Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1175
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Exclusive

on Sob Kwi 07, 2018 11:02 am
Exclusive to miejsce dla najbogatszych i najbardziej wpływowych mieszkańców miasta. Aby tam wejść, należy zdobyć specjalne zaproszenie. W środku wszystko jest bajońsko drogie, wiec warto zastanowić się, czy aby na pewno stać cię choćby na szklankę wodę. Można tutaj zagrać w kasynie, zapalić cygaro w towarzystwie elity, zawrzeć znajomości i zamówić usługi, jakich nikt z niższych klas nawet sobie nie wyobraża. Exclusive składa się z wielu pomieszczeń z czego najważniejszym jest olbrzymia sala z wygodnymi sofami z najlepszych materiałów i stolikami, na których cały czas stoją drogie alkohole i jedzenie. Szefowie kuchni prześcigają się w robieniu zamówień składanych przez klientów, a barmani co chwila mieszają kolejne alkohole, które kelnerki roznoszą. Panuje to harmider, lecz można udać się też do wynajętych pokoi w celu zabawy lub prowadzenia bardziej prywatnych rozmów.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Sro Lip 18, 2018 12:51 am
Suntruck:

Czas dojazdu był miejscem na ostatnie szlify. Rozpuściła włosy i przeczesała je szczotką. Spryskała szyję kwiecistym perfum, ozdobiła się dodatkami, ostatnie poprawki makijażu. Oczy jaśniały iskierką ekscytacji, błyszczącą bardziej niż szlachetne kamienie. Kopciuszek jedzie na bal i nie ma zamiaru skończyć o północy. Jednocześnie była zdenerwowana, a stres ściskał żołądek. Była przekonana, że nie zje dużo, za to w mieszkaniu nażre się jak dzika świnia.
Zajechała do klubu. Wysiadając czuła się jak gwiazda. Starała się wypaść jak reszta bywalców i ukryć żywe zainteresowanie nieznanym dotąd otoczeniem. Przepych był porażający, sama fasada i jej elementy przypominały królewski pałac króla Ziemi, znany jej z podręczników historii. Przyglądała się innym kobietom, zyskując pewność, że nie wygląda gorzej. Uczyła się od nich zachowań, gestów, wyrażanej pewności siebie. Ukradkiem starała się powtarzać po mentorkach zachowanie, które uchodziło za właściwe dla miejsca, w którym się znalazła. W duchu czuła, że to wcale nie jest takie trudne. Z czasem zaczynała wierzyć w swój uśmiech i urok osobisty, wyszczerzyła więc biały rząd ząbków, przypominający luksusowe perły. Stawiała ostrożnie każdy krok, jakby obawiała się, że wejdzie w minę, która mogłaby posłać ją do grobu. Plecy miała proste, dłonie delikatnie falowały przy biodrach, które kołysały się delikatnie z każdym krokiem. Była zwiewna, czarująca, dziewczęca i taka niewinna. Rzucał się w oczy brak obycia na tym poziomie, ale mimo to miała w sobie coś urokliwego, czuła spojrzenia pełne zainteresowania, czasem zazdrości i ostrożności od pań, które mogłyby uznać ją za konkurentkę, a od panów wygłodniałe spojrzenia pełne szukania nowej, świeżej atrakcji. Młoda, niedoświadczona i ładna dziewczyna stanowiła powiew w świecie graczy, którzy znają już na pamięć panujące zasady i układ kart. Ona właśnie go odkrywa i wchodzi teraz niewinnym krokiem, żeby wyciągnąć z talii jokera i przebić stawkę triumfem. Ale któż może wiedzieć, że nowe objawienie nie spocznie dopóki nie dojdzie na szczyt?
-Dobry wieczór.- wybrzmiała melodyjnym altem, słodkim jak pomarańcz, ale pozbawionym kwaskowatości. Niskie tonu, skromny głos z nutką nieśmiałości, tak inny od aroganckich wypowiedzi dam ze szczytu. A wszystko ozdobione szczerym, przyjaznym uśmiechem. –Mam tutaj zaproszenie, czy mogłabym prosić o asystę do właściwego stolika?- poprosiła lekko zmieszana. –Proszę wybaczyć, ale to mój pierwszy raz. Byłabym wdzięczna za wsparcie.- wiedziała, że to tylko pracownik, ale pokazując przepustkę i rozmawiając, traktowała go jak rycerza, który ją ocali.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Sro Lip 18, 2018 11:55 am

Drzwi taksówki otworzyły się. Szanowni goście rozmawiający przed klubem skierowali wzrok w tamtym kierunku, by zobaczyć, kto zawitał do Exclusive? Czy może córka ważnego wojskowego? Czy partnerka biznesmena? Ich oczom najpierw ukazała się szczupła noga. Następnie z wnętrza wyłoniła się niespotykana piękność o opalonej skórze, naturalnej urodzie i w delikatnym makijażu. Odgarnęła długie, białe włosy i skierowała się do wejścia, odprowadzona spojrzeniami nieznanego jej jeszcze towarzystwa. Jej suknia szeleściła lekko z każdym jej krokiem.

- Witamy serdecznie w Exclusive. – powiedział witający gości manager lokalu. Zeskanował kod zaproszenia, po czym z uśmiechem spojrzał na Kanade – Pani Kanade, zapraszam za mną.

Ochroniarze rozstąpili się i pozwolili im przejść dalej. Lokal wprost kipiał złotem i diamentami. Wielkie przestrzenie, kryształowe żyrandole, mnóstwo kwiatów i rzeźb. Był to styl snobistyczny do granic możliwości, nie mający wiele wspólnego z dobrym stylem. Za to pieścił oko ludzi nader majętnych.

Przeszedłszy długim korytarzem i czerwonym dywanem, przeszli do wielkiej sali, gdzie rozstawione były indywidualne loże. Na środku znajdował się parkiet do tańca, a jeszcze kawałek dalej stoły kasynowe. Kolejne przejścia skrywały inne tajemnice tego miejsca.  

- Witam Państwa, przedstawiam Państwu osobę towarzyszącą Pana Koiro. – oznajmił manager.

W loży siedziały trzy osoby. Pan Koiro był jeszcze nieobecny. Jedną z tych osób był Saiyanin z papierosem w zębach i ubrany w garnitur. Drugi mężczyzna był człowiekiem, wysokim brunetem z uwodzicielskim uśmiechem na ustach. Między nimi natomiast kobieta o nieznanej Kanade rasie. Miała błękitną skórę, oczy bez tęczówek, szpiczaste uszy.


- Witamy serdecznie. – ludzki mężczyzna zerwał się z miejsca. Przeczesał czarne włosy, żeby nie nachodziły mu na twarz. Wyszedł z loży i chwycił dłoń Kanade w swoje ręce. – Nazywam się Mamoru. Zapraszam koło mnie. - poprowadził dziewczynę na miejsce obok siebie. Jednak jej ręki nie puszczał. Nawet gdy usiadł. Patrzył jej cały czas napastliwie w oczy. – Przedstawiam Pani Sharinę oraz Kakurę. – Przedstawił pozostałych gości. – Może opowie nam Pani coś o sobie. Kelner! Proszę Riesling dla Pani.


---
+30% sukienka
+5% fryzura
+20 % buty
+ 20% naszyjnik
+5% makijaż
+5% odświeżenie się
- 5 % torebka niedopasowana
=80 % szans na dobre wrażenie

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 695
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Exclusive

on Sro Lip 18, 2018 11:55 am
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 10

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Sro Lip 18, 2018 5:17 pm
Muzyka:

Manager był szarmancki, zaprosił ją gestem w nieznany jej dotąd świat, którego chciała stać się częścią. Jej wprawne ucho wychwyciło w tle dźwięki instrumentów, przymknęła powieki i łapiąc zapach w nozdrza westchnęła delikatnie. Po przekroczeniu progu Exclusiv nie mogła powstrzymać swojej reakcji zachwytu, szeroko rozszerzone źrenice i rozwarte usta zdradzały, że jest tu pierwszy raz. Wsparła się na ramieniu managera, zmuszając go do wzięcia ją pod rękę. Czuła się jak mała, bezbronna owieczka wchodząca do dżungli. Wszystko było pełne… grzechu i mamiło zmysły zepsutym, bogatym światem. Chłopcy w idealnych garniturach, kobiety w strojach nie pozostawiających wiele przestrzeni dla wyobraźni i ona… Wszystko to było tak ponętne, budziło jej sprzeciw i opór, żeby po chwili zawołać – „Chcę więcej!”. Rytm utrzymywany przez gitarzystę z harmonią w Fmajor, stanowił idealny akompaniament, grając piosenkę o tym miejscu. Gorące rytmy jakby przenikały przez jej organizm, a bioderka zaczęły pewniej kołysać się do muzycznych pląsów. Ponownie zamknęła oczy, dając się bezpiecznie prowadzić przewodnikowi do świata rozkoszy. A gdy je otworzyła, sama stała się sambą. Uśmiech rozjaśnił jej oblicze, właśnie puściły hamulce panienki z dobrego domu i obudziła się ta murzyńska natura, która zachłannie chce być w centrum całej zabawy.
W miarę jak dochodziła do loży jej szefa, stawała się pewniejsza tego, co robi. To był jej czas, jej miejsce, teraz albo nigdy, bilet w jedną stronę do szczytu, albo znów na dno. W oczach pojawiło się szczere rozbawienie, a nie schodzący z twarzy uśmiech był tak naturalnie dziewczęcy i niewinny, że wciąż kontrastował z klimatem tego miejsca.
-Miło mi Państwa poznać.- ukłoniła się gdy manager odprowadził ją do stolika i przedstawił ją zebranym państwu. Minka nie zmieniła się nawet na chwilę, czarowała czymś egzotycznym i dziewczęcym, wiedziała, że dobre wrażenie ma po swojej stronie. Gdy zaczął się dyskretnie wycofywać, spojrzała na niego przez ramię, puściła oko i wypowiedziała szeptem „dziękuję”.
Cała trójka była po prostu piękna, nawet saiyanin, sprawiał wrażenie człowieka światowego, a nie wojowniczej małpy. Kobieta była przecudowna, a Kanade nauczona doświadczeniem z butiku wiedziała, że musi szczególnie na nią uważać, zamiast grać w jednej drużynie i razem chodzić do kosmetyczki, prawdopodobnie nieznana jej piękność będzie uważała ją za konkurentkę. Za to ten przystojniak z Ziemi… O raju, jaki on był cudowny, obrzuciła go spojrzeniem i przygryzła delikatnie wargę, mając nadzieję, że nikt tego nie zauważy. Był po prostu w całej okazałości zniewalający! Pokryła się rumieńcem, gdy chwycił ją za dłoń. Imponowało jej, że ktoś z Ziemi zaszedł tak wysoko, wiedziała, że jej też się to uda.
-Oh, panie Mamoru... Z rozkoszą, ale w tych okolicznościach nie chcielibyśmy przecież rozczarować pana Koiro. Potrafi być bardzo... Zaborczy.- położyła wolną dłoń na klatce piersiowej przystojniaka, zarysowała ją lekko paznokciem i delikatnie choć stanowczo, odepchnęła się od niej, uwalniając drugą dłoń. Jej ton był zalotny, bardziej niż to planowała, zdradzający umiejętność zabawy całą sytuacją. Tak chętnie pozwoliłaby sobie na to, żeby zabrał ją nawet na koniec świata i wprowadził w ten cudowny, obcy jej świat doznań, ale nie mogła ujść za łatwą. Cały czas miała na ustach ten sam, niewinny, dziewczęcy uśmiech, osoby nieskalanej dotąd grzechem. Czy to był właśnie fakt, który kazał innym tak bardzo zwrócić na nią uwagę? Teraz był niczym innym, jak cenną bronią. Usiadła na miejscu, zostawiając przestrzeń swojemu szefowi. Niby przypadkiem odsłoniła za dużo uda, tak, aby Mamoru mógł zawiesić na nim oko. Nie trwało to długo, bo już za chwilę poprawiła materiał, zakrywając grzecznie niedostępne dla postronnych osób rejony i przekierowała skromnie wzrok na pozostałych.
-Wyglądają państwo cudownie, mam nadzieję, że świetnie się będą Państwo bawili.- skupiła uwagę na piękności i małpiastym, robiąc jeszcze bardziej przyjazną minę i klaskając w dłonie z zachwytu nad ich prezencją. Saiyanin również był niezwykle atrakcyjny, a ona mogła wprowadzić w kompleksy niejedną modelkę. Nagle usłyszała, jak Mamoru zamawia jej drinka.
-Jakby był Pan tak uprzejmy, mogłabym jednak prosić o szklankę wody, bardzo tu… gorąco…- powachlowała się dłonią, a niesforna suknia znów odsłoniła kawałek tajemnicy.
-Nie chciałabym Państwa zanudzać mówiąc o sobie, jestem po prostu asystentką pana Koiro, z bardzo dużymi ambicjami.- podkreśliła słowa asystentka i dużymi, ale grą ciałą pokazywała dystans do samej siebie. -Za to z przyjemnością poznałabym Państwa…
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Czw Lip 19, 2018 11:09 am
Mamoru nie stawiał większego oporu, jednak po uśmieszku na jego ustach Kanade mogła łatwo wywnioskować, że jej zachowanie tylko go podjudza. Zasiadł na swoim miejscu i razem z Saiyaninem zerkali ukradkiem na ujawniającą się spod sukienki goliznę.

Komplementy zdawały się nie robić na nikim większego wrażenia poza Mamoru, który rozsiadł się w rozkroku pewny siebie jak paw. Ciężko było stwierdzić, w jakim kierunku patrzy Sharina, ponieważ jej oczy pozbawione były tęczówek. Przymrużała jednak lekko powieki, a jej twarz pozostawała kamienna i nieprzenikniona. Trudno powiedzieć, czy to specyfika tej rasy czy zwyczajny brak zainteresowania z jej strony. A Saiyanin, jak to Saiyanin, trafiały do niego raczej inne argumenty nich pochlebstwa.

- Przyszliśmy tu w interesach, nie dla zabawy. – rzucił burkliwie Saiyanin, nie spoglądając Kanade nigdzie indziej niż na wycięcie sukienki.
- Wyluzuj się trochę, Kakura! – rzekł Mamoru w obronie Kanade. – Najpierw interesy a potem zabawa.
- Nie lubię tracić czasu na pierdoły.  – odparł Kakura, pociągając swoje cygaro.

Wkrótce pojawił się kelner, stawiając Kanade i Kakurze szklankę wody, a Mamoru i Sharinie drinka.

- To może ja pierwszy powiem kilka słów o sobie. Jestem szefem ziemskiej korporacji Earth Motors, zajmującej się produkcją światowej klasy silników napędzanych SO… - zaczął Mamoru.
- Synem szefa. – odezwała się skrzekliwym głosem Sharina, na co Kakura zaśmiał się cicho pod nosem. Mamoru spoważniał.
- Nie bądźmy aż tacy drobiazgowi… - odparł- Za to Pan Kakura jest znanym i poważanym graczem na rynku SO. Posiada swoje udziały w wielu znaczących firmach. Pani Sharina to jego życiowa partnerka.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Czw Lip 19, 2018 6:29 pm
Bawiła się materiałem sukienki, zakrywając udo zawsze, gdy lekko się obsunął. Reakcja mężczyzn była dla niej zabawna, ale brali przynętę jak rybka akwariowa. Prawda o sytuacji była dużo prostsza, wcale nie chciała prowokować, jednak sukienka naprawdę ześlizgiwała się na gładkiej skórze i nie mogła tego opanować. Wiedziała, że ziemianina ma już w garści, ale pozostała dwójka wciąż była zupełną tajemnicą.
Zdobyła wiele informacji, z czego najistotniejszymi było to, że Mamoru wcale sam się nie dorobił, ale jest dziedzicem biznesu swojego tatusia. Natomiast saiyanin sprawiał wrażenie bardziej rozgarniętego, a co więcej miał śliczną żonę z nieznanej jej rasy, również obecną w egzotycznej loży. Było więc jasne, że nie należy w jego stronę wysyłać żadnych sygnałów. Przyjęła tą informację z lekkim rozczarowaniem, jego niedostępność była pociągająca i Kanade zaczęła ze zdziwieniem zauważać, że jego niedostępność tylko pobudza jej zainteresowanie. Ale miała zasady – zajęty facet jest zajęty. W końcu położyła torebkę tak, żeby na trwałe zakrywała niesforne miejsce, czując coś na wzór triumfu nad Mamoru i solidarności względem Shariny.
-To cudownie, że możemy się zebrać w takim towarzystwie, Koiro Corpo z pewnością stanowi rzetelnego partnera w biznesie, ręczę za to całą sobą.- zastanawiała się kiedy przybędzie jej szef. Nie znała żadnych szczegółów dotyczących powiązań biznesowych z zebranymi osobami, a miała nadzieję, że nie jest jedynie ozdobą. Z tak samo niewinną twarzą i dziewczęcym uśmiechem przeszła do roli przedstawiciela biznesowego. Teraz mniej ważne było jej osobiste wrażenie, a bardziej ukazanie w dobrym świetle firmy, którą reprezentuje. Tylko gdzie do cholery jest Koiro…
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Pią Lip 20, 2018 5:24 pm
Wystarczyło wspomnienie Pana Koiro, by jego sylwetka wyłoniła się z korytarza. Podszedł do zebranych. Podał wszystkim rękę w silnym uścisku.

-Witam Państwa, witaj Kanade. – rzekł spokojnie, po czym obrzucił dziewczynę krótkim spojrzeniem, po którym pokiwał aprobująco głową. –Zamówiliście sobie coś do picia. Bardzo dobrze. – zasiadł obok Kanade.

Kanade po kilku miesiącach pracy w Koiro Corpo zrozumiała już dokładnie, czego oczekuje od niej szef. Krótko mówiąc miała go wspierać na każdym kroku. Być o myśl do przodu. Zauważyć każdy błąd. Obserwować czujnie otoczenie. Nie pozwolić sobie nawet na najdrobniejsze potknięcie. Przyjmować na siebie odpowiedzialność nawet za najgłupsze rzeczy. Być mu wdzięczna całym sercem za pracę. Wszystko zapamiętać w każdym szczególe i grać do jednej bramki po umysłowej wymianie taktyki. To były oczywiście kompletnie nierealne do spełnienia oczekiwania, ale zawsze mogła próbować zabłysnąć lub dążyć do perfekcji.

- To co, może omówimy sprawy, a potem pójdziemy na jakieś przyjemności? Zaproszenie przyszło od ciebie, Mamoru. Ciekaw jestem, co masz mi do opowiedzenia.
- Tak, to się zgadza. Jednak zanim przejdę do rzeczy, pozwolicie… - wyciągnął z kieszeni jakieś urządzenie, wyglądające jak kostka. Położył je na środku stołu. – Gdyby ktoś miał ochotę nas podsłuchać. – wyjaśnił. – Zatem… do rzeczy… Nawet nie wiem, jak mam ci to powiedzieć, Koiro, bo obawiam się, że poczujesz się słabo. – rzekł z udawaną troską. Pewność siebie w jego głosie była aż nader wyzywająca. – Więc może najlepiej powiem prosto z mostu. Licząc od dzisiaj… - pomachał palcem jakby coś liczył. – ...za jakieś pół roku pójdziesz z torbami.

Towarzystwo zaśmiało się, jakby to miał być dobry żart.

- Nie wiedziałem, że bawisz się w wróżkę w wolnym czasie. – odparł Koiro, również zdobywając salwę śmiechu.
- Na poważnie, przyjacielu! – powiedział Mamoru, kładąc łokcie na blacie, by przechylić się do niego bliżej. – A wiesz, co będzie się odbywało za pół roku? Przetarg na licencje do produkcji silników napędzanych SO. Dostałeś zaproszenie? – zapytał szydząc Mamoru, na co Koiro zrobił się już znacznie poważniejszy. Dobry nastrój poszedł w las. Spojrzał na Kanade ostro, jakby podejrzewał, że ona nie przekazała mu zaproszenia na to ważne wydarzenie lub nie zatroszczyła się o nie.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Pią Lip 20, 2018 10:49 pm
W końcu przyszedł on, cały na biało (taki żarcik rasistyczny). Jej pan i władca, osoba od której zależało wszystko, cały jej czas i dalsza kariera zawodowa. Niektórym wydawało się, że jedyne co ma do roboty w swojej pracy to parzenie kawy i uśmiechanie się do gości, jednak nic bardziej mylnego. Była właściwie wszystkim, z zdaje się nieograniczoną wiedzą o swoim pracodawcy. Gdy wkroczył do akcji, wystarczyło jedno spojrzenie, żeby zrozumiała, że miło to już było, a teraz jest czas na profesjonalizm.
Takiego go znała, nie marnował czasu przechodząc do meritum, a ona również pod maską uroczej dziewczyny przeszła w tryb rekina biznesowego. Żarty i wzajemne śmieszki były niczym więcej, jak jedynie przełamywaniem lodu zanim cały lodowiec pieprznie z niesamowitą siłą rażenia. Nie trwało to długo, bo wielkim dłutem przywalił ten, którego miała w zasadzie w garści, co później mogło by się przydać.
Coś tu nie grało, atmosfera była napięta, zrobiło jej się autentycznie gorąco i wykorzystała to do odsłonięcia uda, stanowiącego pewien argument. Wśród wielu zaproszeń nie dostali tego kluczowego, wiedziała, że to zupełnie zbije z tropu szefa, będzie szukał winnych, ale takich osób nie ma. Ostatecznie była tylko asystentką, a od kluczowych relacji dla firmy jest sam właściciel. Znała ten świat, wychowała się w nim już na studiach i teraz po latach zdawało jej się, że rozumie co właśnie się stało. Ktoś chciał wyeliminować znacznego gracza, czyli jej szefa, a co za tym idzie również ją. Tylko dlaczego? Od kiedy ci, którzy trzymają władzę, przestali widzieć w Koiro Corpo opłacalnego wspólnika? Mogło to oznaczać tylko jedno – ktoś dał niesamowitą ofertę, niezależnie czy jest to nowy gracz, czy ktoś z konkurentów, czy też siedzący razem z nimi Mamoru…
-Nie panie Koiro, nie dostaliśmy zaproszenia.- musiała przekazać złą informację i oboje wiedzieli co to oznacza. Szef musiał uznać, że nie popełniła błędu, tylko czy mogła zrobić coś więcej? Nie z kompetencjami asystentki... Była zdumiona tym faktem, a o pomyłce nie było mowy. Codziennie uważnie monitoruje całą korespondencję. Była tym zszokowana, zaniepokojona, szczerze przejęta, jakby ktoś doniósł jej o śmierci przyjaciela. Ale czy Mamoru dostał? Dlaczego miałby informować ich o przetargu, skoro sam weźmie w nim udział? Musi wiedzieć coś więcej.
-A pan, panie Mamoru chciałby jak mniemam zaprosić nas do współpracy?- mówiła do niego tonem pełnym podziwu, niczym fanka do ikony z ulubionego boys bandu. Pochyliła się z prostymi plecami, opierając łokcie na stoliku i ukazując jemu dekolt. –Czułabym się cudownie mogąc częściej z panem współpracować.- dodała bardziej seksownym głosem. Wiedziała, że szef nie będzie zazdrosny, potrzebowali teraz przychylności interesariusza i ona o nią powalczy. Właściwie to miała też osobisty cel w znajomości z ziemianinem. Jedyne co mogli teraz zrobić to słuchać co ma do powiedzenia Mamoru, argumenty zostały wybite im z rąk.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Pon Lip 23, 2018 4:58 pm
- Nie ma takiego przetargu, Mamoru. – rzekł pewny siebie Saiyanin. Jego ton sugerował, że on nigdy się nie myli.

Mamoru uśmiechnął się lubieżnie, co w połączeniu z jego urodą dodawało mu tylko seksapilu. Jego wzrok spoczął oczywiście na krągłościach Kanade, mimo to wciąż był tu panem sytuacji, nie tracąc za bardzo głowy.

- Masz oko do asystentek, Koiro. – skomentował na początku, co Koiro zbył tylko pogardliwym pomrukiem. Nie lubił odbiegania od tematu. Teraz interesowały go szczegóły sytuacji. – Nikt nie dostał zaproszeń, Koiro. A jednak przetarg istnieje. A skąd to wiem? Bo dostaliśmy zaproszenie, ale uwaga! Od Rządu Ziemskiego. A nie od Changelingów. Jak to możliwe?- rzucił jako zagadkę osobom siedzącym przy stole.
- Ludzie chcą robić silniki na własną licencję? To przecież grozi wojną. – odparł Kakura.
- Być może… - rzekł Mamoru.
- Albo Changelingi chcą inaczej rozdać karty. We współpracy z Ziemią. Tylko po co? Przecież wszystko grało i wciąż gra w najlepszym porządku. - wydedukowała szybko Sharina
- Też możliwe. Niewiele więcej możliwych scenariuszy przychodzi mi do głowy. – przyznał Mamoru. – Jakakolwiek jest prawda, wolałem dotychczasowy układ. Obawiam się, że są firmy o mocniejszych wpływach w rządzie niż Earth Motors, więc tak samo jak i wy stracę jedyne źródło finansowania firmy. Po to właśnie przyjechałem specjalnie tutaj, żeby się z Wami spotkać. Mądre z was głowy, więc na pewno wymyślimy dobry sposób na pozyskanie więcej informacji. To pozwoli nam przygotować się i przejąć kontrolę.
- Udam się do Bazy Changelingów. Muszę porozmawiać z moimi kontaktami. Nie wiem jak wiele uda mi się uzyskać z tych rozmów. – rzekł Koiro gotowy wyjść nawet w tej chwili.
- My dowiemy się więcej od naszych informatorów. Spróbujemy przekupić, kogo się da. – zobowiązał się Kakura.
- Ja natomiast wrócę na Ziemię i spróbuję dowiedzieć się czegoś od samego źródła, czyli Rządu Ziemskiego. I z przyjemnością zabrałbym ze sobą twoją uroczą asystentkę, wykorzystując do cna wszystkie jej atuty. – mrugnął zalotnie do dziewczyny.  
- Jak wolisz, Kanade. Zdecyduj sama, możesz iść ze mną albo towarzyszyć któremuś z moich partnerów biznesowych. Oczywiście zdając mi codziennie raporty. - powiedział Koiro

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Pon Lip 23, 2018 9:46 pm
Chłopak łapał przynęte jedna za drugą. Był źródłem tak cennych informacji, których nikt nie był w stanie przewidzieć, ani też się do nich sensownie odnieść. Na szczęście nie był też wrogiem, chciał podtrzymywać biznesowe kontakty i coś mówiło Kanade, że nie tylko biznesowe. Cofnęła swoje piersi, opierająć się całymi plecami o kanapę. Miała na celu skłonić go do interesów, a nie do zakochania się w jej ciele.
To był czas gdzie grzeczna asystentka powinna była milczeć i dostosowała się do zasad, uznając, że ta część rozmów jest przeznaczona dla prawdziwych grubych ryb. Co nie oznaczało, że nie pozostała czujna. W pamięci kodowała ważne wątki, słowa, reakcje rozmówców. Kątem oka cały czas śledziła swojego szefa. Był rzeczowy jak zawsze, najchętniej przeszedłby od razu do działania, a z tego co go poznała wiedziała, że najlepiej działa sam.Potrafi być wtedy i czarujący i niebezpieczny.
Bardzo szybko rozmowa przeszła do konkretnych ustaleń, wszyscy mieli rozejrzeć się wśród swoich źródeł, a ona... Właściwie nie była pewna jaka będzie jej rola. Koiro zaproponował, że może towarzyszyć któremuś z partnerów biznesowych, a dla niej było oczywiste co ma na myśli. Raporty miały być bardzo szczegółowe, jest wysłana żeby być jego oczami. Tylko czemu Mamoru tak bardzo chce jej towarzystwa? Coś jej mówiło, że liczył na to, czego ona jeszcze nie chciała jemu dać. Co do saiyanina byłoby głupotą pójść z nim i jego partnerką, oboje mogliby ja zmiażdżyć.
-Chętnie odwiedzę rodzinną planetę Panie Koiro.- podjęła decyzję, sentymentalnie wspominając wszystkie miłe chwile z dzieciństwa i swojego ojca, a również zmarłą mamę... -Skorzystam więc z pana propozycji, panie Mamoru.- odpowiedziała z godnością i bardziej dumnie niż by mogła, chciała żeby czuł, że to ona daje prezent jemu. -Musiałabym tylko zabrać parę drobiazgów ze swojego mieszkania...
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Wto Lip 24, 2018 11:14 am
- Będzie mi niezmiernie miło. – powiedział Mamoru, uśmiechając się jak łowca po upolowaniu zwierzyny. – Bez obaw, Pani Kanade, nie ma dużego pośpiechu. Podwiozę Panią pod dom i wtedy skierujemy się na lotnisko. Tymczasem chyba mamy jeszcze okazję pokorzystać z uroków Exclusive. Na co mielibyście ochotę?
- Proponuję relaks w strefach wodnych. – zaproponowała Sharina. – Odkąd opuściłam rodzinną planetę, bardzo rzadko mam możliwość korzystania z wodnych kąpieli.
- Ja idę do kasyna… - stwierdził Kakura.

Pan Koiro nie wsłuchiwał się w propozycje. Intensywnie nad czymś myślał, potakując tylko.

- Pani Kanade, na co ma Pani ochotę? Pozostajemy jeszcze w Exclusiv czy też wybieramy się w podróż? – zapytał Mamoru.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Sro Lip 25, 2018 1:58 pm
Zaszumiało jej w głowie, nagły przypływ adrenaliny okazał się zabójczy. Wokół było tyle wrażeń... Światła lokalu pulsowały w głowie, gdy rozejrzała się nerwowo po otoczeniu. Po raz kolejny dotarło do niej ile grzechu i wręcz niezdrowego obnażania się była świadkiem, w tym dziwnym, ponad miarę nieprzyzwoitym i obrzydliwie bogatym środowisku. Wiedziała, że w nie wejdzie, podobnie jak reszta bywalców i tak samo jak oni zatraci się w życiu na ciągłej fali.
Przyjrzała się uważniej hostessom, roznoszącym drinki i bawiącym swoim towarzystwem osoby, które były skłonne zapłacić za każdą chwilę, choćby nawet jedynie siedziała przy stoliku i śmiała się z głupich żartów, łechcąc ego wyższych sfer. Nie mogła oceniać tych dziewcząt, pewnie w jeden wieczór zarabiają więcej niż ona przez cały miesiąc, a jedynym ich poświęceniem jest uśmiechanie się do często obrzydliwyhc typków. Co robią za kolejne dopłaty, to tylko ich sprawa, ale czy mogła je sądzić za chęć łatwego zarobku? Sama dorabiała w owiele mniejszym klubie, gdzie co prawda nie musiała pozwalać sobie na tyle, co jej odpowiedniczki w Exclusiv, a w dodatku mogła występować na jazzowej scenie, ale w gruncie rzeczy były podobne... Nosiła uroczą sukienkę działającą na zmysły, mimo skromniejszego kroju również stanowiącą wabik na męskie spojrzenia, tak samo się uśmiechała, pozwalała klientom poczuć się wyjątkowo... To wszystko pokazywała gdzie jest teraz ona, a gdzie chociażby jej szef. Gdyby brakło jej odrobiny szczęścia i pasji do instrumentów, może i ona łaziłaby w zbyt wysokich szpilkach i zbyt mało skromnym mundurku, będąc jedynie maskotką ku uciesze elit. Porównując siebie do pracownic tak innego lokalu, zauważał, że sama ma zupełnie inne ambicje niż łatwy pieniądz, nawet jeśli jej sytuacja obecnie do bólu przypomina położenie choćby kelnerki, która podawała do stolika zamówionego przez jej szefa.
Ten dzień był szalony, chyba zbyt szalony jak na jej gust. Przemierzyła drogę z jednej pracy do drugiej, a w każdej z nich działy się rzeczy, które odbiegały od jej spokojnej codzienności. Najpierw ta małpiata, któa spowodowała zakłócenia muzycznego wieczoru w klubie, potem nagła dyspozycja o zakupach i wstawieniu się tutaj i w końcu on... Ten niesamowicie pociagający ziemianin, starający się upolować Kanade odkąd pierwszy raz ją zobaczył. Nie była pewna czy traktować go jako dar losu, czy czychające na nią niebezpieczeństwo. Ten nowy świat i środowisko było takie obce, a ona tak bardzo zagubiona, a przecież przygotowywała się do tego przez wszystkie lata swojej kariery i edukacji, chciała tu być... Zrobiło jej się duszno od tych wszystkich myśli, ale starała się nie tracić fasonu, uważnie zerkając na szefa. Był jedyny w towarzystwie, który nie był zainteresowany żadną zabawą, pozostawał profesjonalny, od razu rozważając potencjalne wyjścia z zaistniałego problemu. Czy sama mogła zachować się inaczej? Przymkneła powieki, łapiąc głębszy oddech i zbierając w sobie siły. Nagromadzony wcześniej stres, który działał jedynie w podświadomości podpowiadając jej najskuteczniejsze kroki i decyzje nagle zupełnie odpłynął, pozostawiając wiotki organizm bez dodatkowego wspomagania, w skutek czego rzeczywiście nie czuła sie najlepiej.
-Sądzę, że najlepiej będzie od razu przejść do działania.- odpowiedziała bogatemu mężczyźnie, któremu w myślach już nadała ksywkę "księciunio" od legendarnego księcia saiyan - Raziela, przezywanego w ten sposób za wyjątkowo rozbudowane ego, większe nawet od poziomu jego niezwykłej mocy. -Użyczy mi pan swojego ramienia panie Mamoru?- faktycznie nie była pewna czy utrzyma się na nogach, ale mogła to też dobrze wykorzystać do jeszcze skuteczniejszego usidlenia swojej... Ofiary? Wybawcy?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Sro Lip 25, 2018 8:25 pm
- Wybaczą Państwo! – rzekł Mamoru. Wstał z miejsca wyluzowany. Podał rękę wszystkim gościom, a przy uścisku z Koiro powiedział – Bez obaw Koiro, będziemy o krok do przodu, jeśli wszystko dobrze pójdzie. – poklepał go po ramieniu, co Changeling zbyt kolejnym pomrukiem.- Bawcie się dobrze!

Po tych słowach z nonszalancją podszedł do Kanade i przygotował ramię z wyuczoną dystynkcją, aby mogła oprzeć się o niego. Była to pewna sprzeczność w jego zachowaniu. Z jednej strony jego garnitur i wypracowane, nienaganne maniery sugerowałyby, że jest traktującą świat poważnie osobą z wyższych sfer. Tymczasem pewne detale, takie jak rozpięty krawat czy nonszalancki krok, a czasem niewybredne żarty uwidaczniały prawdziwą naturę jego charakteru – lekko buntowniczą względem konwenansów, ironiczną i przesadnie pewną siebie.


Mamoru skierował Kanade w głąb Exclusive, nie natomiast w stronę wyjścia.

- Gdybyś zmieniła zdanie… - zagadywał po drodze - …i chciała jeszcze uciec, to to jest właśnie ostatni moment. – rzekł, uśmiechając się w ten jego niepoważny, nieodgadniony sposób. – Potem będziesz zdana tylko na mnie. – ostrzegł tajemniczo, podchodząc do drzwi windy. Zostały one otworzone przez kamerdynera. – Proszę na poziom -1.

Okazało się, że zjechali do garażu podziemnego, gdzie pod samymi drzwiami windy czekał już na nich… nowoczesny, mieniący się neonowo poduszkowy motor. Kanade wiedziała, że jest to jeden z najnowocześniejszych i najdroższych modeli, które produkuje Ziemia.  


- Nie będziemy mogli niestety zbyt wiele zabrać ze sobą… - mówił, wsiadając na motor z wprawą i chwytając zawieszony obok kask. Rzucił go Kanade. – Łap. I wsiadaj, Kotku. – po tych słowach w garażu rozbrzmiał basowy warkot silnika podobny do ryku rwącego się do biegu lwa.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Sro Lip 25, 2018 10:21 pm
Wstając od stolika ukłoniła sie elegancko, wymieniając porozumiewawcze spojrzenie z szefem i w akompaniamencie Mamoru opuściła lożę. Znów kroczyła dumnie, pewnym siebie krokiem, pokazując reszcie towarzystwa, że nie zamierza odpuścić walki o wysoką pozycję w stadzie. Jednocześnie czuła, że coś jest nie tak... W powszechnym, bardzo seksistowskim odbiorze była traktowana jak zdobycz, czuła to w spojrzeniach i gestach uznania w stronę jej towarzysza, któremu dawała się prowadzić do... To nie było znane jej wyjście, w umyśle zapaliła się lampka ostrzegawcza, a adrenalina ponownie szybciej pompowała krew do jej organizmu. Nie było co prawda powodu do paniki, pewnie istniały drogi, których nie znała, a on wygląda na stałego gościa tego typu lokali.
-A co? Obleciał strach przed gorącym temperamentem? Bez obaw, lecę na Ziemię służbowo.- wolała zgasić zaczepkę tuż przy pierwszych próbach, tym bardziej, że nie przypominała sobie żeby przeszli na ty.
W windzie nie wydarzyło się nic, wciąż miała niewinny uśmiech i nienaganną prezencję, ale w jej umyśle kotłowały się liczne myśli. Czuła, że właśnie ziemianin pokazuje swoją prawdziwą twarz, a ona wpadła naiwnie w jego sidła. Kto nie ryzykuje to nie pije szampana, ale lecieć do chłopaka po pierwszym spotkaniu? Nie tego oczekiwała by jej mama. Ale przecież to nie tak, ona wciąż jest w pracy. Tak jak te hostessy z Exclusiv? Nie, ona naprawdę leci na Ziemię w interesach. Tylko czy on nie wyobraża sobie za dużo? Głupia, cały wieczór wysyłasz jemu sygnały... Przecież mógł ją zniewolić, sprzedać, porwać... Mógł w zasadzie wszystko, a ona? Musi kierować nim tak, żeby nie dostał tego czego chce, albo dostał na jej zasadach... A może to nic trudnego, facet działa jak facet i każdego da się omotać wokół palca. W jej oczach Mamoru stał się niebezpiecznym typem, a kolejne drzwi powrotu zamykały się przed nią. W uszach cały czas miała jego słowa o zdaniu się na niego, co właściwie było jej na rękę, niech tak właśnie widzi tę sytuację.
Jej oczom ukazał się motor i parsknęła głośno śmiechem.
-Chyba nie myśli pan, że w tym stroju pojadę tym z kierowcą, który jest pod wpływem alkoholu? Przedni żart, a teraz może zamówię taksówkę i spotkamy się na lotnisku? Nie pamiętam żebyśmy przeszli na ty, a szkoda by było zepsuć dobrze zapowiadające się kontakty prawda panie Mamoru?- zasłoniła cały dekolt, pokazując, że może stracić coś z oczu jeśli nie zwolni i nie da jej poczucia pewnej strefy komfortu. Może i on ma przewagę sytuacyjną, ale ona ma psychiczną.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Pią Lip 27, 2018 3:08 pm
Mamoru wysłuchał cierpliwie słów Kanade, choć na jego twarzy malowało się ledwie zauważalne niezadowolenie z jej postawy.

- Droga Kanade, przed nami wiele dni spędzonych w swoim towarzystwie. "Panowanie" sobie jest staromodne, tworzy niepotrzebny dystans, którego nie zamierzam tworzyć. Więc oczywiście możesz mi również mówić po imieniu… - w jego głosie zagościła lekka irytacja, typowa dla samolubnego jedynaka z wyższych sfer. – Liczę na to, że będziesz cieszyła się z dreszczyku emocji i będziesz gotowa zrobić w życiu coś szalonego. Bo taka będzie nasza podróż. Jeśli tak jest, to wsiadaj. W przeciwnym razie twój pociąg właśnie odjeżdża ze mną na tym motorze… - powiedział i nie czekając na odpowiedź ze strony dziewczyny, włożył kask na głowę. W nim nie słyszał już nic poza rykiem gotowego do startu silnika. Czekał tylko kilka minut. Po tym motor ruszy.

Mamoru najwidoczniej nie miał nic do stracenia. Lub tak mu się tylko wydawało.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Exclusive

on Pią Lip 27, 2018 9:59 pm
Czar uroczego młodzieńca prysł jak bańka mydlana z dziecięcej zabawki w jednym z parków błękitnego globu. W chwili równej mrugnięciu oka z księcia z bajki przeobraził się w niegrzecznego chłopca, a ona wiedziała, że jest to jego prawdziwa twarz. Zamiast odrazy, którą powinna poczuć brakiem manier i co gorsze próbą narzucenia swych reguł, czuła jedynie nagłą chęć rywalizacji i smakowania wspólnie tego zakazanego owocu. Wiedziała, że jest to rodzaj gry, gdzie obie strony nie chcą pokazać drugiej, że mogą być łatwo zdobyte i obie grają niedostępnych, jakby nic nie miały do stracenia.
Kanade miała w sobie zawsze coś nieprzewidywalnego, coś co nie ograniczało się jedynie do zagrania kwinty zmniejszonej w takcie w czasie wieczornych koncertów. Było to coś znacznie groźniejszego, co wielokrotnie prowadziło do totalnie nieprzewidywalnego obrotu wydarzeń. To coś właśnie nadchodziło, z siłą, której od dawna nie czuła. Oh, trwaj chwilo, działaj... Uwielbiała sam ten czas, gdzie przychodziły jej do głowy szalone pomysły, a ona zwalniała hamulce narzucone w dobrym domu. Właśnie teraz potrzebowała tego instynktu, a on jej nie zawiódł, przypominając studenckie wieczory z przyjaciółkami. Podjęła decyzję równie szybko, co jej rycerz przemienił się w jeźdźca apokalipsy. Znała tego typu zagrania i była pewna, że jedyne co chce osiągnąć, to sprowadzić ją do roli posłusznej asystentki, dziewczyny od przynoszenia kawy i przybijania pieczątek. Wiedziała, że jeśli teraz nie pokaże pazura, to wraz z nimi na jednym motorze odjadą jej szansę na piorunujące wrażenie.
Uniosła brew w geście sugerującym, że na takie dziewczynki nie działają takie chłopięce sztuczki. Sięgnęła dłonią do materiału sukni i z uśmiechem prawdziwej łowczyni rozdarła materiał wokół nóg, tworząc sukienkę mini, z jednej sttrony sięgającej do kolan, a z drugiej do połowy uda. Nawet na moment nie spuściła go z oczu. Niewiniątko, którym była jeszcze przed minutą zniknęło, a przed Mamoru stała pewna siebie kobieta alpha, z uśmiechem pełnym arogancji i poczucia własnej wyjątkowości. Resztę materiału rzuciła za siebie, tak jakby była to jedna z tysięcy takich sukien w jej garderobie. Nie była... Ale Kanade zawsze uważała się za dziewczynę wartą więcej niż największe luksusy, a rzeczy to tylko rzeczy. Podeszła uwodzącym krokiem do motoru, przerzucając najpierw jedną nogę przez siedzenie i ocierając nią o plecy Mamoru. Nie mógł tego widzieć odwrócony do niej tyłem, ale z pewnością żałował, czując co robi osoba, której rzucił wyzwanie. Spojrzała mu w oczy wciąż z taką samą miną, korzystając z odbicia w bocznym lusterku. Ich wzrok się spotkał, gdy wyciągnęła szminkę i udała, że chodziło tylko o poprwę makijażu. W końcu założyła również kask, a ręce skrzyżowała na jego klatce piersiowej, przyciągając go do siebie.
-No to w drogę skarbie. Najpierw dzielnica mieszkalna.- powiedziała tonem, którym wydaje się dyspozycje szoferowi, ale w słowie skarbie było nieco więcej uroku.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2292
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Exclusive

on Nie Lip 29, 2018 4:41 pm
Kanade widziała spojrzenie Mamoru za szybką kasku, jednak nie widziała ust i z tego powodu nie mogła ocenić, co odczuwał w tym momencie. Nie skomentowal tego jednak, co powiedziała, kask na głowie skutecznie uniemożliwial mu komunikację. Jednak najwidoczniej nie zależało mu na rozmowach w tym momencie, bo zaraz po tym, jak ręce dziewczyny spoczęły na jego torsie, motor ruszył z piskiem w kierunku wyjazdu z garażu.

z/t http://dbng.forumpl.net/t1685-bloki-mieszkalne

______________________


Sponsored content

Re: Exclusive

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito