Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Lodowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Lodowiec   Sro Maj 30, 2012 3:08 pm

First topic message reminder :


Najzimniejsze miejsce na świecie, idealne do treningu odporności. Podobno mieszka tu potężny pozaziemski wojownik zła skuty w lodzie, jednakże turyści prędzej by uwierzyli w lodowego smoka, więc powoli zanika ta legenda, że kto podgrzeje atmosferę w tym miejscu i to dosłownie, zginie z rąk oszalałego złoczyńcy, nie potrafiącego odnaleźć się w tych czasach.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Lis 26, 2013 1:15 pm

W dalszym ciągu była pogrążona w agonii i depresji. Śnieg, który zewsząd przysypał jej postać, przestał yć dla niej ważny, beznamiętnie strzepywała go jedynie z twarzy, aby zachować widoczność. Liczyła się z tym, że może nie dolecieć, możliwością zginięcia po drodze, lecz nie interesowało ją to. Była pogodzona z tym, że ktoś tak zły jak ona nie powinien mieć prawa do życia jako bóg, taka istota wyższa powinna zginąć. Coś jednak pchało jej ciało do lotu i po długim czasie lotu dotarła do jaskini. W jej dłoniach pojawiły się ki blasty, którymi rzuciła w głąb wejścia, upewniając się, że nikt w środku jej nie zaatakuje, po czym stanęła na podłożu i weszła do środka. Śnieg od razu opadł z jej ciała, pozostawiając sporą kałużę u jej nóg. Wzruszyła ramionami i rozpoczęła wędrówkę.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Lis 29, 2013 5:22 pm

Kaede przemierzała szerokie korytarze jaskini. Im szła dalej, tym było bardziej ciemno. Co chwilę dało się słyszeć jakieś dziwne dźwięki, skrobanie, piszczenie, ciche huki. Zapewne roiło się tu o różnorakich zwierząt. Raz Bogince mogło wydawać się, że coś przeleciało jej tuż nad głową. Wszystko to jednak to było nic w porównaniu ryczeniem jakie rozległo się w głębi groty. Coś szło, a w zasadzie sunęło w stronę Przybocznej Kaioshina. A był to...
Taki oto zwierzaczek:
 
...ogromny, kilkunastu metrowy robal-olbrzym. Pozostawiając za sobą oślizgłą, cuchnącą maź, zbliżał się do Kaede, aż wreszcie zatrzymał się przed nią. Chociaż ciężko było je zlokalizować, to coś najwyraźniej mało oczy, gdyż pochyliło przednią część ciała i zatrzymało się na poziomie Shinki w celu obserwacji spotkanego celu. Ponownie zaryczało, ochlapując ją tą dziwną substancją.

OCC:
Zapewniłem Ci towarzystwo, żebyś nie czuła się samotna Very Happy
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Gru 01, 2013 1:37 pm

Leciała cały czas w ciemność, co oczywiście nie mogło skończyć się dobrze. „Kurde, czego ja tam szukam?” zadała sobie pytanie, lecz było już za późno na mądrą odpowiedź, coś jej towarzyszyło i czuła to wszystkimi swoimi zmysłami, coś dość silnego jak na Ziemię. Usłyszała coś dziwnego i dreszcz przeszedł po jej plecach. Przełknęła głośno ślinkę, a depresja nagle zniknęła, pojawił się natomiast lęk czy przeżyje, a przecież już od jakiegoś czasu uważała, że nie ma znaczenia. Nie było czasu na dalsze przemyślenia, bo z ciemności wyłonił się straszny i obrzydliwy potwór. To nie było miłe zwierzątko jak te misie, zdecydowanie nie skusiłoby się ciastkami… Chociaż może… Zadziwiająco niebiance wróciła trzeźwa ocena sytuacji, potworek pilnuje swego domu, a to znaczy… Że jest ich tam na pewno więcej?! „Spadam stąd…” pomyślała i przeszła do realizacji genialnego pomysłu, wrócić w drogę powrotną. Adrenalina z pewnością dodawała jej sił, gdy najpierw podskoczyła i kopnęła z pół obrotu bestie tuż powyżej otwartej poszczy, a potem poleciała w kierunku wyjścia, pewnie burza śnieżna już ustąpiła. Chciała w to wierzyć, a gdyby sobie nie poradziła… Zawsze może zawołać Kaioshina, w końcu to w jego interesie jest to, żeby przeżyła. Tylko tyle zdążyła wymyśleć w stresującej sytuacji, gdy potwór opryskał ją czymś dziwnym. Leciała tyłem w kierunku z którego przyszła, a dłonie ułożyła do wykonania techniki RED. Niby rozsądnie byłoby walnąć w sklepienie, ale gdy to wykona pewnie zamknie się tutaj, lub spowoduje lawinę, która przykryje wyjście z groty. „Może lepiej nie energetycznie…” pomyślała, lecz było już za późno utworzyła się kula energii przed jej łapkami, a z niej wylatywały niczym z karabinu maszynowego ki blasty w kierunku robala. Zaczęła się desperacka walka o przetrwanie. Kaede użyła całej swojej zdolności do manipulacji energią, aby celować tylko w robala, a nie ścianki groty, właściwie to utworzył się pojedynczy strumień energetyczny zbudowany z setek blastów. Starała się trafiać w paszczę, z której w dziwny sposób wystawały ostre kły. Nie wiedziała, czy ostre, ale na takie wyglądały, w każdym bądź razie nie może w nie wpaść. Chciała też trafić w oczy przeciwnika, ale liczyła na to, że gdy dostanie odpowiednio mocno, to odechce mu się walki. Oby tak było…
OCC:
Atak potężny w niego i REDem go- 980+820=1728 dmg
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Gru 02, 2013 10:23 pm

Robal nie dawał za wygraną i gonił Kaede aż do samego wejścia jaskini. Nie zniechęcały go nawet energetyczne pociski posyłane z szybkością karabinu maszynowego. Przyjmował je na siebie, warcząc przy tym nieprzyjemnie, lecz sunął dalej. Wkrótce jego twarda skóra, a w zasadzie pancerz, naznaczona była licznymi odbarwieniami po ataku Boginki. Wrócili do początku. Zamieć na zewnątrz trwała w najlepsze. Przyboczna stanęła przed wyborem, wyjść na ten lodowaty mróz czy zostać tu z obrzydliwym olbrzymem? Rozmyślania przerwał jej głośny huk. Z sufitu zerwały się 3 długie i ostro zakończone stalaktyty. Nim Kaede zdążyła podjąć jakąkolwiek akcję, robal rzucił się na nią i... zasłonił przed kolcami. Pancerz w 3 miejscach został przebity, z ran zaczęła się sączyć ciemnozielona substancja, zapewne krew. Monstrum zaryczało kilkukrotnie z bólu, lecz po chwili nieco się uspokoiło i znowu spojrzało na nieznajomą. Tym razem jednak zaczęło wydawać z siebie inne dźwięki, przywodzące na myśl mruczenie kota. W dodatku cała seria odnóży poruszała się żywo, zupełnie jakby robal się cieszył. Co to może oznaczać?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Gru 03, 2013 6:49 pm

Znowu błąd?” popatrzyła smutno na zaistniałą sytuację, strzepując z siebie dziwną substancję, którą wcześniej opluł ją robal. Odebrała to jako atak, co było przecież normalne, więc czemu teraz potwór postanowił ją chronić? „To wszystko jest bez bezsensu!” krzyknęła w myślach, czując jak jej serce znowu zostaje rozdarte z bólu miłości. Przecież wcale nie chciała nikogo skrzywdzić, a to bez wątpienia jej pociski spowodowały obsunięcie się skał. Skąd miała wiedzieć, czy jest bezpieczna, czy nie? Do tego pogoda wciąż była fatalna, na tyle, że miała pewność, iż nie przetrwa na zewnątrz. Znowu zraniła niewinne stworzenie? Spojrzała z litością na robaka, próbując zgadnąć co się właśnie wydarzyło, lecz nie była w stanie dojść do żadnych konstruktywnych wniosków.
-Tylko leż grzecznie.- powiedziała do robala i odrzuciła na bok głazy, które leżały na ciele potwora. Wysiłek był zdecydowanie ponad jej siły, tak dużo wydarzyło się w jej głowie i sercu, że zmęczona wysiłkiem padła nieprzytomna tuż obok bestii, wciąż pozostając w grocie.
W głowie Kaede
Leciała w dół z ogromnej przepaści, wokół była tylko ciemność i czarne motyle lecące obok w kierunku, w którym spadała. Jednocześnie nie była w stanie wyhamować, lub lecieć w przeciwnym kierunku. Jej ciało było w totalnym bezładzie. „Umieram?” zadała sobie pytanie, czując błogość i uwolnienie z trosk. Teoretycznie i tak trafi do swojego domu… Nie, ona nigdy nie miała domu, zawsze była samotna w raju, a miejsce, do którego wszyscy chcą po śmierci trafić, było raczej jak więzienie. Spadała jeszcze głębiej, a jej serce napełniało się żalem. Właściwie to jej życie to wieczna samotność. Nagle spotkała swoje złowrogie oblicze, własną złą naturę.
-Znowu ty?- zapytała obojętnie, gdy zła Kaede zaczęła zupełnie płynnie poruszać się koło niej.
-Nie ja, ty.- odpowiedziała z uśmieszkiem satysfakcji rysującym się na ustach. –Widzisz co ci przyszło z tej dobroci? Chciałaś uwolnić od nienawiści wszystkich, a tak naprawdę nikt cię nie kocha, mogłabyś nie istnieć. Potwór taki jak my, rodzi tylko zło, zabiłaś niewinne stworzenia.- rzuciła szereg oskarżeń, po czym wchłonęła się ponownie do ciała Kaede, tworząc jedność z nią. Serce bogini było całe pogrążone w żalu do samej siebie i w przekonaniu, że to już koniec jej misji, do niczego się nie nadaje. Jedyne czego pragnęła to pogrążyć się w niebycie.
Niespodziewanie z drugiej strony pojawił się przed nią cień przepięknej postaci, cały zrobiony ze złotych motyli i świecący złotą aurą. Kaede spojrzała na nią ze strachem, czując ogromną miłość serca nieznajomej. Była tak czysta i piękna… Nawet niebianka za swoich najlepszych lat, nie mogła równać się z równowagą i harmonia, którą symbolizowała nowa zjawa.
-Kim… Kim jesteś?!- krzyknęła ze strachem, próbując zasłonić się przed blaskiem złotej aury, ale jej ciało pozostawało w bezwładzie.
-Kaede.- zawołała piękna nieznajoma.
-Skąd znasz moje imię? Kim jesteś?- odpowiedziała Kaede, czując jak z oczu zaczynają płynąć jej łzy, głos obcej był taki ciepły i pełen dobroci. –Błagam nie… Nie zasługuję na to światło…- ciągnęła dalej, kuląc się w locie. Coś dotykało jej serca, łagodząc duchowe zranienia, ale buntowała się przed tym, czując się niegodna łaski.
-Spokojnie moje dziecko, jestem twoją matką.- odpowiedziała łagodnie, a jej złote motyle otuliły całe ciało Kaede.
-Matką? To nie możliwe… Jesteś bardzo miła, ale przecież my… Przecież shini rodzą się jako owoce… Ja też powstałam ze złotego owocu…- zaprotestowała, lecz uniosła głowę, a w jej spojrzeniu pełno było strachu i tęsknoty.
-Jestem duchem drzewa, które wydaje te owoce. Pamiętam o wszystkich moich dzieciach, dlatego chcę pomóc teraz tobie.- ciało dziewczyny zostało zawieszone w ciemnej próżni. –Nie wszystkie moje dzieci chcą tego co ty, obserwowałam cię od zawsze i chce ci powiedzieć, że kocham cię. Kocham to jaka jesteś, jakie masz pragnienia i to jak starasz się dasz siebie innym.- po raz pierwszy ktoś powiedział dziewczynie, że ją kocha, zaczęła płakać jak dziecko, nie mogąc powiedzieć żadnego słowa, podczas gdy złote motyle przytuliły ją jeszcze mocniej. Czuła się jak w magicznym kokonie, jak bezradne dziecko i chciała tego bardziej niż czegokolwiek. Pierwszy raz poczuła, że komuś na niej zależy. –Raz na miliard lat wybieram moje dziecko, które przejmie moją mądrość i będzie chciało poświęcić swoją osobę dla innych. Tym razem chcę wybrać ciebie, zgodzisz się na to?
-Tak mamo.- wyszlochała dogłębnie wzruszona. Uśmiech znowu pojawił się na jej ustach, co było rzadkością ostatnimi dniami.
-Teraz śpij, narodzisz się na nowo. Twoimi dziećmi zajmie się twój sobowtór, ty natomiast jak tylko wykaraskasz się z testu Wszechmogącego, udaj się w miejsce odosobnienia, tam przez trzy lata nauczę cię wszystkiego. Gdy obudzisz się, pamiętaj że zawsze jestem blisko, kocham cię córeczko.
-Ja ciebie też mamo.
W grocie
Zdołała otworzyć oczy, lecz nic więcej. Potwór koło niej szybciej odzyskiwał siły, zdawało się, że nie jest z nim tak źle. Teraz albo ją zje, albo… Albo nie miała pojęcia co, ale czuła się kochana przez kogoś i wiedziała, że teraz mama zajmie się wszystkim. Uśmiechnęła się z błogością i ponownie straciła przytomność. „Musze trochę pospać…
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Gru 04, 2013 11:04 pm

Kaede straciła przytomność. Upadła na ziemię, nie budząc się przed kilka godzin. Po jakimś czasie zamieć na zewnątrz ustała, co nie zmieniało faktu, iż nadal było cholernie zimno. Robal był mądrzejszy niż się mogło wydawać. Wyczuwał, iż temperatura ciała Shinki spada i jeśli tak dalej pójdzie to wychłodzi się na śmierć. By temu zapobiec, zwinął się wokół jej ciała, by ją ogrzać. Boginka będzie miała niespodziankę, gdy w końcu otworzy oczy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Gru 06, 2013 2:30 pm

Ocknęła się cała i zdrowa. „Dzięki mamo.” Pomyślała z uśmiechem, przeciągając się. Było jej dziwnie ciepło, lecz po chwili zrozumiała co jest źródłem tego poczucia. Zamrugała kilka razy ze zdziwieniem, przyglądając się robalowi, który po spostrzeżeniu, że się ocknęła odwinął się i pozwolił jej wyjść z kokonu.
-Dzięki kolego…- powiedziała, strzepując z siebie dziwny śluz pozostawiony przez nietypowego znajomego. –Wygląda na to, że na zewnątrz nie jest zbyt fajnie. Chyba nie lubisz stąd wychodzić co?- była pogodna i optymistycznie nastawiona. Co prawda towarzysz był przerażający, ale nie zjadł jej do tej pory, a przecież jest też chroniona przez swoją mamę. Zastanawiała się przez chwilę co powinna zrobić, aż przypomniała sobie idiotyczne bajki oglądane przez dzieci. W myśl autorów tych absurdów, jak się dostatecznie długo kopie w ziemi, to w końcu wyląduje się w ciepłym kraju. Spojrzała ponownie na kolegę. „A co mi tam…” wzruszyła ramionami i zaczęła lecieć spokojnym tempem w głąb ziemi. –Odprowadzę cię tam gdzie się spotkaliśmy, może warto zejść jeszcze niżej…- rzekła do Robala.
Poszli w długą. Nuciła sobie po drodze radosną melodyjkę, myśląc o złotych motylach towarzyszących mamie.
-Jak masz na imię?- zapytała po pokonaniu sporego odcinka. Robal oczywiście nie odpowiedział. –Będę mówiła Kuzuru, może być? Ja jestem Kaede.- dodała po chwili, nie przestawając nucić radosnej melodii. „Ciekawe co mnie czeka na dole…
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Gru 09, 2013 10:33 pm

Szli wgłąb jaskini, schodząc coraz niżej. Kuzuru kroczył dumnie przy Kaede. Pomimo strasznej aparycji, sprawiał wrażenie potulnego jak baranka. Naturalnie nie odpowiedział na słowa Boginki, gdyż nie potrafił mówić, lecz chyba polubił swe imię, gdyż ponownie wydał z siebie to charakterystyczne mruczenie. Dotarli do miejsca gdzie było bardzo ciemno. Co ciekawe od jakiegoś czasu robiło się coraz cieplej. Czy miał to związek ze schodzeniem coraz bardziej w dół i oddalaniem się od mrozu panującego na zewnątrz? A może...

W oddali dało się widzieć jakieś światła. Im byli bliżej, tym robiło się jaśniej. W końcu zobaczyli co jest źródłem owej anomalii - kilkadziesiąt metrów dalej, w długiej, szerokiej i wysokiej grocie znajdowało się... mini-miasteczko! Kilka domów, miejsce na narzędzia i coś na wzór ogrodu. Na zewnątrz nie było nikogo. Kuzuru zaczął się dziwnie zachowywać. Drżał i cofał się do tyłu, jakby bał się tego miejsca.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Gru 10, 2013 10:55 am

O…” pomyślała, widząc niesamowite zjawisko ktoś zamieszkiwał dno skały, ale po cholerę… Przypomniała sobie wszystkie piękne miejsca, które znała i próbowała zestawić nowo odkryte z tymi wszystkimi. Wypadło blado.
-Kuzuru, niezbyt łapie czemu mnie tu zabrałeś, ale poczekaj tutaj i nie rzucaj się w oczy.- spojrzała na robala, wydawało jej się komiczne, że na jego przerażającym obliczu dało się zauważyć strach. „Kurczę co za bestie mogą tu mieszkać…” lekki dreszcz przeszedł jej po plecach, lecz nagle w oddali ujrzała złote motyla. Uśmiechnęła się szeroko, wylewając na zewnątrz całą miłość jej serca, trzeba uspokoić nowego znajomego, a nic tak nie koi jak miłość bogini. Poklepała Kuzuru po ciele, dodając otuchy. –Po prostu zostań tu, tam skąd pochodzę złoczyńcy zostają na wieczność.- pomyślała o tym czego doświadczała w piekle, przecież nie może być gorzej. Ukryła swoją ki do minimum i ruszyła przed siebie, żeby odkryć nieznane.
Weszła w osiedle, postanowiła zachowywać się normalnie jak każdy kogo spotka, ot normalna przechadzka stałego bywalca. Miała nadzieję, że niebawem dowie się co i jak. Proste dedukcja wskazywała na oczywiste szczegóły. Ktoś tu żyje i pewnie bardzo boi się takich jak Kuzuru. Nic dziwnego, ona też się bała. Pewnie gdy tylko się pojawia, wpadają w panikę i zaczynają atakować. Może dom robala jest jeszcze dalej? „A właściwie to jak tutejsi mieszkańcy zbudowali sobie tutaj domy?” jej nos do szukania problemów, właśnie się rozkręcał.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Gru 14, 2013 12:47 pm

Kaede przechadzała się po wiosce, gdy nagle rozległ się świst i pomiędzy jej stopy wbiła się długa, ostro zakończona włócznia. Trudno było zgadnąć, czy ktoś minimalnie chybił, czy też ma doskonałego cela i było to ostrzeżenie. Wtem w polu widzenia Przybocznej pojawił się człowiek. Mężczyzna, przypominający eskimosa, lecz odziany w nieco cieńsze ubrania. W dłoni dzierżył jeszcze jedną włócznię, gotów w każdej chwili i ją posłać w stronę intruza. Patrzył z mieszaniną złości i strachu na Boginkę.

- Kim jesteś?! Co tu robisz, dlaczego zakłócasz Nasz spokój?!

Pozostali mieszkańcy osady kryli się w domkach, przez okna było widać ich poruszające się niespokojnie sylwetki. Kuzuru wycofał się i ukryty za jakimś ogromnym głazem obserwował sytuacje z daleka.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Gru 18, 2013 11:34 am

-Witaj!- odpowiedziała radośnie, podnosząc dłoń w geście przywitania. Postanowiła, że uda iż nie zauażyła włóczni, która o mało co, zakończyłaby jej żywot, lecz postanowiła że utrzyma wyciszony poziom mocy i będzie się trzymała na baczności. Z jej buzi promieniował uśmiech, a z oblicza boska aura miłości. –Jestem zaginionym wędrowcem, uratował mnie gigantyczny robal przyprowadzając tutaj. Na zewnątrz bym z pewnością zginęła. To udomowiony gatunek?- wyjaśniła swoją sytuację, mając nadzieję, że będzie w stanie również rozwiązać problem Kuzuru, chwaląc go lokalnej społeczności. –Przepraszam, że nachodzę, na zewnątrz panuje burza śnieżna, a ja jestem już parę dni na pustkowiu. Może mogłabym zostać tutaj chwilę? Mogę odwdzięczyć się pracą, jestem bardzo silna.- kontynuowała swoją opowieść. Była zafascynowana znaleziskiem, może mogłaby poznać tutejszą społecznością i zżyć się z nimi. Może mogłaby obdarować ich ciastkami i sprawić radość całej wiosce. Teraz gdy jej mama pilnowała każdego jej kroku, była przekonana o byciu bezpieczną i kochaną, jej oblicze znów zajaśniało przez falę życzliwości, która przepełniła jej serce. Złote motyle wzleciały od jej ki i poleciały do domów ludzi zamieszkujących ten teren, na znak pokoju z którym przyszła Kaede. Kto by pomyślał, że można żyć w takich warunkach i na takim odludziu. Może potrzebują pomocy?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Gru 20, 2013 12:48 pm

Mężczyzna, najwyraźniej przywódca osady, patrzył uważnie na każdy ruch Kaede, gdy ta zbliżała się w jego stronę. Ręka dzierżąca włócznie drżała lekko, jakby tylko czekała by rzucić bronią. Na wzmiankę o gigantycznym robalu twarz jej rozmówcy pokryła się potem.

- Wielki robal Cię tu przyprowadził? - spytał ze strachem - Gdzie on teraz...

Zaczął rozglądać się we wszystkich kierunkach i w końcu zauważył Kuzuru. Nie było to trudne, jako że stalagmit za którym się ukrył zasłaniał może połowę jego cielska. Wódź przez kilka sekund wpatrywał się w niego ze strachem, po czym odwrócił się w stronę domków i krzyknął ile sił w płucach:

- Osoroshī wāmu! Kolejny Osoroshī wāmu przyszedł zniszczyć Naszą wioskę!

Pozostali mieszkańca zareagowali natychmiast. Nie minęło 10 sekund, a z każdego domostwa zaczęli wybiegać ludzie, zarówno kobiety jak i mężczyźni, trzymając w dłoniach włócznie, kusze, łańcuchy lub inne formy broni. Natychmiast rzucili się w stronę robala.

- Obronimy wioskę za wszelką cenę! Naprzód!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Gru 21, 2013 8:06 am

-Nie! Stójcie!- krzyknęła głośno, przerażona tym, że Kuzuru może stać się krzywda. Ludzie jednak już podjęli kroki, w ich mniemaniu obronne. Spojrzała na robala, który wciąż drżał ze strachu. Zrobiła poważniejszą minę i poleciała jak najszybciej w stronę olbrzyma, wyprzedzając wszystkich mieszkańców wioski. Gdy stanęła przed Kuzuru, zaczęła głaskać go delikatnie, pokazując tubylcom, że to wcale nie jest niebezpieczna bestia.
-Już dobrze malutki.- powiedziała do niego, powodując, że jej aura miłości rozlała się po całej okolicy. Miała nadzieje, że dobroć bogini ukoi serca przywódcy i jego ludzi. Gdy jednak wciąż szli z włóczniami, wyciągnęła przed siebie wolną dłoń i wystrzeliła ki blasta dwa metry przed człowiekiem, który podszedł najbliżej. Naturalnym odruchem ludzie odsunęli się i spojrzeli zdziwieni na zaistniałą sytuację.
-Tak lepiej.- powiedziała, korzystając z chwili spokoju. –Ej ludzie, ten robal boi się was bardziej niż wy jego, nie zrobi wam krzywdy, przecież głaszczę go jak udomowione zwierzę.- aby udowodnić moc słów, znowu pogłaskała pupila. –Przygarnijcie go, z pewnością będzie bardzo pomocny, lub dajcie mu przejść przez wioskę i dołączyć do swoich, może tak w głębi jest ich dom? Może po prostu chronią swojego miejsca?- wszystkie słowa wykrzyknęła na tyle głośno, żeby każdy usłyszał i przyjął jej argumenty. „Oby się udało…
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Gru 29, 2013 2:44 pm

Przywódca eskimosów spojrzał na Kaede ze złością. Nie śmiał jednak wyrzucić włóczni ani w nią, ani w Kuzuru w obawie, iż kolejny Ki Blast trafi już do celu. Gdy przemówił jego głos drżał lekko z emocji.

- Ty nic nie wiesz... nie jesteś świadoma.... Przychodzisz tu i próbujesz ułożyć Nam na nowo życie. Te potwory od wieków niszczyły Nasz dobytek, pożerały Naszych przodków. Nauczyliśmy się bronić, jesteśmy w stanie zminimalizować wyrządzone przez nich szkody. Ale one nadal próbują i będą próbować. Twoje słowa tego nie zmienią. Odsuń się i pozwól Nam zająć się tą bestią, zrobimy to po Naszemu.

Pozostali unieśli włócznie i pozostałe bronie, gotowi w każdej chwili zaatakować. Kuzuru obnażył kły, lecz nie zaatakował, nadal ukrywał się za głazem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Sty 03, 2014 12:30 pm

Tupnęła ze złością w ziemię, powodując lekką dziurę w ziemi.
-Ani mi się ważcie rzucić włócznią.- powiedziała stanowczym głosem, posyłając groźne spojrzenie społeczności. –Jestem wielką bohaterką i lekiem na wasz zakichany problem. Przypuszczam, że osiedliliście się na terenie tych robali, więc chronią to co ich. Ale ja i Kuzuru rozwiążemy wasz problem.- pokazała na robala stojącego za nią i zaczęła wątpić w sens swojej wypowiedzi. Bo niby co, pójdzie do gniazda i załatwi wszystkie robale? –Ktokolwiek próbował, żyć z nimi w przyjaźni?- zapytała po chwili przyjaznym głosem. –Ten tu za mną boi się was bardziej, niż wy jego…- dała chwilę na zastanowienie się zebranej gawiedzi.
-Chodźmy na herbatę i opowiecie mi jak tu trafiliście i jak zrodził się problem. Obiecuję, że coś wymyślę.- zakończyła, posyłając wszystkim swój czarujący uśmiech i rozsyłając wokół aurę miłości, naturalną dla jej boskiego stanu.
-Kuzuru, poczekaj tutaj i nie rób gwałtownych ruchów. Że też nie możesz mi powiedzieć, lub pokazać w czym naprawdę tkwi problem…- zwróciła się do bestii czającej się za skałą. „Kaioshin nie masz jakiegoś słownika z robaczego na nasze?” skierowała myśl do szefa, mając nadzieję, że coś w końcu pomoże.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Sty 04, 2014 10:00 pm

Widać było, że Eskimosi czują respekt do Kaede, choć mogło to być po prostu spowodowane strachem przed nią. Żaden nie śmiał rzucić włócznią. Wpatrywali się w nią, słuchając z uwagą każdego słowa wypływającego z jej ust. Po jej wypowiedzi, oczy wszystkich zwróciły się w stronę przywódcy. Niektórych chyba przekonała, chociaż byli i tacy, którzy łypali groźnie na Kuzuru.

- Z nimi nie da się zaprzyjaźnić - rzekł w końcu wódź - to nie są pluszowe misie, to żądne krwi potwory, które niszczą wszystko na swej drodze. Uważasz, że jesteś w stanie rozwiązać problem z którym borykamy się od pokoleń? Szczerze w to wątpię.

Rozejrzał się po tłumie. Kilka osób nieśmiało pokiwało głową, jakby zachęcając go by wysłuchał co Boginka ma do zaoferowania. Niektórzy szeptali między sobą, wymieniając uwagi. W końcu odezwała się jakaś młoda kobieta, stojąca z przodu.

- Tato, myślę że nie zaszkodzi poradzić się tej Pani. Chyba już zauważyłeś, że to nie jest zwykły człowiek? Oczywiście nie miałam nic złego na myśli, chodzi o Pani nadzwyczajne zdolności - dodała szybko patrząc na Kaede - Może znajdzie jakieś ciekawe rozwiązanie.

- Dobra - odrzekł przywódca po chwili namysłu - ale niech ktoś zostanie i go pilnuje. Wasza czwórka - wskazał grupę rosłych mężczyzn - nie atakować, chyba że sam się na Was rzuci.

Następnie udał się do swojej chaty, gestem dłoni nakazując Bogince by poszła za nim. Weszli do małej izby. Starzec wskazał krzesło przy stoliku, sam przy nim siadając. Po chwili pojawiła się jego córka, która natychmiast zajęła się robieniem herbaty.

- Proszę - rzekła stawiając na stoliku 3 parujące kubki, oraz talerz ciastek - Mam na imię Netsu, a to mój Ojciec, Suzushi - przedstawiła się z lekkim uśmiechem, siadając na krześle.

Wódź cały czas wpatrywał się uważnie w nieznajomą. Wziął swój kubek i ostrożnie upił łyk. Dopiero wtedy zaczął mówić.

- Sprawa ma się tak. Nasi przodkowie zamieszkiwali kiedyś odsłonięte tereny. Wznosili specjalne budowle, które chroniły ich przed mrozem i chłodnym wiatrem. Po kilku latach życia w spokoju zaczęły ich atakować te stwory - Osoroshī wāmu, tak je nazywamy. Przez kilka pokoleń toczyli z nim wojny, raz udało się przepędzić robala, raz robal masakrował wioskę zabijając mieszkańców i zjadając większość zapasów żywności. W końcu zapadła decyzja o przeniesieniu się w inne miejsce. Wybór padł na te jaskinie. Lecz te cholerne potwory przylazły tu za nami i wszystko zaczęło się od nowa. Nauczyliśmy się jak się przed nim bronić, udało Nam się odeprzeć kilka ostatnich ataków, ale nie możemy tak w nieskończoność. Albo my albo oni! - nagle uderzył pięścią w stół - jeśli nie uda Nam się ich wytępić to w końcu dobiorą Nam się do skóry.

Zapadło milczenie. Wódź dopił herbatę, wstał i podszedł do okna, najwyraźniej sprawdzając co robi Kuzuru. Następnie wrócił do stolika, usiadł ciężko i spojrzał spode łba na Kaede.

- No więc? Wpadłaś na jakiś cudowny sposób jak Nas wyciągnąć z tego bagna?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Sty 05, 2014 10:38 pm

Zrobiło jej się dziwnie, że młoda tak łatwo rozszyfrowała, że nie jest człowiekiem. Minę zażenowania, szybko jednak zmieniła na minę super herosa. A co, trzeba roić pozory, że wszystko jest pod kontrolą, zwłaszcza że cześć ludzi przekonała do swoich racji. Szybko też pojawiła się oferta gościny i wyjaśnienia wszystkiego.
-Kuzuru zostań tu i bądź grzeczny!- powiedziała dosadnie do robala, głaszcząc go i pokazując palcem miejsce, w którym ma zostać. Po tych słowach udała się do domu wodza. Było jej żal przestraszonego towarzysza, któremu towarzyszyli niezbyt przyjaźni ludzie.
Po wysłuchaniu historii wyniszczającej rywalizacji pomiędzy ludźmi, a potworami, dość łatwo wpadła na pewne wnioski. Kiwała głową z empatią, mruczała dając do zrozumienia, że rozumie stanowisko przywódcy.
-Słuchajcie Ludzie. Wojny maja bardzo przykre skutki. Wy tępicie ich, oni was. Wy zbieracie żywność i oni. Tylko pytanie. Wiecie, co jedzą te robale?- podstawa to wilk syty i owca cała. Musiała załagodzić tendencje panujące wśród społeczności. -Jedną z możliwości jest koegzystencja. Jeśli jedzą, to czego wy nie ruszacie... To możecie z czystym uśmiechem zdobywać dla nich to co jedzą, dawać im w formie przekupstwa, a okażą się nie lada kompanami. Z tego co mówisz, atakują was dla jedzenia... Może warto się zainteresować, co jedzą i co za tą dobroć mogą oferować w zamian... To są robaki, więc mogą pomóc w drążeniu Tuneli w zamian za jedzenie. Pozwoli wam to zatrudnić więcej robotników do zbierania żywności, a mniej do rozrostu budowli.- przerwała swój wywód, patrząc czy na pewno rozumieją, po czym dopowiedziała jeszcze. -Mogą też robić jako siła pociągowa, przecież ten tam, uratował mi życie i w chwili wycieńczenia doprowadził do was. Ale jest też druga opcja. Jeśli jedzą to co wy... to nie możecie im pokazać jakiegoś wspaniałego miejsca obfitującego w tą żywność, a jednocześnie na tyle daleko od was, że was nie będzie to dotyczyć? Jeśli jest to ich stare terytorium, to oferuję się na misję pogadania z Ich królową, bo pewnie takową mają, tylko po to, aby pomogli wam się przenieść w inne miejsce mlekiem i miodem płynące....- zrobiła kolejną przerwę, z dumą wskazując na siebie jako nadludzką bohaterkę. -Jednak najlepszym wyjściem jest to, że to robaki. Te tereny zapewne znają jak własną kieszeń. To czemu nie mogliby wam pokazać czegoś ciekawego, co mogłoby was zainteresować? Takie pomysły, wybieraj.- skończyła patrząc z dumą na zdębiałe oblicze zacofanego tubylcy.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Sty 12, 2014 10:00 pm

Wódź wysłuchał co ma do powiedzenia Kaede. Prychnął kilkakrotnie, lecz nie przerywał Bogince, głównie dlatego, iż przy pierwszej próbie jego córka rzuciła mu ostre spojrzenie. Ponownie wstał i podszedł do okna. To najwyraźniej było coś w rodzaju rytuału, który powtarzał, ilekroć stawał przed trudnym wyborem.

- Koegzystencja z tymi potworami, tak się nie da... - mruknął pod nosem, nadal wpatrując się w krajobraz na zewnątrz.

Długo zbierał myśli. Parę razy obszedł pokój, drapiąc się palcem po brodzie i rozmyślając. Sukcesem był sam fakt, że udało się go zmusić do jakiejkolwiek współpracy. Przecież tak nienawidził tych stworów. A teraz musi podjąć decyzję, która być może zaważy na losie jego rodziny i przyjaciół. W końcu usiadł z powrotem przy stole, spojrzał na Kaede i przemówił.

- Nie myśl sobie, że nie braliśmy wcześniej pod uwagę takich rozwiązań. Koegzystencja może być trudna, faktem jest że te robale są raczej wszystkożerne, ale ich ulubionym daniem jest to, co my jemy - mięso zwierząt. Roślin jest tu bardzo mało, na samych chwastach nie wyżyjemy. Pokazanie im miejsca obfitującego w żywność.... Nie widziałaś jaki panuje tu klimat? Bardzo trudno tu o zdobywanie pożywienia. A nawet gdyby znalazło się takie miejsce, to prędzej czy później Osoroshī wāmu zeżarłyby wszystko i wrócili do Nas. Poza tym... nie mam zamiaru nawiązywać z nimi jakiejkolwiek współpracy! To rządne krwi potwory, nic do nich nie dociera. Gdyby był sposób na dogadanie się z nimi - już dawno byśmy to zrobili! A zresztą...

Nagle urwał. Z dworu wyraźnie dochodziły okrzyki ludzi, oraz jakieś głośne ryczenie. Zerwał się z krzesła, podbiegł do drzwi i wyszedł na zewnątrz. Dwójka mężczyzn zostawiona na warcie, rzucała włóczniami, pozostała dwójka znikała właśnie w paszczach ogromnych robali, dużo większych niż Kuzuru. Pojawiły się cztery nowe Osoroshī wāmu. Miały ciemniejszy kolor skóry niż towarzysz Kaede i można było odnieść wrażenie, że są od niego starsze.

- Widzisz?! - ryknął do Boginki Wódź, gdy pozostali mieszkańcy wybiegli z chat, by walczyć - Widzisz?! One znowu to robią! Przylazły tu najpewniej za tym, którego Ty sprowadziłaś! Nie ma szans żebyśmy osiągnęli z nimi jakieś porozumienie, albo oni albo My!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Sty 12, 2014 11:48 pm

Zanim ostatnie słowa wodza wybrzmvały, Kaede już była na placu walki.
-Trzymajcie się z boku i walczcie tylko na dystans! Dziś stawiam wam kotlety z potwora!- krzyknęła przerażającym głosem. Negatywna część jej serca zespolona z dobrą współpracowała zdecydowanie lepiej niż podczas bezmyślnych furii. Aura złotych motyli niosła ją, od momentu w którym wyleciała z okna mieszkania, aż do bohaterskiego czynu, jaki mogli ujrzeć wszyscy mieszkańcy. Oto najcudowniejsza i najładniejsza ultra wojowniczka i strażniczka sprawiedliwości we wszechświecie wleciała bez strachu do ust jednego z pożerających. Rzecz jasna bała się cholernie, kto by się nie bał. Miała świadomość, a jakże, że jej czyn jest po prostu szalony, ale trwała w nim w zaparte. Gdy już była wewnątrz bestii chwyciła człowieka, który lada moment miałby zostać trawiony i używając REDa, wypruła sobie wyjście drugą stroną. Nie wierzyła, że ktokolwiek wytrzymałby tak duży nacisk mocy od wewnątrz. W ten sposób wyszarpała sobie drogę powrotną z ocalonym człowiekiem, którego rzuciła w ręce ludzi i natychmiast zajęła się kolejnym pożerającym. Deszcz włóczni, które posyłali ludzi w kierunku atakujących stworów dawał jej trochę czasu. Dosiadła więc spożywającego posiłek robala i mocno ściskała jego ciało zmuszając do wyplucia biednego człowieka. Nie myślała o niczym, jak tylko o miłości do ludzi i poczuciu misji. Gdy zaczęła się zastanawiać, prawdopodobnie uciekłaby przerażona obrzydliwością pobratymców Kuzuru. A co do niego…
-Kuzuru jak mi pomożesz to oni uwierzą, że są też dobre robale!- krzyknęła w jego kierunku, chwytając tego nad którym się pastwiła i rzucając nim w dwa pozostałe. Ona było od działań frontowych, reszta ludzi miała ją tylko wspierać i chyba załapali swoją rolę. Dzięki swoim zmysłom czuła, że jest silniejsza od potworów, co uskrzydlało jej spontaniczne działanie. Wszystko było tak nagłe, tak dokładne, jakby spotkanie i wybranie jej przez Matkę Bogów było czymś, co w bonusie zrobiło z Kaede prawdziwego wojownika.
-Nie dam was skrzywdzić! Prędzej sama zginę!- krzyknęła do mieszkańców, pokazując, że prawdziwy lider i obrońca stoi na straży. Grady ciosów i kul energetycznych wylatywało z jej ciała, a serce nakazywało nieustanny trud w imię bezpieczeństwa tych, których tak bardzo kocha.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Sty 20, 2014 10:19 pm

Istna masakra. Wnętrzności robali latały na prawo i lewo. Mieszkańcy wioski stanęli jak wryci, niektórzy musieli odskoczyć na bok, by nie zostać trafionym przez Kaede. Ci którzy otrząsnęli się z szoku, jakim było ujrzenie na własne oczy mocy Boginki, pomagali jej jak mogli w pozbyciu się potworów. Dwa z nich były już martwe, pozostałe zrzuciły z siebie truchło i ruszyły do ataku, koncentrując się na mieszkańcach. Przyboczna Kaioshina nie mogła póki co zareagować, gdyż niespodziewanie została zaatakowana przez... Kuzuru. "Malec" nie mogąc dłużej patrząc na krzywdę swych krewnych, sam chciał wymierzyć sprawiedliwość. Nie była to najlepsza sytuacja. Życie eskimosów było poważnie zagrożone, a Kaede była zajęta swym nowym "przyjacielem".

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Sty 25, 2014 12:38 pm

-Twój wybór.- wyszeptała, lecz Kuzuru z pewnością usłyszał. Była cała w śluzach wydzielanych przez ciała robali. Początkowo myślała, że są dwa plemiona takowych te dobre i te złe, ale teraz przekonała się, że to musi być jeden i ten sam gatunek, który w dodatku atakuje tych, których ona ma za zadanie bronić. W miejscu tak zapomnianym przez kami jak to, czuła się w obowiązku wziąć sprawy w swoje ręce. Wyciągnęła przed siebie dłoń chcąc obstrzelać małego potworka gradem kul energetycznych, lecz nagle okazało się, że z dłoni poleciał tylko mały dym. „Kurczę, więc nie mogę za często…” skapnęła się w momencie, gdy Kuzuru był już parę cm. od niej.
-Odwal się robalu!- krzyknęła używając całej swojej szybkości aby kopnąć go w bok i posłać na sąsiednią ścianę. Gdy tego miała z głowy trzeba było ruszyć na odsiecz mieszkańcom, doleciała więc do dwóch pozostałych, chwytając je za ogony i utrzymując jak na smyczy w pewnej odległości od lokalnej społeczności. –Wasz czas minął.- powiedziała tajemniczym głosem, po czym używając całej swojej siły zrobiła karuzelę z własnego ciała wyrzucając potwory na Kuzuru, który właśnie się otrząsnął po zderzeniu z ścianą.
-Rzucać włócznie!- rozkazała mieszkańcom, korzystając z okazji że wszystkie bestie były w jednym miejscu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Sty 26, 2014 11:06 pm

Kaede nie musiała powtarzać 2 razy. Zaszumiało i las włóczni pomknął w stronę robali, raniąc je dotkliwie. Te większe zasłoniły nieco Kuzuru, co pozwoliło "małemu" wyjść z opresji jedynie z małymi obrażeniami. Jego starsi krewni przypłacili ten akt bohaterstwa śmiercią. Robale zajęczały przeraźliwie i padły martwe. Młody spojrzał z wyrzutem w stronę Boginki i czym prędzej uciekł. Mieszkańcy wioski zaczęli świętowanie, kilkunastu z nich poszło do martwych bestii - będzie z nich masa mięsa. Wódź wyłonił się z wiwatującego tłumu i podszedł do Przybocznej.

- Dziękuję Ci za pomoc. Sama byłaś świadkiem tego, że te stwory są śmiertelnie niebezpieczne i nie skore do współpracy. Mam nadzieję, że teraz dadzą Nam spokój, przynajmniej na jakiś czas. Co zamierzasz teraz? Chyba nie jesteś stąd prawda?

Obserwował Kaede z wyrazem twarzy godnym pokerzysty. nie dało się z niej wyczytać, czy był zły, szczęśliwy czy zakłopotany. Ton jego głosu wskazywał jednak na to, że przekonał się do dziewczyny, wszak znacząco przyczyniła się do obrony jego osady.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 582
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Sty 27, 2014 10:59 am

Jedni jedzą drugich…” pomyślała ze smutkiem obserwując jak mieszkańcy rzucili się na mięso z robali. „Kurde oni to jedzą!!!” Krzyknęły jej myśli z postanowieniem, że nigdy nie przyjmie od nich posiłku. „Jednak, czemu mnie to niepokoi, ludzie muszą polować… Może dotąd nie myślałam o uczuciach zwierząt?” na chwilę oderwała się od rzeczywistości, wpadając w refleksje o życiu i śmierci. Rozważając racje mieszkańców, potwory były agresorami, które istotnie jak się przekonała na własne oczy polowały na małą społeczność. Doprawdy straszne… Smutek i miłość emanowały z postaci bogini, nie wiedziała czy to co zrobiła było dobre, ale nie mogła wybrać lepiej, nikt nie ma prawa jej oskarżać. Tak oto przekonała się, że siła jest niezbędna do zachowania pokoju we wszechświecie.
Nagle dotarły do niej słowa, wypowiadane przez przywódcę wioski. No tak teraz musi wymyśleć co dalej…
-One tu wrócą.- powiedziała krótko, stwierdzając oczywistość. –Co zamierzasz? Powinniśmy stąd odejść jak najdalej, wszyscy. Ile razy jeszcze wytrzymacie odpychanie bestii?- dała mu chwilę na przemyślenie swoich słów. –Możemy wybudować tutaj twierdzę, ale to zatrzyma je tylko na chwilę. Odejdźmy i załóżmy osadę w zupełnie innym miejscu. Na świecie są piękne okolice, ciepłe i przyjemne, gdzie nikomu nie brakuje jedzenia, a ludzie nie muszą się bać. Zabiorę was na powierzchnię.- przedstawiła swoją ofertę z powagą na twarzy i energią z serca, która powodowała, że złote motyle ki jej mamy rozleciały się wokół napełniając serca ludzi wiarą w słowa Kaede. –Dopóki nie będziecie bezpieczni, nie będę mogła odejść, a szczerze mówiąc mam jeszcze dużo podopiecznych.- pomyślała z tęsknotą o swoich dzieciakach. Mama obiecała, że zaopiekuje się nimi jej sobowtór, pewnie tak też się dzieje, a one nawet o tym nie wiedzą.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Lut 01, 2014 7:43 pm

Wódź spojrzał na Kaede. Jasne było, że Boginka ma rację, a w duchu mężczyzna się z nią zgadzał. Jednakże...

- Nie wrócą tu tak szybko - odrzekł - myślę, że to co dziś się wydarzyło, odstraszy je na jakiś czas. Może do następnego ataku uda nam się zbudować jakąś zaporę, lub coś w tym rodzaju. Zrozum - dodał po chwili - mieszkamy tu od pokoleń, dla Nas nie ma innego życia jak tutaj, w tej mroźnej krainie. Nie odnaleźlibyśmy się nigdzie indziej.

Rozejrzał się smutny po mieszkańcach osady, którzy nadal świętowali zwycięstwo. Może Ci młodzi daliby sobie radę. Ale jest tu też cała masa starszych ludzi, dla których taka zmiana mogłaby być szokiem.

Nagle w samym środku tłumu ludzi, znikąd zmaterializowała się jakaś postać. Wszyscy ucichli, kilka osób wrzasnęła ze strachu i cofnęła się o kilka kroków. Kaioshin-sama, zwierzchnik Kaede, rozejrzał się, aż w końcu dostrzegł swą przyboczną. Z uśmiechem na ustach ruszył ku niej wolnym krokiem.

- Chyba pojawiłem się nie w porę, ale muszę Cię zabrać do Naszego świata. Po nastrojach tych ludzi wnioskuje, że pomogłaś im i sprawiłaś, iż są szczęśliwi - to wspaniale! Opowiesz mi o szczegółach później, teraz musimy ruszać.

Nim Boginka zdążyła cokolwiek zrobić, lub powiedzieć, położył jej dłoń na głowie, zamknął oczy i oboje zniknęli.

OCC:
Z/T --> http://dbng.forumpl.net/t132-raj Piszesz od razu tam, jako pierwsza Smile

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 465
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
119280/149100  (119280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Maj 05, 2014 7:31 pm

Zupełnie jak zwierze po wielu miesiącach głodu, po zerwaniu łańcuchów pierwsza rzecz którą chce zrobić to jego zaspokojenie. Zaraz po otrzymaniu nowej rangi oraz mocy, głód rozkazał mi ją utrzymać. Jakieś dwa lata temu ćwiczyłem tutaj telekinezę oraz zaadoptowałem Ki Sword. Spotkałem także monstrum które o mało nie utrudniło mi mojego zadania. Zostawienie go przy życiu było głupiim i nieodpowiedzialnym błędem i będzie on zarazem pierwszym który poprawię po otrzymaniu tytułu.
Temperatura była tak niska, że większość ludzkości nie przetrwała by tutaj dnia bez specjalnego wyposażenia. Jednak po wylądowaniu na powierzchni lodowca, zrozumiałem iż limity tej planety dawno o mnie zapomniały. A jeszcze dzisiaj dowiem się czy tylko tej planety.  Ciężko było ustać w miejscu nawet przez chwilę, zostałem napełniony energią mieszkańców wioski Drakonian a każdy z nich rwie się w tej sekundzie do walki. Niczym perfekcyjny przywódca który wie wszystko o swoich poddanych, i zna sposób na wykorzystanie pełni potencjału każdego z nich. Moje poprzednie wcielenie nie udźwignęłoby czegoś takiego, znam każdy charakter każde wspomnienie tych ludzi. Wnioski które wyciągnęli ze swoich pojedynków są teraz moimi wnioskami, tajemnice zaklęcia i język Magów zostały mi przekazane w tej jednej chwili. Zdawalem się być zaślepiony przez te wspomnienia. Miałem problemy ze słuchem, bo ciągle słyszałem przeszłość. Miałem problemy ze wzrokiem, bo ciągle widziałem rzeź. Tą ostatnią wojnę którą przeoczyłem. Teraz czeka mnie walka z bestią, ale czy to właśnie ona będzie moim przeciwnikiem? Bez żadnego spokoju, bez medytacji ani próby uspokojenia. Sama rządza krwi i zabawy zaczęła mną kierować ale czy nie pokieruje mnie do ślepego zaułka z opaską na oczach? Zaraz się okaże, nie mogę dłużej czekać. Mała armia w jednym ciele, z którego wydobywała się energia w postaci złoto brązowej poświaty.
Pod wpływem wyzwalanej energii ogromny teren ze skutego lodu zaczął pokrywać się pęknięciami aż w końcu z kilkumetrowej warstwy zostały miliony kawałeczków mniejszych od paznokcia, a gdy z lodowca niz nie zostało woda zaczęła reagować. Nie minęła minuta a już zaczęły powstawać tsunami i wodne tornada, a nocne tło zaczęły oświetlać liczne pioruny szukające ujścia w istniejących jeszcze grobowcach. Gdy tak się unosiłem i patrzyłem na destrukcję wywołaną przez KIAI, pomyślałem że mam bardzo skuteczne bębny wojenne.
OOC:
Start Treningu
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 465
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
119280/149100  (119280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Maj 09, 2014 4:56 pm

Miliardy kryształów lodu niesione przez niszczycielski huragan mojego autorstwa. Woda była stała się zbyt wzburzona by coś przez nią zobaczyć. To miejsce nie zmagało się nigdy ze sztormem takiego kalibru, tak samo jak każde inne. Ten stwór kazał mi naprawdę długo czekać, może zapomniał o naszej sprawie? Gdy ostatnim razem chciał ze mnie zrobić przekąskę, nie byłem na to gotowy. Teraz jednak wiele się zmieniło, więc nie ustępowałem. Wyzwalałem energię na zewnątrz coraz mocniej, nie zwracając najmniejsze uwagi na otoczenie. Unosiłem się również coraz wyżej by fale tsunami nie popsuły mi koncentracji. Widać wciąż za mało się staram...

Po niemal godzinie bębny zostały usłyszane. Z najciemniejszych morskich odmętów prosto w moją puapkę. Rozstąpiły się wody, rozległ ryk słyszalny z wielu kilometrów i ukazała się bestia.
potwór wodny:
 
Wysoki na dobre 50 metrów smokopodobny stwór ujawnił swoje oblicze Arcydemonowi.Wyglądał na wykutego ze skały i korzystającego z wody jako wzmocnienia. A to co widziałem było tylko jego częścią, gdyż tysiące macek nadal ukryte były pod wodą i obejmowały pozycję do ataku. I chociaż niegdyś od niego uciekłem, jemu na to nie pozwolę. Mam zamiar użyć nowej mocy by zdobyć przewagę nad istotami które wcześniej były poza moimi limitami. A przed sobą mam bardzo dobrego kandydata.

Przeciwnik zaatakował pierwszy, używając zmodyfikowanej telekinezy posłał w moją stronę kilka pocisków z mocno zagęszczonej wody. Miałem wrażenie że widzę je w zwolnionym tempie. Wystrzeliłem w stronę głowy potwora z prędkością dzięki której byłem dla niego niewidoczny, unikając po drodzę każdą wystrzeloną kulę. Dalej chciałem zyskać trochę czasu by znaleźć jakiś słaby punkt, więc zrobiłem kilka okrążeń wokół niego jednocześnie uważając by nie zostać trafionym.Nie udało mi się, przez niezdarność wleciałem na jeden z ataków i wtedy mnie olśniło.
-......chyba żartujesz.
Jakby dzieciak we mnie rzucił balonem z wodą, kompletnie nic nie poczułem. Zatrzymałem się bo nie mogłem uwierzyć, kompletnie inne odczucie. Niczym z niewidzialną zbroją z niezniczalnego materiału. Nie zwróciłem nawet uwagi na to, że morski element zaczął kolejną serię, zignorowałem to jak tego samego dzieciaka. To było niewiarygodne, w tak krótkim czasie moja wytrzymałość wzrosła do poziomu marzeń. Niezniszczalność mam przestowaną. Zobaczymy jak z resztą aspektów.
Potwór mnie nie widzi jeśli mu na to nie pozwolę, więc prędkość zaliczona. Niedaleko mi do prędkości światła jeśli miałbym przesadzać. Siły wolę nie testować, bo jeszcze zepsuję zabawę. Czas na energię, a konkretnie mówię o technikach które zaniedbałem. Ciekawe jak się teraz spiszą.

Skoncentrowałem 12% swojej ki do prawej dłoni co spowodowało wydobycia złotego światła z jej wnętrza, po czym wycelowałem nią w monstrum. I w tym momencie atak ze strony jednej z macek sprawił że koncentrację szlag trafił. Chwyciła mnie za nogę i próbowała ściągnąć pod wodę jak wcześniej, lecz tym razem nie ruszyło mnie nawet o metr. Po chwili dołączyło się dobre 20 kolejnych, chwytając każdą kończynę i ciągnąc najmocnej jak mogą. Próba niewiele skuteczniejsza, zaś te które były przy mojej lewej ręce zasmakowały ataku którego mnie nauczyły - Ki Sworda. Rozciąłem nim wszystkie tentacle które się zbliżały tylko po to by uniknąć ataku ze strony ręki potwora morskiego. Ten cios mógłbym odczuć, ale był zbyt wolny. Oddaliłem się na kilkanaście metrów częstując go Renzoku energy dan o niezwykle destrukcyjnej sile. Gdy go przytemperowałem, ponownie załadowałem energię i skierowałem dłoń w stronę nieba. Wziąłem kilkanaście głębokich oddechów co nie było łatwe przy takiej ilości wydarzeń, i wykonałem pierwszą próbę.
-Genocide Attack!
Z mojej dłoni wystrzeliła fala energii o dużej średnicy i różowej barwie, a ledwo kilka małych pocisków się od niej odłączyło. Nie mogłem też sprawować nad nimi kontroli, porażka. Red wystrzelił ogromną ilość ładunków i kontrolował je doskonale, nie tędy droga. To co wystrzeliłem wybuchło będąc wysoko w atmosferze, powodując ogłuszający huk i i ogromny błysk światła. Obydwa te czynniki wyprowadziły mnie z rówowagi więc o kolejnej próbie mogłem zapomnieć, a zaraz po tym odczułem że zostałem trafiony pociskiem energetycznym... Kraken wystrzelił z paszczy GACK o strukturze elektrycznej, co sprawiło że na chwile straciłem równowagę w powietrzu. Wzrok i słuch był w kiepskim stanie, ale nie straciłem ich ani na chwilę. Otworzyłem oczy pełne gniewu i poleciałem z dużą prędkością w stronę z której został wypuszczony atak. Przebiłem się przez skalną czaszkę bestii i przeszedłem na wylot, krytycznie ją raniąc.

-Genocide Attack!!!
Krzyknąłem po raz drugi, gdy na mojej dłoni pojawiła się skoncentrowana energia. Opadająca na dno bestia nadal żyła, i chciała mi wmówić swoje zwycięstwo. Nikt mi go nie wmówi, sam je sobię odbieram. Po chwili niebo zostało niemal zakryte przez deszcz złotych rakiet KI znajdujący swe źródło na mojej dłoni. Każda miała ustalony cel, i był nim potwór morski. Każdy z tych pocisków byłby w stanie zabić wojownika jakim byłem wcześniej, a trafiło ich tysiące. Tafla wody ani na chwile się nie uspokoiła przez kolejne zjawisko atmosferyczne. Głód demona trafił na pierwsze strony gazet ludzkich jako nowy stan pogody w rejonach północnych. A przynajmniej tak mi podpowiada psychika. Czarne skały uniosły się nad wodę, sygnalizując mi że już po zawodach. Użyłem zaledwie ułamka mojej energii do tego ataku, a jednak jest on bardziej zabójczy niż jakakolwiek moja dotychczasowa technika. Teraz atak kilku osób na raz nie będzie kłopotem.
Moja potęga wzrosła ponad moje oczekiwania, a z tą techniką jestem jeszcze groźniejszy. Dość mam jednak chełpienia się, pora poszukać kolejnego błędu którego nie poprawiłem. A założe się że jest ich jeszcze bardzo wiele...
OOC:
Koniec treningu
Z/t na Pole
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Cze 15, 2014 6:12 pm

Najgorsza była droga na miejsce. Pierwszą niedogodność stanowiła jej długość, a była strasznie długa, i taka musiała być, gdyż miałem do przebycia trochę ponad dwa tysiące kilometrów... Tak już to bywa, gdy lata się z tropików na koło podbiegunowe. Energii zaczynało mi brakować już na wyspie, dlatego rezerwę musiałem rozsądnie rozłożyć w czasie. Latanie zabiera naprawdę mało energii, ale mimo wszystko, na takie dystanse i przy takiej szybkości, sprawiało już trochę problemów. Jeśli jeszcze do tego dodać fakt, że trzeba było wrócić, wszystko nabierało nieco innego wymiaru. Teoretycznie nie miałem się czym martwić, mogłem użyć aury energii i lecieć z obecną prędkością, wtedy sił by mi nie zabrakło. Tu jednak pojawiała się druga, zimno. Im bliżej północy się znajdowałem, tym dotkliwiej czułem zmianę temperatury otoczenia. Początkowo nawet tego nie zauważałem, w końcu to tylko delikatne różnice i raczej stopniowe. W połowie drogi jednak zaczęły wiać silniejsze wiatry z północy i nie raz przeszedł mi dreszcz po plecach. Podświadomość mówiła mi, że już wtedy powinienem zastanawiać się jak utrzymuje się stałą temperaturę przy pomocy Ki, ale postanowiłem zrobić coś innego. Wiedziałem, że mój pomysł stwarzał ryzyko uszczerbku na moim zdrowiu, sądziłem jednak, że będzie to stanowić dodatkową motywację do wykonania zadania, co więcej, wymusi na mnie dostosowanie się do warunków panujących tutaj. Jeśli wszystko pójdzie z planem, to nawet podjęte przeze mnie ryzyko nie będzie wcale takie duże, lecz jak to czasami bywa, w planach mogą istnieć luki. Tak było tym razem. Wylądowałem. Ledwie lekki wietrzyk i już musiałem pocierać ramiona dłońmi, by je ogrzać. Żałowałem, że mój strój nie ma długich rękawów, ale przynajmniej zasłaniał resztę ciała, nie dawało to dużo, lecz lepsze to niż nic. Już w drodze zastanawiałem się jakim sposobem mam odnaleźć małą szkatułkę na wielkim lodowcu. Problematyczne nie były tylko stosunek wielkości obu obiektów, ale też fakt, że nie wiedziałem, czy nie znajduje się czasami pod lodem, co utrudniło by tylko zadanie. Widzieć jej nigdzie nie widziałem, choć to może kwestia tego, że musiałbym mieć lepszy wzrok. Wyczuć przedmiot po energii mistrza też nie wydawało mnie się rozwiązaniem, bo Kami jeden wie, kiedy ostatni raz staruszek miał ją w rękach, po jego Ki pewnie nawet nie ma śladu... Ale to chyba jedyna opcja. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że mógłbym spróbować znaleźć ją po zapachu, jednak zimne powietrze masakrowało mi nos od środka i wszelkie próby tego typu nie miały sensu. Ująłem palcami brodę i pomasowałem kciukiem zarost, który, jak zauważyłem, zasługiwał na lekkie skrócenie, ale to po powrocie. Usiadłem w pozycji lotosu, uniosłem się na jakieś pół metra nad lód i skupiłem na energii. Najpierw na swojej, tym jak biegnie poprzez ciało i z niego wypływa.
-"Żeby wytworzyć ciepło muszę wprawić energię w ruch, jakbym chciał stworzyć aurę, ale muszę ją zachować wewnątrz ciała"
Przemieściłem część energii tuż pod skórę, a następnie przemieszczałem ją tak, by krążyła po całym ciele. Z początku nie czułem żadnej różnicy, zimno tak, że aż dredy zamarzają na kamień, lecz stopniowo, w miarę jak nieco zwiększałem szybkość krążenia Ki, temperatura ciała wzrosła. Zimno przestało być przeszkodą.
Tak mocno jak tylko mogłem skupiłem się na Genialnym Żółwiu i jego energii, trochę z nim przebywałem i jego Ki znałem dosyć dobrze. Dla większej skuteczności postanowiłem skupić się na częściach obszaru w postaci ośmiu wycinków kołowych, po czterdzieści pięć stopni każdy.
Na północy nie wyczułem niczego, nawet najdrobniejszego śladu. Na północnym zachodzie to samo. Zachód też nic. Południowy zachód również nie wniósł niczego do sprawy. Na południu jednak, udało mnie się coś wyczuć, coś jakby słabe muśnięcia, drobne zarysowanie na pustce. Wydawało mnie się, że jest zbyt drobne, ale nie mogłem tego zlekceważyć i poleciałem by przyjrzeć się temu z bliska. Z pewnym zawodem stwierdziłem, że obiekt jest pod lodem, ponieważ nie widziałem go nigdzie. Ślad energii umocnił mnie w tym twierdzeniu. Nie miałem najmniejszej ochoty bawić się w kopacza i moimi smoczymi szponami rozedrzeć lód niczym papier, dlatego też użyłem do tego celu telekinezy. Coś wydawało mnie się nie tak już wtedy, gdy niewidzialnymi palcami z Ki objąłem przedmiot. Wydał się jakiś za duży, niekształtny. To wrażenie miało swą słuszność, bo jak się okazało, pod lodem znajdowała się skorupa. Identyczna jak ta, którą nosił Genialny Żółw. Nie wnikałem jak znalazła się tutaj, ani po co. Sprawdziłem natomiast, czy nie ma czegoś wewnątrz, to całkiem dobre miejsce by coś ukryć, nic jednak nie znalazłem. Spojrzałem w kierunku, z którego przyleciałem. Z pewnym niepokojem zauważyłem ciemne chmury w oddali. Nie wróżyły one nic dobrego (soundtrack). Wzleciałem w powietrze i poleciałem.
Im bliżej byłem, tym bardziej rosły moje obawy. Niby to tylko zamieć śnieżna, co może mi się stać? Mnie nie za wiele, ale to jest prawie jak na pustyni, silniejszy podmuch wiatru i cały krajobraz się zmienia. Wolałem, żeby moje szanse na odnalezienie szkatułki nie spadły jeszcze bardziej. Wtedy to poczułem. Na wschód ode mnie znajdował się jakiś słaby, ale silniejszy od tamtego ślad. Tym razem to nie byle zarysowanie, ale już porządniejsza bruzda na tym białym przestworze. Wysiliłem wzrok. Zamieć zmieniła nieco kierunek ruchu i zmierzała prosto na miejsce, gdzie mógł być cel moich poszukiwań. Przyśpieszyłem lot i pomknąłem przez mroźne powietrze, prosto w ścianę mroku...
Nawet nie zastanawiałem się, czy użycie wtedy aury szybkości może mieć jakieś konsekwencję, po prostu zrobiłem to. Nie mogłem pozwolić by całe metry śniegu zasypały okolicę.
Cel podróży zobaczyłem już z powietrza, szkatułka dosyć mocno kontrastowała z bielą śniegu, ale to dobrze, miałem pewność, że nie stracę jej z oczu. Wylądowałem. Przedmiot rzeczywiście był szkatułką, pasował do opisu Genialnego Żółwia.
-"A więc udało się..." -pomyślałem, wtem jednak dobiegł mnie dźwięk przypominający nadchodzącą lawinę, co w sumie nie było dalekie od prawdy. -"...Albo i nie" - w akcie desperacji wzniosłem ukośną ścianę z lodu wysoką na dziesięć metrów i grubą na jakieś siedem. Zrobiłem to chyba w ostatniej chwili, bo w ułamek sekundy po tym, usłyszałem jak lód trzeszczy pod siłą zamieci.
Usiadłem na śniegu i westchnąłem. Poziom adrenaliny po nagłym skoku powoli wracał do normy. Przyjrzałem się szkatułce. Nieduża, czarna, wymagała klucza do otwarcia. Zastanawiało mnie co też takiego może się w niej znajdować. Zapewne coś ważnego skoro mistrz wysłał mnie po nią aż tutaj.
Oparłem plecy o ścianę lodu i spojrzałem przed siebie. Widziałem taką samą pustkę jak wcześniej, no może nie licząc sporych ilości śniegu mknących z dużą prędkością. Na tle ciemniejącego nieba przypominało to jedną z tych scen w filmach, gdzie statek kosmiczny podróżuje w hiperprzestrzeni i gwiazdy stają się zaledwie mignięciami, których można przegapić dwadzieścia jedynie mrugając. Uśmiechnąłem się lekko, rozbawiło mnie nieco to porównanie, choć sam nie wiem dlaczego. Chyba sam chciałem kiedyś coś takiego zobaczyć i podróżować po kosmosie, a to wcale nie niemożliwe. Odbyłem już wszak jedną podróż na obcą planetę.
-"Ciekawe gdzie polecę następnym razem?"
Gdy tak siedziałem i myślałem, nawet nie zauważyłem kiedy zamieć osłabła, zauważyłem jakąś zmianę dopiero gdy całkiem ucichło. Dziwnym trafem nie zwracałem w ogóle uwagi na huk i wycie wiatru, które otaczało mnie zewsząd, ale może to właśnie to, nie wiedziałem skąd dochodzi owy dźwięk.
Gdy upewniłem się, że to już koniec, a najwyższa na to była pora, bo jeszcze trochę i tyłek by mi przymarzł do lodu, wstałem, schowałem szkatułkę wewnątrz stroju i wyruszyłem w długą, ale pokrzepiającą drogę powrotną...
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lodowiec   

Powrót do góry Go down
 
Lodowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: