Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1181
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Skup Złomu

on Sob Kwi 07, 2018 5:03 pm
wygląd:

Skup złomu znajdujący się w odległej części planety, gdzie praktycznie nic nie rośnie, a wszędzie unosi się smród starego oleju, wymieszanego z płynem alkalicznym, gazoliną i smoczym oddechem. Choć miejsce nazywa się skupem, wygląda jak miasteczko zbudowane ze złomu. Całe góry, pagórki i wzgórza zrobione z resztek maszyn, statków czy urządzeń których nikt nie chce. Znajduje się tutaj również warsztat specjalizujący się w rozmontowywaniu wraków i odzyskiwaniu przydatnych części. To co przydatne i rzadkie trafia do specjalnego sektora złomu, w końcu nie tylko wyrzuca się tu rzeczy, ale i zarazem kupuje. Tutejszy właściciel często zatrudnia szabrowników, by ci zdobyli dla niego trochę złomu, który można znaleźć na planecie. Im bardziej rzadki i funkcjonalny element tym lepiej za niego płaci. Wszakże na centralnej planecie nie trudno by ktoś się rozbił, czy porzucił coś co może być przydatne. Jak mawiają "Śmieć dla jednego skarbem drugiego".

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 18, 2018 11:32 pm
Gdy dosyć wysoki mężczyzna wreszcie widział lekkie światełko w tunelu, to nie sądził, że zanim będzie mu dane wyjść wreszcie na wolność i odetchnąć świeżym powietrzem, będzie musiał najpierw znaleźć wyjście. Tradycyjna podróż w stronę światła niewiele dawała, a korytarze wciąż się wiły niczym jakiś robak. Na dodatek było straszliwie ciemno, i choć to lubił, to niestety jego oczy najwidoczniej nie był do tego przyzwyczajone. Coś musiało pójść nie tak zapewne. Tak samo mając pewne dodatkowe części ciała, które czasem mu pomagały, a czasem przeszkadzały. Zabawne jest to, że nie mrugnąłby nawet okiem, gdyby przez ich stratę mógłby zyskać znacznie więcej. To wszystko jak i sam wygląd miały być tylko pomocą do jego planów, które snuł już na samym początku nie mając nic. Mimo wszystko prawdziwym taktykiem jest się wtedy, gdy wszystko się zmienia i żaden plan nie ma racji bytu, i nie mając możliwości trzeba się dostosować do sytuacji i coś wymyślić. Tak było na przykład teraz. Musiał coś zrobić, bo nie miał zamiaru się dłużej błąkać w ciemnościach. Zabawną ironią losu miało być to, że już zbliżał się do wyjścia. Druga już mniej dla niego zabawna miała mu udowodnić, że wcale nie będzie oddychał świeżym powietrzem. Wręcz przeciwnie.

Po pewnym czasie zdawało mu się, jakby w ogóle się nie przybliżał do światła. Uznał to za znak, że zbliża się do wyjścia. Jakie było jego zdziwienie, gdy w pewnym momencie walnął w coś ze stali. Po ogarnięciu się zobaczył, że to coś przypomina drzwi i do tego zardzewiałe. Zapewne przez to nie mógł ich w ogóle otworzyć, gdy się starał. W końcu mu się to znudziło i je po prostu lekko pacnął dłonią, a one się rozleciały. Cóż. Można było się tego spodziewać. Niewiele upłynęło czasu, gdy usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sufitu. Doskonale wiedział co to niestety oznacza i wybiegł z korytarza. Zbliżając się do wyjścia poczuł coś bardzo dziwnego. Im był bliżej, tym odór się nasilał. Tak, to był mocny smród który odczuwał trochę w laboratorium, ale nie aż tak jak teraz. Miał co do tego miejsca w którym się znajdował złe przeczucia, ale biegł dalej. Zatrzymał się dopiero w miarę bezpiecznym miejscu. Gdy spojrzał się za siebie to widział, że korytarz się zawalił. Po dźwiękach wcale go to nie zaskoczyło. Otrzepał się i począł sprawdzać, gdzie też to się znalazł, ale zapach niestety podpowiadał mu, że nie jest to wcale dobre miejsce dla organizmów żywych. Nie mylił się.

Rozglądając się po tym miejscu widział jedno. Metal. W sumie metal i rdzę. Do tego zamiast wody, był stary do niczego nie nadający się olej. Idealne miejsce na laboratorium dla szalonego naukowcy poświęcającego życie na zbadanie anomalii której i tak nie zbadał. Ah Ci śmiertelnicy. Próbują za pomocą technologii i innych wymyślnych rzeczy, bawić się w boga i przez to cierpią. Oczywiście nie winił ich za to. Na ich miejscu zrobiły podobnie. Tylko właśnie dlatego, że są śmiertelnikami, zapewne nigdy nie osiągną technologią tego co bogowie. Chociaż podobnież niektóre rzeczy im się udały. Nieudolnie oczywiście, ale jakiś początek być musi prawda? Nawet jeśli jest to fałszywe życie dla przykładu. Samo to miejsce jest tego idealnym odzwierciedleniem. Piękno technologii śmiertelników. Cały ekosystem zbudowany ze złomu! No, no. Genialne. Postanowił, że nie będzie w tym miejscu dłużej niż to koniecznie. Nie, żeby mu to specjalnie przeszkadzało, ale było parę powodów. Przykładowo taki, że jest organizmem żywym, albo taki, że nie widzi sensu, ani wielkich możliwości w tym miejscu. Co prawda mógłby starać się tutaj coś znaleźć przydatnego, ale czy nie lepiej żeby to ktoś zrobił za niego? Tym bardziej osoba która się lepiej nad tym zna? Kiedyś był Bogiem. Teraz uważał, że bardziej z niego upadły i zapieczętowany Bóg, aniżeli taki w pełnym swoim majestacie. Ale Bóg to Bóg prawda?

Tak czy owak musiał iść dalej. Niestety nie miał pomysłów co zrobić, by ogarnąć rogi i tym podobne rzeczy, ale z tego co wyczytał to było wiele różnych ras więc jakoś to będzie. Pomyślą co najwyżej, że jest demonem, ale zawsze może ich wrobić i im wmówić, że jest członkiem innej rasy. Jak? Cholera wie. Mimo wszystko, chociaż trochę się postara coś z tym ogarnąć. Założył na Siebie czarne podróżnicze szaty oraz jakąś zwyczajną maskę, by zakryć kolor oczu. Następnie nałożył na Siebie kaptur, a ogon opatulił delikatnie w okół siebie uważając, by się samemu nie poranić. Na rogi nic nie poradzi, więc zrobił z kapturem to co mógł. Skrzydła udało mu się jako tako złożyć, ale dziwnie się czuł w takim przebraniu. Najpierw musi się dowiedzieć jak wygląda sprawa odnośnie istot tak wyglądających jak on. Inaczej może być lekki problem, a tego wolałby uniknąć. Dopóki nie jest silniejszy, nic nie zrobi. Smutna reguła rządząca wszędzie. Siła otwiera każdą drogę. W końcu postanowił się ruszyć i szukać wyjścia z tego miejsca, a przy okazji patrzył coś po złomie. Kto wie, może odnajdzie jakiś skarb? Chociaż szczerze w to wątpił.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Wto Sie 21, 2018 8:08 pm
Nihilus zamaskował się, jak tylko najlepiej potrafił i zaczął powoli zmierzać do wyjścia ze złomowiska. Przechadzając się spoglądał na zwały wszelkiego rodzaju maszyn i przedmiotów, z których większość była powyginana lub uszkodzona. Co dla jednego było śmieciem, dla kogoś innego mogłoby być skarbem, z takiego to wychodził najwidoczniej założenia. I tak, im dalej szedł, tym coraz więcej rzeczy zaczęło wydawać mu się ciekawe lub ba! Nawet godne zachowania.

Obok jednej ze stert prezentował się jakiś wyglądający na wiekowy pojazd poduszkowy, który w tym momencie spoczywał na ziemi bez ruchu. Trudno powiedzieć, czy był w stanie odpalić, ale może przy odrobinie szczęścia mógłby ruszyć i pozwoliłby mu na większą mobilność po planecie? Nawet, jeśli nie był to może wóz godny boga…

Gdzieś pod kilkoma metalowymi prętami spoczywała natomiast ludzka sylwetka robota. Jego głowa była opuszczona na klatkę piersiową. Albo brakowało mu zasilania albo był uszkodzony. Może tylko wyłączony?

Gdy tak Nihilus rozglądał się po śmieciach, zza jednej górki za jego plecami wyłonił się starszy pan:


- Gdzie to było… - mówił pod nosem, gdy zauważył przybysza. – O… to ty, chłoppcze? Ciebie wysłali do pomocy przy złomie? – zagadał, obchodząc mężczyznę wokoło i spoglądając mu w kaptur. – PANIE NA NIEBIOSACH I MATKO JEGO JEDYNA NIEPOKALANA! – zaklął głośno, niemal krzycząc. Złapał się za serce i odetchnął kilka razy. – Przepraszam, synu… nie spodziewałem się. Wyglądasz z tymi rogami jak jakieś nieboskie stworzenie. No ale… twarzy się nie wybiera. No to co? Bierzesz się do roboty? Jak masz na imię?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Wto Sie 21, 2018 10:01 pm
Krwistooki nie miał pojęcia, jak dobrze się zamaskował. Po za tym i tak nie planował całkowicie się maskować, bo i tak żyły tutaj najróżniejsze istoty dziwniej i jeszcze brzydziej wyglądające od niego. Za to wiedział, że przydałaby mu się jakakolwiek technika która mogłaby pomóc, zmienić jego ciało chociaż trochę. To było uwłaczające, by chociaż w ogóle Bóg mógł pomyśleć, o ukrywaniu Swojego Boskiego ciała! Ale nie miał w sumie zbytnio wyboru. Nie teraz, gdy jest tak słaby. Do tego jeszcze wydawało mu się, że był tu wcześniej, ale pod inną postacią, i bardziej w stylu obserwatora, aniżeli działacza jak teraz. Nieistotne. Nie chce sobie robić niepotrzebnych problemów i tyle, i to tylko dlatego, że nie wie jak inni na to zareagują. Może to zleją, może jednak nie i będzie musiał coś z tym zrobić? Tego niestety nie wiedział, ale zapewne się niedługo dowie. Czytał niby coś o łowcach demonów, ale podobno ta planeta jest jako tako bezpieczną przystanią dla każdego. Prawie. Mógł się mylić, albo mogło być tak kiedyś.

Tymczasem starał się znaleźć w tym złomie cokolwiek użytecznego. Oczywiście nie weźmie tego ze sobą, ale postarał się zapamiętać, mniej więcej gdzie leży coś przydatnego. O ile takie znajdzie, i się to nie zmieni. W końcu to, że mu się coś takiego spodobało to cóż. Niestety nie jest mechanikiem, więc musiałby zainwestować. Może warto zapytać kogoś o zdanie? Tylko kogo. Na razie nikogo takiego nie widział, i wcale nie był pewien, czy jest to taki dobry pomysł. A co do Boskiej nieomylności? Na razie jej nie ma. Z czasem będzie miał. O ile się tego nauczy zawczasu. Nie jest idiotą, by starać się robić coś, o czym nie ma zupełnie pojęcia tym samym ośmieszając Siebie, i zapewne coś psując. Nie musi nikomu, niczego udowadniać. W końcu jest Bogiem. Jak się jest aroganckim to lepiej nie być arogancko głupim, bo można nieźle się na tym przejechać, a On nie miał w ogóle takiego zamiaru. Znając życie prędzej, czy później znajdzie się ktoś, kto jest doświadczony i zna się na rzeczy, a wtedy można się dogadać.

Spędził troszkę czasu na przeszukiwaniu tego całego ścierwa, ale nie znalazł niczego przydatnego. Za to znalazł parę rzeczy które jako tako, by się nadawały, o ile, by je naprawił. Ale jest parę problemów. Kasa. Umiejętności. Części. Znajomości. Doświadczenie. I wiele, wiele innych czynników które sprawiały, że niestety, ale nie będzie mógł z tego skorzystać aktualnie. Starał się korzystając z tego, że miał dobrą pamięć, nawet bardzo dobrą, zapamiętać co gdzie się jako tako znajdowało. Tak na wszelki wypadek, jakby może udało mu się coś zdziałać odnośnie tamtych paru problemów. W każdym razie jedyne co mu wpadło w oko to był dwie rzeczy. Obie rzeczy mogą się okazać przydatne. Zależy, co, jak, gdzie i po co wykorzysta. Równie dobrze, mogą mu się do niczego nie przydać i tylko na tym straci. No nie do końca. Jak pójdzie na dobry układ z handlarzami to coś może zarobi. O ile nie da się zjeść. Niestety niczego nie był pewien, ale warto się nad tym zastanowić. Bo kto wie.

Pierwsza jakim był dosyć staro wyglądający poduszkowiec, i to wcale nie chodziło o to, że jest uszkodzony. Po prostu swoje lata miał. Niby fajnie, niby dobrze, ale jednak czy jest mu coś takiego potrzebne? Zastanowił się chwilkę. Daje mu to jakąkolwiek mobilność. Nie będzie na Siebie, aż tak zwracał uwagi. Raczej. Nie będzie się męczył. Łatwiejsze poruszanie. Trochę plusów jest. Ale tak po prawdzie, wciąż potrafił latać. Niestety czuł, że jednak nie lata tak dobrze jak powinien. Czemu tak czuł? Nie wie tego. Więc może warto to rozważyć? Gdyby jednak nie miał problemu z lotem, to nie byłoby mu to, aż tak potrzebne. Jednakże, zdawało mu się, że było inaczej. To nie wpływało dobrze na jego pogląd sytuacji. Na razie nic z tym nie zrobi. Potem się nad tym zastanowi. I tak tego nie uruchomi dopóki tego nie naprawi.

Ostatnia rzecz była dla niego znacznie ciekawsza. Robot! Przynajmniej wyglądało to na robota. Nie działającego wiadomo, i cholera wie, czy był to robot militarny, czy cywilny, czy związany z usługami. Wolał to pierwsze, ale nie pogarni niczym. Niestety tutaj sprawa wyglądała gorzej. Nie trzeba być inżynierem, by wiedzieć, że nie działał. Inaczej po co, by się tutaj znalazł? Brak zasilania? Nie. Wątpił, by to było takie proste. Raczej to było coś w stylu, uszkodzeń wewnętrznych. Kto wie, może to było nawet uszkodzenie systemu kalibrującego, lub kontrolnego? Ostatnie czego mu trzeba to robot bez jakiejkolwiek kontroli. Mimo wszystko, było to coś w stylu przedmiotu wysokiego ryzyka, ale i wielkiego zysku. Ogromnie, by u się to opłacało o ile zdołałby to naprawić. Miały pomagiera i pierwszego sługe. Jak ma do wyboru poduszkowiec, albo robota, to wybrałby robota. Mniejsza mobilność to prawda, ale jakkolwiek na to nie patrzył to ten hmm droid wydawał mu się o wiele przydatniejszy, i bardziej opłacalny. Straszliwie opłacalne. Taki pomocnik, to byłoby coś. Starał się wyjąć go ze śmieci tak, by nie uszkodzić go bardziej, a następnie przesunął w inne miejsce i schował, na tyle niewidocznie, by inni go nie odnaleźli, ale na tyle widocznie, że by to spamiętał. Wiązał z nim bowiem lekkie plany. Oczywiście jak nic z tego nie wyjdzie to trudno. Na razie nic nie stracił. Może tylko zyskać.

Już miał się zbierać, gdy nagle usłyszał odgłos metalu. A raczej dźwięku, tak jakby ktoś oprócz niego tutaj jeszcze chodził. Nie oglądał się za Siebie, ale był gotowy na obronę jakby zaszła taka konieczność. Jak usłyszał głos starca, to i tak nie tracił gardy. Stary człowiek czasem może się okazać ukrytym mistrzem. Co prawda wątpił w to, ale cholera wie. Jednakże, gdy usłyszał resztę, to doszedł do wniosku, że go z kimś pomylił. Czy powinien go załatwić? Raczej nie ma takiej potrzeby, głównie dlatego, że nie stanowi zagrożenia i zapewne nic nie zyska. Tylko sobie narobi co najwyżej kłopotów. Kto wie jakie ma znajomości. Gdy spojrzał mu się w twarz i zauważył reakcję, to o mało co nie wybuchnął śmiechem. Tym bardziej gdy dodał o rogach. Co do tego co powiedział o twarzy, to zostawi to bez komentarza. Tym bardziej, że rogi nie są związane z twarzą. Na dodatek chyba powalił mu się panteon bóstw. Po za tym był heretykiem bo wierzył w fałszywego bożka, a nie w niego! Skandal. Ale na razie niestety musi to zostawić w spokoju. Jak powiedział, czy bierze się do roboty to prawie umarł ze śmiechu. On i robota bezinteresowna? W życiu! Ale... miał pewien pomysł. I w sumie nie tylko jeden.

Starał się wyglądać na jak najbardziej smutnego, a z jego twarzyczką, która mimo wszystko wyglądała dobrze i młodo powinno dać radę. Wymyślił jakąś ckliwą historyjkę na poczekaniu. Takie są najlepsze.
- Nie szkodzi. Nie jest Pan jedyny. To wszystko wina tego, że w młodości złapano mnie i przeprowadzano na mnie eksperymenty i inne nawet gorsze rzeczy... Nieprzyjemna sprawa, wolę o tym nie rozmawiać...dlatego wyglądam jak wyglądam...
Był raczej dobrym aktorem, nawet udawał, że powstrzymuje się od łez, a praktyka czyni mistrza. Tym bardziej, że nie było ciężko w to uwierzyć. Wyszedł z takiego miejsca, o takim wyglądzie. Nawet nie kłamał! Jakiś gość faktycznie robił różne eksperymenty na nim! A raczej na anomalii która poniekąd była jego częścią. A skoro nie było w jego słowach ani trochę fałszu, to nie miał się o co obawiać! Udawał smutek i wewnętrzny ból, a tak naprawdę prawie umierał ze śmiechu. Czemu to robił? Bo czemu nie! To, że jest Bogiem nie znaczy, że nie może występować i być aktorem! Normalnie, by się w to nie bawił, ale przecież potrzebował osoby doświadczonej więc... czemu nie? Spadł mu niczym z nieba! Właśnie kogoś takiego potrzebował i zamierzał to wykorzystać! Zabicie go było nie wskazane i zupełnie zbędne. Raczej wykorzystanie będzie o wiele lepsze. Oj tak.

- Nie. Jestem tutaj i się nie znam na niczym. Na dodatek prawie nic nie pamiętam, chyba mam amnezję...zapewne z powodu tego co mnie spotkało.

Tutaj próbował udawać, że udaje szczęśliwego, by wzbudzić sympatię. Jak to robią niektórzy ludzie, którzy nie chcą, by się o nich niepotrzebnie martwić.
- Zwą mnie... nie pamiętam....nie potrafię sobie przypomnieć..., a Senior jak ma na imię?

Dodał z lekkim szacunkiem. Oczywiście udawanym, ale nawet jak się na nim pozna to zawsze może dać jakąś wymówke. Albo zrezygnować i go zabić.
- Co do pracy. Zależy. Jestem w stanie pomóc, ale pod paroma warunkami. Pierwszy. Oceniłby Pan, dla mnie pare rzeczy, czy się nadają na naprawę, oraz co jest w nich uszkodzonego, jak to wymienić, u kogo i tym podobne rzeczy. Jestem pewien, że ma Pan w tym ogromne doświadczenie, więc nie jest to dla Pana najmniejszym problemem! No chyba, że pomógłby mi Pan coś z tego naprawić, byłbym niesamowicie wdzięczny i chętnie pomógł w tym gdzie bym się nadawał. A także, nie pogardziłbym nauką u osoby która się na tym zna!

Tutaj starał się uderzyć w jego ego, a jak nie trafił i gość się na niczym nie zna, i mu się nie przyda to trudno. Zawsze może go łatwo zabić. Raczej.
- Co Pan na to? Uważam, że to uczciwa oferta. Tym bardziej, że niestety z pewnych względów nie mam nic do zaoferowania.

Znowu się bawił. Normalnie, by mu się nie chciało, ale gdy może zyskać cokolwiek, to jest w stanie bawić się w manipulacje tak jak robi to teraz. Co prawda na różne osoby, działa co innego. Na kogoś takiego to powinno zadziałać. Jakby osoba ta była gburowata, i odnosiła się do niego bez szacunku, to o ile nie byłby silniejszy, to pewnie, by mu się nie chciało w to bawić. Na razie było inaczej, i to mu odpowiadało. Potrzebował eksperta. A na takiego właśnie wyglądał ten starzec.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Sro Sie 22, 2018 10:58 am
Starzec popatrzył z głębokim współczuciem na mężczyznę. Wysłuchał jego słów jak najlepszej telenoweli, wzdychając co i rusz lub wstrzymując oddech.

- Nazywam się Semafor, ale możesz mówić na mnie Dziadku, chłopcze. Twoja historia poruszyła mnie do głębi. – wyznał, wycierając łezkę spływającą po policzku i klepiąc Nihiliusa po ramieniu na pocieszenie. – Życie bywa paskudne jak dupa Changelinga… Będę nazywał cię Rogaś, dopóki nie przypomnisz sobie swojego prawdziwego imienia. – oświadczył nestor. – No… Rogasiu, może jestem stary, ale wiele w życiu się nauczyłem jako samouk! Mógłbym cię wiele nauczyć. To by był sprawiedliwy układ. Popracowałbyś dla mnie przez tydzień, obsługując złomowisko, przerzucając śmieci, przyjmując klientów, a ja bym ci w tym czasie naprawił to, co chciałbyś uzyskać w nagrodę za dobre uczynki. To uczciwa propozycja, prawda? Co by cię interesowało?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sro Sie 22, 2018 5:12 pm
Był prawie pewien, że starzec mu uwierzy, a to dlatego, że przeplatał prawdę z... w sumie czym? Kłamstwem nie można tego nazwać. Co najwyżej niedopowiedzeniami przed którymi łatwo się wybronić. A jak nie uwierzy to zawsze może mu pokazać laboratorium. Uprzednio upewnił się, że skasował wszystkie, ale to wszystkie wpisy o anomalii, co najwyżej zostawił jakieś badania, więc alibi miał. Co prawda wejście, bo sam ośrodek się zawalił i raczej nie był do użytku. Zapewne nigdy nie będzie ponownie działać. Nieistotne. Wysłuchał tego co do niego mówił starszy, obserwując dokładnie emocje i czy aby na pewno mu uwierzył. Lepiej dmuchać na zimne. Nie chciał co prawda problemów związanych z chowaniem ciała czy coś. Po wykalkulowaniu opcji jakie miał, co może stracić, i co zyskać doszedł do wniosku, że najwięcej zdobędzie zostawiając go przy życiu i korzystając z jego hojnej pomocy. A jak nie? To cóż. Są różne sposoby, by dostać to co się chce. Zostańmy przy takim.

Po emocjach wiedział, że mu się udało. Pewnie głównie dlatego, że mówił prawie całą prawdę. Prawie. Prawa prawda? Dowiedział się jego imienia. Swojego nie podawał na razie, bo i po co. Bardziej pasowała do niego amnezja i brak imienia. Może mu kiedyś podda. Kto wie, dziadyga może się okazać pierwszym cennym nabytkiem, a na pewno wsparciem. Tym bardziej powinien mieć jakieś znajomości skoro raczej kogoś oczekiwał. Nie było to zapewne nie wiadomo co, ale może zostanie zaskoczonym? Darowanemu koniowi nie zagląda się w tyłek! Co najwyżej można w zęby. Czy jakoś tak. Nie byt, aż tak zaznajomiony ze śmiertelnymi powiedzonkami. Semafor. Prawie się roześmiał. Czy to nie była nazwa sygnalizatora kolejowego? Podstawowa informacja to też był słownik. Nie wiedział kto miał na tyle narąbane w bani, by nazwać własnego dzieciaka takim imieniem. Można powiedzieć, że to był zezłomowany Semafor. Oczywiście nie skomentował imienia. Normalnie, by to zrobił, ale jeśli mu to nie przyniesie zysków to po co? Był manipulatorem, jeśli będzie trzeba to będzie nawet udawał największego bohatera, gdyby dzięki temu coś miał zyskać! Oczywiście bez przesady. Dopóki nie stanie się silniejszy, to musi unikać bycia złym inaczej długo nie przetrwa. Ale jak będzie miał okazję to czemu nie. Na pewno trafią się osobniki proszące o szybką śmierć. Na ich nieszczęście wtedy dostaną powolną.

Na klepnięcie specjalnie nie zareagował. Normalnie, by uniknął kontaktu osobistego, ale by się wtedy to wydawało podejrzane, więc się powstrzyma. O mało co nie ryknął śmiechem, gdy tamten walnął, że życie jest paskudne niczym tyłek jaszczurczej rasy. Dlatego cicho się zaśmiał mimo wszystko. Niestety mogło to brzmieć trochę strasznie, ale nieważne. Dziadek właśnie wygrał życie, że tak go rozbawił. Potwierdził skinieniem głowy, że się zgadza z tym stwierdzeniem. Ale, gdy usłyszał jak będzie go nazywał to zamarł, a jego uśmiech prawie zniknął mu z twarzy. Był sparaliżowany. I to nie ze strachu. Bowiem... jak go nazwał!? Rogaś!? Na brodę Merlina! Zaraz...złe powiedzenie. A niech to smok kopnie! dalej złe. Miał ochotę dziadka klepnąć za to w ramię na tyle mocno, że od razu by mu się jego stary kręgosłup wyprostował! Mimo wszystko uspokajał się i zagryzając zęby nie dawał po sobie tego poznać i pokiwał głową. On! Bóg! Nazywany....tak!? Gdyby jego zwolennicy usłyszeli jak ten dziadek śmiał go nazwać, to chyba, by musiał przerzucać złom na tamtym świecie! O ile, by sługusów miał. Chyba będzie musiał szybciej podać jakieś imię. Tym bardziej, gdy znów słyszał jak jest nazywany, to się w nim gotowało.

Mimo wszystko, gdy usłyszał o nauce to w chwilę się uspokoił. To nie byłoby takie głupie, pogładził się po brodzie. Nawet więcej. Byłoby mu to niesamowicie na rękę. Nawet nie musiał się nad tym zastanawiać. Tego właśnie potrzebował, na wszelki wypadek. Nie może wiecznie na kimś polegać, bo mogą go kopnąć w tyłek i będzie problem. Samouk. Tutaj z samoukami bywa różnie. Niektórzy byli dobrzy w tym co robili. Inni to był ścierwo. Oby On był w tej pierwszej kategorii. Jednakże jak tak go dalej słuchał to się zastanawiał. Praca przez tydzień trochę mu to zajmie. Zależy ile godzin dziennie. Zakwaterowanie i tym podobne rzeczy. Obsługa złomowiska. Zależy o co mu dokładnie chodziło. Ale przerzucanie śmieci!? Nie jest śmieciarzem! Aczkolwiek przyjmowanie klientów, byłoby nawet w jego guście. Może dzięki temu stworzyłby sieć kontaktów? Do tego starzec dodał, że naprawi jego rzeczy. Musiał przyznać, że wiedział jak się targować. Wydawało mu się, że to był typowy stary handlarz który nie raz walczył na targowisku o mniejsze, bądź większe ceny. Sądził, że może jak wynegocjuje to coś się uda z tym zrobić. Ale najpierw...

- Interesuje mnie ta propozycja, ale najpierw pokazałbym, co znalazłem i co byłoby mi potrzebne do naprawienia. Wtedy można o tym dalej porozmawiać. Zgoda?

Raczej nie miał na co się nie zgadzać, dlatego też poprowadził mężczyznę do pierwszej rzeczy czyli poduszkowca.
- Co dziadek sądzi o tym? Wygląda na wiekowy, ale może da się jakoś to naprawić.

Wysłuchał tego co ma mu do powiedzenia i zaprowadził do kolejnej rzeczy którą wcześniej ukrył. Tym razem odsłonił zakrytego droida.
- Nie ukrywam, że najbardziej zależałoby mi na tym, jednakże nie jestem pewien, czy jego wartość i przydatność jest większa od poduszkowca. Nie znam tego modelu, ani nie wiem do czego, był stworzony.

Ponownie z uwagą wszystkiego słuchał, i pod koniec postanowił, że warto będzie się dogadać.
- Przerzucanie śmieci raczej nie jest dla mnie. Sądzę, ze mogę zostać lepiej wykorzystywany. Jestem pojętnym uczniem, i nie ukrywam, że może w zamian za naukę, byłbym w stanie nawet pomóc w prostych naprawach! Naturalnie niczego nie obiecuje, bo nie chcę być problemem, ale moim zdaniem byłoby warto. Do tego pasuje mi obsługa klientów. Pytanie tylko czy powinienem ich obsługiwać wyglądając tak jak wyglądam? Nie będzie to jakiś problem?

Gdy tamten to przełknął to podał ostatnie na razie informacje na ten temat. I w sumie zadał pytanie jakże ważne w ich możliwej współpracy.
- Do tego o co chodzi dokładniej w obsłudze złomowiska? Gdzie będę zakwaterowany? Ile godzin pracował dziennie? Dodam, że jestem również początkującym wojownikiem. Co Pan na 8 godzin dziennie oraz wolny weekend, chyba, że moja pomoc byłaby bardzo potrzebna? Ponadto Pan mnie poprzednio z kimś pomylił. Oczekiwał Pan jakiegoś pracownika?

Sądził, że była to uczciwa propozycja, tym bardziej możliwa pomoc w naprawach, mogłaby się okazać ogromnie przydatna staremu człowiekowi. Do tego ich współpraca wcale nie musiałaby się tak szybko kończyć.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Czw Sie 23, 2018 3:59 pm
- To jest stara, solidna konstrukcja! Jeszcze z silnikiem o pojemności 4.0, sprzed downsizingu, niesamowicie paliwożerny, ale dzięki temu długowieczny, dlatego mamy tu ten eksponat. – dziadek rozgadał się, poklepując wysłużoną blachę – On jest właściwie sprawny. Poprzedni właściciel narzekał na to, że nie może go sprzedać. Jak widać blacha pordzewiała… Dlatego wolał już za parę groszy oddać go na złom. Miałem wprawdzie rozłożyć go na części, ale … jeśli go chcesz, to … może coś by jeszcze z niego było. Silnik chodzi. Poduszkowiec jest rozklekotany i traci podniesienie, szczególnie na pagórkach, gdzie zdarzy mu się ryzować podłoże. Po wymianie repulsorów powinien trzymać poziom. Nigdy nie wiadomo, ile jeszcze wytrzyma, ale … no zawsze klasyka gatunku…

Przeszli dalej w kierunku androida.

- To jest… Synu… taka masówka. Produkowana na Ziemi. Uniwersalna do różnego zastosowania, łatwo rozbudowywalna. Można w nią wpakować wszelkiej maści systemy… Podobno robią też… - dziadek zniżył głos i wyszeptał do Nihiliusa - … ponoć robią z nich tez seks zabawki. Wiesz, peruka, obucie ze skóry… - po tym zdaniu znów zaczął mówić normalnie. - Oczywiście wszystko kosztuje. Ten egzemplarz nie działa… nie wiem co się w nim zepsuło. Wymaga ode mnie najpierw zbadania.

Słuchając dalej Nihiliusa, dziadek podrapał się po głowie i pomyślał chwilę.

- No… jeśli byś mi miał pomóc w naprawach, to to jest długoterminowy plan. Musiałbym cię zatrudnić na stałe i przyuczać. Chyba, że znasz się na czymś? – popatrzył na sylwetkę chłopaka, rogi i kolor oczu. – No… wywiesiłem ogłoszenie właśnie do obsługi złomowiska. Nie wiem, czy mam cię skreślać na podstawie wyglądu? Jeśli mógłbyś posiedzieć w stróżówce i przyjmować złom… ewentualnie odstraszać darmozjadów złodziei i innych… Przecież nikt nie spodziewa się blond ekspedientki na złomie… Obsługa złomowiska to kompleksowa usługa... Wybieranie miejsca na składowanie, utylizacja, przetop, sprzedaż i zakup, szacowanie… To wcale nie taka prosta robota!

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Czw Sie 23, 2018 5:35 pm
Demon słuchał spokojnie i z uwagą tego co miał mu do powiedzenia bardziej doświadczony od Niego. Nie znał się na tym więc go potrzebował, a po co ma robić coś na czym się nie zna? Lepiej to zostawić innym. Dlatego z przyjemnością chłonął informacje i kalkulował co mu się przyda a co nie. Może się okazać, że to wszystko nie będzie wcale tak opłacalne jak mu się zdawało. Pamiętajmy, że Nihilius nie znał się na nich i nie potrafił tego określić. Nie wiedział również, czy w ogóle jest możliwa ich naprawa, a to główny problem. Do tego dochodzą części zamienne i tym podobne rzeczy. W sumie jak tak dalej pójdzie to dziadek może się okazać godny znać jego imię, ale o tym się jeszcze przekona.

Co ciekawe ten pojazd był solidny, miał spory silnik i całkiem sporo mógł działać. Minus był taki, że jest strasznie paliwożerny. To będzie lekki problem, ale wszystko się da załatwić. Dawny właściciel nie mógł go sprzedać i wolał go za bezcen oddać na złom. I tak jak się spodziewał dziadek już o nim wiedział. Mimo wszystko i tak się dziwił, że nic mu nie umykało tutaj. Można powiedzieć, że to wszystko to było królestwo Semafora, i on był tutaj władcą. Władca Złomu. W sumie prawie zła. Dziadek to ukryte zło? Lepiej uważać. Żarty na bok. Silnik działał, ale sam poduszkowiec tracił podniesienie, a to nie było dobre. Może to być lekki problem. No i nie wiadomo ile wytrzyma. Po wysłuchaniu wszystkiego postanowił się odezwać.
- Pojemny silnik ale paliwożerny. Podniesienie może być problemem. Łatwiej może się uszkodzić przez to, a wtedy dopiero byłoby nie za ciekawie. I wychodzi na to, że skoro jest tak stary, a to długowieczny model, to pewnie sporo wytrzyma. Słyszałem, że stare modele często chodziły znacznie dłużej od tych nowszych. Na pewno, by mi to ulżyło w podróżach.
Po powiedzeniu tego wszystkiego przeszli dalej do uszkodzonego robota.

Tym razem była mowa o androidzie, a aktualnie to go najbardziej interesowało. Niestety była to masówka. Czyli znając życie mogło to ścierwo być tanie. Ale gdy tylko usłyszał o robieniu z tego seks zabawki to nieźle się zdziwił!
- Co!? Serio!? Ci ludzie i nieludzie...
Dewiacje seksualne nawet Boga mogły zaskoczyć. Co jak co, ale na tym się kompletnie nie znał. I wolałby, się nie znać. Ta informacja sprawiła, że inaczej będzie patrzyl na niektóre roboty. Mimo wszystko nie wiadomo nawet co było uszkodzone. To będzie też duży problem.
- Opłaca się to w ogóle naprawiać jeśli to masówka? Skoro pewnie można wszędzie to kupić i jest uniwersalna? Warto wiedzieć co to za model. Bowiem, przydałby mi się bardziej gdyby to był model militarny. Gdyby był cywilny to przydałby się tutaj do pracy. Wtedy moim zdaniem moglibyśmy się dogadać na ten temat dziadku.
Ciekawiło go jego spojrzenie na ten temat. Musiał wiedzieć, czy jest sens naprawy tej masówki.

Tym razem musieli porozmawiać o pracy i naprawach. Długoterminowy plan. Zatrudnienie stałe. Ta myślał o tym, ale nie było mu to na rękę. Chyba, że faktycznie będzie pojętnym uczniem i szybko się nauczy wszystkiego co ten miał mu do zaoferowania. Tak czy owak jego wiedza będzie mu niesamowicie przydatna. Tak samo wygląd. Przyjmowanie złomu. Odstraszanie. Będzie z tym masa roboty. Ale w sumie nabyłby dzięki temu podstawową wiedzę przydatną w jego zapewne długim życiu. Co jak co ale taka edukacja zostanie z nim na stałe.
- Rozumiem i wcale się nie dziwie, że to nie jest prosta robota. Ale mimo wszystko sądzę, że po podstawowych naukach powinienem to pojąć. Tak samo pomoc w naprawach. Nie ukrywam, że patrzę bardziej długoterminowo. Dla mnie nawet wiedza jest ważniejsza od samych napraw tych rzeczy.
Chwilę poczekał, aż Semafor zrozumie wszystko po czym kontynuował dalej.
- Do tego sam jestem bardziej podróżnikiem więc pewnie zostałbym tutaj tak długo, aż bym się nauczył różnych rzeczy, a na dodatek bym wpadał w odwiedziny, by pomóc, albo by się znowu w czymś dogadać. Tym bardziej, że jestem silny, i trochę znam się na walce, więc jak ktoś będzie tutaj coś próbował zrobić to...lepiej, by jego droid przygotował mu grób. Mimo wszystko, by mi to odpowiadało. W zamian za naukę i pomoc w naprawie mogę pomagać.
Znowu odczekał chwilkę i przekazał ostatnie rzeczy jakie miał do dodania.
- A właśnie byłbym zapomniał. Oprócz siły i nie tylko mam wiedzę teoretyczną na wiele różnych tematów. Oczywiście jest ona podstawowa i czysto teoretyczna jak wspomniałem, ale też jak widać potrafię się... dogadać odnośnie wielu rzeczy. Prawda? Mimo wszystko bardziej celowałbym w moją wiedzę na różne tematy oraz siłę i spryt.
Na tym zakończył swój wywód. Gdyby nie to, że ma za dużą wiedzę i chce wszystko przekazać, to nie byłby taki gadatliwy. W końcu nie rozmawia na niepotrzebne mu tematy. Tylko wtedy gdy czegoś potrzebuje co najwyżej.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Pią Sie 24, 2018 5:00 pm
W miarę tego, jak Nihilius mówił, mina Dziadka robiła się bardziej zamglona. Odpłynął gdzieś myślami czy też dostał zawiechy, jak kto woli. Dopiero gdy towarzysz zakończył wypowiedź, starzec wybudził się z transu, nie pamiętając połowy wywodu.

- Emm, no dobrze, chłopcze… - zaczął, grając na czas i udając, że go słuchał. – No to co, idziemy do stróżówki? – zagadał, prowadząc Nihiliusa przed wejście. Tam stał już łańcuszek pojazdów, czekających na rozliczenie i pozbycie się balastu. – To co, bierzesz tę robotę, czy nie? – zapytał konkretnie, oczekując wiążącej odpowiedzi, po której pewnie miało nastąpić pierwsze przyuczenie. – A ja ci naprawę, co będziesz chciał i pokażę ci podstawy, jeśli chcesz.

- CO JEST Hanzo! ILE MOŻNA CZEKAĆ! – warknął pierwszy w kolejce klient, trąbiąc przy wtórach pozostałych.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Pią Sie 24, 2018 5:43 pm
Krwistooki nie był idiotą od razu po minie widział, że go nie słuchał.  Pomachał mu nawet ręką przed twarzą. Niestety nic to nie dało. Jakby po czymś takim tego nie ogarnął, że został zlany, to lepiej niech wpadnie na złom i się zabije. Został olany! Na dodatek przez śmiertelnika! Starego śmiertelnika! Starego i słabego! Co za porażka. Ale nie będzie się bawił i kontynuował. Z resztą miał lepszy pomysł. Jako Bóg nie zamierzał pracować. Zamierzał pomagać. To coś zupełnie innego. A jak nie to zawsze może zmienić zdanie. Jedyne co go trzyma to możliwość nauki. Gdy ten wreszcie odpowiedział to chłopak się tylko uśmiechnął, i nie był to miły uśmiech. Planował na pewno coś złego jakby go sprowokowali. Widział masę pojazdów stojących w kolejce, i wkurzonych śmiertelnych, ale mu to nie przeszkadzało. Gdy usłyszał o robocie to tylko odrzekł.
- Dogadaliśmy się, że będę pomagał głównie w naprawie i przy okazji się uczył. Z resztą możemy zobaczyć jak mi pójdzie ale niczego nie obiecuje. Sam stwierdzisz. Naprawa to jedno, nie zależy mi na niej tak jak na Twojej wiedzy. To tylko dodatek bez którego mogę żyć.
Ruszył za nim i gdy byli prawie na miejscu to krótko z arogancją dodał.
- Jestem dumnym osobnikiem dlatego zwyczajna praca nie jest dla mnie. Moją zaletą jest siła i inteligencja. Radzę wykorzystać właśnie je. Nie traktuj mnie jakbym był zwyczajnym pracownikiem.
Stanął w końcu przed ludźmi którzy byli nieźle wkurzeni czekaniem, a odgłos trąbienia tylko go denerwował.
-Lepiej zamknij oczy i zatkaj uszy.
Dodał do dziadka na wszelki wypadek. Czy go posłucha czy nie to jego sprawa.

Stał w takim miejscu, że był dobrze widoczny i w pewnym momencie z rzucił z Siebie kaptur oraz płaszcz, ukazując się w pełnej Swojej strasznej okazałości. Wyglądał niczym demon z najgorszych koszmarów. Do tego był pozbawiony białek, a jego oczy były całkowicie mroczne niczym sama pustka. Ludziom o słabych nerwach mogło się zdawać że patrzą w otchłań, a jego krwiste pionowe źrenice niczym u diabła tylko sprawiały, że to połączenie wyglądało jeszcze straszniej. Mogli zaobserwować jego duże skrzydła niczym te utworzony z czystej ciemności i długa para rogów rzucająca wyzwanie niebu, na pewno nie poprawiała ich sytuacji. Ogon który wyglądał niczym jakaś broń którą nawet psychopata bałby się dzierżyć, dodawał swoje trzy grosze do tej całej sytuacji. On sam ryknął Swoim demonicznym głosem tak, że nawet ostatni rząd go znakomicie słyszał jedno słowo. Oczywiście uważał, by dziadek nie padł mu na zawał bo to byłby ogromny problem!
-Cisza!
Starając się tym samym uciszyć i przestraszyć klientów, ale nie chciał przesadzić. Będąc przy dziadku wiedzieli, że raczej robi za ochroniarza. Jego głos brzmiał niczym trzask łamanych kości i czaszek, a na dodatek mogli czuć przeraźliwe zimno wewnątrz swoich dusz i strach który pojawił się w ich sercach, mówiący jedno. "Z tą Boską Istotą nie ma żartów!"
- Nie toleruję żadnej niesubordynacji! Jeśli chcecie zrobić interes ustawcie się w kolejce i nie narzekajcie! Nie jesteście tutaj jedyni! Na każdego z Was przyjdzie kolej! Bądźcie posłuszni mnie!
Na ich oczach jego ogon przeciął jakiś niepotrzebny kawał metalu w pół. To na pewno sprawi, że pomyślą zanim coś zrobią. Był ciekawy jak mu to zadziała. Raczej nie chciał używać siły, ale jak nie będzie miał wyboru to im co nieco pokaże!
- Pamiętaj. Nie jestem pracownikiem. To jest tylko nasz układ. To różnica. Mogę Ci pomóc i możesz wiele na tym zyskać. Ale z tak dumnej osoby jakim jestem ja nie zrobisz zwyczajnego pracującego jakim jest pełno w tym wszechświecie. Na pewno jest coś gdzie nadaje się bardziej, aniżeli do zwykłej roboty do jakiej, by się nadawał każdy.
Tutaj dodał ciszej już do samego dziadka, mając nadzieję, że go nie przeraził na śmierć, bo tego by nie chciał zrobić.
- Dobrze radzę, wykorzystaj moje umiejętności do czegoś większego, aniżeli zwykła uwłaczająca praca. Nie jestem taki jak inni. Dlatego najlepszym wyjściem byłoby znalezienie dla mnie czegoś specjalnego. Czegoś z czym sobie Sam nie możesz poradzić, a Twoje umiejętności to za mało bo czegoś jednak brakuje. Takie rzeczy jak to zostaw zwykłych osobom. Ja jestem stworzony do wyższych i trudniejszych celów. Ponieważ...
Po czym odczekał chwilę i z nieukrywaną arogancją dodał na koniec.
- Jestem niepokonanym geniuszem!
Dodałby za pewne "Bogiem", ale jeszcze nie jest aż tak silny, by mu uwierzyli. Ale kiedyś mu się to uda. Po za tym aktualnie był niepokonany, lecz to pewnie dlatego, że nie walczył z nikim.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2306
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 25, 2018 11:28 am
Dziadek wyraźnie zafrasował się, widząc kolejkę zirytowanych, nieobsłużonych klientów. Trudno było powiedzieć, co ze słów Nihiliusa dotarło do niego, a co wyleciało drugim uchem. Gdy demon krzyknął i zaprezentował swoje możliwości, chcąc uspokoić tłum, zapadła głucha cisza. Widać było po twarzach kierowców poduszkowców, że oblał ich zimny pot, ba! Niektórzy pewnie mieli pełne gacie. Dwa lub trzy auta w kolejce czym prędzej zawróciły i odjechały. Nawet dziadek złapał się za serce i złapał kilka oddechów. Z pewnością takie nerwy to już nie na jego wiek.

- Na Niebiosa i wszystkich Kaioshinów! – wykrzyknął. – Spokojnie, chłopcze. Trochę skromności! – zrugał go drżąco. – Odstraszysz mi wszystkich klientów…- Odprowadził go kawałek dalej, żeby nie ukazywał się tak w tej postaci. – Eh… no chyba nie nadasz się do obsługi klientów… - stwierdził, szczerze zatroskany. – Eh, no ale mam kilku klientów, którzy mi zalegają z pieniędzmi. Może mógłbyś … zrobić z nimi porządek? To znaczy!! Yyyy! No oczywiście tylko odebrać od nich pieniądze! To taka banda… Przesiadują w knajpie Pirate’s Cove… Zapytaj o Walhalę i Tersa, oni mają mi jeszcze zapłacić 530 SO, no i może będzie tam niejaka Rita. Oszukała mnie, mówiła, że złomowany statek ma silniki turbo, a okazało się, że nie… No… Powinna mi oddać jakieś 1200 SO. Poradzisz sobie? – dopytywał drżąco. – A potem jak wrócisz, to ja już ci powiem, co z robotem i może ci pokażę, jak naprawić poduszkowiec. Co ty na to?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 131
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
908/1000  (908/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 25, 2018 12:50 pm
Chłopak nie spodziewał się, że aż tak dobrze sobie w tym poradzi. Klientela się wystraszyła i prawie padła ze strachu, po czym Ci bardziej tchórzliwi dali nogę. Spora część została, ale już była spokojna. Popatrzył na to wszystko z nieukrywaną dumą. Dobrze, że ostrzegł dziadka, to mu nie padł na zawał serca, ze starości. Gdy ten powiedział coś o skromności to z nieukrywanym rozbawieniem dodał.
- Co to skromność?
Zapytał z lekkim uśmieszkiem. Wyczuwał jego strach. To tylko pokazywało jak inni oceniali kogoś po wyglądzie. Tak samo mówiąc, że odstraszy wszystkich klientów.
- Niekoniecznie. Tylko tych tchórzliwych. Ale przynajmniej ich uspokoiłem nie sądzisz? Masz łatwiejszą robotę. A tamci i tak wrócą. Zawsze wracają.
Gdy powiedział mu, że nie nada się na obsługę klientów to miał ochotę roześmiać. Nadawał się wszędzie. Tylko nie miał planu robić zwyczajnych rzeczy. Gdy ten kontynuował wreszcie o zadaniu które mu da, to począł się zastanawiać, ale i tak cała sytuacja ta go rozbawiła. Niestety dziadek trząsł się przez to jak osika. Nie będzie to dobre dla nich.

- Czyli mam ich skasować?
Zaśmiał się wrednie z tego co mówił pół żartem, a pół serio. Ale wiedział, że to nie będzie takie łatwe odebrać od nich kasy.
- To był żart oczywiście. Odebrać pieniądze. Zgaduje, że nie zrobią tego po dobroci, więc nie będzie to takie proste.
Pokiwał głową rozmyślając o tej całej sytuacji, ale z racji tego, że i tak nie miał co innego robić to raczej nie ma wyboru.
Walhalla i Tersa. Rita.
- Ktoś jeszcze oprócz tych trzech osób? Walhalla i Tersa płacą razem tę cenę czy osobno?
Gdy dostał pozostałe informację to wiedział co miał zrobić. Na pytanie czy sobie poradzi krótko orzekł.
- Niewątpliwie.
Tego, że został oszukany nie skomentował. W końcu to była jego wina, że w ogóle się dał oszukać. Ale nie musi Semafor tego wiedzieć. Wciąż widząc jego strach postanowił coś zrobić, by nie rzutowało to na ich współprace. Położył mu rękę na ramieniu i próbując uspokoić, starał się mówić najmilszym głosem jakim mógł.
- Dziadku. Nie musisz się niczego obawiać. Z mojej strony Ci nie grozi. Nie powinno się kogoś oceniać po wyglądzie prawda?
Po tym, zaczął powoli iść w stronę zapewne wyjścia z tego miejsca uprzednio zakładając szaty, kaptur oraz maskę, zakrywając większość rzeczy i zostawiając tylko rogi, bo nawet skrzydła był dobrze ukryte. Najwyżej go pomylą z jaszczurką i tyle. Słysząc jego ostatnie słowa zatrzymał się w miejscu.
- Dokładnie. Najbardziej mi zależy na nauce. Twojej wiedzy. Przekaż mi wszystko co potrafisz, a z czasem i ja się odwdzięczę. Po za tym chyba cena ta za wiedzę jest warta prawda?
Dodał na odchodne i już miał wychodzić, gdy nagle się zatrzymał. Cholera. Przecież nie znał drogi.
- Gdzie jest ta knajpka? Dodam, że nie znam w ogóle tego miejsca, więc najbliższą drogę do miasta w którym się to znajduje byłoby dobrze mi podać. I oczywiście powiedz mi jak Ci dłużnicy wyglądają.
Gdy dostał wszystkie informacje jakie potrzebował, to wreszcie opuścił to miejsce i poszedł dalej.

OOC:

{NAMEK} - [POZOSTAŁE MIEJSCA NA NAMEK] - SKUP ZŁOMU -> {NAMEK} - [MIASTO I PORT KOSMICZNY] - (MIASTO PORTOWE) - KNAJPA PIRATE'S COVE
Sponsored content

Re: Skup Złomu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito