Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wojenne Plenery

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wojenne Plenery   Sro Maj 30, 2012 2:02 am

Miejsce, gdzie złe duszę mogą wyzwalać swój gniew poprzez wzajemną walkę między sobą.
Można tu spotkać wiele złych stworzeń i postaci.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Sob Lis 24, 2012 12:29 pm

Cristal:
 

Tuż nad krwawą ziemią rozbłysnął śnieżny portal, z którego wyszły dwie zdeterminowane wojowniczki. Z początku Cristal zaczęła rozglądać się wokoło, aby utwierdzić się w przekonaniu, że udało jej się prze teleportować do celu. Odetchnęła z ulgą, gdy okazało się, że obie dotarły na Wojenne Plenery. A wszystko spowodowane tym, że jeszcze nigdy nie podróżowała z kimś i bała się, że mogła wysłać niebiankę w jakieś inne części zaświatów. No, ale wszystko dobrze się skończyło, tylko szkoda, że do czasu...
- Jesteśmy na Wojennych Planerach, Kaede. Tutaj szczególnie trzeba będzie zachować ostrożność, ponieważ na tych ziemiach demony najbardziej lubią się rozkręcać... - Odparła, obserwują niebiankę. Trochę miała wątpliwości, czy dobrze było zabrać dziewczynę do takiego miejsca, w którym można nawet mocno oberwać, a i czasem stracić życie. Ale co mogła zrobić? Potrzebowała pomocy, ponieważ przeczuwała, że wrota będą pilnie strzeżone, a jeśli ma je zamknąć, to ktoś musi przynajmniej na chwilę zająć się problemem. Mimo wszystko miała zamiar ją przeprosić, ponieważ nawet nie poczekała na jej decyzję.
- I wybacz, że tak nagle cię wplątałam w to zadanie. Potrzebuje pomocy, bo sama z pewnością bym sobie nie poradziła... - Odparła, kontynuując swoją mowę. - Ale jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości, czy też będziesz chciała wrócić, to powiedź mi od razu. Zrezygnuje z misji i przeniosę nas z powrotem na planetę Dai Kaio. Choć mimo wszystko mam nadzieję, że jednak spróbujemy zająć się sprawą we dwie, co ty na to? - Zaproponowała, obserwując dziewczynę. Mimo wszystko nie mogła zacząć zadania bez konsultacji ze swoją partnerką.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Nie Lis 25, 2012 12:53 am

*Ale co jest…* Zdązyła tylko pomyśleć podczas gdy kocia wojowniczka zaczęła się teleportować wraz z Kaede do najstraszniejszego miejsca jakie znała niebianka, owitego niesamowicie negatywną sławą, przerażającego w każdym calu, gdzie o walkę łatwiej niż gdziekolwiek indziej w galaktyce. Rozejrzała się zdziwiona po wylądowaniu i zastanawiała się za jakie grzechy tu trafiła. Nagle przemówiła znów ta straszniejsza strona białowłosej. *Tak jest, idź tam dziwko i pokaż gniew bogini!* ta część zaczęła wyzywać i prowokować całą Kaede, tak by ta nie miała oporów przed działanie.
-Jasne, że ci pomogę, od tego jestem. Kiedyś to ja będę kaioshinką, muszę bronić słusznej sprawy.- odpowiedziała bez wahania.
Nie miała pojęcia co ją czeka, pewnie by zrezygnowała z tego, gdyby nie poczucie obowiązku i być może powinna rezygnować, zamiast iść w zaparte tylko z ambicji i poczucia misji, wbrew logice, która podpowiadała skorzystanie z oferty natychmiastowej teleportacji z powrotem do Dai Kaio. Postanowiła walczyć dla bezpieczeństwa zaświatów, a mając obok Cristal, była bardziej pewna powodzenia misji.
Miała okazje rozejrzeć się w najbardziej mrocznej części piekła. Nigdy by nie życzyła nikomu, by tu trafił, w porównaniu z innymi mrocznymi miejscami, tu jest wyjątkowo źle. Zastanowiła się raz jeszcze, czy powinna robić cokolwiek i znów usłyszała w myślach ganiący głos i wzywający do działania.
Tym razem prawdopodobnie będzie długa i ciężka walka.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Nie Lis 25, 2012 5:22 pm

Cristal:
 
Odpowiedź niebianki bardzo uradowała dziewczynę, ponieważ uważała, że jej pomoc może okazać się tutaj bardzo potrzebna. Szczególnie, gdy przyjdzie szukać po całym piekle tych piekielnych wrót. Niestety śnieżna nie do końca miała pojęcie, gdzie może znajdować się to całe przejście. W prawdzie przebywała tutaj już kilka razy, ale to było tylko po to, żeby uciszyć kilku zbuntowanych demonów, a nie po to, żeby szukać jakiś drzwi. Długo rozmyślała nad planem działania, gdy w pewnym momencie dostrzegła jakąś czarną jamę po swojej prawej. Zbliżyła się do niej, próbując zajrzeć do środka, jednakże nic nie mogła dostrzec. Najwidoczniej czarny kolor przysłonił cały widok.
- Powiem szczerze... Nie mam pojęcia, gdzie mogą znajdować się te wrota i przez to mamy dylemat. Nie widziałam żadnych innych dróg w tym miejscu, a ta jama wydaje mi się zbyt podejrzana, ale to jest najmniejszy kłopot... - Rzekła zażenowana, spoglądając na niebiankę, i kontynuując. - Tutaj czas biegnie znacznie do przodu, dlatego z 48h na uratowanie zaświat zrobiło się nie całe 10h. I jeśli nie zdołamy się wyrobić w dziesięć godzin, to możemy zapomnieć o naszym świecie. A licząc jeszcze podróż tutaj... Mamy sześć godzin. - Skończyła, zmieniając wyraz twarzy na bardziej poważniejszy. Widać, że sprawa była tutaj bardzo poważna i niestety nie będzie czasu na rozmysły. Dziewczyna musiała szybko podjąć decyzję.
- Nie mamy wyboru i musimy udać się tą czarną jamą. Miejmy nadzieję, że zaprowadzi nas do celu... - Rzekła, chwytając ramię niebianki i wbiegając z nią do czarnej dziury.
W środku niestety widok był przysłoniony, przez co Kaede mogła jedynie sugerować się dotykiem, że dziewczyna jest blisko niej. Szkoda tylko, że po kilku minutach nacisk został jakby zwolniony, a Kaede dostrzegła przed sobą trzy oświetlone ścieżki, a dodatkowo Cristal nigdzie nie było widać. Cóż zatem niebianka uczyni? Którą drogą zechce podążyć? Czas ucieka...

OOC:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Sty 10, 2013 11:28 pm

Nagle została sama i wokół naprawdę nie było gdzie umknąć, zostało podążanie w jak to mówią siną dal, a właściwie to czarną, bo nie dość że mrocznie, to wokół było jeszcze dość ciemno, co nad podziw drażniło młodą boginkę. Rzeczywiście, sytuacja nie wydawała się zbyt wesoła, ale nie ma co tu gnić, trzeba iść do przodu, z dumnie wypiętą piersią i dziarskim krokiem, w końcu nie takie rzeczy w życiu mogą kogoś dopaść, mimo że samotny spacerek po odmętach piekła, rzeczywiście nie należał do najlepszych ofert wypoczynkowych dla boga, czy śmiertelnika, to nigdy nie należy użalać się nad swoim losem, gdyż przecież może być gorzej…
Przemierzając piekło, dotarła do jakiegoś paleniska, co wyjątkowo zdziwiło nawet ją. Widziała już dużo, odkąd pracuje jako murzyn tych wszystkich obiboków, ale kto normalny rozpala ogień w dziwnej wnęce, stroniącej od wszystkich innych. Musiała to sprawdzić. Po zbliżeniu się do ogniska, dostrzegła zgraje dziwnych, skrzeczących istot, niezwykle radosnych, roześmianych i pijanych, co być może było prostym wyjaśnieniem poprzednich dwóch przymiotów. Nie trzeba było długo czekać, żeby oni również dostrzegli ją, co wcale nie było dziwne, gdyż prawdopodobnie gość w ich zaułku, to raczej coś takiego jak zebranie przez kogoś kryształowych kul.
-A co cię tu sprowadza panienko?- podszedł jeden z nich, a Kaede aż zakręciło się w głowie od jego oddechu.
-Nie przeszkadzajcie sobie chłopcy, lecę dalej.- nie miała powodu, aby im przeszkadzać, w najwyraźniej wspaniałej zabawie, wolała po prostu oddalić się stąd i zająć tym co powinna i do czego po części przywykła- ratowaniem świata!
-Nie tak szybko mała, nie przejdziesz zanim nie wygrasz z nami w uproszczonego pokera!- mówiąc to wyjął z kieszeni talię ośmiu kart. –Są tylko dwójki i jedynki, każdy dostaje jedną kartę i może albo podnieść stawkę, albo spasować.- cała ich wesoła kompania aż skakała rozradowana tym pomysłem, który w istocie rzeczy wydawał się idiotyczny i zupełnie bez sensu, ale jakoś przecież trzeba sobie urozmaicać wieczność w piekle…
-Ale chłopaki, nie mam nic co mogłoby być stawką.- odpowiedziała lekko zakłopotana.
-Mogą być to twoje ubrania.- odpowiedziało to coś, uśmiechając się lubieżnie. Kaede wzruszyła ramionami i zasiadła do gry, chociaż strasznie ją kusiło, żeby po prostu przylać mu w łeb, tak samo jak tej radosnej kompanii. Jednak dobre serce niebianki znów górowało nad rozumem, litość i miłosierdzie wyrażało pełne zrozumienie co do tego, że nudzi im się w tej dziupli i szukają czegokolwiek, co poprawi im nastrój. Los był jednak po jej stronie. Dostała dwójkę, ale udawała, że to jedynka, po jej twarzy było widać zmartwienie, a dolna warga wręcz drgała jakby szykując się do płaczu. Podpity rywal uśmiechnął się i w swoim ruchu podbił stawkę, na co z lękiem się zgodziła. Pewny siebie rywal natychmiast sprawdzał i mocno się zdziwił gdy jego karta okazała się słabsza.
-Co wygrałam chłopcy?!- zerwała się radośnie Kaede.
-Oszukiwałaś, to niesprawiedliwe!- odpowiedział skrzat, lecz po tym jak zgromiła go wzrokiem zrezygnował z protestu.
-Pytałam co wygrałam…- głos Kaede stał się lodowaty, a ton przerażający, aż całej kompanii przeszły dreszcze.
-Oczywiście, oto twoja wygrana pani, butelka pędzonego przez nas bimbru- szatańska czeluść.- wręczyli jej suwenir, po czym wrócili do własnych zajęć, dając jej spokojnie odejść, co tez bez zastanowienia uczyniła.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Pon Lut 11, 2013 11:33 am

Zadowolona z niecodziennej zdobyczy, ruszyła przed siebie. Ciekawe co jeszcze ją spotka, miała dość tego, chciała spotkać się z tą legendarną wojowniczką i zakończyć misję. Właściwie to Bubels powinien już upiec ciastka, o ile dał sobie radę z przepisem, który mu zostawiła. To mądra małpa, musi mieć nadzieje, że da sobie radę, w końcu całe niebo czeka na jej ciastka. Może powinna założyć firmę, która by je rozdawała? Taka organizacja non profit? Pomniejsze demony rozwoziłyby je na skuterach, kilka małp, lub ludzi dobrej woli wypiekałoby na taśmie produkcyjnej, a któraś z małych planetek na drodze węża, posłużyłaby jako zakład. Ryzyko jest tylko jedno, koszty zabiją ducha przedsiębiorczości, tak jak już to bywa, a jak jeszcze te dziady, z kaio na czele przyczepią się i zaczną nakładać podatki, to będzie gwóźdź do trumny. Tak o to kolejny raz jej chęć niesienia dobroci i radości wszystkim spotkała się z oporem szarej, brutalnej rzeczywistości, która jak to zwykle bywa pochłania z ludzi to co najlepsze. Teoretycznie lepiej by było siedzieć na chmurce i nic nie robić, ale wtedy nikt nie zapanuje nad tym burdelem, a ona całe swoje zafajdane życie będzie fruwała tam i z powrotem na usługach tych obiboków.
Tak rozważając dotarła do sporej kałuży, czarnej kałuży, z której uformowało się jej jakby lustrzane odbicie, z czerwonymi oczami. Popatrzyła na to obojętnie, wzruszyła ramionami i chciała iść dalej, lecz wodna postać zmaterializowała się i odepchnęła ją mocno.
-Ej ty żyjesz…- zauważyła Kaede
-Jasne, że żyje wywłoko! Jestem tu, żeby ci przemówić do rozumu, jestem prawdziwą Kaede, ta która drzemie w tobie. Jesteś z rasy bogów, a zamiast odbierać należne ci hołdy, uganiasz się jako posłaniec i pozwalasz się wykorzystywać! A te twoje ciastka? No zlituj się… Ani to dobre, ani miłe…- Kaede, ta prawdziwa, wkurzyła się, wyprowadziła sierpowy w twarz swego odbicia, lecz ono przewidując te zagranie, zbiło uderzenie i skontrowało ciosem z lewej piachy. –Jestem tobą, nie zadziałają na mnie twoje ciosy.
-Zamknij się!- odpowiedziała wciąż podirytowana oryginalna bogini, lecz wtedy na twarzy czerwonookiej pojawił się kpiący uśmiech.
-Tak. Rób tak dalej, przejmę kontrolę w stu procentach, wystarczy cię sprowokować i sama sprowadzisz zło większe, niż wszelkie demony.- Ta uwaga zaskoczyła Kaede, a jej kolejny cios zatrzymał się w powietrzu, zaczęła myśleć o tym, co powiedziała jej druga Kaede. Dużo czasu na myślenie nie było, złowroga wersja wyprowadziła frontalny kopniak, który powalił boginię na ziemię. –Poddaj się mi, naprawdę chcesz za cenę własnego statusu nieść pokój innym? To bez sensu. Zasługujesz na więcej.- ciągnęła dalej.
-Nie poddam się złu, które we mnie siedzi, nigdy!- Krzyknęła Kaede wstając i atakując ponownie. Sytuacja potoczyła się tak samo jak wcześniej, wymiana kilku uderzeń, po których znowu lądowała na ziemi. Rozmasowała bolący tyłek od upadków. –Czego właściwie chcesz?- zapytała zrezygnowana.
-Kiedy do ciebie dojdzie w końcu, że ja to ty? Zapytaj siebie samej, czego naprawdę chcesz. Przecież uważasz swoich przełożonych za obiboków nie? Warto im pomagać?- Kaede zastanowiła się chwilę, zanim udzieliła odpowiedzi.
-Cóż… Może nie robią tyle co by mogli, ale ich kocham.- odpowiedziała, wprowadzając w osłupienie swoją przeciwniczkę.
-Jak to kochasz? Jak możesz ich kochać? Przecież nie możesz wejść nawet na planetę, z której się wywodzisz, jesteś uwięziona w krainie, gdzie nie ma nic do roboty, a ty ich kochasz? Mają cię za zwykłą służącą!
-Kocham!- powiedziała to z naciskiem, widząc jak te słowo działa na rywalkę. –Przyjdzie taki dzień, gdy tez to zrozumiesz, bo jesteś mną. Ciebie też kocham.- powiedziała z uśmiechem, czując jak te słowa dają jej sił, które zaczęły parować z kałuży. Odbicie zaatakowało Kaede, lecz ruchy te były zbyt wolne, z łatwością zrobiła dwa uniki, po czym przytuliła atakującą mocno do siebie. –Kocham wszystkie stworzenia, dlatego tu jestem i dla tego robię ciastka.- po tych słowach kałuża wyparowała i wchłonęła się do ciała niebianki, dając znak wewnętrznej jedności. Teraz mogła iść dalej.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Sro Lut 13, 2013 1:49 pm

Walka z samą sobą to niesamowite doświadczenie. Rzeczywiście pierwszy raz niebianka zwróciła uwagę, że jest jeszcze jej mroczniejsza strona która często wpływa na postępowanie tej dobrej Kaede. Przypomniała sobie zapiski z biblioteki, gdzie czytała kiedyś o ideologii, która mówiła, że wszystko ma swoje dobre i złe oblicze, ale bez równowagi między obiema stronami, niemożliwe jest pozytywne funkcjonowanie całości. Szczerze nie zgadzała się z tym. Była istotą przepełnioną miłością i dobrocią do wszystkich, właśnie tym pokonała swoje mroczne oblicze, więc jak można twierdzić, że równowaga jest konieczna? Mimo to, siła tego zła była zadziwiająco duża. Kaede postanowiła przyjrzeć się temu głębiej i wziąć z tego to co może okazać się przydatne w dalszej drodze życia, w końcu jest bardzo młodą niebianką.
W każdym bądź razie czas ruszać dalej, wrota piekła same się nie zamkną, a Cristal może sobie sama nie poradzić. Czuła się znacznie silniejsza po tym doświadczeniu, tak jakby coś ją napompowało pozytywną mocą, albo jej złe oblicze postanowiło współpracować z tym dobrym. *Teraz to dopiepszę tym awanturnikom.* Pomyślała z uśmiechem kierując się w dalszą drogę.
Przez długi czas nic się nie działo, korytarz był tylko korytarzem, ciemność i odległość, która nic za sobą nie niesie. Chociaż kto wie, może niedługo się to odmieni?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Pon Lut 18, 2013 11:19 pm

Ledwo co Kaede opuściła grupkę dziwacznych stworów, a oto natknęła się na kolejną. Tym razem bardziej humanoidalni, z wielgachnymi oczami i uszami. Kłócili się o coś zażarcie, jednak z tej odległości ciężko było usłyszeć o co. W pewnym momencie jeden z nich rzucił się z pięściami na sąsiada, a zaraz potem cała reszta poszła w jego ślady atakując najbliższego nich. W ten sposób na ziemi walało się kilka rozwścieczonych stworów wzniecając kłęby pyłu i kurzy. Nie minęła minuta a bójka dobiegła końca. Najwyraźniej nie mieli już sił na kontynuację, dyszeli ze zmęczenia. W tym momencie przypominali Ziemian grających w Twister'a. Tu noga, tam ręka, tam druga noga, głowa wystająca spod czyjegoś tyłka. Zabawny widok.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Wto Lut 19, 2013 9:47 pm

Kolejne dziwne plemię, cóż… Pech jej raczej nie opuszczał. Humanoidalne ludki nie wyglądały na pokojowo nastawionych, ale przecież jest teraz w piekle, czyli miejscu, w którym z reguły nie ma pokojowo nastawionych. Ona jest wyjątkiem, bo ma tu zaprowadzić porządek. Czas naglił, deptał po pietach, gonił jak wściekły królik, ale co ma zostawić ich z tym problemem? Przejść obojętnie przez rozgoryczonych i niespokojnych… dziwolągów? Fakt, nie miała pojęcia co to za rasa, co raczej dziwne i trochę ją zawstydza, w końcu jest boginią i czytała wiele podręczników, zwłaszcza te o rasach wszechświata. Przypomniała sobie o butelce alkoholu, którą wygrała niedawno i pomyślała, że to mocna karta przetargowa. Postanowiła poświęcić ich problemowi chwilę, a może podarowany alkohol załatwi problem?
-Cześć chłopaki, co tam?- zawołała do nich radośnie, machając butelka samogonu. –Chcecie łyknąć trochę Szatańskiej Czeluści? Świetny napój, ma moc. Chciałam wam go ofiarować i muszę właściwie lecieć dalej…- miała szczerą nadzieję, że bimber i propozycja dziabnięcia trochę procentów, skutecznie poprawi im nastroje. –Widzę, że mała sprzeczka? Nic tak nie poprawia koleżeńskich relacji jak machnięcie trochę alkoholu prawda?- szczerze nie miała o tym pojęcia, ale musiała dobrze grać. –Przecież nie odmówicie Kaede z rasy Kaishinów?- zapytała z lekkim wyrzutem.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Wto Lut 19, 2013 10:41 pm

Dziwne istoty aż podskoczyły na dźwięk głosu Kaede. Troszkę czasu zajęło im wydostanie się z plątaniny kończyn. Nie obyło się od wyzwisk i przekleństw, jednak w końcu każdy przysiadł w pewnej odległości od reszty. Z wytrzeszczonymi oczyma wpatrywali się w Boginię i słuchali co ma im do powiedzenia. Gdy tylko na horyzoncie pojawiła się flaszka, uśmiechnęli się promiennie, po czym jeden z nich bezczelnie wyrwał ją z rąk Niebianki.

- Dawaj! - burknął, po czym odkorkował i duszkiem wypił mniej więcej ćwierć zawartości.

Towarzysze oburzeni jego zachłannością, rzucili się na niego. Wywiązała się kolejna bijatyka. Przedstawiciele ich rasy chyba właśnie ten sposób uważali za najlepszy na rozwiązanie sporów. Jakimś cudem butelka pozostała nienaruszona. Uspokoili się w końcu i po krótkiej debacie, okraszonej kolejną porcją niecenzuralnych słów, doszli do porozumienia. Każdy z nich wypije po równo. Gdy już flaszka była pusta, spojrzeli rozbieganym wzrokiem na Kaede. Jeden z nich rzekł:

- A Panienka co taka ciekawska? Nieładnie tak wtrącać się w sprawy innych.

Jednak jego mina mówiła co innego. Rozmarzony wzrok błądził po krągłościach Boginki. Być może od setek lat nie widział przedstawicielki płci pięknej, a może po prostu był zboczeńcem, kto tam wie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Sob Mar 02, 2013 9:52 pm

Kaede spojrzała nieprzychylnie na pijanych dziwolągów. Sama nie tknęła alkoholu, więc była przekonana, że trzeźwe myślenie i osąd sytuacji, da jej przewagę w ewentualnej potyczce.
-Dobra chłopcy, miło było, ale na mnie czas, a wy posiedźcie sobie jeszcze tutaj. Na razie.- odpowiedziała i udała się przed siebie, nie oglądając się na nich. Spojrzenie pijanego zboka, drażniło ją wystarczająco, aby przestać rozmawiać z nimi i iść dalej w swoją stronę, przecież ma misję do wykonania, a po niej może nawet awansuje? Przecież ma już wystarczające zasługi dla spraw wszechświata, ile można zapieprzać jak ostatni robol? Miała nadzieję, że zostawią ją w spokoju i nie będzie musiała się z nimi bić, pewnie by wygrała, ale nie ma na to czasu.
Ciekawe co teraz robi legendarna wojowniczka, której asystuje w tym zadaniu, prawdopodobnie dotarła już do wrót piekła i pewnie walczy z jakimiś potworami, co być może czeka i ją, gdy tam dotrze. Ale co prawda, nawet sama droga do tego miejsca stwarza całą masę problemów. Oby nie wydłużyła się przez te dziwolągi…
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Mar 07, 2013 10:00 pm

Kaede nie odeszła za daleko, gdyż jeden z pijanych dziwaków złapał ją mocno za rękę i krzyknął:

- Ej dokąd to? Musisz Nam pomóc rozwiązać spór.

Puścił Boginkę i ponownie zlustrował ją wzrokiem. Jego towarzysze po chwili dołączyli do niego przekrzykując się nawzajem:

- Zostań z Nami! Musisz Nam pomóc! Kto jest silniejszy kto!?

Aż żal było patrzeć, pozostawieni sami sobie będą się kłócić do końca świata i o jeden dzień dłużej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Kwi 04, 2013 9:30 pm

Spojrzała złowrogo na dziwolągi, które ośmieliły się tak obscenicznie ją pożerać wzrokiem. Już chciała iść im wpieprzyć, gdy nagle wpadła na szatański pomysł. Podleciała do jednego z nich, wysuniętego najbardziej na lewo i wyszeptała mu do ucha.
-Zdaje się, że tamten twój kolega uważa cię za cieniasa wiesz? Znam się na stworzeniach, mówię ci, widziałam w jego oczach tą kpinę pod twoim adresem.- gdy tylko to zasugerowała, odleciała jeszcze wyżej, obserwując co się dalej stanie. Czuła, że powinna lecieć dalej, bo bramy piekła się same nie zamkną, a Cristal na pewno męczy się już sama. Gdy tylko zboczki zajmą się znowu sobą, ona odleci i zakończy tą misję. To trwa zdecydowanie za długo.
Marzyła już o powrocie do Bubelsa, prawdopodobnie upiekł już ciastka z jej przepisu, a jej zapas wypieków się skończył, co oznacza że nie może już nikogo poczęstować. Czuła się z tą myślą tragicznie. Brak szansy na dzielenie się prostym gestem miłości z innymi dobijał ją, powodował, że nie widziała sensu swojej boskości…
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Pią Kwi 05, 2013 10:23 pm

Pomysł Kaede okazał się być trafiony. Gość usłyszawszy co jego kolega o nim myśli, spojrzał na niego spode łba, po czym bez słowa uderzył go w twarz. Ten nie pozostał mu dłużny. Po chwili rozpętała się kolejna bójka. Z początku biła się tylko dwójka, a pozostali próbowali ich uspokoić. Jednak gdy i oni w ferworze walki ucierpieli, to bez zastanowienia przyłączyli się do bitki. Boginka opuściła towarzystwo przy akompaniamencie wyzwisk i krzyków. Nie pozostało nic innego jak kontynuowanie wędrówki. Nic ciekawego się po drodze nie wydarzyło, w końcu Kaede dotarła do celu swej podróży.

OCC:
Jesteś na miejscu. Czas się wykazać.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Kwi 11, 2013 10:01 pm

Prawdopodobnie dotarła już do bram piekła, o czym świadczyły odgłosy walk, jakie docierały do jej uszu. Cristal swoim mieczem powaliła już z piętnastu przeciwników, którzy chcieli wydostać się na drugą stronę, lecz ślady zmęczenia, a nawet rany były nader widoczne na jej ciele. Kaede wkroczyła z rozmachem, obalając pomniejszego rywala kopniakiem w miejsce, gdzie powinien mieć mężczyzna przyrodzenie, chociaż nie miała gwarancji, czy ta rasa posiadała narządy rozrodcze. Gdy tylko został obalony, jego kolega rzucił się na niebiankę, lecz ta zgrabnie zrobiła unik i wyprowadziła kontratak pięścią, wzmocniony rotacją ciała, które wykonało półobrót w ramach uniku.
-Wybacz Cristal, zatrzymały mnie dziwne grupy stworzeń, widzę że już trochę tutaj walczysz…- stwierdziła zupełnie bez sensu, zauważając oczywistość.
-Domyślam się, że nie zrobiłaś sobie urlopu, walczmy dopóki nie pozbędziemy się ich!- krzyknęła aby nadać impet kolejnemu uderzeniu, które cięło od góry wielkiego demona, pozbawiając go dalszej chęci walki.
Szło całkiem przyzwoicie, po półgodzinnej walce całe zło wszechświata zaczęło ustępować i wycofywać się z planu ucieczki na zewnątrz. Kaede ledwo stała na nogach, jedynie determinacją oddalając od siebie kolejne ataki i asekurując silniejszą partnerkę. Cristal również zaczęła słabnąć, lecz najgorsze, jak się niebawem okazało, dopiero przed nią.
Z wielkiej bramy zeskoczył ktoś, kto wyglądał niemalże identycznie co ona, a w ręku trzymał włócznie. Pod względem ogólnego bojowego wyglądu, sprawiał wrażenie najlepiej jak dotąd prezentującego się rywala.
-Luichi!- krzyknęła Cristal i z wrażenia upuściła swój miecz. Nowo przybyły w pierwszym swoim odruchu, wygnał tych złych, którzy jeszcze ostali się przy bramie. Jedno jego skinienie starczyło, aby uciekli w popłochu, niczym małe króliczki. Cristal patrzyła z niedowierzaniem, a jej ręce zaczęły drżeć jakby w panice. To wszystko pobudziło czujność Kaede, uniosła ręce i wróciła do pozycji bokserskiej.
-Weź się w garść, sama sobie nie poradzę!- niebianka upomniała towarzyszkę, w momencie gdy Luichi przeprowadził pierwszy atak swoją włócznia. Jedynie dobry refleks pomógł jej pochylić się w porę, lecz kontra polegająca na obaleniu nóg rywala przez wlecenie w nie z pozycji pochylonej, zakończyła się niepowodzeniem, drugi koniec włóczni odepchnął ją jak muchę, nabijając sporego sińca na prawym ramieniu. Było pewne, że nie da sobie rady sama, nie miała nic co pozwoliłoby jej zaatakować kogoś z dystansu.
-Witaj najdroższa.- powiedział nowy wróg, uśmiechając się szyderczo. Cristal wciąż była w szoku, lecz na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec.
-Nie pozwól mu się z ciebie nabijać!- krzyknęła Kaede i znowu dostała w to samo ramie, atak był znacznie szybszy, niż poprzednio, prawdopodobnie Luichi sprawdzał wcześniej jej możliwości. *Uwolnij mnie, a ja się nim zajmę.* Przypomniała o sobie złowroga strona Kaede. Pomysł wydawał się całkiem ciekawy i pewnie by go zrealizowała, marnując wcześniejsze pogodzenie się jej energii dobra i zła, gdyby nie Cristal, która nagle skoczyła do walki. Bogini była świadkiem imponującej wymiany ciosów, przedstawiciele tej samej rasy okładali się uderzeniami z prędkością, za którą nie mogła nadążyć. *i co zamierzasz stać zboku?* Znów usłyszała głos, który tak bardzo ją mobilizował, pozwoliła sobie na lot i wyprowadziła kopnięcie we wroga, które zatrzymało się na włóczni w tym samym momencie co cięcie miecza Cristal. Obie odskoczyły i zasapane stały chroniąc bramy.
-Teraz chronisz piekło kochanie?- ponowił swój nędzny podryw włócznik, kierując go do towarzyszki Kaede.
-To co było między nami już minęło i nie wróci potworze! Tym razem cię pokonam!- odpowiedziała mu ostro, co zszokowało Kaede, w Cristal narastała furia, która prowadziła ją do żądzy krzywdzenia rywala. Niebianka znała już to uczucie, nauczona poprzednimi doświadczeniami sądziła, że tylko wewnętrzny spokój daje prawdziwą siłę, lecz skoro ona taki osiągnęła, to czemu nie jest w stanie pokonać Luichiego?
-Co pomiędzy wami zaszło?- zapytała swoją towarzyszkę.
-Zabił mi rodzinę i całą wioskę, dla świętej włóczni. W wiosce włócznia była świętością, jej grot to klucz do tajemnych mocy. Luichi wykradł ją, otworzył tajemne przejście i moc opętała go, czyniąc tak potężnym, jak jest teraz. Dla żądzy walki z silnymi, zabił wszystkich.- po tej historii Cristal znowu ponowiła atak, tocząc w miarę wyrównaną walkę z przeciwnikiem.
Kaede stała z boku, próbując wymyślić jakiś plan i rzeczywiście po chwili przyszedł. *Włócznia idiotko, zabierz mu ją!* Złe oblicze w końcu naprawdę przydało się. Skoro moc płynęła ze świętej włóczni, należy ją zabrać, aby mieć kontrolę nad tą siłą.
Walka na bronie trwała w najlepsze, pchnięcia Luichiego i cięcia Cristal nie odnosiły skutku, obydwoje prowadzili zacięty bój, w którym nie było lidera. Podczas pojedynku, niebiance udało się zakraść od tyłu i ustawić się parę centymetrów za włócznikiem. Gdy ten zablokował kolejne cięcie miecza, Kaede rzuciła się na włócznie, przybijając ją do ziemi całym swoim ciężarem ciała. Zdziwiony wróg wypuścił ją z rąk i spojrzał zdezorientowany na nią. Cristal wykorzystała okazje i przecięła go na pół przez sam czubek czoła. Krew trysnęła na nią i spryskała całą jej klingę, walka była skończona.
Chwilę później przybył oddział ludzi od Dai Kaio.
-Świetna robota dziewczyny, my teraz zamkniemy bramę.- jak powiedzieli, tak zrobili. Ich narzędzia szybko spowodowały zamknięcie jej i obudowanie nowymi zabezpieczeniami.
Obie wojowniczki były padnięte, lecz otrzymały obietnicę, że za moment ktoś je stąd zabierze. Przybyła ekipa uwięziła ciało Luichiego w jakiejś skrzyni i wsadziła ją na swój wóz.
-Proszę, oddaje ci włócznie. Teraz znowu będzie w rękach kogoś z twojej wioski.- powiedziała Kaede, oddając broń Cristal. Obie dziewczyny uścisnęły sobie dłonie, uśmiechając się do siebie. Ich przygoda tym bohaterskim wyczynem dobiegła końca.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Wto Kwi 16, 2013 10:18 pm

Wokół panował chaos, jak przystało na pobojowisko po epickim starciu. Cristal dysząc ciężko wzięła do rąk włócznię.

- Dziękuję... - wysapała - dziękuję Ci Kaede... za wszystko. Bez Ciebie nie dałabym rady.

Pojawiła się jakaś dwójka, która chwyciła ją pod ramię i powoli zaczęła odprowadzać.

- Żegnaj boginko! - zawołała na pożegnanie - mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. Bywaj!

Po chwili i do Kaede pofatygował się gość ze śmiesznymi różkami na głowie.

- Pomóc w czymś, czy dasz sobie sama radę?

OCC:
Koniec questa - 20 pkt. Poproś jakiegoś admina o dodanie. Jesteś wolna, możesz lecieć gdzie chcesz Smile


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 624
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Pią Kwi 19, 2013 2:20 pm

Crital została zabrana przez pomocnicze demony, również jej została zaproponowana pomoc. Oczywiście, że chciała z niej skorzystać, przecież nie mogła zostać w piekle, a sama stąd nie wyjdzie.
-Jakbyście mogli zabrać mnie do North Kaio byłoby cudownie chłopcy.- odpowiedziała z czarującym uśmiechem na ich propozycję.
Jak prosiła tak się stało, chłopaki załatwili jej szybki transport. Musiała przecież odebrać ciastka, które miał upiec Bubels według jej przepisu, bez ciastek czuła się podle, czym tu uszczęśliwiać innych? Gdy już zostanie kaioshinką, nada sobie tytuł Ciasteczkowej Bogini, a jej wypieki uszczęśliwią miliony. Może założy produkcję manufakturową? Trzeba przemyśleć ten projekt…
Swoją drogą to ciekawe, kiedy w końcu dostanie awans i nie będzie musiała się męczyć z błahymi funkcjami jedynego fizola w niebie. Póki co wszystkie fizyczne i niechciane roboty, spadały na nią… Awans i nowe funkcje, bardziej ważne, podniosłyby jej morale.
Póki co jednak, trzeba pomyśleć o ciastkach.

ZT--> Planeta North Kaio
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Sro Cze 10, 2015 9:14 pm


Teleportacja, której właśnie doświadczył młody Saiyański wojownik na pewno zostawi w nim niezapomniane wrażenie. Była zupełnie inna od tej, którą sam potrafił wykonać. Borg przemieścił ich z jednego z miejsca w drugie w ułamku sekundy. Nawet nie musiał celować. Po prostu w chwili, kiedy chwycił ramię Hazarda, to obydwaj się przenieśli w inne miejsce.
Gdy ich stopy dotknęły podłoża, to Haz od razu mógł poczuć, że grawitacja jest cięższa niż na planecie Keade, a powietrze posiada mniej tlenu. Borg nie wybrał łatwego pola do treningu. Białowłosy był wymagającym osobnikiem za swojego życia i po śmierci nic się nie zmieniło, a właściwie nawet stał się jeszcze bardziej groźny i wredny. Jeśli ktoś nie wytrzymywał kilku minut z nim, to nie było szans, by przeżył do połowy treningu. Prosta logika.
Kiedy Hazard rozejrzał się dookoła to zobaczył ciemne niebo, zasnute chmurami burzowymi. Dookoła nie było żywej duszy i krótko mówiąc, nie było to zbyt wesołe miejsce. Jednak nasuwało się jedno pytanie. Gdzie do cholery podział się Borg?
W momencie kiedy ogoniasty zadawał sobie to pytanie we własnych myślach, to ciemnoczerwona kula energii Ki uderzyła w jego pozycję.
- Nigdy nie trać przeciwnika z oczu i zawsze bądź gotowy na odparcie ataku. – powiedział Borg, stojąc na jednej ze skał, których była całkiem spora ilość. Jego twarz w dalszym stopniu nie wyrażała żadnych emocji, zaś ręce miał założone na piersi. – Pokaż mi czy coś potrafisz.

Occ:
Hazzy. Robimy sobie walkę opisową. Bez stat i straty Ki i HP. Fight!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
5366/35775  (5366/35775)
Ki:
33255/33255  (33255/33255)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Cze 11, 2015 8:35 pm

Opuścili małą, lecz przyjazną planetkę Kaede i wylądowali w miejscu, którego przyjaznym z pewnością nazwać nie można. Pierwsze wrażenie - wróciliśmy na Vegetę. Ponury krajobraz i wszechobecne skały. Jednak po chwili zdał sobie sprawę, że tutaj jednak jest nieco inaczej. Nie chodziło wcale o grawitacje, bo był przyzwyczajony do cięższych warunków niż te panujące na Czerwonej Planecie. Było coś jeszcze, coś z czym co prawda już kiedyś miał do czynienia, lecz nie było to miłe przeżycie. To "ciężkie" powietrze powodowało pewien dyskomfort. Miał wrażenie jakby znajdował się w jakimś małym, ciasnym pomieszczeniu, w którym po pewnym czasie zaczyna brakować powietrza. A więc z takimi warunkami przyjdzie mu się zmierzyć. Nie ma co, Borg postawił przed nim nie lada wyzwanie, wybierając takie a nie inne miejsce na sparing. A właśnie, gdzie go wywiało...

Kątem oka dostrzegł ciemnoczerwoną smugę. A więc tak postanowił zacząć, atakiem z zaskoczenia? Jak na ironię właśnie tego Haz się spodziewał. Zdążył odskoczyć, lecz umyślnie pozostał na granicy pola rażenia, chcąc ukryć się w chmurze pyłu spowodowanej przez wybuch. Obrażenia były minimalne.
 - Mógł darować sobie takie podstawy - pomyślał - ale z drugiej strony pewnie uważa małpy za lekkomyślne i nie potrafiące trzeźwo ocenić sytuacji. Swoją drogą ciekawe czy on także jest zawsze gotów na odparcie ataku...

Nie był pewien, czy Borg zdaje sobie sprawę, iż Hazard również potrafi się teleportować. Nawet jeśli wie, to w tych warunkach może nie być w stanie zareagować na czas. Saiyan spojrzał w górę na niebo. Takie chmury zwiastują burzę. Uśmiechnął się lekko. Niezła sceneria do walki. Powoli odchylił prawą rękę do tyłu, a dwa palce lewej przystawił do czoła. Potem równocześnie wyprowadził cios i teleportował się przed przeciwnika. Minimalna szansa na unik czy blok, chociaż nie znał prawdziwej mocy tego gościa, a on sam walczył będąc zaledwie w stadium SSJ. Tak na rozgrzewkę. Po tym zaskakującym ataku, wyprowadził serię ciosów przy pomocy pięści, celując w głowę i tors oponenta. Na końcu uderzył z całej siły, zwiększając dzielący ich dystans. Wystawił dłonie przed siebie, skumulował Ki i wystrzelił kaskadę Ki Blastów. Część trafiła Borga, pozostałe "ubarwiły" nieco krajobraz wokół nich. Błyskawicznie przyjął pozycję obronną, gotów na natychmiastową odpowiedź. 

OCC:
Koniec treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Sro Lip 01, 2015 9:05 pm

Nie zawsze będzie się walczyło na swoim terenie. Trzeba umieć się przystosować i umieć wykorzystać wszelkie atuty pola walki. Grunt jest grząski, to lataj. Powietrze ciężkie i olbrzymia grawitacja? Postaw na ataki energią i zaskoczenie. Przeciwnik jest doskonały na dystans? Skróć go. Dostajesz baty w bliskim starciu? Odskocz i przemyśl taktykę. Podczas walki cały czas trzeba było ją analizować i zmieniać plan, w zależności od nowych czynników.

Borg chciał zobaczyć z jakiej gliny ulepiony jest ten dzieciak. Pierwszy pocisk, który wysłał w jego stronę był dość słaby, lecz wystarczający, żeby go odczuł. Spodziewał się teraz zobaczyć pokaz słynnej wściekłości tej rasy, lecz Hazard go zaskoczył. Kiedy dym się rozwiał, to oczom białowłosego ukazała się pustka, zaś jego oponent, właśnie wymierzał mu cios w splot słoneczny. Było to zagranie, za które Saiyanin dostał plusa od starszego wojownika, lecz nie był to jeszcze koniec. To był dopiero początek. Pozwolił sobie na przyjęcie tych ciosów. Chłopak uderzał ze sporą siłą, lecz większość została zablokowana lub przepuszczona. Chciał mu dać odczucie, że na razie wszystko gra.
Wojownik uśmiechnął się, widząc kaskadę pocisków, które złotowłosy wystrzelił w jego kierunku. Był całkiem silny w tym stadium, lecz jeszcze spora droga przed nim. Kiedy pierwsze dwa pociski uderzyły w jego pozycję i wzbiły chmurę pyłu, to sługa Kaioshin zniknął. Pojawił się kilkadziesiąt metrów nad Hazardem, a na jego twarzy gościł nieznaczny uśmiech. Może coś będzie z tego dzieciaka.
- Nieźle. Naprawdę nieźle. Masz spory potencjał. Może nie jesteś taki beznadziejny. – rzucił wojownik z góry, a następnie spuścił na chłopaka kilkadziesiąt pocisków, które były o wiele potężniejsze. Równocześnie obserwował aurę chłopaka, i kiedy ten tylko zniknął to Borg podążył za nim.
Nie dał mu nawet szans na obronę. Rzucił sporą kulą KI, za którą natychmiast podążył. Nie chciał by ona zraniła złotego. To była tylko zasłona. Tak jak się spodziewał, Hazard odskoczył od pocisku, lecz zupełnie stracił swojego przeciwnika z oczu. Zanim się zorientował co jest grane, to było już za późno. Borg z olbrzymią prędkością i siłą wbił się wyprostowaną nogą w twarz Hazarda, równocześnie wbijając go w powierzchnie i tworząc spory krater. Nie dal mu jednak czasu na odpoczynek, tylko szybko podniósł go za włosy i trzasnął nim o ścianę krateru, przebijając ją.
- Zawsze atakuj przeciwnika tak, by coś go oślepiało. Jak nie masz słońca to używaj energii. Nie dawaj się zaskakiwać. – rzekł gromko mężczyzna, wylatując z krateru i zatrzymując się w powietrzu, Był ciekaw ruchu Saiyanina.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
5366/35775  (5366/35775)
Ki:
33255/33255  (33255/33255)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Nie Lip 05, 2015 11:36 am

Pozostał niewzruszony słysząc pochwałę z ust Borg'a. Nie był uczniakiem, który ekscytował się za każdym razem gdy ktoś go pochwalił. Musiał pozostać czujny, bo to dopiero początek. Jego przeciwnik był niezwykle doświadczonym wojownikiem i z pewnością ma kilka, jeśli nie kilkanaście pomysłów na to, jak teraz zaskoczyć złotowłosego. Nie było czasu na odpoczynek. Borg także wystrzelił w jego stronę masę pocisków. Niby nic, ale coś takiego może wprowadzić zamęt na polu bitwy. Trzeba się koncentrować na unikach, a jednocześnie nie spuszczać wzroku z oponenta. Przeniósł się nieco dalej i wtedy się zaczęło. Widział sporej wielkości energetyczną kulę, która mknęła w jego stronę. Małe pociski to pikuś, tego jednak zdecydowanie nie chciałby przyjąć na siebie. Udało mu się odskoczyć na bok, lecz przyboczny Kaioshinki tylko na to czekał. Za późno wyczuł jego zbliżającą się aurę i nie zdążył zareagować. Otrzymał silny cios w twarz i miał wrażenie, że łamie mu się nos. Odleciał kilkadziesiąt metrów dalej, wbijając się w podłoże. Borg pomęczył go jeszcze trochę, po czym zostawił w spokoju, oczekując jego reakcji. Haz nie podnosił się jeszcze przez chwilę. Pomacał się po nosie i z ulgą stwierdził, iż nie jest złamany, ale krwawi. Odwrócił głowę w stronę białowłosego, kombinując jakby go zaskoczyć. Nie chciał ślepo podążać za jego wskazówkami, więc Taiyoken odpada, przynajmniej na razie. Wpadł jednak na inny, chyba nawet lepszy pomysł...

Przyłożył prawą dłoń do podłoża i skoncentrował się. Po chwili wygenerował energetyczne łańcuchy, które natychmiast wbiły się w ziemię i poruszając się pod nią, zatrzymały się na wysokości przeciwnika. Hazard błyskawicznie stanął na nogi i w tym samym momencie łańcuchy przebiły się przez ziemię i "chwyciły" Borg'a za kostki, ograniczając jego ruchy. Saiyan nie zwlekał, ta sztuczka na długo nie zadziała. Skoncentrował Ki w obu dłoniach,  a następnie złączył je ze sobą.
 - Co prawda Cię nie oślepiłem, ale ten sposób chyba też jest dobry co? Final Flash! 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Wto Lip 07, 2015 9:47 pm


Kilka słów pochwały na pewno było dość miłą odmianą od tego, do czego młody Saiyanin był przyzwyczajony, czyli darcia ryja i pocisków KI za każde źle wykonane ćwiczenie. Tutaj też mu groził solidny łomot, ale chłopak przynajmniej wiedział za co dostanie w pysk. Borg był o wiele starszy i doświadczony, dlatego jeszcze dawał dzieciakowi fory i małe wskazówki co do walki. Jeśli był inteligentny to z nich skorzysta. Jeśli nie, to cóż. Jego strata.
Zaczął dość łagodnie, na wybadanie. Chciał wiedzieć co Saiyanin potrafi, by móc dostosować poziom walki do dzieciaka. Mógł oczywiście wyzwolić całą swoją moc, ale to by zabiło ogoniastego, a tego raczej nie chciał. Poza tym Kira suszyłaby mu głowę z tego powodu, więc nawet nie wchodziło to w grę. Ale trochę go poobijać może. Kula energii na pewno go zaskoczyła, jednak większe szkody spowodował kopniak w twarz i uszkodzenie nosa. Do złamania chyba nie doszło, ale będzie puchnąć, krwawić i boleć. Dobicie go w kraterze było tylko dodatkiem, a teraz siwowłosy czekał na ruch blondyna. Jego poziom Super Wojownika był dość imponujący, lecz musi się bardziej postarać, jeśli chce by przyboczny Kaioshin się trochę spocił.
Kolejny ruch chłopaka był dość interesujący i na pewno znalazł swoje miejsce w notesiku mężczyzny. Łańcuchy stworzone z energii mężczyzny oplotły jego kończyny dość zgrabnie, przez co jego pole manewru było ograniczone praktycznie do zera.
- Całkiem nieźle. – powiedział mężczyzna, zanim fala energii pochłonęła jego ciało. Energia Borga zniknęła, lecz Hazard spodziewał się, że jest to jedynie cisza przed burzą. Atak choć potężny, był zbyt słaby na takiego przeciwnika. I tak też było. Kolejna lekcja.
- Jednak musisz pamiętać by być cały czas skupionym. – rzekł strażnik, pojawiając się kilka metrów za nim. Dobrze wykorzystał swoją iluzję. – zawsze kontroluj pole walki i miej przygotowany plan awaryjny. Po za tym możesz korzystać z pomocy.
W tej samej chwili w Haza uderzyło kilka pocisków Ki, skierowanych z kilku stron. Kiedy się rozejrzał to zdał sobie sprawę, że jest otoczony. Miał przed sobą pięciu Borgów, a wszyscy byli równie realni i silni. Tylko, który był prawdziwy, skoro energia każdego pulsowała z równą mocą.
- Twój ruch. – powiedzieli jednocześnie białowłosi i uśmiechnęli się.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
5366/35775  (5366/35775)
Ki:
33255/33255  (33255/33255)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Pon Lip 13, 2015 3:35 pm

Walka z Rave'em, June czy wszystkie pojedynki stoczone przez ostatnie 2 lata - jego obecny przeciwnik był za zupełnie innym poziomie. Haz nie był w stanie nawet dokładnie ocenić jego mocy, z taką potęgą miał do czynienia. Podejrzewał, że Borg nie wykorzystuje 100% swoich możliwości. W końcu nie walczą na śmierć i życie, a jedynie po to, by przygotować złotowłosego na starcie z Zell'em i jego armią. Jak dotąd chyba radził sobie nieźle, lecz działo się tak, ponieważ oponent dawał mu fory.

Jego atak doszedł do skutku, jednak to co stało się chwilę potem, bardzo go zaskoczyło. W pierwszej chwili wydawało mu się, że zna tę technikę, sam wielokrotnie jej używał. Ale gdy skupił się nieco bardziej... Zanzoken był dużo mniej efektywny, gdy stosowało się go na kimś, kto potrafił wyczuwać Ki, gdyż od razu można było namierzyć oryginał ignorując kopię. Tutaj było inaczej, każdy z pięciu Borgów wydawał się prawdziwy, w dodatku emanowali równą ilością energii, co w przypadku Zanzokena się nie zdarza. Więc to musi być jakaś inna zdolność, lepsza. Może jednak nie do końca, gdyż moc Borga uległa zmniejszeniu, zupełnie jakby podzielił się nią z każdą z kopii w równym stosunku. Obracał się powoli, obserwując całą piątkę. Byli jednakowi, zarówno pod względem wyglądu jak i siły. Czyżby to było coś w rodzaju podziału? Pierwszy raz miał do czynienia z czymś takim. Białowłosi zachęcali go do ataku. Jakby tu ich ugryźć?

Moc oponenta uległa zmniejszeniu, więc jeśli podwyższył by swoją, miałby większe szanse. Czy da radę zaatakować wszystkich? Tak, jeśli czymś się wspomoże. Tylko jedno przychodziło mu do głowy. Istniała spora szansa, że ten plan wypali. Podleciał nieco wyżej, złożył w charakterystyczny sposób ręce na czole.
 - Taiyoken!
Na chwilę zapewne udało mu się oślepić przeciwników. Czym prędzej wytworzył na dłoniach energetyczne ostrza, odpalił drugi poziom Super Saiyan'a i z zawrotną prędkością ruszył w stronę Borg'ów, atakując każdego po kolei i wyprowadzając serię cięć i ciosów. Nadal ciekawiło go działanie tej techniki, lecz może o to spytać później, teraz najważniejsza jest walka.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Wto Lip 14, 2015 8:41 pm

To było coś co na pewno mogło zaskoczyć młodego Saiyanina. Zwiększenie poczucia, że nawet nie idzie tak źle i może zwyciężyć, żeby chwilę później dać mu w pysk i patrzyć jak tonie. Może i było to brutalne, lecz jakoś trzeba nauczyć szczeniaka pływać. Inaczej kiedyś skoczy i się utopi.
Tak teraz stary wojownik chciał nauczyć Hazarda kilku sztuczek, które zapewne mogą mu się przydać. Kontrola pola walki, wykorzystywanie okazji i środowiska naturalnego, oraz powolne wyciąganie asów z rękawa. Przeciwnik myśli, że magazynek jest już pusty, a w tym czasie ładujesz ostatni pocisk prosto w jego głupią mordę.

Pięć kopii przybocznego Najwyższej Kaioshin krążyło wokół młodego wojownika i każda z nich była w równym stopniu potężna. To już nie była żadna iluzja czy zmylenia. Hazard miał do czynienia z techniką, której szczebel znajdował się nadzwyczaj wysoko. Nasuwało się pytanie. Czy chłopak da sobie radę czy też spadnie w otchłań?
- No dalej. Pokaż na co cię stać. – powiedziało pięć kopii Borga równocześnie co dało dość ciekawy, jak i irytujący efekt. To był ruch ogoniastego, który wykorzystał go bardzo ciekawie. Nie odwrócił uwagi oponenta, tylko go oślepił. Technika jest przydatna, lecz przeciwko komuś, kto potrafi wyczuwać KI dość kiepska. Ale zaskoczył go, dzięki czemu zabił trzy kopie. Jednak dwie pozostałe, przed śmiercią jeszcze zdążyły zadać kilka ciosów, zanim rozpłynęły się. Hazard zaczął rozglądać się w poszukiwaniu oryginału, jednak nie było to utrudnione, gdyż kiedy tylko skończył, to z dołu rozległy się głośne oklaski.
- Nieźle. Naprawdę nieźle. Widać, że słuchasz i myślisz taktycznie. – powiedział białowłosy, po czym jego ciało zaczęła otaczać bordowa poświata. – Skoro ty wszedłeś na poziom wyżej, to pozwól, że ja też lekko podkręcę obwody.
Po tych słowach Borg wystrzelił w stronę Hazarda i zadał mu szybki prosty w twarz. Następnie nastąpiła wymiana uderzeń, aż w końcu obaj weszli w klincz, łapiąc się za dłonie i cały czas siłując aurą.

Occ: Haz twój ruch.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
5366/35775  (5366/35775)
Ki:
33255/33255  (33255/33255)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   Czw Lip 23, 2015 11:11 am

Jego plan częściowo wypalił. Udało mu się przeciąć 3 kopie, które rozpłynęły się w powietrzu. 2 pozostałe uniknęły ciosów, po czym same zaatakowały. Haz, skupiony na ataku nie zdołał obronić się przed pierwszym atakiem, drugi udało mu się sparować, lecz nim zdążył skontrować, ta dwójka również zniknęła. Saiyan nie wiedział co o tym myśleć. Czyli to jednak był Zanzoken? Najwyraźniej, jednak musiała to być jakaś bardziej zaawansowana wersja tej techniki, skoro kopie były zdolne do wydzielania Ki. Dłużej nie dane mu było się nad tym zastanawiać, spojrzał szybko w dół skąd dochodziły oklaski. Borg był zadowolony z jego pracy, na tyle, że postanowił podnieść poprzeczkę. Hazard ujrzał bordową poświatę która otoczyła ciało białowłosego. Jego moc zaczęła wzrastać, złotowłosy poczuł ostry ból w okolicach skroni. Pierwszy raz miał do czynienia z taką potęgą. Na drugim stadium Super Saiyan'a nadal nie dorównywał mu mocą, a co dopiero teraz...

Szybkość Borg'a była oszałamiająca. Haz instynktownie zasłonił się ręką, lecz cios oponenta był tak silny, że zwyczajnie przełamał blokadę, która nieco tylko zredukowała jego siłę. Chłopaka odrzuciło do tyłu, lecz nie spuścił wzroku z przeciwnika. Obserwował uważnie jego ruchy, by obronić się przed kolejnym atakiem. Słusznie wywnioskował, że tym razem wyprowadzi cios drugą ręką. Zrobił unik, lecz udało mu się połowicznie - paznokieć białowłosego rozciął mu skórę na policzku. Postanowił od razu skontrować. Wykonał w powietrzu obrót i zaatakował nogą, lecz został zablokowany. Spróbował raz jeszcze, celując kolanem w brzuch. Zabrakło kilku milimetrów, gdyż Borg zdążył się teleportować... tuż za ogoniastego. Znów zadziałał instynkt, nakazując mu uwolnienie z ciała Ki w celu odepchnięcia oponenta. Zadziałało, miał ułamek sekundy na zaplanowanie kolejnego ruchu
Postawił na szybkość i element zaskoczenia. Teleportował się na lewo od białowłosego i zaatakował, lecz jego pięść spotkała się z dłonią ochroniarza Kaioshinki. Próbował jeszcze drugą, lecz i ją czekał podobny los. Napierał ile sił, lecz nie był w stanie posunąć się do przodu nawet o milimetr. Zastygli w tej pozie patrząc na siebie groźnym wzrokiem. Naokoło pojawiły się wyładowania elektryczne - Haz z każdą sekundą emanował coraz większą Ki, zbliżając się do swojego limitu. I co wtedy? Od początku wiedział, że rywal jest silniejszy, nie chodziło przecież o to, żeby go przewyższyć, a nabrać doświadczenia w walce z potężnym przeciwnikiem. Lecz czy nawet po tym treningu będzie w stanie stawić czoła Zell’owi? Nawet nie zranił poważnie tego tutaj, a przecież zamierzał uśmiercić Króla Vegety. Czy starczy mu do tego mocy? A może znów okaże się za słaby, tak jak przed dwoma laty, gdy nie potrafił odrzucić pasożyta jakim był Tsuful? Znów poniesie porażkę i jeżeli jakimś cudem uda mu się przeżyć, zaszyje się w jakimś dalekim zakątku wszechświata. Po raz pierwszy odkąd obiecał zemścić się na przywódcy ogoniastych, zaczął powątpiewać czy jest wystarczająco silny by tego dokonać...

Doświadczony, zdolny przemienić się w Super Saiyan’a 4 poziomu mężczyzna, kontra dzieciak, będący dopiero w połowie drogi do tej doskonałej przemiany,
napędzany nienawiścią i rządzą zemsty. Przecież to bezsensu. Rzucając wyzwanie Zell’owi podpisuje na siebie wyrok, to nic innego jak misja samobójcza. Jak mógł być tak głupi? Dlaczego wcześniej to do niego nie dotarło? Ogień w jego oczach zgasł, aura zmalała, podobnie jak wydzielana Ki. Na nic cały ten trening, poddał się. Jego zemsta nigdy nie dojdzie do skutku.

W tle

Poczuł coś, gdzieś głęboko w sercu, jakby ktoś na nowo rozpalał tam ogień. Co to za dziwne uczucie? Poczucie bezradności i rezygnacji odeszło, zastąpił je nagły przypływ determinacji i pewności siebie. Jego energia znów zaczęła rosnąć, złota aura zwiększyła się. Wyładowania elektryczne przybrały na intensywności, a skały pod ich stopami pękały. Zupełnie jakby ktoś przekazał mu potężne pokłady energii. I nagle poczuł palący ból w okolicach żeber. Syknął i zacisnął zęby, lecz nadal zaciskał palce na dłoniach Borg’a, nie pozwalając mu na przejęcie inicjatywy. Najpierw nieprzyjemne kłucie, a potem jakby go ktoś przypalał. Rzucił szybko okiem na brzuch, szukając źródła pieczenia i aż otworzył szeroko usta ze zdumienia. Po jego ciele zaczęły rozchodzić się jakby czarne smugi, formujące się powoli w jakiś kształt. Od żeber, przez prawą stronę klatki piersiowej, aż po szyję. Cały czas odczuwał ból, jakby ktoś przypiekał mu te części ciała nad ogniskiem. Całą siłą woli powstrzymywał się od wrzasków, w końcu nie wytrzymał, gdy palić zaczęła prawa strona twarzy. Co to do cholery było? Jakaś technika Borg’a? Spojrzał ponownie na oponenta, ale on też wyglądał na zdziwionego całą tą sytuacją. Przez tysiące lat nie miał do czynienia z czymś takim? Więc co to, samozapłon? Naszła go głupia myśl, by znaleźć jakieś źródło wody i oblać się nią, lecz wtedy usłyszał w głowie cichutki głos. Te kilka słów wystarczyło, by wyjaśnić mu wszystko.
- Nie poddawaj się! Jesteś członkiem klanu wilków! Walcz do końca, jak Twój przodek Mukuro...
Nie wiedział już czy była to jego podświadomość przemawiająca jego własnym głosem, czy coś zupełnie innego. Wiedział jedno - znów uwierzył w siebie. Jego energia stale rosła, chociaż już jakiś czas temu osiągnęła dotychczasowy limit. A to oznacza, że stał się silniejszy. Zaczął napierał na białowłosego z tą nową mocą, napinając mięśnie do granic możliwości. Powoli zyskiwał przewagę i w końcu przeciwnik zaczął przesuwać się w tył. A gdy spojrzał zdziwiony na Saiyan’a, ujrzał  prawdziwego, dumnego i emanującego pewnością siebie wojownika z Vegety. I wreszcie te wszystkie czarne linie na jego ciele uformowały się w tatuaż przedstawiający wilka - symbol rodu Mukuro.

Borg nadal przyglądał się zaskoczony tej nagłej przemianie, co złotowłosy skrzętnie wykorzystał, czestując go potężnym kopniakiem w brzuch. Odrzuciło go do tyłu, a Haz sięgnał ręką za plecy, dobył miecza i natychmiast zaatakował ponownie. Oponent także musiał wyposażyć się w oręż, by zablokować ten atak. Rozległ się charakterystyczny dźwięk, gdy ostrza skrzyżowały się ze sobą. Ogoniasty nie spasował, nadal wymachiwał bronią jak szalony, próbując zranić przeciwnika. Jego ataki były nie tylko szybsze, ale i trudnejsze do przewidzenia. Hazard atakował dość chaotycznie, ciężko było ocenić i odgadnąć jego kolejnego posunięcia. Powodem tego nie było wcale to, że nowa moc uderzyła mu do głowy. Wystarczyło spojrzeć mu w oczy by dostrzec w nich... bestię. Jeszcze parę minut temu spokojny, opanowany, chłodno analizujący walkę. Teraz jakby bardziej dziki, niepoczytalny. Zupełnie jakby dawały o sobie znać zwierzęce instynkty...

OCC: Na dniach będzie obrazek przedstawiający Haz'a z tatuażem. Fabularny boost - rozdanie zaległych pkt. Trening start.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wojenne Plenery   

Powrót do góry Go down
 
Wojenne Plenery
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Piekło-
Skocz do: