Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sob Cze 02, 2018 9:19 pm
First topic message reminder :



Van brnął przez dzikie ostępy puszczy. Nawigacja scoutera pokazywała, że do od celu dzieliło go kilka dni drogi. Drogi, w czasie której musiał zapewnić sobie wyżywienie i bezpieczeństwo. Gdzieś w końcu musiał sypiać, gdzieś odpoczywać. A przy nim nie było nikogo, do kogo mógłby otworzyć usta.

Przemierzanie lasu okazało się trudniejsze niż można by przypuszczać. Nie było tu ścieżki, którą można byłoby podążać. Musiał szukać drogi, przedzierać się przez gąszcz. Puszcza była Vanowi znana bliżej wioski, w dalszych rejonach można było spodziewać się wszystkiego…

Odgłosy tego miejsca przyprawiały o ciarki. Gdzieniegdzie słychać było dziwne wycie, czasem chrapania. Echem nosiły się dudniące łupania. Zwierzęta w dużej większości omijały mężczyznę i robiły to tak sprytnie, że trudno było je dojrzeć. Trudno powiedzieć, ile z nich śledziło chłopaka, by… być może zaatakować w czasie snu…

Van lekko zmęczony całodzienną podróżą zaczął poszukiwania miejsca, w którym mógłby odpocząć. Przedarł się przez kolejne krzaki, gdy jego uszom doszedł głos. W pierwszej chwili wydawało mu się, że to znów pohukiwanie jakiegoś ptaka. Dźwięk powtórzył się. Był cichym łkaniem. Jakby miauczącego kota czy płaczącego dziecka.

Poszedł kawałek dalej i skryty za liśćmi krzaka zauważył… to:


Coś… czego do tej pory jeszcze nigdy nie widział… Stworzenie o ludzkim kształcie. Jak on sam, nie było zielone ani nie miało czułek. A jednak wyglądało nieco inaczej niż chłopak. Miała coś, co bardzo przyciągało jego wzrok, lekkie zgrubienia na klatce piersiowej. Nosiło długie, czarne włosy, związane gumką.

Siedziało na kolanach samo w środku dzikiej, bezkresnej puszczy. Jak mogłoby przetrwać w tym miejscu? A jednak było tam w rozdartym ubraniu. Trzymało się za nadgarstek, jakby był zwichnięty. I cicho łkało.

Nagle… spojrzało swoimi błękitnymi oczami w kierunku schowanego w gąszczu Vana. Było to krótkie zerknięcie, jakby upewniało się, że coś znajduje się w tym kierunku. Natychmiast opuściło głowę i wróciło do cichego łkania.

______________________



Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018


Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Wrz 19, 2018 12:11 pm
- Daj sobie na wstrzymanie i ochłoń - rzuciła tylko, a może aż tyle w stronę Evana po tym jak się zapienił. "Moje wnioski to czysta obserwacja", pomyślała. "Nie mam zamiaru się z nim wykłócać, ale wiem swoje".

Podążyła wzrokiem za wskazaniem śladów przez Derieta. Analizowała, jak mogła przebiegać ta walka i wyobrażała ją sobie w głowie. "Chyba była bez szans", podsumowała. Lepiej mu nie podpadać, w końcu... Lilou nie miała już ogona, więc nie mogła zmienić formy na, jak on to nazwał, Oozaru. Szkoda... Ale słyszała kiedyś, że ogon może odrosnąć. Nie pogardziłaby takim dodatkiem. Już w głowie miała milion pomysłów, jak mogłaby go wykorzystywać. Zamknęła oczy i uśmiechnęła się pod nosem. "Muszę się dowiedzieć, jak przyspieszyć ten proces".

Kiedy Saiyanin przerwał ciszę, spojrzała na niego najpierw wielkimi piwnymi ślepiami. No ładnie. Mamy do czynienia z Panem Złoczyńcą. Ale po chwili jej zdziwienie opadło, gdyż przypomniała sobie, że swego czasu można było i ją zaliczyć do tej kategorii. A on... Pewnie był na to skazany, skoro w dodatku się tam urodził.

Teraz już zrozumiała. Rozbił się tutaj i pewnie nie wiedział, czy inni przeżyli. Albo wie, że nie przeżyli i został tu sam jeden. Ale czy wtedy mówiłby to jej z takim spokojem? Skoro "nie wiadomo, co będzie", to na pewno ktoś musiał przeżyć. Inaczej nie zakładałby z góry, że "coś" będzie. A może też zakładał, że ktokolwiek przeżył, nie mając pewności? Dziewczyna tak kalkulowała i myślała, co może mu odpowiedzieć, żeby też go nie urazić, ani nie rozwiać bezlitośnie jego nadziei.

- Rozumiem - powiedziała poważnie, patrząc się na niego. Nie miała zamiaru go osądzać - Przykro mi. Ja również nie trafiłam tutaj w najprzyjemniejszych okolicznościach. Jakbyś chciał porozmawiać, to się nie krępuj. Ale podejrzewam... - uśmiechnęła się lekko - ...Że możesz nie mieć ochoty. W porządku.
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Nie Wrz 23, 2018 9:18 pm
Po dłuższej chwili zza zarośli wyłoniła się sylwetka Allada. Musiał mimo wszystko zrobić pewne wrażenie na Deriecie. Był wysoki i umięśniony jak na Nameczanina, a jego oczy mieniły się jakimś dziwnym, fioletowym blaskiem. Wszystko wskazywało na to, że znał pewne sztuczki.

Nameczanin rozejrzał się, oceniając sytuację, zanim cokolwiek powiedział. Z pewnością zanotował broń i brak ubrania u Derieta, nawet, jeśli okrył się płaszczem Evana.

- Zostawiłem was tylko na chwilę i widzę, że zdążyliście zaprzyjaźnić się z jakimś leśnym ludkiem. – zażartował, śmiejąc się ze swojego żartu. – Witaj, kimkolwiek jesteś. Co tu robisz sam w środku lasu cudzym ubraniu? Czyżby żona wypędziła za kochankę w szafie?- zagadał, zbliżając się do trojga zebranych.
avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 24, 2018 3:08 am
Siedziała pod drzewem, gdy nagle usłyszała łamiące się kolejno gałązki i szeleszczące liście. Zaraz usłyszała głos mistyka. Jego oczy znów płonęły na fioletowo. Ciekawe, czy naprawdę tylko rozglądał się po okolicy...

- Nareszcie - powiedziała z uśmiechem na ustach Lilou. Zaraz, jak to... Z uśmiechem na ustach? Tak! O dziwo, ucieszył ją widok Allada. Może dlatego, że Evan był nieznośny, od kiedy ten zniknął... Wstała z miejsca, spojrzała na niego i nie wskazując nikogo palcem, powiedziała - Tu masz to swoje zwierzę.

Spojrzała na Derieta i z powrotem na Allada. "Proszę proszę, jaki mamy dziś dobry humor", pomyślała Lilou, lecz nie zaśmiała się z jego słabego żartu. Obserwowała dokładnie jego podejście do Derieta. Na szczęście nie trafił na temat o demonicy. Po co miałby o tym wiedzieć...

- Deriet chce wyruszyć z nami do miasta. Co Ty na to? - spytała ciekawa, po czym dodała - Może przyda nam się małe wsparcie.
avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 24, 2018 11:59 am
-To moje ubranie, bo leżał nago w lesie - rzekł oschle do Allada kiedy ten w końcu powrócił. Spojrzał na niego i o dziwo odetchnął z ulgą, że powrócił do nich. Co prawda złość nie minęła, ale nie mógł przecież powiedzieć w prost, że sam by się zgubił tutaj w parę sekund.
-Było by miło jak byś mi je zwrócił - dodał do małpki. Poprawił swoją torbę i sprawdził jej zawartość od tak dla pewności, choć i tak wiedział, że miał ją ciągle przy sobie. Dobrze, że chociaż jego ubranie wyschło do tego czasu i mógł założyć swoje ubranie.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Xanas
Liczba postów : 606
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 24, 2018 12:13 pm
Zanim Deriet zdążył odpowiedzieć Lilou , z krzaków wyszedł kolejny zielony ludek. Wyglądał podobnie do tego pierwszego i chyba była to osoba na którą czekali. Facet miał dobre poczucie humoru. Pewnie w wiosce robił za miejscowego śmieszka lub błazna, ale Deriet puścił uwagi mimo uszu. W końcu to był ich przewodnik, a on nie chciał próbować wyjść z tego lasu samodzielnie. Im szybciej stąd wyjdą tym lepiej.
- Miejscowe zwierzęta podarły mi ubranie. - rzekł wymijająco nie chcąc od nowa opowiadać co go spotkało. - Jeśli mógłbym z wami ruszyć do miasta, byłoby fajnie.
Nie silił się też jakoś bardzo na ukrycie tego kłamstwa, w końcu to nie było nic wielkiego. W wolnej chwili podszedł do strzepu swoich spodni i wyciągnął z nich kartę ze swoimi pieniędzmi. Pewnie przyda mu się do kupna nowego stroju w mieście.
- Jeśli ci to nie przeszkadza to oddam ci go jak tylko kupię nowe ubranie w mieście. Chyba że ci zimno i potrzebujesz go z powrotem tu i teraz. - No jesli będzie chciał go teraz, to Deriet grzecznie mu go odda.
Chodzenie nago jakoś bardzo nie sprawiało mu dyskomfortu. W końcu miał już kilka takich akcji przez zmianę w Ozzaru w przeszłości.
avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pon Wrz 24, 2018 12:37 pm
-Tak tak wybacz, źle dobrałem słowa - rzekł pospiesznie Evan. Najwidoczniej mówił w lekkim zamyśleniu i palnął po prostu jakąś głupotke bez zastanawiania, cóż zdarza się każdemu. Zrobiło mu się głupio, bo nie chciał by małpka chodziła nago, on est przyzwyczajony do zimna tego miejsca, wię to nie będzie dla niego wieki problem, gorzej dla innych osób, które nie są z jego rasy. Może być im nieco zimniej.
-Nie jest mi zimno, przyzwyczaiłem się do niego, zostaw ubranie. Jak kupisz nowe to mi oddasz - poprawił i kiwnął głową na zgodę. Cóż zapewne to byłoby niemiłe chodzić tak nago w takim zimnym klimacie, ten jego orzeszek to pewnie by się całkowicie schował z wrażenia, kto wie.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Wto Wrz 25, 2018 10:05 am

Allad skierował swój wzrok najpierw na Lilou, potem na Evana i w końcu na Derieta. Wysłuchał ich słów z uwagą. Widać było, że analizuje w głowie każde użyte wyrażenie. W końcu uśmiechnął się kącikiem ust.

- Miejscowe zwierzęta rozdarły ci ubranie do samych majtek? To zbereźniki. – Allad spojrzał kpiąco na Derieta, kierując się prosto do Lilou i kładąc jej rękę na ramieniu. – Dziękuję, że mówisz prawdę, kobieto. Doceniam. – znów odwrócił się przodem do Saiyanina. – To jest przedstawiciel rasy, która umie zamieniać się w małpę. To ta sama rasa, z której pochodził Van. – powiedział do Evana.

Van był jedyną osobą innej rasy, która żyła w wiosce nameczańskiej od dziecka. Został znaleziony przez wiekowego Mistrza Taiko i chroniony aż do jego śmierci. Dopiero później Van zdecydował się opuścić wioskę by odkryć prawdę o swoim pochodzeniu. Evan wiedział to i znał Vana dobrze, jak każdego innego mieszkańca wioski. Był to porywczy osobnik, pragnący potężnej siły. Buntownik z natury, zupełnie inny niż Nameczanie.

- Więc zagadka ryku rozwiązana. Pytaniem pozostaje, po co zamieniłeś się w małpę. I … czemu kłamiesz? – popatrzył na Derieta wyczekująco. – Może z pomocą przyjdą mi zaświaty…

Po tych słowach ciało nameczanina zapłonęło fioletowym światłem. Oczy rozgorzały tak, że już nie można było rozpoznać ich tęczówek. Wzniósł się w powietrze lewitująco. Z jego rąk wystrzeliły dwa pasma promieni, które wbiły się w ziemię. Trwało to dłuższą chwilę, po czym znów postawił nogi na ziemi i powrócił do swojej normalnej aury. Uśmiechnął się złośliwie. Pogładził się po brodzie.

- Może i mógłbym zaprowadzić cię do miasta. Co mi jednak przyjdzie z prowadzenia naznaczonego kłamcy? – odezwał się już całkiem poważnie. Jego mina stała siękamienna. – Nie wiem ile warte mogłyby być twoje słowa obietnicy, ale tak się składa, że wiem, jak usunąć to, co pojawiło się na twoim ramieniu. Jeśli oczywiście nie chcesz stracić niebawem ręki. – Allad podszedł bliżej do Derieta. – Zatem… ty pomożesz mi rozwikłać zagadkę Armonica, a ja pomogę ci dostać się do miasta i zlikwiduję znamię na twojej ręce. Umowa stoi? – wyciągnął do Derieta rękę na znak umowy.

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 606
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Wrz 26, 2018 12:03 pm
Deriet się wkurzył. Gość posuwał się za daleko i mężczyzna skrzywił się wrogo. Nie dość że rzuca w niego oskarżeiami, to jeszcze czyta mu w myślach co mu się nie podobało.
- Słuchaj mnie zielony. Nie wiem kim jesteś i o co ci chodzi, ale jeśli mam jakieś sekrety to chcę je zachować dla siebie. I NIE ŻYCZĘ SOBIE BYŚ MI CZYTAŁ W MYŚLACH! - warknął głośno.
W dupie miał co zieloniak o nim wiedział i nie zabiegał o jego pomoc. Nie dość że mu włazi do głowy to jeszcze zaczyna mu rozkazywać i stawać ultimatum? Skoro jest taki widzący to powinien wiedzieć jak skończyła ostatnia osoba która chciała mu rozkazywać.
Deriet założył ręce na piersi i patrzył na Allada wrogo.
- Nie. Demonica nie żyje więc jestem prawie pewny że klątwa nie może działać dalej, a ty chcesz mnie wykorzystać tak jak ona. A ja nie dam sobą pomiatać i nie będę ufać komuś kto włazi mi do głowy bez pozwolenia. Jesteś zbyt niebezpieczny. Bardziej od tej demonicy. Najpierw zaprowadź mnie do miasta, a najwyżej potem zastanowię się czy ci pomóc. Odwołujesz się do rzeczy wyciągniętej z mojej głowy, bez pozwolenia więc ciesz się że nie odstrzelę ci w tym momencie głowy za to naruszenie prywatności. - rzekł poważnie.
Jeśli będzie trzeba to zmieni się znów w Ozzaru i ruszy na oślep przed siebie aż w końcu sam znajdzie miasto górując nad lasem. Wolał tego uniknąć, ale jeśli będzie trzeba to tak zrobi.
- Niezłych sobie kolegów znalazłaś. Tobie też czytał w myślach i odwoływał się do twojej prywatności? No nieźle. Niech robią tak dalej, a zarobią kosę. - to ostatnie zdanie skierwał do Lilou. - Na twoim miejscu nie przebywałbym z nimi za długo o ci jeszcze zrobią pranie mózgu.
avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Wrz 26, 2018 12:37 pm
Domyślała się, że Allad nie zaufa Derietowi. Zresztą, jej też nie ufał i miał za niebezpieczną. Skinęła głową, gdy podszedł do niej i położył jej swoją wielką dłoń na ramieniu. Po co miałaby kłamać? Póki co to Saiyanin był dla niej tym bardziej... obcym. Jak sam powiedział - to, że są z jednej rasy nie oznacza, że powinni sobie ufać.

Zaraz potem Deriet okropnie się oburzył. Co tu się dziwić. Też nie była zadowolona, gdy Allad dorwał się do jej duszy. W jej przypadku powiedział nieprawdę... Co zatem z Saiyaninem? Przypomniała sobie, co Allad powiedział jej jeszcze w wiosce. "Niewinna istota, której przeznaczeniem jest dokonać krwawej zemsty ku chwale zepsutego reżimu sprzed tysiąca lat…".

- Jesteś pewien tego co zobaczyłeś, Alladzie? - zapytała spokojnym głosem tuż po tym, jak Deriet zwrócił się do niej z buntowniczą propozycją. Nie chciała podważać jego zdania, a tylko wyrazić swoje - Wobec mnie też wysunąłeś poważne oskarżenia. Wiedząc, że niosę za sobą niebezpieczeństwo dla innych, mimo wszystko postanowiłeś pomóc mi dojść do miasta... - tu zrobiła pauzę i zaczęła zastanawiać się i kwestionować wizje Allada w myślach, po czym podsumowała: - Choć ja w to przeznaczenie nadal nie wierzę.

Przeniosła wzrok z Allada na wściekłego Derieta. Miała ochotę wzruszyć bezradnie ramionami jak małe dziecko. Nie powie mu, co sądzi o Alladzie od kiedy go pierwszy raz spotkała. Również mu nie ufa. Chciała tylko trafić do miasta i to tyle. I udowodnić mu, że w ważnej chwili dokona właściwego wyboru. W końcu nie miała nic wspólnego ze wspomnianym przez niego reżimem na Vegecie. Ale to już mu mówiła. Jak również to, że całe życie spędziła na Saladzie.

- Nie sądzę, żeby to było coś, z czym warto walczyć - podsumowała umiejętności Allada, zwracając się do Derieta - A jeśli nosisz na sobie klątwę, to tym bardziej nie widzę sensu się sprzeciwiać...
avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Sro Wrz 26, 2018 12:56 pm
-Van, niemożliwe - szepnął pod nosem spoglądając na Sayainna. Zmrużył lekko oczy. Znał wszystkich w wiosce, nie pomijając Vana. On był inny niż reszta jego pobratymców dlatego też nie miał problemu by go zapamiętać, był charyzmatyczny.
-Nawet jeżeli kłamie ma swoje powody - rzucił do Allada marszcząc brwi. Dlaczego  brat Allad wszędzie szuka problemów tam gdzie ich nie ma? Nie potrafił to zrozumieć. Przygarnął Lilou mimo, że wiedział, że może być to niebezpieczne, a jego poprowadzić do miasta nie chce. Gdzie tu logika.
-Przestańcie się kłócić to do niczego nie prowadzi. Dlaczego mu po prostu nie pomożesz? Wszędzie musisz mieć jakiś interes w pomocy innym? To bezsensu - warknął w stronę Allada. Nie potrafił go zrozumieć i pewnie dlatego unikał jego w wiosce. Nie jest to możliwe z oczywistego powodu, ale rozmawia z nim tylko tyle ile było mu do tego potrzebne.
-Gdybym wiedział gdzie jest wioska sam bym was tam zaprowadził - szepnął sam do siebie i westchnął ciężko pod nosem.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Wrz 27, 2018 12:52 pm
Uśmiech nie schodził z ust Allada, gdy kolejne osoby dodawały swoje trzy grosze do zaistniałej sytuacji.

- Ehh, tak to się kończy, gdy ma się zbyt dobre serce, bracie Evanie, i chce pomóc oczekując w zamian tylko drobnej przysługi. Teraz możesz sam zobaczyć, dlaczego Nameczanie odcinają się od przedstawicieli innych ras. Agresja, zepsucie wartości społecznych… Pamiętaj, trzymaj się w życiu tylko swoich wioskowych Braci, na tym wyjdziesz najlepiej. – po tych pouczających słowach skierował się bezpośrednio do Derieta. - Skoro jesteś taki pewny siebie, to nic tu po mnie. – skwitował, podnosząc ręce w geście obojętności. – W razie czego mogę polecić ci firmę na Ziemi, która wytwarza dobre protezy. Nie warto wydawać pieniędzy na ten chłam, który proponują na Namek. – skwitował, podnosząc swój worek do góry. – Na marginesie, wykorzystywanie to korzyść jednostronna. Moja propozycja była uczciwym układem dla obu stron. No chyba, że nie zależy ci na wyjściu z lasu żywym. – zaczął odchodzić w stronę lasu. – Twój wybór, kolego. Radź sobie sam. A groźby schowaj na przyszłość, kiedy będziesz dość potężny, by się ze mną zmierzyć. Dzisiaj szkoda czasu i energii na tę potyczkę. Walka to dla mnie wyjście ostateczne z konfliktu. Brzydzę się przemocą. – stanął na skraju lasu czekając na swoich pozostałych towarzyszy. – Chodźcie, jeśli jeszcze chcecie. – powiedział i machnął do nich ręką – Nigdy nie wątp w potęgę zaświatów. Jestem całkowicie pewny, kobieto, tak samo jak w stosunku do ciebie. Kłamstwo to plugawa rzecz, która nie przechodzi przez moje usta.


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Wrz 27, 2018 1:23 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 606
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Wrz 27, 2018 1:16 pm
Gość brzmiał jak jakiś głupi sekciarz. Przebywanie z nim mogło kosztować derieta coś więcej niż tylko rękę. Taką sektę najlepiej spalić do gołej ziemi. Nie zrobi tego teraz, ale nie zapomni tej mordy. Jak tylko znajdzie resztę załogi to znajdzie go i przypomni mu na czym polega różnica między nimi. Deriet nie miał nic do zaufania, jednakże nie jest wstanie zaufać kogoś kto mami ludzi pod przykrywką przyjaźni i miłosierdzia by potem wyciągać z nich wszystko bez ich zgody.
- Powiem ci jedno zielony. Pierdol się. gadasz jak przewodniczący jakiejś sekty która pierze mózgi innym. Nie zaufałbym ci nawet jakbyś mi zapłacił. - Deriet skrzywił się mocno.
Nienawidził takich wypierdków. Nie jest zabijaką i facetem który non stop chce się bić, ale nie zapomni go. Potem upomni się o jego uwagę, nawet jeśli będzie musiał spalić ten las do gołej Ziemi. Ale wszystko w swoim czasie.
- Nie wiem czy ci już namieszał w głowie. - rzekł do Lilou. - Ale na twoim miejscu szukałbym wyjścia z lasu sam, albo ze mną. Ale jak tam chcesz.
Jeśli odejdą bez niego to przy okazji oddaje płaszcz Evanowi. Nie chce mieć długów.
avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Wrz 27, 2018 1:34 pm
Allad stał niewzruszony i uśmiechnięty, wniosek był prosty. Był pewien swoich poglądów i w nosie miał to, że oni je kwestionują. Słuchała tego, co mówi do Evana i Derieta. Może i miał po części rację. Może to między innymi przez takie zachowanie Saiyan utracono Vegetę na rzecz Changelingów. Westchnęła ciężko, gdy ten skończył mówić, a Deriet natychmiastowo się odgryzł. Podeszła do niego blisko i spojrzała na niego zrezygnowana.

- Czasem warto zagryźć zęby i zrobić coś, czego nie chcesz w imię czegoś wyższego. Jak na przykład Twoje ramię... - opuściła wzrok na jego ledwie widoczną bliznę na przedramieniu i zaraz podniosła z powrotem, żeby spojrzeć mu prosto w oczy - Uwierz mi, już raz szukałam wyjścia. Niemal odchodziłam od zmysłów. Nie każ mi przeżywać tego jeszcze raz.

Odwróciła się i skierowała w stronę Allada. Szkoda było jej Derieta, ale nie mogła nic zrobić. Na upór nie ma rady. Wiedziała, że nie ma takiej siły, żeby go przekonać. Trudno. Ona jeszcze miała do pogadania z Alladem, więc nie może w tym momencie się z nim rozstać. Zwłaszcza po tych ostatnich zdaniach zwróconych w jej stronę. Musi jej sporo wyjaśnić. I już ona tego dopilnuje. Cały czas miała w głowie, że i on ma co nieco na sumieniu. Przydałaby im się chwila sam na sam bez Evana, żeby wycisnąć z niego jak najwięcej. Nie wykluczała takiej możliwości, że mistyk nie będzie chciał mówić przy swoim bracie, w końcu mogłyby być z tego problemy w wiosce. No i pozostała kwestia tego, po co w ogóle Allad został wysłany do miasta...

Stanąwszy obok Allada, obejrzała się jeszcze za szarowłosym mężczyzną. Uśmiechnęła się trochę pokrzepiająco, a trochę beznadziejnie jednym kącikiem ust i powiedziała wyraźnie:

- Przykro mi.
avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Czw Wrz 27, 2018 5:39 pm
Westchnął bezradnie pod nosem i rozłożył ręce. Nie miał zamiaru sprzeczać się z bratem Alladem, możliwe, że miał rację. Podążył za nim w milczeniu z lekko opuszczoną głową.
-Hai hai bracie Alladzie - mruknął cicho. Sam pewnie by nie wyszedł z lasu więc sprzeczanie się w tej chwili nie miało sensu. Dalej nie rozumiał tego toku rozumowania, ale jeżeli chodzi o świat zewnętrzny miał więcej doświadczenia niż on, on sam był tutaj pierwszy raz więc zgubienie się tutaj było by tylko kwestia czasu. Spojrzał na dwójkę kątem oka. Czuł wiele emocji od złości po rozczarowanie, ale nie okazywał ich zewnętrznie. Miał pokerową twarz.
-Podróż będzie długa bracie Alladzie? - spytał po chwili z ciekawości. Jako jedyny był najbliżej niego więc mógł usłyszeć jego pytanie.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Wrz 28, 2018 1:59 pm
Podróż przez las trwała wiele, wiele dłużej niż Lilou i Evan mogli przypuszczać. Ostatnia nameczańska wioska została tak głęboko osadzona w rezerwacie, że odnalezienie jej przypadkiem przez podróżników z miasta graniczyło właściwie z cudem. Oczywiście dużo łatwiej było idąc z osady kierować się do miasta ze względu na jego ogromną skalę, jednak bez obeznania w terenie byłaby to wyprawa mogąca zakończyć się tragicznie.

z/t http://dbng.forumpl.net/t1624p25-bezkresne-laki

______________________


avatar
Xanas
Liczba postów : 606
Data rejestracji : 31/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1127/1500  (1127/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Wrz 28, 2018 2:48 pm
Deriet spojrzał na Lilou która wygłosiła smutną przemowę. Mężczyzna stał niewzruszony. Najwyraźniej była już pod wpływem tego kleryka. No ale on nie był dobrym samarytaninem i nie zmierzał jej porywac na siłę. Skoro nei chciała z nim zostać to nie, a szkoda bo miał prosty i łatwy pomysł jak się stąd wyrwać. Nie zamierzał jednak odkrywać kart przed zielonymi bo jeszcze wtedy by spróbowali mu to utrudnić. Cholera wie do czego są zdolni. na słowa Lilou która powiedziała "przykro mi" uśmiechnął się krzywo.
- Może spotkamy się w mieście, a wtedy stawiasz mi piwo. - rzekł tylko rozmasowując ramię.
Nic więcej nie powiedział i poczekał aż znikną w lesie. Mimo wszystko patrzył dokładnie w którą stronę idą. Jeśli zielony ludek nie chciał ich złapać w pułapce to powinien obrać kurs od razu na miasto. A więc jest ono w tym kierunku w którym oni poszli. A to mu wystarczyło.
Skupił się i po raz kolejny w jego ręce wyrosła kula białej energi. Cisnął ją przed siebie i wlepił w nią wzrok.
Po chwili zaczął rosnąc, a przemiana w Ozzaru rozpoczęła się. Żeby zmuszać go do tej zmiany dwa razy tego samego dnia. Upierdliwości wy moje. Po kilku chwilach zmienił się w wielką małpę która górowała nad lasem i miał o wiele większe możliwości widokowe. las sięgał mu trochę niżej niz do pasa, przez co marsz nie był dużym problemem. Upewnił się że w ręce ma swoją kartę z kasą.
Po prostu zaczął biec w kierunku w którym udali się nameczanie i dziewczyna. Zaufał że tam będzie miasto. Postawił wszystko na jedną kartę.
Na początku biegł dosyć żwawo, ale las tak szybko się nie kończył. Po kilku godzinach w końcu dotarł jednak do jego obierzy. Skoro on przy takim tempie dotarł tu tak późno to pewnie wyprzedził tamta grupkę. Był zmęczony i obolały, ale musiał dostać się do miasta. Wytężył wzrok i na horyzoncie zmajaczyły mu budynki.
- No Nareszcie. - mruknął i skoro wiedział gdzie iść to anulował przemianę. Wolał się nie pokazywać w formie Ozzaru armii tego miasta.
Gdy wrócił już do swojego pierwotnego kształtu zaczął iść w stronę budynków. przemiana i długa droga wycieńczyła go. Ledwo trzymał się na nogach, ale nie spocznie póki nie dostanie się do miasta. Krok za krokiem.

Z/T Miasto
avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

on Pią Wrz 28, 2018 3:12 pm
Westchnął pod nosem i podrapał się po głowie, szli i szli jakby końca nie było. Pokręcił głową na boki miał nadzieję, że chociaż podróż będzie w miarę szybka, a tu dupa. Będą pewnie szli pół dnia albo nie wiadomo ile aż w końcu dojdą na miejsce. Evan szedł w milczeniu, jedynie ciekawski rozglądał się na boki, będąc tutaj po raz pierwszy w życiu, chciał zapamiętać jak najwięcej szczegółów.

z/t do bezkresne łąki

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

Sponsored content

Re: Gdzieś głęboko w środku lasu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito