Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Park botaniczny

on Sob Kwi 07, 2018 4:58 pm
First topic message reminder :

Park miejski w mieście portowym na Namek jest zapierającym dech w piersiach miejscem. Rośliny tutaj hodowane pochodzą z najróżniejszych zakątków Wszechświata i niektóre są wręcz rzadkością, mogąc spowodować szybsze bicie serca u niejednego botanika. Dotykanie jest surowo zakazanie, a wstęp do pomieszczeń z najbardziej cennymi roślinkami odbywa się tylko wraz z przewodnikiem. W samym parku jest dość wilgotno, ale to dlatego iż obsługa robi co w ich mocy, by roślinkom niczego nie brakowało.

______________________



NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Pią Lis 23, 2018 7:57 pm
Po dłuższej drzemce, Lilou i Allad skierowali się do Parku Botanicznego i nie pomylili się. Wśród drzew, gdzieś w jednej z alejek, roślinnością opiekowała się zielonoskóra, pomarszczona i zakapturzona postać z czułkami. Schylał się, odwrócony tyłem do przybyłych, nad jednym z krzewów, gwiżdżąc sobie pod nosem.

- Gdzie ten leń Joker… - burczał do siebie pod nosem. – Ile, do jasnej cholery, można czekać…
- Bracie? – odezwał się Allad spokojnym głosem.

W tym momencie Mochida odwrócił się. A dla Lilou stało się pewne jak słońce, że to … ten mężczyzna z bruzdami na policzkach, którego widziała w swojej wizji…

- C… co? Kim jesteście? – zapytał, marszcząc czoło.
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018


Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sob Lis 24, 2018 10:08 am
Słuchała jego słów, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co mówi, była jeszcze w szoku. Przyglądała mu się tylko zaszklonymi, wielkimi oczyma i mrugała na znak, że rozumie, choć tak naprawdę przyswajała może co drugie, trzecie słowo. Pogrążona w niepokoju po tym, co się zadziało, przełknęła ślinę gdy Allad zbliżył do niej medalion.

Bez słowa wstała za nim i usiadła obok. Nawet nie miała siły analizować, dlaczego pozwolił jej się przytulić. Dalekie było jej w tym momencie rozpamiętywanie tego, co zdarzyło się między nimi przed utworzeniem portalu. Osunęła się na pupę i pokiwała głową, patrząc gdzieś daleko przed siebie. Przez około godzinę nie udało jej się zmrużyć oka, zbyt wiele myśli plątało jej się po głowie. I choć wydawało jej się, że nie da rady zasnąć, sen zmorzył ją jak maleńkie dziecko. Tuż obok. Lecz nadal osobno.





Po nieokreślonej czasowo drzemce, udali się dalej. Lilou wierzyła, że zmierzają do Mochidy, którego jak pamiętała sprzed snu - udało się Alladowi odnaleźć. Podczas drogi nie odzywała się. Jeszcze wszystko to co miało miejsce powolnie i żmudnie trawiła w sobie.

Nim się obejrzała, stali przed zakapturzoną, zgarbioną postacią. Kiedy się odwrócił, coś ścisnęło ją w okolicach klatki piersiowej. Była pewna, że to właśnie ten sam mężczyzna, który... Ranił ją nożem, gdy podczas rytuału grała rolę Armonica. By nie wzbudzać zbędnych podejrzeń, szybko podjęła decyzję odgrywania innej roli. Podeszła bardzo blisko Allada, tak że ich biodra niemal się stykały.

- Witaj, Panie - odparła na pytanie Nameczanina z uroczym dziewczęcym uśmiechem, po czym skinęła lekko z postawą godną księżniczki. Gdy wykonywała tę czynność, wykorzystała być może swoją jedyną okazję na ostrzeżenie mistyka i kiedy rozłożyła ręce na boki w ukłonie, zaczepiła pierwszą lepszą część jego ciała, którą okazał się... Pośladek. Uszczypnęła go w pośladek.

Po tym dyskretnym geście, wyprostowała się i splotła dłonie przed sobą, by taką pozycją ciała wzbudzić zaufanie Mochidy, pokazać że nie ma nic do ukrycia. Nadal subtelnie się uśmiechając, przyglądała się z ciekawskim wyrazem twarzy obu mężczyznom i rozglądała się po roślinności, którą jeszcze przed kilkoma chwilami pielęgnował starzec.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Wto Lis 27, 2018 12:39 pm
Allad właściwie od samej pobudki zachowywał się swobodnie, był całkowicie zrelaksowany. Jakby poprzedniego dnia nie wydarzyło się nic specjalnego. Albo nie dawał tego po sobie wyczuć. Dopiero gdy dziewczyna niemal zetknęła się z nim biodrem, popatrzył na nią z góry, wznosząc brew. I już miał kontynuować rozmowę z Mochidą, gdy podskoczył do góry całkiem zaskoczony, łapiąc się za pośladek. Spiorunował Lilou wzrokiem pełnym szoku. Zaniemówił na chwilę, potem pokiwał głową z dezaprobatą i wrócił do swojego rozmówcy.

Mochida zmierzył ich tylko wzrokiem, po czy jego mina powróciła do kamiennego wyrazu całkowitej obojętności.

- Być może mnie nie pamiętasz, Bracie Mochido. Nazywam się Allad. – powiedział spokojnie.
- Allad? Allad? Aaa… no chyba coś mi to mówi. Allad. Przychodzisz z wioski? Właściwie zamierzałem wybrać się tam niebawem, ale… nie wiem, czy po takim czasie jeszcze mnie przyjmą…
- O tym musiałby zadecydować Guru.
- No dobrze, ale z czym do mnie przybywasz, Bracie Alladzie?
- Właściwie chciałem zapytać cię o pewną starą sprawę… bardzo starą. Czy pamiętasz może sytuację z Bratem Armoniciem?

Mochida popatrzył to na Lilou, to na Allada.

- Oczywiście, że pamiętam…

Allad popatrzył porozumiewawczo na Lilou, po czym znów na Mochidę.

- Bracie, właśnie przeprowadzam śledztwo w tej sprawie. Nie daje mi ona spokoju sumienia. Poszukuję obecnie Armonica, żeby jeszcze raz przestudiować sytuację sprzed lat.
- Ach, to doskonale się składa, bo przyznam szczerze, że mnie ta sprawa również dręczy od wielu już lat. I, co ciekawe, rozpocząłem poszukiwania na własną rękę. Jeśli … - popatrzył znów to na Lilou to na Allada - … jeśli zechciałbyś wstawić się za mnie u Guru, chętnie połączę z tobą szyki. – zaproponował, na to Allad rozpromienił się.
- Oczywiście, doskonale! – wyciągnął rękę, którą Mochida uścisnął.
- Wysłałem na poszukiwania mojego przyjaciela, nazywa się Joker. Oraz wynająłem pewną ekhm… - kaszlnął. - … profesjonalistkę. Nie wiem, gdzie obecnie się znajdują, ale przekażę ci kontakt do nich… Masz… scouter? – zapytał, podnosząc brew.
- Ja nie… a ty? – zapytał Lilou.
- A właściwie to… twoja koleżanka wygląda mało nameczańsko. Jak się poznaliście? – dopytywał Mochida.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Wto Lis 27, 2018 2:48 pm
Lilou słuchała rozmowy Nameczan z uśmiechem na twarzy, jakby cieszył ją jej przebieg oraz to, że bez większych problemów się porozumiewają. W odpowiedzi na pytanie Allada odparła zasmuconym głosem:

- Niestety nie, niedawno uległ zniszczeniu, przez przypadek go upuściłam... - zrobiła smutną minę. Choć tak naprawdę zepsuł się po jej twardym lądowaniu na Namek, ale tego nie musiał wiedzieć obecny tu starzec. Jednak kolejne pytanie Mochidy wprawiło ją w anielski nastrój. Splotła dłonie i przyłożyła je do prawego policzka, przechylając głowę lekko na bok i uśmiechając się uroczo jak mała dziewczynka i odpowiedziała podekscytowana: - Właściwie, to... Jesteśmy parą.

W tym momencie objęła ręką ramię Allada i wtuliła się w nie.

- A jak się poznaliśmy, to dosyć długa historia, pełna pikantnych szczegółów... - udała, że rozmarzyła się na samo wspomnienie i delikatnie się zarumieniła - ...Więc może odłożymy to na inną okazję - zachichotała - Prawda, kochanie? - zbliżyła się ustami do policzka Allada, dała mu soczystego buziaka i w chwili, gdy Mochida raczej wzbraniał się od tego widoku, smyrnęła go nosem koło ucha i wyszeptała bardzo, bardzo cicho pomiędzy kolejnymi całusami, by wyglądało to zupełnie naturalnie: - To... On...

Po czym wyprostowała się nadal rozchichotana i wesoło zapytała Mochidę:

- W takim razie może połączymy siły i stworzymy jeden zespół poszukiwawczy? - znów złożyła splecione dłonie przed sobą, pozorując postawę grzecznej i ułożonej, ale trochę głupiutkiej kobiety, po czym zrobiła mocno myślącą minę - Jednak najpierw przydałoby się ich jakoś namierzyć...

Przeniosła swój zamyślony wzrok na Allada. Zachowywała się tak odmiennie, że liczyła na jego reakcję. No zareaguj!
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Wto Lis 27, 2018 3:22 pm
Obaj Nameczanie popatrzyli z zaskoczeniem na dziewczynę. Allad był w takiej konsternacji przez chwilę, że całkiem zamilkł, dopiero, gdy szepnęła mu na ucho, zmarszczył brwi, ale nie wycofał się z tej gierki.

- Nie mogłem się oprzeć tym… oczom. – odparł, uśmiechając się szelmowsko. Po tym chwycił Lilou za podbródek w stanowczy sposób i złożył jej soczysty pocałunek w usta, który trwał krótką chwilę i angażował w to również natrętny i wszędobylski język. Gdy oderwał się od niej, uśmiechnął się jeszcze raz złośliwie i klepnął ją w pośladek. – A teraz, kotku, porozmawiajmy z Mochidą. Pozabawiamy się później.

Mochida natomiast uśmiechnął się złośliwie.

- Ach, rozumiem. Pokusy życia we współczesnym świecie. – rzekł Mochida, kiwając głową. – To chyba coś tu nie gra, bo raczej nie będziecie mogli żyć wspólnie w wiosce. Nie zamierzacie wracać? Dlaczego właściwie angażujecie się w sprawę Armonica? – pytał podejrzliwie. – I jak mnie znaleźliście?

Allad spojrzał na Lilou, oddając jej głos w pierwszej kolejności. W końcu to był jej pomysł ze związkiem…

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Wto Lis 27, 2018 4:31 pm
Lilou uniosła brwi w zdziwieniu, kiedy Allad obdarzył ją namiętnym pocałunkiem. Nie mógł się powstrzymać i poszedł na całość, penetrując językiem jej buzię. Natychmiastowo oddała się tej czynności, by nie wzbudzać podejrzeń Mochidy. Gdy już oderwali się od siebie, wytarła wierzchem dłoni kącik ust i uśmiechając się, kiwnęła głową na znak zgody.

Rewanżując się za złośliwy uśmieszek starca i w odpowiedzi na spojrzenie Allada, wymyśliła na szybko pewną historyjkę i opowiadała ją z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem:

- Właśnie ta sprawa ma nam w tym pomóc. Widzi Pan... - zaczęła - Jakiś czas temu znaleziono mnie w dżungli w bardzo ciężkim stanie i warunkowo wpuszczono do wioski na okres leczenia. Nameczanie okazali się tak życzliwi, że właściwie to zawdzięczam im życie - spojrzała na Allada i uśmiechnęła się. Czyżby w tym momencie mówiła poważnie? - Oczywiście Guru nie radował się moją obecnością gdyż byłam dla wioski kimś obcym, co było dla mnie całkowicie zrozumiałe i jest teraz, lecz pozwolił mnie ratować. Tak mijały tygodnie, aż wróciłam do pełni sił, zżywszy się już z mieszkańcami. Allad był jedną z osób, która zaoferowała mi pomoc po tym, jak przekroczyłam wrota wioski.

Wtuliła się w niego tak jakby wzruszona. Głaskała jego przedramię.

- Ponieważ chcę okazać się godna pozostania jedną z mieszkanek wioski, zaoferowałam się w rozwikłaniu tej sprawy, która od długiego czasu spędza sen z powiek wielu Nameczan, w tym mojego ukochanego - ścisnęła jego dłoń pokrzepiająco - Udaliśmy się więc na poszukiwania. Kto wie, może jak wrócimy to z czasem... Uzyskalibyśmy błogosławieństwo Guru? - uśmiechnęła się radośnie - W końcu to miłość, tylko w trochę innej formie - zachichotała - Ale nadal prawdziwa.

Mówiła płynnie, nie zastanawiała się. Właściwie wypowiadała to, co jej ślina na język przyniosła, ale miała nieodparte wrażenie, że brzmi to całkiem sensownie. W trakcie opowiadania obserwowała reakcje Mochidy i Allada ze swoją naiwną, głupiutką miną. Taka niezbyt bystra i inteligentna dziewczyna nie może być przecież zagrożeniem, prawda? W każdym razie chciała, by tak myślał Mochida...

- A co do odnalezienia Pana... - zamilkła na chwilę - Kurczę. Niezbyt dobrze pamiętam, głuptasek ze mnie. Może Ty opowiesz, skarbie? Ja chyba wszystko bym pomieszała... - podrapała się po głowie skołowana, z tym samym uroczym, lecz małorozumnym wyrazem twarzy.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 11:36 am
Mochida wpatrywał się w parę ze swoim typowym, beznamiętnym wyrazem twarzy, który zdawał się wyrażać jego myśli o treści: „Świat się kończy“. Mimo tego nie skomentował słów Lilou, tylko gdy wspomniała o „Błogosławieństwie Guru“, bąkną pod nosem z przekąsem:

- Tak, z pewnościa.
- Musiałem posłużyć się pewnym rytuałem. – powiedział Allad zgodnie z prawdą. – Wiele nas to kosztowało, ale udało się i żyjemy. Brakuje mi tylko czułek, ale może Mojej Lisiczce nie będzie przeszkadzał ten brak. – powiedział, puszczając do niej oczko.
- Jak i inne braki… - mruknął pod nosem Mochida, drapiąc sie po głowie. – No dobrze… - rzucił niechętnie, widocznie przyjmując te opowieści za prawdę. - No to napiszę wiadomość do Jokera, żeby się z wami spotkał. Gdzie może was znaleźć?
- Najlpiej nad jeziorem. Opisz mu nasz wygląd, będziemy czekali przy budzie z lodmi.
- Mhmm… - Mochida pisał coś przez krótką chwilę na scouterze. Gdy oderwał swój wzrok od ekraniku, popatrzył ze zmarszczonym czołem na swoich rozmówców.- Wysłałem. No to chyba tyle? Resztę dowiecie się od Jokera.
- Przy okazji… skoro już się spotkaliśmy, z chęcią wysłucham twoich wspomnień z tamtych dni.
- Ehh… - westhcnął głośno Mochida. – No dobrze… to przykre wspomnienia dawnych lat, ale może coś sobie przypomnę. Co chcecie wiedziec?

----------
Emi, twój czas na zadawanie pytań.


Rzut łączony kłamstwo
5% bazowo Lilou
40% bazowo Allad
+10% argumentacja Lilou
+10% argumentacja Allada
=65% szans
1-65 sukces
66-99 porażka
100 – szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sro Lis 28, 2018 11:57 am, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 11:36 am
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 20

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 2:09 pm
Docinki ze strony niezbyt uprzejmego starca nie umykały uszom Lilou. Za każdym razem jednak uśmiechała się z przekąsem. Wsłuchiwała się w ich rozmowę stojąc obok, lecz zdawało się jakby myślami była zupełnie gdzie indziej, o czym świadczył jej utkwiony w jednym miejscu wzrok. Gdy padło ostatnie pytanie, wybudziła się z tego transu i uśmiechnęła przyjaźnie do Mochidy.

- To może ja... - zaczęła i spojrzała na Allada - Jeśli pozwolisz, kochanie. Mam kilka pytań - przeniosła wzrok na Mochidę - Jako że jest Pan jednym z niewielu już być może świadków tamtych zdarzeń, w końcu działo się to wiele lat temu, chciałabym wiedzieć jakie były dowody wskazujące na winę Armonica? Jest to dla nas niezwykle ważne, na jakiej podstawie został obarczony takimi zarzutami. W końcu nie chodzi o drobną kradzież, a o morderstwo. Pozwolę sobie zadać od razu drugie pytanie, by nie zajmować Panu zbyt dużo czasu - uśmiechnęła się kącikiem ust, przymrużając oczy i nie dając mu czasu na odpowiedź - Co stało się później z Armonicem? Z tego co zdołaliśmy ustalić, miał go Pan zaprowadzić przed oblicze Changelingów, by wydano na nim wyrok. Czy tak faktycznie się stało?

Nadal stała w tej samej pozycji. Splecione z przodu dłonie, grzeczna postawa. Nienachalna, nie wymuszająca. Cierpliwa.

- Oczywiście nie musi Pan odpowiadać na moje pytania, jeśli w jakikolwiek sposób naruszają Pańskie poczucie prywatności. Jednakże... - podkreśliła wyraźnie kolejne zdanie - Bardzo by nam Pan pomógł w rozwikłaniu tej sprawy. A w ramach podziękowania za Pańską pomoc, obydwoje wstawilibyśmy się za Panem w wiosce i być może mógłby Pan z nami powrócić. I zostać, oczywiście. Być z powrotem... w domu.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 9:12 pm
Mochida co chwilę spoglądał to na Allada to na Lilou. Widocznie miał to już w nawyku.

- O ile pamiętam, było kilka dowodów. Jeden to był sztylet Armonica, który znaleziono przy ciele. To było narzędzie zbrodni i było też nieodłącznym towarzyszem Armonica, jakiś prezent, który kiedyś od kogoś dostał czy coś w tym stylu. – Mochida podrapał się po głowie. - Poza tym ja i dwóch innych naszych Braci, znaleźliśmy go, uciekającego z miejsca zbrodni. Był cały we krwi ofiary. Czy to mógł być przypadek? – popatrzył wyczekująco na oboje.

Allad skierował swój wzrok na Lilou, próbując chyba czytać jej w myślach, ale bez skutku.

- A kto był wtedy z tobą?
- Brat Taiko i Wódz Kaku. – oświadczył bez mrugnięcia okiem.
- To… rzeczywiście godne zaufania osoby… - stwierdził Allad, poważniejąc i chmurząc się. - I co tam robiliście? – popatrzył porozumiewawczo na Lilou.
- Ach, już nie pamiętam. Poszliśmy w jakimś celu. Nie mam pojęcia.
A… co powiedział Armonic, gdy go „przyłapaliście”?
- Bredził coś na poczekaniu. Jakieś kłamstwa, próbując się wybielić. Widocznie nie spodziewał się nas spotkać tam. Sądził, że ulotni się zanim ktokolwiek zobaczy go na miejscu zbrodni. Nie zdążył. – Mochida wzruszył ramionami. – Bardzo, bardzo przykra sytuacja. Szkoda, że zazdrość potrafi prowadzić do tak okrutnych czynów. Lubiłem nawet brata Armonica. Wydawał się sympatyczny. No tak, potem zabrałem go ze sobą. Bałem się, że nie wrócę żywy z tej wyprawy. Mógł mnie zabić w każdym momencie. Ale jakoś udało nam się przeprawić przez las i dojść do bazy wojskowej. Tam został skazany na niewolnictwo. Wygrażał się do ostatniej minuty, gdy pakowali go na wóz, by zabrać go na targ niewolniczy. Pamiętam jak dziś… - zamyślił się i nawet uśmiechnął się na tą myśl. Jednak szybko opanował to uczucie.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 9:48 pm
Kiwała głową na każdy wymieniony przez Mochidę dowód czy argument. Była wtedy poważna, choć niejednokrotnie miała ochotę pokręcić głową z dezaprobatą. Pomyślała, że jest bardzo dobrym kłamcą. Tak dobrym, że wszyscy uwierzyli w winę Armonica. Kątem oka dostrzegała porozumiewawcze spojrzenia rzucane przez Allada. Wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się cierpliwie.

- Rozumiem. Jeszcze jedno pytanie, Panie Mochida. Ostatnie, przynajmniej ode mnie, i wracamy do pracy - zrobiła pauzę, spojrzała w dół zamyślona, po czym podniosła wzrok z powrotem na starca. Patrzyła mu prosto w oczy - Myślę, że po takim wyroku Armonic powinien być poddawany okresowym kontrolom, właściwie kogokolwiek z wioski. Został skazany na niewolnictwo, nie odsiadkę w jednym miejscu. Właściwie mógł go kupić każdy lub nawet wykupić jego wolność... Skąd pewność, że nie przyniósłby ponownie zagrożenia dla wioski? Obawiał się Pan o własne życie prowadząc go do Changelingów, a nie obawiałby się Pan tracąc go z zasięgu chociażby wzroku? Gdy ktoś już raz zabije, na pewno nie zawaha się drugi raz - przeszywała go chłodnym spojrzeniem - A wobec Pana miałby prawdziwy powód, w końcu to Pan był tym który go przyłapał - przechyliła głowę - Rozumie Pan... Jak to mówią, trzymaj przyjaciół blisko, ale wrogów jeszcze bliżej - uśmiechnęła się krótko, jakby opowiedziała dowcip - A Armonic był, cóż... Mordercą - umyślnie podkreśliła ostatnie słowo, obserwując reakcję starucha - To tylko moje dywagacje. A może jednak się mylę, i monitorował Pan jego dalsze losy?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 10:09 pm
Mochida westchnął, wyrażając już zniecierpliwienie pytaniami Lilou.

- O to lepiej zapytajcie Guru. To nie była moja decyzja. Choć uważam, że słuszna. Armonica i tak spotkał lepszy los niż śmierć. A Nameczanie nie wydają wyroków śmierci ani nie mają więzienia. Co lepszego mogliśmy zrobić, niż dostarczyć go obecnemu wymiarowi sprawiedliwości w postaci Changelingów? Oni może i są najeźdźcami, ale jednak zwalczają akty przestępczości na planecie… - powiedział niechętnie, jakby starał się wymądrzać, by udowodnić dziewczynie, że zadaje głupie pytania. – Armonic nie znał naszej dżungli. Więc z pewnością nie był w stanie odnaleźć drogi do wioski. Nic nam nie groziło więcej z jego strony. Popatrz na siebie. Czy umiałabyś wrócić do wioski? Nie przypadkiem jest ona ukryta. – zapytał wyzywająco. – Niestety nie znam dalszych jego losów. Dlatego teraz go poszukuję. Chcę dowiedzieć się, czy odpokutował za swoje winy.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sro Lis 28, 2018 10:21 pm
Przymknęła oczy pewna siebie siebie z uśmiechem, gdy jednak jej pytania i dociekanie w pewien sposób zdenerwowały Mochidę. Kiwnęła głową ze zrozumieniem.

- Oczywiście. Ja na pewno bym nie umiała. Za to Pan odnalazłby wioskę nawet z zamkniętymi oczami - powiedziała to dość szybko, uśmiechnęła się szeroko i dygnęła ramionami jak uradowana dziewczynka, a zaraz dodała - Dziękujemy za poświęcony przez Pana czas i mnóóóóstwo informacji, dzięki którym możemy teraz prężnie działać - klasnęła w dłonie zadowolona - Z pewnością jeszcze się skontaktujemy bądź zrobi to też Pana przyjaciel, o ile dobrze zapamiętałam, Joker. A więc do zobaczenia!

Machnęła mu dłonią, posyłając uroczy uśmiech, wzięła Allada pod ramię i zaczęła odchodzić z nim jak najdalej od tego miejsca. Gdy tylko się odwrócili, uśmiech zszedł z jej twarzy.


***


Gdy znajdowali się już kilometry od miejsca spotkania z Mochidą, Lilou przystanęła. Oparła dłonie na biodrach i spojrzała na Allada tak poważnie jak jeszcze nigdy dotąd.

- Co zamierzasz z tym zrobić?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Czw Lis 29, 2018 10:04 am
Allad uśmiechnął się i założył ręce przed sobą.

- Z czym? Naszym związkiem? – spytał z przekąsem. – Aaaach! Z Mochidą, masz na myśli? Jesteś całkiem pewna, że to jego widziałaś w swojej wizji? Te bruzdy na twarzy… wskazywałyby na niego, ale nie możemy pochopnie go oskarżać. Nie mamy też żadnych namacalnych dowodów. Posiadam przy sobie sztylet Armonica. Czy on jednak jest w stanie jakoś nam pomóc? Ciekawi mnie też, jak Mochida zdołał pojawić się w dwóch miejscach na raz i jeszcze wrobić Armonica. Bo jeśli świadkami rzeczywiście byli Taiko i Kaku, to raczej nie posądzałbym ich o manipulacje. Taiko zresztą już nam nie pomoże, gdyż niestety nie ma go już wśród nas. No chyba… że chciałabyś porozmawiać z nim w Zaświatach… Ewentualnie możemy spróbować jeszcze raz przeszukać jaskinię. To jest jednak kawał drogi stąd. - westchnął i zastanowił się krótką chwilę. – Nie wiemy, co z jego opowieści jest prawdą, a co fałszem. Dziwi mnie trochę, że Mochida również chce odnaleźć Armonica. Jeśli jest sprawcą, to chyba bardziej opłacałoby mu się go unikać, a nas zwodzić. A tymczasem i tak chce połączyć z nami szyki. Albo bardzo zależy mu na powrocie do wioski albo powinniśmy obawiać się tego Jokera. – jego wzrok był trochę nieobecny, gdy analizował to wszystko. – Myślę, że moglibyśmy, z dużą dozą ostrożności wyruszyć z Jokerem na poszukiwania Armonica i z nim porozmawiać. Gdziekolwiek on teraz jest… - spojrzał dziewczynie w oczy. – A co ty o tym sądzisz?

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Czw Lis 29, 2018 12:15 pm
Nawet nie drgnęła, gdy wspomniał o związku. Całe szczęście nie musiała długo czekać, zanim zorientuje się co miała na myśli. Słuchała go, nie spuszczając z oka, z kamienną twarzą. Była nieco oburzona jego wątpliwościami, i gdyby to faktycznie ona stała przed chwilą przed Mochidą, a nie jakaś głupiutka dziewczyna, to dawno gęsto by się tłumaczył. Nie chciała jednak wzbudzać jeszcze większych podejrzeń, już bez tego dziad wydaje się być bardzo ostrożny. Osunęła dłonie z talii i puściła ręce wzdłuż bioder jakby zawiedziona, zrezygnowana.

- Posłuchaj - przymknęła na chwilę powieki - Nie pamięta, co tam robił. Nie pamięta, co w chwili przyłapania odpowiada Armonic. A Armonic co? Nie ucieka? Jakby był mordercą, to próbowałby zabić świadków, albo uciec. To wydaje mi się dość oczywiste. Poza tym my już wiemy, że to nie on - zmarszczyła brwi i spojrzała Alladowi w oczy - Widzę go w swojej wizji i okazuje się, że akurat to on widzi Armonica na miejscu zbrodni...

Postawiła tu kropkę i zastanawiała się, analizując całą sytuację i wszystko, co usłyszeli od Mochidy.

- Poza tym... Nie wyglądał na specjalnie zmartwionego. Niecierpliwił się opowiadając o tym, ktoś taki powinien bezpretensjonalnie, a nawet z chęcią wszystko nam przedstawić, skoro rzekomo zależy mu na dobru swoich braci, w tym też Armonica. I nieprzypadkowo zadałam to ostatnie pytanie. Tak logicznie myśląc... Prowadzę kogoś, kto jest zabójcą. Całą drogę boję się o swoje życie, ale wszystko idzie wspaniałomyślnie tak jak chcę. Po czym oddaję go i nie interesuję się, co z nim będzie dalej? Alladzie... Mógł go kupić każdy, albo jak wspomniałam, wykupić jego wolność. Mochida nie obawia się zemsty? A może po prostu nie ma czego się obawiać, gdyż my wiemy już na sto procent, że to nie Armonic zabił Vuvu. I Mochida także to wie - westchnęła - Opcje są zatem dwie, skoro rytuały pozwoliły nam wykreślić Armonica z tej sprawy. Albo Mochida faktycznie przyłapuje Armonica w tamtym miejscu... Kto wie, może Vuvu został dźgnięty wcześniej, a Armonic go odnalazł? Wracając, widzi Armonica w tym miejscu, ma kompanów więc także i alibi, a zabójstwem obarcza Armonica. Albo druga opcja... Musimy porozmawiać z Wodzem Kaku, o ile on jeszcze żyje.

Przysunęła się do niego blisko i ściszyła ton.

- Jestem pewna, że to on. Nie tylko po tym, co tam usłyszałam. Bez mrugnięcia okiem rozpoznałabym go po tamtej wizji. A jeśli wierzysz w swoje moce nadal równie mocno jak zanim zabrałeś mnie do Mochidy... To musisz także wierzyć w to, co zobaczyłam w jaskini.

avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Pią Lis 30, 2018 11:23 am
Allad wysłuchał Lilou ze śmiertelnie poważną miną. Nie odzywał się, aż dziewczyna wyraziła do końca swoje przemyślenia. Analizował w głowie jej słowa i wszystko, czego dowiedział się od Mochidy i z poprzednich rytuałów.

- Wiele na to wskazuje, że był to Mochida. Jednak wciąż musimy zachować dystans, Lilou. By nie popełnić takiego samego błędu jak Wodzowie, którzy skazali Armonica na wygnanie. Dla nich jego wina musiała być aż nadto oczywista. Rytuały to coś, co należy interpretować, ale nie traktować jako wykładnię. – skomentował śmiertelnie poważnie- I dalej nie mamy na niego namacalnego dowodu. Ani dowodu na niewinność Armonica. – mruknął z cicha. – Musimy zdecydować się na konkretne kroki. – powiedział, patrząc na Lilou, opuszczając głowę nieco w dół. – Powrót do wioski by porozmawiać z Mistrzem Kaku zajmie nam wiele czasu. W międzyczasie Armonic może wpaść w ręce Mochidy, którego intencji nie znamy. A czego możemy się od niego dowiedzieć? Pewnie czegoś podobnego, co powiedział Mochida. Skoro byli wtedy w lesie w jakimś celu i spotkali Armonica, to sądzę, że to prawda. Mochidzie nie opłaca się kłamać, skoro ta wersja została uznana za prawdziwą, nie sądzisz? Wtedy zbyt łatwo wskazałby na siebie jako kłamcę. Myślę, że faktycznie spotkali Armonica w tych niedwuznacznych okolicznościach. - westchnął i zaczął krążyć w kółko, analizując głośno. - Chyba ze wszystkiego wolałbym jednak szybko odnaleźć Armonica. Jeśli ten jeszcze żyje. Rozmowa z Kaku nie pomoże nam w poszukiwaniach. Natomiast Armonic powie nam dokładnie to samo, co widział Kaku i jeszcze swoją wersję, czyli prawdziwą wersję. Wiele… bardzo wiele spoczywa teraz na barkach Evana i Astro Lorda. Musimy poczekać na ich powrót i ustalić fakty. Mam nadzieję, że czegoś się dowiedzą… - podrapał się po głowie. – Możemy iść na miejsce spotkania i zobaczyć się zarówno z Evanem i Astro Lordem jak i Jokerem. Być może informacje, które nam poda, wystarczą i nie będziemy musieli łączyć z nim szyków. Albo możemy jeszcze poszukać tropu na własną rękę. Tylko gdzie? Co mogło stać się z Armoniciem? Najprawdopodobniej zyskał status niewolnika i ktoś go kupił. Jednak to działo się tak dawno temu, a na Targu Niewolniczym raczej nie prowadzą rejestru… Chyba nie ma sensu szukać tego miejsca. Mogło też zmoienić lokalizację przez wszystkie te lata. Masz jakieś pomysły?

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sob Gru 01, 2018 9:49 pm
Lilou westchnęła ciężko, ochłonąwszy po swoim emocjonalnym wywodzie. Przykucnęła i słuchała Allada, przejeżdżając dłonią po ziemi i co chwilę zawieszając wzrok gdzieś w oddali. Spuściła głowę i przyglądała się bardzo dokładnie swoim butom, jakby analizowała ich wiązanie, wykonanie, szycie. Wydawała się być zupełnie gdzie indziej, jednak cały czas słuchała.

- Masz rację - odparła - Nic na niego nie mamy. Ani na Armonica. Ani nic na temat, co się dzieje teraz z Armonicem...

Wzięła w dłoń niewielki kamyk i rzuciła go niedaleko przed siebie.

- Nie wiem, czy chcę ryzykować kolejnym rytuałem... - zastanawiała się - Ostatni wiele już nas kosztował. Choć obecnie to wydaje się jedyna sensowna opcja, lecz ona nie da nam dowodów... - wypuściła powietrze ustami, robiąc dzióbek - Myślę, że powinniśmy pójść teraz nad to jezioro. Co do spotkania z tą dwójką, mam mnóstwo obiekcji...  Profesjonalistka? Najemnik? Wątpię, by podzielili się informacjami za darmo, a nasze raczej nie są przychylne dla Mochidy, więc jakoś nie widzę tej rozmowy... Zaczekajmy na Astro Lorda i Evana.

Podniosła się, wyprostowała i posłała Alladowi krótki, powątpiewający uśmiech.

- Co powiesz na jakiś bar po drodze? - położyła dłoń na brzuchu - Chętnie przekąsiłabym coś na ciepło, może wypiła szklaneczkę cydru... I nie oszukujmy się, barmani zwykle wiedzą więcej niż powinni, a to może być dla nas coś. Może nam się poszczęści i trafimy na jakiegoś faceta z tamtych lat? Sądzę, że taka wycieczka nam nie zaszkodzi. Więc... Co Ty na to?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Sro Gru 05, 2018 12:57 pm
Allad wyciągnął rękę w kierunku dziewczyny z sympatycznym, lekko szyderczym uśmieszkiem na ustach, żeby pomóc jej wstać na równe nogi.

- Chodź, nie mazaj się tak. Masz dobry pomysł. A ja znam fajną knajpkę. Myślę, że ci się spodoba. Zapraszam na mój rachunek.

z/t do http://dbng.forumpl.net/t1627-klub-muzyczny

______________________


Sponsored content

Re: Park botaniczny

Powrót do góry
Similar topics
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito