Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1181
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Bezkresne łąki

on Nie Kwi 08, 2018 1:22 pm
First topic message reminder :

Muzyka:


"Namek to planeta pełna tajemnic i niespodzianek. Z duszą zranioną wiele razy." - Tak mawiają jej rdzenni mieszkańcy, Nameczanie. Większość podróżnych nie wykracza poza mury miejskie Miasta Portowego, czasem jednak znajdzie się zbłąkana dusza, która chciałaby poznać urocze zakątki tego miejsca, gdzie wciąż odczuwa się prawdziwego ducha natury. Dobrze znane są pobliskie połacie łąk. Można tutaj położyć się na miękkiej trawie, powdychać świeżego powietrza lub wybrać się na spacer w głębsze zakątki dzikich ostępów…

______________________



MGj
Liczba postów : 83
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 24, 2018 12:18 pm
Odpis dla Akiry

Adaś był niezadowolony z tonu nieznajomego chłopaka, starał się tłumaczyć wszystko tak jak umiał, niestety ton jego głosu nie pomagał. Przez co niestety chłopiec stresował się  i nerwowo ścisnął usta mocno.
-Nie wiem w cio byl ublany, śtałem za mamą, nić nie wisiałem - rzekł oburzonym tonem. Najwidoczniej matka widziała już wcześniej napastnika dlatego też broniła swoje dziecko własnym ciałem by nic mu się nie stało. Możliwe, że było ich więcej jednak nie można tego potwierdzić, bo Adaś najwidoczniej sam niewiele wiedział co się tam stało.
-Jak juś śpojzałem to wisialem tylko plecy jak uciekal, cialna bluzka i śpodnie, chiba, ja nie wiem - mówił pospiesznie chłopiec, lecz był na tyle wystraszony, żę sam nie do końca pamieta co się tam wydarzyło. On tylko chciał by jego mamie nic się nie stało i by się obudziła.
-Więćiej nie wiem, naplawde! - rzekł zdenerwowany. Szedł powoli przed siebie z opuszczoną głową prowadząc chłopaka w stronę miasta.

z/t dla Hazarda do Szpital
NPC.
Liczba postów : 2301
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pią Wrz 28, 2018 2:00 pm
Allad doskonale orientował się w terenie. Niejednokrotnie omijał z wyprzedzeniem trudne lub niebezpieczne tereny, tak, żeby podróż przebiegała bez szwanku. Można było czuć się w jego obecności stosunkowo bezpiecznie, choć jego zachowanie czasem wzbudzało pewne wątpliwości.

Czuł się zdecydowanie dowódcą wyprawy i niejednokrotnie rozkazywał swoich towarzyszom. Ponieważ jednak jego uwagi i sposoby były raczej skuteczne, nie było powodu, by wszczynać bunt.

W czasie, gdy Lilou i Evan spali, ich przewodnik wolał wykonywać swoje rytuały lub medytować, odcinając się od rzeczywistości. I choć nigdy nie stronił od rozmowy, z własnej inicjatywy nigdy nie zdradzał swoich zamiarów lub myśli.

Najgorsze były chwile, gdy pozostawiał Lilou i Evana, wyruszając w samotną wędrówkę. Mówił, że idzie na zwiady, ale nie do końca było wiadomo, co robił sam w głuszy. Jednego razu wyruszył nawet na kilka dni, wprawiając swoich towarzyszy w duże zwątpienie, czy w ogóle wróci i gdzie można go szukać.

W końcu, po kilku tygodniach tułaczki, wyłonili się cali umorusani i wykończeni na przestrzeń bezkresnych łąk koło miasta. Z tego miejsca widać było dobrze zarys wielkich budowli miasta. Było już niedaleko i na pewno robiło wrażenie na Evanie. W końcu kto by pomyślał, że można tworzyć tak majestatyczne budowle. I stworzyć tak rozległe miasto na tylu mieszkańców…

Allad wyszedł pierwszy i rzucił się prosto na miękką trawę. Położył się wygodnie.

- Krótka przerwa. Chcecie iść najpierw na dobre jedzenie czy załatwiamy nasze sprawy? – zapytał.
avatar
Emi
Liczba postów : 56
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Wrz 28, 2018 11:27 pm
Lilou chcąc nie chcąc znosiła tę długą podróż. Mimo wszystko czuła się przez to doświadczenie silniejsza. Nie utrzymywała super kontaktu z Evanem, gdyż ten milczał i nadal pozostawał gburowaty odkąd przeprowadzili rytuał. Nic na siłę. Najcięższe były jednak momenty, gdy zostawali sam na sam. Wtedy oboje jakoś radzili sobie samotnie, bez wzajemnej pomocy. Być może duma i niechęć nawiązania jakiejkolwiek rozmowy przerastała ich obojga. Kiedy Allad opuszczał ich w nocy, za każdym razem dokładnie to słyszała. Jak matka, która słyszy w nocy każde przebudzenie czy nawet przekręcenie się na bok swojego dziecka. Udawała że śpi, chociaż on pewnie wiedział, że to nieprawda. Kiedy powracał, również się budziła. Pomimo zmęczenia pozostawała czujna. Szczególnie w chwilach zwątpienia, kiedy mistyk zaginął na kilka dni. Na szczęście trafił z powrotem do nich.


***


Wyszła na otwartą przestrzeń podążając za Alladem, cała brudna, obdrapana przez rośliny, gałęzie, po prostu wykończona. Przed oczami ukazały jej się budynki. Odetchnęła z ulgą. "W końcu cywilizacja...". Ten widok na pewno odbiegał od architektury na Saladzie. Budynki te wydawały się bardziej różnorodne, miały nietypowe kształty by zwracać na siebie uwagę przechodniów. Tak czy owak, było przepięknie. Może też dlatego, że do tej pory widziała same drzewa i łąki.

Dziewczyna uklęknęła obok Nameczanina. Głaskała trawę z uczuciem, przeplatała sobie jej źdźbła między palcami. Kiedy Allad przemówił, uśmiechnęła się mimowolnie i spojrzała na siebie.

- Najchętniej wzięłabym teraz długą i gorącą kąpiel z bąbelkami... - odparła rozmarzona i przymknęła oczy.
avatar
Evan
Liczba postów : 57
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sob Wrz 29, 2018 2:47 pm
Podróż była długa i męcząca, ale nie narzekał specjalnie, Klimat nie był mu obcy więc chodzenie nie sprawiało mu kłopotów. Najwięcej wątpliwości miał kiedy ALlad ich opuszczał i szedł gdzieś w głąb tego puszczy, szczerze nie wiedział co tam robił i czy do nich wróci, ale jedyne co mu pozostało to zaufać mu na słowo. W końcu innego wyjścia i tak za specjalnie. Kiedy w końcu dotarli na miejsce, padł na trawę na plecy, był brudny i zmęczony, w sumie nie pogardził by kąpielą. Miasto wyglądało na wielkie, tak samo jak budowle.
-Nie pogardziłbym kąpielą w sumie - rzekł wyciągając się mocno aż kości mu strzeliły.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1496
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 01, 2018 11:51 pm
Wygrzebał się z pupilem na ramieniu, z włazu hangaru. Światło jednego ze słońc namek ogrzało ponownie jego twarz, aż ten przymrużył oczy, które przywykły do półmroku. W między czasie rozproszył małą świecącą się kulę skondensowanej ki, gdyż ta już potrzebna nie była. Przysłaniając słońce jedną ręką, ruszył po powierzchni statku jednocześnie biorąc głębokie wdechy i wydechy, czując zapach świeżej trawy i rosy. Była to miła odmiana od zatęchłego powietrza panującego na pokładzie statku. Gdy oczy sayianina przyzwyczaiły się już do światła, ten kucnął, wygrzebał zza pazuchy urządzenie muzyczne i zastanawiał się w którym kierunku ruszyć w poszukiwaniu jakiejkolwiek cywilizacji. Zanurzywszy się w myślach nagle usłyszał jakieś niewyraźne, bardzo nikłe głosy z oddali. Były ledwie słyszalne, jednakże dzięki próbie ognia i szkoleniu jakie odbył na Saladzie, wytężył swój słuch i określił z którego kierunku dobiegały. Mógł być to wróg, bądź przyjaciel, w obecnej sytuacji nie było dużo do stracenia. Cor uruchomił urządzenie muzyczne.



Wsłuchując się w muzykę, zaczął tupać nogami, idąc z zamkniętymi oczami w obranym kierunku, nucąc słowa utworu. Jak wiadomo sukces nawet najdrobniejszy zasługuje na odpowiedni bit by zbudować należytą atmosferę.

-You're the best around, nothing's gonna ever keep you down! You're the best aaaaround. nothing's gonnaa ever keeeeeeeeeeeeeeOOOOO W CIAPKĘEEEEEEE!!!

NAGLE!



W ten sposób miła atmosfera i utwór został brutalnie przerwany, gdyż nasz dzielny bohater nie zauważył krawędzi pokładu statku i dosłownie zleciał, turlając się po poszyciu statu niczym opona, obijając się jak piłeczka kauczukowa, ostatecznie lądując na dupie. Chwilę po tym na ramieniu Cor'a wylądował futrzak, który chyba był bardziej uważny od brodatego towarzysza, gdyż uskoczył nim tamten zleciał i stoczył się w komiczny sposób. Na szczęście Saiyaninowi nic się nie stało, a ten wstał, otrzepał się i sprawdził urządzenie, które na szczęście było całe, po czym ruszył przed siebie za tajemniczymi głosami, jednocześnie chowając odtwarzacz pod pazuchę.

-He he he, najwyraźniej tamtejszy wypadek popsuł mu atmosferę :3

-Spierdalaj Al......-Mruknął od siebie pod nosem Cor.

OOC:

Ruszam w kierunku głosów, wszakże jesteśmy w jednej lokacji więc teoretycznie mogę ich usłyszeć..... chyba

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
NPC.
Liczba postów : 2301
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 03, 2018 8:50 pm
- Da się załatwić. – odparł Allad, opierając się na łokciach. - Poszukamy sobie jakiegoś miłego miejsca na odświeżenie, a potem mamy dwie możliwości. Albo pójdziemy do Bazy Changelingów zaczerpnąć informacji, albo pójdziemy poszukać wici na temat naszego brata Mochidy. Który, nota bene, miał dotrzeć do wioski z powrotem jakieś … trzydzieści lat temu? Co wydaje Wam się ciekawsze? – zapytał, gdy nieopodal rozniósł się pewien dźwięk. Wyglądało na to, że ktoś nuci melodię. A zaraz potem wykrzyknienie, dźwięk obijania się o coś metalowego i uderzenie w ziemię. Nameczanin spojrzał w tamtym kierunku wyczekująco. – Idziemy to sprawdzić?


______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 56
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1400/1400  (1400/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Paź 05, 2018 2:05 pm
- A czy to ma coś wspólnego z zabójstwem Vuvu? - zapytała od razu, kiedy Allad przedstawił im możliwe opcje. Myślała, że na pomocy w rytuale skończyła się jej rola i będzie mogła spokojnie udać się wgłąb miasta, lecz chyba jednak była w błędzie. Westchnęła w duchu i podkreśliła swoje potrzeby - Mimo wszystko najpierw wręcz żądam gorącej kąpieli z bąbelkami.

Wtedy usłyszała, jak ktoś obija się tak jakby o coś metalowego, a następnie krzyczy. Spojrzała w tamtą stronę niezbyt wzruszona i rozłożyła dłonie w geście bezradności.

- Może dajmy temu komuś lub czemuś samemu do nas dotrzeć - odparła z uśmiechem na ustach, obkręciła się i padła na plecy na miękką trawę. Zamknęła oczy i odetchnęła - Mnie się nie spieszy, chętnie zaczekam na tego - jak mniemam - kogoś.

Ułożyła się wygodnie i zaczęła myśleć o swoich dalszych losach. O tym, gdzie najpierw pójść. Co tu się znajduje. Co robić, do kogo się zwrócić, przecież nie ma nawet dachu nad głową. Czy jest tu ktoś, kto tak właściwie mógłby i przede wszystkim chciałby jej pomóc? I od czego w ogóle zacząć życie na nowej planecie...
avatar
Evan
Liczba postów : 57
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Paź 05, 2018 3:15 pm
- W sumie moglibyśmy poszukać jakiś wieści na temat brata... tak sądzę - rzekł niepewnie. Patrzył się w niebo i głęboko oddychał, już dawno nie miał chwili oddechu. Więc te kilka minut są dla niego ważne. Po chwili jednak usłyszał jakieś dźwięki, melodia. Ktoś coś chyba śpiewał, ale nie był tego do końca pewny.
-Gdyby nie fakt, że nasza dwójka teoretycznie zlewa się z trawą, to i tak pewnie nas usłyszy czy zobaczy. Prędzej czy później. Mogę pójść na zwiady jak chcecie - dodał podnosząc się z trawy. Poprawił się nieco wyciągając się mocno aż mu kości strzeliły. W sumie pewnie nie musiałby tego robić, ale sam się zgłosił na ochotnika więc, dlaczego nie. Sprawdzić można, nie zaszkodzi.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1496
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 08, 2018 7:49 pm
Kanapka z trawy i torfu, miękkie pyszności. Saiyanin rozglądał się po okolicy ponownie siedząc na tyłu, nawet nie zauważył że w jego ustach jest kawałek ziemi z trawą. Dopiero w momencie gdy poczuł dziwny smak w ustak zorientował się iż najadł się gleby. Momentalnie wypluł kawałki z ust stękając z niesmaku:

-Tfu! Ble, co za gówno, ochyda jak zwierzęta mogą to jeść,!? A jak dodać fakt że tam się ktoś załatwia, o rany chyba sobie rzygnę.....

Wydłubując resztki gleby spojrzał przed siebie. W oddali ujrzał dwie niewyraźne sylwetki. Pomijając fakt wypadku i smacznego taco z ziemi, chyba szedł w dobrym kierunku. Wstał z ziemi i otrzepał odzienie, jeszcze dla pewności plując na ziemię, próbując pozbyć się paskudnego posmaku goszczącego w ustach. Ruszył powolnym krokiem wkładając ręce do kieszeni w kierunku sylwetek. Minęło kilka minut, aż w końcu zbliżył się do osobników. Była to dwójka nameczan. Patrząc po okolicznej florze i pierwszych osób które spotkała, wpierw założył, że chyba rozbił się na Namek, jednakże lepiej zebrać informacje. Wsiał głęboki wdech i zrobił pogodną minę zwracając się do obcych:

-Yo! Sorki, że zawracam głowę pany, ale miałem awarię i mój nadświetlny kukuruźnik rozbił się niedaleko, wiecie może co to za planeta? Przy okazji w którym kierunku do najbliższej cywilizacji, osady? Niestety nie znam okolicy, a chyba mam szczęście że na was trafiłem.

Oczywiście pod maską pogodnej miny i miłego tonu głosu, ukrywała się czujność, choć Nameczanie to pokojowa rasa, nie ma pewności że jest to Namek, a zdarzają się popaprane jednostki w ich rasie. Co prawda wolałby nie walczyć bez potrzeby, wszakże to upierdliwe......

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
Evan
Liczba postów : 57
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 08, 2018 8:13 pm
Oho nie minęła chwila, a ów chłopka się pojawił przed ich oczyma. Spojrzał na niego, pierwsze co dostrzegł poza jego zarostem na twarzy to ogon, taki sam jak u tego poprzedniego. On też chyba jest Saiyaninem, wspólnym aspektem tego gatunku był ogon. Obrócił lekko głowę na bok. Czyli on prawdopodobnie może zmieniać się w wielką  małpę. Ten ryk należał do "niego". To wszystko jest jakieś skomplikowane.
-Jesteśmy na Namek nieznajomy - odezwał się pierwszy patrząc na niego. Po chwili usiadł na trawie po turecku. Podrapał się po głowie.
-Kierujemy się do miasta, myślę, że mógłbyś się przyłączyć. Co sądzisz bracie Alladzie? - rzekł pytająco do brata Allada. Nie chciał za specjalnie mówić za dużo czy wywyższać się. Sam niewiele wiedział o świecie zewnętrznym jaki go otacza dlatego też wolał mówić tylko tyle ile było to teraz potrzebne.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
NPC.
Liczba postów : 2301
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 10, 2018 8:10 pm
- Owszem. – odpowiedział Lilou. – Mochida był świadkiem tamtych czasów i także jako znawca lasów okalających wioskę odeskortował oskarżonego Armonica do bazy Changelingów. Armonic został oficjalnie wygnany, ale z obawy o jego zemstę Wódz zdecydował, że musi zostać pojmany przez Changelingów i skazany zgodnie z obecnym prawem planety. Dowody były jednoznaczne, więc na pewno nie został przez Changelingi wypuszczony na wolność. Cokolwiek Changelingi postanowiły z nim zrobić, Armonic nie byłby w stanie wrócić do wioski, nie znając dżungli tak dobrze, jak na przykład ja, więc nawet jeśli Mochida ostatecznie nie wydał go Changom, tylko z litości wypuścił na wolność, Armonic nie zagrażał więcej wioskowym i musiał rozpocząć nowe życie. - wyjaśnił powoli, sam zastanawiając się głęboko nad własnymi słowami. Brzmiało to bardziej jak jego dywagacje niż jasne fakty. - Obawiam się jednak, że możemy już nie odnaleźć Mochidy na Namek. Po tylu latach mogło zdarzyć się wszystko. O ile w ogóle jeszcze żyje… Z jakiegoś powodu po którejś wyprawie nie powrócił do wioski. Właściwie po tak długim czasie został uznany przez wioskę za "Uciekiniera" i już nie może wrócić w nasze szeregi. Chyba, że miałby jakieś sensowne argumenty, które przekonałyby Guru.

Wtedy rozmowę przerwał nieznajomy, który zapewne był autorem krzyków i hałasów w okolicy. Allad zmierzył go wprawdzie wzrokiem, ale po sekundzie odwzajemnił się uprzejmym uśmiechem.

- Witamy. -odpowiedział w imieniu grupy. – Evanie, ten osobnik jest samcem. Czy też mężczyzną. W odróżnieniu od naszej towarzyszki. Myślę, że różnice fizjologiczne są dość jednoznaczne, więc nie będę ci wskazywał w szczegółach. Możesz mówić do niego normalnie jak do Nameczanina. – pouczył swojego brata. Dopiero po tym znów zwrócił się do Cora – Właściwie też zmierzamy do miasta. Widać je już na horyzoncie. – wskazał palcem w stronę budynków w oddali. – To zbierajmy się. Znajdziemy jakieś miejsce do odpoczynku i odświeżenia się. – podniósł się z miejsca, zarzucił worek na plecy i ruszył w stronę miasta.

z/t do http://dbng.forumpl.net/t1600-jezioro-miejskie

______________________


Sponsored content

Re: Bezkresne łąki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito