Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1195
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Knajpa Pirate's Cove

on Sob Kwi 07, 2018 7:06 pm
First topic message reminder :

Śmierdząca, brudna speluna znajdująca się w ciemnym zakamarku miasta portowego. Miejsce aż cuchnie od wódki, piwa i innych tanich alkoholi. Jedzenie zaskakująco jest całkiem dobre w przyzwoitej cenie. Zbierają się tu najdziwniejsze i najbardziej podejrzane osobistości, które chcą wypić coś taniego, lub szukają dyskretności. W tym miejscu można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy, a jak masz trochę gotówki, to nawet jeszcze więcej. Miejsce prowadzi ziemianin, udający pirata z tamtejszych stron rzucający piracką gwarą, co nie tylko wychodzi mu to rewelacyjnie dobrze, ale też przyciąga klientelę.

______________________



Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 02, 2018 1:01 pm
Krwistooki specjalnie gadał na tyle cicho, bo był pewny, że skoro wypowiedział imię Rity, to ta prędzej czy później, albo będzie się starała dowiedzieć o co chodzi, albo kogoś wyśle za nią. Wątpił, by ktoś inny również się starał tak robić, dlatego też był czujny i wypatrywał wszelkich prób podsłuchiwania ich rozmowy. Oczywiście, by ich podsłuchać będą musieli podejść bardzo blisko ich stolika, a tylko ślepy nie zauważy osoby która się ruszyła. Przy okazji starał się zobaczyć czy ktoś zachowywał się podejrzanie. Wiadomo, że był tutaj same podejrzane osobniki, ale jeśli ktoś starał się robić tak, by go nie było widać, nagle będzie chciał wyjść, czy też będzie starał się robić coś innego to Nihilius to zobaczy, a wtedy będzie ciekawie. Na dodatek osoba mu nieznana zapytała o ich dług na co w sumie demon od razu odpowiedział.
- Dług wynosi pięćset trzydzieści smoczego oddechu na dwie osoby.
Jego dalsze rozmyślania na ten temat przerwał Ters który gadał najpierw, czy chodzi o tego starego, a następnie, że będzie musiał trochę poczekać. Imperiusowi nie podobał się ton tego gościa. Spojrzał na niego i widząc rozwalony nos lekko się uśmiechnął.
- Nikogo to nie obchodzi Ters. Widzę, że ktoś nieźle Cie urządził, ale nic a nic Ciebie to nie nauczyło. Może powinienem to poprawić?
Dodał wrednie, lecz gdy usłyszał słowa dziewczyny to złagodniał i pogładził się po bródce. Mimo wszystko ta starała się dogadać. Jej kumpel miał farta.
- Przynajmniej Twoja towarzyszka jest inteligentna. Miło jest rozmawiać z piękną kobietą która na dodatek potrafi myśleć. Jak się z Wami potem spotkam? Czy sami zamierzacie udać się do dziadka? Jeśli to drugie to pamiętajcie, by o mnie wspomnieć.
Pochwalił ją używając tak zwanego kija i marchewki na ich grupce. Tym bardziej, gdy wskazała na osobę z nimi siedzącą. On był ich zleceniodawcą?
- Czy to prawda?
Zapytał się nieznanego mu jeszcze osobnika z którym ledwo co zamienił parę słów i czekał na potwierdzenie.
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Wrz 05, 2018 4:55 am
Rex dalej niby zajmując się zawartością swojej szklanki, wysłuchał polecenia Rity. Miała jednak pewne wątpliwości co do jej polecenia.
Z tego, co zdążył się zorientować to w barze może i było sporo najróżniejszych osób, lecz jak na jego gust żadna z nich nie rzucała się tak w oczy, jak on. W takiej sytuacji podchodzenie do tamtego stolika. Mógłby zwrócić na siebie zbyt dużą uwagę zakapturzonego. A przecież jego właścicielka chciała zostać niewykryta.
Nie to, żeby coś, ale czy przypadkiem nie mieliśmy nie mieć nic do gadania i robić co nam karze?
"Tak miało być, lecz to, co karze nam zrobić, niesie ze sobą zbyt wiele ryzyka." – stwierdził, spoglądając na jasnowłosą saiyankę znad krawędzi szklanki. Następnie odstawiwszy ją, dodał. "Nie uważasz?"
Pytasz się, jakbyś zapomniał, jakie mam podejście do ryzyka. Rób, jak chcesz. I tak dwie walki należą do mnie.
– Wiem, że miałem bez gadania wykonywać polecenia, ale uważam, że to nie najlepszy pomysł. Możliwe nawet, że najgorszy – powiedział szeptem, ledwie poruszając pyskiem. – Za bardzo rzucam się w oczy na coś takiego. Ten z rogami mógłby zwrócić na ciebie uwagę, przyglądając się, jak tu wracam. Nie lepiej byłoby poczekać, aż wyjdzie i śledzić go dowiedzieć się więcej? Ewentualnie mogę go jeszcze gdzieś na zewnątrz spróbować przydusić i zmusić do gadania, czego od ciebie chciał.
Wziął jednak podłożone przez nią pudełko z papierosami i otworzył, zerkając do środka jednocześnie. Jeśli mimo wszytko dalej będzie mu kazała podsłuchać, podchodząc pod byle pretekstem, będzie to wyglądać bardziej naturalnie. Jednocześnie czekał na ewentualną reprymendę na sprzeciwianie się jej poleceniom.
avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Wrz 05, 2018 5:27 pm
Heee... Ciekawie się dzieje nie powiem. Joker siedział spokojnie i nie ingerując słuchał, kiedy Posłaniec wspomniał o ranach Tersa Joker rzucił spokojnie -Zawsze możesz poprosić kogoś kto zadał mu poprzednią lekcję.- Nasz kapturek nawet nie zdawał sobie sprawy że za tym stał on. Zaraz zrobiło się jeszcze ciekawej, Jaskinia mitycznej rozkoszy powiedziała że on jest ich zleceniodawcą a to dobre. Ale miał już pomysł jak to odegrać. Spokojnym i cichym tonem przemówił.-Mówiłem,ręka rękę myję, znacie takie powiedzenie? ja pomogę wam, a wy mnie. W końcu nie zostawia się swoich... powiedzmy. Stwierdził po czym spokojnie rozparł się na krześle w geście swobody i ,,wyluzowania'' i kontynuował, znowu cicho.-Powiedzmy że spłacę większość waszego długu. Wy będziecie mieli czas na zdobycie reszty kwoty w ramach zadośćuczynienia bliźniemu i moich poniesionych strat. Co do ciebie poborco, powiedzmy że pomogę ci wykonać zlecenie, odwdzięczysz się podziałem pieniędzy oraz skontaktujesz mnie z Staruszkiem. To jak? rozchodzimy się w partnerskiej przyjaźni?. Zakończył i wtedy jego postawa jakby się zmieniła. Uśmiech stał się o wiele bardziej zimny i nieczuły, postawa także. Pod tymi słowami kryła się groźba... Partnerska przyjaźń, raczej nietrudno by to było odcyfrować ale przetłumaczę dla was czytelnicy, Jokerowi chodził o  to że jak spróbują go oszukać to kwiatki u spodu już czekają na wąchających. Osoby siedzące przy tym stoliku właśnie powinny sobie zdać sprawę na kogo patrzą. Zimnego psychopatę który nie ma klepek w głowie. Takim przed którym powinno się uciekać chwili kiedy tylko się go zobaczy. Oczywiście Joker ich nie skrzywdzi, na razie, przynajmniej dopóki go nie zaatakują ani nie utrudnią mu roboty.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 3:12 pm
- Weź się, facet, odpierdol! – warknął Ters, wstając z miejsca, gotowy do bicia. Tego dnia już raz dostał fangę od Jokera. To wystarczyło, by przelała się czara goryczy.
- Ters, zamknij się. Nie pomagasz! – odpyskneła dziewczyna, uderzając go ostrzegawczo w ramię.

Po wysłuchaniu propozycji Jokera, rozpromieniła się i nabrała znów energii do działania. Już, teraz!

- Wchodzimy w to. A Pan? – zapytała, patrząc pytająco na Nihiliusa.

Rita patrzyła na Rexa z przymrużonymi oczami. Widać było, że mu nie ufa i raczej wolałaby, żeby robił, co mu każe. Dopiero na słowa o przyduszaniu, jej twarz rozświetliła się.

- No dobra… - zaczęła. – Jeśli się okaże, że twój plan jest lepszy, to może będziesz mógł czasem coś zaproponować. To czekamy i potem go śledzimy. I potem go CAP! – złapała Rexa za ramię i ścisnęła. – Potem go w róg i przyduszamy i niech rozwiąże język.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 7:30 pm
Krwistooki uśmiechnął się wrednie na słowa, Tersa, gdy ten wstał będąc gotowym do walki. Nawet się nie ruszył z miejsca. W końcu musiał pokazać, że się go nie boi co z resztą było prawdziwe. Na dodatek czuł w sobie coś dziwnego. Jakby był silniejszy. I jakby jego aura była inna. Mroczniejsza. Straszniejsza. I czuł, ze może ją używać do swoich celów. Na razie tego nie robił. Przyda mu się to na kiedy indziej. Nie zastanawiał się też nad tym specjalnie skąd się to wzięło. Na słowa saiyana nie odpowiadał po uśmiechu, tym bardziej, że jego towarzyszka go ogarnęła. Gdy usłyszał za to nieznanego mu osobnika to spojrzał się w jego kierunku, ale nic nie odpowiadał. Mimo wszystko domyślił się, ze tak mogłoby być. Albo ktoś zrobił to niedawno bo wyglądało to na świeże uderzenie. Skoro dostał potwierdzenie to był pewien, a to oznaczało, że dobrze odczuwał zagrożenie od młodego. Czemu to zrobił i czemu teraz sobie spokojnie siedzieli? Tego nie wiedział, i w sumie go to mało obchodziło. Spokojnie słuchał tego co ma do powiedzenia.

Na początku było spoko i uznał, że chłopak wie jak rozmawiać i się dogadywać, ale im dłużej go słuchał, tym bardziej zaczynał w to wątpić, że tak było. Tym bardziej jego uśmiech i groźba. Działało mu to lekko na nerwy. Pewnie myślał, że go łatwo przestraszy. Jeśli tak to się mylił. I to bardzo. Krwistooki od razu postanowił najpierw poprawić młodzieńca za nim przejdzie do rzeczy.
- Windykatorze jeśli już. Nie poborco. Przyszedłem tutaj po dług, nie podatek.
Po poprawieniu rozmówcy odwdzięczyłby mu się tym samym uśmiechem, gdyby nie maska i te sprawy, ale i tak patrzył się mu w oczu. Sam chłopak zapewne widział, że oczy tego mrocznego kolesia nie miały w sobie białek i były całkowicie czarne, a jego oczy krwawe z pionowymi źrenicami. Starał się go zastraszyć i popsuć mu szyki. Nie groził mu ani nic. Po prostu robił to jako dodatek mając nadzieję, że to zadziała.
- Ciekawa propozycja. Ale o podziale pieniędzy nie będę rozmawiał z prostego powodu. To nie moje pieniądze. Co do spotkania z dziadkiem, jasne, ale pod jednym warunkiem. Pomożesz mi znaleźć osobę o imieniu Rita. Co prawda mam nadzieję, że da się to załatwić po dobroci. W końcu spłata długu to nie wszystko, tym bardziej, że ich dług nie jest taki duży.
Tutaj poczekał chwile i dał mu przegryźć te informacje, by następnie po chwili kontynuować.
- Spotkanie z dziadkiem pomogłoby Ci jestem tego pewien. Podobno ma swoje kontakty co widać też po osobach które mu wisiały dług.
Dodał przynętę która może go zainteresuje, tym bardziej, że sam powiedział o Semaforze, a to oznacza, że czegoś od niego potrzebuje, albo byłby dla niego przydatny.
- Pomóż mi znaleźć Ritę i przekonać ją do spłaty długu, lub z jej ochroniarzami, gdyby nie chciała i trzeba by było zrobić to siłą. W zamian za to proponuje Ci nie tylko spotkanie z nim, ale i dobre słowo, że mi z nią pomogłeś, co powinno Ci pomóc w tym, czego od niego potrzebujesz.
To była jego pełna propozycja i uważał, że jest fair wobec każdej ze stron. Pomoc w zamian za pomoc.
- I jeszcze jedno. Do spotkania dojdzie, gdy będę miał pełny dług. I od Twoich towarzyszy i od niej. Oczywiście nic do nikogo nie mam. Po prostu wykonuje powierzone mi zlecenie.
W tym momencie położył dłoń na sercu i lekko się ukłonił w stronę dziewczyny niczym prawdziwy gentelman. Przynajmniej tak mu się wydawało. Tym bardziej, gdy zapytała go co On na to. Postanowił niezwłocznie odpowiedzieć.
- Skoro piękna dama o to pyta. Jak najbardziej jestem za. Tym bardziej, że nie jest to duży dług na dwie osoby i jestem skłonny zaufać inteligentnej dziewczynie która w przeciwieństwie do pewnej osoby chce się dogadać, co mnie bardzo cieszy.
OOC:
ał trochę komplementując kobietę. Prawda jest taka, że jakby się nie chciała dogadać to nie byłby wcale taki miły, ale było zupełnie na odwrót co doceniał. Gdyby Rita lub ktoś od niej to widzieli, to by mogli dojść do wniosku, że rozmowa była miła i faktycznie musiał mieć jakieś informacje, inaczej pewnie doszłoby do bitki, a i tym samym starał się zarzucić na tę osobę przynętę. O ile tutaj jest. Najwyżej pójdzie i się rozejrzy udając, że jej nie szuka.

[spoiler="OOC"][blur]ZASTRASZANIE/NIEWOLNICTWO - POZIOM PIERWSZY - JOKER


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pią Wrz 07, 2018 3:19 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 9:41 pm
Poprawi się
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 9:41 pm
The member 'Joker' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 39
avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 9:44 pm
Ta....
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 06, 2018 9:44 pm
The member 'Joker' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :
avatar
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Wrz 10, 2018 5:39 am
– Przy pierwszej nadarzającej się okazji – potwierdził, ciesząc się, że Ricie spodobał się jego pomysł. Następnie zerknął na rękę na swoim ramieniu. Nie do końca wiedziała jak, mógł zinterpretować ten ruch. Pocieszeniem lub ostrzeżeniem raczej nie było. Nagrodą na dobry pomysł też raczej nie. Bo na karę za sprzeciwienie się też to mu nie wyglądało.
Udowadniało mu to jednak jak ograniczona byłą jego własna wiedza o otaczającym go świecie. A już z pewności na temat relacji społecznych. No, ale w końcu takie były uroki hodowania w zamknięciu. Ledwie podstawowe informacje bez większego zagłębiania się w zbędne szczegóły.
Nie był jednak czas na wytykanie błędów wychowawczy innych. Teraz trzeba było czekać, aż zamaskowany wyjdzie na ulice i liczyć na to, że jego propozycja nie spali na panewce.
Czym ty się jeszcze martwisz? –zagadało mu z tyłu głowy. – Zgodziła się? Zgodziła. To najważniejsze. Ja już zajmę się przyduszeniem naszego mrocznego wędrowca. A jak mnie wkurzy to cienko bezie śpiewać.
"To mnie miało uspokoić?" – upewnił się, poprawiając ułożenie ogona, któremu najwyraźniej dłuższe przytrzymywanie w jednym miejscu nie specjalnie pasowało.
Między innymi.
"Cóż... liczą się chęci..."
Chęci i efekt końcowy. Ty miałeś chęć sprzeciwienia się naszej długowłosej właścicielce w trosce o jej bezpieczeństwo, a ja zadbam o efekt końcowy, by twoja koncepcja nie runęła w gruzach i żadnemu z nas się nie dostało. I wszyscy będą szczęśliwi. – podsumował pewnie siebie głos. – No może poza tamtym gościem.
"Obyś miał rację." – stwierdził, zerkając katem oka, czy przypadkiem nic się nie zmieniło w kwestii wychodzenia.
– A tak w ogóle to, co to jest? – zapytał po chwili Rity, odkłądajac paczkę z powrotem na blat i  lekko przechylając szklankę w jej stronę. W końcu nie wiadomo było ile jeszcze czasu nieznajomy, będzie rozmawiał z tamtą trójką. Jakoś trzeba było zabić ten czas.
avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Wrz 11, 2018 4:29 pm
Joke's siedział sobie luźno na krześle i słuchał. Negocjacje handlowe posuwały się naprzód, jego pomysł znalazł wspólną zgodę. No Ters coś tam rzucił dupą ale dostanie znowu  i wróci do budy. Tymczasem wyczuł coś ciekawego. Pan Mhroczny za maską próbował go przestraszyć swoim wrażeniem Nostradamusa. Pomyślał sobie tak -Siara, to żeś mi teraz zaimponował.- w myślach zacytował pewnego osobnika. Kiedy już wszystko było doklepane Joker teatralnie klasnął cicho w dłonie i z miną poważnego głównego negocjatora wyrzekł co następuję. - świetnie, wszyscy się dogadaliśmy, zatem do pracy panie i panowie.- po czym nachylił się do Loli małej pszczółki i wydobył z siebie magiczny głos[w przenośni]-Skarbie, coś nasz balans pracy jest nie fair. Rozejrzysz się po swoich kontaktach po naszym ,,znajomku'' a ja zdobędę nowe źródło informacji.- Zakończył w ten sposób i z powrotem przybrał minę i ton klauna śmiesznego w luj. po tym cicho powiedział do gościa. - to jak, przedstawisz się i zdejmiesz maskę ?- Faktem było że obaj nie znali swoich imion. Tiaaa, miał pomóc w ściągnięciu długu od jakiejś Pyty to znaczy Rity. Ahh te nieśmieszne żarty [Nieprawda są w ch*j śmieszne] Znając los będzie trudniej niż teraz, znając los przeczuwał że ta Py... Rita sama jest tutaj i kombinuję jak to się urobić. W sumie mógłby w każdej chwili wstać i powiedzieć coś w stylu, Rita mam twój hajs, albo Rita, było nam tak dobrze razem... A nuż by to zadziałało. w najgorszym przypadku palnąłby coś, kto chce nagie zdjęcia niejakiej Rity, Sayianki może znacie XD
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 23, 2018 7:43 pm
- Doskonale! – oczy Walhalli rozbłysły. – Jeśli pożyczysz nam 200 SO, to będę mogła dać resztę i spłacić dług. A potem jesteśmy do twojej dyspozycji. – wyciągnęła rękę do Jokera, by ją uścisnąć na znak umowy.
- Yhh… Dobra… - odpowiedziała Lola niechętnie. – Boję się tego typa. – szepnęła Jokerowi do ucha. – Nie róbmy z nim interesów.

- Vegetiańskiej nigdy nie piłeś? – zdziwiła się Rita. – A, no tak, ty jesteś z probówki, zapomniałam. No to tym będziemy się często raczyć na moim statku. Jak już uda nam się ukraść nowy. – łypnęła lekko okiem w stronę rozmawiających na środku knajpy. – Wkurwia mnie ten typiarz. – wyznała, stukając nerwowo paznokciami o blat. – Szepczą i nie wiem, o co chodzi. Najchętniej to bym stąd wyszła… A może… uciekamy? – zapytała, zerkając na Rexa pytająco.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 23, 2018 8:34 pm
Chłopak testował Swoją nową umiejętność którą nagle uzyskał na nieznanym mu z imienia osobniku. Z tego co zdążył zaobserwować to chyba ten młodzieniec zaczął go brać na poważnie, ale może mu się zdawało. Z resztą nieważne. To i tak był tylko test. Musi nauczyć się lepiej kontrolować tę aurę i do tego dodać coś jeszcze, by polepszyć efekt. Chyba, że to było tylko chwilowe, albo mu się wydawało. Musi dobrze rozegrać to wszystko. To co od niego chciał Semafor nie było wcale takie proste. Przy samym stoliku były cztery osoby z którymi na pewno sobie by rady nie dał samemu, a do tego zostaje jeszcze Rita Rokita, czy jak jej tam. Dlatego był rad, że udało mu się pokojowo dogadać z tymi osobnikami. Co prawda siedziała przy stole mała dziewczynka która najwidoczniej nie znała życia. Tak strzelał. Spokojnie czekał na to co ma do powiedzenia i nie wtrącał się w rozmowę pomiędzy nim i Walhallą. Coś jeszcze te dziecko mu szeptało do ucha i wydawało mu się, że patrzyła na niego nieufnie. Nie dziwił się i mu to nie przeszkadzało. Każdy wie, że nie ocenia się książki po okładce. Może ktoś wyglądać niczym anioł, a być demonem. I na odwrót ktoś może wyglądać strasznie, a być bardzo dobrą osobą. Był ciekaw jak się dogadają, ale był skory też się z nimi dogadać. On chce tylko pieniądze na pokrycie długu i tyle. Oni raczej też są skłonni go spłacić i nie mieć problemów jak widać. Gdy w końcu jego rozmówca powiedział o zdjęciu maski i przedstawieniu się to chwilowo się zamyślił. Mimo wszystko po przemyśleniu tego doszedł do wniosku, że jest to złe miejsce na coś takiego.

Ponownie odpowiedział ściszonym głosem mając nadzieję, że Rita straci nerwy i coś zrobi.
- Ten kto pyta o imię powinien się pierwszy przedstawić prawda? Z resztą sądzę, że to nie jest dobre miejsce na coś takiego. Ale po za tym miejscem to co innego.
Zaczął stukać palcami o stół i rozglądał się po miejscu mając nadzieje wreszcie wypatrzeć Ritę. Jak nie to sam będzie musiał ją poszukać.
- Widziałeś może, by weszła tutaj do tej knajpy Złotowłosa Saiyanka o dość... widocznej i wpadającej w oko fryzurze? Mało jest takich osób o tym kolorze włosów wśród tej rasy, więc prawie na pewno się farbowała. Podobno często tutaj przesiaduje. Tak, to właśnie Rita. Im szybciej ją złapiemy i zaniesiemy Semaforowi tym szybciej będziesz mógł zapytać o co tam chcesz, a ja wspomnę, że z Twoja pomocą ją złapaliśmy. Ale najpierw trzeba ją znaleźć. O ile tutaj jest.
Ponownie rozejrzał się po okolicy udając niepewnego i przestraszonego za pomocą mowy ciała, bo maska to doskonale skrywała. Musiał poudawać jeśli chciał by szczur wyszedł z ukrycia. Na koniec dodał ściszonym głosem.
- Sam bym ją poszukał i zapewne zaraz się rozejrzę, ale nie chce by nasz szczurek dał nogę, a wątpię, by się pokazała jakbym ją zawołał. W końcu do tej pory udaje, że jej nie ma, albo faktycznie jej nie ma. Coś w tym stylu. Zostaje również barman.
Wszystkie te rzeczy mówił ciągle cicho, by Rita jeśli tutaj jest wciąż była niepewna. Wolał nie ryzykować.

______________________


avatar
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Wrz 25, 2018 2:59 am
– A no nie piłem. – mruknął do siebie, spoglądając na płyn w szklance i jednym uchem wysłuchując dalszej wypowiedzi właścicielki. Choć nie obyło się bez komentarzy głosów trzecich.
No nie powiem... Fajnie będzie. Już naprawdę nie żałuję, że to właśnie ją spróbowałeś przekonać do kupienia nas. Gwizdnąć statek... Oj koleżanko, oby tylko tak dalej.
"Cieszę się twoim szczęściem."
A ty się nie cieszy?

"Kradzieżą statku? Średnio. Bardziej obchodzi mnie fakt, że jednak nie do końca traktuje mnie jak coś, co nie ma prawa głosu."
I jakby na potwierdzenie jego słów Rita zaproponowała ucieczkę. Nie zarządziła jej, tylko spytała o nią. I nie zamierzał zmarnować tej szansy.
Spojrzał pierw na wejście do lokalu, by następnie wracając wzrokiem do blondwłosej zerknąć przelotnie na nieznajomego.
– Wychodząc, zaryzykujemy, że ten zakapturzony cię rozpozna. W końcu nie wysłano by go, znającego tylko twoje imię. Zostając równie dobrze, może się okazać, że zacznie się dokładniej za tobą rozglądać i w końcu cię zauważy. A nawet jeśli tego nie zrobi i wyjdzie, nie będziemy mieli pewności, że nie zacznie obserwować wyjścia tylko czekając na twoje pojawienie się. – stwierdził, upijając kolejny łyk i krzywiąc się przy tym lekko. Perspektywa częstego picia tego specjału nie nastrajało go optymistycznie. Zachował jednak tę uwagę dla siebie. Miał bowiem ważniejsze sprawy na głowie. A na szczęście coś w tej głowie jednak miał. Nawet jeśli to był tylko narwany głos w okolicach potylicy, to zamierzał z niego skorzystać.
– Nie mam pewności – podsumował po kilkunastu sekundach wewnętrznej rozmowy. – ale najrozsądniejsza chyba faktycznie wydaje się próba wyjścia. Choć raczej nie razem. Może spróbujesz wyjść pierwsza? Jeśli cię zatrzyma lub będzie chciał za tobą wyjść, spróbuję go zatrzymać lub chociaż wyprowadzić go jakoś w pole.
Szkoda, że nie mamy żadnej zabawki pod rękę – stwierdził głos. – Sprzątnęlibyśmy go pierwsi i byłoby z głowy.
"Może następnym razem..."
avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Wrz 26, 2018 9:14 pm
Heee... szło dobrze, wprawdzie Loli była niechętna ale jak zawsze spokojnym i wystarczająco cichym czyli takim głosem aby tylko ona usłyszała, powiedział jej na ucho. -Spokojnie, jeśli zacznie cwaniaczyć raz na zawsze go z tego wyleczę. Ale na razie nie stanowi zagrożenia.- Rzekł i po uścisku dłoni z Wallhalą i odejściu trójki rozparł się na krześle. Kiedy maska zakończył swój długi wywód Joker chwile siedział w ciszy. Cóż za przypadek... pomyślał sobie tak: -]Co ja kurde jestem w jakiejś grze RPG która ,,przypadkowo'' daje mi cel tuż obok mnie? ,,podkreślając'' oszustwo? A to ciekawe...]- Stwierdził w myślach po czym spokojnie i cichutko wydobył głos z skrzywionej w uśmieszku twarzy.- więc przełóżmy bliższą znajomość na później, a co do pytania. Ktoś w tym stylu siedzi przy stoliku niedaleko nas, tak się składa że przyszła przed tobą, niby zbieg okoliczności, ale przeczucie mi mówi że właśnie strasznie zbliżyliśmy się do konkluzji poszukiwań. Uuuuu,Dun-dun-dunnnnnn Na koniec dodał troszkę dramatyzmu. Wtedy teatralnie przesadnie zbliżył się do stołu o który się oparł. -Zagrajmy w otwarte karty, oczywiście mogę się mylić ale załóżmy że mam rację. Nieraz w tym zawodzie bywa tak że my wiemy że oni wiedzą że my wiemy. Więc proponuję bezpośrednio zaryzykować i podejść do baru i zagadać do tej jakże podobnej fryzurowo babki i jej kompana?. Najwyżej nie trafimy, ale coś czuję że mamy szansę wbić się prosto w właściwą drogę. To jak, panie Tajemniczy Ważniak? przyjmujemy mój plan?- Zakończył sarkastycznie i oczekiwał na odpowiedź z udawanym zaangażowaniem. Tak naprawdę jak zawsze jego prawdziwa mina była zimna i  zajebista.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 27, 2018 2:50 pm
Rita wahała się. Zerkała to na Nihiliusa to na Rexa.

- Nie chcę stracić niewolnika już pierwszego dnia… - burknęła z cicha. – Czekamy jeszcze chwilę, jeśli coś zaczną kombinować, to wybijamy kuflem okno i uciekamy.

OoC: Wybaczcie, że tak krótko, ale rozmawiacie i niewiele mam do dodania. Czekam jedną turę na dalszy tok waszej rozmowy.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Wrz 27, 2018 4:02 pm
Krwistooki musiał poważnie się zastanowić, ale tak naprawdę nie miał zbyt dużo czasu na to. Jego umysł przetwarzał wiele myśli na raz tworząc masę planów i zbieg wydarzeń jaki mógłby zaistnieć. Niestety było  tego za dużo, więc nie miał wyboru jak tylko zaryzykować. Na razie czekał co powie nieznany mu z imienia osobnik. Gdy usłyszał to co chciał to nie dawał po Sobie tego poznać nie chcąc spłoszyć Swojej ofiary. Spokojnie wysłuchał tego co miał mu do powiedzenia i gdy miał coś powiedzieć to nagle wpadł na genialny plan, więc szybko ściszonym głosem dodał, wciąż stukając palcami o blat stołu.
- Rozumiem. Jeśli Wy, Nam pomożecie to Wam się odwdzięczę. Wielkość mojej wdzięczności będzie zależała od Waszego wsparcia. Z resztą będziecie wiedzieć niedługo o co chodzi, więc bądźcie w gotowości o ile się zgadzacie.
Starał się ich przekonać dobrymi słówkami, a także obietnicą przekupstwa. Ba jest w stanie nawet dołożyć się im do długu o ile mu pomogą i będą użyteczni. Nagle jednakże stało się coś nie oczekiwanego dla nich chyba, że są w miarę inteligentni i ogarną o co chodzi.
- Co Wam znowu nie odpowiada?
Udał oburzenie i lekkie zdenerwowanie, pokazując tym samym innym, że jest coś w czym się nie zgadzają. Tym bardziej, że udawał że rozgląda się nerwowo po całej sali jakby szukał ucieczki, ale kątem oka dojrzał jak blondynka spoglądała raz na niego i raz na przerośniętą jaszczurkę. Potem zrobił to ponownie i jego wzrok spadł na babkę która wyglądała podobnie i siedziała sama. Imperius chciał tym pokazać, o ile był obserwowany, że się pomylił i myślał, że Ritą jest ktoś inny. On sam tym samym wiedział, że to była ta osoba której szukał.
- Myślicie, że możecie Mi grozić!?
Prychnął i wyglądało to dla reszty tak jakby udawał, że się nie boi, a tak naprawdę się bał, a Swoje przerażenie starał się ukryć. Na dodatek wciąż udając, nerwowo starając się uspokoić, głównie patrzył się w stronę drzwi i okien szybko odwracając wzrok, by reszta myślała, że stara się udawać, ze nie myśli o ucieczce, a tak naprawdę to był blef!

Tym razem spojrzał się w stronę chłopaka jakby to na nim skupiając cała Swoją uwagę po czym przybliżył się do niego cicho w tym czasie szybko i cicho mówiąc.
- Mam nadzieję, że jesteś dobrym aktorem i sprawisz, że wyląduje z góry, na naszym głównym celu, a w tym czasie będziesz mnie wspierać.
Krótko skwitował mówiąc to bardzo cicho tak by tylko chłopak i reszta to słyszeli, po czym nagle udał gniew i uderzając otwartą dłonią w stół, na tyle mocno by było słychać i na tyle lekko, by go nie zniszczyć i podniesionym głosem wręcz wykrzyczał.
- Jak to się nie zgadzasz!?
W jego głosie można było usłyszeć prawdziwy gniew który nie był, aż tak daleki od prawdy po prostu gniew dotyczył czegoś innego. Całej tej sprawy, więc chociaż tego nie udawał i miał nadzieję, że jego rozmówca jest inteligentny i ogarnie o co mu chodzi.
- Jak śmiesz mi się przeciwstawiać!
Dodał oburzony, po czym lekko go chwycił za ubranie i uniósł tak, że obaj mieli w miarę prosty cel. Nihilius z jego pomocą będzie w stanie dolecieć tam gdzie chce. Kiwnął głową, mając nadzieję, że gość zrozumie co ma zrobić i tym samym mocno go rzuci w ich stronę. Tym samym demon będzie udawał najpierw, że nie kontrolowanie leci w ich stronę. Nagle w pewnym momencie z jego ubioru wyszła para skrzydeł i korzystając z nadanej mocy, machnął nimi i obrócił się tak, że wyglądało to jakby leciał w stronę krokodyla, czy czegokolwiek innego. Udając tym samym, że był największym zagrożeniem i to na nim się skupił. Oczywiście to również był blef którego głównym celem było oszukanie tej dwójki, tak by gadzina nie dała rady jej zasłonić i tylko starała się obronić przed nim zatrzymując go. Gdy był blisko, to starał się odbić nogami od stołu czy czegokolwiek, tak by od razu skierować się w stronę saiyanki, szybko ją pochwycić, i zabrać do Swoich zapewne kompanów, mając nadzieję, że tamten facet korzystał z okazji i również starał się mu pomóc, gdy On sam był jeszcze w locie. Wiedział, że się nie mylił co do Rity i miał nadzieję jak najszybciej ją pochwycić, by nie zwiała i przeszkodzić jej w możliwej walce, a najlepiej jakby dał radę ją znokautować. Jeśli to by nie wypaliło, to po prostu skorzysta ze starego dobrego sposobu na pościg. Mimo wszystko miał nadzieję, że jego genialny plan wypali.

W tym celu korzystając z tego, że miał może lekki czynnik zaskoczenia chyba, że został przejrzany już na samym początku co byłoby dla niego niekorzystne to starał się jednym celnym ciosem posłać saiyanke na deski. Podczas lotu wbił się niczym pocisk z dłonią wyciągnięta przed Siebie w jej brzuch, a przynajmniej tak starał się zrobić. Jeśli by to nie wypaliło to od razu, by odskoczył na deski starając się być w miarę blisko okien czy też drzwi. Nie wiedział tylko co z Walhallą i Tersem, ale miał nadzieję, że jednak ich wspomogą, albo przynajmniej przeszkodzą w możliwej ucieczce. Na koniec jeszcze rzekł do barmana.
- To jest oszustka! Moim zadaniem jest ją pojmać i zabrać do pewnej osoby którą oszukała. Mam nadzieje karczmarzu, że wezwiesz odpowiednie służby które się zajmą tą złodziejką!
Od razu postanowił powiedzieć to co powinni wiedzieć, i dać jakikolwiek powód dla Swojego zachowania. Czy uwierzy czy nie to jego problem. Mimo wszystko zawsze może powiedzieć resztę.
- Chyba, że oszustka jest gotowa oddać to co jest winna. W innym przypadku jestem zmuszony oddać ją odpowiednim służbom.
Czy tak zrobi czy nie to tylko On wiedział. Szczerze wątpił, że pójdzie z nim na jakikolwiek układ, więc pewnie nie miał wyboru jak pokonać tę dwójkę. Mimo wszystko spoglądał też w stronę gadziny. Nie chciał polec zbyt szybko w tym nowym świecie.
- Co z Tobą? Jesteś jej towarzyszem? Kompanem? Kochankiem? Niewolnikiem? Jeśli to ostatnie, to właśnie teraz oferuje Ci możliwość uzyskania wolności.
Zapytał gada bo może uda mu się z nim dogadać, w co też wątpił, ale zawsze warto spróbować. Tak naprawdę On chciał tylko odzyskać dług i tyle! Jak się nie uda to trudno. Połowę misji wykonał lub wykona niedługo, więc najwyżej coś wymyśli innego, albo pójdzie z dziadkiem na inny układ.

OOC:

FAZA OBRONY:
NIHIL

FAZA ATAKU:
CIOS ZWYKŁY: 85 DMG - RITA

TOKENY:
SIŁA: 1 TS
ZRĘCZNOŚĆ: 0 TZ
WYTRZYMAŁOŚĆ: 2 TW
ENERGIA: 1 TE
KI: 1 TKI
1/0/2/1/1

PUNKTY ŻYCIA: 1000 PŻ


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pon Paź 01, 2018 5:14 pm, w całości zmieniany 3 razy

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Wrz 29, 2018 10:25 pm
Joker siedział sobie przy stole i słuchając w mig zrozumiał kwintesencję planu Nihiliusa. Joker mrugnął oczami na znak zgody i czekał. Wtedy się zaczęło, maska z udawaną wściekłością chwycił go za ubrania. Renowi nawet nie trzeba było powtarzać, nie mógł przepuścić takiej okazji,  złapał go za jego łachy i  rzucił go wprost w stronę Rity. Oczywiście wyglądało to jak zwykły przypadek, wtedy chwycił krzesło i z obrotem rzucił je w stronę tamtych. Niby według postronnych celował w zamaskowanego lecz udał że mu się krzesło wyślizgnęło z rąk i poleciało w stronę Jaszczura. Wtedy rzucił się sprintem w stronę demona pozorując kolejny atak. Wreszcie jakaś porządna walka. Joker miał tyle adrenaliny że mógłby zignorować plan i zacząć walczyć z całą trójką. Sayańska krew niby się burzyła. Ale Joker był odmieńcem, zimny Sayianin.  Ale jednak nie był ułomkiem, dobrze było czasem komuś rozpie**olić ryjca. W końcu taka czy siak był sayianem, dobrej okazji do bitki nie należy unikać, a zwłaszcza gdy jest wpisana w zlecenie. Mieli stan 2 vs 2 prawdopodobnie. Jednak było kilka opcji, 1. Niewolnik zbuntuję się przeciwko swojej pańci i będzie 3 na jedną. Albo Joker uzna że kładzie Ch*ja na ,,współpracownika'' i pomoże go ubić. Potem zapyta Rity jak dotrzeć do dziadzia i akcja się rozwinie. Aaaaahhh, jak to dobrze jest być Antybohaterem.

Occ:
Kolorowy tekst w nawiasie to łamiące czwartą ścianę zdanie Jokera. Eeee no to rzuciłem w rexa krzesłem niby przypadkiem, to 100 HP dla niego, chyba bo to zwykły atak


Ostatnio zmieniony przez Joker dnia Pon Paź 01, 2018 4:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 30, 2018 4:36 am
– Dobrze... – zgodził się, kiwając lekko głową. I jak się okazała, nie musieli długo czekać działania ze strony tamtej grupy. Choć blondłowej pewnie nie chodziło o to, by któryś z nich został rzucony w ich stronę.
– Uwaga – rzucił na głos, zrywając się z krzesła i rzucając się, by zatrzymać nadlatującego nieznajomego.
Moja kolej! – zabrzmiało mu w głowie, nim zdążył się wyprostować
"Tylko mi potem nie narzekaj." – odparł, odpinając mentalne pasy, by zwolnić miejsce swemu rozmówcy.
– Zobaczy się – poczuł jeszcze, jak jego usta same się poruszają, po czym został zepchnięty w głąb swego jestestwa.
Teraz pozostało mu już tylko obserwować, jak Ja do reszty przejmuje władze nad ciałem. Widać jednak było, że obaj wiedzieli, co trzeba było zrobić. Staną bowiem pomiędzy saiyanką a nadlatującym, przyjmując na napięte mięśnie grzbietu cios wymierzony w kobietę. Nie zamierzała być jednak dłużnym i uderzył napastnika z łokcia.
Zaraz jednak obrywał w odsłoniętą głowę i bark nadlatującym krzesłem. Wszytko, to dało jasno do zrozumienia, że zasłanianie właścicielki własnym ciałem nie było długotrwały rozwiązanie. Jednak w tym momencie potrzebowali każdej chwili, jeśli faktycznie mieli z Ritą wydostać na zewnątrz. Lub chociaż tyle by zyskać jak najwięcej przewagi.
– Chciałaś uciekać no i się doczekałaś złotowłosa właścicielko – rzucił Ja jak gdyby nigdy nic, spoglądając z lekkim uśmieszkiem na Ritę, po czym zerknął przez ramię, posyłając groźne spojrzenie i ledwie powstrzymując się od gardłowego syknięcia.
– Proszę ewakuować się do najbliższego okna i nie patrzeć za siebie. Będę tuż za tobą – stwierdził jeszcze cicho i odwrócił się do zamaskowanego, który już zaczął wygłaszać swoje przemówienia.
"A przynajmniej przez większość czasu" – dodał jeszcze w myślach, napinając się niczym struna gotów skoczyć w stronę napastników, jak i za saiyanką. Wszytko, zależało od sytuacji i nadarzającej się chwili. Bo co do tego obaj byli zgodni. Wszytko, było zależne od trafienia w odpowiedni moment.
Obyś tylko nie został za długo – zmuszony do podziwiania jak ktoś nim kieruje. Żaden z nich tego nie lubił. Jedyną pociechą było, że przynajmniej obaj mieli w tym momencie wspólny cel.
Drugie ego jednak nie odpowiedziało mu. Zamiast tego krótko podsumował wypowiedzi uskrzydlonego nieznajomego.
– Patrzcie państwo... Stróż prawa się znalazł... – rzucił, ruszając głową tak, że kości karku strzeliły parę razy. To uderzenie krzesłem było boleśniejsze, niż mogłoby się wydawać po zachowaniu hybrydy.
– A co cię to niby obchodzi, co? – odpowiedział pytaniem. – Przynajmniej nie kitram twarzy za jakąś maską. Co? Masz tak szpetną buźkę, że sam nawet nie chcesz patrzeć na własne odbicie?
Jednak w głowie hybrydy doszło do szybkiej wymiana zdań co do ostatniej wypowiedzi przeciwnika odnośnie do bycia niewolnikiem... I w tym momencie nie było to istotne. Ja zdążył już ją polubić i wątpliwe było, by niespodziewanie zmienił zdanie. Tym bardziej że przebywanie z nią mogło mu zapewnić tyle atrakcji. Kradzież statku. Obicie kilku buziek. Tak... Zapewnić mu kilka drobnych przyjemności w życiu i dość łatwo można było mieć jego poparcie.
Rex zaś wolał już być z nią. Nawet jeśli była oszustką, tak jak powiedział tamten. Może i nie działo się teraz najlepiej, lecz w swym życiu zdążył już się przyzwyczaić do walki o przetrwanie. A w dodatku saiyanka traktowała go w miarę dobrze. Z całą pewnością wolał to, co miał teraz w garści, niż trafić w nie wiadomo, w jakie bagno, w którym tylko narzędziem do wykonywania tego, co mu karzą. A ten gość jakoś nie specjalnie mu leżał.
– I choć lubię wyzwania, to jednak takiego traktowania nie toleruję – warknął jeszcze Ja, po czym wyprowadził szybkie uderzenie, posyłając w żołądek zamaskowanego mężczyzny silny podmuch powietrza.


OOC:
Faza obrony:
*Blok na Cios zwykły - Red: 85/2 = 42, Obr: 85/4 = 21 (koszt 1TW)
- 100 Hp

Faza ataku:
*Kiai Go! - Fizyczna(Zwykła) - Obr: 100 (koszt 1TKI) kontrolowany (na Nihilius)

Hp: 850 - 42 - 100 = 708
DMG: 21 + 100 = 121

TS: 1
TZ: 0
TW: 2 - 1 = 1
TE: 1
TKI: 1 + 1 - 1 = 1
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 03, 2018 7:46 pm
Ters i Walhala nie zrozumieli w pierwszej chwili, do czego zmierza Nihilius. Stali osłupiali przy stoim stoliku i zaskoczeni obserwowali, jak Joker najpierw udaje, że nim rzuca, a potem bierze krzesło, które finalnie rozwala się o ciało jaszczura.

- OH! – jęknęła Lola, ustawiając się za Jokerem. Złapała go drżąco nieco powyżej biodra. Wyczekiwała, co zamierza finalnie zrobić.

Tymczasem Walhala szybko podłapała temat. To była kobieta czynu. Natychmiast doskoczyła do Nihiliusa, stojąc krok za nim. Ustawiła się w walecznej pozie, zwarta i gotowa do walki. Tymczasem Ters wrócił na swoje miejsce, mówiąc:

- Pierdolę tę komedię.
- TERS! – ryknęła na niego niezadowolona Walhala. – Ty dupku, chodź tu!
- Walę to! – odparł, popijając swój napój.
- Jak zamierzacie mi tu burdę robić, to i owszem, wezwę straż żeby was zgarnęli na dołek. – burknął barman, szukając nieudolnie swojej strzelby pod ladą.

Uderzenie Nihiliusa zostało obronione przez Rexa. Zaskoczona obrotem spraw Rita wywróciła się na krześle do tyłu i wyrżnęła głową w parapet za tobą. Polała się krew.

- Kurwa mać! – stęknęła i nie mogła już ani uciec ani zaatakować z tej pozycji. Najpierw musiała wstać. Zaczęła zbierać się z podłogi tak szybko jak mogła, łapiąc się za bolącą ranę na głowie i mówiąc. – No, co niby jestem winna?! – narzekała przy tym. – No co, masz jakieś dowody? – zagadywała, kupując sobie czas. A gdy już stanęła na równe nogi, pstryknęła palcami w głowę Rexa. – Cichaj, co żeś się tak rozgadał! – uciszyła go rozkazem.

---

Rita
FO
Pominięte
FA
Odwrót: koszt 1TZ i 1TW, niweluje obrażenia fizyczne, regeneracja PŻ równe wytrzymałość, wybierz dodatkowo: 50 % szans na ucieczkę z walki, 100 % szans na ucieczkę z walki jako android (Używane w Fazie Obrony) – porażka.


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sro Paź 03, 2018 8:07 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Paź 03, 2018 7:46 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Paź 04, 2018 5:41 pm
Krwistooki nie spodziewał się, że gadzina odgadnie jego nagłe zamiary, a tu proszę jaka niespodzianka. Zablokował atak wymierzony w Ritę. Niestety tego się spodziewał chociaż miał nadzieję, że mimo wszystko to się powiedzie, ale jej ochroniarz wolał przyjąć na Sobie wszystko. Oprócz tego siła uderzenia była taka, że Sam Nihilius otrzymał lekkie obrażenia. Cholerna gadzina. Zrobi z niego torebkę i buty, a następnie sprzeda tej blond babce. Przynajmniej wtedy będzie miała po nim jakąś pamiątkę. Zawsze coś prawda? No właśnie. Ależ to ma dobre serce! Istne wcielenie dobroci i czystości. Niczym prawdziwy Bóg światłości! Niestety raczej nikt tego nie widzi. No cóż ich strata. Miło było zobaczyć jak krzesło rozpada się na cielsku tego goryla. To musiało boleć. Tak sądził. Jak na razie sam miał trochę inny problem na głowie. Sam jego plan udał się tylko w części niestety. Po pierwsze nie złapał Rity i nie przekonał wszystkich do pomocy. Nawet nie ogarnęli o co mu chodzi! Typowe małpiszony. Nic tylko jeść, walczyć, żreć i się rozmnażać. Nie zrozumieli w ogóle jego planu. Co prawda trochę wyglądało to tak jakby Walhalla coś rozumiała, ale Ters... z nim była porażka. Spodziewał się tego. I niestety obawiał się tego. Mimo wszystko jest z nimi lekki kłopot. Na szczęście tylko ta porażka zwana Tersem, nie ogarnął co się wokół niego działo, ale jego towarzyszka pojęła. Przynajmniej na niej się nie zawiódł także jego plan, wciąż może się powieść.

Miał ochotę wybuchnąć śmiechem na słowa przerośniętej jaszczurki. Myślał zapewne, że to dobra obraza, ale nie wiedział, że to było oklepane. Nawet On o tym wiedział, a jednak tutaj było trochę inaczej. Imperius nie miał zamiaru pozostać mu dłużnym.
- Proszę, proszę. Kto, by się spodziewał, że krokodyl nauczył się szczekać. Toż to wybryk natury!
Zaśmiał się ze Swojego przeciwnika. Lubił odwdzięczać się tym samym. Sam zwrócił się do Rity.
- Powinnaś wytresować Swojego szczeniaka.
Odrzekł spokojnie jak gdyby mówił to do starej znajomej po czym znów zwrócił się w kierunku przeciwnika.
- Co do maski to słabo Ci poszło, bowiem jest używana jeśli ktoś nie chce zostać rozpoznanym, ale nie spodziewam się myślenia, po istocie z inteligencją mniejszą od pantofelka. O ile wiesz co to jest.
Westchnął. Pewnie gad nawet i tego nie skuma. Przy okazji dojrzał obrożę na tym czymś.
- Obchodzi tyle, że chciałem Ci zaproponować wolność, sądząc po obroży którą na Sobie masz. Najwidoczniej dobrze Ci w niewoli. Twój wybór.
Wzruszył ramionami, że nie przejmował się tym co On zdecydował. Już miał samemu zaatakować, gdy nagle dojrzał ruch dłonią stworzenia. Zważywszy na to, że sporo rzeczy się uniosło do góry wiedział, że to był podmuch powietrza. Nie miał możliwości, by to uniknąć było to bowiem zbyt szybkie! Skrzyżował dłonie i przyjął technikę na Siebie starając się zrobić to co gad i zablokować część obrażeń. Musiał przyznać, że trochę go to bolało, ale jakoś mu się udało. Ba nawet pewnym ruchem dłoni udało mu się odbić część techniki w stronę rywala. Niech poczuje część jej siły na Sobie!
- Interesująca technika. Jak się nazywa?
Zapytał z ciekawości w sumie wszystkich zgromadzonych, bo jaszczurka mu raczej tego nie powie. Jak nie dostanie odpowiedzi to trudno. W sumie nie głupie byłoby skopiowanie tego co zrobił, ale to później.

Już miał kontynuować Swoje działania, gdy nagle znalazła się przy nim Walhalla. Ona go wsparła! Zapamięta to. Ba nawet jak będzie przydatna to jej zapłaci za pomoc chociaż sam ma niewiele. Mimo wszystko doceniał jej pomoc także lekko się ukłonił w stronę kobiety.
- Doceniam i dziękuję za pomoc Walhallo.
Powiedział nawet miłym głosem jak na niego pozbawionych tego mrocznego tonu którym zazwyczaj się posługiwał. Mimo to co ciekawe ten głupiec postanowił mieć wylane na to wszystko i im nie pomóc. Starał się jakoś przekonać go do tego, a miał zamiar odnieść się do jego rodowodu.
- Nigdy bym nie sądził Ters, że ze wszystkich osób to Ty będziesz się bał walczyć. Jeśli się boisz to rozumiem to, my się tym zajmiemy nie kłopocz się i spokojnie sobie pij. Mimo wszystko spodziewałem się więcej po tak zwanym kosmicznym wojowniku. Najwidoczniej się myliłem.
Wzruszył ramionami jakby go to nie obchodziło, ale ciekawiło go to czy Tersa to ruszy. Mimo wszystko nawet On sam musiał przyznać, że tak saiyanie nie postępują.

Został jeszcze jeden problem tym razem z barmanem który coś tam gadał bez sensu i czegoś szukał pod ladą. Musiał go przekonać, że jednak warto im pomóc.
- Na Twoim miejscu barmanie nie robiłbym Sobie z nikogo wrogów, tym bardziej, że prawo jest po mojej stronie, więc jeśli mnie zaatakujesz zrobisz to bezpodstawnie. Policje też byś zaatakował bo chcieli kogoś pojmać? Tym bardziej, że niczego Ci nie zniszczyłem. Co innego reszta. Sądzę, że ja nie powinienem być Twoim problemem, oczywiście wybór jest Twój.
Jeśli będzie mu zagrażał to sam pomyśli co z tym wszystkim zrobić. Zawsze zostają służby porządkowe które również są problemem. Musi to zrobić szybko, albo dać się jej ulotnić, ale gadzina zostanie z nim. Sądził, że to będzie dobra równowartość w długu. Tylko jak to wszystko zrobić. Kątem oka dojrzał, że babka stała obok tamtego nieznajomego to sam był niepewny co z tym wszystkim zrobić. Nie ufał tu nikomu z wiadomych względów i mu również nie ufali. Mimo to i tak postanowił się odezwać i patrząc na młodego wystawił mu kciuk do góry.
- Ładny rzut krzesłem w gadzinę. Jeśli byłyby z tego zawody, to zająłbyś pierwsze miejsce!
I teraz pytanie jest takie czy go pochwalił, czy może zrzucił część winy również na niego. Tego nie wie nikt! Tylko On sam.

Ponownie miał zacząć działać, gdy nagle zauważył próbę nieudanej ucieczki przez Rite któa to wyrżnęła się i walnęła łbem o parapet. Prawie wybuchł śmiechem bo zabawnie to wyglądało, ale liczył mimo wszystko na polubowne załatwienie sprawy, więc się opanował. Z ledwością. Bo dawno czegoś tak zabawnego nie widział! Usłyszał przekleństwo z jej ust i zaraz masę oskarżeń. Ha! Był na to gotowy.
- Oszukałaś Pana o imieniu Semafor na kwotę tysiąca dwieście Smoczego Oddechu mówiąc, że złomowany statek ma silnik Turbo, a tak naprawdę nie miał.
Gdy pytała o dowody to on również grał na czas i zbliżał się powoli w ich stronę robiąc to pokrętnie, i w końcu odpowiedział.
- Dowody ma Pan Semafor, a są to zdjęcia oraz nagranie z monitoringu. Jeśli nie wierzysz to możesz pójść ze mną do niego i o tym pogadać. Ba. Możemy nawet powiedzieć o tym odpowiednim służbom, ale sądzę, że tego wolałabyś uniknąć. Co jak co, ale dowody świadczą na Twoją niekorzyść. W każdej chwili można je pokazać policji. Co wtedy zrobisz? Zamierzasz opuścić planetę?
Zaśmiał się wrednie bowiem wcale, by się nie zdziwił jakby tak było. Co prawda nie chciał, by zwiała, ale jak to zrobi to trudno, misje w połowie wykona, a co do drugiej części to się zobaczy. Najwyżej się znowu z dziadkiem dogada. Gdy był odpowiednio blisko to skoczył w stronę gada i starał się przywalić mu pięścią w jego brzydki gadzi pysk i najlepiej odrzucić od Rity w drugą stronę, mając zamiar ich rozdzielić, ale sam uważał, by nie zostać złapanym między młotem a kowadłem. Jego ciało otoczyła dziwna mroczna aura uwalniając w nim część mocy. Wydawało mu się jakby jego czas reakcji się polepszył, ale może tak mu się tylko zdawało i nic więcej.
- Mimo wszystko chciałbym załatwić sprawę polubownie. Więc jak będzie? Jeśli mi nie ufasz to możemy iść na najbliższy posterunek straży, ale to również zapewne wolisz uniknąć. Ba mam pewien pomysł. Możesz oddać mi gada bo pewnie sporo kosztował i nie masz pieniędzy. On byłby idealną spłatą długu. Chociaż raczej Ci to również nie odpowiada.
Wzruszył ramionami i patrzył w jej stronę oraz na stwora, a sam był niepewny co zrobi jego tymczasowy towarzysz. Będzie godny zaufania? Czy też nie? To się okaże, czy warto będzie robić z nim kiedyś interesy.
- Chyba, że masz inną propozycję?
Wszystko też zależało od Rity, ale znając życie nie będzie to niestety takie proste. Westchnął. Jaka ciężka i upierdliwa misja. Tak czy inaczej uważnie obserwował miejsce w którym się znajdował bowiem zagrożenie mogło nadejść z każdej strony.

OOC:
FAZA OBRONY:
BLOK [- 1 TW; + 1 TKI]: KIAI GO!; REDUKCJA 50% (100 - 50 = 50 DMG); ODBICIE 25% (100 - 75 = 25 DMG) - REX

FAZA ATAKU:
CIOS ZWYKŁY: 85 DMG - REX
AURA [ - 1 TE; + 1 TZ; + 1 TKI] (COMBO)

TOKENY:
SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 0 + 1 = 1
WYTRZYMAŁOŚĆ: 2 - 1 = 1
ENERGIA: 1 - 1 = 0
KI: 1 + 2 = 3
1/1/1/0/3

PUNKTY ŻYCIA: 1000 - 21 - 50 = 929 PŻ

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1270  (925/1270)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Paź 06, 2018 1:59 pm
Akcja zaczęła się już na poważnie, w wielkim skrócie, Pyta przewróciła się z krzesłem, piesek dostał z krzesła i aktualnie walczył z zamaskowanym MHROCZNYM. Walhalla ruszyła do walki a Ters zaczął się boczyć. Joke's spokojnie powiedział do Lolitki-Będziemy walczyć, tylko uważaj na siebie, dobra?- Zaskoczeni? ja też... znaczy no rozumicie, co jak co, ale swoich powinno się bronić. Lorda ciemności do tego nie zaliczał. On był takim tymczasowym bobem po jego stronie. Ters dalej coś się nie ruszał, a i barman miał wąty. Więc mądry i elokwentny śmieszek musiał zainterweniować swoją mową.-Ters ja nie wiedziałem że to ty robisz za żeńską część drużyny. Więc zabieraj pizdę i walcz bo znowu cię ktoś wyrucha.- A potem do barmana-Spokojnie dobrodzieju, przegrany spłaci szkody, a i widzowie będą zadowoleni, chętniej wrócą, same plusy, może mi szefuńcio zaufać.- Tak skończył swój krótki, ale bogaty w szczegóły wywód. więc teraz przechodzimy do walki. Bez udawania tylko po prostu bójka. Raz zadziałało, to trza spróbować po raz drugi. Wziął krzesło i z zamachem rzucił w zbierająca się z podłogi pytę Ritę.Aż mi się ziemniaków zachciało. Krzesło poleciało, a Joker ruszył w stronę kompanii no bo co jak co, ale tylko z nim są najlepsze imprezy, nawet te które polegają tylko na wpierdolu. a on był wirtuozem tej sztuki pięknej. Kątem oka dostrzegł wymianę ciosów pozostałych, na razie pierwsze skrzypce grali Mhrocznyman i jaszczur. I dobrze, niech się skupią na sobie. oby tylko ten po tak jakby jego stronie nie dał sobie tak szybko wklepać, jeśli przegra oczywiście. Pamiętajcie dzieci, zwarcie w walce musi być konieczne, przy wpierdolu musisz być tak blisko przeciwnika, żeby poczuć jak mu śmierdzi z japy, i zobaczyć ten strach w jego oczach.

Occ:

Faza obrony:
Nic

Faza ataku:
Cios zwykły [rzut krzesłem]= 100 HP traci Rita
avatar
Rex
Liczba postów : 349
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Paź 08, 2018 5:02 am
– O ty... – zaczął, jednak nim dane mu było skończyć, Rita kazała mu się uciszyć. I choć prychnął, spoglądając na nią groźnie, Ja nie powiedział już nic więcej. Bądź co bądź to ona miała tu więcej do powiedzenia. Choć nijak nie zmieniało to faktu, że zamaskowany z każdą kolejną wypowiedzią wkurzał go coraz bardziej. Jakby był pewien, że zeżarł wszystkie rozumy i koniecznie musiała się tym faktem pochwalić, udowadniając wszystkim dookoła, w jakiej to niewiedzy dotąd żyli.
Stał jednak i wysłuchiwał jego dalszej paplaniny, zaciskając pięści, podczas gdy jego ogon latał niebezpiecznie w górę i w dół.
– A pies cię... – syknął po pytaniu o ten podmuch powietrza, w który udało mu się zablokować. Zupełnie jakby miał zamiar dzielić się z tym przemądrzalcem jakakolwiek swoją wiedzą.
Po tym już stał w miarę grzecznie, pozwalając by saiyanka i Pan "Wiem Wszytko Lepiej". A przynajmniej do czasu, gdy tamten nie rzucił się na niego, próbując odsunąć hybrydę od blondłowsej.
"Nie pozwól mu się do nie zbliżyć." – ostrzegł Rex niezbyt zachwycony swą aktualna niemocą.
"A myślisz, że co ja próbuję robić? – rzuciła, starając się urzymać swoją pozycję między atakującym, a Ritą. – A zresztą nie próbuj mnie nawet pouczać. Już wystarczy, że ta zamaskowana gaduła uważa się za wysłannika prawości, mądrości, sprawiedliwości i pewnie jeszcze przynajmniej kilku innych ości."
Możliwe, że ta wypowiedź trwałaby jeszcze chwilę, lecz w tym momencie hybryda dostrzegła, jak w stronę Rity leci kolejne krzesło, lecz tym razem był na nie przygotowany. Zamachnął się masywnym ogonem na nadlatujący mebel, nim ten trafił ich właścicielkę. I choć nie obyło się bez kolejnych obrażeń, to udało mu je rozbić, posyłając nawet kilka większych odłamków w autora ataku.
"Przekroczyli cienką, czerwoną" – warknął Ja.
"Uspokój się trochę" – próbował wpłynąć na swoją drugą osobowość, lecz ta zdawała się go nie słychać. Zamiast tego szybkim ruchem ręki posłał kolejny podmuch powietrza, lecz tym razem zamiast w zamaskowanego, lego odbiorcą miał być niezrównoważonego gość od latających krzeseł.
– Jeszcze ktoś? – warknął, rozgladając się po tamtych. Może i to było niepotrzebne, biorąc pod uwagę, liczba osób po tamtej stronie "barykady" zdawała się z każdą chwilą powiększać. Prędzej jednak szlag go trafi, niż jeszcze raz pozwoli komukolwiek go poniżyć.
Tymczasem powietrze wokół niego lekko zafalowało, jak gdyby nagrzał się o dobre kilkanaście stopni, a w głowie poza stłumionym głosem Rexem obijało mu się tylko jedna rzecz. Postanowienie, że za nic nie pozwoli się powalić.


OOC:
Faza obrony:
- 25 Hp
- 85 Hp
*Blok na Cios zwykły (Joker) - Red: 100/2 = 50, Obr: 100/4 = 25 (koszt 1TW)

Faza ataku:
*Kiai Go! - Fizyczna(Zwykła) - Obr: 100 (koszt 1TKI) kontrolowany (na Jokera)
*Aura: + 1TW (koszt 1TE)

Hp: 708 - 25 - 85 - 50 = 548
DMG: 25 + 100 = 125

TS: 1
TZ: 0
TW: 1 - 1 + 1 = 1
TE: 1 - 1 = 0
TKI: 1 + 1 - 1 + 1 = 2
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Paź 09, 2018 3:42 pm
Po usłyszanych słowach, Ters wstał z miejsca i machnął reką.

- Wal, zawołaj mnie jak skończycie tę śmieszną grę. – rzekł na odchodne, znikając za drzwiami.
- Oj, zawołam! – ryknęła Walhala, nie zmieniając swojego zdania.

Barman w tym czasie znalazł swoją broń i wymierzył nia w Jokera.

- Takie gadki to ja tu mam na porządku dziennym. Jak chcecie się bić, to moje ostatnie ostrzeżenie, ale każę wam WYPIERDALAĆ! – ryknął.

Rita skierowała się tylko do Nihiliusa.

- Stary i głupi dziad! – syknęła - Mógł sprawdzić zanim przyjął towar. Teraz to może mnie pocałować w cztery litery. Skąd mam wiedzieć, czy mnie teraz nie próbuje oszukać, co? Wyłudzić 1200 SO? HA! – wzięła nogę od krzesła, którym rzucił w nią Joker i wymierzyła nią w szybę w oknie. – O moim niewolniku może zapomnieć. Za dużo mnie kosztował, znacznie więcej niż ta śmieszna kwota. Możesz  mu powtórzyć, że jeśli się ode mnie i mojego niewolnika nie odczepi, to pożałuje. SPALĘ MU TEN STARY ZŁOM! NIE BĘDZIE MIAŁ CO ZBIERAĆ! I jeszcze odzyskam moje silniki z napędem turbo. – ryknęła na całą knajpę, po czym po prostu wyskoczyła przez dziurę w oknie - Spotkamy się tam, gdzie się poznaliśmy! - ryknęła na odchodne do Rexa. - Albo cię odbiję! - po tych słowach zamierzała zniknąć za zakrętem.

---

Bazowo 5%
+10% wpłynięcie na ambicję
+10% nastawienie Walhali
+10% prowokacja Jokera
=35%
1-35 sukces
36- 99 porażka
100 - szcześliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Wto Paź 09, 2018 4:22 pm, w całości zmieniany 4 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Paź 09, 2018 3:42 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 61

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Paź 09, 2018 3:49 pm
Ucieczka Rita

______________________


Sponsored content

Re: Knajpa Pirate's Cove

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito