Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1195
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Szkoła Walk Brutusa

on Wto Wrz 25, 2018 9:28 am
First topic message reminder :

Szkoła walki Brutusa jest raczej mało popularnym miejscem, gdzie uczniowie są trenowani według starej, Saiyańskiej tradycji, która w czasach Smoczego Oddechu straciła na ważności. Mimo to zawsze znalazło się kilku chętnych do poznania sztuki walki.

Budynek szkoły był niski, parterowy, ale zbudowany w tradycyjnej, saiyańskiej szkole architektury. Mieścił w sobie właściwie wyłącznie salę treningową, szatnie i spory plac do treningów na dworze. Wisiał na nim szyld „Szkoła Walk Brutusa”.

Trenerami byli naturalnie Saiyanie. Jeden z nich był już starcem, ale łypiącym na uczniów groźnie. Nazywał się Brutus i z pewnością nie należy go lekceważyć, bo pomimo posuniętego wieku miał mocną muskulaturę i lata doświadczeń za sobą.  Czasem kuśtykał do kogoś i bił po rękach kijem, wykrzykując coś.



Drugi trener był młodszy, miał około 30-40 lat. Nazywał się Kassu i był synem Brutusa. Jego sylwetka zachwycała, miał umięśnione, aż żylaste ciało. Ale to, co przede wszystkim przykuło uwagę to fakt… że włosy tego mężczyzny lśniły złotem i unosiły się do góry. Był Super Saiyaninem. Bez dwóch zdań.



______________________



NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 4:06 pm
Młodzieniaszek wysłuchał Kenzurana i jeszcze przez chwilę powiódł za nim wzrokiem, gdy ten odchodził. Potem skierował spojrzenie na drzwi wyjściowe i westchnął głośno, unosząc bezradnie ramiona. Widocznie słowa saiyanina trafiły do niego głęboko.

Tymczasem Kenzuran wkroczył do gabinetu Brutusa. Ten wysłuchał go potakująco.

- Nauczyłeś go czegoś? – zapytał wprost. – Jak, chłopiec cię polubił? – podrapał się po głowie – No szczerze mówiąc to liczyłem na to, że go zabierzesz ze sobą i pokażesz mu, co znaczy być prawdziwym Saiyanem. – wstał z miejsca i obejrzał sobie Kenzurana. – Nie obraź się, ale jesteś jeszcze za słaby na tę technikę. Musisz się wzmocnić. – złożył ręce przed sobą i chrumknął głośno. – Mam pewien pomysł. Poza tą szkołą walk prowadzę jeszcze jeden intratny biznesik. Słyszałeś kiedyś o podziemnej arenie walk „Wpierdol”? Odbywają się tam turnieje walk w klatce. – położył Kenzuranowi rękę na ramieniu. – Przyda nam się nowa twarz. Ustawię ci walkę mieszaną. Ty i ten mały kontra ktoś początkujący z innym młodzikiem. To będzie dla ciebie większa motywacja, by nauczyć młodego do czego służą pięści. A jeśli uda ci się wygrać tę walkę, to będziesz już gotów na Buster Cannon.
Kenzuran
Liczba postów : 361
Data rejestracji : 07/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 10:56 pm
Kenzuran wreszcie usłyszał pytanie ze strony starszego wojownika. Czarnowłosy wiedział, że młodzieniec jako tako może coś podłapał, ale raczej nauką to by tego nie nazwał. Drugie pytanie było jednak niestety poprawne, bo okularnik się kleił do Ogoniastego, co za bardzo mu się nie podobało. Westchnął pod nosem, a potem mu odpowiedział:
-No cóż, starałem się mu wbić do głowy podstawy, delikatnie może je zrozumiał, ale tak to jak na razie porażka po całej linii...A co do polubienia, to chciał żebym był jego mistrzem i chciał wyruszyć ze mną...nie zgodziłem się. - powiedział ostatnie słowa bardziej poważniej, ponieważ wiedział na jakie zagrożenie się ma zamiar wybrać, dlatego nie chciał ryzykować życiem takich słabeuszy jak tamten chłopaczek. Czarnooki ponownie usłyszał słowa Brutusa, który teraz tłumaczył mu, że jednak powinien wziąć ze sobą taką kulę u nogi, by pokazać jak naprawdę zostać saiyańskim bojownikiem. Syn Kellana mruknął pod nosem, a kiedy już chciał powiedzieć co o tym myśli, Staruszek dalej ciągnął swój dłuższy monolog w którym od czasu do czasu robił sobie pauzy, by pewnie złapać tchu. Wreszcie brat Klen usłyszał o jakimś innym miejscu, gdzie można było walczyć w klatce, gdzie arena nazywała się "Wpierdol". Pierwszy raz zdarzyło mu się usłyszeć taką nazwę, nie wiedział co ma o tym myśleć, więc tylko wzruszył ramionami i wysłuchał słów starca do końca. Po upływie kilku minut, wreszcie Wojownik dowiedział się co Pan Brutus planuje, chcę go ustawić do jakiejś walki mieszanej w tej klatce z tym młodzikiem, którego to można by powiedzieć, że trenował.

Kenzuran już żałował, że zaraz powie coś czego nie powinien, ale czy ma inny wybór by się wzmocnić i nauczyć się przydatnej na kiedyś techniki?
-Tak, będę brał jakiegoś bachora, który by zginął przy pierwszym lepszym i silniejszym wrogu, taki głupi to ja nie jestem, nie wysłałbym dziecka na śmierć. To ja wiem, że muszę się wzmocnić, wreszcie moje ciało była zamrożone przez ponad tysiąclecie, dlatego coraz ciężej muszę ćwiczyć i stawać się silniejszy. Rozumiem, nielegalne zawody powiadasz, to może być ciekawe... - wreszcie zrobił na chwilę przerwę, by potem dalej móc dokończyć. Nie mógł tak przerwać rozmowy w dziwnej końcówce:
-Wiesz, miło mi bardzo, że uważasz mi za nową twarz, ale nie uważasz że twój bratanek z legendarną transformacją by zmiótł wszystkich wrogów?? Wreszcie jest super saiyaninem....to wiele o nim świadczy. Hmmm, skoro tak chcesz nauczyć tego młodziaka walki, niech i tak będzie. Jeśli to mi pomoże w staniu się silniejszym i zdobyciu techniki niech i tak będzie! - zacisnął obydwie dłonie z wrażenia i delikatnego podniecenia. Czarnowłosy także zacisnął zęby, odczuwał już tą presję i podekscytowanie tym wszystkim, że znowu niedługo będzie mógł obić komuś mordę, a nie że męczył się przedtem z jakiś brodaczem, który miał miecz. Młody Saiyanin uderzył pięścią w otwartą dłoń i był gotowany na dalszy ciąg co się niedługo stanie. Zanim jednak dał odpowiedzieć Brutusowi, dodał od siebie:
-Z chęcią bym wziął młodego, ale raczej twój bratanek by mi się przydał z odbijaniem Vegety z rąk Changelingów. Nie zrozum mnie źle, on jest świeżakiem, nie dałby rady walczyć z rosłym demonem mrozu, a co dopiero ich liderem... - powiedział i spojrzał tam gdzie przedtem udał się okularnik, najprawdopodobniej była to szatnia. Teraz Ogoniasty skrzyżował przedramiona na wysokości klatki piersiowej i czekał na dalsze reakcje Mistrza Brutusa.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 22, 2018 10:57 am
- No tak, mój syn walczy i jest już dość wysoko w rankingu. Ale nie jest jeszcze najlepszy. Do tego trzeba jeszcze wiele wysiłku. – skomentował starzec. – Myślę, że z czasem mógłbyś się z nim zmierzyć. – stwierdził. – Dobrze… no to przekażę ci lokalizację… - starzec kliknął coś w swoim scouterze, po czym Kenzuran mógł odebrać lokalizację klubu walk. – Daj mi znać na scouterze dzień wcześniej, kiedy uznacie, że jesteście już gotowi na pojedynek. Powodzenia z młodzikiem. – poklepał Saiyanina po ramieniu.



______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 361
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 22, 2018 1:58 pm

Kenzuran wreszcie usłyszał słowa starca padające w jego stronę. Skwitował je akceptująco, ponieważ wiedział że to jest jego syn i jest naprawdę wysoko w rankingu. Czarnowłosy oczywiście wszystko to rozumiał, a kiedy już chciał się wypowiedzieć do Mistrza Brutusa, ten jeszcze coś dodał od siebie, sugerując że mógłby się z nim zmierzyć. Wojownik syknął pod nosem, bo dla niego to była czysta głupota i samobójstwo, nie dałby radę pokonać kogoś kto osiągnął stan Super Saiyanina, to jest normalnie nie możliwe. Ogoniasty akurat tutaj pokazał gest niezgody ze staruszkiem, a potem już znowu chciał coś powiedzieć, lecz tym razem jego rozmówca mówił o lokalizacji i nie wiedział konkretnie jak on ma to odebrać, jak nawet nie posiada scoutera. Najwyraźniej skleroza u Pana Brutusa sugerowała jedno, to że nie potrafi dostrzec niektórych elementów. Syn Kellana gdy poczuł poklepywanie po ramieniu, wreszcie mógł wydusić z siebie to co chciał zrobić:
-Z całym szacunkiem, Mistrzu Brutusie, ale nie jestem jeszcze gotowy na walkę z twoim synem, rozgniótł by mnie na części pierwsze. Moje wspomnienia nie powróciły jeszcze w pełni, ale jak ja niegdyś posiadałem tę formę, rozgniatałem demony na Makyo Star od tak, więc wiem co ona potrafi... - wizje u niego bardzo rzadko się pojawiały, ale jakieś wspomnienia czasami wracały do jego podświadomości. Brat Klen jednak pomasował się po przez chwile po czole, a za chwilę znowu się wypowiedział w stronę Starszego Bojownika:
-No dobrze, niech i tak będzie, ale zauważ jedną sprawę. Nie posiadam Scoutera niestety, więc nawet nie mogę się z tobą skontaktować, no i czy jest cień szansy, że macie jakieś inne sale do treningu, nie chciałbym opuszczać tego miejsca, już mi wystarczy że jacyś nameczańscy kultyści mnie zaatakowali. - odparł i oparł się o ścianę, przy której znajdowały się drzwi od biura. Musiał teraz poczekać na jakiś inny sposób porozumienia się z Ojcem Super Saiyanina, który był tutejszym trenerem i jego zadaniem było wyćwiczyć wszystkie te miernoty na zdolnych wojowników.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 23, 2018 11:25 am
Brutus podszedł do szafy i wyciągnął z niej scouter.

- Może nie jest najnowszy, ale musi ci wystarczyć… - powiedział, dmuchając w niego, by pozbyć się wierzchniego kurzu, po czym wręczył go Kenzuranowi. – Chyba wiesz, jak tego używać? – zapytał dla pewności. – Jak pójdziesz dalej korytarzem, tam znajdziesz siłownię, basen oraz mniejsze salki do treningów indywidualnych. A także małą arenę treningową do ćwiczeń przed konkursami. Możesz korzystać ze wszystkiego.

Tymczasem chłopiec powoli zbierał się już do wyjścia…

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 361
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 23, 2018 1:37 pm
Kenzuran wszystko oczywiście rozumiał, aż wreszcie zauważył że Mistrz Brutus podszedł do jednej szaf znajdujących się w jego biurze i wyciągnął scouter. Nie był on najnowszej generacji, ale zawsze to było jakieś urządzenie do rozmów na dalekie odległości, z chęcią by pewnie zostawił je sobie na stałe, ale nie należało to do niego. Usłyszał jeszcze pytanie ze strony Starszego Bojownika, który tylko zapytał czy on wie jak się z tego korzysta. Czarnowłosy kiwnął głową w jego stronę i odpowiedział od razu, by po prostu tego wszystkiego nie przedłużać:
-Tak, wiem jak się z tego korzysta, o to się nie martw. - po tych słowach, aktywował scouter i kliknął dwukrotnie, by zmienić opcje na rozmowy między sobą z innymi osobnikami posiadającymi scoutery. Ogoniasty jeszcze za chwile usłyszał odpowiedź względem tego, że dalej znajdują się jakieś baseny i inne pomniejsze sale treningowe, które mogą wykorzystać z okularnikiem do prywatnego treningu. Nie można było zapomnieć o siłowni, która była potrzebna by wszyscy tutejsi trenujący mogli się wzmacniać. Czarnooki kiwnął głową i szybko jeszcze zanim wychodząc, stanął przy drzwiach, odrzekł do Starca:
-Dobrze, spróbuje go wyszkolić, ale to tylko jeden dzień, może się czegoś nauczy... - On miał przynajmniej taką nadzieje. Ruszył za młodzikiem, aż wreszcie chwytając go za ramie, rzekł w jego stronę:
-Stój, jest jednak cień szansy dla ciebie, idziemy do prywatnej sali potrenować, a potem zostaniemy wysłani na arene i jak nam się uda wygrać, będziesz mógł wyruszyć ze mną. - odpowiedział mu i wyczekując aż tamten za nim ruszy, pójdzie spokojnym krokiem do pomieszczenia.

Gdzieś w Prywatnych pomniejszych salach treningowych.

Syn Kellana po dotarciu tutaj z młodym wojownikiem, który wolał być pacyfistą, weszli wreszcie do środka. Sala wyglądała na dość odpowiednią do treningów, dlatego bardzo to go cieszyło. Brat Klen szybko odskoczył do tyłu, robiąc sobie trochę miejsca od czterookiego mutanta, a potem rzekł w jego stronę:
-No dobrze, to jeszcze raz zaczynamy od postaw. Pokaż mi na co cie stać i przedstaw się, bo nadal nie znam twojego imienia, Chłopcze... - przybrał pozycje do walki i wyczekiwał aż chłopaczek go zaatakuje i pokaże, że nie jest zrobiony z czegoś miękkiego. Musiał wiedzieć, że będą się teraz bardzo narażać, bo na arenie nie będzie zbyt bezpiecznie i będą musieli jakoś wygrać na niej tą walkę. Kenzuran musiał niestety uwierzyć w intuicje chłopaka, który pokaże że jednak ma pazur, a nie jest małym koteczkiem, który się wszystkie boi.
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 361
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Czw Paź 25, 2018 11:37 pm
Wiedział, że to będzie odpowiedni moment, dostrzegł ruch w podeszwie chłopaczka, który zaczął ślamazarnie poruszać się w jego stronę. Czarnowłosy łypnął na niego groźnym spojrzeniem, by ten przyśpieszył i tak się właśnie stanęło. Wojownik dobrze wiedział, że jak nie będzie rzucał w jego stronę agresywnych ślepi, to nigdy nie nauczy tego chłopaka niczego. Syn Kellana bardzo szybko zablokował przedramieniem kopniak w wykonaniu okularnika, lecz Czarnooki wykonując zwinny ruch swoim ogonem, bardzo szybko ponownie zabrał przedmiot, który zazwyczaj do pomocy przy czytaniu książek i tym podobnych rzeczy. Ogoniasty odłożył gdzieś na bok szkliste urządzenie, a potem odskakując w tył, bo widząc niespodziewany cios ze strony młodzika, wylądował zgrabnie na podłodze. Zauważył, że jest bardzo ona wytrzymała, zapewne z jakiegoś metalu albo tym podobnej utwardzanej rzeczy. Nie myśląc o tym, Brat Klen uśmiechnął się w stronę młodzieńca i rzekł wreszcie w jego stronę, ponieważ musiał go pouczyć:
-Bardzo dobrze, atak z zaskoczenia to jedna z podstaw, mimo iż jest niesprawiedliwy, potrafi uratować ci życie z niezręcznej sytuacji... - rzekł, a potem wybijając się szybko w jego stronę, zdał mu delikatny cios w policzek, przez co tamten chłoptaś cofnął się do tyłu i wyglądał tak jakby miał się zaraz popłakać. Młody Saiyanin nie wiedział co ma począć z tym młodziakiem, ale będzie musiał go wyszkolić, wreszcie zaakceptował walkę w jakiś klatkach, które mu udostępnią szybsze zdobycie techniki Buster Cannona, a to mu się na pewno przyda. Kenzuran poczekał chwilkę, aż to chłopaczek ochłonie i tylko gdy tamten był już gotowy, przybrał pozycje i prostując jedną dłoń, pomachał mu ochoczo by ten go zaatakował. Okularnik otarł swoje łzy i znowu w delikatnie dzikim szale zaatakował, dlatego też Czarnowłosy tylko wysunął nogę do przodu i zablokował trzy pierwsze ataki.

Kolejny nadszedł od prawej strony, dlatego szybko odskoczył do tyłu, ale dostrzegł swoim wzrokiem, że młodzieniec dalej na niego rusza. Wojownik myślał, że młodzian przełamuje wreszcie swoje pierwsze lody, ale wiedział że to nie wystarczy w poważnej walce. Jak na razie Syn Kellana robił tylko bloki i uniki, ale widział powolnymi kroczkami postępy chłopaka, ale naprawdę to nie wystarczyło mu. Wreszcie Ogoniasty szybkim ruchem nisko się schylając, podciął młodego i ten wywrócił się na tyłek, a następnie dostał cios wyjątkowo na prawy policzek. Delikatnie poleciał do tyłu i rąbnął swoją głową o podłogę, przez co powstanie niewielki guz. Brat Klen w pozycji kucającej spojrzał na niego i znowu zobaczył te cholerne łzy w jego patrzałkach, powoli go to zaczęło irytować. Nie wiedział ile wytrzyma trenując tego łosia, ale kiedy to się skończy, zostawi go w tej szkole jeśli będzie miał taką okazję.
-No już, przestań się mazać, zaczynamy znowu... - po tych słowach, zrobił wyskok ku górze i wylądował bardzo szybko na swoich stopach. Przybrał tym razem trochę inna pozycję do walki i czekał, aż wreszcie chłopaczek się pozbiera. Chwilę mu to zajęło, a co było najdziwniejsze, teraz jakoś się tak hardo nie odzywał jak przedtem. Saiyanin nie wiedział co może być przyczyną tego stanu, ale może po prostu Okularnik chciał się skupić na treningu. Syn Kellana starał się go przejrzeć, ale to będzie dla niego trudne wyzwanie, gdyż i tak nie ma większego wyboru. Młodzieniec tym razem ruszył agresywniej na Czarnookiego, który ledwo nadążył skontrować jego atak, wreszcie pokazał na chwilę pazur, ale czy na długo. Kenzuran tego nie wiedział, ale musiał się teraz namachać, by zasłonić się przed gradem ataków, które nadchodziły ze strony smarkacza. Teraz tylko Ogoniasty zastanawiał się czyżby saiyański instynkt okularnika wreszcie się przebudził? Nie wiedział tego, a nie chciał go o to pytać w takim momencie, bo ten niesamowicie na niego napierał. Nie było to jakiś mistrzostwem, ale po upływie dziesięciu-piętnastu minut wymiany ataków, wreszcie młodzieniec zadrasnął jeden policzek Wojownika. Ten tylko delikatnie syknął i z trochę mocniejszym i większym impetem, odkopał od siebie chłopaka, wjeżdżając mu butem na tors i posyłająca go na tutejszą ścianę.

Wiedział doskonale, że przegiął pałę i ten kopniak powinien być lżejszy, ale poczuł jak mu już krew zaczęła bulgotać i przebudzać jego uwielbienie do walki. Dzieciak osunął się na podłogę i trzymał się za swój tors, który dostał dość porządne obrażenia, ale nie takie straszne jakie powinny być. Czarnooki spoglądał na niego poważnie i zauważył bardzo szybko, że tamten szybko puścił swoje górne ciało i odbijając się rękoma od ściany, ruszył przed siebie właśnie na Ogoniastego. Syn Kellana uśmiechnął się, bo wiedział że coraz lepiej i bardziej udaje mu się przebudzić agresywnego saiyańskiego młodzika, który wchodzi na ten waleczny tryb, który powinien mieć od początku tej potyczki. Czarnowłosy znowu zaczął blokować, bo to on tutaj był nauczycielem, oczywiście tylko na chwilę, ale jednak nim był. Lewe przedramię, prawy piszczel, kontra, blok, ciosy ciągle szły niesamowicie szybko i zwinnie, niestety jakimś cudem Kenzuran wiedział jak nadejdą, bo to było dość przewidywalne po takim zerze jak osóbka przed nim. Niestety musiały się za chwilę skończyć żarty, gdyż Okularnik tym razem wykonał szybkie dziwne schylenie, mimo iż jego trener nawet nic nie robił i wykonał kopniaka z obydwu nóg. Młody Saiyanin poczuł na swoich żebrach palące uczucie i odczuwał, że został wybity do tyłu, ale nie zdążył skontrować kolejnego ataku, który właśnie zmierzał w jego kierunku. Chłopak bardzo szybko przebiegł nad nim i zadał kolejny grad ataków z drugiej strony, trafiając tez przy okazji w jego twarz. Wojownik teraz dostał jeszcze mocniej i jeszcze bardziej chciał oddać i walnąć raz a porządnie tego chłystka, ale powstrzymywał się, tylko nie wiedział jak długo. Okularnik tym razem przeszedł na dużą ofensywę, aż wreszcie złapał za jedną z nóg przy okolicy piszczela i rozkręcając Czarnowłosego, rzucił go w stronę jednej ze ścian. Ogoniasty tylko uśmiechnął się, gdy nieopanowanym lotem na jedną część pokoju, która służyła by pokój się nie zawalił, zrobił szybki obrót i trafiając na ścianę nogami, odbił się od niej i poleciał do swojego celu. Ryknął dziko niczym wielka małpa Oozaru i przypieprzył młodzieńcowi porządnego kuksańca w nos, przez co ten tym razem nabił się na ścianę. Tego nie było koniec, jego furia wybuchła na światło dziennie, przez to że nie wykonywał żadnych ataków i ciosów przez dobrą godzinę, albo nawet ponad nią.

Brat Klen gdy dobiegł do wbitego chłopaczka, zaczął go tak okładać, że zapomniał na chwilę w ogóle, że ma go czegokolwiek uczyć. Ciosy nadchodziły w najgorsze punkty na ciele, przez co powoli młodziak pod gradem ciosów coraz bardziej i bardziej osuwał się na podłogę, aż wreszcie Kenzuran sobie to uświadomił. Po wykonaniu ostatecznego ciosu, walnął w ścianę, robiąc w niej niewielkie w gniecenie i uświadamiając sobie, że dzieciak, którego miał trenować, jest dość mocno obity i chyba najprawdopodobniej stracił przytomność. Ogoniasty potrząsnął głową, waląc sobie dłońmi w obydwa policzki i mrugając przez chwile oczami, spojrzał na dół. No cóż, po prostu Brat Klen przegiął pałę i to tak dość mocno, więc po prostu usiadł obok okularnika, który był właściwie nieprzytomny. Musiał odczekać kilkanaście minut, aż na nowo się wybudzi. Zamykając na chwilę oczy, myślał o wszystkim i niczym, starając sobie przypomnieć cokolwiek z jego tak jakby "poprzedniego" życia. Widział ciągle obrazy, planetę demonów Makyo Star na którą został niegdyś wygnany i jego potężną moc Super Saiyanina. Zacisnął zęby, gdy przypominał sobie na myśl, że wszystkich stracił, chciałby z chęcią się cofnąć w czasie....Altair, Jego Ojciec Kellan, Matka Ilene, "która i tak umarła jeszcze gdy był dzieckiem" oraz jego Siostrzyczka Klen. Nie miał teraz nikogo do kogo mógłby się zgłosić o pomoc, nie mógł także zapomnieć o przyjacielu rodziny, który czasami go trenował, Xanderze. Zacisnąwszy pięść, Kenzuran otarł jedną łzę z pod oka, a gdy spojrzał się na lewo, zobaczył że młodzieniec powoli się budzi i podnosi.
-Przepraszam, że tak cię zmasakrowałem, tak właśnie działa Saiyańska krew, jestem urodzonymi zabójcami oraz Wojownika, podniecają nas silniejsi przeciwnicy, no i gorące kobiety w łózko... - gdy to powiedział, uśmiechnął się sam do siebie. Nic teraz nie poradzi na to, że jego ciało zostało zahibernowane i nie mógł się cofnąć do swojego czasu. Westchnął pod nosem i gdy dostrzegł, że chłopaczek przeciera tylko krew z kącika ust, on także wstał i był gotowy do dalszego treningu. Nie wiedział co z tego wszystkiego wyniknie, ale miał nadzieję że przetrwa chociaż tutaj i pozna nowe i lepsze znajomości, gdyż innego wyboru nie ma.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 29, 2018 2:21 pm
Kenzuran przetrenował swojego nowego ucznia w ciągu jednego treningu, licząc na to, że pomoże to w choć najmniejszym stopniu wyzwolenie w dzieciaku chęci walki. Na informację o tym, że mają wziąć udział w walce, chłopiec niemal zemdlał. Tłumaczył wojownikowi, że w wyniku tej walki co najwyżej nabawią się siniaków lub złamania nosa, jednak nie zmieniło to postanowienia Saiyanina. Ten umówił w międzyczasie konkretny termin walki.

Jak można się było spodziewać, chłopiec próbował wymigać się z tego obowiązku. Kenzuran znalazł go jednak w drodze ze szkoły do dom i biorąc za fraki zaprowadził pod podany przez Brutusa adres…

z/t http://dbng.forumpl.net/t1614-podziemny-klub-walk-wpierd

______________________


Sponsored content

Re: Szkoła Walk Brutusa

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito