Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1040
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Szałas lekarski

on Nie Kwi 01, 2018 8:01 pm
Było to niewielkie pomieszczenie, w którym stały cztery ściśnięte obok siebie polowe łóżka nakryte prześcieradłami i kocami, oddzielone kotarami, gdyby ktoś potrzebował więcej prywatności. Obok nich stały drewniane stoliczki, na których można było coś postawić. Brakowało sztucznego źródła światła, promienie przebijały się delikatnie przez szparę w materiałowej narzucie na wnęce drzwiowej. Miejsce to było ciche i spokojne, przeznaczone głównie do snu. Stłumione światło miało przyjemny charakter, a w powietrzu unosił się zapach siana wlatujący z dworu. Nameczańska wioska sprzyjała medytacjom, chociaż nie każdy lubił tę czynność. Potrafiła wywołać dużo niepokoju.

Medycy przesiadywali w pokoju obok, przez który trzeba było przejść, aby wejść głębiej i zobaczyć się z chorymi. Pilnie strzegli tego, kto i w jakim celu tutaj przychodził. Tam też zajmowali się na co dzień ścieraniem ziół i przygotowywaniem naparów lub lekarstw.

Do grupy medyków należało kilku Nameczan, którzy wymieniali się o różnych porach dnia. Opiekę nad nimi sprawował jeden, najstarszy mędrzec, imieniem Bali, którzy bywał obecny najczęściej. Oddawał się sztuce medycznej bez reszty, potrafił nauczyć wielu przydatnych umiejętności i chętnie dzielił się wiedzą nawet z tymi, którzy nie byli medykami. Zawsze głęboko wczuwał się w sytuację swoich pacjentów i póki byli pod jego kuratelą, mogli czuć się zaopiekowani i bezpieczni.

______________________


avatar
Van'D
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 28/06/2015


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Szałas lekarski

on Nie Kwi 08, 2018 10:59 pm

" Van obudził się, sam nie wiedział ile czasu upłynęło, w głowie mu szumiało. Leżał na nameczańskim posłaniu, gdzieś w okrągłym pomieszczeniu wypełnionym starymi relikwiami. Poczuł ból gdy się poruszył, dźwignął się do pozycji siedzącej na tyle ile dal radę i nabrał powietrza. Oblizał spękane wargi, na szczęście obok była misa z wodą którą opróżnił w przeciągu chwili. Pierś miał starannie zabandażowaną a na jej środku spoczywał stary medalion. Podparł się na łokciu, opanowując ból przeszywający nogi. Znieruchomiał w jednej chwili gdy przy drzwiach na moment znikło przebijające się światło, ktoś miał zaraz wejść do pomieszczenia... "
\

Jak się okazało Szarowłosy znajdował się w pomieszczeniu uzdrowicieli, to oni musieli się nim zająć. Teraz gdy zieloni bracia poskładali mu ciało do kupy, chłopak mógł powoli odzyskiwać siły. Na twarz przywołał wyraz spokoju i powagi. Gdy tylko drzwi się otworzyły wszedł jeden ze starszych tubylców, bez namysłu podszedł i sprawdził stan pacjenta. Najwidoczniej zdrowiu młodego nie zagrażało nic co wydarzyło się kilka dni temu i połówka mógł wrócić do monotonnego życia w wiosce. Niestety był zbyt młody aby używano na nim magii, co skutkowało długotrwałym odzyskiwaniem sprawności fizycznej.

- Coś ty sobie uczynił, Młody Uczniu..

- Masz czelność nazywać mnie uczniem... po tym co zrobiliście... Nie uczyniłem sobie tego sam, to wasze dzieło... Wybraliście dla mnie Drogę która jest sprzeczna z moją naturą i przeznaczeniem...

Tubylec zadrżał na słowa którymi rzucał w niego Van, a powoli zaczęła ogarniać go wątpliwość. Mimo to mieszkaniec wioski słuchał i nie zamierzał przerywać fali frustracji jaka wylewała się z Halfa. Gdyby tylko nogi mogły go utrzymać, rzuciłby się do drzwi i wybiegł daleko poza wioskę. Szyderstwo w głosie Saiyanina rozgniewało staruszka, ten zmarszczył brwi, choć starał się zachować opanowany wyraz twarzy. Nieoczekiwanie Van poznał odpowiedzi na wiele pytań.

- Moglibyśmy porozmawiać... Drogi Chłopcze... Chcę żebyś zobaczył prawdę moich słów... Dlaczego taką wybraliśmy dla Ciebie ścieżkę.

- Co pojąć ? Że to wszystko kłamstwo... Nic co płynie z twoich ust, nie zmusi mnie do porzucenia tego w co wierzę... Oszukaliście mnie... Odejdź !

Half obrócił się na bok, ale próba kręcenia się na łóżku kosztowała go wiele sił i w konsekwencji po prostu runął na ziemię. Słychać było wyrazy bólu, rozchodzącego się po całym ciele. Nie zważając na to co się stało szarowłosy powoli zaczął podnosić się na rękach. Wrócił z trudem na łóżko i odprawił tubylca machnięciem ręki jakby dawał mu do zrozumienia że chce zostać sam. Wiele godzin bił się z myślami o tym co przytrafiło mu się jeszcze kilka dni temu. Uratowane życie, kim była tamta istota, dlaczego zrobiła to co zrobiła. Wojownik miał wiele pytań a nikt nie chciał mu wyjawić choć kawałka prawdy, ten stan wprawiał go coraz to większą złość. Dni mijały a Van nie przyjmował żadnych odwiedzin, zostawał sam se sobą starając się w medytacji zajrzeć w głąb duszy, niestety nie przynosiło do żadnych efektów...

Miał zamiar jak najszybciej odzyskać siły i opuścić wioskę szukając odpowiedzi. Każdego dnia podrywał się z łóżka starając utrzymać równowagę a gdy tylko mu się to udało, brał stojące obok drewniane podparcia i wychodził na zewnątrz...


OCC: Odzyskuje Siły. Wink Jeśli już w tym etapie chcesz mnie przejąć Vulfii to proszę.

______________________



avatar
NPC.
Liczba postów : 2051
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szałas lekarski

on Czw Kwi 12, 2018 9:02 pm

Van leżał wiele godzin na jednym z łóżek w szałasie medycznym.

Było to niewielkie pomieszczenie, w którym stały cztery ściśnięte obok siebie polowe łóżka nakryte prześcieradłami i kocami, oddzielone kotarami, gdyby ktoś potrzebował więcej prywatności. Obok nich stały drewniane stoliczki, na których można było coś postawić. Brakowało sztucznego źródła światła, promienie przebijały się delikatnie przez szparę w materiałowej narzucie na wnęce drzwiowej. Miejsce to było ciche i spokojne, przeznaczone głównie do snu. Medycy przesiadywali w pokoju obok, przez który trzeba było przejść, aby wejść głębiej i zobaczyć się z chorymi. Pilnie strzegli tego, kto i w jakim celu tutaj przychodził. Tam też zajmowali się na co dzień ścieraniem ziół i przygotowywaniem naparów lub lekarstw.

Do grupy medyków należało kilku Nameczan, którzy wymieniali się o różnych porach dnia. Opiekę nad nimi sprawował jeden, najstarszy mędrzec, imieniem Bali, którzy bywał obecny najczęściej. Oddawał się sztuce medycznej bez reszty, potrafił nauczyć wielu przydatnych umiejętności i chętnie dzielił się wiedzą nawet z tymi, którzy nie byli medykami. Zawsze głęboko wczuwał się w sytuację swoich pacjentów i póki byli pod jego kuratelą, mogli czuć się zaopiekowani i bezpieczni.

Obecnie nie było tam żadnego innego pacjenta, więc Van miał możliwość w samotności przemyśleć, co wydarzyło się jeszcze niedawno. Stłumione światło miało przyjemny charakter, a w powietrzu unosił się zapach siana wlatujący z dworu. Nameczańska wioska sprzyjała medytacjom, chociaż nie każdy lubił tę czynność. Potrafiła wywołać dużo niepokoju.

- NIE! – nagle zza kotary wejściowej rozległ się głos starszego medyka Baliego, który niedawno opatrywał Vana i doglądał go od czasu do czasu. Słońce rzucało cień na materiał, więc Van widział sylwetki dwojga Nameczan – Zostaw go w spokoju, Alluni. Van potrzebuje teraz zregenerować się.
- Wrócił w tak ciężkim stanie, mam prawo wiedzieć. – odparł Alluni zdecydowanym, nieprzejednanym tonem.

Alluni był jednym z mistyków w wiosce, dawnym uczniem Taiko. Szanowanym i doświadczonym, ważnym mędrcem po śmierci tamtego.

- Alluni, ja decyduję, kto może wejść i niepokoić pacjentów! – stary medyk niemal krzyknął gromko.
- A JA decyduję o tym, kto wychodzi i wchodzi do wioski. ON złamał zasady. I teraz chcę z nim o tym porozmawiać.
- Zwady to najgorsza rzecz, jaką możecie teraz obaj zrobić, rozumiesz? – w głosie starca pojawiła się nawet nuta rozpaczy.
- Kto powiedział, że będziemy się kłócić? Ty miałeś okazję zbadać go na swój sposób. Teraz ja chcę go zbadać na mój… - odparł ten drugi.

Van przebywał w wiosce od dziecka i dobrze wiedział, co miał na myśli Alluni. Chciał zbadać go mistycznie. Przeniknąć do jego ciała swoją KI, dokonując mistycznego rytuału.

Co zamierzał zrobić Van?

______________________


avatar
Van'D
Liczba postów : 179
Data rejestracji : 28/06/2015


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Szałas lekarski

on Nie Kwi 15, 2018 2:37 pm
" Siły witalne wracały młodemu Halfowi... Zadziwiający proces, czuł że życie wraca do niego znacznie szybciej niż wcześniej... Odruchowo przesunął dłonią po bliźnie na klatce piersiowej... Poczuł bicie nowego serca... Silnego... Był gotów już teraz ruszyć do wyjścia, brakowało mu jednak wiedzy, co dalej... Gdzie miałby się udać... Z pomocą przyszedł mu Alluni... Szarowłosy nie wiedział skąd, ale przyszedł mu na myśl misterny plan, dzięki niemu mógłby otrzymać odpowiedzi na nurtujące go pytania o pochodzenie... "

Jeszcze kilka godzin temu Van leżał w łóżku, spokojnie zastanawiając się co tak naprawdę wydarzyło się na pustkowiu i jak tam trafił. Ostatecznie nie odbył samotnych medytacji a wrócił ciężko ranny z ogromną blizną na torsie. Tajemniczy kredowy starzec, przypominający tutejszych tubylców musiał go ocalić od niechybnej śmierci, ale dlaczego. Szkolony na kapłana Half przeszedł wiele praktyk nad medytacją, choć i ona nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Z Transu wybudziła go dopiero kłótnia dwójki znajomych mu zielonych mieszkańców. Niestety jak się okazało, Allunii próbował się wedrzeć do namiotu siłą, ich narastająca sprzeczka zaczynała potęgować gniew w Halfie którego wcześniej nie czuł...

Muzyka:
Spoiler:

" Zacisnął nerwowo pięści... Podniósł się z łóżka łapiąc za jeden drewniany kij który służył mu za podporę... Z zaciekłością machnął ręką a materiał jaki spoczywał nad wejściem odsłonił jego oblicze... Wyglądał jakby dopiero wrócił z Krainy Śmierci... Podkrążone oczy wpatrywały się w tubylca który śmiał wyrwać go z osobnego pomieszczenia... Stał równo i nie spuszczał z niego wzroku... "

- Czego chcesz... Ty i Twoje mistyczne praktyki...


Half odsłonił część szaty i pokazał wielka, ciągnącą się przez całą klatkę piersiową bliznę, a na jej środku spoczywał medalion. Stary, bardzo stary artefakt który był już kiedyś w rękach Połówki, o tym samym imieniu. Postawa ogoniastego wskazywała, że nie ustąpi, a Alluni będzie się musiał natrudzić aby zajrzeć w głąb jego duszy. Pomieszczenie wypełnił złowrogi duch, aż dało się czuć emanującą, negatywną aurę Van'a. Chłopak ani drgnął, bacznie wpatrywał się w postać zielonego, pozbawił otoczenie wszystkiego wokół, skupiając się na sylwetce starca. Miał zamiar posłużyć się dokładnie tą samą techniką, której chciał użyć Namek. Jeżeli spróbuje zajrzeć w pamięć saiyanina, ten zamknie szczelnie umysł i postara się złamać wolę mistrza Alluni w swoim wnętrzu. Instynkt kierował go w tę stronę, jakby już to kiedyś przeżył, a teraz ma możliwość obrony.

Nie wypowiedział ani jednego słowa, czekał aż tubylec spróbuje swojej techniki a wtedy z pojedynkują się w innej przestrzeni niż ta która ich otacza. Van postanowiił zaryzykować i skraść myśli Mistrza jak to on chciał uczynić. Podda go próbuje jego własnej techniki i pokaże, że jest dużo poważniejszą postacią niż starzec może myśleć... Wtedy dostanie odpowiedź na część nurtujących go pytań...

" Alluni... Nie zdawał sobie sprawy w jak mroczne serce chce zajrzeć... O czym miał zaraz się przekonać... "

OCC: Jak w opisie.

- Stawię Opór technice Allunii'ego / Staram się złamać jego wolę i to w jego myślach pogrzebać... Do tego posłużę się nowym sercem i medalionem o ile ma jakąś moc...
- Liczę na to że serce mojej dawnej postaci które teraz bije w tym ciele,  da mi jakąś przewagę.
- z KP wynika że Luscu szkolił mnie na Kapłana więc poziom medytacji i takich praktyk jakiś tam mam.
- Podejmuję walkę Wink jeśli Allunii będzie nalegał na Ścieżki Duszy... A wtedy Zobaczy jaki Mrok dla niego przygotowałem.

______________________



avatar
NPC.
Liczba postów : 2051
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Szałas lekarski

on Pon Kwi 16, 2018 6:18 pm
Obaj mężczyźni spojrzeli w stronę Vana, który właśnie stał w przejściu. Obaj byli mu dobrze znani, w końcu spędził całe swoje dzieciństwo w murach wioski.


Bali miał już swoje lata, ostro zakończony nos i uszy, a jego wyraz twarzy zdawał się być zawsze ponury i niesympatyczny. Wrażenie to szybko rozmywało się, gdy tylko wymieniło się z nim kilka słów. Miał wprawdzie stanowcze podejście do pacjentów, ale także wiele serdeczności dla chorych.


Alluni był widocznie młodszy, choć również nie można go było nazwać młodzikiem. Wkraczał powoli w wiek starszy, zdecydowanie nie byłby w stanie mierzyć się z silnymi wojownikami, ale wyczuwało się wokół niego silną aurę. Miał moc, jakiej wielu mu zazdrościło. A także niewiele cierpliwości.

Alluni zmierzył Vana nieprzychylnym wzrokiem, aż jego spojrzenie spoczęło w miejscu, gdzie widniała szrama pooperacyjna. Natychmiast popatrzył Halfowi w oczy z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Wskazał palcem na jego pierś.

- Co to? – zapytał napastliwym tonem, ignorując wcześniejsze słowa chłopaka. – CO TO MA BYĆ? – krzyknął, aż echo poniosło się przez spokojną wioskę. - Co ci się stało? Mów, natychmiast!

Van jeszcze nigdy nie widział Mistrza Alluni w takim stanie. Był nie tyle rozdrażniony, co… widocznie wkurwiony.

- ALLUNI! – ryknął za nim Bali, zagradzając mu drogę do Vana.
- Przeczucie nie myliło mnie. Wiedziałem, że to wszystko prowadzi do jakiegoś tragicznego zbiegu zdarzeń. PRZEKLĘTY TAIKO! – warknął.

Bali nie czekał ani sekundy dłużej. Puścił w stronę Alluniego wiązkę KI, która wypchnęła go namiotu na zewnątrz. Nameczanin wyleciał przez wejście i padł na ziemię.

- Ostrzegałem cię wystarczająco dużo razy, Alluni. – rzekł starzec.

Alluni pozbierał się z ziemi i otrzepał ubranie. Pocisk KI był jak zimny prysznic.

- Van, dobrze wiesz, że wyszedłeś bez pozwolenia. Wracasz i udajesz, że nic się nie stało, a na piersi masz szramę. – z jego ust posypał się potok słów. – Nie sądzisz, że zasługujemy na wyjaśnienia? Chcę zbadać, co ci się stało i jaki to ma wpływ na ciebie. Przecież wiesz, że to tylko dla twojego dobra.

______________________


Sponsored content

Re: Szałas lekarski

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito