Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Park botaniczny

on Sob Kwi 07, 2018 4:58 pm
Park miejski w mieście portowym na Namek jest zapierającym dech w piersiach miejscem. Rośliny tutaj hodowane pochodzą z najróżniejszych zakątków Wszechświata i niektóre są wręcz rzadkością, mogąc spowodować szybsze bicie serca u niejednego botanika. Dotykanie jest surowo zakazanie, a wstęp do pomieszczeń z najbardziej cennymi roślinkami odbywa się tylko wraz z przewodnikiem. W samym parku jest dość wilgotno, ale to dlatego iż obsługa robi co w ich mocy, by roślinkom niczego nie brakowało.

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Wto Kwi 17, 2018 8:36 pm
Ren zjawił się na Namek razem z swoim towarzyszem Mochidą, Nameczańskim kapłanem któremu uratował życie na ziemi. Ten zabrał go na Namek na prośbę Sayianina, wylądowali na Namek i szli w kierunku jakiegoś miejsca. Mochida wytłumaczył wesołej małpce że chce mu pokazać park botaniczny, gdyż to miejsce wręcz należy odwiedzić, jeśli chce się dostrzec wyrafinowane piękno. Wojownik się zgodził, albowiem chętnie popatrzy na te rzadkie okazy, a nuż się trafi coś ciekawego np: Spali je? Maybe. Tak czy inaczej w swoim stylu chodzenia czyli z rękoma w kieszeniach i olewackim uśmieszkiem podążał za swoim przewodnikiem. W sumie pierwszy raz był na Namek, Ciekawe miejsce, jakoś takie odmienne od jego rodzonej Ziemi. Ale można dostrzec urok kryjący się za tym miejscem. Joke chłonął wzrokiem nieznaną mu okolicę. Na Ziemi mógł uchodzić za dziwadło, dziwne oczy, poranione ciało, dziwny charakter. W końcu dotarli na miejsce i zanurzyli się w to miejsce. Było naprawdę urocze, pełno zielska które aż prosi się aby je spalić, rzecz jasna nie chodzi o narkotyki. Były tam np: Chruścina jagodna, Cytryniec chiński. Poszli dalej i łazili po miejscu a zielonka tłumaczył mu nazwy nieznanych mu roślin i przy okazji opowiadał o jego domu. Potem powiedział też że chciałby aby udał się z nim do jego wioski. Albowiem miał on jakieś ważne informacje ale chciał też go tam zabrać gdyż bez niego nie udałoby mu się ukończyć misji.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Nie Kwi 22, 2018 10:10 pm
Mochida, bo takie imię nosił kapłan, który podróżował z Jokerem, był Nameczaninem w starszym wieku. Trudno było poznać, że wywodził się z nameczańskiej wioski, enklawy odgradzającej się od technologii toczącej Wszechświat. Jego ubiór i styl życia wskazywały raczej na to, że jest ucywilizowanym najemnikiem. Jedynie fakt, że znał się na kapłaństwie, zdradzał jego powiązania z wioskowymi, ponieważ zwykle to tylko oni posiadają tajemną wiedzę na temat ziół czy leczenia energią KI. Nikogo innego w dobie technologizacji nie interesuje natura i czary mary.

Mochida nie przywiązywał większej wagi do zachowania swojego towarzysza. Nie odstraszał go też jego podejrzany wygląd. Joker odnosił nawet czasem dziwne wrażenie, że Nameczaninowi z jakiejś przyczyny było to wszystko na rękę, nie tłumaczył jednak nigdy, dlaczego tak jest. Może chodziło o to, że saiyanin nie stawiał oporów i nie zadawał za wiele pytań? A może po prostu był mu wdzięczny za ratunek i dlatego nie zamierzał osądzać go po zachowaniu lub wyglądzie? A może po prostu lubił towarzystwo dziwaków?

Gdy zrobili małą rundkę wokół parku botanicznego, Mochida zatrzymał się na chwilę w miejscu.

- Słuchasz mnie? – zapytał, ponieważ od dłuższego czasu prowadził monolog, a Joker zdawał się być nieobecny. – Posłuchaj, Jokerze. Myślę, że mogę ci zaufać, ponieważ już raz uratowałeś mi życie, za co jestem ci zresztą niezmiernie wdzięczny. Chciałbym wynagrodzić cię za to oraz za trudy podróży ze mną tu na Namek. Jak widzisz jednak, obecnie nie dysponuję zbyt wielką gotówką, ale tak się składa, że wiem, jak ją zdobyć. Ona leży na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko wymyślić, jak po nią sięgnąć, by … nikt nam jej nie odrąbał. – powiedział wprost, po czym skierował wzrok prosto w oczy Jokera, jakby obawiał się jego reakcji na te słowa. – To tylko taka metafora. Chodzi o to, że bardzo dużo pieniędzy można znaleźć, o ironio, w samej wiosce nameczańskiej. To jest zamknięta enklawa w środku wielkiej puszczy na tej planecie. Mnie tam wpuszczą bez problemu, gorzej z tobą, kolego. Jesteś mi tam potrzebny, więc musimy najpierw wymyślić sposób, żebyś wkupił się w łaski Guru. W drodze tutaj wymyśliłem pewien sposób. Pomysł jest prosty, doprowadzimy przed oblicze rady wioski pewnego zbiega imieniem Armonic. I tak upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Ty będziesz mógł wejść ze mną do wioski, a Armonic zostanie skazany za swoje złe uczynki. Oczywiście nie będziemy musieli robić tego wszystkiego sami. Pomoże nam w tym mój przyjaciel, z którym jesteśmy umówieni. – tutaj przestał mówić i spojrzał jeszcze raz prosto w oczy swojego towarzysza. – To co, piszesz się na taki układ?

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Pon Kwi 23, 2018 8:50 pm
Chłopak zrobił kilka rundek wokół całego ogrodu za swoim czułkowatym znajomku. Swoją drogą zielonek sprawiał wrażenie jakby odmienność Śmieszka była mu na rękę. Szczerze mówiąc przestał go słuchać. Zamyślił się nad sobą, Nie mógł tego wiedzieć ale na jego rodzie krążyła klątwa, którą symbolizowały dwukolorowe oczy niespotykane pośród Sayian, a do tego dochodziły choroby psychiczne. Ale w końcu wrócił na ziemię i zaczął słuchać nadspodziewanie poważnie to co tam do niego gada. Joke jedynie wykrzywił się w uśmiechu słuchając potoku wyrazów. Więc mieli złapać jakiegoś typka żeby mógł wejść do wioski reszty małych fletów... To znaczy zielonych ludzików. - Ciekawe, Naprawdę ciekawe Mówił Ren wpatrując się w swoje karty. Potasował ją kilka razy, i gdy wyciągnął z niej kartę ujrzał swego Ulubieńca. OCZYWIŚCIE ŻE JOKERA. Roześmiał się i spojrzał w końcu na towarzysza - Więc chcesz abym złapał jakiegoś durnia? Bułka z masłem, ale najpierw kilka pytań: Po pierwsze: Jaką WSPANIALE OHYDNĄ zbrodnię wykonał ten jegomość, drugie Jaka jest jego Rasa? Kolorowy, zielony, jaszczurka?. Po trzecie co to za twój znajomek? I co konkretnie chcesz robić w tej wiosce? Zadał swoje pytania jednocześnie zbliżając swoją twarz aby z bliska widzieć jego oczy. Nagle oddalił się z powrotem i roześmiał i czekał, z założonymi rękoma.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Czw Kwi 26, 2018 8:51 pm
Mochida westchnął z cicha. Dotknął jednego z wysokich drzew, poklepał jego korę z lekka.

- To przykra historia Armoniciem, Jokerze. To przerażające, że nawet w mojej pokojowej, nameczańskiej rasie czasem urodzi się ktoś z zepsutą duszą, kto dopuszcza się zbrodni. – powiedział z ostentacyjnym cierpieniem w głosie. - Niestety pożądanie władzy zgubiło go. Pragnął szybko i za wszelką cenę wspiąć się szybko po szczeblach wioskowej hierarchii. Na drodze stanął mu inny, uzdolniony brat imieniem Vuvu. Często toczyli spory między sobą, aż pewnego dnia … chyba nie muszę kończyć. Domyślasz się, prawda? – mówił to wszystko z lekkim zamyśleniem i współczuciem - Skontaktowałem się z pewnym moim znajomym, który ma dużo kontaktów. Znalazł nam pewnego łowcę głów, który pomoże nam odnaleźć naszego poszukiwanego. To z nim jesteśmy umówieni. Przekażemy mu zlecenie, potargujemy się… - Mochida popatrzył Jokerowi w oczy i położył mu rękę na ramieniu. – Odnośnie wioski porozmawiamy w drodze do niej, jak już będziemy mieć Armonica. Zaufaj mi. – rzekł poważnie. – To co, idziesz ze mną?

______________________


avatar
Joker
Liczba postów : 346
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
925/1800  (925/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Czw Maj 17, 2018 3:59 pm
Joke o dziwo słuchał, minę miał dziwną, niezmienną. Ale Moczek nie mógł wiedzieć że Sayian pilnie słucha wszystkiego, nie dawał żadnego znaku co myśli o całej sprawie. Kiedy ten skończył Ren zamyślił się, Nawet z takiej rasy jak Nameczanie pojawiają się zbrodniarze. W sumie zdarzają się takie przypadki [Slug] którzy schodzą na Grubą [złą] stronę mocy. Więc mieli się skontaktować z jakimś łowcą głów. Chłopak wyrzucił z siebie kilka zdań. -Dobra wchodzę w to, ale mam kilka pytań. Po pierwsze co to za znajomy? to pewny człowiek czy mam podejrzewać że może się obrócić przeciwko nam. Po drugie jak bardzo silny jest ten poszukiwany i twój znajomy?. Po trzecie jak ty jesteś silny, twoje zdolności i techniki? Pytam gdyż potrzebuję tego w razie gdybym musiał ułożyć strategię. Po czwarte dokąd idziemy?. Zadał cztery ważne pytania, Zaufanie???/ HAHAHAHAH taką rzecz można o kant dupy rozbić. Jak na razie jedyne osoby którym śmieszek ufał można by policzyć na palcach jednej ręki. Tak to już bywa, Zawsze był ostrożny w kontaktach z nowymi. Moczka trochę już znał więc powiedzmy że go szanował. Ale jeszcze mu nie ufał, nigdy nie wiadomo kiedy ktoś stanie się wrogiem, więc lepiej wiedzieć co trzeba o takich delikwentach. A może na końcu jednak postanowi zrezygnować z wiochy Zielonych pedziów i zabije osoby powiązane z tą sprawą?. To też wchodziło w grę. Tak czy siak w końcu po jakimś czasie aż usłyszał wszystkie odpowiedzi na pytania kiwnął głową że mogą ruszać. Niemniej od teraz był skupiony, w razie czego musi być przygotowany na ewentualną niekorzyść w czasie walki, więc opracowanie jakichś przeciwśrodków może okazać się przydatne.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Pią Maj 18, 2018 1:16 pm
Kiwnięcie głowy Jokera było dla Mochidy wystarczające. Uśmiechnął się zadowolony. Pozwolił sobie nawet położyć krótko rękę na ramieniu towarzysza i w ten sposób skierować do wyjścia z parku.

- Doskonale, Bracie. – powiedział, posługując się wioskowym określeniem, jakim Nameczanie nazywali każdego przyjaźnie nastawionego osobnika. – Porozmawiajmy w jakimś przystępniejszym miejscu. Chodźmy na miejsce spotkania. Poczekamy na kontakt i tam postaram się odpowiedzieć na nurtujące cię pytania.

z/t do http://dbng.forumpl.net/t1674-urocza-kawiarenka#25627

______________________


avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Czw Wrz 13, 2018 12:31 pm
ODPIS DLA KENZURAN'A

Tajemnicza postać co jakiś czas pojawiała się, na oko co 5 metrów. Nie mówił nic, nasz Saiyan widział tylko jego plecy, a skoro był bezsilny nie miał wyjścia musiał za nim podążać, choć nie wiedział co go czeka. Nie wiedział czy to pułapka czy też nie. Zapewne w głowie Kenzurana pojawiało się coraz więcej pytań na które nie znał odpowiedzi.
-Tutaj nikt nie powinien nam przeszkadzać - rzekł w końcu kiedy oboje znaleźli się w centrum parku botanicznego. Wtedy po raz pierwszy postać odwróciła się w stronę Kenzurana i zsunęła z głowy kaptur pokazując swoją twarz.
Spoiler:
-Więc czas bym się przywitał. Zwą mnie Zangetsu, a ja mam dla Ciebie zadanie, zobaczymy czy podołasz - rzekł Zangetsu. Stał wyprostowany, patrzył z góry na naszego Saiyana, miał srogie i poważne spojrzenie. Patrzył mu w oczy. Oczekiwał jego odpowiedzi. Był wyższy od Kenzurana i widoczniej bardziej umięśniony, choć pod jego luźną szatą było to ciężkie do stwierdzenia.
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Czw Wrz 13, 2018 6:30 pm
Kenzuran po zaatakowaniu, niestety nie zrobił nic przeciwnikowi. Okazało się, że jego wróg jest tak jakby widmem albo czymś innym czego się nie da trafić. Usłyszał tylko, że to on powinien uważać, jeszcze bardziej się wkurzając. Ogoniasty nie lubił jak ktoś coś mu mówi, dlatego jeszcze bardziej zacisnął pięść swoją i chciał ponownie zaatakować, ale powstrzymał się bo wiedział że to nic nie da. Westchnął pod nosem i nadal kierował się za nieznajomym zakapturzonym osobnikiem, wreszcie on musiał go gdzieś poprowadzić. Jeszcze zjawa dodała od siebie, najwyraźniej żartując że nic mu nie można zrobić. Syn Kellana będzie musiał wyczekać odpowiedni moment kiedy to będzie mógł coś zrobić swojemu nieznanemu oponentowi. Wojownik tak szedł i szedł za zakapturzoną postacią i nie wiedział kiedy dojdą, ale nie miał jak na razie w planach się odzywać do ów osobnika. Po upływie dłuższego czasu, całkowicie zmienili lokacje i oczywiście Czarnooki odczuł to, było zupełnie inne powietrze i przebywał w dosyć delikatnie to ujmując, chłodniejszym miejscu niż wcześniej.

Kolejne minuty mijały, aż wreszcie nieznajoma mu osóbka zatrzymała i odwracając się w jego stronę, wypowiedziała kilka słów. Nie rozumiał Czarnowłosy o co może chodzić tej zamaskowanej osoby, ale za chwilę wszystko się zmieniło i zjawa ujawniła swoją twarz.
-O co ci chodzi, w czym ma nam nikt nie przeszkadzać!? Przejdź do rzeczy i przestań już chrzanić - powiedział i nie miał zamiaru dłużej czekać, dlatego skrzyżował ręce na wysokości swojego torsu i czekał zniecierpliwiony jak to wszystko się potoczy. Wreszcie na nowo tak zwany Zangetsu odezwał się w jego stronę, że ma jakieś zadanie dla niego, więc Kenzuran wyprostował dłonie i delikatnie się napiął.
-Hmmm, jeśli w grę wchodzi obicie komuś facjaty, z chęcią się trochę rozruszam....Powiedz mi co mam zrobić... - powiedział, szczerząc zęby i podniecając się tym faktem, że będzie zaraz mógł zacząć z kimś walkę. Miał nadzieję, że jego przeciwnik który będzie kimś tam na pewno nie padnie na strzała, bo by było zbyt nudno. Teraz musiał czekać na odpowiedź tego jeszcze nieznanego mu porządnie gościa i wyczekiwał co ciekawego mu teraz powie.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Pią Wrz 14, 2018 12:56 pm
-Postawa niegodna prawdziwego wojownika - skarcił go Zangetsu patrząc na niego. Słowa kierował do niego lecz wątpił czy on pojmie w tej chwili co do niego mówi. Pośpiech w tym momencie to oznaka nieostrożności i niedocenienia swojego przeciwnika. Zangestu pokręcił głową na boki i niezauważalnie westchnął pod nosem. Co za nie okrzesanie.
-Dobrze, więc powiem Ci na czym będzie polegało Twoje zadanie, lecz zanim to nastąpi zmienimy trochę otoczenie - rzekł spokojnie. Jego peleryna zaczęła się rozdzielać na strzępy, latać bardzo szybko dookoła  Zangetsu i Kenzurana otaczając ich i zamykając w czarnej dziurze. Trwało to może kilka sekund lecz to wystarczyło dla staruszka by zmienić krajobraz w nieco bardziej "przestronny". Wyglądało na to jakby zmienili miejsce, ponownie. Wszystko znowu było inne, wszędzie były kamienie, wyżyny, niziny, a gdzie nie gdzie były widoczne powbijane w ziemie miecze, losowo po całym pomieszczeniu.
Spoiler:
Spoiler:
-Myślę, że tutaj będziesz się mógł rozruszać do woli, psując wszystko wedle woli, ostrza również są do Twojej dyspozycji o ile umiesz się nimi posługiwać - Staruszek Zangetsu podszedł do jednego z najbliższych mu mieczy złapał za rękojeść i zrobił kilka wymachów najwidoczniej sprawdzając jego lekkość i dopasowanie do jego ręki.
W tym czasie nasz Saiyan mógł się rozejrzeć po jakże skromnej "sali". Szeroka na koło 150 metrów, wysoka na 40, wszędzie gdzie nie spojrzał były kamienie i piasek, oraz ostrza wbite w ziemię, sufit pomalowany był na niebiesko by imitował niebo więc ciężko było stwierdzić czy na zewnątrz jest dzień czy noc.
-Zadanie masz jedno, spróbować mnie zranić czym tylko chcesz, sprawdźmy czy podołasz, to nie jest trudne zadanie, prawda Kenzuranie? - rzekł Zangetsu ustawiając się w pozycji do ataku z mieczem w dłoni. Tym razem może się okazać iż Kenzuran nie tylko powalczy, ale i będzie w stanie zranić tajemniczego jego mościa.
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Pią Wrz 14, 2018 1:28 pm
Kenzuran tak popatrzył chwilę na wielkiego osobnika przed nim i czekał. Usłyszał tylko jakby obrazę w jego stronę, że jest niegodnym wojownikiem, a wcale tak nie było. Czarnowłosy znowu się zirytował, a potem zaciskając swoje pięści, powstrzymał się od zaatakowania swojego wroga znowu. Nie mogli być przyjaciółmi, skoro ten grał jakąś dziwną melodię i tylko wkurzył inne osoby, albo może inaczej, wybrane osoby. Młody Saiyanin nie chciał być wybierany przez tego dziwnego jegomościa, o ile ten w ogóle był prawdziwy. Trochę minęło zanim znowu tak zwany Zangetsu coś powiedział, a potem rzekł że znowu będą zmieniać lokacje. Synowi Kellana już się to trochę nudziło, ale zdziwił się wpierw, bo nawet nie ruszyli się z miejsca, gdyż brodacz używając swojego płaszcza zaczął wytwarzać skrawki jego materiału wokół samego siebie oraz wojownika. Czarnowłosy nie wiedział co się dzieję, więc szybko przybrał pozycję obronną, nie wiedząc czy ma się bronić czy atakować. Zamachnął się pięścią na dziwne skrawki, lecz to ich chyba nawet nie ruszyło, a za chwilę on jak i jego przewodnik znaleźli się w zupełnie innym otoczeniu. Brat Klen dostrzegł tutaj dużo piasku, podobnie było na jego planecie, tylko że tam było wszystko czerwone oczywiście. Pomieszczenie było dość wysokie, więc mógł sobie pozwolić na wzlot do góry i szybować na swojego przeciwnika. Starał się dokładnie zapoznać z terenem by wykorzystać okazje i zaatakować znienacka.

Ogoniasty wreszcie wypuszczając powietrze z ust, usłyszał kolejne zdania ze strony Zagentsu. Ten powiedział, że nawet może używać tych ostrzy, ale on nigdy nie miał styczności z bronią białą, więc jak miał to niby zrobić. Kenzuran tylko i wyłącznie się uśmiechnął, po czym nastawiając sobie kark i pstrykając nim, powiedział w stronę mężczyzny:
-Hmm, raczej to nie będzie mi tak bardzo potrzebne, broń nie jest raczej dla mnie, ale zobaczymy... - rzekł i czekał na dalsze instrukcje ze strony nieznajomego. Przybrał pozycję do walki i ten zaczął mu tłumaczyć, że musi go trafić tylko raz, więc faktycznie zadanie nie było takie wymagające jak wyglądało. Syn Kellana nie miał zamiaru dłużej czekać, więc wybijając się z pięty, od razu pomknął nisko w stronę przeciwnika. Kiedy znalazł się przy swoim przeciwniku, wykorzystując mięśnie w swoich nogach, szybko zrobił odskok i chciał zaatakować z lewej strony, tak by trafić lewym sierpowym prosto w policzek Zangetsu. Miał nadzieję, że wszystko wyjdzie po jego myśli i będzie miał to z głowy, lecz jeśli mu się nie uda, zrobi salto nad nim i będzie miał zamiar uderzyć go kolanem prosto w nos. Ma nadzieję, że temu podoła i szybko to bardzo zakończy, bo nie ma czasu pieprzyć się z jakimiś magicznymi jegomościami.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Pią Wrz 14, 2018 9:29 pm
Zobaczmy czy ruszy choć na chwilę głową. Długość miecza wskazywała na to iż była to dwuręczna broń to mimo to Zagetsu trzymał ją jedną, obserwował w milczeniu poczynania chłopaka. Wyprostował się patrząc na niego poczynania, nie zdążył się dobrze ruszyć, zrobił krok w bok, a chłopak najwidoczniej zaplątał się o własne nogi i zarył nosem w twarde podłoże łamiąc nos i jednocześnie przeciął sobie łuk brwiowy z którego leciała obficie krew. Jak wiadomo bez odpowiedniej maści trudno będzie zatamować krewienia z nosa jak i z łuku brwiowego. Może dojść nawet do wykrwawienia jeżeli szybko się tego nie ogarnie.
-Mówiłem? Pośpiech prowadzi do błędów - rzekł Zagentsu kładąc miecz na swoich barkach. Kenzuran zaś mógł odczuć jak bardzo bolesny był to upadek, nawet jego prawe ramie zostało uszkodzone, co prawda tylko bolało, ale cud, że nie zdarł sobie skóry.
-A więc? Masz dość? Czy próbujesz dalej? - spytał Zangetsu. Pojawił się w nowym miejscu oddalonym o 5 metrów, a obolały i to mocno Kenzuran miał chwilę by pozbierać myśli na to czy może dalej walczyć czy nie. Łuk brwiowi boli, cała krew leci na prawe oko, którego nie może otworzyć, z nosa leci krew na szyje i brania, co jakiś czas z powodu dużej ilości krwi Kenzuran "łyka" krew i się nim dławi. Teraz tylko od niego zależało czy próbuje dalej czy też nie. Zangetsu czekał.


Szansa na trafienie lewym sierpowym, bazowe +5%
+5% podstawy walki
= 10% szans

Szansa na trafienie kolanem w nos bazowe 5%
+5 postawy walki
= 10% szans

1 - 20- udane dwa ataki
21 - 50 - porażka
51 - 75 - Kenzuran nie trafia lewym sierpowym, upada na plecy, brak drugiego ataku [ból pleców w okolicy nerek]
76 - 95 - Totalna porażka, atak lewym sierpowym nie powiódł się, co gorsza, nawet nie trafił w samego Zangetsu. Kenzuran upada na twarz, łamie nos i przecina prawą brew z którego leci obficie krew, mocno obite prawe ramie, boli przy dotyku
96 - 100 - Szczęśliwy traf, ataki zadziałały i spowodowały siniaki i/lub krwotok nosa


-25hp z złamany nos
-25hp za przecięcie łuk brwiowy
-20hp za obite prawe ramię, możliwy siniak lub krwiak [może być, ale nie musi]
=  - 70Hp


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Sob Wrz 15, 2018 12:05 pm, w całości zmieniany 3 razy
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Park botaniczny

on Pią Wrz 14, 2018 9:29 pm
The member 'MGj' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 81
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Pią Wrz 14, 2018 11:31 pm
Kenzuran kiedy leciał na swojego przeciwnika, nie zauważył nawet kiedy ten się poruszył, przez co zamiast zadać cios, nie zauważył kamienia, który był schowany pod płachtą wroga. Potknąwszy się o niego, uderzył się w twarz, robiąc sobie złe obrażenia nosowe oraz rozcinając łuk brwiowy z którego sączyła się krew. Szybko wstając i odczuwając także, że wojownik zadał sobie obrażenia na swoim ramieniu, które na szczęście nie było zbytnio starte, podniósł się na proste nogi, słuchając tylko co jego oponent ma do powiedzenia. Wyszczerzając złowrogo zęby, dwoma rękoma złapał się za połamany kinol i jednym ruchem sobie go nastawił, a bolało go jak cholera. Potrząsnął delikatnie głową, żeby szybko zabić myślami nieprzyjemny ból, a potem wycierając cieknącą krew z łuku brwiowego, wypluł trochę śliny na glebę. Przybrał pozycje do walki, a potem wypuszczając powietrze był gotów.
-Nigdy się nie złamie, tak jak mój nos przed chwilą, nie mogę się poddać, jestem z rasy kosmicznych wojowników, którzy nie boją się wyzwań!! - pogroził pięścią i ruszył od razu przed siebie. Oczywiście ogoniasty wyjątkowo robił tym razem przeskoki z lewej na prawą stronę, by zmylić swojego przeciwnika.

Kiedy już Czarnowłosy znalazł się przy Zangetsu, tym razem zamachnął się z lewej strony, szybko ją wycofując i lewą zaciśniętą dłonią miał zamiar trafić w podbródek swojego wroga. Kiedy mu to wyjdzie, zrobi szybki obrót, opierając się dłońmi o tutejsze podłoże i wykorzystując obydwie swoje stopy, wykopie przeciwnika w powietrze. Dzięki temu, że przypomniał sobie jak się lata, wybije się wysoko w górę nad swój cel, a potem łącząc obydwie dłonie w tak zwany "młot", uderzy w głowę swojego oponenta i ma nadzieję, że ten rozbije się przez kilka skał albo gór. Po tym co zrobi, wyląduje twardo na glebie, przybierze przy tym bardzo szybko pozę obronną i będzie wyczekać na dalszy ciąg tej walki.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Sob Wrz 15, 2018 12:17 pm
Kenzuran naprawił sobie nos, ale dalej miał problemy, nie widział na jego oko, ponieważ z łuku brwiowego leciała krew na jego oko oraz policzek, więc już w tym momencie jego szanse spadają o pięćdziesiąt procent jeżeli o wygraną. Jego duma jednak nie pozwalała na poddanie się dlatego też próbował dalej walczyć z nadzieją iż jego zadanie powiedzie się jak należy.
-Tu już nie chodzi o wyzwanie, a zwykłą porażkę, w takim tempie będzie ona nie unikniona - rzekł i westchnął pod nosem. Spoglądał na Kenzurana marszcząc brwi i o dziwo udało mu się coś osiągnąć, uderzył go w podbródek, ale lekko. Oho widzę postęp. Zagetsu zniknął i po chwili pojawił się kawałek dalej około 5 metrów.
-Coś tam potrafisz, nie najgorzej - pojawiło się zaczerwienienie na policzku Zangetsu, ale najwidoczniej miał ochotę jeszcze chwilę z nim powalczyć, a nuż pokaże coś bardziej ciekawego niż do tej pory.
-Tylko na tyle Cię stać? - rzekł Zangetsu chcąc sprowokować naszą małpeczkę.



Szansa na trafienie w podbródek, bazowe +5%
+5% podstawy walki
= 10% szans

Szansa na trafienie nogami wroga, bazowe +5%
+5% postawy walki
= 10% szans

Szansa na trafienie wroga w głowę, bazowe 5%
= 5% szans

1 - 25 - udane ataki [wszystkie]
26 - 50 - udany jedynie pierwszy atak, kolejne dwa nie trafiają celu, Zangetsu oddalił się od niego
51 - 75 - Kenzuran nie trafia żadnym atakiem, upada przed Zangtesu na lewy policzek i zdziera skórę [policzek boli, piecze i krwawi]
76 - 95 - Totalna porażka, atak w podbródek nie udał się. Ken uderzył sam siebie w podbródek, jednocześnie przegryzł sobie język i kawałek policzka, obficie z ust wypływa krew z ust na ziemię, upada na plecy i uderza głową w twarde podłoże przez co ma zawroty głowy i problem z równowagą
96 - 100 - Szczęśliwy traf, ataki zadziałały i spowodowały siniaki i/lub możliwe złamanie jakiegoś żebra, a nawet omdlenie ataku w głowe

-50hp dla Zangetsu


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Sob Wrz 15, 2018 12:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Park botaniczny

on Sob Wrz 15, 2018 12:17 pm
The member 'MGj' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 43
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sob Wrz 15, 2018 12:52 pm
Kenzuran po udanym ciosie, chciał już zadać następny, ale jego przeciwnik tak jakby zmaterializował się w innym miejscu. Czarnowłosy musiał szybko zareagować, dlatego też zrobił obrót w powietrzu i wylądował na ziemi. Krew może i nie obficie, ale ciągle delikatnie spływała na jedno oko wojownika, ale od czasu do czasu je po prostu wycierał. Przetarł także na szybko oko, opuszczając przy tym swoją gardę, dlatego kiedy zrobił to w trymiga, od razu ustawił się do dalszej potyczki. Ogoniasty nie miał zamiaru się wycofać, więc już chciał ruszać i usłyszał znowu głos tego całego Zangetsu, że temu wreszcie udało się go trafić, ale miał niestety pokazać o wiele więcej niż powinien. Syn Kellana nie mógł się wycofać, a jeszcze chwilę odczekał, by złapać i jakiś wyrównać swój oddech. Wiedział, że to nie będzie takie proste, a potem padły kolejne zdania od strony jego wroga albo znajomego, który chciał mu chyba w czymś pomóc.
-Tylko?? Pokaże ci co oznacza bycie Saiyaninem, kimkolwiek jesteś!! - napiął mięśnie i dziko rycząc niczym małpa Oozaru, od razu wybił się z pięty na swojego oponenta. Nie miał zamiaru pokazywać żadnej litości, skoro jego cel chciał pełnej jego siły, to dostanie.

Oczywiście Czarnooki pamiętał o tym, że jego mięśnie jeszcze w pełni nie powróciły do pełnej funkcjonalności po byciu zamrożonym przez ponad tysiąc lat. Brat Klen domyślał się, że czasami jego mięsień albo jakaś kończyna może odmówić posłuszeństwa, ale starał się o tym nie myśleć i gdy już się znalazł przy przeciwniku, zrobił wyskok na celu trafienia go swoją zewnętrzną stroną nogi. Jeśli to się powiedzie Kenzuranowi, szybką akcją użyje drugiej stopy by się wybić do posłanego gdzieś w dal wroga i trafić go w splot słoneczny, tak by ten miał to odczuć. Po ciosie w splotek słoneczny, młody saiyanin spojrzał ku górze i chciał zadać jeszcze dwa szybkie ataki na twarz, a na koniec ponownie wybił się do góry i chciał z dwóch stóp kopnąć swój cel dosłownie w tors, trafiając przy tym w żebra i posyłając go na tutejsze skały, by się po prostu o nie rozbił. Kiedy już to zrobi, wykona kilka salt do tyłu by zrobić sobie dystans od przeciwnika i odpocząć chwileczkę, bo nie wiedział że będzie to takie wszystko wymagające. Przypomniał sobie, że kiedyś Staruszek mu mówił, że seks jest także ciężko i męczącą ciało rzeczą, ale kiedy już się skończy, jest miło i przyjemnie. Nie wiedział czemu akurat porównał to do rady swojego Ojca, ale potem westchnął i był gotowy na dalszą walkę.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Sob Wrz 15, 2018 1:17 pm
Jak się okazało tym razem Kenzuran pokazał więcej umiejętności niż mu się wydawało. Zangetsu oberwał na samym początku nogą w okolice biodra, a następnie w splot słoneczny i dwa razy dostał w twarz. Cofnął się kilka kroków do tyłu i splunął krwią na ziemię.
-Jak chcesz to potrafisz, no nieźle - rzekł i uśmiechnął się kącikiem ust. Wyglądało na to, że jak Kenzuran potrafi skupić na walce to potrafi całkiem nieźle przyłożyć. Wyglądało to całkiem obiecująco. Dawno nie powalczył więc może się okazać, że jeszcze chwilę skupi na nim swoją uwagę,a nuż coś ciekawego się stanie, albo i nie.
-No chodź Ty kosmiczny wojowniku, pokaż coś jeszcze - zakpił z Kenzurana czekając na jego kolejną fale ataków w jego stronę. Sam Kenzuran miał ciężki orzech do zgryzienia, brew nie przestała krwawić, co gorsza z czasem krwi pojawiało się coraz więcej i nie przestawała krzepnąć, więc nie miał jak jej zatamować. Krew w nosie powoli krzepła i zastygała w okolicach ust i brody. Prawe ramię bolał za każdym razem gdy uderzał Zagetsu, ból raczej był mięśniowy, ale nadwyrężanie go może się źle skończyć.



Spoiler:
Szansa na trafienie nogą bazowe +5%
+5% podstawy walki
= 10% szans

Szansa na trafienie w splot słoneczny, bazowe +5%
+5% postawy walki
= 10% szans

Szansa na atak w twarz, bazowe [x2] = 5%
= 5% szans

Szansa na atak stopami w klatkę piersiową, bazowe 5%
= 5% szans

1 - 30 - Udane ataki [wszystkie]
31 - 50 - Udane dwa pierwsze ataki, kolejne dwa nie trafiają celu, Zangetsu oddalił się od niego/uniknął ich
51 - 75 - Kenzuran nie trafia żadnym atakiem, plączą mu się nogi, upada na ziemię i zdziera skórę  z policzka, krwawi boli i szczypie od piasku
76 - 95 - Totalna porażka, atak nogą nie powiódł, się, Zangetsu zablokował ataki mieczem, w dodatku kontraktował i zrobił piękne V na klatce Kenzurana. Od prawego barka do krocza i od lewego barka do krocza. Głębokość rany około pół centymetra, rana krwawi mocno i boli.
96 - 100 - Szczęśliwy traf, ataki zadziałały i spowodowały siniaki i/lub możliwe złamanie jakiegoś żebra/kości

-380hp dla Zangetsu


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Sob Wrz 15, 2018 1:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Park botaniczny

on Sob Wrz 15, 2018 1:17 pm
The member 'MGj' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 12
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Nie Wrz 16, 2018 4:01 am
Kenzuran kiedy wreszcie jego ataki powiodły się, uśmiechnął się sam do siebie. Powoli sobie przypominał po co tak ciężko kiedyś ćwiczył, lecz czy to wszystko było na nic? Wiedział, że nie przywróci tego co było kiedyś, dla niego ten świat to było coś nowego i nadal nie wiedział co ma o tym myśleć. Westchnął pod nosem, zacisnął pięść i uronił jedną kroplę łzy z oka. słona kropla wymieszana z krwią poleciała na tutejszą glebę i kiedy to nastąpiło, znowu wytarł swój łuk brwiowy który ciągle krwawił i nie chciał na upartego zakrzepnąć. Zacisnął bardzo mocno swoje zębiska, a potem usłyszał znowu głos swojego przeciwnika, który chciał więcej ataków ze strony młodego saiyanina. Syn Kellana nie miał nawet zamiaru się od tego powstrzymywać, dlatego tez zaryczał bardzo głośno niczym dzika małpa Oozaru i wybijając się ze swoich nóg, od razu celował w lewą część torsu gdzie znajdowało się serce. Obrał sobie ten punkt, by Zangetsu poczuł że może naprawdę odczuwać niebezpieczeństwo ze strony wojownika z którym teraz własnie walczył. Czarnowłowy szybko wypuszczając powietrze, odchylił znowu lewe ramię, zadając porządny cios na prawy policzek swojego wroga, posyłając go do tyłu, ale oczywiście nie zapomniał za nim podążać za nim.

Ogoniasty szybkim sprintem dobiegł do swojego oponenta, który został jego ciosem wysłany trochę do tyłu ,a gdy już się zbliżył, robiąc obrót z pół obrotu miał zamiar kopnąć i tym razem kierował na żebra swojego celu. Musiał osłabić swoją ofiarę, by ta miała gorsze ruchy, gdyż on i tak miał problemy z widokiem na jedno oko, ponieważ ciągle jego rozcięta brew nie zakrzepła i dawała po sobie znaki. Kenzuran odczuwał delikatnie zmęczenie przez utratę krwi, ale starał się nie poddawać, czuł że w jego wnętrzu, w jego ciele cała jego krew bulgotała tak jakby ktoś miał ją ugotować w naczyniu do gotowania. Brat Klen następnie zrobił wyskok do góry, zadając tym razem kolanem cios w nos, a następnie dobijając prawą pięścią w lewy policzek swojego przeciwnika i posyłając go na najbliższa skałę, by ten się o nią rozbił. Wykonując to kombinację, wylądował tak jakby zgrabnie na nogach i wyłapywał oddech, by chwilę odpocząć. Nie zapomniał podstaw i odczuwał powoli, że im dłużej walczył, tym jego ciało na nowo przyswajało się do dawno zapomnianych walk.

Znów pokazał grymas zadowolenia, a potem przybrał pozycje do obrony i rzekł w stronę Zangetsu:
-I co ty na to, Zangetsu?? Chyba już wiesz, że nie warto zaczynać i obierać sobie za cel do treningów Saiyanów, bo mogą pokazać co potrafią. Zakończmy już tą farsę, bo nudzi mnie ten cały test... - powiedział, a potem ziewając pod nosem, podrapała się po tyle swojej czupryny i znów ustawił się do walki. Czarnooki nie miał zamiaru tego zakończyć od tak, ale wyczekiwał kiedy wykona ruch jego cel.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Park botaniczny

on Nie Wrz 16, 2018 12:52 pm
-Kiepski z ciebie wojownik - zabrzmiał głos Zangetsu kiedy po raz kolejny stopy Kenzurana poplątały się upadł na ziemie zdzierając sobie z policzka skórę, a ta krwawiła i mocno bolała od piasku. Zagnetsu zaczął się głośno śmiać.
-Myślałem, że Ci wojownicy coś więcej umią niż tylko tylko ryczeć i ruszać się jak małpy - dodał rozbawiony. Po raz kolejny pojawił się dalej gdzieś 5 metrów dalej, ziewnął znudzony.
-Znudziła mnie zabawa z Tobą, kiedyś tu wrócę jak nauczysz się walczyć - rzucił i rozpłynął się w powietrzu. Kenzuran w tym samym momencie stracił przytomność dalej leżąc na ziemi. Ocknął się w parku botanicznym na miękkiej trawie niedaleko kwiatów. Teraz co najwyżej musiałby poszukać jakiegoś medyka i opatrzyć swoje rany.

Spoiler:
Szansa na atak w serce, bazowe +5%
= 5% szans

Cios w prawy policzek, bazowe +5%
= 5% szans

Atak w żebra, bazowe 5%
= 5% szans

Cios w nos, bazowe 5%
= 5% szans

Cios w lewy policzek, bazowe 5%
= 5% szans

1 - 25 - Udane ataki [wszystkie]
26 - 50 - Porażka
51 - 75 - Kenzuran nie trafia żadnym atakiem, plączą mu się nogi, upada na ziemię i zdziera skórę  z policzka, krwawi boli i szczypie od piasku
76 - 95 - Totalna porażka, atak nogą nie powiódł, się, Zangetsu zablokował ataki mieczem, w dodatku kontraktował i zrobił piękne V na klatce Kenzurana. Od prawego barka do krocza i od lewego barka do krocza. Głębokość rany około pół centymetra, rana krwawi mocno i boli.
96 - 100 - Szczęśliwy traf, ataki zadziałały i spowodowały siniaki i/lub możliwe złamanie jakiegoś żebra/kości

Misja skończona, w nagrodę dostajesz:
+50 pożywienia i 100 smoczego oddechu dopisz sobie w profilu

OOC: możesz napisać posta i zrobić z/t gdzie chcesz


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Nie Wrz 16, 2018 1:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 736
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Park botaniczny

on Nie Wrz 16, 2018 12:52 pm
The member 'MGj' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 66
avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Nie Wrz 16, 2018 2:05 pm
Kenzuran kiedy ponownie zaatakował, poczuł trochę słabość, zakręciło mu się w głowie i zamiast trafić swojego przeciwnika, tak jakby potknął się o tutejszy grunt. Nie wiedział jakim cudem mu się to udało, przez co upadł na twarz, zdzierając sobie trochę skóry na niej, przez co od razu policzek zrobił się czerwony. Szybko się podniósł, odkaszlnął bo przez swój upadek stworzył dym i szybko chwycił się za policzek, masując go i starając się nie zwracać uwagi na ból. Wkurzył się słowami tego całego Zangetsu, dlatego że to nie była jego wina, przecież przez utratę krwi był delikatnie osłabiony i nie widział na jedno oko, a potem ogarnął się i patrzył na wroga. Ten jak zwykle z niego zażartował przez co wojownik już był bardzo podburzony i nie miał zamiaru dłużej stać i nic nie robić. Zanim jednak jeszcze wystartował na swojego oponenta, ten ostatni raz wypowiedział się w jego stronę, a potem nie wiedząc czemu, poczuł się słabo i padł na ziemie.

Upłynęło trochę czasu, aż wreszcie Syn Kellana wybudził się i czuł, że już nie leży na piachu a na trawiastym podłożu, które było dość przyjemne. Nie myśląc dłużej o tym, podniósł się z ziemi i miał tyle szczęścia, że akurat nikt tędy nie przychodził i nie widział jego osoby leżącej. Po podniesieniu swoich czterech liter, rozprostował swoje kości, a następnie musiał znaleźć jakieś miejsce, gdzie go będą mogli wyleczyć, więc nie czekając ani chwili dłużej, uniósł się w powietrze i szybując gdzieś, musiał znaleźć budynek w którym będą go mogli wyleczyć. Młody saiyanina, gdy przemierzał przestrzenie powietrzne, nie znał wszystkich tutejszych lokalizacji, więc po prostu musiał trafić na chybił trafił, dlatego też to nie będzie proste.

z/t - Szpital
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Park botaniczny

on Pią Lis 23, 2018 7:57 pm
Po dłuższej drzemce, Lilou i Allad skierowali się do Parku Botanicznego i nie pomylili się. Wśród drzew, gdzieś w jednej z alejek, roślinnością opiekowała się zielonoskóra, pomarszczona i zakapturzona postać z czułkami. Schylał się, odwrócony tyłem do przybyłych, nad jednym z krzewów, gwiżdżąc sobie pod nosem.

- Gdzie ten leń Joker… - burczał do siebie pod nosem. – Ile, do jasnej cholery, można czekać…
- Bracie? – odezwał się Allad spokojnym głosem.

W tym momencie Mochida odwrócił się. A dla Lilou stało się pewne jak słońce, że to … ten mężczyzna z bruzdami na policzkach, którego widziała w swojej wizji…

- C… co? Kim jesteście? – zapytał, marszcząc czoło.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 88
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Park botaniczny

on Sob Lis 24, 2018 10:08 am
Słuchała jego słów, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co mówi, była jeszcze w szoku. Przyglądała mu się tylko zaszklonymi, wielkimi oczyma i mrugała na znak, że rozumie, choć tak naprawdę przyswajała może co drugie, trzecie słowo. Pogrążona w niepokoju po tym, co się zadziało, przełknęła ślinę gdy Allad zbliżył do niej medalion.

Bez słowa wstała za nim i usiadła obok. Nawet nie miała siły analizować, dlaczego pozwolił jej się przytulić. Dalekie było jej w tym momencie rozpamiętywanie tego, co zdarzyło się między nimi przed utworzeniem portalu. Osunęła się na pupę i pokiwała głową, patrząc gdzieś daleko przed siebie. Przez około godzinę nie udało jej się zmrużyć oka, zbyt wiele myśli plątało jej się po głowie. I choć wydawało jej się, że nie da rady zasnąć, sen zmorzył ją jak maleńkie dziecko. Tuż obok. Lecz nadal osobno.





Po nieokreślonej czasowo drzemce, udali się dalej. Lilou wierzyła, że zmierzają do Mochidy, którego jak pamiętała sprzed snu - udało się Alladowi odnaleźć. Podczas drogi nie odzywała się. Jeszcze wszystko to co miało miejsce powolnie i żmudnie trawiła w sobie.

Nim się obejrzała, stali przed zakapturzoną, zgarbioną postacią. Kiedy się odwrócił, coś ścisnęło ją w okolicach klatki piersiowej. Była pewna, że to właśnie ten sam mężczyzna, który... Ranił ją nożem, gdy podczas rytuału grała rolę Armonica. By nie wzbudzać zbędnych podejrzeń, szybko podjęła decyzję odgrywania innej roli. Podeszła bardzo blisko Allada, tak że ich biodra niemal się stykały.

- Witaj, Panie - odparła na pytanie Nameczanina z uroczym dziewczęcym uśmiechem, po czym skinęła lekko z postawą godną księżniczki. Gdy wykonywała tę czynność, wykorzystała być może swoją jedyną okazję na ostrzeżenie mistyka i kiedy rozłożyła ręce na boki w ukłonie, zaczepiła pierwszą lepszą część jego ciała, którą okazał się... Pośladek. Uszczypnęła go w pośladek.

Po tym dyskretnym geście, wyprostowała się i splotła dłonie przed sobą, by taką pozycją ciała wzbudzić zaufanie Mochidy, pokazać że nie ma nic do ukrycia. Nadal subtelnie się uśmiechając, przyglądała się z ciekawskim wyrazem twarzy obu mężczyznom i rozglądała się po roślinności, którą jeszcze przed kilkoma chwilami pielęgnował starzec.
Sponsored content

Re: Park botaniczny

Powrót do góry
Similar topics
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito