Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1195
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Bezkresne łąki

on Nie Kwi 08, 2018 1:22 pm
First topic message reminder :

Muzyka:


"Namek to planeta pełna tajemnic i niespodzianek. Z duszą zranioną wiele razy." - Tak mawiają jej rdzenni mieszkańcy, Nameczanie. Większość podróżnych nie wykracza poza mury miejskie Miasta Portowego, czasem jednak znajdzie się zbłąkana dusza, która chciałaby poznać urocze zakątki tego miejsca, gdzie wciąż odczuwa się prawdziwego ducha natury. Dobrze znane są pobliskie połacie łąk. Można tutaj położyć się na miękkiej trawie, powdychać świeżego powietrza lub wybrać się na spacer w głębsze zakątki dzikich ostępów…

______________________



Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018


Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Lis 02, 2018 11:00 pm
Biło od niego ciepło, choć wyraz twarzy miał chłodny jak zawsze. Poczuła jak mocno czerwienią jej się policzki, gdy jego dłonie zjeżdżały coraz niżej wzdłuż pleców. Po jego żarcie uśmiechnęła się trochę speszona, jednak szybko przekształciła ten uśmiech w zawadiacki, a potem chwyciła jego dłonie, które zdążyły już zsunąć się na jej pośladki, ścisnęła je mocno i przesunęła przed siebie, unikając tego co zamierzał. Puściła je, uniosła brew i znów rzuciła mu ten swój zadziorny uśmiech, w tej samej chwili przejeżdżając swoją lewą dłonią kolejno po jego brzuchu, torsie, szyi, policzku. Zjechała niżej i przeciągnęła kciukiem po jego ustach, mówiąc dalej uwodzicielskim głosem, tak jakby robiła mu na złość:

- Masz rację, odłóżmy na razie tę zabawę... - zwilżyła usta językiem. Widocznie z tego wszystkiego zaschło jej w gardle i była to swego rodzaju reakcja - A więc działajmy.

I podążyła za nim w stronę chusty leżącej na trawie. Uśmiech zniknął z jej twarzy, powróciła wcześniejsza powaga i skupienie. Nie ma czasu do stracenia. Później postanowi, czy chce wiedzieć coś więcej na temat swojego przeznaczenia. Póki co... Bała się o nim usłyszeć.
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sob Lis 03, 2018 10:06 pm

Allad puścił dziewczynę, nie przejmując dalszej inicjatywy w tych słownych i cielesnych igraszkach. Posłał jej tylko uśmiech, po czym podszedł do swoich rzeczy jakby nigdy nic. Rozłożył swój worek i wyciągnął z niego niewielką, zieloną fiolkę z jakimś płynem. Sam siadł na kolanach, opierając się na stopach.

- Zatem… usiądź naprzeciwko mnie. Jeśli coś będzie niejasne, możesz zadawać pytania. - zaczął, znów pogrążając się w myślach. - Żebyś zrozumiała ten rytuał, będę ci musiał kilka rzeczy wyjaśnić. Jest to pewna prawda o świecie, która we współczesnej cywilizacji została dawno zapomniana. Dzisiaj myśli się, że jeśli ktoś może wytworzyć KI Blasta i rzucić nim, to jest to coś w rodzaju… jego umiejętności albo techniki walki. To jednak sięga dużo głębiej. Nawet nie każdy dziś wie o tym, że istnieje coś takiego, jak energia KI…- rzekł nie bez żalu w głosie. – Jest to, tak czy inaczej, naszą przewagą, że o tym wiemy. Bo energia KI nie tylko jest wszędzie wokół nas. Nie tylko może przybierać formy energetyczne. Energia KI jest wszystkim. – jeśli Lilou usiadła naprzeciwko, złapał ją za ręce swoimi szponiastymi dłońmi. – W gruncie rzeczy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. I ta glina przenika przez różne wymiary naszego świata. Do świata zmarłych, to świata bogów. Do wymiarów, jakich nie zna nawet Kami Sama. Nasz rytuał ma pozwolić na to, bym dostał się do alternatywnego wymiaru, w którym będę mógł wyczuć energię Mochidy i odnaleźć go. Ty będziesz musiała otworzyć wrota do tamtego świata. I utrzymywać je tak długo, aż nie wrócę. To znaczy aż mój umysł nie wróci. Bo ciało pozostanie tutaj, na tej chuście. I tu jest pewne „ale”… - powiedział nie bez obaw w głosie. - … bo niestety, moja uczennico, z twoim poziomem mocy nie byłabyś w stanie otworzyć nawet puszki z piwem. – zażartował. – Będę musiał przelać w ciebie moją energię. Posłużysz za naczynie, wchłaniając moją moc. I do tego posłuży nam… - chwycił fiolkę i pomachał nią przed oczami dziewczyny. - … właśnie ten olejek. To jest pewna… substancja stworzona przez zioła rosnące w ruinach rytualnej świątyni. Używana była od wielu tysięcy lat przez moich braci Nameczan. Pozwala właśnie na to, by przekazać komuś moc dosłownie przez skórę. Tym, co cię pewnie zasmuci, jest fakt, że będziesz musiała rozebrać się do rosołu. A ja będę cię musiał nim nacierać… - popatrzył na jej twarz, oczekując reakcji, najpewniej buntu lub zawstydzenia. – Ale nie mów mi, że cię nie ostrzegałem! No i zabrałem cię w to samotne miejsce, by nikt cię nie widział i nikt nam nie przeszkadzał. Sama pomyśl, jak skrępowana byłabyś, gdyby przyglądał nam się Astro Lord. – tłumaczył się, starając się przedstawić tę sytuację w lepszych barwach - Hum? To możemy zacząć? – wskazał głową miejsce, gdzie miała położyć się nago.
avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Nie Lis 04, 2018 1:20 pm
Spojrzała na niego wymownie i chrząknęła. Tak jakby zupełnie nie wierzyła w to, że to wszystko jest konieczne, a być może to kolejny chory wymysł Nameczanina. Analizowała dokładnie jego wyraz twarzy, próbując i mając nadzieję wyczytać z niego jakikolwiek sygnał, że to żart. Niestety. Wydawało się, że mistyk mówi całkowicie poważnie. Poczuła ścisk w szyi, jakby stanęła jej ość w gardle i za nic nie mogła jej przełknąć. Chwyciła się za krtań, łapiąc kawałek skóry i ściskając kciukiem. Zmarszczyła brwi.

- A czy... - zaczęła cicho - Czy mogłabym chociaż zostać w moim bandażu? Chyba dasz radę jakoś natrzeć mnie tym olejkiem, nawet gdy nie będę kompletnie naga.

"Gdzie on ma mnie tym smarować, skoro muszę zdjąć z siebie wszystko?", burknęła w myśli. Liczyła, że przystanie na jej propozycję. W końcu będzie miała odsłonięte ramiona, dekolt, trochę pleców, pośladki i całe nogi. To chyba dość duża powierzchnia do nacierania olejkiem. Tak przynajmniej się jej wydawało. Czuła w kościach, że jednak ta jej wizja za moment legnie w gruzach razem z odpowiedzią Allada.

avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 05, 2018 2:29 pm
Allad zmierzył ją wzrokiem.

- Oh, naprawdę? – zapytał z tonem zawiedzionym i zdziwionym. – Przede mną nie musisz się wstydzić. Spójrz na Evana, on nie wstydził się przed nikim. A był w śród tłumu gapiów. Dla nas, Nameczan, nagość nie jest wstydliwa. Raczej całkiem normalna. Nie jest tematem intymnym. – westchnął. – Ważne jest natarcie splotów energetycznych, coś w rodzaju czakr. Znajdują się w takich miejscach, w których bandaże będą przeszkadzały. Ale dobrze, możesz osłonić miejsca intymne. Ale najmniej, jak to możliwe. – machnął ręką.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 05, 2018 3:01 pm
Odetchnęła z ulgą. "Całe szczęście", pomyślała. Trochę rozbawił ją zawiedziony wyraz twarzy Allada. Nie wytrzymała - uśmiechnęła się, myśląc o tym, jaki jest rozczarowany. To było silniejsze od niej. Nie chciała już dyskutować, ale nagość Nameczan to jednak zupełnie inna kwestia, oni nie posiadają narządów płciowych. I przed kim jak przed kim, ale przed wszechwiedzącą paplą jaką jest mistyk nie miała ochoty rozbierać się ot tak.

- No widzisz, a ja jako Saiyanka rozebrałabym się dla faceta tylko wtedy, gdy sobie zasłuży - odparła i uśmiechnęła się szeroko.

Nie odchodząc na bok, zaczęła się rozbierać. Zsunęła z siebie strój, buty. Została w swoich skąpych majtkach i bandażu, który za moment rozwinęła rozpoczynając od bioder i przechodząc w górę. Kiedy już brzuch miała odsłonięty, jeszcze trochę odwinęła bandaż. Pozostawiła go jedynie na wysokości sutków, tak by Allad miał dostęp do jak największej powierzchni jej ciała. Spod bandażu delikatnie z góry i z dołu dosłownie "wylewały się" piersi. Końcówkę materiału schowała pomiędzy warstwami, tak by dobrze się trzymał.

Stanęła przed nim w ten sposób rozebrana. Jedyne skrawki materiału jakie na niej pozostały, osłaniały miejsca intymne i część piersi. Oparła dłonie w talii, spojrzała na niego i rzuciła:

- Dobrze... To teraz powiedz mi dokładnie, co mam robić. Krok po kroku.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Wto Lis 06, 2018 11:21 am
- Nie zasłużyłem? - zapytał, podnosząc brew. – Wyprowadziłem cię z pełnej niebezpieczeństw dżungli. Co jeszcze trzeba zrobić, by zasłużyć? – dopytywał bardziej złośliwie niż na serio.- Zatem… - zaczął znów.– Kiedy położysz się, przekażę ci część mojej energii. Następnie otworzę portal i … tu pojawia się najtrudniejsze zadanie dla ciebie, bo będziesz musiała go utrzymać. Będziesz musiała skierować swoją energię w jego kierunku i pozostawić go otwartego do mojego powrotu. I niestety będziesz musiała sama odkryć, jak to robić. Potem położę się tu na chuście, wypiję eliksir i zasnę. Wrócę dopiero, gdy się ocknę. I… miejmy nadzieję, że to ja wrócę do mojego ciała…- napomknął jakby pobocznie. – I że z dziury nic nie wylezie…

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Wto Lis 06, 2018 1:44 pm
Kiwała głową po każdym jego zdaniu dając znać, że przyswaja wszystko na bieżąco. Zignorowała te zaczepki na początku, pomyślała tylko... "Co jeszcze zrobić? Nie być takim zarozumiałym dupkiem, yhh". Później zobaczyła na jego twarzy tak jakby... obawę? Chyba nie był pewien, czy wszystko zakończy się sukcesem. Lilou nie chcąc, by ten rozmyślał teraz nad czarnymi scenariuszami, które mogłyby go skutecznie rozproszyć, położyła mu dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się pokrzepiająco.

- Spokojnie. Damy radę - przymrużyła oczy w swoim ciepłym uśmiechu - Wierzę w to.

Położyła się zgodnie z zaleceniem. "Dam radę", powtarzała sobie w duchu. Dam radę. W końcu jestem Saiyanką. Płynie we mnie wojownicza krew. A wojownik się nie poddaje na starcie. Co by powiedzieli moi przodkowie, gdybym już teraz wymiękła? Będzie dobrze.

Leżąc już, odwróciła głowę w jego stronę i chcąc rozluźnić atmosferę, rzuciła:

- Tylko mnie nie obmacuj za bardzo, bo kiedy już wrócisz z tego... innego świata... to się policzymy! - pogroziła mu palcem przed twarzą i zaśmiała się cicho. A tak naprawdę... Ściskało jej żołądek ze strachu.

avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 08, 2018 9:29 pm
Allad popatrzył jak Lilou kładzie się i rozluźnia. Uśmiechnął się krzywo, wyglądało to jak lekkie zaskoczenie lub niedowierzanie, jednak nie skomentował tego w żaden sposób. Podszedł na kolanach bliżej z flakonikiem w rękach. Przez cały proces nie odzywał się ani słowem, a na twarzy malowało mu się skupienie i powaga.

Przełożył nogę przez jej biodra, żeby znaleźć się nad nią, niemalże siadając na dziewczynie. Wyciągnął korek flakonika i nalał sobie olejek na dłoń. Potarł obie dłonie. Zanim przeszedł do dzieła, popatrzył jej w oczy i Lilou mogłaby przysiąc, że widziała w nich obawę. Ale też determinację.

- Gotowa? – zapytał formalnie. I gdy kiwnęła głową, dodał. – Odpręż się. Im bardziej poddasz się temu rytuałowi, tym lepsze uzyskamy efekty.


Po tych słowach odetchnął ostatni raz i w końcu przyłożył ręce do jej twarzy tak, że kciuki znajdowały się na czole nad nosem, pomiędzy oczami. To miejsce zaczął rozcierać palcami. Od razu odczuła, jak z jego rąk zaczęła wydobywać się energia, która przenikała przez jej skórę, gromadząc się właśnie w tym punkcie. Uczucie było niepowtarzalne. Wszystkie nerwy na jej twarzy zareagowały, jakby słodki miód rozlewał się po czole, policzkach, na oczy i na usta, wlewając się do nich. Olejek miał przyjemny, kwiatowy aromat. Dłonie Allada prawie zakrywały całą twarz dziewczyny.

Ręce mężczyzny nie spoczywały zbyt długo w tym miejscu. Czuła na swojej skórze jego ciepło, jakby iluminacyjną ścieżkę, która pozostawała już naelektryzowana i gorąca, nawet, jeśli jego dłonie podążały dalej.

Przesunął dłonie wodząc po zamkniętych powiekach, przez policzki i na szyję, okalając ją w całości długimi palcami zakończonymi ostrymi pazurami. Jakby miał ją w tym momencie udusić. Nie zaciskał jednak palców. Gdy teraz posłał jej swoją energie, sapnął lekko, a dziewczyna poczuła, jak jednym, silny haustem napełniają się jej płuca niczym nadmuchany balon. Jej piersi uniosły się. Zrobił to trochę za mocno. Poczuła, że nadymała się do granic możliwości, sprawiając lekki, ale znośny ból.

- Wybacz… - wyszeptał, dysząc. Oderwał na chwilę ręce z jej szyi, przez co Lilou mogła wypuścić oddech z płuc. Sama zaczęła dyszeć. Tętno zmorzyło jej się.

Ponownie nalał sobie trochę olejku i ręce położył na dłoniach dziewczyny. Ścisnął je pokrzepiająco, po czym zaczął powoli sunąć nimi przez przedramiona, ramiona, na barki. Przesuwał je po kościach obojczyków.

- Humm… - mruknął, znów odrywając ręce i kładąc je dziewczynie na brzuchu tuż pod mostkiem. Przesunął je dość szybkim ruchem wzdłuż mostka, wsuwając pomiędzy piersi i tak przycisnął. Energia natychmiast zareagowała na to miejsce. Lilou wydawało się, że energetyczne nici przenikają aż do samego jej serca, sprawiając, że zaczyna bić jak oszalałe. Byloto jednak przyjemnym doznaniem. Promień mocy przebiegł błyskawicznie z serca aż do samej głowy i tam gromadził się, dając uczucie jak najlepszy narkotyk. Przyjemności i błogości.  

Ręce Allada podążyły niżej. Wysunął je z pomiędzy piersi i przesunął niżej po brzuchu, zatrzymując jedną z nich na podbrzuszu, a drugą sunąc jeszcze trochę niżej, aż jego palce wsunęły się delikatnie pomiędzy uda. Dziewczynę przeszła natychmiast fala obezwładniającej błogiej przyjemności, której nie mogła zapobiec, nawet, jeśli próbowała. Przebiegała od dołu brzucha przez biodra, rozchodząc się dreszczami po całym ciele. Pozostawiła po sobie gęsią skórkę. Nim jednak miało jej to dać pełnię doznań, usłyszała zmęczony głos Nameczanina:

- To wszystko… - rzekł dysząc. Pot wystąpił mu na czole. – Czujesz coś? Czy tyle energii wystarczy? Czy chcesz jeszcze trochę?

Energia rozlewała się teraz po jej ciele powtarzającymi się falami. Do głowy, do nóg, do rąk. Pobudzając zmysł dotyku, tak, że czuła nawet najmniejsze źdźbło trawy, pocierające na wietrze skórę na jej ramionach. Teraz każde kolejne dotknięcie było kilka krotnie intensywniejsze w doznaniach. A im więcej pojawiało się jego energii w jej ciele, tym czuła się potężniejsza… niż kiedykolwiek. Miała w sobie tyle mocy, że jej horyzont myślowy poszerzył się znacznie.  Miała wrażenie, że myśli szybciej, jest przenikliwasza i jest w stanie wyrwać drzewo z ziemi i rzucić nim jak oszczepem. Do głowy zaczęły przychodzić jej coraz dziwniejsze pomysły na wykorzystanie tej mocy. Pomysły, o które by siebie nie posądzała… Jedyne, co nie opuszczało jej ciała, to poczucie, że energia nie należy do niej. Miała wrażenie, że nosi w sobie cząstkę innej istoty. I że cała ta moc obarczona była jakimś znamieniem. I gdyby chciała, moglaby poczytać z niej jak z otwartej księgi.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Wto Lis 13, 2018 9:34 pm
Lilou kiwnęła głową w odpowiedzi na pierwsze pytanie Allada. Wpatrywała się w niego, ogrzewającego olejek swoimi ciepłymi palcami. Czuła na sobie jego lekki ciężar, choć on nie opierał się o nią całkowicie. Dostrzegła strach w oczach mistyka, jednak zagryzła zęby i postanowiła samodzielnie go przezwyciężyć. Przynajmniej jedno z nich powinno wierzyć, że się uda.

Rozluźniła ramiona, puściła wolno ręce i przymknęła oczy. Za chwilę poczuła, jak Allad nanosi olejek palcami na jej czoło. Przełknęła ślinę, nie wiedząc, czego się zaraz spodziewać. Wydawało jej się, jakby rozgrzany do temperatury ciała olejek dochodził do niemal wrzącej temperatury i przenikał przez jej skórę z łatwością. Zalewało ją uczucie gorąca i zimna. Jednocześnie. Co poskutkowało dreszczami rozchodzącymi się po całym ciele.

Ledwie mogła skupić się na czymkolwiek przez pierwsze sekundy. To uczucie było tak obce i silne, że zajęło jej to chwilę, by nad tym w jakikolwiek zapanować. Lub przynajmniej spróbować... zapanować. Czuła, jak za jego dotykiem energia drąży jej ciało, by za moment objąć większą powierzchnię. Nagle zabrało jej dech, jakby spadała z dużej wysokości i nie mogła złapać powietrza przez rosnącą prędkość. Jakby ścisnęło jej żołądek, a on sam podskoczył do gardła. Allad przeprosił. W porządku... Pierwszy błąd.

Wzięła głęboki oddech, jakby w końcu znalazła się na równym podłożu. Jednak przez to że musiała go wstrzymać, zaczęła krótko i szybko oddychać. W żyłach dudniła jej krew. Przerwa. Allad musiał sięgnąć po olejek. Nie otwierała oczu, nie chcąc się rozpraszać. Ale doskonale słyszała, co robi.

Choć była rozgrzana, to dłonie miała zimne. Poczuła to dopiero wtedy, gdy tłuste ręce Allada właśnie je dotknęły. Przeszedł ją kolejny dreszcz, gdy powoli sunął palcami po jej przedramionach, barkach, obojczykach. W końcu położył dłoń na klatkę piersiową, a wtedy wiązki jego energii bezceremonialnie i nachalnie wszczepiły się w jej serce. Wyczuwała komunikację między tym organem a mózgiem, a kiedy już energia dopłynęła do jej głowy... Otworzyła oczy, łapiąc haustem powietrze. Jej źrenice rozpłynęły się po prawie całej tęczówce. Wyglądało to przerażająco, a zarazem pociągająco.

Jej usta drgnęły w uśmiechu, gdy przejeżdżał dłońmi po brzuchu. Nawet w takim stanie łaskotki dały o sobie znać. Tak szybko jak uśmiech się pojawił, tak też błyskawicznie zszedł z jej twarzy. Miała lekko rozwarte usta, przymrużone czarne oczy. Przymknęła powieki, gdy poczuła dłoń Allada między udami i je również próbowała zacisnąć pod wpływem tego uczucia. Uniosła biodra, a jej ciało wyginało się w łuk. Czuła, jak spinają się jej wszystkie mięśnie. Jęknęła cicho przez zaciśnięte usta. Kiedy liczyła na więcej, usłyszała głos Allada, który natychmiast ostudził jej odczucia.

Otworzyła oczy. Zamrugała kilka razy, jakby nie była pewna czy to sen, czy może jawa. Dyszała cicho. Czuła się dosłownie jak naelektryzowana jakąś dziwną mocą, które pulsowało w jej ciele mocno i wyraźnie. Otaczała ją harmonia ze światem, choć drażniły ją dźwięki, których wcześniej w życiu by nie usłyszała. Żadne otarcie źdźbła trawy nie umykało jej uszom. Miała wrażenie, że ta siła to pewnego rodzaju przekleństwo. Raz ją rozpierała, a zaraz potem jakby chciała się jej pozbyć.

Gdy Allad zadał ostatnie pytanie, jej ciało mówiło "tak". Napięła mocno mięśnie wokół szyi, chcąc zblokować - można by rzec - odruchowe pokiwanie głową. Coś głęboko jednak mówiło jej, że nie może. W Lilou trwał teraz stanowczy konflikt, z którym nie potrafiła sobie poradzić.

- Tak... Jeszcze... - wysapała, rozszerzając nienaturalnie źrenice. Po czym szybko dodała, jakby otrząsnęła się z najgorszego koszmaru - To znaczy... Ekhm. Spróbujmy.

Wzięła głęboki wdech. Spojrzała w dół na swoje napięte dłonie, a na nich każdą możliwie istniejącą żyłkę. Skrzywiła usta w uśmiechu.

- Jest... - chciała podsumować. Jej ciało przeszedł zimny dreszcz, a jej umysł - kilka śmiałych i dość radykalnych pomysłów. Przekręciła głową, nie dopuszczając ich do siebie. Zawiodłaby teraz wszystkich. A w szczególności samą siebie. Westchnęła, jakby godziła się z utratą czegoś wielkiego. Czegoś, co mogłoby odmienić jej życie. I choć jeszcze niepewnie, to dokończyła: - ...Jest dobrze.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pią Lis 16, 2018 11:06 pm
Allad przyglądał się twarzy Lilou z lubieżną ciekawością naukowca, przeprowadzającego eksperymenty na ludziach. Przełknął ślinę niepewnie.

- Dobrze. – potwierdził, po czym wyprostował palce ręki, która zatonęła pomiędzy udami dziewczyny. – Ale powiedz mi… - przesunął dłonią nieco w dół i w górę, tak, że jego palce ocierały się o jej wrażliwe strefy. – Nie daje mi to spokoju. Nie znam się za dobrze na tych sprawach. – wyszeptał, bawiąc się ręką i tą sytuacją. – Podoba ci się to? Ja lubię takie eksperymenty. – wyznał, po czym obniżył się i złożył jej pocałunek w okolicach pępka, pozostawiając po tym gęsią skórkę. Jego usta przekazywały niewielkie dawki energii. A im dłużej je przykładał, tym większą przyjemność sprawiał spragnionemu potęgi ciału dziewczyny. Oblizał usta i szybkim ruchem skierował się bliżej klatki piersiowej i ugryzł ją przez materiał  na piersi w sutek, zadając krótki, lekki ból. Potem przyłożył usta do złączenia barków i lekko nawilżając miejsce językiem, kierował się przez szyję po krawędzi podbródka w stronę warg. I gdy był już prawie przy ustach, odsunął swoją twarz i z bliska spojrzał w jej oczy. – Gotowa? Teraz dam ci więcej. – ostrzegł.  


Sapnął i wywrócił oczy tak, że widać było tylko białka. Jego druga ręka powędrowała przez brzuch pomiędzy piersi tak, że dotykał ich lekko. Energia wędrowała po ciele dziewczyny, wszystkich jej kończynach, przez skórę w głąb jej ciała, kumulując się, prawie przelewając przez jej ciało, jakby miała się nie pomieścić…

I tak w istocie było. Allad wyglądał jak w hipnozie. Jego ciało drżało, przekazując kolejne, ogromne dawki energi, jakiej ciało dziewczyny nie było gotowe przyjąć. Lilou zdawało się, że przeszywają ją pioruny, jeden po drugim. Zapierając dech, zaślepiając wzrok, unieruchamiając. Promienie energetyczne Nameczanina przelewały się przez nią i przez jej skórę, wychodząc na niej jak chorobliwe plamy. Parzyły ją i zadawały nieznośny ból. On jednak nie przerywał, choć zaczął krzyczeć wściekle jak w szale. Nie umiał czy nie chciał? Nie zrobił tego. Moc kumulowała się w okolicach serca, wywołując zawroty głowy i zmuszając żołądek do protestu. Aż w końcu Lilou osiągnęla swój limit. Na jednej z jej piersi pojawiła się długa bruzda, od samego mostka dołem pod sutkiem aż do pachwiny. Oparzenie trzeciego stopnia. Skóra zaczęla się topić i pojawiły się na niej bąble. Ból przypominał katusze.

W końcu Allad oderwał swoje ręce od jej ciala z pełnym zamachem. Przeturlał się po trawie parę metrów dalej. Dyszał i leżał twarzą do dołu w trawie. Nic nie mówił.

---
Zachłanność kosztuje :<

Inne oparzenia znikną, tylko ta bruzda pozostaje. Choć z czasem może zblednąć. Można usunąć ją operacyjnie, lecz to kosztuje.

Rzucamy:
1-10 Uszczerbek na zdrowiu
11-20 Uszczerbek mentalny
21-30 Opętanie
31-40 Ujawnienie poniżającego/bolesnego/osobistego faktu z życia
41-50 Wymiana kawałków duszy z Alladem/postacią graczy
51-60 Utrata jednego wspomnienia
61-70 Obrażenia
71-80 powstanie wyrwy w czasoprzestrzeni
81-90 nie ma skutków ubocznych
91-100 rzucasz 2 razy i zyskujesz podwójny efekt uboczny


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sob Lis 17, 2018 12:59 am, w całości zmieniany 4 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pią Lis 16, 2018 11:06 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 10

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Nie Lis 18, 2018 9:58 pm
Poczucie niezręczności ścisnęło jej gardło. Z ledwością przełknęła głośno ślinę i patrzyła skrzywiona przez przymrużone oczy na Allada, który bawił się nią w najlepsze. Na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Przejechał dłonią po jej łonie. Zacisnęła mocno powieki. Pocałował jej brzuch. Ugryzł w pierś. Przejechał językiem po dekolcie i szyi. Te wszystkie czynności dosłownie wykręcały jej ciało w spiralę.

Ból. Niespotykana dotąd przyjemność. I wstyd.




Podniosła oczy, gdy twarz miał tuż przed nią. W oczach miała łzy. Była przerażona. Przerażona tym, że stracił nad sobą kontrolę, że zabrnęło to zbyt daleko. A on chciał jeszcze i jeszcze, jakby była życiodajną wodą, a on nie mógł się nią nasycić. Zacisnęła oczy, aż skóra wokół nich widocznie się zmarszczyła. Chciała wyzbyć się wstrętu, od którego paliło jej twarz; upokorzenia - od którego krew tętniła w skroniach.

Teraz była jego naczyniem, tylko i wyłącznie przedmiotem, w którą wlewał swoją energię. Była wypełniona po brzegi, a on nie mógł przerwać. Wyglądał, jakby był w transie. W końcu przelała się czara goryczy, tak jak energia, która nie potrafiła znaleźć ujścia w Lilou. Rozkosz, którą odczuwała, w ciągu jednej chwili zmieniła się w przeszywający ból. A moc którą otrzymywała i która dawała jej poczucie potęgi, obróciła się przeciwko niej i raziła ją niczym wyładowania elektryczne.

Skóra wokół piersi stopiła się, parzyła jak polana wrzątkiem. Na plecach, tłukąc pięściami o glebę, Lilou wybuchnęła łzami, zatrzęsła się w tłumionym, zachrypniętym krzyku. Nameczanin odskoczył, pozostawiając ją półnagą, wyczerpaną i zapłakaną. Oddychała szybko, drżała ze strachu, a jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w zastraszającym tempie. Patrzyła przed siebie, na niebo. Roztrzęsiona.

Przez dłuższą chwilę oboje milczeli.





Wreszcie Lilou stanęła na nogi. Jej oczy zapłonęły złotym płomieniem. Spojrzała na Allada bezlitośnie i rzuciła śmiertelnie stanowczym, grobowym głosem:

- Nie traćmy już więcej czasu.




Otworzyła dłoń. W kilka sekund przed Nameczaninem pojawiła się kobaltowa kula, wyglądała jak niebieski płomień uformowany pod wpływem jakiejś niebotycznej siły. Jej kształt rozlał się w plamę przypominającą wielkie dwuskrzydłowe drzwi, które żarzyły się białą poświatą. Przeniosła wzrok na utworzone wrota. Zmarszczyła brwi. Spod skóry jej szyi pojawiła się gruba żyła. Wkładała pewien wysiłek w utrzymanie swojego dzieła, lecz póki co nie robiło to na niej wielkiego wrażenia. Była zbyt silna, by tak łatwo ulec wyczerpaniu.

Była potężna.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:36 pm
Ile tur Allad pozostaje w dziurze
1 tura 1-15
2 tury 16-30
3 tury 31-45
4 tury 46-60
5 tur 61-75
Lilou wpada w otchłań zamiast Allada 76-90
Allad nie wraca 91-99
Szczęśliwy traf – 100

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:36 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 18

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:38 pm
Ile energii zyskała Lilou=k100

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:38 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 94

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:39 pm
Zagrożenia
1-9 Macki próbujące wciągnąć Lilou
10- 19 Załamanie czasoprzestrzeni - Wyrzucenie do innego, losowego tematu
20- 29 Z dziury wyłazi Majin
30- 39 Utrata 300 HP
40-49 Omamy/urojenia wzrokowe i słuchowe
50-59 Utrata wspomnienia
60-69 Doznanie wizji
60-65 Zmiana wieku
66-70 Anomalia – dziura pozostaje otwarta
71-80 Kolejne oparzenia na skórze
81-90 Uzależnienie
91-99 Rzucasz 2 razy
100 Szczęśliwy traf

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 9:39 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 28

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Lis 19, 2018 10:17 pm
Allad z ciężkością podniósł swoją głowę do góry, by spojrzeć na Lilou. Zrobił to drżąco. Całe jego ciało dygotało po tym, co zaszło. I gdy odchylił twarz w stronę dziewczyny, zobaczyła, jak z kącika jego ust sączy się krew, a… na drugiej jego połowie widnienie szrama, ciągnąca się od nosa przez policzek aż do ucha. Dokonała tego ta sama, odbita od saiyanki energia, znacząc jego twarz. Być może na zawsze.
Splunął krwią, która natychmiast wchłonęła się w ziemię. Podniósł się na ramionach i potem na nogi. Nie zwlekał. Poszedł prosto do ziejącej dziury. Zanim postawił ostatni krok, odwrócił się i spojrzał na dziewczynę poważnie.

- Wrócę. – zapewnił. Po czym wkroczył przez elektryzujące pole energii…

***

Utrzymywanie portalu kosztowało Lilou trochę uwagi, jednak czuła, że ma w sobie tyle energii, by robić to bezwiednie, gdzieś z tyłu głowy. Miała czas i możliwość pobyć chwilę sama ze sobą. Przemyśleć to, co zaszło, do czego to prowadzi i czy warte jest tylu poświęceń.


Czas mijał, a Allad nie wracał. Wokół na planecie panował spokój. Taki nienaturalny spokój. Powolny i wygłuszony. Gdy Lilou przyglądała się okolicy, widziała, jak drzewa i trawy falują. Trochę za wolno. A czas płynął powoli, odczuwalnie powoli. Jakby ktoś włączył spowolnione tempo. Można było w tem stanie odczuć włąsne, miarowe bicie serca. Coś było nie tak. Jeszcze tylko nie wiedziała, co. Choć wszystko to skupiało się na tej właśnie czarnej, pustej, głuchej dziurze. Nienaturalnym wytworze. Wyrwie wyszarpanej planecie Namek jak sącząca się, niewygojona i zaropiała rana.



Wtedy zdało się to być tylko przywidzeniem, gdy wpatrywałą się w ciemność. A jednak. Coś się wydarzyło. Chyba? Tafla portalu zafalowała. Tak, jakby ktoś lub coś uderzyło w nią od drugiej strony, ale nie mogło przerwać błony. Gdy myślała już, że tylko jej się zdawało, za chwilę znów. I jeszcze raz! I jeszcze raz. I TAK! Powierzchnia przerwała się jak korzych na mleku, opadając w dół. Wysunął się z niej długi szpon, który powolnym ruchem rozerwał przejście. Badał teren. Wtedy oczom Lilou ukazał się nieskończony mrok. I coś czającego się w środku. I nic więcej poza rozświetlonymi jak reflektory, wielkimi oczami.


______________________


Sponsored content

Re: Bezkresne łąki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito