają? Wydaje mi się że przechodzi transformacje, my Demony mamy tak samo.Wszystko z nim w porządku.
Wtedy zacząłem się bardziej przyglądać samemu człowiekowi, wyglądał kiepsko, cały we krwi. Jeśli mam kogoś leczyć, to kogo jeśli nie człowieka który ocalił mi życie? Do tej pory stałem koło niego z założonymi rękoma, teraz oddaliłem się nieco i wcelowałem swą ręką w Rikimaru.
-Pomogłeś mi gdy tego najbardziej potrzebowałem, teraz odwdzięczę ci się tym samym.
Moją dłoń objęła wtedy srebrno-morska KI z której w przeciągu chwili wystrzelił promień, obejmujący aurą całe ciało człowieka. Jego obrażenia były zbyt poważne bym wyleczył w całości, mogłem jednak pozbyć się wszelkich ran i przeciąć, zostawiając go jednak w dość słabym stanie. Leczenie trwało jakieś 10 sekund, na Riki'm nie było już żadnej krwi. Jednak użyłem na to zaklęcie całą swoją ki, byłem bardzo osłabiony.Na oko wyglądałem jakbym dopiero co wrócił z długiego biegu, cały dyszałem. Przemiana Frosta już się kończyła, jednak ja nie wytrzymałem i padłem na kolano. Musiałem zregenerować siły po tym wyczerpującym zaklęciu. Miałem nadzieję że okaże tym swą wdzięczność za uratowanie mojego życia.
OOC:
Kaifuku/healing na Rikimaru - Wyleczenie 350HP
Moje KI:1050 - 1050 = 0
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 548
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   Wto Lip 16, 2013 10:09 pm

Zacisnąłem ręce na śniegu, a wszystko ucichło. Przestałem odczuwać ból, czułem się bardzo dobrze. Otworzyłem oczy i podniosłem ręce. Były o wiele bardziej muskularne, sam też czułem się silniejszy, a większe rany zostały wyleczone. Podniosłem się bez najmniejszych problemów. Dotknąłem pleców i ze zdziwieniem wyczułem że mam tam kolce.
-Co się stało...- szepnąłem, po czym zrozumiałem.
Domyśliłem że przeszedłem kolejną transformację. Uśmiechnąłem się szeroko, po czym zacząłem się śmiać.
- Haha...Hahaha...Hahahaha! - to uczucie było aż zdumiewające. - Wspaniałe! Cudowne! Niewiarygodne!
Zacisnąłem kilka razy pieści i wykonałem kilka szybkich ciosów przed siebie. Wykonałem kilka kroków by rozprostować nowe kości i rozejrzałem się po okolicy. Była dosyć zdewastowana, ale trudno. Dojrzałem w końcu Dragota i Rikimaru.
Zachichotałem i spojrzałem  z lekkim uśmieszkiem na niebieskowłosego.
- Mam nadzieję że nie cieszyłeś się przedwcześnie ze zwycięstwa prawda? Nie wspomniałem ci o tym ale moja rasa ma tendencję do... transformacji. Mam nadzieję że pomożesz mi przetestować to ciało. Wcześniej byleś taki skory do walki więc pewnie i  teraz nie odmówisz.
Mrugnąłem okiem, po czym z nieprawdopodobną szybkością posłałem w jego stronę wiązkę paraliżującą. Następnie jednym susem podbiegłem i wbiłem mu pięść w brzuch oceniając swoją siłę. Była wspaniała.
- I jak się czujesz? - spytałem miło i spojrzałem czy go przypadkiem nie zabiłem. Po czym przeniosłem wzrok na Dragota. - Gdzie Alice, gdzie worek?

OOC:
Eye beam za 70 ki i paraliż.
Potężny na Rikiego za 740 dmg (jako że dragot przekazał ci 350 hp to zostaje ci 23 hp)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pasmo Górskie   

Powrót do góry Go down
 
Pasmo Górskie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: