Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Świątynia Salazara

on Sro Sty 03, 2018 10:44 am

Muzyka:



„KU PRZESTRODZE WSZYSTKICH WSTĘPUJĄCYCH. TU SPOCZYWA SALAZAR, BÓG ZNISZCZENIA, KU WIECZNEMU POTĘPIENIU. ZOSTAŁ UWIĘZIONY W TEJ ŚWIĄTYNI, BY URATOWAĆ WSZYSTKIE ŻYJĄCE STWORZENIA. STRZEŻ SIĘ!”

***

Kaio brnęła przed siebie jedynym korytarzem, jaki przed sobą miała. Z każdym krokiem wchodziła coraz głębiej w mrok tego miejsca, w każdym tego słowa znaczeniu. Bo to nie tylko ciemność i nieznane jej zakamarki powodowały gęsią skórkę, ale coś więcej. Coś ponadnaturalnego, co unosiło się wszędzie wokół. Nie była pewna, czy to wytwór jej wyobraźni czy prawdziwe doznania. Była święcie przekonana, że czuje oddech gospodarza tego miejsca rozpierający ściany. Spokojny, stonowany. Uśpiony, powolny wdech i wydech. Wdech i wydech. Mogła czuć się w tych wysokich murach jak niewielka świetlista kropeczka zduszana kotarą mroku. Było to niejednoznaczne, bo z jednej strony niepewność tego, co spotka i obecność kogoś potężnego emanowała ostrzegawczo. Tak, jak zresztą sugerował Cesarz Demonów. Z drugiej jednak strony natura świątyni nie krzyczała do Kaio, wołając, by stąd uciekała. Wręcz przeciwnie. Tak, jakby Salazar jednym okiem w półśnie patrzył, jak do niego idzie. Zapraszał ją. Zachęcał, otaczając duchem jak ochronną peleryną.

Ciemność stała się w pewnym momencie nieprzenikniona, ale bogini szybko przywykła do niej i widziała teraz w szarych barwach. Jeśli podążała pieszo, wkrótce poczuła, że buty przemiękają jej, ponieważ posadzka zalana była wodą.

Niebawem jej oczom ukazała się niewielkie atrium. Na jej środku znajdowała się studnia, w której można było spokojnie zanurkować. Trudno jednak przewidzieć, dokąd mogłyby prowadzić jej kanały i czy po drodze dałoby się zaczerpnąć powietrza. Sufit był w części zawalony, prześwitywał przez niego tylko niewielki otwór prowadzący piętro wyżej. Choć Kaede była szczupła, istniało ryzyko utknięcia. Być może znalazłyby się i inne sposoby, by przejść dalej.  


OCC: Kreatywność w poszukiwaniu przejścia oczywiście mile widziana ^^ Tylko, że jeśli wybierzesz jakąś inną drogę, wtedy rzucamy kośćmi i sprawdzamy, czy się powiodło. Sposób rzutu uzgodnimy na priv.  Albo możesz iść którąś z tych dwóch dróg w opisie.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Sro Sty 03, 2018 5:17 pm
Był tu, czuła go wyraźnie. Kim jesteś Salazarze? Jaka jest twoja historia? Była wiedziona coraz dalej, jej prawie nagi instynkt ducha pragnął odkryć tak pociągającą energię. Jakby sama stanowiła wampirzycę uzależnioną od smaku niezwykłych energii. A on taką miał, biła od ścian, była wyczuwalna w jej duszy i ciele, przesycona w tym tajemniczym miejscu. A ona leciała na przód jakby za chwilę miała dotrzeć do pokoju pełnego łakoci. Była równocześnie zlękniona i podekscytowana tym, co ją czeka, a on tylko ją zachęcał. Bezwstydnie zaglądał na jej poczynania, jak pająk tropiący ofiarę, nie zdradzający się z przezroczystą pajęczyną, albo skryty kochanek…
-Opowiedz mi o sobie.- powiedziała swoim słodkim głosem, na tyle głośno jakby Salazar stał tuż obok. A był blisko, wiedziała o tym. Barwa brzmienia jej słów była czarująca, pełna łagodności, zachwytu i emanującego dobra z głębi jej duszy. Jej zaciekawienie przybierało posmak zakazanego owocu, jak skończy się ten pobyt w świątyni?
Przychodziło jej do głowy istotne pytanie co zrobi z tą wazą gdy już ją znajdzie. Była głodna zemsty za upokorzenie u cesarza demonów. Rukei był dupkiem zasługującym na karę. Początkowo chciała podrobić magicznie artefakt i dać jemu falsyfikat, ale teraz wiedziała, że nie da rady skopiować tak potężnej energii, ani ukryć odpowiednio dobrze oryginału. Z drugiej strony bardzo chciała pojednania ras i przyjaźni niebian z demonami. Ale teraz pojawiła się trzecia opcja, Salazar mógłby dać siłę jej, jeśli zechce z nim współpracować. Czemu wykorzystywać wazę zgodnie z chwilowym sojuszem i wymaganiami bogów i Rukeia? Sama może zająć ich miejsce, skończyć z tym, co tak bardzo ją irytuje. Wraz z nim mogłaby ukrócić bogów, którzy nic nie robią i odpowiedzieć na głos swojej mamy. Mogłaby też pozwolić, aby problemy demonów skończyły z tą beznadziejną rasą. Mroczne pragnienia krążyły w psychice, a Salazar zdaje się, że sam pragnął tak rozkosznego gościa.
W końcu dotarła do jakiegoś pomieszczenia, przepełnionego wilgocią i zamkniętego. Na środku stała studnia, a woda wypływała w jakiś sposób na zewnątrz. W suficie był natomiast prześwit, ale być może za ciasny, żeby się zmieściła. Drogi były dwie, jedna na dół studnią, a druga na górę. Trzeba by było rozkruszyć sufit i poszerzyć przejście, ale nie wiadomo czy konstrukcja ścian nie zarwałaby się na jej głowę. Mogła liczyć wówczas na przewidywanie ruchów, albo na teleportację, ale prościej by było utworzyć schron. Stanęła blisko studni, a z jej dłoni zaczęły wylatywać złote motyle z jej ki. Powoli łączyły się w cienkie nici, rozciągając się wokół i tworząc powoli betonowe klocki. Były gęste i bardzo twarde, jak mur obronny, rozciągający się od podłogi, tworząc zadaszenie nad studnią i podpórkę z drugiej strony. Po obu stronach były prześwity, które umożliwiały wejście, bądź też wyjście. Wychyliła się na chwilę z zadaszenia i posłała w kierunku przejścia sufitu duży pocisk ki. Gdy ten zmierzał w pobliżu dachu w celu poszerzenia drogi na piętro, ona sama schowała się do studni, tuż nad taflą wody, schowana pod zadaszeniem.

OCC:
Chcę iść górą. W tym celu zrobiłam schron betonowy, który ma mnie chronić przed odłamkami gruzu i próbuję rozwalić blastem kolejny kawałem sufitu. Ustal ile ki zjadło mi magic materialization.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Czw Sty 04, 2018 10:09 am
Kaede utworzyła ochronny parasol nad studnią, sama schroniła się w niej i wystrzeliła pocisk KI. Świątynia zatrzęsła się w posadach. Jeśli cokolwiek kryło się w zakamarkach świątyni, już wiedziało, że przyszedł nieproszony gość…

A Bogini zakręciło się w głowie. Kamienie uderzały w powłokę, jaką wytworzyła nad głową. Dudniące odgłosy huczały jej w uszach. Wszystko stało się na chwilę czysto białe.



Kolory były rozmyte i szarobure. Czuła, że nie jest w swoim ciele. Widziała, że ma męskie, silne ręce w okutych rękawicach. Jej strój był ozdobną kolczugą. Gwar, stała w kręgu, otoczona widzami widowiska. Na środku klęczał inny wojownik. Jego ciało było całe poranione, choć ewidentnie był demonem. Dygotał, patrzył na nią ze wzrokiem nieuległym i nienawistnym.

Zbliżyła się do niego stawiając pewne, mocne kroki, aż ziemia dudniła pod jej stopami. Chwyciła mężczyznę do góry za szyję.

- To twój koniec, Braska.  – odezwał się znany jej już głos. – Byłeś nieudolny jako Cesarz Demonów. Doprowadziłeś nas do upadku. Przez ciebie nasza rasa zginie. Chcesz coś powiedzieć, przed śmiercią?

Braska krzywił się i syczał. Był na wykończeniu.

- Bądź przeklęty… Rukei… - wycharczał, po czym splunął przed siebie.

- Do zobaczenia w piekle. Bracie. – dodał, po czym wbił swoją rękę z zamachem w ciało przeciwnika. Świetlista KI porażała Braskę, oświetlając jego przerażoną twarz. Krzyczał, wierzgał. A końcu mężczyzna wyciągnął rękę z piersi demona. Serce jeszcze biło.


Kaede powróciła do rzeczywistości. Kamienie przestały spadać. Nic się jej nie stało. Dało się wyczuć, że jest to tylko kwestią szczęścia, czy świątynia zawali się pod podobnymi uderzeniami. Tym razem udało się. Sufit roztrzaskał się na drobny mak. Upadające głazy osunęły się na sztuczne zadaszenie i opadły na ziemię, blokując wyjście poprzedniego korytarza.

Gdy bogini znów wyłoniła się ze swojej kryjówki, mogła rozejrzeć się wokoło. Na piętrze wyżej znajdowały się schody prowadzące do góry. Poza nimi tylko zawalone korytarze, więc znów była to jedyna droga, jaką Kaede mogła wybrać.


---
OPIS RZUTU
Bazowy rzut szanse 50/50
+10 ukrycie się w studni
+5 stworzenie zadaszenia

1-65 - akcja udana
66-80 - akcja nieudana
81-98 - krytyczna porażka
99-100 - szczęśliwy traf


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Sty 04, 2018 12:01 pm, w całości zmieniany 2 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 638
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Świątynia Salazara

on Czw Sty 04, 2018 10:09 am
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 3

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Czw Sty 04, 2018 8:43 pm
Konstrukcja była mniej trwała niż można było przypuszczać. Ukruszony miał zostać tylko kawałek, a tymczasem runęło wszystko. Na szczęście konstrukcja, którą zbudowała wytrzymała całą nawałnicę kamieni, które pospadały z tego, co tworzyło sklepienie, bądź też podłogę następnej kondygnacji. No piknie, nie dość że było pełno kurzu, to jeszcze boska konstrukcja okazała się tak mało wytrzymała, jak polityka, którą prowadzili. Kaede zaczynała myśleć, że od dekad bogowie nie zrobili nic dobrego, a słuszność obalenia władz i zajęcia tytułu najwyższej, wydawała się coraz słuszniejsza. Westchnęła ciężej, otrzepując z ramienia biały pył.
W międzyczasie znów miała wizję, Salazar chciał z nią kontaktu, a ona rewanżowała się tym samym. Był jak zakazany owoc, kuszący i ponętny. Jego energia wciąż ją pobudzała i krążyła w powietrzu, w każdym pyłku i rozwalonym kamieniu. Tak samo postępowała gdy słuchała modlitw, sama zlewała się w medytacji z energią natury, będąc jednością z całym światem. Pierwszy raz od czasu treningu u matki bogów czuła, że to ona jest po przeciwnej stronie. A teraz dostała wizję, taką samą metodą, którą ona wpływa na sny i myśli podopiecznych, ale ona robi to łagodniej. Byli podobni… Czy mogła go wykorzystać dla celów Rukeia? Czy Kira i bogowie mogą się mylić w sprawie z demonami? Czego chciał od niej Salazar?
Wcieliła się w Rukeia, największego antagonisty i osobnika, przed którym czuła lęk i odrazę. Nie powinna, ganiła się za to. Chciała być wsparciem, kochać wszystkich, a teraz… Jest sama, delikatna, z wrażeniem słabości wśród dwóch potężnych sił. Ale wcieliła się właśnie w niego, stojąc przed Braską. Znała go, pamiętała jak ją niegdyś porwał z rozkazem podania magicznej wody w celu oczyszczenia zarażonych tsufulem. Nie był tak zły, jak mogłoby się wydawać. Już wie jak skończył. Właśnie ona, a raczej nowy cesarz demonów zabijał swojego brata i poprzednika. Czy Braska doprowadził do upadku paskudnej rasy? A co ją to obchodzi… Ważne było to, że był spokój we wszechświecie.
-Skąd masz taką wiedze Salazarze?- zapytała znów tym samym głosem, jakby stał tuż obok. Wiedziała, że on chce z nim gadać, przekazuje jej informacje i wspomnienia. –Byłeś tam? Jesteś demonem?- zaczęła precyzyjniej zadawać pytania. –Rukei nie chciał mi wyjaśnić czym jest waza, którą kazał mi stąd zabrać. Bogowie chcą, żebym pomogła demonom. One chcą użyć wazy żeby rozwiązać jakieś swoje problemy. A ja potrzebuję zasług i awansu na kaioshina żeby móc robić więcej dobra. A czego ty pragniesz? Czym jest waza? Do czego można jej użyć?- zagrała w otwarte karty. Nie wiedziała komu ufać, a być może bóg zamknięty w wazie od wieków również nie ma nic do stracenia i powie to, co inni ukrywają. Wciąż przed nim drżała, ale był pociągający i podobny do niej. Jaki miał cel?
Pogrążona w rozterkach poleciała w górę, w jedyną możliwą drogę, starając się wyczuć bojową telepatią potencjalne zagrożenia.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Pią Sty 05, 2018 11:21 am
Przebywanie w świątyni i doznawanie wizji sprawiało, że Kaede kręciło się w głowie. Było w tym wszystkim coś otępiającego, mamiącego. Leciała wzwyż po schodach, zachowując ostrożność. Wkrótce u szczytu schodów zamajaczyła postać. Kaio nie widziała jej dokładnie, stała za daleko. Była w pozycji jakby gotowej do walki – nogi rozstawione szeroko, w ręku błyszczący miecz. Miała damską sylwetkę…


Wtedy nadeszła kolejna wizja. Kaede znów znalazła się w męskim ciele. To było jednak inne niż poprzednie. Również silne, umięśnione, ale o sylwetce bardziej wyważonej. Na rekach miała rękawiczki, na sobie zwiewną szatę. Opierała się o balustradę balkonu na pewnej planecie. Patrzyła na panoramę miejsca, które od dawna już nie istnieje – Xenonu, skąd wywodzą się Changelingi. Mężczyzna był spokojny, zdystansowany. Można by wręcz powiedzieć, że odrobinę entuzjastyczny.

- Jestem dumny z tego, co osiągnęliśmy Vio. Zwykłe istoty nie są w stanie pojąć boskiego planu, jaki realizuję. Będą stawiać opór w obawie przed niewiedzą.  - powiedział spokojnym tonem. - Będę ich nowym jedynym bogiem. Bogiem Salazarem Sprawiedliwym. - rzekł, a duma rozpierała go.
 
Po tych słowach obrócił się i oczom Kaede ukazała się damska postać:




Złapał ją za ręce.

- Mogę być ci tylko wdzięczny za twoje zaufanie i wsparcie. – ścisnął jej ręce mocniej i przysunął sobie do torsu w geście przywiązania. – I że trwasz u mego boku.

Dziewczyna zarumieniła się i opuściła głowę.

PUF!

Wizja natychmiast zmieniła się. Kaede wciąż była w tym samym ciele, teraz jednak przeszywała ją zadająca okropny ból i paraliżująca wiązka KI. Znajdowała się dokładnie w tym samym miejscu świątyni, gdzie teraz stała. W połowie drogi do szczytu wysokich schodów. Ta sama kobieta, ta sama zielonoskóra kaio, właśnie go paraliżowała, w drugiej ręce trzymając mieniący się miecz. W jej oczach widać było determinację i ani krzty zwątpienia.

- Jak… mogłaś… - syczał męski, basowy głos Salazara. Kaede widziała, jak wyciągał rękę w stronę kobiety.


PUF!

Wizja zniknęła. A Kaede znów znajdowała się naprzeciwko zarysu postaci u szczytu schodów. Klęczała, tak samo jak Salazar w jej wizji. Pot znów zlał jej czoło, dyszała. Emocje były ogromne.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Pią Sty 05, 2018 2:19 pm
Wrażeń było na tyle dużo, że sytuacja zaczęła być męcząca. Zawroty głowy stawały się bardziej dokuczliwe, a poczucie kruchości pośród wielkich sił, potęgowało uczucia bezradnej księżniczki w zamkowej wieży. Rzeczywiście otoczenie było nieco podobne, ale wciąż przesiąknięte nieznanym sacrum. Nie mogła również zapomnieć, że w rzeczywistości to pewne więzienie.
Salazar znów przekazał kolejne fragmenty ze swojego życia. Tym razem byli na archaicznej planecie, gdzie spełniony dzielił się swoja radością z jakąś niebianką, prawdopodobnie wspólnikiem starań. Dowiedziała się, że chciał być jedynym bogiem, planował odważne i dalekosiężne plany, zupełnie jak Kaede… Mieli więc coraz więcej wspólnego, oboje nie uznawali polityki najwyższych.
-Jak mogę tobie ufać Salazarze?- wyszeptała pod wpływem balkonowej sceny, którą ujrzała. Sam Salazar był przystojny, miał cel, a przy tym zdawał się być czarujący względem partnerki. Po jego słowach mogła wnioskować, że miał w sobie dużo pozytywnych odczuć. Umiał być wdzięczny, liczył się ze współpracownikami, dbał o nich. Coraz bardziej wydawał się być dla młodej kaio atrakcyjny.
Po chwili przestrzeń się zmieniła, nastał skok w czasie i przestrzeni i znalazła się w wizji dokładnie w tym miejscu, do którego dotarła w swojej wędrówce w świecie fizycznym. Via go zdradziła, sparaliżowała i uwięziła potężną magią. Kaede mogła odczuć zdziwienie i rozpacz zdradzonego serca Salazara. Wiedziała jak bardzo mu przykro, ale nie dziwiła się. Via była niebianką i prawdopodobnie od samego początku trzymała stronę swoich przełożonych, stanowiąc wtyczkę w planach ambitnego boga, stanowiącego zagrożenie dla stworzonego przez nich ładu. Czy nie postąpiła słusznie? Dokąd Salazar mógłby doprowadzić wszechświat mając absolutną władzę? Sama wiedziała, że jej rasa jest bezwzględna gdy ktoś za bardzo wychyla nosa. Czy sama powinna mu ufać?
Na szczycie zmęczenie dało o sobie znać, wizje były tak bardzo realne, mimo że stanowiły okruch wspomnień, czuła ich intensywność i natężenie. Opadła na kolana, oddychając ciężej i starając się uspokoić zawroty głowy. Musiała uważać, nie była tu sama. Ktoś stał przed nią, a kobieca sylwetka wydawała się groźna i gotowa do uderzenia. Połysk miecza zapowiadał nadchodzące kłopoty.
-Kim… Kim jesteś?- powiedziała przestraszonym i osłabionym głosem. –Schowaj miecz, jestem tu z polecenia najwyższej bogini.- zasłoniła się autorytetem, zachowując na tyle trzeźwy umysł, żeby nie wychylić się ze swoją wiedzą. Czy to mogła być ta sama kaio, która uwięziła Salazara? Na pewno nie był to demon, a ona powinna unikać walki.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 06, 2018 12:17 pm
ODPIS KAEDE

Zarys postaci u szczytu schodów trwał w bezruchu jeszcze jakiś czas. W pewnym momencie stanął w mniejszym rozkroku, jakby rezygnując z pozycji gotowej do skoku. Miecza nie schował. Trzymał go jednak bliżej nogi przy boku, nie w pełnej gotowości. Podniósł rękę do góry, a z niej uleciał mieniący się ognik, oświetlający najbliższe otoczenie.

Postać zaczęła schodzić powoli po schodach z gracją typową dziewczynie, młodej kobiecie, lekko kołysząc biodrem. Z każdym krokiem ostrze jej broni szurało po stopniach. Stuk, stuk. Dźwięk rozchodził się echem po pustych korytarzach.  

Wkrótce z mroku wyłonił się kobieca twarz o zielonej, nieskalanej skórze i sterczącymi na boki, szpiczastymi uszami. Tak, to była dokładnie ta sama kobieta, którą Kaede widziała w wizji Salazara.

- Nazywam się Via. Jestem strażniczką tego miejsca. Jak ciebie zwą?– odezwała się lekko chrypliwym głosem. - Zdajesz sobie chyba sprawę z tego, gdzie się znalazłaś, Kaio? To miejsce jest plugawe i radzę ci stąd uciekać. – w jej głosie brzmiała szczerość i oschłość. – Jaką wiadomość chciała przekazać mi Najwyższa Bogini? Przekaż mi ją, a potem wskażę ci, jak stąd wyjść.

W tym momencie Kaede wyczuła gdzieś głęboko w korytarzach świątynnych obecność nowej istoty. Drobnej, słabej, ale emanującej dość silnie...

ODPIS TIKA


Tika przecisnęła się przez dziurę. Włączyła sobie latarkę i przechodziła wąskim tunelem do środka w dół. Przejście w pewnych miejscach było bardzo wąskie. Miała wrażenie, że utknie albo nie przejdzie dalej, a cofanie się z powrotem, choć było pewną opcją, musiało być jeszcze bardziej frustrujące. Z trudami, wijąc się jak piskorz, w końcu udawało jej się przebić dalej. Wiedziała już jednak, że Bishop nigdy nie byłby w stanie przejść tym wejściem. Dlatego była mu taka cenna…  

Po dłuższym czasie w końcu dotarła do końca. Znalazła się w dziurze w ścianie na wysokości około metra od kamiennej posadzki. Mogła więc z powodzeniem i bez szwanku stanąć na podłodze.


Jej oczom ukazała się pusta, zalana w sporej części wodą komnata, po której ścianach echo rozchodziło się z lubością. Na środku znajdowała się tylko wąska ścieżka prowadząca to niewielkiego podestu, gdzie spoczywała księga. Przejście do dalszej części świątyni było piętro wyżej i pozostawało zamknięte. Nie prowadziły do nich żadne schody. Woda w pomieszczeniu lekko falowała, na pewno miała sporą głębokość. Na tyle dużą, by pływać lub nurkować. Poza tym ani żywej duszy.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 06, 2018 3:08 pm
A więc to ona. Zaniechała ataku, ale wciąż była gotowa do walki. Kaede wracała do już do trzeźwości umysłu, na tyle żeby chłodnie analizować sytuacje. Nie może powiedzieć, że wie o Salazarze i tym, co się między nimi wydarzyło. Nie wiedziała czy w ogóle może poruszyć ten wątek.
-To więzienie Salazara prawda? Kim właściwie był?- o tyle mogła zapytać, w końcu ta wiedza nie jest tak tajna, a jak sama zauważyła Via, Kaede musiała wiedzieć gdzie przybyła. –Dlaczego właściwie miejsce te wymaga strażnika? Przecież demony nie mogą przejść przez barierę.- dociekała dalej, próbując zgubić podejrzenia strażniczki.
Ale nie były tu same, nawet nie chodziło o Salazara, był ktoś jeszcze.
-Ej, kim jesteś? Potrzebujesz pomocy?- zapytała telepatycznie słabiutką siłę gdzieś w pobliżu. Może powinna od razu jak zwykły saiyanin użyć siły i wydusić z Vii wszystko, co tylko się da.
-Jestem Kaede, wschodnia Kaio. Przechodząc do sedna, jestem tu po artefakt – wazę. Chce tego Kira i Rukei, na spółkę. Rasy się sprzymierzyły i ratujemy tyłki demonom. Nie wyjdę bez tego artefaktu.- postawiła jasno i czytelnie cały temat. –Chwileczkę… Ty też czujesz, że nie jesteśmy tu same?- skąd miała wiedzieć kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem? Na razie z każdym gra w otwarte karty.
avatar
Vvien
Liczba postów : 1046
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
760/760  (760/760)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 06, 2018 5:38 pm
[Od tematu - Las - przez dziurę]

-W końcu mogę odetchnąć...a nie tu też jest stęchłe i nieprzyjemne powietrze, teraz już wiem dlaczego nie skonstruowali zapachowego adaptera do gier komputerowych - Otrząsnęła się z pyłu jaki nagromadziła na ciele przez ciasny tunel i rozejrzała się uważnie. Widok był nie lada imponujący, jakby to właśnie odkrywała nową lokacje i nie miała pojęcia na co się natknie. Mimo złowrogich myśli, czuła tą ekscytacje, jak podczas rozgrywki komputerowej z paczką dobrych internetowych znajomych.
-Właściwie, czy pamiętam jeszcze czego on od mnie oczekiwał bym znalazła? - Kroczyła do przodu, ale nie mogła już przemówić. Po prostu starożytna struktura zabierała dech w piersiach.
"Lepiej nie zbliżać się wody, kto wie co tam żyje. No i ciekawe, czy jakieś pułapki zostawili gospodarze...jakoś zbyt oczywiste, bo kto nie kocha majsterkować i uprzykrzać życie innym?" Zamyśliła się stąpając ostrożnie i przyglądając się wszelkim symbolom lub możliwym wskazówkom. W końcu dotarła przed wejście świątyni i nastała pierwszą przeszkodę.
-Gdzie jest wejście? - Spytała siebie zniżonym tonem, nie zamierzała zbyt głośno się wypowiadać bo kto wie, czy nie zwróciłaby czyjejś uwagi. "Właściwie czemu szepcze? Gadaj kobieto, ale w myślach...o masz kto tam!?" zdziwiła się rozglądając na około. "No pięknie, na dodatek słyszę głosy. Pewnie pomoc by się przydała...hej ktoś tam jest?"

Ze świecą było szukać odpowiedzi, może faktycznie to tylko jej wyobraźnia płatała figla, a może... "Hmm póki co jest tylko ta księga i nic więcej. Wygląda to na jakąś świątynie, a więc jeśli ktoś miał dostatecznie dużo czasu i chęci to z pewnością także znajdzie się jakiś strażnik. Zawsze te przeklęte nieludzie, duchy, potwory czy inne wyskakują by przywitać odważnych śmiałków...o nie, zwiewam do dziury przy pierwszej okazji!"

Postanowiła otworzyć księgę i przejrzeć jej zawartość, może tam znajdzie jakieś wskazówki.

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Nie Sty 07, 2018 3:49 pm
Odpis Kaede

Via zmarszczyła brwi i przyglądała się Kaede nie tylko z nieufnością, ale i lekką dezaprobatą.

- Nie słyszałaś komunikatu? Przy przejściu przez portal powinno pojawiać się ogłoszenie. – odparła oschle. – Tak czy inaczej, demony nie mogą przejść dzięki magicznej barierze, ale przecież nie tylko one mogłyby być zainteresowane dostaniem się do Salazara. Dlatego ja tu jestem. Postanowiłam poświęcić życie na to, by chronić to miejsce. – stuknęła mieczem kilka razy o stopień, na którym stała. Dźwięk rozszedł się echem po pustych ścianach.  – Minęło wiele, wiele lat… Wiec nikt już nie pamięta, kim był Salazar? – te słowa powiedziała z wyczuwalnym żalem. – Salazar… - wymówiła jego imię w dość ciepły sposób, wyraźnie zatapiając się we wspomnieniach. - …był zbyt potężny, by móc istnieć na naszym świecie, Kaede. Miał wiele przydomków. Zwany był Salazarem Sprawiedliwym, Odkupicielem, ale także Bogiem Zniszczenia i Pogromcą Bogów. Zatracił się w poczuciu swojej bezbłędności i doskonałości. – Via zbliżyła się na chwilę do Kaede i złapała ją za podbródek, jeśli ta na to pozwoliła, by skierować jej spojrzenie głęboko w swoje, rozświetlone świetlistym promieniem oczy. Nie było w tym nic groźnego, raczej typowa niebianom troska o drugie stworzenie. – Zabiłby cię bez wahania, jeśli tak by postanowił. – puściła Kaede i znów wycofała się o krok. – Waza? – Via zdawała się być zaskoczona. Zmarszczyła brwi i zastanowiła się przez chwilę. – A już wiem. Tak, jest tu coś takiego. Przyniósł to kiedyś pewien posłaniec. Zaniosłam ją do komnat Salazara. Ale Rukei? To jakiś demon? - Via zastukała stopą kilka razy o posadzkę. – Ja tu jestem, by chronić dostępu do Salazara. Żadna waza mnie nie interesuje. Mogę ci ją przekazać, Kaede, skoro tylko po to tu przyszłaś i masz rozkazy. Ale zastanów się. To miejsce jest chronione w taki sposób, by demony tu nie dotarły. Wazę ukryto tu też zapewne dlatego, by żaden demon nie mógł jej dostać w swoje ręce. Kira chce dać ją jakiemuś demonowi? O czym to świadczy, pomyśl. – powiedziała nie kryjąc kpiny w głosie. Po tym zamknęła oczy i skupiła się na chwilę. – Taak, ktoś tu przyszedł. Nie demon i nie niebianin. Będę musiała tam iść niebawem.  

Kaede natomiast nie otrzymała żadnej odpowiedzi od istoty, która zjawiła się w świątyni. Zatem albo nie potrafiła albo nie chciała komunikować się telepatycznie.

Odpis Tika

Tika przeszła kilka kroczków do przodu, by zobaczyć księgę. Była ona przykryta taką warstwą kurzu, że nie dało się odczytać okładki. Gdy jej palce zetknęły się z powierzchnią księgi, stało się coś niespodziewanego. W podeście, na którym leżała księga, rozwarła się dziura, z której wysunął się… kałamarz i … płonące pióro. Na jego czubku tlił się mały płomyk, oświetlający zarówno tekst księgi jak i najbliższą okolicę.

Tika przełożyła okładkę na bok, strzepując tym samym nagromadzony brud, a jej oczom ukazał się napis:

KSIĘGA ZARZĄDCZA

Na następnej stronie widniał spis treści

1. Instrukcja obsługi
2. Lista komend
3. Poziom KI
4. Strony zarządzania

Rozdział pierwszy
Instrukcja obsługi

Trzymasz w słych dłoniach księgę zarządczą świątyni Salazara 3.0. Gratuluję, ponieważ najprawdopodobniej dostałeś awans albo udało ci się przejść proces rekrutacji.

Słowem wstępu, świątynia Salazara jest budowlą tworzoną w innowacyjnym systemie magiczno-mechanicznym. Jej autorem jest światowej sławy architekt Selos, spod którego projektu wyszły równie niezwykłe miejsca takie jak choćby Komnata Ducha i Czasu.

Świątynia Salazara jest budowlą samokształtującą się. Oznacza to, że może dowolnie zmieniać swój kształt oraz funkcjonalności, dostosowując się do potrzeb właściciela. Do jej obsługi służą właśnie księgi zarządcze, sterowane odpowiednimi komendami, wymienionymi w rozdziale drugim. Po wyborze odpowiedniej komendy wystarczy wpisać ją magicznym kałamarzem i piórem ognia na kartach stron zarządzania. Każda księga ma jednak pewne limity, widoczne w rozdziale Poziom KI. Po wyczerpaniu się tego poziomu księgę należy położyć ponownie na przeznaczonym jej piedestale i odczekać do ponownego naładowania.

System został zaprojektowany w sposób niezwykle prosty i domyślny, a jednocześnie dający ogromny potencjał konstrukcyjny. Pamiętaj, aby powierzać księgi jedynie osobom upoważnionym. Zakres możliwości danej księgi można regulować w zależności od uprawnień, jakie zostały powierzone danemu zarządcy.

W przypadku błędów lub problemów należy skontaktować się z serwisem Selos Industry.

Rozdział drugi
strona wyrwana

Rozdział trzeci
Aktualny poziom
KI 10/10

Rozdział czwarty
Strony zarządzania

Są to 4 puste strony. Na pierwszej z nich widnieje kilka ostatnich wpisów.

[Użytkownik Via]
Poziom: 1 Wzmocnienie: Bariera brama główna Zasilanie: Rdzeń główny Cecha: Ochrona Stworzenie Demoniczne Patrz: Cecha Stworzenie Demoniczne

[Użytkownik Via]
Poziom: -1 Otwórz: Drzwi Sala Więzienna

[Użytkownik Via]
Poziom: -1 Zamknij: Drzwi Sala Więzienna

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Nie Sty 07, 2018 5:58 pm
Salazar był całkiem interesujący, mogłaby go wykorzystać, ale on mógłby okazać się zbyt potężny w kontrolowaniu.
-Ej Salazarze! Co mi dasz za uwolnienie cię?- próbowała połączyć się telepatycznie z jego energią i przekazać oczywisty komunikat. Po co miałaby go ratować? Czy nie lepiej pokornie wykonać swoje zadanie i szukać bezpieczniejszej drogi podnoszenia swojej mocy? W końcu ma swojego Tatę na Namek i kilku innych ciekawych znajomych. A współpraca z przełożonymi, nawet jeśli są idiotami, mogłaby wpłynąć na jej rekomendacje w zaświatach. Obrót sytuacji wyszedł niespodziewanie na jej korzyść. Była najsłabsza pomiędzy wielkimi siłami, ale teraz to ona rozdawała karty. Mogła wykonać zadanie Kiry i prosić w zamian o wszystko, pokazując w ten sposób lojalność względem frakcji bogów. Może nie zemściłaby się na Rukeiu, ale zemsta nie powinna skalać boskiego umysłu. Z drugiej strony mogła tez pozyskać potężnego sprzymierzeńca, który by odmienił panujące układy, przy okazji zniszczyć rasę demonów i sama zrobić ogromny awans jako asystentka wielkiego Salazara. Jednak nie mogła być pewna, czy może mu zaufać, czy nie zabiłby jej gdyby tylko odzyskał wolność, albo czy nie stałaby się niewolnica jego zamierzeń. Nowy gracz tylko przez pewien okres mógłby być dobrym sprzymierzeńcem, ale kto gwarantował, że nie okazałby się gorszy od Rukeia, Zella, czy choćby Kiry? Via była mało podejrzliwa i Kaede czuła, że może zadecydować o wszystkim. W dodatku strażniczka była zupełnie nie na czasie jeśli chodzi o panujące układy, a nie było w interesie kaio oświecanie jej.
-Rozumiem, to musiałby być naprawdę przerażający osobnik.- przytaknęła z maksymalną empatią tuż po tym jak Via oderwała dłoń od jej twarzy. –Skoro waza nie ma dla ciebie większego znaczenia, wezmę ją i teleportuję się prosto do Kiry. Jestem za młoda żeby podważać decyzje przełożonych, zamierzam więc wykonać ich rozkaz i nie przejmować się historią Salazara. Rozumiem twoje obawy względem sojuszu, mam podobne, ale wierzę, że Kira wie co robi.- odegrała pokorniutką dziewczynkę na posyłki, chciała mieć to już za sobą i uciekać stąd jak najprędzej. –Może rozstańmy się tutaj, ja pójdę po artefakt, a ty zdaje się, że powinnaś zwrócić uwagę na innego gościa. Powodzenia siostro.- spojrzała w oczy Vii z pogodnym i ckliwym wzrokiem, przekazując ogromną dawkę podziwu i współczucia względem drogi, którą obrała strażniczka skazując się na samotny los w zamkniętym więzieniu. Tak naprawdę sama była od wrażeniem tego jak dobrze kłamie. Pozbycie się towarzyszki może być cenne, jeśli rzeczywiście zdecyduje się pomóc Salazarowi. Tylko musiała wiedzieć, że warto.
-Salazarze masz ostatnią szansę, jeśli stąd wyjdę, nikt już ci nie pomoże. Przekonaj mnie, że warto ci pomóc i że opłaca mi się to.- znów złączyła się telepatycznie z wszechobecną energią boga zniszczenia. Czy umiałaby być tak bezwzględna, żeby pozbyć się całej obecnej władzy i wraz z nim awansować na szczyt hierarchii bogów? Wizja była kusząca jak pierwsza miłość. Przede wszystkim zaś, zakładała, że właśnie minął krótkotrwały romans z Salazarem i właśnie się z nim żegna. Podleciała malutki odcinek do przodu z zamiarem znalezienia wazy i udania się z nią do przełożonej, jak na grzeczną kaio przystało. Czy nie tak postąpiłaby bogini miłości, emanująca dobrem Kaede, którą zna i za którą się uważa? Nie ma miejsca na żadną deprawację serca, niezależnie od tego ile złości i żalu się w nim zebrało.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Pon Sty 08, 2018 12:43 pm
Odpis Kaede

Via podniosła lekko miecz do góry, gdy Kaede minęła ją i zamierzała iść dalej.

- Tylko ja wiem jak wejść do komnat, gdzie znajduje się waza. I tylko ja mam prawo tam bywać. – powiedziała niewątpliwie ostrzegawczo, ale i informacyjnie dla Kaede. – Jeśli chcesz tej wazy, to poczekaj tutaj. Przyniosę ci ją.

Nie było to do końca prawdą, co powiedziała Via. Nie tylko ona wiedziała, jak dostać się do komnat. I Kaede szybko mogła się o tym przekonać. Pojawiła się bowiem kolejna wizja.

***

- Ja… nie powinnam tu przychodzić… - mówiła Via. Siedziała na krześle w jakimś pomieszczeniu. Szczegóły nie były dostrzegalne. Jedynie jej twarz pochylona nad czymś. I poza tym kamienny sufit. Kaede wcieliła się w kogoś, kto ewidentnie leżał i nie poruszał się. -Wiem, że to twoja sprawka i będziesz próbował mnie omamić… - ciągnęła dziewczyna, opuszczając wzrok. Wstydziła się swoich słów. – Każdego dnia odpokutowuję w tej samotni za to, jaką decyzję podjęłam, Salazarze. Powinieneś wiedzieć, że jest to dla mnie najgorszą karą.

***

Kaede znów pojawiła się na balkonie gdzieś na planecie Xenon. To był jakiś inny dzień. Pogoda była bardziej pochmurna. Via wzdychała. Opierała się o balustradę i rysowała palcem po poręczy.

- Wiesz, Salazarze co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że jestem boginią. Kocham wszystkie żywe istoty. Chcę ich dobra i robię wszystko, by były szczęśliwe. Jestem ich ostoją, matką, miłością. A jednak… jednak jest w tym pewien paradoks, bo … to jest przekleństwo wszystkich niebian. Chcesz dawać z siebie wszystko, ale… nic nie otrzymujesz w zamian. Wciąż walczę i przebywam w samotności. I nikt nie jest i nie chce być mi bliski.

- To doskwiera wszystkim niebianom. Temu winni są obecni przełożeni, Vio. To oni ustanowili ten porządek. Wcale nie musi tak być. I ja wiem, jak to zmienić. – odparł Salazar.


***

Kaede znów pojawiła się w komnacie, gdzie pochylała się nad nią Via.

- Nie jestem pewna… czy dobrze zrobiłam… - jęknęła, a po policzku spłynęła jej gruba łza. Przepłynęła przez twarz i skapła na dół. – Czuję się jak w więzieniu. Nic się już dla mnie nie liczy… Czasem mam tak silną chęć otworzyć ci przejście. Uwolnić twoje wieko… - zaczęła łkać głośno.
Po tych słowach otworzyła księgę, którą trzymała na swoich kolanach. Szybko napisała coś specyficznym, płonącym na czubku piórem. W wyniku tego drzwi za jej plecami rozwarły się. Wybiegła przez nie…


***

Po tych wizjach oczywistym stało się to, co Salazar mógł zaoferował Kaede. Nowy porządek, jaki ona by dyktowała. Sprawiedliwość w jej mniemaniu. Spełnienie wewnętrznej potrzeby bliskości, docenienia, może nawet miłości. Ale czy tego by właśnie chciała? Czy to by ją przekonało?

Wizje przeminęły, a Kaede stała dalej na swoim miejscu. Trwały zaledwie ułamki sekund, więc Via nie zorientowała się.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Pon Sty 08, 2018 8:36 pm
Przyszła kolejna wizja, Salazar nie próżnował, mówił jej wszystko, co trzeba było wiedzieć. Ale tym razem to Via wyszła na tą lepszą. Jak dobrze rozumiała jej emocje, brak miłości, wypalanie się dla innych. Były podobne, widziała w niej samą siebie, z tymi samymi ideami i pragnieniami. Była tylko jedna różnica – Kaede bardzo dobrze radziła sobie z samotnością i wizja Salazara nie była ani trochę atrakcyjna. W zasadzie nie była tak bardzo samotna, tata na Namek rozumiał ją i przyjął jako córkę, a mama zjednoczyła się z nią energiami i zawsze jest obok. Tymczasem Salazar wyszedł na kogoś, kto zupełnie zgubił swoją misję, zapomniał o głównym celu bogów i idei ich życia. Nie mogła już utożsamiać się z nim, gdy widziała kolejne wypowiedzi i zaczynała rozumieć jego cele. Via stała się bliższa i bardziej zrozumiała. W zasadzie jej problem był tożsamy, obie zawierzyły przełożonym, rozwiązując problemy ich skomplikowanej polityki i obie nie miały żadnej pewności czy postępują słusznie. Została strażniczką przy kimś, kogo podziwiała, może nawet kochała, a jednocześnie egzekutorką jego knowań. Ślepe posłuszeństwo względem kiry mogło doprowadzić Kaede do takiego samego miejsca.
Nagle złapała Vię za dłoń i zatrzymała gwałtownie, patrząc głęboko w oczy. W tym spojrzeniu było cos więcej. Emanowało empatią i zrozumieniem, energia w postaci złotych motyli rozlała się jakby z jej serca, dając strażniczce ogromny zastrzyk pozytywnych emocji.
-Poczekaj…- powiedziała ciepłym i łagodnym głosem, z nutą miłości. –Ja rozumiem przez co przebrnęłaś, znam twoje odczucia i uwierz mi, jesteśmy bardzo podobne. Nie powiedziałam ci tego, ale odkąd tu jestem, dostaje wizje od Slazara, wiem, że to ty go zapieczętowałaś, widziałam wasze rozmowy na Xenon, widziałam waszą relację i to jak ciężko tobie było przyjąć, że przełożeni wydali wyrok na twojego towarzysza.- wyrzuciła z siebie jednym tchem, czując dużą ulgę, że nie musi już kłamać. –Chociaż możesz traktować mnie jak intruza, to jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji. Ja też jestem wystawiona na szczere zaufanie do przełożonych, nie mogąc być pewna czy ich decyzja jest właściwa. Wygląda na to, że sprzymierzyli się z demonami, Rukei to ich nowy cesarz, tuż po tym jak obalił Braskę. Chcą żebym przyniosła demonom ten cały artefakt. A ja myślę, że lepiej byłoby go wykorzystać w celu unicestwienia demonów, albo tez nie przekazać im go, co oznaczałoby ich koniec. Czy to możliwe, że Kira chce zła? Może rzeczywiście chroni zdrowy balans energii?- była bardzo emocjonalna, ale ciągnęła wszystko, co miała na sercu. –Widziałam ciebie i Salazara, bardzo dobrze rozumiem, co oznacza dawanie z siebie wszystkiego i nie dostawania w zamian niczego. Żyję tak cały czas i ani trochę nie narzekam na swój los. Z wizji wynika, że Salazar dążył do przebudowy systemu, gdzie bogowie są jedynie sługami podopiecznych, a ja się z tym nie zgadzam. Jednak jeśli to prawda, że przełożeni są w zmowie z demonami, to może obie powinnyśmy uwolnić Salazara i zrobić porządek z Kirą? Znasz go lepiej, więc powiedz co o tym myślisz. On mówi do mnie cały czas, ale ja nie wiem już komu ufać. A może powinnam po prostu grzecznie wykonać rozkaz i dostarczyć przesyłkę, chociaż sama pokazałaś, że nie wierzysz w dobre zamiary takiego układu… Chociaż może…- zrobiła dłuższą przerwę i ze strachem przełknęła głośno ślinę. –Może powinnam sama ustanowić nowy porządek dzięki mocy, którą daje mi waza, może my powinnyśmy! Może nie należy ufać ani Salazarowi, ani przełożonym?- trzymała za ręce swoją siostrę, patrząc swoimi malinowymi, słodkimi oczyma. Emanowało z niej takie dobro, jak od jej mamy. Nie budziła cienia wątpliwości co do jej pragnień dobra dla wszechświata i Via musiała dostrzec w niej to, co sama miała w sercu. Ale jak zareaguje na taką szczerość?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Wto Sty 09, 2018 3:09 pm
Odpis Kaede

Świetliste motylki przeniknęły Vię, próbując uspokoić jej skołatane nerwy i powstrzymywały ją przed zbyt emocjonalną reakcją. Kaede obserwowała, jak niebianka wyraźnie reaguje na jej słowa. Najpierw malowała jej się na twarzy podejrzliwość, nawet złość, potem zawstydzenie z wypiekami na twarzy, aż do lekkiego przerażenia i bezradności. Wysłuchała słów Kaede ze spokojem. Opuściła głowę i westchnęła, wyraźnie zaskoczona obrotem spraw i powagą decyzji, jakimi chciała ją obarczyć druga dziewczyna.

- Kaede… Zniszczenie demonów? O czym ty mówisz? – wyrzuciła w końcu z siebie. – Są to stworzenia pełne zła, zrodzone z nienawiści, ale to jest ich przekleństwo. Chcesz karać je za to, czym są? Czym stworzyła je natura? Kto daje ci prawo decydować o tym, kto zasługuje na to, by żyć? – Via wyrwała swoją z objęć Kaede. W jej głosie nie brakowało wyrzutu. Dopiero po chwili opanowała się nieco. – Rozumiem twoje obawy. W końcu my, niebianie, zawsze stoimy na cienkiej linii pomiędzy dobrem a złem. Możemy zaślepieni brnąć w kierunku, który zdaje nam się być słuszny. To samo tyczy się Kiry, ale i ciebie czy mnie. Czy masz jakieś dowody na to, że Kira czy Rukei chcą dokonać zła? Czy masz jakieś przypuszczenia, jaki motyw może mieć Kira? W końcu z jakiegoś powodu musiałaby chcieć zmowy z demonami… Władza? Pozycja? Czego jej brakuje? – westchnęła głośno, jej oczy zaszły mgłą rezygnacji. – Ciężko mi… wyobrazić sobie taki scenariusz, w którym byłabym skłonna wypuścić Salazara… - mówiła matowo. – Chyba tylko w obliczu zagłady, Kaede. On mógłby uratować świat, gdyby tego chciał. I pewnie chciałby tego, ale dla tylko sobie znanych pobudek. Ale … jeśli go uwolnimy, to … chyba nieodwracalnie. Stałby się niepowstrzymany. Nikt już nigdy nie mógłby podejść go tak, jak ja to zrobiłam. Wiele lat temu obiecałam, że będę strzegła dostępu do tego niego. Musiałabym złamać dane słowo. Jesteś pewna, że ze względu na zaistniałą sytuację warto to wszystko zrobić?

Kaede nie musiała długo czekać, ponieważ do rozmowy wtrącił się Salazar… Tym razem nie było to jednak wspomnienie. Kaede czuła, jakby do jej ciała ktoś wstrzyknął ogromny pokład KI. Ilość tak wielką, jakiej nawet nie śniło jej się posiadać. Efekt był zdumiewający. Jakby ktoś otworzył jej umysł na milion doznań, zdjął klapki z oczu. Nagle wszystko wydawało się takie proste i logiczne. Ki została szybko na coś zużyta… na wizję… przyszłości.


Wizja była niejasna. Jak szybko przewijany do przodu film. Kaede widziała siebie w urywkach zdarzeń. Wszystko zamazane, głosy przyśpieszone. Tylko co jakiś czas taśma zwalniała tempo i pokazywała pewne sceny.

Kaede… wręcza wazę Rukeiowi. Jego oczy mienią się. Usta wykrzywia uśmiech. Oblizuje wargi zadowolony. Jego serce przepełnia mrok. Śmieje się złowieszczo.

/przewijanie/

Demony są wszędzie, jak plaga. Wchodzą do ludzkich miast. Porywają, mordują. Pogrom.

/przewijanie/

Nagle dobrze znany Kaede Namek. Tam wszystko spowite jakąś mgłą, jak zionięciem Smoczego Oddechu. Pełno Saiyan walczących z Changami. Nameczanie w jednej, ostatniej wiosce, medytujący w skupieniu.

/przewijanie/

I on. Jego twarz. Taka charakterystyczna. Demon udający człowieka. Z rogami, uśmiechem. W jednej ręce dusi małe stworzenie wyglądające jak robak. Z chitynowym pancerzykiem. Nogą obutą w trapery przyciska szyję Kaede, leżącą na ziemi, twarzą w błocie. Obolałą po walce, bezradną.

- Patrz na swój koniec. I tej, która miała być waszą ostatnią nadzieją. Nie udało ci się ochronić jej przede mną.  – mówił do Kaede, nadzieją nazywając to stworzenie podobne do robaka.

Wizja przeminęła.

---
Demon to Drag, nie wiem, czy Kaede poznała go fabularnie. A to małe stworzenie podobne do robaka to Tika, postać Vvien.

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Wto Sty 09, 2018 9:03 pm
Via miała jasną misję, a skoro nie przeżyła wszystkiego, co Kaede, patrzyła trzeźwo na całą sytuację. Musiała przyznać jej rację , chłodne spojrzenie wymagało stwierdzenia, że nie ma nic na Rukeia, ani na Kirę. Co prawda nie miała do nich sympatii, ale nie mogła też powiedzieć z całą pewnością, że knują jakieś większe zło. Jednak dostała jeszcze jedną informację – uwolniony Salazar mógłby stać się graczem, którego już nigdy nikt nie będzie w stanie ponownie uwięzić.
-Masz rację, dobrze posłuchać głosu rozsądku.- w duchu podjęła decyzję, w pełni przekonana o swoim wyborze, niezależnie od tego jak bardzo okazałby się ciężki.
Salazar nie siedział cicho i znów objawił wizję mrocznej, pesymistycznej przyszłości. Wszystkie rasy miałyby ogromny problem, Rukei robiłby zamęt w swoim stylu. Prawdziwy lider ciemności. A później ginące gatunki, rozpacz, pożoga, w końcu też ona pogrążona w swojej słabości.
-Cóż więc Salazarze Czemu ty, a nie np. ja z pomocą wazy? Przecież wybawcą mógłby być ktoś inny, albo też waza mogłaby przepaść. Masz ostatnią szansę żeby mnie przekonać.- przekazała telepatycznie Slazarowi.
-Dziękuję Vio, masz rację, pozwoliła zło przyćmiło moje spojrzenie. Wydaj mi artefakt, a ja oddam go przełożonym. Naszym przeznaczeniem jest miłość i harmonia.- uśmiechnęła się pogodnie i szczerze. Tak musiała zrobić, żeby wyjść stąd z wazą. Posłuszna i grzeczna dla świata, z brakiem podejrzeń. A co dalej? Musi poznać prawdziwe intencje Kiry, a jeśli będą złe… Musiałaby się ukryć przed demonami i bogami, będzie banitką, potrzebuje sojuszników. Sama wykorzysta artefakt i zdobędzie jego moc, stając się liczącym graczem we wszechświecie. Tylko jak ucieknie? Kto pomoże jej ukryć się przed gniewem bogów i sługami Rukeia? Może nie wszyscy jej pobratymcy sprzyjają Kirze, może większa część rasy widzi problem. Mogła uciec na Namek, albo po prostu na Ziemi korzystając z wpływów swojej firmy, lub też w komnacie ducha i czasu. Mogła też… Tak, to wydawał się dobry pomysł. Raziel…
Saiyanin jej nie lubił, miał ją za wybitnie pokrętną osobę, która zsyła tylko zło, ale nie miał jej spojrzenia na całość sytuacji. Czy jednak będzie mógł być obojętny, gdy ona i on posiądą wspólnego wroga? Jest silny i może dać jej schronienie, zwłaszcza przed Rukeiem.
Postanowione. Jeśli Kira wyda się podejrzana, Kaede ukradnie wazę, zdobędzie jej moc, bądź też ją zniszczy, a w trakcie postara się zdobyć przychylność Raziela, księcia saiyan. W końcu kto jest bardziej przewidywalny? Rukei, Kira, Salazar, czy Raziel? Jeśli tylko sam nie zdobędzie mocy artefaktu, nie będzie realizował rzezi wszystkich planet, a małpy mogłyby stać się chociaż raz wybawcami wszechświata.
-Jezcze raz dziękuję Vio, ulżyło mi dzięki tobie, mogę teraz równie trzeźwo spojrzeć na całą sytuację.- akurat tym razem, zupełnie nie skłamała, a jej gesty i mimika były czyste i nieskalane grzechem. Jejku… Co by powiedziała mama…
avatar
Vvien
Liczba postów : 1046
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
760/760  (760/760)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Świątynia Salazara

on Sro Sty 10, 2018 9:48 am
Znalazła się na pierwszym rozdziale i przeczytała treść rzekomej księgi zarządczej nie mogła zdumieć się, czy ona nie ogarniała czy...
-Poważnie? - rozejrzała się uważnie wokół nie mogąc właściwie dowierzać tak dziwnemu znalezisku.
-Nie jestem programistką, tylko graczem...no dobra, kto byłby tak głupi by taką księgę dawać PRZED wejściem do świątyni którą obsługuje? - Wzruszyła ramionami zaznaczając podkreślającą słowo przed. Pióro zapłonęło, a więc to była jej myszka i klawiatura zarazem "Księga zarządcza huh...rozdział drugi" spojrzała przed siebie z zażenowaniem.
-No tak, wyrwana...skąd ja to znam, bez tej strony ciężko będzie cokolwiek wyklarować. Jednak tak głupi nie są - szeptała ciągle do siebie i zaczęła kolejny rozdział.
"No dobra...to moja bateria, książka ma ograniczone zużycie, to jak punkty many. Użyjmy je w miarę rozsądnie na to co potrzebuje. Czego potrzebuje? Dostać się do środka, ale zarazem...jest to ryzyko, że czekają mnie liczne zagrożenia. Dostać się do środka bezpiecznie otuż to, zanim wielkie, mocarne, tentaklowate, oczojebne nie wiadomo co się do mnie dorwie, a widziałam dość hentai by wiedzieć co się stanie...brrr i dość horrorów by też wiedzieć co przeciwnego się stanie " kwitując to w myślach stróżki potów spłynęły Tice po czole.

-Czyli rozdział czwarty to tylko miejsce na komendy? A jak zabraknie miejsca to co? Ścierają magiczną gumką, oblewają rozpuszczalnikiem, czy drukują nowy egzemplarz? - Podniosła księgę i zaczęła się na nią głupkowato patrzeć. Zabrała niezbędne przybory pisarskie w tym księgę i podeszła do bram.
-Czekaj... - "Hmm tu są już jakieś wpisy! To tak ma rzekomo działać...czyli świątynia to więzienie, czy to tylko fragment czegoś większego? Jeśli jest sala więzienna to czy obecnie jest użytkowana?" Zastanowiła się, szczególnie chwila podumała nad pierwszym wpisem. Znała już potencjalnego użytkownika, ale pozostawała kwestia bariery. "Bariera ma chronić przed demonami, a więc istotami mroku. Diabełkami, impami i innymi bambaryłami. Zdolne zrobić psikusa, spalić wioskę, czy podbić świat w dowolnej kolejności." No świetnie to jest przygoda, mimo strachu mała Tika czuła pewną ekscytacje.

"Patrz Cecha stworzenie demoniczne? Gdzie to jest? Nie mam pewnie za wiele czasu, bo właściciel może w każdej chwili wrócić" Szybko przewertowała strony by to odnaleźć, ale ostatecznie wróciła do ostatniego rozdziału.
-No dobra - Zaczęła pisać pewna ekscytacji...Trzy komendy:

Komendy:
Poziom: 1 Wzmocnienie: Bariera brama główna Zasilanie: Rdzeń główny, Cecha: Ochrona Stworzenie Niebiańskie

Poziom: 1 Otwórz: Brama główna
-Strażnikiem może być albo jakiś konstrukt, stworzenie jak wspomniane jaszczury albo...istoty, których demony zawsze wnerwiają i są ich przeciwieństwem. Nie mam pojęcia, czy tacy niebianie istnieją, ale cóż ryzykujemy, jeśli jest na zewnątrz to już nie wejdzie za mną. Ciekawe do jakiej kategorii należę...martwi mnie, że jeszcze ta bariera mnie zdezintegruje, czy coś. -
Przygląda się uważnie, czy coś się dzieje.
-Może trzeba jeszcze podpis dać?-

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Czw Sty 11, 2018 12:09 pm
Odpis Kaede

Twarz Vii przybladła w świetle ognika. Kaede widziała, jak dziewczyna zaciska dłoń na rękojeści swojego miecza.

- Nie mam już takiej pewności, że działasz w słusznej sprawie, Kaede. – wyznała szczerze. – Najpierw mówisz mi o tym, że Salazar komunikuje się z tobą, potem o zniszczeniu rasy demonów. A teraz sądzisz, że po prostu oddam ci wazę? – w jej głosie nie brakowało kpiny. – A co niby powstrzyma cię przed obudzeniem Salazara albo realizacją twojego okrutnego planu? – Złapała miecz przed sobą w obu dłoniach. Gotowa do pojedynku, gdyby zaistniała taka sytuacja. – Musiałabym być chyba głupia, żeby nie widzieć, do czego to może doprowadzić. Wybacz, ale z czystej ostrożności nie zamierzam tego zrobić.

Tymczasem Salazar nie próżnował. Jego zaangażowanie w sytuację było wielkie, dało się to wyczuć. Pojawiały się kolejne wizje.

***

Wszystko wyglądało jak pokazywane prze wielką lupę. Przestrzeń zaginała się na krawędziach w okręgu. Na środku widać było tylko ogólny tok zdarzeń.

- Kaede, oskarżam cię o zdradę Niebios. – głos Kiry był zdecydowany i pewny. Przekazywany telepatycznie. – Każdy niebianin ma teraz obowiązek powstrzymać cię, jak mroczne nie byłyby twoje plany! …

/przewijanie/

Znów scena, w której rogaty demon trzyma w jeden ręce owadzie stworzenie, a obutą w trapery nogą przydusza Kaede.

- Nikt ci już nie pomoże. Ty i twoi przyjaciele jesteście za słabi by nas zwalczyć… – syczał, zadowolony z siebie. Kaede obróciła głowę na bok i jej oczom ukazało się to, co działo się obok. A tam w niewielkim oddaleniu leżała poobijana postać młodej saiyanki o imieniu Vulfila. Wyglądała na nieprzytomną. A Raziel klęczał na jednym kolanie, próbując zebrać w sobie jeszcze trochę energii, by powstać z powrotem do walki… Obok stała z założonymi rękami Raa. Jakby czekając, aż saiyanin znów stanie do walki, by znowu mogła go uderzyć.


***

Po tej wizji Kaede poczuła, jak przypływa do niej znów ogromna energia KI. Wiedziała bez wątpienia, do kogo należała. Do Salazara. Wstrzyknął jej moc z przekazem tak jasnym jak słońce. Choć nie wyraził tego słowami, emocje krążyły w tej energii, były łatwe dla kaio do odczytania. Krzyczały wręcz na cały głos.

„Użyj jej i zabij Vię. Zobacz, jakie to proste ze mną u boku.”

Była to pewna demonstracja tego, co mógłby zrobić, gdyby Kaede zdecydowała się go obudzić. Na pewno jego moc.

Nagle gdzieś w głębi świątyni rozległ się dźwięk przesuwanego kamienia…


Odpis Tika

Gdzieś w głębi kompleksu rozległ się dźwięk otwieranych przesuwania kamienia o kamień. Wszystko wskazywało na to, że gdzieś jakieś drzwi zostały otwarte. Jednak nie do komnaty, w której się znajdowała.

W księdze przy każdym wpisie Tiki samoistnie pojawił się zapis [Użytkownik Tika Ti Tikoriko].

Natomiast przy pierwszym wpisie pojawił się komentarz:

[Użytkownik Tika Ti Tikoriko] Poziom: 1 Wzmocnienie: Bariera brama główna Zasilanie: Rdzeń główny Cecha: Ochrona Stworzenie Niebiańskie Patrz: Cecha Stworzenie Niebiańskie

Uwaga: Pamiętaj o podawaniu odnośników cech.

Poziom KI 9/10

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Czw Sty 11, 2018 4:20 pm
Kolejna osoba przestała jej ufać. Jak bardzo zaczęło to być denerwujące? Czym sobie na to zasłużyła? Cały czas nadstawia karku za kogoś, nawet w trakcie tej misji kolejny raz dała zrzucić na siebie odpowiedzialność za wszystko. Nagle to ona, zwykła kaio musi decydować o tym komu ufać, jakie podjąć kroki, a wszystko sprowadzi się ostatecznie do kolejnego zamieszania we wszechświecie. Naprawdę tego chcą? No to dostaną na co zasłużyli, będzie robić to, co uzna za słuszne, na przekór wszystkiego i wszystkim. Później dojdzie do tego kto tak naprawdę rozsiał zagrożenie dla harmonii i dorwie go.
-Salazarze uwolnię cię, ale oto moje warunki. Najpierw powiesz mi jak wchłonąć całą moc wazy, a później wyświęcisz mnie na kaioshina. Chcę mieć awans, nawet jeśli oznaczałoby to stanie się makaioshinem!- zawołała telepatycznie tuż po tym, gdy ujrzała kolejną wizję. Denerwowało ją, że Salazar czytał w myślach, był w stanie rozczytać to o czym myślała i pokazać przewidywane przez niego konsekwencje. Czy mogła ryzykować życiem Vulfi albo Raziela? Niestety nie miała pewności czy Raziel sam nie zabrałby wazy dla siebie.
Cała sytuacja zaczynała być denerwująca, nie miała już na to czasu i ochoty, jeśli Via sprawia problemy - pozbędzie się jej. Salazar jakby to sugerował.
-Jak możesz bydlaku? Była ci taka bliska i nawet teraz myśli o tobie! Nie zabiję nikogo ze swoich, jedynie ją ogłuszę, a ty spełnisz moje żądania. Będę z tobą współpracowała ale tylko jako równy z równym.- dostrzegała jego zdeprawowane serce, a wcześniejsze wrażenie osoby, która troszczyła się o swoją partnerkę zostało zamazane.
Gdy tak przemawiała do Salazara, jej ruchy ułożyły się w klasyczne kaio kumite. Gdy tylko Via skończyła mówić, ręce Kaede zaczęły działać i uderzenie pognało prosto w zieloną twarz. Działała maszynowo, układ neurologiczny po latach treningu wiedział jak kierować ciałem, aby te zadawało uderzenia precyzyjne i bolesne. Sierpowy wymierzony miękkim boksem, miał dodatkowo łamać kości szczęki, w którą wyprowadziła swoje poczynania. Tym razem była wspomagana mocą Salazara, a musiała przyznać, że była zaciekawiona efektem.
-Przepraszam…- powiedziała łagodnym głosem, ale nie wycofała się w swoim działaniu, wręcz przeciwnie. Kopniakami starała się zablokować ewentualne uderzenie miecza, a dłońmi rozczytywała kontr ruchy. –Nie chciałam tego, ale nie możesz stać mi na drodze!- brzmiała groźniej, ale była zdeterminowana. Kira i Rukei chcieli wykorzystać Kaede i zwalić na nią odpowiedzialność. Nikt nie pamiętałby, że była posłańcem, przeszłaby do historii jako ta, która sprowadziła na świat wazę. Sama stanie się tym artefaktem i jeśli cel Kiry będzie słuszny, pomoże jej we wszystkim.

OCC:
8031 dmg za potężne uderzenie w Vię. + wsparcie Salazara?
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Pią Sty 12, 2018 1:55 pm

Ręce Kaede pognały z prędkością tak szybką, że sama nie mogła się jej spodziewać. Spotkały się z twarzą Vii, łamiąc jej nos. Słychać było silne chrupnięcie czaszki. Pięść dziewczyny uderzyła z siłą dziesięciokrotnie wyższą niż jej normalna, co mogło dać jej do myślenia, jeśli chodzi o potęgę Salazara.

Vii natychmiast wystąpiły sińce pod oczami, a z nosa trysnęła krew. Cofnęła się kilka kroków, zatoczyła i natychmiast runęła na ziemię. Zaczęła staczać się po schodach na dół, zostawiając po sobie czerwoną stróżkę krwi. Po tym spadła przez sufit piętro niżej i wpadła do studni. Słychać było tylko jeden dźwięk chluśnięcia. Jej ciało utrzymywało się na powierzchni, ale barwiło wodę na czerwono.

Świątynne mury przepełniło uczucie satysfakcji, jakiego Kaede do tej pory nigdy nie zdarzyło się czuć. Ulga i ekscytacja przeszły przez nią jak ciarki. Nie były to wprawdzie jej odczucia, lecz Salazara. Ale mogłyby być jej. Dzięki niemu mogła stać się tak potężna, że każdy klękałby na kolanach przed nią. To uczucie towarzyszące tylko tym, którzy wiele znaczą w świecie, z kim każdy się liczy… A moc tę mogła spożytkować na szerzenie sprawiedliwości i dobra. Eliminować chaos i wprowadzać pokój. Taak, teraz rozumiała, jaki był Salazar. Czego pragnął i co go do tego skłaniało. Czy był zły, pragnąc wprowadzić porządek we wszechświecie? Czy potęga, którą dysponował, musiała być jego przekleństwem, ponieważ rodziła obawy innych istot? W końcu czy eliminacja wrogów ku szczytnemu celowi jest złem? Na te pytania musiała sobie odpowiedzieć sama Kaio, która, w pewnym sensie, weszła na ścieżkę inną niż dotychczas.



______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Pią Sty 12, 2018 9:32 pm
Gdy uderzenie zmierzało do celu Kaede odczuła przyrost sił od Salazara. Było za późno żeby mogła to zatrzymać, a cios stał się zbyt potężny. Znokautowana Via była w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a młoda kaio znów poczuła się wykorzystana. Wiedziała, że odpowiedzialność spadnie na nią, sumienie zostało naruszone, miała współudział w zbrodni. Co prawda nie był to jej pierwszy trup, ale jak dotąd zabijała w ostateczności, tylko demony albo przestępców, a świetle najnowszych wydarzeń, to ona była przestępcą.  To prawda, że musiałaby walczyć, Via zaatakowałaby ją, gdyby Kaede nie była pierwsza. Była winna i się nie zasłaniała, nawet gdy to Salazar tak bardzo skomplikował jej działanie.
Telekinezą złapała ciało Vii, które bezwładnie leciało przez korytarz i łagodnie przyciągnęła je do siebie. Gdy tylko zauważyła krwawienie, użyła leczenia z zamiarem zatamowania krwotoku. Istniał cień szans, że zabieg się uda, aczkolwiek nie robiła sobie dużych nadziei. Utraciła swoją niewinność raz i nieodwracalnie. Łza popłynęła po jej poliku.
-Powiedz gdzie jest waza. Via czułaś to, to było uderzenie Salazara, on wtrącił się w momencie gdy chciałam chronić się przed twoim mieczem. Dzieją się złe rzeczy. Powiedz gdzie jest waza, a ja będę w stanie zabezpieczyć los świata.- znała procedury, strażniczka niebawem trafi w zaświaty, wszyscy dowiedzą się kto ją zabił i Kaede zostanie banitką. Kira dowie się o podejrzeniach, wyśle za Kaede swoich ludzi, a Rukei, który z nią współpracował wyśle swoich w obawie przed tym, że nigdy nie otrzyma artefaktu. Od tej pory była sama, bez znajomych i układów, które dotychczas jej sprzyjały. Być może ktoś jej uwierzy…
Smutna prawda zaczynała do niej docierać, przełożeni wykorzystywali ją i wrabiali w misje z góry przegrane, żeby odpowiedzialność spadła na nią. Tak było w kawiarni, gdzie wszyscy nagle zniknęli, tak jest teraz gdy ma być tą, która dostarczy demonom potężną broń. Musiała zejść na złą stronę, przejąć potężną moc i dowieść prawdy o tym, że została wrobiona. W duchu zgadzała się na pogrążenie w złej energii. Czuła rozkosz Salazara i brzydziła się nią.
-Jesteś padalcem Salazarze, ale zaczynamy być skazani na siebie. Jeśli chcesz wyjść z więzienia, to daj mi kolejne informacje o wazie, chcę ją znaleźć przejąć jej siłę. Wtedy cię wypuszczę. Ale ty wyświęcisz mnie na makaioshina. Wszechświat pozna nasz mroczny duet, a Kira zapłaci za knowania przeciwko naszej rasie.- wokół niej rozleciała się czarne motyle ki wymieszane z jej naturalnymi złotymi. Syciła się nową mocą i odkrywała ją, mając w sercu jeden cel. Zapracuje na swoje dobre imię, udowodni wszystko, a Kira i Rukei przepadną.
Leciała zdeterminowana na przód, szukając komnat Salazara, tropiąc silne energie przenikające przeklęte wnętrze. Widziała je w wizji, teraz musi do nich dolecieć. Miała zaledwie minuty zanim zacznie się pościg. Uśmiechnęła się tajemniczo.
-Właściwie nigdy nie lubiłam najwyższej.


OCC:
Lecze ją za 20000 ki - 10000 hp.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 13, 2018 11:25 am
Telekineza złapała ciało Vii w czasie staczania się. Miękko uniosła je, obróciła na plecy i położyła w bezpiecznym miejscu. Kaede skupiła się, by dokonać leczenie na dziewczynie. Nie brakowało jej zaangażowania. Czy wynikało ono ze strachu przed konsekwencjami czy z prawdziwej miłości do bliźniego. Czy kaio była jeszcze w stanie jednoznacznie to stwierdzić? Choć KI przepływała przez jej ręce w dużych ilościach, czuła, że to jak napełnianie pękniętego słoika. Energia wylewała się z truchła. Mogła mówić do niej, to było jednak bezcelowe. Odpowiadało jej tylko echo rozchodzące się po ścianach świątyni.

Nie pozostawało jej nic innego niż po prostu iść dalej, więc ruszyła w górę schodami, a tam przez liczne, pokrętne korytarze, w których nie trudno było się pogubić. Czuła w murach tchnienie Salazara. Podpowiadał jej subtelnie, czy idzie w dobrym kierunku.


Wkrótce Kaede dotarła do pewnego ozdobionego korytarza gdzieś w podziemiach. Na środku znajdowała się kolejna fontanna, widocznie były modne swego czasu. Po prawej stronie był dalszy korytarz, natomiast po lewej zamknięte wrota. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, dokąd prowadziły. Tam był Salazar. I tak była waza. Nie dawał jednak żadnych nowych wizji. Powód był Kaede nieznany.



---
Opis do rzutu
1 - Via zostaje powstrzymana przed śmiercią na kilka sekund
2-3 - wprowadzenie Vii w pełen cierpienia stan wegetatywny, który i tak doprowadzi do śmierci
4-5 - Via zostaje wprowadzona w stan wegetatywny. Kaede ma 10 min na dostarczenie jej do Kamiego po fasolkę.
6-100 - porażka


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sob Sty 13, 2018 12:28 pm, w całości zmieniany 2 razy

______________________


avatar
KOŚCI
Liczba postów : 638
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 13, 2018 11:25 am
The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 67

______________________


avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 652
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Świątynia Salazara

on Sob Sty 13, 2018 11:41 pm
Reanimacja się nie powiodła, ale Kaede podążała już dalej swoim losem. Gorycz zżerała jej duszę, chociaż podejście do świata nie zmieniło się ani trochę. Jedyne co się zmieniło to jej niewinność, ale chciała zadośćuczynienia i kary za jej grzech. Jednak to nie Kira miała ją egzekwować, Kaede właśnie rzez nią i Rukeia została wrobiona. Odebrali jej wszystko – świętość, niewinność, nieskalaną opinię. Obiecała sobie, że udowodni wszystkim jak było naprawdę. Wyrzuty umienia zostały przykryte przez nową determinację do walki. Sama nie mogła uwierzyć, że najwyższa okazała się tak podstępną osobą. Z poczuciem wykorzystania przemierzała budowlę, czując że jest już coraz bliżej Salazara i artefaktu.
Kim teraz się stała? Ma współudział w morderstwie niewinnej niebianki, za chwilę całe zaświaty się o tym dowiedzą. Rukei zacznie się zastanawiać czy na pewno zdobędzie wazę, a Kira zorientuje się, że coś poszło nie tak. To akurat było nawet zabawne, pewnie myśleli, że Kaede wykona rozkazy i potulnie da się upokarzać, a później będą mieli na kogo zwalić. Nie tym razem. Młoda kaio pierwszy raz czuła taką determinacje do obalenia władzy przełożonych. Świadomość, że już kolejny raz została wykorzystana w ich zagrywkach była bardzo bolesna. Naiwnie podążała za rozkazami, budując swoją karierę, siejąc dobro wszędzie gdzie mogła, a oni odpłacali jej poprzez mieszanie w kolejne misje, w których stawała się ofiarą. Tylko co zyskuje Kira? Jakie są jej prawdziwe intencje? Czy miała jakiekolwiek wyjście z całej tej sytuacji? Co by było gdyby oddała wazę demonom? Czy nie sprawdziłaby się wizja Salazara? Oddanie jej Kirze doprowadziłoby do tego samego. Wrócenie z pustymi rękami oznaczałoby koniec kariery. Prawdopodobnie misja w kawiarni miała doprowadzić do porażki Kaede, a druga porażka do ostatecznego pozbycia się jej. Była niewygodnym wyrzutem sumienia wśród własnej rasy, która nie robiła niczego aby realnie wpływać na wszechświat. A takie osoby, które nadmiernie się wychylają zawsze zostają skrócone. Nieświadomie stała się marionetką w interesach przełożonej, a teraz już sama straciła na autentyczności, kto da wiarę w to, że wcale nie chciała tego morderstwa i że wspomógł ją zapomniany przez wszystkich Salazar?
Nie było czasu na łzy. Musiała działać, nawet gdy sama jest na przegranej pozycji. Musi zrobić wszystko żeby ani Rukei ani Kira nie dostali się w posiadanie artefaktu. Powinna też spróbować dowieść przed resztą swojej rasy, że Kira jest wrogiem publicznym. Niezależnie od tego co o niej myślą nadal będzie robić co tylko może, żeby być dawać światu miłość i nadzieję. Jeden grzech niczego nie zmienia. Niedługo Via zostanie zarejestrowana u Enmy, a potem pracownicy nieba doniosą o wszystkim Kirze. Pościg za Kaede zacznie się za moment. Koty na planecie pewnie wezmą jej stronę, ale co do reszty nie mogła być przekonana. Wymyśli strategię gdy już przejmie wazę.
Dotarła w końcu przed duże wrota, które z cała pewnością prowadziły do źródła wielkiej mocy. Przyjrzała się im, a w wyobraźni rozrysowały się na drewnie twarze kiry i Rukeia. Naładowana swoją złością i pragnieniem kopnęła je z całych sił. Wejdzie do środka i zdobędzie uśpioną moc.
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Świątynia Salazara

on Pon Sty 15, 2018 1:21 pm
Gdy Bogini wzięła zamach i kopnęła drzwi, wokół nich zaświeciła się błękitna aura. To była bariera ochronna, co oznaczało, że tylko niezwykle mocne uderzenie siłowe lub energetyczne mogłyby je wyważyć. Kaede mogła oczywiście próbować, ale groziło to zawaleniem się kompleksu w tym miejscu. Jednocześnie po głowie chodziło jej pewne wspomnienie. Wizja, jakiej dostarczył jej Salazar – Via, aby wejść i wyjść z komnaty, gdzie leżał, używała magicznego przedmiotu. Tylko gdzie mógł się on znajdować? Via na pewno nie miała go przy sobie, inaczej wypadłby jej w czasie staczania się lub byłby wyczuwalny przy ubraniu w czasie próby leczenia. Musiał więc, musiał gdzieś tu się znajdować. Tylko gdzie?

______________________


Sponsored content

Re: Świątynia Salazara

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito