Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
NPC
NPC
Liczba postów : 1211
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Szkoła Walk Brutusa

on Wto Wrz 25, 2018 9:28 am
First topic message reminder :

Szkoła walki Brutusa jest raczej mało popularnym miejscem, gdzie uczniowie są trenowani według starej, Saiyańskiej tradycji, która w czasach Smoczego Oddechu straciła na ważności. Mimo to zawsze znalazło się kilku chętnych do poznania sztuki walki.

Budynek szkoły był niski, parterowy, ale zbudowany w tradycyjnej, saiyańskiej szkole architektury. Mieścił w sobie właściwie wyłącznie salę treningową, szatnie i spory plac do treningów na dworze. Wisiał na nim szyld „Szkoła Walk Brutusa”.

Trenerami byli naturalnie Saiyanie. Jeden z nich był już starcem, ale łypiącym na uczniów groźnie. Nazywał się Brutus i z pewnością nie należy go lekceważyć, bo pomimo posuniętego wieku miał mocną muskulaturę i lata doświadczeń za sobą.  Czasem kuśtykał do kogoś i bił po rękach kijem, wykrzykując coś.



Drugi trener był młodszy, miał około 30-40 lat. Nazywał się Kassu i był synem Brutusa. Jego sylwetka zachwycała, miał umięśnione, aż żylaste ciało. Ale to, co przede wszystkim przykuło uwagę to fakt… że włosy tego mężczyzny lśniły złotem i unosiły się do góry. Był Super Saiyaninem. Bez dwóch zdań.



______________________



NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 4:06 pm
Młodzieniaszek wysłuchał Kenzurana i jeszcze przez chwilę powiódł za nim wzrokiem, gdy ten odchodził. Potem skierował spojrzenie na drzwi wyjściowe i westchnął głośno, unosząc bezradnie ramiona. Widocznie słowa saiyanina trafiły do niego głęboko.

Tymczasem Kenzuran wkroczył do gabinetu Brutusa. Ten wysłuchał go potakująco.

- Nauczyłeś go czegoś? – zapytał wprost. – Jak, chłopiec cię polubił? – podrapał się po głowie – No szczerze mówiąc to liczyłem na to, że go zabierzesz ze sobą i pokażesz mu, co znaczy być prawdziwym Saiyanem. – wstał z miejsca i obejrzał sobie Kenzurana. – Nie obraź się, ale jesteś jeszcze za słaby na tę technikę. Musisz się wzmocnić. – złożył ręce przed sobą i chrumknął głośno. – Mam pewien pomysł. Poza tą szkołą walk prowadzę jeszcze jeden intratny biznesik. Słyszałeś kiedyś o podziemnej arenie walk „Wpierdol”? Odbywają się tam turnieje walk w klatce. – położył Kenzuranowi rękę na ramieniu. – Przyda nam się nowa twarz. Ustawię ci walkę mieszaną. Ty i ten mały kontra ktoś początkujący z innym młodzikiem. To będzie dla ciebie większa motywacja, by nauczyć młodego do czego służą pięści. A jeśli uda ci się wygrać tę walkę, to będziesz już gotów na Buster Cannon.
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 10:56 pm
Kenzuran wreszcie usłyszał pytanie ze strony starszego wojownika. Czarnowłosy wiedział, że młodzieniec jako tako może coś podłapał, ale raczej nauką to by tego nie nazwał. Drugie pytanie było jednak niestety poprawne, bo okularnik się kleił do Ogoniastego, co za bardzo mu się nie podobało. Westchnął pod nosem, a potem mu odpowiedział:
-No cóż, starałem się mu wbić do głowy podstawy, delikatnie może je zrozumiał, ale tak to jak na razie porażka po całej linii...A co do polubienia, to chciał żebym był jego mistrzem i chciał wyruszyć ze mną...nie zgodziłem się. - powiedział ostatnie słowa bardziej poważniej, ponieważ wiedział na jakie zagrożenie się ma zamiar wybrać, dlatego nie chciał ryzykować życiem takich słabeuszy jak tamten chłopaczek. Czarnooki ponownie usłyszał słowa Brutusa, który teraz tłumaczył mu, że jednak powinien wziąć ze sobą taką kulę u nogi, by pokazać jak naprawdę zostać saiyańskim bojownikiem. Syn Kellana mruknął pod nosem, a kiedy już chciał powiedzieć co o tym myśli, Staruszek dalej ciągnął swój dłuższy monolog w którym od czasu do czasu robił sobie pauzy, by pewnie złapać tchu. Wreszcie brat Klen usłyszał o jakimś innym miejscu, gdzie można było walczyć w klatce, gdzie arena nazywała się "Wpierdol". Pierwszy raz zdarzyło mu się usłyszeć taką nazwę, nie wiedział co ma o tym myśleć, więc tylko wzruszył ramionami i wysłuchał słów starca do końca. Po upływie kilku minut, wreszcie Wojownik dowiedział się co Pan Brutus planuje, chcę go ustawić do jakiejś walki mieszanej w tej klatce z tym młodzikiem, którego to można by powiedzieć, że trenował.

Kenzuran już żałował, że zaraz powie coś czego nie powinien, ale czy ma inny wybór by się wzmocnić i nauczyć się przydatnej na kiedyś techniki?
-Tak, będę brał jakiegoś bachora, który by zginął przy pierwszym lepszym i silniejszym wrogu, taki głupi to ja nie jestem, nie wysłałbym dziecka na śmierć. To ja wiem, że muszę się wzmocnić, wreszcie moje ciało była zamrożone przez ponad tysiąclecie, dlatego coraz ciężej muszę ćwiczyć i stawać się silniejszy. Rozumiem, nielegalne zawody powiadasz, to może być ciekawe... - wreszcie zrobił na chwilę przerwę, by potem dalej móc dokończyć. Nie mógł tak przerwać rozmowy w dziwnej końcówce:
-Wiesz, miło mi bardzo, że uważasz mi za nową twarz, ale nie uważasz że twój bratanek z legendarną transformacją by zmiótł wszystkich wrogów?? Wreszcie jest super saiyaninem....to wiele o nim świadczy. Hmmm, skoro tak chcesz nauczyć tego młodziaka walki, niech i tak będzie. Jeśli to mi pomoże w staniu się silniejszym i zdobyciu techniki niech i tak będzie! - zacisnął obydwie dłonie z wrażenia i delikatnego podniecenia. Czarnowłosy także zacisnął zęby, odczuwał już tą presję i podekscytowanie tym wszystkim, że znowu niedługo będzie mógł obić komuś mordę, a nie że męczył się przedtem z jakiś brodaczem, który miał miecz. Młody Saiyanin uderzył pięścią w otwartą dłoń i był gotowany na dalszy ciąg co się niedługo stanie. Zanim jednak dał odpowiedzieć Brutusowi, dodał od siebie:
-Z chęcią bym wziął młodego, ale raczej twój bratanek by mi się przydał z odbijaniem Vegety z rąk Changelingów. Nie zrozum mnie źle, on jest świeżakiem, nie dałby rady walczyć z rosłym demonem mrozu, a co dopiero ich liderem... - powiedział i spojrzał tam gdzie przedtem udał się okularnik, najprawdopodobniej była to szatnia. Teraz Ogoniasty skrzyżował przedramiona na wysokości klatki piersiowej i czekał na dalsze reakcje Mistrza Brutusa.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 22, 2018 10:57 am
- No tak, mój syn walczy i jest już dość wysoko w rankingu. Ale nie jest jeszcze najlepszy. Do tego trzeba jeszcze wiele wysiłku. – skomentował starzec. – Myślę, że z czasem mógłbyś się z nim zmierzyć. – stwierdził. – Dobrze… no to przekażę ci lokalizację… - starzec kliknął coś w swoim scouterze, po czym Kenzuran mógł odebrać lokalizację klubu walk. – Daj mi znać na scouterze dzień wcześniej, kiedy uznacie, że jesteście już gotowi na pojedynek. Powodzenia z młodzikiem. – poklepał Saiyanina po ramieniu.



______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 22, 2018 1:58 pm

Kenzuran wreszcie usłyszał słowa starca padające w jego stronę. Skwitował je akceptująco, ponieważ wiedział że to jest jego syn i jest naprawdę wysoko w rankingu. Czarnowłosy oczywiście wszystko to rozumiał, a kiedy już chciał się wypowiedzieć do Mistrza Brutusa, ten jeszcze coś dodał od siebie, sugerując że mógłby się z nim zmierzyć. Wojownik syknął pod nosem, bo dla niego to była czysta głupota i samobójstwo, nie dałby radę pokonać kogoś kto osiągnął stan Super Saiyanina, to jest normalnie nie możliwe. Ogoniasty akurat tutaj pokazał gest niezgody ze staruszkiem, a potem już znowu chciał coś powiedzieć, lecz tym razem jego rozmówca mówił o lokalizacji i nie wiedział konkretnie jak on ma to odebrać, jak nawet nie posiada scoutera. Najwyraźniej skleroza u Pana Brutusa sugerowała jedno, to że nie potrafi dostrzec niektórych elementów. Syn Kellana gdy poczuł poklepywanie po ramieniu, wreszcie mógł wydusić z siebie to co chciał zrobić:
-Z całym szacunkiem, Mistrzu Brutusie, ale nie jestem jeszcze gotowy na walkę z twoim synem, rozgniótł by mnie na części pierwsze. Moje wspomnienia nie powróciły jeszcze w pełni, ale jak ja niegdyś posiadałem tę formę, rozgniatałem demony na Makyo Star od tak, więc wiem co ona potrafi... - wizje u niego bardzo rzadko się pojawiały, ale jakieś wspomnienia czasami wracały do jego podświadomości. Brat Klen jednak pomasował się po przez chwile po czole, a za chwilę znowu się wypowiedział w stronę Starszego Bojownika:
-No dobrze, niech i tak będzie, ale zauważ jedną sprawę. Nie posiadam Scoutera niestety, więc nawet nie mogę się z tobą skontaktować, no i czy jest cień szansy, że macie jakieś inne sale do treningu, nie chciałbym opuszczać tego miejsca, już mi wystarczy że jacyś nameczańscy kultyści mnie zaatakowali. - odparł i oparł się o ścianę, przy której znajdowały się drzwi od biura. Musiał teraz poczekać na jakiś inny sposób porozumienia się z Ojcem Super Saiyanina, który był tutejszym trenerem i jego zadaniem było wyćwiczyć wszystkie te miernoty na zdolnych wojowników.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 23, 2018 11:25 am
Brutus podszedł do szafy i wyciągnął z niej scouter.

- Może nie jest najnowszy, ale musi ci wystarczyć… - powiedział, dmuchając w niego, by pozbyć się wierzchniego kurzu, po czym wręczył go Kenzuranowi. – Chyba wiesz, jak tego używać? – zapytał dla pewności. – Jak pójdziesz dalej korytarzem, tam znajdziesz siłownię, basen oraz mniejsze salki do treningów indywidualnych. A także małą arenę treningową do ćwiczeń przed konkursami. Możesz korzystać ze wszystkiego.

Tymczasem chłopiec powoli zbierał się już do wyjścia…

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 23, 2018 1:37 pm
Kenzuran wszystko oczywiście rozumiał, aż wreszcie zauważył że Mistrz Brutus podszedł do jednej szaf znajdujących się w jego biurze i wyciągnął scouter. Nie był on najnowszej generacji, ale zawsze to było jakieś urządzenie do rozmów na dalekie odległości, z chęcią by pewnie zostawił je sobie na stałe, ale nie należało to do niego. Usłyszał jeszcze pytanie ze strony Starszego Bojownika, który tylko zapytał czy on wie jak się z tego korzysta. Czarnowłosy kiwnął głową w jego stronę i odpowiedział od razu, by po prostu tego wszystkiego nie przedłużać:
-Tak, wiem jak się z tego korzysta, o to się nie martw. - po tych słowach, aktywował scouter i kliknął dwukrotnie, by zmienić opcje na rozmowy między sobą z innymi osobnikami posiadającymi scoutery. Ogoniasty jeszcze za chwile usłyszał odpowiedź względem tego, że dalej znajdują się jakieś baseny i inne pomniejsze sale treningowe, które mogą wykorzystać z okularnikiem do prywatnego treningu. Nie można było zapomnieć o siłowni, która była potrzebna by wszyscy tutejsi trenujący mogli się wzmacniać. Czarnooki kiwnął głową i szybko jeszcze zanim wychodząc, stanął przy drzwiach, odrzekł do Starca:
-Dobrze, spróbuje go wyszkolić, ale to tylko jeden dzień, może się czegoś nauczy... - On miał przynajmniej taką nadzieje. Ruszył za młodzikiem, aż wreszcie chwytając go za ramie, rzekł w jego stronę:
-Stój, jest jednak cień szansy dla ciebie, idziemy do prywatnej sali potrenować, a potem zostaniemy wysłani na arene i jak nam się uda wygrać, będziesz mógł wyruszyć ze mną. - odpowiedział mu i wyczekując aż tamten za nim ruszy, pójdzie spokojnym krokiem do pomieszczenia.

Gdzieś w Prywatnych pomniejszych salach treningowych.

Syn Kellana po dotarciu tutaj z młodym wojownikiem, który wolał być pacyfistą, weszli wreszcie do środka. Sala wyglądała na dość odpowiednią do treningów, dlatego bardzo to go cieszyło. Brat Klen szybko odskoczył do tyłu, robiąc sobie trochę miejsca od czterookiego mutanta, a potem rzekł w jego stronę:
-No dobrze, to jeszcze raz zaczynamy od postaw. Pokaż mi na co cie stać i przedstaw się, bo nadal nie znam twojego imienia, Chłopcze... - przybrał pozycje do walki i wyczekiwał aż chłopaczek go zaatakuje i pokaże, że nie jest zrobiony z czegoś miękkiego. Musiał wiedzieć, że będą się teraz bardzo narażać, bo na arenie nie będzie zbyt bezpiecznie i będą musieli jakoś wygrać na niej tą walkę. Kenzuran musiał niestety uwierzyć w intuicje chłopaka, który pokaże że jednak ma pazur, a nie jest małym koteczkiem, który się wszystkie boi.
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Czw Paź 25, 2018 11:37 pm
Wiedział, że to będzie odpowiedni moment, dostrzegł ruch w podeszwie chłopaczka, który zaczął ślamazarnie poruszać się w jego stronę. Czarnowłosy łypnął na niego groźnym spojrzeniem, by ten przyśpieszył i tak się właśnie stanęło. Wojownik dobrze wiedział, że jak nie będzie rzucał w jego stronę agresywnych ślepi, to nigdy nie nauczy tego chłopaka niczego. Syn Kellana bardzo szybko zablokował przedramieniem kopniak w wykonaniu okularnika, lecz Czarnooki wykonując zwinny ruch swoim ogonem, bardzo szybko ponownie zabrał przedmiot, który zazwyczaj do pomocy przy czytaniu książek i tym podobnych rzeczy. Ogoniasty odłożył gdzieś na bok szkliste urządzenie, a potem odskakując w tył, bo widząc niespodziewany cios ze strony młodzika, wylądował zgrabnie na podłodze. Zauważył, że jest bardzo ona wytrzymała, zapewne z jakiegoś metalu albo tym podobnej utwardzanej rzeczy. Nie myśląc o tym, Brat Klen uśmiechnął się w stronę młodzieńca i rzekł wreszcie w jego stronę, ponieważ musiał go pouczyć:
-Bardzo dobrze, atak z zaskoczenia to jedna z podstaw, mimo iż jest niesprawiedliwy, potrafi uratować ci życie z niezręcznej sytuacji... - rzekł, a potem wybijając się szybko w jego stronę, zdał mu delikatny cios w policzek, przez co tamten chłoptaś cofnął się do tyłu i wyglądał tak jakby miał się zaraz popłakać. Młody Saiyanin nie wiedział co ma począć z tym młodziakiem, ale będzie musiał go wyszkolić, wreszcie zaakceptował walkę w jakiś klatkach, które mu udostępnią szybsze zdobycie techniki Buster Cannona, a to mu się na pewno przyda. Kenzuran poczekał chwilkę, aż to chłopaczek ochłonie i tylko gdy tamten był już gotowy, przybrał pozycje i prostując jedną dłoń, pomachał mu ochoczo by ten go zaatakował. Okularnik otarł swoje łzy i znowu w delikatnie dzikim szale zaatakował, dlatego też Czarnowłosy tylko wysunął nogę do przodu i zablokował trzy pierwsze ataki.

Kolejny nadszedł od prawej strony, dlatego szybko odskoczył do tyłu, ale dostrzegł swoim wzrokiem, że młodzieniec dalej na niego rusza. Wojownik myślał, że młodzian przełamuje wreszcie swoje pierwsze lody, ale wiedział że to nie wystarczy w poważnej walce. Jak na razie Syn Kellana robił tylko bloki i uniki, ale widział powolnymi kroczkami postępy chłopaka, ale naprawdę to nie wystarczyło mu. Wreszcie Ogoniasty szybkim ruchem nisko się schylając, podciął młodego i ten wywrócił się na tyłek, a następnie dostał cios wyjątkowo na prawy policzek. Delikatnie poleciał do tyłu i rąbnął swoją głową o podłogę, przez co powstanie niewielki guz. Brat Klen w pozycji kucającej spojrzał na niego i znowu zobaczył te cholerne łzy w jego patrzałkach, powoli go to zaczęło irytować. Nie wiedział ile wytrzyma trenując tego łosia, ale kiedy to się skończy, zostawi go w tej szkole jeśli będzie miał taką okazję.
-No już, przestań się mazać, zaczynamy znowu... - po tych słowach, zrobił wyskok ku górze i wylądował bardzo szybko na swoich stopach. Przybrał tym razem trochę inna pozycję do walki i czekał, aż wreszcie chłopaczek się pozbiera. Chwilę mu to zajęło, a co było najdziwniejsze, teraz jakoś się tak hardo nie odzywał jak przedtem. Saiyanin nie wiedział co może być przyczyną tego stanu, ale może po prostu Okularnik chciał się skupić na treningu. Syn Kellana starał się go przejrzeć, ale to będzie dla niego trudne wyzwanie, gdyż i tak nie ma większego wyboru. Młodzieniec tym razem ruszył agresywniej na Czarnookiego, który ledwo nadążył skontrować jego atak, wreszcie pokazał na chwilę pazur, ale czy na długo. Kenzuran tego nie wiedział, ale musiał się teraz namachać, by zasłonić się przed gradem ataków, które nadchodziły ze strony smarkacza. Teraz tylko Ogoniasty zastanawiał się czyżby saiyański instynkt okularnika wreszcie się przebudził? Nie wiedział tego, a nie chciał go o to pytać w takim momencie, bo ten niesamowicie na niego napierał. Nie było to jakiś mistrzostwem, ale po upływie dziesięciu-piętnastu minut wymiany ataków, wreszcie młodzieniec zadrasnął jeden policzek Wojownika. Ten tylko delikatnie syknął i z trochę mocniejszym i większym impetem, odkopał od siebie chłopaka, wjeżdżając mu butem na tors i posyłająca go na tutejszą ścianę.

Wiedział doskonale, że przegiął pałę i ten kopniak powinien być lżejszy, ale poczuł jak mu już krew zaczęła bulgotać i przebudzać jego uwielbienie do walki. Dzieciak osunął się na podłogę i trzymał się za swój tors, który dostał dość porządne obrażenia, ale nie takie straszne jakie powinny być. Czarnooki spoglądał na niego poważnie i zauważył bardzo szybko, że tamten szybko puścił swoje górne ciało i odbijając się rękoma od ściany, ruszył przed siebie właśnie na Ogoniastego. Syn Kellana uśmiechnął się, bo wiedział że coraz lepiej i bardziej udaje mu się przebudzić agresywnego saiyańskiego młodzika, który wchodzi na ten waleczny tryb, który powinien mieć od początku tej potyczki. Czarnowłosy znowu zaczął blokować, bo to on tutaj był nauczycielem, oczywiście tylko na chwilę, ale jednak nim był. Lewe przedramię, prawy piszczel, kontra, blok, ciosy ciągle szły niesamowicie szybko i zwinnie, niestety jakimś cudem Kenzuran wiedział jak nadejdą, bo to było dość przewidywalne po takim zerze jak osóbka przed nim. Niestety musiały się za chwilę skończyć żarty, gdyż Okularnik tym razem wykonał szybkie dziwne schylenie, mimo iż jego trener nawet nic nie robił i wykonał kopniaka z obydwu nóg. Młody Saiyanin poczuł na swoich żebrach palące uczucie i odczuwał, że został wybity do tyłu, ale nie zdążył skontrować kolejnego ataku, który właśnie zmierzał w jego kierunku. Chłopak bardzo szybko przebiegł nad nim i zadał kolejny grad ataków z drugiej strony, trafiając tez przy okazji w jego twarz. Wojownik teraz dostał jeszcze mocniej i jeszcze bardziej chciał oddać i walnąć raz a porządnie tego chłystka, ale powstrzymywał się, tylko nie wiedział jak długo. Okularnik tym razem przeszedł na dużą ofensywę, aż wreszcie złapał za jedną z nóg przy okolicy piszczela i rozkręcając Czarnowłosego, rzucił go w stronę jednej ze ścian. Ogoniasty tylko uśmiechnął się, gdy nieopanowanym lotem na jedną część pokoju, która służyła by pokój się nie zawalił, zrobił szybki obrót i trafiając na ścianę nogami, odbił się od niej i poleciał do swojego celu. Ryknął dziko niczym wielka małpa Oozaru i przypieprzył młodzieńcowi porządnego kuksańca w nos, przez co ten tym razem nabił się na ścianę. Tego nie było koniec, jego furia wybuchła na światło dziennie, przez to że nie wykonywał żadnych ataków i ciosów przez dobrą godzinę, albo nawet ponad nią.

Brat Klen gdy dobiegł do wbitego chłopaczka, zaczął go tak okładać, że zapomniał na chwilę w ogóle, że ma go czegokolwiek uczyć. Ciosy nadchodziły w najgorsze punkty na ciele, przez co powoli młodziak pod gradem ciosów coraz bardziej i bardziej osuwał się na podłogę, aż wreszcie Kenzuran sobie to uświadomił. Po wykonaniu ostatecznego ciosu, walnął w ścianę, robiąc w niej niewielkie w gniecenie i uświadamiając sobie, że dzieciak, którego miał trenować, jest dość mocno obity i chyba najprawdopodobniej stracił przytomność. Ogoniasty potrząsnął głową, waląc sobie dłońmi w obydwa policzki i mrugając przez chwile oczami, spojrzał na dół. No cóż, po prostu Brat Klen przegiął pałę i to tak dość mocno, więc po prostu usiadł obok okularnika, który był właściwie nieprzytomny. Musiał odczekać kilkanaście minut, aż na nowo się wybudzi. Zamykając na chwilę oczy, myślał o wszystkim i niczym, starając sobie przypomnieć cokolwiek z jego tak jakby "poprzedniego" życia. Widział ciągle obrazy, planetę demonów Makyo Star na którą został niegdyś wygnany i jego potężną moc Super Saiyanina. Zacisnął zęby, gdy przypominał sobie na myśl, że wszystkich stracił, chciałby z chęcią się cofnąć w czasie....Altair, Jego Ojciec Kellan, Matka Ilene, "która i tak umarła jeszcze gdy był dzieckiem" oraz jego Siostrzyczka Klen. Nie miał teraz nikogo do kogo mógłby się zgłosić o pomoc, nie mógł także zapomnieć o przyjacielu rodziny, który czasami go trenował, Xanderze. Zacisnąwszy pięść, Kenzuran otarł jedną łzę z pod oka, a gdy spojrzał się na lewo, zobaczył że młodzieniec powoli się budzi i podnosi.
-Przepraszam, że tak cię zmasakrowałem, tak właśnie działa Saiyańska krew, jestem urodzonymi zabójcami oraz Wojownika, podniecają nas silniejsi przeciwnicy, no i gorące kobiety w łózko... - gdy to powiedział, uśmiechnął się sam do siebie. Nic teraz nie poradzi na to, że jego ciało zostało zahibernowane i nie mógł się cofnąć do swojego czasu. Westchnął pod nosem i gdy dostrzegł, że chłopaczek przeciera tylko krew z kącika ust, on także wstał i był gotowy do dalszego treningu. Nie wiedział co z tego wszystkiego wyniknie, ale miał nadzieję że przetrwa chociaż tutaj i pozna nowe i lepsze znajomości, gdyż innego wyboru nie ma.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 29, 2018 2:21 pm
Kenzuran przetrenował swojego nowego ucznia w ciągu jednego treningu, licząc na to, że pomoże to w choć najmniejszym stopniu wyzwolenie w dzieciaku chęci walki. Na informację o tym, że mają wziąć udział w walce, chłopiec niemal zemdlał. Tłumaczył wojownikowi, że w wyniku tej walki co najwyżej nabawią się siniaków lub złamania nosa, jednak nie zmieniło to postanowienia Saiyanina. Ten umówił w międzyczasie konkretny termin walki.

Jak można się było spodziewać, chłopiec próbował wymigać się z tego obowiązku. Kenzuran znalazł go jednak w drodze ze szkoły do dom i biorąc za fraki zaprowadził pod podany przez Brutusa adres…

z/t http://dbng.forumpl.net/t1614-podziemny-klub-walk-wpierd

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Sty 18, 2019 4:12 pm
Kenzuran wychodząc z innego baru, zauważył Srebrnowłosego, ale nie miał zamiaru aktualnie z nim rozmawiać. Trochę go niektóre słowa niebieskookiego sprowokowały i nie chciał jak na razie drążyć z nim tego tematu, dlatego też Wojownik skręcił od razu w inną uliczkę, gdyż znał szybszy skrót by znaleźć się prędzej w szkole Mistrza Brutusa. Czarnowłosy miał nadzieję, że wszystko to się wyjaśni i Starszy Mędrzec mu wyjaśnił tą całą dziwną sytuację, która się wydarzyła w pubie, gdzie były nielegalne walki, które powodowały dostanie się do Buntu Sabotażystów. Ogoniasty westchnął pod nosem i kiedy upłynęło trochę czasu, aż wreszcie znalazł się przed budynkiem, który już doskonale znał, na szczęście tego całego jegomościa od szkarłatnowłosej i niziołki tutaj nie widział, więc miał przez chwilę wolną rękę na rozmowę ze Starszym Bojownikiem. Po znalezieniu się w środku, od razu pokierował się do biura Brutusa, bo jak zapewne wiedział, mógł się tam znajdować, dlatego też przechodząc przy ścianie, by nie przeszkadzać w treningu Wojownikom jak i wojowniczkom, bo przedtem nie dostrzegł tutaj damskiej płci, od razu trafił do pomieszczenia gdzie znajdował się właściciel. Zanim jednak wszedł, to zapukał i dopiero po chwili, gdy usłyszał słowa akceptacyjne, znalazł się w środku z poważną i wkurzoną miną. Syn Kellana skrzyżował przedramiona na wysokości klatki piersiowej i rzekł w stronę Starego Mędrca:
-No dobra Brutus, wyjaśnił mi na spokojnie co się tam odwaliło, bo to przerasta wszelkie pojęcie... - zapytał się go, a potem chodząc od jednej ściany do drugiej czekał na odpowiedź. Zanim jednak pozwolił dojść do słowa Właściciela tej szkoły, rzekł ponownie w jego stronę:
-Jeśli chodzi o walkę, czy ona była ustawiana, bo jak tak to naprawdę zagrałeś poniżej pasa. Tak się nie robi, chciałem jeszcze dodać że wkurzyłem się na ciebie i to naprawdę mocno. Nie powiedziałeś mi że ten pieprzony mieszaniec potrafi osiągnąć legendarną formę, gdzie ja muszę sporo trenować by ją osiągnąć na nowo... - westchnął pod nosem i kiedy znudziło mu się takowe chodzenie w te i nazad, zatrzymał się na chwilę.

Postanowił usiąść, więc zmienił pozycje przedramion, tak by móc chwycić pierwsze lepsze krzesło i kiedy się usadowił przed biurkiem Doświadczonego Saiyanina, powiedział znowu do niego następujące słowa:
-Co do technik, z chęcią ci zapłacę za dwie techniki o których wcześniej wspominałeś, ponieważ zrozumiałem że ta walka w klatce mogła zupełnie inaczej wyglądać. Gdybym miał jakąś przewagę z technikami, może by się szybciej zakończyła, najprawdopodobniej czyjąś śmiercią, ale nie obchodzi mnie to. Liczy się dla mnie fakt by dołączyć do Buntu i wyzwolić nasz ród, ty na pewno też tego chcesz, doskonale o tym wiem. - powiedział, chwytając dłońmi się za twarz, ponieważ strasznie go kuło w sercu, że ciągle musiał o tym wspominać. Odczuwał jak jego rasa cierpi, że są niewolnikami demonów mrozu i nie mógł znieść ich cierpienia i rozpaczy, musiał działać jak najszybciej, dlatego też znowu dodał po krótkiej pauzie, następujące słowa:
-Masz może coś co przyśpieszy moją regenerację? I chciałem zapytać czy może nie masz w swojej szkole jakiś pokoi by miał od razu wszystko pod ręką, mógłbym tutaj wypocząć i przy okazji, trenowałbym na kolejną walkę w klatce, jeśli nie masz nic przeciwko, wreszcie należymy do tej samej rasy. - powiedział i wstając, wyjął sobie zza tyłu swoich spodni sakwę i czekał tylko jedynie na odpowiedź Brutusa ile musi wyłożyć pieniędzy na nauczenie technik Nie miał innego wyboru, wszystko go wzmocni i będzie jeszcze lepszy i bardziej doświadczonym Saiyaninem, takim który pokaże swojemu Martwemu Ojcu oraz Siostrze, że coś udało mu się osiągnąć.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Sty 23, 2019 12:01 pm
Brutus siedział w swoim gabinecie z pochmurną miną. Wyglądał na niezadowolonego i gdy Kenzuran wszedł bez pardonu do środka, wyczekał, aż ten wyleje swoje żale. Cały czas patrzył na niego matowym wzrokiem.

- Nie zamierzam ci się z niczego tłumaczyć. – syknął. – Musisz zrozumieć, tak samo jak reszta hołoty, która miała śmiałość przyjść ze swoimi żalami do mnie, że to JA tutaj rządzę. I jeśli się coś nie podoba, to tam są drzwi. – wskazał palcem drzwi wyjściowe. – Nie zamierzam tolerować niesubordynacji albo braku dyscypliny… - po tych słowach rozpogodził się. – Możesz tutaj spać w pokoju obok i korzystać z naszego kącika socjalnego. Bądź co bądź, spisałeś się świetnie. Twoja walka zebrała dużo pozytywnych recenzji. Ludzie chcą zobaczyć więcej twoich pojedynków. Musisz tylko wybrać sobie jakiegoś młodzika, jeśli chcesz dołączyć do Sabotażystów. Czy któryś był dla ciebie dość interesujący? – zapytał. – Tak jak mówiłem, możesz za tę walke potrenować z Kassu, żeby się wzmocnić. Co do technik, to jesteś dość silny by nauczyć się Masenko. Albo Kassu może ci pokazać Rolling Renzoku Den, ale to jest taka technika, za którą musiałbyś zapłacić jakieś 150 SO. Za walkę, którą stoczyłeś, mogę nauczyć cię Buster Cannon. Za darmo.

---
Możesz albo poćwiczyć po prostu i zdobyć 10 TT jednorazowo, albo nauczyć się wydając 2 TN Masenko albo zapłacić 150 SO i nauczyć się Rolling Renzoku Den albo wydając 3 TN nauczy się za darmo Buster Cannon. Poniżej masz opisy technik.

1 TKI - Masenko: Energetyczna(Promień) - Obrażenia: 0.5E - Saiyajin unosi dłonie ponad czoło i kładzie jedną na drugim by nagromadzić ki. Następnie gwałtownym pchnięciem wprzód wyzwala promień energii.
2 TKI - Rolling Renzoku Den: - Energetyczna (Pocisk) - Obrażenia: 1E - Saiyajin obraca się wokół własnej osi kumulując w każdej ręce kule energii wielkości własnej głowy, a następnie z każdym pełnym obrotem wystrzeliwuje je w kierunku celu. Szybka, choć niezbyt celna. Faworyt saiyańskich akrobatów, którzy z każdym skokiem są w stanie wystrzelić po parę pocisków RRD, nie zwalniając tempa.
3 TKI - Buster Cannon: - Energetyczna (Promień) - Obrażenia 1E, natychmiastowy - Saiyajin ładuje w prawej ręce promień, a następnie rozwartą dłonią bez większego wahania wystrzeliwuje promień ki. Krótki czas przygotowania to dobra podstawa przygotowania się pod większą serie ataków.

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Sty 23, 2019 10:19 pm
Kenzuran ze skrzyżowanymi przedramionami na wysokości klatki piersiowej, zaczął dokładnie i bacznie słuchać Mistrza Brutusa, który właśnie wyjaśniał tą całą sytuację. Pogadał trochę starszy mędrzec i powiedział, że jak ma znowu mu coś zarzucać, to z tyłu są drzwi, bo nie ma zamiaru o tym dyskutować. Wojownik kiwnął głową negatywnie, czyli uświadomił tutejszego właściciela, że już nie ma zamiaru mu dłużej pitolić o tamtych wydarzeniach, które miały miejsce w nielegalnych klatkach. Nie miał jak na razie zamiaru się odzywać, dlatego też czekał aż Starszy Bojownik wypluje wszystkie swoje żale i inne takie rzeczy, ponieważ widać było że był dość gadatliwą osobą, obawiał się że niedługo może kogoś spotkać podobnego. Usłyszał że został pochwalony, no i że ma zgodę na mieszkanie tutaj oraz na korzystanie z pomieszczenia socjalnego, gdzie zazwyczaj można coś zjeść i się zrelaksować. Ucieszyło go to bardzo, ale widział że to nie jest jeszcze koniec rozmowy. Czarnowłosy słuchał bardzo uważnie, bo chciał naprawdę dołączyć do Sabotażystów, chciał powstrzymać Jaszczury przed całkowitą zagładą jego rasy. Usłyszał także, że będzie mógł trenować pod okiem Kassu, czyli tego Super Saiyanina, który tak naprawdę sprawował pieczę nad trenowaniem wszystkich nowo przybyłych oraz innych młodzików, którzy oczywiście rośli w siłę. Czarnooki uśmiechnął się delikatnie na wszystko to o czym się dowiedział, czuł bardzo mocną ekscytacje. Syn Kellana wreszcie westchnął pod nosem i wreszcie mógł się wypowiedzieć do Mistrza Brutusa następującymi słowami:
-Bardzo dziękuje, to się na pewno przyda. Osobiście bym wolał walczyć od razu, jestem narwany jak swój Staruszek, ale Moja Matka dawno temu nauczyła mnie, że jeśli jest się po jakiejś batalii, lepiej nie ryzykować własną śmiercią... - powiedział i trochę posmutniał na samo wspomnienie o rodzinie.

Wiedział przecież, że ich rasa wywodziła się ze specjalnej zdolności, dzięki której zawsze po ledwo przeżytej walce, rośli w siłę ale to była właśnie ta najgorsza cena. Po chwili dłuższego namysłu, przestał się zamartwiać dawną przeszłością i zapytał się jeszcze Starszego Mędrca:
-Rozumiem, a jest coś czego byś mnie mógł jeszcze nauczyć albo na przykład czego Kassu by mnie mógł nauczyć, wiem na czym polega technika Rollinga Renzoku Den, ale nie chcę wyglądać jak jakiś pajac, oczywiście bez obrazy... - odpowiedział i podrapał się po tyle swojej czupryny, ponieważ była taka prawda. Niestety nie znał wszystkich technik swoich rodziców na pamięć, bo wiele zapomniał, a wiele wracało do jego głowy i to było dla niego też bardzo trudne, dostosowywać się do wszystkiego od nowa. Teraz Brat Klen zastanawiał się jakiego młodzika chciałby wybrać do pomocy, ale przypomniał sobie o tym całym srebrnowłosym jegomościu, który także zmierzał do szkoły Brutusa, dlatego walnął pięścią w otwartą dłoń i wypowiedział się do Mądrego Starca:
-Mistrzu Brutusie, szanuje za to że już mi dałeś jedno brudne nasienie, ale ceniłbym sobie to byś na pewno sprawdzał wszystkie limity uczniów twojego syna. Nie chcę znowu odczuć swojej urażonej dumy, bo jakiś gnojek mnie przerósł, to jest dla mnie coś trudnego. Nie potrafię się jeszcze zamienić w legendarną formę i nie wiem czy będę mógł to znowu robić, dlatego też miałem taki pomysł. Widziałem jak ten srebrnowłosy, który z tobą przedtem rozmawiał w barze z klatką zmierzał w tym kierunku, chciałbym jego na swojego ucznia albo młodzika, jak zwał tak zwał. Co ty na to? - pytając, uniósł jedną swoją brew i wyczekiwał odpowiedzi ze strony Starca. Jeśli ten by odmówił, Kenzuran dodał jeszcze kilka słów ze swojej strony:
-Jeśli ci ta opcja nie pasuje z tym srebrnowłosym jegomościem, chciałbym byś mi dał jakiegoś młodzika czystej krwi, który nie będzie tchórzyć i będzie walczył do końca, jeśli takich posiadacie, oczywiście mam tu na myśli młodych narwańców, haha.. - zaśmiał się pod nosem, a za chwilę znowu spoważniał i czekał na wypowiedź Właściciela szkoły, od czasu do czasu merdając delikatnie swoim ogonem. Czarnowłosy nie wiedział jakie przemyślenia ma co do tego Brutus, ale miał nadzieję że się jakoś dogadają.
Shido
Shido
Liczba postów : 60
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Czw Sty 24, 2019 6:56 pm
Silver parował z wściekłości. Krocząc przez miasto, wydawał się ucieleśnieniem gniewu. Wyglądał teraz dokładnie, niczym samotny mściciel przemierzający miasteczko w poszukiwaniu. Co za uparta, przeklęta przez bogów rasa! Banda Ślepców dająca się dymać Zimnokrwistym przez okrągłe milenium! Tysiąc zasranych lat w niewoli a oni dalej zachowują się tak jakby się nic nie stało! Jakby cała ta ich Akademia i Pałac nie grzały teraz Chengom jaszczurzych tyłków. Banda kamiennogłowych bęcwałów! Która nie rozumie własnych wad. Ta i podobne myśli, przelatywały przez jego głowę jak szalone. Złorzeczył. To na Saiyan idiotów, to na Vite małą niewdzięczną smarkule, która przecież nie miała żadnego logicznego powodu żeby, go wysłuchać i iść na jego plan, no może poza tym, że był to dobry sposób na zachowanie pełnego i zdrowego uśmiechu parę tygodni dłużej i zrobienie jakiejś pieprzonej różnicy w tej ich wojnie. Nic w porównaniu z honorem i dumą dziecka. Na Kenzurana filozofa z betonu i kamienia, który zachowywał się trochę jak te laski z mang co to niby są wredne, a jednak mają złote serduszka i bronią uciśnionych, na Asterie bo ta „zupełnie , przypadkiem i całkiem przez przypadek” musiała wywlec sprawę z Alvarez. Oraz na Śmieszka. Choć raczej bez konkretniejszych powodów. Przede wszystkim zaś pomstował na nieprzytomnego, leżącego gdzieś w pozostawionej za plecami spelunie Vana bo gdyby nie jego akcja w barze miałby teraz normalną robotę i tak jak planował po tej chorej akcji z chłopakami z Nabuchodonozora przyczaił by się na trochę, miast jak zwykle bez rozumu ładować się w największe gówno w okolicy, a tak został bez pracy, celu i środków do życia. Idealne miejsce na nowy start nieprawdaż? Dlatego szedł dalej.

Celowo zamarudził nieco. Musiał ochłonąć nim zrobi to do czego zmusiły go okoliczności. W końcu jeśli nie może z nimi rozmawiać, zrobi to tak jak chcą. Po ichniemu. Wbije im swoje racje do łbów, albo przynajmniej spróbuje spełnić parę nieco już przykurzonych obietnic. Najpierw jednak musiał odzyskać trochę dawnej sprawności, bo odkąd rozszedł się z Harpiami nieco zdziadział i zardzewiał. Pora sobie przypomnieć jak to jest być prawdziwym Wojownikiem i Łowcą. Nie tylko zwykłym piratem i terrorystą. W końcu żaden stary cap nie będzie mu insynuował że, zachowuje się jak pizda i unika walki. Skręcił w kolejną uliczkę.

Kiedy dotarł w końcu przed szkołę Brutusa myśli miał już względnie spokojne. Jeśli była to jedyna droga by nawiązać kontakt z miejscowymi rebeliantami zamierzał rzucić monetą i zobaczyć czy tym razem Pani Losu będzie dla niego łaskawsza. Wszedł do środka i szybko otaksował wzrokiem. sporych rozmiarów sale ćwiczeń. Pociągnął nosem. Od zapachu wysiłku i potu aż szczypały go oczy. Tak zdecydowanie znalazł odpowiednie miejsce.
- Podobno znajdę tutaj Brutusa? – rzucił pytanie w przestrzeń w zasadzie do nikogo konkretnego. – Twierdził że, jeśli chce mogę tutaj ćwiczyć. Gdzie go znajdę? – zapytał błyskając uśmiechem.
Czas w pomieszczeniu zwolnił na chwile, a kilka ciekawskich czy raczej morderczych spojrzeń zmierzyło Ziemianina od stóp po czubek głowy, co sprawiło tylko, że ten uśmiechnął się jeszcze promienniej i nieco wilczo w zasadzie licząc na to, że któryś z tych palantów czegoś spróbuje. Tymczasem jednak w jego stronę z końca sali zdawał się zmierzać Saiyański wojownik o włosach w kolorze złota oraz niezaprzeczalnej aurze siły otaczającej go niby płaszcz.

Occ: Nie chciałem wbijać jak głupi do gabinetu Brutusa (uczę się na błędach Wink ), ale postanowiłem wykorzystać delikatnie postać Kassu bo jest cool Very Happy jak coś nie tak to zmienie końcówkę,
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Sty 28, 2019 11:35 am
Kenzuran

- Odpoczynek jest ważny. Nie należy lekceważyć. – odpowiedział Brutus już znacznie sympatyczniejszym tonem. – Pochodzisz z Vegety? – zapytał z ciekawości. – Tam jest twoja rodzina? To wyjaśniałoby, czemu tak zależy ci na odzyskaniu planety. – skomentował, głośno wyrażając swoje myśli. – Rolling Renzoku? Ciekawa technika. Kassu powinien ją znać. Możesz poprosić go o naukę. – potem Brutus wysłuchał wszystkiego, co Kenzuran miał do powiedzenia na temat jego ucznia. Znów nie wyglądał na zadowolonego. – Kenzranie, nie możesz w ten sposób mówić o pół-saiyanach. Nie głośno i nie w ten sposób. Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale wśród Sabotażystwó jest miejsce i dla mieszańców. Nie chcesz chyba narobić sobie wrogów? – po tej tyradzie dodał – Srebrnowłosy nie jest już młodzikiem. Młodzikiem są osoby w wieku do dwudziestu lat. Istnieje jednak możliwość walki z dwoma dorosłymi przeciwnikami. Możemy zorganizować taką walkę.

***

Silver

Złotowłosy Saiyanin stanął przed Silverem. Założył ręce przed sobą i zamiótł ogonem podłogę, co przypominało trochę uderzenie z bicza. Obejrzał sobie stojącego przed sobą jegomościa z enigmatyczną miną.

- Witaj, jestem Kassu i jestem tu trenerem. Brutus jest w gabinecie i jest zajęty rozmową. Jeśli chcesz ćwiczyć, to wyskakuj z ubrań i załóż coś porządnego do ćwiczeń. Widać, że przyda ci się wycisk. Powiedz, czego chcesz się nauczyć. Lekcje tutaj kosztują. – stwierdził krótko.

Kilku ćwiczących saiyan obserwowało rozmowę z zaciekawieniem. Inni po prostu wrócili do sparingów.




______________________


Shido
Shido
Liczba postów : 60
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Sty 28, 2019 3:31 pm
Kiwnął głową wzdychając ciężko, no tak no czego mógł się spodziewać. „Tak proszę ćwicz u nas za darmo?” Raz że facet wcale nie musiał być świadom całej sytuacji w Klubie. Dwa, że w zasadzie Starzec nie powiedział wprost, że nauka będzie za darmo. Rebelia nie rebelia.
- Silver. -  Rzucił krótko i skinął w kierunku Kassu. W normalnych warunkach podał by chłopu rękę jak przystało na cywilizowanych ludzi, ale facet nie wyglądał na szczególnie zainteresowanego towarzyskimi konwenansami. Shido podrapał się tylko po karku odrobinę znużony zderzaniem się co chwila ze ścianą. To zdecydowanie nie był jego dzień.
– Chwilowo trochę krucho u mnie z płynnością finansową. – powiedział wzruszając ramionami, jakby ta sytuacja nie była dla niego szczególną nowością, ale nie spędzała mu snu z powiek - a twój…Mistrz? – zapytał w zasadzie nie będąc pewnym jakie stosunki łączą obu Saiyan. – Nie wspominał nic o potrzebie sypnięcia groszem. – Słuchaj. – zaczął chowając ręce w kieszenie płaszcza. - Nie przyszedłem tu w żebry, możemy się jakoś dogadać. – powiedział. To była prawda, gdy był młodszy trening i praca w miejscu bardzo podobnym do tego stanowiły prawie całe jego życie, a kiedy jego kariera się załamała imał się najróżniejszych prac.
- Nie chce robić zamieszania. – dodał, z wprawą ignorując spojrzenia bywalców Szkoły Walki. -  Jeśli Brutus faktycznie tam siedzi – wskazał głową na drzwi. - Poczekam aż skończy i sam to z nim wyjaśnię. – tak było chyba najszybciej. – Albo możesz sam iść i go zapytać, jeśli tak Ci wygodniej.


Ostatnio zmieniony przez Shido dnia Wto Lut 05, 2019 11:01 am, w całości zmieniany 1 raz
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Sty 29, 2019 1:43 am
Kenzuran teraz wyczekiwał na słowa Brutusa, z którym to chciał porozmawiać na spokojnie. Usłyszał słowa na temat odpoczynku i kiwnął tylko z uznaniem, wiedział że jakby przeciążył swoje ciało, mogłoby to się skończyć katastrofalnie dla niego. Czarnowłosy ze skrzyżowanymi przedramionami na torsie dalej wysłuchiwał słów ze strony Starego Mędrca i usłyszał pytanie dotyczące, czy pochodzi z Planety Vegety. Wojownik wiedział, że przecież nie mógł pochodzić z innej planety, skoro się na niej urodził i mieszkał przez dobrych kilkanaście lat, to raczej nie mogła być inna pierwsza planeta. Czarnooki spojrzał poważniej na Starszego Bojownika i odpowiedział mu:
-Tak, urodziłem się na niej. - zrobił krótką pauzę, bo usłyszał kolejne pytania ze strony Starszego Saiyan-jina. Kiedy ten wspomniał o rodzinie, syn Kellana na chwilę odwrócił wzrok w drugą stronę i chciał uronić kilka łez, lecz się powstrzymał na tą chwilę. Nie chciał robić jakiejś wielkiej rozpaczy przy Saiyańskim elitarnym wojowniku, gdyż tak nie wypadało. Po ogarnięciu się, przetarł szybko oczy z mokrym kropli i odpowiedział w jego stronę:
-Moja cała rodzina już nie żyje, Mistrzu Brutusie...I to nic dziwnego, że każdy chcę wrócić do swojego wyzwolonego domu... - powiedział i kiedy podszedł do pierwszego lepszego krzesła, usiadł na nim. Słowa Starszego Mędrca odbiły się na ciele oraz umyśle Brata Klen, ponieważ ciężko mu było z tym wszystkim. Utracił wszystko, dom oraz jedynego przyjaciel, Mentora i kilka dobrych znajomych z dzieciństwa. Zacisnąwszy dłonie na materiale od spodni, słuchał dalej słów Brutusa starając się uspokoić, ale po prostu nie mógł, to nie było dla niego takie łatwe.

Nie wiedział czy może zaufać Starszemu Bojownikowi i powiedzieć mu o tym, że jego osoba została zamrożona na prawie tysiąc lat. Kilka kropli opadło na ziemie z czoła Kenzurana, ale słuchał wszystkiego co ma do powiedzenia Mistrz tej Szkoły Walki. Czarnowłosy musiał dodać do siebie tutaj kilka słów, ponieważ nie chodziło mu nauczenie się tej techniki, a dowiedzenie się czy jego syn potrafi coś innego:
-Tutaj akurat zrozumiałeś mnie źle, Mistrzu Brutusie. Chodziło mi o to czy oprócz Rolling Renzoku Dan, twój syn zna jakąś inną lepszą technikę, ponieważ tej akurat nie chcę się nauczyć... - powiedział i nadal patrzył w podłogę, ponieważ starał się powoli pozbierać z tym wszystkim. Kolejne zdania padały ze strony Ojca Kassu, który mówił że nie można być rasistą, bo można sobie narobić bardzo dużą ilość wrogów, ale Ogoniasty nie przejmował się tym w ogóle. Wojownik westchnął pod nosem i także odpowiedział na temat bycia rasistą co do własnych mieszanych rodaków:
-Mój Ojciec Kellan mnie tego nauczy, Matka chciał jednak bym zaprzyjaźniał się normalnie z mieszańcami. Mojemu Ojcowi się to nie podobało, dlatego też zawsze kłócili się i to dość często, właśnie przez poglądy na to czy mają się przyjaźnić z halfami czy jednak nie... - powiedział i zagryzł na chwilę wargę. Usłyszał ostatnie zdanie ze strony Mistrza szkoły, który tłumaczył że można zrobić walkę dwóch dorosłych na dwóch dorosłych, co bardzo odpowiadało Czarnookiemu. To będzie dobra okazja by znaleźć tego srebrnowłosego i zapytać go czy nie chcę wziąć udziału i pomóc mu dostać się do Rebelii. Syn Kellana wstał z krzesła i odpowiedział od razu w stronę Starszego Bojownika:
-Tak, to by było świetne, wydaje mi się że widzę potencjał w tym srebrnowłosym mężczyźnie i raczej będzie lepszym odpowiednikiem niż jakiś młodzik. - skwitował to tak, lecz zanim wyszedł całkowicie z biura, odwrócił się jeszcze na chwilę do starca i powiedział w jego stronę:
-Słuchaj Mistrzu Brutusie, chcę ci coś powiedzieć, ale nie wiem czy mogę ci zaufać... - tutaj zrobił przerwę, namyślił się i dalej zaczął ciągnąć swój monolog:
-Chodzi o to, że ja nie jestem z waszych czasów, wiem że mogę brzmieć jak wariat, ale posłuchaj mnie do końca. Bardzo dawno temu, prawie tysiąc lat temu, kiedy Ja żyłem na planecie Vegecie, za niesubordynacje zostałem z niej wygnany na planetę Makyo Star, zamieszkałą kiedyś przez demony, teraz nie wiem co się tam dokładnie dzieję. Tam odkryłem potęgę Super Saiyanina, lecz miałem pecha i kiedy musiałem walczyć z potężniejszymi bestiami w jaskini, ta się zawaliła na mnie i połamała moje wszystkie kości. Myślałem, że to już jest mój koniec, że mój kres i zamknięcie mojego rodu zakończy się właśnie na tym, ale jednak jakieś obce istoty uratowały mnie i odrestaurowały moje całe ciało, lecz przez moją głupotę i dużą agresję do innych narodów, zbuntowałem się im i chciałem z nimi walczyć, mimo iż pomogli mi odbudować moje połamane kości. Przez to wszystko nie zauważyłem nadlatującego pocisku, który uśpił mnie a potem gdy się wybudziłem, siedziałem w jakiejś kriogenicznej komorze, która została aktywowana i zostałem zamrożony. Minęło tysiąc lat, aż wreszcie jakimś cudem trafiłem na tą planetę, aczkolwiek wiem że się nazywa Namek od jakiś tutejszych kultystów z którym i także prawie przegrałem, bo długo nie ćwiczyłem. Potem minęło trochę czasu i natrafiłem na ciebie....Od cała Historia. Wiem, że możesz mnie teraz brać za wariata, ale nie wymyśliłbym sobie tego..to jest właśnie moja historia...Nie zostało mi nic, moja rodzina przepadła, przyjaciele oraz mentor...Chcę po prostu wiedzieć, czy po odbiciu planety, znajdę starą rezydencje Riverów i czy mój dom tam nadal stoi. Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź w których latał żył mój ród, wtedy zrozumiesz że to co powiedziałem, jest całkowitą prawdą. - powiedział i teraz jednak miał zamiar zaczekać na dalsze jego reakcje, ponieważ wiedział że to co zrobił może go całkowicie zrujnować i zmienić jego bieg wydarzeń w jego życiu. Brat Klen się jednak nie obawiał, bo wyczuwał że Brutus jest mądrą osobą i nie zniży się do tego poziomu by zrobić coś negatywnego ku niemu.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Lut 06, 2019 4:09 pm
Silver

Kassu słuchał tłumaczenia Silvera z miną mówiącą: „Zaraz zasnę”. Machał przy tym ogonem na prawo i lewo, a ręce miał złożone przed sobą.

- Dobra, dobra. – powiedział lekceważąco, podchodząc do pobliskiej szafki. Wyciągnął z niej granatowy, obcisły strój do treningów dla saiyan. Rzucił nim pod stopy Shida. – Wkładaj. I zaczynamy trening. Brutus jest teraz zajęty. Jak skończy, to tu przyjdzie i jeśli okaże się, że mnie okłamałeś, to tylko spuszczę ci wpierdol. – powiedział, gromko śmiejąc się z własnego dowcipu. Rozbawił tym też kilka pobliskich osób. – To czego chcesz się nauczyć? Może lepiej pokaż mi najpierw, na co cię stać. – ustawił się nieopodal na parkiecie i ustawił w pozycji obronnej.

Kenzuran

Brutus obserwował Kenzurana z założonymi rękami. Jego mina była nieodgadniona aż do samego końca wypowiedzi wojownika. Wypuścił w końcu powietrze nosem z nutą westchnienia. Wciąż siedząc na swoim krześle powiedział:

- Kassu zna wiele technik. Porozmawiaj z nim i wybierz coś, co ci się spodoba. – powiedział poważnie, po czym wstał z miejsca. Podszedł blisko do Kenzurana, położył mu rękę na ramieniu i ze śmiertelnie poważną miną ciągnął. – Nigdy nie okazuj swoich słabości. I nikomu nie zdradzaj swoich słabych stron. Nigdy nie wiesz, kto wykorzysta to przeciwko tobie. – rzekł tonem nieznoszącym sprzeciwu. – Dzisiaj jesteś słaby, nie dlatego, że tkwiłeś zamrożony tyle lat, ale dlatego, że pozwalasz sobie na użalanie się nad sobą. – zacisnął rękę silnie na jego ramieniu tak, że z pewnością pozostawił na nim ślad. – Porzuć swoją dawną rodzinę. Zapomnij, że istnieli, bo to oni sprawiają, że jesteś miękki. Jeśli wygrasz najbliższą walkę, to Sabotażyści będą twoją nową rodziną, o którą warto walczyć. Saiyanie, którzy zyskają potęgę. – po tych słowach powrócił do swojego fotela. Obniżył się na nim i splótł dłonie ze sobą. – Nie obchodzi mnie, czy to prawda czy coś ci się pomieszało w głowie. Widzę w tobie potencjał. Ba! Widzę w tobie nową twarz rebelii. Masz w sobie to coś, za czym nasi wojownicy będą chcieli podążać. Odwaga, waleczność i męstwo. Ale nie możesz być w takim stanie! – ostatnie zdanie wykrzyczał. – Trenuj, walcz. I NIE ZMARNUJ TEGO! – ryknął gromko, aż ściany się zatrzęsły.

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Lut 06, 2019 11:57 pm
Kenzuran wreszcie zdołał usłyszeć słowa ze strony Starszego Mędrca. Oczywiście przedtem się trochę pokręcił po swoim biurze. Zrozumiał, że sam musi zapytać jego syna, czy ten zna jakieś inne techniki niż te, które zaproponował mu Brutus. Czarnowłosy oczywiście że tak zrobi, dlatego też kiwnął głową na znak zrozumienia i wyczekiwał dalszych zdań wypowiedzianych z buzi Mistrza tej Szkoły. Ogoniasty machał od czasu do czasu swoim brązowym ogonkiem, który lewitował delikatnie nad podłogą, aż w końcu usłyszał kolejne słowa ze strony Starego Bojownika. Odczuł on za chwilę mocny uścisk na swoim ramieniu, który miał sugerować, żeby chyba więcej nie mówił nigdy takich rzeczy nikomu. Młody Saiyanin wiedział, że nie może wszystkim od tak się zwierzać, ale to była prawda. Jego cała rodzina, przyjaciel, znajomi oraz mentor przepadli, wszystko zostało stracone. Czarnooki wysłuchiwał dalej słów wypowiedzianych przez najprawdopodobniej nowego mentora, ale nie wiedział tego do końca. Kiedy padły kolejne zdania, Syn Kellana usłyszał to czego najbardziej się obawiał, zapomnienie o nich, żeby teraz myślał tylko o rebeliantach i że jak uda mu się wygrać walkę, to oni będą jego nową rodziną. Oczywiście to była tylko przenośna, ale czy naprawdę Kenzuran chciał zapomnieć o swoich najbliższych, czy musiał ich wymazywać ze swojego serca i całej duszy? Oczywiście że tego nie chciał, ale jeśli miało tak być, to było oczywiste dla niego. Teraz miał ochotę odpowiedzieć, ale gdy siwy rodak usadowił się na swoim fotelu i przybrał swoją wygodną pozycję, zaczął przemawiać dalej. Czarnowłosy usłyszał że został pochwalony i że może zostać twarzą rebelii, co bardziej pobudziło jego emocje do dalszej walki, tylko miał tym razem nadzieję że znowu nie dostanie jakiegoś ponadprzeciętnego młodzika, który przewyższy go mocą. Westchnął pod nosem i gdy nareszcie Mistrz Brutus skończył swoją długą przemowę, wojownik postanowił się wypowiedzieć w jego stronę:
-Skoro to spowoduje, że będę silniejszy, to zapewne masz rację, zapomnę o swojej rodzinie. - jego wzrok spoważniał, żeby pokazać że go nie okłamuje.

Tak naprawdę było inaczej, nigdy nie będzie mógł o nich zapomnieć, to nie jest taka prosta sprawa, spać prawie tysiąclecie, gdzie jeszcze nie dawno miał przyjaciela, rodzinę i znajomych oraz przyjaciela rodziny, który był jego nauczycielem. Ogoniasty zanim opuścił biuro, zakomunikował jeszcze Starszemu Mędrcowi następujące słowa:
-No dobrze, zapytam się twojego syna czy ma jeszcze jakieś ciekawe techniki w zanadrzu i pójdę wypocząć... - kiedy skończył swoją przemowę, chwycił za drzwi i opuścił pomieszczenie. Po wyjściu z biura Mistrza Szkoły, zauważył że Super Saiyanin stoi z jakimś srebrnowłosym i od razu rozpoznał ów jegomościa. To był ten cały ziomek, który zaczął gadać jakieś głupoty przedtem w ukrytym pomieszczeniu, gdzie był bar i zawody, które miały na celu dołączenia do sabotażystów. Młody Saiyanina po zbliżeniu się do nich, rzekł wpierw do syna Brutusa:
-Witaj ponownie Kassu, twój Ojciec powiedział że masz jeszcze w zanadrzu jakieś ciekawe techniki. Nie zrozum mnie źle, Rolling Renzoku Den nie jest po prostu dla mnie... - podrapał się po tyle swojej czupryny, a potem spojrzał na niebieskookiego. Najwyraźniej miał zamiar potrenować trochę w tej szkole? Co go do tego nakłoniło, tego niestety Ogoniasty nie mógł się domyślić. Czarnooki nie miał innego wyboru, więc odezwał się w jego stronę:
-Witaj Srebrnowłosy, chyba że się wreszcie przedstawisz. Ja jestem Kenzuran i widzę, że jednak też cie coś skłoniło do przyjścia tutaj, tylko co? Jestem po prostu ciekawy, bo skoro chcesz trochę potrenować, będę zaszczycony żeby cie wybrać jako partnera do walki w klatce, co o tym sądzisz? - od razu do niego prosto z mostu, zapytał go czy będzie ten chciał wziąć udział w walce w klatce, które na pewno już jest czysta i nie śmierdzi rzygami poprzedniego młodzika, który go trochę zawstydził tym wyskokiem. Syn Kellana pokazał mu poważny uśmiech i jeszcze raz powiedział:
-O co ogólnie chodziło z tymi dwoma laskami, długo je znasz? Chciałem zapytać także, bo moja ciekawość jest zbyt mocna, czy jesteś może mieszańcem? Wybacz, że tak mówię szczerze, ale jestem po prostu ciekaw i to wszystko. Oczywiście będę chciał trochę wypocząć po poprzedniej walce, więc jak Kassu mi odpowie na zadane przeze mnie pytanie, to pójdę do jadalni coś zjeść i się trochę przespać. - powiedział, także przy okazyjnie do syna Brutusa by go uświadomić o tym, że chcę wypocząć po walce. Nie był głupcem, wiedział że niektórzy jego rodacy łamali limity swojego ciała i praktycznie cali we krwi mogli dalej ciągnąć swoje walki i potyczki z potężnymi przeciwnościami losu. On jednak musiał uszanować słowa swojej zmarłej Matki, która mówiła że strategia też jest ważna, bo samymi mięśniami nigdy nic się nie wskóra. Teraz Syn Kellana ze skrzyżowanymi przedramionami czekał na odpowiedzi dwóch mężczyzn, którzy stali na przeciw niego.
Shido
Shido
Liczba postów : 60
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Lut 12, 2019 10:29 am
Silver zaśmiał się gromko i całkiem szczerze w odpowiedzi na ripostę  Saiyanina. Przynajmniej ten nie miał kija w dupie. To zawsze, dawało jakieś szanse na normalność. Co samo w sobie było już gigantycznym plusem całego tego pojebanego dnia.
- Nie takie to proste jak się wydaje. – rzucił z hardą miną w odpowiedzi na słowa Saiyanina po czym sam wybuchając śmiechem wyciągnął z kieszeni płaszcza hoi poi, która po aktywacji z gromkim puff wypluła z siebie dobrze utrzymany saksofon. Spojrzenia bywalców siłowni Brutusa na chwile znowu skupiły się na niebieskookim, ten jednak tylko wzruszył ramionami.
- Każdy ma jakieś hobby nie? – rzucił na odczepnego w zasadzie do nikogo konkretnego. Przez chwile spoglądał krytycznie na rzucony mu pod nogi strój treningowy. Widział już kilka razy coś takiego i za każdym razem nieodmiennie kojarzyło mu się z jakąś pokraczną wersją baletowego trykotu,  ale cóż, jak to mawiają darowanemu koniowi w zębiska się nie zagląda…bo najpewniej dziad się wkurzy i odgryzie Ci kinola.
Z uśmiechem dziecięcego rozbawienia wymalowanym na niedogolonej twarzy skinąwszy tylko głową Kassu na znak zgody na „przetestowanie” jego osoby, o nic więcej nie mógł w końcu prosić, w tempie sugerującym bogate doświadczenie w materii pozbywania się odzieży wierzchniej Shido prędko pozbył się zarówno pasa z bronią, jak i typowego dla siebie stroju. Szukanie szatni w takim miejscu jak to miało w jego mniemaniu tyle sensu, co poszukiwania niewinności w burdelu więc, równie dobrze mógł to zrobić tutaj, jakby się uprzeć obok dostrzegł nawet jakąś starą ławkę na której mógłby to zrobić nieco spokojniej, ale tak było zwyczajnie szybciej.

Po chwili krótszej niż mgnienie, stał więc w zwykłych czarnych bokserkach  prezentując pełnie swojej wysportowanej, wypracowanej przez lata ciężkich treningów sylwetki. Wątpliwym jednak było, że na zgromadzonych tu górach mięśni zrobi to jakieś większe wrażenie. Nie żeby miało to jakiekolwiek znaczenie. Podrapał się więc, tylko instynktownie po klatce piersiowej w miejscu gdzie wytatuowana głowa pierzastego węża zjadała jego serce I począł mozolnie wciągać , bojowe saiyańskie wdzianko. Być może dla wojowniczego ludu to był szczyt technologii, jego zwyczajnie kurewsko piło w kroku. Chyba zbytnio przyzwyczaił się do luźnych ciuchów na zamówienie, albo wyzwoliciele Vegety wcinali za dużo sterydów na kolacje. Przynajmniej jedno się wyjaśniło. Powód dla którego nie było tu kobiet stał się jasny jak słońce. Odrobina podniecenia w tym cholerstwie i krawiec ma roboty na tydzień. Parsknął, ostatecznie kapitulując i siadając na ławeczce żeby w spokoju wzuć białe buty. No przynajmniej te wydawały się idealnie dopasowane. Dobrze. Kassu nie wyglądał na takiego który, powstrzymuje się w trakcie walki a, cokolwiek nie gadałby o sobie Silver jeszcze nie był gotów na walkę z Saiyaninem w tej ich tlenionej formie. Jeszcze, albo już nie. Zależy jak na to patrzeć niezależnie od tego wszystkiego. Westchnął wstając i odkopując ze stosu własnych ubrań małą kapsułkę hoi poi odpalił ją, a ta w niemal magiczny sposób wciągnęła w kłębach dymu cały stosik jego skromnego dobytku. Mężczyzna schował kapsułkę w prędko odnalezioną w szortach wąską kieszeń i upewnił się, że siedzi wystarczająco bezpiecznie by nie wypaść przypadkiem w trakcie starcia. Już miał zameldować gotowość do bitki, ale nagle z biura Brutusa wychynął nie kto inny jak kamiennogłowy Kenzuran niedoszły Król. Pięknie kurwa po, prostu pięknie. I oczywiście zmierzał w ich stronę. Kiedy jego nowy znajomy dotarł do niego i Kassu przez chwilę zdawał się ignorować go konstatując jego obecność jedynie prostym skinieniem głowy. Dał się chłopu wygadać i dopiero wtedy się odezwał.

- Nie żebym Ci się wcześniej przed…- urwał machnąwszy ręką kiedy zdał sobie sprawę że, to bez sensu.  – a, chuj czego ja się w zasadzie spodziewam. - westchnął -  Silver jestem. - powiedział w końcu.- I jeśli pytasz czy jestem Halfem – słowo mieszaniec, smakowało w jego ustach jak piach i wzmagało ochotę obicia Kenzuranowi gęby. Ta oczywista i niemal naturalna pogarda w jego głosie. Skrzywił się. Alvarez już by Cię nauczyła tolerancji chłopaczku – To nie, nie jestem. Jestem Ziemianinem. W dwustu procentach o ile mi wiadomo. - jakoś tak naturalnie wyprężył się z dumą. No dalej powiedz choć słowo o wyższości swojej rasy nad moją gościu, spróbuj tylko. - zdawała się krzyczeć jego postawa. Kenzuran mógł być dumnym synem Vegety, ale Saiyanie nie byli jedynymi którzy z dumą mówili o swoim pochodzeniu.

- A jeśli chodzi o Vite i Asterie. – szybko przeszedł do kolejnego tematu. - To skomplikowane. Ast znam już kilka lat mamy wspólnych bliskich znajomych. To przyjaciółka. Vite poznałem dawno temu chociaż ona raczej tego nie kojarzy  i dziś spotkałem przypadkiem, ale…- uśmiechnął się bez złośliwości – na opowieść o tym o co w tym wszystkim chodzi jestem wybacz zdecydowanie za trzeźwy. - szybko uciął temat. - Chcesz mnie wziąć na spytki to będziesz musiał się szarpnąć na kilka flaszek. Możemy wrócić do tematu jak tu skończymy. Tak samo jak do twojej propozycji.  - zawyrokował. Tak ostatnia propozycja wojownika to był niemały szok. W pierwszej chwili Takatsuki ledwie się powstrzymał od głośnego „nosz kurwa pewnie że byłbyś zachwycony” w odpowiedzi, ale powstrzymał się od dowcipkowania i szybko rozważył sytuacje.  Nie wiedział czy Kenzuran zwyczajnie miał go za słabeusza, w którego cieniu rozkwitnie jego wojowniczy blask, w końcu widział jak darł się na tego całego Megane jak obrażona nastolatka kiedy ten okazał się od niego silniejszy, czy naprawdę „czułby się zaszczycony” walcząc razem z nim. Tak czy siak facet wydawał się zaprawiony w bojach. Jeśli wbić by mu do głowy parę taktyk i zmusić żeby posłuchał od czasu do czasu rozsądku...Warto było to rozważyć. Vegetianin nie był może, pierwszym wyborem jaki przyszedł mu na myśl, ale chwilowo jakoś zbywało mu na sojusznikach.

- Przemyślę twoją propozycje wojowniku. - odpowiedział więc, nadspodziewanie poważnie. Kenzuran chyba średnio ogarniał zawiłe meandry ironii i sarkazmu. Rozmawiając z nim trzeba było trochę zmienić taktykę. - Tymczasem liczę, że wkrótce przydasz się jako sparing partner. Zdaje się że obaj mamy sporo do nadrobienia w stosunku do takich jak nasz trener. - Mrugnął i odwrócił się do Kassu. Zostawiając Kenzurana swoim myślom. Spiął się delikatnie, ale nie zmienił specjalnie pozycji. Zawsze był gotów do starcia. Przyjmowanie wymyślnych form sprawiało tylko, że twój przeciwnik wiedział kiedy przygotować się, na atak.
- Pytałeś się czego oczekuje. - zagadnął do trenera. - pochodzę z Ziemi jak słyszałeś więc, nie sądzę byś chciał nauczyć mnie waszych technik. Ale jesteś silny. - spoważniał – a ja byłem silny. Kiedyś, dawno temu. No przynajmniej wystarczająco dawno by za tym zatęsknić. - dodał  - Złożyłem obietnice, a żeby ją wypełnić muszę odzyskać te siłę. Ba złamać grancie własnej siły i sięgnąć dalej. Dużo dalej. A jakiż lepszy trening to ze mnie wydobędzie jak potyczki z podobnymi wam. - jego oczy zalśniły a na dnie jego tęczówek ogniki dzikiej radości wykręciły dzikiego fikołka. Wykrzywił usta w uśmiechu.

Cóż za hipokryzja Panie Takatsuki. Tyle pierdolenia o głupich Saiyanach a zachowujesz się prawie tak samo jak oni wstydził byś się. - zaszeptał jakiś głos w jego głowie. Shido wiedział że, ten głos ma racje jednak szczerze mówiąc nie obeszło go to wcale. Był Shido Takatuskim. Silverem. Latającym Wężem. Ojcem Harpii. I robił to co mu się podobało. Szczególnie jeśli oznaczało to zbliżenie się choć o krok bliżej celu. Jak to mawiają...jeśli wlazłeś między wrony...a kit z tym. Miał ważniejsze sprawy na łbie. Ostatecznie nie na co dzień człowiek mierzy się z Super Saiyaninem. Sprawy Kenzurana, Vity, Asterii musiały poczekać na lepszy moment.
- To jak? Zaczynamy? - rzucił niemal od niechcenia. Trykocik już miał. Pora było zatańczyć.
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Lut 12, 2019 9:39 pm
Kenzuran po wyczekaniu odpowiedniego momentu, usłyszał wreszcie pierwsze zdanie z ust niebieskookiego. Ogoniasty stwierdził fakt że tamten się już przedtem wcześniej przedstawiał, ale jednak było inaczej. Wojownik nie pamiętał takiej sytuacji, zapewne jak srebrnowłosy rozmawiał z resztą grupy, jak i Brutusem to wtedy wypowiedział swoje imię, ale w tym samym momencie, Czarnowłosy dopiero schodził z areny zamkniętej w klatce. Młody Saiyanin delikatnie machał swoim ogonem tuż przy podłodze i dopiero z opóźnionym tempem dostrzegł, że ów jegomość ma na sobie saiyański uniform. Na chwilę zapomniał o ubiorze i usłyszał słowa ze strony Shido, bo tak brzmiał imię osobnika który aktualnie znajdował się przed nim. Wytłumaczył mu także, że nie jest mieszańcem, tylko Ziemianinem. Czarnooki pomrugał chwilę swoimi ślepiami, bo nie mógł do końca zrozumieć co to znaczy ten cały ziemianin. Tutaj była chwilowa pauza w rozmowie, więc wreszcie Brat Klen zapytał się Shido jednej rzeczy:
-Hmm, pierwszy raz mam styczność słyszeć coś takiego jak Ziemianin, to rodzaj jakiejś potrawy, bo trochę zgłodniałem po tej walce. Jak tak to z chęcią to zjem, ale skoro to nazwa twojej rasy, niech i tak będzie. - odpowiedział i ponownie skrzyżował przedramiona na wysokości torsu. Srebrnowłosy znowu zaczął przemawiać i tłumaczyć o co chodziło z tą sprawą dwojga dziewcząt które mu towarzyszyły albo on im. Kenzuran teraz przynajmniej wiedział, że Ziemianin zna te kobiety i miał już z nimi kiedyś styczność, tyle dobrego. Czarnowłosy dalej go słuchał i stwierdził, że ten jakby miał o tym wszystkim opowiadać, to musieli by pójść na jakiś alkohol, a on niestety nie wiedział czy w szkole Brutusa w stołówce podają coś takiego jak trunki. Kiwnął głową na zrozumienie tego wszystkiego i odparł mu następującymi słowami:
-Skoro tak patrzysz na tą sytuacje, niech i tak będzie. Wiem że w szkole Mistrza Brutusa jest stołówka, ale nie wiem czy podają tam znane mi dobrze z Vegety Piwo o nazwie birus...Mam nadzieję że ci posmakuje. - odpowiedział i rzucił w jego stronę poważny uśmiech.

Za chwile ponownie Shido zabrał głos i wytłumaczył mu, że zapewne może będą razem uczestniczyć w walce w klatce, ale to nie było pewne. Młody Saiyanin nie rozumiał w takim razie na czym stoi, dlatego też postanowił że zaraz go zapyta. Po nastaniu znowu chwilowej ciszy, Ogoniasty zapytał się Shido:
-No dobrze, pewnie wyjdzie na to, że będziemy tymi sparing partnerami, ale w takim bądź razie, co chcesz w zamian za uczestnictwo w tej walce? Zależy mi na odbiciu Vegety, chcę choć odzyskać jedną rzecz, gdy większość przepadła....bardzo dawno temu... - te słowa najbardziej go bolały. Odczuwał jak jego serce kłuje mnóstwo małych igieł i wbija się coraz bardziej na myśl o tym, że został oszukiwany i za-hibernowany.  Zacisnął obydwie pięści, wystawił na wierzch swoje kły, krew zaczęła w nim bulgotać, ale pamiętał słowa Starego Mędrca, że musi to wszystko wyrzucić i zapomnieć o przeszłości, że jego nowa rodzina to będą rebelianci. Przełknąwszy ślinę, widział obrazy z Rodziną, Przyjacielem, znajomymi którzy byli mu najbliżej oraz jego mentora Xandera... wszystko to poszło w zapomnienie. Teraz Wojownik czekał, aż Ziemianin skończy rozmawiać z Kassu, który tłumaczył że pochodzi z Ziemi, też ta nazwa brzmi jakby to było coś do zjedzenia. Synowi Kellana na chwilę poprawił się humor i zapomniał o ponurzej prawdzie, ale ciągle będzie miał ją w sobie. Przysłuchując słowom niebieskookiego, ten teraz zabrzmiał jak prawdziwy rasowy wojownik. który także chcę coś odzyskać. Brat Klen nie mógł uwierzyć w to co słyszy, ale kiedy ten wreszcie skończył rozmawiać z trenerem, on teraz się wypowiedział wpierw do Shido:
-Nie mogę uwierzyć w to co moje uszy słyszały, ponieważ zabrzmiały jak typowy mój rodak... - tutaj zrobił pauzę i odezwał się tym razem w stronę Kassu, przekręcając się delikatnie w jego kierunku:
-Kassu, twój Ojciec powiedział że mogę kupić od ciebie techniki. Jeśli potrafisz coś takiego jak Kiaiho Ho, z chęcią się tego nauczę i to opłacę. Także chciałbym nauczyć się Masenko, jeśli to nie stanowi problemu.. - powiedział i kiedy dłonią sięgnął za swój tył, trzymał w nich skórzany mieszek, którzy brzdąkał jak się nim zatrzęsło. Teraz wyczekiwał na odpowiedź Kassu, ale jeszcze odwrócił głowę w stronę Ziemianina i dodał kilka słów ku niemu:
-Tak poza tym, do twarzy ci w tym uniformie. Masz szczęście, że nie są robione na miarę, są bardzo elastyczne i to jest właśnie w tym najlepsze. Jak odpocznę i się porządnie najem, z chęcią będę twoim sparing partnerem.. - po tym, drugą wolną ręką pokazał mu kciuka do góry i dalej czekał na odpowiedź ze strony Kassu.

OOC:
1 TKI - Masenko: Energetyczna(Promień) - Obrażenia: 0.5E - Saiyajin unosi dłonie ponad czoło i kładzie jedną na drugim by nagromadzić ki. Następnie gwałtownym pchnięciem wprzód wyzwala promień energii.
2 TKI - Kiaiho ho - Fizyczna(ochronna), niwelacja ciosów zwykłych, obrażenia: 0.5E - Podobny wariant Kiaiho z tym samym celem działania. Jednakże wiatr wypełniony jest drobinami ki, a te tną niemiłosiernie pchniętego przeciwnika.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Lut 13, 2019 1:05 pm
- No dobra… wystarczy pogaduszek.

Kassu powstrzymał mężczyzn przed dalszymi dyskusjami.

- Dobra, nauczę cię tych technik. Jak się umawiałeś z Brutusem? Jedną za darmo a za drugą musisz sobie zapłacić, tak? – dopytał dla formalności, pocierając dłonie. – No to zrobimy najpierw małą rozgrzewkę. Obaj chcecie ćwiczyć, to będziecie treningową parą. – popatrzył sobie na Kenzurana od stóp do głów. - Kenuzran jest trochę sprawniejszy, ale… jeśli się postarasz, to i ty, Silver, masz szansę mu dorównać. – w tym momencie włosy mężczyzny opadły i zmieniły kolor na brązowy. Były stosunkowo krótkie, ale rozwichrzone na wszystkie strony. Również broda przybrała ten sam kolor, a oczy stały się czarne niczym smoła. Teraz wyglądał na starszego. – Na super saiyanina przyjdzie jeszcze pora. Poza tym, jeśli jesteś człowiekiem… - skierował się do Silvera. - … to ty i tak tego nie osiągniesz. Nie znam się za dobrze na ludziach, rzadko który chce u nas trenować. Zwykle tylko mieszańce i Saiyanie. Chyba macie inne możliwości, nie wiem. Może Brutus będzie wiedział. – wyznał szczerze. –Zrobimy małą rozgrzewkę. Nie ma to jak dobre zapasy. Będziecie zaraz cali mokrzy. Zaprezentuję ci pewien chwyt na Kenzuranie. Chodzi o to, żeby przeciwnika sprowadzić do parteru. Jeśli nie masz pry w łapach i nogach, to lepiej spróbuj przeciwnika powalić, zanim przygrzmoci ci w facjatę. Potem spróbujesz powtórzyć na Kenzuranie. Ma bardziej przybliżoną do ciebie moc bojową, będzie ci łatwiej niż trenować na mnie. A jak ci się uda, to pójdziemy coś zjeść, żeby zrobić masę. Musisz dużo wpierdalac, najlepiej steków. Tłuste mięso. A po jedzeniu pójdziemy na siłownię. Wszystko jasne?

Gdy tylko Kenzuran i Silver wyrazili gotowość, Kassu podszedł do Kenzurana.

- Gdy przeciwnik wykonuje ciosy pięściami… Kenzuran, rób ciosy… to wtedy wyczekujemy odpowiedniego momentu… - Kassu poczekał, aż Kenzuran psróbuje go uderzyć. – Miękkie nogi, zobacz, jak pracują. – poskoczył kilka razy na miękkich kolanach, by to lepiej zobrazować. – Starasz się unikać ciosów. Blokujesz rękami, ale w odpowiednim momencie robisz unik. – Pięści Kenzurana padały na gardę Kassu. – Jak uda ci się zrobić unik, pięść przeciwnika znajdzie się za twoim uchem. Wtedy go łapiesz, obracasz się plecami i przerzucasz go, zobacz… - Kassu zrobił unik, gdy Kenzuran próbował trafić w jego twarz. Wtedy zrobił dokładnie to samo, co powiedział. Obrócił się i silnym zamachem przerzucił Kenzurana przez plecy i nie czekając ani sekundy przygwoździł go do ziemi, siadając na nim, jak na koniu. – I unieruchamiasz.

Kassu zebrał się szybko z ciała Kenzurana. Wstał i otrzepał ubranie.

- Próbuj, Silver. Aż ci się uda. Dopiero wtedy zasłużysz na obiad. Potem zmiana. A kiedyś indziej powiem wam, jak się zachować, jeśli przeciwnik robi unik i jest szansa, że was powali.

Podszedł do ściany i oparł się o nią.

- No, do dzieła!

---
Za którą chcesz zapłacić? TN musisz wydać ucząc się zarówno jednej jak i drugiej. Jedną technikę dostaniesz bez kosztu w SO.
100 SO i 4TN (Masenko i Kiaiho ho)
Albo 200 SO i 2 TN (Kiaiho ho i Masenko)

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Czw Lut 14, 2019 11:10 pm
Kenzauran usłyszał słowa trenera i od razu skończył mówić, nie chciał sobie narobić jakiejś biedy. Usłyszał kolejne słowa syna Brutusa, który pytał się dokładnie o które techniki chodzi, no i pytał także że jakaś miała być za darmo, a druga miała być płacona. Oczywiście kiwnął głową potwierdzająco i od razu mu odpowiedział:
-No to się właśnie zgadza Trenerze Kassu, chodzi dokładnie o Kiaiho Ho oraz Masenko, w sumie wyszło dwieście smoczego oddechu... - powiedział i wyjął z mieszka dokładną sumę, podając Super Saiyaninowi. Ten oczywiście wziął to i przeszedł do innego tematu, a względnie chodziło tutaj o srebrnowłosego. Niebieskooki trochę pogadał w stronę ziemianina, aż wreszcie saiyanin odmienił się do swojej podstawowej formy i co się okazało, że miał brązowe włosy. Ogoniasty nie mógł w to uwierzyć, Kassu także należał do mieszańców...kolejny half który pałał tą energią, złość się w nim zebrała, przez co zacisnął swoją jedną pięść. Kolejne słowa padły ze strony Kassu, który stwierdził że Czarnowłosy także niedługo ponownie osiągnie tą transformację, która była niegdyś legendą. Syn Kellana westchnął pod nosem i zaobserwował jak syn Mistrza Brutusa pokierował się zdaniami w stronę Shido, tłumacząc mu jak to wygląda względem ludzi, a względem ich rodaków. To była prawda, nie wszyscy się znali na genezie Ziemianów, tak samo Brat Klen nie wiedział zbytnio nic o nich, spotkał w swoim życiu tylko demony i innych rodaków. Brązowowłosy tłumacząc wszystko dalej, powiedział że będą mieli się siłować między sobą, tak zwane zapasy. Na domiar tego, to jeszcze Młody Saiyan miał być ofiarą i na nim miał być pokazywany jakiś chwyt, ale tylko mruknął pod nosem i musiał się niestety na to zgodzić. Wyrażając zgodę, zobaczył że syn Starszego Mędrca zbliżył się do niego, więc ten zmienił do razu pozycję i przygotował się na pokazywanie chwytu.

Usłyszał jego słowa, żeby ten po prostu miał mu przywalić, więc też tak uczynił. Poruszył prawą stopą, przycisnął ją mocno do maty przekręcając się delikatnie w bok i wymierzając swoim prawym przedramieniem porządny cios, lecz ten został zablokowany przez obronę jego pobratymca. Wojownik nie miał zamiaru przestawać, więc napierał dalej na brązowowłosego, aż wreszcie nie wytrzymał i celował w jego nos. Ten niestety bardzo precyzyjnym ruchem, uchronił się przed tym, robiąc unik i chwytając jego ramię. Ogoniasty się tego nie spodziewał i za chwilę wylądował na podłodze, odczuwając także na swoim torsie jak siada na nim jakiś koń albo coś gorszego. Za chwilę Czarnooki został uwolniony i mógł na spokojnie odetchnąć, więc wstał i otrzepał swój uniform i zbroje. Jeszcze jego rodak tłumaczył co i jak Shido, aż wreszcie tamten podszedł do ściany, opierając się o nią i kazał im zademonstrować to samo.
-No cóż, nie mamy innego wyboru Shido, gotów? - zapytał i przybierając pozę, wybił się od razu z pięty, celując w nos Ziemianina. Nie wiedział czy jego nowy znajomy tego uniknie czy nie, nie wiedział na co go stać, ale miał nadzieję że to wszystko się uda i będą mogli coś zjeść, gdyż młody Saiyanin był bardzo głodny. Nie jadł od dłuższego czasu, a jeszcze był wycieńczony po walce w klatce, dlatego też to go strasznie osłabiało. Miał nadzieje, że bardzo szybko załatwi człowieka naprzeciw niego i znokautuje go do nieprzytomnego i będą mogli wyruszyć na posiłek.

OOC
:200 SO i 2 TN (Kiaiho ho i Masenko) <== To wybieram

_ _ _

PL: 4820
HP: 440

FO:
Nie bronie się :

FA:
Cios zwykły 140 DMG dla Shido

Tokeny: 2/1/0/1/1
Shido
Shido
Liczba postów : 60
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Lut 19, 2019 10:47 am
„Więc, zachowuje się jak Saiyanin tak?” - pomyślał Silver i zaśmiał się.
- Dzięki...chyba – powiedział z rozbawieniem-  I nie Ziemia to planeta. Aż mi się wierzyć nie chce, że nigdy nie słyszałeś. Gdzieś Ty się chował przez ostatnie kilka stuleci? Pod Kamieniem? - zachichotał. Facet był trochę dziwny ale Takatsuki ,usiał przyznać, że facet nie brzmiał na tak głupiego jak wydawało się na początku. Co prawda gadał momentami trochę tak jakby za dużo razy zebrał cegłówką po głowie. Ale nie brzmiał jak idiota beznadziejny idiota. Silver pokręcił głową bijąć się z myślami. No cóż. Widać każdy może się mylić, albo zwyczajnie wszystkie te nie powodzenia dzisiejszego dnia rozmiękczyły mu mózg na tyle, że sam zidiociał do reszty. Kenzuran. Kiedy Kassu z pełną powagą stwierdził, że raczej nie zostanie Super Saiyaninem zaśmiał się ponownie jak z dobrego dowcipu.
- To raczej oczywiste. - powiedział poważniejąc. - ale to nie znaczy, że nie można stać się silniejszym bez tlenionej fryzury. -  znowu parsknął.
Widział jak Kenzuran spina się jak struna kiedy Kassu przechodzi z jednej formy w drugą. Facet wyglądał trochę tak jak czajnik, który zbyt dużo czasu stoi na gazie. Był daleko ponad temperaturę wrzenia. Trzeba będzie to obgadać nim ta jego obsesja na temat czystości krwi narobi im kłopotu. Zakładając że, w ogóle mają myśleć o jakiejkolwiek współpracy. No, cóż te sprawę mogli rozwiązać później. Podobnie jak o wspólnej walce. Teraz nie było czasu na takie myśli.
Shido rozgrzewał się spokojnie przysłuchując się rozmowie Kassu i Kenzurana. Bardzo interesującej rozmowie trzeba przyznać.
- Kiaiho Ho? - zapytał. Nie znał tej drugiej techiniki, ale Kiaiho i jego warianty znał, przynajmniej w teorii każdy kto poważnie zajmował się sztukami walki. - Słyszałem o tym. Zrobi wam różnice jeśli przyjrzę się waszym ćwiczeniom? - co prawda nie sądził by Kassu się zgodził, ostatecznie nauką technik zarabiał na swoje „Steaki” ale, spróbować było warto.

Chwile później stał już obserwując demonstracje Kassu. Teoria, którą przedstawiał była mu znana na wylot, dlatego też zwyczajnie obserwował ruchy obu mężczyzn. Kassu był jak błyskawica, ale Kenzuran też ewidentnie sroce spod ogona nie wypadł. W mgnieniu oka było po sprawie. Kenzuran po malowniczym locie leżał na glebie, a Kassu siedział na nim napawając się zwycięstwem. Wszystko czysto ładnie i bez problemów. Koronkowa robota. Takatsuki gwizdnął cicho i zaklaskał krótko z uznaniem dla obu walczących. Częściowo z faktycznego podziwu, a częściowo by zbudować atmosferę.
Nim jednak zdążył rzucić jakiś zabawny komentarz sam stał na miejscu Kassu oko w oko z Kenzuranem.
- Na to wygląda. - rzucił w odpowiedzi na słowa ogoniastego. - I na tym skończyła się konwersacja bo w mgnieniu oka Kenzuran niczym jakaś komiksowa postać leciał w jego stronę celując bułowatą pięścią proste w jego kinola.

Shido natarł na Saiyanina w zasadzie pozbawiony wyboru jak zareagować. Prawda była taka, że Kenzuran był od niego oczywiście szybszy,  co ziemianin skonstatował z uczuciem lekkiej goryczy, zawsze sądził, że jego zręczność to coś czym mógł się pochwalić, a tymczasem gdyby nie lata treningów akrobatycznych w tej chwili najpewniej nastawiał by już nos, ale syn Kellana również popełnił błąd. Jego atak co prawda stanowił pewne zaskoczenie, ale pozbawił mięśniaka oparcia i stabilności. Ułatwiając nieco robotę najemnikowi który instynktownie odsunął głowę w bok by podobnie jak Kassu przepuścić atak przeciwnika za uchem. Z cyrkową zwinnością obrócił się na pięcie niczym prawdziwa baletnica jednocześnie chwytając wyciągniętą w szerokim zamachu rękę bruneta. Zgiął nieco plecy napierając na ciało Saiyanina  by łatwiej mu było przerzucić tego małpiego kloca przez bark. Ugiął nogi delikatnie w kolanach i szarpnął płynnie za rękę całym ciałem podobnie jak przed chwilą Kassu. Szło oporniej, ale czuł jak ciało Kenzurana podrywa się do kolejnego w tym dniu lotu na mate.
Shido uśmiechnął się z dziecięcą satysfakcją kiedy usłyszał kojące serce łupnięcie cielska oponenta o glebę. Doskoczył do ogoniastego i siadł mu na klatę ograniczając jego ruchy. Wyszczerzył się do bruneta.
- Saiyanie, latają dzisiaj wyjątkowo nisko. Wiosna idzie. - rzucił wstając i wyciągając  prawice w stronę wojownika z przeszłości pomagając mu wstać.

- Teraz ty się bronisz ja atakuje. - powtórzył słowa trenera w razie gdyby Kenzurana dopadła jakaś nagła amnezja i spokojnie ustawił się w pozycji czekając chwile aż Vegetianin do reszty się pozbiera.
Gotów? - zapytał kiedy zobaczył, że ten stoi już w pozycji do walki i w zasadzie nie czekając na odpowiedź natarł na bruneta. Lewa, lewa prawa. Nisko, wysoko, nisko, nisko. Wszystko niemal mechanicznie. Nie zamierzał się popisywać, ostatecznie to było tylko ćwiczenie, ale ciężko się wyzbyć wyćwiczonej efektywności. Wiedział że za chwile Kenzuran przechwyci jeden z jego ciosów i najpewniej pofrunie w powietrze niczym bardzo kaleki orzeł. jednak w tej chwili liczyło się tylko jedno. Lewa, prawa, lewa, prawa. Bez wytchnienia. Bez przerwy.


Ooc:
Shido Silver Takatsuki

100/100/85/65

FO: Unik (- 1TZ, + 1TKI)
FA: Rzut – ze względu na brak umiejętności wrestling – zastosowano atak akrobatyczny – 150 hp  dla Kenzurana, następnie
Atak Zwykły - 100 hp dla Kenzurana

Tokeny po:
1/0/1/1/2


Wynik rzutu ustalony z mg, podobnie jak to czy Kenzuran przyjmuje pomoc (ustalone z graczem) potem wykonany drugi atak jako że rzut to akcja obronna, użyłem ataku zwykłego nie akrobatycznego bo postać się powstrzymuje. Wykonano dwie akcje, ataku żeby nie tworzyć niepotrzebnych postów
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Lut 19, 2019 11:20 pm
Kenzuran wiedział, że może dać radę, ponieważ Ziemianin wyglądał na nie zbyt wysportowanego. W sumie Czarnowłosy nie widział nigdy nagiego torsu Srebrnowłosego, dlatego też mógł się tylko zastanawiać czy naprawdę jest silny czy może teraz może udawać. Wreszcie Ogoniasty był na tyle blisko by złamać nos nowemu najprawdopodobniej znajomemu, lecz trochę się zdziwił gdy został pochwycony za swoje przedramię i zaraz odczuł jak zostaje przerzucony i pada na plecy. Chciał bardzo szybko podnieść swoje cztery litery z maty, lecz za chwilę znalazł się na nim Niebieskooki, który usiadł do niego i przyblokował mu kończyny w niektórych miejscach by utrudnić poruszanie się. Wojownik za chwilę usłyszał słowa i tylko parsknął pogardliwie i odpowiedział mu:
-Ta, bardzo śmieszne....Strasznie twardy jesteś Silverze - odpowiedział mu z poważnym uśmiechem i przyjął wyciągniętą dłoń. Po ponownym stanięciu na nogach, otrzepał swoje ubranie i zauważył, że człowiek oddalił się kilka kroków od niego. Syn Kellana usłyszał kolejne zdanie z wypuszczonych ust Ziemianina, który oznajmił że on teraz będzie atakował i jeszcze dopytywał czy tamten jest gotowy. Brat Klen szybko odpowiedział mu na to:
-Miejmy już to za sobą, jestem głodny... - po tych słowach, przybrał pozycje bardziej bliżej obronnej niż ofensywnej. Po chwili Młody Saiyanin zauważył jak bardzo szybko Srebrnowłosy wystartował w jego stronę, więc jego ślepia były gotowe by przyzwyczaić się do sekwencji wykonywanych przez przeciwnika. Kenzuran wpierw po krótce się po prostu zasłaniał otwartymi dłoniami, przyjmując na nie uderzenia, aż wreszcie zauważył kilka niedociągnięć w ruchach swojego oponenta.

Dostrzegł w nich powtarzającą się sekwencję w wykonywaniu ciosów, czekał na ten jedyny błąd, aż tamten się pomyli i wykona pomyślny chwyt. Czarnooki dostrzegł wreszcie jedno zamknięte wyjście, jedną pomyłkę Silvera i chwytając go w swój sromotny uchwyt, robiąc z nim obrót i waląc nim o podłoże sali ćwiczebnej. Ogoniasty nie czekając ani chwili dłużej, użył swojego ogona by związać mu kostki u nóg, a przysiadując na niego, zablokował ruchy w nadgarstkach, by ten nie miał jakiś głupich pomysłów przy zaatakowaniu go znowu.
-Tym razem to ty nisko poleciałeś, Silverze... - powiedział i kiedy podniósł się z jego cielska, wyciągnął do niego dłoń. Wiedział, że powinien chełpić się swoją dumą i tego nie robić, ale jednak niektóre lekcje jego Matki pamiętał i musiał okazać szacunek dla nowego towarzysza w dalekiej przyszłości. Po chwili tak na niego spojrzał, a potem odwrócił oczy ku synowi Brutusa i wypowiedział się w jego stronę:
-I co o tym sądzisz Kassu? Mam nadzieję, że cie nie zawiedliśmy. Teraz jeśli możemy przejść do nauki technik, byłbym wdzięczny. Oczywiście jeszcze chwilę wytrzymam bez jedzenia, haha. - powiedział i ponownie spojrzał na Srebrnowłosego. Zbliżył się do niego, stał dokładnie z 2-3 metry przed jego osobą i niestety wyciągnął dłoń z delikatnym drżeniem w jego stronę:
-Mam nadzieję, że jak trochę poćwiczymy to pomożesz mi z dołączeniem do Rebeliantów, chyba że masz jakieś inne plany? Chodzi mi o to, czy jak byś się zgodził na walce w klatce, to czy także byś wyruszył ze mną by pokonać changelingi Silverze?? - uniósł jedną brew ku górze i wyczekiwał z dłonią przed nim, gotową do mocnego i męskiego uścisku. Jeśli Niebieskooki przyjmie ten uścisk, znaczy że się dogadają, a jak nie to Wojownik będzie musiał sobie szukać innych znajomych do walki z jaszczurami.
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2524
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Lut 25, 2019 3:08 pm
- No dobra, nie takie z was lebiegi jak myślałem. – powiedział Kassu, uśmiechając się. – No tak, nie tylko kolor fryzury ma znaczenie. – zwrócił się do Silvera - Przynajmniej nie w przypadku ćwiczeń. Coś tam z tobą też zrobimy. A jeśli chcesz zobaczyć nasze ćwiczenia Kiai Ho, to najpierw ubłagaj Brutusa. I weź ze sobą od razu worek z grochem, leży w szafie. – zaśmiał się znów gromko. – My z Kenzuranem idziemy teraz na zewnątrz, na teren treningów indywidualnych. Jeśli Brutus wyrazi zgodę, to możesz dołączyć. Albo po prostu zapłać nam za naukę.

Po tych słowach skierował się korytarzem do drzwi na wewnętrzny dziedziniec szkoły. Tam, na środku, przygotowano ring i rozstawiono kilka kukieł do treningów. Miejsce to było osłonięte od oczu reszty trenujących na Sali treningowej.

Kassu wszedł pewnie na ring i zaczął rozstawiać kukły w okręgu.

- Stój z boku. – mówił Kassu, a gdy skończył, założył ręce przed sobą i patrząc na Kenzurana, zamiótł ogonem. – Pytanie numer jeden. Wiesz, co to jest KI? – zapytał i brzmiało to jak odpytywanie przez surowego nauczyciela.

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Lut 25, 2019 6:11 pm
Kenzuran trochę zmachany, ucieszył się że wreszcie on i Silver zostali pochwaleni. Najwyraźniej nie byli najgorsi na jakich wyglądali, no może bardziej tutaj nie pasował Srebrnowłosy. Ogoniasty usłyszał kolejne słowa ze strony syna Brutusa, który uświadomił że kolor fryzury zazwyczaj tutaj nie ma znaczenia. Dopowiedział także, że jeśli zapłaci on za naukę, także będzie mógł się jej nauczyć! To by było przydatne, jeśli musieliby iść razem na walkę do klatki, mieliby bardzo silną przewagę nad ich przeciwnikami, ale kto wie z kim by musieli rywalizować? Sam Młody Saiyanin tego nie wiedział, dlatego też wzdychając, czekał z niecierpliwością aż Kassu skończy całą swoją gadatliwą szopkę. Oznajmił im, ze On wraz z Czarnowłosy muszą się udać na dzieciniec, gdzie będzie specjalny przeprowadzany trening i to jest bardziej bezpieczne miejsce niż używa technik w środku budynku. To wszystko miało sens, ale Wojownikowi nie przeszkadzało to jeśli miałby to zrobić wewnątrz, najwyżej niektóre ściany by były do wymiany. Zauważył tylko jak dawniej przemieniony Super Saiyanin gdzieś zaczął iść i on także chciał za nim iść, lecz nie mógł zapomnieć o Niebieskookim. Odwrócił się jeszcze na chwilę do niego i rzekł w jego stronę:
-No dobra, ja idę ćwiczyć i serio, jak chcesz iść z nami to nie żałuj tych pieniędzy, chyba że są ci do czegoś potrzebne. W razie czego, do zobaczenia! - Syn Kellana machnął ręką, odbijając ją od czoła i oznajmiając, że to nie na pewno nie jest ich ostatnie spotkanie.

Szybko wyruszył w kierunku, tam gdzie pokierował się Kassu, aż wreszcie dogonił go i za chwilę on także był już w wewnętrznym dziecińcu szkoły. Usłyszał on tylko tekst, żeby nie wchodził na ring, a w skrócie by stanął obok. Brat Klen posłuchał się i widział jak Brązowowłosy rozstawiał tutaj jedną kukłę, tam drugą i jeszcze kilka innych. Chwilę to zajęło, aż wreszcie przeszedł do zadania mu pytania, które zabrzmiało dość surowo. Kenzuran słysząc to, uśmiechnął się do siebie i odpowiedział mu:
-Energia, która nas otacza jest w nas oraz także która jest wokół nas. Jest w roślinach, zwierzętach, wszystkich planetach i można ją wydobyć z naszego ciała, jeśli ktoś potrafi ją kontrolować. - odpowiedziawszy na surowe pytanie, czekał na dalszą reakcję, ponieważ nie wiedział co będą robić. Czarnooki westchnął i był ciekawy czy wszystko dobrze wytłumaczył, czy jednak porady Mentora Xandera poszły w cholerę i zapomniał o nich w większości.
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 400
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
1700/1700  (1700/1700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Mar 05, 2019 12:22 am
Kenzuran po treningu z Kassu na temat panowania nad energią, pokazał mu zgodnie z nagrodą techniki. Oczywiście Czarnowłosemu z początku szło bardzo powoli oraz ślamazarnie, nie było to proste i żałował tego, że jednak Srebrnowłosy nie mógł oglądać jego ćwiczeń, gdyż nie zapłacił za nauki. Wojownik pod nadzorem trenera bardzo długo ćwiczył, aż wreszcie po upływie godziny, jak nie dwóch, udało mu się wyswobodzić ze swojego ciała potężną masę energii. Naprawdę był tym zaskoczony, pamiętał w dziurach w swojej pamięci, że potrafił już tworzyć takie cuda, ale kiedy znowu poczuł że to do niego wraca, ulżyło mu. Wiedział, że staję się coraz silniejszy i mocniejszy, że dzięki temu na pewno będzie mógł odbić planetę wraz z rebeliantami. Po zakończonym treningu z Kassu, Czarnooki usłyszał tylko że ma zaczekać tutaj na niego. Tak naprawdę chodziło o co innego, bo za chwilę na miejsce Brązowowłosego wkroczył sam Właściciel tej szkoły. Stary Mędrzec pofatygował się do Młodego Saiyanina, który jednak okazał się być godny do nauczenia jednej z potężniejszych technik, tak zwanego Buster Cannona. Syn Kellana uczył się tego dwa razy dłużej niż przy technikach pokazanych przez syna Brutusa, odczuwał dość mocne wytężenie ciała i chaotycznie przepływanie ki w jego organizmie. To nie było proste zadanie, dawno nie korzystał z potężnych technik energetycznych o których zapomniał i teraz musiał znowu na nowo do tego wracać. Uczyli się dość długo, Brat Klen dostrzegł że Wąsaty Bojwonik tupię od czasu do czasu nogą, poprawia go w niektórych miejscach, że ma nierówną postawę albo nogę za bardzo wysunięta do przodu. Ogoniasty wiedział już doskonale, że Starszy Mentor naprawdę znał się na rzeczy i chciał by każdy cal wykonywania danej umiejętności był perfekcyjny, to była świetna lekcja. Kolejne godziny mijały, aż wreszcie unosząc poprawnie przedramiona w górę i potem szybko wypychając je do przodu, łącząc je w nadgarstkach, Kenzuran wykrzyknął:
-BUSTER CANNON!! - Potężna niebieska fala energii pomknęła na manekina, który po prostu eksplodował.

Czarnowłosy wypuszczając powietrze, opuścił ramiona ku dołowi i słuchając wreszcie jakiejś jednej z wielu pochwał Brutusa, w głębi ducha znowu się ucieszył. To wszystko wydawało się naprawdę trudne i było ciężkie jak cholera, ale pod okiem dobrego Mistrza, w kilka chwil można było nauczyć się wielu niesamowitych rzeczy. Po wytchnięciu, Czarnooki wreszcie zobaczył że Starszy Mędrzec od niego odchodzi i tłumacząc mu po drodze, że ma jeszcze jedną pilną rzecz do załatwienia, dlatego opuszcza lokal. Wojownik pokierował się do jadalni, zobaczył że jego znajomek Silver sobie siedzi i się zajada. Oczywiście Wojownik zaczął pierwszy rozmowę i opowiadał, że te kilka godzin treningowych na naukę technik było straszne, ale bardzo opłacalne. Mógł się spodziewać po reakcji Ziemianina, że ten jakoś się tym nie przejmie i będzie się dalej zajadał pysznościami, które im tutaj naszykowano. Młody Saiyanin także zaczął szamać żarcie, bo już myślał że tam padnie ze zmęczenia oraz z głodu, ale jakoś mu się to udało. Po napojeniu najedzeniu się, wytarł usta chusteczką, która tu było i poklepał się po bebechu, wreszcie był najedzony. Syn Kellana usłyszał niestety pożegnalne słowa od strony Niebieskookiego, który stwierdził że jednak na razie sobie podaruje trening u małpoludów. Czarnooki to zrozumiał i tylko wymienił się kontaktem ze Srebrnowłosym by kiedyś może się mogli spotkać na jakieś ćwiczenia, albo jakby coś było trzeba załatwić. Wreszcie po jednym dniu porządnego snu i wykorzystania faktu, że Brutus mu pozwolił skorzystać z dormitoriów oraz stołówki, ucieszyło go także. Budząc się, oczywiście ubrał swój niebieski uniform postrzępiony w niektórych miejscach oraz zbroje, która także nie wyglądała zbyt dobrze. Przychodząc na sale, dołączył się do trenujących i pod okiem Kassu ćwiczył dalej, by stać się jeszcze bardziej silny i osiągnąć wreszcie legendarną formę Super Saiyan-jina. Upłynęło kilka godzin, aż wreszcie odczuwalne było dla wszystkich jakieś dziwne trzęsienie ziemi, przez co Ogoniasty nie wiedział co się dzieję.

Za chwilę przybiegł na salę jakiś innych uczeń, który także tutaj uczestniczył i kazał odpalić odbiornik, który wisiał pod sufitem i pokazywał jakąś fabrykę i że coś tam się podobno dzieję bardzo niedobrego.


Kenzuran zbliżył się wraz z synem Brutusa i innym adeptami, którzy bacznie obserwowali jakie wydarzenia się działy w innym miejscu. Widzieli jakieś wybuchy, strzały oraz ofiary, a jedną z nich był właśnie tutejszy Mistrz i Właściciel Szkoły. Czarnowłosy nie wiedział jak ma zareagować, kątem oka dostrzegł gniew i smutek w oczach jego dziecka, który napiął mięśnie i dalej bacznie obserwował ekran i czekał na dalsze wydarzenia. Młody Saiyanin padł na kolana z opuszczonymi rękoma, jego źrenice były jak najbardziej rozsunięte przez wydarzenie jakie zobaczył. Nie chciał tego, znowu to samo się działo, nie dość że był zamrożony przez tysiąc lat, utracił wszystkich najbliższych, to jeszcze nowo poznany mentor który także był rebeliantem i pomagał w tym wszystkim. Wojownika ogarnęła złość, kilka łez spłynęło po jego policzkach, nie mógł wypuścić z siebie ani żadnego słowa, ogarnął go chaos w jego podświadomości. Odczuł on tylko mocny ucisk dłoni Kassu, który chyba chciał mu wytłumaczyć, żeby ten był twardy i przyjął to na klatę, ale on tego po prostu nie mógł tego zrobić. Za dużo stracił i wiedział, że znowu będzie musiał tracić najbliższe mu osoby, a naprawdę polubił Starego Mędrca, gdyż ten przypominał mu o jego dawnym także martwym Nauczycielu Xanderze. Ogoniasty otarł swoje ślepia z mokrych kropli i podpierając się dłonią o kolano, wstał ponownie i dowiedział się z tych wiadomości, że jakiś przestępca zdołał stamtąd uciec, a chyba nie na tym polegało zadanie sabotażystów. Nie wiedział jednak o tym planie, który miał na celu uwolnić innych saiyańskich rodaków z Fabryki, ponieważ Brutus mu o tym nie powiedział, wiedział tylko że rebelia chcę odbić Vegete. Brat Klen obrał sobie za cel, dorwanie tego całego Armonica i zapłacenie za życie jego Nowego lecz martwego mentora. Czarnooki podszedł na najbliższa ławkę, która znajdowała się na sali treningowej i opierając ramiona o swoje uda, trzymając opuszczoną głowę w dole, nie wiedział jak to wszystko przetrawić. Ogoniasty teraz doskonale rozumiał sytuacje, że musi działać sam, że nie może nikogo więcej narażać, ani też poznawać nowych osób do których się zbliży, które mogą nawet przez jego winę zginąć. Część serca Kenzurana otoczyła się czarnym pnączem chaosu, które miało sugerowanie trzymanie się z dala od dobrych ludzi, gdyż musiał działać najlepiej tak, żeby trzymać się blisko jakiś przestępców oraz innych złych gildii, jeśli takie istniały. Czara goryczy przelała się przez całe ciało Czarnowłosego, nie wiedział jak na razie dokąd ma się udać, ale widząc czyjeś stopy obok siebie, usłyszał mu już dobrze znany głos. Kassu wytłumaczył mu, że teraz będą mieli żałobę i że jeśli chcę, to może pobyć jeszcze kilka dni w tutejszej Szkole. Syn Kellana tylko i wyłącznie podziękował i syn Brutusa zajął się swoimi sprawami, pewnie za niedługo ktoś mu będzie musiał zwrócić ciało Ojca albo sam się po nie uda. Czarnooki westchnął pod nosem, naprawdę tracił za dużo i nie chciał tego...po prostu nie chciał.
Sponsored content

Re: Szkoła Walk Brutusa

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito