Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
Vvien
Liczba postów : 1260
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Wto Lis 27, 2018 4:36 pm
Mistrz Gry: VVien

Miejsce: Kwatera mieszkalna #69 ekspedycji na "Łuskowym Szlaku"

Trójka istot ugrzęzła w jednej kwaterze mieszkalnej, ale wskutek błędu doszło do wielu burzliwych sytuacji. Między innymi w związku ze nadmierną dysproporcją załogi musieli w jednej placówce i drużynie pomieszać przedstawiciela męskiego z dwoma przedstawicielkami płci żeńskiej. Ich kontakty ograniczyły się do minimum, bo w końcu mężczyzna został zahibernowany jako pierwszy, a dopiero później dwie kobiety.
Każdy miał własne miejsce do wypoczynku na czas podróży i dopiero koniec wędrówki mógł odmienić obecną sytuacje.
- Systemy witalne w normie, przeprowadzam rozszczelnienie kapsuł w celu przebudzenia drużyny nr. #69 łuskowego szlaku.
Gazy hibernacyjne z sykiem zaczęły się ulatniać z kapsuł by zasygnalizować zmiany ciśnieniowe między miejscem spoczynku, a kwaterą mieszkalną. Każda placówka socjalna dla podróżników dzieliła się kolejno na trzy małe sektory; salon w której znajdowały się kapsuły, kuchnie oraz łazienkę. Wszystko w pełni wyposażone i zrównane do standardów przeciętnego, ziemskiego mieszkańca. Musieli przebrać się i najwyraźniej android zupełnie to nie przeszkadzało, ale ze względu na wyjątkowo małą powierzchnie i różnice pod względem płciowym każdy osobnik zajął jedno z wytypowanych pomieszczeń. Android dotykała bezwstydnie, doglądając dla pewności nagie ciała, czy ich stan zdrowia nie jest odchylony od normy. Urządzenia hibernacyjne były bowiem jeszcze w fazie eksperymentalnej, a oni sami mogli czuć nudności i zawroty głowy.


- Panie i Panowie, jestem Soka#69, wasza personalna zarządczyni i przewodnik po łuskowym szlaku. - Odezwał się kobiecy android spoglądając na każdy okaz od stóp do głów, wszyscy już byli we własnych, przynależnych strojach.
- Mamy obecnie temperaturę dwudziestu dwóch stopni Celcjusza na statku, a dystans dzielący od pierwszej planety obejmuje dwie godziny czasu ziemskiego. W związku z niebezpiecznymi warunkami na zewnątrz każda ekspedycja dzieli wszystkich członków załogi na drużyny trzy osobowe. Mimo różnic poglądów, wyglądu, płci, czy stref kulturalnych uwłaszcza się o współprace między sobą na czas przebywania na Łuskowym Szlaku.
Stanęła luzacko wzruszając ramionami i obejrzała się po wszystkich. Od smukłych nóg po oblicze okuta była w ciężki metalowy pancerz, ale wyglądem była niezmiernie zbliżona do typowych przedstawicieli rasy ludzkiej. Krótkie srebrzyste włosy powiewały mimo sztucznej grawitacji, a fragmenty żółtego kombinezonu wskazywały, że również była ubrana w ten sam egzemplarz co trójka zakwaterowanych podczas pobytu w kapsułach.
- Według dany bazy przed podróżą ustaliliście, że wasza drużyna ma być identyfikowana jako zacytuje "Melony, kocham te melony", czy taka nazwa ma pozostać, czy mam wdrążyć pewne modyfikacje?

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Wto Lis 27, 2018 5:44 pm
Syk. I para w dziwnym, szarawym kolorze. To pierwsze, co zobaczyła.

Zamrugała oczami. Ciemna plama, którą widziała, jaśniała z każdą mijającą chwilą. Żadnych kształtów, krawędzi, zarysu. Dopiero po kilku minutach powoli odzyskiwała wzrok. Mrużyła oczy, patrzyła przed siebie z ciekawością. Nieco kręciło jej się w głowie, a brzuch co jakiś czas burczał.

Poszła się przebrać, jeszcze nie do końca przytomna i świadoma, do wyznaczonego pokoju. Dopiero podczas naciągania na siebie nogawek kombinezonu zaczęła się zastanawiać, czy gdzieś za ścianą wybudziła się już jej towarzyszka, którą zdążyła poznać przed procesem hibernacji. Asteria.

Odgarnęła włosy do tyłu, przeczesała palcami grzywkę i dopięła pod samą szyję mocno przylegający do ciała strój. Trochę uwierał ją zamek. Rozpięła więc go do wysokości biustu i tak pozostawiła.

***

- Panie i Panowie, jestem Soka#69, wasza personalna zarządczyni i przewodnik po łuskowym szlaku. - odezwał się kobiecy android spoglądając na każdy okaz od stóp do głów, wszyscy już byli we własnych, przynależnych strojach.

Ku zdziwieniu Lilou, w ich drużynie znajdował się ktoś jeszcze, a dokładniej czarnowłosy, wysoki mężczyzna. Przyglądała mu się z zaciekawieniem, dopóki android odezwała się ponownie.

Lilou kiwnęła głową, gdy wspomniała o współpracy. Stała wyprostowana z zamyśloną miną i przyglądała się ich zarządczyni, która wydawała się specjalnie nie stresować obecnością tutaj. Kiedy ta wspomniała o nazwie drużyny, mimowolnie spojrzała na jedynego przebywającego tu mężczyznę, uniosła brew i cicho parsknęła śmiechem, po czym przeniosła wzrok na androidkę, przymknęła powieki i pokręciła głową z dezaprobatą, ale nadal uśmiechnięta.

- Wydaje mi się - rzuciła, wyraźnie rozbawiona - Że nazwa drużyny miała brzmieć T-JIN.
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Sro Lis 28, 2018 5:49 pm
Zbudził się z głębokiego i długiego snu. Przez pierwsze kilka chwil nie poruszał się, dopiero po stosownym komunikacie, podparł się rękoma o krawędzie kapsuły i powoli podniósł do pozycji siedzącej. Otworzył oczy, lecz gdy dotarło do nich ostre światło, natychmiast przymrużył je z cichym jęknięciem. Potrzebują kilku minut, żeby po takim czasie znowu przyzwyczaić się do jasnego pomieszczenia. Poza tym skutki uboczne hibernacji także mogą spowodować chwilowe problemy ze wzrokiem. Czekał więc spokojnie, słysząc po obu stronach gramolenie się pozostałych członków ekspedycji. Ciekawiło go z kim będzie mieć okazję współpracować tym razem. Wiedział tylko, iż mają utworzyć 3 - osobowe ekipy, jednak nie znał żadnych szczegółów na temat swoich towarzyszy.

Wreszcie, po kilku minutach był w stanie otworzyć oczy i dojrzeć co znajduje się wokół. Znajdowali się w pomieszczeniu łudząco przypominającym salon typowego, ziemskiego mieszkania. Jedyną niezwykłą rzeczą były 3 kapsuły stojące w samym jego centrum. Spojrzał w prawo i lewo. Pozostałe dwie także były otwarte, lecz osób które w nich podróżowały już nie było. Dopiero gdy ujrzał na stoliku komplet przygotowanych dla niego ubrań, zrozumiał że poszli po prostu się przebrać. To wydawało się sensowne zważywszy na to, iż po przebudzeniu byli całkiem nadzy. Tak więc Akirze pozostało doprowadzenie się do porządku tutaj, w salonie. Niezgrabnie opuścił swoje "łóżko" i stanął na nieco chwiejących się nogach. Miał okropne zawroty głowy i czuł jakby zaraz miał zwymiotować.
- Szieeet, jak na potężnym kacu.... - skomentował, masując skroń dłonią.

Schylił się po przydzielony mu uniform i zaczął się ubierać. W międzyczasie do pomieszczenia weszła srebrnowłosa kobieta. Obserwował z zaciekawieniem, jak bez słowa zaczęła obmacywać jego nie do końca odziane jeszcze ciało, lecz podejrzewał że to ktoś w rodzaju lekarza, który ma sprawdzić czy wszystko z nimi w porządku. Nie przeszkadzało mu to. Dopiero potem dowiedział się, że to robot. Lecz najpierw...

- Kurwa, bardziej obcisłych łachów nie mogli dać? - warknął, próbując przeciągnąć przez łydki obcisłe spodnie. Przysiadł sobie na jakiejś skrzynce z zapasami, bo nadal ciężko było mu ustać w pionie. Gdy wreszcie udało mu się ubrać, podszedł do zlewu i sięgnąwszy szklankę, nalał sobie wodę i wypił. Podparł się rękoma o blat i wypuścił głośno powietrze ustami. Powoli dochodził do siebie, jeszcze chwila i wszystkie objawy ustaną. Obejrzał się, gdy usłyszał za sobą jakiś hałas. Do salonu wkroczyła filigranowej budowy kobieta, odziana w identyczny jak jego zestaw ubrań. Miała długie, granatowe włosy, szczupłą i wysportowaną sylwetkę. Ślicznotka, ogólnie rzecz biorąc. Chciał się przywitać, lecz w tym momencie z pomieszczenia z drugiej strony wyszła kolejna kobieta. Sięgające pasa, krwistoczerwone włosy przykuwały uwagę, lecz nie tak jak jej cudne krągłości. A więc ma w ekipie dwie gorące laseczki - lepiej nie mógł trafić. I tym razem nie dane mu było zagaić, bo głos zabrała srebrnowłosa, zdradzając przy okazji kim jest i jaką ma tu spełniać rolę. Nie pozostało im nic innego jak ustawić się w szeregu.

Stanął najbardziej na prawo, splótł ręce za plecami i kiwając się na boki wysłuchał krótkiej odprawy. Gdy android z beznamiętnym wyrazem twarzy wypowiedział nazwę "Melony, kocham te melony" nie mogąc się powstrzymać, wybuchnął śmiechem. Chichocząc spojrzał w bok i napotkał wzrok brunetki. Ona także się uśmiechała, chociaż z jej spojrzenia i uniesionej wysoko brwi wyczytał delikatną nutkę pretensji. A może mu się przywidziało... Tak czy siak, podniósł dłonie na wysokość ramion, okazując swoją niewinność.
- Ej no, nie patrz tak na mnie, nie mam z tym nic wspólnego - powiedział, nadal walcząc z rozbawieniem. Po chwili dziewczyna zaproponowała inną nazwę, która podobno została ustalona już wcześniej. Nic o tym nie wiedział, lecz może to dlatego, że został zahibernowany jako pierwszy. W sumie podobało mu się to T-JIN, więc nie oponował. Kusiło go by podsunąć pomysł "Aniołki Akiry", lecz spasował. Nagle rozległo się głośne burczenie. Żołądek Akiry dał o sobie znać, a jakżeby inaczej.
- Dobra, czyli jesteśmy T-JIN, spoko. To wszystko? Bo umieram z głodu - po czym nie czekając na jakąkolwiek reakcję udał się w stronę lodówki. Otworzył ją i kucnął, przeglądając dokładnie jej zawartość. Tak się się spodziewał, samo puszkowane żarcie o długim terminie przydatności.
- Fasola, płatki owsiane, suszone pomidory...? Bleee, zaraz to wyrzucę. Co by tutaj... - grzebał przez chwilę po półkach, po czym wyprostował się i obejrzał do tyłu - A dla was co dziewczyny? Suszone mięsko? Jakiś dżemik? Sucharka, masła orzechowego? A no i przy okazji, jestem Akira, miło mi was poznać, sorki że dopiero teraz -przywołał na twarz zawadiacki uśmieszek, po czym czekając na ich odpowiedź, sam sięgnął sobie kilka kabanosów, paczkę sucharków, płatki kukurydziane i mleko w proszku i zaczął przygotowywać sobie posiłek.

avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Sro Lis 28, 2018 10:38 pm
- Jeszcze pięć minut. – mruknęła dziewczyna, kiedy procedura wybudzania się zakończyła i pokrywa kapsuły otworzyła się. Naprawdę nie lubiła wstawać, szczególnie kiedy miała tak przyjemny sen, ale trzeba ruszyć tyłeczek i wziąć się do roboty. I tak ktoś mógłby powiedzieć, że spała za długo, lecz czym jest dla demona kilka miesięcy? Niczym, a można nawet rzec, że zwykłym mignięciem. W końcu udało jej się zdobyć na to, aby wreszcie wyjść z kapsuły choć musiała się złapać krawędzi, aby nie upaść. Taki szmat czasu sprawił, że jej mięśnie lekko odmawiały posłuszeństwa, ale wystarczyła odrobina chwili, aby mogła już stać bez strachu, że się przewróci i wybije sobie zęby. Zaczęła się nawet odrobinę rozciągać, lecz w tym momencie do pomieszczenia weszła jakaś srebrnowłosa ślicznotka, która zaczęła ją molestować. I to tak bez zaproszenia na kawę czy postawienia drinka. Jednakże musiała to być jakaś służba zdrowia, która sprawdzała ich stan po wybudzeniu. Asti przyjęła wszystkie zabiegi z klasą, choć kilka razy zachichotała gdy została dotknięta w odpowiednie miejsce. No co? Każdy ma łaskotki. W końcu badanie się zakończyło i Asteria mogła pójść się przebrać i odświeżyć. Zauważyła, że wyszła z kapsuły jako pierwsza, ale pewnie taka była procedura.

- No i to rozumiem. – powiedziała rudowłosa, kiedy wreszcie wyglądała odpowiednio. Uczesane włosy, umyta twarz i ząbki, a na ciele kombinezon. Jednakże zrezygnowała z ubierania go w całości. Górę zawiązała sobie w pasie, a tors zasłoniła biały topem. Wyglądała jak niegrzeczna pani mechanik z kalendarza dla dużych chłopców. No, a skoro mowa o chłopcach to właśnie takiego jednego mieli w zespole. Koleś, którego zamrożono jako pierwszego więc jeszcze nie zdążyła go poznać. Inaczej sprawa miała się z Lilou, z którą zdążyła się już zapoznać. Teraz zaś cała trójka wreszcie mogła się połączyć i panna Nikos musiała przyznać, że całkiem nieźle się prezentowali. Choć ten kto wpadł na pomysł z tą nazwą musiał mieć całkiem nieźle nasrane w głowie. Spojrzała na chłopaczka, ale najwidoczniej to nie on był autorem tego pomysłu, gdyż o mało nie tarzał się po podłodze.
- Chyba taka nazwa miała być, jednakże ktoś tutaj mógł mieć inną wizję. – powiedziała Asteria i uśmiechnęła się delikatnie. Skoro już wszystko mieli ustalone to mogli się lepiej poznać. Facet jak to facet. Poleciał do kuchni i od razu rozpoczął przeszukanie lodówki. No przynajmniej nie patrzył się im na start w biust.
- Chodź. – powiedziała łapiąc swoją towarzyszkę za dłoń i ciągnąc ją w stronę Akiry, który już zdążył wyciągnąć pół zawartości.
- Dla mnie jajecznica z pięciu jajek na boczku. Możesz dodać cebulki i jakichś pomidorów. Do tego tosty z masłem i kawa. Dziękuję skarbeńku. – powiedziała panna Nikos siadając przy stole. Skoro się pyta, to składa zamówienie.
- Więc. Jak stawiacie. Co nas czeka?

______________________


#66FFFF
avatar
Vvien
Liczba postów : 1260
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Wto Gru 04, 2018 10:33 pm
Mistrz Gry: VVien

Miejsce: Kwatera mieszkalna #69 ekspedycji na "Łuskowym Szlaku"


- Szkoda, bardzo lubię melony, to taki piękny i pożywny owoc. Arbuz na przykład to taki wodnisty melon - uśmiechnęła się błyszcząc we własnym pomarańczowo-brązowym pancerzu.
- T-Jin brzmi... chwytliwie, wręcz cool! Zarejestrowałam nową nazwę - przytaknęła wszystkim, szczególnie gdy już nikt nie miał obiekcji co do nazwy drużyny.
- Pragnę podkreślić, że znajdujemy się na łuskowym szlaku, a tutaj obowiązują tylko dwie zasady... - rozejrzała się po wszystkich i poprawiła srebrzyste czuprynę opadającą na prawe oko.
- ...dwadzieścia procent wszystkich zysków przechodzi w ręce organizatorów ekspedycji oraz druga zasada. Będąc w galaktyce południowej nie ma ustalonego systemu zasad. Co o tym świadczy, zasady są takie, jakie zdefiniujecie podczas własnej podróży. Nikt nie będzie was oceniać pod względem moralnym, czy etycznym. Obce cywilizacje mają własne zasady i warto z nimi się zapoznać, ale dla otwartości w działaniach odkrywczych nie ogranicza się członków ekspedycji jakimikolwiek zasadami - podrapała się po tyłku i machnęła lewą ręką by odsłonić na nadgarstku prawej ręki ekran.
- Do pakietu ubrań każda osoba otrzymała holo-scouter, tak możecie ze mną się kontaktować i postaram się wspomóc was radą.

Lodówki zawierały towar długoterminowy, ale większość członków ekspedycji mogła odczuć wrażenie, że z chwilą zejścia w niezbadane odmęty łuskowego szlaku nie odnajdą się bez nowych smakołyków do skosztowania.
- Wszystko zostało przygotowane byście mogli przetrwać pierwsze dni samodzielnie, niestety potem będziecie skazani wyłącznie na siebie, ale postaram się pomóc. W końcu do takich celów mnie zaprogramowano.
Mrugnęła parokrotnie oczkami, jakby pragnęła kogoś zauroczyć, a następnie dodała - Czy macie jakieś pytania? -

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Wto Gru 04, 2018 11:22 pm
Przewróciła oczami, gdy mężczyzna w - można powiedzieć - ignorancki sposób odszedł od nich po tym jak ustalili nazwę i czmychnął do lodówki. "Typowe", pomyślała w duchu z ciężkim westchnieniem. Odprowadziła go wzrokiem, po czym skierowała spojrzenie z powrotem na androidkę. Ledwo zdążyła się do niej uśmiechnąć, a już za rękę pociągnęła ją Asteria, prowadząc niemal biegiem do kuchni. Posłusznie niczym młodsza siostra dała się poprowadzić i obserwowała rudowłosą z półuśmiechem.

Gdy Akira raczył odsunąć się od lodówki i dopiero przedstawić, bez słowa wyciągnęła sobie schłodzony grejpfrutowy sok i szklankę. Trzymając karton w jednej dłoni, a szklankę w drugiej, poszła do stołu bez słowa. Usiadła, wlała napój do szklanki. Odrobinę upiła, wlepiając wzrok w stół, wyraźnie zamyślona.

Android przyszła za nimi do kuchni, by wytłumaczyć jeszcze kilka spraw. Lilou wysłuchała jej ze skupieniem i kiedy usłyszała o holo-scouterze, jej usta drgnęły w uśmiechu, podobnie jak w reakcji na złożone przez Asterię zamówienie. W końcu jej scouter uległ zniszczeniu podczas podróży na Namek, a raczej podczas nieprzyjemnego lądowania. Obmacała się szybko po kieszeniach i znalazła go w jednej z nich. Wyjęła, odgarnęła włosy, założyła za ucho i przeglądała jego funkcje, przejeżdżając palcem po wyświetlonym przed sobą hologramie.

Skończywszy zabawę, podniosła wzrok znów na androidkę.

- W takim razie czekamy teraz na polecenia, dobrze zrozumiałam? - dopytała dla pewności.

Z całej trójki wydawała się najbardziej opanowana, a wręcz... sztywna. Jakby momentalnie straciła humor lub zbyt dużo w tym momencie analizowała. Ale zupełnie nie zdawała sobie z tego sprawy, z tego jak właśnie teraz wygląda w oczach swoich towarzyszy. Z konsternacji wyrwało ją pytanie demonicy.

- Cóż... - uśmiechnęła się pokrzepiająco - Na pewno będzie ciekawie. Tak właściwie... To skąd pochodzicie?


avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Sob Gru 08, 2018 10:28 pm
Facet jak to facet. Jeśli nie interesują go tyłki lub cycki, to z pewnością można go znaleźć albo przy lodówce, albo w barze. Innych opcji nie ma. To są proste konstrukcje i tam nie ma co się zepsuć. Co najwyżej poklepać, pogłaskać, dać po dotykać i od razu jak nowy. Prawie jak psy, tylko trzeba się nimi więcej opiekować, a szczególnie w okresie choroby i strasznego osłabienia jakim jest przeziębienie. W każdym razie ich zwierzaczek na chwilę olał dwie damy i poleciał żreć. Serio? Taka była jego skala wartości? Słabo, ale Asti zaraz coś zadziała. Na początek zaciągnęła Lilou do komnaty żarcia, skąd dochodziły odgłosy mlaskania. Lodówka została przejęta i jedyne co to miała nadzieję, że koleś nie opróżni ich zapasów w ciągu kilku minut. Równocześnie jednak słuchała tego co ich androidka miała do powiedzenia. Informacje zawsze były w cenie, a zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy się praktycznie niczego nie wie.
- Dwadzieścia procent. Trochę sobie liczą. Da radę zbić to do piętnastu? - zapytała Asteria uruchamiając swój holo-scouter i sprawdzając wszelkie informacje. Cóż przyda im się to, a szczególnie do komunikacji i zapisywania ważnych danych. Czy miały jakieś pytania? No to było doskonałe pytanie. Asteria zastanawiała się trochę, lecz zanim coś konkretnego wykrystalizowało się w jej umyśle to do głosu doszła jej partnerka.
- Masz jakieś godne polecenia cele? Jakieś rady specjalne? – rzuciła do ich pomocnicy. Od tego zaczną, a potem pójdą dalej. Temat się rozwinie, lecz najpierw należałoby go rozpocząć. Przy okazji skupiła się na pytaniu Lilou. Koleżka dalej wcinał, więc na niego nawet nie zwracała uwagi.
- Z jednej takiej kolonii. Nie urodziłam się na Ziemi, ale wiele razy tam bywałam. Ogólnie jednak czuję się obywatelką Wszechświata. A ty moja droga? Skąd cię przywiało? Bo zakładam, że naszego kolegę z jakiejś dziury, gdzie się je, a potem dopiero rozmawia. – odpowiedziała Asteria i puściła oczko do koleżanki.

______________________


#66FFFF
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Nie Gru 09, 2018 12:09 am
Czym prędzej zabrał się za rozrabianie mleka w proszku by zalać nim płatki. W międzyczasie skubał sobie kabanosika, oczekując na reakcję towarzyszek. A te były... dość osobliwe. Pierwsza zachowała się jakby był powietrzem. Bez słowa minęła go gdy odszedł do lodówki, sięgnęła sobie soku i usiadła przy stole. Akira uniósł wysoko brwi, lecz po chwili wzruszył ramionami i odwrócił się z powrotem w stronę blatu. Może dziewczyna nie doszła jeszcze do siebie po podróży i potrzebowała chwili nim zacznie w miarę normalnie funkcjonować. Druga natomiast postanowiła od razu zacieśniać więzy towarzyskie, może nawet trochę zbyt bardzo. Po wyliczeniu składników na śniadanie, którym najadł by się potężnej postury chłop (gdzie ona to wszystko magazynuje? Ach tak wszystko idzie jej w te dwa kontenery na klacie), dosiadła się do koleżanki. Akira zachichotał pod nosem.
- Chyba mnie z kim pomyliłaś kochana - odrzekł, imitując ten sam słodki głosik, którym posługiwała się krwistowłosa - nie jestem tu by wam gotować, zaoferowałem jedynie swoje silne ramię by wyciągnąć coś z lodówki, jeśli chodzi o przygotowanie jedzenia to musisz obsłużyć się sama - posłał jej złośliwy uśmieszek, po czym skierował się z gotowym już posiłkiem w stronę stołu. Usiadł na przeciwko dziewczyn, rozwalając się na dwóch miejscach i zaczął zajadać się smakołykami, słuchając co mają do powiedzenia jego towarzyszki i androidka.

Niezbyt podobało mu się oddawanie 20% zysków na rzecz organizatorów, więc w duchu zgodził się z czerwonowłosą gdy próbowała utargować zmniejszenie procentu. Co do reszty nie miał zastrzeżeń, wszystko wydawało mu się jasne i klarowne. Nie miał pytań, brał na klatę wszystko jak leci. Co by to nie było to i tak da radę, jak zawsze. Po chwili padły pytania o ich pochodzenie. Akurat usta miał pełne jedzenia, więc tylko słuchał co do powiedzenia ma czerwonowłosa. Skrzywił się lekko gdy usłyszał uszczypliwą uwagę na swój temat. Przełknął to co miał w buzi i odrzekł:
- Nie rób takiej miny Marylin, bo Ci zostanie ta zmarszczka między oczami. Wybacz taką ksywkę, ale nic nie poradzę, w przeciwieństwie do mnie nie przedstawiłaś się - ze spokojem, przegryzł na szybko sucharka, po czym kontynuował - ja pochodzę z Ziemi, wychowywałem się w bardzo biednej dzielnicy, więc musiałem się nauczyć tego i owego by przeżyć. A teraz wykorzystuje tę wiedzę przy tego typu robótkach.

Zmiął opakowania po jedzeniu i rzucił do kosza stojącego w rogu. Rozsiadł się wygodniej i czekał. Do końca podróży zostały jeszcze prawie dwie godziny, co by tu porobić? Co nieco już podjadł, przydałoby się teraz nieco rozruszać, mięśnie ma pewnie dość zastane po takim długim spoczynku. Chociaż miał małego leeenia.... No dobra 15 minut i startuje. No może nieco dłużej.
avatar
Vvien
Liczba postów : 1260
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Nie Gru 09, 2018 5:42 pm
Mistrz Gry: VVien

Miejsce: Kwatera mieszkalna #69 ekspedycji na "Łuskowym Szlaku"


Nie spodziewała się, że tak prędko nie dojdą do porozumienia. Każdy rozwarstwił się na pryzmat innego świata i próba chłodnej kalkulacji co najwyżej spełzła na wyniku, że jest otoczona przez dziwne byty. Wszyscy pałaszowali z lodówki, często nawet nie dbając o to by należycie sobie przygotować posiłek. Jedno dziewczę zamierzało przejść w stań oczekiwania, ale nie pojmowała właściwie na co.
- Polecenia? - powiedziała zdziwiona - zbijanie do piętnastu procent? - dodała słysząc rudowłosą, przecież mieli jedyną okazje jako pierwsi wpłynąć na historie i na tym się wzbogacić, a tu zaniżona kwota i tak niektórym osobnikom nie odpowiadała. Znalazła się najwyraźniej w drużynie szarlatanów i zdzierców na co android zareagował wytrzeszczem oczu i idealnie poziomą miną.
- Robótki? Znaczy, że na drutach? - obwody zaskwierczały -bardzo dziwni jesteście, ale mamy nietypowy miks... Ziemianin - Hazard poczuł na sobie mechaniczny wzrok - Demon - rudowłosa także poczuła ciężar bycia obserwowaną - ...oraz Half-Saiyajin.
Weszła do kuchni w której robiło się tłoczno - to może przejdę do konkretów, gdy przygotowujecie lub spożywacie posiłki? - zapytał robot siebie i szybko zignorowała w tym momencie jakiekolwiek uwagi.
- Jesteśmy w galaktyce południowej - z komputera na nadgarstku wystrzeliła smuga światła, a kontrastująca ze ścianą barwa przedstawiła obraz trzech planet.
- Na łuskowym szlaku obecnie odkryto trzy planety, są to;
* Lodowa planeta kwadrant OXO393 znajdująca się najbliżej, no i radzę tam się ciepło ubrać
* Pustynna planeta kwadrant OXO537 znajdująca się najdalej, ale poza piaskiem są tam też ładne tropiki
* Kolonia, planeta ziemska kwadrant OXO141 znajdująca się pomiędzy dwoma wspomnianymi punktami zrzutu

- Na każdej z nich mamy kolejno:
* 14 drużyn na lodowej planecie
* 16 drużyn na pustynnej planecie
* 25 drużyn na ziemskiej planecie

- Jakieś pytania? - rozejrzała się po wszystkich

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Nie Gru 09, 2018 9:17 pm
- Mhm - odparła, wysłuchawszy obojga i zwróciła się do rudowłosej - Ja pochodzę z Salady, Asterio.

Nachyliła się po karton by nalać sobie soku, a w międzyczasie android odezwała się. Wydawała się mało rozgarnięta jak na ich przewodniczkę. Lilou słuchała jej ze skrzywioną miną. Potrzebowała pieniędzy, ale nie na tyle, by się targować. Robiła już znacznie gorsze rzeczy za, powiedzmy - półdarmo - w porównaniu do 80% zysków. Oprogramowanie androidki nie potrafiło ogarnąć ich trójki, co niezbyt dobrze wróżyło na start. Jednak po pewnej jej wypowiedzi... czas jakby zwolnił. Niemal do zera.

- Ziemianin... - usłyszała z jej ust, kiedy patrzyła na mężczyznę - ...Demon... - i tu Lilou starała się jak najmocniej stłumić w sobie reakcję. Nie sądziła, że demon może przybierać niemal ludzką postać. I o ile rasą faceta nie była specjalnie zaskoczona, to wiadomość o rasie Asterii otworzyła jej oczy szeroko. Będąc pewną, co zaraz usłyszy na swój temat, sięgnęła po kolejny łyk soku grejpfrutowego... - Oraz Half-Saiyajin.

Ppppppffff! Wypluła wszystko, czego przed chwilą się napiła w stronę Ziemianina. Strumień soku dosięgnął jego twarzy oraz stroju. Gałki oczne niemal wyskoczyły jej z oczodołów, a ona sama zachłysnęła się.

- Ekhe, ekhe - kasłała, stukając się pięścią w mostek - Half... Saiyajin? To na pewno jakaś pomyłka, jestem Saiyanką. Moi rodzice byli czystej krwi Saiyanami - tłumaczyła nerwowo. Gdzieś to już słyszała i z każdym kolejnym razem ta informacja dawała jej więcej trwożnych myśli - Ykhm, ykhm - dochodziła jeszcze do siebie i spojrzała na Akirę, po czym rzuciła szybko: - Wybacz.

Odeszła od stołu jak poparzona i przejechała dłonią po twarzy. Kolejny raz ktoś pomylił ją w taki sposób. Czy to może być przypadek? A może po prostu reszta świata nie jest jakoś specjalnie wykształcona pod tym kątem i snują domysły? Na pewno tak było. Równie dobrze mogłaby zgadywać, że Half-Saiyajinem jest ten Akira, a to po prostu Ziemianin. Albo Asteria... Tak tłumaczyła sobie przez dłuższą chwilę owe zajście, podpierając podbródek o dłoń i zatapiając spojrzenie w losowo wybranym przedmiocie. Nie mniej jednak otrzymanie kolejny raz takiej informacji w pewien sposób ją zabolało. Zasiało ziarno wątpliwości.

Chrząknęła i odwróciła się w stronę pozostałych. Skrzyżowała przedramiona na klatce piersiowej lekko zgarbiona, jakby straciła pewność siebie. Bez słowa obserwowała androidkę, umyślnie unikając kontaktu wzrokowego ze swoimi partnerami, była zawstydzona i zmieszana, ale udawała po prostu bardzo skupioną i poważną. Poprawiła opuszkami palców grzywkę i zapytała cicho, jednocześnie wyrażając w tym swoją propozycję:

- A... Mamy jakieś ciepłe ubrania do dyspozycji?
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Pon Gru 10, 2018 6:56 pm
Odchylił się nieco na krześle i bujając się na jego tylnych nogach, wpatrywał się nieco rozbawiony w androidkę Robocik najwyraźniej nie potrafił ogarnąć ich towarzystwa, ani tego o czym rozmawiali przez ostatnie kilka minut. Ze spokojem wytrzymał jej krótkie spojrzenie, gdy wymieniła go z rasy. Usłyszawszy słowo "demon" obrócił się natychmiast w stronę czerwonowłosej, nazwanej chwilę wcześniej przez drugą z dziewczyn Asterią. Zmarszczył lekko brwi. Ona jest demonem? Ciężko mu było w to uwierzyć. Zawsze inaczej wyobrażał sobie przedstawicieli tej rasy, ale to pewnie przez to jaki obraz kreowała Ziemska popkultura. Niewykluczone, iż Asteria potrafiła zmieniać swój wygląd zewnętrzny. Skrzywił się nieco gdy wyobraził sobie, jak ta seksowna i kształtna laseczka zamienia się w jakiegoś dziwnego stwora z odnóżami wychodzącymi z różnych miejsc i wielgachnym lepkim jęzorem... Odwrócił od niej wzrok by przenieść go z powrotem na androidkę, lecz w tym momencie usłyszał głośne "Ppppppfffffff". Nim zdążył zareagować, zalała go mieszanina soku i śliny.

- Co do....!
Próbował zasłonić się rękoma, lecz był to daremny wysiłek. Na dodatek przez ten gwałtowny ruch stracił równowagę i poleciał na krześle do tyłu. Upadł z głośnym hukiem na podłogę, uderzając potylicą o szafkę. Przez chwilę leżał nieruchomo na ziemi, dopiero gdy poczuł ostry ból z tyłu głowy, zaczął trzeć dłonią to miejsce.
- Kurwa mać - syknął i podniósł się do pozycji siedzącej. Przetarł oczy i rzucił z pod stołu wściekłe spojrzenie na dziewczynę która była temu wszystkiemu winna. Nadal krztusiła się sokiem, lecz po chwili doszła do siebie. Napotkawszy jego spojrzenie, rzuciła krótkie "wybacz". Akira prychnął niczym rozjuszony kot i wstał, nadal trzymając się za potylicę. Wyczuwał już sporej wielkości, pulsującego wściekle guza. Sprawdził zapobiegawczo czy nie doszło do rozcięcia skóry, lecz na dłoni nie było ani kropli krwi. Pokręcił głową i ruszył szybko z powrotem w stronę aneksu kuchennego. Szybkim ruchem niemal zerwał z siebie mokrą od soku i śliny górę uniformu i rzucił ją na oparcie wolnego krzesła. Podszedł do zlewu, odkręcił wodę i zaczął przemywać sobie twarz i włosy. Chwilę zajęło mu doprowadzenie się do porządku. Wytarł buzię w papierowe ręczniki, włosy pozostawiając mokre. Same wyschną. Przeczesał je dłońmi, sprawdzając czy nie kleją się od gęstego soku. Pozostawiając je w artystycznym nieładzie, wrócił do reszty kompani i androidki. Nadal pozostając w samych spodniach, stanął niedaleko plujki i ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej ramionami wysłuchał końcówki jej wykładu na temat planet.

Po przekazaniu im tych informacji, zapadła krótka cisza. Cała trójka najwyraźniej analizowała to co usłyszała. Jako pierwsza odezwała się granatowowłosa, pytając cichutko czy mają jakieś cieplejsze ubrania na zmianę. A więc myślała o pierwszej opcji, lodowej planecie. W zasadzie miało to sens z dwóch powodów. Po pierwsze znajdowało się tam obecnie najmniej innych drużyn, tak więc teoretycznie istniał tam najmniejszy % szans na ewentualną konfrontację. A tego, biorąc pod uwagę, że miał w drużynie dwie dziewczyny, wolałby uniknąć. Po drugie, mieli do tej planety najbliżej, co oznaczało szybsze rozpoczęcie operacji, a co za tym idzie, szybsze jej zakończenie.
- Też jestem za tym żeby spróbować swoich sił na tym piździsku - rzucił spokojnie - o ile oczywiście znajdą się te cieplejsze łachy, bo inaczej sutkami będę mógł rysować wzorki na lodowcach - spojrzał z góry na androidkę i kontynuował - No ale skoro proponujesz nam coś takiego, to rozumiem, że jesteście przygotowani i na taką ewentualność prawda?
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

on Pon Gru 10, 2018 9:29 pm
Oddawanie dwudziestu procent zysku nie było czymś strasznym, ale Asteria nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała zbić ceny. W końcu od dawna już wiedziała, że zawsze istnieje pewna granica zbicia, choćby o te kilka jednostek, a w tym przypadku zaproponowała piętnaście procent. Jednak ich android był chyba jakąś wypaczoną wersją, albo zwyczajnie coś na zwojach się jej przegrzało. Najwidoczniej nie dawała sobie rady z ich trójką, gdzie zmieniali tematy i gadali naprawdę dziwne rzeczy. Nawet najlepszy procesor dupa, gdy głupoty kupa. Na dodatek kolega żarłoczek nie był zbytnio uprzejmy.
- Straciłeś szansę na kilka punktów kochanie. I sama sobie poradzę z wyciąganiem jedzenia. – powiedziała i podwędziła mu kabanoska z talerza, a następnie z bezczelnym uśmiechem na twarzy zaczęła jeść. Po tak długim śnie chyba należy jej się odrobina przyjemności, choć miłym masażem by nie pogardziła. Skrzywiła się lekko słysząc ksywę. Miała nadzieję, że tylko się przejęzyczył, gdyż nie lubiła jak ktoś ją przezywał. To była jedna z tych rzeczy, których nie tolerowała jeśli nie były przez nią zaakceptowane. Inaczej można skończyć bez języka. Jednakże pierwszą osobą, która powinna stracić język, a przy okazji głowę była androidka, która sprzedała wszystkie dane na temat ich ras. No i tyle jeśli można myśleć o byciu anonimowym. Atmosfera w kuchni momentalnie zgęstniała i nic nie pozostało po tym zabawnym wydarzeniu, którym było oplucie Akiry i upadek mężnego Ziemianina. Doskonale wiedziała co się za niedługo rozpocznie. Widziała już te spojrzenia kierowane w jej stronę. Zacisnęła delikatnie szczękę, ale nie dawała sobie poznać, że ją to poruszyło. Na całe szczęście większość show skradło niedowierzanie Lilou o pochodzeniu z rasy połówek. Najwidoczniej ktoś tutaj nie znał swoich korzeni.
- Ten android najpewniej ma jakieś przegrzanie na złączach, gdyż zaczyna bredzić. Przepraszam was na chwilę. – powiedziała czerwonowłosa i wstała od stołu, a następnie udała się do łazienki, gdzie się zamknęła. Nie słuchała ich jak mówili o wyborze planety. Przed oczami miała wszystkie sceny ze swojego życia, kiedy ludzie dowiadywali się o niej i zmieniali swoje nastawienie w jednej sekundzie. Jedno słowo i wszystko się waliło niczym domek z kart. Asteria starała się oddychać spokojnie, ale bardziej przypominało to hiperwentylację. Dłonie jej się trzęsły i nie mogła tego opanować. Czuła strach i pomimo tego, że była dumna z tego kim jest to czuła obawę. Strach przed odrzuceniem właśnie z tego, że była demonem. Tym razem nie było szans na ucieczkę w razie ataku. Potrafiła się bronić, ale zawsze miała plan ucieczki w razie czego. Puściła wodę i usiadła na toalecie. Musiała coś wymyślić. W tym całym zamieszaniu nawet nie spostrzegła, że jej włosy stały się czarne jak smoła, a złote oczy przybrało kolor szkarłatu. Nie kontrolowała tego. Nie miała do tego głowy. Wszystko diabli wzięli przez tego pieprzonego robota. Powinna urwać jej łeb i wyrzucić w najbliższą gwiazdę.
- Co mam zrobić? – zapytała samą siebie.

OOC:
Pozwoliłem sobie na taki mały myk. Tylko na chwilę. Utrata kontroli.

______________________


#66FFFF
Sponsored content

Re: Łuskowy szlak - drużyna Y - Aste, Lilou, Haz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito