Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
NPC
NPC
Liczba postów : 1210
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Kwi 07, 2018 4:39 pm
First topic message reminder :

Niedaleko portu kosmicznego znajduje się maleńka restauracja z barem nazwana dumnie "Ken-Te'k". Co konkretnie znaczy? Cóż nie wiadomo o co chodziło właścicielowi. Jednak co jest interesującego w tej knajpie, poza niezłym jedzeniem i napitkami oraz wnętrzem wyłożonym panelami z wiśniowego drewna? A otóż jeżeli zamówisz prywatną jadalnie, a dokładniej pokój numer dwa, a zamiast pieniędzmi postanowisz zapłacić talonem, pozostaje ci tylko wręczyć kasjerowi "Czarne Zaproszenie" zamiast kuponu. Wtedy w pokoju numer dwa zaczną się dziać czary. Pokój zatrzaśnie się, po czym zacznie nim niemiłosiernie trząść. Zaś gdy to ustanie, po wyjściu z niego ukaże się tajemny klub walk, gdyż tak naprawdę prywatna jadalnia nr.2 to winda do prawdziwego przybytku znajdującego się 200 metrów pod ziemią. Ukryty przed wzrokiem ciekawskich i dostępny tylko dla wybranych. O klubie się nie rozmawia, a "Czarne Zaproszenie" wraz z instrukcjami otrzymują wybrane osoby, które wzbudzą zainteresowanie mecenasów walk i mogą odnieść sukces na ringu. Jednakże, zanim trafi się do klatki trzeba przekonać organizatorów walk, że warto otrzymać szansę. Zasady na ringu są proste i niezwykle brutalne. Krew leje się strumieniami, a złamania są rzeczą powszechną. Pomoc lekarska udzielana jest tylko w nagłych przypadkach i gdy masz czym zapłacić, w przeciwnym razie będą zbierali twoje pogruchotane porzucone ciało z chodnika, ciemnej uliczki czy jakiegoś innego zafajdanego rowu. To wszystko jednak jest niczym, gdyż osoba która zdobędzie tytuł czempiona Namek będzie posiadała duży prestiż oraz inne "benefity". Natomiast jeżeli pogmatwasz instrukcje, lub nie wręczysz zaproszenia, cóż zjesz sobie prywatnie w spokoju papu w prawdziwym pokoju numer dwa.

______________________



NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 16, 2018 8:26 pm
- Co ty pieprzysz? Z choinki się urwałeś? Jakim Królem Vegety, możesz tam co najwyżej czyścić kible, HAHAHA!  – zaśmiał się głośno przeciwnik Kenzurana, po czym zrobił unik, zanim stopa saiyanina spotkała się z jego twarzą. Przewidział ten ruch i miał dość miejsca, by zareagować.  A gdy Kenzuran był odwrócony bokiem po swoim wyskoku, wymierzył mu silne uderzenie w żebra. – Lepiej się poddaj, bo nikt nie chce cię już słuchać. – dokończył, wskazując mu ręką wyjście z ringu. – A ty nie dawaj się tak łatwo podpuścić. – syknął do siostry, która zrobiła się znów czerwona po tekście przeciwnika.
- No ale…
- NIE MA ALE, masz wygrać. – strofował ją. – SKUP SIĘ!

Dziewczyna kiwnęła głową i powtórzyła sekwencję swoich ciosów w pełnym skupieniu.

---

FO
Chłopak
Unik: koszt -1TZ, niweluje obrażenia (Nie dosięgają celu), ciosy lub techniki zwykłe fizyczne (Używane w Fazie Obrony) +1TKI

Dziewczyna
Przyjmuje obrażenia

FA
Chłopak
Cios podstawowy
120 DMG

Dziewczyna
-1 TKI - Kąsacz: Fizyczna(Zwykła), Obrażenia: 45 DMG, precyzyjny - Wojownik łączy palce i unosi ku górze by zacząć żądlić wykonując proste pchnięcia. Niepozorna, acz bezpieczna w przypadku ryzyka odbicia.
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 16, 2018 10:57 pm
Kenzuran po usłszyszeniu słów, jeszcze bardziej był sfrustrowany, ponieważ wiedział że niegdyś faktycznie szorował kible, nie zapomniał kiedy dołączył do akademii, jakie wyzwania mu zafundowała. Warknął w stronę wroga, potem zauważył że tamten zrobił unik i zaatakował Czarnowłosego na nowo. Nie przejmował sie ciosami, wiedział że jest wytrzymały, więc to wszystko tak naprawdę go łaskatoło, nawet cios na żebra, który za chwilę otrzymał. Za chwilę przychamował nogą, by zrobić sobie trochę miejsca i kiedy jego wróg odezwał się w jego stronę, posłał mu tylko poważny uśmiech, odpowiadająć mu bardzo szybko:
-Co najwyżej zaraz ja tobą wytrę podłogę śmieciu. NIE CHCESZ WOLNOŚCI DLA SAIYAN, CHCESZ SŁUŻYĆ TYM PIEPRZONYM JASZCZURKOM? JA NIE MAM ZAMIARU IM USŁUGIWAĆ, ALE JEŚLI CHCESZ BYĆ ICH PIESKIEM, TWOJA WOLA!! - wybił się z pięty i miał zamiar zadać bardzo mocny cios w szczękę przeciwnika. Szarżował na niego i napierał coraz mocniej i szybciej, zadając dość poważne i odczuwalne ataki, które mają powalić jego przeciwnika. Usłyszał znowu, że tamten sugerował poddanie sie, lecz Syn Kellana nawet nie miał zamiaru go słuchać, zasyczał w jego stronę i znowu tym razem jego pięści pomknęły ku słabym punktom witalnym, czyli splotowi słonecznemu, żebrom oraz skroń no i łuk brwiowy. Brat Klen chciał pokazać, że nie będzie patyczkować się z jakimś byle prostakiem, on był niegdyś Super Saiyaninem i ma zamiar kiedyś odzyskać ten poziom, pokazać swojej rodzinie zza grobu, że znowu jest na szczycie.

Nie mógł także zapomnieć o Altairze, który zawsze dogadzał ciepłą radą, czego ma nie robić a co robi nie tak, nigdy ich nie zapomni i dla nich odzyska wolność Vegety, tak jak była niegdyś przez niego zapamiętana. Czarnooki warknął głośno, znowu zasadzając kolejne ciosy, w okolice nerek tak by wróg po prostu nie mógł się pozbierać, chciał mu pokazać co to Saiyańska dusza walki.  Ogoniasty mógł stwierdzić, że teraz jego oponent odzywa się do swojej sojuszniczki, więc wykorzystał okazje i znowu zaatakował go w twarz, wyskakując do góry, na celu mając trafić go swoim kolanem.  Chciał pokazać, że rozmowa podczas walki jest głupotą, ale musiał także skarcić swojego ucznia, więc odskakując szybko do tyłu i robiąc sobie wystarczającą przestrzeń, wypowiedział się:
-ZAŁATW JĄ I MIEJMY TO Z GŁOWY. A TY ŚMIECIU SAM SIĘ PODDAJ, POKAŻE CI CO TO JEST PRAWDZIWA POTĘGA TYSIĄĆLETNIEGO SAIYAN-JINA, HYAAAAAA!!! - odpowiadając uczniowi, wybił się znowu z palców u stóp i celował tylko w słabe punkty witalne, ponieważ miał zamiar skończyć to raz, a porządnie. Kenzuran wiezdiał, że jak tak będzie dalej przedłużać, nigdy się nie dostanie do rebeliantów i nigdy nie pozna techniki od Brutusa, która mu się niegdyś przyda na zdradzieckie demony mrozu, które ma zamiar wytępić co do jednego.

_ _ _

PL: 3560
HP: 880-120=760

FO:
Nie bronie sie : 120 dmg dla mnie

FA:
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: Siła + zręczność  - 100 + 100 = 200 - Przeciwnik

Tokeny: 1/1/0/0/4


Ostatnio zmieniony przez Kenzuran dnia Pon Lis 19, 2018 10:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
MGj
MGj
Liczba postów : 97
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Lis 17, 2018 12:17 am
Megane miał pecha, bowiem ledwo złapał równowagę i prawie, by walnął łbem o klatkę. Za to nie miał na tyle szczęście, by w tym czasie nie przywalić w przeciwniczkę prosto w jej główkę. Najwidoczniej jego głowa była na tyle twarda, że nic nie poczuł, ale i tak się po niej pomasował. Mimo wszystko, nie jest zbyt skory do bicia kobiety, a ten klaps był przypadkowy. Niestety nie mógł myśleć zbytnio nad tym co się dzieje. Tłum był za głośny, że mu bębenki w uszach padały, a na dodatek ich rywale także darli mordy. Gdy usłyszał, co powiedział ten dryblas o jego Senseiu, to chyba pierwszy raz w życiu straszliwie się wkurzył. Tak bardzo, że można było zauważyć gołym okiem spore wahania energii obok niego, a nawet z tego jego zdenerwowania dolna część klatki została zadrapana! Było to pewnie niewidoczne dla większości, ale mimo wszystko jakim cudem ktoś o tak słabej mocy, zdołał samą aurą ją uszkodzić, będzie zagadką. Od razu gdy jego uwielbiony przez niego Sensei został obrażony to wręcz wykrzyczał coś czego nawet po Sobie, by się nie spodziewał.
- Jak śmiesz! Jesteś nic nie znaczącym tchórzem! Służysz gadom, bo się ich zwyczajnie boisz, i gdy widzisz, że ktoś chce walczyć za wolność to go obrażasz. Nie możesz zrozumieć czemu ktoś może być na tyle odważny, by z nimi walczyć skoro Ty sam się boisz!
Kto, by się spodziewał takich słów po zwyczajnym okularniku, a jednak to nie był koniec.
- Dlatego też obraziłeś Kenzurana-Senseia. Bo się go boisz. Wiesz, że z Nim przegrywasz, nie mając żadnych szans na niego i to doskonale wiesz, dlatego też starasz się go przekonać, by zrezygnował i się poddał. Jesteś zwyczajnym tchórzem. Nie jesteś prawdziwym saiyanem... jesteś tylko biedną, przestraszoną małpką na usługach gadzich zwierzchników....
Wycedził przez zęby praktycznie Siebie nie kontrolując.
- Nie jesteś prawdziwym saiyanem... ani prawdziwym wojownikiem.
Dokończył te słowa których na pewno nikt się po nim nie spodziewał. Nawet On sam. Od razu zamknął usta, ale było za późno. Nie spodziewał się, że stać go na coś takiego. Normalnie Siebie nie poznawał! To wszystko trwało w sumie chwilę ponieważ od razu został ponownie podrapany. Nawet nie zdążył się obronić! Co za kocica.
- Ty naprawdę jesteś jak kot! Lubisz drapać takich chłopców jak ja?
Zapytał naprawdę na serio. To nawet nie był żart. Mimo to, wciąż Siebie nie poznawał. Gdy usłyszał słowa nauczyciela to od razu mu odpowiedział.
- Ale Sensei przecież Ona jest dziewczyną! A co jeśli ją zranię? Przecież to biedne i delikatne stworzenie! Patrz! Potrafi tylko drapać.
Znowu powiedział zgodnie z prawdą, czym pewnie wkurzy dziewczynę. Zapewne wkurzył całe rodzeństwo i to zupełnie przypadkowo. Ale stało się coś niespodziewanego! Ktoś dopingował jego mistrza! Może i by, się ucieszył, ale czuł coś dziwnego w środku. Jakby ukłucie w sercu. Tym bardziej, że nie był to normalny doping. Słyszał w tym głosie pasję. I dlatego poczuł się tak dziwnie. Z tego wszystkiego nawet nie zauważył, że jego ogon wystrzelił przez tą zazdrość niczym z bicza zmierzając w kierunku drugiego pośladka przeciwniczki. To ją zapewne zaboli o ile trafi. A co ważniejsze zostawi ślad i pewnie spodoba się publice. Niestety uderzenie biczem w pośladek raczej nie spodoba się nastolatce. Chociaż kto tam wie.

OOC:

FAZA OBRONY:
NIC

FAZA ATAKU:
CIOS OGONEM [ 0 TKI]; 0.5 S + 0.5 Z DMG; 15 + 25 = 40 DMG; BULLI

STATYSTYKI:
SIŁA: 30
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1
ENERGIA: 1
Ki: 2

PUNKTY ŻYCIA: 255 - 45 = 210
POWER LEVEL: 1360
SZYBKOŚĆ: 13
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Lis 17, 2018 10:31 pm
Walka toczyła się swoim własnym rytmem, choć trudno było w tym momencie wskazać zdecydowanego zwycięzcę. Aktualnie to darli do siebie mordę i przekrzykiwali się kto jakim samcem alfa to to nie jest. Było to cholernie nudne i przez moment Asteria miała ochotę wejść na ten ring i pokazać im gdzie jest ich miejsce. No, ale zapewne ich męskie ego nie wytrzymałoby skali tej porażki i trzeba byłoby kupić im nowe poduszki do płakania. Jednakże muszą się bawić sami, a tamta dziewczyna dać radę próbom molestowania, gdyż Asteria miała tutaj swój własny problem.

- Oczywiście, że nie wiesz. Kto normalny coś takiego wie. – powiedziała Asteria lekko wzdychając. Brak planów to najlepszy plan według dzisiejszej młodzieży. Po co myśleć? Po co zebrać informacje? Lecimy na hura i może coś z tego będzie. Dobrze, że Vita przynajmniej starała się używać mózgu i robiła z niego jakiś pożytek. Zapewne była tym jednym procentem swojej rasy, który wiedział do czego służy to coś pod czaszką, a może nie była Saiyanką czystej krwi. Cholera wie, jak to się odróżnia. Matka kiedyś jej to tłumaczyła, ale kto by tam spamiętał różnice w wyglądzie małp. No, ale słuchała jej słów i analizowała dokładnie. Cóż, coś tam wiedziała i miała jakieś pojęcie, a także wiarę. W tym przypadku będzie jej potrzebna, choć równie dobrze może spłonąć i stać się zarzewiem czegoś złego. Wiara jest niezwykle kruchą rzeczą i Asteria doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Też wierzyła i tą wiarę straciła. Blizna na brzuchu przypominała jej o tym za każdym razem równocześnie mówiąc, że w dalszym ciągu ma wiele rzeczy do wykonania.

- Czyli znasz Ruch Oporu, a jednak nie dali ci informacji na to jak skontaktować się z lokalną komórką. Ciekawe. – powiedziała Asteria i rzuciła okiem na swoje paznokcie. Przydałoby się pójść do kosmetyczki, ale ostatnio nie ma na nic czasu. O czym to ona mówi teraz? A tak. Vegeta.
- Coś mi się obiło o uszy. Ale raczej nie chcesz mi mówić o tej zarazie. Doskonale sobie zdaję sprawę z problemu, a Vegeta jest jedną z wielu planet. Na problem trzeba patrzyć z szerszej sprawy, a poza tym powiem ci jedno. Jaszczurki nie oddadzą wam planety. Masz armię? Będziecie jej potrzebować, bo w momencie przejęcia władzy na Vegecie Imperium wyśle co najmniej dwie floty, aby was spacyfikować i uwierz mi. Nie chcesz doświadczyć bombardowania orbitalnego na własnej skórze. Paskudny widok. – powiedziała Asteria i jej twarzy wykrzywił grymas. Zarówno z powodu wspomnienia, jak i na widok tego co Vita robiła. Leciała na przyszłego króla? No proszę.
- Siadaj do diabła, bo zaraz krzywdę sobie zrobisz.- powiedziała Asteria i spojrzała na walkę, która była dość śmieszna. W prawdziwym starciu prawdopodobnie zostaliby rozniesieni wszyscy.
- Podoba ci się koleś z wielkim ego? Fajne ma mięśnie co? A tam w spodniach to chyba ma jakiegoś banana, albo się cieszy z tej walki. – powiedziała Asteria i tym razem uśmiechnęła się lekko perwersyjnie. Małe podkręcenie klimatu, gdyż chciała zobaczyć jak zareaguje nastolatka. Dla Nikos koleś był zbyt Saiyański, ale Vicie może się podobać. Jednakże na razie żadnych romansów na warcie demonicy. Najpierw ważniejsze kwestie, a dopiero potem Vita może się umawiać na czyszczenie komina.

______________________


#66FFFF
Vita Ora
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 804
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 19, 2018 7:12 pm
Vita skrzywiła usta. Słowa Asterii wcale nie poprawiły jej humoru. Najpierw się nachmurzyła, a potem oblała rumieńcem i wybałuszyła oczy, słysząc o tym, że miałby podobać jej się ktoś z walczących.

- NO CO TY… - bąknęła, zasłaniając usta, wyraźnie zszokowana. – Wcale mi się nie podoba… - rzuciła, zerkając jeszcze raz na Kenzurana i taksując go wzrokiem. Był w sumie niczego sobie. Niezła figura i taki męski. Nawet dobrze walczył… w parze z jakimś siuśkiem. I przypominał Wrexa. Wszyscy Saiyanie w gruncie rzeczy byli do siebie podobni. I może nawet schlebiałoby Vicie, gdyby taki mężczyzna był nią zainteresowany. Ale po historii na Vegecie nie była w nastroju na uganianie się za chłopakami. I też nie chciałaby narzucać się nikomu. – Może mieć w spodniach nawet węża boa, mnie to nie interesuje. – powiedziała buńczucznie. – Nie obchodzą mnie chłopcy. Mam ważniejsze sprawy na głowie. – skwitowała. - Jesteś strasznie dociekliwa, wiesz? – popatrzyła Asterii w oczy. – No… eh… jak ci to wytłumaczyć… Nie mam zbyt dobrych kontaktów z Ruchem Oporu na Vegecie… - wyznała niechętnie. – Chciałam tutaj, na Namek, zrobić sobie lepszą renomę… No i separatyści tutaj powinni chyba mieć jakiś plan, co? Taką mam nadzieję… Ej, a może zmieńmy temat, co? Może powiedz, jakie ty masz plany.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 19, 2018 7:39 pm
Chłopak przyjął na siebie ciosy Kenzurana, choć trudno powiedzieć, co było większym policzkiem, jego uderzenia czy słowa.

- Nikomu nie usługuję! – syknął, gdy po serii uderzeń odsunął się o kilka kroków, oparł o klatkę i wytarł krwawiącą wargę. – Po tej walce zawiozą cię prosto do psychiatryka… - powiedział, śmiejąc się złośliwie. Po tym zrobił rozbieg. Zaczął szybko biegać w kółko przy ściankach klatki, aż wbiegł na nie kilkoma krokami i wybił się w powietrze, starając się trafić tym nogami prosto w nos przeciwnika.

Dziewczyna tymczasem wyskoczyła do góry, robiąc zwinny unik.

- Nie tak szybko, gaduło. Zaraz zatkać mu mordę twoim własnym ogonem. HA! - tuż po lądowaniu złapała młodzika za ogon i zaczęła kręcić się w kółko. Korzystając z siły odśrodkowej, posłała chłopaka boleśnie w ścianę.


FO
Chłopak
Przyjmuje obrażenia
-200 PŻ

Dziewczyna
Unik: koszt -1TZ, niweluje obrażenia (Nie dosięgają celu), ciosy lub techniki zwykłe fizyczne (Używane w Fazie Obrony) +1TKI

FA
Chłopak
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; 200 DMG

Dziewczyna
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; 80 DMG








______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 19, 2018 10:46 pm
Kenzuranowi się poszczęściło, gdyż zauważył że jego potężne ciosy padły idealnie, aż jego przeciwnik wycofał się pod kratę wycierając przy tym swoją krew. Czarnowłosy tylko się uśmiechnął i słuchał co ma do powiedzenia jego jegomość, który twierdzi że nikomu nie służy i będzie miał zamiar wysłać Go do psychiatryka. Ogoniasty tylko negatywnie pokręcił głową, ponieważ nie było takiego powodu żeby on tam miał aktualnie przebywać. Przez to, że się na chwile rozmyślił nie zwrócił uwagi, że jego wróg właśnie zaczął biegać przy klatce i tworzył kółka wokół Czarnookiego. Ten bacznie obserwował ruchy Saiyah-jina, który miał współtowarzyszkę do pomocy, aż wreszcie ten wybił się z metalowych prętów tego więzienia i wykonał kopniak w Jego stronę. Syn Kellana oczywiście przyjął cios, po czym chwycił za drugą nogę wroga i zamachując się prawym przedramieniem, wysunął mu porządnego luja w twarz. Tego nie było koniec, wypluwając trochę krwi na bok maty, kilkukrotnie powtórzył sekwencje z atakiem na twarz swojego przeciwnika, by ten wreszcie się nie wymądrzał i zamknął swoją jadaczkę. Brat Klen wreszcie dziko rycząc, wypuścił oponenta z uścisku tak by tamten upadł na glebę. Po wykonaniu tej czynności, Młody Saiyanin wyprostował się dumnie, aż wreszcie wypowiedział się do wroga:
-Mi psychiatryk nie potrzebny, ale dla mnie w moich oczach, nie jesteś prawdziwym Saiyaninem. PRAWDZIWY SAIYANIN WALCZYŁ BY DLA SWOICH LUDZI, A NIE USŁUGIWAŁ TYM PIEPRZONYM JASZCZURKOM...HYAAAAAAAAAAAA!! - wydzierając się głośno i przy tym wybijając się z pięty, bardzo szybko popędził w stronę przeciwnika. Nie miał zamiaru dłużej się z nim patyczkować, zadając jeszcze bardziej mocniejsze ciosy w okolice nerek, łuku brwiowych oraz splotu słonecznego.

Już miał dość tego, że jego wróg nie pokazuje mu całej swojej siły, a tutaj nie mógł się zamienić w Oozaru, dlatego też musiał to doskonale wykorzystać. Po wykonaniu jeszcze kilku podobnych sekwencji ataków, wreszcie wyskakując w powietrze tak by nie walnąć się głową o sufit klatki, zrobił obrót i kopnął wroga kopniakiem z pół obrotu. Po wykonaniu tej czynności, Kenzuran szybko zrobił kilka salt w tył i zrobił sobie chwilę miejsca by złapać oddech i znowu się wypowiedzieć:
-Skoro im nie usługujesz, TO CO TU ROBISZ!? JESTEŚ TUTAJ TYLKO DLA PIENIĘDZY, NIE CHCESZ POMÓC I WYZWOLIĆ SWOICH RODAKÓW Z RĄK CHANGELINGÓW?NIE MASZ W TAKIM RAZIE PRAWA MÓWIĆ O SOBIE SAIYANIN, GHAAAAAAAAAAA!! - popędził po raz ostatni w jego stronę, mając nadzieję że ten cios zakończy sprawę raz na dobrze, ale czy na pewno? Czarnowłosy tego nie wiedział, ale za chwile gdy odchylił jak najmocniej przedramię do tyłu, a potem szybko je wypchnął zadał tym razem atak w lewy policzek swojego oponenta, przesuwając go do tyłu, tak by tamten przywalił o kraty. Nie wiedział czy to się uda, ale jeśli będzie miał chwilę czasu dla siebie, szybko rzuci kilka zdań do pomagiera:
-CO TY ROBISZ?? PRZESTAŃ SIĘ PIEŚCIĆ Z TĄ DZIUNIĄ I WYKOŃCZ JĄ, NIE MA PRAWA SIĘ OKREŚLAĆ JAKO SAIYAN-JINKA!! - rzucił mroczne spojrzenie ku partnerce swojego wroga, tak by ta się chociaż delikatnie przestraszyła.

_ _ _

PL: 3560
HP: 760-200=560

FO:
Nie bronie się : 200 dmg dla mnie

FA:
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: Siła + zręczność - 100 + 100 = 200 - Przeciwnik

Tokeny: 0/1/0/0/5
MGj
MGj
Liczba postów : 97
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Wto Lis 20, 2018 4:05 pm
Młodzieniec z tego wszystkiego nie zdążył zareagować, bo gdy jego ogon wystrzelił niczym z bicza przypadkowo w jego stronę, to został za niego złapany, a następnie został okręcany w okół, aż mu się zrobiło niedobrze. Pech chciał, że chłopak najwidoczniej miał słaby żołądek bo zaraz zrobił się zielony na twarzy, i w jednej chwili zaczął puszczać pawie będąc, wciąż kręconym. Rzygi leciały nie tylko na młodą wojowniczkę, ale również na obu walczących wojowników którzy zapewne nie spodziewali się nalotu z powietrza i zapewne wymiociny wylądowałyby na obu walczących, oraz tej co nim kręciła. W tym samym czacie, gdy znajdował się w powietrzu to odezwał się do niego jego Sensei mówiący, mu by skończył się pieścić z jego rywalką i ją wykończył. Nie zdążył nic na to powiedzieć, bo został rzucony na ścianę. Pewnie to z powodu wymiocin które poleciały na saiyanke oraz resztę małp. Strasznie go wszystko bolało. Nie tylko brzuch, ale i plecy, a do tego strasznie kręciło mu się w głowie. Nie dał rady nic powiedzieć, anie przeprosić, bo nawet nie wiedział, że kogoś zarzygał zapewne i potknął się o własne nogi tak, że leciał w stronę Bulli i wywalił jej z dyńki w brzuch. Co wbrew pozorom było jak dotąd jego najsilniejszym ciosem.

OOC:

FAZA OBRONY:
NIC

FAZA ATAKU:
CIOS POTĘŻNY [- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: S + Z DMG; 30 + 50 = 80 DMG; BULLI

STATYSTYKI:
SIŁA: 30
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 1 - 1 = 0
ZRĘCZNOŚĆ: 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1
ENERGIA: 1
Ki: 2 + 1 = 3

PUNKTY ŻYCIA: 210 - 80 = 130
POWER LEVEL: 1360
SZYBKOŚĆ: 13
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 23, 2018 10:42 pm
Odrobina pikanterii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale Vita będzie musiała się jeszcze sporo nauczyć. Na początek ukrywanie zażenowania czy zainteresowania. Aktualnie można z niej było czytać niczym z otwartej księgi i nie było to zbyt dobre jeśli dziewczyna planowała akcje w cieniu. Na tym właśnie opierała się działalność rebeliantów. Nie dysponowali takimi środkami jak władza, więc musieli wykorzystywać odpowiednich agentów i środki stosowne do przedsięwzięcia. Tak więc blondyneczka musi jeszcze zdobyć sporo doświadczenia, a mówiła jej o tym starsza koleżanka.
- Taaa. A mi tutaj ściągacz jedzie. – powiedziała Asteria uśmiechając się przekąsem. Bujać to my, ale nie nas młoda damo. Demonica wiedziała to i owo o uczuciach, pożądaniu i namiętności, a tutaj widziała, że dziewczynce może podobać się ten napakowany przygłup. Król Vegety. Dobre sobie. Może jeszcze frytki do tego jaśnie panicz sobie życzy? Dobrze będzie jak nie zdechnie z nożem w żebrach w jakimś ścieku, albo nie zostanie wydymany i zesłany do fabryk. W każdym razie jak dalej będzie darł tak mordę to nie wieszczyła mu zbyt długiego życia. Vita zaś odrzekała się od możliwości bzykanka, ale jak Asti złapie ją z nim to przypomni jej te słowa.
- Mamusia też mi to mówiła. – powiedziała Nikos wystawiając język. Na tym polegała ta gra. Wycisnąć wszystkie informacje z rozmówcy w ten sposób, aby podawał ci je z własnej i nieprzymuszonej woli. W końcu Asteria do niczego jej nie przymuszała. Zwyczajnie prowadziła rozmowę.
- Interesujące. Czyli nieźle skrewiłaś i liczysz na drugi strzał. Nieźle. – powiedziała lekko rozbawiona demonica widząc, jak Vita z wielkim trudem próbuje skierować rozmowę na inne tory. No dobrze. Niech jej będzie.
- Jakie ja mam plany? To zależy od wielu czynników. Na początek chcę się spotkać z tymi twoimi rebeliantami i zobaczyć czy mogą dać mi coś przydatnego. Jeśli nie to pójdę swoją ścieżką. W mojej działalności nie można siedzieć w jednym miejscu. – powiedziała tajemniczo rudowłosa, jednakże nie skłamała.

______________________


#66FFFF
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 26, 2018 10:43 pm
Walka miała toczyć się dalej, gdy niespodziewanie dla wszystkich, wokoło rozlał się brązowy, śmierdzący bełt. Oblał każdego, obu wojowników i przez klatkę część publiczności.

- To skurwysyn! – ryknął ktoś na widowni i zerwał się, by wejść do klatki i dać nauczkę młodemu. Niestety ochrona była szybsza i silniejsza, więc zatrzymywała nieproszonych gości.

Dziewczyna, przeciwniczka Młodego, była przez chwilę w takim szoku, że znieruchomiała. Najpierw jej wzrok spotkał się ze spojrzeniem Kenzurana. Zadrżała. Rozejrzała się wokoło, słysząc śmiechy publiczności. Zakręciło jej się w głowie, a w oczach pojawiły się łzy. Zacisnęła pięści, zagryzła zęby. Aż z oczu trysnęły łzy, wyglądało to jak mała fontanna. Zakryła twarz, wstrząsana spazmem płaczu i wybiegła czym tchu z klatki, a towarzyszyły jej w tym gwizdy.

Jej brat został odepchnięty do brudnej klatki. Otrzepał pobieżnie swoje obranie z resztek niedawnego obiadu Młodego. Gdy jego siostra wybiegła, jego twarz zrobiła się momentalnie buraczano-czerwona.

- WWWWwwwwrrrrRRRrrrrAAAAAAaaaaAA! – zaryczał i zamiast na Keznurana, pobiegł szarżą na nastolatka. Jeszcze w biegu wybił się lekko do przodu i wciąż w tempie obrócił się, robiąc kop z półobrotu.- AAAaaaaaaAAAAaa! – zaryczał przy tym. Trafił chłopaka tak mocno, że okulary potłukły się i wykrzywiły na twarzy chłopca, a on sam poleciał… dosłownie poleciał w stronę Kenzurana, wpadając na niego z całym impetem. – To za… Bullę. – Wysapał. Ten ruch kosztował go z pewnością wiele siły.

***

Vita popatrzyła na Asterię zaciekawiona, przechylając głowę lekko na bok. Po raz pierwszy szczerze zadała sobie wewnętrznie pytanie: „Kim jest moja towarzyszka”.

- A jaka to… branża? – zapytała, wlepiając w nią dość natrętnie swoje miodowe oczy.

Wtedy na scenie wydarzyło się tak wiele. Vita wstała i obserwowała, jak saiyanka wybiega z ringu.

- Oh, widziałaś to? Oh! – rzekła, szczerze przejęta. Przyłożyła ręce w miejsce serca. – Oh, może powinnyśmy pójść i pocieszyć tę dziewczynę? To było okropne, co się przed chwilą stało. – powiedziała szczerze poruszona.


---
Wojownik
FO Przymuje obrażenia
FA Cios Potężny na Młodzika
[- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: Siła + zręczność - 100 + 100 = 200 - Przeciwnik

______________________


MGj
MGj
Liczba postów : 97
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 26, 2018 10:50 pm
Biedny Megane niestety niczego nie ogarniał. To wszystko czego nie planował to mu wyszło i dopiero po pewnym czasie ogarnął co się stało. Od razu pobladł na twarzy i był biały niczym ściana. Słyszał złorzeczenie gawiedzi wobec niego, oraz widział jak dwóch wojowników było pokrytych jego wymiocinami. Tak samo dziewczyna z którą walczył. Nagle jej oczy się zaszkliły i rozpłakała się oraz wybiegła z klatki. Gdy to wszystko wreszcie do niego dotarło, to jedyne co mógł wykrzyczeć to było jedno słowo.
- Przepraszam!
Raczej nie zrobił dobrego wrażenia na nikim. Co gorsze zarzygał własnego nauczyciela! Tak bardzo się chciał teraz zapaść pod Ziemię niczym jakieś robaki, albo kret. Lub włożyć łeb w piasek niczym pewne ptaki. Na jego nieszczęście był w klatce. Tu nie było żadnego piasku! Niestety nie zdążył przeprosić Kenzurana Senseia bo brat jego dawnej przeciwniczki ruszył z okrzykiem na nim, krzycząc, że to było za jego siostrę. Chłopak próbował się instynktownie zasłonić krzyżując ręce na wysokości głowy. Niestety bezskutecznie. Oberwał z półobrotu tak, że kopnięcie przebiło się przez jego gardę i rozwaliło mu okulary, a następnie tak nim zakręciło, że znów mu się zrobiło niedobrze, a na dodatek robił wiele obrotów w powietrzu. Leciał w stronę mistrza i przypadkowo wylądował w jego ramionach. Wszyscy mogli to widzieć. Chłopakowi zaszkliły się oczy, ale nie z powodu bólu. Powodem była jego porażka oraz to, że zawiódł Swojego najdroższego nauczyciela. Jedyne co zdołał zrobić to wyszeptał w jego kierunku.
- Wybacz... Kenzuranie Sensei... zawiodłem Ciebie...
Wymówienie każdego słowa sprawiało mu niewyobrażalny ból, ale powstrzymał się od płaczu. Wiedział, że musi to powiedzieć.
- Tak bardzo chciałem być użyteczny... polecieć z Senseiem na Vegetę i odbić ją z rąk tyranów... niestety nie będzie mi to raczej dane....
Czuł jak traci przytomność i tylko jego siła woli go trzymała dalej, aż w końcu wymówił ostatnie słowa.
- Ciesze się... że nic Ci nie jest Sensei... przepraszam...ja...
I niestety nie dokończył tych ostatnich słów. Zamilkł. Kto wie jakie one by były. Raczej tego się nie dowie nikt. Nie wiadomo nawet czy zginął, czy po prostu stracił przytomność. Leżał w ramionach Swojego Senseia, ale widać, było po jego ostatniej minie, że bardzo Siebie winił za to wszystko, i ze zawiódł Swojego nauczyciela którego.... tak bardzo...szanował.

A tymczasem chociaż nikt tego nie był w stanie dostrzec stało się coś niezwykłego. Zachodziły w chłopaku zmiany które zdarzały się bardzo rzadko nawet wśród doświadczonych i potężnych saiyańskich wojowników. Jego siła woli, oraz wola walki, a także to, że bardzo Siebie winił, a co ważniejsze jego ogromna chęć zostania silniejszym, by móc się przysłużyć Swojemu mistrzowi, sprawiła, że całe jego ciało wypełniła bardzo dziwna, i potężna energia. Czysta i pierwotna. Tylko niektórzy wybrańcy mogli stać się silniejsi będąc na skraju śmierci. Najwidoczniej On takim wybrańcem był. Stał się o wiele potężniejszy. Jego siła wzrosła prawie o połowę, i wyglądało na to, że żyje. Ale o tym wszystkim nie wiedział nikt. Żaden z walczących. Ani żaden z widzów.

OOC:
FAZA OBRONY:
BLOK [- 1 TW; + 1 TKI]; Redukcja 50%(nie można zredukować potężnego); Odbicie 25%; 200/4 = 50 DMG; BULLI/A

FAZA ATAKU:
BRAK

STATYSTYKI:
SIŁA: 30
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 0
ZRĘCZNOŚĆ: 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1 - 1 = 0
ENERGIA: 1
Ki: 3 + 1 = 4

PUNKTY ŻYCIA: 130 - 200 = 0
PUNKTY PANCERZA: 0
PUNKTY OBRAŻEŃ: 50
POWER LEVEL: 1360
SZYBKOŚĆ: 13

ZENKAI [20 TT + 1 PŻ];

NOWE STATYSTYKI:
SIŁA: 50
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 0
ZRĘCZNOŚĆ: 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 0
ENERGIA: 1
Ki: 4


Ostatnio zmieniony przez MGj dnia Pon Lis 26, 2018 11:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
KOŚCI
KOŚCI
Liczba postów : 749
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 26, 2018 10:50 pm
The member 'MGj' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Wto Lis 27, 2018 12:12 am
Kenzuran nie wiedział co się dokładnie stało, ponieważ był zajęty swoim przeciwnikiem. Mógł usłyszeć jak ciosy są wymieniane także u jego doczepianego ucznia oraz siostry saiyańskiego wroga, a potem stało się coś niespodziewanego. Czarnowłosy właśnie dostał jakąś dziwną zieloną breją na swoje ubranie oraz delikatnie na twarz i już wiedział co to jest. Jego adept zwymiotował przez to, że dostał dość mocne ciosy ze strony dziewczyny albo rozkręcenie, nie wiedział dokładnie przez co, bo był ciągle skupiony na swoim wrogu. Wojownik starał się powstrzymywać od zwrócenia własnego żarcia, ale wypuścił na spokojnie powietrze, po czym na chwilę miał przerwę ze swoim oponentem. Spoglądali się co się działo teraz po drugiej stronie klatki, gdzie za chwile cała czerwony i rozpłakana, wybiegła jak beksa z miejsca walki, poddając się i zostawiając wszystko swojemu braciszkowi. Ogoniasty strzelił swoimi knykciami i z uśmiechem na twarzy oraz wycierając rzygi ze swojego policzka oraz ciuchów, przybrał pozycje do dalszej potyczki, gdyż jego przeciwnik teraz był odwrócony. Kiedy Syn Kellana chciał już zaatakować, usłyszał potężny krzyk z ust swojego wroga, który za chwile wystrzelił jak torpeda w jego pomocnika. Brat Klen nie mógł uwierzyć w jego szybkość i wściekłość w jakiej tej chwili się znajdował, dlatego też chciał jakoś temu wszystkiemu zaradzić, lecz niestety cała ta akcja bardzo szybko się potoczyła. Wrogi Saiyanin zaatakował ucznia Kenzurana, który zobaczył jak jego uczeń dostaje ostrego łupnia, a za chwile zostaje zmieciony i jest chwycony w jego ramiona. Czarnowłosy spojrzał na nieprzytomnego chłopaka, który wyglądał przez chwile jakby nie żył, ale nie wiedział czy to jest prawda.

Z przeszywającym wrogim spojrzeniem spojrzał na oponenta, a potem rzekł do swojego adepta następujące słowa:
-Ty żałosny śmieciu, wiedziałem że będziesz bezużyteczny... - warknął pod nosem, rzucając bezużytecznego nieprzytomnego ucznia na drugi koniec klatki, który nadział się na jej kraty. Przybierając pozę do walki, pokazał swojego rywalowi złowrogi uśmiech, a potem wykrzyknął następujące słowa:
-MIAŁEM CO DO CIEBIE RACJE...TWOJA SIOSTRA JEST CZYSTEJ KRWI, A BOI SIĘ ZABRUDZIĆ?? ŻAŁOSNE!! - od razu po tym, wyruszył z pięty na swojego przeciwnika, lecąc w jego stronę i miał zamiar zmylić go, atakując swoją prawą pięścią, lecz tak naprawdę jego plan miał zupełnie być inny. Czarnooki ryknął głośno i gdy się do niego zbliżył, odwiązał bardzo szybko swój ogon, który błyskawicznie ruszył w ruch i miał zamiar zadać kilka szybkich ciosów na ciało jego oponenta, który się po tym nie pozbiera. Miał wreszcie raz na zawsze go wykończyć, delikatnie chciał pomścić swojego młodzika, ale oczywiście nie pałał do brudnych mieszańców jakąś miłością. Wiedział, że są to pieprzone mutanty, które tylko zniesławiają ich rodową rasę, mieszając swoje DNA z innymi osobnikami z innych narodowości. Nie myśląc o tym dłużej, wojownik jeszcze coraz bardziej przyśpieszał używając ogona jako dodatkowa kończynę by wymierzyć sprawiedliwość przeciwnikowi. Miał nadzieję, że to wszystko zadziała, bo wreszcie była walka jeden na jednego, to co lubował najbardziej, ale nigdy nie zaszkodziło gdy rywal był dwa razy silniejszy od niego. Jego krew bardzo szybko go rozbudziła, jego ruchy stały się szybsze i mocniejsze oraz jego ataki, nie miał teraz zamiaru przestać. Po wykonaniu jeszcze różnych mieszanych ciosach, zrobił wyskok do góry, mając na celu trafić w podbródek saiyańskiego rodaka i wykonując jeszcze kilka salt, zrobić sobie trochę miejsca by złapać oddech.

Kenzuran wyrównując oddech, kątem oka spojrzał na adepta i westchnął pod nosem. Wiedział, że pomysł Brutusa by go zabrać ze sobą okaże się kompletną katastrofą i negatywnie potrząsnął głową. Syn Kellana mógł delikatnie go uszanować, ponieważ zajmował się inną przeciwniczką i tylko dlatego, za nic więcej nie mógł mu przyznać racji. Starając się o tym zapomnieć, spojrzał na wroga i wykrzyknął w jego stronę:
-I CO TERAZ ZROBISZ!? OKAŻESZ SIĘ TAKŻE TCHÓRZEM JAK TWOJA SIOSTRA I SIĘ PODDASZ, MIAŁEM RACJE CO DO WAS. ZMIĘKLIŚCIE I TO BARDZO PRZEZ TO,ŻE TERAZ USŁUGUJECIE TYM PIEPRZONYM JASZCZURKOM, A JA TUTAJ ZGROMADZONYM WSZYSTKIM POKAŻE ŻE DA SIĘ POMÓC NASZEMU RODOWI I BYĆ ZNOWU WOLNYMI JAK NIEGDYŚ, HYAAAAAAAAA!! - wybijając się tym razem z palców u stóp, znowu wyruszył na wroga i celował tym razem tak jak poprzednio w słabe punkty na ciele, żebra, nerki łuk brwiowy oraz splot słoneczny. Po wykonaniu kombinacji ciosów, cofnął się do tyłu, odbijając się od klatki i wybijając się z niej, zadał kopniaka na jego lewy policzek, by ten to porządnie poczuł. Znowu cofając się w tył, zrobił sobie trochę przestrzeni i wyrównując swój dech, odczuł że jego ciało delikatnie się trzęsie. Był tym wszystkim podekscytowany jak i troszkę zmęczony, ale nie zwracał na to uwagi, musiał pokazać kto tutaj rządzi i kto wygra tą walkę.

_ _ _

PL: 3560
HP: 560

FO:
BRAK

FA:
Cios ogonem, obrażenia 0.5 Siła + 0.5 Zręczność = 100 DMG dla Brata Bulli

Tokeny: 0/1/0/0/5
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Czw Lis 29, 2018 10:12 pm
Rudowłosa kobieta była tajemnicą i na tym to wszystko polegało. Dowiedzieć się jak najwięcej, a równocześnie odsłonić jak najmniejszą ilość kart. Przez lata udało jej się tą sztukę doskonalić, ale w dalszym ciągu mogła się jeszcze sporo nauczyć.
- Można powiedzieć, ze zarządzanie czynnikiem ludzkim, a także zasobami informacyjnymi. – powiedziała Asterie, również wbijając swoje złote oczy w oczęta Vity. Gdyby to był jakiś holowid to ktoś mógłby teraz zakrzyknąć, że jest to idealny moment do pocałunku. Jednakże to nie był film, a żadna z nich nie myślała o takich rzeczach. Szczególnie gdy brało się pod uwagę wydarzenia zachodzące na arenie. Spektakl zrobił się obrzydliwy i Nikos nie miała ochoty już tego oglądać. Gdyby dłużej tutaj się musiała znajdować to z pewnością jej dzisiejszy posiłek również podszedłby jej do gardła. Naprawdę współczuła tej nastolatce. Wiedziała, że te walki mało co mają wspólnego z legalnością, ale rzyganie na przeciwnika to przegięcie.
- Niestety. I przeszła mi ochota na obiad. Szkoda. – powiedziała Asteria, również wstając. I tak ją nie obchodziła ta walka, a to co się tutaj wyrabiało to było żenujące.
- Pocieszyć? Raczej dać chusteczki. Ale racja. Chodź. – powiedziała Asteria i ruszyła w stronę miejsca, w które udała się zrozpaczona nastolatka. Faceci coś się darli w ringu, ale nie słuchała ich. Już i tak zbyt dużo uwagi poświęciła tym małpom.


______________________


#66FFFF
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Gru 05, 2018 10:38 am

Przeciwnik Kenzurana przyjął na siebie ciosy, cały czas uśmiechając się złośliwie. Gdy tamten zakończył serię uderzeń, chłopak wytarł pot z czoła i krew sączącą się z rozerwanego łuku brwiowego.

- Teraz cię wykończę. Bulla mi do tego nie potrzebna… - wysyczał poważnie. Zaczął pocierać ręce tak szybko, że widać było jedynie zamazany ich obraz, a po chwili zatlił się ogień. Zacisnął pięści, które płonęły żywym ogniem. Nie zwlekając ani chwili ruszył na swojego oponenta – Aaaaaaa! – ryknął, zadając Kenzuranowi serię ciosów, które wkrótce rozpaliły jego ubranie. Zaczął płonąć, a w miejscach uderzeń pojawiały mu się oparzenia. Na koniec chłopak wyskoczył i wykonał kopnięcie z półobrotu, by wyprowadzić saiyanina z równowagi.

Tymczasem Asteria wraz z Vitą skierowały się w stronę szatni. Kręciło się tam sporo osób, a przed samym wejściem stał ochroniarz w ciemnych okularach. Ogromny kark, przewyższający demonicę o głowę.

- Hola, nie macie oznaczenia. – zatrzymał je, zanim przekroczyły wejście.
- Ale… ale… - zaczęła bąkać Vita. – No proszę Pana! – podeszła do niego bliżej i złapała go za ramię. – Proszę Pana, ta dziewczyna tak płakała. Chciałam ją tylko pocieszyć. – powiedziała zgodnie z prawdą.

Pięści Ognia [technika własna] koszt 4 TKI, obrażenia 3S= 360 DMG na Kenzurana

______________________


Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Gru 05, 2018 4:49 pm
Kenzuran już troszeczkę zmęczony, czuł od środka że ciągle rośnie siłę, walcząc z potężniejszymi przeciwnikiem. Czarnowłosy dalej skupiał tylko wzrok na swoim wrogu i na nikim więcej, teraz jeszcze tylko brakowało, że dziki tłum wejdzie na arenę i on dostanie łomot, za to że jakaś ptaszyna się wystraszyła. Prychnął złowrogo i usłyszał od wrogiego saiyanina, że ten nie potrzebuje swojej siostry do pomocy. Ogoniasty delikatnie pochwalił go, kiwając głową że wreszcie zaczął się zachowywać jak prawdziwy rodak, ale nie miał pewności czy aby na pewno do końca. Czarnooki usłyszał krzyk ze strony wroga, który chyba teraz zbierał energię w sobie do zadania jakiś obrażeń. Dostrzegł, że tamtemu nagle zaczęły się mocno żarzyć jego własne zaciśnięte dłoni z którymi wyruszył na Syna Kellana. Brat Klen mógł się spodziewać, że tamten wreszcie dostanie porządne wkurwienie, ale jednak mimo to, ciągle obserwował swojego oponenta i wiedział, że teraz pora się wycofać. Tylko wyczekiwał na ten jeden moment, aż wreszcie jego rodak ruszył w jego stronę i zaatakował swoimi ognistymi łapami. Czarnowłosy nie miał zamiaru tym razem przyjmować na siebie tych wszystkich ciosów, więc szybko zaczął robić przeróżne uniki, które miały na celu nie trafić go w dane miejscu w które jego wróg wymierzał. Kenzuran warknął i tylko schylał się, cofał i nawet uchylał głowę przed trafieniem tym gorącym atakiem, ponieważ nie miał zamiaru skończyć jak jego bezużyteczny giermek.

Wreszcie, kiedy tamten wybił się w górę i najwidoczniej chciał wykonać kopniaka, Ogoniasty bardzo szybko cofnął się do tyłu, unikając buta rywala i robiąc sobie delikatne miejsce. Odczekał chwilę i gdy jego przeciwnik zaczął lądować, od razu wybił się z podeszwy w jego kierunku i miał zamiar to zakończyć, ponieważ już miał dość tej dziecinady. Po wykonaniu fałszywego ciosu lewym przedramieniem, prawe przedramię cofnęło się z zaciśniętą dłonią i ta kiedy została wypchnięta, można było tylko usłyszeć to:
-ŻRYJ TO ŚMIECIU, HYAAAAAAA!! - wypuszczony podmuch energii miał na celu trafić jego wroga i tym samym przybić go do krat od klatki i powalić raz a porządnie. Niestety Młody Saiyanin miał nadzieję, że raz a dobrze zakończy tą walkę i będzie mógł odpocząć i trochę zjeść, chyba że przez jego darcie mordy o wyzwoleniu Vegety będzie miał problemy u niektórych osób z widowni. Nie obchodziło go to, musiał walczyć za swoich rodaków, za braci oraz siostry, które musiały żmudnie ciężko pracować dla jaszczurów, a on tego nie zniesie. Po wykonanym ataku, spojrzał z góry na swojego oponenta i wypowiedział się:
-Hmm, jesteś bardzo pewny siebie. Bez Siostry raczej mi nie podołasz, zakończ to i będzie bez problemów. Nie mam zamiaru cię dłużej katować, nie rozumiesz tego co ja czuję do naszej rodzinnej planety, chcę by była wolna, chcę by wszyscy żyli tak jak kiedyś....ale ty nadal pieprzysz że nie jesteś po stronie jaszczurów, żałosne... - warknął i cofając się tyłem, by ciągle spoglądać na złego pobratymca, zrobił sobie trochę miejsca i znowu przybrał pozę by być gotowy na dalsze zmagania, jeśli by jego wróg się nie poddał.

_ _ _

PL: 3560
HP: 560

FO:
Unik [- 1 TZ + 1 TKI]

FA:
1 TKI - Kiai Go!: Fizyczna(Zwykła), Obrażenia: S, kontrolowany - 100 DMG dla Brata Bulli

Tokeny: 0/0/0/0/4
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Nie Gru 09, 2018 9:13 pm
Walka już ją znudziła, a na dodatek po wyczynie gówniarza doszło do tego obrzydzenie. Czuła jak to co miała w żołądku delikatnie podchodzi do góry i nawet nie miała zamiaru sprawdzać tego jak długo wytrzyma. Poza tym od tego darcia ryja tych dwóch durnych samców mogła rozboleć głowa. Niech się oni tłuką dalej, a ona pójdzie przypudrować nosek i może przy okazji sprawdzi jak tam zarzygana. Było jej żal dziewczyny, ale jak widziała to droga do niej nie będzie taka łatwa. W sumie mogła się tego spodziewać, ale czy wszystko tego dzisiejszego dnia musiało być tak trudne. Powoli nudziło ją to natrafianie na ścianę za każdym razem gdy chciała gdzieś się udać. Kiedy jednak Vita zaczęła swoje teksty to Asteria aż chciała strzelić facepalma. Coraz bardziej wychodziło to, że młoda była trzymana w jakiejś bańce. Brak obycia w pewnych sytuacjach to był jej główny problem. Normalna nastolatka zaczęłaby bajerować gościa lub skłamała, ale nie walnęła kawy na ławę.
- Maurice nas przysyła. Chcemy sprawdzić co z Bullą. – powiedziała Asteria przywołując imię dziewczyny, które wcześniej już zostało podane. Miała nadzieję, że ich kontakt ma jakieś znajomości i sam jest znany. – Widziałeś co ten gnojek odwalił i zwyczajnie wolę się upewnić czy z nią wszystko w porządku. Poza tym co dwie drobne dziewczyny mogą zrobić? Ukradniemy latarkę. Weź pomyśl i daj przejść. – powiedziała Asteria nadając swojemu głosowi pewny siebie ton. Niech wie, że się spieszy i nie ma czasu się bawić w głupie zabawy.

______________________


#66FFFF
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 1:46 pm
Rzut łączony na dyplomację/zastraszanie
10% - Asteria i Vita
+10 % argumenty Asterii
+5% bojowe nastawienie Asterii
+5% jękliwy ton Vity xD
=30%

1-30 sukces
31-60 możliwość dalszych negocjacji
61-99 – porażka
100 – szczęśliwy traf

______________________


KOŚCI
KOŚCI
Liczba postów : 749
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 1:46 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 62

______________________


NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 1:47 pm
Niewiele brakowało, rzut monetą. Twarz - zaliczam.

______________________


KOŚCI
KOŚCI
Liczba postów : 749
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 1:47 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 1:51 pm
Chłopak przyjął kilka złowieszczych ciosów ze strony swojego oponenta. Słabł, było to widoczne. Jednak nie rezygnował z dalszej potyczki. Odpowiedział na atak Kenzurana kilkoma prostymi uderzeniami, niby tylko po to, by go rozjuszyć. Ale służyło to innemu celowi. Skupiał się. Bił lekko tylko po to, by wokół jego ciała pojawiła się jasna aura. A ta sprawiła, że żyły na jego tękach zaczęły tętnić na oczach…

***

- Maurice? – odezwał się ochroniarz wyraźnie zaskoczony. – Temu to się już całkiem w dupie poprzewracało. Czy on sądzi, że skoro udało mu się do nas dołączyć, to teraz wszyscy będą na jego skinienie?! – burknął ochroniarz poirytowany. – Dziewczyna oberwała chamsko, przyznam. Ale musicie mnie zrozumieć. Ja tu tylko pracuję. Nie mogę przepuszczać wszystkich. – rzekł ochroniarz szczerze.

FO
Brak
FA
Cios zwykły 120 DMG
Aura TE=TS
+1TKI

______________________


MGj
MGj
Liczba postów : 97
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 5:51 pm

Młodzik po mocnym oberwaniu nie wiedział co się dzieje z nim i w okół niego. Na jego nieszczęście poczuł wiatr i tak jakby uczucie lotu, a następnie ból w plecach. Dobre było dla niego to, że stracił przytomność już wcześniej, więc nie słyszał tego co mówił o nim jego sensei, ani tego jak został potraktowany. Tak. Lepiej dla niego. Inaczej pewnie zalałby się łzami, a tak, że tego nie słyszał to tego nie było. Nawet nie ogarnął tego, że jego rywalka wtedy wybiegła z klatki. Zapomniał całkowicie o większości rzeczy tracąc przytomność. Walka trwała. Pojedynek, wciąż trwał, a On jak gdyby nigdy nic leżał i spał Sobie w klatce. Dopiero po pewnym czasie miał przebłyski tak jakby się budził. Co ciekawe, zawsze otwierał oczy, gdy Kenzuran dostawał łomot od tamtego drugiego, po czym od razu te oczy zamykał. Przez to nie wiedział, że mężczyzna oddawał ciosy, i tkwił w złym przeświadczeniu, że jego nauczyciel dostaje bęcki bo bronił młodzika. Nawet jak było to niesłuszne myślenie to On właśnie w to wierzył. Uważał, że jego Kenzuran dostaje wpierdziel, przez Niego. Tak odzyskiwał przytomność, gdy River obrywał, po czym ją tracił przez co nie widział kontry. W końcu zauważył jak pięć ich przeciwnika pokrywała się ogniem, a następnie wróg leciał w kierunku saiyana. Chłopak strasznie się o niego bał, ale znów stracił przytomność. Dlatego nie zauważył tego, że rywal nie trafił i ponownie był w błędnym przeświadczeniu, że Kenzuran mocno oberwał i potrzebował jego pomocy, a On nie mógł z tym nic zrobić. Strasznie nienawidził Swojej słabości. Nienawidził tego, że jest tak bardzo słaby. Nienawidził Siebie za to, że jest słabiakiem. Nienawidził Swojego braku talentu, przez co był słabeuszem. Chciał być silniejszy. Mocniejszy. Chciał mocy i potęgi, po to by móc obronić bliskie mu osoby. By być przydatnym. By walczyć ramię w ramię z Kenzuranem. Mocy w celu uratowania jego Senseia! I właśnie ta potrzeba, te uczucia sprawiły, że zyskał zenkai. Zenkai który należał co ciekawe tylko do czystokrwistych. Więc jak było to możliwe, że On go uzyskał? To była wielka niewiadoma. Dokonał tego co dokonali nieliczni nawet w rasie kosmicznych wojowników. W końcu nie każdy zasługiwał na otrzymanie zenkaia. On najwidoczniej zasłużył i zrządzeniem losu, szczęściem, a może z powodu przeznaczenia go otrzymał. Jego ciało wypełniała dziwna i potężna energia. Jednakże to było za mało. Potrzebował tego więcej! Znacznie więcej!

W końcu odzyskał przytomność i widział jak jego nauczyciel obrywał. Rosła w nim złość i agresja. Pierwszy raz takie uczucia zawitały w nim. Nie podobało mu się to co robił ich rywal. Jak poniżał jego mistrza. Jakie zadawał mu rany. Ten gniew rósł w nim i rósł do niebotycznych rozmiarów, a razem z nim rósł przyrost energii. Cała klatka odczuwała to. Inni mogli zauważyć jak chłopak wstał, a pod nim niszczyła się powoli klatka. On sam wyglądał na takiego który był mocno zdenerwowany i patrzył z nienawidzą w oczach w stronę ich przeciwnika. Moc rosła i rosła tak, że tworzył się nawet podmuchy. Ba. To co leżało na Ziemi powoli się podnosiło i jakby lewitowało. Jego mięśnie rosły, by na końcu wreszcie się zatrzymać. Można było usłyszeć wyładowania energetyczne, tak jakby gdzieś była burza, chociaż na Namek było ciężko o to. Te dziwne anomalie oznaczały tylko jedno. Chłopak miał ściśnięte zęby i się nie odzywał, chociaż wyglądało to tak jakby ledwo się kontrolował. Jego oczy zmieniały Swój kolor na lazurowy, a następnie na stary i tak w kółko. Jego włosy się podnosiły i opadały. Zmieniały Swój kolor na złoty, a następnie na poprzedni. To wszystko trwało jakiś czas, by zakończyć się wielkim wybuchem energii, ogromnym, głośnym grzmotem, i krzykiem.
- GGGGGGGGGGGGGAAAAAAAAAAAAAHHHHHHHHHHHHH!
Było po wszystkim. Włosy chłopaka stały się spiczaste i wznosiły się w górę, zmieniając Swój kolor na złoty, a tęczówki jego oczu zmieniły Swój kolor na lazurowy. Tym samym osiągnął tak zwany Pierwszy Poziom Super Saiyana! Pierwszy Poziom Kosmicznego Wojownika! Co ciekawe nie cieszył się. Nawet nie widział Swojej przemiany, nawet jeśli to nie wiedziałby co to oznacza. Wiedział tylko jedno. Że stał się potężny. Bardzo potężny. Wielka moc wypełniała całe jego ciało. Ponownie popatrzył się w stronę wroga.
- Zostaw Go!
Krzyknął i ruszył z ogromną szybkością w jego stronę. W tym samym momencie użył aury przez co był szybszy, a na jego pięści pojawiły się żyły. Bardzo szybko dotarł do przeciwnika po czym wyprowadził jeden prosty, ale bardzo silny cios pięścią prosto w twarz wroga.
- Nie pozwolę Ci zranić Mojego Senseia!
Po tych słowach, został wyprowadzony cios pięścią w twarz saiyana. W końcu dzieliły ich milimetry od spotkania.

OOC:

FAZA OBRONY:
TRANSFORMACJA [SUPER SAIYAN/SSJ]; [- 2 TKI]
AURA [- 1 TE; + 1 TS; + 1 TKI]; combo

FAZA ATAKU:
CIOS POTĘŻNY [- 1 TS; + 1 TKI]; S + Z DMG; 100 + 100 = 200 DMG; BULLI

STATYSTYKI:
SIŁA: 50 * 2 = 100
ZRĘCZNOŚĆ: 50 * 2 = 100
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30 * 2 = 60
ENERGIA: 40 * 2 = 80

TOKENY:
SIŁA: 0 + 1 + 1 - 1 = 1
ZRĘCZNOŚĆ: 0 + 1 = 1
WYTRZYMAŁOŚĆ:  0 + 1 = 1
ENERGIA: 1 + 1 - 1 = 1
Ki: 4 - 2 + 1 + 1 = 4

PUNKTY ŻYCIA: 1 + 300 = 301
PUNKTY PANCERZA: 0
PUNKTY OBRAŻEŃ: 200
POWER LEVEL: 1560
SZYBKOŚĆ: 15
Kenzuran
Kenzuran
Liczba postów : 391
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
440/1400  (440/1400)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Gru 28, 2018 11:07 pm
Kenzuran po zrobieniu sobie miejsca, zauważył że jego przeciwnik od razu wyruszył w jego stronę. Nie ciekawie to dla niego wyglądało, był trochę zmęczony, ale nie miał zamiaru się teraz wycofać. Czarnowłosy ponownie pokazał swoje kły, po czym niestety ledwo co bronił się przed nadchodzącymi atakami ze strony saiyańskiego pobratymca. Ogoniasty jednak mimo tego się nie wycofał, dlatego krzyknął głośno, żeby napiąć wszystkie mięśnie i próbując przestraszyć tym swojego wroga. Wymiana ciosów trwała, a jemu coś tutaj jednak nie pasowało, ponieważ pięści i kopnięcia jakie otrzymywał, nie były takie mocne na jakie się wydawały. Syn Kellana odczuwał, że jego rywal może coś kombinować, ale starał się jak na razie nie dawać się zbyt mocno walić po twarzy. Wreszcie odczuł ostatni cios, który go delikatnie posunął po macie klatki na kratę. Zatrzymał się i kiedy już chciał wyruszyć na swojego przeciwnika, nie wiedział co się właśnie zaczęło dziać. Brat Klen kątem oka zerknął, że coś jest nie tak ze jego "przyszywanym uczniem", który się za chwile podniósł i wokół niego emitowała jakaś dziwna energia. Czarnooki nie wiedział co to może być, ale wyglądało dosyć groźnie i odczuwał że zaraz może walczyć z dwoma przeciwnikami na raz. Uśmiechnął się sam pod nosem i powiedział głośno, tak by wróg oraz Megane mogli to usłyszeć:
-Proszę proszę, śpiąca królewna się wreszcie obudziła, ZAKOŃCZMY TO!! - zacisnął obydwie pięści, lecz dostrzegł że młodzieniaszek nawet na to nie zareagował. Młody Saiyanin wypluł trochę śliny wymieszanej z krwią, a potem dalej obserwował ponieważ serio nie wiedział co tutaj się odwala.

Kenzuran chyba powoli domyślał się co jest nie tak, gdy zobaczył jak włosy adepta zaczęły zmieniać kolor, tak samo było z tęczówkami. Nie mógł w to uwierzyć, mocniej zacisnął dłonie aż ulało się ze środka dłoni trochę krwi, ponieważ tak bardzo mocno wbił sobie paznokcie w skórę. Czarnowłosy nie mógł tego znieść, kolejny ktoś i to taki słabeusz jak jego uczeń, który ma osiągnąć legendarną transformacje. Powstał olbrzymi wybuch oraz eksplozja energii, która stworzyła także potężny wiatr w każdą stronę, co zostało zauważone i poczute przez Ogoniastego. Obserwował właśnie jak jego podopieczny stał się Super Saiyaninem i zaszarżował na saiyańskiego wrogiego pobratymca. Wojownik nie mógł tego znieść, znowu ktoś się okazał od niego silniejszy, nie mógł sobie tego darować i na to pozwolić. Czarnooki wszystko przemyślał i krzycząc na całą salę, wydarł się do złotego chłopaka:
-WSZYSTKO UKRYWAŁEŚ, UDAWAŁEŚ SŁABEGO A TAK NAPRAWDĘ BYŁEŚ PONAD MNĄ I PONAD NAWET MOŻE TRENEREM BRUTUSA...NIECH CIE CHOLERA WEŹMIE!!! - po tym okrzyku, tak samo ruszył na swojego wroga i przez chwilę miał zamiar zaatakować Meganego. Nie mógł sobie darować, że ten go aż tak oszukał, udawała nieudacznika i słabeusza, a tu proszę, nagle obudziła się w nim potężna legendarna moc. Syn Kellana kiedy dobiegł wreszcie do walczących między sobą bojowników, przepchnął się jakoś obok swojego ucznia i wymierzał swoje ciosy na wroga by wreszcie zakończyć tą walką, która właśnie jest mu kradziona sprzed nosa.
-NA DOMIAR TEGO KRADNIESZ MI WALKĘ, BYŁO JEDEN NA JEDEN ALE NIE, MUSIAŁEŚ SIĘ OBUDZIĆ I TO WSZYSTKO SPIEPRZYĆ, HYAAA!!! - wydał na koniec okrzyk i wyprowadzał kolejne ataki pięściami oraz wykopy na oponenta, który raczej nie da sobie rady na dwóch saiyańskich braci. Miał zamiar to jak najszybciej zakończyć i wytłumaczyć sobie z Brutusem co nieco na temat młodzika, który tak naprawdę nie był popychadłem a kimś znacznie silniejszym.

_ _ _

PL: 3560
HP: 560-120=440

FO:
BRAK

FA:
Cios zwykły 120 DMG dla saiyańskiego Brolly'ego

Tokeny: 0/0/0/0/4
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Nie Gru 30, 2018 8:03 pm
Czego ostatnimi czasy musiała wiecznie kogoś przekonywać i wpieprzać się w jakieś podejrzane miejsca. Asteria miała nadzieję, że to wszystko będzie warte tej gry, ale Vita musiała się nauczyć, że nie można latać do każdego zarzyganego czy rannego szczeniaczka. Taką wiedzę niestety zdobywa się wyłącznie poprzez praktykę i chcąc czy nie chcąc dziewczyna musiała tego doświadczyć na własnej skórze. Jednakże dobrze, że miała w sobie tą cząstkę dobra i martwiła się o inne osoby, a nie darła się jak ten koleś na arenie jaki to on nie jest prze kruuul. Tak wiec teraz kulturalnie starały się przejść obok faceta, który stał na straży.
- Pewnie nie, ale przecież warto sobie pomagać. – powiedziała Asteria i wzruszyła ramionami. Rozumiała gościa i doskonale wiedziała, że robi to co mu każą i za co mu płacą.
- Rozumiem to doskonale, jednakże spójrz na nas. Masz przed sobą gówniarę i młodą kobietę. Przecież nawet nie dorastamy ci wzrostem i zapewne bez problemu sobie z nami dasz radę. Chcemy sprawdzić czy wszystko z nią okej i tyle. Nic głupiego. Poza tym mam dość słuchania tego grzmota i jego rzygającego na wszystkich uczniaka. No proszę cię. – powiedziała Asteria i uśmiechnęła się uroczo, robiąc przy okazji duże oczy i lekko uwydatniając biust. – Jeśli nas puścisz szybko to dam ci całusa.


______________________


#66FFFF
Shido
Shido
Liczba postów : 58
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Gru 31, 2018 2:27 am
Silver drzemał, albo raczej bardzo dobrze udawał że drzemie. Odkąd przybyli do tej małpiarni nie odezwał się ani słowem. Po prostu zajął swoje miejsce tak jak mu wskazano.  Dokładnie za plecami Asterii i rozwalił się na fotelu jak Pan i Władca. Naciągnął kapelusz na oczy i zaczął oddychać miarowo tak, żeby obie kobiety pomyślały, że zasnął. Szczerze mówiąc od całej tej sytuacji w alejce chciało mu się rzygać, więc musiał się nieco uspokoić, a i jej saiyańskość Dzwoneczek cholera wie czemu obraziła się na niego, a więc chwilowo cokolwiek by zrobił najprędzej by coś spartolił, a sprawa przynajmniej dla niego zaczęła tańczyć na ostrzu noża. Pal sześć z kasą i długiem u Maurice’a, ale to wezwanie, które dostał wcześniej. Szlag by to trafił, ktoś z załogi musiał go sypnąć… Jakiś oficjel najwidoczniej dowiedział się o jego pobycie tutaj i postanowił zatrudnić, albo co gorszę wsadzić za nie ma co ukrywać dość pokaźną listę mniej lub bardziej zasadnych zarzutów.  On zaś nie stawiając się….przynajmniej chwilowo  wybrał stronę. Oczywiście i tak by ją wybrał….przynajmniej tak starał się sam Siebie przekonać,  jednak nie bardzo lubił pozycje „przyparty do muru.” Za bardzo przypominała mu mało erotyczną zabawę w pluton egzekucyjny. A on wbrew wszelkim pozorom jakie wokół siebie stwarzał bardzo lubił żyć.  Dlatego też, stawiał wszystko na Vite i to że, wodzowie ruchu oporu dostrzegą w niej dokładnie to co on. Masę potencjału, który należałoby zagospodarować i odpowiednio ukierunkować. Inaczej przyjdzie mu stąd spierniczać szybciej niż przewiduje ustawa, albo zagrać zupełnie innymi kartami. Od tej ostatniej opcji aż skręcały mu się wnętrzności. Cóż, głupia czy nie głupia była mimo wszystko odważna i dała się lubić. Nie chciałby jej wykręcać takiego świństwa dla ratowania własnej skóry….to było, nie, nie honorowe ostatecznie ledwie się znali, a ona była uparta jak tępy muł, ale no zwyczajnie nie w porządku.  
Musiał to sobie wszystko gruntownie przemyśleć a przy okazji mógł…jeśli wszystko dobrze pójdzie zasięgnąć nieco informacji nie wysilając się zbytnio.

Asteria nie zawiodła go ani trochę bo ledwo  on rozpoczął swój cichutki koncert  pochrapywań, westchnień i kombinacji damskich imion wszelkich ras wypowiedzianych z czułością, a ta już pociągnęła małą za język. Historia którą  w strzępkach sprzedała Chashire córka Kapitana Ora nie była tak typowa jak się Shidowi na początku wydawało. Mała miała faktyczny powód żeby dołączyć do ruchu oporu, co było sporym zaskoczeniem. Przekonanie i emocje jakie wkładała w swoją opowieść dodawały jej dodatkowej warstwy i z łatwością  sprawiały, że nawet największy cymbał i tłuk uwierzyłby w każde jej słowo.
W rękach odpowiedniego propagandzisty ta dziewczyna to było czyste złoto. Nie przesadzał ani na jotę kiedy mówił Mauricowi, że jego kumple z ruchu oporu posrają się z radości.
Z czego był bardzo zadowolony, bo znacząco zwiększało to również i jego wiarygodność. Nawet jej reakcje na to co działo się w klubie od dziecięcego zachwytu na wejściu, po te żenującą  próbę dopingu tego mięśniaka na dole, to wszystko składało się na obraz czystej niewinności. Będzie się pięknie prezentować na plakatach.  
Swoją drogą sam facet o którego zrobiła taki szum stanowił kolejny dowód na to, że Jaszczurom w końcu udało się wyplenić inteligencje z Saiyan, względnie skrzyżować ich z owcami. Bo….Kenzuran…chyba tak mówił na niego ten drugi młodszy, który zachowywał się tak jakby w życiu nikogo nie uderzył, Był doskonałym dowodem na to, że Saiyanie mają wełnę zamiast mózgu.
Myśli Silvera pomknęły automatycznie ku nieprzytomnemu Vanowi którego przytachali tu ze sobą i przez chwilę z całych sił musiał walczyć ze sobą, żeby nie parsknąć śmiechem i nie zdradzić się, że jednak wcale nie śpi.
Król Vegety i Jej Ostatni wyzwoliciel. Jak nic bliźniaki genetyczne po jednym baranie. To nie mógł być przecież przypadek. No, ale Vita miała widocznie do takich słabość. Co zresztą w zasadzie potwierdziła kiedy Nikos z właściwą sobie delikatnością, czyli zupełnie wprost i kompletnie się nie czając zapytała ją oto.

Czas mijał. Saiyanie w mało parytetowym składzie raz po raz to darli się na siebie to okładali się po pyskach wesoło w sposób, który w większości z oczywistych względów umykał uwadze Takatsukiego,  dziewczyny plotkowały, jak to damy pozostawione same sobie, a Silver z coraz większym spokojem  wyczekiwał na spotkanie z mocodawcami Maurice’a. W końcu co mogło pójść nie tak nie?

Rzygającego Saiyana nawet najwięksi jasnowidze by nie przewidzieli.

To, że facet puścił pawia nie było w zasadzie żadnym problemem. Zasadniczo normalna sprawa u świeżaków w trakcie walki. Dostanie taki o raz za dużo i zaraz jak nie w ryk i wołać matkę, to ogląda śniadanie z ostatniego piątku. Klasyka gatunku.  Za dzieciaka kiedy świat był dla niego może nie mniej brutalny, ale przynajmniej bardziej ułożony. Shido przerabiał to na własnej skórze więcej razy niż, chciałby przyznać. Nie, nie to było problemem, ale Dzwoneczek  i jej serce gołębia już owszem.
Kiedy bowiem jedyna kobieta wśród gladiatorów potraktowana tym bardzo osobistym i zaskakującym atakiem dywersyjnym, nie wytrzymała presji tłumu i zapłakana wybiegła z klatki. Vita najwyraźniej uznała za swój moralny obowiązek ją wesprzeć. No bo jakże by inaczej, a Nikos nawet się nie zająknęła. Bo i po co. W końcu nie ma rozpierdolu nie ma zabawy nie?
Z takimi mniej więcej myślami Shido odczekawszy stosowne dziesięć uderzeń serca wystrzelił jak z procy w kierunku w, którym udały się dziewczyny. Maurice gdzieś zniknął więc przynajmniej on nie będzie robił problemów. Ale dziewczyny to była zupełnie inna bajka.
- Przysięgam kupie tej małej jakiegoś kundla bez ucha, albo kota bez łapy, albo innego chrzanionego ślepego żółwia do opieki tylko niech przez pięć minut posłucha rozsądku i usiedzi na dupie. – cedził przez zęby sunąc w tłumie ludzi, który jakoś dziwnym trafem rozstępował się niby morze gdy tylko odgiął połę płaszcza ukazując uwieszone u pasa spluwy.  

Kiedy dotarł na miejsce negocjacje już trwały. Nie trudno było się zorientować w sytuacji.  Vita jęczała, Asti wypinała cycki. Deja vu jak w mordę strzelił. Jak w tym starym filmie o gościu, który cały czas przeżywał to samo święto. Cudownie. No ale mleko się rozlało i trzeba było działać. Lepiej niech mała załatwi szybko co ma załatwić i będzie spokój.
- Panie wpuść że ją Pan na pięć minut nikt nie zauważy – wypalił prędkim szeptem kiedy Asteria chwilowo skończyła.
– Obiecaliśmy się opiekować dziewczyną – tutaj wskazał na Vitę głową - a ona jest trochę nadwrażliwa na ludzką krzywdę. -  nadał swojemu głosowi ton, który sugerował oczywiste zażenowanie. – Jak widzi taką niesprawiedliwość i nic z tym nie zrobi potem tydzień spać nie może. Od dzieciaka tak ma. – nawet mu powieka nie mrugnęła jak wciskał gościowi te głodne kawałki, cholera ależ mu brakowało aktorstwa. – Wpuść Pan dziewczyny. Tylko wam zawodnika umocnią. Powiedzą jej parę dobrych słów co by się ogarnęła i raz dwa wróci na Arenę a tak to wam zostanie wspomnienie płaczącej Saiyanki. Kto to przyjdzie oglądać ? - rzucił. – Zrobisz Pan dobry uczynek dla Dziewczyny, zawodniczki i szefostwa bo hajsu na przyszłość nie stracą. I jeszcze Pan Buziaka od Kociaka zarobisz. – uśmiechnął się do Asterii. - Same plusy.  
NPC.
NPC.
Liczba postów : 2515
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Czw Sty 03, 2019 1:37 pm
JOKER

Brat Loli poprowadził Jokera i swoją siostrę do pewnego niepozornego lokalu na uboczu miasta. W środku świeciło pustkami. Tylko jedna osoba siedziała przy stoliku. Jakiś młody, siwowłosy chłopak. Chyba spał, bo jego głowa opadała na klatkę piersiową, a oczy były zamknięte.
Za barem stał barman i czyścił szklanki. Rudowłosy chłopak podszedł do niego i powiedział mu coś na ucho. Tamten skinął głową i machnął do przybyszów ręką, wskazując im przejście dla obsługi, które ciągnęło się na zapleczu.

Po dłuższym spacerze schodami na poziom -3, znaleźli się w szatni. W środku kłębiło się sporo szykujących się do walki wojowników. Na ławeczce pod ścianą siedziała natomiast nastolatka, która wyglądała na… obrzyganą? W każdym razie płakała z cicha w kącie.
Oni jednak skierowali się do pewnego siwowłosego, młodego chłopaka i pewnego mężczyzny w starszym wieku i z długimi wąsami, tak zwanymi „tirówkami”:



- Cześć szefie! – odezwał się rudy, podchodząc bliżej do starego.
- Witaj Buzz, kogo przyprowadziłeś? – zapytał, oglądając zarówno Lolę jak i Jokera od stóp do głów.
- Ten Skrzat i jego koleszka…
- Nie jestem skrzatem…
- … chcą stoczyć walkę w klatce…

***

JOKER, ASTERIA, VITA, SHIDO

Ochroniarz puścił argumenty wszystkich koło ucha. Dopiero, gdy Asteria zaproponowała buziaka, ożywił się wyraźnie.

- No… no dobra. Nie będę taki. Dawaj całusa, mała! – powiedział, a gdy dostał to, czego oczekiwał, otworzył drzwi do przebieralni.
Asteria, Vita i Shido szybko namierzyli Bullę. Siedziała zasmucona na ławce, z twarzą zatopioną w swoich rękach. Nieopodal stał także ich przyjaciel, Maurice, w towarzystwie pewnego silnego Saiyanina w starszym wieku i z długimi wąsami oraz rudego chłopaka w wieku około dwadzieścia parę lat, młodej, niskiej dziewczyny z płomiennymi włosami, wyglądającej na maksymalnie osiemnastkę oraz bruneta z oczami w dwóch kolorach.




- Ooo! Chodźcie tutaj! – zakrzynął Maurice i gestem ręki zaprosił ich do grona rozmawiających. – Brutusie, to jest ta ekipa, którą ci przyprowadziłem.

Stary mężczyzna obejrzał sobie wszystkich z poważną miną.

- No dobrze. Miło mi was poznać. Nazywam się Brutus i jestem właścicielem tego lokalu. A jeśli chcecie informacji ode mnie, musicie przejść nasz tradycyjny test. Czyli wygrać walkę w klatce. W waszym przypadku musi do być walka w parach. Tutaj stoją wasi przeciwnicy. – wskazał ręką na bruneta i młodą dziewczynę. – Zatem ty zawalczysz przeciwko tej dziewczynie, a któreś z was przeciwko jej towarzyszowi. Ile potrzebujecie czasu, żeby się przygotować? Przy czym zastrzegam, że tylko zwycięska para będzie mogła dostać interesujące ją informacje. Przegrani będą musieli obejść się smakiem.

Vita zmarszczyła brwi i zrobiła zbolałą minę. Złapała Asterię za rękę, wspięła się na palce i szepnęła jej na ucho.

- Mogę walczyć, załatwisz wszystko? Ja muszę na chwilę… jest coś ważniejszego…- powiedziała po czym odeszła na bok i siadła koło Bulli. Złapała dziewczynę za rękę i zaczęła ją pocieszać.

***

KENZURAN
Gdy włosy chłopca uniosły się, a wokół jego ciała rozświetliła się energetyczna aura, tłum zrobił głośne:

- Ooooo! – a zaraz po tym rozległy się głośne oklaski i pokrzepiające do walki skandowanie – ZA-BIJ! ZA BIJ!

Następnie chłopiec z zabójczą prędkością uderzył przeciwnika prosto w nos, który złamał się z trzaskiem, pozostawiając na pięści krwawą plamę. Brat Bulli zatoczył się do tyłu. Wyciągnął przed siebie zaciśniętą dłoń, jakby miał zamiar zrewanżować się za zadany cios, gdy jego nogi stały się jak z waty. Runął na ziemię.


Tłum oszalał. Rozległ się gorące oklaski. Widownia wstała z miejsc uradowana. Mieli ochotę roznieść tę klatę w pył. Kilku z osiłków wbiło do środka i wzięli na ręce chłopaka. Unieśli go do góry.

Dopiero po chwili na scenę wszedł konferansjer. Naradzał się z sędziami, po czym wkroczył na środek klatki. Poprosił o postawienie chłopca na ziemię i postawienie nieprzytomnego wojownika na nogi i ocucenie. Potem chwycił za mikrofon.

- Szanowni Państwo! – ryknął głośno, by każdy słyszał. Chwycił za ręce zarówno Kenzurana jak i Brata Bulli. – Dzisiejszy pojedynek dostarczył nam mnóstwa wrażeń. Niestety nastąpiło złamanie regulaminu. Takie zagrania, jak obrzucanie wymiocinami jest niezgodne z przyjętymi normami, więc… następuje dyskwalifikacja! Zwycięzcą zostaje para … BULLO I BULLA!

To, co wydarzyło potem, to ogromne zdziwienie, okrzyki:

- CO KURWA?! HAŃBA!!!

I cały rozwścieczony tłum dopadł do klatki, próbując ją zniszczyć…

______________________


Sponsored content

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito