Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Kwi 07, 2018 4:39 pm
Niedaleko portu kosmicznego znajduje się maleńka restauracja z barem nazwana dumnie "Ken-Te'k". Co konkretnie znaczy? Cóż nie wiadomo o co chodziło właścicielowi. Jednak co jest interesującego w tej knajpie, poza niezłym jedzeniem i napitkami oraz wnętrzem wyłożonym panelami z wiśniowego drewna? A otóż jeżeli zamówisz prywatną jadalnie, a dokładniej pokój numer dwa, a zamiast pieniędzmi postanowisz zapłacić talonem, pozostaje ci tylko wręczyć kasjerowi "Czarne Zaproszenie" zamiast kuponu. Wtedy w pokoju numer dwa zaczną się dziać czary. Pokój zatrzaśnie się, po czym zacznie nim niemiłosiernie trząść. Zaś gdy to ustanie, po wyjściu z niego ukaże się tajemny klub walk, gdyż tak naprawdę prywatna jadalnia nr.2 to winda do prawdziwego przybytku znajdującego się 200 metrów pod ziemią. Ukryty przed wzrokiem ciekawskich i dostępny tylko dla wybranych. O klubie się nie rozmawia, a "Czarne Zaproszenie" wraz z instrukcjami otrzymują wybrane osoby, które wzbudzą zainteresowanie mecenasów walk i mogą odnieść sukces na ringu. Jednakże, zanim trafi się do klatki trzeba przekonać organizatorów walk, że warto otrzymać szansę. Zasady na ringu są proste i niezwykle brutalne. Krew leje się strumieniami, a złamania są rzeczą powszechną. Pomoc lekarska udzielana jest tylko w nagłych przypadkach i gdy masz czym zapłacić, w przeciwnym razie będą zbierali twoje pogruchotane porzucone ciało z chodnika, ciemnej uliczki czy jakiegoś innego zafajdanego rowu. To wszystko jednak jest niczym, gdyż osoba która zdobędzie tytuł czempiona Namek będzie posiadała duży prestiż oraz inne "benefity". Natomiast jeżeli pogmatwasz instrukcje, lub nie wręczysz zaproszenia, cóż zjesz sobie prywatnie w spokoju papu w prawdziwym pokoju numer dwa.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Paź 29, 2018 2:21 pm

Po odnalezieniu właściwego miejsca, Kenzuran wraz z Młodzikiem przekroczyli próg niepozornej restauracji. Tam okazali zaproszenie i zostali poprowadzeni za zapleczem, którędy na walki szykowali się wojownicy. Była to spora szatnia, gdzie kręciło się kilku mężczyzn, a nawet jedna umięśniona kobieta, którzy najwidoczniej niebawem mieli zacząć swoje potyczki. Gdzieś wśród nich zaświtała im nawet postać syna Brutusa. Najwidoczniej też miał dzisiaj walczyć.

Po chwili podszedł do nich mężczyzna ubrany w garnitur. Wyglądało na to, że jest konferansjerem.

- Jesteście, doskonale. – zmierzył wzrokiem chłopca z nieukrywanym politowaniem. – Wy toczycie walkę na rozgrzewkę przed walką finałową. Macie jeszcze jakieś pół godziny. Możecie przebrać się i zostawić rzeczy w szatni. Tam stoi też automat z wodą. Gdyby coś było potrzebne, swoję przed wejściem na salę. Jak wal wyczytam, macie wyjść tymi drzwiami – wskazał palcem metalowe, kuloodporne wrota. – Będzie musika, będą światła. Zróbcie show. Wszystko jasne?

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Paź 29, 2018 3:47 pm

Kenzuran po dotarciu do dziwnej knajpy, albo nawet restauracji, ciągle trzymał za fraki młodzieńca i prowadził go przodem. Rozejrzał się na lewo i prawo i już się domyślał, że co poniektórzy wyglądają dla niego jak solidne opryszki lub też złodzieje. Czarnowłosego wcale to nie dziwiło, mimo iż to była niegdyś pokojowa planeta Namek, przez te tysiąc lat odkąd wrócił, bardzo ale to baaaaaardzo się zmieniła. Syknął pod nosem, ponieważ bardzo mu się to nie podobało i odczuwał dziwne mrowienie jak kilka ślepi obserwuje jego ruchy wraz z młodzieniaszkiem. Ogoniasty mimo to ciągle patrzył poważnie i zmierzał przed siebie, znajdując się przed blatem i dając barmanowi "specjalnie zaproszenie", które ma pokazać to, że chcą wystąpić na nielegalnych walkach. Nie wiedział sam dokładnie czy one są nielegalne czy nie, aczkolwiek mógł się przecież domyślić, że skoro miejsce jest ukryte, to nie chcą by to wyszło na światło dzienne. Wojownik westchnął pod nosem, bo na szczęście tutejszy Barman zrozumiał wszystko doskonale i poprowadził jego oraz dzieciaka tam, gdzie wchodziło się jednak od tyłu, nie od przodu gdzie było wejście dla widowni. Syn Kellana rozglądał się ciągle, aż wreszcie został doprowadzony z młodzieniaszkiem do większego pomieszczenia, gdzie znajdywało się sporo osób, które się rozgrzewało i ćwiczyło przed rozpoczęciem swoich walk. Brat Klen nawet dostrzegł jakąś nieźle umięśnioną kobietę, był ciekaw czy była silna, wiedział że nie będzie się mógł powstrzymać przed walką z nią, już czuł jak krew zaczyna mu bulgotać z podekscytowania. Nie minęło zbyt wiele czasu, aż do niego i chłopca podszedł jakiś nieznajomy w eleganckim uniformie i wypowiedział się w ich stronę.

Czarnooki dostrzegł zażenowanie na twarzy prestiżowego mężczyzny, kiedy ten spojrzał na młodzieńca. Kenzuran wiedział, że chłopak nie trenował niestety kilku tygodni tylko parę godzin, ale to musiało wystarczyć na jakiś czas. Zaczął teraz dokładnie wysłuchiwać to co miał do powiedzenia przed nimi jegomość, który ich oczekiwał i mówił, że będą walczyć w jakiejś walce finałowej. Czarnowłosy wysłuchał go do końca i kiwając głową potakującą, popchnął młodego i razem stanęli pod ścianą. Wojownik zerknął kątem oka na dzieciaka i rzekł w jego stronę:
-Jesteś spięty....odpręż się, to jest dopiero walka rozgrzewko-wa. Pamiętaj czego cie nauczyłem i na co musisz uważać. A teraz idź, napij się wody czy coś, ja muszę przez chwilę pomyśleć... - rzekł w jego stronę, by ten mógł się tutaj poruszać swobodnie, aczkolwiek nie o samą wodę mu chodziło. Młody Saiyanin miał zamiar nauczyć mieszańca tego, że gdy znajduje się w miejscu gdzie także przebywają osoby, które będą walczyć na arenie, musi zrobić rozeznanie. Syn Kellana nie wiedział, czy młodziakowi się uda to ogarnąć, ale doskonale wiedział, że on musi sam na to wpaść, nie może mu podpowiadać w niczym. Teraz tylko było trzeba odczekać i dowiedzieć się jakich to będą mieli przeciwników.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Paź 29, 2018 4:46 pm
Młodzieniec nie był tego wszystkiego pewien. Wciąż bał się czy podoła. Był w końcu pacyfistą i stronił od walki. Ciągle był zamknięty w Swoich książkach naukowych czy też historycznych. Ba czytał również te o fantastyce zwykłej czy naukowej i nie raz wyobrażał Sobie, że jest bohaterem książki, ale to było tyle. Nie lubił i nie potrafił walczyć. Bał się. A może po prostu nie cierpiał przemocy? Bardzo niechętnie walczył podczas tego treningu i nawet dał radę zapomnieć, ale gdy się ogarnął to bardzo tego żałował i było mu niedobrze. Nawet nie chciał iść. Zastanawiał się czy to jednak taki dobry pomysł i chciał się wycofać chociaż zależało mu na jego trenerze i podróżowaniu z nim. Gdy chciał zrezygnować to Kenzuran mu na to nie pozwolił i złapał go za fraki i prowadził przodem. Chociaż się wierzgał to nie mógł nic z tym zrobić. Tym bardziej gdy po rozejrzeniu się widział jak inni strasznie wyglądają. Od razu pobladł na twarzy. Gdy ten kazał mu się przejść i się napić to tylko kiwnął głową i tak zrobił. Nie był pewien tego wszystkiego, ale co mógł zrobić? Trząsł się ten cały czas niczym osika. Miał nadzieję, że jednak do walki nie dojdzie, ale jak wiadomo rzadko jest tak jak tego chcemy. Mimo wszystko i tak nie chciał być ciężarem.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Wto Paź 30, 2018 11:10 am
Konferansjer podszedł do drzwi, zza których dobiegały głosy kibicującej publiczności. Właśnie trwała jakaś walka. Tymczasem do Kenzurana i Młodzika podeszły dwie osoby. Dorosły wojownik w wieku około dwudziestu lat i młoda nastolatka, mniej więcej w podobnym przedziale wiekowym, co młody towarzysz Saiyanina.



- A więc to was podłożył nam Brutus do sklepania?- rzucił mężczyzna, uśmiechając się złośliwie i mrużąc oczy. – To będzie łatwizna, siostra! – zwrócił się do młodszej dziewczyny, przybijając jej piątkę. – Możecie się jeszcze poddać walkowerem. Ostatnia okazja.

- Mam walczyć z okularnikiem? – zakpiła, zdejmując młodzikowi okulary z nosa i rzucając na ziemię. – To jakaś kpina. – rzuciła, zamierzając nogą rozgnieść szkła.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Wto Paź 30, 2018 12:44 pm
Kenzuran odpowiednio poczekał chwile, aż wreszcie widział jak młodzik powoli wraca do niego z butelką wody. Czarnowłosy wszystkich bacznie obserwował, dlatego też musiał wiedzieć na czym stoi, nie wiedział nadal jednak kim są jego przeciwnicy. Po powrocie okularnika, który czasami pił i delikatnie się bał, bo mógł stwierdzić to po jego drżeniu, ogoniasty nie wiedział co mu może jeszcze powiedzieć by się nie bał. Wojownik westchnął pod nosem, aż wreszcie ku jego zdziwieniu podeszły do niego jakieś dwie nieznane osoby. Wyglądali także na saiyanów, tylko oni we dwoje byli rasowymi wojownikami. Syn Kellana niestety nie wiedział czego się spodziewać, więc zmienił od razu postawę i nie wiedział czego oczekiwać. Usłyszał głos najpierw chłopaka, który powiedział że to on i młodzieniaszek zostali podłożeni im do sklepania. Wcale tak nie było, ponieważ wiedział że to wszystko może się potoczyć inaczej. Brat Klen warknął tak by dwójka mogła to usłyszeć, aż tu nagle odezwała się dziewczyna, która podeszła do młodzieńca. Kenzuran spojrzał na nią i widział jak zdejmuje chłopakowi okulary.

Jeszcze na dodatek narzekała na to, że będzie musiała walczyć z czterookim mutantem, a po chwili zamierzała rozgnieść jego okulary. Czarnooki nie zamierzał na to pozwolić, więc zwinnym ruchem ogona złapał za jedno z uchwytów, które się utrzymują na uszach noszącego i zaprzestał zgniatania urządzenia do czytania różnorakich rzeczy. Chwycił je w swoją dłoń, a potem podał je swojemu towarzyszowi, zwracając się do dwójki rodaków, którzy myślą że pozjadali wszystkie rozumy:
-To nie jest kpina i nie myślcie, że to będzie taka łatwizna...To wy wam pokażemy gdzie raki zimują, co nie młody?? - spojrzał na niego poważnie, ponieważ on także miał się tak zachowywać, musiał mieć zimną krew i nie okazać po sobie żadnej słabości. Oczywiście Ogoniasty wiedział, że będzie inaczej, ale nie mógł nic na to poradzić. Wiedział, że prędzej czy później młody będzie musiał pokazać swoją saiyańską naturę, inaczej będą naprawdę utopieni na arenie.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Wto Paź 30, 2018 4:56 pm
Okularnik wciąż był przerażony wizją nadchodzącego wpierdzielu. Nawet nazwa tego klubu tak brzmiała. Wziął Sobie butelkę z wodą i popijając wrócił do Swojego trenera, gdy nagle przybyły jakieś dziwne typki. Nieźle się zdziwił, gdy się okazało, że będzie walczył z dziewczyną! Przecież mama go od zawsze uczyła, że dziewczyny się nie bije nawet kwiatkiem! Że są to delikatne i niewinne istoty. Resztę to co gadali to olał. W końcu nie będzie się wdawał w dziwne dyskusje. Gdy ta mu zdjęła okulary to poczuł szybsze bicie serca i już myślał, że go pocałuje. W końcu tyle się naczytał o tym w książkach. Dlatego czerwony na twarzy starał się ogarnąć, ale gdy upadły na Ziemie to starał się podnieść Swoje okulary, bo bez nich nic nie widział. Na jego nieszczęście zbyt mocno ścisnął butelkę i całą woda poleciała na ciało dziewczyny. Głównie na jej ubiór górny jak i na twarz. Nawet nie zdążył podziękować Kenzuranowi, ani nic nie powiedzieć na to wszystko bo gdy cała woda poleciała na dziewoję to zamarł. Zrobił to specjalnie czy przypadkowo? Kto wie. Może okularnik wcale nie był taki jakim się wydawał i ten cały przypadek tak naprawdę nie był przypadkiem.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Paź 31, 2018 11:18 am
Odpis Asteria i Vita (i Shido)

Wkrótce grupa dotarła do pewnej niepozornej restauracji, która nie wydawała się być zbyt popularna. Może ze względu na oddalenie od centrum miasta, gdzie toczyło się życie Namek? Trudno powiedzieć. Maurice wprowadził wszystkich do środka, wskazując im stolik, przy którym mogli chwilowo spocząć. Sam skierował się do barmana.

- Witaj, Maurice. – odezwał się barman, badając wzrokiem wszystkich przybyłych. – Zapewne nie przyszliście tutaj na kieliszek vegetiańskiej?
- Nie, to prawda. Mam nowych kandydatów dla… - tu ściszył głos tak, by nikt z obecnych nie zrozumiał imienia.
- Doskonale, jednak w tym momencie szef jest na publiczności. Możecie podejść do niego po walce. – oświadczył barman.
- Wejdziemy obejrzeć, dobrze? Tylko tego nieprzytomnego tu zostawię, bo będzie przeszkadzał.


Barman kiwnął głową potakująco. Wtedy ściany zawibrowały. Rolety opadły, drzwi zatrzasły się, a w miejscu przejścia do kolejnej sali ukazało się wejście do windy. Maurice kiwnął głową na resztę i wprowadził ich do środka. Wcisnął przycisk na piętro -3. W miarę, jak winda zjeżdżała coraz niżej, głosy stały się wyraźniejsze, a gdy wejście rozwarło się znów, oczom przybyszów ukazała się wielka hala. Na jej środku znajdowała się klatka, wokół której kłębiło się mnóstwo widzów, skandujących lub gwiżdżących. Właśnie odbywała się jakaś walka.

- Rozgośćcie się. Weźcie sobie piwko i popatrzcie na widowisko. Po walkach poszukamy szefa i wtedy was zarekomenduję. – oświadczył, dając zebranym wolną rękę.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Paź 31, 2018 1:06 pm
ODPIS Kenzuran, Vita i Asteria (i Shido?)

Woda wsiąkła w ubranie dziewczyny, pozostawiając mokrą plamę i uwidaczniając lepiej skryte pod bluzeczką skarby. Zrobiła się cała czerwona, a na dodatek nie zdążyła zgnieść okularów młodego.

- Zaraz zobaczysz! – syknęła, wyciągając pięści.
- Wchodzicie! Na scenę! – zakrzyknął w tym momencie konferansjer…

***

Krótko po wejściu na salę Asterii i Vity, nastąpił nokaut. Pozbierano wojowników z maty, ogłoszono zwycięzców i na środek ringu wyszedł ubrany w garnitur konferansjer. Złapał za mikrofon i mówił w pasji:

- Panie i Panowie! Teraz czas na walki mieszane. Grupa wiekowa do 30 lat i do 18 lat. Powitajcie zwycięzców ostatniej potyczki… Gromkie brawa dla Bulla i Bulli!!! – krzyknął na całe gardło.

Rozbrzmiała muzyka i gromkie brawa, zagłuszające prawie wszystko:


Ścieżką do klatki podążyła para. Dorosły wojownik w wieku około dwudziestu lat i młoda nastolatka, mniej więcej w podobnym przedziale wiekowym, co Vita. Szli w podskokach, nie mogąc doczekać się walki. Dziewczyna uderzała pięściami w powietrzu rozpalona. Jej towarzysz podrzucił ją lekko do góry, by swobodnie weszła po schodkach na środek ringu.



- Dzisiaj stoczą pojedynek z naszymi debiutantami. – konferansjer wyciągnął z kieszeni ściągę na kartce i zaczął ją czytać. – Jest to uczeń i jego Mistrz. Saiyanin pochodzenia vegetiańskiego, szczycący się tradycyjną techniką walki sprzed 1000 lat. I młody Półsaiyanin, który zaczął swoją przygodę z treningami wczoraj. Czy będą w stanie pokonać naszych faworytów? Powitajcie… KENZURANA I MEGANE HEIWA!

OoC: Kenzuran – opisz epicko, jak wkraczacie na scenę. Polecam ci wciągnąć młodzika siłą za kołnierz xD




______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Paź 31, 2018 1:24 pm
Kenzuran nie spodziewał się wygłupu młodzika, wylewając na dziewczynę wody, którą przed chwilą sobie kupił. Nie wiedział jak ma to określić, już chciał odwrócić wzrok, ale czekał na dalszą reakcje ze strony ich nieprzyjaciół. Dostrzegł tak samo jak okularnik walory ukryte pod jej mokrą bluzeczką, ale tak szczerze uważał że nawet nie ma co podziwiać, spodziewał się czegoś większego, z większymi atutami. Westchnął pod nosem i już chciał powstrzymać nadchodzącą pięść ze strony kobiety, lecz ta jednak została powstrzymana przez własnego kolegę/brata, nie wiedział jak bardzo są ze sobą zżyci. Wreszcie ogoniasty usłyszał coś na arenie, wyglądało na to że właśnie ktoś zostawał z niej zabierany, jak i widział niskiego gościa, który mówił w stronę mikrofonu, powiadamiając o tym, że właśnie para która nie dawno stała przed nim, pierwsza wchodzi na ring. Wojownik spiął całe swoje mięśnie, odczuwał jak ekscytacja bierze górą, bo wreszcie będzie mógł porządnie powalczyć, a nie tak jak ostatnio, z jakimiś Namekami, które tworzyły jakieś chore rytuały i miały moce paraliżujące. Poklepał bardzo szybko chłopaka, by ten się ogarnął i przestał wreszcie dygotać, bo nie mógł tego znieść, aż wreszcie oni zostali zaproszeni na arenę walki. Syn Kellana teraz nie mógł się wycofać, ale dostrzegł młodzika jak powolnymi kroczkami wycofuje się do tyłu i nie w tą stronę. Nie mógł na to pozwolić, więc szarpnął za kawałek jego ubrania, wypchnąwszy go do przodu, szedł za nim by niechcący nie myślał o ucieczce i poddaniu się.

Ciągle przesuwając go przed sobą, Brat Klen wiedział że może odczuć wstyd jeśli chodziła o okularnika, bo wyglądał jak mysz, która z chęcią by się schowała pod miotłą. Kiedy wreszcie upłynęła dłuższa chwila, Kenzuran jak i jego adept znaleźli się na drugiej części areny, która to wydawała się spora, no i także można było zobaczyć mnóstwo ludzi. Po zbliżeniu się do przemawiającego gostka przez mikrofon, użył swojego kolana i zadał mu cios w brzuch, szepcząc w jego stronę:
-A może tak na następny raz obciąć ci język za te gadanie....Zdradziłeś mój sekret walki, ale tym razem ci to wybaczę, nie wiedziałeś... - odpowiedział mu i szybko powrócił do chłopaka, który zapewne chciał znowu dać dyla, ale na szczęście po niedługim czasie, wejście do klatki się opuściło i nie było już odwrotu. Walnął ponownie chłopaczka w policzek, by ten wreszcie mógł odzyskać zimną krew, bo to już nie była zabawa, nie wiadomo czy będą walczyć tutaj do śmierci czy tylko do nokautu.
-Ogarnij się wreszcie, chciałeś bym cie uczył i chciałeś podróżować ze mną, teraz zaakceptuje to brzemię jako mężczyzna i pokaż mi swoją ukrytą moc Megane... - to był tak bardzo głupie imię o jakim słyszał, ale cóż, nie mógł go nazywać czterookim mutantem przez cały czas tej podróży. Czarnooki spojrzał wreszcie na swoich przeciwników i przybrał pozycję do walki, jedną rękę uniósł trochę wyżej by obronić się przy nadchodzącym ciosie, jeśli takowy miałby być. Teraz tylko musiał wyczekiwać aż dzwonek zadzwoni i ta arena przeistoczy się w maszynę do rzezi.
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Paź 31, 2018 5:03 pm
Megane od razu się zarumienił, gdy widział pewne atuty Swojej przyszłej przeciwniczki. Spalił dosyć szybko buraka. Takie rzeczy widział tylko w świerszczykach Swojego ojca które zostały spalone przez mamę okularnika. Oczywiście widział to przypadkiem, ale wciąż pamiętał, więc nic dziwnego, że zareagował jak zareagował. Musiał przyznać, że była ładna, ale jego mistrz bardziej mu się podobał. Chociaż nie miał takich ładnych atutów jak Ona. Mimo wszystko starał się ogarnąć i podniósł okulary po czym je założył na Siebie i znów spalił buraka bo widział to wszystko jeszcze lepiej. Pogroziła mu i poszła. Uważał, że wywarł na niej dobre wrażenie. W książkach czytał, że dziewczyny często tak się zachowują. Co prawda nie interesował się dziewczynami tym bardziej, że miał tutaj Swojego senseia, ale oj tam. Niektóre rzeczy się wie, w końcu książki uczą! Chciałby wyglądać tak przystojnie jak jego sensei. I być tak samo silnym jak On! Niestety, gdy usłyszał pozostałe słowa, że to są dawni mistrzowie, to zrezygnował i zaczął powoli dawać nogę. Niestety Kenzuran od razu go dostrzegł i siła wrzucił do klatki. Gdy starał się uciec ponownie, gdy ten nie patrzył to na jego nieszczęście nie było mu to dane. Wyjście zamknięte. Jego mistrz z niewiadomych przyczyn kopnął kolankiem w brzuch tego co gadał. Nie wnikał w to, by samemu nie oberwać. Miał pecha. Został spoliczkowany przez Kenzurana-Sensei. Złapał się za piekący polik i tylko kiwnął głową na to wszystko wzdychając. Zapowiadał się szybki łomot i do domu.
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 02, 2018 5:13 pm
Czego ona się spodziewała? Że Asteria ją wypuści z tym zdechlakiem, a może jeszcze pomoże wlec go do szpitala i zapłaci lekarzom za opiekę? Jeśli tak, to musi zrozumieć, że to nie jest ochronka dla kurek, tylko prawdziwy świat. On zaś potrafi być kurewsko niebezpieczny dla takich dziewczynek. Asteria czuła się w jakiś sposób odpowiedzialna za tego dzieciaka, choć chciała zobaczyć do czego doprowadzi spotkanie z tymi niby rebeliantami. Nie żeby coś obchodziła ją ta kupa piachu zwana Vegetą, ale w przyszłości informacje i kontakty, które może zdobyć będą przydatne. Poza tym posiadanie kogoś kto wisi przysługę i ma dług do spłacenia zawsze było bardzo przyjemne. W każdym razie zdechlak trafił ponownie w błoto, a koleżka Silvera mógł się zastanowić nad propozycją, którą ruda mu złożyła. Była to prosta i klarowna sprawa. Dwa wyjścia, zero półśrodków i kombinowania. I tak straciła tutaj zbyt wiele swojego czasu. Tak więc lepiej jej nie irytuje, bo przekona się na czym polega gniew kobiety.
- Gratuluję rozumu. – powiedziała Asteria i przekazała mu żądaną kwotę. Niech się cieszy i nie przejebie na głupoty. Oczywiście dzielni wojownicy musieli sami nieść rannego i nieprzytomnego bohatera, gdyż słabe kobiety nie mogły tego robić. Wycieczka z pewnością była interesująca choć sam przewodnik bardziej interesował się tym, aby pozostali niezauważeni niż, by coś ciekawego zobaczyli. Jeśli miałaby oceniać tą wycieczkę to dałaby ocenę dwa na dziesięć. No ale dotarli do swojego celu, którym okazała się jakaś mała i zupełnie niepozorna restauracja. Jeśli koleś chciał je wyrolować to urwie mu jaja i da do zjedzenia. Asteria krytycznie spojrzała na wnętrze, ale jeszcze nic nie mówiła. Usiadła przy stoliku i obserwowała ich przewodnika, który dyskutował z barmanem. Z tego co słyszała nie było to ich pierwsze spotkanie i dyskusja, choć ciekawiło ją komu mieli zostać przedstawieni. Na pewno niedługo się dowiedzą, gdyż zaczynało się robić ciekawie. Cała sceneria się zmieniła, a na dodatek ukazała się winda. No proszę, proszę. Czyżby jednak nie miały zostać oszukane? Jak słodko. Asteria ruszyła za zapraszającym gestem Maurica i po krótkiej jeździe znalazły się w jakimś tajnym i zapewne nielegalnym klubie walki. Skąd to wiedziała? Z hałasu, smrodu, wielkiej klatki na środku, w której ktoś właśnie zaliczył gonga w twarz i stracił dostęp do prądu oraz z tego, że znajdował się pod pieprzoną restauracją. Wymieniać dalej?
- Leć. – powiedziała kobieta i usiadła na jednym z siedzeń. Aktualnie nie miała ochoty na picie jakiegoś piwa z kija, a coś czuła, że będzie musiała zachować trzeźwość umysły. Rozejrzała się dookoła, ale jedyna myśl jaka jej przychodziła na widok tego tłumu, że kilkoro z nich potrzebowałoby prysznica. Rzuciła okiem na klatkę, gdyż właśnie miała odbyć się kolejna walka. Musiała przyznać, że uczestnicy byli całkiem nieźli. Ładna dziewczynka, dwa byczki i jakiś okularnik. Tacy cisi też są całkiem efektywni, tylko trzeba ich odpowiednio pokierować. Asteria wsadziła dwa palce do ust i zagwizdała tak głośno, że niektórzy siedzący przy niej spojrzeli na nią ze zdziwieniem. No co? Jest na walce, to może po dopingować tłukące się małpki. No, ale trzeba też załatwić kilka spraw.
- No to powiedz mała. – rzekła Asteria przenosząc swój wzrok na Vitę. – Po kiego grzyba chcesz się bawić w szukanie jakichś tumanów? Z tego co widzę po twoim zachowaniu jesteś panienką z dobrego domu i raczej nie pasujesz do tego towarzystwa. Więc mów o co chodzi, bo pomoc z dobroci serca dla uciśnionych i nierozgarniętych to nie jest to z czego słynę. – powiedziała Asteria i jej złote oczy wbiły się w blondyneczkę.

______________________


#66FFFF
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 797
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Lis 03, 2018 11:33 am
Vita cała drżała z podekscytowania, wchodząc na salę. Jeszcze nigdy w życiu nie była w tak undergroundowym miejscu. Prawie posikała się ze szczęścia jak szczeniak. Rozglądała się wielkimi oczami po otoczeniu. I chociaż tak interesowało ją wszystko, co działo się wokoło, chwyciła Asterię kurczowo za ramię, jakby ta miała uchronić ją przed wszelkimi zagrożeniami tego miejsca. Najbardziej interesowały ją oczywiście wydarzenia toczące się w klatce.

- Ooooo! – wydała z siebie pełen podziwu dźwięk, oglądając wkraczających dumnie na środek wojowników. – Tamten jaki przystojny… - rzuciła, wskazując na Kenzurana. – Mam nadzieję, że wygra.

Po słowach Asterii jej entuzjazm nieco przygasł. Opuściła głowę nieznacznie, jakby była nachmurzona.

- Byłam dziewczyną z dobrego domu. Ale już nie jestem. Nie chcę być. – oświadczyła sucho. Po tym westchnęła głośno. – Miło mi, że Pani troszczy się o mnie. Znalazłam w Pani przyjaciółkę na nowej planecie. – powiedziała, wznosząc wzrok do góry i patrząc jej głęboko w oczy. – Wynagrodzę Pani wszystko, jak tylko uda mi się zarobić trochę pieniędzy. Albo jak będzie Pani potrzebowała wsparcia. – mówiła z niezachwianą szczerością. – Teraz potrzebuję Pani, żeby odkupić swoje winy… Na Vegecie… Zrobiłam coś bardzo głupiego i złego. I z tego powodu ucierpieli niewinni. Nie mogę się z tym pogodzić. - wyznała drżąco. Zacisnęła ręce na ramieniu demonicy. – Wiem, że sama sobie nie poradzę, że z Pani wsparciem dam sobie radę! Dołączę do Sabotażystów i tak może oczyszczę swoje imię…

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Lis 03, 2018 11:34 am
Konferansjer kaszlnął i złapał się za brzuch. Jego twarz poczerwieniała.

- Zaczynamy walkę! – wypuszczał, puszczając mikrofon, który pofrunął pod sam sufit. Sam zszedł z klatki, wciąż trzymając się za brzuch.

GONG! Nastąpiła pierwsza tura.

Chłopak i dziewczyna stanęli w lekkim dystansie do siebie. Mężczyzna zachowywał dużą ostrożność, nie bagatelizując możliwości swojego konkurenta. Zrobił wyskok i doskoczył do Kenzurana. Tymczasem dziewczyna nie była cierpliwa. Wkurzona po akcji z wodą natychmiast doskoczyła do Młodzika i zdzieliła go z całej siły w twarz z pięści, próbując zmiażdżyć mu okulary na nosie.

---
Mężczyzna
FA pas
Dziewczynka
FA: -1TS +1TKI 80 DMG dla Młodzika

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sob Lis 03, 2018 11:01 pm
Kenzuran wreszcie odczekał, aż komentator odejdzie na sporą odległość, by On wraz ze swoim pupilem mogli zacząć walkę. Nie odpowiadała mu opcja walki z kimś, nigdy nie udawało mu się z nikim z grać, ale może ten młodziak będzie jak Altair, świetny strateg, niestety świętej pamięci. Starał się o tym nie myśleć i gdy dostrzegł, że sala zaczęła się bardziej zapełniać, mógł kątem swojego oka dostrzec, że jednak przybyło trochę więcej kobiet, ale one raczej nie chciały tutaj być. Czarnowłosy doskonale dobrze wiedział, że pot i smród tutejszej zgrai działał swoje i damy oraz panienki, które tutaj przybyły, nie wiedział ile będą mogły wytrzymać w takiej instancji. Westchnął pod nosem i zobaczył, że jego przeciwnik tylko podskoczył do niego i perfidnie się uśmiechnął. Nie wiedział na co czekać, więc szybko zmienił pozycję w bardziej defensywną, bo był ciekaw czy jednak jakoś sprowokuje swojego wroga, czy jednak nie. Swoimi ślepiami zauważył, że dziewoja była strasznie wkurzona poprzednim aktem ze strony okularnika, który oblewając ją wodą, ukazał jej dorodne walory. Ogoniasty parsknął i gdy zobaczył, że dziewczyna ruszyła w stronę jego ucznia, chciał do niego krzyknąć, lecz nie zdążył i dostał porządnie w twarzyczkę.

Czarnooki mimo to, spoglądał na swojego wroga, lecz szybko rzucił kilka słów w stronę adepta:
-JEŚLI WIDZISZ TAKĄ SYTUACJĘ, SZYBKA GARDA, POTEM KONTRA. SKUP SIĘ ALBO BĘDZIE POZAMIATANE! - warknął na niego głośno, a potem napinając całe swoje mięśnie, krzyknął głośno.Wyłaniając z siebie białą aurę, wytworzył podmuch, który mógł polecieć po części na widownie, jego oczy zrobiły się bardziej chłodniejsze niż przedtem. Nie czekając ani chwili dłużej, pomknął ku swojemu wrogowi i starając się go zmylić, że tak jakby atakuje od jego prawej strony. Miał nadzieję, że wszystko wyjdzie po jego myśli, dlatego też lewą dłoń ukrył za swoimi plecami i dopiero w ostateczności ją odsłonił, celując w jego nerki. Jeśli to mu się uda, szybkim ruchem zada kolejne kilka ciosów, wykorzystując tutaj swoją siłę by posłać go na jego własną partnerkę. Jeśli się to uda, odskoczy trochę do tyłu, by wyłapać trochę dystansu i wyczekać na dalsze reakcje jego podopiecznego oraz dwójki oponentów.

_ _ _
FO: Nic

FA: Cios Zwykły - przeciwnik - 100 DMG

Aura ( combo) [-1 TE; + 1 TS; + 1 TKI]
Tokeny:
3/1/0/0/2


Ostatnio zmieniony przez Kenzuran dnia Sro Lis 07, 2018 11:35 pm, w całości zmieniany 3 razy
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Nie Lis 04, 2018 2:39 am
Młodzik w ogóle nie przejmował się tym, że przybyły jakieś nowe osoby. Była ich i tak masa, więc mało go to obchodziło. Co gorsze wciąż się trząsł niczym osika i nie wiedział co ma robić. Chciał być przydatny, ale się bał. Całkowicie olał rozpoczęcie walki. Myślami był zupełnie gdzie indziej. Nawet nie widział ciosu który został wyprowadzony w jego stronę chociaż zmierzał prosto w jego twarzyczkę i jego okulary. Dopiero, gdy sama pieść miała mu rozkwasić nos oraz rozwalić okulary, a głos Kenzurana dobiegł do jego uszu to się ogarnął. Gdy zobaczył ten cios to tak się przeraził, że próbując od niego odbiec, potknął się o własny ogon i zupełnie przypadkowo uniknął ciosu tej dziewoi. Ba. Tak się zawieruszył i stracił równowagę, że przypadkowo jego otwarta dłoń leciała prosto na jej.. nie policzek jak mogło się było zdawać, ale na jej pośladek! To zapewne ją lekko zaboli. Ale nie wiedział tego. W końcu stracił równowagę i po prostu tak wyszło, ze jego dłoń tam z dużą szybkością i siła leciała. Czy trafi czy nie? To się niedługo okaże. Jeżeli trafi to dopiero musi mieć szczęścia, a nastolatka pecha. Niestety chyba taki cios sprawi, że jej się to raczej nie spodoba. Z dwojga złego lepiej, by ten klaps powędrował na tyłek nastolatki, aniżeli jego senseia prawda? Bo gdyby to Kenzuran dostał klapsa to raczej nie byłoby za fajnie. Przynajmniej nie fajnie dla mężczyzny. Czy dla młodzika to by było fajne? To wie tylko On sam.

OOC:

FAZA OBRONY:
UNIK [ - 1 TZ; + 1 TKI]; niwelacja; BULLI

FAZA ATAKU:
CIOS ZWYKŁY; S DMG; 30 DMG; BULLI

STATYSTYKI:
SIŁA: 30
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 1 - 1 = 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1
ENERGIA: 1
Ki: 1 + 1 = 2

PUNKTY ŻYCIA: 300
POWER LEVEL: 1360
SZYBKOŚĆ: 13
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pon Lis 05, 2018 9:03 pm
Śmierdziało tutaj potem, alkoholem, szczynami, rzygami i diabli jeszcze wiedzą czym. Czyli innymi słowy znajdowały się w typowym barze, gdzie można było pooglądać napieprzajacych się tumanów. Na dodatek Asteria wyczuwała coś jeszcze w atmosferze. Słodki zapaszek podniecenia. Adrenalina aż huczała. Krew wrzała w żyłach. Demonica nie zdziwiłaby się gdyby kilka lasek nie miało mokro na widok walczących mięśniaków, a kilku facetom nie stanął na widok jakiejś hostessy, albo cycuszków aktualnej lokatorki ringu, której koszulka została odpowiednio zwilżona przed walką. Na dodatek okularnik nie poprzestał tylko na tym. Uderzenie w pośladki słychać było aż na górze, a Asti mogła się założyć, że będzie ślad. Cicha woda brzegi rwie i jeśli dobrze to koleś rozegra, to może mieć bardzo przyjemny wieczór. Panna Nikos potrafiła rozpoznać takie dziewczynki. Zgrywają silne, ale wystarczy kilka słówek, a nogi mają jak z waty i krzyczą twoje imię. Jednakże nie była na to pora, gdyż musiała mieć na oku pewną małą blondynkę, która była przyspawana do jej ramienia. Było to nawet urocze, choć zapewne przyciągało do nich spojrzenia. Dla osób w takim miejscu wystarczy chwila, aby ocenić czy kolejna osoba jest ofiarą czy też nie. Asteria nie była i każdy, który spojrzał na Vitę, a następnie przeniósł wzrok na rudowłosą natrafiał na jasny przekaz. Spierdalać jeśli nie chcecie się pożegnać z jajami.
- Wygląd to nie wszystko mała. No, ale przynajmniej jakieś zaczątki gustu masz. – powiedziała starsza kobieta i rozsiadła się na krzesełku. Vitę usadziła obok siebie, gdyż o wiele wygodniej było prowadzić konwersację i obserwować walkę na siedząco. Poza tym wtapiały się tym w tłum i nie wyglądały jak jakieś sieroty, które nie miały pojęcia gdzie się znajdują.
- Oho. Widzę, że ktoś wchodzi tutaj w wiek buntu. Spokojnie też to przerabiałam. – powiedziała Asteria i słuchała Vity w dalszym ciągu. Cóż było to nawet urocze co mówiła, ale niech nie szafuje tak tytułem przyjaciela. Czasami ci co się troszczą robią to z naprawdę złych pobudek. No, ale Asteria polubiła tą małą, zaginioną istotkę o głupkowatych marzeniach. Poza tym może traktowała ją jak siostrę, której nie miała. Dla niej była dzieckiem, a te to rudowłosa bardzo kochała.
- Pieniądze raz są, a raz ich nie ma. Przydają się, ale ja wolę inne rzeczy. Co do wynagrodzenia na razie możesz o tym zapomnieć. – powiedziała Asteria. Niech sytuacja się rozwinie i wtedy zobaczymy co zrobimy z tym fantem.
- Coś takiego odwaliła, że aż tak bardzo chcesz odpokutować? Wysłałaś kogoś na szafot? Odebrałaś życie? Sprzedałaś własną rodzinę? Bo walka przeciwko ustrojowi nie jest prosta, a z tego co kojarzę to Vegeta nie przejawia aktualnie skłonności do większej rebelii. Uważaj więc mała, aby nie zjeść za dużej części ciastka. Jeśli zaś chłopak cię rzucił i chcesz mu pokazać, że możesz być kimś więcej to nie tędy droga, a nawet zacznijmy od tego, by olać takiego dziada. – powiedziała i rzuciła okiem na walkę. Niech to się skończy, bo sama chce zobaczyć tego ich szefa. Miała kilka pytań, na które taka osoba z pewnością zna odpowiedzi.

______________________


#66FFFF
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 797
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Lis 07, 2018 4:58 pm

- Ehh... – westchnęła Vita, markotniejąc w momencie. Przez chwilę milczała, przyglądając się wydarzeniom na ringu. Jej oczy zamigotały w odbijającym się od wojowników świetle reflektorów. W tym półmroku i z tym oświetleniem, doskonale widać było, jak stają się wilgotne od powstrzymywanych łez. Złapała powietrze, zbierając w sobie siłę, by coś powiedzieć. Choć właściwie nie chodziło o to, by rzeczowo wyjaśnić Asterii ten problem i go rozwiązać. On już wystąpił i teraz pozostawało tylko przełykać gorzką pigułkę jego konsekwencji. Ora wcale nie chciała opowiadać o tym nikomu, a już na pewno nie swojej nowej koleżance. Temat był zbyt bolesny i za świeży, by o nim mówić. Gdyby więc ta nie naciskała, pewnie nie wspomniałaby na ten temat wcale. Dlaczego więc zdecydowała się wyznać prawdę? Chciała skonfrontować nową znajomą z prawdą wyrażoną w bezpośrednich i może zbyt krytycznych wobec siebie słowach. Aby przekonać się, jak zareaguje. Czego się spodziewała? Zapewne odrzucenia. Albo szorstkiej oceny. Właściwie to tego oczekiwała. Chciała być ukarana i odrzucona, by dalej pokutować za wszystko. Być może to i wiele kolejnych kar zatamowałoby nieustanne krwawienie serca…

Tak. – ledwie wydusiła z siebie. – Zabiłam ludzi, którzy zaopiekowali się mną z dobroci serca... – Popatrzyła na Asterię, chcąc zobaczyć jej karcące spojrzenie. A może też obrzydzenie. Każde kolejne słowo więzło jej w gardle.  Wyduszała je z siebie z trudem. Co chwilę zacinając się, by powstrzymać łzy. – Nie mam już ojca. – po tym stwierdzeniu jedna, gruba łza spłynęła jej z kącika oka aż do brody i opadła na ziemię. Tu potrzebowała dużo dłuższej chwili, by móc powiedzieć choć słowo więcej. Ten temat był dla niej tak trudny, bo kiedyś bezgranicznie kochała ojca. Jednak to, jak zdradził ją, wyzwoleńców i ojczyznę było dla niej niewybaczalne. I bolało. Niszczyło wszystko, na czym opierał się jej świat. – Jestem córką zdrajcy. Chcę pozbyć się tego znamienia… - przetarła oczy niedbale reką i wpatrywała się dalej w walkę jak zahipnotyzowana. - Jeśli będzie trzeba, stanę z nim do walki. - rzekł odważnie, zaciskając pięści i zęby. Pozbierała nerwy i mówiła dalej, już całkiem spokojnie – Może i ta walka nie jest łatwa. Może nawet ceną będzie moje życie. Ale jestem je winna tym, którzy zginęli z mojego powodu. Więc już go nie mam. Mogę równie dobrze skoczyć dziś z mostu lub wykorzystać je dla szczytnego celu. Na Vegecie działa grupa wyzwoleńców i chcę ich wspomóc. – spojrzała znów na Asterię z poważną miną. – Nic byś nie zrobiła, gdyby twoi bracia zabijali się wzajemnie? Bo to właśnie dzieje się na Vegecie dzisiaj. Jedni zwalczają drugich bez końca. Widziałam za dużo egzekucji, by móc stać obok i udawać, że świat jest szczęśliwy.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Lis 07, 2018 5:00 pm
Chłopak przyjął ciosy Kenzurana, nawet ich nie blokując. Oceniał w ten sposób siłę przeciwnika. Jednak też nie pozwolił na to, by wylądować na swojej partnerce w walce. Seiaynin musiałby uderzyć go dużo mocniej, by wyprowadzić z równowagi. Nie czekał też długo z odpowiedziami. Zaczął okładać Kenzurana krótkimi, szybkimi uderzeniami, wysyłanymi w twarz i brzuch, licząc na to, że niektóre trafią.

Po Sali rozniósł się warkot irytacji młodszej dziewczyny, gdy najpierw jej przeciwnik uniknął ciosu, a potem jeszcze usłyszała głośny chlast, gdy jego ręka spotkała się z jej pupą.

- Hahaha! – zawtórowała widownia.
- Ogonem klapsa, ogonem! – zagrzewali do dalszych działań.
- NO NIE WIERZĘ, CO ZA DEBIL! – ryknęła dziewczyna na całe gardło, po czym rzuciła się na chłopaka ponownie i zaczęła uderzać go samymi palcami dłoni. Były to małe, bolesne żądlenia.

---
FO
Chłopak
Przyjęcie obrażeń
-100 PŻ
Dziewczyna
- 30 PŻ
FA
Chłopak
Cios podstawowy
120 DMG
Dziewczyna
-1 TKI - Kąsacz: Fizyczna(Zwykła), Obrażenia: 45 DMG, precyzyjny - Wojownik łączy palce i unosi ku górze by zacząć żądlić wykonując proste pchnięcia. Niepozorna, acz bezpieczna w przypadku ryzyka odbicia.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Lis 07, 2018 7:32 pm
Kenzuran kiedy to okładał przeciwnika, miał nadzieję że tamten długo nie pociągnie, ale niestety także należał do tego samego rodu co on. Czarnowłosy nie miał zamiaru się patyczkować, ale nie spodziewał się, że wrogi przeciwnik jednak wreszcie przejdzie do ataku. Odczuł on nieprzyjemne uczucia bólu na swoich policzkach oraz poniżej torsu, gdzie znajdowało się jego podbrzusze. Starał się to wytrzymać, zazwyczaj  był w gorszych tarapatach, ale to dla niego nie było nic. Za chwilę usłyszał krzyk, ludzie podnieśli swoje głosy, bo jego uczeń odwalił jakiś numer, który chyba zawstydził współzawodniczkę jego oponenta. Nie wiedział o co mogło chodzić, bo był skupiony na swoim przeciwniku, ale dostrzegł że kobieta dziwnie ułożył palce, nie zaciskając pięści i zaczęła tak jakby żądlić okularnika. Ogoniasty nie mógł na to patrzeć, ale nie mógł go wspomóc, musiał się skupić na swoim celu. Pojechał trochę do tyłu, odczuwając jak pulsowała mu twarz oraz jego brzuch. Wypluł trochę śliny na matę, a potem ocierając twarz, jeszcze bardziej spoważniał. Nie obchodziło go to, że miał sekundy na wykorzystanie ciosów, ale wypowiedział się w stronę swojego wroga:
-Czy to sprawia ci przyjemność, czy walczysz dla czegoś więcej, hmm?? - po tych słowach, wyruszył na swojego przeciwnika z całym napiętym swoim ciałem, by pokazać mu swoją siłę. Wybił się mocniej na pięcie i dociskając paznokcie aż pod skórę środka dłoni, zacisnął je tak bardzo, że je odczuwał ale chciał wzmocnić swoje ataki przeciwko drugiemu rodakowi.

Krew w synu Kellana bardzo mocno bulgotała i odczuł tak jakby duszę saiyańską, by pchać coraz mocniej i szybciej. Jego pięści napierały na pobratymca, tak by on je po prostu odczuł, tylko dwa razy mocniej niż przedtem. Z zaciśniętymi zębami, wyskakując trochę do góry, zrobił obrót i wykonał kopniak w okolice żeber swojego oponenta, by ten poczuł smak furii Saiyańskiej. Brat Klen nie miał zamiaru się dłużej patyczkować, chciał to jak najszybciej skończyć, gdyż nie chciał by jego adept za mocno cierpiał. Wreszcie cofając bardzo mocno swoje prawe przedramię i zadając swoim lewym trochę słabszy cios, zebrał tak jakby całą swoją siłą w cofniętym ramieniu i wypychając je, kierował się na jego twarz, by ten odczuł co to jest prawdziwy ból. Jeśli ten atak przejdzie, zada jeszcze kilka ciosów w okolice nerek, splotu słonecznego oraz żeber w stronę przeciwnika. Po zakończeniu kombinacji ataków, odskoczy trochę do tyłu i rzeknie w jego stronę:
-TO JESZCZE NIE KONIEC.  DLACZEGO WALCZYSZ??  JA KENZURAN, POKAŻE CI ŻE NAWET Z SIŁĄ CZY BEZ NIEJ, MOŻNA WALCZYĆ O NASZ RÓD NA VEGECIE I UDOWODNI CI TO, NAWET ZOSTAJĄC JEJ PIEPRZONYM KRÓLEM, HYAAAAAAAAAA!! - wydzierając się głośno w jego stronę, odczuł jeszcze mocniejszy nacisk i impuls razem, który poszedł z wybiciem od maty, ponawiając tą samą sekwencje ciosów. Nie obchodziło go to, czy w tym miejscu znajdują się jacyś szpiedzy changelingów czy nie, chciał odbić Vegete i nie obchodziło go to czy zrobi to sam czy z kimś. Cios, kopniak, pięść na twarz, nie robiąc żadnych uników, jeszcze tak napierał przez jakiś czas, a potem wyskakując z obrotem, miał nadzieję że jego prawa stopa zahaczy o podbródek jego wroga i go tym trafi, robiąc sobie trochę miejsca i szybko łapiąc oddech. Teraz miał kilka sekund by zobaczyć jak radzi sobie chłopaczek i miał nadzieję, że sobie poradzi w tej walce.

_ _ _

PL: 3560
HP: 1000-120=880

FO:
Nie bronie sie : 120 dmg dla mnie

FA:
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: Siła + zręczność  - 100 + 100 = 200 - Przeciwnik

Tokeny: 2/1/0/0/3


Ostatnio zmieniony przez Kenzuran dnia Sro Lis 07, 2018 11:40 pm, w całości zmieniany 4 razy
avatar
MGj
Liczba postów : 91
Data rejestracji : 07/11/2016

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Sro Lis 07, 2018 8:08 pm
Okularnik nie był tego wszystkiego pewien. Tym bardziej, gdy jego dłoń wylądowała całkowicie przypadkowo na zadku jego przeciwniczki. Musiał przyznać, że było to miłe dla niego uczucie. Niestety dla dziewczyny najwidoczniej nie bo przypominała kotkę której ktoś nastąpił na ogon. Zaraz rzuciła się na niego z pazurami i zaczęła go drapać. Niestety był tak zaskoczony tym, że jego dłoń wylądowała na pośladku przeciwniczki, że nawet przypadkowo nie uniknął tego gradu ciosów, a raczej pazurów i jego twarz wyglądała właśnie jak po spotkaniu z kotem. Tym bardziej, że został obrażony i nawet nie wiedział czemu! Czuł się teraz jak skrzywdzone bez powodu dziecko i się naburmuszył. Na szczęście żył. Nawet się nie popłakał! Chociaż to pewnie głównie dlatego, że był zajęty tamtą sytuacją. Nawet nie słyszał słów tłumu. Dopiero z tego całego dziwnego stanu wyrwał go głos jego Senseia który mówił coś o zostaniu Królem Saiyan. Musiał przyznać, że zabrzmiało to epicko i był gotowy mu w tym pomóc i spełnić jego marzenie! Z tego wszystkiego sam się rozmarzył. Niestety ból po dziwnym ataku tej dziewczynki mu w tym przeszkodził. Aż posmutniał. Miał nawet ochotę się zapytać ją o coś, ale postanowił się ugryźć w język i tego nie zrobić. Na jego nieszczęście wypowiedział te słowa na głos.
- Podrapałaś mnie. Czy Ty przypadkiem nie jesteś kicią?
Dopiero potem ogarnął, że na Swoje nieszczęście wypowiedział to na głos, a nie w myślach. Aż się zrobił czerwony na twarzy i chciał coś wymyślić, ale potknął się przy tym o własne nogi i swoim łbem poleciał na czoło rywalki. Niestety głównie to Ją zaboli, a nie go o ile się da Ona trafić.

OOC:

FAZA OBRONY:
NIC

FAZA ATAKU:
CIOS ZWYKŁY; S DMG; 30 DMG; BULLI

STATYSTYKI:
SIŁA: 30
ZRĘCZNOŚĆ: 50
WYTRZYMAŁOŚĆ: 30
ENERGIA: 40

TOKENY:
SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 0
WYTRZYMAŁOŚĆ: 1
ENERGIA: 1
Ki: 2

PUNKTY ŻYCIA: 300 - 45 = 255
POWER LEVEL: 1360
SZYBKOŚĆ: 13
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Nie Lis 11, 2018 9:06 pm
Asteria założyła nogę na nogę i poprawiła płaszcz w oczekiwaniu na odpowiedź Vity. Miały czas do końca walk, więc przynajmniej dobre pięć minut, jeśli ta jest już ostatnia. Najwidoczniej trafiła w bardzo delikatny punkt, gdyż w oczach blondynki już zapaliły się świeczki i jeszcze tylko tego brakowało, aby zaczęła ryczeć. Poza tym coś jej leżało na wątrobie, skoro lekkie naciśnięcie na ten temat spowodowało taką reakcję. Rzuciła okiem na ring, ale poza klepaniem się po tyłkach, drapaniu i biciu nie było na razie niczego ciekawego. To był oktagon do diabła, a nie pieprzona dyskoteka. Jednakże tłumowi się to podobało, a szczególnie małe macanki podczas walk. No ale wróćmy do naszej małej, która chyba już sobie ułożyła wypowiedź w głowie.

- Oho. Zaczyna się robić ciekawie. – powiedziała kobieta i bardziej skupiła się na tym co mówi dziewczyna, choć równie dobrze mogły mieć zupełnie inne spojrzenie na tą sprawę. Musiała jej naprawdę mocno ciążyć, skoro już popłynęła pierwsza łezka i znów potrzebowała chwili dla siebie. Asteria jej nie przerywała, a kątem oka zobaczyła, że ktoś pokazuje na Vitę i śmieje się z niej. Nikos tylko przejechała palcem po gardle, co miało jasno określać los jaki spotka pana, jeśli się nie skupi na walce. Co do słów dziewczyny, to nie czuła obrzydzenia. Nie znała całego kontekstu i tego jak przebiegła sprawa, więc nie mogła się wypowiadać. Poza tym ona sama nie była czystego serca, więc co jej daje prawo, aby oceniać inne osoby?
- I pewnie wtedy skopie ci dupę, ale to inna kwestia. – powiedziała Asteria uśmiechając się delikatnie. Cóż walka ze swoim ojcem zazwyczaj jest trudna i to nawet nie pod względem mocy. To cała gama uczuć i innych rzeczy, które wpływają na podejmowane decyzje.
- Zapewne bym zrobiła to, choć i tak co poniektóre jednostki to robią. U was jest ten problem, że to nie kwestia sporów w samym sercu rasy, a ideologii, którą wcisnęli w was inni. Zastanów się kto jest głównym powodem tego wszystkiego i pomyśl jak wykreślić go z równania. W innym wypadku w dalszym ciągu będzie podział na frakcje. – powiedziała Asteria, a następnie poderwała się z krzesła.

- No załóż mu dźwignię do kurwy nędzy, ty pieprzony debilu! Ona już błaga o użycie, a ja zaraz się tu dzieci dorobię w oczekiwaniu na jakiś przyzwoity ruch! – krzyknęła Asteria w stronę walczący, choć tylko ona wiedziała do kogo konkretnie się zwraca. Po tym okrzyku ponownie usadziła swój tyłeczek, choć niektórzy wciąć na nią patrzyli. Może z powodu jej krzyku, a może z powodu, że jej piersi tak ładnie podskoczyły kiedy zerwała się do wydawania poleceń.
- O czym to my, a tak. Walka ku chwale ojczyzny i wymazanie wzajemnych uprzedzeń. Powiedz mi czy ty w ogóle masz jakiś plan? Chcesz wyzwać kogoś na walkę o tron? Czy myślisz, że właśnie nasi nowi znajomi mogą coś mieć? Vita wiesz w ogóle na co chcesz się porwać? – zapytała Asteria i w tym ostatnim zdaniu można było dostrzec odrobinę troski. Demonica sama starała się o wyswobodzenie swojej rasy, ale ona działała już od lat i wiedziała jakie to jest trudne. Jednakże dzięki dostaniu się do Sabotażystów, Rebeliantów czy jak tam oni chcą się nazywać może jej pomóc w dostaniu swojego kawałka tortu.

______________________


#66FFFF
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 797
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 16, 2018 7:39 pm
Vita obserwowała z zaciekawieniem wydarzenia w klatce. A gdy wojownik wykrzyczał, że chce zostać Królem Vegety, nadstawiła uszu i zaczęła przyglądać mu się dokładniej, żeby zapamiętać jego twarz.

- Eeee… - zaczęła lekko zbita z tropu. – No nie wiem, czy to będzie proste czy nie. Ani jak się wyzwala planety. Nie robiłam tego jeszcze, jeśli o to ci chodzi. No, ale wyobrażam sobie, że to nie będzie ani przyjemne ani szybkie do osiągnięcia. O ile w ogóle możliwe… Aż tak głupia nie jestem… ok?– powiedziała lekko urażona. Odwróciła się przodem do Asterii i popatrzyła na nią najpoważniej, jak nastolatka potrafi. – Od urodzenia mieszkam na Vegecie. Na Vegecie nie m tematu powstania, poza ruchem terrorystycznym, którego większość mieszkańców ma za świrów wysadzających, co tylko popadnie. I sama też tak myślałam. Mój ojciec tak uważa i poświęcił życie, by zwalczać ataki torroru na Vegecie. I Changelingi doskonale go za to wynagradzają. Wiem jednak również, że cała ta ideologia to wierutne kłamstwo, którym byłam karmiona od dziecka. Wiem to, bo znam ludzi z Ruchu Oporu Vegety. Oni nie są tylko bezmyślnymi irokezami, którzy dla zabawy wysadzają budynki w powietrze. – z każdym kolejnym słowem jej głos stawał się butniejszy. – Wiedziałaś, że Vegeta kiedyś była wolną planetą? Wiedziałaś, że mieliśmy króla? Ja nie wiedziałam. Bo mnie w szkole uczono, że Saiyanie zawsze byli podwładnymi Changelingów, bo oni są od myślenia, a my od walczenia i umierania za nich i za Smoczy Oddech. My, Vegetiańczycy. Nie mówię tu o wolnych Saiyanach. – Na tym zakończyła odpowiedź. Posiedziała chwilę w ciszy, a potem zerwała się z miejsca i zaczęła skandować. – KEN ZU RAN! KEN ZU RAN! ZA VEGETĘ!!!! – krzyknęla z żywą pasją.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

avatar
NPC.
Liczba postów : 2444
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 16, 2018 8:26 pm
- Co ty pieprzysz? Z choinki się urwałeś? Jakim Królem Vegety, możesz tam co najwyżej czyścić kible, HAHAHA!  – zaśmiał się głośno przeciwnik Kenzurana, po czym zrobił unik, zanim stopa saiyanina spotkała się z jego twarzą. Przewidział ten ruch i miał dość miejsca, by zareagować.  A gdy Kenzuran był odwrócony bokiem po swoim wyskoku, wymierzył mu silne uderzenie w żebra. – Lepiej się poddaj, bo nikt nie chce cię już słuchać. – dokończył, wskazując mu ręką wyjście z ringu. – A ty nie dawaj się tak łatwo podpuścić. – syknął do siostry, która zrobiła się znów czerwona po tekście przeciwnika.
- No ale…
- NIE MA ALE, masz wygrać. – strofował ją. – SKUP SIĘ!

Dziewczyna kiwnęła głową i powtórzyła sekwencję swoich ciosów w pełnym skupieniu.

---

FO
Chłopak
Unik: koszt -1TZ, niweluje obrażenia (Nie dosięgają celu), ciosy lub techniki zwykłe fizyczne (Używane w Fazie Obrony) +1TKI

Dziewczyna
Przyjmuje obrażenia

FA
Chłopak
Cios podstawowy
120 DMG

Dziewczyna
-1 TKI - Kąsacz: Fizyczna(Zwykła), Obrażenia: 45 DMG, precyzyjny - Wojownik łączy palce i unosi ku górze by zacząć żądlić wykonując proste pchnięcia. Niepozorna, acz bezpieczna w przypadku ryzyka odbicia.

______________________


avatar
Kenzuran
Liczba postów : 371
Data rejestracji : 07/10/2012

Skąd : Warszawa

Identification Number
Punkty Życia:
880/1000  (880/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

on Pią Lis 16, 2018 10:57 pm
Kenzuran po usłszyszeniu słów, jeszcze bardziej był sfrustrowany, ponieważ wiedział że niegdyś faktycznie szorował kible, nie zapomniał kiedy dołączył do akademii, jakie wyzwania mu zafundowała. Warknął w stronę wroga, potem zauważył że tamten zrobił unik i zaatakował Czarnowłosego na nowo. Nie przejmował sie ciosami, wiedział że jest wytrzymały, więc to wszystko tak naprawdę go łaskatoło, nawet cios na żebra, który za chwilę otrzymał. Za chwilę przychamował nogą, by zrobić sobie trochę miejsca i kiedy jego wróg odezwał się w jego stronę, posłał mu tylko poważny uśmiech, odpowiadająć mu bardzo szybko:
-Co najwyżej zaraz ja tobą wytrę podłogę śmieciu. NIE CHCESZ WOLNOŚCI DLA SAIYAN, CHCESZ SŁUŻYĆ TYM PIEPRZONYM JASZCZURKOM? JA NIE MAM ZAMIARU IM USŁUGIWAĆ, ALE JEŚLI CHCESZ BYĆ ICH PIESKIEM, TWOJA WOLA!! - wybił się z pięty i miał zamiar zadać bardzo mocny cios w szczękę przeciwnika. Szarżował na niego i napierał coraz mocniej i szybciej, zadając dość poważne i odczuwalne ataki, które mają powalić jego przeciwnika. Usłyszał znowu, że tamten sugerował poddanie sie, lecz Syn Kellana nawet nie miał zamiaru go słuchać, zasyczał w jego stronę i znowu tym razem jego pięści pomknęły ku słabym punktom witalnym, czyli splotowi słonecznemu, żebrom oraz skroń no i łuk brwiowy. Brat Klen chciał pokazać, że nie będzie patyczkować się z jakimś byle prostakiem, on był niegdyś Super Saiyaninem i ma zamiar kiedyś odzyskać ten poziom, pokazać swojej rodzinie zza grobu, że znowu jest na szczycie.

Nie mógł także zapomnieć o Altairze, który zawsze dogadzał ciepłą radą, czego ma nie robić a co robi nie tak, nigdy ich nie zapomni i dla nich odzyska wolność Vegety, tak jak była niegdyś przez niego zapamiętana. Czarnooki warknął głośno, znowu zasadzając kolejne ciosy, w okolice nerek tak by wróg po prostu nie mógł się pozbierać, chciał mu pokazać co to Saiyańska dusza walki.  Ogoniasty mógł stwierdzić, że teraz jego oponent odzywa się do swojej sojuszniczki, więc wykorzystał okazje i znowu zaatakował go w twarz, wyskakując do góry, na celu mając trafić go swoim kolanem.  Chciał pokazać, że rozmowa podczas walki jest głupotą, ale musiał także skarcić swojego ucznia, więc odskakując szybko do tyłu i robiąc sobie wystarczającą przestrzeń, wypowiedział się:
-ZAŁATW JĄ I MIEJMY TO Z GŁOWY. A TY ŚMIECIU SAM SIĘ PODDAJ, POKAŻE CI CO TO JEST PRAWDZIWA POTĘGA TYSIĄĆLETNIEGO SAIYAN-JINA, HYAAAAAA!!! - odpowiadając uczniowi, wybił się znowu z palców u stóp i celował tylko w słabe punkty witalne, ponieważ miał zamiar skończyć to raz, a porządnie. Kenzuran wiezdiał, że jak tak będzie dalej przedłużać, nigdy się nie dostanie do rebeliantów i nigdy nie pozna techniki od Brutusa, która mu się niegdyś przyda na zdradzieckie demony mrozu, które ma zamiar wytępić co do jednego.

_ _ _

PL: 3560
HP: 880-120=760

FO:
Nie bronie sie : 120 dmg dla mnie

FA:
Cios Potężny [- 1 TS; + 1 TKI]; dmg: Siła + zręczność  - 100 + 100 = 200 - Przeciwnik

Tokeny: 1/1/0/0/4


Ostatnio zmieniony przez Kenzuran dnia Pon Lis 19, 2018 10:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Sponsored content

Re: Podziemny klub walk "Wpierd**"

Powrót do góry
Similar topics
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito