Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1181
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Rejestracja

on Nie Kwi 08, 2018 3:14 pm
Pomieszczenie znajdujące się na lewo od recepcji przy głównym wejściu cywilnym do kompleksu wojskowego. Wewnątrz znajduje się masa stoisk zaopatrzona w najnowsze komputery oraz narzędzia biurowe, gdzie na petentów czeka wykwalifikowana obsługa klienta. Można tutaj uzyskać odpowiedzi na większość pytań dotyczących kompleksu, czy funkcjonowania wojska, bądź przepisów i regulaminów, które przyciągają osoby tutaj przybywające. Również pomieszczenie, to służy dokonywaniu rejestracji w celu wstąpienia do sił wojskowych Changelingów oraz załatwiania innych spraw biznesowych, jak np.umówienie się w jakimś konkretnym celu z konkretna osoba.

______________________


avatar
Sabia
Liczba postów : 634
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
700/700  (700/700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Czw Wrz 06, 2018 1:00 pm
___To, że Baza Militarna Changelingów znajdowała się kawał drogi od portu nie stanowiło dla Sabii problemu. Gdyby świat był taki mały, jak w znanym zwrocie sytuacyjnym, nigdy nie udawałoby się jej odciąć od pewnych natrętnych troglodytów. Osoby narzekające na długą drogę, z reguły nie potrafią zająć się sobą przez czas dłuższy niż dwie godziny, a nieustanne domaganie się atencji dla Sabii było oznaką ujemnego IQ i nadwyżki ego. Transport został zorganizowany, kierowca się znalazł, droga minęła bez większych kłopotów i szybko znaleźli się przed Bazą Zmiennokształtnych. Więcej nie wymagała. Młoda kobieta milczała, a wyraźnie niepewny całej sytuacji Alex zerkał tylko na Sayiankę co jakiś czas, chyba nie wiedząc co powiedzieć. Sabia oznajmiła mu, że może wracać do agencji, lecz odmówił. Twierdził, że teraz w imię Drena on się nią zajmuje i uparł się jechać z nią po bagaż. Cóż. Nie, żeby podziwiała upór, tylko podejrzewała, że gdyby miał okazję, dawno popijałby wodę gazowaną z kieliszków do szampana na białej pufie w hotelu.
___Gdy znaleźli się przed głównym wejściem dla cywili, Sabia jak gdyby nigdy nic, weszła do środka. Była świadoma niezliczonej ilości Changów kręcących się po tym kompleksie, jak i wagi oraz ciężkiej atmosfery bazy. Nie pasowała tu - szczupła Saiyanka w białym żakiecie i spodniach, stroju nadającym się jedynie do ważnych spraw biznesowych, sądząc po kroju i klasie - nie wyglądała ani na turystkę ani na najemniczkę. Miejsce emanowało z goła czymś innym... W końcu - wojsko. Ta sama armia, która ponad tysiącem lat temu zniewoliła planetę jej przodków... Ah, małpy mają ogromną tendencje do rozdrapywania wiekowych ran, czyż nie? Nic dziwnego, że większość z nich traktuje się z góry i z ostrożnością, podchodząc jak do niepełnego rozumu szaleńca. Swoją drogą, to określenie idealnie opisuje tę buńczuczną rasę. I niektórzy się dziwią, że Sabia nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Spokojnym krokiem i bez chylenia głowy przeszła przez recepcję, zostawiwszy Alexa przy drzwiach, aż znalazła się przy punkcie informacyjnym. Podeszła do wolnego okna, gdzie za holograficzną ścianą siedziała osoba, mogąca poinformować ją w jaki bajzel wkopał się Dren. Milcząc poczekała aż pracownik zakończy rozmowę przez komunikator, po czym widząc, że może zabrać głos, przedstawiła się.
___- Witam, nazywam się Sabia Aonaqi. Od niecałych dwóch godzin jestem na Namek i dowiedziałam się po przylocie, że mój menadżer z La Chelliére, Dren Blanceneige, został wbrew swojej woli tutaj sprowadzony. - powiedziała to wszystko bez zająknięcia, statecznym, chłodnym tonem. Nazwa znanej agencji mody i modelingu powinna coś zdziałać, nawet jeśli jej nazwisko nie było jeszcze tak dobrze kojarzone. Świat wojska i świat mody, cóż... Oczywiście, że Dren znalazł się tu wbrew swojej woli. Może i był Changiem, ale jego światem były aksamity, salony i praca w agencji modelingu. Sam nigdy nie poszedł by do armii, chyba, że zorganizować sesję zdjęciową nowego projektu mundurów. - Niestety, miał przy sobie moją walizkę, która przyleciała tu kilka godzin przede mną. Ponieważ przy sobie mam wyłącznie bagaż podręczny, nie muszę chyba mówić dlaczego zależy mi na odzyskaniu moich rzeczy. Chciałabym się dowiedzieć też czy mogę w jakiś sposób skontaktować z Drenem. Czy w pobliżu znajduje się ktoś, z kim mogę porozmawiać i kto poinformuje mnie o całym zdarzeniu?
___Tak, jeśli chce się coś zrobić, trzeba to zrobić samemu. Sabia po pierwsze chciała odzyskać swoją walizkę - po drugie wyciągnąć menadżera z tego w co się wplątał.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Rejestracja

on Pią Wrz 07, 2018 11:39 am

Tego dnia w punkcie rejestracyjnym urzędowała ludzka kobieta w policyjnym mundurze. Changelingi raczej nie piastowały takich podrzędnych stanowisk, dlatego zatrudniali godnych zaufania przedstawicieli innych ras. I jak można się było spodziewać, robili to czysto formalnie, zależało im wyłącznie na oddaniu jednostki ich sprawie. Żadne względy osobiste nie miały tutaj najmniejszego znaczenia. Zatem przedstawicielka straży musiała być osobą konkretną, znająca przepisy i do bólu praworządną. A jak wiadomo, praworządność niewiele ma wspólnego z uczciwością, sprawiedliwością a już z pewnością z uprzejmością.

Służbistka wysłuchała słów Sabii ze zmarszczonym czołem.

- Tak to zwykle bywa przy aresztowaniach, że są one wbrew woli podejrzanego. – skomentowała oschle. – Nie, nie może Pani skontaktować się z zatrzymanym. Chyba, że jest Pani członkiem rodziny lub ma odpowiednie uprawnienia. – włączyła krótkofalówkę i przez chwilę mówiła do urządzenia. - Proszę o zrewidowanie skonfiskowanego bagażu. Jeśli jest czysty, proszę o wydanie go do rejestracji. – mówiła głośno, więc Sabia na pewno słyszała jej słowa. – Za chwilkę otrzymamy informacje odnośnie Pani bagażu. Jeśli jest czysty, to będę mogła go wydać. Niestety nic więcej nie mogę dla Pani zrobić. Ta sprawa została oznaczona jako kategoria ‘poufne’. Nie mam prawa informować na żaden temat.

______________________


avatar
Sabia
Liczba postów : 634
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
700/700  (700/700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Sob Wrz 08, 2018 11:54 pm
___- To świetnie, że jako pracownik policji jest Pani tego świadoma. - odparła znużonym głosem Sabia, dając do zrozumienia, że komentarz kobiety nie zrobił na niej żadnego wrażenia. - Nie musi Pani udowadniać mi swojej wiedzy, chyba, że czuje Pani potrzebę utwierdzenia cywila w swoich kompetencjach. - zakończyła beznamiętnie. - Wracając jednak do tematu mojego bagażu...
___Skierowała rozmowę na inny tor, nie przyszła tu ciągnąć takiej bezowocnej wymiany zdań. Sabia znała ten sposób łapania za słówka. Stropienie na twarzach rozmówców było wtedy bezcenne, lecz to raczej słaba ofensywa i działająca na tych o najsłabszym poczuciu wartości. Tak jakby osoby o wyższym IQ miały zirytować się, ponieważ ktoś wytyka im źle sformułowane słowo albo potwierdza oczywistość. Równie dobrze można przyczepić się do gramatyki w dyskusjach na komunikatorach... Sabia wolała oceniać i kierować się zachowaniem innych, dawało to świetne tło na to jak potrafią być inteligetni lub jak bardzo, bardzo nudni. Rozmowa to trochę inna kwestia. Nie ma co winić biednej kobiety, że dali jej niewdzięczne zajęcie, jakim jest obsługa niezadowolonych petentów, a irytowanie rozmówców to jedyna linia obrony przed nudą. Nie, może jest trochę za ostra. Policjantka ma najwyraźniej gorszy humor.
___Myśl o zrewidowaniu jej walizki nie zyskała aprobaty Sabii, wprost przeciwnie. Dziewczynie nie drgnął nawet mięsień na twarzy, gdy patrzyła na rozmawiającą przez nadajnik kobietę. Tak... Może faktycznie coś osiągnie, lecz czekając na bezpłciowe ochłapy informacji z komunikatora może tu czekać jeszcze kolejny tydzień.
___- Poufne? - powtórzyła spokojnie, lecz krytycznie, unosząc brwi. Oczywiście, że były to rzeczy poufne. Dla innych - Sabia nie dzieliła się opisem zawartości swojej szafy, szafki nocnej czy bagażu. Co przewozi nikomu nie zdradzała, przynajmniej nie w szczegółach. Tak jak większość normalnych, szanujących swoją prywatność osób... Westchnęła cicho. - W mojej walizce znajdują się ubrania, kosmetyczka, trochę biżuterii i kilka książek. - Żadna z tych lektur nie zawiera kontrowersyjnych treści, ani nie znajduje się w Indeksie Ksiąg Zakazanych. Biżuteria jest zrobiona z kruszców i kamieni nie szkodzącym istotom w tych Układach Słonecznych, a kosmetyki zostały zakupione przez La Chelliére. - Jeśli Pani zechce mogę stworzyć spis wszystkich przewożonych przeze mnie przedmiotów. Jeśli znajduje się tam coś, o czym nie wiem, najpewniej, co oczywiste, dostało się tam bez mojej oraz menadżera wiedzy, w trakcie odprawy portowej lub samej podróży. - Saiyanka oczami wyobraźni ujrzała już jak strażnicy pchają łapska we wnętrze jej czarnej walizki, gniotąc starannie złożone stroje, miętosząc delikatną bieliznę i przekopując się ordynarnie przez jej ulubione pończochy. Będzie to potem musiała odesłać do pralni... Czy oni nie wiedzą ile takie czyszczenie kosztuje? Brr. Jeśli cokolwiek zostanie uszkodzone, zgłosi skargę. Nie ważne czego szukają i jakim powodem roszczą sobie prawa do przeglądania jej rzeczy osobistych - jeśli czegokolwiek będzie brakowało lub coś jej porwą, będzie się domagać zadośćuczynienia.
___- Bez mojej walizki nie wyjdę. Poczekam. - zakończyła rozmowę z niewzruszonym spokojem. - Proszę dać mi znać, jeśli się Pani czegoś dowie. Dziękuję. - odparła i odeszła od lady, podchodząc do drzwi, do czekającego tam Alexa. Zastanowiła się. Żaden z przedmiotów w jej walizce nie był nielegalny, no chyba, że od jej ostatniej wizyty len i jedwab zostały wpisane na listę towarów najwyższego zagrożenia. Lub jej ulubiony tonik do twarzy. Pukając lekko palcem w ramię Sabia wpatrzyła się w punkt przed siebie, myśląc. Jeśli Dren jest aż w takich tarapatach, cóż... Oby pamiętał, że może zachować milczenie do przyjazdu swojego adwokata. Czy on w ogóle pamiętał, że ma prawo do obrońcy? Sabia wyjęła z torebki telefon i w kilka chwil wybrała numer telefonu do agencji. Jak każda szanująca się kolebka mody i stylu, La Chelliére miało własnych adwokatów - przydawali się w sytuacjach, gdy trzeba było wytknąć komuś plagiat, zakazać zbliżania się lub brak poszanowania przestrzeni osobistej.
___Kliknęła na zieloną słuchawkę i poczekała, aż połączy się z agencją.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Rejestracja

on Nie Wrz 23, 2018 6:14 pm
Kobieta w mundurze pokiwała tylko głową, nie wdając się z Sabią w dalsze dyskusje. W takich miejscach podobnego tonu rozmowy to codzienność i widocznie już przywykła do ogólnego niezadowolenia.

Wkrótce do Sabii dołączył Alex. Miał zafrasowaną minę. Drapał się po głowie, patrząc na dziewczynę.

-Sabia, słuchaj… Nie wiem, jak mam ci to powiedzieć… no ale musisz zrozumieć, że Namek to nie Ziemia. Polecałbym ci nie zwracać się w ten sposób do urzędników a już w szczególności do Changelingów. Naprawdę niewiele trzeba, by wpaść w tarapaty… - powiedział drżąco.

Nie trzeba było zbyt długo czekać, aż dwoje osobników nieznanej rasy przyprowadziło walizkę Sabii do pomieszczenia rejestracyjnego. Czy też to, co z tej walizki zostało. Zamek został brutalnie rozerwany, sprawiając, że stał się bezużyteczny. Ubrania zostały wymięte, jakby ktoś celowo je zdeptał. Wystawały przycięte klapą torby. Kosmetyczka została wywrócona na drugą stronę, a jej niezabezpieczona zawartość wysypała się i ubrudziła na czarno i czerwono pozostałą zawartość bagażu. Biżuterii całkiem brakowało… Książki natomiast miały powyrywane strony.

- Może Pani odebrać bagaż. – odezwała się funkcjonariuszka.

- Agencja, słucham? – jednocześnie po drugiej stronie słuchawki  odezwała się sekretarka .

______________________


avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1283
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Czw Wrz 27, 2018 9:14 pm
from Hero born, to taht place
Tuż z laboratorium, gdzie przywrócona została GrauSam do życia, zabrano ją do rejestracji w bazie changelingów. Jako przedstawicielka tej rasy, powinna się zgłosić w miejsce, gdzie dostanie odpowiedni przydział zadań. Tajemnicze urzędasy zabrały ją tutaj. Po drodze nieco wyjaśnili jej całe zajście. Pamięć poprzednich żyć wyparowała z niej całkowicie, więc krótkie wprowadzenie było przydatne. Jedyne co komórki changelinga pamiętały to jak żyć. W sensie chodzenie, poruszania się mowy. Język znała od razu, nawet po drodze rozpoznawała pewne dawne dialekty. W dodatku miała przeczucie jak się zachowywać wobec pewnych istot. Od początku aktywny był mocny instynkt samozachowawczy, ale również odkąd jeden z changów prowadził Rikimari za ramię czuła niepewność. Jednak z każdym zdaniem rozumiała coraz lepiej oczekiwania wobec niej i co może ją czekać.
W poprzednim, nazwijmy to, wcieleniu była słabą ms. changeling, która nie zwróciła uwagi wojska, naukowców i innych prestiżowych jednostek. Tak naprawdę nie do końca przepadała za swoją wyższą transformacją, a miała tylko jedną ze względu na słabą linię rodową. Teraz nie wiadomo na co ją stać, a sama dopiero pozna tajemnice mocy changelingów, ich zalety i wady. Dlatego właśnie trafia w to miejsce. Panowie tuż przed tym miejscem po wytłumaczeniu jej czym się wcześniej zajmowała, pokazali jej gdzie ma iść dalej i jasno zaznaczyli, że musi przejść jeszcze raz pewne próby, aby jasno określić jej nową drogę. Zrozumiała, że oczekują od niej czegoś więcej niż bycia kelnerką jak poprzednio. Miejsce do którego zmierzała to był punkt rejestracji, gdzie miała się zgłosić do przydziału do jednostki, aby sprawdzić się w boju. Nie znała nawet swojej mocy, ani tego w czym jest mocna. Jednak jej umysł sugerował, że poradzi sobie w wojsku.
- Rikimari GrauSam. Skierowano mnie tutaj. Jestem początkująca, nie wiem na co mnie stać, więc pewnie potrzebuję testów lub jednostki do lekkich zadań. Bardziej wymagające zadanie mnie pewnie zabije, ale ta technologia... Tak. Myślę, że wymagające zadania też nie będą złe. W końcu nie mam jeszcze pojęcia o niczym, a jeżeli przetrwam, to stanę się tym szybciej mocniejsza. - Powiedziała to do osoby znajdującej się w rejestracji. Jej pewność rosła z każdym słowem i strach ustępował silnemu przekonaniu własnej wartości. Jednak to życie zweryfikuje czy jest coś warta.
Przy rejestracji gdzieś obok stała jeszcze dwójka osób i jakaś umundorowana osobistość. Nie wyglądali na changelingów, a humanoidalne postaci jak te mogły należeć do jednej w wielu ras, które różniły się między sobą tylko szczegółami. Podłużne uszy, ogon, inny kolor oczu lub skóry. Nie była jednak w stanie określić do której z ras przynależą.
avatar
MGj
Liczba postów : 83
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Rejestracja

on Pią Wrz 28, 2018 3:07 pm
Odpis dla Rikimaru

Kobieta siedząca za biurkiem spojrzał na nowo przybyłą i poprawiła swoje okulary na nosie. Była młoda, kolo 30 lat, brunetka o ciemnych włosach i czarnych jak węgiel oczy. Na sobie miała białą bluzkę kamizelkę czarną oraz spodnie w tym samym kolorze. Mogłaby człowiekiem, androidem albo cyborgiem, zewnętrzne aspekty niewiele mówiły młodej Rikimaru.
-Słucham? Jesteś nowa, tak? - zapytała kobieta, poprawiając swoją pozycje i przełożyła nogę na nogę patrząc w swój monitor.
-Skoro nie wiesz nic o swojej egzystencji ciężko będzie Ci dać jakieś konkretne zadanie - rzekła kobieta spoglądając na Rikimaru od sto do głowy, a przynajmniej na tyle ile pozwalało jej biurko. Bo było w miarę wysokie do pasa.
-Patrząc na informacje to pewnie zaczniesz od czegoś prostego. Poproszę imię, nazwisko, wiek w przybliżeniu oraz aktualny poziom przemiany, o ile wiesz który posiadasz. W razie co wpisze podstawowy. Muszę wpisać w komputer Twoje dane - rzekła kobietą skupiając teraz swój wzrok na elektronice przed sobą. Typowa papierkowa roota niestety musiała zostać zrobiona, bez tego nie pójdzie dalej.

OOC: W razie pytań, albo problemów pisz na Discordzie Arisu#3739 lub PW na konto Evana
avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1283
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Pią Wrz 28, 2018 11:45 pm
Kobieta za biurkiem od razu przeszła do konkretów i pokrótce wyjaśniła co dalej, ale Rikimari miała już pierwszą nieścisłość w swoim jestestwie. Który poziom przemiany posiadała? Zakładać mogła, że nic się nie wydarzyło po drodze, a przynajmniej nic takiego nie odnotowała, ale faktycznie gdy przebywała w płynie to jej ciało uformowało na początku najpotężniejszą przemianę i wiele czujników oraz płyn leczniczy zamaskowały jej prawdziwą potęgę. Pod koniec "przywracania" była na poziomie trzecim, a po spuszczeniu wody i podniesieniu szkła jej ciało powróciło do drugiej transformacji, a błyskawiczny wzrost włosów oznaczał powrót do formy bazowej. Po prostu mentalnie nie byłaby w stanie panować nad dużo większą siłą, ale nie dało się ukryć, że posiada sporą zręczność. Nie szybkość, ale zręczność, a to też jest pewna różnica. Po chwili "zwiechy" i tępego wpatrywania się w twarz urzędniczki rozpoczęła swoje krótkie przedstawienie:
- Rikimari GrauSam, chociaż jeżeli wśród changelingów nie ma żadnej Rikimari to wolałabym chyba pozostawić wpis z samym imieniem, bo moje nazwisko nie jest już więcej konieczne i potrzebne do używania. Zostałam przywrócona, więc można rzec, że mam wiek mniejszy niż dzień, ale w rzeczywistości ciało nieco pamięta jakieś 35 lat poprzedniego życia. Przemiana myślę, że jest wyjściowa. Jeszcze nie wiem czy w ogóle jakąś mam, a jeżeli jakieś są to ile - więc podstawowy będzie chyba poprawny. W razie czego można to poprawić? - Jednak jej wyszło więcej niż krótko. Nagle zaczyna się okazywać, że bywa gadułą. Czy to wrodzony czar typowego retoryka? Po przedstawieniu się dotarło do niej, że dostanie najpewniej coś prostego. Odczuła jakiś niezrozumiały smutek, a może... zawód? Jej ciało zareagowało spięciem, że będzie musiało wykonać coś prostego, ale umysł szybko to podłapał i w duchu się pokrzepiła, że wykona zadanie szybko i dostanie kolejne, bardziej skomplikowane i wymagające od niej szybkiego postępu.
avatar
MGj
Liczba postów : 83
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Rejestracja

on Sob Wrz 29, 2018 12:16 pm
Odpis dla Rikimaru

Kobieta w oczekiwaniu na odpowiedź nowo przybyłej zaczęła stukać paznokciami w klawiaturę wpisując jakieś podstawowe informacje prawdopodobnie o zewnętrznych aspektach, które musiały zostać spełnione.
-Rikimari GrauSam, tak? Na pańskie życzenie wpisze samo imię - rzekła kobieta wystukując dane do komputera. Najwidoczniej każdy młody Changeling musiał przez to przejść właściwie tylko po to by te dane pojawiły się w komputerze nic po za tym.
-Okej więc jeden dzień, 35 lat z poprzedniego i podstawowa forma Changelinga - rzekła na głos kobieta wpisując szybko i sprawnie dane do komputera.
-Poprawić? Poproszę o konkretniejsze pytanie. Bo nie wiem czy chodzi o poziom przemiany czy dane jakie wprowadzam do systemu - sekretarka poprawiła okulary i spojrzała w oczy młodej Rikimaru oczekując odpowiedzi.
avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1283
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Sob Wrz 29, 2018 3:46 pm
Młoda changeling-ska (jakkolwiek odmienić można changeling na formę żeńską w języku polskim x) nie wiedziała za bardzo jak mogłaby prościej wyjaśnić o co jej chodzi, a z drugiej strony przyszło do głowy, że strasznie wszystko jest sformalizowane. Rozumiała koncepcję wiedzy o formach każdego konkretnego changelinga i za pewne w jakiś sposób było to raportowane wyżej, ale poczuła dyskomfort związany z tym, że przed wielkim bratem nic się pewnie nie może ukryć. Może to dobry sposób wykorzystać swój krótki wiek, ale znów niewiedza może też zostać ukarana, ponieważ brak nieznajomości prawa nie wyklucza z jego przestrzegania. No cóż.
- Chodzi mi o to, że jeżeli się przemienię albo odkryję, że mogę. To wtedy tam w tym urządzeniu Państwo zmieniają? To znaczy to się chyba nazywa aktualizacja? - Cóż. Jeszcze nie wszystkie słowa od razu jej przychodziły do głowy. Potrafiła się wysławiać, ale jej sposób mówienia mógłby zirytować kogoś mało cierpliwego. Z czasem nabierze i w tym wprawy.
Kobieta w rejestracji coś tam notowała, a Rikimari stała ze spokojem. Lekko głowę obracała na boki rozglądając się dookoła. Już na wejściu zauważyła kilka osób, ale nie tylko. Złapała się na tym, że dość uważnie przygląda się otoczeniu i skupia na nim. Nie miała pojęcia dlaczego to robi, ale wydawało jej się, że mocno zwraca uwagę na szczegóły. Jej wrodzone instynkty działają, ale jeszcze ich do końca nie zrozumie. Gdy to się stanie...
avatar
Sabia
Liczba postów : 634
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
700/700  (700/700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Sob Wrz 29, 2018 10:14 pm
___Oh nie, ktoś tutaj musiał się zdrowo pomylić. Sabia nie była zła. Nie była nawet niezadowolona. By odblokować bardziej wyraziste emocje, sytuacja musiałaby wyglądać o wiele gorzej - a w większości wypadków, zdarzenie maluje się tak jak kreują je sobie istoty (przeważnie) inteligentne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak to mówią, a Sabia nie miała tendencji do wpadania w histerię, tylko dlatego, że zniknął jej bagaż. Nie jest tą rudą latawicą z rywalizującej z La Chelliére agencji, która się jej uczepiła na ostatnim spotkaniu i odgrywała sceny na cały hotel, bo obsługa zgubiła jej ulubiony błyszczyk. Nie, Sabia była ledwie, ledwie urażona całym zajściem.
___Acz trzeba przyznać, że tkwienie na posterunku i proszenie o możliwość odebrania swojej własności nie było jej wymarzony pomysł na spędzenie tego dnia.
___Ciche kroki i głos tuż obok sprawiły, że odwróciła głowę. Sabia spojrzała przelotnie na niespokojnego Alexa. W oczach Saiyanki widać było tylko chłodny spokój i wyraźny brak jakichkolwiek innych emocji, a na pewno nie było w nich lęku. Była tak uprzejma, że zaczęła go słuchać, lecz jego wypowiedź nie wnosiła niczego konkretnego ani wartościowego do całej sytuacji, dlatego po pierwszych słowach odwróciła wzrok. Czego się mogła spodziewać po dzieciaku ubranym w możliwie najdroższy strój w tej części galaktyki? Wszystko za niego załatwiali rodzice albo agencja, a czasem trzeba wziąć sprawy we własne dłonie i upomnieć się o pewne rzeczy. Nie kulić ogon po kątach, ponieważ należy się bać konfrontacji z Changelingami. Bzdura. Jeśli uważa, że zwykła wymiana zdań to prośba o areszt, pewnie w dzieciństwie wmówiono mu, że mówienie ale to pyskowanie rodzicom. I odsyłano go pokoju, nim zdążył wyjaśnić, że kupione mu buty były za ciasne i to ale tego dotyczyło. Nie. Sabia nie przyzwyczaja się do niewygód, tylko po to by wieść spokojniejsze życie, nie daje sobie dyktować warunków nie z przekory, ale z prostego powodu, że jej to nie pasuje i się z nimi nie zgadza. Nie jest idiotką z Vegety, która protestuje przeciwko każdemu słowu Changom, choćby był to traktat o hodowli tulipanów, ale też nie pozwoli sobie zabierać swojego mienia i grzecznie czekać na rozwój wypadków.
___Minęła dobra chwila, gdy Sabia ujrzała wyczekiwany widok - dwie osoby niosące jej walizkę. Nie wymarzyła sobie tego obrazu dokładnie tak jak rzeczywistość, ale nie skomentowała, gdy postawiono przed nią zniszczony bagaż. Był w opłakanym stanie. Nie musiała otwierać walizki bo klapa była w takich strzępach, że przedmioty w środku mogły przy każdym ruchu się wysypać. Westchnęła i już chciała coś sobie powiedzieć, ale głos w słuchawce jej to uniemożliwił.
___- Witaj Claire. Tu Sabia, poczekasz chwilę? - odsunęła słuchawkę i zakryła ją dłonią, zwracając się do okna z informacją. - Czy mój bagaż został znaleziony w takim stanie czy zostało to spowodowane przeszukaniem przez strażników? - zapytała policjantkę tonem kompletnie bezkonfliktowym, jakby pytała ją o godzinę. Odpowiedź, świadcząca o tym, że to przeszukanie zniszczyło jej bagaż, skwitowała jedynie cichym westchnieniem. Skoro oni nie chcą po dobroci, to ona też nie musi. Jeśli uczyniliby to, dajmy na to, bandyci, którzy napadli Drena, nie widziałaby powodu by drążyć temat, jakoby nie miało by to większego związku ze strażą. W tej sytuacji przeciwnie. Nie jest świętą, by odpłacać pięknym za nadobne - a z resztą, to nudne. Posłała tylko znaczące spojrzenie Alexowi, które mówiło nie tak subtelnie, że jest pewna, że na jej miejscu potulnie zabrałby swój zniszczony bagaż i uciekł do hotelu. Swoją wypowiedzią stracił w jej oczach, i to sporo, i nie zamierzała tego ukrywać.
___Zwróciła się do słuchawki i Claire na linii. Sekretarka filli agencji na Namek wysłuchała jak nakreśla sytuację - niewzruszonym głosem i bez ubarwień ani dramatyzmu przedstawiła całe zdarzenie.
___- Jestem właśnie z Alexem w Bazie Changelingów na Namek, przyleciałam jakieś dwie godziny temu. Dren został tutaj wcześniej sprowadzony, a mój bagaż, który miał odebrać został skonfiskowany. Nie, nie wiem z jakiego powodu, nie powiedziano mi. Właśnie odbieram to, co z mojej walizki zostało. Z tego co widzę części rzeczy brakuje, reszta została zniszczona. Zaraz przekażę Ci zdjęcie. Mogłabyś wysłać tutaj jednego z naszych prawników? To nie pierwsza taka sytuacja jaka mi się przydarzyła, jednak trzeba coś zrobić w kwestii Drena. Nie wiem co się z nim dzieje. A tak na marginesie, gdy odbierasz telefon, powinnaś się przedstawić i podać nazwę agencji. Będę czekać w rejestracji. Dziękuję.
___Zakończyła rozmowę i przestawiła aplikację z telefonu na aparat. Zrobiła zdjęcie swojej zniszczonej walizce, potem odsunęła ostrożnie to co zostało z klapy i na dysku jej telefonu pojawiło się kilka fotografii tego bałaganu. Oszacowała przy tym straty, sprawdziła dokładnie czego brakuje, co mogło ocaleć po pralni chemicznej a co nieodwracalnie nadaje się do śmietnika. Sprawdziła czy coś uratowało się z kosmetyków lub czy biżuteria przypadkiem nie znajduje się wewnątrz bagażu na jego dnie... Nie, oczywiście, że jej tam nie było. Prostując się Sabia wysłała zdjęcia na maila agencji, dorzucając fotkę z rana - czyli obraz całej, niezniszczonej, otwartej i schludnie zapakowanej walizce, które wysłała przed podróżą na Namek swojej matce. Chciała się pochwalić nową marynarką i butami od Gallatona. Nawiasem mówiąc, buty miały być prezentem dla rodzicielki, bo bardzo się jej podobały. Wygląda na to, że trzeba będzie kupić nową parę...
___Sabia poklikała jeszcze w telefonie, sprawdziła czy mail na pewno dotarł, po czym włożyła go do wewnętrznej kieszeni białej marynarki. Pech. Zwróciła się ponowanie do policjantki.
___- Proszę o wykonanie protokołu z przeszukania mojej własności. Chciałabym również prosić o dokumentację na wniosek o odszkodowanie z tytułu poniesionych strat materialnych.
___Straty mentalne już im podaruje.
avatar
MGj
Liczba postów : 83
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Rejestracja

on Nie Wrz 30, 2018 10:05 pm
Odpis dla Rikimaru

Kobieta wysłuchała słów dziewczyny i wystukując resztę informacji w zamyśleniu jedynie pokiwała głową na zgodę. Po chwili na monitorze pojawił się komunikator oznaczający, że wszystko zostało poprawnie wpisane. Dlatego też swój wzrok zwróciła na młodą Rikimaru.
-Oczywiście, nie ma się Pani o co martwić, wszystkie informacje zostają natychmiastowo zaktualizowane, oczywiście wraz z wzrostem Pani mocy. Czy ma Pani jeszcze jakieś pytania? - zapytała kobieta z troską w głosie.
avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1283
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Nie Wrz 30, 2018 10:56 pm
Rejestracja zakończona, ale co dalej? Changelingirl stała tak i się zastanawiała czy te procedury są do czegokolwiek potrzebne. Zbędna papierologia, po której nie wie nic, poza tym, że to samo mogli zrobić w laboratorium. Chyba, że tu oficjalnie stawała się żołnierzem akademii, ale nic tego nie sugerowało. Rozejrzała się i próbowała wychwycić jakąś listę pomieszczeń, jakieś numery sal albo czegoś co by ją szczególnie zainteresowało czym mogłaby się sugerować. Nic, a przynajmniej nie do końca rozumiała pismo. Był to język dostosowany do wszystkich. Tak jakby changelingi tu wcale nie bytowały. Zacisnęła lekko pięść, ale odetchnęła i ze spokojem zapytała.
- Gdzie teraz mam się udać? Jakaś sala treningowa, magazyn, miejsce przydziału? Czy może od razu jakąś misję dostanę?
Tymczasem gdzieś na boku toczyła się inna rozmowa i na razie obie strony się ignorowały. Zresztą Rikimari mówiła nieco zanikającym dialektem changelingów, a tamci mówili w popularnym obecnie języku, z którego rozumiała ledwie co drugie słowo.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Rejestracja

on Pon Paź 01, 2018 2:19 pm
W czasie, gdy Sabia rozmawiała przez telefon, do funkcjonariuszki w okienku podeszło tych dwóch mężczyzn, którzy przynieśli poturbowany bagaż. Rozmawiali krótko, na tyle cicho, że dziewczyna nie słyszała dokładnie ich słów. Niewątpliwie jednak spoglądali w jej stronę i wymieniali porozumiewawcze spojrzenia.

Ton głosu Clair wskazywał na lekko urażony.

- Witaj Sabia… - przywitała się niechętnie. – To nie taki proste, jak myślisz. Niestety. Na Namek nie obowiązuje takie prawo jak na Ziemi. Prawo stanowią Changelingi, a Dren został przez nich właśnie pojmany. Nie mamy takich możliwości, żebyśmy go wyciągnęli na mocy przepisów. Jedyne, co nam pozostaje, to odwołać się do wpływów i kontaktów, jakie agencja posiada. I jakie niewątpliwie posiada Dren. – wyjaśniła – Do Bazy Changelingów zmierza właśnie Falk, przełożony Drena. Będzie występował w roli mediatora. Miejmy nadzieję, że uda mu się coś zdziałać. W sprawie twojej walizki… cieszyłabym się na Twoim miejscu, że w ogóle została zwrócona. Nie sądzę, byśmy mieli uzyskać jakieś odszkodowanie czy coś w tym stylu.

Po tym, gdy Sabia zwróciła się znów do funkcjonariuszki, ta popatrzyła na nią krzywo, jakby nie trafiały do niej słowa dziewczyny:

- Właśnie dostałam zgłoszenie, że w Pani bagażu zostały znalezione podejrzane przedmioty. Muszę zaprowadzić Panią do pokoju przesłuchań. – wyszła zza biurka, opuściła okienko i poszła w kierunku drzwi. – Zapraszam za mną.

______________________


avatar
MGj
Liczba postów : 83
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Rejestracja

on Wto Paź 02, 2018 3:37 pm
Odpis dla Rikimaru

Dzisiejszy dzień wskazywał na to, że sekretarka była zamyślona i nie każdą informację podawała jak trzeba. Mimo to robiła wszystko krok po kroku tak jak jest podane w przepisach.
-Proszę mi wybaczyć moją niekompetencję - rzekła kobieta zakłopotanym tonem. Poprawiła po raz kolejny okulary. Po paru sekundach na jej monitorze pojawił się komunikat, kobieta uśmiechnęła się i zastukała paznokciem kilkakrotnie w blat swojego biurka.
-Dostałam dane. Proszę udać się do koszar, zaraz zawiadomię kogoś by Panią zaprowadził - dodała kobieta, pod ręką miała nawet mapkę dla "Świeżaków" i świeżo urodzonych, którzy nie znali za dobrze miejsce w którym są. Była to zwykła karta A4, którą wręczyła kobieta w dłoń Rikimaru. Mogła ona ją wziąć lub wyrzucić do śmieci.

Po koło dwóch minutach zjawił się przewodnik Rikimaru. Różowy  Changeling miał około 160 centymetrów wzrostu, na sobie miał proste białe spodnie z paskiem, skórzane buty oraz czarne ochraniacze na nadgarstkach i po części na dłoniach. Zapewne miała ochraniać zewnętrzną część dłoni.
Wygląd przewodnika:
Spoiler:
-Yo, ty jesteś Rikimaru? Zwą mnie Celu, choć zaprowadzę Cię. Jak masz jeszcze jakieś pytania to wal - rzekł Celu i spojrzał na dziewczynę unosząc jedną brew do góry. Odwrócił się na pięcie, przeszedł przez jedną parę drzwi i spojrzał za siebie czekając aż dziewczyna za nim podążyła. Było by to dla niego niekomfortowo gdyby nowa się zgubiła, to była by dodatkowa fucha, której nie miał zamiaru odwalać.

OOC: po napisaniu posta z/t dla Rikimaru do Koszary
avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1283
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Rejestracja

on Wto Paź 02, 2018 8:36 pm
Rikimari chwilę czekała i powoli zaczęła się kiwać na boki, przestępując z nogi na nogę. Czuła jak jej trochę kończyny drętwieją, ale zachowywała i tak całkiem spory spokój. Nad wyraz jak na kogoś tak młodego i było w tym coś nadzwyczaj niepokojącego. Changeling wciąż powoli przewracał oczami w jedną i drugą stronę obserwując otoczenie w którym przewijały się różne osoby, ale było tu mało changelingów. Coś w tym było dziwnego, ale po pewnym czasie oczekiwania pojawił się osobnik, który miał zabrać ją do koszar. Przedstawił się i wydawał na dość bezpośrednią osobę i odzywał się trochę jak do koleżanki niż do podwładnego. Sądziła, że wojsko ma stopnie i sztywne procedury, ale wyglądało na to, że jest inaczej. Szczególnie, gdy kręci się tu wiele obcych ras. Jednak miała jakieś przeczucie, że tylko jest taki miły, żeby zaraz jej dowalić jak tylko się nieodpowiednio zachowa. Miała dylemat. Odpowie oficjalnie podczas gdy faktycznie ma do czynienia z kimś kto traktuje swoich podwładnych jak kolegów to będzie sobie może z niej jaja potem robił, że jest sztywna. Albo dostanie od razu w łeb za to, że do przełożonego odzywa się jak do kolegi. Problem był o tyle poważny, bo nie wiedziała tak naprawdę z kim ma do czynienia i czy nie jest to może inny początkujący żołnierz, który jednak już kilka dni przebywa w pomieszczeniu. Uznała, że na razie lepiej nie będzie mówić nic. Skinęła tylko głową na pytanie czy jest Rikimaru, choć tak naprawdę nazywała się Rikimari, co wskazywało, że tamta babka w recepcji się walnęła i ją zarejestrowała z błędem. Ruszyła powoli za changelingiem, który miał ją zaprowadzić do koszar.

z/t do koszar
Sponsored content

Re: Rejestracja

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito