Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
Vvien
Vvien
Liczba postów : 1290
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Wto Lis 27, 2018 4:18 pm
First topic message reminder :

Mistrz Gry: VVien

Miejsce: Kwatera mieszkalna #32 ekspedycji na "Łuskowym Szlaku"

Trójka istot ugrzęzła w jednej kwaterze mieszkalnej, ale nie musieli dzielić się zbytecznymi relacjami. Doborowe towarzystwo musiało tolerować siebie wzajemnie na czas podróży, ale ich kontakty ograniczyły się do paru słów przed przygotowaniem się i wejściem do kapsuł hibernacyjnych. Każdy miał własne miejsce do wypoczynku na czas podróży i dopiero koniec wędrówki mógł odmienić obecną sytuacje.
- Systemy witalne w normie, przeprowadzam rozszczelnienie kapsuł w celu przebudzenia drużyny nr. #32 łuskowego szlaku.
Gazy hibernacyjne z sykiem zaczęły się ulatniać z kapsuł by zasygnalizować zmiany ciśnieniowe między miejscem spoczynku, a kwaterą mieszkalną. Każda placówka socjalna dla podróżników dzieliła się kolejno na trzy małe sektory; salon w której znajdowały się kapsuły, kuchnie oraz łazienkę. Wszystko w pełni wyposażone i zrównane do standardów przeciętnego, ziemskiego mieszkańca. Musieli przebrać się i najwyraźniej android zupełnie to nie przeszkadzało, doglądając dla pewności nagie ciała, czy ich stan zdrowia nie jest odchylony od normy. Urządzenia hibernacyjne były bowiem jeszcze w fazie eksperymentalnej, a oni sami mogli czuć nudności i zawroty głowy.


- Panowie, jestem Soka#32, wasza personalna zarządczyni i przewodnik po łuskowym szlaku. - Odezwał się kobiecy android spoglądając na każdy z męskich okazów, już należycie ubranych we własne, wygodne stroje.
- Mamy obecnie temperaturę dwudziestu czterech stopni Celcjusza na statku, a dystans dzielący od pierwszej planety obejmuje trzy godziny czasu ziemskiego. W związku z niebezpiecznymi warunkami na zewnątrz każda ekspedycja dzieli wszystkich członków załogi na drużyny trzy osobowe. Mimo różnic poglądów, wyglądu, czy stref kulturalnych uwłaszcza się o współprace między sobą na czas przebywania na Łuskowym Szlaku.
Stanęła na baczność i rozejrzała się po wszystkich. Od smukłych nóg po oblicze okuta była w ciężki metalowy pancerz, ale wyglądem była niezmiernie zbliżona do typowych przedstawicieli rasy ludzkiej. Krótkie srebrzyste włosy powiewały mimo sztucznej grawitacji, a fragmenty granatowego kombinezonu wskazywały, że również była ubrana w ten sam egzemplarz co trójka zakwaterowanych podczas pobytu w kapsułach.
- Mamy usterkę w bazie i najwyraźniej przed podróżą została już ustalona nazwa waszej drużyny, ale wytyczne zniknęły w skutek awarii. Proszę podać nową lub ówcześnie utraconą nazwę w celu waszej przyszłej identyfikacji.

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:



Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Wto Lut 05, 2019 11:23 pm

Kenzuran kiedy tak atakował na ślepo swojego wroga, wiedział że to już długo nie potrwa. Wreszcie niestety na jego nieszczęście odczuł potężny ucisk na swoim całym ciele, aż zawył z bólu. To nie było bardzo miłe uczucie dla niego, ponieważ nie miał zamiaru tak umrzeć. Po niedługiej chwili, został wreszcie zrzucony na drugą otwartą dłoń tytanicy, a tam zobaczył że znajdowali się tutaj ci dwaj heretycy, którzy chyba mieli nieprzyjemną pogawędkę z wielkim potworem. Kiedy Ogoniasty zaczął się powoli podnosić, masował swój kark i niektóre jego miejsca, bo ścisk który przedtem odczuł od wielkiego łapska Boginki był niesamowicie bolesny. Po podniesieniu głowy, Czarnowłosy dopiero zrozumiał po chwili jak bardzo wielka jest ta bestia, co pobudziło jeszcze bardziej jego krew do działania i do walki z nią. Nie wiedział niestety o czym przedtem rozmawiali, ale przynajmniej nie musiał słuchać głupstw tego skrzydlatego demona. Wojownik zacisnął swoje pięści, był gotowy do działania, lecz tu nagle przemówiła wielka potwora, która chyba kierowała swoje słowa ku mrocznemu gościowi. Niezły pocisk dała rogatemu jegomościowi, który faktycznie, miał wieeeeeeelką manię boskości, to było widoczne dość mocno gołym okiem. Młody Saiyanin jednak nie zwracał na to uwagi, chciał już atakować, lecz był ciekaw co jeszcze wielka jaszczurka powie albo rzuci jakimś toksycznym słowem w jego stronę. Stwierdziła,  żeby ten pokazał jej swoją boskość i po krótce przedstawiła im się. Czarnooki odczuł jak za chwilę znika pod nim wielkie łapsko bestii i zaczął wraz z towarzyszami opadać w dół. Kiedy wylądowali na twardym piaszczystym pagórku, brat Klen westchnął pod nosem, a potem dziko ryknął. Stworzył wokół siebie tak jakby krąg powietrza, ponieważ nie miał zamiaru dać za wygraną tej bestii. Gdyby tylko ktoś go nauczył tworzyć power balla i zamienić w wielką bestię OOzaru, może ich szansę byłyby znacznie większe. Zacisnął jeszcze bardziej swoje dłonie, jego kły wyszły na światło dzienne i z przymrużonymi oczami starał się dostrzec coś co mógłby zaatakować.

Największym jego celem chyba będą ślepia Tytanicy, które były najlepiej widoczne, w tej burzy było ciężko dostrzec resztę jej ciała. Wreszcie demon obok niego się odezwał w jej stronę, który stwierdził że on jest bogiem. Dla Kenzurana to była czysta głupota, ponieważ nie wyglądał nawet na takiego, był pieprzonym demonikiem, który zapewne niegdyś mieszkał na Makyo Star, ponieważ tak pamiętał te wszystkie mroczne cienie, które tam były. Czarnowłosy  już chciał się rzucać, ale rogacz ciągle  gadał do niej i nawijał bez przerwy. Mruknął pod nosem i wreszcie gdy to skrzydlaty jegomość rozkazał zaatakować, Ogoniastemu nie trzeba było dłużej powtarzać. Napinając jak najbardziej swoje stopy, wiedział że jeszcze nie przypomniał sobie jak się lata, ale wiedział że długo będzie mógł zawisnąć w powietrzu, więc gdy już odbił się od piaszczystego podłoża, ruszył w kierunku ślepi bestii. Wojownik podczas swojego lotu, odchylił swoje prawie przedramię jak najbardziej, a gdy zbliżył się już ku jej oczodołowi, wypchnął swoje całe ramię z zaciśnięta pięścią, która miała trafić ją w twarz. Miał nadzieję, że to się uda, ponieważ po wykonaniu tego ciosu, szybko obróci się i prawą stopą, odbijając się od jej policzka wyruszy z powrotem ku ziemi. Nie wiedział zbytnio gdzie ta może być, ale nie może się poddawać. Odczuwał, że uda mu się wylądować a jak nie, to po prostu przyfasoli porządnie swoją twarzą w piach i znowu będzie miał w ustach i w oczach tego sporo.

FAZA OBRONY:
-nic nie robię

FAZA ATAKU:
CIOS POTĘŻNY; [- 1 TS, + 1 TKI]; S + Z DMG; 140 + 150 = 290 DMG; Tinu'Wag Vi!



TOKENY:
SIŁY: 2 - 1 = 1
ZRĘCZNOŚCI: 1
WYTRZYMAŁOŚCI: 0
ENERGII: 1
KI: 1 + 1 = 2

PUNKTY:
ŻYCIA: 1400
PANCERZA: 0
OBRAŻEŃ: 290
Maou
Liczba postów : 33
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
595/950  (595/950)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Sob Lut 09, 2019 5:33 pm


Maou czuł dziwne mrowienie, gdy jego każdy włos stawał na baczność. Jego sprzęt również salutował ku świetlanej przyszłości, jego boskiego flirtowania. To wszystko krzyczało w dziwnej ekscytacji na tak bliski widok tego dziewczęcego oblicza. Jego ciało było totalnie nabuzowane, a jego hormony i takie inne endorfiny robiły defiladę w jego mózgu. Był z siebie dumny, a jego ślina chciała eksplorować jej niezbadane tereny w ustach i wymieszać się florą bakteryjną przy głębokim pocałunku (Chociaż przy tych gabarytach z pewnością wpadłby cały do jej ust przy próbie czułości). Wszystko ku chwale swojej wspaniałości. I nie byłoby w tym wiele sprośności. Maou jest w końcu pełny Godności i nie ma w nim nawet krzty złości. Dałby rosnąć tej miłości Latorośli.
Już niemalże widział te piękne oślo-smocze dzieci... To znaczy Gąsienico-Maouowe dzieci.
Daleko jeszcze do końca posta?
Własnie wtedy zobaczył przed oczami tłuczone szkło. Jego wyobrażenie rozpadło się na miliardy kawałków.
Jego nos został zbombardowany zgniłym wyziewem, gorzej niż plaża w czasie lądowania na Normandii.
Ta piękna istota pierwszy raz odetchnęła w jego kierunku. Jeszcze fakt nasilił wiatr wiejący mu prosto w mordę, który zrzucał na niego kubeł zimnej wody.
- O ty kur*%#a, wiesz co to szczoteczka i pasta do zębów?! CZY TO TEŻ WPIERDOLI%$Ś?!
Daleko jeszcze?
MAou z szewską pasją wyskoczył w powietrze.
- Nie waż się...
Jego pięść niemal zapłonęła zabójczą Aurą.
- ... Oddychać w...
PLASK Jego pięść niemal zagłębiła się w jej twarzy
- Moim Kur%#a kierunku!
Co zostanie wyrzucone w powietrze, musi w końcu spaść.
Daleko jeszcze?
Jego Ciało powoli, niczym liść na wietrze opadało ku ziemi. Dało się zobaczyć lekka mgiełkę piasku, gdy jego ponętne i umięśnione ciało miało już wylądować. Dodawało to niesamowitą ilość punktów w skali bycia zajebistym.
Jego Błyszczące mięśnie były możliwe do pomylenia z kobiecymi gdy...
Wylądował prosto w ramionach Nihiliusa, będąc trzymanym przez niego jak księżniczka. Jego oczy błyszczały, a jego źrenice jednoznacznie się pomniejszyły. Lekkim ruchem jego dłoń smagała umięśniona klatkę Nihiliusa.
Ty mój bohaterze...  Złapałeś mnie! chyba znów się zak...
W tym momencie jego Bóg wyrzucił go z ramion. Już nie był trzymany jak księżniczka, tylko potraktowany jak worek ziemniaków. Nie zdążył zauważyć mimiki Nihiliusa, bo jego głowa znów uderzyła w ciało Bogini-kobiety.
To już chyba ko...
Daleko jeszcze?
JUŻ KOŃCZĘ!?
To już chyba koniec małego epizodu o byciu odrzuconym przez Nihiliusa. Byciu zmieszanym z błotem.


FAZA OBRONY:
- Niczym żul spod biedronki. Brak obrony.

FAZA ATAKU:
CIOS POTĘŻNY; [- 1 TS, + 1 TKI]; S + Z DMG; 75 + 75 = 150 DMG; TINU'WAG VI

TOKENY:
SIŁY: 1 - 1 = 0
ZRĘCZNOŚCI: 0
WYTRZYMAŁOŚCI: 2
ENERGII: 1
KI: 1 + 1 = 2

STATYSTYKI:
SIŁA: 75
ZRĘCZNOŚĆ: 75
WYTRZYMAŁOŚĆ: 80
ENERGIA: 75

PUNKTY:
ŻYCIA: 800
PANCERZA: 0
OBRAŻEŃ: 150

OOC:
NPC VVI - Próba rozśmieszenia Maou[0]

Baza 0 % szans:
+5% za "Maou poczuł dziwne mrowienie na czubku głowy, to każdy włosek na czerepie krzyczał w dziwnej ekscytacji na tak bliski widok dziewczęcego oblicza. "
+120 %  za "+10 % Bycie zabawnym i wyluzowanym przy akcie uwodzenia"

Razem: 125 % szans - Sukces


Ostatnio zmieniony przez Maou dnia Nie Lut 10, 2019 8:31 pm, w całości zmieniany 2 razy
Vvien
Vvien
Liczba postów : 1290
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Nie Lut 10, 2019 7:37 pm
Mistrz Gry: VVien

Miejsce: Kwadrant OXO537 pustynna planeta - Konfrontacja z Boginią
Podkład muzyczny bez zmian:

Kipiąca energia ki podjudzała wszystkich do walki, burza piaskowa stała się tylko wyobrażeniem nowej bitwy, a nie naturalną przeszkodą. Po wypowiedzi Nihiliusa ślepia bestii zabłysnęły, a za tłumiącej dźwięki ściany piaskowej dało się usłyszeć gromkie -Udowodnij.
Soka przyjęła pozycje i złączyła dłonie na kształt dźwigni. Przycupnęła by z całą siłą się wyprostować w momencie, gdy poczuła podeszwę demona na mechanicznych dłoniach. Jedno wybicie i kula mrocznej ki wybiła się w górę w kierunku Tytanicy, inni zaś nie pozostawali w tyle, bowiem Kenzuran i Maou podążali tuż za nim, każdy z własnych powodów, tudzież emocji.
Berło zabłysło przed szerokim rzędem kłów -Ho...że udało ci się sięgnąć tak wysoko - rozwarła szeroko oczy, a oślepiający błysk wytrącił Nihiliusa z równowagi. Najwyraźniej Soka włożyła zbyt wiele siły, bo zamiast trafić w gardło poszybował nieznacznie wyżej w paszcze lwa. Miała zamiar zrobić z boskości demona po obiadową przekąskę, ale nie tylko insekt jej rozmiarów potrafił gryźć i żądlić. Berło zabłysnęło i uwolniło wiązkę, gdy nad głową mógł usłyszeć szereg zamykających się zębów. Atakował już gdziekolwiek, ale zeszły na lewe ramie gigantki niczym wprawiony tatuażysta przyozdobił szyje długą, wypaloną szramą. Tinu'Wag Vi odczuła to i już uniosła ramie by pacnąć go, gdy musiała naprędce uchylić głowę przed kolejnym napastnikiem. To Kenzuran był bliski wymierzenia potężnego ciosu, ale zamiast uderzenia jedynie niezgrabnie wylądował na ramieniu okupowanym przez Nihiliusa. Tracąc powoli równowagę skończy się to kwestią sekund nim poleci w dół za plecy masywnej kobiety. Z uniesioną ręką pewność malowała się na twarzy, ale trzecia paskuda postanowiła uzmysłowić jej, że każdy z nich potrafił w mniejszym lub większym stopniu walczyć. Złociste gały o mało nie wystrzeliły z oczodołów po tym, jak Maou wbił się głęboko w jej prawy policzek.
- Dość! - krzyknęła wypluwając domieszkę śmierdzącej śliny z krwią. Nim Maou się odbił masywne pazury już runęły z zapiaszczonych niebios z zamiarem strącenia go i zmiażdżenia pośród piaskowych pagurków.

- Przypominam, że mimo pewnych zakłóceń jesteśmy w stanie komunikować się między sobą - niewyraźny głos Soki rozbrzmiał w scouterach drużyny, o ile pamiętali o tym, by nadal je mieć na swoich miejscach. Soka nie zamierzała wybijać się w powietrze, zamiast tego przykucnęła i aktywowała modernizacje. Palce otworzyły się jak plastikowe korki ukazując lufy, a nadgarstek w bolesnym dla organicznej istoty oka skręcił się wielokrotnie po pełnej osi by w finalnej formie przekształcić prawą rękę w działo gatlingowe.
- Inicjuje ostrzał - dodała strzelając serią małych pocisków ki po całej wertykalnej osi Bogini. Czarno fioletowe pociski rozbryzgały się od pępka, pomiędzy piersiami, aż do oblicza Tytanicy. Na tyle, że drugą wolną ręką zaczęła zasłaniać twarz, ale było już na to za późno. Masywna kobieta wydała z siebie mrożący krew w żyłach ryk, a jej oczy zabłysły jeszcze jaśniej. Wszyscy poczuli utratę nawierzchni pod stopami i zaczęli się zależnie od pozycji przewracać i opadać prosto w piaskową warstwę. Wszyscy znaleźli się na jednym, piaskowym pagórku, a wokół nich dało się dostrzec cień licznych odnóży. Wszystkie utworzyły krąg, tylko po ślepiach Tinu'Wag Vi nie było śladu i nie wiedzieli już w co, lub gdzie uderzać.
- Ciekawostka bitewna, Tinu'Wag Vi jest w stanie okrążyć siedmiokrotnie górę o średnicy półtora kilometra owadzią połową własnego ciała - walnęła Soka numer dziewięć na rozluźnienie sytuacji.
- Atakowanie na oślep nie wydaje się teraz rozsądną strategią, jakieś sugestie? -

OOC:
3/1/3/1/2 - Tinu'Wag Vi na start walki
[S]Boss[źródło: Tinu'Wag Vi] - Statystyki i Pula punktów życia nie jest widoczna dla graczy, tylko tokeny
[S]Gigant[źródło: Tinu'Wag Vi] - Pula punktów życia jest podwojona
[S]Horror[źródło: Nihilius] - 3 Tokeny zostają spalone z początkiem tury
[startowe tokeny Tinu'Wag Vi 4/1/4/2/2], [Spalone tokeny Tinu'Wag Vi: -1TS, -1TW, -1TE]
[S]Zapiaszczeni[źródło: Tinu'Wag Vi] - Burza piaskowa uniemożliwia ucieczkę. Każdy przebywający w burzy piaskowej może wykonać na początku swojej sekwencji rzut monetą, jeśli się powiedzie to do następnej tury posiada ona status ukryty i nie może być celem ataku. Ta czynność kosztuje 1 TKI niezależnie od wyniku rzutu monetą. Ataki wymierzone z poprzedniej sekwencji nadal są uwzględniane.

Przebieg walki:
FO:
Tinu'Wag Vi ukrywa się w burzy piaskowej(-1TKI) (rzut monetą) - SUKCES! - nie może być celem ataku w następnej turze
Tinu'Wag Vi wykonuje unik (-1TZ, +1TKI), niwelacja cios potężny od Kenzuran
Nihilius zadaje Tinu'Wag Vi 200 obrażeń od cios potężny
Maou zadaje Tinu'Wag Vi 150 obrażeń od cios potężny
Soka#9 zadaje Tinu'Wag Vi 125 obrażeń od techniki Gatling ki
Razem: 475 obrażeń
FA:
Tinu'Wag Vi wykonuje cios potężny (-1TS, +1TKI) na Maou za 355 obrażeń
Tinu'Wag Vi złocista aura jaśnieje w jej oczach

Stan obecny tokenów: 2/1/3/1/2
Aktywny status: Ukryty

OOC2:
- Kolejność akcji jest zależna od kolejności odpisów, Soka#9 zawsze ostatnia wykonuje sekwencje.
- Berło zadaje obrażenia 0.5S + 0.5E, traktuj jako zwykły cios, który możesz bić bezpośrednio lub z dystansu wiązką energii.
- W sytuacjach kiedy nie możecie zadeklarować ataku na przeciwniku, to dobry czas by spróbować innych, przydatnych umiejętności bądź przedyskutować dalszą taktykę, bądź przeczekać...


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Nie Lut 10, 2019 8:19 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


KOŚCI
KOŚCI
Liczba postów : 749
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Nie Lut 10, 2019 7:37 pm
The member 'Vvien' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 307
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Nie Lut 10, 2019 10:09 pm
Podczas tego całego zdarzenia gigantka mówiła, by udowodnił jej to wszystko. I to też miał zamiar zrobić. Nie planował jej zabijać, chyba, że nie będzie miał wyboru. Jeśli chce walczyć na śmierć i życie, to nie będzie się powstrzymywać. Oczywiście nie miał stu procent szans na zwycięstwo, ale sądził, ze nie może tej okazji zaprzepaścić. Innej takiej nie będzie. Tym bardziej ktoś taki jak Ona przydałaby się w jego frakcji. Musi, więc wygrać jej szacunek i lojalność zapewne siłą i sprytem. W końcu nie od dziś wiadomo, że potężne bestie nie uznają Ciebie za mistrza, jeśli im nie nakopiesz do tyłka. Tak pewnie było i tym razem. Zdziwiła się w każdym razie, że sięgnął tak wysoko i jej ostre jak brzytwa zębiska błysnęły oślepiającym blaskiem, przez co musiał zamknąć oczy i zdać się na słuch. Tak jak się spodziewał, Soka źle wymierzyła siłę, przez co leciał do jej paszczy. Miał nadzieję, przynajmniej przebić się przez jej gębę i zabić ją od środka. W końcu ciekawe co mu zrobi, gdy znajdzie się w niej. Ryzykowne, ale wcale nie mniej ryzykowne dla Niej. Oczywiście musi tylko nie dać się trafić jej zębiskami. Skrzydłami zmienił tor lotu. Co prawda nie nadawały się do lotu nie wiedząc czemu, ale były i tak w miarę przydatne bo dzięki nim mógł coś i tak zdziałać. Postanowił użyć berła i wypuścił wiązkę energii. Przy okazji widział w oddali co robili jego towarzysze w tym samym czasie. Kenzuran bez słowa rzucił się na tytankę, by mu trochę pomóc, lecz na jego nieszczęście uniknęła każdego jego ciosu. To się nazywa nie fart. Tak bardzo starał się coś zrobić i nie trafił. Co gorsze, był prawie najsilniejszy. Nie licząc tego, że Imperius miał w Sobie ogromną energię której nie mógł dobrze i w całości wykorzystać. Jakie nieszczęście. Gdyby tylko mógł wykorzystać, więcej Swojej energii. Na początku wylądował na jej ramieniu. Tak samo Kenzuran, ale uznał, że lepiej będzie zeskoczyć na piasek zanim zostanie pacnięty w łeb. Na dodatek Maou również jej przywalił. Niezbyt mu się spodobał jej oddech, co go wcale nie dziwiło. Co prawda atak Rivera się nie powiódł, a atak Maou lekko ją pewnie zabolał, bo wytrzeszczyła gały niczym jakaś żaba, to mimo wszystko zrobili na tyle dużo, że Nihilius to wykorzystał zadając raz po raz obrażenia, waląc gdziekolwiek mógł, by spowodować jej jak największe straty, po czym wylądował na piasku. Robaczek się lekko zdenerwował bo krzyknęła dosyć i przywaliła pazurami w biednego Maou, który został niestety trafiony i leciał prosto w dół. Nie zamierzał tak łatwo stracić Swojego wyznawcę, więc gdy ten upadał to złapał go zanim ten walnąłby z łoskotem o piasek. Siła uderzenia była na tyle duża, że aż go odrzuciła, o jakiś metr dalej conajmniej. Gdy zobaczył jakie odniósł rany, to widział, że nie było z nim zbyt dobrze. Sądził, że wytrzyma jeszcze jeden atak, lecz trzeci może go znokautować, albo zakończyć jego żywot. Tak ocenił patrząc na to jakie odniósł rany. Nie był medykiem, więc tylko strzelał, ale raczej uderzenie musiało boleć. Najwidoczniej jest minimum parokrotnie silniejsza od niego. Oczywiście jeśli chodzi o samą siłę. Widać, ze była potężnym wyzwaniem, ale to sprawiało, że coraz bardziej zamierzał ją posiąść. Nie ważne, jak to brzmi. Już miał normalnie odstawić drugiego Imperiusa, gdy ten zaczął gadać coś o bohaterze. Już wiedział, że ten zacznie śmieszkować w jego kierunku, więc zanim dokończył to miał zamiar go gdzieś odstawić, ale na jego nieszczęście, w ich kierunku leciała wypluta przez tytankę ślina zmieszana z krwią. Nie miał zamiaru, się ubrudzić przez to, więc wrzucił go prosto w pagórek. Przy odrobinie szczęścia jego głowa nie znajdzie się w piasku, inaczej będzie przypominać strusia. Mimo to nie wiedział jak wyląduje, bo specjalnie mu tego nie zrobił. Ale za to i jego uratował od brudu i śliny przeciwniczki! Jak bardzo się o Swoich troszczy prawda!? Samemu też oczywiście uniknął tego niespodziewanego "ataku". Zastanowił się co się stało. Tyle dobrego, że zrobił jej lekki tatuaż. Można powiedzieć, że już ją oznaczył. Powinna być z tego powodu szczęśliwa.

W końcu odezwała się Soka poprzez scouter, która powiedziała jakże oczywistą rzecz. Przecież to wiedział. Dlatego też powiedział reszcie, by zaatakowali wspólnie z Nim. Jego plan wypalił prawie idealnie, bo niestety uniknęła ciosu Kenzurana, ale to akurat było coś czego również się spodziewał. Miał nadzieję, że jednak trafi, ale no niestety. Nie zawsze jest tak jak tego chcemy.
- Wiem.
Odpowiedział jej krótko i zastanawiał się co powinien zrobić dalej. Nagle jednakże zauważył błysk w tej burzy piaskowej i usłyszał odgłos strzał, a przy okazji jej głos, że inicjuje ostrzał. Widział jak czarnofioletowe pociski ki uderzały w ciało przeciwniczki i wybuchały na niej. No, no. Tego się nie spodziewał. Podobno jej model nie potrafi walczyć, a jednak umie strzelać! Doskonale! Ich szanse właśnie urosły o kolejne procenty, o ile to nie był jedyny raz. Na jego twarzy zjawił się diaboliczny uśmiech, bowiem już rozmyślał o planie.
- Dobra robota Soka!
Pochwalił androidkę, a w tym czasie bestia wydała z Siebie prawie tak głośny ryk jak On. Niestety jej ryk chociaż straszny, to jednak w niczym się nie umywał do tego co On potrafił zrobić. W końcu nawet strach zakiełkował w sercu rywalki. Niestety nagle utracił grunt pod nogami i zaczął spadać. Skrzydłami trochę wyrównał lot i upadek, by następnie wylądować na pobliskim pagórku. Co gorsze po bogini nie było ani widu, ani słychu. Skubana się ukryła. Stchórzyła przed nimi. Fajny z niej przeciwnik. Chyba strach który w niej zasiał, był nawet większy niż sądził, a ich siła większa niż się spodziewała, skoro postanowiła się ukryć. Przy okazji, gdy się rozejrzał to widział, że reszta również tutaj była. Wysłuchał też tego, co mówiła Soka. Gdy ta podobała mu ciekawostkę bitewną, to zastanawiał się jak to wykorzystać. Nawet wpadł mu do głowy pewien diabelski pomysł, tylko nie wiedział, czy da radę go wykorzystać. Na jego twarzy pojawił się demoniczny i mrożący krew w żyłach uśmiech, który dla ich przeciwniczki nie oznaczał niczego dobrego. Soka też dodała coś od Siebie, z czym też się zgodził.
- Zamiast ciekawostki bitewnej lepiej mi podaj ciekawostkę taktyczną i to czy masz jakiś pomysł, a także czy znasz jeszcze jakieś ataki jak tamten który zrobiłaś. Widzę, że nadajesz się do walki, dystansowej. Panowie, wy również. Jeśli macie jakiś pomysł to mówcie. Tymczasem za Mną.
Rozkazał i starał się zejść w miarę możliwości na dół, tak by znaleźć się przed samym dużym pagórkiem, a przy okazji wyciągnął berło.
- Moim pomysłem jest to, by zawalić na nią pagórek. Co o tym sądzicie? Co o tym sądzisz Soka?
Zaśmiał się niczym prawdziwy główny zły. Przy okazji starał się i tak za pomocą własnej energii i berła stworzyć wejście do pagórka, tak jakby tworzył wejście do jaskini. Może to posłużyć za kryjówkę jak i pułapkę.
- Skoro mamy trochę czasu to warto chwilę odpocząć. Przy okazji Soka. Czy jakaś rzecz z tych które kupiliśmy może się nam przydać w walce z Nią?
Ponownie zapytał androidki. W tym czasie postanowił sprowokować przeciwniczkę do tego, by wyszła z ukrycia, i by mógł ją zaatakować, a także zagłuszał tym samym to co robił.
- Tinu Wag'Vi. Nie spodziewałem się, że się Nas tak boisz, że się przed Nami ukryjesz w piasku! Wciąż, nie jest za późno, byś się poddała.
Zaśmiał się specjalnie, by denerwować ją bardziej. Po za tym wolał być zaatakowanym, aniżeli miałby ten cios ponownie być wymierzonym w Maou który wiele nie wytrzyma. W tym samym czasie, wciąż starł się zrobić jakieś wejście. Przy okazji jeśli tylko, by ją zauważył to od razu, by użył strzału z berła, by jej pokazać gdzie jej miejsce.
- Doskonale wiesz, że przegrasz. Dlatego się ukrywasz. Zostałaś zraniona, co Ci tylko to udowodniło.
Dalej ją denerwował krzykiem i dalej pracował, a przy okazji słuchał pomysłów ekipy.
- Wyczuwam Twój strach. Czuję Twoją słabość. Nie ukryjesz się na długo.
Starał się dalej wprowadzać w jej sercu strach i zamęt. Wątpił, by nagle zmieniła zdanie i dołączyła do Niego, ale zawsze można próbować.
- Nie wygrasz ze Mną. Jestem Przyszłym OmniBogiem. Będę dobrym Mistrzem. Popatrz na tę Trójkę. Są dobrze traktowani i z szacunkiem.
Teraz trochę zmienił podejście i starał się ją przekonać pokazując, że Ci co go słuchają mają z nim dobrze. Potrafią walczyć i są dobrze przygotowani do misji.
- Nie jestem rasistą. Nie obchodzi mnie czy jesteś potworem czy osobą humanoidalną. Będziesz tak traktowana jak reszta. Jestem sprawiedliwy w tym wypadku i nie patrzę ani na wygląd, ani na płeć ani na rasę. Dla Mnie najbardziej liczy się lojalność, fanatyzm i poświęcenie oraz wiara we Mnie!
Wątpił, że to coś zmieni, ale skoro i tak się bała i zauważyłaby jego podejście to może jednak się przekona. Przynajmniej trochę. A jak nie to zasieje ziarno które może wykiełkuje.
- Obiecuję, ze będziesz traktowana tak jak reszta Moich popleczników i wyznawców. Nie będę Ciebie traktował gorzej tylko dlatego, że jesteś inna niż My. Nie jestem taki! Tak długo jak będziesz lojalna, to będziesz miała u Nas dobrze.
Oczywiście jeśli Soka podała możliwość, by zawalić na nią pagórek to zamiast robić wejście które nie wiadomo czy zadziała to starał się wtedy niszczyć fundamenty na tyle by zawalić ten cały piasek na Nią. O ile jest to możliwe. To tylko jeden z Jego paru pomysłów.
- Nie nudzisz się tutaj sama? Nie uważasz, że jesteś stworzona do czegoś więcej, aniżeli życia na tych nudnych piaskach? Nie myślałaś nigdy o tym, by dołączyć do kogoś i wspomóc go w Jego Wielkiej Ambicji? Przy okazji samej stając się potężniejszą i rządząc planetą, bądź planetami? Dołącz do Mnie. Jestem Twoją Jedyną nadzieją na lepsze życie. Na lepsze istnienie. Przemyśl to. Nie warto ze Mną walczyć. Nie każdy może dołączyć i nie każdy może otrzymać taką ofertę jaką otrzymałaś Ty.
Tym razem wypowiadał dłuższe słowa i wciąż starał się zrealizować jeden z planów, albo zrobienie tymczasowej kryjówki, albo pułapki, bądź zwyczajnie zawalić ten dziwny piaszczysty pagórek. Zależnie od tego co dało się zrobić.
- Jeśli będziesz chciała Nas zabić, i nie będziesz chciała nigdy w życiu do Mnie dołączyć to niestety nie będę miał innego wyjścia jak złożyć komuś innemu tę ofertę. W głębi serca doskonale wiesz, że mam rację i mówię prawdę. Doskonale wiesz, że to dzięki Mnie możesz stać się kimś. Osobą szanowaną i tą którą będą się bać inni w całym kosmosie! Tej której będą dawali wiele różnych rzeczy, tylko dlatego, by się za Nimi wstawiła. Tyle jedzenia ile tylko zapragniesz. W końcu ktoś musi pożerać moich wrogów. Czy to nie brzmi pięknie?
Jego słowa zapewne były niczym miód na uszy większości osób, ale cholera wie, co Ona o tym sądzi. Mimo to i tak mówił to przy okazji i z pewnością w głosie, ale jak się to nie uda to trudno. W końcu zapytał się tym razem ciszej saiyana.
- Kenzuranie, znasz jakieś przydatne techniki? Słyszałem też, że Twoja rasa potrafi się zamieniać w wielkie małpy. Potrafisz to? Bardzo by to Nam ułatwiło sprawę.
Następnie zwrócił się do demona.
- Maou, zważywszy na to, że jesteś ranny, a nie chcę stracić takiego dobrego wyznawcy i osoby która jest zaraz po mnie w rządzeniu, to proponuje Ci byś zrobił to co Ona i postarał się schować w burzy piaskowej jeśli jest to możliwe, a następnie czekał, na okazję do ataku. Tym bardziej jeśli również masz przydatne techniki, albo cokolwiek innego, co się może przydać.
Dalej robił to co robił i nie przestawał. Miał nadzieję, że jakikolwiek z Jego planów się powiedzie przynajmniej w części.
- Pamiętajmy o rzeczach które kupiliśmy wcześniej!
Dodał pod koniec, ale wątpił, że to się na coś przyda.

OOC:
FAZA OBRONY:
NIHIL

FAZA ATAKU:
NIHIL

TOKENY:
SIŁY: 1
ZRĘCZNOŚCI: 0
WYTRZYMAŁOŚCI: 2
ENERGII: 1
KI: 2

STATYSTYKI:
SIŁA: 100
ZRĘCZNOŚĆ: 100
WYTRZYMAŁOŚĆ: 100
ENERGIA: 180

PUNKTY:
ŻYCIA: 1000
PANCERZA: 0
OBRAŻEŃ: 0

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Nie Lut 10, 2019 11:40 pm
Kenzuran po wybiciu się z podłoża, wyruszył praktycznie tak samo jak reszta zebranej tutaj drużyny. Jego celem było świecące oko Tytanicy, które miało spowodować przebicie się przez nie, by ta straciła część swojego patrzenia na świat. Niestety na jego nie fart, jego cios ominął jej twarz, ponieważ ta przesunęła delikatnie głowa i wylądował na jej ramieniu. Po zauważeniu, że cios rogacza się powiódł, choć ledwo co wydział przez tą niewielką już burzę piaskową, nie miał zamiaru długo tutaj sterczeć, dlatego też szybko zeskoczył na piaszczysty pagórek. Bestia znowu się zaczęła z nimi porozumiewać i rzucała swoje docinki, które twierdzą że mogą tak wysoko dotrzeć, aż wreszcie żyłka jej pękła. Czarnowłosy nie wiedział czego się może spodziewać, więc bacznie wszystko obserwował i widział że inni ją normalnie trafili. To on tutaj marnuje swój potencjał, używa swojej połowę swojej siły by jej porządnie przyfasolić, a ta robi unik. Wojownik zacisnął dłonie i dostrzegł, że za chwilę skrzydlaty jegomość wylądował obok niego. Tak samo zaraz jego lizodup znalazł się obok nich, a potem androidka która przedtem zrobiła ostrzał. Ogoniasty zrozumiał to, że puszka jednak się do czegoś przydała i potrafi strzelać, tylko że to nie są dawne blastery, takie jak niegdyś były używane przez osoby, które nie potrafiły kontrolować energii. Po dostaniu sporych obrażeń, wielka jaszczurka zaryczała swoim rykiem, a potem robiąc jakiś bardzo szybki manewr, nie było po niej ani śladu. Syn Kellana zaczął się intensywnie rozglądać na boki, ponieważ nie wiedział co się dokładnie stało. Szybko przybrał pozycje do obrony, gdyż wolał być czujny i nie dostać porządnie Oczywiście heretyk jak zwykle przemawiał raz do robotki, raz do tej dziwnej nazwy tej całej potworzycy, on jednak nie potrafił tego wymówić. Przez dłuższy czas rogacz gadał wpierw do Soki, potem chciał znowu przekonać Tytanice na dołączenie do niego, widać że był uparty i nie poddawał się.

Brat Klen przez chwilę zamknął się w swoim świecie, odcinając się stąd i rozmyślając co teraz będzie, musieli przecież jakoś wygrać, tylko pytanie jak? Wreszcie Kenzuran obudził się, bo usłyszał zapytanie ze strony heretyka czy ten coś potrafi. Czarnooki westchnął pod nosem i odpowiedział mu:
-Niestety, praktycznie nic nie umiem. Potrafię stworzyć podmuch energii samym wypchnięciem pięści prosto na wroga, a jeśli chodzi o coś innego... - tutaj na chwilę zrobił pauzę, zagryzł wargę bo nie wiedział czy o tym mówić. Nie miał innego wyboru, musiał to powiedzieć, dla na jego nieszczęście dobra tych demonów których bardzo nie cierpił:
-Jest taka legenda, mówiona przez naszych uczonych, że każdy Saiyanin potrafi osiągnąć transformacje zwaną legendarnym super saiyaninem. Niestety po moim incydencie z byciem zamrożonym, zostałem osłabiony i nie pamiętam jak to się robi. Na nasze nieszczęście, zamiana w Oozaru nie wchodzi w grę, ta planeta nie ma Księżyca. Nie potrafię także stworzyć power balla, który ma być tak jakby sztucznym Księżycem, ale to by było niebezpieczne. Nigdy nie zamieniłem się w gigantyczną małpę, a jeśli udałoby mi się teraz to zrobić, nie miałbym nad tym kontroli. - powiedział w skrócie i jeszcze bardziej napiął całe swoje ciało, był gotowy na tak ze strony potworzycy. To tylko kwestia czasu kiedy znowu zaatakuje ich grupę i tak naprawdę może ich zawsze pożreć.

OOC:
FAZA OBRONY:
-nic nie robię

FAZA ATAKU:
-Nic nie robię



TOKENY:
SIŁY: 1
ZRĘCZNOŚCI: 1
WYTRZYMAŁOŚCI: 0
ENERGII: 1
KI: 2

PUNKTY:
ŻYCIA: 1400
PANCERZA: 0
OBRAŻEŃ: 0
Maou
Maou
Liczba postów : 33
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
595/950  (595/950)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Pon Lut 11, 2019 8:43 pm
Maou dostał cios który go niesamowicie zabolał. Jego ciało niemalże wystrzeliło w kierunku piasku. Bohater odbił się od ziemi kilkukrotnie zostawiając za sobą smugę drobinek. Czuł jak w jego ustach wezbrała się krew. Jego obolałe ciało oznajmiało swoje szkody na 7/10 w skali bólu "cios w krocze". Czyli prawie największy ból który może czuć mężczyzna.  Nr. 1 i tak pozostanie ogromna gorączka 37 stopni Celsjusza w której chłopak już majaczy, leży w łóżku i czeka na rychłą śmierć otulony kilkunastoma szalikami. Na taki ból to tylko rosołek zrobiony przez kobietę życia
- MAMO?! GDZIE MÓJ ROSOŁEK?!
Maou ledwo powstrzymywał swoje łzy. Nagle potrząsnął głową, bo przypomniał sobie jedną rzecz.
- No tak.. Zdechła, gdy mnie rodziła. Stwierdzam zgon bo umarł.
Bohater przywalił sobie wielkiego facepalma. To co powiedział był bardzo chamskie i nie fair play.
- I nie zrobiła mi nigdy rosołku. Mam nadzieje że nigdy nie będę miał 27 stopni gorączki
Powiedział zwiedzony do siebie.

Maou nagle obudził się z bólem w żebrach. Wszystko to co powiedział okazało się snem w czasie utraty świadomości. Jednak nie wyklucza to tego, ze mógł majaczyć coś po cichu...
Bohater korzystał z tego, ze został wyrzucony trochę dalej i spróbował ukryć się w piaskach(po rozkazie Nihiliusa).


FAZA OBRONY:
-Próba ukrycia się w piaskach

FAZA ATAKU:
-----

TOKENY:
SIŁY: 0
ZRĘCZNOŚCI: 0
WYTRZYMAŁOŚCI: 2
ENERGII: 1
KI: 2-1=1

STATYSTYKI:
SIŁA: 85
ZRĘCZNOŚĆ: 75
WYTRZYMAŁOŚĆ: 95
ENERGIA: 75

PUNKTY:
ŻYCIA: 950-355=595
PANCERZA: 0
OBRAŻEŃ: 0
KOŚCI
KOŚCI
Liczba postów : 749
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

on Pon Lut 11, 2019 8:43 pm
The member 'Maou' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


Sponsored content

Re: Łuskowy szlak - drużyna X - Nih, Kenzu, Maou

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito