Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1195
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Knajpa Pirate's Cove

on Sob Kwi 07, 2018 7:06 pm
First topic message reminder :

Śmierdząca, brudna speluna znajdująca się w ciemnym zakamarku miasta portowego. Miejsce aż cuchnie od wódki, piwa i innych tanich alkoholi. Jedzenie zaskakująco jest całkiem dobre w przyzwoitej cenie. Zbierają się tu najdziwniejsze i najbardziej podejrzane osobistości, które chcą wypić coś taniego, lub szukają dyskretności. W tym miejscu można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy, a jak masz trochę gotówki, to nawet jeszcze więcej. Miejsce prowadzi ziemianin, udający pirata z tamtejszych stron rzucający piracką gwarą, co nie tylko wychodzi mu to rewelacyjnie dobrze, ale też przyciąga klientelę.

______________________



Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 795
Data rejestracji : 23/07/2013


Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:34 pm
Nihilius próba zastraszenia

Bazowo 5%
+10 za argumentację
=15%

1-15 - sukces
16-99- porażka
100 - szczęśliwy traf
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:34 pm
The member 'Vita Ora' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 49
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:41 pm
Próba ucieczki Lola - wraz z Rexem.

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:41 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


#1 'Rzut Monetą' :


--------------------------------

#2 'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:45 pm
Joker próba przekonania Tersa

Bazowo 5%
+10 za argumentację
=15%

1-15 - sukces
16-99- porażka
100 - szczęśliwy traf

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 1:45 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 100

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 2:12 pm
Pogróżki ze strony Nihiliusa nie zrobiły najmniejszego wrażenia na osiłkach. Oni nie byli od myślenia, tylko bicia. W końcu demon się wyrwał, ale zaraz miał go spotkać kolejny grad ciosów.

Lola tymczasem chwyciła Rexa i zaczęła, głośno stękając, przesuwać go dalej. Szło jej mozolnie.

- NIE DAM RADY!!!! – ryknęła Lola, puszczając Rexa i dysząc. – Jest za ciężki. Ktoś musi mi pomóc. – rozejrzała się wokoło i wtedy jej oczom ukazało się wieko … kanałów. – Wrzucić go do kanałów?????? – zapytała gorączkowo.

Ters natomiast stał pod drzwiami. Zerwał się natychmiast, widząc zaistniałą sytuację.

- Gdzie pobiegła Walhala? Cholera, ona zawsze to samo… - westchnął, po czym pobiegł do jednego z osiłków.

Wyskoczył w powietrze i uderzył go w głowę z kopniaka, lecąc jak rodowity karateka.

- HA! – ryknął, lądując na ziemi i czekając na odpowiedź przeciwnika.

Osiłek przewrócił się i próbował jakoś pozbierać. Tymczasem drugi ochroniarz doskoczył do Jokera i spróbował zadać mu prostu cios w twarz.

---
FO
Pomijam
FA
Osiłek 1 Atak podstawowy 200 DMG Nihilius
Osiłek 2 Atak podstawowy 200 DMG Nihilius
Ters Atak potężny na osiłka od tyłu 250 DMG -1TS
Osiłek 4 Atak podstawowy 200 DMG Joker

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 4:29 pm
Demon był coraz bardziej wkurzony. Dopiero rozpoczął Swoją podróż i był silny niczym mucha, a od razu musiał się z kimś naparzać. Tym bardziej, ze walczył z siłaczami. Zero mózgu same mięśnie. Nie dał rady ich zastraszyć. Pewnie to dlatego, że nie pokazał im Swojej siły i tylko blefował. Niestety blef mu nie wyszedł. Tacy jak oni nie dadzą się zastraszyć bez porządnego łomotu. Jeszcze się na nich zemści. Tym bardziej, że słyszał, że mają uciekać. No co On nie powie. Mimo wszystko jego pierwsze zdanie na temat wywodu czym karmili gada to, aż się zaśmiał. Nie wiedział jednakże co to ta Rosyjska meta. Osiłki pewnie pomyślały, że to się z nich śmiał także od razu w jego kierunku poleciały pięści. Nie miał zamiaru im na to pozwolić i skrzyżował ręce, dzięki czemu obronił się przed jednym przeciwnikiem. Niestety przed drugim nie dał rady. Jego wróg wykorzystał to i dosyć mocno przywalił mu w brzuch. Nihilius poczuł jak krew mu się zbiera do ust, ale połknął ją z ledwością. Od razu zaczął uciekać w miarę możliwości na bezpieczniejszą pozycje, i zaczął zastanawiać się co powinien zrobić. Niestety jeśli nie pojmie barmana to będzie dupa. Nie ma innego wyboru. Już miał zamiar rzucić się i zabić karczmarza, albo go pojmać, gdy nagle dostrzegł coś znacznie lepszego w oddali. Możliwą ucieczkę! Niewiele o tym więcej myśląc skoczył na pobliską ladę, a następnie odbił się i skakał po stołach, by nagle skoczyć na łeb jednego osiłka, a potem drugiego i wyskoczyć przez okno dodając też do tego wszystkiego skrzydła! Niestety nie poleciał wysoko, ale na tyle mu to pomogło, że bezpiecznie wylądował na dole i zaczął biec przed Siebie. Słyszał też odgłosy walki. Słyszał głos tego dzieciaka. Chyba ten rodzaj zwało się lolitą. Są osoby co mają fetysz na temat takich osób. Oczywiście go to nie obchodziło. Mimo wszystko, gdy powiedziała, że potrzebuje pomocy to westchnął. Nie spodziewał się wiele po niej i się nie mylił. Co do kanałów. Ciekawe. Może i to miejsce nie przystoi Wielkiemu Bogowi jakim był On, ale Oj tam. Poświeci się dla sprawy! Takim jest miłościwym i litościwym Bogiem! Taki jak On to skarb wiadomo. Nie zasługują może na niego, ale trudno. Niech mają. Niech straci! Czasem trzeba dla dobra omniświata! Wykazywał się ogromnym poświęceniem które zostanie pewnie i tak zapomniane, ale takie już życie Boga. Widział saiyana który nagle został przekonany przez całkiem zabawne słowa jego kompana. Musiał przyznać, że miał ochotę się śmiać, ale z powodu bólu nie dał rady. Tylko czym był Disney? Przyznał, że był jakimś cudotwórcą. Dał radę poruszyć Tersa! Niebywałe! Niestety czuł opuszczające go siły. Wciąż był za słaby. To się kiedyś zmieni. Od razu przebiegł obok walczących wojowników. Gdy usłyszał ostatnie słowa na temat pedałów oraz golenia pewnych intymnych rzeczy to się głośnio zaśmiał. Gość był dobry w obrażaniu musiał to przyznać. Czapki z głów. Tutaj w sumie kaptur.

Gdy był blisko towarzyszy to krzyknął jeszcze na wszelki wypadek w celu zawołania tamtej kobiety.
- Walhallo! Jeśli jesteś w pobliżu to tutaj trwa walka! Jeśli się nie pośpieszysz to Ci zabraknie przeciwników do sklepania!
Nie miał bladego pojęcia czy go słyszy czy nie, ale zawsze warto było spróbować. Po chwili znalazł się przy lolicie.
- Służę pomocą słodkiej damie.
Powiedział krótki i popatrzył się na wieko od kanałów. Używając Swojego ogona podniósł je i odrzucił.
- Za Mną!
Krzyknął do reszty. Samo gadzie ciało bez pardonu kopnął, zrzucając je prosto do otchłani smrodu. W sumie tak śmierdział, że mu i tak już nic nie zaszkodzi. Widział tylko jak jaszczurka wpada prosto do ścieków i usłyszał chlupnięcie. Brzydka gadzina chyba zaliczyła kąpiel. Może przynajmniej to mu pomoże. Ogień zwalczaj ogniem prawda? A smród, smrodem!
- Piękna dama wybaczy.
Lekko się ukłonił w kierunku lolity i delikatnie wziął ją na ręce niczym prawdziwą księżniczkę, a następnie zeskoczył razem z nią prosto do ścieków. Specjalnie wylądował na gadzinie, a wcześniej gdy miał możliwość  to złagodził upadek własnymi skrzydłami, gdy miał na tyle dużo miejsca. Gdy z niego zeskoczył to znalazł się na w miarę suchym miejscu i odstawił dziewczynkę. Ponownie lekko ukłonił się w jej kierunku niczym dżentelmen.
- Mam nadzieję, że to co zrobiłem nie zasługuje na śmierć. Takie były okoliczności. Czemu taka urocza i młoda dziewczyna miałaby sama wskakiwać do kanału i się ubrudzić, jeśli ktoś może jej w tym pomóc i tym samym jej nie zabrudzić? Pewnie każdy, by tak postąpił na Moim miejscu!
Powiedział w miarę miłym głosem, a Swoim kolczastym ogonem trzymał gada w lodowatym uścisku i starał się go ciągnąć po wodzie, by mieć łatwiej i się nie męczyć, ale specjalnie Swojego ogona nie zanurzał. Co to to nie! Starał się iść jak najszybciej mógł z tym balastem i miał nadzieję, że tamci również tutaj za nim pójdą. Co jak co, ale powątpiewał, by tamci idioci udali się za nimi. Mają w końcu bronić tego burdelu na kółkach, a nie gonić tych co sprawiali problemy. Na pewno nie wskoczą za nimi do kanałów. To byłoby bez sensu. Chyba są bezpieczni chociaż musiał przyznać, że było blisko.

OOC:
FAZA OBRONY:
BLOK - CIOS ZWYKŁY - Osiłek 1 - REDUKCJA 50% DMG; (200 - 50% = 100); ODBICIE 25% DMG (200 - 75% = 50 DMG)

FAZA ATAKU:
Ucieczka

TOKENY:
SIŁA: 0
ZRĘCZNOŚĆ: 1
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1 - 1 = 0
ENERGIA:  0
KI: 4 + 1 = 5
0/0/1/0/5

PUNKTY ŻYCIA: 708 - 200 - 100 = 408 PŻ


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Lis 01, 2018 9:53 pm, w całości zmieniany 3 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 4:29 pm
The member 'Nihilius Imperius' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 8:51 pm
Rzeczy nadal były interesujące... i źle obrócone. Na szczęście Ters dołączył do walki, doskoczył do jednego i się nim chwilowo zajął. Cóż, nie zrobił tego z miłości do Jokera, i dobrze bo by dostał kosza, widocznie trochę się martwił o swoją kumpelkę która w przeciwieństwie do niego miała trochę oleju w głowie. Ten drugi niestety zdążył trafić Jokera w twarz. Ten jedynie zdążył przyjąć cios na czoło, zamiast w inne miejsce. z Uśmieszkiem mimo rany wyskoczył wysoko w powietrzu z dwoma saltami i wylądował o wiele dalej. W tym czasie jego tymczasowy kompan Imperius Maximus wydostał się z karczmy i pędził w stronę lolitki. Joke's dostrzegł że Mhroczny lord działał z ciałem Jaszczuryca i lolą. Zatem Czas dokonać taktycznej Spierdolki. No raczej, nie żadne tam odwrót taktyczny czy wycofanie na z góry upatrzone pozycje w celu pochwycenia przewagi taktycznej, po prosto spierdalam z fasonem. Po co ukrywać za fasadą pięknych nieprawdziwych słówek kiedy można to opisać w krótkich słowach w kilku krótkich słów. Co ci da lanie słowami niczym potok?. Czasami Joker sobie powtarzał słowa które usłyszał od pewnego gangstera na ziemi, dobrze je zapamiętał, a brzmiał tak: ,, Dwa złamane kolana znaczą więcej niż tysiąc słów''.  Coś w tym jest, taki ze złamanymi kolanami będzie chętniejszy do mówienia prawdy niż opisywania barwnych kłamstw. Śmieszek-luj-śmieszek w c*uj wybił się w powietrze i leciał po skoku w stronę kanału.  Niczym ptak był już blisko, ale czy uda mu się trafić? zaraz się tego dowiemy. I udało mu się, zwinnie wsunął się w kanał za pomocą swego skoku. Wylądował prosto na ciele jaszczura który przed chwilą był jego oponentem. Miał pecha, Joker postanowił sobie na nim jeszcze trzy razy poskakać leciutko jak dziecko niczym na trampolinie. Złapał potem jego cielsko i rzekł cicho-Dobra, zgraja, zasuwamy przed siebie, chyba że ktoś zna te kanały.

occ:

Przyjmuję 200 DMG czyli

925-200=725 HP

Faza obrony i ataku:

Uciekam


Ostatnio zmieniony przez Joker dnia Sro Paź 31, 2018 8:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 31, 2018 8:51 pm
The member 'Joker' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Lis 01, 2018 7:44 pm
Lola była niemało zaskoczona nagłą zmianą zachowania Nihiliusa i jakby… próbami poderwania jej na słodkie słówka? Tego jeszcze nie było. A jakże piszczała i trzymała się kurczowo jego ciała, gdy lecieli prosto w otchłań śmierdzącego ścieku zaraz za jaszczurką. Zaraz za nimi przez właz przeleciał Joker i Ters.

- Wspaniale… - burknęła, rumieniąc się jak nastolatka i otrzepując ubrania… właściwie z niczego. – Byłabym wprost oczarowana, proszę Pana, gdyby nie fakt, że skoczyliśmy do tak romantycznego miejsca jak śmierdzący KANAŁ! – rzuciła nie kryjąc oburzenia. – Poza tym… zapamiętaj proszę sobie, że … jestem samodzielną kobietą! I nie potrzebuję pomocy od mężczyzn! Doskonale sobie radzę sama… - tłumaczyła, ale starając się nie urazić za bardzo Nihiliusa. Tym bardziej, że rumieniec nie schodził z jej policzków.

-Proszę, proszę…- w tym momencie po kanale rozległ się znany im już głos Złotowłosej… Rity. Zza rogu, jakieś sto metrów dalej, wyłoniła się jej sylwetka i… Walhali… której towarzyszka Rexa przykładała nóż do szyi. – Spotykamy się w takich okolicznościach… - ciągnęła, a w jej głosie słychać było zadowolenie. – Ocućcie jaszczurkę i oddajcie mi ją. Albo wasza koleżanka pożegna się z życiem… - pogroziła.

- WALHALA! – Ters zatrząsnął się, widząc tę scenę.
- NIE!- pisnęła Walhala. – Uciekajcie… kuh…- kaszlnęła przyduszona.
- Cichaj, bai! – burknęła Rita.

Pomiędzy Ritą a drużyną znajdowało się około 100 metrów odległości. Po środku tunelu ciągnął się kanał ściekowy pełen śmierdzącej wody, w której właśnie pływał Rex. Po prawej i lewej stronie ciągnął się wąski chodnik, po którym jednocześnie mogła iść jedna osoba. Można po nim biec, jednak z dużą ostrożnością, żeby nie wpaść do wody. Miejsce było oświetlone jedną lampą. W miejscu, gdzie stała Rita i Walhala kanał rozchodził się na prawo i lewo w nieznanych kierunkach.

OoC:
walka nadal trwa.
Rex budzi się powoli

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Lis 01, 2018 8:26 pm
Krwistooki spokojnie otrzepał się z całego brudu który na nim był i czekał na resztę. Widział zarumienioną lolitę i wiedział, że dzięki temu na pewno będzie miał łatwiej w przyszłości. Ot wystarczy być tylko uprzejmym oraz wiedzieć co, kiedy i jak powiedzieć. Może nie było to najlepsze miejsce, ale za to ucieczka przed bandą osiłków po walce coś tam dodawała. Tym bardziej, że zmieniła zdanie, że wcześniej mu nie ufała i teraz mówiła do niego per Pan. Na słowa o romantycznym kanale cicho się zaśmiał. Tym razem jego głos jak i śmiech były znacznie milsze niż jego normalny i stanowczy głos którego używał do zastraszania wrogów. Słysząc jej dalsze słowa miał ochotę się zaśmiać głośniej. Nie czuł się urażony. Wiedział po prostu, że tylko tak powiedziała. Przypominało mu te tak zwane tsundere o których czytał. Najwidoczniej ta lolita byłą jedną z nich. Ponadto rumieniec, wciąż był na jej twarzy dlatego wiedział, że nie były to słowa mające mu powiedzieć, że i tak był bezużyteczny. Dosyć szybko znalazł na to odpowiednią odpowiedź.
- Oczywiście! Wiem to doskonale! Uznałem, że tak będzie szybciej i młoda dama się nie pobrudzi. Proszę o wybaczenie. Kto wie, może to My będziemy potrzebować Twojej pomocy. Jestem pewien, że wtedy dasz sobie radę doskonale gdyby zaszła taka konieczność!
Typowy Nihilius. Tutaj niby dobre słówka. Uważał, by z tym nie przesadzić oczywiście bo to też niedobrze, ale też przy okazji starał się tymi słowami zyskać nie tylko jej przychylność, ale i możliwą pomoc. Kto wie, czy nie będzie potrzebna? Dlatego też starał się ją pozyskać do Swojej sprawy. Wkrótce potem wskoczyli tutaj Ters i śmieszek. Ten drugi zeskoczył prosto na gada i skakał na nim niczym na trampolinie. No cóż. Gdy usłyszał jego słowa to już miał mu zamiar odpowiedzieć, gdy nagle usłyszał znajomy mu już głos.

Westchnął. To była tamta uciekinierka. Rita. Spodziewał się jej. Niestety była jeszcze z kimś. Walhalla! Tej się tutaj nie spodziewał. Ba. Nigdy by się nie domyślił, że Ona przegra. Ale przynajmniej wiedział gdzie była! Uważał, że wygra tym bardziej, że Rita też wyglądała na zmęczoną po tym wszystkim. Musi coś wymyślić jeśli nie chce stracić możliwego współpracownika. Chociaż najwyżej Ją poświeci jak będzie trzeba i ubije gada. Nie po to go łapał, by go teraz tak po prostu oddać i nie wykonać misji. Tym bardziej, że tylko współpracowali. Nawet mu nie służyła. Co innego krokodyl. On należał do Rity. Jej się jeszcze bardziej nie opłacało go tracić. Na pewno na niego dużo kasy wydała. Chyba, że się z nią dogada w co wątpił.  Niestety On sam był ranny jak i wykończony po walce. Rozejrzał się szybko po miejscu. Obliczył dosyć szybko odległość, a przynajmniej mniej więcej jaka była pomiędzy nimi. Ba. Gdy ta wygłaszała monolog to On badał okolice i obmyślał plan. Nie tracił ani jednej sekundy. Wolał tego nie spartolić. Dwa wąskie chodniki. Środkiem tunelu ciągnęła się woda. Pomiędzy kobietami były wąskie korytarze. Czyli można było do nich jakoś dotrzeć! Samo miejsce było oświetlone jedną lampą, a Oni ledwo widoczni. Tym bardziej niska kompanka. Gdy On obmyślał plan to usłyszał o ocuceniu jaszczurki, ale zaraz reszta się odezwała. Ba! Walhalla kazała im uciekać. Ciekawe. Tego się nie spodziewał po kimś kogo nie znał. Lekko interesujące. Może warto jednak ją uratować. Będzie miała u nich dług wdzięczności, a to zawsze jest dobre. Nagle wpadł na znakomity pomysł! Złapał mocniej gada ogonem i zabrał go do Siebie tak, że go samego trzymał tak obiema dłońmi, by mógł mu z łatwością skręcić kark gdy zajdzie taka potrzeba. Jeszcze poszedł naprzód, że znalazł się delikatnie za niską dziewczyną, tak ze ją zasłaniał przez co nie było jej widać, i wyglądało to tak jakby zasłaniał ją własnym ciałem przed nieprzyjacielem. Na dodatek jego ogon robił pewne ruchy z tyłu i ostrzem wydawał niski dźwięk. Dopiero jego gromadka mogła widzieć, że tam coś pisał. On sam zasłonił to wszystko własnym ciałem, by Rita tego nie ogarnęła. Od czasu do czasu przestawał pisać i ogonem ruszał na boki. To wszystko miało na celu pokazanie jej, że to były normalne ruchy. Teraz tsundere lolitka będzie miała okazje się wykazać.

- Proszę, proszę. Kogóż moje wspaniałe oczy widzą! Toż to Rita we własnej osobie!
Specjalnie starał się gadać dłużej, by mieć czas na napisanie wiadomości tak by Ona tego nie ogarnęła.
- Panno Rito. Spokojnie. Zaczęliśmy trochę źle. Nieodpowiednio. Pewnie słyszałaś moje słowa wcześniej. Nic do Ciebie nie mam. Ja chce tylko pieniądze z długu. To wszystko. Nic więcej.
Jego ogon dalej ruszał się na boki i jak gdyby przypadkiem zahaczał o chodnik. Reszta mogła to wszystko ogarnąć.
- Smoczy Oddech. Na tym mi zależy. Dogadałem się z Semaforem i mi wisi za to pewne rzeczy. Możemy się dogadać. Nie musimy się stawać wrogami prawda?
Zaśmiał się cicho i wciąż to wszystko kontynuował.
- W końcu nie ma wiecznych wrogów. Tylko tymczasowi nieprzyjaciele z którymi się nie dogadaliśmy. Mam nadzieję, że między nami będzie inaczej.
Powoli kończył te słowa które pisał.
- Dużo dałaś za tego gada. Jest najpewniej wielokrotnie więcej wart od Twojego długu. Czy opłaca Ci się go poświęcać w zamian za tą biedną kobietę?
Dał jej czas na namysł, by się zastanowiła. W tym czasie skończył to co pisał. Wiadomość brzmiała następująco. "Na znak Teraz dama stara się zajść ich od boku jednym z tych korytarzy, i gdy będzie miała okazję uwolni Walhallę. Możliwe użycie podmuchu powietrza w celu wsparcia."
- Pamiętaj, że Ona jest tylko moją współpracownicą. Nie jest moim podkomendnym. Nie służy mi. Za to twój gad to co innego. Należy do Ciebie. Powiedz mi kto więcej na tym wszystkim straci? Tym bardziej patrz na mnie i jak wyglądam. Czy myślisz, że się przejmę? Że mu nie skręcę karku?
Zaśmiał się złowieszczo i kontynuował.
- Właśnie. Doskonale znasz odpowiedź. Dlatego powinniśmy się dogadać. Ty pójdziesz ze mną i pogadasz z Semaforem na temat długu, albo teraz oddasz mi to co masz na jego pokrycie oraz Walhallę, a ja oddam Ci krokodyla. Chyba, że masz lepszy pomysł. Z resztą coś Ci pokażę. Tylko jej nie zabijaj. Gadzinie nic nie będzie.
Po tym gdy to powiedział to rzucił ciało jego dawnego przeciwnika i w jego dłoniach zaczęła się powoli tworzyć dziwna anomalia.
- Teraz! Obserwuj!
Po tych słowach lolita powinna coś z tym zrobić. Miał jeszcze inny plan, ale potrzebował tych dobrze widocznych osób przy Sobie. W końcu myślał, czy nie powinien udać, że Tersa wywala do wody bo mu przeszkadza, a ten by popłynął kanałami. Albo, by jego kompan coś odwalił. Tak samo ten podmuch powietrza. Uważał, że dałby radę to zrobić. Na ranie jednak postanowił użyć specjalnej umiejętności należącej do jego rasy. Absorbcji!

Powoli się tworzyła dziwna anomalia przypominająca czarną dziurę. Ona sama była pomiędzy jego żebrami, na samym środku klatki piersiowej. Wyglądało to tak jakby tam było jego serce, nawet jeśli tak nie było. Początkowo dziura była mała, ale z czasem się powiększała i rosła coraz to szybciej i szybciej, a jej możliwości absorbowania był coraz to silniejsze. Nawet można było się bać, że będzie tak rosnąć w nieskończoność z zamiarem pochłonięcia całej materii oraz energii tego omniświata! Bardzo mocno to oddziaływało na leżące ciało które powoli się ruszało. Cała ta anomalia wyglądała strasznie, majestatycznie i groźnie. Była piękna! Niczym prawdziwa kosmiczna dziura w otchłani kosmosu. Czy była prawdziwa? Tego nie wie nikt. Wiadomo jednak, że należała do Imperiusa i była częścią niego. Każdy demon miał inny sposób na absorbowanie. Jego najwidoczniej był taki. Wkrótce jego ciało, dusza, zdolności, wspomnienia, jak i moc będą należeć do niego! Albo i nie. To tak niestety nie działało. Ciało gada unosiło się do góry i poprzez zakrzywienie czasoprzestrzeni leciał powoli w jej stronę, a następnie zniknął w środku. Tak jakby został pochłonięty przez czarną dziurę. Jedną z najniebezpieczniejszych mocy wszechświata! Sama dziura zaczęła się zapadać i maleć, aż po pewnym czasie zniknęła. Tak jakby nigdy jej nie było. Czuł się dziwnie, ale nie było to złe uczucie. Miał tylko nadzieje, że po takim jedzeniu nie dostanie sraczki. Wolałby tego uniknąć. Sama gadzina najwidoczniej była w mrocznym wymiarze gdzie nie było nic widać. Osobny pomniejszy wymiar w jego ciele? Tak. Właśnie tak! Z resztą długo tam nie będzie. Niedługo go odda. Jak tylko weźmie od Niego to co chce!

Specjalnie jej powiedział tamte słowa, by nic głupiego nie odwaliła.
- Nie martw się. Niedługo Ci go oddam. Po prostu musiałem też coś z tej walki mieć. To raczej normalne prawda? Więc co myślisz o Mojej propozycji? Zgadzasz się?
Jeśli skradanie dziewczynki nie wypali to, wciąż zostaje możliwość dogadania się. Kto wie jak to będzie. Tym bardziej, że samo absorbowanie oraz jego krzyk i dalsze słowa powinny jej w tym pomóc. Tak samo mrok i zasłonięcie jej ciała działał na ich korzyść. Mimo wszystko to On tutaj miał przewagę i to On tym wszystkim kierował. Gad był znacznie ważniejszy dla Rity i o wiele więcej warty. Jak nie jest głupia, to nic dziwnego nie zrobi i może nawet się dogada. Kto wygra na słowa? To się niedługo okaże! Po za tym po tym wszystkim czuł się odrobinę silniejszy. Ciekawe uczucie. Skąd wiedział o tym wszystkim? Po prostu wiedział i tyle! Najwidoczniej wrodzona zdolność. Niczym niektóre u zwierząt. Miał nadzieję, że Jego genialny plan wypali. W końcu był tak blisko wygranej!

OOC:
Absorbcja Rexa + 1 TOKEN SIŁY


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Lis 01, 2018 10:18 pm, w całości zmieniany 2 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Lis 01, 2018 8:26 pm
The member 'Nihilius Imperius' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Lis 02, 2018 1:14 pm
..... Tak Joker mógłby określić swoją sytuację. Niczym rasowy Main z RPG spierdolił przed pościgiem do kanałów w których w takich grach zazwyczaj chowają się Gildie złodziei i inne takie zbiegowiska, a tu jakimś ,,Boskim'' Cudem Campiła Rita z Walhallą która miała nóż przy gardle. Ciekawe co by się stało jakby jednak nie szli kanałami... Jakimś cudem wywierciłaby dziurę cyckami w ziemi i wyskoczyła przed nimi? to by było widowisko. Ale tak czy inaczej, sytuacja z pozoru wyglądała nieciekawie. Z pozoru ponieważ zarówno Walhalla jak i jaszczur byli dla niego gówno warci. Ledwo ich znał więc ich los niewiele go obchodził. Ale jako orędownik pokoju i dobry Sayanin z ziemi musiał zaproponować sposób pokojowy, rozejście się w przyjaźni bez dalszych walk. Tymczasem... Ten od Dziada wchłonął jaszczura, ciekawe... bardzo ciekawe. Oczywiście nawijał jej makaron na uszy. Ale Joker nie byłby sobą gdyby sam nie dodał czegoś od siebie. Zamiast Kwiecistych wierszowanych zdań niczym mistrz bajery Jaskier po prostu mówił prostym językiem, jak Sayan do Sayana. Joker teraz wzbije się na wyżyny krasomóstwa... będzie chytry jak lis, i delikatny jak młode cycuszki. Pa jak zgrało się-Rita, Sayańska siostro. Nie będę owijał w bawełnę. Jesteśmy na takim etapie relacji na którym barwne słowa są niepotrzebne. Obie strony mają coś czego chce ta druga. My tylko chcemy wykonać robotę, odzyskać dług aby stary wywiązał się z umowy. Masz przy sobie chociaż trochę z długu? Walhalla i Cząstka długu, w zamian za twego sługę to chyba uczciwa oferta?. Agresja z naszej strony więcej nie musi nastąpić. Widzisz, jest jedna sprawa, Twój niewolnik musiał kosztować fortunę. Po tyle chodzą tutaj tacy, zatem nie lepiej się dogadać? Ja ze swojej strony z ręką na sercu mogę przysiąc co następuję- Tutaj teatralnie przyłożył jedną rękę do serca, a drugą dwa palce w ramach przyrzeczenia ku górze-Jeśli się zgadasz na pojednanie, mogę ci obiecać że rozejdziemy się w pokoju, a w przypadku zdrady tej strony stanę po twojej stronie.- po czym przyłożył te dwa palce do prawego oka, lekko je rozszerzył, po czym powiedział...-Jeśli nie dotrzymam słowa... WYDŁUBIE SOBIE OCZY, I OFIARUJĘ CI JE W RAMACH REKOMPENSATY- Zakończył spokojnie, ku 100% zdziwieniu innych. Jego twarz dziwnie wyglądała... każde z tych przebywających tutaj mogło to stwierdzić. Ten koleś [Joker] nie mógł być normalny. Niewielu ludzi wypowie takie rzeczy z takim tonem. Poza tym, twarz Jokera była pewna siebie. Nie było żadnych wątpliwości... zrobiłby to co powiedział. Taki jest właśnie problem współpracy z kimś pojebanym... Nigdy nie wiesz co odwali.

occ:

Próba przekonania, na moje warta nie rzucania Very Happy
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Lis 03, 2018 9:00 pm
1-10 Lola dociera jeszcze w tej turze
11-30 - w ciagu 1 tury
31-50 - w ciagu 2 tur
51-70 w ciagu 3 tur
71-100 gubi sie w kanalach

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Lis 03, 2018 9:00 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą k100' :

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Lis 03, 2018 9:01 pm
Lola była w gotowości. Z uwagą śledziła zwinne ruchy ogona Nihiliusa. Można by rzec, że w tym momencie łączyła ich bezdźwięczna nić porozumienia. Kiwnęła głową, a na odchodne przycisnęła tylko rękę na ramieniu Jokera, jakby chciała powiedzieć:

„Dam sobie radę.”

Zanim zniknęła w mroku korytarza, wystawiła język, gdy zobaczyła, jak Nihilius… taki milusi amant sprzed minuty, pochłania w obrzydliwy sposób ciało jaszczura. Ters też nie ukrywał obrzydzenia.

- Wrrrr… zostaw moją jaszczurę… - warknęła rozzłoszczona Rita. – Dobra, dogadajmy się. Powiedz dziadowi, że zwrócę mu kasę. Teraz jej nie mam, ale zdobędę. Tak szybko, jak to możliwe. A jeśli tego nie zrobię w ciągu miesiąca, niech mnie wystawi Sztyletom. Niech mnie skażą za dług. Jeśli będzie trzeba, to sprzedam tego niewolnika. Ale nie chcę utopić takich pieniędzy. To co, układ? Wypuść go i ja wypuszczę tę dziewczynę. Korytarz jest dość długi, żebyśmy mogli bez obaw się wymienić.
---

1-10 Lola dociera jeszcze w tej turze
11-30 - w ciagu 1 tury
31-50 - w ciagu 2 tur
51-70 w ciagu 3 tur
71-100 gubi sie w kanalach


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sob Lis 03, 2018 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Lis 03, 2018 9:01 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 18

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Lis 04, 2018 2:15 am
Spokojnie po całej absorbcji przez czarną dziurę czekał spokojnie i obserwował reakcje innych. Zdziwiło go to, że Ters okazał obrzydzenie, a lolita to cholera wie, mimo wszystko poszło i znikła. Zobaczy się ja k to będzie. I tak postanowił się odezwać na ten temat.
- Co? Nigdy nie widzieliście demonicznej absorbcji? To jest raczej normalne. Każdy ma inną. Moja jak widać jest związana z czarną dziurą. Nie rozumiem skąd to obrzydzenie. Czy obrzydza Was pochłanianie światła przez nie? Wątpię.
Wzruszył ramionami, bo nie wiedział o co im chodzi. Po za tym uważał, że dzięki temu będzie najłatwiej to zrobić. Czyli dać lolicie czas na możliwe uratowanie Walhalli. Ciekawiło go to czy im to wyjdzie. Co prawda korciło go to, by mieć wyrąbane i ją pojmać, ale pewnie Ters, by im w tym przeszkodził. Poza tym kobieta zaimponowała mu tym, że chciała by uciekali. Da jej szanse. Kto wie, może się okaże, że dzięki temu zyska dobrą współpracownice. To się jeszcze okaże. Tym razem spokojnie słuchał Sobie co ma do powiedzenia reszta.

Zaczął gadać najpierw jego szalony kompan. Co jak co, ale od tej persony lepiej trzymać się z daleka jeśli się go nie zna. Niby wygląda mało groźnie, ale jak się go bliżej pozna to widać, że brak mu wszystkich klepek nie tylko jednej. Psychopata jakich mało. W końcu kto normalny rzuca krzesłami, lub używa dwóch stołów niczym perkusji? Tak samo słowa które wypowiada lub sobie żartuje. Do tej pory zastanawia się jak bardzo można mu zaufać. Co prawda On sam nie ufa nikomu kto nie udowodnił Swojej lojalności, ale tutaj jest jeszcze większy problem z takimi osobami. Kto wie może wie co to lojalność, a może i nie. Na razie tego nie wie. Zastanawiało go to co wymyślił, by ją przekonać skoro postanowił dodać coś od Siebie. W sumie zaczęło się normalnie od prostolinijne gadanie. On się nie pierdzieli w tańcu. Imperius woli wyszukane słowa, ale czasem można i tak. Zależy z kim się rozmawia. Z prostymi osobami trzeba w prosty sposób. Najpierw gadał to co On, ale potem zaczął pierdzielić i ulegać. No tego się nie spodziewał. Jaka kurna cząstka długu? Cały dług! Już miał mu coś powiedzieć, ale się powstrzymał i dał mu skończyć. Najwyżej doda, gdy ta będzie coś gadać na ten temat. Cząstka długu też wymyślił. Przecież mają coś znacznie cenniejszego dla niej niż Ona dla nich. Nie są na równi. To Oni mają przewagę. Dopiero w dalszych słowach wyglądało to tak jakby to dostrzegł. Niestety zaczął gadać coś na temat zdrady i dogadania się. Pokiwał głową. Nie znał się zbytnio na negocjacji. Ulegał. To nie wróży zazwyczaj dobrze. Tym bardziej gdy jest się na lepszej pozycji. Nihilius niczego jeszcze nie obiecał. Ale prawda jakby nagle dołączył do niej to byłby problem. Zastanawiał się, czy dałby radę go unieszkodliwić, ale raczej nie. To byłoby bez sensu. Po za tym cholera wie, co On planował. Po szaleńcu można się spodziewać wszystkiego. Tak czy inaczej i tak, by go nie zaatakował pierwszy. Tylko w ostateczności. W końcu w psychopacie lepiej mieć jako tako przyjaciela, aniżeli wroga. Dopiero gdy tamten rozszerzył Swoje prawe oko i przyłożył do niego dwa palce mówiąc, że jak nie dotrzyma słowa to Sobie wydłubie oczy i je ofiaruje tej babce to bardzo się zdziwił. Ba nawet ciarki przeszły mu po plechach. Nie ze strachu o Siebie, czy to, że był niebezpieczny. Walić to. Są osoby bardziej niebezpieczne. Po prostu był szaleńcem, a w tych słowach co ciekawe nie dane mu było usłyszeć nawet grama kłamstw! Czyli to wszystko mówił na serio! Co jak co nie boi się walki z potworami i silnymi osobami, ani nawet śmierci. Ale osoby szalonej która jest zdolna wydłubać Sobie oczy ponieważ nie dotrzymał słowa! To było coś. Z kimś takim się jeszcze nigdy nie spotkał i wątpi, by kiedyś poznał drugą taką osobę. On sam nie dałby rady tego zrobić. Chyba, że nie miałby wyboru. Ale zrobić coś takiego bo nie dotrzymał słowa? Nigdy! Dlatego mu ciarki przeszły po plecach, ze istniała osoba zdolna zrobić to nie komuś, ale samemu Sobie co jest jego zdaniem o wiele cięższe. Trzeba też pamiętać, że z takim szaleńcem się potem nie dogadasz. Co innego z taką Ritą. Skoro jest zdolny wydłubać Swoje własne oczy to jest zdolny do wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Nawet z poświęceniem Siebie byleby kogoś zranić. Takie osoby są najgroźniejsze i najstraszniejsze. Mimo wszystko szybko się ogarnął. To były ciarki, a nie strach przed tym osobnikiem. W końcu był demonem i to On wzbudzał strach nie na odwrót. Mimo wszystko chłopak wzbudził też w nim podziw, skoro był zdolny do czegoś takiego. Nie tyle co strach sam w Sobie, ale coś innego i dziwnego. Na pewno nie będzie się go bał wiadomo. Ale będzie inaczej teraz myślał o tym wszystkim oraz inaczej go traktował przynajmniej w duchu. Po czymś takim wiedział, że nie jest to zwyczajna osoba. A takich właśnie potrzebował! Może warto starać się go zwerbować? Wygląda na to, że może faktycznie być lojalny. Warte przemyślenia. Co prawda nic nie miał aktualnie do zaoferowania, więc musi to zostawić. Kto wie bowiem, czy ponownie się spotkają? Ciekawy osobnik. Nawet jeśli jest chory psychicznie to może być użyteczny, a Imperius Swoich zawsze dobrze traktuje. Czy ta persona będzie jednym z nich? Kiedyś się o tym przekonają.

W końcu przestał o tej sprawie myśleć i się ogarnął. Tym razem słuchał tej Rity pyty. Aż zawarczała. Jest jakimś psem? Myślał, że to małpa. Cholera tam wie tych saiyan. Oho. Chciała się dogadać. Ciekawe co walnie głupiego. Jednak zwrot kasy? Co jak co, ale to było przyznanie się do długu. I jeśli nie zrobi tego w ciągu miesiąca to niech odda ją sztyletom. Nie wiedział kim Oni są, ale nazwa wskazuje na zabójców. Dziadek i zabójcy? Coś mu to nie pykało. Skazanie za dług? Przyznała się! A jednak! Sprzeda tego niewolnika? Ma sens, ale nie wierzył jej w to. Wypuścić go, a Ona wypuści dziewczynę. Cóż warte zastanowienia, ale jeszcze się nie zgadzał. Dopóki lolitka nie dobiegła na miejsce i jej własnoręcznie nie uratowała. Nie ufał tej babce. Co to, to nie. Też go oszuka pewnie jak dziadka. Mimo wszystko będzie starał się dalej z Nią gadać. Gad i tak był w zupełnie osobnym wymiarze jeszcze chwilę, więc nigdzie się tak szybko nie ruszy. Ale warto gadać dla niepoznaki. Tym bardziej gdyby lolitka się zgubiła. Najwyżej w ostateczności się z Nią dogada jeśli musi niestety. Zaczął w takim razie z Nią gadać na ten temat.

- Nie tak szybko. Po pierwsze jeszcze gad jest niedysponowany. W innym wymiarze jeśli mnie rozumiesz. Niedługo go oddam. Dlatego musisz trochę poczekać.
Specjalnie czekał chwilkę, by dawać lolicie coraz to więcej czasu.
- Po drugie. Widzę, że jednak przyznałaś się do długu. Czyli jednak nie kłamał? To jak w końcu jest. Ciekawi mnie to.
Dał jej czas do namysłu. Kto wie może dowie się czegoś nowego? Dziadkowi też nie ufał do końca. Kto tych ludzi tam wie.
- Po trzecie. Skąd mam wiedzieć, że mogę Ci zaufać? Mi nie musisz skoro Ci gada oddam. Ale co ze mną? Wątpię, by Semaforowi to odpowiadało. Pewnie mi nic za to nie da. Zostanę z niczym po takich staraniach.
Dodał to bardziej zdenerwowanym głosem, że więcej na tym wszystkim straci niż zyska, ale dalej nie wyglądało to tak jakby nie chciał się z Nią dogadać.
- Po czwarte. Wciąż sądzę, że najlepiej, by było jakbyś poszła razem ze mną i gadem na złomowisko. Tam się dogadacie razem, ja dostane nagrodę, a mój kompan informację. Sądzę, że to jest akurat najbardziej uczciwa oferta nie sądzisz? Chyba, że boisz się tego dziadka, albo że Ci coś zrobimy na złomowisku.
Co jak co, ale sądził, że ten wybór byłby najkorzystniejszy dla obu stron. Kto wie może tym sposobem się dogadają? Gdyby jeszcze młoda damulka dała radę, to byliby w stanie ją przekonać do tej możliwości. W końcu nie miałaby niczego wtedy prawda? Byłaby na jego łasce. A w Swoim miłosierdziu, nawet bez jej karty przetargowej byłby skory się z Nią dogadać!
- Po piąte. I ostatnie! Tak jak obiecałem. Słowa dotrzymuję! To Twoja jaszczurka!

Ponownie na środku jego klatki piersiowej zaczęła się pojawiać dziwna dziura razem z zakrzywianiem czasoprzestrzeni. Tym razem była całkowicie biała! Aż dziwne jak na kogoś takiego jak On, ale w kosmosie podobno hipotetyczne białe dziury były przeciwieństwem czarnych i wyrzucały to co wchłaniały właśnie czarne. Tak samo było i teraz. Najpierw była malutka i rosła i rosła, aż była całkiem spora, a czasoprzestrzeń w pobliżu ulegała zakrzywieniu. Ba wydawało się tak jakby reszta została wręcz odsuwana stamtąd gdzie stali, lampa się ruszała, a woda falowała. W końcu ciało gadziny zostało wyrzucone poprzez zakrzywienie przestrzeni i pojawiło się pod nogami Imperiusa. Sama dziura zaczęła się kurczyć i kurczyć, aż ponownie zniknęła tak jakby nigdy jej nie było.

Jego ostry ogon od razu zjawił się przy gardle jaszczurki, tak samo jak u Rity która nóż trzymała przy gardle Walhalli.
- Teraz jest sprawiedliwie prawda? Tak jak powiedziałem. Nic mu nie jest. Chociaż cuchnie niesamowicie. Na Twoim miejscu po tym wszystkim bym go umył. Chyba, że Tobie to nie przeszkadza w co wątpię. Mimo wszystko jesteś kobietą. Na pewno nie spodoba Ci się taki zapach.
Mówiąc to wolną dłonią zatykał nos. Faktycznie jaszczur trochę jechał, ale to dlatego, że kąpał się w ściekach niczym rasowy ściekowy krokodyl o których kiedyś czytał. Nagle mu jednakże coś się przypomniało.
- Mam jedno pytanie do Walhalli pozwolisz? Droga Walhallo. Czemu nie zamieniłaś się w Oozaru? Nie potrafisz? Tyle czytałem o tej Waszej przemianie. Nie było gdzie? Wolałaś ryzykować śmiercią, aniżeli zniszczeniem części miasta? Ba. Jakby to ogarnąć to by niewiele zostało zniszczone. I tak jesteśmy w jakimś ciemnym zakamarku tego miasta. Tu nie ma co niszczyć. Warto było tak ryzykować?
W sumie to go ciekawiło czemu tak nie zrobiła. Tak samo Rita. I jego kompan. Wciąż miał tę przemianę. Może walić wszystko i wszystkich i się w małpiatkę zamienić prawda? Tak czy inaczej trzymał krtań jaszczurki pod Swoim ostro zakończonym ogonem zupełnie jak to robiła Rita. Wciąż czekał na lolitę. Jeśli uwolnią Walhalle to i tak jest gotowy się z Nią dogadać. Tylko na lepszych warunkach.
- Więc jak będzie? Pasuje Ci to byśmy poszli razem na złomowisko do dziadka i z nim byś to obgadała, a Ja i Mój towarzysz byśmy dostali to co chcemy i na co zasłużyliśmy? Sądzę, że to najuczciwsza oferta dla obu stron.
Co ciekawe. To była całkowita prawda! Faktycznie tak uważał! Ba! Naprawdę chciał się dogadać! Tylko na własnych warunkach. Dlatego zależy mu na ocaleniu Walhalli. Wtedy Rita nie ma innego wyboru jak się z nim dogadać na jego warunkach? Nawet jak się jej nie uda to wtedy trudno coś wymyśli. Ale jeśli zabije kobietę to popełni ogromny błąd. Wtedy od razu ścina gada o głowę! Nie będzie ryzykował. Na dodatek patrzył na jego wybudzenie i trzymał go tak, jak Rita trzymała saiyankę. Czyli tak by było sprawiedliwie oraz by przeciwnik, ani się nie wyrwał, ani nie uciekł, lub też go nie zaatakował. Tego wolni uniknąć. Jak będzie coś kombinował to też skraca go o głowę. Nie ma zamiaru ryzykować śmiercią.

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Lis 04, 2018 11:10 am
Cóż... chyba jego zagranie zrobiło swoje. Rita jakby nagle odzyskała język do negocjacji. Śmieszek jedynie spojrzał na lolitę idącą tam gdzie ma iść. -[Poradzi sobie] pomyślał po czym skupił się na tym co gadają. Sztylety hee? -Sztylety, cóż za przypadek... Mruknął, ale diabełek obok mógłby go jeszcze usłyszeć. Posłuchajmy dalej, w dużym skrócie: Rita nie ma kasy ale odda Staruchowi... Kiedy już skończyła dialog Ren ponownie mruknął.-Jak ona dobrowolnie spłaci starucha dotrzymując umowy... To ja jestem Świętobliwa dziewica- Jego towarzysz znowu otworzył gębę... eehhh to trochę potrwa. Ten to się lubił rozgadać. Ale nic na to nie poradzi, oczywiście mógłby mu właśnie teraz uciąć ten denerwujący jęzor i sprawić że zamilknie na wieki, Ale oczywiście jeszcze mu tak nie podpadł. Tymczasem masked man zwrócił jaszczura z powrotem. No cóż.... w takim stanie nie grzeszył majestatem. Joker by porównał jego postać tak: Brzydki jak stare gówno po zimie. Ale nie każdy jest śliczny, i dobrze. Kiedy już wszyscy wymienili swoje kwestie ten niewidoczny kołowrót tur stanął na podobiźnie Jokera. Wydobył z siebie głos -Widzisz Droga Rito jest pewien problemik. Otóż w moich stronach jest takie powiedzenie. Kto raz dopuścił się kradzieży lub oszustwa, pewnego dnia znowu to zrobi. Więc tak jak widzisz... Nie jesteś zbyt wiarygodna. Mówisz że spłacisz dług jak będziesz mieć pieniądze. Jakoś ci nie wierzę, Spierdolisz z planety przy pierwszej dostępnej okazji. Tak więc jak widzisz mamy jedną opcję: Pójdziesz z nami w pokoju do starego dziada. Widzisz, tak jak i ty, my też mamy dość tego gówna. Nie ma co kozaczyć - Stwierdził i zamilkł, eeeeehhhh niech w końcu się podda i akcja zakończy się w pokoju. Nie dość że szukał widma to jeszcze takie akcje musi odwalać. No nic, zrobi się to co trzeba.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Lis 05, 2018 1:59 pm
-  Ehh… - westchnęła Rita. – Dobra, to podejdźcie tutaj. Wymieńmy się zakładnikami i chodźmy do głupiego dziada. – burknęła niezadowolona. – Którędy idziemy? Tak, jak przyszliście czy innym wyjściem?

- Zaskoczyła mnie. – wydusiła z siebie Walhala.

Lola nie ujawniła się z ukrycia.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Lis 05, 2018 4:43 pm
Imperius zastanawiał się co dalej robić. Lolitki nie widział, i nie był pewien. Coś tam jego kompan mruknął pod nosem, ale tego nie usłyszał. Zagadała go babka. No nic. Pewnie to coś mało ważnego i tak. Co ciekawe jeśli Rita spłaci dziadka to oznacza to, że chłopak jest dziewicą. Gdy tak się na niego spojrzał to w sumie mu był skłonny w to uwierzyć, że jest. Oprócz tego mówił coś do dłużniczki na temat tego, że jak się raz ukradło to można to zrobić podobnie i inne tego typu farmazony. Po części się z nim zgadzał, ale nie do końca. Zależy od osoby. Zgadzał się za to w tym, ze nie jest zbyt wiarygodna. W ogóle takim osobom jak ona nie ufał. Po za tym miał rację. Przy pierwszej okazji ucieknie. Dlatego nie zamierzał dawać jej tej okazji, aż nie dotrą na miejsce i do tego osobnika. Co ciekawe zgodziła się. Tego to się nie spodziewał. Ale w sumie ma to sens. Była na straconej pozycji. Mogła kozaczyć jak to ujął śmieszek i stracić sporo kasy, albo pójść na kompromis. Wybrała to drugie. Nie do końca. Była niezadowolona. Nihilius tylko się uśmiechnął na to.
- Nie tak szybko. Ja nie ufam Tobie. Ty nie ufasz mi. Mam lepszy pomysł. Ty będziesz trzymała naszego zakładnika, a ja Twojego, aż nie dotrzemy do dziadka. Wtedy to reszta mnie nie obchodzi o ile dostanę Swoją nagrodę. Jeśli się nie zgadzasz to powiedz to teraz dopóki jeszcze się nie ruszyłem. W przeciwnym razie idę z Twoją gadziną w Twoją stronę.
Dopiero gdy ta wyraziła zgodę postanowił krzyknąć.
- Zmiana planów! Poszliśmy na kompromis!
Miał nadzieję, że lolitka go usłyszała. Nie chciał, by doszło do czegoś głupiego. Oczywiście zrobił to tylko wtedy, gdy dostał potwierdzenie, że się zgadza na jego warunki. Przez ten krzyk jego więzień powinien również się obudzić.
- Żadnych sztuczek, jesteś Moim zakładnikiem. Gdy dotrzemy do pewnej osoby to zostaniesz uwolniony.
To powiedział do więźnia, gdy ten się zbudził. O ile się zbudził. Powoli szedł razem z nim do Rity, ale był uważny. Jak ta będzie próbowała coś podejrzanego to od razu skraca gada o głowę.
- Możemy iść Twoim wyjściem. To zależy czy jest bliżej złomowiska. Tylko niczego nie kombinuj.
Tym samym zakończył to co miał do powiedzenia i szedł uważnie za Ritą. Jeśli gadzina będzie się chciała wyrwać to też się go pozbywa. Nie chce ryzykować. Dlatego nie przestaje być czujnym, aż do samego końca. Miał nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Nie zależało mu ani na byciu wrogiem saiyanki, ani tego dziwnego stworzenia, ale jeśli będzie trzeba to jego ogon się pozbędzie chociaż jednego zagrożenia. Jeśli oboje nie będą niczego kombinować to się dogadają.

OOC:

{NAMEK} - [MIASTO I PORT KOSMICZNY] - (MIASTO PORTOWE) - KNAJPA PIRATE'S COVE -> {NAMEK} - [POZOSTAŁE MIEJSCA NA NAMEK] - SKUP ZŁOMU


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pią Lis 09, 2018 5:23 pm, w całości zmieniany 4 razy

______________________


avatar
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Lis 06, 2018 4:44 am
– Ugh... – jęknął Ja, gdy wraz z Rexem odzyskiwali przytomność. A nie było to miłe przebudzenie, ponieważ nim otworzył oczy, jego nozdrza zaatakował nowy bukiet aromatów, z czego żadne wyczuwalny nie należał do najprzyjemniejszych w żadnym wypadku. Dopiero później udało mu się rozchylić powieki, choć i tak czuł się tak, jakby wszytko co widział, docierało do niego z jakimś opóźnieniem i znacznie gwałtowniej niż powinno.
Kiedy w końcu świat przestał wirować przy każdym ruchu oczami, udało mu się dobrze rozejrzeć, choć to, co widział, nijak mu się nie podobało. Zarówno kanał, całe to zbiegowisko mniej lub bardziej obcych wokół, jak i ten rogaty gość przytrzymujący go do podłoża.
– Hym... Niezły kanał... – mruknął, gdy jego spojrzenie zatrzymało się na zakończeniu ogona przyłożonego go gardła. – Nie wiedziałem, że... – chciał jeszcze dodać, lecz w tym momencie Rex wszedł mu w słowo.
"Ty już się lepiej nie odzywaj. Walka skończona, więc koniec zabawy. Została ci jeszcze jedna okazja."
Ale...
"Bez żadnego "ale" mi tu. Powinniśmy się cieszyć, że żyjemy. I nawet nie próbuj kończyć tego, co chciałeś powiedzieć. Jeśli teraz nie mamy noża na gardle, to nie wiem, czego ci trzeba, byś to zauważył. Tak więc siedź cicho i wracaj na miejsce."
Cisza, jaka zapadła później, zapadła zaskoczyła go. Spodziewał się, że Ja jak zawsze będzie się stawiał lub chociaż próbować się jakoś odgryźć. Jednak zamiast tego usłyszał jedynie:
Dobra... Chwila...
– To chociaż daj wstać... – rzucił jeszcze Ja do przytrzymującego go mężczyzny, po czym obecność w głowie Rexa wycofała się, ustępując mu miejsca.
Gdy miał już pewność, że ciało zaczyna reagować na jego polecenia, zaczął wolno podnosić się na nogi. I nie tylko z powodu polecenia zamaskowanego. W większym stopniu było to skutkiem tego, że praktycznie nie miał siły na żaden większy wysiłek fizyczny. Członki ciążyły mu jakby zastąpione je kamieniami, a w kilku miejscach miał wrażenie, jakby ktoś po nim skakał lub przynajmniej kopnął parokrotnie, choć niczego takiego nie pamiętał z walki. Niestety ostrze spoczywające na jego szyi nie ułatwiało mu pionizowania się.
Stanąwszy wreszcie na w miarę prostych nogach, dostrzegł jak Rita, trzyma w podobnej sytuacji dziewczynę, którą wcześniej widział w barze w towarzystwie tam tego szczerzącego się saiyanina. Jednak w zaistniałęj sytuacji wolał tego w żaden sposób nie komentować. W przeciwieństwie do innych.
Niezły cyrk musieliśmy przegapić.
"Nie chcę o tym myśleć" – odparł Rex, próbując choć trochę odsunąć szyję od zakończenia ogona Bezimiennego.
A w ogóle co to jest, bo chyba nie ogon? Przecież tego się nie da nawet nazwać ogonem.
"Nie myśl nawet, że go o to zapytam" – rzucił niezadowolony, ruszajać przed siebie.
avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Lis 06, 2018 7:07 pm
No proszę... Nasza droga Pyta, wcześniej tak odważna i pyskata, nagle stała się mniej śmiała i języcznie aktywna. I dobrze, ale oczywiście Chłopaki nie byli tacy głupi. Wymiana zakładników tu i teraz? chyba za dużo przyćpała  tego wywaru z ziemnioków. Zaraz by spierdoliła bez płacenia, dlatego kiedy zamaskowany ogoniasty wypowiedział co trza Joker spokojnie kiwnął głową. Tymczasem jaszczur którego imienia nie znał obudził się. Wygadany paź dziadka złomka trzeźwo spacyfikował jego zapędy ostrzem przy gardle. Nic nikomu się już nie stanie, jeśli wszyscy będą kooperować. Dlatego lepiej dla niego jak jego Pańcia nie spróbuję jakichś jakże niecnych sztuczek. Kiedy Lolitka wróciła wskazał jej aby ustawiła się obok niego. Na wszelki wypadek ustawi się pomiędzy swoim sojusznikiem od gatki a Pytą podczas wspólnej podróży. Niech już wszystko pójdzie gładko, bez przesady. Dobrze jest się Ponapierdalać, ale czasem rozmowa wystarczy.  Jak to się mówi? gatka jest srebrem a wpierdol złotem? nie zaraz... masturbacja srebrem a sex złotem?... aaa rozmowa jest srebrem a złotem milczenie. Także jak wszyscy bez zbędnego blablablabal gadania pójdą do złoma i wymienią się tym co trza, będzie zajebiście. Nie można ciągle działać w 1 temacie. Obicie typa za hajs, czasem fajnie, a czasem lepiej zająć się bardziej pokojową robótką. Co jak co, ale pracę trzeba szanować.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Lis 08, 2018 7:22 pm

______________________


avatar
Maou
Liczba postów : 9
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
700/750  (700/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Lis 19, 2018 7:28 pm
Chłopak po otrzymaniu informacji gdzie ma się dokładnie udać, biegł ile sił w nogach w kierunku Knajpy Pirate's Cove. Chciał dostać się tam jak najszybciej nie marnując czasu na nic głupiego. Po drodze zatrzymał się jedynie, aby popatrzeć na witrynę sklepową. Następnie patrzył jak pewien jegomość maluje farbą elewację budynku.
Czas leciał strasznie szybko, gdy usiadł i rozmawiał sobie o życiu z jakimś randomowym Żulem o imieniu Mitek. Zatrzymał się jeszcze tylko na każdym skrzyżowaniu patrząc na przechodzących ludzi, aby poznać ich nawyki.
3 osoby dłubały w nosie, 5 dzieci chodząc po kostce brukowej starały się nie nadepnąć na linię, jakby zależało od tego ich życie. 8 kobiet pośpiesznie wędrowało z torbami po zakupach, jeden gość patrzył się w cycki każdej napotkanej kobiety(Tak. To był Maou-Sama).
Takim oto sposobem trafił pod budynek Knajpy. Pamiętając słowa żony Mietka "Straciliśmy mnóstwo czasu na twoje igraszki" wypowiedziane na Targu Niewolników. Prawdopodobnie teraz, mogłaby powiedzieć, ze w porównaniu z podróżą była to dziecięca zabawa. Jak to każdy mówił Maou już niezliczoną ilość razy "czas dorosnąć", lecz tak naprawdę nigdy tego nie usłyszał, bo całe jego skupienie wędrowało na zabawę swoimi zabawkami.
Każdy powiedziałby zdecydowanie, że jest idiotą. A jego zachowanie jest po prostu absurdalne i głupie…
No i nie pomyliłby się za wiele…
Ale…
Nie no, nawet nie mogę znaleźć argumentu który by to zaprzeczył!
Dobra MAM!
Tak naprawdę to był jego bardzo skomplikowany plan, aby przedłużać swoją podróż. Tylko po to, aby nie nudzić się oczekiwaniem na koniec pracy Barmana. Jego wyczucie czasu było niemal idealnie, bo Knajpa miała za chwilę zostać zamknięta.
Maou zwrócił się w tym momencie w kierunku żony Zenka.
- Mam nadzieję, że jesteś baaaaaaardo wkurzona…
Jego uśmiech rozkwitał w jej kierunku. Pokazując na wejście do Baru.
- Zaraz powinien wyjść Barman, możesz dokładnie go przesłuchać i dowiedzieć się w którą stronę poszedł Nihilius! Jak również pomachać mu przed twarzą tym swoim scyzorykiem… yyy… Mieczem którym mi groziłaś. Ja w tym czasie sobie posiedzę i chyba kupię sobie popcorn.
Sponsored content

Re: Knajpa Pirate's Cove

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito