Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1044
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Główny deptak

on Sob Kwi 07, 2018 11:21 am
Jak w każdym mieście, tak i tutaj znajduje się jedna, główna ulica. Po obu jej stronach zostały posadzone typowe, namczańskie drzewka z okrągłymi koronami, tworzące malowniczy widok. Na środku ciągnie się szeroki pasaż, po którym kręcą się osobniki przeróżnych ras. Przy nim znajdują się niewielkie lepianki w tradycyjnym, nameczańskim stylu, gdzie mieszczą się różnego rodzaju zakłady, firmy, sklepy, kawiarnie i lodziarnie jakich poszukiwacze przygód, zleceniobiorcy, biznesmeni czy turyści mogliby potrzebować. Wokół starówki piętrzą się wysokie drapacze chmur zbudowane wedle technologii Changelingów. Jest to swoiste połączenie nowoczesności z klimatycznym miejscem oddającym ducha Namek.

______________________


avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 778
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Pon Kwi 09, 2018 5:03 pm
Miasto mieściło się całkiem niedaleko, a gdy tylko nad drzewami ukazały się wielkie budynki, Vanilli zaparło dech. Nigdy nawet w snach nie śniło mu się, by można było zbudować takie wielkie budynki. Kurisa nie zachwycała się nimi tak bardzo jak on sam, więc pozostawił większość swoich spostrzeżeń dla siebie. Niebawem weszli w głąb miasta, oglądając nowoczesne pojazdy śmigające o ulicach i całą masę istot przeróżnych ras. Nameczanin spoglądał na to wszystko z ukrywanym podziwem, ale czasem nie mógł się oprzeć i oglądał się za nieznanymi mu stworzeniami lub machinami.

W końcu oboje dotarli na główny pasaż. Było to urocze miejsce w centrum miasta. Po środku ciągnął się deptak, po którego obu stronach rosły tradycyjne, nameczańskie drzewka. Przy nim stały szeregi lepianek, gdzie mieściły się różnego rodzaju sklepy i kawiarnie.

Vanilla czuł się tutaj nieswojo. Z jednej strony łypały na niego dziwy nie z tej ziemi, a z drugiej strony zdarzył się z architekturą podobną to wioskowej. Podszedł do jednego drzewa i zaczął głaskać je w miejscu, gdzie ktoś otarł jego korę. Spojrzał w stronę Kurisy z zamyślonym wzrokiem.

- Jestem… trochę skołowany. – przyznał, ale nie wyjaśniał, dlaczego. - Mógłbym cię zbadać, jeśli boli cię brzuch. – zaproponował. Nie znał się na tym za dobrze, ale może gdyby ją zbadał, to udałoby mu się coś wywnioskować, a może przypomniałby sobie, jakie metody stosowano w wiosce. – Jeśli mogę spytać, to po co przybyłeś na Namek?

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin

avatar
Kurisu
Liczba postów : 143
Data rejestracji : 04/12/2016


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 0

Re: Główny deptak

on Wto Kwi 10, 2018 7:26 pm
Nie sądziła, że tak szybko uda im się dotrzeć do miasta. Spodziewała się raczej tego, że przez kilka dni będą się błąkać po pustych polach, ale jednak się zdziwiła. Kiedy weszli do miasta zaczęła od razu rozglądać się wszędzie - na ludzi, budynki, stragany, przedmioty, maszyny i tak dalej. Nie wywarło to na niej wrażenia. Miasto w Vegecie jest o wiele większe, gęstsze i bardziej zaludnione. Kiedy tak szli dziewczyna co chwilę zatrzymywała się co każdy stragan, aby porozglądać się za przedmiotami. Niektóre brała do ręki i je oglądała lub przymierzała, a niektóre totalnie olewała. Czyżby obudził się z niej kobiecy duch zakupoholika? W zasadzie to mogłaby coś nawet kupić, jeśli znalazłaby coś interesującego i przydatnego.

Nameczanin wyglądał trochę inaczej niż wcześniej. Chyba coś go gnębiło.
- Dlaczego? - Zapytała się, dlaczego jest skołowany. Chyba oczekiwał czegoś innego, ale się rozczarował. A może po prostu nie odpowiadało mu towarzystwo dziewczyny?

- Nie trzeba. Przejdzie mi. - Powiedziała do niego oglądając w międzyczasie przedmioty ze straganów. Po chwili oglądania się w oczy wpadły jej błyskotki, które zadziałały na nią hipnotycznie, przez to podbiegła do straganu i zaczęła przeglądać wszystkie biżuterie.

Dziewczyna wkurzyła się, kiedy usłyszała od niego ''przybyłeś''. Czuła się jakby jej w ogóle nie słuchał. Odwróciła się plecami z założonymi rękoma na klatce.
- ''Przybyłaś''. - Poprawiła go z lekkim oburzeniem w głosie. Musiała wziąć głębszy oddech, aby nieco się uspokoić. Po chwili obróciła głową w bok spoglądając gdzieś w inne miejsce.
- Po prostu musiałam uciec od swoich problemów. Jeszcze nigdy nie zaznałam takiego spokoju, jaki panuje na tej planecie. Jest tutaj... tak bardzo inaczej... - Dziewczyna zatonęła w swoich myślach oraz wspomnieniach, przez co odcięła się od świata rzeczywistego i zamyślona stała jak słup gapiąc się przed siebie. Co jakiś czas zawiał przyjemny wiatr, po którym dziewczyna poprawiła ręką swoje włosy.
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 778
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Czw Kwi 12, 2018 7:48 pm
Vanilla próbował zachować kamienną twarz, gdy Kurisa strofowała go. Nie wiedział do końca, o co jej chodzi, ale w końcu usłyszał tę zasadniczą różnicę. Powiedziała „Przybyłaś”, a nie „Przybyłeś”. Wygląda na to, że z jakiejś przyczyny chciała, aby zwracał się do niej w innej formie.

Pytanie dziewczyny ośmieliło go nieco do tego, by wyrazić, co czuł w tym miejscu. Położył rękę na pniu drzewa i przymknął oczy, jakby nasłuchiwał oddechu rośliny.

- Jestem… - zaczął mówić z cicha, w jego głosie było wiele powagi. - … taki przytłoczony. To miejsce tętni tak głośno, że nie słyszę szumu planety… - rzekł nie bez lekkiej obawy w głosie, takiej typowej komuś, kto nie rozpoznaje otoczenia i obawia się, że nie trafi do domu. – To wszystko tu jest takie wielkie i nienaturalne. Kamienne jak wnętrze jaskini. Ale żyje tu tyle istot, jak mrowisko. Tyle, że mrowisko jest małe i z ziemi, a to tu… sięga nieba. – wskazał palcem na jeden z widocznych z oddali drapaczy chmur. – Chciałbym tam wejść i z drugiej strony nie chcę. – wyznał. – Potrzebuję… chyba jakiegoś spokojniejszego miejsca… muszę sobie usiąść. – powiedział, po czym siadł bezceremonialnie na środku deptaku. Pobliskie istoty zaczęły mu się przyglądać.

- Wieśniak… - słychać było gdzieś w oddali, jak jakiś Changeling zaśmiał się głośno. A dwoje przechodzących nieopodal Nameczan pokręciło głowami z dezaprobatą.
- Problemy? Musiałeś… łaś uciekać przed nimi tutaj? - Vanilla zagadywał dalej, nie zauważając kompletnie zachowania otoczenia.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin

avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Sob Kwi 14, 2018 9:17 am
-Wy...wy Bafuny! Dranie! Skurwysyny! Jak śmieliście! Zadarliście z niewłaściwą kobietą! - Wymachując rękoma wybiegła na środek ulicy w przypływie złości. Kobieta o długich brązowych włosach, lecz wyjątkowo mocno rozczochranych i zaniedbanych. Rozglądała się wokół mając na sobie jasnobrązowy płaszcz i ciemnobrązowy żakiet oraz spódnice przeciętą paskami. Krawat leżał jej jak ulał, ale ni jak pasował do reszty stroju i dziwnych sportowych butów. Zdecydowanie pochodziła z Ziemi i od dawien dawna nie przyglądała się nowym katalogom mody.
Wygląd Pani Doctor:
Chwilowa publiczność szybko przeszła bokiem, a nawet ktoś za rogu skomentował, że to zapewne kolejna ofiara rabunku. Ostatnio co raz więcej gangów pojawiało się na perypetiach miasta, a część z nich miała swoją regularną działalność także pośród murów.
-Pożałujecie tego, pożałujecie! - Starała się uspokoić, nerwowo zaczęła grzebać w wielkiej torbie lekarskiej, jakby w poszukiwaniu jakiegoś specyficznego narzędzia. Nie znalazła nic nadzwyczajnego w oczach przyjezdnych, ot wyciągnęła kartkę papieru rzadko spotykaną na dzisiejszych perypetiach oraz długopis mechaniczny. Oparła kartę o okoliczną nameczańską budowle i szybko coś wypisała. Ktokolwiek zerknąłby na to kątem oka, ten mógłby dostrzec:

Ogłoszenie:

Pilnie poszukuje dwóch najemników!!!
Znajomość walki obowiązkowa i pasja wobec nauki!
Cenna nagroda: zapasy medyczne i 120 SO za wykonanie roboty.
Szukaj: Farmaceutyka Heingarfield'ów, nie trudno przegapić, patrz w lewo, jak to czytasz.

______________________


avatar
Kurisu
Liczba postów : 143
Data rejestracji : 04/12/2016


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 0

Re: Główny deptak

on Sob Kwi 14, 2018 11:01 am
Dziewczyna słuchała nameczanina drapiąc się po głowie. Trochę go nie rozumiała. Czy on był pierwszy raz w mieście? To by wiele wyjaśniało. Nie mógł odnaleźć się w nowym środowisku, pewnie przez całe życie żył na jakimś zadupiu, gdzie każdy zna każdego. Słuchając go zastanawiała się, jakby się czuł, gdyby dostał się do miasta w Vegecie. Pewnie by oszalał. Po chwili chyba poczuł się przez to słabo, bo usiadł na środku ulicy jakby nigdy nic. Ludzie patrzyli się na niego jak na dziwaka. Jedna osoba nawet skomentowała to nazywając Vanille ''wieśniakiem''. Spojrzała się na twarz changelinga i patrzyła na niego dłuższą chwilę, kiedy ich omijał i szedł dalej. Niektórzy są naprawdę bezpośredni, a potem się dziwią, kiedy ktoś jest do nich wrogo nastawiony. Przez to przypomniała jej się obecna sytuacja na Vegecie.
- Spokojnie. Przyzwyczaisz się. - Skomentowała zachowanie Vanilli. Co mogła więcej powiedzieć? Sama do końca nie wiedziała jak zachować się w takiej chwili.

W pewnym momencie nieopodal zaczął się jakiś cyrk. Dziewczynę to wcale nie dziwiło. Tam, skąd pochodzi incydenty na ulicach jest rzeczą naturalną. Kurisa po zachowaniu dziewczyny mogła wywnioskować, że została oszukana bądź okradziona. Powinna olać tę sprawę, w końcu nie jest u siebie i nie powinna wplątywać się w nie swoje sprawy, ale z drugiej strony ciekawość dziewczyny wzięła nad nią górę i podeszła do zezłoszczonej ziemianki.
- Co się stało? - Zapytała jakby nigdy nic. Nie interesowało ją ogłoszenie, które zostało przed chwilą zawieszone. I tak chciała się dowiedzieć o co chodzi.
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 778
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Pon Kwi 16, 2018 5:18 pm
Z zamyślenia wybudził Vanillę krzyk jakiejś kobiety. Od razu poderwał się na równe nogi i popatrzył w tamtym kierunku. Przekrzywił głowę na bok, obserwując całą scenę. Tego typu awantury raczej rzadko miały miejsce we wiosce. No chyba, że wywołał ją Van, który nie był Nameczaninem. Większość miała mu to za złe, niepotrzebnie burzył harmonię.

Vanilla poszedł za Kurisą. Wystarczyło użalania się nad sobą. Nie chciał rozdzielić się z nią, póki ta go nie przepędzała. Stanął za jej plecami i przysłuchiwał się rozmowie. Przy okazji przeczytał napis na kartce. Potrafił czytać, ponieważ Mistrzowie w wiosce uważali to za przydatną umiejętność. Wielu młodzików kłóciło się z tą koniecznością. To był pierwszy raz, kiedy Nameczanin przekonał się o tym, że czytanie może się przydać nie tylko do rozumienia starych zapisów, ale i w życiu codziennym.

„Najemników…?” – zastanawiał się, czytając w myślach. – „Pasja wobec nauki, to by się zgadzało… Zapasy medyczne… i 120 SO. SO to chyba to, co dał mi Mistrz przed opuszczeniem wioski. Smoczy Oddech. Bez tego nie da się żyć w świecie cywilizowanym. Więc chyba warto, bym to zdobywał co jakiś czas.”

Po przeczytaniu całości spojrzał w lewo.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin

avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Pon Kwi 16, 2018 7:46 pm
Cały świat wokół dwójki nowych znajomych się zawęża, a przerażające gałki oczne z wielu nieprzespanych nocy zwróciły na nich uwagę. Cisza w eterze nastąpiła, przechodnie zajmowali się swoimi sprawami, ktoś wykrzykiwał w oddali o końcu świata, a jeszcze inni komentowali na niezmienną od paru miesięcy, parosłoneczną pogodę. Kobieta w potrzebie łyknęła nagromadzoną ślinę bo niczego do picia nie miała pod ręką i puściła świeżo rozsmarowaną na tablicy kartkę.
-Działa to szybciej, niż sądziłam! - Skrzywiła się, że tak prędko ktoś się zainteresował jej sprawą. -Jesteście najemnikami tak!? - Wskazała palcem na was niepewnie, a naburmuszenie na suchych i zaniedbanych ustach wzrastało.
-Okradli mnie! Oszukali! Moi towarzysze od interesów! Dawni towarzysze... - uniosła prawą dłoń, jakby chciała dwójkę powstrzymać od wszelkiego głosu. Otwarta dłoń jasno sygnalizowała, stop, to nie koniec. Rozejrzała się uważnie z podejrzliwością wręcz maniakalną, jakby właśnie z dniem dzisiejszym dostała świeżej dawki paranoi i potrzebowała upewnić się, że są absolutnie sami.
-Nie możemy tu gadać, zapraszam do sklepu, zapraszam. Może przy okazji coś kupicie? - Zaczęła popychać nameczanina po plecach. -Ten z tobą? Chodź nie krępuj się! - Po czym zaczęła wyjątkowo nachalnie prowadzić ich do sklepu na rogu z lewej strony od miejsca ogłoszenia. Wielkie czerwone oko przecięte iksem wisiało na szyldzie przed drzwiami, dało się bagatela dostrzec je z pół kilometra. Świeciło jaskrawo z napisem "Oko medycyny - Farmaceutyki Heingarfield'ów - tradycja rodzinna od 236 lat".
-Dobra nie ma czasu, już po drodze wam wyjaśnię, tylko cicho, nie zbudzajcie podejrzeń. Mianowicie dawni interesanci z którymi ubijałam biznes wystrychnęli mnie na smoczka...no okradli mnie, oszukali. Pragnę odzyskać towar i dać im małą nauczkę z pomocą nauki rzecz jasna, jak trzy nameczańskie... - zaczęła machać lewą dłonią obracając ją regularnie -... czy ile tam tych słońc jest. Za dobrą robotę może dorzucę coś ekstra. To jak? Lubicie się bić i straszyć nieuczciwych ludzi? Jeśli tak to was wtajemniczę w robotę - W środku sklepu wszystko wydawało się być w porządku. Za pancerną szybą dało się dostrzec masę różnorodnych specyfików i medykamentów na pułkach, podłoga była drewniana, a jedyne, zamknięte i przezroczyste drzwiczki prowadzącą za sklepikową ladę prowadziły także do ciasnego korytarza. W kącie stał kotołak w luźnych ciuchach przypominających czarne syntetyki, długie spodnie, mocne obuwie, koszulka i kurta. Miał skrzywiony nos, a jego glaca była tak łysa, że nawet jedyna żarówka na suficie sprawiała, że zaczęła się błyszczeć. Skupiony był na małej tablicy uczącej o podstawowych środkach zapobiegawczych dla zdrowia.

______________________


avatar
Kurisu
Liczba postów : 143
Data rejestracji : 04/12/2016


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 0

Re: Główny deptak

on Sro Kwi 18, 2018 7:59 pm
Okazało się, że dziewczyna padła ofiarą oszustwa. Albo miała pecha, albo została po prostu wykorzystana przez sprytnych biznesmenów znających kruczki w obowiązującym prawie.
- Następnym razem dobieraj ostrożniej współpracowników. - Niby ten komentarz był niepotrzebny i oczywisty, ale saiyanka nie potrafiła pomóc w tej sprawie, która jednak mało ją interesowała. Dziewczyna już chciała odejść, ale została skuszona możliwością zakupu czegoś fajnego.
- Jest po prostu nieśmiały. Chodź. - Odwróciła się do nameczanina, a następnie poszła do sklepu. Uważała jednak cały czas na to co się działo wokół. Na Vegecie często stosowało się motyw ''potrzebującego pomocy'', który polegał na zwabieniu naiwnych osób w mniej zaludnione miejsce pod pretekstem potrzeby pomocy, a wtedy wymuszało się na takich osobach pieniędzy pod groźbą utraty życia. Ta, saiyanka przerabiała to kilka razy. Tak więc wracając... była uważna cały czas, aby wyczuć i uniknąć takiej sytuacji. Zaczęła chodzić po sklepie i rozglądać się po półkach i gablotkach w poszukiwaniu jakiś przedmiotów, które by ją zainteresowały w korzystnej cenie. W międzyczasie wysłuchiwała dziewczynę. Najbardziej zainteresowała ją kwestia walki.
- Mogę się bić. Pokaż mi tylko z kim.
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 778
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Pią Kwi 20, 2018 1:23 pm
„Najemnik?” – Vanilla zmarszczył brwi, złożył ręce na piersi przed sobą i udawał mądrego, choć znowu nie nadążał za rozmową. W wiosce nie istniała taka rola jak 'najemnik'.

Gdy kobieta zaczęła rozglądać się maniakalnie, Vanilla zaczął robić dokładnie to samo całkiem instynktownie i na poważnie. Obniżył nieco pozycję i zaczął wypatrywać zagrożenia w tłumie ludzi na deptaku. Nauczył się tego w czasie polowań i właściwie nie widział problemu w tym, by w mieście wykorzystać tę umiejętność. Nie zdążył jednak nikogo podejrzanego wypatrzeć, ponieważ kobieta zaczęła popychać go do środka. W momencie rozproszył się całkiem, wyprostował i z miną nieogarniętego obcokrajowca pozwolił się poprowadzić do środka.

- Tak… my jesteśmy ze sobą. – odpowiedział kobiecie jakby nigdy nic.

Dla Nameczanina nie istniało coś takiego jak związek romantyczny dwojga osób, które nazywa się parą. Jego życie w tym zakresie polegało na czymś zupełnie innym, a dla Vanilli całkiem obce były w ogóle koncepcje bycia w parze z drugą osobą. O wyborze Nameczan, którzy mają złożyć jaja, decyduje Guru, wybierając osobniki o odpowiednich cechach, by narodziło się dziecko, jakiego wioska właśnie potrzebuje, na przykład przyszły mistyk albo medyk. Był to temat tabu dla wszystkich mieszkańców, a Vanilla nie został do tej pory wyznaczony do rozrodu, więc nie wiedział, jakie relacje mają między sobą łączące się w parze osobniki i jak się to właściwie robi. Na pewno nie pozostawali w żadnej relacji romantycznej po dokonaniu aktu miłosnego. Ktokolwiek zresztą był rodzicem danego Nameczanina, nie rodziły się między nimi silniejsze związki niż z innymi braćmi w wiosce. Wszyscy traktowali się z równą troską, szczególnie dzieci. Nie wyklucza to oczywiście tego, że Nameczanin mógłby kiedyś być z kimś w związku i żywić do kogoś miłosne uczucia, choć byłoby to raczej miłością platoniczną niż erotyczną. Koniec końców mógłby nawet rozmnożyć się z własnej woli z kimś innym lub dokonać innych aktów płciowych, niemniej na pewno nie było to standardowe i mogłoby wprowadzić co najmniej w zawstydzenie. Dlatego właśnie Vanilla nie widział nic złego w stwierdzeniu, które użył w stosunku do Kurisy. Przyszli razem, więc przyszli ze sobą. Logiczne. Nic więcej nic mniej.

Wnętrze sklepu było dla Vanilli jak Sezam z mnóstwem skarbów. Wydał z siebie tylko ciche „Łooo…” i słuchając jednym uchem właścicielki, przyglądał się przeróżnym rzeczom na wystawie. Gdyby można było ich dotknąć, zmacałby je z przemiłą chęcią. Dopóki kotołak nie poruszał się, Vanilla pochylił się lekko do przodu i zaczął oglądać go dokładnie z każdej strony jak samo jak inne eksponaty, ręce trzymając splecione za sobą. Dopiero, gdy tamten spojrzał na niego zaskoczony, Nameczanin wyprostował się zmieszany i w podskokach poszedł kawałek dalej.

„Kradzież…” – Vanilla zastanowił się krótko nad tym. Pamiętał dobrze, jaką lekcją zrobił mu Mistrz Taiko, gdy ten podkradał różne rzeczy w wiosce jeszcze jako mały szkrab. Publicznie przed wszystkimi mieszkańcami został nazwany złodziejem i wydalony z wioski. Z oczami pełnymi łez zmierzał już samotnie w stronę wyjścia. Dopiero tuż za bramą Mistrz wyjaśnił mu, że to miała być dla niego tylko gorzka lekcja.

„Kradzież zawsze spotka się z karą, młody uczniu.” - mawiał

- Nie lubię nieuczciwych Nameczan. Nie wiem czy jestem odpowiednią osobą, by kogoś pouczać, ale na pewno każda kradzież musi spotkać się z karą. Posiadasz, bracie, jakieś dowody na to, że zostałeś oszukany? Co zostało ukradzione? - zapytał kobiety, zwracając się do niej w formie męskiej, ponieważ w wiosce nameczańskiej nie było kobiet i nie znał innego sposobu. O ile zrozumiał niedawno, że Kurisa chciała, by mówiono do niej w formie żeńskiej, nie przeszło mu przez myśl, że inne kobiety też. Tym bardziej, że Kurisa raczej wyróżniała się rasowo, miała kobiece kształty. Uznał, że może w jej kulturze wypada mówić inaczej. Natomiast zleceniodawczyni wyglądała nieco inaczej, bardziej chłopięco, więc nie połączył faktów.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin

avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Pią Kwi 20, 2018 8:38 pm
- Nie ucz o biznesie! Kastę wykwalifikowaną! - Wyszczerzyła kły wyciągając spod lady srebrzystą, pancerną walizkę i zaczęła ją otwierać.
- Dacie im po mordzie i poślecie pozdrowienia od Heingarfield! - Zerknęła na kotołaka lekko zniesmaczona, ten zjeżył sierść czując na sobie ciężki wzrok i odwrócił się.
-He he he...jak zawsze, moje kocie uszy nie słyszą, moje kocie oczy nie widzą. Powiedz, czy te tabletki na porost sierści jeszcze masz? - Spytał zakłopotany humanoidalny kocur, ale ciężki wzrok narastał i w odpowiedzi jedynie uniósł łapy ku górze - Dobra, dobra potem pogadamy -

-Tak ma być, nie przerywa mi się. W każdym razie zielony chce dowodów? Proszę bardzo - Odwróciła walizkę, a oczom dwójki początkujących najemników pojawił się film z nagrania. Wielki ekran odtwarzał trójkę bandziorów, którzy włamali się do środka, zdezaktywowali systemy alarmowe i ukradli dziwną, czarną szkatułkę. Pojemnik wielkości głowy Kurisy z pewnością musiał zawierać coś cennego, w końcu dlaczego zleceniodawczyni miałaby się fatygować z ich najmem.
- Mój monitoring wykrył trzech jegomości, niby zakapturzeni, niby wredne mendy co przywłaszczyły co nie swoje. Rozpoznam ich wszędzie, chce im pokazać, że zadarli z niewłaściwą osobą. To tarczownicy, nieporadna grupa przestępcza spod miastowych murów, którzy to zajmują się drobnymi kradzieżami, włamami i uprzykrzaniem życia co słabszym mieszkańcom. W sumie są stosunkowo liczni, ale nawet lokalne władze nie kwapią się do ich przyskrzynienia ze względu na... - Uniosła dłonie ku góry i parą palców w każdej z nich ugięła je umownie - ...niską szkodliwość społeczną. - Wyciągnęła spod lady identyczną szkatułę, jak tą z nagrania.
- Mam większy zapas tego co zabrali, ale skoro im na tym zależało, to szykuje się u nich gruba akcja. Nie zrozumcie mnie źle... - zaczęła kiwać przecząco głową otwierając dobrze zabezpieczona szkatułę na elektroniczny szyfr. - Nie macie ich powstrzymywać, macie ich ukarać i poobijać paru z nich by przypomnieli sobie to i owo. - Wyciąga lizaka owiniętego w tęczową, półprzezroczystą folie. Barwą niezmiernie żółty, jak u owoców bananowca.
-Jakieś pytania, coś, ktoś? Kojarzycie zapewne co trzymam w ręku? - Zaczęła ochoczo machać dziwnym łakociem.
-Nazywam to gwiezdnym lizakiem, rodzinna receptura.

______________________


avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 778
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Wto Maj 08, 2018 3:48 pm
- Być może uda mi się namówić ich, żeby zwrócili skradzione dobra i przeprosili. – powiedział naiwnie Vanilla. – Tym bardziej, że przecież współpracowałeś, bracie, z tymi osobnikami. Zastanawia mnie, czemu zdecydowali się na kradzież. Czy zerwaliście stosunki jakiś czas temu? A może nie dotrzymaliście warunków współpracy? – dopytywał, oglądając zbirów. Przyglądał się ich twarzom, by móc ich rozpoznać w przyszłości, o ile nie były zasłonięte. Może mieli jakieś inne cechy szczególne, które rzucają się w oczy? – Musimy też wiedzieć, jak nazywają się ci bracia, których mamy ukarać oraz gdzie możemy ich znaleźć. Gwiezdny lizak? Nie spotkałem się z czymś takim.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin

avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Czw Maj 10, 2018 8:49 pm
-Będę się zbierać! Jeszcze raz dzięki za ten żel na porost sierści. Oby podziałało! - Przymrużając oczy kotołak uniósł prawą rękę na pożegnanie i udał się w kierunku wyjścia. Sklepikarka jedynie odprowadziła go wzrokiem z nie lada brakiem empatii. Drzwi zamknęły się cicho, a więc były tłumione przez elastyczne pasemka między miejscami styku drzwi ze framugą.
-Wspominałam, że to Tarczownicy. Nie znam ich z imion, tudzież nazwiska i nie interesują mnie dane takich klientów. Mają logo pękniętej, zielonej tarczy na swoich naramiennikach. To nieźli brutale, po prostu znajdźcie paru, zróbcie co trzeba, a wieść się rozniesie o mojej słodkiej zemście - zarecytowała, jakby czytała książkę naukową. Sięgnęła szybko pod ladę i wyciągnęła opakowanie, a następnie bez dostępu do wody włożyła do ust białą pastylkę. Nowo narodzeni najemnicy dokładnie rozpoznali farmaceutyczny produkt łyknięty przez Panią Heingarfield jako pastylkę tlenową.
-Już, już wyjaśniam - próbuje oddychać, ale wydaje się jakby przez krótki moment hiperwentylowała. W końcu źrenice kobiety się zwęziły i mogła oddychać we spokoju.
- Przepraszam najmocniej, na tym to ja...a tak! Lizaki dają nadludzką siłę, więc jak będziecie dawać łupnia to ochoczo trzymajcie w ustach ten łakoć - Tym samym otrzymali po jednym zapakowanym w przezroczystą folię, tęczowym lizaku.
- Znajdziecie na pewno paru z nich przy szkole tańca "Czar Par", to niedaleko, skręcacie w lewo, cały czas prosto, aż opuścicie główny deptak i za wielkim neonowym serduchem w prawo, potem ciągle prosto i będzie po lewej stronie. Sądzę, że będą tam organizować spotkanie, po skończeniu show oczywiście. Zobaczycie ciasną, metrową alejkę prowadzącą na tyły budowli i będzie tam zapewne beczka z palącym się ogniem, bywa, że na spotkaniach obżerają się mięsem z beczkowego grilla, osobiście nie polecam, miałam wymioty po jedzeniu z beczki -

OOC:
Kurisa pomijam ze względu na zbyt długą nieobecność, niewiele stracił, więc może kontynuować pisanie w dalszej części przygody.
Możecie jeszcze zadać parę pytań zleceniodawczyni lub udać się do nowego tematu. Napiszcie tylko post, że stąd wychodzicie i was dalej poprowadzę do:
http://dbng.forumpl.net/t1601-szkola-tanca-czar-par

______________________


avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1055
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Główny deptak

on Pon Lip 09, 2018 8:10 pm
/ Akcja już dzieje się na deptaku.

Już dawno wyszła z założenia, że jeśli ma dokonać zakupu dowolnej rzeczy, to musi się ona jej spodobać przed kupnem. Inaczej zostanie walnięta gdzieś w kat i zapomniana, a potem obrośnie kurzem i koniec historii. Tak robiła za młodu kiedy prosiła mamę o tony ubrań i błyskotek z różnych krańców wszechświata, ale w miarę upływu lat stała się bardziej konkretna w swoich wyborach. Pewnie przyczyniło się do tego też kilka ochrzanów od rodzicielki, ale Asteria w życiu by się do tego nie przyznała. Dlatego też musiała być wrzodem na zielonym tyłku starego Nameka, który musiał teraz kombinować przy życzeniu dziewczyny. No, ale z kobietami nigdy nie jest łatwo, więc chyba powinien być do tego przyzwyczajony. Uśmiechnęła się lekko gdy po westchnięciu na jej pomysł zaczął wertować swoje rzeczy w poszukiwaniu odpowiednich materiałów. Kątem oka obserwowała te dwie małpy, które zbliżały się do wyjścia z miasta. Saiyanie przystanęli na chwilę i zaczęli rozmawiać. Czyżby zastanawiali się jak wyjść? Tą wielką dziurą chłopcy.
- Naprawdę? Ciekawe. – powiedziała Asteria i przyłożyła palec do policzka jakby się nad czymś zastanawiała. Rzeczywiście tak było, ale zgrywanie głupiutkiej dziewoi sprawi, że będzie do niej mniej podejrzeń. Jeśli ktoś kto jest przywódcą buntu łazi po głównym deptaku i mówi o tym wszystkim, a do tego tańczy to albo jest naprawdę głupi, albo chory psychicznie. Kiedy jednak zobaczyła zdjęcie tej osoby to parsknęła śmiechem. Nie ładnie było się śmiać z innych osób, ale uśmiech tego człowieka i jego wygląd sprawiły, że nie mogła się powstrzymać.
- Ale numer. Nie no super wygląda. Choć ja miałam na myśli coś bardziej kobiecego. – powiedziała Asteria, kiedy już opanowała oddech i wytarła łezkę, która pojawiła się kąciku jej oka. – No, ale bardzo ładny. Widać, że to zadowolony klient.
Pomimo tego, że rozmawiała ze starcem to w dalszym ciągu miała swoje cele na oku. Najwidoczniej do czegoś doszli i tym czymś była osoba Asterii, która została wskazana paluchem. Matka nie uczyła, że się nie pokazuje palcem, szczególnie jak dopiero co grzebało się nim w nosie? Chyba nie, a na dodatek jak w jakiejś durnej ziemskiej komedii tłum się rozrzedził i książę Asterii miał do niej pustą drogę. Chyba zapomniał poprosić ją o numer i bardzo mu na tym zależało, gdyż ruszył ze swoim kumplem jak dzik w pomidory. Dobrze, że mieli na tyle kultury, że nie krzyczeli by została matką ich dziecka, choć to bicie w pięści mogło świadczyć, że marzyli o jakimś ostrym seksie w trójkąciku. Wiadomo, że Ast jest śliczna i mężczyźni skręcają karki gdy przechodzi, ale trochę kultury panowie.
- Chyba nie chcą mnie zaprosić na kawę. Poza tym nie są w moim guście. Przepraszam za zamieszanie. Postaram się wpaść później bez moich adoratorów. – powiedziała i pomachała staruszkowi, a następnie nie czekając na miłosne wyznania małpoludów, które się do niej zbliżały ruszyła przed siebie w uliczki miasta. Nie miała problemów z przepychaniem się między przechodniami,  a jej wytrzymałość nabywana przez lata sprawiała, że nie miała problemów z kondycją. Przeciskała się przez tłum co kilka chwil rzucając okiem na swój pościg. Oczywiście mogła spróbować porozmawiać z nimi, ale z tego co widziała i słyszała to zapewne szybciej by dostała w zęby niż wytłumaczenie. No to niech ją gonią. Ona sama uciekała w centrum, gdzie znajdowały się bary i inne tego typu przybytki. Trzeba gdzieś się ukryć. Szkoda tylko, że nie udało jej się dokończyć zakupów. Te dwie zakuty pały nie wiedzą, że jak kobieta robi coś to się jej nie przeszkadza. No, ale co mogą o kulturze osobistej wiedzieć Saiyanie.

OOC:
Run. Zapewne do knajpy. Z/T Bar The Booty Cave

______________________


#66FFFF
avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Sro Lip 18, 2018 2:25 pm
Gdyby Lettruce uciekała sama, zapewne byłoby jej dużo łatwiej. Niestety starzec kwiczał jak prosiak całą drogę, zwracając na siebie uwagę przechodniów, którzy z pewnością pomagali strażnikowi w namierzeniu jej. Poza tym dziadek niedomagał i skarżył się na chore biodro.

- Błagam, błagam. Wypuść mnie. Co ja mam na stare lata… Chociaż jeśli przeżyję, na pewno umieszczę taką scenę w moim nowym filmie. Coś wspaniałego… Oj, moje chore biodro! – paplał.

Tymczasem Lettruce rozejrzała się w uliczce, gdzie właśnie wbiegła. Za winklem widziała już pościg, który dopytywał przechodniów. Tymczasem jej oczom ukazała się drabinka prowadząca na dach lepianki na deptaku. Wystarczyło wskoczyć na nią, wciągnąć się i już była na górze.

- Słuchaj, nie rób mi krzywdy. Może jestem stary, ale za to znam to miasto jak własną kieszeń. Zaraz cię zaprowadzę w bezpieczne miejsce. Zaufaj starcowi!



Rzut na ucieczkę (survival)

5 bazowo
+5% za opóźnienie pościgu
+10% za tłum na ulicy
+5% za rozejrzenie się
=25% szans na zgubienie pościgu

1-25% sukces
26-61% pościg dalej trwa, ale jest szansa na ucieczke
62-99% - porażka
100 – szczęśliwy traf

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 664
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Główny deptak

on Sro Lip 18, 2018 2:25 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 66

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Sro Lip 18, 2018 2:26 pm
Niewiele Ci brakowało więc rzucę jeszcze monetą sprawiedliwości. Jeśli reszka to pościg będziesz miała daleko (twarz).

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 664
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Główny deptak

on Sro Lip 18, 2018 2:26 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Vvien
Liczba postów : 1056
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
760/760  (760/760)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Pią Lip 20, 2018 8:49 pm
Miała to śmieszne uczucie w brzuszku, że ktoś na nią patrzył i zadecydował by tego dnia raz jeszcze wymknęła się uściskowi sprawiedliwości. Znajdowała się na dachu i nie wychylała się. Póki co miała ten spokój. Nie uśmiechała się, bo jak skoro ogarniał ją głęboki smutek?
- Słuchaj starcze, oczywiście, że nie zamierzam ciebie skrzywdzić. To był blef by wykaraskać się z tej sytuacji - położyła go ze spokojem by mógł stanąć na równe nogi. Było dość wysoko i jeśli miał chore biodro, jak wspominał.
- Daj znać, jeśli będziesz potrzebował zejść. Takie biodro to nie przelewki, pamiętam sąsiada co też cierpiał na biodro. Potężny saiyajin i zmarł po paru tygodniach bo zignorował ten bagatelny problem. - uchyliła się za ścianki by przyjrzeć się okolicy. Changi jeszcze przemierzały ulice w poszukiwaniu jej, ale byli dostatecznie daleko. Mogła to chwilowo przeczekać.
- Oczywiście, jak zrobisz coś głupiego to zrzucę ciebie z tego budynku. Wolałabym byś do tego mnie nie zmuszał. No więc... - zerknęła na niego kątem oka.
- O jakim to bezpiecznym miejscu mowa?

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Pon Lip 23, 2018 6:38 pm
Starzec stanął niepewnie na nogach. Wysłuchał Saiyanki, to drżąco, to z zaskoczeniem malującym się na twarzy. Widać było to jego nieskoordynowanych ruchach, że najchętniej dałby nogę. Jednak stres i obawy o życie najwidoczniej kazały mu kontynuować rozmowę.

- Masz mnie chyba za głupca! Życie mi jeszcze miłe, wiele mam planów i nie zamierzam być wyrzucany z dachu… - narzekał.

Gdy Lettruce rozejrzała się, widziała, że goniący ją Changeling brnie w przeciwnym kierunku. Mogła czuć się bezpieczna, przynajmniej na ten krótki moment.

- Być może mógłbym ci pomóc, ale to na pewno nie z pogróżkami z twojej strony, moja Miła. Wygląda na to, że nabawiłaś się problemów i to nie małych. Straż przyszła po ciebie w takim publicznym miejscu. Najpierw powiedz mi szczerze, co przeskrobałaś. Pomogę ci wykaraskać się z tego. A potem… - dodał niepewnie - Zagrasz w moim filmie. Zgoda?

---

Rzut na ucieczkę (survival)

5 bazowo
+10% za opóźnienie pościgu
+10% za tłum na ulicy
+5% za rozejrzenie się
=30% szans na zgubienie pościgu

1-30% sukces
31-61% pościg dalej trwa, ale jest szansa na ucieczkę
62-99% - porażka
100 – szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Lip 23, 2018 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 664
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Główny deptak

on Pon Lip 23, 2018 6:38 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 27

______________________


avatar
Vvien
Liczba postów : 1056
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
760/760  (760/760)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Główny deptak

on Sro Lip 25, 2018 8:21 pm
-Jesteś starszy, ale na mój szacunek nie zasłużyłeś, waż na słowa - Miała pewność, że zgubiła pościg. Nie mogła jednak tak wcześnie opuścić miasta bowiem musiała w końcu odnaleźć resztę załogi. Ciągle krążyło saiyance w głowie dlaczego nie przybyli na omówione spotkanie? Może została wystawiona, w końcu wybrała szybki i wyjątkowo kruchy zawód.
-Bandyctwo - rzekła oschle mając w pamięci dziesiątki zarżniętych istnień i jeszcze więcej zgrabionych włości w kochanej zbójeckiej gromadzie, a wszystko to dla rodziny.
-Schowaj mnie to pogadamy, ale nie tutaj - Zaczęła rozglądać się za bezpiecznym zejściem z budynku, a może powinna rozważyć skakanie z dachu na dach?
-Na plecy hop? - spytała obrócona plecami w kierunku staruszka, gdy zaczęła zawijać ozdobiony tandetną biżuterią ogon wokół pasa. Zamierzała go trzymać i mimo szybkiego pędu z jakim będzie musiał się zmierzyć, postara się go nie upuścić.
-Musimy ruszać, więc prowadź -

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
NPC.
Liczba postów : 2163
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Główny deptak

on Pią Lip 27, 2018 9:19 am
- Hmpftr… - wybełkotał z siebie niezadowolony dziadek. Nie chciał być wprawdzie niesiony na barana, ale z drugiej strony lepsze to niż bolące biodro, więc… zrobił rozbieg i… wskoczył Lett na plecy. – Dobrze, w takim razie będę cię kierować…

z/t http://dbng.forumpl.net/t1695-studio-filmow-niezaleznych#25924

______________________


Sponsored content

Re: Główny deptak

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito