Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Szkoła Walk Brutusa

on Wto Wrz 25, 2018 9:28 am
Szkoła walki Brutusa jest raczej mało popularnym miejscem, gdzie uczniowie są trenowani według starej, Saiyańskiej tradycji, która w czasach Smoczego Oddechu straciła na ważności. Mimo to zawsze znalazło się kilku chętnych do poznania sztuki walki.

Budynek szkoły był niski, parterowy, ale zbudowany w tradycyjnej, saiyańskiej szkole architektury. Mieścił w sobie właściwie wyłącznie salę treningową, szatnie i spory plac do treningów na dworze. Wisiał na nim szyld „Szkoła Walk Brutusa”.

Trenerami byli naturalnie Saiyanie. Jeden z nich był już starcem, ale łypiącym na uczniów groźnie. Nazywał się Brutus i z pewnością nie należy go lekceważyć, bo pomimo posuniętego wieku miał mocną muskulaturę i lata doświadczeń za sobą.  Czasem kuśtykał do kogoś i bił po rękach kijem, wykrzykując coś.



Drugi trener był młodszy, miał około 30-40 lat. Nazywał się Kassu i był synem Brutusa. Jego sylwetka zachwycała, miał umięśnione, aż żylaste ciało. Ale to, co przede wszystkim przykuło uwagę to fakt… że włosy tego mężczyzny lśniły złotem i unosiły się do góry. Był Super Saiyaninem. Bez dwóch zdań.



______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Wrz 25, 2018 9:32 am
Kenzuran wkroczył do środka i od razu skierował się do trenerów. Najpierw zwrócił na niego uwagę ten młodszy, Super Saiyanin.

Wyglądał dość charakterystycznie z kozią bródką i w tradycyjnym stroju odnoszącym się w pewnych aspektach do dawniejszych saiyańskich zbroi.

Wysłuchał słów Kenzurana z założonymi rękami, unosząc jedną brew do góry. Zmierzył go wzrokiem z lekką pogardą, bo jednak z pewnością był silniejszy od rozmówcy, a saiyanie lubili to podkreślać.

- Szpital psychiatryczny jest kilka ulic dalej. – odezwał się w końcu, po czym odwrócił się od Kenzurana i puścił KI Blasta w nogi jednego z trenujących uczniów. – POSTAWA! – ryknął.

- Czekaj, Kassu. – odezwał się ten starszy Saiyanin.

Choć był już siwy, nie należałoby nie doceniać jego umięśnionej sylwetki i lat doświadczeń.

Starzec obejrzał sobie Kenzurana od stóp do głów.

- Zobacz, jaki on nosi strój. I jaki ma sposób mówienia. Po co miałby kłamać? Rzeczywiście coś tutaj nie gra… - ciągnął. – Masz jakieś dowody na to, co mówisz? Kto cię zamroził i po co? – skierował się bezpośrednio do chłopaka. – Co więc działo się tysiąc lat temu na Vegecie? Znam się trochę na historii.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Wrz 25, 2018 12:50 pm
Kenzuran po usłyszeniu reakcji odczuł, że tak właśnie może się stać, wiedział że mu nie uwierzą i będą go uważali za wariata. Nie dziwił im się, on także na początku by nie uwierzył nikomu kto by coś takiego powiedział. Czarnowłosy tylko westchnął i chciał już sobie darować, ale delikatnie się wyprostował, gdy usłyszał że tamten wykrzyknął do pozostałych, on także postanowił się wyprostować. Mimo to, już chciał się odwrócić i opuścić ten lokal, ale jednak na chwile zatrzymał się, gdy usłyszał głos ze strony starszego wojownika. Ogoniasty znowu powrócił w poprzednie miejsce i dostrzegł, że jest obserwowany z każdej strony przez tego starszego wojownika. Czarnooki nie wiedział czego się może spodziewać po starcu, dlatego delikatnie przełknął ślinę i czekał na dalsze rezultaty, od razu zmienił postawę. Mógł zostać przez niego jakoś sprawdzany, więc przybrał pozę do obrony, a potem szybko szybko usłyszał jego długi monolog. Synowi Kellana dali jednak szansę na to by się wypowiedział, kto go dokładnie zamroził i po co, jaki był na tym celu.

Młody Saiyanin wypuścił powietrze przez usta, a potem szybko skierował swój wzrok w stronę starca i wypowiedział się w jego stronę:
-Niestety nie znałem tych osób, ale chcieli mnie przerobić na jakiegoś androida, gdyż znaleźli mnie niegdyś na Makyo Star. Oczywiście to się wszystko stało, gdy zostałem wygnany z planety Vegety, powiedzmy że nie słuchałem się rozkazów, ale miałem dość sprzątania kibli i robienia innych dziwnych rzeczy. Jeśli kojarzy Pan Kellan'a, mojego Ojca, on żył wcześniej te tysiąc lat. Niestety moim celem było znalezienie go i mojej siostry Klen, lecz nawet zbytnio nie miałem jak szybko awansować i zostałem siłą wygnany na Makyo Star. Tam musiałem przetrwać, ale że potrafiłem utrzymywać Super Saiyanina na perfekcji, nie traciłem przez niego energii. Niestety jakiś czas później znalazłem ruiny demonów pod którymi zostało zakopane moje całe ciało, było połamane i nic nie mogłem zrobić. Już myślałem, że to był mój koniec, lecz tu nagle ledwo dychając, zobaczyłem jakiś blask i myślałem że to woła mnie piekło albo niebo. Niestety to byli naukowcy i jak zabrali mnie ze sobą swoim wielkim statkiem i wyleczyli, chciałem uciec dlatego zacząłem ich atakować. Wiem tylko, że poczułem kilka dziwnych ukłuć, a potem straciłem przytomność. Praktycznie przed moim wybudzeniem już zacząłem czuć zimno, bo byli akurat w trakcie procesu zamrażania mojej osoby i boom, o to jestem tutaj z wami. Straciłem wszystko.....rodzinę.....przyjaciół.....wszystko. Jestem Saiyaninem sprzed tysiąclecia, a nawet została ta moja zbroja z tamtej dekady. Nie musicie mi wierzyć, sam postaram się odnaleźć drogę na Vegete, jeśli ta w ogóle istnieje jeszcze... - powiedział dziko machając ogonem, ponieważ był jednocześnie zły i smutny. Nie lubił o tym rozmawiać, bo musiał się z tym pogodzić że wszystko stracił i nie będzie mógł tego odzyskać od tak, musiałby się cofnąć w czasie i to o tak dobre tysiąc lat. Teraz tylko było czekać na reakcje tych tutaj saiyanów, bo Wojownik nadal odczuwał, że będą dalej uznawali go za wariata.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Wrz 26, 2018 11:18 am
Obaj mężczyźni spoglądali na Kenzurana z niemałym niedowierzaniem. Unosili brwi i patrzyli na niego z pożałowaniem. Gdy skończył swój monolog, zapadła cisza. Obaj spojrzeli na siebie wymownie.

- Jak mówiłem… - zaczął złotowłosy. - … szpital dla wariatów jest kilka ulic dalej. – skwitował, po czym nie słuchał go już więcej, tylko udał się do uczniów i zaczął prezentować im kilka nowych ciosów.

Starzec natomiast podrapał się po głowie i popatrzył na Kenzurana z politowaniem.

- Słuchaj, Młody, to jest szkoła walki. My tu uczymy, jak napierdalać wrogów. Nie jesteśmy jakimś przytułkiem czy coś. – powiedział zażenowany. – Nie wiem, co ci się stało. Może ktoś uderzył cię w głowę? Ta historia nie trzyma się kupy. Sam pomyśl. Może to ci się tylko przyśniło? – westchnął ciężko. – Mówisz, że chcesz wrócić na Vegetę? Chyba nie masz pojęcia, co się tam dzieje, co? Vegeta jest teraz, podobnie jak Namek, pod panowaniem Changelingów. Osobiście uważam, że nie ma tam po co przyjeżdżać. Smród, brud i ubóstwo. – skomentował szczerze. – No ale jeśli chcesz tam lecieć, to mam pewnego znajomego pilota. Może gdybyś wyświadczył mu jakąś przysługę, to zabrałby cię na Vegetę? Znajdziesz go w Stacji Paliwowo-Naprawczej w dzielnicy portowej. Nazywa się Max.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Wrz 26, 2018 1:39 pm
Kenzuran kiedy skończył swój jakże długi monolog, teraz czekaj na reakcje. Niestety otrzymał to co przedtem, czyli uważał go młodszy saiyanin za wariata. Westchnął pod nosem, a potem gdy już chciał zrezygnować i stąd odejść, starzec się odezwał w jego stronę. Teraz to staruszek mówił bardzo długi monolog, więc wojownik postanowił tego nie olać i go do końca wysłuchać. Ten także stwierdzał, że Ogoniasty mógł zostać uderzony bardzo mocno w głowę. To fakt, jego słowa były tak bardzo dziwne, że mógł tak naprawdę to wszystko wymyślić. Niestety, ale to dla niego była absolutna i on się tego musiał trzymać, więc westchnął pod nosem i trzymał się tego, nie ważne czy ktoś mu nie wierzy czy nie. Usłyszał od starszego saiyanina, ze ma jakiegoś znajomego, który zna pilota i gdy młody saiyan by mógł mu wyświadczyć przysługę, to może by się zgodził go zabrać na tamtą planetę.

Teraz wiedział jeszcze miejsce gdzie go może szukać i jak się nazywa. Syn Kellana rzucił w stronę starca ciepłym poważnym uśmiechem i mu odpowiedział:
-Dziekuje bardzo, choć czy jest szansa, żebym mógł tutaj zostać i z wami trochę potrenować. Wiem, że nie mam z twoim koleżką szans, gdy odkrył transformacje w Super Saiyanina, ale chciałbym i tak spróbować. Do tego Maxa na pewno jeszcze zdążę trafić. - powiedział i teraz nie wiedział czy starzec się zgodzi czy nie. Nie śpieszyło mu się tak, skoro jednak demony mrozu wygrały tą wojnę i przejęły nad nami władze. Nie mógł tego znieść, wiedział że będzie musiał coś z tym zrobić. Będzie musiał pokonać changelingi i zakończyć ich rządy raz na zawsze, ale samemu na pewno nie da rady. Od teraz Kenzuran ma nowy cel, a jego dodatkowe zadanie to wyzbyć się tyranii ze strony cholernym demonów mrozu, więc wie że będzie musiał wybijać ich dowódców i wszystkich liderów jacy mu się napatoczą przed jego oblicze. Walną pięścią w otwartą dłoń i dalej czekał na reakcje starszego doświadczonego pobratymca, czy się zgodzi go chwilę potrenować czy nie.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Wrz 28, 2018 12:13 pm
Stary Saiyanin chrumknął głośno, przyglądając się Kenzuranowi.

- No widać, że kiedyś coś ćwiczyłeś, ale dzisiaj to już słabiutko z tobą. W sumie mógłbyś trochę potrenować z Kassu, żeby się wzmocnić. No chyba, że chcesz się jakiejś przydatnej techniki nauczyć. Jesteś dość silny by nauczyć się Masenko, to wystarczy, że ci pokażę i wypróbujesz. Musisz to wytrenować. Albo Kassu może ci pokazać Rolling Renzoku Den, n ale to jest taka technika, za którą musiałbyś zapłacić jakieś 150 SO. Na inne techniki to nie widzę, byś był jeszcze gotów.Może spodobałby ci się Buster Cannon, ale to musiałbym cię wysłać na specjalne treningi.

---

Możesz albo poćwiczyć po prostu i zdobyć 10 TT jednorazowo, albo nauczyć się wydając 2 TN Masenko albo zapłacić 150 SO i nauczyć się Rolling Renzoku Den albo wykonać misję dla starca żeby dostać dodatkowe 3 TN na naukę Buster Cannon. Poniżej masz opisy technik.

1 TKI - Masenko: Energetyczna(Promień) - Obrażenia: 0.5E - Saiyajin unosi dłonie ponad czoło i kładzie jedną na drugim by nagromadzić ki. Następnie gwałtownym pchnięciem wprzód wyzwala promień energii.
2 TKI - Rolling Renzoku Den: - Energetyczna (Pocisk) - Obrażenia: 1E - Saiyajin obraca się wokół własnej osi kumulując w każdej ręce kule energii wielkości własnej głowy, a następnie z każdym pełnym obrotem wystrzeliwuje je w kierunku celu. Szybka, choć niezbyt celna. Faworyt saiyańskich akrobatów, którzy z każdym skokiem są w stanie wystrzelić po parę pocisków RRD, nie zwalniając tempa.
3 TKI - Buster Cannon: - Energetyczna (Promień) - Obrażenia 1E, natychmiastowy - Saiyajin ładuje w prawej ręce promień, a następnie rozwartą dłonią bez większego wahania wystrzeliwuje promień ki. Krótki czas przygotowania to dobra podstawa przygotowania się pod większą serie ataków.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Wrz 28, 2018 11:08 pm
Kenzuran musiał chwilę odczekać zanim Starszy wojownik zrozumie wszystkie jego słowa. Po chwili to nastąpiło, gdyż Ogoniasty zaraz otrzymał także odpowiedź, która była długim monologiem. Doświadczony pobratymiec tłumaczył wojownikowi na czym by polegał jego trening tutaj i dowiedział się, że nauczył by się jakiejś techniki. Wszystko rozumował, dlatego kiedy akceptował wszystkie słowa kiwając pozytywnie głową, wreszcie wypuścił powietrze ze swych ust. Czarnowłosy wiedział, że jeśli kiedykolwiek ma pokonać changelingów, bez dwóch zdań będzie potrzebował czegoś bardzo mocnego. Syn Kellana nie chciał długo czekać z odpowiedzią, więc zbierając powietrze do ust i wypuszczają je nosem, odrzekł w stronę Starszego bojownika:
-Hmm, jeśli mam walczyć z demonami mrozu i odbić naszą planetę, muszę zająć się głębszym dokształcaniem, więc poprosiłbym o nauczenie tego Buster Cannona. Co będę musiał zrobić by go zdobyć, jestem gotowy na wszystko. - powiedział, a jego wzrok od razu pokazał, że mówi naprawdę poważnie.

Młody Saiyanin nie miał zamiaru się patyczkować, mimo to że zapewne upłynie trochę czasu zanim się tego nauczy, lecz go to nie obchodzi. Musiał wrócić do formy, jego ciało czasami mu jeszcze odmawiało posłuszeństwa w niektórych momentach, ale na szczęście jego konar zawsze zapłonie, gdy będzie to potrzebne. Nie mógł się teraz wycofać, musiał przetrwać w tym futurystycznym świecie, nie ważne czy to był dzień czy noc, ale tak miało być. Czarnooki westchnął, a potem jeszcze zanim dał powiedzieć Starszemu mędrcowi, zadał mu pytanie:
-Czy myśli Pan, że znajdę jakiś sojuszników, by odbić naszą planetę? Tak przecież nie może być, że cholerne demony mrozu nad nami rządzą, pozbędziemy się ich lidera, to będzie ich koniec. - zacisnął pięść i wystawił swoje kły na wierzch. Nie mógł znieść tego, że ich ród przegrał z rasą, która chyba niegdyś walczyła z nimi. Nie mógł dopuścić do siebie tej myśli, więc jeszcze bardziej się naprężając, chciał by to był tylko sen, a nie prawda. Niestety wiedział on, że nie śni i będzie musiał czekać jak to się wszystko potoczy i czy Saiyański Mistrz mu pomoże z tym problemem.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Nie Wrz 30, 2018 2:19 pm
- Hmpfr… - mruknął starzec, zerkając na młodszego trenera, poszukując wsparcia i drapiąc się zmieszany po głowie. Tamten jednak nie był ani odrobinę zainteresowany Kenzuranem. – Synu, nie mów tego tak głośno i do każdego, kto ci się napatoczy… - powiedział w końcu zmieszany. Obserwował uczniów, czy ktoś z nich nie słyszał słów Kenzurana. – Bycie buntownikiem na Namek oznacza szybką wizytę w Fabryce Smoczego Oddechu. Wiesz, co to za miejsce? – popatrzył na chłopaka ze szczerą troską. – Nie chcesz tam trafić, więc lepiej trzymaj zęby na kłódkę…

Po tych słowach odprowadził o dalej do przeszklonego gabinetu. Tam kontynuował rozmowę.

- Jest taka grupa na Namek, nazywają siebie „Sabotażyści”. A na Vegecie jest ruch oporu. Dostać się do nich nie jest łatwo. Zanim kogoś do siebie przyjmą, muszą mieć pewność co do lojalności. Czy na pewno chcesz poświęcić się takiemu działaniu? – zmarszczył brwi. – To jest walka z wiatrakami, synu. Przez tysiąc lat saiyanom się nie udało. I wielu sobie już odpuściło. Właściwie to większość już nie czuje się związanych z Vegetą, nawet jeśli stamtąd pochodzą. Tobie radziłbym to samo. Walka o tę planetę nie ma sensu. Tam nic nie ma, tylko zacofane społeczeństwo, pustka i bieda. Chyba, że życie ci niemiłe, Synu. – mówił cały czas z powagą. – A wracając do tematu… Mam pewien pomysł na twój trening. Widać, że walka nie jest ci obca, widać to po twojej sylwetce. Mógłbyś mi pomóc. Widzisz tego chłopaka tam? – wskazał palcem na młodego chłopaka, na oko w wieku 16 lat, siedzącego po turecku na parkiecie i czytającego książkę. Nosił okulary, był chorobliwie szczupły i nawet z daleka lekko przypominał dziewczynę.


- Ten zapisał się jakiś tydzień temu. Koledzy w szkole obijają mu mordę. Chciał nauczyć się czegoś, ale… no straszna niedorajda. Odstaje od reszty grupy i nie radzi sobie. Zrób z niego mężczyznę. Naucz go trochę treningu i walki. Wyświadczysz mi tym wielką przysługę.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Nie Wrz 30, 2018 3:29 pm
Kenzuran kiedy tak wyczekiwał, od czasu do czasu zerkał na grupę trenujących tutaj uczniów. Widać było, że trener nie dawał im w kaszę dmuchać, dlatego tak ostro z nimi postępował, bardzo dobrze robił. Czarnowłosy wreszcie usłyszał słowa starszego bojownika, który tylko go skarcił, stwierdzając fakt, że nie powinien tak głośno mówić na takie rzeczy. Wojownik zrozumiał fakt, wzdychając pod nosem i czekając na resztę słów wypowiedzianych z buzi Brutusa. Potem usłyszał pytanie względem czy wie co to jest fabryka smoczego oddechu, dlatego też pokręcił negatywnie głową i rzekł:
-Niestety nie wiem co to jest ta cała fabryka, aczkolwiek mam nadzieję że niedługo się dowiem... - wypowiedział się, a potem usłyszał znowu ostrzeżenie, że nie chciałby tam na pewno trafić. Młody Saiyanin mruknął coś pod nosem, a potem pokierował się za starcem do pomieszczenia, gdzie nie będzie nikt ich słyszeć. Syn Kellana teraz mógł dopiero otrzymać bardzo długo monolog, który właśnie będzie mówić o ruchu oporu i o jakiś sabotażystach. Czarnooki wiedział już, że jednak istnieją osoby, które chcą się wyzwolić od tych changelingów, czyli jakaś nadzieja dla niego była. Wsłuchiwał się dalej w swojego rozmówcę, od czasu do czasu machając dziko swoim ogonem, pokazując fakt że wywodzi się z rodu kosmicznych wojowników. Dziadek odradzał Bratu Klen ten cały pomysł, bo to była dla niego głupota i samobójstwa, lecz on myślał inaczej, nie chciał tego by Saiyanie ciągle żyli w niewoli, nie mógł się poddać.

Kenzurana pięści na ten pomysł zacisnęły się bardzo mocno, nawet jego kły ukazały się na światło dzienne, a potem wreszcie się wypowiedział w jego stronę:
-Może i to samobójcze myśli, ale wreszcie wywodzimy się z rodu kosmicznych wojowników. Nie ustępujemy, a nie damy sobą pomiatać jakimś cholernym jaszczurkom, jeśli mamy tak żyć, to po co w ogóle żyć? Nie chcesz wolności dla naszej rasy? Nie chcesz by nasi ludzie mogli znowu podbijać planety i rządzić w galaktyce, wreszcie jesteśmy wolnym rodem i nie możemy sobą pomiatać. Jeśli chcesz Staruszku, zostań tutaj sobie i trenuj chłopów, tylko po co im się to przyda, to ja nie wiem. Ja mam swój cel i będę o niego walczył, pokonam przeklęte demony mrozu i zakończę ich rządy, nawet jakby mi miało to zająć kilka lat. Znajdę innych buntowników i raz na zawsze to skończymy! - wymachnął dziko dłonią przed twarzą starszego trenera i chciał już wyjść, lecz tamten znowu nawiązał co do jego treningu. Nawiązał do jakiegoś chłopaczka, który sobie siedział na sali treningowej i był zaczytany w jakiejś lekturze, chodź wojownika to nie obchodziło. Syn Kellana zerknął kątem oka na mistrza tutejszego i usłyszał jego zdania na temat tego dzieciaka, który był łamagą i dawał się obijać innym. Czarnowłosy westchnął znów pod nosem, a potem odpowiedział Brutusowi:
-No dobrze, zobaczymy co się da zrobić, a ty nie zapomnij że masz mnie nauczyć Buster Cannona, tak tylko przypominam... - odrzekł, wychodząc poza biura tutejszego zarządcy. Ominął wszystkich trenujących w tym złotowłosego saiyanina, który trenował te niedorajdy, kierując się do siedzącego na uboczu chłopaczka.

Nie czekając nawet na jego reakcje, czy też przywitanie, zaczął z grubej rury, wyrywając mu książkę i wyrzucając za siebie, patrząc na niego z góry i wypowiadając się:
-Ty pieprzony leniu. Jak chcesz być silny i pokonywać swoich wrogów, musisz stanąć na wysokości zadania i pokazać, że ty także masz pazur. Zostaw te cholerne czasopismo i bierz się do roboty, a nie się obijasz, leniu. - chciał go jakoś pobudzić, ale nie wiedział czy ten także wywodzi się z jego rodu. Na dzień dobry, miał zamiar mu walnąć solidnego plaskacza na twarz, a potem szybko odskoczył do tyłu, przybierając pozycje i rzekł w jego stronę znów:
-No chodź, wiem że nie będzie cie łatwo przekonać do walki, ale nie masz wyboru, jeśli chcesz odzyskać swoje czasopismo... - mówiąc to, przygniótł swoją nogą jego narzędzie, które zabierało mu najwięcej czasu na przeczytanie. Młody Saiyanin miał nadzieję, że ten się da sprowokować i go zaatakuje, jeśli nie to będzie musiał szybko zadziałać i go skontrować.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 01, 2018 6:17 pm
Gdy Kenzuran wyrzucił książkę chłopaka, ten był za bardzo w szoku, by jakkolwiek zareagować. Na słowa mężczyzny skulił się w sobie i prawie położył na plecach w poddańczy sposób. Po otrzymaniu Plaskacza w twarz, jego oczy zamieniły się w dwie wielkie wirujące gały. Sparaliżowało go. Patrzył bezradnie na to, jak jego książka zostaje zbezczeszczona pod stopą wojownika.

W końcu paraliż przeszedł. Poprawił palcem okulary na nosie i wstał z parkietu. Drżąco zaciskał pięści.

- To nie jest czasopismo… Tylko dywagacje filozoficzne Poponiusza. – odparł wymądrzając się. – Zniszczy Pan książkę i będę miał problemy w bibliotece. Ja tu przyszedłem trenować, a tymczasem spotyka mnie to samo co w szkole… Muszę to wszystko powiedzieć mamie.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 01, 2018 7:27 pm
Kenzuran wreszcie zobaczył, że chłopak delikatnie zaczął się przełamywać, lecz to mu nie wystarczało. Czarnowłosy spoglądał na niego ciągle z góry, aż wreszcie chłopaczek w okularach przemówił do niego, ciągle gadając o tej głupiej gazecie. Ogoniasty już miał powoli tego wszystkiego dość, więc westchnął pod nosem, starał się zachować spokój, ale nie dało się z takim nieudacznikiem, który własnie znajdował się przed jego osobowością. Kiedy zupełnie wojownik usłyszał tekst w stylu, że musi coś powiedzieć swojej rodzicielce, zamachnął się w stronę czterookiego mutanta i walnął obok ściany, robiąc delikatnie wgniecenie, żeby wreszcie uciszyć gnojka. Syn Kellana coraz bardziej się irytował tym chłystkiem, ale musiał wypuścić powietrze i powiedzieć w jego stronę:
-Słuchaj młody, to nie czas na czytanie jakiś książek. Tak, to prawda, przyszedłeś tutaj trenować, a ty nic nie robisz i siedzisz z boku, gdzie reszta innych osobników pod okiem tego młodego złotowłosego wojownika, więc bądź grzecznym chłopczykiem i dołącz do szeregu...Nie każ mi używać siły przeciwko tobie. - powiedział, a potem cofając swoją zaciśniętą dłoń, podszedł do miejsca gdzie leżała jego lektura i podniósł ją, spoglądając na chwilę na nią, a potem na niego.

Brat Klen strzelił kośćmi w szyi, skręcając ją na lewo i prawo, a potem wciągając powietrze nosem, wypuścił je bardzo szybko i znów rzekł w stronę knypka:
-No dobrze, zróbmy taką ugodę. Będę się tylko jedynie bronił, musisz mi odebrać książkę siłą, bo jak nie to nigdy jej nie odzyskasz i będziesz miał problemy w tej swojej bibliotece... - szybkim ruchem po zakończeniu zdania, chwyciwszy swoim ogonem księgę, odskoczył to tyłu i w pozycji defensywnej czekał na reakcję młodego. Jeszcze raz głęboko spojrzał mu w oczy i dodał jedną poradę, tak na wszelki wypadek jakby nadal czuł się speszony:
-Wiem, że tego nie chcesz, ale jeśli chcesz przetrwać i przestać wreszcie dostawać oklep od rówieśników silniejszych od siebie, musisz się im przeciwstawić. Wykorzystaj ich własną siłę przeci im... - rzekł, a potem czekał co się teraz dalej stanie. Kątem oka czasami patrzył jak idzie trening Super Saiyaninowi o którym przedtem wspominał Brutus, podobno to był jego wnuk albo syn, ale jego to nie obchodziło. Kenzuran także chciał się stać Super Saiyaninem i zrobi to, jeśli odzyska niegdyś utraconą moc i też godność.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Paź 03, 2018 10:50 am
Po wbiciu pięści w ścianę obok, chłopak zzieleniał i oblał się potem. Zadrżał, wyglądał jakby zaraz miał się posikać ze strachu.

- Nnn nn… Nnnikt nie chce ze mną trrr… trenować. – zaczął tłumaczyć się jąkająco. – To … co… chlip… mam zrobić… - ostatnie słowa powiedział prawie płacząc.

Po tym chłopiec zbliżał się drżąco do Kenzurana i próbował nieudolnie uchwycić książkę w jego ogonie. Podskakiwał przy tym jak dziewczynka, nie mogąc dosięgnąć.

Trening w wykonaniu złotowłosego polegał na prezentowaniu techniki oraz wzmacnianiu siły i wytrzymałości. Nie wyglądał jak mordęga z Koszarowym na dawnej Vegecie. Widać było na pierwszy rzut oka, że jednak ‘klient nasz Pan”. Starał się dostosować do możliwości i oczekiwań ucznia. Powstrzymywał się od złośliwych uwag. Ale pozostawał zdystansowany i krytyczny.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sro Paź 03, 2018 1:30 pm
Kenzuran kiedy wreszcie trochę przestraszył młodzieniaszka, czekał na dalsze reakcje. Miał nadzieję, że uda mu się zrobić z niego chłopa, a nie jakąś jąkającą dziewczynkę co chwilę, bo serio chciał przejść do swojego treningu nauki Buster Cannona. Wreszcie mógł sobie przypomnieć niektóre techniki, których niegdyś nauczył się na planecie Vegeta, a o nich naprawdę całkowicie zapomniał. Usłyszawszy słowa młodzieńca, Czarnowłosy pokręcił głową i nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Dostrzegł mimo to, że dzieciak próbuje coś osiągnąć, odebrać swoją książkę, lecz nie pokazywał wszystkiego, tego co potrafił. No cóż, najwyraźniej wojownik źle do niego podchodził i musiał podejść go w bardzo czuły punkt, więc jeszcze raz kilkukrotnie machając ogonem, by młodzik nie mógł uchwycić swojego czytającego zajęcia, wreszcie postanowił wykonać swój ruch. Ogoniasty delikatnie wypchnął przedramię z otwartą dłonią, popychając dzieciaczka tym razem na ścianę, tak by nie walnął głową o nią i rzekł w jego stronę:
-Słuchaj gnojku, musisz zacząć trenować, bo co się inaczej z stanie z tobą? A co gorsza z twoją Matką? Jeśli masz być zamiar do końca taki, niczego nigdy nie osiągniesz. Mogą zabić równie dobrze i ciebie i twoją cholerną Matkę, która cie nie obroni. Rozumiesz to?? Każdy może zabić matkę, bo ty nie chciałeś się stać silniejszy, bo to będzie twoja wina. Twój dom także mogą spalić jakieś bandziory i nie będziesz mógł się im przeciwstawić, bo będziesz słaby. CHCESZ BY TAK BYŁO, CHCESZ BYĆ CIĄGLE SŁABYM NIC NIE POTRAFIĄCYM WOJOWNIKIEM, KTÓRY NAWET NIE URATUJE WŁASNEJ RODZINY I DOMU!? Ja to wszystko utraciłem i widzisz co robię. Stoję tutaj, pouczając cie jak zostać wojownikiem, bo w życiu musisz mieć cel, który tak bardzo chcesz osiągnąć, aż wreszcie ci się to uda... - po tych słowach, delikatnie odskoczył do tyłu i nadal z książką na jego ogonie, wyczekiwał na reakcje.

Miał nadzieję, że jakoś pobudzi tego smarkacza, bo miał naprawdę go dość i nie chciał go także uczyć, ale on miał osiągnąć tylko swój cel i nic więcej. Syn Kellana chciał pokazać co to jest jak się kogoś traci i do czego się ciągle dąży, miał nadzieję że uda mu się przekonać jego intencje i wreszcie jego saiyański instynkt zareaguje, a zdołał dopiero teraz zrozumieć, że osobnik przed nim jest pieprzonym mieszańcem. Brat Klen wiedział już doskonale, że oni zazwyczaj posiadali w większości komórki tej drugiej rasy, dlatego nie pokazywali po sobie porywistości jego rodu, więc musiał próbować do skutku, aż wreszcie mu się uda.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Paź 05, 2018 7:14 pm
Chłopaczek zatoczył się i oparł o ścianę. Dał Kenzuranowi wyrazić swoje zdanie na jego temat i przypuszczenia co do jego matki. Z każdym kolejnym słowem coraz bardziej osuwał się na parkiet, aż usiadł na nim. Po tym przewrócił się na bok i zwinął w kłębek.

- Jestem nieudacznikiem… chlip. – zaczął zawodzić i z cicha płakać, odwracając się od Kenzurana plecami. Zwróciło to uwagę wszystkich zebranych w Sali. Trening zamarł, każdy spojrzał w kierunku chłopca z minami pełnymi współczucia. Trenerzy również patrzyli w tym kierunku, a Brutus nawet złapał się zmieszany za głowę, zastanawiając się, czy powinien interweniować. – Chlip… moja matka UMRZE! PRZEZE MNIE! CHLIP…

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Paź 05, 2018 11:45 pm
Kenzuran nadal nie wiedział w to co widzi, myślał że jego słowa pomogą uwierzyć chłopakowi w siebie i jakoś się postawić jego osobie. Na jego nieszczęście niestety było zupełnie inaczej, ponieważ zobaczył że młodzieniec tak jakby dziwnie zaczął się osuwać po ścianie i tak jakby zamykać w sobie. Czarnowłosy nie chciał znowu go atakować, więc czekał na dalszą reakcje, a po chwili ją dostał i zupełnie nie tego się spodziewał. Oczekiwał czegoś innego, że jednak ten okularnik nie będzie długo się zastanawiać i da w mordę swojemu chwilowemu trenerowi, lecz niestety było zupełnie inaczej i tak się nie stało. Ogoniasty kątem oka spojrzał, teraz wszyscy zaprzestali treningowi i patrzyli się w ich stronę, przecież nie mówił że będzie delikatny jak jakieś zwierze, wreszcie wywodził się z rasy wojowników. Czarnooki westchnął pod nosem, po czym wreszcie wyrzucił książkę ze swojej trzeciej kończyny gdzieś na podłogę i zbliżył się do młodzika. Chwycił go za ramiona, podnosząc go ku górze, a potem odezwał się w jego stronę:
-Nie, nie jesteś nim. Skoro masz cząstkę naszej rasy w sobie, musisz ją po prostu znaleźć, musisz w to uwierzyć, a ja wiem że dasz radę. Chciałem cie sprowokować, bo to zazwyczaj działa, gdyż gdy ktoś wspomina takie straszne rzeczy, twoja naturalna reakcja powinna brzmieć ciosem buta albo pięści. - zrobił tutaj chwilowa pauzę, zabierając dłonie z twarzy młodzieńca i przecierając jego łzy.

Syn Kellana także miał jeszcze w sobie trochę serca, ale wychodził wtedy na miękkiego, a bardzo tego nie lubił, a gdy już trochę wytarł twarz chłopaka, odezwał się w jego stronę ponownie:
-Nie możesz myśleć tak bardzo negatywnie, musisz być realistą. Ta książka miała cie w ogóle czegoś nauczyć, czy nie? Pytam o to, bo jeśli tak, jest szansa że jeszcze coś z ciebie wyrośnie. Twoja Mama nie umrze, jeśli masz przyjaciół i innych znajomych, którzy zawsze wam pomogą, ale nie możesz się nimi zasłaniać. Spróbujmy jeszcze raz, zaatakuj mnie i się nie wahaj, że coś mi się stanie. Nie powstrzymuj się... - powiedział, kawałek odchodząc do tyłu, puszczając ramiona chłopca. Chciał wiedzieć, czy ponownie zrobi fikołek ku ziemi i znowu się zamknie w sobie czy zacznie patrzeć w przyszłość i przemyśleć to co właśnie teraz odwala. Brat Klen nie mógł się wycofać, musiał przekonać go do treningu i walki, tylko tak zdobędzie na temat techniki Buster Cannona i będzie to kolejny krok by dołączyć do buntowników.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sob Paź 06, 2018 8:25 pm
Chłopak dał się z łatwością unieść do góry. Pozwolił też sobie wytrzeć łzy. Patrzył na Kenzurana w tym momencie jak na swojego wielkiego bohatera, który pomoże mu zlikwidować wszystkie problemy w życiu. Pochlipywał z cicha, aż Saiyanin skończył i postawił go na nogi. Okularnik podrapał się po głowie, zmierzwiając swoje włosy.

- No… mama mówi, że ojciec był saiyaninem. Poza tym nic o nim nie wiem… Właściwie to wcale nie jestem pewny, czy jestem mieszańcem czy człowiekiem. – wyznał, wycierając rękawem gile spod nosa. – No… no dobra… - rozłożył ręce bezradnie. – Spróbuję. Chociaż no… słaby jestem i w ogóle nie umiem walczyć. Pomożesz mi? – upewniał się i tłumaczył. – No… dobra, to co mam zrobić? – podszedł człapliwie bliżej do Kenzurana i próbował uderzyć go pięścią. Był to jednak tak słaby cios, że bardziej połaskotał niż bolał.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Sob Paź 06, 2018 10:32 pm
Kenzuran teraz tylko mógł usłyszeć jak wreszcie chłopak się ogarnia. Czarnowłosy westchnął pod nosem, a potem usłyszał z ust dzieciaka kilka zdań, mówiących, że tak naprawdę może być tylko człowiekiem, a nie mieszańcem. Teraz już wojownik powoli zaczynał wszystko rozumować jako tako, wiedział że Ojczulek młodzieńca, na pewno był Saiyaninem, czyli musiał należeć do rodu mieszańców. Ogoniasty mruknął coś pod nosem i dalej wyczekiwał, aż młodzieniaszek wszystko do końca powie i będą mogli coś spróbować. Wreszcie czas nadszedł i okularnik przeszedł do inicjatywy, do której został poproszony tym razem łagodniej przez młodego saiyanina i wreszcie ruszył w jego stronę. Syn Kellana uśmiechnął się i przygotował się przyjąć solidny cios, lecz to co otrzymał trochę go załamało i na chwilę przyćmiło. Skoro dostał atakiem od mieszańca, powinien to odczuć, gdyż oni sami w sobie nie byli słaby, gdyż kiedyś już z kilkoma miał do czynienia, w danych czasach. Niestety nie pamiętał ich imion i wzdychając pod nosem, wyprostował się bardziej i chciał ciągle podejść do niego jak najbardziej spokojnie. Czarnooki spojrzał mu delikatnie groźnie w oczy i rzekł w jego stronę:
-Prawie dobrze, ale wiem że się możesz postarać. Musisz uwierzyć w swoją siłę, pomyśleć jak taki rasowy wojownik, bo skoro twierdzisz że twój Ojciec był Saiyaninem, musisz być mieszańcem. Mimo iż to obraźliwe określenie dla was i my saiyany nie mamy do wasz szacunku, musisz zaakceptować tym kim jesteś. - wytłumaczył mu na czym to wszystko polegało.

Ustawił trochę wyżej swoje przedramiona, wyprostował swoje dłonie, tak żeby młodzieniaszek miał zamiar zaatakować w jego otwarte ręce. Kenzuran miał nadzieję, że dzieciak załapie o co z tym chodzi, a jak nie to zaraz mu wytłumaczy. Odczekał tak chwilę, ale tylko mruknął coś pod nosem i znowu wypowiedział kilka zdań w stronę chłopaka:
-No dobrze, skoro już zrozumiałeś co ci chciałem przetłumaczyć, postaraj się teraz bardziej, na spokojniej. Atakuj w moje otwarte dłonie, wyobraź sobie twarze zbirów, którzy ciągle cie prześladują, stań się nimi, niech oni staną się tobą. Musisz uwierzyć w siebie i wreszcie wypuścić z siebie tą saiyańską cząstkę wojownika... - powiedział, rzucając mu na koniec ciepły uśmiech i będąc gotowym do przyjęcia jego ataków, wyczekiwał nadal na jego reakcje.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 09, 2018 10:35 am
Ehh… - jęknął chłopiec, chłonąć każde słowo Kenzurana jak mantrę. – To chyba wolałbym nie być mieszańcem tylko człowiekiem. Nie znam ojca, więc czemu miałbym być mieszańcem… - burczał pod nosem, a spod grubego sukmana wystawał mu z tyłu brązowy ogon.

Po tych słowach chłopak zbliżył się i dalej nieudolnie uderzał piąsteczkami w ręce saiyanina. Uderzenia były śmiesznie słabe i Kenzuran wiedział, że na Vegecie chłopak nie miałby prawa w ogóle istnieć. Mimo to starał się. Na czoło wystąpił mu pot, okulary zsunęły się lekko z nosa. Zaczął sapać.

- Chciałbym być taki jak Pan. Taki silny i męski. Będzie Pan moim Mistrzem? – zapytał, z ciężkością łapiąc oddech.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 09, 2018 1:42 pm
Kenzuran nie wiedział co ma o tym myśleć, a widział że chłopak się czasami bardzo stara. Czarnowłosy się tak chwilę zastanawiał, wyczekiwał co młody zrobił, a on tylko wypowiedział się, że wolał by być jednak człowiekiem. Ogoniasty tylko z niedowierzaniem potrząsnął głową, a potem jeszcze odczekał chwile, bo chciał wiedzieć co zrobi młodzieniaszek. Wreszcie, gdy nastała trochę dłuższa cisza, syn Kellana wypowiedział się w jego stronę:
-Nawet jako człowiek musiałbyś radzić sobie z problemami takimi jak przetrwanie i zwyczajne życie... - rzekł oschle, bo wiedział co znaczy przetrwanie i walka o swoje życie. Brat Klen może i czasami walił jakieś dziwne gafy, ale nie był taki głupi na jakiego wyglądał. Wreszcie doczekał się akcji ze strony okularnika, który zaatakował pięści, lecz czarnooki westchnął pod nosem, gdy poczuł ich uderzenie. Wojownik widząc jak młodzieniaszek się trochę spocił, ale nie wiadomo od czego to powstało, wypowiedział się ponownie w stronę chłopaka. Usłyszał wreszcie jakiś dobry komentarz na jego temat, trochę go to zdziwiło. Na domiar młody chciał być uczniem Kenzurana, co mu trochę zdziwiło buźkę i zrobił dziwną minę na chwilę. Za chwilę Czarnowłosy się ogarnął, odchrząknął i wypowiedział się w jego stronę z odpowiedzią negatywną:
-Chciałbym móc być twoim Mistrzem, ale tutaj jest twoje miejsce, ja mam swój cel i jest zbyt niebezpieczny dla kogoś takiego jak ty...Nie chcę cie narażać, ale jak tutaj ten złotowłosy wojownik cie wyszkoli, spróbuj mnie znaleźć, będziesz musiał szukać kogoś kto należy do rebelii i kto chcę odzyskać pokój na Vegecie, bez demonów mrozu... - wiedział, że nie powinien o tym głośno rozmawiać, gdyż już został upomniany przez Mistrza Brutusa, lecz musiał wytłumaczyć wszystko chłopakowi.

Przybrał normalną pozycje i jeszcze raz rzekł w stronę gagatka:
-Jeśli obiecujesz mi, że będziesz się słuchać i naprawdę staniesz się godnym wojownikiem, zabiorę cie ze sobą, ale musisz mi przysiąc że będziesz się szkolił u tamtego saiyanina. Jest ostry i hardy, ale taka jest jego rola, ja nie będę ciągle dla ciebie miły, z natury nie jesteśmy mili, nawet jeśli chodzi o sprawy łóżkowe... - powiedział, drapiąc się o tył swojej głowy. Spojrzał jeszcze na grupę trenujących, a potem na chłopca i wyczekiwał na odpowiedź. Musiał znać jego decyzje, bo chciał powiedzieć Staremu Saiyaninowi, że przekonał dzieciaka do treningu pod okiem Super Saiyanina.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Czw Paź 11, 2018 5:05 pm
- No… no niby tak, ale jako człowiek nie byłbym przynajmniej splugawioną mieszanką… Skoro do takich jak ja Saiyanie nie mają szacunku… - westchnął wyraźnie podminowany tym faktem. W końcu chłopiec doskoczył do Kenzurana i przywarł do jego ramienia. – PROSZĘ! Proszę, proszę, proszę! Czy mogę od razu iść z Panem i odbić Vegetę? Dam sobie radę! Nie będę kulą u nogi, obiecuję! Chciałbym zostać prawdziwym mężczyzną. Tutaj nie nauczę się tego! PROSZĘ! – stękał i błagał na skraju płaczu.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pią Paź 12, 2018 1:25 pm
Kenzuran uniósł jedną brew ku górze, a potem westchnąwszy pod nosem, rozłożył ręce na boki. Nie wiedział co ma począć z tym młodzikiem, a wiedział że będzie musiał mu na pewno kilkukrotnie ratować tyłek, gdyż nie jest wystarczająco silny. Dzieciak ciągle mówił Czarnowłosemu, że tutaj go niczego nie nauczą, co jest trochę dziwne, bo na tym polega właśnie placówka szkoleniowa, żeby wytrenować daną osobą na kogoś silniejszego. Ogoniasty nadal bardzo dużo rozmyślał, aż wreszcie poczuł na sobie czyiś chwyt, a dokładniej chłopaczka, który bardzo chciał z nim wyruszyć ku tej przygodzie. Syn Kellana mruknął coś pod nosem, aż wreszcie musiał się odezwać w jego stronę, ponieważ wiedział że nie da mu spokoju i nie puści go tak łatwo:
-Słuchaj młody, nie jesteś dość wystarczająco silny, na polu bitwy nie nadałbyś się, skoro nawet nie potrafisz mnie uderzyć. Teraz będę zbierał na pewno drużynę i będę poszukiwać statku, więc musisz ćwiczyć. Twoim zadaniem przez ten czas będzie pokonania któregoś z wojowników, którzy szkolą się pod okiem tego Super Saiyanina albo nawet pokonać jego samego. Twoim celem będzie chociaż dać mu jakiekolwiek zadrapanie na twarzy, jeśli ci się uda, z chęcią cie przyjmę do mojej drużyny. - odpowiedział mu i bardzo szybko go oderwał od siebie i musiał poczekać na jego reakcje. Już miał powoli odchodzić do Brutusa, lecz wolał jeszcze odczekać aż okularnik się do niego odezwie.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 15, 2018 12:23 pm
Młody odsunął się od Kenzurana z miną odepchniętego dziecka. Przesunął wzrokiem po podłodze zamyślony. Westchnął ciężko i opuściła głowę.

- No dobrze… czyli mnie nie zabierzesz. Na pewno nie pokonam tego trenera. On jest starszy i silniejszy. Czyli to jest niemożliwe. – podrapał się po głowie zrezygnowany. – Chyba muszę już sobie iść… - bąknął pod nosem, spoglądając w stronę drzwi.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Pon Paź 15, 2018 1:39 pm
Kenzuran wreszcie zauważył, że młodzieniaszek się od niego odsunął i był trochę zawiedziony. Czarnowłosy nic nie mógł na to poradzić, ponieważ chodziło mu tylko o to, by zdobyć technikę, która mu się na pewno przyda i będzie przydatna przy walkach z silniejszymi przeciwnikami. Ogoniasty westchnął pod nosem i dopiero teraz usłyszał to co wypowiedział młodzieniec. Wojownik doskonale go rozumiał, że było mu ciężko i tylko on po części rozumiał chłopaka. Nie mógł jednak pozwolić na to, by został pogrzebany bardzo szybką i młodą śmiercią, zaś on już miał trochę walk za sobą i wiedział jak się zachować, przynajmniej w kilku sytuacjach, które już mu się zdarzyły. Syn Kellana znowu dosłyszał jedno zdanie, że okularnik musi już sobie iść, lecz zanim jeszcze odszedł, wypowiedział się w jego stronę:
-Nie poddawaj się tak łatwo, bo przez to co teraz pokazujesz, to jest ucieczka. Musisz być twardy i stawać na wysokości zadania, bo inaczej nigdy nie dołączysz do mojej drużyny. Wezmę cie ze sobą, jeśli pokonasz chociaż jednego z tutejszych trenujących uczniów tego tam Super Saiyanina...I tak muszę zebrać jeszcze ekipę do wyruszenia, ponieważ sam nic nie zdziałam niestety. Masz jeszcze trochę czasu, więc się tak nie załamuj, minie na pewno miesiąc, może dłużej kiedy to znajdę odpowiednich sojuszników do pomocy. - powiedział, a potem skierował się tam gdzie znajdował się Brutus.

Oczywiście pewnie znajdował się jak zwykle w swoim biurze, dlatego też postanowił się tam udać. Po upływie dłuższej chwili, wreszcie Brat Klen najpierw zapukał do drzwi, a potem przekraczając ich próg, znalazł się w środku, zamykając za sobą drzwi. Kenzuran gdy znalazł się przed Starszy doświadczonym bojownikiem, odpowiedział w jego stronę:
-Z tego chłopca będą jeszcze wojownicy, trzeba podchodzić do niego z mniejszą agresją i dystansem, a na pewno wyjdzie na porządnego saiyanina. Mam nadzieję, że to była ta prośba i zadanie o które mnie prosiłeś, zrobiłem co mogłem, więc mam nadzieję że teraz ty wyświadczysz mi przysługę, ucząc mnie Buster Cannona... - rzekł i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej. Musiał teraz poczekać aż usłyszy albo negatywną odpowiedź albo pozytywną odpowiedź ze strony Staruszka. Nie wiedział jak tamten zareaguje i czy na pewno go tego nauczy, jeśli nie to cóż, próbował wszystkiego czego mógł.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 4:06 pm
Młodzieniaszek wysłuchał Kenzurana i jeszcze przez chwilę powiódł za nim wzrokiem, gdy ten odchodził. Potem skierował spojrzenie na drzwi wyjściowe i westchnął głośno, unosząc bezradnie ramiona. Widocznie słowa saiyanina trafiły do niego głęboko.

Tymczasem Kenzuran wkroczył do gabinetu Brutusa. Ten wysłuchał go potakująco.

- Nauczyłeś go czegoś? – zapytał wprost. – Jak, chłopiec cię polubił? – podrapał się po głowie – No szczerze mówiąc to liczyłem na to, że go zabierzesz ze sobą i pokażesz mu, co znaczy być prawdziwym Saiyanem. – wstał z miejsca i obejrzał sobie Kenzurana. – Nie obraź się, ale jesteś jeszcze za słaby na tę technikę. Musisz się wzmocnić. – złożył ręce przed sobą i chrumknął głośno. – Mam pewien pomysł. Poza tą szkołą walk prowadzę jeszcze jeden intratny biznesik. Słyszałeś kiedyś o podziemnej arenie walk „Wpierdol”? Odbywają się tam turnieje walk w klatce. – położył Kenzuranowi rękę na ramieniu. – Przyda nam się nowa twarz. Ustawię ci walkę mieszaną. Ty i ten mały kontra ktoś początkujący z innym młodzikiem. To będzie dla ciebie większa motywacja, by nauczyć młodego do czego służą pięści. A jeśli uda ci się wygrać tę walkę, to będziesz już gotów na Buster Cannon.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Szkoła Walk Brutusa

on Wto Paź 16, 2018 10:56 pm
Kenzuran wreszcie usłyszał pytanie ze strony starszego wojownika. Czarnowłosy wiedział, że młodzieniec jako tako może coś podłapał, ale raczej nauką to by tego nie nazwał. Drugie pytanie było jednak niestety poprawne, bo okularnik się kleił do Ogoniastego, co za bardzo mu się nie podobało. Westchnął pod nosem, a potem mu odpowiedział:
-No cóż, starałem się mu wbić do głowy podstawy, delikatnie może je zrozumiał, ale tak to jak na razie porażka po całej linii...A co do polubienia, to chciał żebym był jego mistrzem i chciał wyruszyć ze mną...nie zgodziłem się. - powiedział ostatnie słowa bardziej poważniej, ponieważ wiedział na jakie zagrożenie się ma zamiar wybrać, dlatego nie chciał ryzykować życiem takich słabeuszy jak tamten chłopaczek. Czarnooki ponownie usłyszał słowa Brutusa, który teraz tłumaczył mu, że jednak powinien wziąć ze sobą taką kulę u nogi, by pokazać jak naprawdę zostać saiyańskim bojownikiem. Syn Kellana mruknął pod nosem, a kiedy już chciał powiedzieć co o tym myśli, Staruszek dalej ciągnął swój dłuższy monolog w którym od czasu do czasu robił sobie pauzy, by pewnie złapać tchu. Wreszcie brat Klen usłyszał o jakimś innym miejscu, gdzie można było walczyć w klatce, gdzie arena nazywała się "Wpierdol". Pierwszy raz zdarzyło mu się usłyszeć taką nazwę, nie wiedział co ma o tym myśleć, więc tylko wzruszył ramionami i wysłuchał słów starca do końca. Po upływie kilku minut, wreszcie Wojownik dowiedział się co Pan Brutus planuje, chcę go ustawić do jakiejś walki mieszanej w tej klatce z tym młodzikiem, którego to można by powiedzieć, że trenował.

Kenzuran już żałował, że zaraz powie coś czego nie powinien, ale czy ma inny wybór by się wzmocnić i nauczyć się przydatnej na kiedyś techniki?
-Tak, będę brał jakiegoś bachora, który by zginął przy pierwszym lepszym i silniejszym wrogu, taki głupi to ja nie jestem, nie wysłałbym dziecka na śmierć. To ja wiem, że muszę się wzmocnić, wreszcie moje ciało była zamrożone przez ponad tysiąclecie, dlatego coraz ciężej muszę ćwiczyć i stawać się silniejszy. Rozumiem, nielegalne zawody powiadasz, to może być ciekawe... - wreszcie zrobił na chwilę przerwę, by potem dalej móc dokończyć. Nie mógł tak przerwać rozmowy w dziwnej końcówce:
-Wiesz, miło mi bardzo, że uważasz mi za nową twarz, ale nie uważasz że twój bratanek z legendarną transformacją by zmiótł wszystkich wrogów?? Wreszcie jest super saiyaninem....to wiele o nim świadczy. Hmmm, skoro tak chcesz nauczyć tego młodziaka walki, niech i tak będzie. Jeśli to mi pomoże w staniu się silniejszym i zdobyciu techniki niech i tak będzie! - zacisnął obydwie dłonie z wrażenia i delikatnego podniecenia. Czarnowłosy także zacisnął zęby, odczuwał już tą presję i podekscytowanie tym wszystkim, że znowu niedługo będzie mógł obić komuś mordę, a nie że męczył się przedtem z jakiś brodaczem, który miał miecz. Młody Saiyanin uderzył pięścią w otwartą dłoń i był gotowany na dalszy ciąg co się niedługo stanie. Zanim jednak dał odpowiedzieć Brutusowi, dodał od siebie:
-Z chęcią bym wziął młodego, ale raczej twój bratanek by mi się przydał z odbijaniem Vegety z rąk Changelingów. Nie zrozum mnie źle, on jest świeżakiem, nie dałby rady walczyć z rosłym demonem mrozu, a co dopiero ich liderem... - powiedział i spojrzał tam gdzie przedtem udał się okularnik, najprawdopodobniej była to szatnia. Teraz Ogoniasty skrzyżował przedramiona na wysokości klatki piersiowej i czekał na dalsze reakcje Mistrza Brutusa.
Sponsored content

Re: Szkoła Walk Brutusa

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito