Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1195
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Strzeżona brama wejściowa

on Nie Kwi 01, 2018 8:00 pm
Idąc od strony miasta, po wielu godzinach tułaczki przez niebezpieczną dżunglę, można dotrzeć do bramy wejściowej wioski nameczańskiej. Dla osoby, która nie zna drogi, znalezienie jej przypadkiem graniczy z cudem, dlatego zwykle osoby chcące odwiedzić wioskę muszą iść z przewodnikiem lub specjalizować się w tropieniu.
Główna brama ostatniej wioski nameczan strzeżona noc i dzień, przez uzbrojonych strażników. Jest otoczona wysoką palisadą i jedynym sposobem dostania się do wioski jest jej sforsowanie, albo wpuszczenie przez strażników. Pozostaje zamknięta i strzeże jej dwoje strażników, którzy potrafią latać, więc w przypadku próby wtargnięcia droga powietrzną mogą zabronić wejścia, tworząc barierę energetyczną i tocząc pojedynek w locie.
Wejście do wioski dozwolone jest jedynie dla Nameczan. Wejście osoby postronnej nie jest dopuszczalne w żadnych okolicznościach. Jeśli konieczne jest spotkanie z kimś istotnym, rozmowy toczą się przed bramą, ale nie w wiosce.

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Nie Lip 29, 2018 8:40 pm

Lilou brnęła przed siebie w nieznanym kierunku. Nie miała najmniejszego pojęcia, która może być godzina ani ile czasu spędziła już w tej puszczy. Kursujące na Namek słońca nigdy nie zachodziły w pełni, zaburzając rytm istot przyzwyczajonych do nocy. Hałasy otoczenia zaczęły przybierać coraz to bardziej paranoidalne dźwięki. Wkrótce zmęczony umysł dziewczyny dawał jej do zrozumienia, że ktoś lub coś podąża za nią. BA! Mówi do niej… śmieje się… A może… może to tylko teraz zaczęło do niej docierać to, co właściwie miało miejsce? Ogromne przeciążenie, uderzenie w ziemię z wielką siłą. Tragiczne wydarzenia w domu, pożegnanie z bratem. To nie mogło obyć się bez konsekwencji dla jej ciała ani umysłu…

W końcu musiało to nastąpić. Zmęczenie wzięło górę. Lilou zakręciło się w głowie. Przewróciła się boleśnie na bok, potykając się o wystający korzeń. Upał sprawił, że pot oblał całe jej ciało. Ostatnim, co widziała, była męska sylwetka wśród drzew nieopodal. Miał zieloną skórę i czułki. I pochmurny wyraz twarzy.


Wydawało jej się, że jedynie przymknęła powieki. Otworzyła oczy i wtedy z bliska zauważyła rysy twarzy młodego, czułkowatego mężczyzny. Leżała na miękkiej trawie gdzieś na jakiejś polanie w środku tej samej upiornej puszczy. Wokół roznosił się zapach świeżych kwiatów, latały motyle i ćwierkały owady. Jej głowa leżała na umięśnionych udach nieznajomego, który jedną, szponiastą ręką przykładał jej mokry ręcznik do czoła. W drugiej ręce trzymał drewnianą miskę z wodą.

- Musisz pić. Jesteś odwodniony, bracie. – powiedział przyjemnym dla ucha, kojącym głosem. Zamierzał podać dziewczynie wodę. Choć jego brwi stale wydawały się być pochmurne, sprawiał wrażenie spokojnego i opanowanego.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Pon Lip 30, 2018 12:42 pm
Lilou szła przed siebie z pozytywnym nastawieniem, jednak wędrówka wydawała się trwać w nieskończoność. Obracała się wokół własnej osi już piąty raz i zastanawiała się, czy faktycznie idzie w dobrą stronę. Wysoka temperatura dała o sobie znać, kobieta była cała mokra. Upał wywołał majaczenie, zaczęła szeptać sama do siebie pod nosem. Wymieniała imiona rodziców, brata, pytała ich co ma zrobić. Powieki Lilou znów były jak dwa ciężkie głazy, zbyt ciężkie, aby próbować je podnieść. Czuła, jakby jej oczy były podpuchnięte i nie wiedziała już, czy to rzeczywiste uczucie, czy to dzieje się tylko w jej głowie.

Widnokrąg pokryła gęsta mgła. A przynajmniej tak widziała to Saiyanka. Wyciągnęła przed siebie dłoń, jakby chciała się czegoś złapać. Czuła się jak na pustyni, w dodatku w samotności. Czy jest coś gorszego? Mięśnie wydawały się zwiotczałe, podniesienie ręki zabrało jej tyle energii, że w tym samym momencie niezdarnie zahaczyła nogą o wystający z ziemi korzeń. Ciało Lilou opadło bezwiednie jak szmaciana lalka, wylądowała w tej samej pozycji, w której szła przez puszczę - z wyciągniętą przed siebie ręką.

W chwili upadania zauważyła dziwną postać przekonana, że to na pewno wytwór jej wyobraźni, więc zaśmiała się cicho do siebie. "Co Ty masz za pomysły, Lilou... Co to za dwa kikuty wymyśliłaś na głowie?". Miał zieloną skórę, fragment fioletowego ubrania pewnie należał do niego - wydedukowała w pośpiechu - ponieważ nosił ubranie w identycznym kolorze. Nie posiadał włosów, za to na jego czole zobaczyła parę czułek, co bardzo ją rozbawiło w obecnym stanie nieświadomości. "Ojj, Fenn... Gdybyś tylko widział, to co ja", pomyślała z uśmiechem na ustach. Ignorując fakt, że przed nią stoi zupełnie obca postać, padła twarzą do ziemi. Całkowicie wyczerpała pozostałą w niej energię.

Za chwilę - a przynajmniej tak jej się wydawało - otworzyła oczy i powróciła do normalności. Chyba jednak przymknęła oczy na dłużej niż chwilę, ponieważ leżała w zupełnie innym miejscu. Nie ruszając głową, wodziła oczami po okolicy. Było kolorowo od przepięknych kwiatów, motyli. Słyszała latające owady, miała wrażenie, że słyszy nawet ruchy ich skrzydeł, ale najwyraźniej jeszcze nie do końca wybudziła się z poprzedniego stanu. Nieśmiało przeniosła wzrok na zieloną istotę, przymrużyła oczy i po cichu go obserwowała. Wtedy on przemówił do Lilou delikatnym, spokojnym głosem. Niecałkiem zrozumiawszy czułkowatego mężczyznę i zaistniałą wcześniej sytuację, która uleciała z pamięci Lilou , poprawiła go cicho acz wyraźnie:

- Chyba... Chyba "siostro".

Mężczyzna sprawiał wrażenie uprzedzonego, ale mimo wszystko okazał kobiecie dobre serce. Miał w sobie coś, co ją uspokajało. Podniosła głowę, żeby móc napić się wody z miseczki, którą on trzymał w swej dłoni.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Pon Lip 30, 2018 2:16 pm
Nameczanin przystawił Emi miskę z wodą do ust z wyuczoną wprawą. Delikatnie i ostrożnie podawał jej płyny, aż dała mu do zrozumienia, że napoiła się wystarczająco. Odgarnął jej przy tym włosy z czoła, by nie przeszkadzały jej i nie wchodziły do buzi.

Wyglądał na lekko zakłopotanego po jej słowach, co wyraziło się w drobnym i krótkim zmarszczeniu czoła. Czułki na jego czole falowały płynnie z każdym jego ruchem. Miał wprawdzie dobrze zbudowaną sylwetkę, ale nie należał do siłaczy. Widać zwinność i gibkość były jego większą zaletą.

- Nie jesteś jednym z nas. – zaczął niepewnie chwilę później, jakby było to wstępem do tego, co chciał wyrazić. Widać było, że ciekawi go znaleziona w lesie istota i chciał dowiedzieć się o niej więcej. – Co robisz sam w środku puszczy? Wyglądasz na zmęczonego i poturbowanego. Czy ktoś cię napadł? Jesteś taki wątły i chyba bezbronny w konfrontacji z dzikością natury. – mówił z troską w głosie, choć może zbyt szczerze. – Wyczuwam… że twoja aura… jest mętna… dobrze się czujesz? – dopytywał. Na twarzy malowało mu się skupienie, jakby wyczuwał stan emocjonalny Emi przez dotyk.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Pon Lip 30, 2018 3:49 pm
Gdy Lilou już się napiła, podniosła się i oparła delikatnie na przedramionach. Patrzyła na zielonoskórego z niekrytym zainteresowaniem i mimowolnie uśmiechała się do niego. To pierwsza miła istota, którą spotkała na obcej planecie i była mu za to niezmiernie wdzięczna, jednak poza uśmiechem nie dawała na razie tego po sobie poznać. Z uwagą przypatrywała się jego czułkom, zastanawiała się do czego służą? Nigdy w życiu nie widziała czegoś podobnego, na Saladzie mieszkali właściwie sami Saiyanie, a ona sama mieszkając z rodzicami na obrzeżach nie spotykała zbyt wielu cudzoziemców - nawet jeśli takowi występowali. Zauważyła, że zmarszczył czoło i fakt, że go poprawiła, zbił go z tropu. Czyżby... Czyżby na tej planecie nie było kobiet? "Na to wychodzi", pomyślała Lilou. "Ciągle mówi do mnie jak do mężczyzny...".




Lilou ułożyła się na boku, podpierając górną część tułowia na prawym łokciu, przejeżdżała dłonią po swoich bujnych włosach. Chciała nieco wizualnie uświadomić obcemu mężczyźnie, że różni się od jego - jak to sam nazwał - braci. Nie była nachalna ani nie chciała być niegrzeczna, więc patrzyła na niego tylko i słuchała jego pytań. Po jednym z nich odezwała się w niej Saiyańska krew - albo po prostu duma.

- To tylko chwilowa słabość - zapewniła mężczyznę z uśmiechem i przymknęła na chwilkę oczy. - Ostatnie dni były dla mnie bardzo ciężkie.

Nie była wylewna, ponieważ dopiero co spotkała w lesie potwora z nie mniej nieprzyjemnym mężczyzną, a więc jej nieufność była uzasadniona. Mężczyzna wywoływał u niej same pozytywne emocje, ale była to najzwyczajniej w świecie wyuczona ostrożność. Patrzyła na skupiony wyraz twarzy zielonoskórego, przyglądała mu się z zaciekawieniem. Przenosiła wzrok od góry do dołu i analizowała jego budowę ciała, starała się dostrzec jak najwięcej różnic pomiędzy nimi. Próbowała go zrozumieć.

- Dopiero co wylądowałam na tej planecie, a zdążyłam już spotkać w lesie dwojga nieprzyjemnych istot. Nie wiem, kim byli, ale dziewczyna z batem pozwoliła mi odejść z tego... - rozejrzała się - ...tego miejsca. Tak właściwie, to gdzie ja w ogóle jestem?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Lip 31, 2018 1:50 pm
Nameczanin pozwolił dziewczynie swobodnie obrócić się na bok. Przypatrywał jej się ze skrywaną ciekawością. Wprawdzie starał się nie lustrować jej wzrokiem, ale rzucał jej krótkie spojrzenia, a to na długie włosy, a to na rysy twarzy i kobiece kształty. Niewątpliwie były dla niego dużą nowością.

- Przypominasz mi kogoś. – wyznał, ale nie wyjaśniał dalej, kogo miał na myśli.

Budowa ciała Nameczanina mogła być dla dziewczyny obca. Na Saladzie byli raczej rzadkimi gośćmi. Ich rasa również nie należy do najpowszechniejszej. Poza Namek ciężko uświadczyć tu ich przedstawicieli. Ten mężczyzna miał budowę podobną do ludzkiej, choć jaskrawo-zielony kolor skóry i blado-różowy pancerz widoczny na rękach dawały do zrozumienia, że jego ciało ma inne predyspozycje naturalne, być może nawet posiada umiejętności wyjątkowe dla jego tkanek. Jego umięśniony tors i bicepsy nie ustępowały za bardzo przeciętnemu, młodemu Saiyaninowi. Trudno było określić jego wiek. Mógł mieć albo koło 25 lat albo nawet koło 40, jeśli miałoby się przyrównać go do rasy człowiek. Szpiczaste uszy i czułka przypominały mieszankę elfa z owadem lub ślimakiem.

Nameczanin przysłuchiwał się słowom Emi, jakby niedowierzając.

- Jesteśmy w puszczy nameczańskiej. – wyjaśnił. – Chyba rozumiem, ty leciałeś maszyną na niebie. Pewnie chcesz dostać się do miasta? To jest bardzo daleko stąd. Nie uda ci się dotrzeć tam w jeden dzień. Na to potrzeba tygodni. Obawiam się, że nie jesteś teraz w najlepszym stanie, żeby podróżować. – jego oczy spowiła mgła. Zastanawiał się nad czymś. – Nie mogę zabrać cię ze sobą. Ale może mógłbym pomóc ci dotrzeć do miasta. Musiałbym tylko rozmówić się z braćmi. Nie mogę też zostawić cię tu na pastwę losu. Puszcza jest niebezpieczna. – spojrzał jej w oczy niepewnie. –Ale będę musiał związać ci oczy. Zaniosę cię… Jeśli się zgodzisz.

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Lip 31, 2018 3:22 pm
Kobieta nieco zignorowała spostrzeżenie mężczyzny, że kogoś mu przypomina. "Każdy ma jakieś swoje przeżycia. Nie będę wypytywać, to nie moja sprawa". Pomimo, że nie chciała się wtrącać w jego życie i przeszłość, to przez krótki moment myślała, kim mogłaby być istota podobna do niej. "Może jednak widział już jakąś kobietę, tylko nawet o tym nie wiedział?".

- Nameczańskiej... - szepnęła zdumiona pod nosem, zastanawiając się nad słowami mężczyzny. "A więc wylądowałam na Namek".

Lilou słyszała co nieco na temat Namek, lecz nie za wiele. Planeta ta znana była Saladianom z uprzemysłowienia i dobrego rynku pracy. Aczkolwiek o samych mieszkańcach Lilou nie słyszała nic, zapewne dlatego tak bardzo ciekawił ją wygląd obecnego przy niej zielonoskórego. Na myśl nasuwały jej się setki pytań. Po co czułka? Czemu na ramionach ma inną skórę niż na reszcie swojego ciała? Czy te istoty są silne? Jakie mają nastawienie do obcych? Te wszystkie zagadnienia przemykały przez głowę Lilou niczym komety na niebie.

Widziała jego niedowierzanie na twarzy i dopiero uświadomiła sobie, jak nieprawdopodobnie zabrzmiała jej opowieść. Miała tylko nadzieję, że nie zwariowała i zarówno dziewczyna z batem, jak i szarowłosy mężczyzna nie byli wytworem jej wyobraźni ani wynikiem majaczeń. Nie chciałaby wyjść na kłamczuchę.

- Tak, przyleciałam tutaj kapsułą kosmiczną. - przytaknęła zamyślonemu mężczyźnie, po czym wysłuchała jego propozycji. Nieco zaskoczyły ją ostatnie zdania. "Jak to, zawiązać oczy?", pomyślała z obawą. Jednak nie dała po sobie poznać tego, że trochę wystraszyła ją ta umowa. Zrobiła trochę poważniejszą minę i opuściła wzrok. Z włosów przeciągnęła rękę na trawę i przejeżdżała po niej palcami, robiła to z uczuciem. - Moją rodzinę zamordowano. Rodzice nie żyją, a brat nie chce mnie znać. - zrobiła wydech, jakby zrzuciła z siebie ciężar wraz z wydychanym przez siebie powietrzem. - Nie mam złych zamiarów. Chciałabym się tutaj odnaleźć. Te traumatyczne przeżycia i mój brat... Zniechęcają mnie do powrotu na rodzinną planetę. Zresztą, nawet nie wiedziałabym, jak to zrobić.

Na chwilę zamilkła i przygryzła dolną wargę. To było dla niej ciężkie wyznanie. Właściwie dopiero co spotkała tego mężczyznę, ale miał tak przyjemną aurę, że tak naprawdę bez głębszego zastanowienia zwierzyła mu się. Na samo wspomnienie o rodzicach łza spłynęła jej po policzku. Nie wycierała jej, nie chciała zwracać na nią uwagi zielonoskórego. Podniosła na niego lekko zaszklone oczy, uśmiechnęła się przyjaźnie i położyła swoją dłoń na jego o wiele większej dłoni, a kiedy ich wzrok się spotkał, powiedziała:

- Czy możemy udać się tam razem? Zaufaj mi. Na pewno czujesz, że nie jestem złą osobą, wierzę w to. Nie musisz się mnie obawiać. - przejechała kciukiem po grzbiecie jego dłoni i podniosła jeden kącik ust w uśmiechu - Czy możemy to zrobić bez zawiązywania mi oczu?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Czw Sie 02, 2018 5:01 pm
Gdy Lilou zaczęła opowiadać o swojej rodzinie i opuściła wzrok, Nameczanin zmarszczył czoło wyraźnie zafrasowany. Obniżył nieco tułów, by jednak móc spojrzeć jej ze współczuciem w oczy. Widocznie nie należał do podejrzliwych stworzeń albo nie wyczuwał zagrożenia z jej strony, ponieważ ufnie pozwolił jej położyć rękę w swojej dłoni i zacisnął ją, by dodać jej otuchy. Gdy zaczęła ją gładzić, zesztywniał zawstydzony czy też lekko zmieszany. Jego policzki zrobiły się nico ciemniej zielone.

Gdy skończyła mówić westchnął i mruknął z cicha, bijąc się najwyraźniej z myślami. Jego wzrok powędrował jeszcze dwa razy na jej twarz. Najwidoczniej uwierzył jej na słowo, ponieważ podniósł rękę i przetarł nią czuje policzek dziewczyny i odgarnął spadający na oczy pukiel grubych włosów za ucho.

- Nie obawiaj się, zaopiekuję się tobą… do czasu aż poczujesz się silniejszy. Dobrze? – zapytał, oczekując na potwierdzające kiwnięcie głową. – Strażnicy nas nie przepuszczą do wioski… Nikt poza mieszkańcami nie może wejść do środka. Wiem, że to jest nieuczciwe, ale… gdybyś udawał nieprzytomnego albo mocno rannego, to może uda mi się jakoś przekupić strażników. A jeśli… nie uda się, to coś innego wymyślę. Na pewno nie zostawię cię na pastwę losu. – obiecał.


Emi próba negocjacji/podrywu
Bazowo 5%
Wywołanie współczucia 10%
Gesty 10%
Argumentacja 5%
Stand zdrowia 5%
=35%
1-35% sukces
36-99% porażka
100% - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Sie 02, 2018 5:30 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Czw Sie 02, 2018 5:01 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 97

______________________


avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Czw Sie 02, 2018 5:02 pm
Byłaś tak blisko szczęśliwego trafi, że rzucę jeszcze monetą. Jeśli wypadnie buzia, to szczęśliwy traf :>

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Czw Sie 02, 2018 5:02 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Rzut Monetą' :

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Nie Sie 05, 2018 12:34 am
Gdy dotknął jej twarzy, poczuła jak do policzka napływa jej krew, a on sam robi się ciepły. Zielonoskóry dodał jej otuchy swoją postawą w tym ciężkim dla niej okresie. To się ceni. Obserwowała go, gdy się zastanawiał i z niepewnością oczekiwała na odpowiedź. Przed chwilą chciał zawiązać jej oczy, oby teraz nie pogorszyła sprawy. Ale mimo wszystko była szczera i uważała to za słuszne.

Kiwnęła głową, gdy ten zaoferował jej opiekę. "Co za miły gest", pomyślała. Następnie skupiła się i wysłuchała planu mężczyzny. Był on dość ryzykowny, ale ten kto nie ryzykuje, ten się nigdy nie dowie. Uwierzyła mu. Był tubylcem, wiedział jak się zachowywać i jakie są tutejsze zwyczaje, zna planetę, a więc może mu zaufać.

- Dobrze - zgodziła się po chwili namysłu. - Zgadzam się. Jeśli mamy ryzykować, to wspólnie. Ja też postaram się Ciebie chronić w razie, gdyby ten plan się nie powiódł - powiedziała całkiem poważnie, po czym przechyliła głowę lekko w prawo, uśmiechnęła się uroczo i oparła o siebie przed twarzą palce wskazujące - Widzisz, w pewien sposób potrzebujemy się nawzajem!

Lilou od razu poprawił się humor. Wierzyła, że im się uda, a następnie - kiedy zielonoskóry doprowadzi ją już do miasta - rozpocznie nowe, całkiem inne życie.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Sie 07, 2018 8:52 pm
-Dobrze. – odparł równie pogodnie Nameczanin. Uśmiech rozpogodził jego twarz. Podparł dziewczynę i pomógł jej wstać. – Jeśli zakręci ci się w głowie, powiedz. Pomogę ci iść.

Wspierając się na sobie, przeszli jeszcze spory kawałek. Lilou nie byłaby w stanie odtworzyć trasy, która przeszli. Nie znała się za dobrze na przetrwaniu w takim terenie. Po pewnym czasie Nameczanin zatrzymał się w środku lasu.

- Teraz muszę wziąć cię na ręce… udawaj nieprzytomnego. – poprosił i o ile Lilou nie protestowała, podniósł ją z wprawą i lekkością.

Gdy już byli gotowi, poszedł jeszcze kawałek przez las, aż ten skończył się. Ich oczom ukazała się wysoka, drewniana brama wieńcząca mur otaczający coś niewiadomego, zapewne wioskę. Przed nią stało dwóch strażników, pilnujących zamknięte wejście. Wyglądali bardzo podobnie do tego, który uratował Lilou. Na pierwszy rzut oka trudno było zauważyć różnice w wyglądzie. Byli umięśnieni i mieli równie pochmurne spojrzenia. W rękach nosili ostre piki.

Nameczanin westchnął z cicha, po czym zaczął biec w tamtym kierunku z dziewczyną na rękach. Zatrzymał się dopiero tuż przed strażnikami, lediwe wyhamowując.

- Otwórzcie bramę, szybko! Niosę stworzenie potrzebujące pomocy! - wykrzyczał szybko. Dyszał przy tym głośno, udając, że bieg trwał dłużej niż ten krótki odcinek pomiędzy lasem a bramą.

---

Hej Emi. Teraz twoja kolej. Im lepiej będziesz udawała nieprzytomną, tym większy dam bonus Nameczaninowi do rzutu na kłamstwo Smile

______________________


avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Sie 14, 2018 2:04 am
Z uśmiechem wyruszyła w drogę z Nameczaninem niczym ze starym, oddanym przyjacielem. W duchu cieszyła się na ich spotkanie i nie myślała już o bracie, o rodzicach ani o Saladzie. Z każdym krokiem wchodziła do nowego świata, nowego, być może niebezpiecznego, ale z uśmiechem na ustach. Nie skupiała się na otoczeniu, wodziła oczami na lewo i prawo głównie obserwując bujną roślinność. Wsłuchiwała się w cykanie wszelkiego rodzaju insektów. Wyłapywała wzrokiem coraz to piękniejsze motyle. Czuła harmonię z otaczającą ją przyrodą i dała się jej prowadzić. Razem z zielonoskórym znajomym.

Gdy się zatrzymali, wysłuchała zielonoskórego i pokiwała głową ze zrozumieniem. Zrobiła skupioną minę, próbowała to zaplanować. Nim się zorientowała, Nameczanin uniósł ją na wysokość swojej klatki piersiowej, jedną ręką obejmując bark Lilou, a drugą wsunął sprytnie pod jej zgięte kolana. Ona rozłożyła się na jego muskularnych ramionach, lewą rękę opuściła bezwiednie w dół. Odchyliła głowę do tyłu, rozluźniając w tym czasie całe swoje ciało. Nogi przełożyła luźno za jego przedramię. Spojrzała na niego, uniosła jeden kącik w uśmiechu w celu dodania mu otuchy. Nie miała obaw, postanowiła mu zaufać. Obiecał, że na pewno wymyśli coś innego, gdy plan się nie powiedzie. Na pewno coś razem wymyślą.

Kiedy Nameczanin kroczył tak z nią na rękach, Lilou zamknęła oczy. Za zamkniętymi powiekami nie chował się już Fenn, ani też ciała zamordowanych rodziców. Zobaczyła za to... siebie. Jakby w lustrzanym odbiciu. W końcu jej lustrzana bliźniaczka zabrała głos. Kazała jej usnąć. "Śpij, Lilou. Mamy taki twardy sen... Na pewno się nie zorientują.", podpowiadała jej w myślach, a jej głos odbijał się echem o ścianki jej mózgu. "Śpij... Na pewno... Nie zorientują...".

- Nie ma na to czasu - mruknęła sama do siebie. "Mam w zanadrzu coś innego".

Urwała kawałek swojego rękawa - tę najbardziej wystającą część z szerokiego mankietu. Zwinęła ją szybko w kulkę, ignorując przy tym zdziwione spojrzenie Nameczanina. Kiedy kulka osiągnęła pożądaną przez Lilou wielkość i kształt, szybko wepchnęła ją sobie pod prawą pachę. Odpowiednio docisnęła ją do tułowia i w taki sposób sprawiła, że jej puls był niemalże niewyczuwalny. To w razie, gdyby zechcieli sprawdzić, czy coś z nią nie tak. Taki sygnał na pewno dałby im do zrozumienia.

Odsłonięte lewe ramię pokazała w całej swej okazałości, gdyż wisiało niekontrolowane przy nodze Nameczanina. Lilou odpędziła się od wszelkich myśli - nawet tych dobrych - w celu rozluźnienia wszystkich mięśni. Chciała być teraz bezwładna i tak też udawała nieprzytomną. Oczy miała zamknięte, a głowa opadła jej w bok w ten sposób, że policzkiem podpierała się o rękę zielonoskórego, samej wyglądając nawet dość śmiesznie, gdyż z powodu naciągnięcia skóry twarzy, odsłoniła swoje górne zęby. Oczywiście ten efekt był w pełni zamierzony. Wtedy, kiedy mogła - wstrzymywała oddech, robiąc to bardzo ostrożnie. W chwili nieuwagi Nameczan, brała krótkie oddechy i wykonywała równie krótkie wydechy, żeby jej klatka piersiowa "leżała" w miejscu i aby jednocześnie się nie udusić, nie musieć nabierać głębokich, podejrzanych wdechów. Czuła się jak kukiełka, za której sznureczki pociąga teraz jeszcze niedawno spotkany mężczyzna.

Kompletnie się wyciszyła. Nie tylko wewnątrz, ale również z zewnątrz. Nie słuchała, co mówią między sobą Nameczanie. Słońce na Namek świeciło tak mocno, że jej umysł nie mógł "wyczarować" na jej powiekach jakiejś niebezpiecznej niespodzianki. Pomimo zamkniętych oczu, przebijał przez nie mocny, pomarańczowy kolor. Całe szczęście - nie był oślepiający. Pozwalał za to uspokoić wyobraźnię kobiety, która ostatnimi czasy płatała jej figle. Lilou zatraciła się w swoim rozświetlonym świecie, gdzie nic oprócz koloru nie istniało. Przeniosła się w inny wymiar swojego "ja".




OOC: Jeśli ktoś oglądał serial Sherlock z Benedictem Cumberbatchem, to na pewno zrozumie ten trik z kulką pod pachą Very Happy
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Sie 14, 2018 1:38 pm
Nameczanie przy bramie poderwali się, podłapując rozgorączkowaną atmosferę. Popatrzyli na nieprzytomną dziewczynę na rękach swojego brata. Nie śmieli jej nawet tknąć, tak realistycznie wyglądała.

- C… co to jest? Takie futrzaste…? – zapytał jeden. Pot wystąpił mu na czoło.

- Co za różnica! – burknął drugi, otwierając bramę czym prędzej. – Wchodź, Slan. Powodzenia! – krzyknął pokrzepiająco do Nameczanina, który niósł Lilou.

Brama otworzyła się tylko na krótko. Slan niósł dziewczynę przez niewielki dziedziniec prosto do jednej z chat.

z/t do http://dbng.forumpl.net/t1527-szalas-lekarski#26041



Łączony rzut na przekonywanie
Nameczanin przekonywanie bazowo 5%
Lilou przekonywanie bazowo 5%
+5% słowa Nameczanina
+5% udawanie powagi
+10% skupienie
+10% trik z rękawem
+25% za ucharakteryzowanie (postawa, płytkie oddechy)
=65% szans
1-65 sukces
66-85 lekka porażka
86-99 porażka
100 – szczęśliwy traf

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 724
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Sie 14, 2018 1:38 pm
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut kośćmi


'Procent' : 62

______________________


avatar
Evan
Liczba postów : 66
Data rejestracji : 17/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Pon Sie 27, 2018 11:35 pm
Wszedł do szałasu lekarskiego [powiedzmy, że już tam był ;v] i sięgnął po torbę na ramię jedyną jaką posiadał i którą dostał od Mistrza Bali. Spakował do niej najważniejsze rzeczy głównie pojedyncze maście albo inne lekarstwa. Nie był wojownikiem więc nic do walki nie było mu potrzebne, nie sądził by ta wyprawa będzie tego potrzebować, choć martwił się tym faktem. Nie mógł ukryć, że jego umiejętności walki są nikłe, ale nie całkowicie znikome. W trakcie pakowania głowę miał zajętą innymi rzeczami niż złość na brata Allada dlatego też spakował się szybciej niż sam się tego spodziewał. Po około 20 minutach skierował swoje nogi do bramy, a przez jego ramię wisiała torba, nie była zapewne nawet w połowie zapełniona, nie miał wiele rzeczy dlatego też pakowanie poszło mu bardzo sprawnie. Czekał na dwójkę braci i dziewczynę przed bramą.

______________________

Evan w garniaku:
Spoiler:

avatar
Emi
Liczba postów : 71
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1500/1500  (1500/1500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Wto Sie 28, 2018 1:57 am
Wysłuchała Allada z wyraźnym niezadowoleniem, jednak mimo tego musiała przyznać mu rację. Nie sądziła, żeby Guru miał czas i ochotę zajmować się taką błahostką, jaką jest właśnie ona. Cóż, była skazana na tego zielonego maniaka z płonącymi oczami. Miała tylko nadzieję, że nie zrobi jej krzywdy, a przede wszystkim, że nie zrobi krzywdy Slanowi i Evanowi. Nie było to miłe uczucie wiedzieć, że ktoś komu zawdzięczasz swoje życie zostanie za to ukarany... Było wręcz okropne. Lilou miała ogromne wyrzuty sumienia, a była w tej sytuacji zupełnie bezradna. Było jej wstyd przed samą sobą, że nie może nic na to wszystko poradzić.

Kiedy Allad zwrócił się do niej, patrzyła mu prosto w oczy. Zmarszczyła brwi gniewnie i zacisnęła usta w wąską kreskę, jednak nie odezwała się. Nie było warto. "Jakiego świństwa trzeba dokonać, żeby stać się takim potworem...", skomentowała w głowie postawę Allada, nawiązując do swojej wizji sprzed kilku chwil. Zaraz potem po wiosce rozległ się ryk, jakby jakiegoś zwierzęcia. Ale ono musiało być ogromne. Lilou aż podskoczyła i przysłuchiwała się, z której strony może dobiegać ten hałas. Wtedy Allad znów zaczął rządzić i pobiegł wgłąb wioski.




Dziewczyna poczuła na sobie zmartwiony wzrok Slana. Był w bardzo złym stanie, wiedziała, że obwiniał się tak samo jak ona siebie za tę całą sprawę. Wkrótce i Evan udał się w swoją stronę, a Lilou i jej zielonoskóry przyjaciel zostali sami.

- Prowadź - uśmiechnęła się do niego pokrzepiająco, po czym razem udali się w stronę bramy wejściowej. A więc tam, gdzie wszystko się zaczęło... A teraz będzie musiało się skończyć.

Tę krótką drogę oboje przemilczeli. Widocznie bili się z własnymi myślami, czy dobrze postąpili i czy teraz dobrze postępują. Ich głowy były pełne wątpliwości. Obydwoje czuli się winni i odpowiedzialni, a najbardziej bolało to, że to nie oni poniosą tego konsekwencje. Allad dobrze wiedział, gdzie "uderzyć" i jak zagrać na ich uczuciach... Być może sam ich w takim razie nie miał.

Za chwilę oboje zatrzymali się przed wielką bramą. Evan stał już nieopodal i oczekiwał ich. Dziewczyna patrzyła w niebo i próbowała odgonić łzy, unikając kontaktu wzrokowego ze Slanem, jednak cały czas czuła na sobie jego smutne spojrzenie. Opuściła na niego zachodzące łzami oczy.

- A więc tak się kończy nasza przygoda - jej głos załamał się, a ona sama uśmiechnęła się, jakby wymusiła u siebie ten odruch - Przepraszam, nie chciałam by to wszystko tak się potoczyło... Nawet nie zdążyłam Ci powiedzieć, jak się nazywam...

Odwróciła głowę i patrzyła przez napływające do oczu łzy na bramę. Nigdy nie była tak sentymentalna, a teraz płakała jak dziecko. Oczywiście zachowała powagę, usta trzymała mocno zaciśnięte i pozwalała łzom swobodnie spływać, jakby to zupełnie jej nie ruszało. Ale ciało mówiło samo za siebie. Po chwili podeszła do Slana i złapała jego dłonie i trzymała przed sobą, jakby chciała im się przyjrzeć. Oglądała je dokładnie i kontynuowała:

- Na imię mi Lilou. A Ty, Slanie... Ty jesteś wspaniałą istotą. Mam u Ciebie ogromny dług - spojrzała w jego oczy i tym razem uśmiechnęła się całkowicie szczerze. Po całej jej twarzy spływały kropelki, które zatrzymywały się na podbródku i skapywały na dłonie Nameczanina - Nie zapomnij w przyszłości zgłosić się do mnie, bym wyrównała rachunki.

Jeszcze chwilę przyglądała mu się uważnie, jakby chciała zapamiętać go jak najlepiej. Widziała kątem oka zbliżającego się Allada. Pora zniknąć. Wspięła się na palce przed dużo wyższym Slanem i niespiesznie cmoknęła go w policzek w geście wdzięczności. Ruszyła w stronę Evana, nadal patrząc w kierunku Slana i posłała mu kolejny szczery uśmiech.

- Dziękuję za wszystko.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2401
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Strzeżona brama wejściowa

on Sro Sie 29, 2018 5:36 pm

Slan wysłuchał słów dziewczyny, trzymając ją za ręce. Pozwolił jej wymówić wszystko, co leżało na sercu. Gdy skończyła, przetarł dłonią łzy z jej policzków.

- Nie smuć się, Lilou. – powiedział pokrzepiająco. –Świat tak jest skonstruowany, że nie mamy wpływu na własne przeznaczenie. Los kazał mi cię spotkać, ale pozostać w wiosce. Twoim przeznaczeniem jest wyruszyć do miasta w poszukiwaniu odkupienia.  - Mówił cicho, prawie szepcząc, by nikt ich nie usłyszał.– Trzymaj się Evana, on na pewno ci pomoże. Nie obawiaj się też Allada. Jest szorstki, ale ma dobrą, sprawiedliwą aurę. Wie bardzo wiele o świecie.  

W tym momencie cała sylwetka Slana zajaśniała błękitną aurą. Inną niż ta, którą otaczał się Allad. Przechodziła ona na ręce dziewczyny jak bańka mydlana. Przenikała przez skórę i ogrzewała ją. Wkrótce Lilou poczuła, jak ta ciepła energia zaczyna sączyć się do jej wnętrza. Odczuwała to jak rozlewający się wewnątrz, pokrzepiający plaster miodu, od którego od razu poczuła się lepiej z całą zaistniałą sytuacją. Jakiś wewnętrzny głos mówił jej, że to wszystko dobrze się skończy.

- Nasze drogi jeszcze się skrzyżują. Wiem o tym. – rzekł z niezachwianą pewnością. – Przekazuję ci moją KI, by ogrzewała cię w sercu na czas podróży.

- No no no… wystarczy, gołąbeczki. – rzucił lekceważąco Allad, niosąc na plecach plecak, a w rękach dwa worki z niewiadomą zawartością. Rzucił jeden pod nogi Evana, a drugi Lilou.- Każdy po jednym i idziemy. – rozkazał, kierując się prosto w stronę koron drzew. Nie czekał na żadne więcej pożegnania.

- POWODZENIA! – krzyknął za nimi Slan. – DZIĘKI, EVAN!

Z/t do http://dbng.forumpl.net/t1681p50-gdzies-gleboko-w-srodku-lasu#26165

______________________


Sponsored content

Re: Strzeżona brama wejściowa

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito