Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1055
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Bezkresne łąki

on Nie Kwi 08, 2018 1:22 pm
First topic message reminder :

Muzyka:


"Namek to planeta pełna tajemnic i niespodzianek. Z duszą zranioną wiele razy." - Tak mawiają jej rdzenni mieszkańcy, Nameczanie. Większość podróżnych nie wykracza poza mury miejskie Miasta Portowego, czasem jednak znajdzie się zbłąkana dusza, która chciałaby poznać urocze zakątki tego miejsca, gdzie wciąż odczuwa się prawdziwego ducha natury. Dobrze znane są pobliskie połacie łąk. Można tutaj położyć się na miękkiej trawie, powdychać świeżego powietrza lub wybrać się na spacer w głębsze zakątki dzikich ostępów…

______________________



NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Sie 27, 2018 10:19 am
- Jak nie chcesz wody to oddawaj! – warknęła zakapturzona postać lekko poirytowana, wyciągając przed siebie rękę, aby Kenzuran mógł odrzucić do niego pojemnik z płynem. – Ehh… - jęknął po tym głośno, słuchając historii Saiyanina. Tak, jakby z jednej strony nic go to nie obchodziło, a z drugiej strony jakiś głos sumienia kazał mu zająć się tym obcym spotkanym w lesie. – Nie mogę z nimi walczyć… oni mnie szantażują. Chciałem tylko pójść, zrobić, co mi każą i … tyle… - wyznał.

- Terry! – krzyknął ze sporego oddalenia jeden z zakapturzonych. – Słyszeliśmy twój krzyk. Czekamy na ciebie… Czy coś się stało? – dopytywał, gdy znaleźli się już właściwie o krok od niego.

- Kto to jest? Nie ma szaty na sobie… - zauważył drugi. Stanęli w jednej linii z tym, z którym rozmawiał Kenzuran.
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Sie 27, 2018 10:52 pm
Kenzuran kiedy powiedział o sobie, co mu się przytrafiło, najwyraźniej zakapturzona postać nie była zbyt tym zainteresowana. Od razu agresywnie odpowiedział, żeby tamten oddał ten bukłak. No cóż, Czarnowłosy nie miał innego wyboru, dlatego też zanim to zrobił, odkręcił korek pojemnika i zaczął z niego pić. Wojownik nie odczuwał w nim nic dziwnego, więc po prostu złapał porządniejszy haust wody, a potem zakręcił i oddał nieznajomego jego zawartość z połową napitku. Ogoniasty nadal wyczekiwał na resztę, aż wreszcie usłyszał zażenowany jęk ze strony zakapturzonej postaci, która to wreszcie ponownie odezwała się w stronę młodego saiyanina. Czarnooki teraz skrzyżował przedramienia na wysokości klatki piersiowej i stwierdził, że dwójka tamtych co go gonili go szantażowali i kazali mu robić jakieś czynności. Wreszcie gdy minęło jeszcze dosłownie dłuższa chwila, dwóch z kapturami na głowie osobników tutaj dotarło, jeden z nich się odezwał, który powiedział że akurat Syn Kellana nie miał na sobie płaszcza.

Wojownik tylko spojrzał po sobie, widział tylko zbroję, która także nie była już w stanie swojej świetności, a potem westchnął pod nosem i wypowiedział się w ich stronę:
-No nie mam szaty, i co to ma do rzeczy?? Ja się pytam czemu każecie tej osobie wykonywać czynności, sami nie potraficie załatwić własnych spraw, więc się kimś wysługujecie?? Lepiej zrobić samemu robotę niż kogoś wysyłać kto ją może spartolić, czyż nie mam racji?? - uniósł jedną brew ku górze i opuścił przedramiona w dół. Był przygotowany, że tych dwóch jegomości może go zaatakować, więc wolał się zabezpieczyć gdyby była taka potrzeba. Delikatnie ustawił dłonie, tak by szybko zareagować i zblokować nadchodzące ataki, ale wpierw rozejrzał się wokół i tylko wzdychając ciężko, ponownie się odezwał:
-No dobrze, ja tylko potrzebuje informacji i czegoś do jedzenia, no i najlepiej jakiegoś statku, który mnie zabierze z tej planety, ta grawitacja jest żenująca... - rzekł i czekał na reakcję całej trójki, może im więcej głów tym lepsze wyjdą z tego pomysły? Ogoniasty tak dokładnie tego nie wiedział, bo nie wiedział czy tych trzech dżentelmenów w ogóle coś wymyśli, ale wolał nie ryzykować i zaczekał aż się wypowiedzą do jego osoby.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Wto Sie 28, 2018 10:39 pm
Zamaskowani mężczyźni spojrzeli po sobie zaskoczeni odpowiedzią Kenzurana. Chociaż… może „zaskoczeni” to złe słowo, bo jednak znali naturę tej rasy. Tak czy inaczej to jednak zadziwiające, że stawiał się nawet przy mniejszej liczebności.

- Skąd on o tym wie? – zapytał jeden z nieukrywana pretensją w głosie. Podszedł do tego, z którym rozmawiał wcześniej Kenzuranem i wymierzył siarczysty policzek, aż tamten złapał się za bolące miejsce. – Co jeszcze wie?! Co żeś wypaplał, łajzo?– warknął groźnie.

- Teraz się już nie wywiniesz. – powiedział drugi przybysz, kierując się do Kenzurana. – Poddaj się dobrowolnie, albo będziemy musieli cię spacyfikować. Szkoda marnować siły. Będziesz zapasowy do rytuału. – zaproponował .

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Wto Sie 28, 2018 11:43 pm

Kenzuran od razu usłyszał głos ze strony jednego z zamaskowanych przybyszy, który chyba się trochę wkurzył na tego z którym przedtem gadał saiyanin. Czarnowłosy jeszcze bardziej spoważniał, ponieważ nie wiedział co się zaraz może wydarzyć, a nie wiedział z kim ma do czynienia, nie wiedział co to za rasa i jaką siłą pałają. Mógł stwierdzić i wszystko obserwował wszystko bacznie jak jeden z nieznanych mu jegomości podchodzi do tego z którym gadał przedtem wojak i dostał po prostu z liścia w twarz. Ogoniasty się wkurzył, bo zaatakował go tak jakby bez powodu, a potem go jeszcze opieprzył za coś chyba czego nie powinien mówić. Wreszcie Syn Kellana usłyszał głos jeszcze innego gostka, który twierdził że się już nie wywinie. Czarnooki spojrzał na niego, delikatnie zmieniając pozycję swojej szyi w jego stronę, a potem strzelając knykciami, skoczył delikatnie do góry i wylądował na tutejszej glebie. Pokazał tutejszym napastnikom tylko swoje małpie zębiska, a potem szarżując na tego który szedł w jego stronę, miał zamiar mu zadać atak ciosem. Jeśli to się powiedzie, następnie wybije się ze swojej prawej pięty i sprintem pobiegnie do tego drugiego, który zaatakował przedtem swojego towarzysza w stylu "bitch slap". Kenzuran nie miał zamiaru być czyjąś marionetką, dlatego też gdy zbliżał się do agresywniejszego jegomościa, schylił się tak by nie otrzymać ciosu w twarz i swoją prawą pięścią zadał atak w splot słoneczny oprawcy.

Nie chciał atakować tego trzeciego który przedtem z nim nerwowo rozmawiał, więc stojąc do niego plecami, rzucił tylko kilka słów w jego stronę:
-Nie będę cie atakować, bo mi pomogłeś. Teraz  ty zdecyduj, chcesz być popychadłem czy kimś kto będzie komuś wydawał rozkazy?? Nie mam zamiaru patrzeć jak jesteś poniżany przez tych śmieci, więc zakończmy ich żywot tutaj i teraz!! - rozszerzając swoje źrenice w gniewie, ponownie pobiegł w stronę tamtych dwóch. Nie miał zamiaru się z nimi patyczkować, dlatego też którego przedtem trafił z łokcia w twarz, miał zamiar tym razem podciąć, robiąc szybki wślizg na trawie, a potem dobić go zaciśniętą dłonią w sam środek jego twarzy. Ogoniasty wiedział, że ten drugi po ciosie w splot słoneczny nie powinien tak szybko wstać, ale tak dla nie poznaki zaszedł go od tyłu i jeśli by ten był teraz na klęczkach, zadał by mu cios w potylicę, żeby po prostu stracił przytomność. Syn Kellana nie próżnował, on tylko wykonywał to co uważaj za najbardziej rozsądne. Teraz odskoczył od nich, bo nie wiedział czy w ogóle się podniosą, a wolał nie ryzykować. Oczywiście trzymał też dystans od nieznajomego, który poczęstował go wodą, bo nie wiedział czy nie będzie chciał pomóc swoim przełożonym, o ile nimi byli.

OOC:
Faza Ataku
DMG = 75x2 (Dla dwóch zakapturzonych postaci)
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Sro Sie 29, 2018 8:57 pm
Kenzuran zdecydował się atakować. Podskoczył zwinnie i wymierzył najbliższemu przeciwnikowi cios w splot słoneczny. Tamten cofnął się od tego uderzenia i z trudem łapiąc oddech dał mu jeszcze chwilę na skierowanie swoich słów do spoliczkowanego mężczyzny.

Rozdygotany mężczyzna popatrzył to na Kenzurana, to na swoich oprawców. Jęknął bijąc się z myślami.

- Nie mogę… nie mogę. Wybacz…  -zajęczał. Najwidoczniej ciążące na nim groźby były na tyle groźne, że rozwiązanie siłowe po stronie Kenzurana nie wchodziło w grę. Stanął więc po przeciwnej stronie barykady, stając wraz z innymi zakapturzonymi mężczyznami w szeregu.

- Zaraz go spacyfikuję… - pogroził drugi przeciwnik i z rozpędem i zamachem wymierzył mu silny cios w szczękę. - Masz ostatnią szansę się poddać!

Spoliczkowany mężczyzna w tym czasie czekał drżąco. Był wątły i słaby. Nawet nie zbliżał się do Kenzurana. Wyciągnął rękę przed siebie, zamknął oczy i krzyknął:

- Dodonpa!!!

Świetlisty promień wystrzelił końca jego palca i uderzył w ciało Kenzurana.


----

Za Kenzurana – następnym razem musisz sobie to sam rozpisać.

FO
Pominięta, rozpoczyna walkę

FA
Cios podstawowy 75 DMG

Wojownik 1 (spoliczkowany)
Dodonpa - Energetyczna(Promień), Obrażenia: 0.5E - Ziemianin kumuluje energie na opuszek palca, a następnie wystrzeliwuje cienki promień w kierunku przeciwnika. Łatwy do opanowania i niezmiernie praktyczny.
50 DMG
-1TKI

Wojownik 2 (uderzony w splot słoneczny)
Pasuje turę

Wojownik 3
Cios potężny -1TS, +1TKI , 175 DMG dla Kenzuran



Kenzuran, próba przekonywania. Opis do rzutu dodam po wyniku rzutu jako edycja tekstu.

Bazowo 5%
+10% za to, że Kenzuran rozpoczął walkę i jest to podbramkowa sytuacja
+5% za przekonujące słowa
+5% za generalną pokojową postawę
czyli wychodzi mi 25% szans na sukces

1-25% sukces,
26-65% porażka, ale chlopak nie dolacza sie do walki,
66-99  porażka i staje do walki przeciwko Kenzuranowi
100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Sie 30, 2018 3:11 pm, w całości zmieniany 2 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 687
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Sro Sie 29, 2018 8:57 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 88

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Czw Sie 30, 2018 4:50 pm
Kenzuran nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji ze strony nieznajomego. Tamten mu pomógł , ale jednak mimo to, nie chciał pomóc w walce z dwoma oprychami, którzy się nad nim znęcali. To było dla niego chore, nie mógł tego uszanować, ponieważ wywodził się z rasy kosmicznych wojowników i nigdy by sobie nie dał w kaszę dmuchać. Czarnowłosy zacisnął zęby, a potem gdy już dostrzegł że jeden z wrogów używa jakiejś dziwnej techniki, niestety nią oberwał. Nie zdążył nawet zareagować, bo promień leciał tak szybko. Wkurzył się, a potem wypluwając trochę śliny zmieszanej z krwią, poczuł cios tego drugiego przeciwnika. Przeczuwał, że ta walka zapowiada się na ciężko i trudno, ponieważ przez to że był zamrożony i to chyba dość długo, może mieć problemy. Nie pamiętał nawet tego, że potrafi osiągnąć formę legednarną, czyli super saiyanina, ale nie mógł się poddawać. Musiał przetrwać w tym innym świecie, w tym jego nowym życiu, które tak naprawdę już miał w połowie zniszczone. Stracił rodzinę, dom i został tylko on sam, nie było jego żadnych przodków, chociaż on tego sam dokładnie nie wiedział, gdyż jego siostra mogła znaleźć kogoś w kim się zakochała.

Uśmiechnął się poważnie, a potem plując krwią na ziemie, popatrzył poważnie na wrogów i delikatnie się chwiejąc, spojrzał na nich:
-Jesteście żałośni, znęcacie się nad kimś i na domiar tego, nie potraficie walczyć pojedynczo, phi.. - powiedział i nie czekając ani chwili dłużej, wpierw użył swojej pięty, by się z niej wybić i zaczął szarżować na przeciwnika, od którego dostał dość solidny cios. Kiedy się już przy nim znalazł, w jego oczach można było dostrzec blask pulsującej w nim energii, która wykazywała na to, że dopiero się odpala. Szybkim ruchem schylił się nieco niżej, a potem wybijając się z obydwu pięt, prawią pięścią trafił w szczękę przeciwnika, a potem gdy go już wybił, lewą zaciśniętą dłonią zadał tym razem jemu cios w splot słoneczny. Znał się na niektórych słabych punktach, dlatego też musiał to wykorzystać i nie przegrać tej walki. Potem szybko wybił się do następnego, który jeszcze zbierał się po dostaniu przedtem w splot słoneczny.

Ogoniasty po zbliżeniu się do niego, widział że ten jeszcze wyłapuje dech, dlatego nie używał pełni swojej siły, gdyż wykorzystał cios na tamtego pierwszego. Tym razem to był dość prosty atak w twarz, a konkretniej w nochala, a następnie podciął go i zadał znowu kolejny atak w brzuch. Syn Kellana miał nadzieję, że jak na razie to go załatwi na amen, a jak nie, to będzie dalej próbować. Wreszcie odskoczył do tyłu by być kilkanaście metrów od gościa, który mu pomógł, dając mu dość dobrą wodę, wiedział że ta nie była zatruta. Popatrzył na niego groźnym spojrzeniem, potem kątem oka na swoją osmaloną zbroją i wreszcie westchnął. Młody Saiyanin nie mógł dłużej zwlekać, więc odezwał się do gościa, który był pomiataną marionetką:
-SŁUCHAJ DO CHOLERY!!! CHCESZ BYĆ DALEJ ICH CHOLERNĄ MARIONETKĄ CZY WYSWOBODZIĆ SIĘ Z TEGO!? CHCESZ DALEJ IM USŁUGIWAĆ, CHCESZ DALEJ BYĆ TYLKO POPYCHADŁEM I CHŁOPTASIEM OD BRUDNEJ ROBOTY??? JEŚLI NIE TO MI POMÓŻ DO CHOLERY I POKAŻ IM KTO TUTAJ JEST SZEFEM, TY CZY ONI!? - pogroził mu jeszcze pięścią i pokazał co potrafi jako saiyanin wywodzący się z najsilniejsze rasy w kosmosie. Kenzuran mimo to, ustawił się w pozycji do dalszej walki, bo coś przeczuwał że to jest jeszcze nie koniec, dlatego mruknął pod nosem i wyczekiwał na oponentów.

OOC:

Cios potężny: koszt 1TS, potężny(Ignoruje redukcje), obrażenia siła + zręczność = 150 dmg dla Wojownik 3

Staram się przekonać 1 Wojownika do podjęcia dobrej decyzji
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pią Sie 31, 2018 12:28 pm
Kenzuran powtórzył swoją taktykę. Co było aż nader przewidywalne. Przeciwnik odczekał do ostatniej sekundy, po czym uskoczył, unikając uderzenia w splot słoneczny. Wtedy do Saiyanina doskoczył drugi wojownik, wymierzając mu silny cios z sierpowego.

- Słuchaj… my tu nie przyszliśmy szukać problemów. Ty tu wbiłeś z buciorami. Stawka jest za duża, żebyśmy mieli odpuścić. Mogłeś się wycofać. – odezwał się.

Zaraz po tym oczy tego, którego próbował uderzyć Kenzuran, rozświetliły się na czerwono. Paraliżująca wiązka uderzyła w ciało saiyanina. Znieruchomiał.

- Wystarczy tego dobrego. – skomentował, patrząc na znieruchomiałe ciało Kenzurana. – Zbieram go. Nie ma już czasu. – powiedział, po czym złapał Saiyanina za bujne włosy i zaczął targać za sobą przez listowie. – Przez niego tylko opóźnia nam się cały proces. – zarzekał po drodze.

Pierwszy zakapturzony, którego spotkał Kenzuran, podbiegł do niego i patrząc na jego twarz zaczął się tłumaczyć.

- Nie rozumiesz… Nie mogę się postawić. Bo tu chodzi nie tylko o mnie…

Nie musiał wiele więcej wyjaśniać, ponieważ niebawem dotarli do ukrytego w lesie, starożytnego ołtarza:


Tam zgromadziło się w sumie, licząc z tymi, którzy przyszli z Kenzuranem, pięciu zakapturzonych mężczyzn. Sparaliżowanego Kenzurana wrzucono do prymitywnej klatki skonstruowanej z bambusów, gdzie zamknięte były również dwie kobiety i dwoje dzieci. Obie kuliły się z dziećmi w rogu, nie nawiązując z nikim kontaktu. Jedna była młodą, ludzką kobietą:


Druga była w wieku koło 40 lat.

- Czemu tak długo kazaliście nam czekać? Wszystko już przygotowane. – poganiał jeden mężczyzna kręcący się przy ołtarzu.
- Znalazł się jakiś ochotnik do złożenia ofiary. – skomentował ten, który ciągnął Saiyanina do tego miejsca.

---
Wojownik 1 (spoliczkowany)
pas

Wojownik 2 (uderzony w splot słoneczny)
FO
Pominięta
FA
Cios potężny -1TS +1TKI 175 DMG

Wojownik 3
FO
Unik: koszt 11TZ +1TKI, niweluje obrażenia (Nie dosięgają celu), ciosy lub techniki zwykłe fizyczne (Używane w Fazie Obrony)
FA
3 TKI - Eye beam - Energetyczna(paraliżująca), obrażenia: pominięcie fazy obrony - Ki wypełnia gałki oczne by następnie wystrzelić w obserwowanego przeciwnika parą cienkich i silnie naelektryzowanych promieni. Trafienie powoduje krótkotrwały paraliż mięśni oraz systemu nerwowego, a to otwiera okienko dla zadania ciosu.


Kenzuran, 2 próba przekonywania. Opis do rzutu dodam po wyniku rzutu jako edycja tekstu.

Bazowo 5%
+5% za poprzednią próbę
+10% za to, że Kenzuran rozpoczął walkę i jest to podbramkowa sytuacja
+15% za próbę wejścia na abmicję
+5% za generalną pokojową postawę względem niego
czyli wychodzi mi 40% szans na sukces

1-40% sukces,
41-70% porażka, ale chlopak nie dolacza sie do walki,
71-99  porażka i staje do walki przeciwko Kenzuranowi
100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pią Sie 31, 2018 6:34 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 687
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pią Sie 31, 2018 12:28 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 92

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pią Sie 31, 2018 11:28 pm
Kenzuran kiedy wyruszył, nie spodziewał się takiego czegoś ze strony swoich przeciwników. Niestety tym razem jego wróg był bardziej przewidywalny i uniknął pięści Czarnowłosego, a on się tego nie spodziewał. Ogoniasty zobaczył, że tamten tylko unika, ale niestety w opóźnionym tempie, kątem oka dostrzegł nadchodzącego drugiego zwyrodnialca, który to go zaskoczył od tyłu i zadał cios i to dość porządny. Wojownik tylko zahamował trochę nogą, a potem szybko się odwrócił by go zaatakować. Niestety jego oponent użył czegoś ze swoich ślepi, jakiegoś dziwnego czerwonego promienia, przez co jego ciało praktycznie mu odmawiało posłuszeństwa. Syn Kellana przeczuł że to może być jakiś paraliż, gdyż nie mógł się po prostu ruszać i twardo upadł na ziemie. Słyszał ich tylko i syczał na nich złowrogo, gdyż nie mógł nic więcej zrobić. Odczuł, że ktoś go chwyta za jego kłaki na głowie i ciągnie po tutejszej trawie, tylko nie wiedział dokąd zostaje zabierany. Po upływie kilkunastu minut, dotarli do jakiegoś dziwnego miejsca, oczywiście młody Saiyanin tak patrzył i mógł stwierdzić że są tutaj jakieś kolumny i miejsce, które wyglądały na dosyć święte. Poczuł, że zostaje wrzucony do jakiejś dziwnej klatki, gdzie jeszcze siedziały inne osoby ale go jakoś nie obchodziło.

Delikatnie uniósł głowę, bo mógł odczuwać jak paraliż przestaje działać i krzyknął do zakapturzonych istot, ponieważ miał dość tego wszystkiego:
-Wypuście mnie do cholery, wy łajzy i walczcie jeden na jednego!!! Może jednak nie, wszyscy walczcie ze mną i nie bądźcie tchórzami! Nie wiecie z kim zadzieracie!! - krzyknął w ich stronę, a potem jego głowa automatycznie opadła, bo wiedział że jeszcze efekt paraliżu nie minął całkowicie. Westchnął pod nosem i nie wiedział co ma teraz począć ze sobą. Nie dość że był zamrożony w karbonicie przez ponad tysiąc lat, to jeszcze na dzień dobry stracił całą swoją siłę, zręczność i nie pamiętał swoich technik oraz transformacji. Kenzuran naprawdę był w nieciekawej sytuacji i bardzo tego żałował, ale nie lubił tego jak ktoś z niego drwi albo innych postronnych osób. Czarnooki wiedział, że nie może się poddać i musi jakoś stąd uciec albo znowu z nimi walczyć, choć gdy tak patrzył na nich, było ich praktycznie ośmioro, wiedział że to może być problem i nie wygra z nimi. Będzie musiał wymyślić jakiś plan, albo po prostu przeczekać aż wreszcie go wypuszczą i będzie mógł na spokojnie się wyrwać i uciec, choć jest kosmicznym wojownikiem, będzie się wstydził bardzo długo tego czynu.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Nie Wrz 02, 2018 4:20 pm
Czterej zakapturzeni mężczyźni, wraz z tym, który dał Kenzuranowi wodę, ustawili się w okręgu wokół ołtarza. W tym momencie jak na akord każdy z nich zdjął kaptur. Szantażowany mężczyzna okazał się chudym jak patyk chłopakiem, właściwie z twarzy przypominał bardziej nastolatka niż dojrzałego faceta. Co chwilę zerkał w stronę klatki.

- Szybko, miejmy to za sobą już… - powiedział.

Pozostali mężczyźni też nie byli szczególnie wysportowani, z pewnością niewiele silniejsi od tamtego. Na twarzach nosili jakieś malunki, trudno powiedzieć, czy to sekta czy co oni właściwie zamierzali zrobić. Jeden był łysy i wyglądał na najbardziej niebezpiecznego z nich wszystkich. Drugi nie wyróżniał się niczym. Miał brązowe włosy i powszechne rysy. Trzeci natomiast wyglądał na najstarszego. Nosił długie, białe włosy.

- Dobrze, najwyższy czas… - powiedział długowłosy, stając przed ołtarzem z jakąś księgą. – Wznieście ręce i zacznijcie inkantację. – rozkazał pozostałym. Zrobili, jak im rozkazał. Zaczęli mruczeć coś pod nosem.

Białowłosa dziewczyna w klatce wstała z miejsca i złapała Kenzurana za ramię, by zwrócić na siebie jego uwagę.

- Błagam, pomóż nam. Uwolnij nas. Oni zaraz zabiorą mnie i poświęcą na ołtarzu. Błagam się, błagam. – jej oczy świeciły się beznadziejnym światłem. Ręce drżały. – Zrobię wszystko, co chcesz, tylko pomóż…

Klatka, w której się znajdowali, nie należała do najsolidniejszych. Przy odrobinie starań mogła puścić. Problemem był tylko strażnik, który stał przed wejściem i… wilkopodobne zwierzę u jego stóp.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Nie Wrz 02, 2018 9:47 pm
Kenzuran kiedy tak sobie siedział w klatce, warknął dziko w stronę swoich oprawców. Najwyraźniej olali jego krzyki, choć on nie miał zamiaru się poddawać i chciał się jakoś uwolnić. Kątem oka spoglądał na to wszystko, jak dokładnie jest zbudowana klatka i jakie ma elementy. Wiedział, że gdyby wyjął te dwie śruby, to byłby wolny ale problem tkwił w tym dziwnym ochroniarzu i jego "piesku". Nie miał innego wyboru, ale zanim jeszcze przeszedł do akcji, przez chwilę obserwował poczynania czterech zamaskowanych osób, które pokrótce zdjęły swoje kaptury i pokazały swoje oblicza. Ogoniasty oczywiście wsłuchiwał się w to co mają do powiedzenia i najwyraźniej chcieli przeprowadzić tutaj jakieś dziwne obrzędy i inne rytuały. Syn Kellana nie mógł sobie pozwolić na to, żeby zostać ich ofiarą, dlatego też chciał stąd jak najszybciej uciec. Wiedział, że to będzie zły i głupi ruch, jeszcze bardziej hańbi swoją dumę, ale nie ma innego wyboru. Nie ma obok niego jego pobratymców czy nawet sióstr, więc nie miał szans na wygraną, dlatego musiał działać w taki, a nie inny sposób. Wreszcie kiedy młody saiyanin chciał się zrywać do wykonania swojego planu, został zaczepiony przez jedną z uwięziony, która siedziała razem z nim w jednej klitce. Popatrzył na nią poważnie, a potem odtrącając ją łokciem, rzekł w jej stronę:
-Gdybyś choć należała do mojej rasy, to jeszcze może bym coś takiego wymyślił, ale nic z tego. Musisz sama zadbać o siebie, bo nigdy nikt nie będzie poprawiać twoich błędów, które ty zrobiłaś. Musisz pozbierać ziarno goryczy, które sama rozsypałaś... - rzekł i wypuszczając powietrze, oderwał się od nieznanej mu osóbki.

Napiął swoją jedną piętę, a potem zaszarżował dziko na drzwiczki od klatki.Oczywiście poczuł niemiły ból na jednym ze swoich barków, ale nie przejmując się niczym i znalezieniu się na wolności, musiał bardzo szybko reagować. Nie miał innego wyboru, więc szybko chwycił się za kraty klatki i wspiął się na nią. Musiał spróbować polecieć, nie miał innego wyboru, kiedyś mu przecież to świetnie szło. Jego wspomnienia z przemierzania czerwonego nieba Vegety, czy też mrocznego Makyo Star pod aurą super saiyanina powracały i nie miał innego wyboru. Skupił się na tylko tej jednej rzeczy, a potem starał się polecieć ku górze, jeśli mu się uda, będzie mógł stąd się ulotnić, ponieważ nie ma zamiaru walczyć na więcej wojowników od niego. Będzie do końca żałować tego czynu, ale nie ma wyboru, więc jeszcze bardziej i mocniej skupiając swój umysł na odstąpieniu nóg od podłoża sufitu klatki, chciał po prostu wznieść się w powietrze. Będzie próbował aż do skutku, a jak któremuś z oprawców uda się go ściągnąć, nie będzie się zastanawiał i będzie ich bił po mordach, bo należy do rasy kosmicznych wojowników, którzy nigdy nie uciekają, a szukają wrażeń w swoich wszystkich potyczkach. Czarnowłosy nie zamierza tak łatwo odpuścić, mimo iż przeciwników była piątka, no i musiał wliczyć tego dziwnego zwierza. Teraz jednak w jego głowie tkwił jeden plan, by polecieć do góry i nic więcej, wtedy będzie wiedział że może coś zdziałać.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 03, 2018 2:36 pm
Kenzuran zrobił rozbieg i szarżą wyważył drzwi do klatki. Te dosłownie rozsypały się wokoło. Stworzenie pod nogami strażnika zerwało się natychmiast wściekłe, chcąc dorwać zbira. Saiyanin miał jednak plan. Zwinnie wdrapał się na klatkę. Starał się przypomnieć sobie, jak to się robiło. Jak się latało? Czuł wewnętrznie, że nadal to potrafi, tylko… był taki jeszcze słaby i niepewny, że nie umiał tego tak na zawołanie. Musiał się skupić i liczyć na szczęście. Postawił wszystko na jedną kartę. Wyskoczył i wtedy powietrze jakby samo go uniosło. TAK, UDAŁO SIĘ! Latał jak dawniej!

Jego szczęście nie trwało długo. Nagle stał się dwa razy cięższy. Już miał wznieść się ponad korony drzew, gdy do jego nogi przywarła dziewczyna. Ta sama jasnowłosa, którą spróbował zbyć. Widocznie wzięła sobie do serca jego radę. A zaraz na niej uwiesił się zębiskami stwór. Byli za ciężcy. Choć Kenzuran starał się skupić i wnosić wyżej, jego ciało ledwie lewitowało. I jak tak dalej pójdzie, to spadnie.

- Co jest do cholery? – słychać było głos strażnika. Rytuał został przerwany. Czarownicy popatrzyli w stronę wznoszącego się w powietrze Kenzurana. Wiedział, że jeśli nie zadziała, to znów trafi go paraliżujący promień. Albo inny magiczny cios.

---

Szansa na latanie bazowo 5%
+5% za korzystny wiatr
+10% za to, że kiedyś to potrafił
=20% szans

1-20 - Kenzuran wznosi się w powietrze
21-99 - porażka
100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Wrz 03, 2018 2:52 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 687
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 03, 2018 2:36 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 21

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 03, 2018 2:37 pm
Byłeś bardzo blisko, więc rzucam jeszcze monetą. Jedli wypadnie twarz to udaje ci się.

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 687
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 03, 2018 2:37 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 332
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
680/750  (680/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Bezkresne łąki

on Pon Wrz 03, 2018 3:55 pm
Kenzuran kiedy już odczuwał, że zaraz będzie wisiał w powietrzu, musiał spróbować jeszcze raz. Wytężył swój umysł, napiął obydwie stopy i wyskakując do góry, odczuł że tym razem nie spadł? Czemu tak było, bo powoli jego ciało zaczynało przypominać sobie co niegdyś potrafił, więc tylko się uśmiechnął do siebie i już miał zamiar odlatywać, lecz był jeden problem. Wojownik odczuł, że na jego nodze zawisł jakiś ciężar, a kiedy zobaczył że to ta białowłosa kobieta i jeszcze za nią wgryzła się bestia, czuł że jednak daleko stąd nie poleci. Mimo to, niestety musiał zachować ostrożność i nie mógł nikomu ufać, musiał wreszcie natrafić na jakiegoś swojego pobratymca albo saiyańską pobratymczy-nie. Czarnowłosy spojrzał jeszcze raz na dół i nie zastanawiając się ani chwili dłużej wymierzył dłonią w buzie dziewczyny. Kiedy ślepia młodego saiyanina spoważniały i już napiął całe swoje przedramię, mówiąc w jej stronę:
-Tak jak mówiłem, jestem saiyanem, jakbyś była z mojej rasy, pomógłbym ci, a teraz PRZEPADNIJ Z TĄ BESTIĄ!!! - po tych słowach, z jego dłoni wystrzelił podmuch ki, który "miał" dosłownie trafić dziewczynkę w jej słodką twarzyczkę, żeby ta spadła wraz z dziwnym zwierzęciem uczepionym jej nogi. Po tym incydencie, oczywiście Syn Kellana sobie przypomniał, że przedtem został perfidnie sparaliżowany i musiał uważać na jednego z tych gości, którzy przyszli tu czynić jakieś dziwactwa. Nie miał zamiaru dłużej ryzykować, więc napiął się jeszcze bardziej, skupiając swój umysł na samym locie, żeby bardzo szybko się ulotnić, więc spojrzał gdzieś w lewo i po prostu poleciał. Miał nadzieję, że wszystko będzie po jego myśli i mu się to uda, a jeśli znowu ten cholerny promień go trafi, to naprawdę będzie uziemiony, a nie zamierzał się poddawać, nie w takim stopniu, gdy uzyskał z powrotem na chwilę zdolność do latania.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2247
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Bezkresne łąki

on Wto Wrz 04, 2018 11:26 am
Kenzuran skorzystał ze swojej ostatniej deski ratunku. Nawet, jeśli miała okazać się brzytwą dla kogoś innego. Podmuch z jego ręki sprawił, że wątła i słaba dziewczyna ześlizgnęła się po nogawce jego spodni i spadła z krzykiem razem z bestią, która była jej uczepiona.

- Przeklinam cię!!! – krzyknęła mu na odchodne, gdy uderzyła o ziemię, a zwierzę bez wahania użarło ją z całych sił w nogę. Polała się krew. Dziewczyna straciła przytomność.
- Złapać go! – krzyknął ktoś biorący udział w rytuale.
- Nie. – rozkazał przywódca. – Niech leci. Musimy dokończyć, co zaczęliśmy. A jego jeszcze znajdziemy.

To było ostatnie, co usłyszał Kenzuran. Wzniósł się w powietrze na tyle wysoko, że w uszach szalały mu powiewy wiatru. W oddali zobaczył cel swojej podróży. Miasto… Starczy mu energii, by podlecieć bliżej. Na tyle blisko, by odnaleźć drogę…

---
OK, możesz teraz napisać gdzieś w mieście.


______________________


avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 876
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Bezkresne łąki

on Sro Wrz 12, 2018 4:01 pm
Stracił rachubę czasu. Nie wiedział ile minęło odkąd wsiadł do kapsuły i opuścił Ziemię. W międzyczasie próbował się zdrzemnąć, lecz niepokój o Ellie nie pozwolił mu na to. Martwił się o przyjaciółkę. Nie wiedział co się z nią obecnie dzieje, czy ktoś nie krzywdzi jej w tym momencie. A może nawet... Nie! Nie może dopuszczać do siebie takich myśli! Nie znajduje się może ona w luksusowym hotelu, ale na pewno żyję. Gdyby chcieli ją zabić, zrobili by to od razu na Ziemi. Porwali ją żywcem, więc jest względnie bezpieczna. Przynajmniej dopóki jest im potrzebna...
- Za 10 minut nastąpi procedura lądowania na planecie Namek - zakomunikował komputer podkładowy.
- Nareszcie - mruknąl Akira.
Było mu już cholernie niewygodnie i nie mógł doczekać się momentu gdy będzie mógł rozprostować nogi. I zapalić sobie papierosa. Nigdy nie słyszał o Namek, nie interesował się zbytnio z kim jego rasa handluje tymi różnymi kosmicznymi śmieciami. Najwyraźniej obie te planety współpracowały ze sobą na jakimś poziomie, skoro tamta banda bez problemu dostała się na Ziemię. Ale dlaczego? W jakim celu porwali jego przyjaciółkę? Zacisnął mocniej pięść prawej dłoni. W co ta idiotka znowu się wplątała? Żałował że nie przycisnął jej bardziej, gdy tylko zorientował się, że coś jest nie tak. Co to może być za tajemnica, skoro nie zdradziła jej nawet swojemu najlepszemu przyjacielowi?

- Lądowanie na planecie Namek powiodło się. Skład powietrza: azot: około 78%, tlen: około 21%...
- No i zajebiście, płuc mi nie rozsadzi - Akira próbował wyłączyć irytujący go głos komputera pokładowego. Czekał tylko na potwierdzenie zawartości tlenu w atmosferze, by móc bezpiecznie wysiąść z kapsuły.
- Co jest kurwa? - dusił palcem po ekranie, lecz najwyraźniej system się zaciął. Czym prędzej nacisnął przycisk otwierający właz. Otworzył się, ale tylko do połowy. Zgasły też wszystkie światełka na panelu sterującym. Maszyna zgasła.
- Okej, czyli procedura ewakuacyjna - Ziemianin zaczął kopać z całej siły w drzwiczki, aż te puściły, wypadając przy okazji z zawiasów.

Wyciągnąwszy z kapsuły wszystkie swoje rzeczy, Akira wyprostował się i rozejrzał. Znajdował się na czymś w rodzaju łąki. W zasadzie krajobraz nie różnił się zbytnio od tego, który spotykał na swojej rodzinnej planecie. Klimat także, było ciepło, wiał lekki, przyjemny wiaterek. Sięgnął do wewnętrznej kieszeni po paczkę fajek. Otworzył i przeklął pod nosem. Zostały tylko trzy. Oby szło kupić gdzieś tutaj cokolwiek z zawartością nikotyny, inaczej będzie z nim ciężko. Źle znosił dłuższy rozbrat ze swoim nałogiem.

Delektował się papierosem, zastanawiając się przy okazji gdzie rozpocząć poszukiwania Ellie. W pierwszej kolejności musi rozejrzeć się po okolicy i sprawdzić czy tamte typki również tu wylądowały. Istniała niestety możliwość, że w pewnym momencie przeszli na sterowanie ręczne i wylądowali wiele kilometrów stąd... W takim przypadku po prostu pójdzie do najbliższego miasta i tam spróbuje swoich sił. Dopalił papierosa, rzucił na ziemię i przydeptał. Do roboty.
avatar
MGj
Liczba postów : 68
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Bezkresne łąki

on Nie Wrz 16, 2018 4:30 pm
Odpis dla Akiry

Jego kapsuła była widoczna już z daleka dla ciekawskich oczu dwójki osób. Dwójka ludzi obserwowało z daleka kapsułkę póki ta nie wylądowała na ziemi. Byli zainteresowani kapsułą póki ktoś nie wyszedł z środka statku, kiedy to nastało dwójka uciekła. Hazard miał chwilę by rozejrzeć się po łące na której wylądował. Jak się jednak okazało nie mógł długo nacieszyć się ciszą. Dostrzegł małą osóbkę, która biegła w jego kierunku, mały chłopczyk na około trzech do czterech lat biegnąc przed siebie upadł kilka razy raniąc się w łokieć, nosek i zbił sobie kolano.
-Pomoci! Pomoci! Psie pana! - zaczął głośno wołać, widocznie chłopczyk był cały zapłakany, a z nosa leciała mu ciurkim glut, który co chwilę wciągał do środka nosa. [fuj] Chłopczyk upadł ponownie jakiś metr przed Hazardem, miał na sobie niebieską bluzę z kapturem, sam kaptur był w kolorze jasnego różu, na nogach miał spodenki w odcieniu ciemnego granatu. Na stopach miał wygodne małe adidaski.

Wygląd chłopca:
Spoiler:

-Psie pana? Pan pomosie? - rzekł zapłakany chłopiec. Nieudolnie podniósł się, a Hazard mógł dostrzec, że na policzku i nosie miał plaster, najwidoczniej wcześniej też gdzieś się zranił. Rączkami co chwile wycierał łzy z oczu, a rękawem wycierał smarki z nosa.

OOC: Jeżeli jest coś nie jasne proszę pisać PW na discordzie albo na forum na konto Evana


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Nie Wrz 16, 2018 6:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 876
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Bezkresne łąki

on Nie Wrz 16, 2018 6:02 pm
Nie dane mu było długo nacieszyć się spokojem. Jego oględziny terenu zostały szybko przerwane przez nadbiegającego chłopca, wołającego go o ratunek. Akira, przeszukujący akurat jakiś dół, wyprostował się zdziwiony i obserwował nieudolny bieg dziecka, przerywany co jakiś czas upadkami. Zdziwiony zaobserwował, iż to chłopiec rasy ludzkiej. Nie spodziewał się tak szybko spotkać na obcej planecie Ziemianina. Zdyszany, podpierając dłonie na kolanach, próbował złapać oddech. Mógł mieć trzy, może 4 lata. Ubrany był w niebieską bluzę z różowym kapturem, granatowe spodenki i małe adidaski. Czarnowłosy zaobserwował u dziecka liczne rany i siniaki. Część mógł zrobić sobie podczas tego heroicznego biegu, lecz kilka zadrapań miał już zaklejone plastrami. Zapłakany, wpatrywał się w niego swoimi zielonymi oczami i sepleniąc prosił o pomoc.
- Sorry młody, nie mam czasu - spławił go, co spotkało się z natychmiastową reakcją - chłopiec padł na kolana i zaczął ryczeć jeszcze głośniej.
- Raaany, ale Ty jesteś upierdliwy - Akira zasłonił uszy dłońmi.

Nie zamierzał bawić się w niańkę i już miał zamiar odejść, gdy spojrzał jeszcze raz na chłopca. Ten dzieciak kogoś mu przypominał... No tak - jego samego! Mężczyzna prychnął głośno na myśl o tym, że kiedyś był taki sam. Beksa, płaczek - tak przezywali go rówieśnicy. Dopiero ciężkie życie na ulicy ukształtowało jego charakter i spowodowało, że nie był tak wylewny w okazywaniu uczuć. Tymczasem malec wstał i zaczął szarpać go za rękę, znowu błagając o pomoc. Akira przewrócił oczami.
- No dobra, pomogę Ci, tylko zamknij się już! - zawołał, chcąc przekrzyczeć jego zawodzenie. Z niepokojem obserwował zwisający z nosa dziecka glut, lecz chłopiec wciągnął go z powrotem. Mężczyzna wzdrygnął się, rzucił ostatnie spojrzenie na statek którym tu przyleciał i ruszył przed siebie.
- Prowadź młody.
avatar
MGj
Liczba postów : 68
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Bezkresne łąki

on Nie Wrz 16, 2018 6:50 pm
Odpis dla Akiry

Chłopiec patrzał na mężczyznę swoimi wielkimi ślepiami i jak się okazało w końcu udało mu się znaleźć kogoś kto mu pomoże. Kiedy usłyszał podniesiony głos Akiry pokręcił głową nerwowo i rękawami zaczął wycierać łzy z oczu. Chłopiec zaciągnął bardzo mocno nosem, a głutek który zwisał mu z nosa zniknął. Chłopiec go połknął.
-Doble - rzekł pod nosem po chwili dłubiąc sobie palcem w nosie.
-Pan nie dobly, pan glośny - rzekł nadymając policzki jak chomik, jednak po chwili ucieszył się na wieści iż Akira mu pomoże. Wstał i otarł się z brudu tyle ile widział.
-Jeśtem Adaś, poplowadze - rzekł i podszedł do Akiry wyciągnął do niego małą rączkę [nie tą w której dłubał sobie w nosie xD] i za jego pozwoleniem złapał go za dwa palce u dłoni i pociągnął go lekko prowadząc... no w sumie gdzie?

Szli powoli, ale jak się okazało niedługo, bo im bliżej byli miejsca pomocy tym bardziej nerwowy stawał się chłopiec. Minęło dosłownie pięć czy dziesięć minut, wystarczyło, że ominęli wielką górę. Kiedy ją ominęli Akira mógł dostrzec, że około dziesięciu metrów od niego leży kobieta na ziemi, jednak z daleka nie było widocznych dużo szczegółów. Dopiero kiedy byli blisko mógł dostrzec więcej.
-Mamo! obuć się, mamo! - chłopcu znowu pojawiły się łzy w oczach. Podbiegł do mamy, opadł na kolanka i przytulił się do niej, nie wiedział co zrobił, a jedyne co mu przychodziło do główki to wołanie o pomoc w nadziei że ktoś pomoże jego mamie.

Kobieta leżała na ziemi, z głowy leciała jej krew, nie było jej dużo, po jej prawej stronie leżał kamień również czerwony od krwi. Wyglądało na to, że omdlała. Ubrana była w zwykłe dresowe spodnie, luźna bluzka z długim rękawem i bluza na zamek zawiązana w pasie. Na nogach wygodne trampki. Najwidoczniej ktoś dla śmiechu rzucił nim w tą kobietę, jednak nie przewidział, że może się to dla kogoś źle skończyć. Kobieta oddychała, Akira widział jak jej klatka piersiowa unosi się i opada. Malec zaś nie wiedział co począć w tej sytuacji, a co pocznie nasz Akira?

Głowa kobiety:
Spoiler:
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 876
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Bezkresne łąki

on Wto Wrz 18, 2018 8:30 pm
Akira z trudem stłumił odruch wymiotny. Co za obleśny bachor, mógł chociaż darować sobie ten komentarz o smaku babola. I jeszcze to dłubanie w nosie... Gdy Adaś wcisnął swoją małą rączkę w jego, w pierwszej chwili miał ochotę wyrwać dłoń z jego uścisku (nie był do końca pewien czy to nie te paluchy malca nie wybrały się przed chwilą na poszukiwanie glutów), lecz zdusił w sobie tę niechęć i dał się poprowadzić. Po kilku minutach dotarli do miejsca, gdzie w trawie leżała nieprzytomna kobieta. Chłopiec na jej widok znowu zalał się łzami i zacząć tulić się do, jak mówił, swojej mamy. Akira stanął nad nimi i przyjrzał się rannej. Rozcięcie na czole było świeże, podobnie jak krew na twarzy i trawie. Obok leżał kamień, którego kant był ciemno czerwony... Rozejrzał się. Wokół roiło się od gęstych krzaczorów. Nie było problemem schowanie się w którymś z nich i rzucenie w niczego nieświadomą kobietę kamieniem. To była najbardziej prawdopodobna opcja, ale...

- Odsuń się - mruknął do malca i pochylił się nad ranną. Złapał ją za ramiona i potrząsnął energicznie - Ej, wstawaj! Słyszysz mnie? Pobudka!
Jeśli to nie przyniosło rezultatu, Akira ostrożnie opuścił kobietę na ziemie i sprawdził dokładniej jej stan. Udrożnił drogi oddechowe i upewnił się, że oddycha, choć było to w zasadzie zbędne. Wystarczyło spojrzeć na jej rytmicznie unoszącą się i opadającą klatkę piersiową. Wyczuwał też puls. A więc ta tutaj po prostu straciła przytomność na skutek urazu głowy. Diagnoza godna Dr House'a, nie ma co. Pozostał więc wywiad.
- Ej młody - zwrócił się do Adasia - co tu się stało? Widziałeś kogoś? - a gdy uzyskał już te informację, dopytywał dalej - jest tu gdzieś w okolicy jakieś miasto lub wioska?
Nie mógł wykluczyć w tym wszystkim udziału chłopca, lecz póki co wolał nie atakować go oskarżeniami. Wysłucha jego wersji wydarzeń i podejmie decyzję co dalej.
avatar
MGj
Liczba postów : 68
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Bezkresne łąki

on Czw Wrz 20, 2018 12:29 pm
Odpis dla Akiry

Chłopiec spojrzał niepewnie na chłopaka smutnymi oczami, pociągnął nosem mocno.
-Ale... - rzekł smutno. Odsunal się grzecznie i rękawem wycierał łzy i glutka z nosa.
Kobieta nie zareagowała w żaden sposób na potrząsanie za ubranie. Przez krótką chwilę nawet lekko otworzyła jedno oko, ale widoczna była tylko biała gałka oczna kobiety. Kiedy zaczeły się pytania do Adasia ten drgnął nerwowo i rączkami złapał się za swoje ubranie.
-Bo... tam byl taki duzzzi i niedobly pan, więksi od pana. On szucil kamien w mame, a mama upadla. On uciek, ja siukalem pomoci - zaczął się tłumaczyć nerwowo chłopiec pociągając mocno nosem, az znowu połknął swojego glutka. Mniam
-Wiem gdzie jest miaśto, a nawet śpital, jeśtem tam cieństo z mamą - dodał po chwili ucieszony. Więc plan był w sumie prosty podążyć za chłopcem i mieć nadzieję, że nie pomyli drogi do szpitala, albo zostawić ją i chłopca na pastwę losu.
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 876
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Bezkresne łąki

on Czw Wrz 20, 2018 6:09 pm
Tak jak się spodziewał, zero reakcji. Kobieta błysnęła mu tylko białkiem od oka, lecz nie ocknęła się. Akira wstał i rozejrzał się jeszcze raz, przechadzając się to tu, to tam, badając okolice. Zatrzymał się jednak, gdy usłyszał dość nerwowe tłumaczenia Adasia. Chłopiec tarmosił rączkami za ubranie i podciągał noskiem, co naturalnie musiało skończyć się kolejna degustacją gluta... Czarnowłosy odwrócił wzrok od tego ohydnego widoku i spojrzał na gęste krzaki rosnące nieopodal. To był całkiem prawdopodobny scenariusz, jednak reakcja chłopca mogła sugerować coś innego...
- Duży i niedobry Pan? A jak wyglądał, w co był ubrany? Z którego miejsca rzucał i w którą stronę potem uciekł? - zalał biednego Adasia falą pytań. Starał się mówić powoli i spokojnie, lecz wyszło jak zwykle - w jego głosie dało się usłyszeć agresję i ponaglanie do szybkiej odpowiedzi. Cóż, brak obycia z dziećmi. Niezależnie jednak od wersji chłopca i podejrzeń Akiry względem niego, mężczyzna nie zamierzał zostawić ich tutaj na pastwę losu. Ostrożnie podniósł kobietę i przerzucił sobie jej bezwładne ciało przez prawe ramię.
- Prowadź młody.
Sponsored content

Re: Bezkresne łąki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito