Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sob Cze 02, 2018 9:19 pm
First topic message reminder :



Van brnął przez dzikie ostępy puszczy. Nawigacja scoutera pokazywała, że do od celu dzieliło go kilka dni drogi. Drogi, w czasie której musiał zapewnić sobie wyżywienie i bezpieczeństwo. Gdzieś w końcu musiał sypiać, gdzieś odpoczywać. A przy nim nie było nikogo, do kogo mógłby otworzyć usta.

Przemierzanie lasu okazało się trudniejsze niż można by przypuszczać. Nie było tu ścieżki, którą można byłoby podążać. Musiał szukać drogi, przedzierać się przez gąszcz. Puszcza była Vanowi znana bliżej wioski, w dalszych rejonach można było spodziewać się wszystkiego…

Odgłosy tego miejsca przyprawiały o ciarki. Gdzieniegdzie słychać było dziwne wycie, czasem chrapania. Echem nosiły się dudniące łupania. Zwierzęta w dużej większości omijały mężczyznę i robiły to tak sprytnie, że trudno było je dojrzeć. Trudno powiedzieć, ile z nich śledziło chłopaka, by… być może zaatakować w czasie snu…

Van lekko zmęczony całodzienną podróżą zaczął poszukiwania miejsca, w którym mógłby odpocząć. Przedarł się przez kolejne krzaki, gdy jego uszom doszedł głos. W pierwszej chwili wydawało mu się, że to znów pohukiwanie jakiegoś ptaka. Dźwięk powtórzył się. Był cichym łkaniem. Jakby miauczącego kota czy płaczącego dziecka.

Poszedł kawałek dalej i skryty za liśćmi krzaka zauważył… to:


Coś… czego do tej pory jeszcze nigdy nie widział… Stworzenie o ludzkim kształcie. Jak on sam, nie było zielone ani nie miało czułek. A jednak wyglądało nieco inaczej niż chłopak. Miała coś, co bardzo przyciągało jego wzrok, lekkie zgrubienia na klatce piersiowej. Nosiło długie, czarne włosy, związane gumką.

Siedziało na kolanach samo w środku dzikiej, bezkresnej puszczy. Jak mogłoby przetrwać w tym miejscu? A jednak było tam w rozdartym ubraniu. Trzymało się za nadgarstek, jakby był zwichnięty. I cicho łkało.

Nagle… spojrzało swoimi błękitnymi oczami w kierunku schowanego w gąszczu Vana. Było to krótkie zerknięcie, jakby upewniało się, że coś znajduje się w tym kierunku. Natychmiast opuściło głowę i wróciło do cichego łkania.

______________________



Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 15, 2018 5:38 pm


Deriet nigdy nie rzucał słów na wiatr. Mogła być sobie demonem, ale on nie miał zamiaru być jej psem. Wiedział że jeśli się nie uda to może być walka którą przypłaci zyciem, ale on od dziecka ryzykował więc teraz nie odczuwał strachu. Dziewczyna wyswobodziła się z jego uścisku zmieniając kształt we wcześniejszą wersję. Tym razem nie wywołało to na nim zaskoczenia bo już to widział. Skoro jest z innych tkanek to może powinien celować w inny punkt? Nie.. Zanotował wcześniejsze drżenie gdy ją dopadł więc czuł że nadal ma szansę.
Mimo wszystko nie czekał aż kobieta skończy gadać. Nie jest z osób które czekają aż oponent się wygada. W trakcie jej wywodu przerwał jej tekstem:
- A więc sprawdźmy na co cię stać, bai. - a następnie pociągnął za spust wystrzeliwując kulę energii celując prosto w jej głowę, a następnie kolejne pociski.
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 22, 2018 11:42 am
Demonica nawet nie próbowała osłonić się przed gradem strzał wychodzących z wielkiej lufy Derieta. Promienie wbiły się w jej elastyczną skórę, wypalając na samej twarzy maleńkie otworki. Jej ciało okryła błyszcząca aura, przypominająca bańkę mydlaną. Przygotowywała się do czegoś. Syknęła niezadowolona. Nie czekając na kolejne zrobiła mały rozbieg, podskoczyła i chwytając się zręcznie gałęzi drzewa wymierzyła Derietowi kopniak z półobrotu.

- Wyparzona ręka to zawsze lepiej niż zjedzenie cię żywcem. Tego właśnie chcesz? Przegrasz. – pogroziła.

Deriet Faza ataku
Karabin cios zwykły: 0.5S + 0.5E obrazeń= 75 DMG

Demonica faza obrony
Aura: koszt 1TE, combo(Używane w następstwie innej akcji), zamiana na jedno: TS, TZ, TW lub TKI (Używane w Fazie Atak lub Fazie Obrony) -1TE +1TZ +TKI
Przyjmuje DMG

Faza ataku
Cios potężny: koszt 1TS, potężny (Ignoruje redukcje), obrażenia siła + zręczność (Używane w Fazie Ataku) = -1TS, +1TKI, DMG 150 dla Derieta
avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Sie 24, 2018 3:03 pm
Deriet zanotował syknięcie demonicy więc dawało mmu to nadzieję że ja chociaż zabolało. Więc zamierzał ją tluc aż odwoła klątwę. Nie będzie mu suka dyktować warunków. Nim się jedna zdążył osłonic, to oberwał kopniakiem prosto w twarz. Cios odrzucił go trochę do tyłu ale mężczyzna ustał na nogach. Otarł policzek i splunął na ziemię. Przegra albo wygra. Nie dowie się póki nie spróbuje.
- Jak już mówiłem, jestem hazardzistą. Lubię ryzykować, a obecny zakład wydaje mi się wart świeczki. Sama mówiłaś że lubisz gry, więc skąd ta niezadowolona mina suczko? - prychnął z lekkim uśmiechem.
Mimo iż na razie dalej nie znał swoich szans, walka była jedyną rzeczą którą umiał i fakt że może to zakończyć walką, nawet mu się podobała.
- Myślisz że będę się przed tobą kulił ze strachu? Na razie nic ciekawego nie pokazałaś...
Deriet będzie musiał spróbować różnych form ataku przeciw tej kobiecie. Nie wiedział co jest najlepszą bronią a demony.
Ruszył w stronę kobiety pełnym susem. Zmieni trochę styl walki. W drodze złapał karabin za lufę i gdy będzie juz na wyciągniecie ręki to bierze potężny zamach karabinem i stara się zdzielić ją kolbą w twarz pełną siłą.

Potężny cios. chyba 1 Tki
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sob Sie 25, 2018 10:50 am
Dziewczyna spodziewała się ruchu Derieta, była przygotowana. Gdy zrobił zamach, wyskoczyła jak na sprężynie, odchyliła się do tyłu głową, wyrzucając nogi do góry. Robiąc taki piruet wylądowała w niewielkiej odległości od przeciwnika. Nie komentowała jego słów. Widać nie miała już nic do dodania w tej płonnej dyskusji. Otworzyła usta, rozwarła je znacznie szerzej, niż mógłby to zrobić śmiertelnik, tworząc regularny okrąg. Jej oczy wybuchły ogniem. Z uszu wytrysnęły jej dwa płomienie. Kumulowała w gardle energie, aż wyrzuciła ją przez stworzony otwór w kierunku przeciwnika. Szeroki, ognisty promień dosięgnął Saiyanina. Jeśli nie odskoczy, o przypali mu skórę, robiąc pieczące bąble.

FO
Unik: -1TZ +1TKI
FA
- 2 TKI - Honoo - Energetyczna(Promień), Obrażenia: 140 DMG, palący, potężny - Wewnętrzny gniew i buchająca para są powszechne u istot zwanych Majin, ale sama natura wzniecania ognia z ust od tysiącleci nie została poparta jakimikolwiek badaniami. Demony szczególnie upodobały sobie tą unikalną formę ataku, by zionąć ogniem z ust niczym zapomniane smoki. Oparzenia pozostałe z dewastacji palącego strumienia z pewnością będą również dokuczliwe

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sob Sie 25, 2018 5:05 pm
Demonica była bardzo elastyczna to fakt. Nie wiedział czy zawdzięcza to długiemyu treningowi czy może raczej budowie swojej rasy. Tak czy inaczej kości zostały rzucone, wycofać się już nie można. Widać demonica denerwowała się z każdą minutą. Widać nie tak to sobie planowała. Myślała że on zostanie jej zabawką tak bez żadnego oporu, a tu się okazało że facet ma jednak własne zdanie i ma w dupie jej zachcianki. Nie zamierzała też już nic odpowiadać. A szkoda.
otworzyła usta jakby nie miała tam żadnych kości i nie wyglądało to sexy. Z oczu, uszu i gardła buchneły fale płomienia prosto w stronę Derieta. Chyba chciała pożreć go na chrupko. Mimo wszystko mężczyzna nie chciał być przypieczony i szybko rzucił się na bok wykonując unik. Szybko wstał na równe nogi i otrzepał spodnie.
- No no... widać że ognista z ciebie dupeczka. Ale nie gorączkuj się tak... Nie wiesz że złość piękności szkodzi?! - krzyknął do niej z odległości. - Może jednak dogadamy się na równych zasadach co ? Nie chciałaś nigdy zostać piratem? Dołącz do Dzieci Wojny, a będziesz miała z tego dobre korzyści niż siedzenie w tym zapyziałym lesie. Dam ci ostatnią szansę mała, albo giń! A żeby udowodnić ci naszą siłę, pokażę ci mojego asa z rękawa.
Deriet nie lubił tej przemiany. Wolał pozycję strzelca, ale widać pociski nie działały na demonicę dosyć dobrze. Musiał zmienić taktykę, a wielkość Ozzaru pozwoli na ewentualne zrobienie z niej mokrej plamy.
Skoncentrował się i w jego reku pojawiła się kula białej energii.
- Patrz i płacz ! - krzyknął i cisnął kulę, ale nie w nią, a w niebo.
Kula na pewnej wysokości rozbłysła białym światłem i na jej miejscu pojawiła się większa świecąc złowrogim, białym światłem. Deriet uśmiechnął się szeroko jak psychopata najpierw do demonicy, a potem prosto w kulę emitującą księżyc.

Unik - 1TKZ
Formowanie Księżyca
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Sie 26, 2018 12:40 pm
- O już zamknij się. – syknęła. Najwidoczniej nie zamierzała się poddawać ani tym bardziej wdawać się w płową wymianę wyzwisk. Wyglądało na to, że też nie lekceważyła przeciwnika, bo nie próbowała go ośmieszyć. Przyglądała się tylko temu, co robił. Rzucił nad siebie promienistą kulę. To było… dziwne. Nie wiedziała, czego się spodziewać. Obejrzała się za siebie. Widocznie rozważała, czy nie uciec. Wiedziała jednak, że i tak by ją dogonił. Nie mogła się wycofać… Dlatego nie pozostawało jej nic innego niż znowu otworzyć usta. Jej twarz znów zapłonęła, miejscami nawet poczerniała, gdy ognisty wąż doleciał do Derieta.

OoC: demonicy brakło tokenów ;> żeby zrobić ucieczkę
-2TKI
140 DMG

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Sie 26, 2018 1:35 pm


Demonica najwyraźniej się denerwowała, ale w tym momencie nie było to dla Derieta ważne gdyż spojrzał na sztuczny księżyc i nie mógł oderwać od niego oczu. Ognisty pocisk dziewczyny trafił w sam środek jego klatki piersiowej i spowodował wiele oparzeń a dodatkowo zapaliły mu się ubrania. Ale on już tego nie odczuwał, liczył się tylko księżyc. Nagle z jego gardła wydobył się wielki ryk. Jego mięśnie zaczęły rosnąć, jego sylwetka również. Płonące ciuchy zaczęły pękać pod jego powiększającym się ciałem. Ciało obrosła nowa warstwa włosów, a twarz zaczęła się deformować i przypominać pysk.
Ale to nie było ważne, najważniejsze było to że Deriet rósł i rósł i rósł, tak bardzo że po chwili był większy niż drzewa w lesie i na tym nie poprzestał. Wzrost zatrzymał sie w momencie gdy był wielkości małego wieżowca a jego sylwetka zmieniła się w potwora.
Wielkim okiem spojrzał na swoją oponentkę która stała na dole i uśmiechnął się odsłaniając wiele ostrych i długich kłów.
- Zabawa... skończona... - ryknął tak głośno że dziewczynie mogłyby bębenki w uszach pęknąć gdyby nie była demonem.
Szybkim ruchem wystrzelił ogon w jej stronę by ten oplatał się wokół niej boleśnie i podniósł ją na wysokość swojego pyska. Jeśli to się uda to pyta.
- Czas na odpowiedź....

//
no to cios ogonem - natychmiastowy 75s+25z + 75s s(z oozaru)
 (czyli extra move zgodnie z mechaniką)
i potem cios potężny (jako zgniecenie ogonem)
150s+50z + 75s(z oozaru)
Razem: 450 dmg
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Sie 27, 2018 11:23 am
Dziewczyna zaczęła cofać się do tyłu. Patrzyła wielkimi, przerażonymi oczami na to, co się dzieje. Ogromna małpa ryknęła, wstrząsając całą okolicą. Jej przeraźliwy krzyk dotarł do każdego zakamarka lasu w promieniu kilku kilometrów. Demonica przewróciła się o konar za sobą i nim zdążyła cokolwiek zrobić, ogon przeciwnika oplótł ją, ściskają jak gumę balonową. Może i była elastyczna, ale nie aż tak elastyczna. Doskwierało jej to tak bardzo, że całe jej ciało zapłonęło, zadając Derietowi obrażenia. Z równie potępieńczym krzykiem uwolniła się z uścisku, ale wtedy spotkał ją jeszcze kolejny cios małpy. Nie chciała rozmawiać. Nie miała o czym. I po co? A może tylko robiła mu na złość swoim milczeniem? Czego chciał się od niej jeszcze dowiedzieć?

Rany na ciele dziewczyny były już wyraźnie widoczne. Mogła wytrzymac jeszcze tylko krótką walkę. Mimo to nie poddawała się. Ucieczka nie była możliwa. Musiała walczyć do końca... Podskoczyła do nogi Derieta i zaczęła uderzać go pięściami.

---

Cios potężny: koszt 1TS, potężny(Ignoruje redukcje), obrażenia siła + zręczność (Używane w Fazie Ataku)


Xanas
TS1, TZ0, TW1, TE1, TKI1

Demonica
FO
Blok na ogon
Blok: koszt 1TW, redukuje 50 % obrażeń obydwa fizyczne i energetyczne, ale odbija tylko fizyczne 25 % obrażeń (Używane w Fazie Obrony)
=87 DMG
Odbite 43 DMG
-1TW
+1TKI

Wielka małpa!: Wymaga umiejętności formowanie księżyca. Zaczynasz z umiejętnością cios ogonem[3] będąc w formie Oozaru. Dowolny cios zwykły, potężny lub ogonem zadają dodatkowe +0.5S Obrażeń. Odblokuj automatycznie technikę: Mouth Blast.

Cios potężny: koszt 1TS, potężny(Ignoruje redukcje), obrażenia siła + zręczność (Używane w Fazie Ataku)

=150+50+75=275 DMG

FA
cios podstawowy 80 DMG

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Wto Sie 28, 2018 12:24 pm

Deriet nnie lubił tej formy. Byłą nieporęczna, nie nadawała się do jego stylu walki, ale była skuteczna. Nie mógł jej tego odmówić. Mimo wszystko odczuwał satysfakcję patrząc jak jej wcześniejsza determinacja zmienia się w przerażenie.
- Co się stało. Byłaś taka pewna siebie... a teraz widzę tylko przerażenie. Czy to nie sprzeczność którą tak pożądasz? - warknął z góry.
Dziewczyna przypaliła mu trochę ogon, co nie zadało mu zbyt wiele bólu, ale w połączeniu z elastycznością pozwoliło jej się wyswobodzić. Nie trwało to jednak długo, bo chwilę potem deriet po prostu na nią nadepną swoją ważącą kilka ton nogą. Pewnie gdyby nie to że była demonem to pewnie by umarła. Znalazła w sobie jednak siłę by doskoczyć do jego nogi i atakować go małymi piąstkami.Nie zrobiło to nna nim wrażenia. Po prostu w odpowiedzi ją kopnął tak by upadła.
- Daję ci ostatnią szansę robaku... - warknął po czym szybkim ruchem złapał ją wielgachną ręką i przystawił do oczu ściskając tak mocno że człowiekowi by połamał kości. - Dołącz do nas... lub giń.
Jeśli umrze w trakcie uścisku to trudno. Była wrogiem póki nie zadeklaruje wierności.

---
Blok - 1TW
DMG dla niej: 20dmg z odbicia.
Cios potężny: koszt 1TS, potężny(Ignoruje redukcje), obrażenia siła + zręczność (Używane w Fazie Ataku)

=150+50+75=275 DMG
- TS1
Razem dmg dla niej 295.
Po:
TS0, TZ0, TW0, TE1, TKI3
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 29, 2018 5:46 pm
ODPIS EMI I EVAN



Podróż była już pierwszego dnia wykańczająca. Allad nie czekał na nikogo. Szedł przed siebie w sobie tylko znanym kierunku. Miał krzepę i potrafił tak bez odpoczynku w szybkim tempie. Wśród drzew było duszno i wilgotno. Temperatura rosła w ciągu dnia, co sprawiało, że traciło się w marszu oddech. Na Namek słońce nigdy nie zachodzi, więc trudno oszacować godzinę.

Po kilku godzinach w końcu dotarli do pewnego zakątka. Była to właściwie jaskinia ukryta pod kopułą trawnika. Sprytnie odizolowana od wzroku osób postronnych. Trudno byłoby znaleźć ją w gęstwinach dżungli. Tylko osoba znająca jej lokalizację mogłaby do niej trafić. Jej dno było w większej części zalane. Prowadziły przez nią jedynie głazy, które były najprawdopodobniej poustawiane tam przez kogoś. Na środku natomiast, na skrawku suchego lądu, znajdowało się coś na kształt ołtarza oraz pochylony filar.

Allad spojrzał w otwór w ziemi, a potem na swoich towarzyszy.

- Tutaj nocujemy. Musimy zjechać po lianach. – oświadczył. – Ja zjadę pierwszy i będę wam asekurował z góry. W czasie zjeżdżania będą was piekły ręce. Jeśli nie wytrzymacie, to puśćcie się. Ja was złapię. - ostrzegł, po czym z gibkością chwycił lianę. Spuścił się po niej z widocznym wyuczeniem. Gdy znalazł się na ziemi, rzucił swój pakunek pod coś, co wyglądało jak ołtarz. – Kto pierwszy? – zawołał za nimi. Wysokość była porównywalna z 7 piętrem budynku.

______________________


avatar
Evan
Liczba postów : 46
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 29, 2018 6:37 pm
Stał z założonymi rękoma na klatce piersiowej i spoglądał przed sobą. Kiedy pojawił się Slan i drugi brat spoglądał na nich jak się żegnają. Jednak dopiero pojawienie Allada wyrwało go z zamyślenia. Spojrzał na worek i uniósł brew do góry wziął go do ręki zastanawiając się po co to.
-Miły jak zawsze - rzekł sam do siebie kiedy to już ruszyli w długą podróż. Szedł niedaleko dziewczyny by w razie co ją wesprzeć, nie był pewien czy była tu pierwszy raz i czy poznała już ich klimat na tej planecie. Z góry zakładał, że nie, ale nic nie mówił. W razie co po prostu spoglądał na dziewczynę i w razie co pomagał jej kiedy ta nie dawała sobie już rady.

Kiedy doszli w końcu po paru godzinach w głąb jakiegoś lasu zaczął się zastanawiać czy daleko jeszcze. Nie był nigdy za rozmowny, ale musiał stwierdzić, że ów podróż nie była dla niego za dobra, musiał się trzymać blisko Allada, a jednocześnie patrzeć na dziewczynę, co mimo wszystko było trudnym zadaniem kiedy nie chce się zgubić w tym bluszczu, a był w nim pierwszy raz. Pierwszy raz opuścił wioskę, to było dziwne uczucie.
-No nieźle. Skacz, ja po Tobie - rzekł do dziewczyny kiedy w krótkim czasie Allad zniknął w dziurze, a wyglądała na naprawdę głęboka. Obawiał się czy jego dłonie na pewno wytrzymają, bo dół wyglądał na naprawdę głęboki. Przyżegał się w myślach.
avatar
Emi
Liczba postów : 41
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 29, 2018 7:24 pm
Lilou zrobiło się raźniej, gdy Slan przekazał jej swoją energię, rozgrzało ją od środka jakby napiła się gorącej herbatki. Wtedy Allad rzucił jej pod nogi worek z nieznaną zawartością. Dziewczyna z przekąsem podniosła ją z ziemi i wyruszyła za Nameczaninem, opuszczając - zapewne już na zawsze - wioskę. Całe szczęście miała przy sobie Evana, który w przeciwieństwie do drugiego zielonoskórego pilnował jej podczas wyprawy i pomagał, kiedy zaszła taka potrzeba.

Miała wrażenie, że wie dokąd się zbliżają... Jeszcze niedawno stąd uciekła. Las, w którym ledwie uniknęła kłopotów rósł w jej oczach, zbliżając się do niej nieubłaganie. Chciała powiedzieć, że nie chce tam iść, jednak zdawała sobie sprawę, że nie ma co dyskutować. Rozglądała się tylko uważnie, czy gdzieś w pobliżu nie napotka na swej drodze szarowłosego mężczyzny i jego oprawcy, którego nie potrafiła dokładnie sklasyfikować.

Nagle Allad przedstawił im jakąś tajną kryjówkę. Lilou wysłuchała, a następnie podążyła za nim. Żeby uniknąć odparzeń na dłoniach, naciągnęła na nie swoje długie rękawy i dopiero zjechała po lianie na dół. Nie chciała aserukacji Allada, czy jakiejkolwiek pomocy z jego strony w postaci łapania jej. W tym momencie była zbyt dumna, ponieważ on także nie darzył jej ani zaufaniem, ani empatią.

Gdy była już na dole, rozejrzała się dookoła. Nie czuła się tu zbyt bezpiecznie, ale cóż mogła zrobić. Zastanawiał ją za to cel podróży Allada, patrzyła na niego przez przymrużone oczy. Mimo zapewnień Slana, nie pałała do mistyka pozytywnym uczuciem. Podniosła wzrok w górę i oczekiwała na Evana, bez słowa.
avatar
Evan
Liczba postów : 46
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 29, 2018 9:12 pm
Spojrzał na dziewczynę w milczeniu. Spojrzał na worek, który dostał od Allada, stwierdził, że skoro już go ma to z niego skorzysta. Złapał za jego końce, a następnie rękoma złapł sznur i zjeżdżał powoli w dół tyle ile zdołał, miał jedynie nadzieje iż wór nie ma nic w sobie ważnego i po prostu jest pusty czy coś w tym stylu. Mniej więcej 4 metry przed koniec dłonie mu nie wytrzymały i spadł z krzykiem w dół. Trzeba przyznać, że i tak sporo udało mu się zjechać w dół, a jego siła i tak zostawała dużo do życzenia. Miał jedynie nadzieję, że Allad go złapie w przeciwnym wypadku postara się co najwyżej przeturlać po ziemi i zrobi kilka fikołków po ziemi by jakoś bezpiecznie wylądować na ziemi. Kiedy udało mu się wylądować bezpiecznie albo i nie rozejrzał się po pomieszczeniu.
-Co to za miejsce? - spytał zdziwiony brata Allada.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Sie 29, 2018 9:35 pm
ODPIS DERIET

Wielka małpa robiła z demonicą co chciała. Przydeptywała, podnosiła i ściskała. Rany na jej ciele zaczęly być bardzo widoczne. Miała przetarcia. Wprawdzie nie krwawiła, ale jej elastyczność drastycznie spadła. Była na skraju…

- Kuh… - kaszlnęła, zwijając się z bólu. Przymrużyła oczy. Życie prawie z niej umykało jak woda z dziurawego dzbanka. – Daruj… zabijesz mnie… Zrobię… co mi każesz… - wysyczała. Nie traciła jednak przytomności, co miało być dla niej chyba karą i gorszymi katuszami.

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Sie 30, 2018 10:46 am
Deriet miotał kobietą jak lalką. Może i w normalnej formie był słabszy, ale w tej nie miałą żadnych szans. Męzczyzna znęcał się nad nią i po prostu próbował zabić. W końcu to nie była zabawa a walka na śmierć i życie. W końcu cisnął nią o ziemię z impetem i spojrzał na nią z góry gdy ta się już prawie nie ruszała i zwijała się z bólu.
- Zabiję? Oczywiście że chcę cię zabić... w końcu nie jesteśmy na pikniku. - prychnął, a z wielkiego pyska buchnęła mu para.
Zniżył pysk do jej ciała, a wielkie oczy zapłonęły czerwienią.
- Zdejmij klątwę! Już! Masz 10 sekund, a może daruję ci życie. - warknął a żeby pokazać że się nie zawaha zaczął formować wielką kulę energii przed jej ciałem w pysku. Jeśli będzie się migała to wypuści tą kulę prosto w jej ciało.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Sie 30, 2018 4:44 pm
ODPIS EVAN i LILOU

Lilou zjechała o swoich siłach. Tymczasem Evan złapał za worek z rzeczami Allada i poprzez niego chciał zniwelować efekt pieczenia. Po drodze jednak nie wytrzymał. Materiał przedarł się, a z worka wysypały się przeróżne przedmioty. Niektóre wpadły do wody, na przykład kolorowy medalion, inne upadły na posadzkę. Kilka fiolek rozbiło się. Książki i pomniejsze woreczki upadły bez ładu. Tuż pod nogami czarnowłosej dziewczyny wbił się ostrzem rytualny sztylet, a obok niego przetoczyła się jakaś… mała czaszka. Jakby małej małpki czy… dziecka?


Allad w pierwszy odruchu wyciągnął przed siebie rękę. Evan poczuł, jakby jakaś wielka ręka chwyciła go od spodu chroniąc przed upadkiem. Telekinetyczna energia powoli sunęła z nim, aż jego stopy nie sięgnęły stabilnego podłoża.

- Wygląda na to, że czeka cię nurkowanie po moje skarby… Pozbieraj co porozrzucałeś i wskakuj do wody. Ten medalion jest mi potrzebny. – rzekł Allad do Evana. – Potem potrzebuję was obu. Będę musiał tutaj dokonać rytuału. – oświadczył, podchodząc do Lilou i zabierając swój sztylet. Pochylając się puścił do niej oczko. Po tym podszedł do ołtarza i przetarł go ręką. Był cały zakurzony. Wziął z podłogi jeden z woreczków. Otworzył go i wyciągnął z niego kredę. – Chodź tu. – odezwał się do Lilou. - Narysuj na ołtarzu okrąg, w którym się zmieścisz… to znaczy… na którym będziesz w stanie usiąść po turecku.

______________________


avatar
Evan
Liczba postów : 46
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Sie 30, 2018 7:26 pm
Cóż plan był dobry, ale nie wypalił jak trzeba, tego akurat się spodziewał. Wiedział, że miał mało sił w dłoniach więc takiego efektu się spodziewał. Dziękował w Bogu, że Allad go złapał dzięki czemu nie potłukł się za bardzo.
-Dzięki - mruknął do brata stojąc już twardo na ziemi. Niestety okazało się, że worek nie był pusty i były w nim jakieś rzeczy, uniósł jedną brew do góry. No nic będzie musiał to pozbierać.
-Hai hai - mruknął pod nosem. Zdjął z głowy turban, a z pleców zrzucił pelerynę i położył w jednym miejscu. Zsunął ubranie od ramion do bioder dla większej swobody ruchu. Jego budowa ciała jako nameczanina raczej nie wyróżniała się za specjalnie, miał płaski brzuch i delikatnie zarysowane mięśnie gdzie nie gdzie. Przy Alladzie w sumie wyglądał jak chucherko.  Zrobił krótką rozgrzewkę ramion i nóg i zrobił plum do wody w poszukiwaniu naszyjnika. Rozglądał się na boki w wodzie wyglądało na to, że było tu w miarę głęboko, ale medalion w wodzie powinien się świecić dlatego też intensywnie go poszukiwał. W razie co gdyby za pierwszym razem mu się nie udało wypłynął na powierzchnię i złapał powietrze na kolejną próbę złapania medalionu. Za którymś razem w końcu musiało mu się powieść. Dlatego też powrócił na ląd z swoją zdobyczą i całym mokrym ciałem. Małe cholerstwo, a tyle musiałem się na szukać.
-Gotowe - mruknął do Allada rzucając mu pod nogi worek z całą zawartością. Sam zaś powrócił do swoich rzeczy, usiadł obok nich, jak się okazało na niewielkich dwóch schodkach. Pokręcił głową na boki by pozbyć się nadmiaru wody z ciała, ale na niewiele mu się to zdało. Westchnął pod nosem i kątem oka obserwował poczynania brata jednego jak i drugiego.
avatar
Emi
Liczba postów : 41
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Sie 31, 2018 12:21 am
Skrzywiła się, kiedy Evan zniszczył worek. Było jej go żal, bo być może nie był dość silny na taką podróż. Lilou trenując na Saladzie bardzo wzmocniła się fizycznie, więc nie było tak łatwo ją zmęczyć. Zwłaszcza, że w wiosce Evan wyleczył ją całkowicie. Gdy Evan już wylądował na nieznanym im gruncie, dziewczyna przyglądała się przedmiotom, które wypadły z jego worka. Wyglądały na jakieś pradawne artefakty. Nie znała magii, więc mogła tylko zgadywać, czemu służą - i z pewnością nie były to trafne wnioski.

Swój worek położyła mniej więcej na środku wysepki, tak by mieć pewność, że nie wpadnie do wody. Nadal w ciszy słuchała, co ma do powiedzenia Allad. "Jaki rytuał?", myślała. Zaraz jednak podszedł do niej i zabrał sztylet, ktory wylądował przy jej nodze. Gdy puścił jej oczko, była bardzo opanowana, jej mimika twarzy ukazywała tylko i wyłącznie powagę. "Jeszcze wyjdzie tak, że będzie mnie cwaniak podrywał, a potem to wszystko zgoni na mnie, pfff...".

Podążyła za chwilę za nim i gdy wskazywał jej miejsce, gdzie ma wykonać jego kolejny rozkaz - swoją drogą okropnie się rządził, co działało na nerwy - stanęła za jego plecami, bardzo blisko. Mógł wyczuć jej ciepły oddech na swoim karku. Mógł poczuć ciepło jej ciała. Niemal go dotykała. Kiedy Evan zanurzył się po jego, jak to sam nazwał, skarby, ona mruknęła bardzo wyraźnie:

- Twoje skarby? Rytuał? Co tak właściwie zamierzasz?

Przeszła przed niego, by widział ją w całej okazałości, a oczy nadal miała tak samo podejrzliwie zmrużone. Podeszła do niego równie blisko co przed sekundą i patrzyła mu prosto w oczy.

- Może opowiesz coś więcej, mm? Jak mogę godzić się na coś takiego, gdy Ty... - zaczęła mówić szeptem dosłownie tuż przed jego twarzą, ponieważ Evan wypłynął by zaczerpnąć powietrze - ...tak niewiele mówisz?


Ostatnio zmieniony przez Emi dnia Pią Sie 31, 2018 3:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Sie 31, 2018 10:25 am
ODPIS DLA XANASA


Wielka małpa, w jaką mogli zmieniać się Saiyanie, była potężną naturalną transformacją i właśnie przez jej potęgę często tracili część kontroli nad swoim ciałem i umysłem. Wściekły goryl rozkoszował się cierpieniem, gniotąc deminicę w rękach. Na koniec rzucił nią o ziemię. Jej ciało drżało. Nawet nie unosiła już głowy. Patrzyła na swojego oprawcę jednym otwartym okiem, słuchając tego, co miało być ostatnimi słowami w jej życiu. Groźby w tym stanie nie mogły już zadziałać, była na skraju tamtego świata. Czy spodziewała się, że taki czeka ją koniec? I czy spodziewała się, że zginie akurat tego dnia z rąk tego pirata?

Demonica zamknęła powieki. Wkrótce na oczach Derieta jej ciało zaczęło roztapiać się jak plaster sera w wysokiej temperaturze. Niebawem zmieniło się w jedną wielką plamę, gotującą się z bąblami. Jeszcze chwila i te resztki wsiąkły w ziemię. Nie było czego zbierać.

Blizna na ramieniu Derieta pozostała. Nie płonęła, nie świeciła się. Była tylko bladym oznaczeniem. Ale czy klątwa dalej działała? Musiał się o tym przekonać w przyszłości.

---
Jeśli Deriet zdecydował się iść dalej, to proszę o pierwszy post pod Bramą wioski niemczańskiej. http://dbng.forumpl.net/t1526-strzezona-brama-wejsciowa





1-5 wychodzi na obrzeża miasta
6-30 robi kółko i wraca w to samo miejsce
31-60 trafia na wioskę nameczańską
61-99 błądzi i wpada w tarapaty
100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pią Sie 31, 2018 10:31 am, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 687
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Sie 31, 2018 10:25 am
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 55

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 598
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Sie 31, 2018 11:21 am
No, trochę go poniosło. Nie tak to miało wyglądać ale trudno. Myślał że dziewczyna przeżyje jeszcze uderzenie o ziemię, ale tak się nie stało. Chyba że ta zmiana w ciecz była jakimś sposobem na ucieczkę. Nie dowie się jednak tego póki nie spotka jej ponownie. Tak czy inaczej walka się skończyła, a on westchnął głośno. Jako że w postaci małpy górował nad drzewami postanowił to wykorzystać do rozejrzenia się. Może właśnie dzięki temu widokowi zobaczy w oddali jakieś miasto. Niezależnie od wyniku, zgasił technikę księżyca i zmusił ciało do cofnięcia trnsformacji. Był to zabieg równie bolesny co transformacja, ale nie zamierzał przemierzać lasu w takiej postaci. Byłby widoczny jak na dłoni.
W końcu wrócił do ciała Sayiana i spojrzał na ramię. Tatuaż dalej był widoczny na co mężczyzna się skrzywił, ale i wzruszył ramionami.
- Zawsze chciałem mieć tatuaże... - mruknął całkowicie nagi stojąc pośród drzew, a interes dyndał mu swobodnie na wietrze. - Ale to upierdliwe..
Ubrania nie były elastyczne i porwały się na drobne strzępy w całości. Deriet jednak nie miał z tym problemu. Wiele razy mu się to już zdarzało więc nie sprawiało mu to dyskomfortu. Tak czy inaczej walka w przestrzeni, transformacja i walka teraz zmęczyły go bardzo.
Wziął pod rękę swój karabin i usiadł pod jednym z drzew. Musiał się chwilę przespać, bo nawet jeśli jako małpa zauważył miasto to raczej takk zmęczony tam by nie doszedł, bez omdlenia. Zatem chwila na sen.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Wrz 02, 2018 12:35 am
ODPIS DLA EVAN I LILOU


Evan wszedł do orzeźwiającej wody. Szybko zdał sobie sprawę z tego, że właściwie do tej pory nikt nie uczył go pływać, więc próba nurkowania mogłaby zakończyć się dla niego bardzo źle. Pomimo to dalej się zanurzał i coraz bardziej odczuwał, jak gęsia skórka przebiega przez jego ciało. A gdy woda pokryła go w całości, mógł spojrzeć na głębokość basenu, w którym zamierzał pływać. Woda była spokojna, więc nie powinien w teorii mieć większych trudności. Medalion leżał niedaleko na podwyższeniu, więc właściwie nie musiał nawet nurkować po niego. Wystarczyło schylić się i go wyłowić. Gdzieś dalej i dużo głębiej widać było fragmenty posadzki. To miejsce było kiedyś świątynią. Nie wiadomo jednak, czyjej rasy i na czyją cześć. Obecnie była jednak prawie w całości pokryta wodą, w której sunęły różnej maści zwierzęta. Czy mogły być groźne?

Allad popatrzył kątem oka na to, jak dziewczyna zachodzi go od tyłu i trzyma się bardzo blisko. Wcale go to jednak nie wzruszyło. Prawie tego nie zauważył. Albo nie chciał, by tak to wyglądało. Dopiero, gdy przeszła od przodu, wyprostował się i zlustrował ją wzrokiem od góry do dołu. Może gdyby nie był Nameczaninem, można by to było uznać za lubieżne spojrzenie. Zresztą Lilou nie znała tej rasy aż tak dobrze i nie wiedziała, czego się po niej spodziewać.

Ujął swoją szponiastą ręką jej podbródek. Pochylił się do niej i znajdował się teraz tak blisko jej ust, że prawie mógłby ją pocałować. Z tej bliskości mogła dobrze przestudiować jego oczy. Naturalnie były koloru zielonego, tak samo jak u Evana. Przemykały przez nie jednak fioletowe obłoczki, pojawiając się i znikając pod powiekami.

- To samo mógłbym powiedzieć o tobie. Do tej pory też nie byłaś zbyt rozmowna. – zasugerował, że wcale się od siebie tak bardzo nie różnią. - Nie pytałaś wcześniej, więc nie czułem się w obowiązku cokolwiek tłumaczyć. – powiedział, prostując się znów. Poczekał, aż Evan do nich dołączy, żeby mógł usłyszeć historię. – Nie jest to żadną tajemnicą, co zamierzam tutaj przeprowadzić. Więc, jeśli chcecie, to wam opowiem. – mówił, rodząc po jaskini i rozglądając się po niej- Jakieś 60 lat temu w tej jaskini doszło do zbrodni. Na pewno odczuwacie ciężką, tajemniczą atmosferę tego miejsca… w którym swego czasu bardzo wiele złych rzeczy miało miejsce… Nasz brat, wspaniały i szanowany Armonic, z zazdrości wobec utalentowanego Vuvu dokonał czynu, który na zawsze miał przesądzić o jego istnieniu. Godził go tym sztyletem w czasie medytacji. – podniósł do góry rytualny sztylet - A następnie utopił go w tej wodzie… Za to został skazany i dostarczony do Changelingów na wyrok. Nie było wątpliwości, dowody były niezaprzeczalne. A jednak…  podczas jednej z moich wędrówek po zaświatach, spotkałem Vuvu. Miał na szyi ten amulet, który trzymasz teraz, Evanie. Powiedział mi, że nie może zaznać spokoju z powodu tego, co spotkało brata Armonica. I że nie może pogodzić się z tym, ile cierpień go spotkało. Wiadomo, że wioskowi Nameczanie są ze sobą blisko, ale żywić tak dużą empatię wobec oprawcy? Nie daje mi to spokoju- wyznał zamyślony. – Chciałbym dokonać tutaj rytuału odtworzenia. To jest trudny rytuał, wymagał ode mnie przygotowania wielu rekwizytów i eliksirów. I też nie ukrywam… przeprowadzanie takich magicznych ingerencji w świat zawsze ma swoją cenę… Wiem, że będę musiał ją zapłacić. Mam nadzieję, że wam zostanie to oszczędzona. W końcu jesteście tu tylko po to, by mi pomóc.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 41
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Wrz 02, 2018 12:13 pm
Gdy Allad ujął ją za podbródek, po pierwszych dwóch zdaniach odwróciła głowę i tym samym uwolniła się z jego uchwytu. Kiedy Evan już do nich dołączył, stanęła obok Allada i z ciekawością słuchała historii, którą opowiadał, wodząc wzrokiem po jaskini. Cofnęła się po woreczek, który przyniosła z wioski i położyła go pod nogami mistyka, nic nie mówiąc, a jedynie przyglądając się sztyletowi, który prezentował. Następnie wyprostowała się i wzięła od Nameczanina kredę, zbliżając się do ołtarza z niepewnością.

"Szkoda, że nie ma tu Slana", pomyślała Lilou. Z pewnością wypytałaby go o ewentualne niebezpieczeństwa. Dwóch obecnych Nameczan nie darzyła szczególnym zaufaniem. Nawet Evana, mimo że ją uzdrowił, to jednak pozostawał dla niej obcy. A może po prostu wstydziła się go zapytać? Zresztą, sam wyglądał na nie bardziej zorientowanego w fachu Allada niż ona.

"Co ja tu robię", westchnęła w duchu. "Powinniśmy zmierzać do miasta". Chwyciła mocno kredę w dłoń i pochylona niemal w pół starała się narysować jak najbardziej kształtny okrąg. Spojrzała na niego z góry i przez krótką chwilę zastanawiała się. "Ale...".

- Ale jaka jest moja rola w tym wszystkim? - zapytała, kładąc nacisk na słowo "moja" - A jeśli i nam nie zostanie to oszczędzone?
avatar
Evan
Liczba postów : 46
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Wrz 02, 2018 1:25 pm
Kiedy powrócił z wszystkim Allad zaczął opowiadać historie. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Kojarzę tą historię, Mistrz Bali mi ją opowiadał, ale co ma ta historia z nim i ze mną? - rzekł i głową wskazał na dziewczynę. Nic dziwnego, że Evan dużo mówił o Balim , bo to właśnie on nauczył wszystkiego. Maśce jakie trzeba użyć na konkretną część ciała, zioła jakie trzeba utrzeć lub jaką herbatę zaparzyć by pacjent poczuł się lepiej. Choć niekiedy surowy nauczyciel to nie mógł sobie wybrać lepiej.
-Mieliśmy tylko tu nocować, a teraz ten rytuał, nie rozumiem - rzekł patrząc na to jak dziewczyna rysuje okrąg na stole.T o co Allad robił było równie niebezpieczne kiedy Slan pomagał dziewczynie i mógł za to zostać wydalony z wioski. Tylko tym razem może się okazać, że cena za wtargnięcie do świata zmarłych może się okazać większa niż sami mogą przypuszczać.
-Czekaj, medalion Ci powiedział, ale jak? - rzekła zaskoczony.. Co chwile odkrywa coś nowego.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 03, 2018 2:18 pm
- Role do odegrania są dwie. – tłumaczył dalej Allad. – Mnie właściwie nie robi różnicy, kto z was którą przejmie. Wybierzcie między sobą. Jedna osoba będzie reprezentowała postać astralną Vuvu. Polega to na przelaniu cząstki duchowego Ja Vuvu w żyjące ciało. Dzięki czemu ktoś z was będzie widział i czuł to, co działo się z jego perspektywy. To ważna rola. Musicie zapamiętać jak najwięcej szczegółów i opowiedzieć mi je. Druga osoba będzie reprezentować Armonica. Jeśli on nadal żyje, to może będę mógł wstrzyknąć wam część jego prawdziwej duszy. To dałoby nam najwięcej informacji. – zatrzymał się na chwile i popatrzył na oboje, przymrużając oczy. – Jest to możliwe, że i któreś z was dozna uszczerbku w związku z rytuałem. Nie jestem w stanie tego przewidzieć ani powiedzieć wam, z czym się to wiąże. Może się to wiązać z wizjami, koszmarami, omdleniami czy innymi. Gra jest jednak warta świeczki. Gdyby udało nam się rozwiązać zagadkę, moglibyśmy z tego wiele skorzystać. Kaio nas za to wynagrodzi. – Allad popatrzył ze złośliwym uśmiechem na Evana – Cóż, sądziłem, że los brata Vuvu nie jest ci obojętny, Evanie. A gdyby ciebie spotkała podobna krzywda? – odniósł się do sumienia Nameczanina. – Jeśli chodzi o nią… na marginesie mówiąc, inne gatunki stworzeń często mają dwie płcie i mówią do siebie w zależności od cech rasowych. Na stworzenia z gruczołami mlekowymi mówi się w formie żeńskiej, a na męskie osobniki z narządami męskimi w formie męskiej. Taka drobna uwaga dla Ciebie na przyszłość. W mieście część stworzeń może się na ciebie obrazić, gdybyś ich źle sklasyfikował. Nie pytaj mnie, nie rozumiem tego. To jest w każdym razie samica i do niej mów zawsze z końcówką "a". – wytłumaczył po krótce i rzeczowo. – Jeśli chodzi o nią… no cóż. – popatrzył na Lilou z tym samym perfidnym uśmiechem. – Chcesz się dostać do miasta, prawda? Za pomoc w tym rytuale na pewno mógłbym cię tam zabrać. – stwierdził. – Potrzebuję was do tego rytuału. Jeśli odmówicie, nie będę go mógł przeprowadzić. Choć de facto wystarczy mi jedna osoba do roli Vuvu. Armonic to taki mały bonus. – Allad podszedł do Evana i położył mu rękę na ramieniu. Był niemal o głowę od niego wyższy, a jego muskulatura była godna pozazdroszczenia. – Vuvu mi powiedział, nie medalion. Szkoda, że nie poszedłeś moimi śladami i nie zostałeś mistykiem. Ja bym cię wiele nauczył. Wiele więcej niż stary Bali.



______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 41
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 03, 2018 4:28 pm
Lilou uważnie słuchała Allada, analizując, która z ról byłaby dla niej najkorzystniejsza. Trochę obawiała się wcielania w postać Armonica, gdyż - jak Nameczanin wspomniał - mógł on dalej żyć i w grę wchodziłoby wstrzyknięcie części jego duszy. Z opowiedzianej historii wynikało, że... Cóż, mało kto chciałby w razie "zapłaty" za rytuał przejąć na przykład jego cechy. Mniej prawdopodobne wydały się jednak dziewczynie koszmary spowodowane odgrywaniem Vuvu, niż jego oprawcy.  Ciekawe, czy skorzystałaby również z nagrody niejakiego Kaio, czy jej nagroda to tylko jakże pasjonująca i przyjemna droga z Alladem do miasta.

- Wolałabym wcielić się w rolę Vuvu, jeśli się zgodzisz - zwróciła się do Evana spokojnym głosem.

Gdy zielonoskóry spojrzał na nią, złośliwe wykrzywiając usta w uśmiech, przewróciła tylko oczami. Chciała mu w ten sposób pokazać, że może sobie mówić co chce, ale jej to nie rusza. Wszelkie docinki czy próba udowodnienia, że jest pod jakimkolwiek względem lepszy - chciała, by spełzły na niczym, by nie dawały mu tej satysfakcji. A widziała, że to jego częsta zagrywka. Postanowiła po prostu ignorować takie zaczepki. Kiedy napatrzyła się na swój prawie równy okrąg, to przerwała mu wywód na temat płci:

- Samica to również niezbyt pochlebne określenie. Więc, w każdym razie, jestem kobietą. Kobieta - podkreśliła, żeby zapamiętali jej ostatnie słowo, po czym oparła dłonie na swojej talii, przyglądała się im i oczekiwała odpowiedzi Evana.
avatar
Evan
Liczba postów : 46
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 03, 2018 4:50 pm
Nie do końca wszystko rozumiał, to było dziwne, pierwszy raz o tym słyszy.... tak oficjalnie. Dziwnie się czuł. Cała ta sytuacja była dla niego całkiem nowa, zwłaszcza... zwłąszcza, że Allad wiedział, że drugiemu Nameczanowi nie potrafi odmówić, znał jego słabą stronę, a mimo to stał nie wzruszony do momentu kiedy do niego podszedł i złapał go za ramię.
-Pomogę Ci, wiesz dlaczego - rzekł mrużąc oczami, nienawidził czasami siebie za takie oddanie własnemu pobratymcowi, jednak było to po prostu silniejsze od niego. Spojrzał na dziewczynę i jegynie kiwnął głowę na zgodę jeżeli chodziło o "rolę" w tym rytuale.
-Więc biorę Armonic - dodał. A jego słowa na sam koniec nie wzruszyły go choć miał zamiar mu odpowiedzieć na jego "zaczepkę".
-Wybrałbym tą ścieżkę, ale wiesz - Strzepnął dłoń Allada ze swojego ramienia
-Bliżej mi rola Uzdrowiciela niż Mistyka, a poza tym myślę, że Mistrz Bali posiada więcej cierpliwości i wyrozumiałości niż Ty - rzekł patrząc mu w oczy. W tej chwili żałował, że był od niego niższy, a w dodatku o niebo słabszy. Trzeba przyznać, że tego w głębi duszy mu zazdrościł, nie samego wzrostu, a budowy ciała. Pewnego dnia kiedyś też tak będzie wyglądał. Pewnego dnia.
Sponsored content

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito