Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1055
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Port Kosmiczny

on Sob Kwi 07, 2018 1:45 pm
Port Kosmiczny na Namek to największe na świecie lotnisko. Krąży tu tak ogromna ilość podróżnych, że można się poczuć całkowicie anonimowym. Sama technologia budowy tego miejsca niewiele ustępuje nowoczesności stosowanej na Ziemii. Wieże kontrolne wyposażone są w radary najnowszej generacji, dzięki czemu tylko statki z najlepszym maskowaniem mogą uniknąć wykrycia. Na samych lądowiskach znajdują się zarówno najdroższe na świecie jachty, jak i ogromne frachtowce, wojskowe myśliwce czy mniejsze, prywatne statki kosmiczne. Co kilka metrów na suficie powtarzają się tablice informacyjne na temat tego, kto startuje z danego miejsca. Jest to szczególnie przydatne przy okazji transportu osobowego. Bilety na przelot można zakupić w kasach, a własny statek w komisie. Sam port, a dokładniej miejsce gdzie można oczekiwać na wylot statku utrzymany jest w stylu łączącym tradycyjny wystrój Namek z wystrojem stosowanym przez ludzi w ich portach. Stal łączy się ze szkłem i drewnem dając piękną kompozycję. Z lądowiska wchodzi się do budynku, z którego można już wyjść do głównego miasta na Namek. Wszystko jest zrobione w ten sposób, by podróżujący mogli przemieszczać się w jak najszybszy i najwygodniejszy sposób.

______________________


avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 786
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Port Kosmiczny

on Czw Lip 05, 2018 11:18 am
Vita wysiadła ze statku niepewnie. Stanęła na środku wielkiego portu kosmicznego. Wyglądał wyśmienicie w porównaniu z tym, co widuje się na Vegecie. Nowoczesność i miltikulturowość dominowała w tym miejscu.

Dziewczyna od razu poczuła się nieco śmielsza. Odetchnęła głęboko i rozejrzała się nieco po okolicy. Przeszła się pasażem w jedną i drugą stronę. Tutaj port dla Armii, tutaj ekskluzywne, tutaj logistyka…

Przeszła się dalej, aż jej uwagę przykuł szyld „Booty Cave” nieco dalej poza obrębem portu. Wyglądał na typowy bar i tego właśnie poszukiwała.

z/t

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 692
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Sro Sie 08, 2018 11:07 am
Mamoru nie był ideałem, a brakującą do pełni szczęścia cechą jego charakteru był chroniczny brak umiejętności dostrzegania i domyślania się co jest na rzeczy. Do bólu irytująca przypadłość sprawiała Kanade dużą rozterkę uczuciową, spowodowaną brakiem możliwości postawienia sobie mężczyzny jako pewniaka do bardziej obiecującej relacji. Z drugiej dostrzegała w niej szansę nieustannego wodzenia za nos i wykorzystania jego pozycji dla własnych celów biznesowych. Wiedziała, że musi zacząć działać już teraz, żeby cała konkurencja do serca bądź portfela Mamoru, obecna na jej rodzimej planecie nie wyprzedziła jej i sama nie zgarnęła całego tortu dla siebie.
Podjęła więc pierwsze kroki, grając na męskim ego i zupełnie zbierznych pragnieniach obojga z nich. Ponownie zarzucała przynętę, żeby za chwilę pokazać, że nie ma na co liczyć. Przypominała linoskoczka z gracją balansującego na linie, choć sądziła, że jej gra jest dużo bardziej ryzykowna. Z drugiej strony również jej emocje nieco się załamywały, była przecież dobrą, porządną dziewczyną, z dobrego domu, zupełnie nie wprawioną w tego typu flirtowaniu. Żyła przecież swoimi pasjami, muzyką, nauką, fitnessem, nie przejmowała się brakiem męskiej adoracji. Dlaczego więc teraz gdy pojawił się tak nagle w jej życiu, zaczyna się nieco motać, a umysł i uczucia wymykają się spod kontroli? Nie mogła pojąć czemu ten nieziemsko przystojny, bogaty, lecz prostolinijny, wieczny dzieciak działa na nią tak, jak działa. Nieco z dystansu i wchodzac w tryb konkurowania, chciała sprawić, żeby to on nie mógł przestać myśleć o niej. Jeśli brakuje jemu żyłki zdobywcy, a takich lubiła najbardziej, to sama musi być na tyle skuteczna, żeby zawrócić mu skutecznie w głowie.
Pochyliła się bliżej niego jadąc na motorze, żeby móc bardziej poczuć zapach perfum. Lubiła go, był subtelny ale wyraźny, pełen dominacji i lekko gorzkawy. Musiał być też dość kosztowny, bo już od dłuższego czasu nie wywietrzał. czuła jak ją otula, podobnie jak coś w rodzaju fascynacji, bądź też rządy jego obecności.
Luksusowa alejka do której doszło przypominała inne dzielnice handlowe, lecz na pierwszy rzut oka było tutaj lepsze światło, więcej błyszczącego złota, kosztowne żyrandole mieniące się szlachetnymi kamieniami i eleganckie, pełne żłobień i obite najlepszymi materiałami meble, z najszlachetniejszego drewna. Samodzielnie zeskoczyła z siedziska i pociągnęła go za dłoń wpadając tanecznym i pewnym krokiem pomiędzy wieszaki eleganckich strojów. Poruszała się z gracją, jej smukłe palce delikatnie przeczesywały kolejne materiały z niezwykła delikatnością, namaszczeniem jakby pieściła najczulszą istotę. W każdym ruchu starała się być kusząca i zarazem niewinna, pokazując że bawi się cudownie.
-Dziękuję mamoru, dawno już się tak dobrze nie bawiłam.- chciała żeby poczuł się zauważony i doceniony, że zaprowadził ją tutaj, co miało z jednej strony go przełamać, a z drugiej nakłonić do jeszcze większej adoracji jej osoby. czyż komplement i wdzięczność dziewczyny nie są największym czynnikiem motywującym dla spełnionego mężczyzny? Cały czas dbała o to, żeby był tuż za nią, pokazując różne kroje i odwracając się do niego twarzą z coraz to nowszym ciuchem, przykładając do swojego ciała i pytając o jego opinię. Czuła się panią sytuacji, tak jakby grali na jej terenie i miała nadzieję, że skutecznie to pokazuje, a on nie będzie żałował otwarcia portfela.
-A może ty zaproponujesz coś, co powinnam przymierzyć?- tym razem spojrzała mu w oczy z rozbawioną buzią i szczerym zainteresowanie, chwytając dłoń za którą go ciągnęła w obie swoje ręce. -Mogę ci zrobić mały pokaz mody.- co tak naprawdę miało oznaczać, że będziesz myślał już tylko o mnie. -W nagrodę założę to na wspólną kolację. Tylko nie chodzi o samą bieliznę.- puściła do niego oko, kończąc ostatnie zdanie szeptem.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2239
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Port Kosmiczny

on Sro Sie 08, 2018 5:28 pm
Mamoru przechadzał się za Kanade między wieszakami. Jego przymrużone oczy wskazywały na to, że  lekko przysypiał. W końcu jaki facet nie męczy się w centrum handlowym na zakupach z dziewczyną? Przyzwyczajony był do wysokich standardów, więc i też rzadko co przykuwało jego uwagę. A wręcz na większość rzeczy spoglądał z wyższością, jeśli nie spełniało jego standardów jakości. Nie komentował w żaden sposób zachowania Kanade, która najwyraźniej doskonale się bawiła, pławiąc się w jego drogim, materialnym świecie. W żadnym wypadku nie narzekał, nie zniechęcał ani nie popędzał. Gdy coś jej pokazywała, przytakiwał niezdecydowany.

-Hmpf… - wypuścił z siebie powietrze, zagięty pytaniem. Rozejrzał się wokoło zdezorientowany, nie wiedząc, co ma złapać w rękę. Podrapał się po głowie. – W takim razie idziemy na kostiumy kąpielowe, bo sukienka nie zda ci się na wiele, kotku, w jacuzzi… - powiedział, gdy jakby znikąd pojawiła się ekspedientka.


Pierwsze, co widziało się przy spotkaniu z nią to jej głęboki dekolt, ledwie utrzymujący w ryzach biust, na który opadało kilka kosmyków blond włosów. Guzik żakietu wyglądał, jakby miał zaraz wystrzelić i podbić komuś oko. i miniówka tak krótka, że nawet uboga wyobraźnia Mamoru zapracowała ze zdwojoną siłą.

- Witam Państwa w naszym sklepie. Nazywam się Rei i jestem managerką tego miejsca. W czym mogę pomóc? – zapytała, objeżdżając Kanade wzrokiem. Jej mina nie wyrażała nic, na pewno nie sympatyczną osobowość. Raczej zmanieryzowanie. A ton wskazywał raczej na to, że jest roszczeniowa, konkretna i bezdyskusyjna.

- Chcemy kupić … sam nie wiem. Co chcesz kupić Kanade? – zapytał Mamoru, starając się ukradkiem obserwować wdzięki ekspedientki.

- Może… buty, torebka? – zapytała blondynka po dokonaniu całościowego zeskanowania Kanade wzrokiem i scouterem. – Mam taką propozycję. Panowie nierzadko nudzą się w sklepach czekając na przygotowania Pań. Więc staramy się zapewnić im rozrywki w tym czasie. Poproszę chwilowo asystentkę, żeby pokazała Pani kilka sztuk ciekawych ubrań, jakie sobie Pani wybierze, że Pana zaproszę ze sobą do pomieszczeń relaksacyjnych.

Mamoru nie odzywał się chwilę. Najpierw spojrzał na Kanade pytającym wzrokiem, starając się wyczuć swoim mało wrażliwym zmysłem, czy ten pomysł jej się spodobał.

- Brzmi… niegłupio? Wybierzesz sobie, co ci się tylko spodoba. A ja zaczekam...? – zapytał niepewnie.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 692
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Pon Sie 20, 2018 12:16 pm
Znikąd nadleciały harpie chcące zabrać jej mięso, świeżo złowioną zwierzynę. Gdzieś w podświadomości Kanade rysowała się najstraszniejsza z prawd – blondynki to wredne suki. Dlaczego w każdym sklepie, który odwiedziła, zawsze ekspedientką była ładna z wyglądu blond lala, która po chwili okazywała się podstępną żmiją?
Widziała, że nie wzbudza zainteresowania u partnera, który nie umiał poświęcić jej uwagi i przestać na chwilę myśleć o sobie. To było nawet przykre, tym bardziej, że odbierało cenną nadzieję na poznanie osoby, która będzie umiała docenić i przyjąć ją blisko ze względu na to jaka jest, a nie jak wygląda.
Nie miała żadnego pomysłu jak to rozegrać, ani jak zdobyć jakąkolwiek korzyść dla siebie. Inaczej to sobie wyobrażała, chciała zrobić mu pokaz przy przebieralni, a doszli do sytuacji gdzie tłum innych dziewczyn staje się wystarczający dla jego potrzeb. Czym mogła z nimi konkurować? Nie czuła żeby posiadała właściwe argumenty. Jej pewność siebie została podważona, a w jej miejscu pojawił się lęk. Co zrobi gdy na Ziemi będzie więcej tego typu harpi? Dziewczyn może ładniejszych, bogatszych, z lepsza pozycją? Musiała pozostać w grze, ale nie była pewna jak to osiągnąć. Z drugiej strony czemu miałaby tak się wysilać dla jednego faceta, który myśli tylko o łatwych relacjach? Ze względów biznesowych był dla niej ważny, ale czy ze względów uczuciowych również musiał? Byłoby wygodne gdyby coś zaiskrzyło i poświecił jej więcej zaangażowania, tylko że… Ona naprawdę nie umiała tego osiągnąć…
Nie mogła pozwolić ekspedientkom na przejęcie kontroli.
-O, Mamoru chcę właśnie ten kostium kąpielowy!- zawołała i pociągnęła go do wieszaka ze skromnym białym bikini w jej rozmiarze. –Spójrz będę bardzo ładnie wyglądać w twoim jacuzi. Kupmy to.- zdjęła z wieszaka, puściła do niego oko i podała jemu. –Bierzmy i spadajmy już.- Nie będzie żadnych pomieszczeń relaksacyjnych.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2239
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Port Kosmiczny

on Wto Sie 21, 2018 12:36 pm
Mamoru był wyraźnie zmieszany. Podrapał się po głowie, spoglądając na kostium kąpielowy niezdecydowany.

- Chcesz ten? No… dobra… - w jego głosie słychać było lekkie zdziwienie. Widocznie nie podobał mu się za bardzo. No ale… co on się tam będzie wymądrzał, jest facetem przecież.

- Cena to 250 SO. Zapakować? – zapytała ekspedientka. - Może do tego klapki lub kapelusz słomiany? Mamy w asortymencie również bardzo ładne chusty. – Zaproponowała, pokazując Kanade kierunek wieszaków z tymi akcesoriami.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 692
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Wto Sie 21, 2018 5:55 pm
Uwaga i skupienie zgromadzonych znów przeniosła się na nią, więc musiała dobrze wykorzystać powiew świeżości i spróbować przejąć całą inicjatywę. To była jej szansa, jeśli teraz załapie odpowiednie zachowania, będzie  to dla niej lekcja na całe życie. Była zdana jedynie na swoją intuicję, ale wiedziała że musi coś zmienić  żeby przyciągnąć jego uwagę. Jak mogła konkurować z harpiami? Była kimś unikatowym, kogo nie można było mieć za darmo, tak jak pozostałe dziewczyny z otoczenia Mamoru. Trzeba było tylko to zamanifestować i pokazać jak jest cenna. Są z innej ligi, ale to ona jest tutaj cenniejsza, musi o tym pamiętać. Różni się od gościa, który wszystko po prostu odziedziczył i nawet nie jest w stanie postarać się o ładną kobietę. Teraz był czas, który  musiała wykorzystać, albo na zawsze pozostanie w cieniu jako grzeczna asystentka współpracującej firmy.
-Masz rację Mamoru, co ja bym bez ciebie zrobiła.- rzuciła uwodzicielskim tonem i puściła oko, kładąc rękę w przyjacielskim geście na jego ramieniu. Przecież każda dziewczyna potrzebuje ciepłego przyjaciela. -Lepsze będzie czerwone.- dodała szybko, przykładając do ciała inny komplet i wpychając mu w dłonie, żeby za chwilę zacząć szukać w  torebce swojego portfela. Chociaż w głębi miała nadzieję, że to on będzie płacił.
Bikini:
-A ty? Chyba nie chcesz zostać w moim cieniu? Też powinieneś sobie kupić coś, w czym będziesz się nieźle prezentował.-  rzuciła zadziornie, odwracając role. Jej wypowiedź podkreślała, że to on musi gonić ją, a ona czuje się alphą. -Może chcesz kostium taki jak mój? Musielibyśmy tylko wziąć mniejsze miseczki.- przyłożyła drugi do jego klatki  piersiowej i zaśmiała się radośnie. Nie pęka przed wielkim bogaczem, pewnie inne pękają i robią wszystko żeby  mu się podlizać, a ona nie. Rany jak on zareaguje? Miała nadzieję, że ma trochę dystansu i nie zrazi się przez  tak drobny wygłup...
-Żartowałam. To może wyglądać dobrze tylko na mnie.- urwała lekko zanim zdążył protestować. Podeszła do niego i wspinając się na palce wyszeptała do ucha. -Ale z pewnością wiesz co mam na myśli sugerując właściwy strój.- przypadkowo otarła dłonią o jego udo i odeszła nieco dalej.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2239
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Port Kosmiczny

on Wto Sie 21, 2018 9:30 pm
Mamoru uśmiechnął się głupkowato na sztuczny komplement ze strony Kanade, ale najwidoczniej postanowił zagrać w jej grę. Rozłożył w rękach skąpy kostium.

- No no no, ten już może być. Na mnie chyba za mały. Chociaż… - spojrzał na nią, gdy grzebała w swojej torebce. - … właściwie może wystarczy ci po prostu strój Ewy? – zażartował, śmiejąc się krótko z własnego, słabego żartu. Brakło tylko klepnięcia w pupę... – Kupić coś? Hummm… - Mamoru rozejrzał się po sklepie znów drapiąc się po głowie. – Wybaczy Pani na chwilę. – powiedział do ekspedientki, po czym złapał Kanade za ramię, poprowadził dwa kroki do przodu i tak, aby sprzedawczyni nie słyszała, pochylił się do dziewczyny, przywierając swoim policzkiem do jej policzka, zaczął szeptać jej na ucho. – Zwykle nie robię zakupów w sklepach niskobudżetowych. Nie zadowala mnie jakoś produktu. – powiedział, choć raczej była to tylko przykrywka. No bo gdyby… ktoś dowiedział się, że kupuje ubrania w takim sklepie portowym, to… stałby się obiektem kpiny. – Może masz ochotę iść gdzieś indziej na zakupy? – zaproponował, patrząc Kanade w oczy ze szczerą troską. Najwidoczniej obawiał się, że dziewczyna się znów obrazi za jego słowa. – Jak chcesz… - zaczął trochę niepewnie. -… to kupię ci coś lepszego, jeśli cię nie stać. U jakiegoś projektanta? To, że nie masz pieniędzy, nie znaczy, że musisz się godzić na taki niski standard. – powiedział z zatroskaną miną, bo też nigdy nie wiadomo, czy kobieta chce czy nie chce, by stawiać jej cokolwiek.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 692
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Czw Sie 23, 2018 12:08 pm
W końcu się zaangażował, a jej aktywność została w jakiś sposób odwzajemniona. zaczął interesować się nią i nawet podchwytywać jej żarty. Niestety bardzo szybko miała się przekonać o tym, że w tym wszystkim ukryte są przekazy o własnym snobiźmie. Nieco ją zatkało, gfdy określił dość drogi butik mianem ubrań dla biedoty, ale zależało jej na podtrzymaniu jego pozytywnego zaangażowania.
-Ładnemu we wszystkim ładnie.- wypieła dumnie biust, prezentując wdzięki i podkreślając, że jest pewna siebie i swych atutów. -Ale skoro tak ładnie prosisz, to pozwolę ci mnie zabrać gdzie zechcesz. Musimy cię odpicować nieco we właściwym miejscu.- oczyściła dłonią niewidoczny kurz z jego koszuli. Odwróciła się na pięcie, rzuciła złośliwy uśmiech harpiom i pociągnęła go za dłoń do wyjścia, dając powszechny znak, że to ona prowadzi jego.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2239
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Port Kosmiczny

on Pią Sie 24, 2018 11:33 am
Po wyjściu ze sklepu, Mamoru zaproponował, by to jego kamerdyner zajął się tą przyziemną czynnością robienia zakupów stroi kąpielowych, znając ich rozmiary, przewidując styl i spełniając oczekiwania jakościowe. Para w tym czasie udała się z powrotem na statek.

z/t: http://dbng.forumpl.net/t1696-dream-space#25998

______________________


avatar
Sabia
Liczba postów : 632
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
700/700  (700/700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Pią Sie 31, 2018 9:24 pm
___Podróż statkiem była na tyle zorganizowana i wygodna, by minąć Sabii zaskakująco szybko. Ziemia zniknęła z pola widzenia zaledwie kilka minut temu, a tu już poduszkowiec wylądował miękko w porcie na Namek. Musiała przyznać, że była z tego bardzo zadowolona. Dotarła właśnie do kolejnego rozdziału lektury, gdy światło słoneczne jasną plamą rozlało się na starych, zżółkłych stronicach, oznajmiając wejście w atmosferę Namek. Planeta Wiecznego Dnia, przez swój multikulturalizm i wysoko rozwiniętą technologię określana była jako ziemia obiecana. Dziewczyna była tu już kilka razy. W porównaniu do Vegety, Salady, a nawet Ziemi, Namek wydawała się najspokojniejszą oraz najszybciej rozwijającą się z planet na których była. Pozory mogą mylić, lecz do tej pory darzyła to miejsce pewnym sentymentem, by nie powiedzieć sympatią. Zamknęła cicho książkę, delikatnie włożyła ją do torby, czekając aż załoga da znak, że można opuścić statek. Nie miała nic przeciwko publicznej komunikacji międzyplanetarnej - jednak nawet w strefie ciszy zdarzały się różne indywidua, nie potrafiące pojąć koncepcji milczenia. Szczęśliwie, kilka słów ze stewardessą rozwiązało problem, Sabia nie musiała nawet wstać ze swojego miejsca. Szczęśliwie, dla reszty pasażerów.
___Teraz wraz z niewielką grupą turystów zeszła po schodkach poduszkowca, by stanąć na rozległej płycie lotniska. Słońce Vegety nie ustępowało intensywnością trzem gwiazdom oświetlających tę planetę, nie skrzywiła się, skierowując twarz w stronę nieba. Przeczesała odruchowo włosy i spokojnie ruszyła w stronę wejścia do portu. Górowała nad większością pasażerów i to tylko po części dzięki swoim butom. Sabia rozpięła biały żakiet i weszła na halę portową. Infrastruktura Namek prezentowała się dalej intrygująco - harmonia drewna, zimnego metalu i szkła. Z chęcią urządziłaby własne mieszkanie w tym stylu, ale nad ewentualnym wyposażeniem przyszłego miejsca zamieszkania pomyśli później. Stanęła pod ścianą z ogłoszeniami i wyjęła z torebki telefon. Przezroczysty, podłużny kawałek szkła rozjarzył się, na gładkiej powierzchni pojawiły się niebieskie diody. Brak nowych wiadomości, brak nieodebranych połączeń, ciekawe... Sprawdziła ostatni komunikat od menadżera - Port w Namek. Ten dzień, to miejsce przed wejściem, do ustalonego czasu pozostało dziesięć minut. Po podpisaniu kontraktu na Ziemi miała wziąć udział w obiecującym pokazie, jednakże... Do tej pory Sabia pozowała dla magazynów jubilerskich, marek ubrań lub bielizny i tylko raz miała okazję przejść się po porządnym wybiegu - podczas castingu. Zawsze musi być ten pierwszy raz i nie bała się tego eventu. Bardziej tego, że któraś z innych modelek wpadnie w panikę, bo jej szminka nie pasuje do koloru butów... Właśnie dlatego wolała pracować sama.
___Jej bagaż dotarł kilka godzin wcześniej, menadżer już go odebrał, teraz pozostało tylko poczekać. Zawsze pojawiał się punktualnie, także za... Osiem minut powinien się tu znaleźć. Najlepiej pożytecznie spędzić ten czas. Sabia wyjęła z torby książkę, znalazła stronę na której przerwała i wróciła do lektury.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2239
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Port Kosmiczny

on Pon Wrz 03, 2018 1:11 pm
Sabia czekała jeszcze 10 minut… i kolejne 10 minut i kolejne i kolejne. Wkrótce zauważyła, że oczekiwanie zajęło prawie godzinę. Już sądziła, że nikt po nią nie przyjdzie, gdy spostrzegła przepychającego się w tłumie, młodego mężczyznę w płaszczu projektanta Gallatona. Musiał być to ktoś z branży modowej. Wyglądał bardzo młodo, nawet na poniżej 16 lat. Miał misternie ułożone włosy, a każdy dodatek w jego stroju miał znaczenie.


- Sabia? Zgadza się? – wysapał, łapiąc oddech przez zadyszkę. Oparł ręce o kolana i pochylony do przodu odetchnął jeszcze kilka razy. – Wybacz, ale Dren nie mógł przyjść osobiście. Wyobraź sobie, że zgarnęła go straż changelingów… nie wiem o co im chodzi. Skonfiskowali też twój bagaż. Pędziłem tu co sił, żebyś nie musiała długo czekać. – wyjaśniał pośpiesznie, po czym podał jej rękę. – Nazywam się Alex i będę się tobą zajmował, dopóki nie wypuszczą Drena. To… co? Chcesz najpierw na mieszkanie czy prosto do agencji?

---
OOC
Możesz założyć temat z twoim mieszkaniem, jeśli chcesz.

______________________


avatar
Sabia
Liczba postów : 632
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
700/700  (700/700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Port Kosmiczny

on Pon Wrz 03, 2018 8:24 pm
___Lektura była inspirująca i skłaniała dziewczynę do poważnej refleksji, istna pożywka dla klasycznego eternalizmu, jednakże... Ciężki, stary tom przykuł jej uwagę odrobinę za mocno. Tak dopiero po chwili zapomnienia zdała sobie sprawę, że menadżer jeszcze nie uraczył jej swoją nieskromną osobą. Zwykle jego głos i postać wyrwałyby ją z zamyślenia, teraz nic, słyszała tylko monotonny szum przepływającego naokoło tłumu. Sabia nie podnosząc wzroku postukała delikatnie palcem wskazującym w okładkę książki, przewróciła kruchą stronicę i wyjęła z torebki telefon. Zero wiadomości. Brak połączeń, powiadomień, nic na skrzynce pocztowej, żadnej próby kontaktu ze strony Drena lub agencji. Westchnęła cicho. Schowała telefon, myśląc, że łaskawie da im jeszcze trochę czasu, skoro czytanie szło jej tak gładko nie miała chęci przerywać. Ani stać w wypchanej kolejce do kas biletowych. Już rozważała kupno biletu na Ziemie i powrotu do tamtejszej kwatery agencji z której nie tak dawno dziś wyleciała. Jeśli i menadżer i kontrahent milczeli, to Sabia może jedynie trochę poczekać. Nie w smak ani nie w jej stylu było bieganie po omacku, wydzwanianie, proszenie o chwilę uwagi, wpychanie się do jakiegoś urzędu czy agencji i mówienie kim jest... Nie. Jeśli druga strona nie wywiązała się ze swoich zapewnień, równie dobrze mogła się zbierać. I żeby nie było - pracowała z Drenem i agencją już ponad dwa lata. Wiedzieli, jakie ma podejście do tego typu sytuacji... Oraz do osób, które na wstępie, poprzez ignorancję, próbują poprzestawiać szczeble w drabinie społecznej świata mody.
___Niemniej, Sabia postanowiła poczekać. Zakupiła kubek czarnej, gorzkiej i mocnej kawy by umiliła jej lekturę dawką kofeiny. Przeczytała jeszcze jeden rozdział książki i już zaczęła przymierzać się do kupna biletu powrotnego, gdy dostrzegła ruch wśród tłumu. Tak. Nikt inni, tylko osoby mające bezpośredni kontakt z najlepszymi projektantami ubierają najdroższe ich dzieła do zwykłej wyprawy do portu... Próżność, pławienie się w luksusie czy hołd dla twórców? Czasem wszystko jednocześnie. Nie mogła jednak odmówić mu stylu, choć miała wrażenie, że chłopak sam nie wiedziałby co włożyć na grzbiet - ubiór i każdy kosmyk na głowie wymodelował mu osobisty stylista. Zbliżał się w jej stronę, więc nie odwracała wzroku, patrząc jak w końcu przebił się pod ścianę ogłoszeń i stanął obok. Widać było, że jest młodszy od niej, tak o dobrych kilka lat, lecz mogło być to złudne wrażenie. Bez zbędnego słowa, przytaknęła lekko głową, gdy zapytał o jej imię i nakreślił sytuację. Zamknęła książkę z cichym trzaskiem, schowała ją i splotła ramiona na piersi. Zmrużyła subtelnie czarne oczy w niewzruszonym spojrzeniu.
___- W agencji, w bazie danych jest mój numer. - powiedziała krótko. - Wystarczyło zadzwonić. Nie zepsułbyś sobie w biegu fryzury. - Saiyanka uścisnęła dłoń chłopaka, przyglądając mu się uważniej, gdy rumieniec zmachania zszedł z jego policzków. Menadżer to menadżer, acz zdarzają się i tacy, którzy trafiają na okładki pism o modzie... Miała wrażenie, że skądś go widziała. Był przystojny, lecz jego uroda miała jeszcze wiele z nastolatka, by nie powiedzieć dziecka. Prawdopodobnie Alex też był modelem, a skoro miał zastępować Drena, mógł dopiero raczkować jako opiekun początkujących modelek czy też jako sam model. Pewnie aż tyle nie wiedział o całej sprawie. Najnowszy kontrakt to bardzo świeża sprawa i nie miał praktycznie jeszcze nawet doby, najważniejsze szczegóły i przed nią były owiane tajemnicą... Kontrakt musiał jednak zaczekać. Teraz najważniejsze. Jak to mówił jej ojciec, jeśli chcesz mieć pewność, że coś jest dobrze zrobione, musisz zrobić to sam.
___- Najpierw pójdę po moje rzeczy. Jeśli Changelingi już muszą oglądać moją bieliznę, niech pójdą po magazyn lingerie zamiast desperacko grzebać w mojej walizce. - nie odwracając się do Alexa, Sabia poprawiła żakiet i z wdziękiem, kobiecym krokiem, ruszyła do wyjścia.

OOC
[zt] - Baza Changelingów
avatar
Matthew
Liczba postów : 14
Data rejestracji : 09/09/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Port Kosmiczny

on Sro Wrz 12, 2018 6:10 pm
Namek. Przepiękna, spokojna planeta. Niegdyś zamieszkana jedynie przez zielonoskórych ukesiów zwanych Nameczanami, obecnie miejsce, gdzie żyło wiele ras. Planeta znajdująca się obecnie pod panowaniem Changelingów, przeżywająca swoje trudności i problemy, gdzie zdarzały się walki i burdy, ale wielu jej mieszkańców było szczęśliwych. Jednak miało się to zmienić. Nikt nie przeczuwał tego co właśnie nadciągało. Tego straszliwego zagrożenia, które pędziło właśnie przez czarną jak rozpacz otchłań. Oczyma wyobraźni można było widzieć te olbrzymie, przerażające macki, które kierowały się w stronę nieświadomej niebezpieczeństwa planety, za to widać było piekielny ogień ciągnący się za sferą zniszczenia i chaosu. A w niej czaiła się dzika bestia. Śmierć było jej na imię a grozą zdjęty był każdy, kto spojrzał w jej okrutne i straszliwe ślepia. Wielu już padło od jej wiecznie głodnych i ociekających krwią kłów. Sfera spadała na Namek niczym młot zniszczenia, aż wreszcie opadła na nią i bramy do piekieł stanęły otworem. W sercach wszystkich mieszkańców planety pojawiło się niewiadomego pochodzenia drżenie, tak jakby ich instynkt ostrzegał ich przed nadchodzącą zagładą. Bramy rozwarły się, ale za nimi była ciemność. Pulsująca, wygłodniała, nienasycona. Wreszcie łapa Bestii oparła się o piekielną bramę i po chwili Śmierć zstąpiła na Namek. Przerażająca Bestia rozejrzała się wkoło, jakby szukała pierwszych ofiar, aby po chwili otworzyć swą straszliwą paszczę i:

- HAAAAaaaaaaaaah! - Matthew ziewnął przeciągając się przy tym. Wyszedł właśnie ze statku. Całkowicie zwyczajnego, pasażerskiego statku kosmicznego jakich było wiele i który różni się od tego pełnego patosu opisu, jaki może kiedyś tam w przyszłości nadmiernie pobudliwi historycy zaczną tworzyć. O ile nasz mały kandydat na mhroczną i zUą bestię faktycznie dokona czegoś, co by skłoniło historyków do pamiętania i pisania o nim. Na razie był po prostu chłopakiem z Ziemi. Miejsca, które opuścił, gdy nie dawał sobie rady ze wspomnieniami, z emocjami, gdy nie wiedział co dalej ze sobą zrobić. Na Namek przywiodła go ciekawość, chęć zarobienia na siebie i także chęć odnalezienia kogoś, kto pomoże mu uspokoić tę burzę w jego sercu. Wsiadł więc do statku byle jakiego, zadbał wcześniej o bagaż i kupił bilet, mając pod kurtką swój nóż bojowy, patrzył jak Ziemia zostaje w tyle. Teraz stał już na nowej planecie, ubrany w ciemne buty sportowe, niebieskie jeansy, czarny t-shirt z wilkołakiem i czarną kurtką skórzaną. Na lewym ramieniu wisiał mu plecak, w którym znajdowały się wszystkie rzeczy jakie miał. I to wszystko. Jego błękitne oczy rozglądały się z zaciekawieniem wokół, szczęka ruszała się powoli, gdy żuł gumę a on zastanawiał się co dalej. Co tu właściwie można robić. Wyciągnął z kieszeni telefon i sprawdził na nim ściągniętą wcześniej mapę tej części Namek. Nie był jeszcze głodny. Zjadł na pokładzie statku jak tylko zobaczył, że zbliżają się do planety. Wyspał się także podczas lotu, więc z wynajęciem pokoju mógł poczekać. Potrzebował czegoś innego... Jego wzrok padł na coś, co wydało mu się godne sprawdzenia. Może uda się tam coś odpowiedniego znaleźć. Trzeba więc było ruszyć dupcię.

z/t http://dbng.forumpl.net/t1608-tablica-ogloszen
Sponsored content

Re: Port Kosmiczny

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito