Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Knajpa Pirate's Cove

on Sob Kwi 07, 2018 7:06 pm
Śmierdząca, brudna speluna znajdująca się w ciemnym zakamarku miasta portowego. Miejsce aż cuchnie od wódki, piwa i innych tanich alkoholi. Jedzenie zaskakująco jest całkiem dobre w przyzwoitej cenie. Zbierają się tu najdziwniejsze i najbardziej podejrzane osobistości, które chcą wypić coś taniego, lub szukają dyskretności. W tym miejscu można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy, a jak masz trochę gotówki, to nawet jeszcze więcej. Miejsce prowadzi ziemianin, udający pirata z tamtejszych stron rzucający piracką gwarą, co nie tylko wychodzi mu to rewelacyjnie dobrze, ale też przyciąga klientelę.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Lip 29, 2018 5:27 pm




Lola poprowadziła Jokera do wspomnianej knajpy. Był to niewielki bar, w której gromadzili się czasem różni zleceniobiorcy specjalizujący się w tych „mroczniejszych” profesjach. W środku panował brud i nieład. Powietrze wypełnione było dymem z różnych specyfików, wypalanych przez gości. W środku stały dwa okrągłe, drewniane stoły, a przy nich różne typki. Dalej w głębi rozciągala się długa lata barowa, przy której siedziało kilka osób. Za nią stał barman, obserwujący bacznie otoczenie.

Trudno było poznać przedstawicieli konkretnych gildii, nie znając ich klanowych oznaczeń…

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 03, 2018 10:07 am
Zbliżali się, i oto jest knapka Pirate Cove. Foxy czeka w środku, pewnie zaprosił Freedyego na pizzę. [nawiązanie]. Spokojnie weszli do środka. No tak, bar wyglądał jak taki stereotypowy dla ciemnej strony mocy. Brud i nieład, dym, podejrzani goście, Niestety nieznajomość klanowych oznaczeń była kłopotem. Więc rzucił do Loli cicho. -Skarbie, skoro na razie przoduję w robocie, to teraz ty możesz się wykazać, znasz to miejsce lepiej ode mnie. Stwierdził i tylko szedł za nią. Czasami zdarza się że w takich miejscach przebywają tzw. Krzykacze, czyli tacy co opłacani słuchają plotek i przekazują je władzy. A wjazd jaśnie panujących Jaszczurek nie jest mu na rękę. Więc postanowił dać się wykazać małej dziewczynce z jego ,,Teamu''. A co, w końcu na razie zrobił więcej od niej, niech się wykaże skoro chcę mieć zapłatę za robotę.

Occ: Sory że krótszy niż zwykle, ale nie dałaś mi wielu rzeczy do opisania XD
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Sie 06, 2018 10:01 am
Lola kiwnęła dziarsko głową z powagą. Przeszła pewnym krokiem przez cały bar, aż dotarła do lady. Odprowadziły ją łypiące spojrzenia oprychów przy stołach. Usiadła na starym hokerze i uderzyła pięścią o blat.

- Nameczańską czystą! – zawołała i chyba nawet odrobinę za głośno.

Barman spojrzał na nią z podniesioną brwią. Takie dziewczyny to chyba jednak rzadkość w jego barze. Wziął do ręki szklankę, przetarł ją szmatą i nalał do środka czystego, mocnego alkoholu. Lola wychyliła całą szklankę na raz, po czym kliknęła coś na swoim scouterze.

- Mała premia… - rzekła poważnie. Cały czas starała się działać profesjonalnie, jednak… Jej dziewczęca buzia sprawiała, że wyglądało to komicznie - … za małą informację. – dodała szeptem, pochylając się nad blatem. Jeden z gości przy okrągłym stoliku, około 30-letni, szczupły człowiek, wstał z miejsca. Powędrował na miejsce obok Loli i tak sobie siadł.


- Co byś chciała wiedzieć? – zapytał barman, mierząc wzrokiem tego, którzy najwidoczniej zamierzał ich podsłuchać.

Lola jednak zwinęła usta w trąbkę i poczerwieniała trochę zirytowana. Puknęła mężczyznę siedzącego obok siebie w ramię.

- Ej ty, ktoś cię tu zapraszał?! – rzuciła zaczepnie. – Myślisz, że jestem głupia? Zjeżdżaj stąd, ale już! Albo mój kolega otucze ci mordę!– warknęła groźnie.

Mężczyzna jeszcze nie zdążył zareagować. Zmierzył ją tylko wzrokiem.


______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Sie 13, 2018 10:24 pm
Ta.... Jak zawsze coś się spierdzieli, mała wzięła się do roboty. Wszystko byłoby dobrze dopóki ten frajer się nie dosiadł. Joker zazwyczaj był bardzo spokojny. Bardzo spokojny, powtarzam Bardzo spokojny. Ale nie bez powodu przybrał nazwę postaci o której czytał na ziemi. Bang Bang! Klepki przestały istnieć. Innymi słowy pierdolnik w jego głowie totalnie się rozpadł. Czytaj z ruchu ust kochanie''Będzie akcja''. Zanim jeszcze ktoś czyt. Lola wyraził obiekcje zaczynając od słów ,,ej ty'', joke działał. Mianowicie wszedł w posiadanie dwóch pustych szklanek które akurat były w posiadaniu leżących głowami na barze moczymordów. Po czym z iście piękną gracją podszedł za nieznajomego i... rozjebał mu je o oczy. Tak, rozjebał mu je bez litości, ahh, piękny dźwięk. Zupełnie jak anielska harmonia.  wcierając mu szkło do oczu, przy okazji kopnął w krzesło sprowadzając niedoszłego ciekawskiego na podłogę, Resztki szkła wprowadził mu prosto w jadaczkę. Poruszając mu jamą gębową posłał szkiełka w głąb przełyku. Po czym  kilka razy po nim poskakał z radością małego dziecka. Na koniec rozszerzył jego usta w uśmiechu. Po czym teatralnie odkaszlnął i powiedział. -Wygląda na to że nasz przyjaciel jest niezdolny do dalszej zabawy. Gdzie masz jakiś śmietnik? Świetnie się nada do wzbogacenia gleby. Po czym spokojnie odniósł tam nieszczęśnika i spokojnie wrócił do Lolitki. Zajął świeżo zwolnione krzesło, i czekał. Teraz mogło wydarzyć się kilka rzeczy. Okaże się że Barman nie lubił typa przez co patrzy przychylniej, albo lubił go więc jemu też chyba trzeba sprać gębę. Albo ma wylane. Najlepiej jak będzie pierwsze albo trzecie.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Sie 14, 2018 10:53 am
Cóż… Joker nie czekał na wyjaśnienia. Ani na uprzejmości. Chwycił szklanki i … z iście piękną gracją wgniótł je nieznajomemu w oczy.

- Aaaaa! Hanzo!!! – ryknął chłopak.

- Ja pierdolę, ani dnia spokoju… - syknął barman, sięgając pod blat i wyciągając nic innego jak strzelbę. Nie mógł liczyć na wsparcie służb porządkowych. Za często zdarzały się w tym miejscu bójki, by mieli ochotę co chwilę gasić pożary. Dlatego musiał radzić sobie sam. – Wypierdalać mi stąd! – warknął do Loli i Jokera.

- EEEEJJJJJ!!!! – pisnęła dziewczyna, szarpiąc Jokera za ramię. – To był tylko blef! – jęknęła.

Na tym się jednak nie skończyło. Joker w szale kopnął krzesło faceta, który gorączkowo zaczął rozcierać krwawiące oczy. Ten padł na kolana.

- Oh nie! – jęknęła Lola, odsuwając się kilka kroków do tyłu i łapiąc się za usta.

I już Joker miał przejść do dalszych działań, gdy za jego plecami pojawiła się młoda saiyanka.


- Co to za maniery, koleszko? – zapytała, łapiąc Jokera za kołnierz i odciągając od rannego chłopaka. – Prosisz się, żeby cię sprzedać Sztyletom.

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Sie 18, 2018 10:52 am
Tiaaaa....... Może zbyt się pośpieszył z akcją [Nieprawda]. Tak to bywa, gościu niepotrzebnie próbował podsłuchiwać, zawsze istnieje yzyko że wpadnie się w kłopoty. Tak czy inaczej gość dostał wpierdol [i dobrze mu tak]. W wielkim skrócie jakaś sexi Laska go odciągnęła. A barman [hanzo chyba] wyciągnął szczelbę i zaczął ględzić. Joker chwilę się zastanowił z poważną miną. Po czym lekko się uśmiechnął - Okej piękna, masz rację, trochę się pośpieszyłem. Panie Barmanie, proponuję układ. Opłacę pańskie straty... Oraz postawię stałym bywalcom kolejkę. powiedzmy że 80 SO to przyzwoita opłata. Czy możemy puścić ten incydent w niepamięć?. Odparł na koniec tonem przepraszającym [ta jasne] oraz ukłonił się w geście skruszenia. -Sory kumpel, trzeba było zapytać o browca, a nie w takich okolicznościach zapoznawać innych- powiedział spokojnie do leżącego Trzeba działać, sytuacja układa się ciekawie, oczywiście to tylko teoria. Ale biorąc pod uwagę zachowanie tej dwójki to rozsądne wyjście. Barman miał dużo takich problemów, więc musi sobie radzić sam i bez rozgłosu. A ta Sayianka, ciekawe kim jest. Wygląda nieźle [ładne cycki] znaczy, ogólnie jest iście piękna jak księżyc w pełni. Pewnie najemniczka, czyżby akurat z tych których szukał, coś takiego nazywa się zbiegiem okoliczności występujący w książkach. Praca najemnika jest ciężka, jak na razie zrobił znacznie więcej od dziewczynki z ,,jego'' ekipy. W takim razie chyba będzie trzeba zastosować obcięcie budżetu dla pracowników.

Occ:

Proponuję 80 SO z własnej kieszeni w zamian za puszczenie incydentu w niepamięć  i zyskanie trochę sympatii Very Happy
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Sie 20, 2018 8:58 pm
ODPIS JOKER I REX

Bar zamarł na chwilę w pełnym wyczekiwania napięciu, wsłuchując się w słowa i propozycję Jokera. Cisza utrzymywała się jeszcze przez minutę, jakby siedzący w środku analizowali opłacalność tej sugestii. Brakowało tylko cykania świerszcza w tle… choć właściwie zastępował go miarowy jęk i krótkie przekleństwa chłopaka, który oberwał butelką.

- No dobrze… - odparł barman, przełączając strzelbę na bezpieczny modus i odkładając ją z powrotem na półkę. – Kolejka dla wszystkich od tego gościa! – krzyknął na cały bar.
- YEY! – wszyscy goście krzyknęli uradowani.
- Ale boli… - jęknął chłopak, wycierając twarz serwetką. – Hanzo, rozciąłeś mi nos… - narzekał głośno.
- Nic ci nie będzie. – skomentowała dziewczyna. – Pij piwo, jak ci dają. Co wy tacy nerwowi? – dopytywała Jokera i lekko roztrzęsioną Lolę, która wypuszczając głośno powietrze z płuc złapała Jokera za ramię i uwiesiła się na nim.

Wtedy drzwi do baru otworzyły się i wkroczyła do środka pewna… dziwna para. Przodem szła Saiyanka, blondynka w różowym T-Shircie. A zaraz za nią… prowadzony na smyczy jaszczuropodobny stwór.


- Siadamy – rozkazała, rozkładając się przy jednym ze stolików. Odpięła Rexowi smycz. – Czego się napijesz? – zapytała go. – Chyba musimy się trochę lepiej poznać… Jak masz na imię?

Przy barze natomiast stoją 4 osoby – Czarnowłosy, szczupły mężczyzna, do niego przyklejona dziewczyna wyglądająca na zaledwie 18 lat oraz wysoki, czarnowłosy, krwawiący z nosa chłopak i ciemnowłosa Saiyanka.

---
Joker -80 SO

Bazowe 5%
+10% za propozycję odpłacenia za szkody w barze
+5% za próbę ugłaskania dziewczyny
+5% postawienie kolejki
+5% za ukłon
+5% za próbę ugłaskania pobitego faceta
1-35 sukces
26-66 – lekka porażka
67-99 – duża porażka
100 – szczęśliwy traf

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pon Sie 20, 2018 8:58 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 3

______________________


avatar
Rex
Liczba postów : 424
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Sie 23, 2018 12:21 am
No i zostaliśmy psem... – westchnął z pretensją drugi głos, gdy na szyi Rexa wylądowała obroża wraz ze smyczą. – No po prostu świetnie! Niech no, który tylko podejdzie z kagańcem, a zacznę gryźć bez ostrzeżenia! A najpewniej mam wściekliznę!
"Ty z pewnością" – rzucił od niechcenia, posyłając jednocześnie sprzedawcy nieco cięższa spojrzenie. Jemu też nie podobał się ten fakt, ale wolał to jednak zostawić dla siebie.
Nie odezwał się też słowem na jej groźbę. W końcu, gdyby go wyrzuciła w kosmos, to by tylko na tym jeszcze więcej straciła. Choć wątek ilość zleceń, potrzebnych, by go zakupić zaciekawił go. Oznaczało to bowiem, że jednak cena, za jaką poszedł niebyła jakoś specjalnie niska.
Milczał również przy zajmowaniu wolne miejsce w poduszkowcu. Przecież do głowy, by mu nie przyszłoby siadać za sterami czegoś takiego. Jak nic tak próba skończyłaby się spektakularną kraksą przy pierwszej sposobności.
Gdy w końcu dotarli do miasta, saiyanka zatrzymała się w gdzie na jego obrzeżu i zatrzymawszy się przed w jakiejś ciemnej uliczce, wysiadła i "zaciągnęła" go do jakiejś niezbyt zachęcającej knajpy.
Pięęęęęknaaaa miejscówka – jęknęło w nim, wyrażając jednocześnie jego własne zdanie na temat miejscówki, choć w znacznie bardziej sarkastyczny sposób.
Powietrze bowiem przepełnione było mieszaniną niezbyt przyjemnych woni, które cały czas atakowały jego nozdrza, podczas gdy zebranie w środku towarzystwo nie nastrajało optymistycznie. Wszytko to, jednak zeszło na dalszy plan w chwili, w której smycz przy jego obroży.
– Wody? – odparł, siadając naprzeciw dziewczyny. No bo co innego mógł wybrać? Nie wiedział nawet co, też można, było wypić w takim miejscu. No i jak dotąd dane mu było pić tylko wodę.
W dodatku zachowanie saiyanki nieco go dziwiło. Wprawdzie liczył na to, że praca dla niej będzie najlepszą opcją, lecz po tym, co usłyszał na targowisku, po tym, jak go kupiła, nie spodziewał się jakiegoś specjalnego traktowania. A teraz? Pytała się czego, chciałby się napić.
I wyglądało na to, że nawet głos w jego głowie nie wiedziała jak zareagować na taką zmianę, bo nie odezwała się ani słowem.
– Cóż... Najlepiej chyba będzie jak używać imienia Rex – stwierdził, rozglądając się pobieżnie po pomieszczeniu. I choć jego wzrok zatrzymała się nieco dłużej na osobach zebranych przy barze, to jednak szybko zwrócił się ponownie do blondynki. – Co prawda, nie jest to imię, a jedynie uproszczenie od mojego oznaczenia laboratoryjnego. Nie zmienia to jednak faktu, że jest znacznie łatwiejsze do zapamiętania niż er zero zero osiem e sto dwadzieścia jeden iks dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden.
Czy przypadkiem nie za... – zaczął jego "współtowarzysz" zdając się odzyskiwać rezon.
"Mówiłem już coś" – przerwał mu Rex w myślach, opierając się o stolik, a koniec ogona uniósł się ostrzegawczo. "Nie każdy musi o tobie wiedzieć. Mam ci obiecać swobodę przy kolejnej walce, byś przestał się o upominać?"
Dwie! – zażądał głos bez chwili zastanowienia. – I oby były lepsze od tej pokazówki z tamtym małpiszonem.
"Niech będą i dwie" – westchnął, nie mając chęci na dalsze wykłócanie się z "samym sobą". "Ale jeszcze jedno słowa o przedstawienie cię, a obiecuję, że przestanę zwracać na ciebie uwagę"
Dobra... – usłyszał jeszcze niechętną zgodę, choć miał też dziwne wrażenie, że tamten robił to tylko na pokaz. Nie zapowiadało to niczego dobrego.
– A jak ja mam do ciebie mówić? – zapytał, wracając do rozmowy ze swoją właścicielką i opuszczając ogon z powrotem na miejsce.
avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Czw Sie 23, 2018 3:46 pm
Punkt dla niego, wszystkie na razie idzie zgodnie z planem. Tak? Tak, to co robił wcale nie było przypadkowe. Chciał zwrócić czyjąś uwagę, i mu się to udało. Sprawy zabierały przybierać interesujący sposób. jak na razie szło dobrze. Od jakieś czasu czuł że ktoś się do niego tuli. Była to jego dziewicza współpracowniczka, ewidentnie przestraszona. No cóż, była mokra za uszami. Tymczasem Barman się uspokoił i schował broń a obecni ludzie w barze docenili jego gest, no może oprócz tego któremu przylał. Nowa znajoma pytała co jest taki nerwowy. Wtedy Joker uśmiechnął się krzywo z zamkniętymi ustami. -Może chciałem zwrócić czyjąś uwagę? Może wiedziałem czyją uwagę zwrócę? Very Happy Wtedy dostrzegł że jakaś para wlazła do środka, Pani Małpka i jej tresowany piesek. Nieważne, tak czy siak odwrócił od nich spojrzenie i powiedział do Sayianki. -To co moja droga? Zapraszam do stolika pogadać? Ahhh.... Przerwał nagle i kontynuował. -Gdzie moje maniery, nie przedstawiłem się pięknej koleżance. Po czym ukłonił się przesadnie, ,,wyczarował'' z rękawa kartę i pokazując ją nowej znajomej dokończył. -Joker, Książe Chaousu i król Dowcipnisiów. A tobie jak na imię? Po skończonym zdaniu gestem zaprosił ich do wolnego stolika. Postanowił zignorować nowo przybyła parę. No bo co oni go obchodzą? Jej niewolnik dał się sprzedać albo sam się postanowił ,,zakontraktować'' obrożą za wikt i opierunek.

380 So- 80= 300 So XD
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 24, 2018 12:51 pm
- Rex… brzmi jak… dla pupila. – skomentowała niegrzecznie, po czym obejrzała go sobie od góry do dołu. – Chociaż w sumie pasuje do ciebie. – przyznała - Nie pierdziel, nie będziesz pił wody. Chcę towarzystwa do urżnięcia się. Zamawiam 2 razy to, co macie najmocniejsze!!! – krzyknęła na całe gardło do barmana, który pokiwał na to głową. – Nazywam się Rita. Więc będziemy tworzyć Drużynę RR. – pozwoliła sobie nawet na drobny dowcip. – Eh… wiesz… - zaczęła, pociągając ze szklanki, która postawił jej kelner. – Kupiłam cię, bo dość mam już wspólników. Tyle razy próbowali mnie już wyrolować, że mam tego serdecznie dość. Albo wydaje im się, że jestem laską do wyrwania i porzucenia albo głupią blondi. Nie chcę tego więcej, więc kupiłam niewolnika. Nie możesz mnie ani porzucić ani oszukać ani… w ogóle nie będziesz miał nic do gadania. – skwitowała. - No ale dobra, najpierw chciałam się dowiedzieć o twojej przeszłości. Powiedz mi wszystko.



Saiyanka popatrzyła krzywo na gesty ze strony Jokera. Wygląda na to, że nie jest podatna na tego typu zaloty. Mimo to usiadła wraz z towarzyszem przy jednym stoliku razem z Lolą i Jokerem.

- Ja jestem Walhala, a to mój kolega Ters. Szukacie najemników? Jeśli tak, to może się dogadamy.

Tak tez Walhala wyjawiła, czym mógł być zainteresowany jej towarzysz, chciał podsłuchać, żeby zdobyć zlecenie.

--

5% szans bazowo
+10% za ukłon
+10% za trick z kartą
+5% za żarcik
=30%
1-30 sukces
31-60 – lekka porażka
61-99- porażka
100 – szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pią Sie 24, 2018 3:30 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 24, 2018 12:51 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 39

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 24, 2018 12:52 pm
Niewiele ci brakowało, więc rzucam kością. Twarz to sukces.

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 24, 2018 12:52 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 273
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sob Sie 25, 2018 2:04 pm
Chłopak po otrzymaniu informacji gdzie ma się dokładnie udać, oraz otrzymanej przestrodze, by uważał, bo są tam typki spod ciemnej gwiazdy, a będąc słaby tylko narobi sobie biedy wiedział, że nie ma wyboru tylko trochę się stonować. Tylko trochę. Troszeczkę. No dobra zobaczy się czy w ogóle to zrobi. Zważywszy, że było to niechętne. Od razu począł iść w tamto miejsce. Najpierw próbował latać, ale nie wiedząc czemu miał z tym lekkie problemy, więc musiał z tego zrezygnować. Na szczęście był wytrzymalszy i szybszy od zwyczajnych istot, a na dodatek droga stąd do miasta nie była wcale, aż taka długa dlatego po chwili dotarł do miasta. Będąc upewnionym, że jest dobrze ukryty i zamaskowany to wkroczył do miasta. Osobniki tutaj przebywające z powodu jego wzrostu i rogów od razu go zauważyły, ale uchodziły mu z drogi. Głównie pewnie dlatego, że przypominał im changelinga na jednej z form. Bodajże to była druga. Sporo takich jaszczurek lubiło w niej przebywać, dlatego od razu z łatwością go pomylono. Tym bardziej, że na dodatek miał ogon, i chociaż był dziwny, to jednak one też miały ogony więc tym bardziej mogli się pomylić! Przynajmniej tak, by tłumaczył, gdyby nie to, że ogon również był ukryty jako tajna broń. Skrzydła wiadomo złożył po sobie i choć dziwnie mu się chodziło to jednak dawał radę. Nie miał innego wyboru. Wolał się nie ujawniać, a potem tłumaczyć. Może dałby radę ich okłamać. Pamiętajmy, że demony co prawda są najróżniejsze, ale nawet one nie są podobne do niego. Z większością tak było oczywiście. Mimo wszystko lepiej nie kusić losu chyba, że nie będzie miał innego wyboru. I tak był pewien, że tutaj były demony. Na sto procent. Po pewnym  czasie dojrzał wreszcie knajpkę i pewnie przekroczył jej próg.

Gdy wchodził to rozejrzał się po okolicy. Początkowo nie zwracał na siebie uwagi głównie dlatego, że takich dziwnych istot była tutaj cała masa, tym bardziej dobrze zamaskowanych jak On. Bardzo ułatwi mu to zadanie. Zastanawiał się co powinien dokładnie zrobić. Miał w sumie dwa pomysły. Jak jeden nie zadziała to zadziała drugi. Najpierw sprowokuje te osoby do ujawnienia się, a jak to nie zadziała to pójdzie do barmana po informacje. Taki ktoś jak On zawsze wie co się tutaj dzieje. Dlatego donośnym głosem wreszcie się odezwał.
- Szukam trzech osób. Rita. Walhalla. Ters. Mam dla nich pewne... informacje oraz wiadomość.
Rozglądał się, czy ktoś był zaskoczony, albo spanikowany, czekał czy ktoś się odezwie, czy może ich wyda. Bardzo, by mu to ułatwiło zadanie. Po za tym to miejsce nie jest najgorsze, by szukać popleczników. Niestety teraz ma niewiele do zaoferowania, a lojalności po takich osobach się nie spodziewał.
avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Sie 26, 2018 10:28 am
Rzeczy robiły się interesujące, Joke's specjalne zajął miejsce tak aby za plecami miał wyjście. Kiedy się rozsiedli ta dwójka mu się przedstawiła. Wallhalla i Ters heee... szczególnie ta pierwsza, kraina wiecznego szczęścia, no proszę. Więc próbowali podsłuchać aby zdobyć zlecenie, i właśnie wtedy do knajpki wszedł ktoś. Joke's z powiedzmy zainteresowaniem odwrócił się do osoby która przemówiła. Przyjrzał mu się po czym odwrócił. Tymczasem gdzieś tam u góry ktoś przemówił.-Mhroczny, zbyt pewny siebie mroczny osobnik, posłaniec pewnie jeszcze jakiegoś mroczniejszego. Ciekawe co to za mroczna informacja razem z jeszcze Mhroczniejszą wiadomością... Nie ma żadnych wątpliwości, toż to Samozwańczy Bóg z mojego ośrodka dla anonimowego kółka różańcowego Pojebusków.- Tymczasem Joke nie dał po sobie poznać co pomyślał w głębi duszy o nieznajomym, po czym odwrócił się z powrotem do niego plecami a twarzą do Jaskini wiecznej rozkoszy i jej przydupasa z rozwalonym nosem. Sytuacja stała się właśnie znacznie bardziej klarowna. Uśmiechnął się wrednie i stwierdził cicho-ooooooooo... Dun-Dun-Duuuuuuuuuuun.... Zrobiło się interesująco. Podzielicie się tą historią osobiście czy mam zapytać tegoż ciekawskiego osobnika?. znacie go w ogóle? gościu wygląda jak taki Emo-pastor z przerostem ambicji.. Zakończył swoją wypowiedź, i w swoim luzackim stylu z sarkastycznym uśmiechem. ,,Zagrał swoją kartę, teraz oni''. Co ciekawe Joker z pewnością nie był normalnym przedstawicielem gatunku. -Teraz to odkryłeś Sherlocku?- zapytał powątpiewająco jakiś osobnik w innym wymiarze który aktualnie obserwował pojawiające się litery się w historii tejże postaci przypatrywał się temu co się dzieje.


Occ:

Tym razem mocno pojechałem w stronę łamania czwartej ściany tak myślę. Dajcie znać czy coś takiego jest dopuszczalne.

Edit: Prośba spełniona XD
avatar
Rex
Liczba postów : 424
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Wto Sie 28, 2018 5:56 am
– Może i brzmi, ale nic lepszego nie mam – stwierdził spokojnie, wzruszając nieznacznie ramionami.
Następnie w milczeniu wysłuchiwał, tego, co Rita miała do powiedzenia. A przynajmniej do momentu, w którym na stole wylądowały dwie szklanki z przejrzystym płynem. I w czasie gdy ona zaczynała się rozwodzić na przyczynami zakupienia go, on przyglądał się zawartości swojej szklanki.
Na jego oko nie różniła się niczym od wody, choć do nosa docierał specyficzny aromat, który zdążył już poczuć w chwili wejścia do środka. Widząc jednak, jak Rita pije to samo, sam również spróbował niedużego łyka.
I choć wiedział, że miało to być najmocniejsze, co mieli w tym miejscu to i tak nie był gotów, na to, co stało się chwilę później. To, co trawiło do jego ust, przypominało raczej płynny ogień, niż coś, co można pić.
Dosłownie w ostatniej chwili powstrzymał się od wyplucia wszystkiego na stół, lecz z każdą sekundą, którą ów napitej znajdował się na jego języku, tylko potęgował wrażenie palenia. Przemógł się jednak i ostatecznie przełknął, wydając przy okazji bliżej nieartykułowany dźwięk.
O kur... z czego to robią...? – rzuci w taki sposób, że można, było sobie wyobrazić, jak i jemu oczy niemal wychodzą z orbit. – Chyba... pierwszy raz w życiu cieszę się, że poszedłeś na całość.
"Mnie się pytasz?" odparł Rex, wypuszczając powietrze nosem i wyłamując kciukiem palec wskazujący wolnej ręki. "Byleby to było naprawdę najmocniejsze, co tu mają do podania. Bo bym się chyba przekręcił. Ale naprawdę... z czego oni to robią...?!"
Na pewno nie z łajna. Wtedy na bank bardziej by dawało po nozdrzach niż po pysku...
"Jak ty cos czasem powiesz to szkoda słów" – westchnął w myślach, walcząc z palącym uczuciem na języku.
No, ale trzeba naszej właścicielce przyznać. By ot, tak pić takie coś i nawet się nie skrzywić... Chyba mimo wszystko zaczynam ją lubić.
"A to coś nowego"
– Nie będę miał nic do gadania... – powtórzył lekko zduszonym głosem. Zaraz jednak wrócił do normy. – Nie będzie się więc to jakoś specjalnie różnić od tego, co miałem dotąd. Możliwe, że dane ci było słyszeć, że jestem hybrydą changlinga i demona. Nie byłem jednak jedyny. W serii, w której powstałem, było chyba kilkaset podobnych mnie. Większość jednak długo nie "nacieszyła się" swoim życie. Jeśli się nie mylę to mam aktualnie jakieś dziesięć lat. W takim razie... połowa mojego dotychczasowego istnienia podlegała na byciu poddawanym kolejnym testom, które miały wyłonić spomiędzy nas jak najwytrzymalsze sztuki. W końcu klient nie może dostać niewolnika, który nie pociągnie przynajmniej kilku lat ciężkiej pracy, prawda? Tak więc przez kolejne lata byliśmy poddawani niezliczonym "testom" jak to nazywali nasi twórcy. Raz było to poddawanie wysokiej temperaturze. Innym razem brak jedzenia przez klika dni. A było tego znacznie więcej. Czasem nawet łączyli jej ze sobą lub byliśmy zmuszeni, przechodzić z jednego do drugiego testu, bez jakiej kogokolwiek wytchnie. Do wyboru więc było albo paść, albo walczyć o przetrwanie w kolejnych etapach selekcji. W końcu zastało nas piętnastu i to właśnie my dorobiliśmy się własnych imion. Dla ewentualnej wygody przyszłych nabywców. Co się stało z pozostałymi, to już nie mam pojęcia. Mnie bowiem przypadł zaszczyt bycia pierwszy wysłanym na sprzedaż.
A no... Ten zaszczyt to nas dosłownie kopnął.
W tym momencie w drzwiach knajpy pojawił się opatulonego od stóp do głów przybysza, na którego Rex spojrzał, przekręcając lekko głowę.
Ooo... Czyżby to był jeden z partnerów, o których wspominała? – spytał głos, usłyszawszy, że nieznajomy ma jakąś sprawę między do Rity. – Bo jeśli tak, to nie dziwię się, że nie zamierza, dalej znosić robienia w bambuko... Gość wygląda na jedenaście w dziesięciostopniowej skali "Lepiej się ze mną nie zadawaj".
"Podczas gdy ty masz na niej jakieś dziewięć i pół. Myślę jednak, że to nikt z nich. Inaczej by się o nią nie pytał, tylko zwyczajnie z miejsca zwróciłby się do niej."
Po tej wypowiedzi w głowie jaszczura na chwile zagościła cisz, lecz nie trwała ona dłużej niż dwa uderzenie serca.
No proszę, proszę, proszę... – rzuciło gdzieś z odmętów jego świadomość z lekkim podziwem. – Kawału się po tobie nie spodziewałem. No to, co robimy?
"To, co mówi, twoja skala. Na razie się z nim nie zadajemy i czekamy, na rozwój zdarzeń. Lepiej jej nie potrzebnie nie mieszać w kłopoty"
Po czym jeszcze raz spojrzał na swoją szklankę i przełamując się w sobie, ponownie z niej pociągnął nieduży łyk, co skutkowało gwałtownym przejechaniem ogonem po podłodze i kolejnym wykrzywieniem pyska.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Sie 29, 2018 8:06 pm
- Życie cię nieźle kopnęło z zadek na sam start… - skomentowała Rita, mając widocznie jednak trochę empatii dla nowego niewolnika. – Ze mną nie będzie ci aż tak źle. Oczywiście jeśli będziesz posłuszny i w ogóle. Co nie pijesz? Za słabe?

Wszyscy zebrani obrócili się w stronę mrocznego przybysza. Wyglądał jak… Nazgul z Władcy Pierścieni, który właśnie chce kogoś zabrać do Mordoru. Brakowało tylko odpowiedniego tła muzycznego:


I choć zapewne nikt na Namek nie chciał być rasistą wśród takiej mieszanki kulturowej, to jednak ten jegomość nie wzbudzał zaufania na pierwszy rzut oka. Walhala nie należała jednak do osób strachliwych, więc od razu wstała buńczucznie.

- To ja. – powiedziała, na co jej towarzysz Ters złapał ją za kant bluzki i pociągnął do dołu. Słychać było trzask szwów.
- Zamknij się, chcesz mieć kłopoty? - burknął

Rita odwróciła się, oglądając sobie faceta, który właśnie wbił do baru, od stóp do głów. Nie odezwała się do niego, przynajmniej na razie. Wyczekiwała, czy stanie się coś po drodze, po zgłoszeniu się Walhali. Przekręciła się tyłem i zgarbiła, niby niezainteresowana sytuacja, ale pilnie podsłuchiwała.

- Piśnij słowo, z dostaniesz w pysk. – pogroziła Rexowi.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 273
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Sie 29, 2018 9:03 pm
Krwistooki wiedział, że raczej niewiele osób mu zaufa. Ba. Niewiele. Nikt! Chyba, że ktoś byłby na tyle szalony, by to zrobić. I tak bardziej powinien przypominać changelinga, chociaż to się zawsze może zmienić. Nawet jak się nikt nie odezwie, a pewnie tak będzie to miał parę planów w zanadrzu jak dla przykładu zapytanie barmana, czy zapłata za informacje. Tym bardziej dziadek opisał mu ich wygląd, ba pokazywał zdjęcia oraz nagrania z monitoringu. Jak tylko ogarnie ich wzrokiem, to od razu rozpozna kto jest kim. Dlatego spokojnie czekał, czy ktoś się odezwie. Na razie na nic się nie zapowiadało i gdy miał coś dodać, to ktoś jednakże był na tyle głupi, albo brawurowy, by się zgłosić. Był to głos kobiecy. Więc to powinna być Rita, albo Walhalla. Gdy się obrócił i spojrzał z której strony dobiegał głos, to usłyszał kolejny, tym razem męski który ją uciszał, a do tego mocno usadowił na miejscu. Zapewne jej partner. Jednak to była Walhalla i Ters. Uznał, że Ci powinni być łatwiejsi, tylko wisieli kasę, a nie oszukali dziadygę na większą forsę. Co prawda istniała szansa, że się sama pomyliła, ale powątpiewał. Powolnym krokiem, obserwując przy okazji większą część pomieszczenia i będąc gotowym w każdej chwili, by dać nogę, zbliżał się do stołu przy którym siedzieli Ci dziwni goście. Jeszcze dziwniejsze były inne osobniki siedzące obok nich. Najwidoczniej się znali, sądząc po spojrzeniach i tym, że siedzieli przy jednym stole. Podszedł bliżej nich i stukał dłonią po stoliku, obserwując rozmówców. Tak, to była na pewno ta dwójka. Oprócz nich widział także przy tym stoliku niską, kurduplowatą babkę, wyglądającą niczym dziecko i gościa który chociaż wyglądał najmniej groźnie, to jednak Imperius czuł, że ten ktoś jest z nich wszystkich najgroźniejszy. Chodziło głównie o to, jak siedział oraz jak było napięte jego ciało. Niczym typowy zabójca. Oczywiście mógł się mylić, ale wolał uważać.

Kiwnął głową na powitanie, ale to było tyle. W końcu nie do nich miał sprawę. Mimo wszystko był w pewnej odległości od dziwnego chłopaka który nie wiedząc czemu przypominał mu jakiegoś typowego śmieszka. Może to przez ten uśmieszek. Nieważne. Chciał to mimo wszystko załatwić po dobroci. Przy okazji starał się zobaczyć w tłumie Ritę, i chociaż widział blond włosy u paru osób, a nawet fryzury, to jednak tłum mu przeszkadzał. Ale tutaj miał pewien pomysł. Znając życie będzie chciała go podsłuchać jak reszta. Utrudni jej zadanie, tak samo innym. Nawet jak jej nie ma to przynajmniej inni jej nie przekażą. Gdyby za to, jakaś dziewczyna się zbliżała w jego kierunku, czy coś w tym stylu, to zaraz będzie mógł ogarnąć, czy to Ona. Po jakichś paru bądź parunastu sekundach, znajdując się przy zgromadzonych odpowiedział.

- Walhalla i Ters, jak mniemam. Pewnie wiecie czemu tu jestem. Zalegacie z opłatą dla pewnego dziadka. Wiecie ile czy powinienem Wam to powiedzieć? I nie myślcie, że się wywiniecie. Wszystko jest nagrane na monitoringu. Wcale nie wisicie tak dużo pieniędzy, tym bardziej, że jest to na Waszą dwójkę. Spłacicie, i Was zostawię w spokoju tak samo dziadek. Wy w końcu jesteście tylko dłużnikami, a skoro Semafor ma pewne wpływy i możliwości, to sądzę, że lepiej mieć z nim pozytywne stosunki. Jakby się chciało mu coś sprzedać, bądź poprosić o naprawę, a niewiele osób tutaj ma takie doświadczenie prawda? Dlatego chciałbym to załatwić po dobroci. Jestem pewien, że jesteście rozsądnymi, a do tego dumnymi wojownikami, którzy w życiu, by nie oszukali starego dziadka który jest jedną nogą w grobie na jakieś śmieszne pieniądze.

To wszystko mówił szeptem, na tyle cicho, by słyszała go, tylko ta czwórka. Sądził, że powinni robić tak samo, bo po co inni mają wiedzieć o czym rozmawia ich grupka i to wykorzystać przeciwko nim prawda? Jeśli Rita chce podsłuchać, bądź ktoś inny, to będą musieli się przybliżyć, lub chociaż starać przybliżyć, a On wszystko obserwuje. Oczywiście bardziej jest gotowy, by zwiać bo nikomu tutaj nie ufał, ale nie miał większego wyboru. Starał się to załatwić dyplomatycznie. Nawet specjalnie nie musiał ich przekonywać. W końcu byli winni kasę, dziadek był pewnie szanowany i znał się na rzeczy, a do tego tani znając życie, więc bardziej im się opłacało dogadać i spłacić zadłużenie, bo kto wie kogo innego naśle na nich dziadek. Tym bardziej, że nie prowokował nikogo, a do tego stałaś się spokojnie dogadać. Mimo wszystko był pewien, że już go ocenili. Cholerni rasiści. Ale nic to. Tacy są śmiertelni. On jest ponad to. Nie obchodzi go wygląd czy rasa. Ważne jest, by byli wobec niego lojalni. Fanatyczni. Rasa go zupełnie nie obchodzi.

______________________


avatar
Rex
Liczba postów : 424
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 31, 2018 2:28 am
Rex nie zamierzał zgłaszać się do nowoprzybyłego. Zresztą i po co? Zagadać? Przecież on tu nie miał nic do gadania. A nawet jakby miał, to Rita tutaj dyktowała warunki, a on był tylko od wykonywania poleceń. Zresztą jak dotąd nie była jakoś szczególnie wymagająca, a jej podejście do niego również nie było najgorsze. W porównaniu do tego, czego doświadczył podczas tych wszystkich lat selekcji, to różnica była jak między niebem a ziemią. Nawet jeśli spędził z nią ciut za mało czasu, by móc porównywać obie sytuacje.
Zresztą saiyanka wyraźnie dała mu do zrozumienia, że ma trzymać język za zębami.
Nie no... Koleżanko, za kogo ty nas uważasz? – padło pytanie gdzieś z tyłu jego głowy.
"Ty chyba naprawdę zaczynasz ją lubić" stwierdził w myślach, unosząc szklankę, by niby z ciekawości przyjrzeć się uważniej jej zawartości. Rita wyglądała na zainteresowaną tym, co zakapturzony miał do powiedzenia, więc nie zamierzał jej przeszkadzać.
A co? Nie mogę? Jak na razie nie jest najgorzej. No może poza tym draństwem w płynie, ale raczej nie zamierzała nas otruć, skoro też to pije.
"Nie mówię, że nie. Po prostu strasznie szybko się do niej przekonałeś. Mam wręcz wrażenie, że zaraz będziesz próbował się do niej przystawiać."
Patrzcie państwo... Ekspert od znajomości i związków się znalazł – prychnął głos zniesmaczony. – A w ogóle to skąd ci do tej zakutej czaszki wpadł pomysł, że będę zarywał, heee...?
"No trochę cię już znam." odparł, zmuszając się do wypicia kolejnego łyku palącego płynu.
I zarywałem do kogokolwiek?
"Jeszcze nie. Choć też jeszcze nigdy nie odzywałeś się do kogokolwiek z takim... spokojem. Zwykle wolisz pyskować."
Wiesz co? Ty weź, lepiej się zajmij własnymi sprawami i nie wpychaj pyska w cudze. Zapewniam się, że jak będę zamierzał się z kimś hajtać, to tobie pierwszemu dam znać.
"Jak sobie chcesz" podsumował, zagarniają ogon nieco bardziej pod stół, by w razie czego móc bardziej nad nim panować. Jeszcze tego by brakowało, by przez własny nadpobudliwy ogon napytać kłopotów sobie i swojej właścicielce.
avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Pią Sie 31, 2018 10:08 am
He.... Sprawy właśnie się rozkręciły, komnata wiecznej rozkoszy przyznała się do posiadanego imienia i Dziadek Nazgul już zmierzał swym mhrocznym krokiem w stronę kółka piratów- Alkoholików. Siedział tam także Joker, Nasz nie do końca normalny Psychopata-klaun. Siedział on w miarę normalny sposób, rozparty, luzacko, jednak jak zawsze był gotów do iście zwierzęcego skoku na przeciwnika. Zawsze był gotowy do akcji... i ćpania... i picia... i seksu?. Kurde ziemianie to jednak potrafią pić moi drodzy czytelnicy... ZARAZ zboczyliśmy z kursu Kanie Papitanie. Tajemniczy makler usiadł w miarę daleko od Rena. Tiaaaa... wystarczył rzut okiem, chwila zastanowienia i już Mhroczny nie był taki mhroczny. Jest jedna rasa którą się tak tępi mocno i zsyła do fabryk a są nią pupilki każdego Kultysty czyli Danionki znaczy Demonki. Chang niby też wchodził w rachubę. Ale jakoś paszczur nie pasował tu. Joker w żaden sposób nie zareagował na powitanie nieznajomego, i tylko spokojnie słuchał. Gościu mógł sobie mieć maskę, ale da się kogoś prześwietlić w inny sposób. Typek z pod mrocznej gwiazdy tylko grał takiego pewnego siebie Kozaczka. Ale jak to bywa z kozaczkami, drobne problemy i od razu spierdalają. Mowa ciała poborcy podatkowego zdradziła jego czujność względem jakichkolwiek wrogich działań i szybkiego wykonania planu taktycznego odwrotu tzn... Akcja Spierdolka pod pierzynę. hmmm Dziadzio miał wpływy, była taka książka na ziemii zwana Tatusiem Kum [tzn. przyjaciel w dawniejszych czasach]. Jeśli miał wpływy, Mógł się do czegoś przydać. Spokojnie wypowiedział swoją kwestie. Tą którą dał mu autor posta-Ile tego długu mój ,,przyjacielu''? No bo wiecie ręka rękę myję. A skoro dziadek chorowity.- przytoczył jeden z ziemskich cytatów.   A tak naprawdę powiedział to nie dlatego że bezinteresownie chciał pomóc potrzebującym nowo poznanym znajomym. Takie rzeczy tylko w książkach i chińskich bajkach. Naprawdę myślicie że Joker komuś by pomógł bezinteresownie? Może... Ale nie na pewno im. Tymczasem dostrzegł coś kątem oka. Ruch ogonem przy barze, niedaleko wyjścia. Siedziała tam ta para która wcześniej wbiła na kielona. Fiu Fiu, ciekawe jak się rozwinie sytuacja, Ren uważał się za Przechodnia na tym świecie, nie był ani Bohaterem, ani przestępcą. Był po prostu Jokerem. No bo wicie rozumicie, ten instynkt psychola działający tak żeby nikt tego nie rozumiał. To zobowiązuję, tylko czekać na okazję i wyskoczyć niczym Filip z siurka z konopi. Tymczasem Nieznajomy podał ile wynosi dług.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 02, 2018 12:31 pm
Atmosfera była taka ciężka, że można by ją kroić nożem. Wprawdzie inni goście knajpy nie interesowali się więcej tym, co do zakomunikowania miał rogaty przybysz, ale dało się wyczuć tę czujność, gdyby miało dojść do bitki. Walhala I Ters spojrzeli po sobie wymownie. Porozumiewali się bez słów.

- Chodzi o tego starego ze złomowiska? – dopytał mężczyzna, lekko zdziwiony i lekko poirytowany. – Będzie musiał jeszcze trochę poczekać, bo w tym momencie nie mamy pieniędzy. – rzekł stanowczo.

Dziewczyna popatrzyła na niego karcąco. Po tym skierowała się z wyraźnym przejęciem do Nihiliusa.

-Spłacimy dług. Właśnie rozmawialiśmy o zleceniu. – kiwnęła głową w stronę Jokera, sugerując, że to on jest ich przyszłym zleceniodawcą. - Zarobimy i zwrócimy należność.

Rita w tym czasie dalej się kuliła.

- Nic nie słyszę… - burknęła pod nosem, co mógł słyszeć tylko Rex. Bała się odwrócić lub w jakikolwiek sposób zwrócić na siebie uwagę. – Rex… musisz ich podsłuchać. Podejdź bliżej. Wymyśl jakiś pretekst. Nie wiem… - wyciągnęła paczkę papierosów i przysunęła do niewolnika. – Poproś kogoś obok o ogień albo znajdź inny powód i dowiedz się, o co chodzi. – rozkazała.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 273
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Nie Wrz 02, 2018 1:01 pm
Krwistooki specjalnie gadał na tyle cicho, bo był pewny, że skoro wypowiedział imię Rity, to ta prędzej czy później, albo będzie się starała dowiedzieć o co chodzi, albo kogoś wyśle za nią. Wątpił, by ktoś inny również się starał tak robić, dlatego też był czujny i wypatrywał wszelkich prób podsłuchiwania ich rozmowy. Oczywiście, by ich podsłuchać będą musieli podejść bardzo blisko ich stolika, a tylko ślepy nie zauważy osoby która się ruszyła. Przy okazji starał się zobaczyć czy ktoś zachowywał się podejrzanie. Wiadomo, że był tutaj same podejrzane osobniki, ale jeśli ktoś starał się robić tak, by go nie było widać, nagle będzie chciał wyjść, czy też będzie starał się robić coś innego to Nihilius to zobaczy, a wtedy będzie ciekawie. Na dodatek osoba mu nieznana zapytała o ich dług na co w sumie demon od razu odpowiedział.
- Dług wynosi pięćset trzydzieści smoczego oddechu na dwie osoby.
Jego dalsze rozmyślania na ten temat przerwał Ters który gadał najpierw, czy chodzi o tego starego, a następnie, że będzie musiał trochę poczekać. Imperiusowi nie podobał się ton tego gościa. Spojrzał na niego i widząc rozwalony nos lekko się uśmiechnął.
- Nikogo to nie obchodzi Ters. Widzę, że ktoś nieźle Cie urządził, ale nic a nic Ciebie to nie nauczyło. Może powinienem to poprawić?
Dodał wrednie, lecz gdy usłyszał słowa dziewczyny to złagodniał i pogładził się po bródce. Mimo wszystko ta starała się dogadać. Jej kumpel miał farta.
- Przynajmniej Twoja towarzyszka jest inteligentna. Miło jest rozmawiać z piękną kobietą która na dodatek potrafi myśleć. Jak się z Wami potem spotkam? Czy sami zamierzacie udać się do dziadka? Jeśli to drugie to pamiętajcie, by o mnie wspomnieć.
Pochwalił ją używając tak zwanego kija i marchewki na ich grupce. Tym bardziej, gdy wskazała na osobę z nimi siedzącą. On był ich zleceniodawcą?
- Czy to prawda?
Zapytał się nieznanego mu jeszcze osobnika z którym ledwo co zamienił parę słów i czekał na potwierdzenie.

______________________


avatar
Rex
Liczba postów : 424
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Knajpa Pirate's Cove

on Sro Wrz 05, 2018 4:55 am
Rex dalej niby zajmując się zawartością swojej szklanki, wysłuchał polecenia Rity. Miała jednak pewne wątpliwości co do jej polecenia.
Z tego, co zdążył się zorientować to w barze może i było sporo najróżniejszych osób, lecz jak na jego gust żadna z nich nie rzucała się tak w oczy, jak on. W takiej sytuacji podchodzenie do tamtego stolika. Mógłby zwrócić na siebie zbyt dużą uwagę zakapturzonego. A przecież jego właścicielka chciała zostać niewykryta.
Nie to, żeby coś, ale czy przypadkiem nie mieliśmy nie mieć nic do gadania i robić co nam karze?
"Tak miało być, lecz to, co karze nam zrobić, niesie ze sobą zbyt wiele ryzyka." – stwierdził, spoglądając na jasnowłosą saiyankę znad krawędzi szklanki. Następnie odstawiwszy ją, dodał. "Nie uważasz?"
Pytasz się, jakbyś zapomniał, jakie mam podejście do ryzyka. Rób, jak chcesz. I tak dwie walki należą do mnie.
– Wiem, że miałem bez gadania wykonywać polecenia, ale uważam, że to nie najlepszy pomysł. Możliwe nawet, że najgorszy – powiedział szeptem, ledwie poruszając pyskiem. – Za bardzo rzucam się w oczy na coś takiego. Ten z rogami mógłby zwrócić na ciebie uwagę, przyglądając się, jak tu wracam. Nie lepiej byłoby poczekać, aż wyjdzie i śledzić go dowiedzieć się więcej? Ewentualnie mogę go jeszcze gdzieś na zewnątrz spróbować przydusić i zmusić do gadania, czego od ciebie chciał.
Wziął jednak podłożone przez nią pudełko z papierosami i otworzył, zerkając do środka jednocześnie. Jeśli mimo wszytko dalej będzie mu kazała podsłuchać, podchodząc pod byle pretekstem, będzie to wyglądać bardziej naturalnie. Jednocześnie czekał na ewentualną reprymendę na sprzeciwianie się jej poleceniom.
Sponsored content

Re: Knajpa Pirate's Cove

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito