Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Skup Złomu

on Sob Kwi 07, 2018 5:03 pm
wygląd:

Skup złomu znajdujący się w odległej części planety, gdzie praktycznie nic nie rośnie, a wszędzie unosi się smród starego oleju, wymieszanego z płynem alkalicznym, gazoliną i smoczym oddechem. Choć miejsce nazywa się skupem, wygląda jak miasteczko zbudowane ze złomu. Całe góry, pagórki i wzgórza zrobione z resztek maszyn, statków czy urządzeń których nikt nie chce. Znajduje się tutaj również warsztat specjalizujący się w rozmontowywaniu wraków i odzyskiwaniu przydatnych części. To co przydatne i rzadkie trafia do specjalnego sektora złomu, w końcu nie tylko wyrzuca się tu rzeczy, ale i zarazem kupuje. Tutejszy właściciel często zatrudnia szabrowników, by ci zdobyli dla niego trochę złomu, który można znaleźć na planecie. Im bardziej rzadki i funkcjonalny element tym lepiej za niego płaci. Wszakże na centralnej planecie nie trudno by ktoś się rozbił, czy porzucił coś co może być przydatne. Jak mawiają "Śmieć dla jednego skarbem drugiego".

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 18, 2018 11:32 pm
Gdy dosyć wysoki mężczyzna wreszcie widział lekkie światełko w tunelu, to nie sądził, że zanim będzie mu dane wyjść wreszcie na wolność i odetchnąć świeżym powietrzem, będzie musiał najpierw znaleźć wyjście. Tradycyjna podróż w stronę światła niewiele dawała, a korytarze wciąż się wiły niczym jakiś robak. Na dodatek było straszliwie ciemno, i choć to lubił, to niestety jego oczy najwidoczniej nie był do tego przyzwyczajone. Coś musiało pójść nie tak zapewne. Tak samo mając pewne dodatkowe części ciała, które czasem mu pomagały, a czasem przeszkadzały. Zabawne jest to, że nie mrugnąłby nawet okiem, gdyby przez ich stratę mógłby zyskać znacznie więcej. To wszystko jak i sam wygląd miały być tylko pomocą do jego planów, które snuł już na samym początku nie mając nic. Mimo wszystko prawdziwym taktykiem jest się wtedy, gdy wszystko się zmienia i żaden plan nie ma racji bytu, i nie mając możliwości trzeba się dostosować do sytuacji i coś wymyślić. Tak było na przykład teraz. Musiał coś zrobić, bo nie miał zamiaru się dłużej błąkać w ciemnościach. Zabawną ironią losu miało być to, że już zbliżał się do wyjścia. Druga już mniej dla niego zabawna miała mu udowodnić, że wcale nie będzie oddychał świeżym powietrzem. Wręcz przeciwnie.

Po pewnym czasie zdawało mu się, jakby w ogóle się nie przybliżał do światła. Uznał to za znak, że zbliża się do wyjścia. Jakie było jego zdziwienie, gdy w pewnym momencie walnął w coś ze stali. Po ogarnięciu się zobaczył, że to coś przypomina drzwi i do tego zardzewiałe. Zapewne przez to nie mógł ich w ogóle otworzyć, gdy się starał. W końcu mu się to znudziło i je po prostu lekko pacnął dłonią, a one się rozleciały. Cóż. Można było się tego spodziewać. Niewiele upłynęło czasu, gdy usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sufitu. Doskonale wiedział co to niestety oznacza i wybiegł z korytarza. Zbliżając się do wyjścia poczuł coś bardzo dziwnego. Im był bliżej, tym odór się nasilał. Tak, to był mocny smród który odczuwał trochę w laboratorium, ale nie aż tak jak teraz. Miał co do tego miejsca w którym się znajdował złe przeczucia, ale biegł dalej. Zatrzymał się dopiero w miarę bezpiecznym miejscu. Gdy spojrzał się za siebie to widział, że korytarz się zawalił. Po dźwiękach wcale go to nie zaskoczyło. Otrzepał się i począł sprawdzać, gdzie też to się znalazł, ale zapach niestety podpowiadał mu, że nie jest to wcale dobre miejsce dla organizmów żywych. Nie mylił się.

Rozglądając się po tym miejscu widział jedno. Metal. W sumie metal i rdzę. Do tego zamiast wody, był stary do niczego nie nadający się olej. Idealne miejsce na laboratorium dla szalonego naukowcy poświęcającego życie na zbadanie anomalii której i tak nie zbadał. Ah Ci śmiertelnicy. Próbują za pomocą technologii i innych wymyślnych rzeczy, bawić się w boga i przez to cierpią. Oczywiście nie winił ich za to. Na ich miejscu zrobiły podobnie. Tylko właśnie dlatego, że są śmiertelnikami, zapewne nigdy nie osiągną technologią tego co bogowie. Chociaż podobnież niektóre rzeczy im się udały. Nieudolnie oczywiście, ale jakiś początek być musi prawda? Nawet jeśli jest to fałszywe życie dla przykładu. Samo to miejsce jest tego idealnym odzwierciedleniem. Piękno technologii śmiertelników. Cały ekosystem zbudowany ze złomu! No, no. Genialne. Postanowił, że nie będzie w tym miejscu dłużej niż to koniecznie. Nie, żeby mu to specjalnie przeszkadzało, ale było parę powodów. Przykładowo taki, że jest organizmem żywym, albo taki, że nie widzi sensu, ani wielkich możliwości w tym miejscu. Co prawda mógłby starać się tutaj coś znaleźć przydatnego, ale czy nie lepiej żeby to ktoś zrobił za niego? Tym bardziej osoba która się lepiej nad tym zna? Kiedyś był Bogiem. Teraz uważał, że bardziej z niego upadły i zapieczętowany Bóg, aniżeli taki w pełnym swoim majestacie. Ale Bóg to Bóg prawda?

Tak czy owak musiał iść dalej. Niestety nie miał pomysłów co zrobić, by ogarnąć rogi i tym podobne rzeczy, ale z tego co wyczytał to było wiele różnych ras więc jakoś to będzie. Pomyślą co najwyżej, że jest demonem, ale zawsze może ich wrobić i im wmówić, że jest członkiem innej rasy. Jak? Cholera wie. Mimo wszystko, chociaż trochę się postara coś z tym ogarnąć. Założył na Siebie czarne podróżnicze szaty oraz jakąś zwyczajną maskę, by zakryć kolor oczu. Następnie nałożył na Siebie kaptur, a ogon opatulił delikatnie w okół siebie uważając, by się samemu nie poranić. Na rogi nic nie poradzi, więc zrobił z kapturem to co mógł. Skrzydła udało mu się jako tako złożyć, ale dziwnie się czuł w takim przebraniu. Najpierw musi się dowiedzieć jak wygląda sprawa odnośnie istot tak wyglądających jak on. Inaczej może być lekki problem, a tego wolałby uniknąć. Dopóki nie jest silniejszy, nic nie zrobi. Smutna reguła rządząca wszędzie. Siła otwiera każdą drogę. W końcu postanowił się ruszyć i szukać wyjścia z tego miejsca, a przy okazji patrzył coś po złomie. Kto wie, może odnajdzie jakiś skarb? Chociaż szczerze w to wątpił.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Wto Sie 21, 2018 8:08 pm
Nihilus zamaskował się, jak tylko najlepiej potrafił i zaczął powoli zmierzać do wyjścia ze złomowiska. Przechadzając się spoglądał na zwały wszelkiego rodzaju maszyn i przedmiotów, z których większość była powyginana lub uszkodzona. Co dla jednego było śmieciem, dla kogoś innego mogłoby być skarbem, z takiego to wychodził najwidoczniej założenia. I tak, im dalej szedł, tym coraz więcej rzeczy zaczęło wydawać mu się ciekawe lub ba! Nawet godne zachowania.

Obok jednej ze stert prezentował się jakiś wyglądający na wiekowy pojazd poduszkowy, który w tym momencie spoczywał na ziemi bez ruchu. Trudno powiedzieć, czy był w stanie odpalić, ale może przy odrobinie szczęścia mógłby ruszyć i pozwoliłby mu na większą mobilność po planecie? Nawet, jeśli nie był to może wóz godny boga…

Gdzieś pod kilkoma metalowymi prętami spoczywała natomiast ludzka sylwetka robota. Jego głowa była opuszczona na klatkę piersiową. Albo brakowało mu zasilania albo był uszkodzony. Może tylko wyłączony?

Gdy tak Nihilus rozglądał się po śmieciach, zza jednej górki za jego plecami wyłonił się starszy pan:


- Gdzie to było… - mówił pod nosem, gdy zauważył przybysza. – O… to ty, chłoppcze? Ciebie wysłali do pomocy przy złomie? – zagadał, obchodząc mężczyznę wokoło i spoglądając mu w kaptur. – PANIE NA NIEBIOSACH I MATKO JEGO JEDYNA NIEPOKALANA! – zaklął głośno, niemal krzycząc. Złapał się za serce i odetchnął kilka razy. – Przepraszam, synu… nie spodziewałem się. Wyglądasz z tymi rogami jak jakieś nieboskie stworzenie. No ale… twarzy się nie wybiera. No to co? Bierzesz się do roboty? Jak masz na imię?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Wto Sie 21, 2018 10:01 pm
Krwistooki nie miał pojęcia, jak dobrze się zamaskował. Po za tym i tak nie planował całkowicie się maskować, bo i tak żyły tutaj najróżniejsze istoty dziwniej i jeszcze brzydziej wyglądające od niego. Za to wiedział, że przydałaby mu się jakakolwiek technika która mogłaby pomóc, zmienić jego ciało chociaż trochę. To było uwłaczające, by chociaż w ogóle Bóg mógł pomyśleć, o ukrywaniu Swojego Boskiego ciała! Ale nie miał w sumie zbytnio wyboru. Nie teraz, gdy jest tak słaby. Do tego jeszcze wydawało mu się, że był tu wcześniej, ale pod inną postacią, i bardziej w stylu obserwatora, aniżeli działacza jak teraz. Nieistotne. Nie chce sobie robić niepotrzebnych problemów i tyle, i to tylko dlatego, że nie wie jak inni na to zareagują. Może to zleją, może jednak nie i będzie musiał coś z tym zrobić? Tego niestety nie wiedział, ale zapewne się niedługo dowie. Czytał niby coś o łowcach demonów, ale podobno ta planeta jest jako tako bezpieczną przystanią dla każdego. Prawie. Mógł się mylić, albo mogło być tak kiedyś.

Tymczasem starał się znaleźć w tym złomie cokolwiek użytecznego. Oczywiście nie weźmie tego ze sobą, ale postarał się zapamiętać, mniej więcej gdzie leży coś przydatnego. O ile takie znajdzie, i się to nie zmieni. W końcu to, że mu się coś takiego spodobało to cóż. Niestety nie jest mechanikiem, więc musiałby zainwestować. Może warto zapytać kogoś o zdanie? Tylko kogo. Na razie nikogo takiego nie widział, i wcale nie był pewien, czy jest to taki dobry pomysł. A co do Boskiej nieomylności? Na razie jej nie ma. Z czasem będzie miał. O ile się tego nauczy zawczasu. Nie jest idiotą, by starać się robić coś, o czym nie ma zupełnie pojęcia tym samym ośmieszając Siebie, i zapewne coś psując. Nie musi nikomu, niczego udowadniać. W końcu jest Bogiem. Jak się jest aroganckim to lepiej nie być arogancko głupim, bo można nieźle się na tym przejechać, a On nie miał w ogóle takiego zamiaru. Znając życie prędzej, czy później znajdzie się ktoś, kto jest doświadczony i zna się na rzeczy, a wtedy można się dogadać.

Spędził troszkę czasu na przeszukiwaniu tego całego ścierwa, ale nie znalazł niczego przydatnego. Za to znalazł parę rzeczy które jako tako, by się nadawały, o ile, by je naprawił. Ale jest parę problemów. Kasa. Umiejętności. Części. Znajomości. Doświadczenie. I wiele, wiele innych czynników które sprawiały, że niestety, ale nie będzie mógł z tego skorzystać aktualnie. Starał się korzystając z tego, że miał dobrą pamięć, nawet bardzo dobrą, zapamiętać co gdzie się jako tako znajdowało. Tak na wszelki wypadek, jakby może udało mu się coś zdziałać odnośnie tamtych paru problemów. W każdym razie jedyne co mu wpadło w oko to był dwie rzeczy. Obie rzeczy mogą się okazać przydatne. Zależy, co, jak, gdzie i po co wykorzysta. Równie dobrze, mogą mu się do niczego nie przydać i tylko na tym straci. No nie do końca. Jak pójdzie na dobry układ z handlarzami to coś może zarobi. O ile nie da się zjeść. Niestety niczego nie był pewien, ale warto się nad tym zastanowić. Bo kto wie.

Pierwsza jakim był dosyć staro wyglądający poduszkowiec, i to wcale nie chodziło o to, że jest uszkodzony. Po prostu swoje lata miał. Niby fajnie, niby dobrze, ale jednak czy jest mu coś takiego potrzebne? Zastanowił się chwilkę. Daje mu to jakąkolwiek mobilność. Nie będzie na Siebie, aż tak zwracał uwagi. Raczej. Nie będzie się męczył. Łatwiejsze poruszanie. Trochę plusów jest. Ale tak po prawdzie, wciąż potrafił latać. Niestety czuł, że jednak nie lata tak dobrze jak powinien. Czemu tak czuł? Nie wie tego. Więc może warto to rozważyć? Gdyby jednak nie miał problemu z lotem, to nie byłoby mu to, aż tak potrzebne. Jednakże, zdawało mu się, że było inaczej. To nie wpływało dobrze na jego pogląd sytuacji. Na razie nic z tym nie zrobi. Potem się nad tym zastanowi. I tak tego nie uruchomi dopóki tego nie naprawi.

Ostatnia rzecz była dla niego znacznie ciekawsza. Robot! Przynajmniej wyglądało to na robota. Nie działającego wiadomo, i cholera wie, czy był to robot militarny, czy cywilny, czy związany z usługami. Wolał to pierwsze, ale nie pogarni niczym. Niestety tutaj sprawa wyglądała gorzej. Nie trzeba być inżynierem, by wiedzieć, że nie działał. Inaczej po co, by się tutaj znalazł? Brak zasilania? Nie. Wątpił, by to było takie proste. Raczej to było coś w stylu, uszkodzeń wewnętrznych. Kto wie, może to było nawet uszkodzenie systemu kalibrującego, lub kontrolnego? Ostatnie czego mu trzeba to robot bez jakiejkolwiek kontroli. Mimo wszystko, było to coś w stylu przedmiotu wysokiego ryzyka, ale i wielkiego zysku. Ogromnie, by u się to opłacało o ile zdołałby to naprawić. Miały pomagiera i pierwszego sługe. Jak ma do wyboru poduszkowiec, albo robota, to wybrałby robota. Mniejsza mobilność to prawda, ale jakkolwiek na to nie patrzył to ten hmm droid wydawał mu się o wiele przydatniejszy, i bardziej opłacalny. Straszliwie opłacalne. Taki pomocnik, to byłoby coś. Starał się wyjąć go ze śmieci tak, by nie uszkodzić go bardziej, a następnie przesunął w inne miejsce i schował, na tyle niewidocznie, by inni go nie odnaleźli, ale na tyle widocznie, że by to spamiętał. Wiązał z nim bowiem lekkie plany. Oczywiście jak nic z tego nie wyjdzie to trudno. Na razie nic nie stracił. Może tylko zyskać.

Już miał się zbierać, gdy nagle usłyszał odgłos metalu. A raczej dźwięku, tak jakby ktoś oprócz niego tutaj jeszcze chodził. Nie oglądał się za Siebie, ale był gotowy na obronę jakby zaszła taka konieczność. Jak usłyszał głos starca, to i tak nie tracił gardy. Stary człowiek czasem może się okazać ukrytym mistrzem. Co prawda wątpił w to, ale cholera wie. Jednakże, gdy usłyszał resztę, to doszedł do wniosku, że go z kimś pomylił. Czy powinien go załatwić? Raczej nie ma takiej potrzeby, głównie dlatego, że nie stanowi zagrożenia i zapewne nic nie zyska. Tylko sobie narobi co najwyżej kłopotów. Kto wie jakie ma znajomości. Gdy spojrzał mu się w twarz i zauważył reakcję, to o mało co nie wybuchnął śmiechem. Tym bardziej gdy dodał o rogach. Co do tego co powiedział o twarzy, to zostawi to bez komentarza. Tym bardziej, że rogi nie są związane z twarzą. Na dodatek chyba powalił mu się panteon bóstw. Po za tym był heretykiem bo wierzył w fałszywego bożka, a nie w niego! Skandal. Ale na razie niestety musi to zostawić w spokoju. Jak powiedział, czy bierze się do roboty to prawie umarł ze śmiechu. On i robota bezinteresowna? W życiu! Ale... miał pewien pomysł. I w sumie nie tylko jeden.

Starał się wyglądać na jak najbardziej smutnego, a z jego twarzyczką, która mimo wszystko wyglądała dobrze i młodo powinno dać radę. Wymyślił jakąś ckliwą historyjkę na poczekaniu. Takie są najlepsze.
- Nie szkodzi. Nie jest Pan jedyny. To wszystko wina tego, że w młodości złapano mnie i przeprowadzano na mnie eksperymenty i inne nawet gorsze rzeczy... Nieprzyjemna sprawa, wolę o tym nie rozmawiać...dlatego wyglądam jak wyglądam...
Był raczej dobrym aktorem, nawet udawał, że powstrzymuje się od łez, a praktyka czyni mistrza. Tym bardziej, że nie było ciężko w to uwierzyć. Wyszedł z takiego miejsca, o takim wyglądzie. Nawet nie kłamał! Jakiś gość faktycznie robił różne eksperymenty na nim! A raczej na anomalii która poniekąd była jego częścią. A skoro nie było w jego słowach ani trochę fałszu, to nie miał się o co obawiać! Udawał smutek i wewnętrzny ból, a tak naprawdę prawie umierał ze śmiechu. Czemu to robił? Bo czemu nie! To, że jest Bogiem nie znaczy, że nie może występować i być aktorem! Normalnie, by się w to nie bawił, ale przecież potrzebował osoby doświadczonej więc... czemu nie? Spadł mu niczym z nieba! Właśnie kogoś takiego potrzebował i zamierzał to wykorzystać! Zabicie go było nie wskazane i zupełnie zbędne. Raczej wykorzystanie będzie o wiele lepsze. Oj tak.

- Nie. Jestem tutaj i się nie znam na niczym. Na dodatek prawie nic nie pamiętam, chyba mam amnezję...zapewne z powodu tego co mnie spotkało.

Tutaj próbował udawać, że udaje szczęśliwego, by wzbudzić sympatię. Jak to robią niektórzy ludzie, którzy nie chcą, by się o nich niepotrzebnie martwić.
- Zwą mnie... nie pamiętam....nie potrafię sobie przypomnieć..., a Senior jak ma na imię?

Dodał z lekkim szacunkiem. Oczywiście udawanym, ale nawet jak się na nim pozna to zawsze może dać jakąś wymówke. Albo zrezygnować i go zabić.
- Co do pracy. Zależy. Jestem w stanie pomóc, ale pod paroma warunkami. Pierwszy. Oceniłby Pan, dla mnie pare rzeczy, czy się nadają na naprawę, oraz co jest w nich uszkodzonego, jak to wymienić, u kogo i tym podobne rzeczy. Jestem pewien, że ma Pan w tym ogromne doświadczenie, więc nie jest to dla Pana najmniejszym problemem! No chyba, że pomógłby mi Pan coś z tego naprawić, byłbym niesamowicie wdzięczny i chętnie pomógł w tym gdzie bym się nadawał. A także, nie pogardziłbym nauką u osoby która się na tym zna!

Tutaj starał się uderzyć w jego ego, a jak nie trafił i gość się na niczym nie zna, i mu się nie przyda to trudno. Zawsze może go łatwo zabić. Raczej.
- Co Pan na to? Uważam, że to uczciwa oferta. Tym bardziej, że niestety z pewnych względów nie mam nic do zaoferowania.

Znowu się bawił. Normalnie, by mu się nie chciało, ale gdy może zyskać cokolwiek, to jest w stanie bawić się w manipulacje tak jak robi to teraz. Co prawda na różne osoby, działa co innego. Na kogoś takiego to powinno zadziałać. Jakby osoba ta była gburowata, i odnosiła się do niego bez szacunku, to o ile nie byłby silniejszy, to pewnie, by mu się nie chciało w to bawić. Na razie było inaczej, i to mu odpowiadało. Potrzebował eksperta. A na takiego właśnie wyglądał ten starzec.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Sro Sie 22, 2018 10:58 am
Starzec popatrzył z głębokim współczuciem na mężczyznę. Wysłuchał jego słów jak najlepszej telenoweli, wzdychając co i rusz lub wstrzymując oddech.

- Nazywam się Semafor, ale możesz mówić na mnie Dziadku, chłopcze. Twoja historia poruszyła mnie do głębi. – wyznał, wycierając łezkę spływającą po policzku i klepiąc Nihiliusa po ramieniu na pocieszenie. – Życie bywa paskudne jak dupa Changelinga… Będę nazywał cię Rogaś, dopóki nie przypomnisz sobie swojego prawdziwego imienia. – oświadczył nestor. – No… Rogasiu, może jestem stary, ale wiele w życiu się nauczyłem jako samouk! Mógłbym cię wiele nauczyć. To by był sprawiedliwy układ. Popracowałbyś dla mnie przez tydzień, obsługując złomowisko, przerzucając śmieci, przyjmując klientów, a ja bym ci w tym czasie naprawił to, co chciałbyś uzyskać w nagrodę za dobre uczynki. To uczciwa propozycja, prawda? Co by cię interesowało?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sro Sie 22, 2018 5:12 pm
Był prawie pewien, że starzec mu uwierzy, a to dlatego, że przeplatał prawdę z... w sumie czym? Kłamstwem nie można tego nazwać. Co najwyżej niedopowiedzeniami przed którymi łatwo się wybronić. A jak nie uwierzy to zawsze może mu pokazać laboratorium. Uprzednio upewnił się, że skasował wszystkie, ale to wszystkie wpisy o anomalii, co najwyżej zostawił jakieś badania, więc alibi miał. Co prawda wejście, bo sam ośrodek się zawalił i raczej nie był do użytku. Zapewne nigdy nie będzie ponownie działać. Nieistotne. Wysłuchał tego co do niego mówił starszy, obserwując dokładnie emocje i czy aby na pewno mu uwierzył. Lepiej dmuchać na zimne. Nie chciał co prawda problemów związanych z chowaniem ciała czy coś. Po wykalkulowaniu opcji jakie miał, co może stracić, i co zyskać doszedł do wniosku, że najwięcej zdobędzie zostawiając go przy życiu i korzystając z jego hojnej pomocy. A jak nie? To cóż. Są różne sposoby, by dostać to co się chce. Zostańmy przy takim.

Po emocjach wiedział, że mu się udało. Pewnie głównie dlatego, że mówił prawie całą prawdę. Prawie. Prawa prawda? Dowiedział się jego imienia. Swojego nie podawał na razie, bo i po co. Bardziej pasowała do niego amnezja i brak imienia. Może mu kiedyś podda. Kto wie, dziadyga może się okazać pierwszym cennym nabytkiem, a na pewno wsparciem. Tym bardziej powinien mieć jakieś znajomości skoro raczej kogoś oczekiwał. Nie było to zapewne nie wiadomo co, ale może zostanie zaskoczonym? Darowanemu koniowi nie zagląda się w tyłek! Co najwyżej można w zęby. Czy jakoś tak. Nie byt, aż tak zaznajomiony ze śmiertelnymi powiedzonkami. Semafor. Prawie się roześmiał. Czy to nie była nazwa sygnalizatora kolejowego? Podstawowa informacja to też był słownik. Nie wiedział kto miał na tyle narąbane w bani, by nazwać własnego dzieciaka takim imieniem. Można powiedzieć, że to był zezłomowany Semafor. Oczywiście nie skomentował imienia. Normalnie, by to zrobił, ale jeśli mu to nie przyniesie zysków to po co? Był manipulatorem, jeśli będzie trzeba to będzie nawet udawał największego bohatera, gdyby dzięki temu coś miał zyskać! Oczywiście bez przesady. Dopóki nie stanie się silniejszy, to musi unikać bycia złym inaczej długo nie przetrwa. Ale jak będzie miał okazję to czemu nie. Na pewno trafią się osobniki proszące o szybką śmierć. Na ich nieszczęście wtedy dostaną powolną.

Na klepnięcie specjalnie nie zareagował. Normalnie, by uniknął kontaktu osobistego, ale by się wtedy to wydawało podejrzane, więc się powstrzyma. O mało co nie ryknął śmiechem, gdy tamten walnął, że życie jest paskudne niczym tyłek jaszczurczej rasy. Dlatego cicho się zaśmiał mimo wszystko. Niestety mogło to brzmieć trochę strasznie, ale nieważne. Dziadek właśnie wygrał życie, że tak go rozbawił. Potwierdził skinieniem głowy, że się zgadza z tym stwierdzeniem. Ale, gdy usłyszał jak będzie go nazywał to zamarł, a jego uśmiech prawie zniknął mu z twarzy. Był sparaliżowany. I to nie ze strachu. Bowiem... jak go nazwał!? Rogaś!? Na brodę Merlina! Zaraz...złe powiedzenie. A niech to smok kopnie! dalej złe. Miał ochotę dziadka klepnąć za to w ramię na tyle mocno, że od razu by mu się jego stary kręgosłup wyprostował! Mimo wszystko uspokajał się i zagryzając zęby nie dawał po sobie tego poznać i pokiwał głową. On! Bóg! Nazywany....tak!? Gdyby jego zwolennicy usłyszeli jak ten dziadek śmiał go nazwać, to chyba, by musiał przerzucać złom na tamtym świecie! O ile, by sługusów miał. Chyba będzie musiał szybciej podać jakieś imię. Tym bardziej, gdy znów słyszał jak jest nazywany, to się w nim gotowało.

Mimo wszystko, gdy usłyszał o nauce to w chwilę się uspokoił. To nie byłoby takie głupie, pogładził się po brodzie. Nawet więcej. Byłoby mu to niesamowicie na rękę. Nawet nie musiał się nad tym zastanawiać. Tego właśnie potrzebował, na wszelki wypadek. Nie może wiecznie na kimś polegać, bo mogą go kopnąć w tyłek i będzie problem. Samouk. Tutaj z samoukami bywa różnie. Niektórzy byli dobrzy w tym co robili. Inni to był ścierwo. Oby On był w tej pierwszej kategorii. Jednakże jak tak go dalej słuchał to się zastanawiał. Praca przez tydzień trochę mu to zajmie. Zależy ile godzin dziennie. Zakwaterowanie i tym podobne rzeczy. Obsługa złomowiska. Zależy o co mu dokładnie chodziło. Ale przerzucanie śmieci!? Nie jest śmieciarzem! Aczkolwiek przyjmowanie klientów, byłoby nawet w jego guście. Może dzięki temu stworzyłby sieć kontaktów? Do tego starzec dodał, że naprawi jego rzeczy. Musiał przyznać, że wiedział jak się targować. Wydawało mu się, że to był typowy stary handlarz który nie raz walczył na targowisku o mniejsze, bądź większe ceny. Sądził, że może jak wynegocjuje to coś się uda z tym zrobić. Ale najpierw...

- Interesuje mnie ta propozycja, ale najpierw pokazałbym, co znalazłem i co byłoby mi potrzebne do naprawienia. Wtedy można o tym dalej porozmawiać. Zgoda?

Raczej nie miał na co się nie zgadzać, dlatego też poprowadził mężczyznę do pierwszej rzeczy czyli poduszkowca.
- Co dziadek sądzi o tym? Wygląda na wiekowy, ale może da się jakoś to naprawić.

Wysłuchał tego co ma mu do powiedzenia i zaprowadził do kolejnej rzeczy którą wcześniej ukrył. Tym razem odsłonił zakrytego droida.
- Nie ukrywam, że najbardziej zależałoby mi na tym, jednakże nie jestem pewien, czy jego wartość i przydatność jest większa od poduszkowca. Nie znam tego modelu, ani nie wiem do czego, był stworzony.

Ponownie z uwagą wszystkiego słuchał, i pod koniec postanowił, że warto będzie się dogadać.
- Przerzucanie śmieci raczej nie jest dla mnie. Sądzę, ze mogę zostać lepiej wykorzystywany. Jestem pojętnym uczniem, i nie ukrywam, że może w zamian za naukę, byłbym w stanie nawet pomóc w prostych naprawach! Naturalnie niczego nie obiecuje, bo nie chcę być problemem, ale moim zdaniem byłoby warto. Do tego pasuje mi obsługa klientów. Pytanie tylko czy powinienem ich obsługiwać wyglądając tak jak wyglądam? Nie będzie to jakiś problem?

Gdy tamten to przełknął to podał ostatnie na razie informacje na ten temat. I w sumie zadał pytanie jakże ważne w ich możliwej współpracy.
- Do tego o co chodzi dokładniej w obsłudze złomowiska? Gdzie będę zakwaterowany? Ile godzin pracował dziennie? Dodam, że jestem również początkującym wojownikiem. Co Pan na 8 godzin dziennie oraz wolny weekend, chyba, że moja pomoc byłaby bardzo potrzebna? Ponadto Pan mnie poprzednio z kimś pomylił. Oczekiwał Pan jakiegoś pracownika?

Sądził, że była to uczciwa propozycja, tym bardziej możliwa pomoc w naprawach, mogłaby się okazać ogromnie przydatna staremu człowiekowi. Do tego ich współpraca wcale nie musiałaby się tak szybko kończyć.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Czw Sie 23, 2018 3:59 pm
- To jest stara, solidna konstrukcja! Jeszcze z silnikiem o pojemności 4.0, sprzed downsizingu, niesamowicie paliwożerny, ale dzięki temu długowieczny, dlatego mamy tu ten eksponat. – dziadek rozgadał się, poklepując wysłużoną blachę – On jest właściwie sprawny. Poprzedni właściciel narzekał na to, że nie może go sprzedać. Jak widać blacha pordzewiała… Dlatego wolał już za parę groszy oddać go na złom. Miałem wprawdzie rozłożyć go na części, ale … jeśli go chcesz, to … może coś by jeszcze z niego było. Silnik chodzi. Poduszkowiec jest rozklekotany i traci podniesienie, szczególnie na pagórkach, gdzie zdarzy mu się ryzować podłoże. Po wymianie repulsorów powinien trzymać poziom. Nigdy nie wiadomo, ile jeszcze wytrzyma, ale … no zawsze klasyka gatunku…

Przeszli dalej w kierunku androida.

- To jest… Synu… taka masówka. Produkowana na Ziemi. Uniwersalna do różnego zastosowania, łatwo rozbudowywalna. Można w nią wpakować wszelkiej maści systemy… Podobno robią też… - dziadek zniżył głos i wyszeptał do Nihiliusa - … ponoć robią z nich tez seks zabawki. Wiesz, peruka, obucie ze skóry… - po tym zdaniu znów zaczął mówić normalnie. - Oczywiście wszystko kosztuje. Ten egzemplarz nie działa… nie wiem co się w nim zepsuło. Wymaga ode mnie najpierw zbadania.

Słuchając dalej Nihiliusa, dziadek podrapał się po głowie i pomyślał chwilę.

- No… jeśli byś mi miał pomóc w naprawach, to to jest długoterminowy plan. Musiałbym cię zatrudnić na stałe i przyuczać. Chyba, że znasz się na czymś? – popatrzył na sylwetkę chłopaka, rogi i kolor oczu. – No… wywiesiłem ogłoszenie właśnie do obsługi złomowiska. Nie wiem, czy mam cię skreślać na podstawie wyglądu? Jeśli mógłbyś posiedzieć w stróżówce i przyjmować złom… ewentualnie odstraszać darmozjadów złodziei i innych… Przecież nikt nie spodziewa się blond ekspedientki na złomie… Obsługa złomowiska to kompleksowa usługa... Wybieranie miejsca na składowanie, utylizacja, przetop, sprzedaż i zakup, szacowanie… To wcale nie taka prosta robota!

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Czw Sie 23, 2018 5:35 pm
Demon słuchał spokojnie i z uwagą tego co miał mu do powiedzenia bardziej doświadczony od Niego. Nie znał się na tym więc go potrzebował, a po co ma robić coś na czym się nie zna? Lepiej to zostawić innym. Dlatego z przyjemnością chłonął informacje i kalkulował co mu się przyda a co nie. Może się okazać, że to wszystko nie będzie wcale tak opłacalne jak mu się zdawało. Pamiętajmy, że Nihilius nie znał się na nich i nie potrafił tego określić. Nie wiedział również, czy w ogóle jest możliwa ich naprawa, a to główny problem. Do tego dochodzą części zamienne i tym podobne rzeczy. W sumie jak tak dalej pójdzie to dziadek może się okazać godny znać jego imię, ale o tym się jeszcze przekona.

Co ciekawe ten pojazd był solidny, miał spory silnik i całkiem sporo mógł działać. Minus był taki, że jest strasznie paliwożerny. To będzie lekki problem, ale wszystko się da załatwić. Dawny właściciel nie mógł go sprzedać i wolał go za bezcen oddać na złom. I tak jak się spodziewał dziadek już o nim wiedział. Mimo wszystko i tak się dziwił, że nic mu nie umykało tutaj. Można powiedzieć, że to wszystko to było królestwo Semafora, i on był tutaj władcą. Władca Złomu. W sumie prawie zła. Dziadek to ukryte zło? Lepiej uważać. Żarty na bok. Silnik działał, ale sam poduszkowiec tracił podniesienie, a to nie było dobre. Może to być lekki problem. No i nie wiadomo ile wytrzyma. Po wysłuchaniu wszystkiego postanowił się odezwać.
- Pojemny silnik ale paliwożerny. Podniesienie może być problemem. Łatwiej może się uszkodzić przez to, a wtedy dopiero byłoby nie za ciekawie. I wychodzi na to, że skoro jest tak stary, a to długowieczny model, to pewnie sporo wytrzyma. Słyszałem, że stare modele często chodziły znacznie dłużej od tych nowszych. Na pewno, by mi to ulżyło w podróżach.
Po powiedzeniu tego wszystkiego przeszli dalej do uszkodzonego robota.

Tym razem była mowa o androidzie, a aktualnie to go najbardziej interesowało. Niestety była to masówka. Czyli znając życie mogło to ścierwo być tanie. Ale gdy tylko usłyszał o robieniu z tego seks zabawki to nieźle się zdziwił!
- Co!? Serio!? Ci ludzie i nieludzie...
Dewiacje seksualne nawet Boga mogły zaskoczyć. Co jak co, ale na tym się kompletnie nie znał. I wolałby, się nie znać. Ta informacja sprawiła, że inaczej będzie patrzyl na niektóre roboty. Mimo wszystko nie wiadomo nawet co było uszkodzone. To będzie też duży problem.
- Opłaca się to w ogóle naprawiać jeśli to masówka? Skoro pewnie można wszędzie to kupić i jest uniwersalna? Warto wiedzieć co to za model. Bowiem, przydałby mi się bardziej gdyby to był model militarny. Gdyby był cywilny to przydałby się tutaj do pracy. Wtedy moim zdaniem moglibyśmy się dogadać na ten temat dziadku.
Ciekawiło go jego spojrzenie na ten temat. Musiał wiedzieć, czy jest sens naprawy tej masówki.

Tym razem musieli porozmawiać o pracy i naprawach. Długoterminowy plan. Zatrudnienie stałe. Ta myślał o tym, ale nie było mu to na rękę. Chyba, że faktycznie będzie pojętnym uczniem i szybko się nauczy wszystkiego co ten miał mu do zaoferowania. Tak czy owak jego wiedza będzie mu niesamowicie przydatna. Tak samo wygląd. Przyjmowanie złomu. Odstraszanie. Będzie z tym masa roboty. Ale w sumie nabyłby dzięki temu podstawową wiedzę przydatną w jego zapewne długim życiu. Co jak co ale taka edukacja zostanie z nim na stałe.
- Rozumiem i wcale się nie dziwie, że to nie jest prosta robota. Ale mimo wszystko sądzę, że po podstawowych naukach powinienem to pojąć. Tak samo pomoc w naprawach. Nie ukrywam, że patrzę bardziej długoterminowo. Dla mnie nawet wiedza jest ważniejsza od samych napraw tych rzeczy.
Chwilę poczekał, aż Semafor zrozumie wszystko po czym kontynuował dalej.
- Do tego sam jestem bardziej podróżnikiem więc pewnie zostałbym tutaj tak długo, aż bym się nauczył różnych rzeczy, a na dodatek bym wpadał w odwiedziny, by pomóc, albo by się znowu w czymś dogadać. Tym bardziej, że jestem silny, i trochę znam się na walce, więc jak ktoś będzie tutaj coś próbował zrobić to...lepiej, by jego droid przygotował mu grób. Mimo wszystko, by mi to odpowiadało. W zamian za naukę i pomoc w naprawie mogę pomagać.
Znowu odczekał chwilkę i przekazał ostatnie rzeczy jakie miał do dodania.
- A właśnie byłbym zapomniał. Oprócz siły i nie tylko mam wiedzę teoretyczną na wiele różnych tematów. Oczywiście jest ona podstawowa i czysto teoretyczna jak wspomniałem, ale też jak widać potrafię się... dogadać odnośnie wielu rzeczy. Prawda? Mimo wszystko bardziej celowałbym w moją wiedzę na różne tematy oraz siłę i spryt.
Na tym zakończył swój wywód. Gdyby nie to, że ma za dużą wiedzę i chce wszystko przekazać, to nie byłby taki gadatliwy. W końcu nie rozmawia na niepotrzebne mu tematy. Tylko wtedy gdy czegoś potrzebuje co najwyżej.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Pią Sie 24, 2018 5:00 pm
W miarę tego, jak Nihilius mówił, mina Dziadka robiła się bardziej zamglona. Odpłynął gdzieś myślami czy też dostał zawiechy, jak kto woli. Dopiero gdy towarzysz zakończył wypowiedź, starzec wybudził się z transu, nie pamiętając połowy wywodu.

- Emm, no dobrze, chłopcze… - zaczął, grając na czas i udając, że go słuchał. – No to co, idziemy do stróżówki? – zagadał, prowadząc Nihiliusa przed wejście. Tam stał już łańcuszek pojazdów, czekających na rozliczenie i pozbycie się balastu. – To co, bierzesz tę robotę, czy nie? – zapytał konkretnie, oczekując wiążącej odpowiedzi, po której pewnie miało nastąpić pierwsze przyuczenie. – A ja ci naprawę, co będziesz chciał i pokażę ci podstawy, jeśli chcesz.

- CO JEST Hanzo! ILE MOŻNA CZEKAĆ! – warknął pierwszy w kolejce klient, trąbiąc przy wtórach pozostałych.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Pią Sie 24, 2018 5:43 pm
Krwistooki nie był idiotą od razu po minie widział, że go nie słuchał.  Pomachał mu nawet ręką przed twarzą. Niestety nic to nie dało. Jakby po czymś takim tego nie ogarnął, że został zlany, to lepiej niech wpadnie na złom i się zabije. Został olany! Na dodatek przez śmiertelnika! Starego śmiertelnika! Starego i słabego! Co za porażka. Ale nie będzie się bawił i kontynuował. Z resztą miał lepszy pomysł. Jako Bóg nie zamierzał pracować. Zamierzał pomagać. To coś zupełnie innego. A jak nie to zawsze może zmienić zdanie. Jedyne co go trzyma to możliwość nauki. Gdy ten wreszcie odpowiedział to chłopak się tylko uśmiechnął, i nie był to miły uśmiech. Planował na pewno coś złego jakby go sprowokowali. Widział masę pojazdów stojących w kolejce, i wkurzonych śmiertelnych, ale mu to nie przeszkadzało. Gdy usłyszał o robocie to tylko odrzekł.
- Dogadaliśmy się, że będę pomagał głównie w naprawie i przy okazji się uczył. Z resztą możemy zobaczyć jak mi pójdzie ale niczego nie obiecuje. Sam stwierdzisz. Naprawa to jedno, nie zależy mi na niej tak jak na Twojej wiedzy. To tylko dodatek bez którego mogę żyć.
Ruszył za nim i gdy byli prawie na miejscu to krótko z arogancją dodał.
- Jestem dumnym osobnikiem dlatego zwyczajna praca nie jest dla mnie. Moją zaletą jest siła i inteligencja. Radzę wykorzystać właśnie je. Nie traktuj mnie jakbym był zwyczajnym pracownikiem.
Stanął w końcu przed ludźmi którzy byli nieźle wkurzeni czekaniem, a odgłos trąbienia tylko go denerwował.
-Lepiej zamknij oczy i zatkaj uszy.
Dodał do dziadka na wszelki wypadek. Czy go posłucha czy nie to jego sprawa.

Stał w takim miejscu, że był dobrze widoczny i w pewnym momencie z rzucił z Siebie kaptur oraz płaszcz, ukazując się w pełnej Swojej strasznej okazałości. Wyglądał niczym demon z najgorszych koszmarów. Do tego był pozbawiony białek, a jego oczy były całkowicie mroczne niczym sama pustka. Ludziom o słabych nerwach mogło się zdawać że patrzą w otchłań, a jego krwiste pionowe źrenice niczym u diabła tylko sprawiały, że to połączenie wyglądało jeszcze straszniej. Mogli zaobserwować jego duże skrzydła niczym te utworzony z czystej ciemności i długa para rogów rzucająca wyzwanie niebu, na pewno nie poprawiała ich sytuacji. Ogon który wyglądał niczym jakaś broń którą nawet psychopata bałby się dzierżyć, dodawał swoje trzy grosze do tej całej sytuacji. On sam ryknął Swoim demonicznym głosem tak, że nawet ostatni rząd go znakomicie słyszał jedno słowo. Oczywiście uważał, by dziadek nie padł mu na zawał bo to byłby ogromny problem!
-Cisza!
Starając się tym samym uciszyć i przestraszyć klientów, ale nie chciał przesadzić. Będąc przy dziadku wiedzieli, że raczej robi za ochroniarza. Jego głos brzmiał niczym trzask łamanych kości i czaszek, a na dodatek mogli czuć przeraźliwe zimno wewnątrz swoich dusz i strach który pojawił się w ich sercach, mówiący jedno. "Z tą Boską Istotą nie ma żartów!"
- Nie toleruję żadnej niesubordynacji! Jeśli chcecie zrobić interes ustawcie się w kolejce i nie narzekajcie! Nie jesteście tutaj jedyni! Na każdego z Was przyjdzie kolej! Bądźcie posłuszni mnie!
Na ich oczach jego ogon przeciął jakiś niepotrzebny kawał metalu w pół. To na pewno sprawi, że pomyślą zanim coś zrobią. Był ciekawy jak mu to zadziała. Raczej nie chciał używać siły, ale jak nie będzie miał wyboru to im co nieco pokaże!
- Pamiętaj. Nie jestem pracownikiem. To jest tylko nasz układ. To różnica. Mogę Ci pomóc i możesz wiele na tym zyskać. Ale z tak dumnej osoby jakim jestem ja nie zrobisz zwyczajnego pracującego jakim jest pełno w tym wszechświecie. Na pewno jest coś gdzie nadaje się bardziej, aniżeli do zwykłej roboty do jakiej, by się nadawał każdy.
Tutaj dodał ciszej już do samego dziadka, mając nadzieję, że go nie przeraził na śmierć, bo tego by nie chciał zrobić.
- Dobrze radzę, wykorzystaj moje umiejętności do czegoś większego, aniżeli zwykła uwłaczająca praca. Nie jestem taki jak inni. Dlatego najlepszym wyjściem byłoby znalezienie dla mnie czegoś specjalnego. Czegoś z czym sobie Sam nie możesz poradzić, a Twoje umiejętności to za mało bo czegoś jednak brakuje. Takie rzeczy jak to zostaw zwykłych osobom. Ja jestem stworzony do wyższych i trudniejszych celów. Ponieważ...
Po czym odczekał chwilę i z nieukrywaną arogancją dodał na koniec.
- Jestem niepokonanym geniuszem!
Dodałby za pewne "Bogiem", ale jeszcze nie jest aż tak silny, by mu uwierzyli. Ale kiedyś mu się to uda. Po za tym aktualnie był niepokonany, lecz to pewnie dlatego, że nie walczył z nikim.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 25, 2018 11:28 am
Dziadek wyraźnie zafrasował się, widząc kolejkę zirytowanych, nieobsłużonych klientów. Trudno było powiedzieć, co ze słów Nihiliusa dotarło do niego, a co wyleciało drugim uchem. Gdy demon krzyknął i zaprezentował swoje możliwości, chcąc uspokoić tłum, zapadła głucha cisza. Widać było po twarzach kierowców poduszkowców, że oblał ich zimny pot, ba! Niektórzy pewnie mieli pełne gacie. Dwa lub trzy auta w kolejce czym prędzej zawróciły i odjechały. Nawet dziadek złapał się za serce i złapał kilka oddechów. Z pewnością takie nerwy to już nie na jego wiek.

- Na Niebiosa i wszystkich Kaioshinów! – wykrzyknął. – Spokojnie, chłopcze. Trochę skromności! – zrugał go drżąco. – Odstraszysz mi wszystkich klientów…- Odprowadził go kawałek dalej, żeby nie ukazywał się tak w tej postaci. – Eh… no chyba nie nadasz się do obsługi klientów… - stwierdził, szczerze zatroskany. – Eh, no ale mam kilku klientów, którzy mi zalegają z pieniędzmi. Może mógłbyś … zrobić z nimi porządek? To znaczy!! Yyyy! No oczywiście tylko odebrać od nich pieniądze! To taka banda… Przesiadują w knajpie Pirate’s Cove… Zapytaj o Walhalę i Tersa, oni mają mi jeszcze zapłacić 530 SO, no i może będzie tam niejaka Rita. Oszukała mnie, mówiła, że złomowany statek ma silniki turbo, a okazało się, że nie… No… Powinna mi oddać jakieś 1200 SO. Poradzisz sobie? – dopytywał drżąco. – A potem jak wrócisz, to ja już ci powiem, co z robotem i może ci pokażę, jak naprawić poduszkowiec. Co ty na to?

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Sie 25, 2018 12:50 pm
Chłopak nie spodziewał się, że aż tak dobrze sobie w tym poradzi. Klientela się wystraszyła i prawie padła ze strachu, po czym Ci bardziej tchórzliwi dali nogę. Spora część została, ale już była spokojna. Popatrzył na to wszystko z nieukrywaną dumą. Dobrze, że ostrzegł dziadka, to mu nie padł na zawał serca, ze starości. Gdy ten powiedział coś o skromności to z nieukrywanym rozbawieniem dodał.
- Co to skromność?
Zapytał z lekkim uśmieszkiem. Wyczuwał jego strach. To tylko pokazywało jak inni oceniali kogoś po wyglądzie. Tak samo mówiąc, że odstraszy wszystkich klientów.
- Niekoniecznie. Tylko tych tchórzliwych. Ale przynajmniej ich uspokoiłem nie sądzisz? Masz łatwiejszą robotę. A tamci i tak wrócą. Zawsze wracają.
Gdy powiedział mu, że nie nada się na obsługę klientów to miał ochotę roześmiać. Nadawał się wszędzie. Tylko nie miał planu robić zwyczajnych rzeczy. Gdy ten kontynuował wreszcie o zadaniu które mu da, to począł się zastanawiać, ale i tak cała sytuacja ta go rozbawiła. Niestety dziadek trząsł się przez to jak osika. Nie będzie to dobre dla nich.

- Czyli mam ich skasować?
Zaśmiał się wrednie z tego co mówił pół żartem, a pół serio. Ale wiedział, że to nie będzie takie łatwe odebrać od nich kasy.
- To był żart oczywiście. Odebrać pieniądze. Zgaduje, że nie zrobią tego po dobroci, więc nie będzie to takie proste.
Pokiwał głową rozmyślając o tej całej sytuacji, ale z racji tego, że i tak nie miał co innego robić to raczej nie ma wyboru.
Walhalla i Tersa. Rita.
- Ktoś jeszcze oprócz tych trzech osób? Walhalla i Tersa płacą razem tę cenę czy osobno?
Gdy dostał pozostałe informację to wiedział co miał zrobić. Na pytanie czy sobie poradzi krótko orzekł.
- Niewątpliwie.
Tego, że został oszukany nie skomentował. W końcu to była jego wina, że w ogóle się dał oszukać. Ale nie musi Semafor tego wiedzieć. Wciąż widząc jego strach postanowił coś zrobić, by nie rzutowało to na ich współprace. Położył mu rękę na ramieniu i próbując uspokoić, starał się mówić najmilszym głosem jakim mógł.
- Dziadku. Nie musisz się niczego obawiać. Z mojej strony Ci nie grozi. Nie powinno się kogoś oceniać po wyglądzie prawda?
Po tym, zaczął powoli iść w stronę zapewne wyjścia z tego miejsca uprzednio zakładając szaty, kaptur oraz maskę, zakrywając większość rzeczy i zostawiając tylko rogi, bo nawet skrzydła był dobrze ukryte. Najwyżej go pomylą z jaszczurką i tyle. Słysząc jego ostatnie słowa zatrzymał się w miejscu.
- Dokładnie. Najbardziej mi zależy na nauce. Twojej wiedzy. Przekaż mi wszystko co potrafisz, a z czasem i ja się odwdzięczę. Po za tym chyba cena ta za wiedzę jest warta prawda?
Dodał na odchodne i już miał wychodzić, gdy nagle się zatrzymał. Cholera. Przecież nie znał drogi.
- Gdzie jest ta knajpka? Dodam, że nie znam w ogóle tego miejsca, więc najbliższą drogę do miasta w którym się to znajduje byłoby dobrze mi podać. I oczywiście powiedz mi jak Ci dłużnicy wyglądają.
Gdy dostał wszystkie informacje jakie potrzebował, to wreszcie opuścił to miejsce i poszedł dalej.

OOC:

{NAMEK} - [POZOSTAŁE MIEJSCA NA NAMEK] - SKUP ZŁOMU -> {NAMEK} - [MIASTO I PORT KOSMICZNY] - (MIASTO PORTOWE) - KNAJPA PIRATE'S COVE


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pią Lis 09, 2018 3:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Czw Lis 08, 2018 7:24 pm
Grupa udała się więc z powrotem na Złomowisko. Tam przed wejściem oczekiwał na nich pewien osiłek. Rozpoznał Nihiliusa i doskonale wiedział, z kim i w jakiej sprawie przychodzą. Wyglądał nie tylko na kogoś silnego, ale i groźnego. Jak typowy oprych na zlecenie. I pracował dla tego niepozornego dziadka. Dziwne?

- Za mną…- rzekł basowym, ponurym głosem.

Poprowadził ich przez całe złomowisko, aż do niewielkiej budki na końcu. Ledwie zmieścili się w niej w takiej dużej grupie. Przeciągnął wiszącą na ścianie dźwignię i nagle całe pomieszczenie zaczęło skrzypiąco zjeżdżać na dół…


Wkrótce winda zatrzymała się, otworzyła, a oczom zebranych ukazało się pomieszczenie wyłożone na ścianach drogimi, drewnianymi panelami i bordową tapetą. Na końcu pomieszczenia znajdowało się ciężkie biurko, za którym stało odwrócone teraz tyłem, skórzane krzesło biurowe.  Po prawej i lewej stronie od niego stał wojownik w czarnym garniturze i w ciemnych okularach oraz kobieta w wieku około czterdziestu lat i stroju sugerującym wykonywany zawód.

Wtem osoba siedząca na krześle zaczęła klaskach z cicha. Klap, klap, klap…

- Winszuję! – odezwał się dziadek drżącym głosem. Odwrócił się powoli przodem. Nadal ubrany był w roboczy strój, a na kolanach trzymał piękne, futerkowe zwierzę o nieznanym pochodzeniu. – Doskonale wykonana robota! – skieorwał swoje słowa do Nihiliusa. – Nie sądziłem, że okażesz się godny wykonywania prac dla samego… Dona Semaforo. – zaśmiał się złowieszczo. – Doskonale. Przyprowadziłeś mi wszystkich dłużników, którzy sądzili, że mogą pogrywać ze mną… Teraz przekonają się, co potrafię. I będą nauczką dla innych, którzy spróbują w przyszłości wydymać Dona Semaforo… Michael, Sonny, zabierzcie ich do … ZGNIATARKI ZŁOMU.

- CO?! – zakrzyknęła przerażona Walhala.
- A co z naszym układem?! – odparł Ters, przygotowując się do walki z podwładnymi dona.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Pią Lis 09, 2018 5:22 pm
Co ciekawe tym razem wszystko poszło zgodnie z planem. Mianowicie lolitka wyszła z ukrycia, a reszta potulnie poszła razem z nim. Na początku kierowali się do najbliższego wyjścia i w tym czasie Nihilius, wciąż trzymał gadzinę zupełnie tak samo jak to robiła Rita z Walhallą. Nie był, ani lepszy ani gorszy w traktowaniu więźnia. Uważnie obserwował i Ritę i gada którego trzymał. Innym niezbyt się opłacało go atakować. Gdy wyszli to grupa kierowała się w stronę złomowiska. Trochę to trwało, a sama wędrówka upłynęła im w ciszy. Nawet Imperius się nie odezwał. Co pewnie dla innych mogło być dziwne. Prawda jest taka, że był rozgadany tylko, gdy musiał i w sumie tyle. Po pewnym czasie dotarli na miejsce, ale jeszcze nie robili wymiany zakładnikami. By nie zwiała przypadkiem razem z krokodylem. Co ciekawe stał tam jakiś osiłek. Już chłopak myślał, że pewnie dziadek ma problemy i będzie musiał ich załatwić, a tutaj się okazało, że jednak nie. Robił za ochroniarza. Najwidoczniej poznał rogatego i powiedział, by się udali za nim takim dosyć ponurym i głębokim głosem. Dziwna sprawa. Czyżby Semafor zatrudniał na ochronie każdego kto się napatoczy? Tego nie wiedział, ale na to wyglądało. Tylko, że jeszcze wyglądał groźnie. Na pewno z Semaforem wszystko w porządku? To wcale nie tak, że się o niego martwił! Ale był mu potrzebny. Więc jak ktoś tknie osobę która mu wisi naprawę, naukę i nagrodę to gorzko tego pożałuje! Miał nawet pogrozić temu osiłkowi, ale się powstrzymał. Może faktycznie tylko pracował? W końcu jak wyglądał Imperius prawda? A pracował dla drżącego staruszka. No właśnie. Wzruszył ramionami i za nim polazł. Szli tak przez całe złomowisko, aż wreszcie dotarli do malutkiej budki. Ledwo się tam zmieścili. Mimo wszystko ogarnął czemu tam poszli. Tak jak sądził to była tylko winda. Inaczej nie miałoby to sensu no chyba, że chcieliby się ich pozbyć. Wtedy to miejsce byłoby idealne. Jednak było inaczej i po uruchomieniu windy przez ochroniarza zjeżdżali w dół. Niestety przez całą drogę cholernie skrzypiała co go niesamowicie irytowało.

Po krótkiej, ale denerwującej chwili winda się zatrzymała, a grupka z niej wyszła. Niezbyt mu się to podobało, i się zastanawiał co to za dziwne miejsce. Przy tym wszystkim wypuścił gada. I tak nie ucieknie. A jak przy tym zabiją Walhallę to trudno. Zginą tutaj. Mimo wszystko się zastanawiał. Czyżby Semafor nie był normalnym dziadkiem? Wyglądało mu to na jakąś kryjówkę podziemnej organizacji. Czyżby dla nich pracował, a całe złomowisko to tylko przykrywka? Tym bardziej, gdy rozejrzał się po tym całym miejscu. Wyglądało na dosyć bogate i luksusowe. Na końcu pomieszczenia znajdowało się biurko, a za nim na krześle odwróconym tyłem do nich ktoś chyba siedział. Nieźle się zdziwił gdy stali tam jacyś wojownicy w czarnych garniturach oraz ciemnych okularach, a także kobieta w dosyć ciekawym zawodzie. Za nim nawet się osoba odezwała to Imperius wykrzyczał wkurzony.
- Co zrobiliście z dziadkiem Semaforem! Jeśli go zaraz nie oddacie to będziecie cierpieć!
Ostatnie słowa o cierpieniu wręcz wysyczał, a z jego ciała wydostawał się dziwny mrok. Wydawało się tak jakby jego mroczna aura stałą się jeszcze potężniejsza i straszniejsza niż wcześniej, a na dodatek oddziaływała na każdego z nich. Ci o słabszych nerwach zapewne, by padli. Możliwe, że to na wszystkich podziała, oraz dzięki temu będzie w stanie się z nimi dogadać. Jak nie to coś wymyśli innego. Ci śmiecie psują jego plan! Jak się zaraz dziadek nie znajdzie, to zanim się obejrzą dorwie ich przywódce i pojmie go, a następnie podda torturom. Nikt mu nie zabiera nagrody spod jego kłów! Tak miał kły niczym wampir z ludowych opowieści. By pomóc jego aurze, zdjął wreszcie maskę, kaptur oraz szaty. Ukazał się tym samym w Swojej całej strasznej okazałości. Para czarnych dużych i dziwnych skrzydeł które wyglądały na skrzyżowanie demonicznych i smoczych. Długi kolczasty ogon zakończony ostrzem. Para długich i czarnych rogów niczym u rogatego smoka. Oczy które miały czarne białka, czerwone źrenice, a ich kształt przypominał wampirzy, bądź gadzi. Jego skóra była cała blada. Gdy się uśmiechnął to można było zauważyć, że jego dolne jak i górne kły przypominały te u wampirów, a sam jego głos stał się również bardziej demoniczny i straszny. To wszystko razem z jego dziwną aurą miało mu dać możliwość przewodzenia w tej dyskusji.

Jakie było jego ogromne zaskoczenie, co było widać nawet po wyrazie twarzy, gdy usłyszał jakże znajomy głos, a następnie personę. Niemożliwe! Co jak co, ale tego się nigdy, by nie spodziewał! Myślał, że został uprowadzony przez mafię. A tymczasem było zgoła inaczej. To On był mafią! To był... Dziadek Chrzestny! Potrafił przewidzieć tyle rzeczy. A jednak tego nie dał rady. W najśmielszych snach, by o tym nie pomyślał. Tak czy inaczej wszędzie, by rozpoznał ten drżący głos. Nawet jeśli był tak cholernie zaskoczony i zdziwiony to szybko się ogarnął. Na nieszczęście prawie parsknął śmiechem, gdy się okazało, że Semafor, wciąż był w roboczym stroju. Cały czar prysł. Na kolanach trzymał dziwne futerkowe zwierzę. W sumie czytał książki o tej tak zwanej Ziemskiej Mafii. Ciekawe. Nie sądził, że pracował dla samego Dona. I tak to nic nie zmieniało. Chociaż będzie mu się trudno przyzwyczaić do tego dziadka. Tam ty był zabawniejszy. Gdy się złowieszczo zaśmiał to uznał, że ten śmiech nie pasował do tej persony. Gadał, że przyprowadził wszystkich dłużników i takie tam duperele. W sumie większość z tego wszystkiego olał. Dopiero, gdy usłyszał, że tamci mają zostać zabrani do zgniatarki złomu to począł się zastanawiać co robić. Podrapał się po brodzie.

Ciężka sytuacja. Może starać się pomóc i zdobyć u nich dług wdzięczności ale narazić się mafii i może nawet umrzeć, albo nic nie robić. Nie odpowiadało mu, ani to, ani to. Wpadł na malutki pomysł, by spróbować po części obu pomysłów. Jak to wyjdzie to nie miał pojęcia. Był zbyt zmęczony i ranny, by walczyć. Z resztą uznał, że mu się to nie opłacało. Pewnym krokiem podchodził bliżej do biurka, ale nie za blisko, by tym podwładnym coś nie odwaliło i po dżentelmeńsku się ukłonił.
- Dziadku Chrzestny na początku chciałbym się przedstawić. Nazywam się Nihilius Imperius. Z całym szacunkiem, chciałbym coś powiedzieć i może doradzić jeśli pozwolisz.
Na początek chwilkę poczekał, aż ten na to zezwoli. Ba nawet jak nie zezwoli to sam powie tylko wtedy się mu trochę na razi. I tak dla niego nie pracował, tylko mieli układ. Powątpiewał, by został zaatakowany. Bardziej im się opłacała współpraca.
- Donie Dziadku jest taka sprawa. Walhalla i Ters chcieli spłacić dług. Nie mieli Pana na zamiaru wygrzmocić. Przynajmniej tak mi się zdaje. Ba. Bez problemu po rozmowie ze mną zgodzili się sami z Siebie oddać dług. Nie musiałem ich do tego przekonywać.
Dał mu chwilę na namysłu i starał się złapać go haczykiem niczym rybkę. Miał tylko nadzieję, że nie zaśnie w trakcie.
- Oprócz tego Walhalla bardzo mi pomogła z główną dłużniczką która starała się dać nogę, gdy musiałem walczyć z osiłkami w barze oraz niewolnikiem Rity. Test natomiast pomógł mojemu kompanowi, w zatrzymaniu kolejnych osiłków. Bez nich byłoby ciężko.
Ponownie dał sobie na wstrzymanie i po chwili kontynuował.
- Dlatego chciałbym się za nimi wstawić. Byli przydatni i nie chcieli Pana oszukać. Bez problemu spłacą dług. Może nawet z nawiązką prawda?
Tutaj mrugnął oczami do dwójki saiyan.
- Co do Rity to nie będę nic mówił. Nasz układ był prosty miałem ją tutaj przyprowadzić. Osobiście nic do niej nie mam, ale jeśli ją Pan zabije to raczej nie spłaci długu, a to trochę Smoczego Oddechu jest. Tak samo tamta dwójka. Pamiętajmy. Martwi nie płacą. Dlatego jeśli zależy Panu na forsie to sądzę, że nie opłaca się ich zabijać. Warto ich nastraszyć tak jak teraz i dać szansę na spłatę. Walhalla i Ters chyba coś nawet, by ogarnęli.
Co ciekawe nawet dał szanse Ricie. Nie miał pojęcia czy to wypali czy też nie, ale mafii głównie chodziło o kasę. Może coś ogarnie.
- Co do gada to mam propozycję taką, by go oszczędzić. Jest niewolnikiem. Mógłby być dla Dziadka użyteczny. Jest silny, sprawdzałem osobiście.
To było wszystko co miał na temat ich do powiedzenia. Co będzie dalej to nie wie. Dał im przynajmniej jakąkolwiek szansę. Jak się nie uda to trudno. Niewielka strata. Próbował.
- To oczywiście tylko luźna sugestia nic więcej. Mimo wszystko chciałbym przedstawić Tę o to dwójkę.
Tutaj wskazał na lolitkę i psychola.
- Pomogli mi w ujęciu dłużników. Wiem, że poszukują informacji na jakiś temat, a ja obiecałem ich Dziadkowi przedstawić. Tak też robię. To tyle na ten temat ode mnie. A teraz jeśli pozwolisz oddale się. Jestem pewny, że Dziadek dotrzyma obietnicę skoro misję wykonałem.
Uśmiechnął się i gdy dostał takie pozwolenie, bo kto wie czy nie ma do niego jakiś pytań to sobie stanął obok biurka tak, by nie wpaść na nikogo. Nawet nie myślał, by pojmać Semafora. Co prawda miał pomysł, by przejąć tę organizację dla Siebie, ale wolał nie ryzykować. Woli mieć zaufanie i wsparcie Dona, aniżeli problemy z półświatkiem. Czy jego słowa coś dadzą? Nie ma bladego pojęcia. On nie zamierza się wtrącać, ani nadstawiać karku. Nagroda od staruszka była o wiele lepsza, a On Swoją misje wykonał. No chyba, że został oszukany, ale to by się Donowi nie opłacało. Zastanawiał się czy poprzednio na złomowisku to obydwoje grali. Dziadek udawał oraz Nihilius. Każdy z nich uwierzył drugiemu czy też nie? To go też ciekawiło.

OOC:
Próba zastraszania + Próba dyplomacji?


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pią Lis 16, 2018 9:03 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Pon Lis 12, 2018 3:31 pm
No dobra, tym razem poszło jak trzeba. Udali się razem do złomowiska.  Szli w milczeniu, i po chwili dotarli. Przed wejściem stał typowy osiłek, bez przedstawiania po prostu poszli za nim. Podążali za przewodnikiem przez całe złomowisko. Jak przystało na nazwę tego miejsca, można było tutaj znaleźć w luj śmieci, dawnych pojazdów, jakieś podstawowe narzędzia zużyte. Jakby zebrać cały ten złom i sprzedać w innym to hajsiwo godziwe by wpadło.  Wleźli do malutkiej budki, ledwo się w niej zmieścili. Joker spokojnie stał z rękoma w kieszeniach i oczekiwał aż dotrą. Denerwująco skrzypiało w środku ale w końcu dotarli na sam dół. Ho ho, na bogato, pomieszczenie wyłożone drewnem i bordową tapetą. Na końcu stało biurko przy którym stały okulary i garnitur noszące chłopca oraz kobieta, prawdopodobnie prostytutka. Śmieszkowi od razu przypomniał się dowcip którzy brzmiał: Co mówi zmęczona prostytutka?,,Dłużej nie pociągnę''. HE HE taki żarcik. Tymczasem krzesło odwróciło się w ich stronę ukazując staruszka który zaczął się śmiać. Okazało się że ten poczciwy dziadunio to naprawdę DON ALA MAFIOZZO zwany Semaforem... nikt by się tego nie spodziewał, nawet hiszpańska inkwizycja.  Ha, wygląda na to że dłużnicy wpadli z deszczu pod rynnę.  Demon coś tam próbował lekko ugrać, przedstawił się nawet. Nihilius heee, Na koniec przedstawił go dziadkowi. Ren spokojnie,  żołnierskim marszem wyszedł nieco do przodu. Ukłonił się teatralnie z opuszczeniem ręki przed głową i przedstawił się.- Książę Dowcipnisiów, Joker, do usług szlachetnego Dona Semafora, moja śliczna towarzyszka to Lola - Ponownie stanął wyprostowany i mówił dalej.-Zgadza się, mam małą prośbę. Ale porozmawiajmy o niej za chwilę. Muszę się zgodzić z pańskim odbiorcą długu. Walhalla i Ters faktycznie oddaliby po dobroci. Problem leży po stronie Pyty i jej jaszczurki. Dlatego proponuję jakże przyjazne rozwiązanie: Zatrudni pan Walhallę i Tersa, jako drobnych pomocników odpracowujących dług. Będą rozpowiadać o dobroci szlachetnego don Semafora, prawego człowieka, wskazującego lepszy los dla zagubionej młodzieży i potrzebujących. Ale porządna kara dla pozostałej dwójki musi być. Aby całe namek zapamiętało tą jedną zasadę: ,,Nie Leci się w chuja z Don Semaforem''. Z całym szacunkiem, zwykła zgniatarka to nie to. Za szybko śmierć, nie da wszystkim do myślenia. Ja proponuję, przybić jedno z nich gwoździem do ściany. Będą powoli się wykrwawiać, po pewnym czasie karmienia ich, owady zaczną ich pożerać żywcem. Z drugiego, dajmy na to z jaszczura proponowałbym nowy dywan albo osobistego lokaja.- Stwierdził swoje stanowisko wzruszając ramionami. To było wszystko z jego strony,  Pyta i Ten jaszczur byli warci dla niego tyle co splunięcie. Walhalla i Ters odrobinę więcej.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Pią Lis 16, 2018 9:34 pm

Don Semaforo rzeczywiście przysypiał na wypowiedzi Nihiliusa, ale żywo obudził się, gdy Joker wspomniał o przybijaniu gwoździami.

- Ciekawy pomysł. – przyznał, potaknął głową i podniósł rękę, nakazując swoim ochroniarzom wstrzymanie się z wykonaniem wyroku.
- Donie! – zaczęła Walhala z pasją. Klęknęła na kolana. – Błagam… Oszczędź Tersa. Mnie możesz zgnieść jak orzecha… - rzuciła, opuszczając głowę w dół.
- NIE! – krzyknął Ters, kładąc Walhali rękę na ramieniu.  – Nie… Donie… To wszystko moja wina… - Tersowi pojawiły się łzy w oczach. – To ja roztrwoniłem te pieniądze. Zachowałem się egoistycznie. Ale miałem szczytny cel… - Klęknął przed Walhalą, a z kieszeni wyciągnął niewielkie, czerwone opakowanie. – Ja… nie wiedziałem… że… to przysporzy nam takich problemów… Ale… - jego głos załamywał się. Otworzył opakowanie, a w środku zamienił się pierścionek. – …kocham Cię, Walhalo. I … jeśli zaraz będziemy musieli zginąć… chcę, żebyś wiedziała… że chciałbym, byś została moją żoną…

Walhala złapała się za usta, jej oczy zamieniły się dzikim światłem. Wzięła pierścionek do ręki.

- Czy…  czyś ty zwariował?! – rzekła, pocałowała go w policzek, po czym zebrała się z kolan i pobiegła pod stopy Dona Semaforo. Klęknęła przed nim. – Mój chłopak, jak widzisz, jest niespełna rozumu. Proszę cię. Weź ten pierścień, w imię spłaty długu. BŁAGAM! Tylko oszczędź nam życie…

Don Semaforo popatrzył ze zmarszczonym czołem na to, co wyprawiało się wokoło, lecz zanim zdążył otworzyć usta, wtrąciła się Rita:

- Żałosne. – powiedziała, nie ukrywając niesmaku na ustach. – Nie macie ani odrobiny godności. Myślicie, że z takimi ludźmi jak Semaforo rozmawia się jak robak, wijący się po ziemi? – wyciągnęła z kieszeni kluczyki i rzuciła je tak, że odbiły się od czoła Walhali i upadły Donowi pod nogami. Ochroniarz podniósł je i położył na biurku. – To poduszkowiec. Mogę wam wskazać, gdzie się znajduje. Jest Twój. Na spłatę. Na moim statku i tak wiele zarobiłeś i jeszcze Ci mało. – burknęła, na co Don Semaforo skrzywił się niezadowolony. – Niewolnik jest mój, chociaż jest niemy i bezużyteczny. Mam jego papiery i dobrze o tym wiesz, że bez nich nie można go użytkować jako niewolnika. – otrzepała sobie ubranie niedbale. – Ale to, co cię przekona, by uwolnić mnie i mojego niewolnika jest coś innego. Nie pieniądze. Coś znacznie cenniejszego… Informacja. – popatrzyla po wszystkich zebranych. – Mam pewne źródło informacji o tym, że na Ziemi ruszy niebawem przetarg. Na licencje motoryzacyjne Smoczego Oddechu. I wszyscy inwestorzy i biznesmeni na Namek będą po cichu UDUPIENI.
- Dla kogo pracujesz? – zapytał Don krótko i poważnie.
- Nie mogę ci powiedzieć. Ale pewna jestem, że ciebie tak samo interesują szczegóły tego zlecenia, co mojego pracodawcę. I lepiej będzie nam połączyć szyki, nie sądzisz?

Don Semaforo wziął pierścionek z rąk Walhali i włożył go sobie na mały palec. Pokręcił nim trochę, zastanawiając się.

- Hmm… - zamruczał. – Nihiliusie. Będę musiał prosić Cię o kolejną przysługę. Okazałeś się godny by spróbować swoich sił jako mój nowy Egzekutor. Proszę cię, wyjaśnij tę sprawę z tą panią, a na pewno będziesz miał u mnie niebagatelny dług wdzięczności. Wspomogę was w realizacji w ramach moich możliwości. – podrapał się po czole diamentem w pierścionku. – Was puszczam wolno. - powiedział do Walhali, głaszcząc ją po głowie. - Ale tylko dlatego, że Nihilius i jego towarzysz wstawili się za wami, robaki... Miłość… też kiedyś kochałem… nie warto. Potem rozwód i alimenty i wredna suka, która zabiera ci połowę majątku i nie chce opuścić domu. – mruknął melancholijnie.
- PHI! - odezwała się kobieta, która stała po jednej ze stron Dona.

---

po 5% bazowo od każdego i 10% za argumentacje Nihiliusa i 10% za pomysł Jokera i po 5% za  Walhalę i Tersa daje w sumie 50% szans.

Próba negocjacji ws. Tersa i Walhali
1-50 sukces
51-70 możliwosć dalszej negocjacji
71-99 porażka
100 - szczęśliwy traf

Rita 30% szans
1-30 sukces
31-50 - możliwość dalszych negocjacji
51-99 porażka
100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pią Lis 16, 2018 10:32 pm, w całości zmieniany 3 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Skup Złomu

on Pią Lis 16, 2018 9:34 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


#1 'Procent' : 14

--------------------------------

#2 'Procent' : 30

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Lis 17, 2018 1:55 am
W sumie niezbyt go to obchodziło, czy Semafora przekona czy nie. Swoje zrobił mimo wszystko. Nie będzie, że w niczym nie pomógł. Nie robił tego za darmo. Liczył na pamięć. Wdzięczność. Oraz w sumie głównie się odwdzięczał za pomoc. Jego kompan dodał coś od Siebie. W końcu poznał jego imię. Joker. Pasowało do niego. Chociaż ten tytuł olał i tak. Mała lolitka nazywała się Lola. Co ciekawe też imię pasowało. No nieźle. Został poparty przez Jokera, ale nie do końca. Dodał coś od Siebie związanego z torturami. Można i tak. W końcu byli wrogami. Po prostu wolał nie ryzykować, że jak przeżyją to będą się na nim za to mścić. W sumie takie tortury były klasyczne. Mimo to prawie parsknął śmiechem na temat gada. Tak czy inaczej w sumie waliło go to co z nimi będzie. Wstawił się raz i tyle starczy. Nie zamierza tego robić więcej, bo i po co. Swoje zrobił. Gdyby Imperius wiedział co się za chwilę wydarzy, to albo, by sam Sobie urwał łeb, albo uszy, by tego nie słyszeć. A przynajmniej porządnie, by je zatkał. Na jego każde ogromne nieszczęście, i to jeszcze gorsze niż łomot od dwóch dryblasów, nie miał tej okazji. Na początku zapowiadało się fajnie. Semafor się zgodził i wstrzymał rozkaz. Zasługa Jokera jak i Nihiliusa. Ale to co potem dane mu było usłyszeć. Miał ochotę się rozpłakać. I to nie z powodu tej sytuacji i tego jaka była. Tylko po prostu wypalało to jego uszy! Prawie się porzygał i popłakał krwią! Cierpiał niewyobrażalne katusze, gdy musiał to znosić. Tym bardziej po wyznaniu miłości. Miał ochotę ich uciszyć samemu, ale się powstrzymał. Prze obrzydliwe. To już zapachy w kanale były łatwiejsze do wytrzymania. Jakoś dał radę. Do tego ich błagania i prośby o litość! Powoli się zastanawiał, czy dobrze zrobił wstawiając się za nimi. Dziękował stwórcy wszechświata, że się to wreszcie skończyło. Jeszcze chwila i, by mu uszy zwiędły. Jak tak można się nad Nim znęcać? Przecież tak się nie robi! Ale wreszcie była cisza. Oby. Co za obrzydliwie słodka sytuacja. Mimo wszystko tak mu się wydawało, że zapewne są parą, ale nie wiedział, że aż tak. Warte wykorzystania. Następnie rzucili pierścionek prosto pod nogi dziadka. To wszystko jeszcze trochę będzie go trzymać. Niespełna rozumu? Tak! Bo chce się żenić! To świadczyło samo o Sobie! Westchnął. Musi o tym jak najszybciej zapomnieć. Do tej pory czuł obrzydzenie. Jakaś masakra. Nieporozumienie. Katorga!

Nagle do tego wszystkiego włączyła się farbowana saiyanka Rita. No chyba, że była saiyanką tylko w połowie. W każdym bądź razie olewał w większości to co gadała. Rzuciła mu jakieś kluczyki jako spłatę długu. Coś tam dowiedział się o papierach na niewolnika. A co jeśli je wykraść? Czy są podpisane? Jest tam jej zdjęcie? Pewnie tak. Ale nie zgadzał się, że jest niemy. Gadał i obrażał, więc potrafi mówić, ale to przemilczał. Zawsze może powiedzieć coś więcej o nim jak się nie dogada z saiyanką. Wciąż gadała o papierach, ale czy nie można było ich, jej zabrać? Cóż. Ale wreszcie powiedziała coś czego nie zrozumiał, a co mocno zaskoczyło Dona. Przynajmniej tak mu się wydawało. Przetarg który bardzo mocno dotyczył Namek i smoczego oddechu. Ciekawe. Bardzo ciekawe. Może nie wiedział co to wszystko oznacza, bo dopiero się uczył, ale pewnie ogarnie. Będzie improwizował! Pracodawca. A jednak dla kogoś te babsko pracuje. Chyba pierwszy raz demon nie odezwał się ani słowem. Jednak potrafi się nie odzywać!

Dziadek Chrzestny w końcu, wziął ten pierścień i założył go Sobie na mały palec. Jak dla niego, wyglądało to komicznie. Miał nawet ochotę powiedzieć, że pasował mu do oczu, ale się powstrzymał. Co jak co, dziadek nie był dla niego wredny, więc nie będzie inny. Może i był manipulantem, mordercą, niszczycielem, potworem, demonem, i kto wie czym jeszcze, ale nie był dupkiem, o ile ktoś na to nie zasługiwał. W końcu odezwał się sam lider tej całej szajki. Gdy usłyszał Swoje imię to spodziewał się, że coś będzie od niego chciał. I nie mylił się. Normalnie, by może i odmówił, albo się droczył i starał się ugrać coś więcej, ale co ciekawe odzywał się do niego z szacunkiem i wręcz mówił, że ma prośbę. Musi go prosić o przysługę. Nie rozkazywał mu. Już zdobył u tego boga plusa. Nowy Egzekutor. Nie miał pojęcia co to, i zaraz miał zamiar zapytać. Ponownie powiedział, że go prosi. Dług wdzięczności. Ta jasne. Co jak co, ale nie ufał przywódcy mafii. Mimo to warto spróbować, ale nie tak szybko. Jeszcze podrapał się diamentem pierścionka po łbie. Widać, że miał tamtych w głębokim poważaniu, ale ich oszczędził. I to z ich powodu i wstawiennictwa! Niech wiedzą komu zawdzięczają życie. Następnie Semafor dodał coś od Siebie na temat miłości. Życiowe i widać, że to mężczyzna z ogromnym doświadczeniem. Ale gdy usłyszał o alimentach i żonie, a następnie głośnie phi od kobiety stojącej obok to wiedział, że tamten miał dziecko jak i żonę. Albo byłą żonę. W sumie przez te wszystkie rozmowy to teraz demon powoli zasypiał niczym Semafor. Chyba się na nim mścił i robił to specjalnie. Westchnął. Skoro tak go prosił, a nie rozkazywał to niech mu będzie. Zrobi to. I tak nie ma nic lepszego do roboty. Może coś ugrać dla Siebie. Ale przeklęty dziad wiedział jak z nim pogrywać! Rozkazem nic nie zdziałał. Ba. Nie zgodziłby się. Ale prośba to coś zupełnie innego. Tak samo dług wdzięczności. Musiał to przyznać. Dziadek Chrzestny go ogarnął i wiedział jak podejść. Że bycie miłym i pełnym szacunku zadziała, a siła sprawi, że będzie jego wrogiem. Doświadczenie robi Swoje. Nic dziwnego, że zarządza mafią. Ponownie westchnął.

- Skoro Mnie prosisz o przysługę to jakbym mógł odmówić. Ale nie tak szybko!
Od razu szybko dodał zanim, by mu przerwano.
- A co z tą misją? Wykonałem ją. Dłużnicy dotarli na miejsce. Mówiłeś, że Mi pomożesz z robotem jak i poduszkowcem, a także Mnie nauczysz Swojego fachu. Co jak co, ale środek transportu, oraz własny robot, by Mi się przydały. Tak samo dodatkowe i podstawowe umiejętności.
Zapytał go co z Jego nagrodą. Wykonał wszystko perfekcyjnie! Co teraz?
- Jestem gotowy na dalszą współpracę skoro prosisz o przysługę. Czemu nie. Ale jednak liczę, że dostanę nagrodę za poprzednie zlecenie. Przyda mi się mimo wszystko z późniejszą misją. Raczej się zgodzisz ze mną. Więc co robimy w związku z tym?
Miał nadzieję, że go nie wygrzmoci. Nie po to się starał, by nie mieć z tego zupełnie niczego.
- I jeszcze jedno. Proponuje, by do tej misji dołączył Joker. Poszukiwał informacji prawda? Jestem pewien, że Rita oraz cała ta sytuacja, może być związana z tym czego ta dwójka poszukuje.
Zarekomendował ich do misji. Tak czy inaczej przyjął ofertę współpracy i poczekał na odpowiedź zanim się udał dalej.

Zastanowił się co dalej, ale zanim poszedł do Rity to się udał do tymczasowego bądź i nie kompana. Lekko się ukłonił po dżentelmeńsku i podał dłoń Jokerowi.
- Jestem Nihilius Imperius. Miło mi poznać. Tak jak obiecałem, tak też robię.
Następnie również się ukłonił i podał Swoją dłoń tak jak dżentelmen do damy, gdy chciał na powitanie pocałować ją w rękę. Jeśli ona mu podała rękę to pocałował ją delikatnie w dłoń tak jak robili to dżentelmeni.
- Miło mi poznać piękną damę. Nazywam się Nihilius Imperius. Do usług.
Wtedy przedstawił się głownie dziadkowi. Teraz przyszła kolej na resztę. Gdy to wszystko zrobił to się odezwał.
- Więc Co sądzicie o mojej propozycji? Podobno poszukujecie informacji. Sądzę, że ta Pani może być kluczem do tego kogo lub też czego szukacie.
Zaproponował i poczekał na odpowiedź, a następnie ruszył do dawnych dłużników. Walhalli i Tersa.

Ukłonił się przed nimi i się przedstawił.
- Nazywam się Nihilius Imperius. Miło mi poznać i dziękuję za okazane wsparcie. A przynajmniej próby jego okazania.
Specjalnie dodał próby, bo tak naprawdę na niewiele się przydali. To On ich uratował. Razem z Jokerem oczywiście.
- Życzę Wam szczęścia na nowej drodze. I mam nadzieje, że będziecie pamiętać o... wszystkim.
Czyli głównie o tym, że żyli wiadomo dzięki komu.
- A teraz przepraszam. Ważne sprawy wzywają. Może jeszcze się spotkamy.
Pożegnał się z nimi i udał się do ostatniej grupki.  Rity i jej niewolnika.

Tutaj również się ukłonił i zrobił ten sam gest co do Loli, ale zapewne zwyczajnie mu poda dłoń do uściśnięcia. Chociaż kto wie. Może go zaskoczy.
- Źle zaczęliśmy znajomość. Moja wina. Proszę o wybaczenie. Nazywam się Nihilius Imperius.
Przedstawił się chociaż pewnie nie było to potrzebne.
- O co chodzi z tą cała sytuacją i czym to grozi dla tej planety? Jestem tutaj stosunkowo nowy i nie rozumiem do końca tego wszystkiego. Proszę o wytłumaczenie.
Niby mógł iść w zaparte ale raczej mu się to nie opłacało. Wykiwa go? Wątpił. Zaraz doda coś na ten temat, albo Semafor, albo ktoś inny. Nie opłaca jej się to robić. Następnie spojrzał na niewolnika, i chociaż walczył z nim to nic do niego nie miał. Wystawił do niego dłoń na przywitanie, ale pewnie jej nie uściśnie.
- Nazywam się Nihilius Imperius. Nieźle walczyłeś.
I tym samym zakończył Swoje przedstawienie. Nie było długie, ale było konieczne. Ponownie spojrzał się na kobietę i czekał na odpowiedzi.
- Sądzę, że połączenie sił to dobry pomysł. Tylko muszę mieć podgląd na całą tę sytuację. Czym ona grozi. Co można zyskać i co stracić, a także co z tym zrobić.
Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Liczył przynajmniej na część jeśli ma się wszystko udać.

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Lis 17, 2018 2:13 pm
Joker obserwował całą sytuację z swoim klasyczny, zimnym stylem. Obaj wstawili się za tamtymi, śmiesznie jest bo stary zaczął przysypiać przy długiego potoku słów Nihilusa bo tak się przedstawił. Ale Semafor natychmiast ożył na zdanie Jokera w tej sprawie. No, staruszek to poczciwa morda bo zna się na rzeczy. Tymczasem... Zaczęła się iście telewizyjna telenowela. Walhalla i Ters zaczęli sobie wzajemnie wyznawać miłość i błagać Semafora o przebaczenie. Kątem oka zauważył że jego znajomek z ostrzem w dupieogonie krzywi się na swej jakże ,,wspaniałej'' gębie. Minę miał jakby ktoś mu kazał jeść jego własną kupę. Śmieszek miał o wiele przyzwoitszy stosunek do sytuacji. Klasnął teatralnie i głośno kilka razy, aprobując sytuację. Cóż.... świat jest piękniejszy z większą ilością tej całej miłości. Pyta tymczasem w swoim barbarzyńskim stylu zaczęła pieprzyć. Bla bla bla, tyle sądził na ten temat. A Kupilus Impirius zaczął odstawiać manianę. Pochodził do każdego, kłaniał się, dawał rękę do przywitania. Jak rasowy ziemski polityk, jedną rękę podaję, a drugą wbija nóż w plecy. Ren jednak nie podał mu ręki, tylko założył ręce na piersi mówiąc.-Nie tak szybko, nie znamy się tak dobrze aby się tak spoufalać.- Stwierdził krótko, kiedy masked man w końcu się odwalił i poszedł truć dupę pozostałym Joke's podszedł bliżej do Ekipy Semafora i powiedział.-Osobiście nie mam nic przeciwko dalszej współpracy. Ale jak mówił Nihil, nie ma nic za darmo. Mogę podjąć się dalszych zleceń za sowitą opłatę i zlecenia. Przyjmuję man moje warunki?- Kiedy to powiedział stwierdził do Loli-Po załatwieniu sprawy dla Mochidy się chyba rozstaniemy, co nie?-

avatar
Rex
Liczba postów : 439
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Pon Lis 19, 2018 7:14 pm
Przez całą drogę Rex nie odezwał się ani słowem będąc w mówiąc w nie najlepszym nastroju. Miał zrobić jedną rzecz i skończyło się tym, że mało nie skończył jak większość tych z którymi go stworzono - sztywny. Po raz kolejny, lecz tym razem był zdecydowanie zbyt blisko podzielenia ich losu. Nie mógł przecież pozwolić, by takie sytuacje powtarzały się częściej. W końcu za którymś razem może nie mieć tyle szczęścia. Nawet jeśli polegało ono na pobudce z ostrzem na gardle.
– Może zamiast pogrążać się w czarnych myślach zastanowiłbym się jak to zmienić? – odezwał się Ja gdy ich pochód docierał do złomowiska.
"Jest prosty sposób" odparł. "Muszę się bardziej za siebie siebie zabrać, bo jak widać to co ci którzy powołali nas do życia sobie wymyślili było niczym."
– Za nas, a nie za siebie. Jak zwykle myślisz tylko o sobie, a o mnie zapominasz – wytknął mu głos. – A jeśli chcesz nabrać tężyzny która niewątpliwie by nam się przydała to trening zostaw mnie.
"Wpierw to przydałoby się trochę wrócić do zdrowia. Bo jakbyś tego nie czuł to ledwie stoimy na nogach." stwierdził tuż przed wejściem do pomieszczenia które okazało się być windą.
Gdy ostatecznie znaleźli się w w pomieszczeniu w którym praktycznie wszystko zdawało się głosić, że jest warte małą fortunę.
Nie mając bladego pojęcia co się święci, ale przeczuwając, że z całą pewnością nie będzie to nic miłego w milczeniu obserwowali rozwój sytuacji wodząc wzrokiem od jednej do drugiej osoby zupełnie jakby  śledził jak odbijali do siebie jaką piłkę. A przynajmniej do pewnego momentu.
– No kurwa... Pięknie... – podsumował Ja słysząc o zgniatarce do złomu. – Wylądujemy jako dywanik przed biurkiem tego starucha, a Rita skończy jako krwawa plama. I nici z kradzież statku.
"Faktycznie Ten statek to największa strata."
– Ty się nie chichraj! Żadna z tych rzeczy nijak mi się nie uśmiecha i tyle.
"No to jest nas dwóch, ale twoja nagła dbałość o szczegóły jest zaskakująca" podsumował podczas gdy jakże uwielbiany przez obie strony hybrydy osobnik zaczął monolog w którym zdawał się wygłaszać wszystko co mu ślina na język przyniosła.
I choć słuchanie tego wszystkiego nie było jakoś specjalnie porywające. Niestety okazało się być jednak znacznie przyjemniejsze od tego co zaproponował meblomiota zwany Jokerem.
Jednak jak się okazało propozycja przybijania gwoździami do ścian nie była finałem tych rozmów. Była raczej wstępem do sceny na którą Rex nie był zwyczajnie gotów psychicznie.
– Zewnętrzny świat ma wiele do zaoferowania – stwierdził z wyraźnym niesmakiem. – Ale takiego cyrku to mógł nam darować...
"Daruj sobie te komentarze" próbował go uciszyć przyglądając się beznamiętnie całej tej akcji z pierścionkiem. Jednak gdzieś w głębi i raczej niezbyt chętnie zgadzał się z Ja. Nie mógł przecież pozwolić, by drugie ja miało argument do twierdzenia, że są bardziej podobni, niż Rex by chciał.
Jednak to co stało się później do reszty zepsuło mi i tak kiepski nastrój. Choć nie był pewien, co dokładnie miało na to większy wpływ. To, że Rita oddawała swój poduszkowiec jako spłatę długu, czy to, że określiła go jako bezużytecznego.
Komentarze Ja na temat domniemanej "bezużyteczności" dobrą chwilę odbijały się po głowie Rexa niemal zagłuszając prośbę Semafora do ciemnookiego. Mógł je nawet usłyszeć wtedy, gdy doszedł do wniosku, że saiyanka jedynie próbowała zmniejszyć jego wartość w oczach tego całego "Dona". Choć to, że traciła pojazd najpewniej przekładało się na większą liczbę robót jakie trzeba będzie dokonać nim wyjdzie na swoje. I podejrzewał, że nie da mu o tym zapomnieć.
Tymczasem w pomieszczeniu zaczęto dyskutować o dalszej współpracy większości z zebranych i która miała chyba dotyczyć wspomnianego przez Ritę przetargu.
Sama myśl, że miałby współpracować z nim wspópracować wywoływała u hybrydy nieprzyjemne mrowienie pod łuskami.
A gdy Nihilius podszedł do niego i wyciągnął do niego rękę chwaląc to jak Rex, a właściwie Ja walczył. Hybryda spojrzała tylko wpierw na dłoń, a potem na na twarz jej właściciela by ostatecznie nie powiedziawszy ani słowa odwrócić od niego wzrok.
Może i dla rogatego przyjemniaczka była to dobra walka, ale dla nich taka nie była. Dla żadnego z nich walka która kończy się w taki sposób w żadnym wypadku nie ma prawa być nazwana "dobrą". Tylko porażką. Nie powiedział tego jednak na głos, bo zgodnie ze słowami Rity był niemową, a czasami ukrywanie niektórych faktów potrafi naprawdę ułatwić życie. Co z tego, że obaj jego byli oponenci wiedzieli, że było inaczej. Staruszek za biurkiem nie musiał wiedzieć.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Wto Lis 20, 2018 10:28 pm
Don Semaforo skupił się na jakieś dwie minuty, gdy Nihilius mówił o robocie i starym poduszkowcu. Machnął na to ręką.

- Tak, tak, możesz wziąć te śmieci. Naprawimy. - powiedział, a gdy Nihilius zaczął witać się ze wszystkimi, znów uciął komara, chrapiąc głośno.
- No… no nie wiem… - odpowiedziała Jokerowi Lola płochliwie.

Rita miała pokerową minę, ale z uprzejmością podała dłoń Nihiliusowi. A gdy ten nachylił się, by ją pocałować, szybko ją cofnęła i wysadziła mu z kolana w twarz. Następnie chwyciła go za rękę i prostych chwytem samoobrony powaliła go na ziemię. Stanęła nad nim i popatrzyła na niego z góry, przyciskając stopą jego głowę do ziemi.

- Daruj sobie te teatry. Spuściłeś mojego niewolnika w kiblu. – odpowiedziała, zakładając ręce przed sobą. Puściła stopę i dodała. – Teraz jesteśmy kwita.

W tym momencie Don Demaforo chrapnął głośno. Obudził się w pełnym przerażeniu, jakby w jego gabinecie pojawił się nagle wielki, ryczący stwor. Potem zatkał sobie nos i pomachał przed sobą.

- Możecie już odejść. Strasznie śmierdzicie. Tu nie ma okien, jak to wywabię? – powiedział niezadowolony, a jego ochroniarze ruszyli w stronę grupki, chcąc wyprowadzić ich na teren złomowiska.

______________________


avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 287
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
408/1000  (408/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sro Lis 21, 2018 4:39 pm
Tak jak się spodziewał tylko Lola przyjęła to co zrobił. Joker odmówił nawet uściśnięcia dłoni. Pierdzielił coś o spoufalaniu się, a jego imię skracał. Hipokryzja? Najwidoczniej. Taka jest rasa śmiertelna. Pełna hipokrytów. Oczywiście czy Nihilius był taki również? Nie powie, że nie, ani że tak. Niech jego czyny same o tym wszystkim zaświadczą. Na słowa Jokera tylko prychnął.
- Mimo wszystko odwdzięczam się za pomoc, więc nie musisz być takim dupkiem.
Oddalił się będąc już lekko zdenerwowany. Gadzina też mu nie podała ręki, ale tego się spodziewał. Semafor coś tam gadał o tych śmieciach i, że naprawią to zaraz je weźmie i mu to da. Za darmo nie będzie robił. Odmawia bycia wygrzmoconym przed starucha. Cholera go wie, czy nagle nie dostanie demencji starczej i o wszystkim zapomni. Najwyżej odmówi dalszej roboty jak nie dostanie teraz tego co chce. Naukę zostawi na później. Rita podała mu dłoń czego się nie spodziewał. Przez to nie zdążył zareagować, gdy się nachylał. Stracił równowagę, a ta przywaliła mu w twarz z kolana, i zanim się nawet za cokolwiek złapał, to został złapany za rękę i powalony na Ziemię. Patrzyła się na niego z góry i przycisnęła Swoją stopą jego głowę do Ziemi. Tym razem Imperius się wkurzył. Bycie olanym to jedno. Ale nie będzie poniżany przez jakąś sukę! Od razu jego ogon niczym ogon skorpiona ruszył w jej kierunku, ale nie przebił jej. Co najwyżej okręcił w okół jej głowy, tak że mogła czuć, na Swoim gardle jego ostrze. Jak będzie coś kombinować to nici ze współpracy i skróci tę babę o łeb! Jeszcze ma czelność gadać takie coś.
- A co miałem zrobić. Wciąż przeciwnika na rączki i zeskoczyć z nim na dół, tak jakbym trzymał w rękach księżniczkę? Nie bądź zabawna!
Powiedział do niej, a jego ogon, wciąć był gotowy trochę jej gardło ogolić. W końcu puściła go. Wstał i otrzepał się jakby nigdy nic, ale to nie był koniec.
- Kwita? A kto się za Tobą i Twoim gadającym niewolnikiem wstawił? Zamiast wdzięczności, albo podziękowań dostaje to?
Prychnął, po czym nagle złapał ją za ogon podczas wstawania, wykorzystując jej chwilę uwagi i zapewne radości z tego co mu zrobiła. Pamiętał, że to był słaby punkt małp. Mocno go ściskał. Oczywiście jeśli to nie działało to trudno. Pociągnął ją za ogon i w miarę możliwości, był gotowy uniknąć ciosu z wkurzenia. Co innego, gdyby straciła siły. Wtedy to On zrobił jej to samo co Ona mu. Bez względu jak to było i tak ją zostawił lekko się na niej mszcząc. Co innego gdyby jej strażnik postanowił się wtrącić do tych w sumie niewinnych przepychanek. Co jak co, ale jest gotowy nawet olać to wszystko jeśli ma być tak traktowany.
- W tym wypadku, teraz jesteśmy kwita. I dalej nie odpowiedziałaś na żadne z moich pytań, a to ważne. O ile chcesz współpracować.
Tym razem powiedział to dosadniej, by zrozumiała. Jak tak dalej się wkurzy to weźmie nagrodę i Sobie po prostu pójdzie. Nie pozwoli się tak traktować! Nie lubił takich zabaw. Przynajmniej, gdy to On był dominowany. Wolał dominować... z resztą to nie istotne!

Popatrzył się teraz na resztę. Z tego wszystkiego, aż dziadek się obudził. Najwidoczniej śnił mu się jakiś koszmar. Woli nie wnikać. Gdy coś mówił o smrodzie to nie wiedział co o tym myśleć. Poprzednio żartował. Czyżby faktycznie jaszczurka tak śmierdziała? Może jego nos był odporny na takie zapachy. Cholera wie. Albo przez wkurzenie to olał. Mimo wszystko tak łatwo się go nie pozbędzie.
- Nie tak szybko. Mieliśmy umowę. Miałeś mi po zakończonej misji pomóc i naprawić robota oraz poduszkowiec, a także nauczyć tego co potrafisz. Niekoniecznie teraz jeśli nie ma czasu, ale co do reszty to muszę cokolwiek za to mieć. Rozumiem, że skoro mam wziąć te śmieci to teraz mi z nimi pomożesz, zanim się udam na dalszą misję.
Tutaj przerwał na chwilę i ponownie starał się oddziaływać na strażników, by ich przerazić Swoją aurą. Oczywiście dziadka nie ruszał, ale zwyczajne pionki? Czemu nie.
- Chyba, że źle zrozumiałem. Sam doskonale wiesz, że nie było to łatwe. Zasługuje na to co było mi obiecane. Chyba, że dogadamy się teraz inaczej. Może masz coś równie przydatnego. Pamiętaj, że jak chcesz by to coś się udało. To muszę mieć cokolwiek co mi w tym pomoże. Nie zamierzam ryzykować życiem, nie dostając nawet zapłaty za dobrze wykonaną misje. Inaczej nie ma co nawet próbować skoro ponownie nic nie mogę dostać.
Spokojnie czekał na jego odpowiedź. Jeśli nic, a nic nie dostanie to chyba będzie zmuszony odmówić dalszej współpracy. Tym razem był zdeterminowany. Jeśli dziadyga nie chce naprawiać to muszą się dogadać inaczej.
- Tym bardziej, że ta cała sprawa Mi śmierdzi... nie dosłownie oczywiście.
Od razu się poprawił na wszelki wypadek z wiadomych względów.
- Na pewno nie będzie to proste. Ta obiecana mi nagroda na pewno nam pomoże. Dobry transport oraz robot na pewno będą przydatne przy tym zadaniu.
Dodał na koniec i specjalnie powiedział głośniej, gdyby dziadek całkowicie przypadkowo znowu zasnął.

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sob Lis 24, 2018 10:49 am
Biedny Nihilus... oczywiście nie było mu go żal. Co on sobie myślał? że Pyta go jeszcze poboćka w policzki albo jeszcze rozłoży przed nim nogi w ramach gestu przyjaźni?. Istna głupota, ale chyba zapamięta tą lekcję.  Wygląda na to że Impirius dostał to czego stał, jakiś robot i statek.... no proszę. Przynajmniej będzie miał czym dupę wozić, tak czy siak Stary nagle się obudził. Był przerażony jakby mu się śniło że nawet stara prostytutka mu nie dała, może że już kuśka  oklapła na stałe?. Powinien se zamontować protezę burżuj jebany i miałby sprawnego. Joker podszedł bliżej, tymczasem ten zaczął się skarżyć że śmierdzą, łał!!!!!!!!. Faktycznie po wizycie w publicznej szambiarce nikt nie powinien się spodziewać że wyjdzie z  takiego miejsca czyściutki i pachnący. Może kiedyś wróci i wykąpie starego poczciwego Semafora w kanałach?. Tymczasem kiedy jego ochroniarze już chcieli nas wyganiać bo śmierdzieli Joker założył ręce na piersi i powiedział do Dona.-Wiesz może gdzie mogę znaleźć niejakich Armonica albo Xylo? Obaj są nameczanami, ten pierwszy ma przestępczą przeszłość.- Czekał aż stary da mu odpowiedź, no kurde, po to się męczył z tą całą robotą aby poruszyć sprawę dla Mochidy do przodu. Nie można całe życie kłaść komuś kłody pod nogi... losie słyszysz mnie? Wypadałoby sypnąć jakąś nagrodę biednemu i poczciwemu jokerowi, przodkowi Sayan z innego wymiaru którzy jakoś mieli pecha przez te lata.

Occ:

Post taki słaby jak na mnie bo kolejki nie chciałem wstrzymywać
avatar
Rex
Liczba postów : 439
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1/850  (1/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Skup Złomu

on Sro Lis 28, 2018 6:05 am
Gdy Rita podała rękę Nihiliusowi, nie do końca wierzył, w to, co widział. W końcu dama mu przedtem mówiła o tym, że ma dość wspólników, którzy potem robią ją w balona.
Wszystko jednak nabrało sensu, gdy paroma szybkimi ruchami sprowadziła go do parteru, jednocześnie mówiąc co i nim myśli.
Jednak i tym razem coś musiało pójść nie tak, bo rogaty znów zaczął grozić użyciem “ogona” na czyjejś szyi.
“Żebyś przypadkiem tych swoich rączek nie stracił” stwierdził Rex w myślach, zbliżając się do powalonego i unosząc rękę z palcami ułożonymi w szpony, a z jego gardła wydobył się dźwięk pośredni między sykiem a warknięciem. Jednocześnie głos z tyłu głowy stwierdził chyba mimochodem, że takie ciągłe zmiany nastroju chyba nie wyjdą im na dobre na dłuższą metę.
Nim jednak zdążył go walnąć w wygadaną buźkę, ten zabrał ogon od szyi Rity. Choć jak się okazało, nie poprzestał na tym ciągnąć saiyankę za ogon przy wstawaniu.
- Nie masz pomysłu jak pozbyć się tego zapaszku? Kup go. A w ogóle to trzeba było nie mościć się pod ziemią. To już nie nasza wina, że tego nie przemyślałeś - podsumowało alter ego Rexa.
Jednak jeśli Ja spodziewał od swojego towarzysza się jakiejś reakcji, to tym razem się przeliczył. Choć to zapewne z powodu ochroniarzy Semafora, którzy zamierzali ich wszystkich wyprowadzić. I choć najpewniej nie miał większych szans na przeciwstawienie im się to i tak wciąż starał się stać między nimi a Ritą.
Na dodatek najnowszy “egzekutor” Semafora znów zaczął przemawiać i wyglądało na to, że chodzi o wynagrodzenie za sprowadzenie ich wszystkich.
Jednak w jego wersji powiedzenie tego zajmowało znacznie więcej czasu. I to tyle, że Rex i Ja zdążyli dojść do porozumienia w kwestii najświeższej koncepcji narwanej strony hybrydy.
Manewrując ogonem, niczym sunącym tuż nad podłogą wężem wysunął go przed siebie na tyle, by znaleźć jak najbliżej nóg Nihiliusa.
A gdy w końcu skończył nawijać o “swojej” nagrodzie Rex szybkim i krótkim ruchem szarpnął ogonem w bok, chcąc ściąć skrzydlatego z nóg.
Choć tak mogli w tym momencie odwdzięczyć się rogatetej paple za aromatyzującą kąpiel miejskim kanale.
W dodatku wychodziło, że chyba nikomu nie spieszyło się z wyjściem. Rexowi natomiast pozostawało tylko czekać na decyzję Rity, czy zamierza współpracować w sprawie tego całego przetargu, czy też oleje propozycje
Jedyne czego był najpewniejszy, to to, że saiyanka szybko z niego nie zrezygnuje oraz że następnym razem musi dać z siebie znacznie więcej.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Skup Złomu

on Sro Lis 28, 2018 8:19 pm
Rita zachowywała dumną minę i niezłomną postawę. Miała nieprzejednane nastawienie. Patrzyła na Nihiliusa spode łba cały czas. Nawet, gdy chwycił ją za ogon, skrzywiła tylko usta i zmarszczyła czoło. Ściśnięcie było bolesne, to z pewnością, jednak jej uporczywość bardziej wytrwała.

- Wstawiłeś? Nie zauważyłam. – skomentowała swoim typowym, wyzywającym tonem. – Wszystko ci wyjaśnię. Ale nie tutaj. Skończ swoje interesy i spotkamy się w Zaplutym barze w dzielnicy portowej. Tylko… - popatrzyła karcąco na Jokera. – Tym razem wolałabym nie dostać krzesłem w łeb. Bezużyteczna Jaszczuro, wychodzimy! – rzekła, klepiąc Rexa w plecy.

Po wyjściu Rity i Rexa zapach w pomieszczeniu zaczął się ulatniać, a Don Semaforo mógł lepiej skupić się na rozmowie.

- Skoro obiecałem… - zaczął drapać się po głowie, próbując sobie to wyraźniej przypomnieć. - … to dostaniesz, co chcesz. Tylko naprawa trochę zajmie. Jeśli nie chcesz teraz się za to zabierać, to powiedz, co chcesz w zamian i co potrzebne ci do wykonania nowej misji. – potem skierował się do Jokera. – Armonic… Armonic… - zastanawiał się długo, aż jeden z jego ochroniarzy skulił się i szepnął mu coś na ucho. – ACH! Tak! Moj kochany, przybrany syn Armonic – uderzył pięścią w blat biurka, aż kilka rzeczy spadło z niego na ziemię. – Jeśli to ten sam jegomość, o którym mówisz, młodzieńcze, to tak, znam go aż za dobrze. Tak, pracował dla mnie przez wiele lat. Był najwierniejszym przyjacielem, jakiego można sobie wyobrazić. Zakupiłem go jako niewolnika na targu… ale zwróciłem mu wolność. Nie zapowiadał się wcale tak obiecujący, ale okazał się utalentowanym i wiernym członkiem mojej organizacji. Działał dla mnie i na Vegecie i tutaj, na Namek. Niestety… mój kontakt z nim urwał się. Bardzo ubolewam nad tym, że nie powrócił z misji. Był zbyt odważny i śmiały. Ważył się wsadzić kij w mrowisko. Nie wiem, co teraz się z nim dzieje. Przypuszczam, że Changelingi wykryły jego działalność na Namek. Oby tylko nie trafił do Fabryki Smoczego Oddechu…

Wiadomość od Mochidy dla Jokera
Wiadomość od Mochidy dla Jokera:
Mam dla ciebie wsparcie. Nad jeziorem koło budy z lodami czekają na ciebie nameczanin Allad i jakaś dziunia z długimi, czarnymi włosami. Pomogą ci znaleźć naszego poszukiwanego. Bądź ostrożny, bo coś mi tu śmierdzi. Mogą okazać się naszymi wrogami, ale ssajmy z nich ile możemy póki się da.
Mochida

-----

Rex i Rita z/t do Zapluty Bar.[/b][/b]

______________________


Sponsored content

Re: Skup Złomu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito