Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Bezkresne łąki

on Nie Kwi 08, 2018 1:22 pm
First topic message reminder :

Muzyka:


"Namek to planeta pełna tajemnic i niespodzianek. Z duszą zranioną wiele razy." - Tak mawiają jej rdzenni mieszkańcy, Nameczanie. Większość podróżnych nie wykracza poza mury miejskie Miasta Portowego, czasem jednak znajdzie się zbłąkana dusza, która chciałaby poznać urocze zakątki tego miejsca, gdzie wciąż odczuwa się prawdziwego ducha natury. Dobrze znane są pobliskie połacie łąk. Można tutaj położyć się na miękkiej trawie, powdychać świeżego powietrza lub wybrać się na spacer w głębsze zakątki dzikich ostępów…

______________________



MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 24, 2018 12:18 pm
Odpis dla Akiry

Adaś był niezadowolony z tonu nieznajomego chłopaka, starał się tłumaczyć wszystko tak jak umiał, niestety ton jego głosu nie pomagał. Przez co niestety chłopiec stresował się  i nerwowo ścisnął usta mocno.
-Nie wiem w cio byl ublany, śtałem za mamą, nić nie wisiałem - rzekł oburzonym tonem. Najwidoczniej matka widziała już wcześniej napastnika dlatego też broniła swoje dziecko własnym ciałem by nic mu się nie stało. Możliwe, że było ich więcej jednak nie można tego potwierdzić, bo Adaś najwidoczniej sam niewiele wiedział co się tam stało.
-Jak juś śpojzałem to wisialem tylko plecy jak uciekal, cialna bluzka i śpodnie, chiba, ja nie wiem - mówił pospiesznie chłopiec, lecz był na tyle wystraszony, żę sam nie do końca pamieta co się tam wydarzyło. On tylko chciał by jego mamie nic się nie stało i by się obudziła.
-Więćiej nie wiem, naplawde! - rzekł zdenerwowany. Szedł powoli przed siebie z opuszczoną głową prowadząc chłopaka w stronę miasta.

z/t dla Hazarda do Szpital
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pią Wrz 28, 2018 2:00 pm
Allad doskonale orientował się w terenie. Niejednokrotnie omijał z wyprzedzeniem trudne lub niebezpieczne tereny, tak, żeby podróż przebiegała bez szwanku. Można było czuć się w jego obecności stosunkowo bezpiecznie, choć jego zachowanie czasem wzbudzało pewne wątpliwości.

Czuł się zdecydowanie dowódcą wyprawy i niejednokrotnie rozkazywał swoich towarzyszom. Ponieważ jednak jego uwagi i sposoby były raczej skuteczne, nie było powodu, by wszczynać bunt.

W czasie, gdy Lilou i Evan spali, ich przewodnik wolał wykonywać swoje rytuały lub medytować, odcinając się od rzeczywistości. I choć nigdy nie stronił od rozmowy, z własnej inicjatywy nigdy nie zdradzał swoich zamiarów lub myśli.

Najgorsze były chwile, gdy pozostawiał Lilou i Evana, wyruszając w samotną wędrówkę. Mówił, że idzie na zwiady, ale nie do końca było wiadomo, co robił sam w głuszy. Jednego razu wyruszył nawet na kilka dni, wprawiając swoich towarzyszy w duże zwątpienie, czy w ogóle wróci i gdzie można go szukać.

W końcu, po kilku tygodniach tułaczki, wyłonili się cali umorusani i wykończeni na przestrzeń bezkresnych łąk koło miasta. Z tego miejsca widać było dobrze zarys wielkich budowli miasta. Było już niedaleko i na pewno robiło wrażenie na Evanie. W końcu kto by pomyślał, że można tworzyć tak majestatyczne budowle. I stworzyć tak rozległe miasto na tylu mieszkańców…

Allad wyszedł pierwszy i rzucił się prosto na miękką trawę. Położył się wygodnie.

- Krótka przerwa. Chcecie iść najpierw na dobre jedzenie czy załatwiamy nasze sprawy? – zapytał.
avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Wrz 28, 2018 11:27 pm
Lilou chcąc nie chcąc znosiła tę długą podróż. Mimo wszystko czuła się przez to doświadczenie silniejsza. Nie utrzymywała super kontaktu z Evanem, gdyż ten milczał i nadal pozostawał gburowaty odkąd przeprowadzili rytuał. Nic na siłę. Najcięższe były jednak momenty, gdy zostawali sam na sam. Wtedy oboje jakoś radzili sobie samotnie, bez wzajemnej pomocy. Być może duma i niechęć nawiązania jakiejkolwiek rozmowy przerastała ich obojga. Kiedy Allad opuszczał ich w nocy, za każdym razem dokładnie to słyszała. Jak matka, która słyszy w nocy każde przebudzenie czy nawet przekręcenie się na bok swojego dziecka. Udawała że śpi, chociaż on pewnie wiedział, że to nieprawda. Kiedy powracał, również się budziła. Pomimo zmęczenia pozostawała czujna. Szczególnie w chwilach zwątpienia, kiedy mistyk zaginął na kilka dni. Na szczęście trafił z powrotem do nich.


***


Wyszła na otwartą przestrzeń podążając za Alladem, cała brudna, obdrapana przez rośliny, gałęzie, po prostu wykończona. Przed oczami ukazały jej się budynki. Odetchnęła z ulgą. "W końcu cywilizacja...". Ten widok na pewno odbiegał od architektury na Saladzie. Budynki te wydawały się bardziej różnorodne, miały nietypowe kształty by zwracać na siebie uwagę przechodniów. Tak czy owak, było przepięknie. Może też dlatego, że do tej pory widziała same drzewa i łąki.

Dziewczyna uklęknęła obok Nameczanina. Głaskała trawę z uczuciem, przeplatała sobie jej źdźbła między palcami. Kiedy Allad przemówił, uśmiechnęła się mimowolnie i spojrzała na siebie.

- Najchętniej wzięłabym teraz długą i gorącą kąpiel z bąbelkami... - odparła rozmarzona i przymknęła oczy.
avatar
Evan
Liczba postów : 69
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sob Wrz 29, 2018 2:47 pm
Podróż była długa i męcząca, ale nie narzekał specjalnie, Klimat nie był mu obcy więc chodzenie nie sprawiało mu kłopotów. Najwięcej wątpliwości miał kiedy ALlad ich opuszczał i szedł gdzieś w głąb tego puszczy, szczerze nie wiedział co tam robił i czy do nich wróci, ale jedyne co mu pozostało to zaufać mu na słowo. W końcu innego wyjścia i tak za specjalnie. Kiedy w końcu dotarli na miejsce, padł na trawę na plecy, był brudny i zmęczony, w sumie nie pogardził by kąpielą. Miasto wyglądało na wielkie, tak samo jak budowle.
-Nie pogardziłbym kąpielą w sumie - rzekł wyciągając się mocno aż kości mu strzeliły.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1521
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 01, 2018 11:51 pm
Wygrzebał się z pupilem na ramieniu, z włazu hangaru. Światło jednego ze słońc namek ogrzało ponownie jego twarz, aż ten przymrużył oczy, które przywykły do półmroku. W między czasie rozproszył małą świecącą się kulę skondensowanej ki, gdyż ta już potrzebna nie była. Przysłaniając słońce jedną ręką, ruszył po powierzchni statku jednocześnie biorąc głębokie wdechy i wydechy, czując zapach świeżej trawy i rosy. Była to miła odmiana od zatęchłego powietrza panującego na pokładzie statku. Gdy oczy sayianina przyzwyczaiły się już do światła, ten kucnął, wygrzebał zza pazuchy urządzenie muzyczne i zastanawiał się w którym kierunku ruszyć w poszukiwaniu jakiejkolwiek cywilizacji. Zanurzywszy się w myślach nagle usłyszał jakieś niewyraźne, bardzo nikłe głosy z oddali. Były ledwie słyszalne, jednakże dzięki próbie ognia i szkoleniu jakie odbył na Saladzie, wytężył swój słuch i określił z którego kierunku dobiegały. Mógł być to wróg, bądź przyjaciel, w obecnej sytuacji nie było dużo do stracenia. Cor uruchomił urządzenie muzyczne.



Wsłuchując się w muzykę, zaczął tupać nogami, idąc z zamkniętymi oczami w obranym kierunku, nucąc słowa utworu. Jak wiadomo sukces nawet najdrobniejszy zasługuje na odpowiedni bit by zbudować należytą atmosferę.

-You're the best around, nothing's gonna ever keep you down! You're the best aaaaround. nothing's gonnaa ever keeeeeeeeeeeeeeOOOOO W CIAPKĘEEEEEEE!!!

NAGLE!



W ten sposób miła atmosfera i utwór został brutalnie przerwany, gdyż nasz dzielny bohater nie zauważył krawędzi pokładu statku i dosłownie zleciał, turlając się po poszyciu statu niczym opona, obijając się jak piłeczka kauczukowa, ostatecznie lądując na dupie. Chwilę po tym na ramieniu Cor'a wylądował futrzak, który chyba był bardziej uważny od brodatego towarzysza, gdyż uskoczył nim tamten zleciał i stoczył się w komiczny sposób. Na szczęście Saiyaninowi nic się nie stało, a ten wstał, otrzepał się i sprawdził urządzenie, które na szczęście było całe, po czym ruszył przed siebie za tajemniczymi głosami, jednocześnie chowając odtwarzacz pod pazuchę.

-He he he, najwyraźniej tamtejszy wypadek popsuł mu atmosferę :3

-Spierdalaj Al......-Mruknął od siebie pod nosem Cor.

OOC:

Ruszam w kierunku głosów, wszakże jesteśmy w jednej lokacji więc teoretycznie mogę ich usłyszeć..... chyba

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 03, 2018 8:50 pm
- Da się załatwić. – odparł Allad, opierając się na łokciach. - Poszukamy sobie jakiegoś miłego miejsca na odświeżenie, a potem mamy dwie możliwości. Albo pójdziemy do Bazy Changelingów zaczerpnąć informacji, albo pójdziemy poszukać wici na temat naszego brata Mochidy. Który, nota bene, miał dotrzeć do wioski z powrotem jakieś … trzydzieści lat temu? Co wydaje Wam się ciekawsze? – zapytał, gdy nieopodal rozniósł się pewien dźwięk. Wyglądało na to, że ktoś nuci melodię. A zaraz potem wykrzyknienie, dźwięk obijania się o coś metalowego i uderzenie w ziemię. Nameczanin spojrzał w tamtym kierunku wyczekująco. – Idziemy to sprawdzić?


______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Paź 05, 2018 2:05 pm
- A czy to ma coś wspólnego z zabójstwem Vuvu? - zapytała od razu, kiedy Allad przedstawił im możliwe opcje. Myślała, że na pomocy w rytuale skończyła się jej rola i będzie mogła spokojnie udać się wgłąb miasta, lecz chyba jednak była w błędzie. Westchnęła w duchu i podkreśliła swoje potrzeby - Mimo wszystko najpierw wręcz żądam gorącej kąpieli z bąbelkami.

Wtedy usłyszała, jak ktoś obija się tak jakby o coś metalowego, a następnie krzyczy. Spojrzała w tamtą stronę niezbyt wzruszona i rozłożyła dłonie w geście bezradności.

- Może dajmy temu komuś lub czemuś samemu do nas dotrzeć - odparła z uśmiechem na ustach, obkręciła się i padła na plecy na miękką trawę. Zamknęła oczy i odetchnęła - Mnie się nie spieszy, chętnie zaczekam na tego - jak mniemam - kogoś.

Ułożyła się wygodnie i zaczęła myśleć o swoich dalszych losach. O tym, gdzie najpierw pójść. Co tu się znajduje. Co robić, do kogo się zwrócić, przecież nie ma nawet dachu nad głową. Czy jest tu ktoś, kto tak właściwie mógłby i przede wszystkim chciałby jej pomóc? I od czego w ogóle zacząć życie na nowej planecie...
avatar
Evan
Liczba postów : 69
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Paź 05, 2018 3:15 pm
- W sumie moglibyśmy poszukać jakiś wieści na temat brata... tak sądzę - rzekł niepewnie. Patrzył się w niebo i głęboko oddychał, już dawno nie miał chwili oddechu. Więc te kilka minut są dla niego ważne. Po chwili jednak usłyszał jakieś dźwięki, melodia. Ktoś coś chyba śpiewał, ale nie był tego do końca pewny.
-Gdyby nie fakt, że nasza dwójka teoretycznie zlewa się z trawą, to i tak pewnie nas usłyszy czy zobaczy. Prędzej czy później. Mogę pójść na zwiady jak chcecie - dodał podnosząc się z trawy. Poprawił się nieco wyciągając się mocno aż mu kości strzeliły. W sumie pewnie nie musiałby tego robić, ale sam się zgłosił na ochotnika więc, dlaczego nie. Sprawdzić można, nie zaszkodzi.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1521
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 08, 2018 7:49 pm
Kanapka z trawy i torfu, miękkie pyszności. Saiyanin rozglądał się po okolicy ponownie siedząc na tyłu, nawet nie zauważył że w jego ustach jest kawałek ziemi z trawą. Dopiero w momencie gdy poczuł dziwny smak w ustak zorientował się iż najadł się gleby. Momentalnie wypluł kawałki z ust stękając z niesmaku:

-Tfu! Ble, co za gówno, ochyda jak zwierzęta mogą to jeść,!? A jak dodać fakt że tam się ktoś załatwia, o rany chyba sobie rzygnę.....

Wydłubując resztki gleby spojrzał przed siebie. W oddali ujrzał dwie niewyraźne sylwetki. Pomijając fakt wypadku i smacznego taco z ziemi, chyba szedł w dobrym kierunku. Wstał z ziemi i otrzepał odzienie, jeszcze dla pewności plując na ziemię, próbując pozbyć się paskudnego posmaku goszczącego w ustach. Ruszył powolnym krokiem wkładając ręce do kieszeni w kierunku sylwetek. Minęło kilka minut, aż w końcu zbliżył się do osobników. Była to dwójka nameczan. Patrząc po okolicznej florze i pierwszych osób które spotkała, wpierw założył, że chyba rozbił się na Namek, jednakże lepiej zebrać informacje. Wsiał głęboki wdech i zrobił pogodną minę zwracając się do obcych:

-Yo! Sorki, że zawracam głowę pany, ale miałem awarię i mój nadświetlny kukuruźnik rozbił się niedaleko, wiecie może co to za planeta? Przy okazji w którym kierunku do najbliższej cywilizacji, osady? Niestety nie znam okolicy, a chyba mam szczęście że na was trafiłem.

Oczywiście pod maską pogodnej miny i miłego tonu głosu, ukrywała się czujność, choć Nameczanie to pokojowa rasa, nie ma pewności że jest to Namek, a zdarzają się popaprane jednostki w ich rasie. Co prawda wolałby nie walczyć bez potrzeby, wszakże to upierdliwe......

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
Evan
Liczba postów : 69
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Paź 08, 2018 8:13 pm
Oho nie minęła chwila, a ów chłopka się pojawił przed ich oczyma. Spojrzał na niego, pierwsze co dostrzegł poza jego zarostem na twarzy to ogon, taki sam jak u tego poprzedniego. On też chyba jest Saiyaninem, wspólnym aspektem tego gatunku był ogon. Obrócił lekko głowę na bok. Czyli on prawdopodobnie może zmieniać się w wielką  małpę. Ten ryk należał do "niego". To wszystko jest jakieś skomplikowane.
-Jesteśmy na Namek nieznajomy - odezwał się pierwszy patrząc na niego. Po chwili usiadł na trawie po turecku. Podrapał się po głowie.
-Kierujemy się do miasta, myślę, że mógłbyś się przyłączyć. Co sądzisz bracie Alladzie? - rzekł pytająco do brata Allada. Nie chciał za specjalnie mówić za dużo czy wywyższać się. Sam niewiele wiedział o świecie zewnętrznym jaki go otacza dlatego też wolał mówić tylko tyle ile było to teraz potrzebne.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 10, 2018 8:10 pm
- Owszem. – odpowiedział Lilou. – Mochida był świadkiem tamtych czasów i także jako znawca lasów okalających wioskę odeskortował oskarżonego Armonica do bazy Changelingów. Armonic został oficjalnie wygnany, ale z obawy o jego zemstę Wódz zdecydował, że musi zostać pojmany przez Changelingów i skazany zgodnie z obecnym prawem planety. Dowody były jednoznaczne, więc na pewno nie został przez Changelingi wypuszczony na wolność. Cokolwiek Changelingi postanowiły z nim zrobić, Armonic nie byłby w stanie wrócić do wioski, nie znając dżungli tak dobrze, jak na przykład ja, więc nawet jeśli Mochida ostatecznie nie wydał go Changom, tylko z litości wypuścił na wolność, Armonic nie zagrażał więcej wioskowym i musiał rozpocząć nowe życie. - wyjaśnił powoli, sam zastanawiając się głęboko nad własnymi słowami. Brzmiało to bardziej jak jego dywagacje niż jasne fakty. - Obawiam się jednak, że możemy już nie odnaleźć Mochidy na Namek. Po tylu latach mogło zdarzyć się wszystko. O ile w ogóle jeszcze żyje… Z jakiegoś powodu po którejś wyprawie nie powrócił do wioski. Właściwie po tak długim czasie został uznany przez wioskę za "Uciekiniera" i już nie może wrócić w nasze szeregi. Chyba, że miałby jakieś sensowne argumenty, które przekonałyby Guru.

Wtedy rozmowę przerwał nieznajomy, który zapewne był autorem krzyków i hałasów w okolicy. Allad zmierzył go wprawdzie wzrokiem, ale po sekundzie odwzajemnił się uprzejmym uśmiechem.

- Witamy. -odpowiedział w imieniu grupy. – Evanie, ten osobnik jest samcem. Czy też mężczyzną. W odróżnieniu od naszej towarzyszki. Myślę, że różnice fizjologiczne są dość jednoznaczne, więc nie będę ci wskazywał w szczegółach. Możesz mówić do niego normalnie jak do Nameczanina. – pouczył swojego brata. Dopiero po tym znów zwrócił się do Cora – Właściwie też zmierzamy do miasta. Widać je już na horyzoncie. – wskazał palcem w stronę budynków w oddali. – To zbierajmy się. Znajdziemy jakieś miejsce do odpoczynku i odświeżenia się. – podniósł się z miejsca, zarzucił worek na plecy i ruszył w stronę miasta.

z/t do http://dbng.forumpl.net/t1600-jezioro-miejskie

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 2:43 pm

Allad poprowadził Lilou w ustronne miejsce. Znaleźli się gdzieś głęboko na łąkach okalających Nameczańskie Miasto Portowe. W tym miejscu panował spokój, odczuwało się harmonię przyrody. Trawy falowały na powiewach wiatru, niosąc zapach świeżości. Wokół kwiatów krążyły barwne owady. Drzewa szumiały kojąco.

Nameczanin położył swój worek na ziemi. Przyklęknął i wyciągnął z niego niewielką chustę. Rozłożył ją na ziemi i siadł na niej w siadzie tureckim. Zaraz po tym jak odeszli od Astro Lorda i Evana, uśmiech odkleił się z jego ust. Miał poważną minę, wyrażającą skupienie, a może nawet przygotowywanie się mentalne do tego, co ma nastąpić.

Skierował swoje spojrzenie na dziewczynę. Potarł czoło ręką.

- Od czego zacząć… - rzekł na głos, wzdychając. – Rytuału musimy dokonać na mnie. Ponieważ tylko ja znam Mochidę. I będę w stanie wyczuć jego aurę. Ty będziesz mi musiała pomóc i nakierować moją duszę w odpowiednim kierunku. Nigdy tego nie robiłaś do tej pory, prawda? – rzekł jakby zawiedziony tym faktem. – Muszę nauczyć cię kilku rzeczy, zanim przejdziemy do właściwego rytuału. Łatwiej będzie mi przekazać moją energię tobie, byś zrozumiała, o co chodzi. To będzie jednak… intymne doznanie.– wyznał. – Nie chcę cię zniechęcić. Więc musisz sama się się na to zgodzić. Albo możesz spróbować samodzielnie. Nie mamy gwarancji, że się powiedzie. – skończył monolog, wpatrując się w nią wyczekująco.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 3:25 pm
Znów bezdroża, znów cisza, znów bezludzie. Lilou westchnęła ciężko. Miała wrażenie, że po przeżytych tu przygodach już nigdy nie będzie miała ochoty powrócić w te miejsca. W każdym razie nie w najbliższym czasie. Podążała w ciszy za Alladem, kalkulując swoją rolę w ich kolejnej podróży. Obserwowała Nameczanina i dokładnie śledziła jego ruchy. Kiedy usiadł, wysłuchała go ze skupieniem malującym się na jej twarzy. Zmarszczyła brwi. Widocznie analizowała każde jego słowo. Kucnęła przed nim i opuściła wzrok na trawę.

- Zaprowadziłeś mnie do miasta - zaczęła dość bezuczuciowo - A ja pomogłam Ci przeprowadzić rytuał. Dowiedzieliśmy się dzięki temu, że to nie Armonic stoi za zabójstwem Vuvu. Przysługa za przysługę. W takim razie... Jaki mam w tym interes, by przeprowadzać kolejny rytuał, z nie większą gwarancją że się powiedzie?

Zrobiła pauzę. To nie było do niej podobne, ale nie oszukujmy się. Walczy o przetrwanie na obcej planecie. Musiała skończyć festiwal charytatywny i zacząć myśleć o sobie.

- Astro Lord dostanie wynagrodzenie za swój udział w tej sprawie. A co ze mną? - starała się nie brzmieć roszczeniowo, a raczej negocjować swoją sytuację - Biorąc udział w Twoich rytuałach, ponoszę o wiele większe ryzyko. Cały czas mam też na uwadze fakt, że mogłabym po prostu zostać w mieście i poszukać jakiejś pracy - skierowała spojrzenie prosto w jego oczy - Więc powiedz mi... Alladzie, co takiego... trzyma mnie właśnie tutaj?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 4:01 pm

Allad wysłuchał słów Emi, przykładając swój palec wskazujący do ust. Na ten moment znów powrócił szeroki uśmiech. Taki kpliwy… przemądrzały. Wpatrywał się w jej twarz, gdy mówiła.

- To samo pytanie mógłbym zadać tobie… - rzekł, wstając z miejsca i podchodząc bliżej. Wkraczając w jej strefę komfortu o jeden mały krok za daleko. – Co cię tutaj trzyma? - brzmiało to jak pytanie retoryczne. – Jeśli chcesz tylko zapłaty w smoczym oddechu, to tej ode mnie nie otrzymasz. Możesz odejść i nie będę cię zatrzymywał, bo faktycznie spłaciłaś swój dług. – Był od niej sporo wyższy. Musiał schylać głowę, by na nią patrzeć. – Są pewne rzeczy, których nie mogę ci powiedzieć. Albo nie chcę. Więc wybacz, że nie uzyskasz takiej prostej odpowiedzi na twoje pytanie. Mogę tylko spróbować naprowadzić cię na prawdę. Spróbować zdjąć klapki z twoich oczu. – opuścił wzrok na ułamek sekundy. Uśmiech zniknął znów, a oczy zmatowiły się. – Poznałaś mnie i Evana w czasie naszej podróży. Obserwowałaś, co znaczą głębokie więzi naszej społeczności. Poczułaś bliskość mojej rasy z naturą i światem niematerialnym. Wiesz, jakie mam umiejętności. To unikatowe wartości we Wszechświecie. – rzekł, nie tłumacząc, do czego dąży. Dając jej możliwość samodzielnej interpretacji tej sugestii. – Popatrz na to z właściwej perspektywy. Daję ci możliwość poznawania tajemnych mocy mojej rasy, które są wielką tajemnicą, nie przekazywaną nikomu z zewnątrz. Całkiem bezinteresownie pozwalam ci w tym uczestniczyć. Co mogłabyś mi w zamian zaoferować? – popatrzył na nią wyczekująco, rozkładając ręce na boki i unosząc brwi. Jakby naprawdę czekał na rzeczową propozycję.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 4:44 pm

Nie odrywała od niego wzroku, gdy podszedł do niej. Czuła, że umyślnie zmniejsza dystans pomiędzy nimi, co zdecydowanie jej się nie podobało, ale wytrwała w bezruchu. Z każdym kolejnym zdaniem Allada jej mina stawała się coraz bardziej pochmurna. Gdy skończył mówić, prychnęła na niego niezadowolona i wykrzywiła usta w widocznym z kilometra niezadowoleniu. Lecz to chyba mało powiedziane. Te wszystkie słowa skumulowały w niej gniew, i choć w środku gotowała się do czerwoności, to na zewnątrz była blada jak trup. Przekręciła głowę lekko w bok, patrzyła na niego z przymrużonymi oczyma i otwierając usta bezwiednie, od razu je przygryzła. Gdyby posiadała umiejętność zabijania wzrokiem, to bez wątpliwości Allad byłby już martwy.

- ...Że co proszę? - odparła szorstko - I co niby miałabym zrobić z tą wiedzą? Napisać książkę?

Jej wyraz twarzy ani trochę się nie zmieniał, nie drgnął żaden nerw, nie przełykała też śliny. Zacisnęła mocno usta i ściskała zęby, pokazując tym samym swoje wypukłe kości policzkowe. Cały czas stała w bezruchu i mierzyła go wzrokiem jak najgorszego wroga.

- To nie ja tu potrzebuję asystenta do przeprowadzenia rytuału - syknęła - I uważaj, by te Twoje UNIKATOWE WARTOŚCI - podkreśliła prześmiewczo ostatnie słowa, kładąc na nie wyraźny nacisk - ...Cię kiedyś nie zgubiły. Nie mam zamiaru być marionetką w Twoim przedstawieniu, w dodatku za niewiadomą jego cenę. Skoro nie dajesz mi nic poza próbą "zdjęcia klapek z moich oczu", NAWET gwarancji, że po tym wszystkim nie będę miała na karku Twoich czy innych kolesi w zamian za rozgrzebywanie starych brudów i doszukiwanie się winnego, to wybacz ale wtedy... - przysunęła swoją twarz do twarzy Nameczanina i powiedziała półszeptem - Możesz już zacząć szukać innego frajera.

avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 5:26 pm
Lilou spojrzała głęboko w oczy mężczyzny i znów zobaczyła tę fioletową, dziwną plamę krążącą w tęczówce. I płynącą z jednego oka do drugiego. I chyba dopiero pierwszy raz w ciągu całej ich wspólnej podróży jego twarz skrzywiła się w drgnieniu złości. Przymknął powieki, jakby go spoliczkowała. Zacisnął pięści, wypuścił powietrze. Napięcie szybko umknęło. Powstrzymał się przed czymś, czego mógłby potem żałować.

- Nie zmuszam Cię do niczego. Ani Evana. To wasza nieprzymuszona wola. Uczestniczyliście w poprzednim rytuale z własnej woli. Nigdy was nie okłamałem i nie zamierzałem oszukać ani zatajać faktów. To nie moja wina, że nie zadawaliście pytań. Ani to, że czujesz się marionetką. – odrzekł tonem obrażonego Mistrza Wszechwiedzy. – Widziałaś, czego potrafię dokonać. Wątpię, byś w życiu miała okazję spotkać jeszcze drugą taką osobę z moimi umiejętnościami. A mimo to nie widzisz w tym żadnego zastosowania dla siebie? Ani nie chcesz mieć w swoich szeregach takiego sprzymierzeńca jak ja? – nie odsunął, trwał niewzruszony na swoim miejscu. Jego głos zmiękł nieznacznie. – Dobrze… nie będę cię przekonywał. Bo nie w tym rzecz. Mogę cię jedynie zapewnić, że będę cię traktował z szacunkiem godnym ucznia, jeśli postanowisz uczestniczyć dalej w kolejnym rytuale. I odpowiem szczerze na każde pytanie, jeśli je zadasz. Z pewnością będziesz musiała w końcu uwolnić się od strachu i zaufać mi. Zawierzyć swój los moim rękom. – rozłożył swoje szponiaste ręce szeroko. – Inaczej nie ma to sensu. Nie ukrywam, że ciężko będzie mi znaleźć innego odpowiedniego partnera do tego i innych rytuałów. Z którym mógłbym nawiązać nić porozumienia. Jednak wiem, że los jest przebiegły, potrafi zmieniać swój bieg jak koryto rzeki. Jestem z tym faktem pogodzony i będę musiał poszukać innej drogi do celu. – popatrzył znów na Lilou, tym razem zmęczonym i zawiedzionym wzrokiem. - Jeśli nadal chodzi ci tylko o wynagrodzenie pieniężne, musimy tu zakończyć naszą wspólną podróż. Nie poszukuję najemnika. Takich jest tysiące w tym mieście. Tylko partnera, mającego przekonanie w słuszności metod mistycyzmu i chęć jego poznania. Ani Evan ani Astro Lord takimi nie są.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 6:05 pm
Gdy usłyszała jego odpowiedź, jej twarz się rozluźniła, ale nie ukazywała żadnych uczuć. Wypuściła głośno powietrze poprzez nozdrza.

- Oprócz wielkich umiejętności, cechuje Cię jeszcze wielka pycha - wtrąciła złośliwe - Chyba nie muszę Ci mówić, że ta cecha ma swoje ciemne strony. To przez nią Saiyanie stracili Vegetę na rzecz Changelingów. Na Twoim miejscu uważałabym, żeby tak jak i oni czegoś nie stracić. Korona Ci z głowy nie spadnie, jak spuścisz trochę z tego moralizatorskiego i rozkazującego tonu - tu zrobiła pauzę, jakby zbierała myśli albo chciała wyrzucić z siebie wszystkie uzbierane przez ten czas pretensje do Allada - A partner nie dyktuje warunków, tylko ustala szczegóły razem. Uważasz, że ponieważ nie pytałam, to nie jesteś mi winien wyjaśnień? - rzuciła równie obrażonym głosem co mistyk.

Przymknęła oczy i westchnęła ciężko. Po jego ostatniej wypowiedzi, spojrzała zupełnie poważnie w jego zmęczone oczy.

- Nic nie mówiłam o wynagrodzeniu pieniężnym - burknęła urażona - Ale dzięki za takie podsumowanie mojej osoby.

Odeszła od niego zmęczona tą konwersacją, tak jakby kosztowała ją zszarpanie wszystkich nerwów. Znów zamknęła oczy i zacisnęła na nosie między oczami kciuk i palec wskazujący. Dała sobie czas na zastanowienie się. Delikatny wiatr rozwiewał jej włosy, które falowały w powietrzu. Otworzyła oczy i przyglądała się tej beznadziejnej łące. Wysunęła język i przygryzła go zębami w zamyśle. Nie odwracając się przodem do Allada, powiedziała głośno:

- To może teraz ja zacznę. Pomogę Ci, jeśli TERAZ odpowiesz na kilka moich pytań. A po drugie... Nie chcę nabawić się kłopotów, biorąc udział w Twoim śledztwie. To ja tu jestem poszkodowana. Na obcej planecie, bez nikogo bliskiego. Bez przyjaciół, ale też bez wrogów. Zaczynam od zera i chcę mieć czystą kartę - zacisnęła mocno zęby. Jej głos załamał się, a w kąciku oka pojawiła się łza. Z całej siły powstrzymywała jej wypłynięcie, nie wycierając jej dłonią. Nie chciała zwracać na to uwagi Nameczanina - Jesteś w stanie zapewnić mnie, że gdy ta szopka się skończy, będę mogła bez obaw wyjść na ulicę?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 10:16 pm

Allad wysłuchał z uwagą wszystkich słów, które zostały wypowiedziane wprawdzie z maską kobiecej wytrwałości, jednak w treści odnosiły się do spraw zbyt osobistych i wrażliwych, by powstrzymać chwilowe załamanie głosu. Pozwolił jej dokończyć i powoli przysunął się, stając za jej plecami. Mogła wyczuć bliskość jego ciała, choć jej nie dotykał. Położył ręce na jej ramionach i ścisnął, prawie wbijając swoje szpony. Był silny i pewnie nawet, gdyby chciała się wyrwać, mógłby ją przed tym powstrzymać. Gdyby chciał. Mogłaby przysiąc, że z jego dłoni rozchodziło się ciepło, przenikające w głąb jej ciała. Bardzo podobnie do tego, jakim pokrzepił ją Slan w okolicach wioski nameczańskiej. Z tą różnicą, że energia Allada była bardziej natarczywa i ciekawska, a Slana delikatna i uczuciowa.

- Nie mogę dać ci żadnej obietnicy, której nie będę mógł później spełnić. – właściwie wyszeptał, starając się, by jego słowa były spokojne i kolące. Choć to nie było w jego stylu. Nie potrafił tego robić.– Nie wiem, co przyniesie nam przyszłość. I jak twoje decyzje wpłyną na losy ciebie, mnie czy naszych towarzyszy. A może i innych istot. Świat jest zbyt skomplikowany, jak system naczyń połączonych. Dlatego tak ważne jest, by działać rozważnie, minimalizować straty. Bo nawet błaha sprawa, może okazać się kluczowa dla losów świata. Moim zadaniem na tym świecie jest podejmowanie ryzyka, nawet własnym kosztem, by przywrócić naszej planecie równowagę. Dać jej wytchnienie po tysiącach lat cierpienia. Czuję, że sprawa Armonica będzie punktem zwrotnym. Wszystko, o czym śniłem i co przynosiła mi medytacja, to wciąż on… Jego wizja… udręczonego w cierpieniach. Osuwającego się po ścianie i zwijającego się w kłębek, tracącego kontakt ze światem…

Oczom Lilou zaczęła ukazywać się pewna scena. Niczym sen. Widziała sylwetkę nameczanina, wijącego się w agonii. Tak, jakby leżał tuż pod jej stopami. Jego twarz była wykrzywiona w bólu, oddech stawał się płytki, choć rwący. Na czole wystąpił mu pot.

- Jak mówiłem… nie jestem kłamcą. Nie mogę obiecać ci, że będziesz mogła wyjść bez obaw na ulicę. W szczególności nie po tym, co ujrzałem w twoim umyśle w miejscu rytuałów. Pisana jest ci krwawa wendetta. To krzyczy z twojego ciała za każdym razem, gdy cię dotykam. Stąd tak przekonany jestem, że twój udział w sprawie jest kluczowy. Nawet, jeśli nie obchodzi cię los mojej planety.

Puścił jej ramiona, uwalniając od swojej obezwładniającej i zapierającej dech w piersiach mocy energetycznej. Nadal stał tuż za nią. Że mogła słyszeć jego szept w swoim uchu.

- Nie mogę cię zapewnić, że będziesz mogła wyjść bez obaw na ulicę. Ale mogę cię zapewnić, że zrobię co w mojej mocy, by cię ochronić, w zamian za pomoc w rozwikłaniu sprawy Armonica do końca. Co myślisz o takim układzie?

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Sro Paź 31, 2018 11:12 pm
Lilou wzięła głęboki wdech. Słyszała każdy zbliżający się ku niej krok Nameczanina. Zamknęła oczy i ponownie westchnęła ciężko. Poczuła jego dłonie na swoich drobnych ramionach, lecz nie odwróciła się nawet na chwilę. Skamieniała jak posąg, choć tak naprawdę kumulował się w niej gniew i smutek jednocześnie. Starała się stłamsić w sobie te uczucia, jednak za moment zalało ją zupełnie nowe. Gdy w pierwszym momencie to poczuła, przypomniała jej się wioska i Slan, który przekazywał jej dobrą energię. Ale ta energia teraz naciskała i naciskała, jakby chciała na siłę przedrzeć się do jej duszy. Zacisnęła mocno powieki. Jeszcze przez chwilę próbowała walczyć z tą siłą, ale nieudolnie. Odpuściła.

Allad wyraźnie zmienił swój ton. Brzmiał, jakby starał się mówić... z uczuciem? Do tej pory dziewczynie wydawało się, że jakiekolwiek uczucia są obce tej kreaturze. W każdym razie nie te przyziemne, nie powiązane z naturą i jego ludem. Nie całkiem udawało mu się operować w ten sposób głosem, ale widocznie się starał.

W pewnym momencie ciemny obraz przed zamkniętymi oczami Lilou zmienił kolor i ukształtował coś na wzór ciała. Wyglądało to jakby z kłębu kolorowego dymu budowała się humanoidalna postura - kończyny, głowa. tułów. Leżało tuż przed nią, zwinięte w kulkę, wyginające się w bólu i męczarni, dyszące szybko i przeraźliwie. Błyszczące się od potu. Mimo wyraźnego cierpienia nie wydawało żadnych dźwięków, ale sam widok był... dobijający. Nie widziała go wyraźnie, obraz rozmazywał się z każdą kolejną chwilą i tak szybko jak się pojawił, tak też zaraz zniknął z jej pola widzenia. Pozostawiając znów tylko ciemną plamę.

Przeszył ją lodowaty dreszcz. Mrugnęła ciężko. Opuściła głowę i wzrok na trawę wystającą spomiędzy jej butów. Zakręciło jej się w głowie. Nabrała w płuca powietrza. Stała tak przez chwilę w ciszy i ponownie mocno zastanawiała się. Taki widok nie należy do najprzyjemniejszych. Nie mogła pogodzić się ze słowami Allada. Na ten moment wydawało jej się to wszystko awykonalne. Zwłaszcza... Właśnie. Zwłaszcza. W jej przypadku.

- Pierwsze pytanie - wychrypiała z trudnością, przechodząc od razu do rzeczy. Co oznaczało oczywiście, że przystaje na ten "układ"... - Co widziałeś. W mojej sprawie. Drugie pytanie - powoli odwróciła się do niego przodem po dwóch ostatnich słowach, podnosząc na niego zaszklony wzrok - Dotyczy Ciebie. I myślę, że doskonale wiesz, co mam na myśli. Coś, co splamiło Twoją duszę na zawsze. Bo widzisz. Nie tylko Ty... - przełknęła głośno ślinę - ...miałeś wizję.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 8:05 pm
Drugie pytanie Lilou sprawiło, że ten miły wyraz twarzy Allada nagle prysł jak bańska mydlana. Znieruchomiał na chwilę, studiując jej twarz z uwagą. Przełknął ślinę, wypuścił powietrze i znów emocje znikły. Powrócił jego typowy luz.

- Jak powiedziałem… - opuścił wzrok, zastanawiając się lub szukając odpowiednich słów. – Trudne otrzymałem przez los zadanie, Lilou. – powiedział spokojnie, powoli wyrażając każde słowo. – I całe swoje życie poświęciłem odkrywaniu tajemnic Zaświatów… Wiele nauczyłem się o rytuałach. Jeden z nich był … - zawahał się i popatrzył dziewczynie w oczy. –... trudniejszy niż sądziłem. I miał pewne skutki… Jak by to rzec… - jego głos zadrżał. - … to prawda, że moja dusza… nigdy nie będzie już taka nieskalana jak dawniej. Otworzyły się przede mną całkiem nowe możliwości. Ceną było to, że … - zamilkł i dławił się tym słowem, które musiał wydusić z siebie. - … pomimo moich starań i intencji, moja dusza jest już przypisana… wiecznym męczarniom w piekle. – wypowiedział z trudem. Westchnął po tych słowach, próbując powrócić do swojej typowej równowagi emocjonalnej. – Mam nadzieję, że wystarczy ci takie wyjaśnienie. – skwitował. – A co do ciebie… Nie wiem wszystkiego. Musiałbym może… zbadać cię dogłębniej… by zrozumieć, co znaczył ten przekaz z wendettą. – spojrzał na nią pytająco. Czy chciała spróbować?

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 8:42 pm
Tak jak się spodziewała, odpowiedź Allada była wymijająca. Ale reakcja... nie do opisania słowami. Dosłownie go zamurowało. Po raz pierwszy od kiedy go spotkała, nie potrafił znaleźć odpowiednich słów, ciężko było mu sklecić zdanie. Lilou dokładnie mu się przyglądała, wręcz może peszyła go wzrokiem, który się od niego nie odrywał. Kącik jej ust drgnął na sekundę w beznadziejnym uśmiechu. Role się odwróciły. Teraz to głos Nameczanina drżał w obawie, a dziewczyna tylko spokojnie słuchała.

- Bardzo ogólnikowa ta odpowiedź - podsumowała swoim delikatnym głosem - Zdaje się, że mówiłeś coś o byciu partnerami. To bądźmy nimi. Bez tajemnic. Bądź fair - zażądała - Ty możesz wchodzić w moją głowę, a ja nie. Nasze szanse na poznanie siebie nie są zbyt wyrównane. Wystarczy, że tak jak partner... - przysunęła się do niego - ...po prostu mi zaufasz.

Z dołu przyglądały mu się wielkie piwne oczy, częściowo zasłonięte za granatową grzywką. Wypuściła powietrze przez nos i powiedziała półszeptem:

- Musiałeś kogoś... Poświęcić?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 9:02 pm
Allad pozwolił jej przysunąć się do siebie. A ponieważ nie należał do istot płochliwych lub wstydliwych, nie wycofał się, a nawet podjął się tej gry.

- Partnerzy bez tajemnic? Jaka kusząca propozycja... – zakpił, uśmiechając się w ten jego sposób. – Tacy partnerzy są możliwi tylko w romantycznych relacjach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Wynikiem niepohamowanych wybuchów endorfin w ciałach istot takich jak ty, które podejmują decyzje częściej w wyniku działania obezwładniających emocji. – złapał pukiel jej włosów i delikatnie pociągnął go w dół. Wyglądało to jak niesłowna reprymenda. – Jestem Nameczaninem, mnie obce są takie damsko męskie relacje. Choć to nie znaczy, że niemożliwe. Tak czy inaczej, z rozbawieniem i nieukrywaną ciekawością obserwuję tę kobiecą grę w stosunku do mężczyzn. -  kontynuował swoją typową tyradę – Tak, oferuję ci partnerstwo. Ale nie takie bez tajemnic. Zamierzam zachować moje sekrety dla siebie. – złapał podbródek dziewczyny i uniósł, by patrzyła mu w oczy. - Tym razem zrobię mały wyjątek, bo widzę, że ten temat bardzo cię ciekawi. I mam nadzieję, że docenisz moją szczerość, bo jest to dla mnie osobisty temat... Widzisz to? – pochylił się bliżej jej twarzy. Tak, że dzieliło ich tylko kilka centymetrów. – W głębi moich oczu krąży pierwiastek boski. Oddałem za niego swój bilet do nieba. To dzięki niemu mogę czytać z taką łatwością w umysłach, ciałach i w otoczeniu. Przenikać przez nie, odkrywać ich skrywane tajemnice. Żaden mistyk w wiosce nie równa się mojej potędze. Otrzymałem go od samego Władcy Piekieł po tym, jak po raz pierwszy odszedłem z tego świata. - objął Lilou drugą ręką w talii i przysunął do siebie, by przywarła do niego. Trzymał mocno w tym uścisku– A teraz ciekaw jestem, co wyrazisz na to słowami, a jaką prawdę powie mi na ten temat twoje ciało. Co zagości w twojej podświadomości? Obrzydzenie, strach, fascynacja czy … ekscytacja?

---


Próba uwodzenia na Alladzie celem uzyskania informacji

1-50 sukces
51-80- lekka porażka
81-99 porażka
100 szczęśliwy traf czyli zakochanie się

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 9:02 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 30

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 10:40 pm
Miała ochotę przewrócić oczami, gdy zaczął znów standardowy, pouczający monolog. To chyba było silniejsze od niego. Za każdym razem musiał wtrącić ten swój filozoficzny bełkot. Skrzywiła się lekko, gdy pociągnął za jej włosy, mimo wszystko słuchała go dalej ze spokojnym wyrazem twarzy. Słuchała z malującym się na buzi dziecięcym zaciekawieniem, tak jakby to co opowiadał nie było realne, tak jakby streszczał jej bardzo interesującą książkę.




Kiedy ujął jej podbródek, jej spojrzenie złagodniało. Wpatrywała się prosto w jego oczy, a raczej w krążącą po nich fioletową plamę. Każde kolejne zdanie nasuwało jej kolejne pytanie. Z jednym nie wytrzymała, wypaliła od razu, przerywając mu:

- To znaczy, że kiedy umarłeś po raz pierwszy... Trafiłeś do piekieł?

Szybko analizowała, łączyła ze sobą fakty i produkowała mnóstwo wniosków w krótkim czasie. Wodziła w tym czasie oczami za tą fioletową poświatą. Przejechała językiem po ustach i zacisnęła je w zastanowieniu. Pozwoliła się dotknąć, a nawet przysunąć jeszcze bliżej jego ciała. Musiała przyznać sama przed sobą, że ten gest, szczególnie w wykonaniu Allada, mocno ją zaskoczył. Poczuła się trochę osaczona, ale czuła że ten moment może dać jej... Może nie przewagę - to za duże określenie. Ale jakąś formę uprzywilejowanej pozycji w tym całym przedstawieniu.

Nie próbowała się wyswobodzić. Wręcz przeciwnie - kiedy już usłyszała co miał do powiedzenia Nameczanin, wyprostowała się i ściągnęła łopatki, tym samym wypinając piersi które delikatnie, ale na pewno wyczuwalnie, przejechały w górę po tułowiu mistyka. Uniosła podbródek, przybliżyła swoją twarz jeszcze bliżej jego, tak że dzielił je dystans małego palca. Zwilżyła usta językiem. Przełknęła ślinę.

- Kto jak kto, ale Ty chyba nie musisz pytać, co teraz czuję... - uśmiechnęła się lekko i przechyliła głowę w bok, tak jakby próbowała odczytać z jego spojrzenia jeszcze więcej. Kolejne zdania wypowiadała już ciekawskim, ale delikatnym i uwodzącym głosem, którego wydźwięk jakby muskał nienachalnie jego uszy - Dlaczego to zrobiłeś? Żądza potęgi? Wiedzy? ...Wyższości? Czy to wszystko poświęciłeś... - jej dłoń przejechała po przedramieniu, które ją obejmowało - ...w imię czegoś większego?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Czw Lis 01, 2018 11:28 pm
- Wcale nie musiałem trafić prosto do piekieł po śmierci. Ale ostatecznie tam zawitałem. – odparł. Lilou wyczuwała powoli jakby mrowienie, emanujące z jego ciała. To była jego energia, która mimowolnie odpowiadała na jej kolejne gesty. I która ciekawsko w to brnęła. Jak w coś nieznanego i jeszcze niezdobytego. Przekraczała mimowolnie i trochę swawolnie powierzchowną granicę jej ciała, a jednak nie wkraczała tak głęboko, by zrozumieć intencje i odczucia Lilou. Tak, jakby Nameczanin nie chciał tego robić lub się celowo powstrzymywał. – Nie jestem złym, opętanym nameczańskim kultystą z chorymi ambicjami… - wyszeptał jej do ucha. – Nawet, jeśli na takiego wyglądam. – zażartował i po tych słowach położyl drugą rękę na jej talii, a potem obie przesunął po jej plecach na pośladki, żeby podnieść ją z lekkością do góry. Licząc na to, że obejmie go nogami. Jeśli to zrobiła, ruszył z kierunku chusty rozłożonej na trawie. – Jak wspominałem, moje przeznaczenie wiele ode mnie oczekuje. A to wymaga mocy jeszcze wiele potężniejszej od tej, jaka dzisiaj posiadam. Nie ja pierwszy próbowałem przywrócić Namek równowagę. Z tą różnicą, że ja mam dość determinacji, by tego naprawdę dokonać. Nie boję się nawet kosztem siebie. Dlatego musiałem się zgodzić na propozycję Władcy. – obejrzał sobie jej twarz z bliska. – Czas wracać do rytuału. Nie kręć w ten sposób dalej, bo inaczej będę musiał coś zrobić, co może nam utrudnić dalszą współpracę. I czego możemy potem żałować.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Lis 02, 2018 11:00 pm
Biło od niego ciepło, choć wyraz twarzy miał chłodny jak zawsze. Poczuła jak mocno czerwienią jej się policzki, gdy jego dłonie zjeżdżały coraz niżej wzdłuż pleców. Po jego żarcie uśmiechnęła się trochę speszona, jednak szybko przekształciła ten uśmiech w zawadiacki, a potem chwyciła jego dłonie, które zdążyły już zsunąć się na jej pośladki, ścisnęła je mocno i przesunęła przed siebie, unikając tego co zamierzał. Puściła je, uniosła brew i znów rzuciła mu ten swój zadziorny uśmiech, w tej samej chwili przejeżdżając swoją lewą dłonią kolejno po jego brzuchu, torsie, szyi, policzku. Zjechała niżej i przeciągnęła kciukiem po jego ustach, mówiąc dalej uwodzicielskim głosem, tak jakby robiła mu na złość:

- Masz rację, odłóżmy na razie tę zabawę... - zwilżyła usta językiem. Widocznie z tego wszystkiego zaschło jej w gardle i była to swego rodzaju reakcja - A więc działajmy.

I podążyła za nim w stronę chusty leżącej na trawie. Uśmiech zniknął z jej twarzy, powróciła wcześniejsza powaga i skupienie. Nie ma czasu do stracenia. Później postanowi, czy chce wiedzieć coś więcej na temat swojego przeznaczenia. Póki co... Bała się o nim usłyszeć.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sob Lis 03, 2018 10:06 pm

Allad puścił dziewczynę, nie przejmując dalszej inicjatywy w tych słownych i cielesnych igraszkach. Posłał jej tylko uśmiech, po czym podszedł do swoich rzeczy jakby nigdy nic. Rozłożył swój worek i wyciągnął z niego niewielką, zieloną fiolkę z jakimś płynem. Sam siadł na kolanach, opierając się na stopach.

- Zatem… usiądź naprzeciwko mnie. Jeśli coś będzie niejasne, możesz zadawać pytania. - zaczął, znów pogrążając się w myślach. - Żebyś zrozumiała ten rytuał, będę ci musiał kilka rzeczy wyjaśnić. Jest to pewna prawda o świecie, która we współczesnej cywilizacji została dawno zapomniana. Dzisiaj myśli się, że jeśli ktoś może wytworzyć KI Blasta i rzucić nim, to jest to coś w rodzaju… jego umiejętności albo techniki walki. To jednak sięga dużo głębiej. Nawet nie każdy dziś wie o tym, że istnieje coś takiego, jak energia KI…- rzekł nie bez żalu w głosie. – Jest to, tak czy inaczej, naszą przewagą, że o tym wiemy. Bo energia KI nie tylko jest wszędzie wokół nas. Nie tylko może przybierać formy energetyczne. Energia KI jest wszystkim. – jeśli Lilou usiadła naprzeciwko, złapał ją za ręce swoimi szponiastymi dłońmi. – W gruncie rzeczy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. I ta glina przenika przez różne wymiary naszego świata. Do świata zmarłych, to świata bogów. Do wymiarów, jakich nie zna nawet Kami Sama. Nasz rytuał ma pozwolić na to, bym dostał się do alternatywnego wymiaru, w którym będę mógł wyczuć energię Mochidy i odnaleźć go. Ty będziesz musiała otworzyć wrota do tamtego świata. I utrzymywać je tak długo, aż nie wrócę. To znaczy aż mój umysł nie wróci. Bo ciało pozostanie tutaj, na tej chuście. I tu jest pewne „ale”… - powiedział nie bez obaw w głosie. - … bo niestety, moja uczennico, z twoim poziomem mocy nie byłabyś w stanie otworzyć nawet puszki z piwem. – zażartował. – Będę musiał przelać w ciebie moją energię. Posłużysz za naczynie, wchłaniając moją moc. I do tego posłuży nam… - chwycił fiolkę i pomachał nią przed oczami dziewczyny. - … właśnie ten olejek. To jest pewna… substancja stworzona przez zioła rosnące w ruinach rytualnej świątyni. Używana była od wielu tysięcy lat przez moich braci Nameczan. Pozwala właśnie na to, by przekazać komuś moc dosłownie przez skórę. Tym, co cię pewnie zasmuci, jest fakt, że będziesz musiała rozebrać się do rosołu. A ja będę cię musiał nim nacierać… - popatrzył na jej twarz, oczekując reakcji, najpewniej buntu lub zawstydzenia. – Ale nie mów mi, że cię nie ostrzegałem! No i zabrałem cię w to samotne miejsce, by nikt cię nie widział i nikt nam nie przeszkadzał. Sama pomyśl, jak skrępowana byłabyś, gdyby przyglądał nam się Astro Lord. – tłumaczył się, starając się przedstawić tę sytuację w lepszych barwach - Hum? To możemy zacząć? – wskazał głową miejsce, gdzie miała położyć się nago.

______________________


Sponsored content

Re: Bezkresne łąki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito