Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1202
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Targowisko Czarnego Rynku

on Nie Kwi 01, 2018 8:11 pm
Jeśli chce się coś kupić lub sprzedać to właśnie w tym miejscu. Można tu zakupić wszelkie nielegalne rzeczy, a także takie które trudno znaleźć w normalnych sklepach. Jeśli jest popyt na jakiś przedmiot to można go sprzedać za naprawdę wysoką cenę. Trzeba jednak uważać. Uczciwy sprzedawca to taki, który nie naśle na ciebie oprychów pięć minut po transakcji. Ryzyko jest olbrzymie, ale można także zyskać wiele.

______________________


avatar
Maou
Liczba postów : 19
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
700/750  (700/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Targowisko Czarnego Rynku

on Wto Paź 30, 2018 6:53 pm
W kierunku Czarnego rynku poruszała się tajemnicza karawana. Na plecach wielkiego robala pustynnego były przywiązanie skrzynie. Na szyi „zwierzątka” był zawinięty łańcuch, który był ciągnięty przez zakapturzonego Jegomościa. Widok ten nie był normalny, nawet jak na Czarny rynek, gdzie dozwolone były tajemnicze transakcje.
Maou-sama zatrzymał swoje domowe zwierzątko. Które natychmiast otworzyło paszcze i próbowało połknąć go całego. Jeden cios wystarczył, aby doprowadzić je do porządku.
Blask skrzyń z drobiazgami natychmiast przyciągał ludzi, którzy podchodzili do zakapturzonego jegomościa.
- Ile kosztuje ten zegarek?
- A ten nóż kuchenny?
- Wszystko co widzicie możecie wymienić na cenne informacje…
-Panie ja mam informację. – Powiedział facet patrzący na złoty zegarek. W jego oczach płonęła żywa chęć zdobycia tego przedmiotu.
- Tutaj w tym bloku pod piątką znajduje się żona Zenka, która jest bardzo dobra w łożu i można ją poderwać za jedno wino. – Powiedział facet żywo gestykulując i szepcząc do ucha Maou-sama.
- Rozumiem – Powiedział Imperius wkładając mu złoty zegarek do kieszeni. Zadowolony poklepał go po ramieniu i dorzucił jeszcze baterie gratis. Cenne informacje są warte o wiele więcej.
- Ja mam też coś do powiedzenia. – Powiedział mężczyzna który bawił się zestawem noży do rzucania dla najemników. Jego uśmiech przyprawiał o dreszcze na plecach. Zbliżył się do Maou-sama, powoli i po cichu szeptał:
- Obserwuje cię trzech mężczyzn chowających się po blokach. Są z kompani Najemniczej i prawdopodobnie podoba się im twój towar. Moja drużyna z chęcią się nimi zajmie za drobną opłatą.
- Za tą informację podaruję ci całą skrzynię broni mając nadzieje, że dodatkowo zajmiesz się ochroną.
Najemnik wyciągnął dłoń, pokazując swoje nadpsute zęby. Maou ściskając jego rękę, usłyszał mały trzask, a na twarzy „ochroniarza” pojawił się grymas bólu. Była to pośrednie powiedzenie „Mam nadzieje, że dotrzymasz słowa brudny psie, bo cię zabije. Widzisz sam jaką mam siłę…”
Najemnik szybko pokiwał głową i skinął  do swoich ludzi będących przy zaułku. Ci zabrali całą skrzynię i znikli w oddali.
Maou popatrzył się w niebo i pomyślał - Sam bym to zrobił, ale po co marnować czas… Wolę się przejść do Zenka z dobrym winem…
Nagle pewien jegomość wyrwał go z transu, opowiadając mu ciekawą Historię:
Tajemnica Smoczego Oddechu:


Piekło w Galaktyce. Tak mówi się o sławnej Fabryce Smoczego Oddechu na Namek, znanej nawet w najdalszych zakątkach Wszechświata. Wyrok skazujący w tym miejscu to ponoć gorsze od kary śmierci. Wszystkie te opinie mają swoje ugruntowane podłoże w rzeczywistości. Stamtąd się nie wychodzi. Nikt nigdy nie uciekł. Pracuje się w męczarniach. Co więcej, nikt nie zna tajemnicy skrywanej w tym miejscu. Przerażającej prawdy o tym… skąd Changelingi zyskały swoją potęgę…

- Ruszaj dupę, Jengi, nie jesteś na wakacjach!- ryknął głośno jeden Changeling strażnik, pilnujący grupy niewolników pracujących przy maszynie ciśnieniowej.

Pomieszczenie było oświetlone zaledwie kilkoma słabymi lampami, bez dostępu do światła zewnętrznego. Wokoło panował zaduch wywołujący pot na całym ciele. Ogromna, okrągłego kształtu maszyna wypuszczała z siebie miarowo buchnięcia parzącego powietrza. Syczała jak rozgrzany czajnik. Przy maszynie stało kilku umorusanych niewolników, wszyscy wycieńczeni i zapracowani.

Gdy strażnik odszedł kawałek dalej, jeden z pracujących niewolników, Nameczanin, osunął się po ścianie i siadł zdyszany.

- Armonic, wstawaj. Bo ktoś cię zauważy! – rzucił przerażony Jengi, młody chłopak o ludzkiej posturze.
- Nie dam rady dłużej, Jengi… - wybuczał z siebie zrezygnowany.
- Armonic, nie gadaj głupot… - odparł przerażony chłopak, biorąc Nameczanina pod ramiona i próbując pomóc mu wstać.
- Jen… Jen… to nie ma sensu dłużej. – Armonic popatrzył mu prosto i głęboko w oczy. – Posłuchaj mnie. To ważne. Jesteś młody i na pewno przetrwasz tu jeszcze długo. Wszystko leży w twoich rękach. – mówił gorączkowo. Położył dłonie na jego twarzy. Ręce mu drżały. – Popatrz…

Z rąk Armonica trysnęła naelektryzowana energia. Przeszyła ciało Roda, aż wywrócił oczy do góry, pozostawiając wyłącznie przekrwione białka. Świat zatrzymał się w miejscu.

Widział białą, gęstą mgłę. A w niej przewijające się, obce mu postacie.

Najpierw jego oczom ukazał się postawny mężczyzna z rozciętą klatką piersiową.

PRZEKLEŃSTWO NAMEK!!!!! – zasyczało mu w uszach.

Potem młoda, nastoletnia dziewczyna o różowych oczach w szponiastym uścisku starszej od siebie demonicy o rudych jak ogień włosach. Nastolatka trzymała za ramię wolną ręką srebrnowłosego mężczyznę w kapeluszu, wyglądającego na doświadczonego najemnika. Obok nich stał pod ścianą młody chłopak przerzucający karty w nonszalancki sposób, śmiejący się do siebie i umięśniona saiyanka o kryształowo jasnych oczach i masywnej budowie. Za nią ukrywała się opalona, młoda dziewczyna, wystawiając tylko białowłosą głowę. Obrazy znikły, a w ich miejsce pojawiły się kolejne. Skrzydlaty demon fruwał nad głową brodatego saiyanina, wyglądającego na przedstawiciela rasy z Salady i jaszczuro-podobnego stworzenia. A za nimi inne, obce twarze, tworzące wielką armię…


Wizja przeminęła. Jengi zrobił drżąco krok do tyłu i potknął się o skrzynkę za sobą. Runął na ziemię, dysząc ciężko. Narobił przy tym dużo hałasu.

- Nic… nic nie rozumiem… - wybełkotał.
- Razem dokonacie wielkich czynów. Zrób wszystko, by ich spotkać. Nie zawiedź mnie…
- Co tu się dzieje? – rozległ się dudniący o ściany głos strażnika.

Jengi pozbierał się z ziemi na równe nogi i wrócił do pracy. Armonic leżał dalej na ziemi.

- DO ROBOTY! – ryknął strażnik, kopiąc leżącego z zamachem. Armonic syknął, zwinął się w kłębok i obrócił się na bok.
- Bracia, wybaczcie mi. I Mochidzie. Spotkamy się w zaświatach. - szeptał do siebie pod nosem.
Co? – Changeling pochylił się nad poturbowanym niewolnikiem. – Z tobą koniec. Idziesz na karmę. – rzekł, przerzucając sobie Nameczanina przez ramię i idąc z nim do pokoju… z którego już się nie wraca. I skąd dobiegają ryczące odgłosy…

Jengi zacisnął oczy z całych sił i zatkał uszy rękamił, by nie widzieć i nie słyszeć tej sceny...
Maou był nią zainteresowany tak bardzo, że wcisnął dla gościa tą bezużyteczną, ale ładną katanę zrabowaną z jaskini.
Będąc zadowolony ze zdobytych informacji, zaczął resztę towarów spieniężać, aby pozbyć się balastu. Zostawił tylko kilka wytwornych win i skierował się do budynku, a w nim do pokoju numer pięć.

CDN...


OCC: Nie ma to jak przerywać w najlepszym momencie nie?


avatar
Maou
Liczba postów : 19
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
700/750  (700/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Targowisko Czarnego Rynku

on Sro Paź 31, 2018 10:49 am
Stuk puk, stuk puk. Odgłos rozchodził się po korytarzu. Na niekorzyść czytelnika był to dźwięk walenia do drzwi, a nie ocierania się ciało o ciało. Drzwi ze skrzypem ukazały całkiem ponętny widok. Maou szybko zlustrował postać żony Zenka od stóp po głowę zatrzymując się na dłużej tylko na dwóch miejscach...
Żona Zenka:
Jego uśmiech rozkwitł niczym przebiśnieg po srogiej zimie. Porównanie było nadzwyczaj udane, bo miał za sobą bardzo długi okres posuchy. Widok ponętnej kobiety w samym bikini już rozpalał go do czerwoności. Myślał, ze żona Zenka mimo dobrych umiejętności łóżkowych będzie wyglądem przypominała znany produkt szczeciński... Czyli pasztet... Kobietę która mogłaby podtrzymywać ścianę całą imprezę. Jednak jego wewnętrzna pomyłka okazała się całkiem interesująca. Sprawiła, że był zadowolony bardziej, niżby był przygotowany na taką piękność. Myśli Imperiusa wróciły do rzeczywistości- DObra Maou- przejdź do rzeczy, bo staniem to ty się nie zadowolisz...
- Witam Madam. Przyszedłem z wizytą...
Jego dłonie poruszyły winem na wysokości jego klaki piersiowej. W tym samym momencie dziewczyna złapała go za kołnierz, szybko wprowadzając do środka. Jedną ręką pokazała krzesło w salonie a sama skierowała się do kuchni, zabierając butelkę trunku.
Maou-sama widział ponętny tyłeczek kiwający się na boki, który znika za framugą drzwi. Wtedy wreszcie wypościł powietrze i lekko rozpiął kołnierz, bo było mu bardzo gorąco z wrażenia... Wreszcie mógł w spokoju popatrzeć się na wystrój salonu, bo dziwnym trafem jego wzrok był skupiony tylko na kobiecej tali.... Dziwne nie?
Maou zwrócił uwagę na pomieszczenie dość minimalistyczne. Jedna komoda z małymi dodatkami: takie jak uroczy szklany słonik, malunek przedstawiający chyba "Vegetę" i jej pustynne włości. W rogu Salonu było kilka sztuk roślinek, których nie do końca poznawał. A na ścianie wisiała prawdopodobnie katana, owinięta papierem. Maou w tym momencie pokazał uśmiech, który szybko został zastąpiony profesjonalną twarzą Handlarza.
Kobieta zgrabnym ruchem przybyła do salonu, trzymając w dłoniach dwa kieliszki Wina. Z olśniewającym uśmiechem położyła je na stole i odsunęła daleko swoje krzesło. Siadając na nie, założyła nogę na nogę. Maou wiedział już czemu ten mebel został tak bardzo odsunięty od stołu... Mógł dobrze zobaczyć jej gładkie nogi, jak i jej dolną cześć bikini. kobieta trzymając kieliszek, zmieniała jedynie nogę kokieteryjnym ruchem.
- Zdrowie! Za przyszły miło spędzony czas!
Maou wiedział, ze ona nie pierdzieli się w tańcu. Uniósł też swój kielich, gdy tylko usłyszał toast. Kobieta wypiła wino jednym haustem, po chwili wydając dźwięk zadowolenia.
- Bardzo dobre wino, skąd je masz i czemu nie pijesz?
Imperius z rozbawioną twarzą wstał, kierując się w stronę rogu pokoju. Swój kielich szybko opróżnił podlewając nim pewną roślinę. Nie minęło kilka sekund a ona wyraźnie urosła w oczach. W tym momencie Maou wybuchnął histerycznym śmiechem...
- Podobasz mi się. Nie myślałem, ze spotkam tak interesującą i potężną osobę już pierwszego dnia.
Imperius natychmiast ściągnął swój płaszcz, pokazując swoje demoniczne rogi. Kobieta patrzyła na niego z wyraźnym zdziwieniem.
- Co mnie odkryło?
- Wszystko!
Maou z rozbawieniem podszedł do zwitka wiszącego na ścianie. Z promiennym uśmiechem rozpakował to, pokazując swoją rozdaną katanę.
- Jednak ten dowód przeważył wszystko. Myślisz, ze zakrycie tego papierem, ukryje smród mojej aury?
Lekkim ruchem przesuwał palce po ostrzu swojego zdobytego oręża.
Po pierwsze. Już przy zobaczeniu ciebie, moje przeczucie powiedziało mi, że jesteś silniejsza ode-mnie i bardziej niebezpieczna. Ładnie przykryłaś te odczucie pokazując się tylko w bikini. Jednak gdy zniknęłaś mi z oczu, zauważyłem wszystkie dodatki pochodzące prawdopodobnie z Vegety. Roślina uwielbiająca wino... Słonik z porcelany sprzedawany kiedyś na bazarze. Obraz pokazujący Vegetę...  Myślisz, że zwykła osoba mogłaby sobie na to pozwolić?  
Maou usiadł naprzeciwko niej w pozycji embrionalnej. Jego cwany uśmiech rozkwitł na twarzy.
pozycja siedzenia:
- Powiedz mi czego chcesz. Wysłałaś człowieka który powiedział o tobie jak o kur*ie, abym przyszedł prosto w twoje sidła. Chciałaś mnie otruć winem, albo sprawić abym nie był w swojej najlepszej formie. Opowiedziałaś mi o historii Smoczego Oddechu, wysyłając jakiegoś gościa, któremu dałem tą katanę... Czy ty planowałaś... Mnie wynająć?

OCC: Vulfi, walcz z tym Very Happy
avatar
NPC.
Liczba postów : 2445
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Targowisko Czarnego Rynku

on Sro Paź 31, 2018 9:04 pm
Dziewczyna opuściła wzrok zdemaskowana i ewidentnie niezadowolona z tego faktu. Zwinęła usta w trąbkę. Rzuciła kieliszkiem w ziemię, patrząc, jak rozbryzguje się na podłodze. Przeczesała ręką włosy.

- Jesteś domyślniejszy, niż sądziłam. – burknęła sucho. – Dobrze, skoro tak, to dam ci szansę na małe negocjacje, zanim przejdę do procesu pojmania cię. Strasznie dużo gadasz i robisz wokół siebie szumu, wiesz? A to nie jest dobre na Namek. – syknęła, ściągając obrus ze stolika na kawę i owijając nim swoje ciało. – Nawet nie wiesz, jak zdziwiona byłam, gdy dowiedziałam się o rogatym dziwolągu, który z łatwością przejął kontrolę nad bandą złodziei. Chociaż może powinnam rzec… nieudaczników. Gdy zobaczyłam twoją podobiznę na scouterze, nie miałam wątpliwości, że jesteś tym samym, samozwańczym, „Władcą Piasków Vegety”… o którym tyle słyszałam na rodzinnej planecie. – Jej monolog pełen był wzgardy i pewności siebie. - Tak, wiem wiele o tobie. I wiem też, że jesteś moją ostatnią nadzieją, by dostać się do … Nihiliusa Imperiusa. To twój guru, prawda? Zaprowadź mnie do niego! – syknęła w pasji, pochylając się do przodu na swoim krześle. – Po dobroci albo będę cię musiała pojmać.

______________________


avatar
Maou
Liczba postów : 19
Data rejestracji : 21/10/2018


Identification Number
Punkty Życia:
700/750  (700/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Targowisko Czarnego Rynku

on Pią Lis 02, 2018 10:07 pm
Według Maou jeśli twój rozmówca rzuca przedmiotami o ziemię i ich nie szanuje, to pokazuje swoją słabość. Pierwszą jego myślą było – Została przyparta do muru?. Według niego była to zła wiadomość. Jego zasadą było nie zadawanie się z takimi osobami. Wiadomo żmija przyparta do muru zacznie kąsać. Dodatkowo może naciskać na nią jeszcze ktoś silniejszy.
Maou-sama zmienił swoją pozycję siedzenia na bardziej grzeczną. Siedział jak pracownik przed swoim szefem. Wytarł chusteczką swoje spocone czoło gotując się na batalię słowną. Dał się wygadać dziewczynie która wspomniała o pojmaniu go. Widząc jak zdejmuje obrus i próbuje go na siebie zazucić, o mało co nie spadł z krzesła… Podniósł z ziemi swój płaszcz i okrył dodatkowo jej ciało. Kompletnie nic nie mówiąc, oddał swój płaszczyk z którym był związany dla osoby która jawnie mu grozi.
Słuchając o swoim przydomku „Władcy Piasków Vegety” aż się w nim zagotowało, a w jego sercu wyryła się nutka pogardy. Tak naprawdę mało kto znał jego prawdziwy przydomek. Jednak nie ma się co dziwić, iż wiedzą o nim tylko dwie osoby.
Maou nie chciał już mieć z nią cokolwiek do czynienia. Czuł, że nie idzie to w dobrym kierunku. Przybrał swoją poważną mimikę twarzy. Okazując swój niezmącony spokój, jakby był pieprz*nym Mnichem z Shaolin. Obmyślał na spokojnie wszystkie argumenty, przygotowując się na poważne negocjacje. Najważniejszym w tym wszystkim jest spo…
-NIHILIUS TU JEST?!
Maou zerwał się jak rażony piorunem, uderzając w stół obiema rękami i czołem. Jego czerwona twarz wyrażała ogromne zszokowanie, a sam trząsł się jakby miał Parkinsona. Po usłyszeniu imienia i nazwiska tak znajomego… Zignorował resztę jej słów. Tak jakby powiedziała je do ściany. Ta wiadomość była jak ciepłe słowa „kocham cię”, gdy jesteś czterdziestoletnim prawiczkiem bez życia oglądającego Anime.
Nagle jedna myśl poraziła go jak siarczysty piorun z niebios…
- Ona się w nim zakochała!
Maou nagle wszystko poukładał w swojej głowie, a każda informacja wskoczyła na swoje miejsce.
-Właśnie to jest powodem dla którego włożyła tyle wysiłku, aby zdobyć wiernego psa który go wyniucha! WOOF?! A kto nie ma lepszego nosa niż jego poddany, wierny  Chihuahua! Nie, coś nie pasuje mi chyba, WOOF gatunek… Pitbull! WOOF, Właśnie! Prawą ręką, a zarazem szmata do czyszczenia podłogi!
Maou napalił się na rzucenie wszystkiego co miał do załatwienia i wszczęcie poszukiwań. Przeszuka każdy Burdel w tym mieście, aby go znaleźć! Jak tam go nie będzie, to przeszuka wszystkie kościoły i wypyta się, gdzie się znajduje ich bóg. Pewnie ta planeta już dawno zmieniła wiarę, na Imperialny Nihilizm.
Jeśli to nie przejdzie to uda się do urzędów planetarnych. Tam na pewno już wprowadzili ustrój państwowy o nazwie Imperialny Nihilizm. A jego portret powinien wisieć już w holu i to w pięćdziesięciu egzemplarzach. Bo każda jego twarz jest równie urocza, choć jak pamiętał miał tylko jedną poważną minę. Patrzył się na wszystkich z góry, jakby był upadłym aniołem we własnej osoby.
Szukając go skoczy na bazar, aby kupić kalendarz z Nihilusem, jak i różne pamiątki stworzone na jego podobiźnie. Pewnie znalazłby nawet wibrejtor o jego rozmiarach, ale musiałby pewnie go nieść jak dywan pod pachą, a i tak pewnie byłby w skali 1:100 (pomniejszony.) Słyszał kiedyś opowieść, że jak się nim zamachnął to skosił na raz całą dywizję Saiyan w ilości kilku tysięcy rekrutów. Albo mu się to przyśniło… Jeśli to był tylko sen, to był bardzo rzeczywisty! Dodatkowo i tak był na tyle wspaniały, że Maou przez cały rok chodził ucieszony i szczęśliwy.
Jeśli zwiąże się z tą uroczą żoną Zenka, to Maou będzie mógł założyć sierociniec i wykorzystać wszystkie swoje zebrane środki… Wychowując jego dzieci.
Pomyślcie… Tyle małych karzełków o jego wyglądzie!
Twarz Maou nagle spoważniała. Zawsze mu się to zdarza po orgazmie. Uczucie ulgi i szczęścia jest tak wielkie, że momentalnie się uspokaja. (Niczym pewien szkielet z Overlorda).
Najprawdopodobniej zniknął myślami na dobre kilkanaście minut… Kobieta naprzeciwko niego patrzyła się na niego z nutką obrzydzenia.
Maou podbiegł do niej wyrywając niemal swój płaszcz.
- Natychmiast pójdę na jego poszukiwania. Proszę daj mi jakiś „Czip” który po naciśnięciu pokaże ci moją lokalizację! Nie mam czasu na głupie negocacje! Wychodzę!
Natychmiast- uciekł z mieszkania. Dziewczyna za nim podążyła...

z-t -> http://dbng.forumpl.net/t1530-targ-niewolnikow
Sponsored content

Re: Targowisko Czarnego Rynku

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito