Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Lodowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Lodowiec   Sro Maj 30, 2012 3:08 pm


Najzimniejsze miejsce na świecie, idealne do treningu odporności. Podobno mieszka tu potężny pozaziemski wojownik zła skuty w lodzie, jednakże turyści prędzej by uwierzyli w lodowego smoka, więc powoli zanika ta legenda, że kto podgrzeje atmosferę w tym miejscu i to dosłownie, zginie z rąk oszalałego złoczyńcy, nie potrafiącego odnaleźć się w tych czasach.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Wrz 08, 2012 1:57 pm

ZT:
 

Stała się rzecz nieprawdopodobna. Chłopak, który jeszcze przed chwilą przebywał na korytarzach w Capsule Corporation, tak teraz pojawił się gdzieś daleko. Mógł stwierdzić po lodowych górach i mroźnym powietrzu, że przeniósł się gdzieś na Lodowce. Ale jakim cudem mu się to udało? On sam tego nie zrobił, więc pewnie musiała to być sprawka tej kobiety, której szukał w tamtym budynku. Rzekła coś, co słabo zapamiętał, a potem czymś strzeliła. Czyżby kolejna zabawka profesora? Jak to możliwe, że zwykły ziemianin posiada takie sprzęty. To się w głowie nie mieściło, ale co teraz? Co teraz będzie robił człowiek? Nie miał pojęcia. Został przeniesiony gdzieś do jakiejś ciemnej jaskini, w której spały śnieżne niedźwiadki. Nie chciał budzić zwierząt, więc powolutku zaczął kierować się w stronę wyjścia. Gdy dotarł, to jego oczom ukazał się przedziwny krajobraz. Przypominający trochę ten, który widział wraz z Vanem kiedy został wysłany w podobne miejsce. Miał szczęście, bo na zewnątrz nie panowała śnieżna burza, więc mógł spokojnie przeszukać teren. Powoli oderwał stopy od podłoża i zaczął się wznosić do góry. Z lotu ptaka lepiej jest wiedzieć okolicę. Wszystko jednak było śnieżno-białe. Nie miał zbytnio co tutaj robić, ale skoro już tu jest, to może sobie poćwiczy. Wiedział, że do miasta jest cholernie daleko, dlatego nie miał zamiaru się śpieszyć. Staruszkowi się upiekło, ale tylko na razie.

- Gdzie by tutaj potrenować? - Zapytał sam siebie, szukając wzrokiem jakiejś miejscówki. - O! Tamta góra powinna być idealna... - Stwierdził, odnajdując pojedynczą górę, która idealnie nadawała się na trening. Błyskawicznie poleciał w jej kierunku i wylądował na czubie. Trochę było mu ciężko usiąść, dlatego odsunął się nieco do tyłu i stworzył w dłoni Kienzana, którym przeciął górny czub i wylądował na twardej platformie. Musiał zrobić sobie miejsce do treningu, więc nikt nie powinien mieć pretensji. Gdy stał już na podłożu, to rozpoczął krótką rozgrzewkę. Kilka tysięcy razy biegał w kółko, aby rozgrzać nieco nogi. Trwało to zaledwie chwilkę i już był gotowy do dalszej części. Następnie górna partia ciała. Kilkaset skłonów, tysiące pompek i wiele innych...
Po godzinie uporczywego treningu miał dosyć i postanowił się zdrzemnąć. Padł na ziemię i przymknął oczy, kompletnie nie przejmując się chłodem, jak i tym, że może ktoś go tutaj znaleźć.

Trening:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Nie Paź 07, 2012 10:13 pm

Chłopak przekręcał się na boki, kompletnie nie przejmując się chłodem, jak i rozkoszując się wspaniałym snem. Nawet nie wiedział, że spał przez kilka tygodni. Tylko, co mogłoby być przyczyną tak długiej śpiączki? Czyżby znużenie pracą, a może ogarniającą go nudą? Każdy powód byłby dobry, lecz tym razem było to coś zupełnie innego. Wojownik po prostu chciał spać. I tym razem ta czynność nie miała konkretnego powodu. Niestety w końcu coś przerwało jego bezczynność. Pewien ból, który od zawsze nasilał się w jednym konkretnym miejscu. Był nim burkot żołądka, który o wyznaczonej porze domagał się pożywienia. Może jest najsilniejszy, może przetrzyma każdy cios, lecz z siłą narządu nie może konkurować. Szybko powstał, otrzepując ze spodni kropelki wody z roztopionego śniegu. Wziął głęboki oddech, jednocześnie pobierając zimny tlen do organizmu i uśmiechając się szeroko. Zastanawiał się przez chwilę, gdzie mógłby poszukać czegoś do jedzenia. W tutejszej okolicy nie było za wiele zwierzyny, więc pewnie musiał zmienić lokację. No chyba, że spróbowałby zapolować na śnieżne potwory... Nie. Pokiwał głową, po czym wzniósł się wysoko do góry, zatrzymując się na wysokości kilkudziesięciu metrów nad ziemią. Rozejrzał się po okolicy i próbował namierzyć znajome mu energie. Wychwycił kilka, lecz tylko do jednej na razie go ciągnęło. Należała ona do głupiutkiej dziewczyny, którą poznał w mieście. A raczej uratował ją przed napastnikami. Zastanawiał się, czy demon czegoś ją nauczył. Musi sam to sprawdzić.

- Ciekawe czy dalej lubi stawać na czyjeś głowie? - Zadał sobie proste pytanie, po czym obrał kurs i pomknął, pozostawiając po sobie smugę na niebie. Podczas podróży zajrzał do pobliskiego z sadów, z których zerwał kilka jabłek. W prawdzie jedzenie było znikome, ale przynajmniej na kilkadziesiąt minut zapomni o burczącym brzuchu. Nabrawszy energii ponownie ruszył w drogę. Miał bowiem cel, który chciał za wszelką cenę wypełnić. A chodziło tutaj konkretnie o znalezieniu sobie jakiegoś ucznia, któremu mógłby przekazać swoją wiedzę. Wiedział, że żyć wiecznie nie będzie, a ktoś w końcu będzie musiał przejąc pałeczkę ratowania świata. Liczył na to, że "ową" osobą będzie demonica, którą chciał nauczyć dobra i wielu innych rzeczy...

ZT:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Czw Kwi 11, 2013 6:25 pm

Dobra, jak można być takim szalonym, żeby udać się w podróż z najgorętszego do najzimniejszego miejsca na Ziemi bez większych przygotowań? Inaczej - a co miała zrobić Tsu? Odmówić? Przecież to ugodziłoby w jej dumę, gdyby zrezygnowała. Lecąc w powietrzu musiała zatrzymywać się raz po raz nad jakimiś wysepkami, żeby odpocząć. Nigdy jeszcze nie latała tak daleko w tak krótkim czasie w tak niebezpieczną wycieczkę. Musiała także oswoić ciało z coraz chłodniejszym otoczeniem, żeby nie wywołać szoku termicznego, a przy okazji obserwowała z wysokości chmur statków na morzu. Nie było ich wiele, ale mogły nakierować dziewczynę na dobre łowisko. Ale na co tak naprawdę demonica się przykuje? Co przyniesie Brasce?
Gdyby nie to, że Wieloryb nie jest rybą, to upolowałaby właśnie jego. Ale... znała także inną największą rybę, którą mianuje się Rekina Wielorybiego. Podobno według oficjalnych pomiarów długość ciała osobników tego gatunku dochodzi do blisko trzynastu metrów, a masa ich ciała sięga 13,6 ton (niepotwierdzone dotąd pogłoski mówią o osobnikach nawet 20-metrowej długości, ważących około 25 ton, co już brzmi nieco bajecznie - ale wszystko w tym świecie jest możliwe). Pytanie tylko czy ten gatunek rekina zamieszkuje tak lodowate wody jak te, na które leciała. Chyba nie, gdyż wspomniana ryba żywi się planktonem, a tego mało jest w mroźnych wodach Antarktydy. Nie była znanym biologiem, żeby stwierdzić co innego może kryć się na tak niedostępnych terenach jak wspomniana kraina. Ale skoro pingwiny żerują nieopodal, to chyba czymś się pożywiają. Skoro wieloryby spływają tutaj grupami, to nie tylko po to, aby się spotkać, lecz także pożywić sowicie. Inna możliwość to szybki tuńczyk, który do małych też nie należał, dodatkowo miał smaczniejsze mięso, ponieważ nie żywił się tylko planktonem. Nie od dziś wiadomo, że mięso drapieżników jest smaczniejsze i pożywniejsze. Przy okazji będzie to dla niej dodatkowe wyzwanie, któremu miała nadzieję podoła.
Dotarła, po blisko dwóch godzinach lotu znalazła się na południowym kole podbiegunowym. Tutaj dryfowały największe lodowce albo dopiero ułamywały się z podmywanego przez słone fale morskie brzegu skutego lodem. Nie było jednak czasu na podziwianie krajobrazów, miała przecież zadanie do wykonania! Nie podejrzewała, że upoluje coś na wędce, dlatego też będzie zmuszona zanurkować w odpowiednim momencie, gdy ujrzy coś połyskującego tuż przy tafli wody. Dobrze, że słońce było jej sprzymierzeńcem, pomagało zlokalizować ryby i inne zwierzęta, chociaż tutaj umiejętność odczytywania Ki okazała się najbardziej przychylna i możliwa do wykorzystania. Czyhała w skupieniu i ciszy kucając nad brzegiem jednego z lodowców i zerkając w taflę wody próbowała zlokalizować pierwszą ofiarę. Osobnik poruszał się zbyt szybko, aby był kimś wielkim. Wolała rozejrzeć się jeszcze raz, poczekać, i chociaż marzła na tym lodowatym skrawku ziemi, to przynajmniej wiedziała, że będzie warto. Od czasu do czasu odrywała się wzrokiem od tafli wody i wykonywała rozgrzewkę, żeby nie zmarznąć na kość. Braska miał Tsu z głowy na pewno na jeden dzień, tyle czekania i wyłapanie dobrego momentu, a dodatkowo pochwycenie ofiary i zabicie - to nie jest taka bułka z masłem. Nie dla niej, nigdy nie robiła czegoś takiego, więc pójdzie na spontaniczność.
I przy kolejnym, może trzecich lub czwartych rozgrzewkach, coś przykuło jej uwagę. Ki większa niż zwykle czaiła się w wodzie, podpłynęła nawet dość wolno, a z tej energii mogła odczytać rozmiary osobnika. Przetarła dłonie.
"Dobra, zabawmy się..." pomyślała i z determinacją wskoczyła do wody wprost na grzbiet... jakiegoś monstrum! To był gigantyczny tuńczyk, albo coś podobnego, co nie chciało się złapać i niczym koń pragnął zrzucić Tsu ze swojego grzbietu, ściślej grzbietu. O rety! Taka adrenalina, a ona ma ograniczoną ilość tlenu i wytrzymałość na lodowatą wodę! Przyłożyła szybko swoją dłoń do skroni ryby i wypuściła Ki Blasta dziurawiącego łeb na wylot. Uśmierciła w ten sposób kąsek o długości siedmiu metrów, który wytaszczyła jak najszybciej z wody. Trzęsąc się z zimna w ogóle nie pomyślała o tym, iż powinna wziąć ze sobą jakąś rozpałkę! Tylko jej wewnętrzna energia mogła uratować Tsu życie, lecz bez jedzenia nie ma jak lecieć.
Postanowiła odpocząć, chociaż tyle, żeby skostniała wróciła do czucia w rękach. Inaczej nie będzie w stanie unieść się w powietrzu ze świeżo zabitą rybą. Nah, nie pomyślała zupełnie o sobie, tak pałała entuzjazmem na zadanie, że zgubiła zdrowy rozsądek po drodze. Niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Kwi 13, 2013 8:57 pm

Ichiro przez długi czas szukał dobrego miejsca na trening, w końcu znalazł to, lodowiec, najzimniejsze miejsce na tej planecie. Czemu jest dobre do treningu? Ponieważ powoli będzie się przyzwyczajał do zimna przez co jego ciało stanie się odporniejsze, taki miał plan, o ile nie umrze z zimna...
Demon zaczął od rozgrzewki, rozciąganie, trochę pompek, brzuszków i tym podobne. Potem zaczął uderzać w mniejsze góry lodu. Po kilku ciosach strasznie go bolała ręka, był aż tak słaby. Naprawdę potrzebował nad sobą popracować. Było zimno a na dodatek bolała go ręka, ale przeżyje, gorsze rzeczy go już spotykały. Przykucnął na chwilę i zaczął rozmyślać, jakiej to techniki mógłby się nauczyć... takiej która wiele nie wymaga od używającego. Po chwili namysłu krzyknął sam do siebie
-Kiaiho! - tak się ucieszył że udało mu się przypomnieć jedyną technikę jakiej mógł się nauczyć że aż podskoczył. Problem będzie jednak z opanowaniem jej, dawno nie używał kiaiho, ale musi spróbować nie? Stanął w rozkroku, zrobił wdech i wydech a następnie zaczął gromadzić energię w klatce piersiowej. Następnie wyprostował ręce i zrobił natychmiastowy wydech, w tym samym czasie wypuścił energię dookoła siebie. Celem były małe górki lodu stojące dookoła niego. Niestety efekt był conajmniej niezadowalający, jedyne co przesunął to trochę śniego dookoła niego. No cóż nikomu nie wychodzi za pierwszym razem nie? Jeszcze poprubuje kilka razy i w końcu mu się uda.

OOC:
start treningu: 20:57
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Kwi 17, 2013 5:31 pm

O! O! Co robią trzy demony przechodzą przez jezdnię? Eee... nie ważne.

Tsu doskonale spisała się z upolowaniem podwodnej bestii. Nie przewidziała chyba jednak tego, że jak się zanurzy w wodzie to potem będzie jej koszmarnie zimno. Zwykły człowiek pewnie by już padł na ziemię z odmrożenia, bo nie mógłby nawet użyć własnej KI do osuszenia się. W sumie to całkiem niezły sposób na takie zimne tereny.
Nagle głowę Tsu przeszył krótki ból informujący, że coś się tutaj znajduje. Jakaś lekko tląca się energia na północy wzywała chyba pomocy. Nie do końca można było tak stwierdzić mając sto procent pewności bo poziom mocy tamtej istoty nie był większy niż dwie jednostki...


OOC
Na północy znajduje się wielki lodowiec, z którego wydobywa się owa energia. Znajdź to.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Kwi 17, 2013 7:04 pm

Jak tak spoglądała na gębę ryby, to ją ciarki przebiegły po ciele. Jej wykrzywiony wyraz pyska zdradzał, że nie umarła sielankowo, i prawdopodobnie to samo czyhało na dziewczynę, która marzła na kość. Ocierała się rękami, aby rozgrzać się chociaż trochę, dopomagała sobie energią Ki, która jak bateria w żarówce powoli kończyła się. Co nie znaczy, że podda się. Nie mogła tego zrobić, jest zdana tylko na siebie. Jeśli wróciłaby, to bez ryby (nie uniosłaby jej swoimi skostniałymi rękoma), a to było niedopuszczalne. Z drugiej strony czy życie nie jest cenniejsze od misji? Tylko jak spojrzy w oczy swojemu tatulkowi? Przecież ją pochwalił, a tu nagle... podda się. Nie do przyjęcia! Nie zrobi czegoś tak głupiego. A może jednak...? Co tu wiele mówić, i tak czy siak była na straconej pozycji. Musiałby być jakiś cud.
Już miała rzucić się na dryfującą krę, która mijała zziębniętą demonicę, gdyby nie pewny impuls przeszywający jej ciało od stóp do głów. Krótki, ale intensywny. Nie wiedziała co to takiego, lecz intuicyjnie od razu skierowała głowę w stronę, z którego wyczuła coś niebywałego. Najpierw poczuła większą moc, pełną sił, która chyba ćwiczyła nieopodal i miała podobną strukturę do Ki dziewczyny. Lecz to nie to źródło energii wzywało pomocy. W przeciwnym kierunku znajdowało się coś tak niewyraźnego, że nie była do końca pewna czy powinna w ogóle zainteresować się tą sprawą. Tylko jej ciekawska natura zrobiła swoje. Zapamiętała miejsce położenia ryby i podniosła się z siadu na równe nogi. Musiała oszczędzać siły, mimo to nie odpuści sprawdzenia tego dziwnego sygnału z północnej strony lodowca. Zalewitowała lekko nad powierzchnią i niczym poduszkowiec leciała w o wiele mroźniejszym kierunku niż przewidywała. Nawet nie wiedziała ile czasu zabrała jej podróż od brzegu z rybą aż do epicentrum Ki mającej niewielką wartość. To nie mogła być roślina, nic takiego nie rośnie na skutym lodem lądzie. Po przybliżeniu się do ściany zdębiała i oniemiała zupełnie. Aż usiadła z wrażenia wpatrując się we znalezisko.
"To... to... to chłopiec? Nie... ta energia jest podobna do..." otworzyła jeszcze szerzej oczy (o ile to było jeszcze możliwe) analizując to co widzi. Chłopak podobnego wzrostu co Różowowłosa tkwił jakby nigdy nic w lodzie. Miał podobne oblicze do śpiącego młodszego braciszka, który to okazał się demonem! Czerwona fryzura, biała koszula, czerwone spodnie... bardzo przypominał człowieka, nawet nie miał rogów ani ogona. Jedynie słaba aura zdradzała jego przynależność, aż Tsu obudziła się z osłupienia i ruszyła ze ściśniętymi dłońmi i okrzykiem na przeszkodę.
Dobijała się pięściami, które puchły teraz nie tylko z zimna, lecz i z bólu. Gołe pięści na nic się zdawały w tak ekstremalnym mrozie. Lekkie popękania tafli lodowatej ściany i nic więcej. Ta energia wskazywała, że żył, ale... jak to w ogóle było możliwe?! Po grubości lodu mogła stwierdzić, że ten ktoś nie od wczoraj tkwił w sercu lodowca. To jak długo? I czy wytrzyma jeszcze trochę, gdy będzie się ociągać z uwolnieniem go z naturalnej bariery? Oby, gdyż Tsu wyraźnie słabła, a za punkt honoru obrała sobie dotarcie do tego osobnika. Gdyby znalazła w nim sprzymierzeńca, to pomógłby i jej i Brasce w odzyskaniu June z rąk Szkoły Światła pod władzą Hikaru. Ah, ten demon chyba musiałby oddać za nią swoje życie, żeby móc się odwdzięczyć za ratunek. Taki podnóżek byłby niczego sobie, tylko trochę zbyt niewinnie wygląda. Całkiem dobry kamuflaż albo w istocie natrafiła na jakiegoś pokojowo nastawionego współbratymca, który wolał dać się zamrozić niż patrzeć na udrękę tej planety. A kto go tam wie, tak czy inaczej nieraz będzie mu to wypominać, gdy tylko stopi ten lód dzielący ich od siebie.
Ściana lodu nie odpuszczała. To był teraz decydujący moment dziewczyny: albo wycofać się i wrócić bez ryby do Braski opowiedziawszy o swoim odkryciu, albo zaimponować swojemu nauczycielowi i wrócić nie tylko z rybą, tylko także z nowym demonem, który oddając swoje wdzianko opatuliłby Tsu dodatkową warstwą ubrań oraz byłby im posłuszny. Uśmiechnęła się pod nosem, dla niej liczył się honor i duma - to zawsze trzymało ją przy życiu, i nie ucieknie od wyzwania. Przyjęła tylko lub aż inną taktykę. Polegała ona na przekazaniu swojej Ki do rąk, które rozpaliłyby się i wtopiły w lód tworząc dwa otwory. Osłabiona konstrukcja powinna wtedy z łatwością dać się powalić i ten czerwonowłosy jegomość byłby wolny. Rozwalić pociskiem Ki nie mogła - istniało wysokie prawdopodobieństwo na nawet zabicie tej ledwie trzymającej się przy życiu istoty w lodowcu. Tylko termiczne podgrzanie wody stałej mogło uratować z pułapki Czerwonowłosego.
Włożyła więc całą swoją energię - tak jak planowała - w swoje dłonie, którymi przywarła do ściany lodu i nie odpuszczała ani na chwilę. Z zaciśniętymi zębami wyglądała tak jakby walczyła o swoje życie z Goliatem czy innym Misticiem. Była naprawdę zawzięta i waleczna, ponad swoje ciało. Czuła jak spływała woda spod jej palców, lecz to było za mało. Musiała maksymalnie uwolnić swoją moc, aby bardzo szybko, lecz skutecznie, dojść do finału, to jest udzieleniu pomocy swojemu bratu z krwi. To, co miała, ofiarowała w dobrej wierze, a los odwdzięczył się w końcu, po trzydziestu minutach sterczenia w jednym miejscu z przyłożonymi rękoma. Krótki, słaby uśmiech przemknął po jej twarzy widząc coraz to bardziej żywiołowy kolor włosów ofiary Epoki Lodowcowej. Aż w końcu... trrraaaach! Woda spomiędzy szczelin rozsadziła ostatnie uparte bloczki lodu na drobny pył.
-W-wreszcie...
Wymamrotała i osunęła się na śnieg pod nogami. Oddech coraz trudniej chciał się ujawnić spod piersi dziewczyny, która z ogromnym poświęceniem wykonała kawał dobrej roboty. Osłabiła na tyle ścianę, że osobnik znajdujący się w środku miał taką dziurę, przez którą mógł spokojnie przejść. Gorzej, że Różowooka traciła powoli przytomność. Marniał każdy jej następny oddech, który sprawiał ból przy wdychaniu mroźnego powietrza. To było coś takiego jakby łykała zimne igły, które utknęły w przełyku i płucach.
"Ksa... to było głupie... ja... ja... zawiodłam... znów... z-zimno... coraz c-c-c-ciemniej..." dygotała z mrozu, lecz nic nie mogła z tym zrobić. Leżała na śniegu zdana na łaskę tego kogo uwolniła. Nawet nie miała pewności czy żyje, czy kopała na marne, czy... czy warto było tak ryzykować? Teoretycznie jeszcze oddychała, lecz w praktyce nie miała czym oddychać, cała marzła żywcem. Ki nikło w drastycznym tempie, nie z własnej woli. Żyły skute lodem były o wiele cięższe niż normalnie, cała czuła się jak blok skalny nie do ruszenia. Doznawała paraliżu całego ciała, takie zimno panowało w tym zakątku świata. Już przed oczyma widziała coś czego obawiała się najbardziej. Obrazy z życia.
Jak dużo można zobaczyć w ciągu roku? Czy da się coś osiągnąć w tak krótkim wieku? Czy jest czego żałować? Jedenaście miesięcy służyło niczemu innemu jak zdobywaniu wykształcenia. Swoją osobowość rozwinęła dopiero znajdując pracę u Alestrii, pięknej blondwłosej zamożnej dziewczynie, która dała schronienie, czyste ubranie, a przede wszystkim wartość, że jest kimś więcej niż pyłkiem na wietrze. Drugie spotkanie z Saiyanem z planety Vegeta o imieniu Hazard nauczyło dziewczynę otwartości wobec innych nacji, gdyż procentuje to w przyjaźń i możliwość polegania na drugiej osobie. Trzecia wizyta, niespotykana i nagła, z najbliższą jej sercu i umysłu dziewczyną... June. Tutaj było wiele akcji: wspólny sparring, nauczanie Złotookiej podstaw o całowaniu, szczere rozmowy i solidarność. Można powiedzieć, że były przyjaciółkami, chociaż nigdy nie powiedziała tego na głos. Co prawda pewnie June kryła urazę za kradzież wdzianka, nie mniej jednak nie przeszkadzało im to w nawiązywaniu ściślejszych relacji. Umiejętność współpracy i wzajemnej pomocy rozwinięta była w szkole przetrwania pod okiem Mistica Hikaru, który pilnował, aby jego podopieczni rośli w siłę, a także wiedzę niezbędną do samodzielności. Warto wspomnieć smaczny kąsek jakim był ogon Kuro, oraz jego miłą personę, która była wsparciem i miłą odskocznią od rutynowych ćwiczeń. To jemu udzieliła pierwszej, fizycznej pomocy, gdy jego nos krwawił, ale także chciała go dobić, gdy był Kurozaru hehe. Ostatnim przystankiem był solidny trening pod okiem Braski, który porwał omyłkowo Różowowłosą z obozu zamiast June. Dowiedziała się o motywach i o tym, że każda osoba ma dwie skrajne osobowości, a także jak pokonać ból. I chyba ta ostatnia nauka znalazła potwierdzenie przy odkuwaniu lodowca, ponieważ czerpała siłę przez cierpienie i tylko dlatego dokopała się do wzywającego pomocy.
Odpowiadając na pytania zadane powyżej tego akapitu... Tak, można wiele zobaczyć. Tak, można osiągnąć bardzo wiele, gdy tylko dąży się do tego wytrwale. I ostatnie tak... żałowała. Że nie pożegnała się z June, ani z Braską, a nawet... z Saiyanami, z którymi miała się nie zadawać, lecz wspólna przygoda wywołała u niej nostalgię. W sumie jak mogłoby wyglądać planowane pożegnanie przed śmiercią? Uściski, pocałunki, słowa? Wszystko to wywołałoby ból, albo chociaż smutek na twarzach znanych jej osób. Nie pragnęła, aby smucili się z jej powodu, wręcz przeciwnie - chciała w ich pamięci zostać jak najlepiej zakonserwowana, zapamiętana pod jakimś dobrym aspektem, ale tutaj wkradł się paradoks. Co jednoroczna Tsu mogła zasiać w pamięci czy sercach osób, z którymi spotkała się, walczyła u ich boku, wymieniała krótkie zdania? Nic. I tylko to zostało jej w ostatnich chwilach, gdy obraz sczerniał zupełnie, a w głowie szumiała cisza. Ta pustka przerażała i dlatego nie zdołała się uśmiechnąć pod koniec swojej egzystencji. Wiedza, że nie pokazała swojej wrażliwości, innych dotąd atutów, czynił ten obraz nędzy i rozpaczy jeszcze bardziej przykrym do zniesienia.
A może... jakiś cud... pokłoni swoją głowę w stronę nędzarki marnotrawiącej swoje życie w imię pustych idei... i odratuje Różowowłosą?

Occ: zostało 1 Ki
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Czw Kwi 18, 2013 11:17 pm

Cel został namierzony oraz odnaleziony. Tsu spisała się na medal, udało się jej odnaleźć tak słabą energię na wielkim obszarze. Pewnie żaden nowicjusz by nie potrafił zlokalizować położenia energii, która wydawała się gasnąć z każdą kolejną minutą. Kto wie ile ten chłopiec musiał siedzieć w tym lodzie. Dzień, dwa? Setki, tysiące? Musiał posiadać nadnaturalne zdolności, bo na te tereny nawet łodzie podwodne się nie zapuszczają. Zbłąkana zgubiona istota? Kto wie, niestety umiejętności czytania w umyśle na tej planecie są obce. A szkoda.
- Z-zimno.... zimno. - powiedział chłopiec gdy demonicy już się udało uwolnić nieco ciała czerwonowłosego. Osunęła się na ziemię i zemdlała. W tym czasie młodzieniec zaczął drżeć oraz szczękać zębami wciąż pod nosem marudząc na zimno. Wygramolił się z resztek lodu po czym stanął na lodzie trąc ramiona by się nieco ogrzać. Spojrzał w dół. Chwilę mu zajęło by ogarnąć co się stało, ale w końcu pojął, że to ona stoi za uwolnieniem go z lodowego więzienia. Ona umierała, czuł do doskonale, dlatego ukucnął kładąc rękę na jej ramieniu i lekko szturchnął - Ej... ejj... obudź się. Pomogę Ci... - powiedział. Tak, jedynym ratunkiem było pochłonięcie - to właśnie zamierzał zrobić nieznajomy. To nawet mu na rękę bo dawka energii podniesie temperaturę ciała oraz doda nieco siły.

OOC
Opisz co trzeba.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Kwi 19, 2013 12:04 am

Praktycznie nic już nie widziała, lecz jeszcze resztkami własnej woli usłyszała chłopięcy głos. Czy to ta osoba, o której myślała? Nie mógł to być Braska, on w mig porwałby demonicę z miejsca. Nie patyczkowałby się z dowiedzeniem się czy uczennica żyje czy nie, tylko wziąłby ją stąd. Ale trener był za daleko, sam miał problemy zdrowotne, i aby móc dalej egzystować musiał zostawić Rogatą samej sobie. Albo na pastwę właśnie tego niepozornego osobnika. To był ów Czerwonooki z lodowca! Uwolnił się i z trudem, ale ochoczo, rzucił się na ratunek Różowowłosej. Gdyby mogła to uśmiechnęłaby się na ten gest, jednak miała zbyt skutą mrozem oblicze.
Pomóc? Jak on może pomóc komuś, kto już nie czuje swojego ciała, a oddech wyczerpywał się coraz szybciej. Nie mogła odpowiedzieć, lecz nawet nie spięła się czy zesztywniała ze strachu. Dotyk na jej ramieniu wprowadził ją w dziwny błogi stan, w którym dobrze się czuła i mogła zaufać temu komuś. Nie rozumiała jego intencji, ale co taki chłopczyk mógłby zrobić złego dla swojej wybawicielki? Otóż... bardzo wiele. Dowiedziała się o tym ostatnią myślą jaka przebiegła przez jej ciało. Ten ktoś chciał ją wchłonąć, tak jak to zrobił Braska. Tylko czy tym razem przeżyje w ciele nieznanego demona? A może robił to tylko po to, żeby coś zjeść i rozgrzać się? Do końca trzymała się wersji, iż nic złego jej się nie stanie, nawet jeśli znajdzie się w środku organizmu Czerwonowłosego, humanoidalnego demona. Wydała z siebie ostatnie tchnienie, które wyrażało coś więcej niż rozstanie z życiem, lecz także zgodę na to co proponował swoim zachowaniem nieznajomy. Nim zmarła z zaziębienia, przedostała się w bardzo elastyczny, gumowy tunel, który momentalnie opatulił jej ciało i umieścił w przestronnym wnętrzu. Zrobiło się cieplej, ale dziewczyna nie mogła wybudzić się z transu w jaki zapadła. Być może było to spowodowane przebywaniem w ciepłym ciele chłopaka i szok termiczny zrobił swoje, albo jeszcze inaczej - demon czerpał z Tsu ostatnią dawkę energii jaką posiadała, czyli swój byt. Przynajmniej nie umrze na mrozie, a wspomoże kogoś w odzyskanym życiu. Oby tylko miał podobne intencje co Braska, a nie że wybudziła ze snu potwora. Zresztą... teraz to bez znaczenia... zanikała w gęstym kokonie, aż całkowicie zniknęła w różowej masie w kształcie kuli mocno przywartej do ściany i nie do zniszczenia. Dziewczyna mogła być z siebie zadowolona - uratowała komuś życie oddając swoje. Oczywiście do końca pragnęła coś zmienić, aby wydobrzeć i służyć u boku Braski, lecz brak doświadczenia i przewyższone ponad miarę ambicje zrobiły swoje. Naprawdę było jej szkoda, iż tak mało mogła zdziałać, nie mniej jednak nie umarła bezowocnie.
***
Jakie zdziwienie malowało się na obliczu chłopca, który ocknął się do prawdziwego życia. Czuł się tak jakby spał w lodowej trumnie od niepamiętnych czasów. Bardzo powoli rozgrzewał swoje dłonie i nogi, gdyż zaraz będzie z nich korzystać i to już bez bonusów w postaci wielkiej dawki Ki. Trochę to trwało zanim młodzieniec odzyskał na tyle energii, że mógł ruszyć się z tego mroźnego miejsca w kierunku brzegu na południe stąd. Szedł bardzo wolno, ale najważniejsze, że konsekwentnie. Niemal od razu miał wgląd do wspomnień dziewczyny, którą pochłonął. Zapełnił w ten sposób swoją pustkę, która nie chciała odświeżyć się za Chiny Ludowe. Wędrówka trochę trwała, stąd mógł przeanalizować wszystko co zobaczył w swoim umyśle oczami nieboszczki. Ocierając ręce o ramiona przedzierał się przez śniegi i lody, aż dotarł tam, gdzie Tsu zostawiła rybę. Wydawał się być o wiele bardziej energiczny niż poprzednia właścicielka ryby, gdyż wskazywało na to jego rześki wygląd i tylko trochę zmarznięte ciało. Czerwone patrzałki ogarnęły wybrzeże i ku swojemu zdziwieniu odnalazł inne źródło mocy, także demoniczne. Ha, bardzo dobrze, przypominał sobie techniki, którymi władał. A może to były tylko te zdolności jakie okiełznała Różowowłosa? Bardzo możliwe, w środku hulał wiatr, nic nie mógł poukładać i zorganizować z poprzedniej... egzystencji. Pamiętał powód, dla którego powędrował na to miejsce i dał się w taki sposób zabalsamować. Nie będzie o tym wspominać, bo to nic przyjemnego, zresztą przydałoby się stąd wynieść. W głowie oscylowała mu myśl wokół postaci Czarnowłosego mężczyzny z ogromnym mieczem o imieniu Braska. Może to był rodzic tej kobietki, którą zjadł? Przydałoby się usprawiedliwić z tego dlaczego tatulek nie czuł Ki swojej przybranej córki.
-O, ryba... dam jeszcze rybę.
Stwierdził po zgłębieniu się w ulotne wspomnienia Rogatej. Pochwycił ręką za ogon morskiego potwora i siłował się z samym sobą, aby wznieść się nad powierzchnię. Było lodowato, ale to nic, musiał dostarczyć złą wiadomość i rybę. Spiął się w sobie maksymalnie jak to tylko się dało i po paru minutach już był wysoko w chmurach. Kierunek: gorące okolice wulkanu.

[z tematu - wulkan]


Ostatnio zmieniony przez Red dnia Pią Kwi 19, 2013 9:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Kwi 19, 2013 12:41 pm

-Z-zimno... - Tylko tyle powiedział Demon po pierwszej próbie, strata energii plus zmęczenie sprawiło że bardziej mu przeszkadzała niska temperatura. Zwinął się przez chwilę w kłębek i leżał tak przez chwilę
- Co ja wyprawiam!? - Podniósł się jednocześnie krzycząc do siebie w myślach, jak będzie tak leżał to prędzej zdechnie niż stanie się silniejszy!
Stanął w rozkroku, dał ręce w krzyż, schylił się lekko i zaczął gromadzić energię w centrum swojego ciała.
-Haaa... - Dookoła niego pojawiła się przeźroczysta, czerwona aura. Po chwili wyprostował ręce w stronę najbliższej małej górki lodowej. Energia wypuszczona z rąk wystrzeliła w postaci niewidocznego pocisku w stronę owej górki. Niestety zrobiła w niej tylko malutką dziurkę. Ale to była dopiero druga próba! A do trzech razy sztuka prawda?
Znów stanął w rozkroku, wziął wdech, znów ustawił ręce w krzyż i zaczął gromadzić energię. Gdy już zebrał odpowiednią ilość wyrzucił ją z siebie razem z wydechem. Niewidoczna energia uderzyła w mały lodowiec
-Przesuń to do cholery!! - Krzyk pomógł demonowi wydobyć z siebie jeszcze więcej energii. Smuga stała się dwukrotnie szersza i przesunęła lodowiec o kilka metrów.
Demon padł na ziemie zmęczony powtarzając cicho
- Zimnooo, zimnoo - Lepiej nie marnować więcej energii bo umrze przez głupią temperaturę...
Wstał i z pośpiechem zaczął szukać cieplejszego miejsca...


OOC:
koniec treningu 30 godz.
Z/T-> jaskinia za wodospadem
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Czw Wrz 26, 2013 5:17 pm

Lansująca mózg atmosfera z wioski mnie opuściła.Raczej bym kogoś tam nie przyprowadzał. W okolicy lodowca w którym się przebudziłem również nie czułem się komfortowo. Dwie techniki przyszły mi na myśl, pomogą mi one w walce. Pierwsza to oczywiście telekineza, którą pokazał nam chłopak. Druga to Ki sword, którego używał Rikimaru. Obydwie będą świetną techniką ataku. A telekineza przyda się również poza walką. Ogromna ilość lodu pokrywająca zbiornik zimnej wody tworzył niezwykły krajobraz. Tak więc, jako słowo wstępu usiadłem po turecku na  lodowej powierzchni. Było zimno, ale byłem na to odporny. Nie przeszkadzało mi to ani trochę. Zamknąłem oczy, i zacząłem się koncentrować. A temu zjawisku towarzyszyła fioletowa poświata otaczająca moje ciało.
OOC:
TRENING START
Regeneracja KI 10%
Moje KI:1365 + 150 = 1500MAX
Wybaczcie że tak krótko, ale nie mam dziś weny, a chodziło tu jedynie o start treningu.
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Paź 02, 2013 10:30 pm

Hmm, podstawowa definicja telekinezy. To jak latanie, lecz zastosowane na przedmiocie lub innej osobie. Tak więc zasada działania powinna być podobna, a jako że altanie opanowałem do perfekcji, z telekinezą nie będzie problemów. A więc, do roboty! Otworzyłem oczy i skierowałem ręke w kierunku sporej bryły lodowej blisko mnie. zaciskając i odciskając pięść wystrzeliłem dwa ki Blasty, które odcieły jego górną część bym mógł ją przenieść. Otaczała mnie fioletowa aura, taka sama jak podczas mojego latania. Już miałem podnieść bryłę lodu gdy przypomniałem sobie że zostawiłem Basa na Bagnach. Może mnie szuka, może ma mnie w dupie. W sumie, traktował  mnie jakby to było to drugie. Wykazałem się wyjątkową głupotą w tej Puszczy. Koncentracja padła. Aura również, a moja mina z pewnej zmieniła się w skrzywiony niesmak. Było zimno, ale przyzwyczaiłem się. Drakonianowie są przystosowani do warunków dużo trudniejszych. Na popijawie sporo się o nas dowiedziałem. Po kilku minutach rozmyślań i monologów powróciłem do treningu. Nadal siedziałem po turecku, unosząc się jakieś 15cm nad ziemią. Aura powróciła, wycelowałem ręką w odłączoną od reszty bryle lodu. Delikatny strumień ledwo widocznej ki wypłynął z mojej dłoni i po chwili dotarł do bryły. Zaraz potem zniknął, a zastąpiła go aura identyczna jak pokrywająca mnie, tym razem jednak otaczająca bryłę lodu odciętej od reszty. Poczekałem aż będe w stanie skoncentrować się na tyle by nie była widoczna. Inaczej to może popsuć cały efekt. Jednak aura stała się jedynie trochę mniej widoczna. Dobre i tyle. Udało mi się sprawić by lód się uniósł i by podążał za ruchami mojej ręki. Najpierw toczyłem nią koła, potem próbowałem rzucać ze średnio udanym wynikiem, a na koniec telekinezą rozbiłem ją na kawałki i stworzyłem miniaturowy huragan. To ostatnie było ogromnym sukcesem, Panowałem już bardzo dobrze nad KI. No cóż, teraz jeszcze tylko Ki sword. Lecz czegoś nie wiedziałem. Spustoszenie jakie wywołałem na powierzchni lodu który wcale nie był gruby(unosiłem się cały czas na powierzchni) spowodowały ściągnięcie uwagi jakiegoś monstrum z pod lodu. Akurat gdy postanowiłem stanąć na lód by się zastanowić zaczął on delikatnie pękać i po chwili mojego wachania grube macki o ciemnym kolorze związały moje nogi.
-O rzesz w dupę...
Zdążyłem rzucić ironicznie zanim z ogromną siłą zostałem wciągnięty pod lód. Nie potrzebowałem tlenu, ale będę musiał się stąd wydostać.
OOC:
PIERWSZY POST TRENINGOWY
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 467
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Paź 05, 2013 11:37 am

Muzyka sytuacyjna

Byłem wciągany z dużą prędkością coraz głębiej pod wodę. Nie widziałem nadal co mnie złapało, i nie chce się przekonać. Miało ogromną siłę. Włączyłem fioletową aurę i używając całej swojej siły próbowałem się uwolnić, jednak zdołałem tylko spowolnić ściąganie mnie w dół. To była moja szansa, musiałem stworzyć miecz z KI, którym mógłbym przeciąć tą mackę! Serce nawalało mi jak karabin ludzi. Nadal z całej siły spowalniałem mackę, która nieustannie ciągnęła mnie ku swemu właścicielowi. Nie mogłem dłużej czekać, ale przecież w takich momentach nie dam rady się skoncentrować! Trudno! Kontroluję KI wystarczająco by zrobić to bez skupienia! Część KI którą przeznaczyłem na moją dłoń, z której zaczęło emitować energia o barwie czarnej. Jednak była ona dalej nieukierunkowana i ze znikomą siłą! Czas leciał, znowu odjąłem nieco sił na rzecz dłoni. Tym razem Po krótkiej chwili ukierunkował się, ale był rozrzedzony, prawie że przezroczysty. Ponadto Macka zaczęła mnie przyciągać coraz szybciej, na skutek tego że coraz słabiej się broniłem. Teraz będzie ostro, będe musiał przeznaczyć całą energię aury na dłoń i przeciąć mackę. Serce nawalało mi coraz szybciej...
Zaczęło się, macka przyciągała mnie z ogromną prędkością, powoli widziałem sylwetkę potwora, której nie jestem w stanie opisać. Skupiałem się wtedy na czym innym. Zaraz po tym jak wyłączyłem aurę, i przeznaczyłem jej energię na dłoń miecz skoncentrował się, a jego barwa stała się intensywnie fioletowa, przy środku wręcz biała. Tym mieczem zaczynałem odcinać mackę która uczepiła się mojej nogi. Weszło jak rozgrzany nóż w masło, natychmiast puściło. Macka została odcięta, lecz widziałem kilka kolejnych zmierzających w moją stronę. Nie tym razem, pomyślałem. Znowu włączyłem BA, a Sworda wyłączyłem. Z pełną prędkością wystrzeliłem w górę, by wydostać się z wody. Tentacle tego czegoś były już kilka metrów za mną. Kiedyś będe musiał tu wrócić i zabić to stworzenie....
Udało się. Różnicą kilku centymetrów udało mi się wydostać z wody na powierzchnię, od razu poleciałem najwyżej jak mogę.
-Długo tu nie wrócę...
Miałem dość dzisiejszego dnia, Ki sword został rozpracowany, a telekineza opanowana. Zacząłem lecieć przed siebię, byłem nad chmurami więc nie wiedziałem gdzie się znajdywałem. Obym nie trafił na kolejne zagrożenie....
OOC:
TRENING KONIEC
Z/t do Wesołe miasteczko
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pon Lis 04, 2013 11:03 am

Przenikliwy chłód to pierwsze co odczuła, po przybyciu w miejsce opuszczone przez wszystkich żyjących. Nic dziwnego, kto chciałby mieszkać w miejscu takim jak to. W zadziwiający sposób przypomniało jej się piekło i krzyk tysiąca dusz wrzuconych do czeluści. Nagle odczuła to co prawdopodobnie było normą dla potępionych- przygnębiające poczucie samotności. W tak odległym miejscu dotarły do niej zupełnie obce jak do tej pory emocje, o których nawet nie miała pojęcia dotychczas. Opiekuje się i kocha cały wszechświat, ale czy ona sama jest ważna dla kogokolwiek? Wątpliwości i poczucie przykrej misji, ciekawe czy każdy bóg przez to przechodzi. Pewnie nie, przecież większość jej rasy poprzestaje na odpoczywaniu na rozległych łąkach swojej planety. A może to wcale nie jest miłość, tylko przykry obowiązek, do którego się poczuwa jako istota wyższa? „Skąd we mnie tyle wątpliwości…” jej ki uwolniła się i przestała ukrywać swoją obecność. Jednocześnie wokół nie była w stanie wyczuć innych osób, co oznaczało, że okolica była zupełnie opuszczona. Chłód tego miejsca dotknął także najgłębszego punktu w jej sercu, siejąc myślowy zamęt i emocjonalną burzę. Pierwszy raz w swoim życiu miała wątpliwość, czy podąża właściwą ścieżką i czy ścieżka ta daje jej szczęście. Przypomniała sobie twarze tych wszystkich osób, dla których wniosła coś swoim życiem. Ale czy oni wnieśli coś dla niej? Może altruizm jest najbardziej frajerską rzeczą na świecie, pozostawiającą dobroczyńcę w samotności? Okazuje się, że nawet bogini ma w sobie tęsknotę za miłością, właściwie nic dziwnego, nie ma ani rodziny, ani przyjaciół… Trzepnęła się lekko w głowę. „Nie ważne sieroto, jesteś tu w konkretnym celu”. Skarciła się w myślach, robiąc poważną minę i zaciskając pięści. „Co z ciebie za bóg, skoro nie możesz uratować tych, którzy zginęli, bo ktoś użył już kryształowych kul?" znów zadygotała z zimna. "Zimno to tylko uczucie jak każde, mogę to kontrolować”. Skupiła się na oszukaniu własnych zmysłów, wysiliła swoją uwagę i użyła ki do ogrzania samej siebie.
-Fajne miejsce.- skłamała, zaczynając rozmowę ze sługą kami. –To po co tu jesteśmy?- zapytała, odwracając się do Mr. Popo i przypatrując się mu z uwagą.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Lis 05, 2013 10:05 pm

Gdy tylko znaleźli się na miejscu, ogarnęła ich fala lodowatego zimna. Znajdowali się w jednym z najchłodniejszych miejsc na Ziemi. Wszystko na horyzoncie było skute lodem. Na pierwszy rzut oka żadnej zwierzyny, nie mówiąc o roślinności.

- Kami-sama uznał, że przyda Ci się "szkoła przetrwania". Nauczysz się wielu przydatnych rzeczy, ktoś taki jak Ty musi umieć radzić sobie w różnych sytuacjach. Będzie obserwował Twoje poczynania z góry i gdy uzna że wystarczy, wrócę tu po Ciebie. A więc Twoim jedynym zadaniem jest... przeżyć. Do zobaczenia - pożegnał się, po czym zniknął wraz z magicznym dywanem.

OCC:
No to na razie początki, jakieś rozeznanie w terenie itp. A potem się wtrącę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Lis 06, 2013 3:32 pm

OCC: a walne se treninga

Początkowe oburzenie dziwną sytuacją, zastąpił w mgnieniu oka entuzjazm i wola przyjęcia nowego wyzwania. „Skoro chcą zobaczyć, jak radzi sobie bóg, zobaczą tymi swoimi nameczańskimi ślepiami.” Pomyślała z przekąsem i uniosła się parę cm ponad ziemią. Lepie latać, zwłaszcza, że niewiele ją to kosztuje, a w ten sposób nie odmrozi sobie stóp. Pierwsze co musiała zrobić, to zadbać o schronienie i jakiś posiłek, nocą prawdopodobnie będzie jeszcze chłodniej, więc co tu dużo gadać, trzeba jej ognia. Rozejrzała się po białej przestrzeni, czuła się trochę jak we wnętrzu białego kartonu, nawet komórka nie miała zasięgu. Po odnalezieniu sporej przestrzeni, wolnej od gór lodowych, upewniła się, że to najlepsze miejsce do zrobienia iglo. Nigdy wcześniej nie robiła tego typu chatki, ale to przecież nie może być skomplikowane, nie ma co oszukiwać, wystarczy wytworzyć bloczki śniegu, przerobić na lód i spiralnie złączyć ze sobą, uszczelniając śniegiem. Podleciała do najbliższej skały, uderzając w nią z całej siły. Efekt był taki, jaki miał być- skała rozleciała się i utworzyła jej duży zapas cennego zasobu. Co prawda budulec nie miał pożądanego kształtu cegły, ale po obróbce w rękach Kaede, lód zaczął tworzyć małe bloczki.
Trochę zajęło je ułożenie małego, pół okrągłego domku, nie spodziewała się, że będzie to problematyczne, z jakiegoś powodu co chwilę konstrukcja rozwalała się i dopiero po paru godzinach i zupełnie skostniałych dłoniach, była w stanie doprowadzić do końca swój cudowny plan. Lód był topiony jej energią i zostawiany, żeby ponownie zamarzł. W ten sposób w końcu udało się jej zespolić całość. Domek miał nawet własny kominek, w którym mogła spokojnie się wygrzać, ale żeby to zrobić, trzeba było postarać się o opał, a o to raczej nie łatwo w tej okolicy.
Zaczęło się już ściemniać, a mróz dokuczał coraz bardziej jej ciału. Leciała w mroźnym powietrzu, a zamieć śnieżna nie ułatwiała wycieczki. Wokół jak na złość sam lód, lecz w oddali udało jej się dostrzec dwa krzaki, zupełnie pozbawione liści. „Wystarczy… Musi…” Podleciała i wyrwała krzewy, po czym udała się ponownie do swojego iglo. Było tam zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz, ponownie użyła swojej ki, aby wysuszyć mokre drewno i pocierając jednym kijkiem o drugi rozpaliła w kominku ognisko. Po chwili we wnętrzu zrobiło się naprawdę przyjemnie, na jakiś czas miała zapewnione schronienie, a jej perfekcyjne wyczucie ki wszystkich stworzeń, ostrzeże ją w porę przed każdym zagrożeniem. Może jedzenie samo do niej przyjdzie? Z braku lepszego zajęcia położyła się w ciepłym miejscu i poszła spać.
Obudziła się następnego dnia, a właściwie to głód ją obudził. Czas było znaleźć sobie jakiś pokarm, więc opuściła lodową chatkę i rozejrzała się dookoła. Mogła by złapać jakiegoś morsa, lub niedźwiedzia, ale bez noża niewiele jej to da, nie będzie w stanie obrobić odpowiednio mięsa. Najrozsądniejszym wyjściem było więc nałapanie ryb. Wystrzeliła w lód parę km od własnej chatki parę ki blastów, robiąc wyrwę w lodzie. Jej oczom ukazała się lodowata woda, wejście do nie groziłoby szybkim zamarznięciem, więc raczej nie warto. Na szczęście ryby same zaczęły pływać blisko lodowej kry. Korzystając z okazji Kaede w mgnieniu oka wyciągnęła dłoń i złapała jedną z nich. To wystarczający posiłek przynajmniej na parę godzin.
Niedługo po łowach w iglo znów płonęło ognisko, a bogini na patyku piekła dla siebie rybę. Nienawidziła smaku wszystkiego co żyje w wodzie, lecz lepsze to niż nic. Spartańskie warunki zmusiły ją do spożycia posiłku na ziemi, prosto z patyka, tak jakby jadła szaszłyk. Jej sytuacja wydawała się całkiem w porządku, miała schronienie, nie była głodna, a temperatura wewnątrz iglo gwarantowała przeżycie. Krótko mówiąc świetnie sobie daje radę.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Lis 08, 2013 11:44 pm

Na zewnątrz dało się słyszeć jakieś hałasy. Okazało się, że to niedźwiedzie polarne, zwabione zapachem pieczonej ryby. Z ciekawością obserwowały igloo, obchodząc je dookoła. Jeden z misiów stanął na tylnych łapach, opierając się nimi o ścianę budynku, co spowodowało jej lekkie naruszenie.  

OCC:
Misie:
 

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Lis 09, 2013 11:38 am

Ktoś mi niszczy domek…” pomyślała i jak strzała wyleciała ze zbudowanego przez wiele godzin domku. Była wściekła, a całe piekło znało już jej nie pohamowy gniew. Ba, całe piekło drżało na myśl o wywołaniu tego gniewu, kto więc o zdrowych zmysłach ośmielił się na taki zuchwały czyn? Jeszcze w trakcie lotu wyczuła, że nie jest to pojedynczy osobnik. „A więc chcą mnie wziąć hurtem? Będzie pobojowisko!” Myślami przygotowała się do walki, lecz gdy wyleciała z „jaskini zabójczego tygrysa” (czytaj swojego domku) zobaczyła najsłodszy widok w swoim życiu. Przez jakiś czas zastygła w powietrzu z dłonią gotową do ataku, a jej zdziwiona twarz oddawała dokładnie to samo co załapały jej goście. Wciąż w głębokim szoku przypatrywała się zbiorowisku niedźwiedzi polarnych, które nagle przydreptały pod jej chwilowy adres. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, a w oczach dziecięca ekscytacja i radość.
-Ale super!- krzyknęła radośnie, a jej serce zabiło szybciej z ekscytacji, tak jakby zapomniała o zimnie i znów miłość do wszystkich stworzeń rozpaliła ją pozytywną energią, która zdawała się emanować dobrocią na zewnątrz jej ciała. –Cześć misie!- przywitała się z grupką uśmiechając najżyczliwiej jak tylko była w stanie i machając do nich dłonią. Nie spodziewała się agresji ze strony przybyszów, niby kto chciałby atakować boginię dobroci i miłości i oczywiście ciastek? Miała niezmierną ochotę przytulić każdego z nich, futerka misia muszą być takie słodkie <3. Na jej twarzy wyskoczył rumieniec, a w oku pojawiła się łezka wzruszenia. „Misie! <3” krzyczało coś w jej umyśle, gdy wciąż wpatrywała się w ich śnieżnobiałe postacie. W tym momencie wydawało jej się, że mogłaby spędzić z nimi całe życie i byłoby to świetnym czasem. Nagle wpadła na super pomysł i sięgnęła po ostatnią paczkę ze swoich wypieków. Rozdała każdemu gościowi dwa ciastka, pakując je do ich pysków. –Dobre prawda?- zapytała z niegasnącym optymizmem. –Niestety nie mam więcej…- dodała po chwili już trochę smutniejszym tonem, ale w mig odzyskała radość. –Gdzie zmierzacie miśki? Może zostaniemy przyjaciółmi?- zapytała siadając w powietrzu ze skrzyżowanymi nogami. Chciała zostać członkinią stada misiów. Siedziała teraz pośród nich, nie czując strachu i przelewając swoją miłość na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Lis 12, 2013 10:14 pm

Misie potrzebowały dłuższej chwili by dojść do siebie. Jak to, z nory wychodzi człowiek, nie ucieka, nie atakuje, za to obdarowuje ich ciasteczkami? Największy z niedźwiedzi w końcu zareagował. Wypluł z pyska wypieki i ryknął potężnie. Pozostałe zrobiły to samo, poza jednym, któremu najwyraźniej ciastka zasmakowały. Po chwili zrobiło się jeszcze bardziej niebezpiecznie. "Przywódca" zgrai stanął na tylnych łapach i zamachnął się potężnym łapskiem na Kaede.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sro Lis 13, 2013 11:16 am

-Moje ciastka!...- krzyknęła zrozpaczona i w jej oczach pojawiły się łzy. Tylko jeden miś nie zignorował jej poczęstunku, więc może zachowa swoje życie… Może… Jej źrenicy zwężyły się w chwilowym szoku, a serce zabiło kilka razy tak głośno, że z pewnością słychać to było na zewnątrz. Po kilkusekundowym zszokowaniu wszystkie mięśnie automatycznie napięły się, eksponując niewyobrażalną dla tej planety siłę, a wokół nie pojawiła się czerwona aura energii ki. „Zabij!” krzyknęła w myślach jej złowieszcza część natury, ta sama, którą poskramiała tyle czasu, lecz gdy jej uczucia zostały zranione, uwolniła się tak jakby od zawsze czekała na ten moment. Po chwili jej twarz przybrała złowieszczy charakter, a w oczach widać było obłęd. Zaśmiała się głośno i przeraźliwie w odpowiedzi na ryk zwierzęcia, po czym w mgnieniu oka zadała przywódcy potężnego kopniaka kolanem w pysk.
-Jak śmiałeś gardzić boskim poczęstunkiem gnido?!- krzyknęła, przeskakując do kolejnych niedźwiedzi i każdemu sprzedając liścia w te głupie paszcze. Gdy częściowo się wyżyła, wzleciała nieco wyżej i wyciągnęła przed siebie ręce formując dużą kule ki, z które z prędkością karabinu maszynowego wylatywały ki blasty w kierunku stadka. –Zabić, zniszczyć…- powtarzała jak szalona. Miała wrażenie, że jej siła znacznie wzrosła, a może to po prostu lokowanie się przez te wszystkie lata, żeby nikomu nie wyrządzić krzywdy? „Jak śmiał podnieść na ciebie łapę? Taki czyn musi być ukarany!” była zupełnie pod kontrolą swojej mrocznej części osobowości, lecz i to nie mogło trwać wiecznie. „Może źle przyprawiłam ciasteczka?” pomyślała ze współczuciem prawdziwa boskość jej charakteru. „Co ty chrzanisz?! Jesteś ideałem!” odpowiedziała natychmiast demoniczność Kaede. Ciemną mgłę w jej sercu nagle rozjaśnił jasny promyk światła, zamknęła oczy, żeby po momencie otworzyć e z wyrazem ciepła i miłości.
-Złe misie.- powiedziała jakby karcąc dzieci i wciąż pozostając w powietrzu dała im czas na zabranie się stąd. Trzeba naprawić iglo.

OCC:
Użyte ataki:
-potężny w przywódcę
-po lekkim dla każdego
-RED na wszystkich
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Lis 16, 2013 1:48 pm

Jeśli ciosy Kaede nie zabiły niedźwiedzi, to zrobiły to energetyczne pociski, które wystrzeliła z dłoni chwilę później. Boginka być może nie zdawała sobie sprawy, lecz posiadała dość dużą moc, którą przez "przypadek" mogła pozbawić życia słabe, ziemskie stworzenia. Po tym nagłym napadzie furii ze zwierząt nie została nawet mokra plama. Co gorsza. oberwało też igloo. Ostała się tylko jedna ścianka, na wpół zniszczona. Zgasło palenisko, a upieczona ryba (a raczej to co się z niej zostało) leżała parę metrów dalej.
Jak na złość, zaczął wiać mocny wiatr, który w połączeniu z padającym śniegiem po kilku minutach zamienił się w zamieć śnieżną. Widoczność była mocno ograniczona. Zostanie na dłużej w jednym miejscu groziło przysypaniem przez biały puch. Poza tym było cholernie zimno, co mogło skutkować odmrożeniem kończyn, a w najgorszym razie - śmiercią. Kaede powinna zmienić swe położenie. Na północy dało się zobaczyć zarys czegoś dużego. Czyżby góry, może jakieś jaskinie? Warto sprawdzić.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Czw Lis 21, 2013 11:50 am

Gdy już się uspokoiła, po niedźwiedziach nie zostały nawet szczątki. Źrenice Kaede powiększyły się mimowolnie i oglądała z przerażeniem, to czego dokonała. „Zabiłam niewinne stworzenia…” powiedziała do siebie w myślach czując ogromne wyrzuty sumienia. „Przepraszam!...” było jej bardzo przykro, oto pierwszy raz w życiu dokonała złego czynu na rzecz innych stworzeń. Czy wciąż jest godna tytułu kochającej bogini? Całe jej mniemanie o nieomylności boskiej miłości właśnie legło w gruzach, nie była przekonana czy pozbiera się po tym. W głowie rodziły się setki myśli podpowiadających jej, że należy się usunąć na zawsze z towarzystwa innych osób i wieść życie pustelnicze i pokutnicze do końca swoich dni. Fala trwogi i żalu była najgorszym uczuciem, jakie dotąd czuła, co prawda nie wiedziała że zwierzęta na Ziemi są tak słabe, nie chciała ich śmierci, ale jest winna uśmiercenia całego niedźwiedziego stada. Nawet fakt agresji w obronie własnej, nie był dobrym wytłumaczeniem dla kochającego serca bogini. Jej to serce krzyczało z bólu i cierpiało razem z misiami, chociaż prawdopodobnie bardziej, one poniosły szybka śmierć, a jej serce przeżywało katorgę wyrzutów. „Jestem zła…” Fala wielkiego smutku i wyrzutów przykryła całą dobroć, jaką ma w sobie Kaede. Uświadomiła sobie właśnie, że nie ma dla niej wybaczenia, nawet jak uratuje cały świat. Czy powinna dalej kontynuować swoją zbawczą działalność? Przecież tylu potężnych wojowników chroni wszechświat, na co komu słaba bogini, która jest zła i nie umie kontrolować gniewu? Cały sens jej istnienia rozbił się o mroczne przekonanie, że jest najgorszym bogiem jaki kiedykolwiek się narodził, a w umyśle i uczuciach wytworzyła się wielka pustka. Nawet wieczny blask zachwytu w oczach zgasł, przemieniając jej oblicze w twarz pełną smutku i żalu.
-Przepraszam, zawsze będę miała was w sercu, zorganizuję wam szczęśliwe miejsce w raju…. Przepraszam…- mówiła nagłos tak jakby zwierzaki wciąż były w stanie ją usłyszeć.
Po jakimś czasie świadomość wróciła na tyle mocno, aby mogła zorientować się, że jest w sytuacji silnego zagrożenia. Łzy spływające po poliku zamieniły się w sople lodu i ze wstrętem strzepała je z twarzy i zmusiła się do opanowania emocji. Jej schronienie również uległo zniszczeniu, a nadchodziła zamieć. „Brrr…. Strasznie zimno…” pomyślała trzęsąc się jak galareta. Tym razem medytacja i ogrzewanie się własną ki nie wystarczy, musi stąd uciekać. Wisząc w powietrzu obniżyła lot, żeby nie znaleźć się w samym centrum zamieci i zasłoniwszy twarz leciała jak najszybciej w kierunku czegoś co przypominało zarys gór. Ratowała swoje życie, chociaż w jej ocenie nie było warto i zasługiwała na śmierć. Lot, który powinien być desperacki, stał się bardziej obojętny i tak naprawdę gdyby nie udało jej się, poczułaby tylko ulgę, że jej bezwartościowe życie dobiegło końca.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Sob Lis 23, 2013 11:57 am

Warunki pogodowe ze złych stały się ekstremalnie fatalne. Gdyby Kaede zatrzymała się na kilkanaście sekund, natychmiast zostałaby zasypana. Pomimo ciągłego ruchu, na jej głowie i ramionach ostała się spora warstwa białego puchu. Dystans do terenów górzystych zdawał się wcale nie zmniejszać. W końcu, gdy wydawało się, że boginka nie dotrze do celu i zamarznie, jej oczom ukazało się wejście do jaskini. W środku z pewnością było o wiele cieplej, przynajmniej mroźny wiatr tam nie dochodził.

OCC:
Wchodzisz do środka (oczywiście jeśli chcesz, możesz zostać na zewnątrz i zamienić się w bloczek lodu xD) No i np. rozbijasz obóz, czy coś tam Smile

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Lodowiec   Wto Lis 26, 2013 1:15 pm

W dalszym ciągu była pogrążona w agonii i depresji. Śnieg, który zewsząd przysypał jej postać, przestał yć dla niej ważny, beznamiętnie strzepywała go jedynie z twarzy, aby zachować widoczność. Liczyła się z tym, że może nie dolecieć, możliwością zginięcia po drodze, lecz nie interesowało ją to. Była pogodzona z tym, że ktoś tak zły jak ona nie powinien mieć prawa do życia jako bóg, taka istota wyższa powinna zginąć. Coś jednak pchało jej ciało do lotu i po długim czasie lotu dotarła do jaskini. W jej dłoniach pojawiły się ki blasty, którymi rzuciła w głąb wejścia, upewniając się, że nikt w środku jej nie zaatakuje, po czym stanęła na podłożu i weszła do środka. Śnieg od razu opadł z jej ciała, pozostawiając sporą kałużę u jej nóg. Wzruszyła ramionami i rozpoczęła wędrówkę.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1861
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lodowiec   Pią Lis 29, 2013 5:22 pm

Kaede przemierzała szerokie korytarze jaskini. Im szła dalej, tym było bardziej ciemno. Co chwilę dało się słyszeć jakieś dziwne dźwięki, skrobanie, piszczenie, ciche huki. Zapewne roiło się tu o różnorakich zwierząt. Raz Bogince mogło wydawać się, że coś przeleciało jej tuż nad głową. Wszystko to jednak to było nic w porównaniu ryczeniem jakie rozległo się w głębi groty. Coś szło, a w zasadzie sunęło w stronę Przybocznej Kaioshina. A był to...
Taki oto zwierzaczek:
 
...ogromny, kilkunastu metrowy robal-olbrzym. Pozostawiając za sobą oślizgłą, cuchnącą maź, zbliżał się do Kaede, aż wreszcie zatrzymał się przed nią. Chociaż ciężko było je zlokalizować, to coś najwyraźniej mało oczy, gdyż pochyliło przednią część ciała i zatrzymało się na poziomie Shinki w celu obserwacji spotkanego celu. Ponownie zaryczało, ochlapując ją tą dziwną substancją.

OCC:
Zapewniłem Ci towarzystwo, żebyś nie czuła się samotna Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lodowiec   

Powrót do góry Go down
 
Lodowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: