Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Centrum handlowe

on Sob Kwi 07, 2018 4:24 pm
First topic message reminder :

Na obrzeżach miasta znajduje się Wielka Galeria Handlowa. Jest to olbrzymia przestrzeń zielona otoczona wokoło murem zbudowanym z budynków sklepowych, gdzie można zakupić praktycznie każdą rzecz. Sama przestrzeń w centrum, choć zazieleniona, ma rozmiar miasta, jest podzielona na sektory w zależności od oferowanych dóbr, zaś te są wypełnione po brzegi sklepami. Meble, sprzęty elektroniczne, nowe urządzenia, składniki zarówno kulinarne jak do laboratorium, czy też ubrania. Goście, którzy zmęczy chodzenie po sklepach mogą udać się do sektora z jedzeniem, gdzie powita ich wielki bazar wypełniony po brzegi zapachami kuchni całego wszechświata. Dla dzieci przeznaczony jest gigantyczny sektor zabaw, gdzie mogą spokojnie spędzić czas, a rodzice odsapnąć od swoich pociech. Poruszanie się po Galerii może być czasochłonne jak i frustrujące, dlatego też cały obszar jest pokryty specjalnymi "turbochodnikami", są to po prostu ruchome chodniki jak taśmociąg, poruszający się z dużą prędkością. Jeżeli natomiast to nie wystarcza, można wypożyczyć poduszkowy transport latający, który jeszcze bardziej skraca czas podróży. Oczywiście na ten trzeba mieć odpowiednie papiery, ale po co się tym zamartwiać wszakże można wypożyczyć mechanicznego autopilota-przewodnika, który zajmie się całą robotą, ba nawet przechodnie mogą wynająć takowego do pomocy przy szukaniu konkretnych sklepów. Przy Centrum znajduje się gigantyczny parking, podzielony na trzy sektory, pierwsze dwa posiadające trzy piętra plus jedno ogromnych rozmiarów podziemne, dla pojazdów małych, średnich i dużych. Trzeci natomiast jest przeznaczony wyłącznie dla statków kosmicznych najróżniejszej maści, w zależności od ich rozmiarów specjalnie zaprojektowane lądowiska mogą zmieniać swój rozmiar, przez co ta część jest mocno oddalona od głównej struktury gdyż wymaga miejsca. Całe Centrum jest monitorowane oraz wyposażone w skanery, drony obronne, a nawet mają własną jednostkę ochrony które są niezwykle skuteczne przeciw złodziejaszkom.

______________________



Matthew
Liczba postów : 38
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Czw Lis 08, 2018 8:13 pm
Teraz to Matthew wysłuchiwał pogadanki ze strony changa i zastanawiał się jakim cudem go zatrudniono na osobę pilnującą porządku. Wciąż uśmiechając się przyjaźnie i pilnując, aby na buźce nie pojawiły się żadne inne emocje, doszedł do trzech podstawowych wniosków. Po pierwsze ten funkcjonariusz był ewidentnym idiotą. Po drugie zupełnie ignorował swoje obowiązki. I wreszcie po trzecie, to był klasyczny przykład próby wyłudzenia pieniędzy. W dodatku przez tak ewidentne kłamstwo. Cóż... Najwyraźniej Namek nie różnił się pod tym względem od Ziemi. Tam znał sporo przykładów policjantów, którzy próbowali wyłudzić kasę od obywateli. Według tego changa podejrzanym zachowaniem było wejście do centrum handlowego przez klienta. Cóż... Może był przewrażliwiony, może szukał zaczepki a może właśnie chodziło o pretekst do wyłudzenia pieniędzy. W dodatku był albo ślepy, albo też wbrew temu po co tu był, wcale nie chciało mu się pilnować porządku. Dosłownie za jego plecami jakiś dzieciak walał się na środku centrum handlowego, cholera wie co mu się stało. I dosłownie za jego plecami ktoś tego dzieciaka właśnie obrabował. Wystarczy, że jego przełożeni przejrzą nagranie z monitoringu, gdzie zapewne będzie widać i leżącego chłopaka i tę kradzież i to, że danemu porządkowemu zwrócono uwagę na tę sytuację, co zaowocowało tym, że on ją zwyczajnie olał a pochwały za to na pewno nie będzie. Chyba, że jego przełożeni również będą idiotami, albo będą próbowali go kryć.

No i ta próba wyłudzenia kasy... Nie ma opcji, żeby Matt miał niewłaściwe dokumenty, nie zaktualizowane, czy żeby z nimi cokolwiek było nie tak. Nie dość, że na Ziemi wszystko było z nimi w porządku, to w dodatku gdy się szykował do podróży na Namek, to musiał wszystko załatwić tak, aby było cacy. W końcu nie został tu przemycony, tylko normalnie przyleciał. Gdyby cokolwiek było nie tak, to nie przeszedłby odprawy celnej. Tam w najlepszym wypadku zwrócili by mu uwagę na to, co musi natychmiast poprawić. Nie mówiąc o tym, że na Namek był ledwie od paru godzin, więc o jakiej aktualizacji co trzy lata miał pamiętać? Oczywistym więc było, że tego mandatu nie przyjmie. Mając tydzień czasu na to, żeby się udać na posterunek, zwyczajnie zapozna się dokładniej z miejscowym prawem i wtedy się uda, ale po to, aby złożyć skargę. Zarówno na to, że był niejako napastowany przez funkcjonariusza, jak i na to, że ten nie wykonywał swoich obowiązków, co zostało uwiecznione na monitoringu, oraz na tę próbę wyłudzenia pieniędzy. Jeśli władza na Namek chociaż troszeczkę udawała praworządność, oraz starała się mieć dobre relacje z Ziemią, to nie musiał się tą grzywną przejmować. Za to przepytujący go funkcjonariusz mógł mieć pewność, że będzie miał spore problemy.

Wszystkie te jednak rozmyślania zostały przerwane, gdy nagle coś zaczęło biec w ich stronę, aby po chwili wywalić się tuż przed nimi. Ta scena była tak dziwna i zabawna, że chłopak na moment zapomniał o sprawie i stał przez dobrą sekundę z szeroko otwartymi oczami.

- Eee... Nic się Pani nie stało? - Po tej krótkiej chwili znalazł się przy niej sprawdzając, czy nic sobie nie potłukła. Zaraz... To do niej miał dotrzeć? W sumie to faktycznie wyglądała jak osoba pracująca w cukierni. Szybko jednak chang sprawił, że wrócił do niego myślami, krzywiąc się przy tym lekko. Nie skłamał. Tak po prawdzie, to mówił prawdę. I dokumenty miał w porządku. Nie chciał się jednak kłócić z nim, bo i tak by to nic nie dało, zamiast tego po prostu załatwi sprawę tam gdzie trzeba. Na razie jednak zabrał się za pomaganie kobiecie w podnoszeniu się. A nie była to łatwa robota...
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Pią Lis 09, 2018 1:43 pm
Hazard udawał, że go nie ma na powierzchniach sklepowych. Jednak nie pozostawał aż tak niewidoczny dla obsługi… Wkrótce za jego plecami wyrosła dziewczyna:


- Witam Pana, w czym mogę… pomóc? – obejrzała go sobie od stóp do głów z krytyczną miną. Sugerującą, że to nie jest odpowiednie dla niego miejsce. – Rozgląda się Pań wśród wieszaków z sukienkami. Chciałby Pan coś przymierzyć? – zakpiła.
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Sro Lis 14, 2018 7:59 pm
Przy całym skupieniu by nie zgubić nigdzie Muzai, nie zauważył, iż stoi w dziale z sukienkami. Bezwiednie przesuwał rękoma kolejne wieszaki, nie patrząc nawet co robi. Nie chciał przegapić momentu, gdy dziewczyna opuści wreszcie przebieralnie. Jeśli wyjdzie ze sklepu, a on tego nie zauważy, ciężko będzie znowu znaleźć ją w tym tłumie. Obserwował więc w spokoju, dopóki ciszy nie przerwał mu damski głos. Niby wyrażający chęć pomocy, ale po tonie mógł stwierdzić, że trochę sobie z niego kpi. Nie zamierzał pozostać dłużny.
- Taa, ta czarna podkreśliłaby kolor moich oczu, nie uważasz? - odpowiedział zgryźliwie i dopiero po chwili zaszczycił ekspedientkę spojrzeniem. Dłuuuugie, zgrabne nogi, ale im wyżej tym mizerniej. "Deeeeeska" pomyślał, uśmiechając się pod nosem. Słodka buźka, jednak te krytycznie spoglądające na niego oczy psuły cały efekt. Miał ochotę trochę jej dokuczyć. Co by jej tu... Bingo! Wpadł na genialny pomysł. Wyciągnął wcześniej wspomnianą sukienkę i przyłożył do ciała, sprawdzając niby czy będzie na niego pasować. Jako że była dużo za mała, pokręcił z dezaprobatą głową, po czym wyciągnął ciuch w kierunku ekspedientki.
- Będziesz tak miła i przyniesiesz mi największy rozmiar tej sukienki jaki macie? Jeśli będzie trochę za mała to nie szkodzi, lubię obcisłe...
Po czym z miną pana i władcy przysiadł na kanapie stojącej nieopodal. Stąd też był dobry widok na przebieralnie, niczego nie przegapi.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Sob Lis 17, 2018 12:27 am
Ekspedientka niestety nie należała do tych mało bystrych osóbek. Wręcz przeciwnie. Wzięła sukienkę od Akiry i powiedziała, zciszając głos:

- To jest EKSKLUZYWNY sklep dla Pań. Skoro nie zamierza Pan nic kupić, to proszę o opuszczenie lokalu. Jeśli zamierza Pan coś kupić, to zapraszam do kas. – postawiła sprawę najjaśniej, jak się tylko dało.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Pon Lis 19, 2018 8:36 pm
*Post Matthew:

- Oh dziękuje, wiecie jak to jest. Trudno wstać samej - Ważyła zdecydowanie ponad sto czterdzieści kilogramów, a na dodatek zamiast przetrzeć pot  z czoła chustą to chwyciła do torebki i zjadła dziwne, wielgachne nasionko. Potem kolejne i jeszcze jedno, aż napchała policzki po brzegi i zarumieniła się ze szczęścia.
- To...to było męczące. Nigdy...nie biegłam aż tak daleko! - Z nadymanymi policzkami poruszyła noskiem i dokładnie wyczuła, przywiezioną mąkę.
Nadymajmy te poliki i raz i dwa:
- Proszę Pana, przejmę już stąd sytuacje. Dziękuje za pomoc i proszę wpaść za dwie godziny, mam już pańskie zamówienie. - Ukłoniła się w stronę jaszczurzego funkcjonariusza i zaczęła popędzać młodzika by zabrał mąkę.
- Może niech tak będzie, w bazie i tak jest już zarejestrowany. Wpadnę później... Hej, zatrzymaj się! - Zszokowany krzyknął w stronę podejrzanego typa, który to zaczął się przepychać na taśmociągach trzymając w garści jakąś paczkę. Raz jeszcze Matthew mógł zerknąć i miejsce jakie wskazał z pokrzywdzonym dzieckiem roiło się od trzech funkcjonariuszy. Może on nie zauważył, ale jednak ktoś inny już tak.

Matthew i Pani Chomik oddalili się w stronę strefy magazynowej, była to nie lada konieczność, ale najwyraźniej każdy; czy to saiyajin, android, nameczanin, czy changeling...czy typowy ziemianin. Wszyscy ją rozpoznawali i kiwali głową, kłaniali się bądź uprzejmie witali.
- Nie przejmuj się mandatem, dostanie ekstra ptysia i zapomni o tej sytuacji. Jest moim regularnym klientem. - Zatrzymała się i przymrużyła oczy na różowe drzwi. Hale magazynowe to była ogromna pusta przestrzeń, a mnóstwo towarów walało się za każdym z sieci sklepowych. Wielkie windy pozwalały z łatwością przemieszczać się między piętrami, ale to co szczególnie mogło zwrócić uwagę...to że szli niespełna pół minuty.
- Ach tak...wyglądam okropnie pewnie - wyciągnęła chustę i przetarła zroszone potem czoło. Następnie sięgnęła do torebki z wielkimi nasionami, ale zamiast jedzenia wyciągnęła klucze. Zgrzyt i różowe drzwi stały otworem, a obydwoje wtargnęli na zaplecze cukierni. Domieszka różu i niezliczone ciasta za jaskrawych, przezroczystych gablot to pierwsze co rzuciło się młodzikowi w oczy.
- Postaw tutaj na uboczu - wskazała na kąt, a następnie zamknęła drzwi za sobą. Tą stroną bez klucza lub użycia siły już by Matthew nie przeszedł.
- Czasem dwie osoby się nie zapisały? - Sięgnęła po chustę raz jeszcze i przetarła ponownie czoło. Matthew za okien cukierni mógł dostrzec, że właściwie cukiernia była tuż obok miejsca, gdzie Funkcjonariusz go złapał. Musiała przebiec całe dwadzieścia metrów!

______________________


avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Pon Lis 19, 2018 9:53 pm
Aż zaśmiał się w duchu na widok reakcji ekspedientki. Dokładnie tego oczekiwał, chciał wytrącić ją z równowagi. Nie spuszczając wzroku z przebieralni, postanowił dalej kontynuować tę zabawę, zbyt wiele frajdy mu to sprawiało, żeby przerywać tak szybko. Rozwalony na kanapie, pogrzebał sobie palcem w uchu, dając do zrozumienia, iż ma głęboko w dupie co dziewczyna ma mu do powiedzenia. Ziewnął ostentacyjnie i przecierając załzawione oczy, spojrzał na moment w stronę rozmówczyni.
- Hmmmm co tam mówiłaś? Wiesz co, trochę chcę mi się pić, zrobiłabyś mi kawę? - zmusił się do najsłodszego uśmiechu na jaki było go stać, po czym wyciągnął kopyta i położył stopy na stercie kartonów, "przypadkowo" przewracając większość z nich. Po podłodze potoczyły się najróżniejsze, markowe buty.
- Ups sorki, nie chciałem - powiedział, jednak nie kwapił się by posprzątać cały ten bałagan. Zamiast tego rozsiadł się wygodniej i wyczekiwał na reakcję ekspedientki. A także na jakikolwiek ruch Muzai. Ileż ona może siedzieć w tej cholernej przebieralni?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Sro Lis 21, 2018 3:26 pm
Dziewczyna miała matowy, lekko wkurzony wzrok. Nie czekała ani chwili dłużej. Klikneła na swój scouter.

- Ochrona, proszę o wyprowadzenie Pana…

Do sklepu w kierunku Akiry zbliżało się dwóch mężczyzn – jeden starszy ochroniarz i jeden, szczupły i młody chłopak.

W tym czasie Muzai opuściła przymierzalnię i skierowała się do kas. Tam przygotowywała się do płatności.


______________________


avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Czw Lis 22, 2018 9:28 pm
Deskowata ekspedientka niestety nie zamierzała dalej się z nim bawić. Natychmiast kliknęła coś na swoim scouterze i wezwała ochronę. Akira westchnął rozczarowany. Po chwili w jego kierunku zmierzała już dwójka ochroniarzy - siwy, ale dobrze zbudowany, starszy mężczyzna i nieco cherlawy chłopaczek, pewnie ktoś w rodzaju ucznia tego pierwszego. Bębniąc palcami o skórzane obicie kanapy, czekał zrelaksowany na bodyguardów. Ci stanęli przed nim i gestem nakazali mu opuścić lokal. Akira przywołał na twarz wyraz uprzejmego zdziwienia.
- Jakiś problem panowie? Ależ ja tylko poprosiłem tę uroczą, młodą damę o pomoc w znalezieniu odpowiedniego rozmiaru, czy to taka zbrodnia? - z lekkim uśmieszkiem oczekiwał na ich reakcję. Długo nie musiał czekać. Młody, chcąc zapewne popisać się przed przełożonym (oraz sprzedawczynią) natychmiast ruszył do niego z łapskami. Akira szybkim ruchem odepchnął od siebie jego dłonie i wstał. Był o głowę wyższy. Zmarszczył brwi i spojrzał na niego groźnie z góry. Gówniarz o dziwo wytrzymał to spojrzenie, lecz widać było, że ma pewne obawy.

-No dalej, rusz się, daj mi tylko powód - dopingował go w duchu czarnowłosy, mając nadzieję na ciekawy rozwój sytuacji. Zupełnie jakby zapomniał po co tu przyszedł... Opamiętał się w momencie, gdy coś mignęło po jego lewej. Spojrzał w tamtym kierunku i dojrzał Muzai stojącą przy kasie i płacącą za zakupy. Akira ponownie spojrzał na swoich oponentów i prychnął. Szkoda, ale to będzie musiało poczekać. W momencie gdy starszy z mężczyzn także ruszył w jego stronę, czarnowłosy zręcznie go wyminął i skierował się w kierunku wyjścia.
- Macie szczęście, że mam ważniejsze sprawy na głowie niż użeranie się z cieciami. Nara - rzucił na odchodne. Przechodząc obok ekspedientki, uśmiechnął się do niej złośliwie, puszczając oczko. Upchnął ręce w kieszenie i opuścił sklep. Następnie przyczaił się za jakimś filarem i obserwował dalsze ruchy Muzai.
avatar
Matthew
Liczba postów : 38
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Pią Lis 23, 2018 10:56 pm
Trudno wstać samej... Nie bardzo wiedział jak ma to skomentować, ale zaraz jedyne o czym myślał to o tym, aby zachować kamienny wyraz twarzy. Ewidentnie musiał trenować do jakiś mistrzostw wszechświata w pokera, bo ani jeden mięsień nie drgnął, gdy patrzył całkowicie beznamietnym wzrokiem na to jak to stworzenie o kształcie piłki lekarskiej pakowało do swoich ust kolejne jedzenie. Chwilę po tym jak przez swoją... ekhem... wagę, nie było wstanie wstać. Matt bardzo się starał, aby nie pokazać po sobie zaskoczenia, czy też innych myśli.

- Cóż... - Zaczął w pewnym momencie, uznając że chyba czas się odezwać. Po tym jednak jakże "udanym" wstępie nie bardzo wiedział co ma powiedzieć dalej. I czy w ogóle ma coś powiedzieć.

- Ruszamy? - Nie bardzo wiedział co innego powiedzieć, chociaż kilka różnych rozwinięć tego jakże zajmującego "cóż" się w jego główce pojawiło, to jednak żadne z nich nie wyglądało na tyle dobrze, aby mógł pozwolić na swobodne przetworzenie na pełne i zrozumiałe zdanie, które następnie opuści jego usta. Wybrał więc tę opcję. O funkcjonariuszu zapomniał. Czy też przestał zwracać na niego uwagę. Ciekawszy był ten turlający się chomik z nasionkami. Notabene zaraz też pojawiło się w jego główce kolejne pytanie... Co to za nasiona? Chwilę jednak potem pojawiło się kolejne... Ona się nie wywali ponownie? Nie był pewny, czy da radę podnieść ją samemu...

- Wygląda Pani słodko! - Odpowiedział wręcz instynktownie, ogarniając właśnie jak straszliwie wielką odległość ona musiała pokonać, aby do niego dobiec. Aż dziw, że na zawał serca nie zeszła... Inne określenia na nią nie chciały mu jakoś wyjść z ust. Ładnie, pięknie i takie tam... Poza tym zaczął delikatnie panikować. Ona nie jest desperatką, która marzy o tym, żeby ktoś się nią wreszcie zajął porządnie i nie zacznie się do niego dobierać? A już z takimi miał do czynienia. Trzeba to będzie szybko załatwić i uciekać z tego miejsca. Tak na wszelki wypadek.

- Niestety miał być ze mną pewien android, ale zanim się zabraliśmy do pracy, to wystąpił problem. Najwyraźniej miał wadliwe oprogramowanie, gdyż zawiesił mu się system. Także musiałem się tą dostawą zająć sam. - A szkoda, bo może byłoby zabawniej, gdyby razem z tą Redką, czy jak jej tam pracował. Musiał to jednak zrobić samemu. Postawił więc worek tam gdzie mu kazano i odwrócił się w stronę Pani Chomik, czekając na jakiś jej końcowy komentarz, oraz, co było najważniejsze dla niego, na zapłatę.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Nie Lis 25, 2018 7:46 pm
*Post Matthew:

- To miłe, choć nie musisz mi dosładzać, wystarczy się rozejrzeć by wiedzieć, że słodyczy mi nie zabraknie - uśmiechnęła się i podeszła do drzwi wejściowych. Obróciła plakietkę z napisem 'zamknięte' do strony wchodzącej, a następnie zamknęła drzwi na starodawny klucz.
- Zawiesił się system? Oby to nic poważnego - odparła zaniepokojona, gdy wróciła do młodzika. Teraz nie wydawałoby się, a żeby miał jakąkolwiek drogę ucieczki.
- Jesteś... - Wyciągnęła z torebki stary scouter, identyczny do tego, jakim został młodzik obdarowany przez grabarza, a następnie szkiełko zapaliło się. Zaledwie dziesięć drogocennych sekund minęło by wiedziała z kim ma do czynienia.
- Matthew Ripper? - Odczekała chwile by zobaczyć, czy to potwierdza.
- Nie użyjesz już swojego scoutera, - Scouter dzieciaka przestał być funkcjonalny, jakby odcięto zasilanie. Próby ponownego włączenia tylko spaliłyby na panewce.
- Powinnam ci pewnie wyjaśnić sytuacje, ale muszę się bardzo streszczać. - Oparła ręce o biodra i uśmiechnęła się błogo. Święcie przekonana, że nikt nie zakłóci spokoju ich rozmowy.
- Jestem TailChaser, znaczy...jej częścią. - Poruszyła parokrotnie parę razy z wyrazem nie lada zakłopotania. jakby już pewne słowa przekręciła.
- Widzę, że nie bardzo się odnajdujesz na Namek, więc mogę ci zaoferować nie lada robotę - sięgnęła po nasionko i zaczęła wpychać je do polików, jak uprzednio.
- Jesteś zainteresowany? Oczywiście zamiast mnie wysłuchać możesz otrzymać wypłatę 300 SO i otworze ci frontowe drzwi. Pójdziesz w swoją stronę, ale zaznaczam, że ta propozycja nie należy do codziennych i odwrotu nie ma. [/color]

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Pon Lis 26, 2018 12:05 pm
Akirze udało się zbiec ochroniarzom. Nie zależało im tak na pochwyceniu go jak przepędzeniu ze sklepu. A ekspedientka i tak miała zwycięską minę.

Tymczasem Muzai zapłaciła za swoje zakupy i wyszła ze sklepu. Na pasażu wpisała coś na swoim scouterze i po chwili do uszu Akiry dobiegły słowa:

- Cześć kotku. Mam dla ciebie niespodziankę. Przyjedziesz po mnie? Skoczymy do mnie na mieszkanie. – chwila ciszy. – W galerii. – znowu pauza. – Będę czekała w garażu podziemnym. Buziaki. Pa. – rozłączyła się i skierowała w stronę windy na poziom -1, gdzie znajdował się parking.

______________________


avatar
Matthew
Liczba postów : 38
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Pon Lis 26, 2018 7:32 pm
- E tam... Nic się nie stanie jak się czasem komuś pocukrzy... - Odpowiedział wzruszając ramionami, ale nagle zbystrzał. Pani Chomik zaczęła zamykać cukiernię. To mu się zaczęło nie podobać. W dodatku stanęła pomiędzy nim a drzwiami. A ponieważ była osobą typu "łatwiej przeskoczyć, niż obejść", więc automatycznie zerknął nad jej głowę sprawdzając ile ma miejsca na taki ewentualny skok.

- Ja również mam nadzieję, że to nic poważnego... - Odpowiedział machinalnie, myśląc jednak o czymś zupełnie innym. Oczyma wyobraźni ujrzał już jak Chomik zrzuca z siebie ubranie i zbliża się do niego, co zaowocowało tym, że lekko zadrżał i nieco spanikowanym wzrokiem rozejrzał się szukając jakiejś drogi ucieczki. Gdy usłyszał swoje imię i nazwisko kiwnął od razu głową, wciąż skupiając się bardziej na tym, czy jest możliwość wycofania się, niż na czymkolwiek innym. Zareagował bardziej dopiero na stwierdzenie o scouterze.

- W ogóle, czy tylko nie mogę go używać na czas tej rozmowy? - Polubił swoją nową zabawkę i miał nadzieję, że Chomik mu jej tak do razu nie popsuła. Dzięki temu oderwał się od pewnych ponurych wizji i zaczął uważniej słuchać swojej rozmówczyni. Lewa brew zaraz powędrowała mu do góry, gdy Chomik wspomniała, że jest TailCośTam... Prawa szybko dołączyła, gdy zostało wspomniane o bycie częścią. Czym ona jest? Czy też kim? Nie miał pojęcia o co jej chodziło, czy to było jej imię, czy to jakaś nazwa klanu Spasionych Chomików, czy też było to coś zupełnie innego. To jednak sprawiło, że z większym zaciekawieniem zaczął jej słuchać.

- Zapłatę chciałbym dostać, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś przy okazji opowiedziała mi co to za propozycja. Masz moją uwagę. - Żadnego migania się od zapłaty!! Ale propozycje zawsze chętnie wysłuchiwał, licząc na to, że za nimi stała wizja odpowiedniego zarobku. Jeśli i tu tak będzie, to kto wie... Może będzie miał ciekawą robotę.
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 915
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Wto Lis 27, 2018 8:31 pm
Schowany za filarem, obserwował z ukrycia Muzai. Miał nadzieję, że nie pójdzie od razu do kolejnego sklepu, a potem jeszcze następnego... Nie uśmiechało mu się dalsze użeranie z upierdliwymi ekspedientkami i ochroniarzami. Chciał skończyć to szybko i przejść do kolejnego etapu poszukiwań Ellie. Zbliżał się wieczór, jeśli faktycznie trafiła do burdelu to... Nie, musi przestać o tym myśleć. Jeśli nie będzie tracić czasu na pierdoły to uwinie się z tym wszystkim zanim jego przyjaciółce stanie się coś złego.

Z rozmyślań wyrwał go słodki, dziewczęcy głosik. Wyjrzał nieco zza swojej kryjówki by sprawdzić czy to głos Muzai. Tak w istocie było, dziewczyna komunikowała się przy pomocy scoutera. Wsłuchał się uważnie w każde jej słowo. Najwyraźniej rozmawiała ze swoim alfonsem bądź też chłopakiem. Gdyby faktycznie chodziło o tę drugą opcję to gość musiałby mieć nieźle nasrane w głowie żeby umawiać się laską puszczającą się nocami za kasę. Nie jego interes. Ważne, iż wreszcie szczęście się do niego uśmiechnęło. Jego ofiara miała za chwilę znaleźć się na (miał nadzieję) opuszczonym podziemnym parkingu. Lepszej okazji mieć już nie będzie.



Gdy tylko dziewczyna skierowała się w kierunku wind, wybiegł zza filara i pobiegł w stronę schodów. Głupotą byłoby zjeżdżanie razem z nią, nie mógł jej dać okazji by zapamiętała jakieś szczegóły z jego wyglądu. Błyskawicznie zbiegł na sam dół, niemalże taranując po drodze jakiegoś starego pryka. W międzyczasie wyciągnął skradzione wcześniej fanty - czapkę, szalik i okulary. Zeskoczył z ostatnich kilku schodków i wyszedł drzwiami na chłodny, podziemny parking. Muzai jeszcze nie było - cyferka na windzie wskazywała, iż dopiero dojechała na piętro które niedawno opuścił. Miał pół minuty na przygotowanie zasadzki.

Oderwał część materiału od szalika, a resztą obwiązał sobie twarz, by zasłonić nos i usta. Następnie założył ciemne okulary i naciągnął czapkę na głowę. Nie sposób było teraz dostrzec żadnego szczegółu twarzy Akiry, dokładnie o to mu chodziło. Ściągnął bluzę i rzucił pod ścianę. Zostając w krótkim rękawku, podbiegł w stronę windy i stanął niedaleko wejścia. Spojrzał do góry. Czerwona "jedynka" - czyli zjeżdżała w dół. Pytanie tylko czy sama. Taki obrót spraw bardzo ułatwiłby mu robotę, bo ewentualnych świadków musiałby czasowo unieszkodliwić. Z mocno bijącym sercem, czekał w milczeniu. Parter. A teraz zjeżdża w dół. Już za moment. 3,2,1....

Nieświadoma niczego Muzai wyszła z windy i ruszyła przed siebie, nie zauważając przyczajonego Akiry. Gdy tylko upewnił się, że jest sama, po cichu zaszedł ją od tyłu i szybkim ruchem owinął swoje ramię wokół jej szyi, przy okazji wpychając dziewczynie wcześniej przygotowany knebel w usta. Natychmiast mógł poczuć zdecydowaną reakcję ofiary - zaparła się dłońmi o jego przedramię, próbując uwolnić się z żelaznego uścisku. Wolną ręką najpierw sięgnął po jej scouter i rozdeptał go na ziemi, a następnie uchwycił jej nadgarstek, blokując jedną rękę. W ruch poszły także nogi - Muzai rozpaczliwie wymachiwała nimi do tyłu, próbując kopnąć swego oprawcę w goleń, lecz Akirze szczęśliwie udało się uniknąć wszystkich ciosów. Przez cały ten czas, powoli ciągnął ją w stronę najbliższego filaru, w celu ukrycia się za nim. Na nic zdały się też wołania o pomoc - knebel skutecznie tłumił wszystkie dźwięki wydobywające się z ust kobiety. Nawet gdyby ktoś znajdował się w tej chwili na parkingu, nie usłyszałby jej, o ile nie stałby tuż przy nich. Wreszcie, dysząc ciężko, sprowadził ją do swojej "kryjówki". Tutaj na pewno nikt ich już nie zauważy. Uścisk zelżał na moment, gdy zjechał ręką z jej szyi na wysokość biustu, umiejętnie blokując obie ręce Muzai. Oparł się plecami o ścianę i "zawinął" jedną nogę wokół ud dziewczyny. Teraz nie była już w stanie manewrować żadną kończyną. W jej umyśle zapewne kłębiły się teraz myśli o gwałcie, lecz prawda była taka, że czekało ją coś gorszego.

Wolna dłoń Akiry powędrowała do kieszeni spodni, skąd wyjął niewielką buteleczkę z zielonym płynem - silnie żrącym kwasem. Niezgrabnie odkręcił nakrętkę palcami. Jego ofiara jakby przeczuwała, że zaraz przejdzie do czynów, zaczęła szarpać się jeszcze mocniej. Na ułamek sekundy stracił kontrolę - buteleczka niemalże wyślizgnęła mu się z ręki gdy próbował opanować jej szamoczące się wściekle ciało.
- Kurwa, było blisko - pomyślał w duchu. Znowu zacisnął ramię wokół szyi, ale tym razem użył nieco więcej siły. Chciał delikatnie ją poddusić, by na moment opadła z sił, co ułatwiłoby mu kulminacyjny punkt całej operacji. Nie chciał w ferworze walki sam oblać się tym gównem. Jego plan działał, próby uwolnienia się Muzai były coraz słabsze. Jej ciało zwiotczało, oddech stał się nierówny. Nie zwalniając uścisku, odwinął nogę oplatającą dolną część jej ciała, napiął mięśnie i uniósł przedramię wyżej, tak że stopy kobiety oderwały się od podłoża. Przystawił buteleczkę do jej twarzy. Wziął głęboki oddech i przechylił, wylewając połowę zawartości na policzek.

Puścił ofiarę, pozwalając jej opaść na kolana. W pierwszym momencie dziewczyna chwyciła się dłońmi za szyję, próbując złapać oddech, lecz po chwili rozległ się stłumiony wrzask, gdy poczuła okropnie palącą ranę. Odchyliła się do tyłu, a Akira mógł dojrzeć łzy napływające jej do oczu. Z samego wyrazu jej udręczonej twarzy mógł tylko się domyślać jak bardzo cierpi. Z szeroko otwartych ust cały czas wydobywał się niemy wrzask. Wodziła palcami wokół policzka i wpatrywała się ze strachem w mężczyznę stojącym nad nią niczym kat. Czarnowłosy nie odczuwał żalu - już dawno wyzbył się tego typu uczuć. To po prostu była kolejna robota którą trzeba było wykonać by otrzymać zapłatę - w tej sytuacji informację lub pomoc w uratowaniu partnerki.
- Pozostała jeszcze jedna rzecz... - przypomniał sobie, że przecież musi mieć jakiś dowód. Wyciągnął scouter i pochylił nad trzęsącą się Muzai, która natychmiast próbowała się odsunąć, nie chcąc by zrobił jej coś jeszcze. Złapał w dłoń spory kosmyk jej włosów i uniósł do góry, odsłaniając załzawioną i zakrwawioną w okolicach policzka twarz. Zrobił zdjęcie, starając się by efekt jego starań był jak najlepiej widoczny. Natychmiast wysłał je do Ginger, na wypadek gdyby w trakcie ucieczki zgubił lub uszkodził urządzenie. Kilka kropel zielonej cieczy skapnęło z buzi kobiety na dekolt, natychmiast wypalając dziurę w materiale. Zapewne i w tamtych miejscach dorobi się niewielkich blizn.

Zadanie wykonane. Nie zwlekając, odwrócił się, porwał bluzę i rzucił biegiem w kierunku wyjścia. Po paru sekundach usłyszał w końcu przeraźliwy wrzask i błagania o pomoc - Muzai pozbyła się wreszcie knebla. Poruszał się zgięty wpół, klucząc między samochodami. Nie zdejmował jeszcze swojego przebrania, cały czas istniało ryzyko, że zostanie zauważony. Chciał tylko jak najszybciej opuścić ten parking, oraz okolice galerii, by nikt nie mógł powiązać go z tym atakiem.

OOC:
Z powrotem do tematu --> http://dbng.forumpl.net/t1592-zapluty-bar


Ostatnio zmieniony przez Hazard dnia Pon Gru 03, 2018 8:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Czw Lis 29, 2018 8:41 pm
*Post Matthew:

- Całkowicie zablokowane - przygarnęła wielce zadowolona, choć przymrużone oczka wskazywały na dalsze rozkosze podniebienia.
- Nie martw się, w razie czego zhackuje go by mógł pełnić typowe funkcje holo wariantów - odeszła do niego by wypiąć tyły i przyjrzeć się mące. Otworzyła wór i włożyła do wnętrza dłoń. Ziarna mąki gruboziarnistej umykały chomikowi między palcami.
- Musi to mi wystarczyć, ta twoja uwaga. Nazwa jest dziwna, bo co mogą robić goniący za ogonem? Przyczepiamy się rządów, życia publicznego i gonimy wszędzie tam, gdzie panuje nieporządek. Jesteśmy grupą profesjonalnych hakerów wspieraną przez Loka, naszą sztuczna inteligencje - odwróciła ku niemu główkę.
- Z pewnością już rozmawialiście, szukamy nowych członków. Każdy młody się nada. Zadania są bardzo specyficzne, ale dzielą się zwykle na trzy warianty: infiltracja, hakowanie i akcja zbrojna na obszarach Namek, Nowej Vegety, Oceanid, Ziemi i od niedawna także na Łuskowym Szlaku w galaktyce południowej. Sowicie płacimy, sprawiamy, że świat jest w miarę lepszy próbując naprzykrzać życie skorumpowanym rządom. Głównie idziemy w pomoc dla zwykłego obywatela, który nie jest w stanie się obronić przed nadmiernie szybko prosperującymi zmianami. Często na ich szkodę. Piszesz się? - Wróciła do niego i wyciągnęła z torby tabliczkę. Nie tyle srebrzysta tabliczka, a specjalna por monetka do przechowywania kapsułek.
- Trzysta? To twoje - podeszła i wcisnęła Matthowi zapłatę w dłoń.
- Niech ci służy, ale wiedz, że jest tego znacznie więcej, jeśli do nas przystaniesz.

OOC:
Matthew otrzymuje 300 SO za wykonane zadanie, dostarczenie mąki?


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Wto Gru 04, 2018 9:47 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
Matthew
Liczba postów : 38
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Pią Lis 30, 2018 12:17 am
Chłopak skrzywił się rozczarowany tym, że jego nowy-stary scouter nie będzie już przydatny. Fakt, że ewentualnie miał dawać to samo co zwykłe holo-scoutery nie poprawił mu nastroju. Co to za frajda? Po prostu sobie ogarnie zwykły holo-scouter, który mimo tego braku fajnego wyglądu był poręczniejszy i nie musiałby się z nim kryć. Cóż... Łatwo przyszło, łatwo poszło, ale mały niesmak pozostał.

Nie skomentował tego jednak, tylko słuchał dalej. Pierwsze słowa Chomika skojarzyły mu się z jakąś grupą anarchistów. Buntowników o lepsze jutro, czy inne mrzonki, wege-bojowników i ogólnie osób, które się buntowały dla samej idei buntowania się przeciwko praworządnym rządom. Potem zaczął analizować ten wspomniany nieporządek. No dobra... Wiele rządów stanowczo nadużywało władzy jaką mieli. Tu się zgodził. Ale tacy rebelianci i anarchia, oraz chaos jaki wprowadzali też często nie byli lepsi. A nawet nie rzadko jeszcze gorsi. Dlatego ostrożnie podchodził do sprawy. Oczywiście mogli faktycznie mieć szczytne cele i faktycznie działać tylko przeciwko tyranom, ale czy Matta to naprawdę interesowało?

Wreszcie jednak Chomik powiedziała coś, czym naprawdę przykuła uwagę chłopaka do tego co mówiła. Sowicie płacimy... Te słowa były niczym balsam na duszę Matta. Nadal nie traktował ich poważnie, jednak teraz już zaczął się przekonywać do ich racji. Nawet zaczął się zastanawiać co takiego mógłby dla nich robić.

- No dobrze... Załóżmy, że się do was przyłączę. Czego byście ode mnie oczekiwali? - Spytał wreszcie, odbierając przy okazji swoją zapłatę. No!! Ten dzień był jednak całkiem udany!

- Przyleciałem tu, aby znaleźć stałą pracę. Przyznam się, że pociągają mnie służby porządkowe. Zresztą o ile dobrze rozumiem, to jakaś przykrywka musi być, prawda? Chyba, że każde z was się ogłasza jako buntownik walczący z tyranią. Więc czy moja praca, jakakolwiek by nie była, kolidowała by z tym co zamierzacie robić? - Kolejne pytanie, chociaż Matta tak po prawdzie interesowało głównie jedno. Ile na tym zyska. Jednak zanim zacznie się o to dopytywać, to musiał wiedzieć co dokładnie od niego chcą.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Centrum handlowe

on Wto Gru 04, 2018 9:45 pm
*Post Matthew:

Sięgnęła dłońmi do własnych polików i zaczęła je masować. Każde krążenie palców tylko mieszało wewnętrzną zawartość.
- Oczekujemy głównie gotowości do działania, LOKA skontaktuje się z tobą, gdy będzie twoja kolej. Wtedy postaraj się pomóc ze każdą sytuacją, która to może przytrzeć nosa tym złym i skorumpowanym. - Podeszła do szklanej gabloty i otworzyła ją, a następnie zaczęła przekładać ciasta i ciasteczka tak, by lepiej prezentowały się w oczach potencjalnego klienta.
- Nie zastanawiałeś się jeszcze nad tym, że pracuje przy pieczeniu ciast? Każdy ma swoje powołanie i jeśli uważasz, że służba porządkowa byłaby dla ciebie to nikt w twoje życie interweniować nie będzie. Zwłaszcza, że już wiele ludzi obsadziliśmy na różnych placówkach, wystarczy tylko odpowiednie pchnięcie baz danych w odpowiednim kierunku. - Zastanawiała się, czy stuprocentowe ciasto czekoladowe powinna postawić na wyższej, czy też na niższej półce.
- Życie nie powstrzymuje nas od tego, by poprawić obecną sytuacje. Jeśli jestem w stanie pomóc poszkodowanym przez megalomanów galaktyki północnej to wystarczy bym była częścią większej grupy. Większość jednostek TailChase działa nie mając nawet kontaktu z resztą członków, bo jednoczy nas głównie czynienie świata lepszym. -
Zdecydowała się postawić czekoladowe ciasto na górze.
- Zaraz otwieram ponownie cukiernie, jak się zgadzasz to powiedz. Pozostanie ci potem czekać na kontakt z LOKĄ pod twój numer identyfikacyjny scoutera. - Zaczęła się ruszać w kierunku drzwi frontowych, już na nią ktoś czekał, to z niedawna poznany changeling pukał do drzwi.
- Jeszcze nas nie słyszy, ale jak otworze drzwi radzę raczej o tym nie wspominać, o czym teraz rozmawialiśmy. -

______________________


avatar
Matthew
Liczba postów : 38
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Centrum handlowe

on Czw Gru 06, 2018 5:05 pm
- Dobrze Słodziutka. Jeśli będzie jakaś konkretna potrzeba, to postaram się wykorzystać swoje umiejętności i stanowisko najlepiej jak potrafię. - Odpowiedział Chomikowi dodając w myślach oczywiście standardowe "za odpowiednią cenę oczywiście". I uśmiechnął się zadowolony. Zarobił kaskę, poznał jakąś grupę, która ma mu płacić, możliwe, że ogarnie fajną pracę, znajomości. Ten przylot na Namek nie był jednak wcale takim głupim pomysłem.

- I dobrze. Zgadzam się na ten układ. A także nie obraziłbym się, gdybyście mi pomogli przy tym zatrudnieniu. - Dodał jeszcze podchodząc przy okazji do drzwi. Tam się obrócił, przyglądając się Chomikowi i zastanawiając się nad tym wszystkim przez moment. Analizując parę drobiazgów. Uczynienie świata lepszym... W myślach pojawiło mu się wspomnienie, gdy wpadł do sypialni przyszywanych rodziców i tam znalazł ich martwych. Nienawiść i gniew znów dały o sobie znać a on pochylił głowę siłując się z nagłym wybuchem emocji. To nie rząd ich zabił, to bandyci, którzy mieli gdzieś prawo. Czy ta grupa będzie działać podobnie? Z drugiej strony niektóre rządy były zbyt zajęte napełnianiem własnych kieszeni i olewały przez to swoich poddanych, oraz ich dobro, czego efektem były takie sytuacje. Na takich rządach mógłby się mścić. A najlepsze było to, że w tym wszystkim jego podejście było takie, że on i jako poddany i jako rządzący robiłby to, co dla niego byłoby najlepsze.

- W takim razie ja zmykam. Miło było poznać. - Wszystko było ustalone. On się zgodził, mieli się z nim kontaktować jak robota będzie, nic więcej do dodania nie mieli. Ujął więc tłustą łapkę Pani Chomik, aby z pewną czułością ją ucałować (łapkę a nie inną część jej ciała), po czym, gdy ona otworzyła drzwi, wyruszył z cukierni do następnego punktu w programie. Kątem spojrzał jeszcze na changa, zastanawiając się nad tym jak wyglądałaby jego wiwisekcja, po czym dziarskim krokiem skierował się do wyjścia.

[z/t] - kierunek - http://dbng.forumpl.net/t1630-rejestracja
Sponsored content

Re: Centrum handlowe

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito