Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wioska mutantów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wioska mutantów   Czw Lis 02, 2017 12:41 pm

Gdzieś w nieznanej lokalizacji na Równinach Trivarro znajduje się podziemne miasto. Ukryte jest głęboko pod ziemią, prowadzą do niego tysiące nie bezpiecznych, pokręconych tuneli, wychodzących na różne tereny kanionu. Jest to wielka jaskinia, gdzie pobudowane zostały drewniane szałasy okryte skórami stworzeń upolowanych na powierzchni. Oświetla ją jedynie kilka kominów, wychodzących prosto na zewnątrz. Zamieszkują je wynaturzeni i odepchnięci od społeczeństwa Nameczanie, zwani mutantami.

***


- Harg! Wrau!
- Pfrrrrhrrr!


Jakieś dziwne odgłosy charczenia i plucia doszły do uszu wymęczonego demona. Potem narastające uczucie gorąca. Gdy otworzył oczy, nie zobaczył nic. Mrok. I lśniące oczy. Tysiące oczu... Dopiero kiedy jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności, spostrzegł, że znajduje się w jaskini, w której tłoczyły się tłumy mutantów. Podskakiwali jakby tańczyli dziwny taniec. Niektórzy przepychali się między sobą. Inni syczeli i prychali na niego.
Gdy spojrzał pod nogi, dopiero wtedy zauważył, że jest przywiązany do pala, a pod jego stopami stwory układają i rozpalają ognisko.

Demon miał niewiele czasu. Zdołał jeszcze zlokalizować nieopodal Nameczanina w pióropuszu i w klekoczącym stroju wykonanym z kości. Wyglądał na kogoś na krój wodza. Kłócił się ewidentnie z Nameczaninem, który umiał mówić. Pluli na siebie i prawie zaczęli walczyć. Gdy ten zauważył, że demon obudził się, podskoczył do niego i znów zaczął dukać:

- Mówi po co przylazła! Szybko mówi albo głodna wioska usmaży, rozerwie skóra i zje, a kości wypluje! – jego głos był paniczny. Potrząsnął nawet lekko palem, do którego Van był przywiązany, poganiając demona – MÓWI SZYBKA!!!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Czw Lis 02, 2017 8:56 pm



" Nie miał na tyle sił... Oczy zaszły mu ciemnością... Najgorszy z możliwych scenariuszy właśnie się odbywał... Nie mając energii, osłabiony, był zdany na przychylność mutantów... Nic bardziej gorszego nie mogło go spotkać... Do momentu aż się obudził... "


Mogło zdarzyć się wiele, śmierć, więzienie lub coś w rodzaju tortur ale ostatnią rzeczą o której wojownik by pomyślał, to pal z ogniskiem. Gdy tylko otworzył oko, dostrzegł chaos, praktycznie z każdej możliwej strony. Musiał jak najszybciej zebrać myśli, jego życie zależało od tego jak się teraz zachowa, wybity z całego zajścia, zaczął ogarniać myśli. Grupy mutantów wciąż podskakiwały w dziwaczny sposób, jakby to Van był ich ofiarą. Half odruchowo, szarpnął ciałem ale nie wkładając przy tym dużych pokładów sił. Chciał tylko sprawdzić jakiego rodzaju więzy go pętają, jeżeli to prymitywne sposoby, wydostanie się bez trudu. Było tylko kilka niedomówień, w razie udanej próby, będzie musiał stawić czoła całej tej zgrai, która jak pamiętał dysponuje w większości, paraliżującymi technikami. Nie było mowy o technice oślepiającej, ta tutaj była by nieprzydatna ale, toksyczne plunięcie mogło by wiele zmienić. Demon szybko przeanalizował opcje jakie mi pozostały do momentu aż nie pojawił się...

- POKRAK !!!.... Natychmiast mnie rozwiązać...!!! Mów temu błaznowi w czapce że przyszedłem rozmawiać z nim... - powiedział tak aby tylko pokrak usłyszał...

- Ja Van, Zabójca zielonego Nameka... Wioski za Jeziorem... Chcę rozmawiać z Wodzem...

Mroczny dobrze pamiętał te terany, nie raz przelewał tu krew. Ten lud był specyficznie prosty ale być może uda mu się opóźnić ich dziwne zamiary i zainteresować na moment. Poczeka aż wrócą mu znaczne siły i wtedy będzie miał większe szanse na ucieczkę gdyby coś poszło nie po jego myśli. Plan był stosunkowo prosty, musiał przekonać wodza lub tylko zająć go rozmową. Zawsze będzie opcja, pochwycić przywódcę i użyć go jako karty gwarancyjnej na wydostanie się z tego przeklętego miejsca, najpierw jednak Van chciał sprawdzić ile może ugrać w rozmowie. Potrzebował Sił, nawet jeśli będą to te tępe półgłówki.


OCC: Jak w Opisie Very Happy

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Pią Lis 03, 2017 11:19 pm

Pokraczny Nameczanin, gdy tylko usłyszał polecenie, zaczął wprawnie i szybko wspinać się po palu, by dotrzeć do Vana i rozwiązać mi ręce. W połowie drogi jakby doszło do niego, że nie może tego zrobić. Zatrzymał się i popatrzył wątpiąco na tego w tłumie, który nosił pióropusz. Potem znów nad siebie w kierunku demona a potem nagle znów na poprzedniego.

- Harrrrrgggg pfu! Plapla bla pfu! - zaczął wydawać z siebie dźwięki podobne do pierdzenia, czy zwrócił na siebie uwagę sporego tłumu pod sobą. Wieli z pokracznych Nameczan zwróciło na niego swoją uwagę.

- Haga haga! Maga haga! – odparł wódz, co spotkało się z falą westchnienia wśród tłumu.

- HARAHARAHARA! – Pokrak wyrzucił głowę nad siebie i zaczął charczeć z zaangażowaniem.

- Hakalakamakalaka! – krzyknął Wódz, śmiejąc się donośnie.

- Haka laka! Haka laka! – odpowiedział mu tłum.

Pokrak zadrżał i popatrzył znów na Vana. Uderzył pięścią w pal, który zatrząsł się w posadach.

- Hala! Fru pryk kryk! – zaczął wydawać z siebie z największym zaangażowaniem coraz to nowe dziwne dźwięki. Mówił długo, a cały tłum słuchał go jak najlepszego mówcy. Gdy skończył, zapadło milczenie. Nikt nie ważył się nic powiedzieć.

Nagle...

Tłum...

Zaczął wiwatować i tańczyć! Wszyscy śmiali się, cieszyli! Radowali jak na mannę z nieba.
Pokrak wspiął się na szczyt pala i nachylił do ucha Van’D.

- Jaka szpetna... – skomentował najpierw, widząc twarz demona. Widać nie mógł powstrzymać się przed komentarzem. Potem nachylił się do jego ucha i zaczął szeptać, plująco. – Wasza nie umieć przekonywać. Ja musiała skłamać. Powiedziała, że wy nauczyć wioska leczenie rana jak to robiła i dać dużo świeża mięsa smaczna. Wszyscy szczęśliwa i nigdy głodna. Ja musiała skłamać, nie karać za to. – potem przegryzł zębami ciasny sznur wokół nadgarstków Van’Diego. – Teraz to wasza problem. Ja uciekam. Zanim wszystko pokapowali, że to głupia kłamstwo. – dodał i już miał zbiegać po pali na dół, by ukryć się w tłumie...

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sob Lis 04, 2017 6:43 pm



" Istota która najwidoczniej uratowała Demona... Musiała nieźle namieszać aby ten mógł ujść z życiem... Mimo ograniczonego intelektu i mechanizmu mowy, wierny Pokrak dar radę przemówić do tego prostego ludu... Oczywiście jasną rzeczą było to że nakłamał na potęgę ale w efekcie lepsze to niż pożarcie... Van miał teraz czas aby jakoś się z tego wykręcić... Lub odegrać rolę i zjednać sobie tych tubylców... Miał już szatański PLAN..."

Half był pełen podziwu w jak szybkim czasie pokrak zdołał przekonać wodza i cały lud. Oczywiście nie obeszło się bez kłamstw i wymysłów, ale w tej sytuacji wyjdzie im to obu na dobre. Teraz jednak musiał stanąć przed wyzwaniem do jakiego zobowiązał go ten pokraczny stwór, przyszedł czas odegrać rolę. Van był tu już jakiś czas więc jego pokłady KI chodź trochę się zregenerowały, uznał, że postara się dać małe przedstawienie aby pogłębić podziw i wiwaty. Jego nowy towarzysz zdążył już naruszyć sznury więc nie będzie problemów z demonstracją umiejętności regeneracji...

- Pokrak... Nigdzie nie idziesz... Potrzebuje kogoś kto będzie za mnie mówił... Zostajesz !!! Powiedz temu pajacowi w czapce że będzie pierwszym którego nauczę leczyć rany... A ty jesteś mi potrzebny jako tłumacz... Inaczej będę bardzo nie miły...


***


Demon skupił w sobie pokłady KI, w końcu był mrocznym, przedstawienia i sztuczki to jego specjalność. Powoli w geście oddania się sprawie, złożył ukłon wodzu plemienia, musiał zaskarbić sobie jego względy. Następnie spojrzał na wiwatujący tłum rozkładając ręce na znak " Witajcie " . Zamknął oczy i uniósł głowę do góry, jednocześnie podnosząc wysoko dłonie, delikatnie wprowadzona w ruch KI rozświetliła jego sylwetkę od stóp. Subtelne światło powoli nabierało intensywności, podkreślając wciąż białą szatę od Mistrza Luscu. Grał w tą grę jak wprawiony magik, starając się zabrać widownię do swojego świata, świata iluzji. To jednak była rzeczywistość, kontrolując swoję energię, rozjaśnił twarz a pobudzone do działania drobiny skupione reagowały z mięśniami. Jego rysy znów nabierały kształtu, mięśnie zrastały się a oblicze wracało do normy. Wszystko po to aby oczarować tłum, jeżeli oni go pokochają, nie będzie się musiał martwić o życie, wystarczyło zjednać sobie te stwory.

- Pokrak... Powiedz temu w czapce... Że witam Go... I jego Ludzi również... Niech mi dadzą przejść i przestaną dorzucać drewno... Jeżeli mi pomożesz dam Ci dużo jedzenia i będę uczył sztuczek... Albo co tam zechcesz...

Van przytłumił światło, dając znać że przedstawienie skończone i jeszcze raz ukłonił się, prostym skinieniem głowy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pokrak będzie jego tłumaczem i być może jakoś się z tego wypląta. To w końcu nameczanie, mają wrodzoną regenerację, Demon widział co potrafią na archipelagu, wystarczyło im to przypomnieć. A jeśli miało by to być ceną za wolność, czemu nie....
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sob Lis 04, 2017 10:54 pm

Van – Upadły Anioł Mutantów

Pokrak zaczął schodzić z pala, ale zatrzymał się po drodze. Spoglądał na górę i w dół, zastanawiając się, czy powinien jednak zignorować prośbę demona czy też nie.
Nameczański tłum żywo reagował na gesty Vana, a to wzdychając, a to krzycząc. Obchodząc go z każdej strony. Jedynie Wódz patrzył kpiącym wzrokiem na popisy regenerującego się Vana.

- Dupa srata! – zakrzyknął Pokrak, tłumacząc słowa Vana- Czaka laka maka laka! – po tych słowach ześlizgnął się z pala i zaczął gołymi rękami rozrzucać płonące paliki na pobliskich Nameków, którzy z sykiem odskakiwali. Następnie znów wydał z siebie długą sekwencję niezrozumiałych dźwięków.

Z szeregu wystąpił Wódz z gromką miną. Urwał sobie jedną kość z opaski na biodra i rozłupał na głowie jednego z stojących w tłumie mutantów. Potem zaczął znów kłócić się z Pokrakiem. Ich spór był tak energiczny, że w końcu złapali się za ramiona i zaczęli siłować. Niektórzy wiwatowali, inni radowali. Jeden Nameczanin rozdzielił walczących.

- Wódz niezgodny. – wysapał z siebie zziajany Pokrak. – On teraz chcieć dowody. Wszystkie Nameki chcą natychmiast zjeść świeża mięso, skoro nie Van’D. Musi to zrobić, bo zagłada. - Pokrak podbiegł do Vana i szepnął mu na ucho. - Jeśli ty pogłaskać po czułki Wodza, on zaufać. Robi delikatnie i przyjemna.



______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Nie Lis 05, 2017 10:59 pm



" Sytuacja wyglądała obiecująco, do momentu aż wódz wyraził swoje niezadowolenie... Musiał być strasznie nieufny, więc jedyną szansą było przekonanie tego gbura... Niestety Pokrak, znów posunął się poza granice przyzwoitości, ten prosty gad wpakował demona w... Czas odebrać sobie resztki Dumy, Honoru... I przyzwoitości... "


Demon odstawił wydarzenie życia, był hipnotyzujący, nie wystarczyło to aby przekonać wodza wioski. A jedyna deska ratunku, która mogła go z tego wyciągnąć właśnie sama się podziurawiła. Pokrak ewidentnie był prostą postacią, nie miał żadnych oporów dobrego gustu. Teraz Van musiał użerać się z jego pomysłami a i tak nie miał pewności czy to co kazał mu zrobić zadziała. Co więcej jeśli nie spróbuje, prawdopodobnie zaraz znów go przywiążą i zaczną dorzucać drzewo. Powstanie już fala ognia i zjedzą biednego wojownika na kolację. Nie było takiej opcji, mroczny zebrał w sobie myśli, aby w jakiś sposób obejść odważne posuniecie Pokraka.

- POKRAK... Jakie Dowody... Przed chwilą się uzdrowiłem a teraz wrabiasz mnie w dewiacje z tym czubem... Jeżeli to przeżyję... Będziesz chodził bez wody aż mi się nie znudzi... Nawet mi się stąd nie ruszaj, siedzimy w tym razem...

Half, przełknął ślinę i spojrzał na tego powykręcanego szamana kości. Wyglądał niezbyt zachęcająco, tym bardziej że jeszcze nie tak dawno Van mógł patrzeć na wdzięki Foxy. A teraz mógł patrzeć jak dziki namek opluwa sam siebie i wydaje wdzięki jak zjarany BoBo za ladą. No nic trzeba było działać, a sam wojownik chciał mieć to za sobą.

" To będzie jego najcięższy bój... Van strzelił palcami jak chirurg i podszedł w kierunku wodza... Podszedł do tematu, sprytnie ale robiąc każdy kolejny krok, morda nameka była coraz bardziej zapluta... Nie zważając na nic, pozdrowił go ukłonem, okazując szacunek... "

- Pokrak, Powiedz że go Witam... I chcę naszej przyjaźni... I nic więcej bo będę Ci krzywdził w nieskończoność...

" ... Demon, potarł swoje dłonie aby je ewidentnie rozgrzać... Uznał to za wstęp do masażu a później przeszedł do pomysłu pokraka... Przeklinał dzień w którym masował czułka nameka tylko dlatego aby osiągnąć własne korzyści... W ogóle jak to brzmiało... Po wszystkim postara się to jak najszybciej wyczyścić z pamięci... "

Kontynuując tą szaloną misję zaczął sprawdzać co wódz na to, czekał tylko na oznakę przychylności aby przestać i odetchnąć z ulgą że ta banda pojebów go nie zje. Gorzej jak każdy następny będzie chciał oddać się tej chorej akcji. Ale tak naprawdę to była myśl.

- Pokrak powiedz im żeby naśladowali ruchu... Powiedz że wodzu że ja Przyjaciel jego i ludu...

OCC: xD to tą są chore akcje.... xD Proszę mi tego więcej nie robić...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Wto Lis 07, 2017 3:20 pm

- Ciupcia dupcia – rzekł Pokrak.

Nastała pełna napięcia chwila, gdy Van’D zbliżał się do Wodza. Ten miał postawę zamkniętą. Ręce złożone przed sobą. Lekko wycofany, gotowy do walki lub ucieczki. Mimo to nie cofnął się. Patrzył jak ręce demona zbliżają się do jego czułek. Gdy spoczęły na nich, czułka okazały się być lekko wilgotne, jakby pokryte swego rodzaju śluzem. Dzięki temu łatwo było masować ich czubeczki, co też mężczyzna robił. Na początku były twarde i mięsiste jak banan. Z czasem dopiero zaczęły łagodnieć, przypominały konsystencją żel.

- Mmmm...- zamruczał Wódz, zadowolony z masażu. –Ooo! Yeah! – wydawał z siebie pełne zadowolenia dźwięki. - Macanka. – orzekł w końcu poważnie.

- Wodza chce ty też miło zrobić. – przetłumaczył Pokrak, po czym...

Namek przyglądał się demonowi z zainteresowaniem.

- Ciumciaka braka! – zaśmiał się gromko.

- Wodza mówi, że ty nie ma czułka. - przetłumaczył Pokrak, powstrzymując śmiech.

I wtedy... nim ktokolwiek zdążyłby zareagować, ręka pokracznego, ohydnego mutanta wylądowała na kroczu Vana.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Wto Lis 07, 2017 4:40 pm


Muzyka: Zwłaszcza pierwsze słowa XD




" Nie dało się wyjaśnij sytuacji która miała miejsce w wiosce mutantów... Ta chora panda perwersów... Oczywiście winny był Pokrak i jego chore pomysły... W Vanie wybuchła furia zaraz po tym co zrobił wódz wioski... "



- O Ty Chory Pojebie...!!!!!!!!!!!!!!!! Ciupcia, Dupcia, Kurwa ?!...


Szał Wojownika podniósł się do tego stopnia że, niemożliwością było wyhamować lecącą pięść. Dostał takiego przypływu sił jakby sam Diabeł w niego wstąpił. Jego dłoń aż wrzała nienawiścią, namek będzie przeklinał dzień w którym dopuścił się takiego czynu, Half go po prostu rozwali. Demon nabrał rozpędu i skręcając biodra i resztę sylwetki przywalił prawym, prosto w tą perwersyjną mordę. Czuł jak to zaplute zboczone stworzenie dostaje to na co zasłużył. Ale jemu było mało, niesiony emocjami, Van zamachnął się drugi raz i rozgniótł Wodza jak robaka...

- Masz!!! Swoje Macanka... Zboku... Chciałeś Ciumciaka błaźnie... !!!!

Demon rzucił się na nameka w czapce i szybko owinął mu nogi wokół głowy tworząc zaciskający się chwyt, mając wolne ręce wciąż pałał rządzą odwetu i zaczął mu wykręcać czułka. Wydawał z siebie wtedy dziwnego rodzaju śmiech przypominający osobę chorą psychicznie. Dodatkowo cała sytuacja uwolniła w nim unikalne słowotwórstwo jakim zaczął się w moment posługiwać.

- HAHAHAHAHA... Masz Macanka... Kaka - Do - Do... Ahgryyy - kończąc, opluł wodza w czubek głowy.

Dziwną sytuacją nie miał zamiaru przestać, dopiero jak tubylec zobaczy co to kara, Van oderwał jedną z kości na jego głowie. Dalej katował nową bronią wodza, nie patrząc w co bije, dopiero pod wpływem zmęczenia odskoczył i spojrzał co się dzieje wokół. Chciał jakoś namierzyć Pokraka ale te gnoje były do siebie podobne, musiał po prostu krzyczeć.

- Pokrak, zdrajco ... To nazywasz pomocą... Niech ten ciumciaka się do mnie nie zbliża na krok albo go rozwalę... Powiedz mu, że mnie tym czynem uraził i nie ma jedzenia dopóki nie przeprosi...

Half próbował odbić piłeczkę i narzucić temu ograniczonemu erotomanowi jakieś normalne warunki dogadania się. Ta chora zgraja musiała się tu nieźle zabawiać, Bobo by zbił na tych posrańcach kupę kasy.

OCC: Furia + Atak potężny na Wodzę XD niech wie co zrobił. 308 DMG
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sro Lis 08, 2017 2:09 pm

Po jednym i drugim ciosie Vana Namek zachwiał się, postawił kilka kroków do tyłu aż padł na ziemię. Potem demon założył mu dźwignię na szyi i zaczął wykręcać czułki.

- Aaaaa! AAAaaa! – krzyczał Wódz, jeszcze oszołomiony przebiegiem zdarzeń. – Paka! Paka! Pfrrrr! – zaczął pluć wokoło.

Bijatyka trwała jeszcze jakiś czas, której bacznie przyglądali się pozostali wioskowi, których było tysiące. Van musiał zdawać sobie sprawę, że gdyby rzucili się teraz wszyscy na niego w obronie Wodza, zeżarliby go na miejscu bez nadziei na przeżycie. Mimo to dał ponieść się furii i zaryzykował.

Gdy skończył, zapadła pełna napięcia chwila, w której Pokrak tłumaczył nieudolnie słowa demona, a Namek zbierał się z ziemi, by wstać. W końcu wyprostował się, pomasował w głowę i rozprostował czułka.

- Hahaha! – zaśmiał się – Głuptaka jak naka! – wykrzyczał, na co reszta wioski również wybuchła szczerym śmiechem.

- Wodza mówić, że ty swój, bo nie dać sobie merdać w gacie! I waleczna. – przetłumaczył szybko.

Jak się okazało, tego typu bijatyki w tej wiosce to norma.

------

Chyba nie muszę wspominać, że generalnie kości ci sprzyjały? Gdyby nie kości, to mógłbyś nie żyć za takie zachowanie Razz  Rzucać się i kopać wodza wygłodniałych mutantów = śmierć.

Choć oczywiście twój post mnie mega rozbawił. Niemniej... ostrzegam, że takie coś po raz drugi oznacza śmierć.  


1-40 pojedynek
41-80 pokojowe rozwiązanie
81-98 wszyscy rzucają się na pomoc Wodzowi
99-100 szczęśliwy traf

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 579
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sro Lis 08, 2017 2:09 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 60

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sro Lis 08, 2017 5:16 pm


" W wiosce mutantów nastało wielkie... UFFFF... Sytuacje się ewidentnie rozluźniła i Van mógł odetchnąć z ulga... Wódz był swój chłop, może nie do końca normalny... Teraz należało odbyć konkretne rozmowy z zobaczyć co tak naprawdę da się ugrać z tym szalonym umysłem obwieszonym kośćmi... Pora na wyjaśnienia..."


Demon poczuł wyraźną ulgę na to jak cała sytuacja się rozwiązła, wódz spasował i wybuchnął śmiechem. Co dziwne, te dwa ciosy nie zrobiły na nim aż takiego wrażenia, na moment Half był bardziej skupiony na tym, " Dlaczego ". Przecież z takiej odległości, ten czubek nawet się nie zasłonił tylko przyjął uderzenie bezpośrednio. Van był ciekaw jak wielką siłą albo wytrzymałością dysponował namek. Musiał się tego dowiedzieć za wszelką cenę. Teraz jednak będzie trzeba odbyć z wodzem, poważną rozmowę, na temat pojawienia się w wiosce.

- Pokrak tłumacz... Tylko bez chorych akcji... Tym razem zachowaj choć odrobinę przyzwoitości... Powiedz Wodzu tak...

Half był dość skupiony chciał aby znachor mutantów go w pełni zrozumiał, od tego zależały kolejne jego posunięcia w grze o Namek. Van miał własny plan i choć jego znaczenie było jeszcze niewielkie mógł wprowadzić do rozgrywki odpowiednie karty które z czasem nabiorą na wartości. A wtedy będzie za późno by ktokolwiek go powstrzymał.

- Jestem Van... Wódz bardzo silny, mało jaki Namek, wstaje po takim uderzeniu - w tym miejscu, zrobił przerwę i się ukłonił.

- Ja zabójca zielonego Nameka... Teraz Prosi wodza o pomoc i ukrycie... Dotrzyma słowa i nauczy leczenie ran, pomoże zdobyć jedzenie... Chce zostać na jakiś czas, poznać wioska... Będzie ćwiczyć z Wojownicy Wodza... Uczyć wasza mowa jeśli wódz wyrazi taka zgoda...

Van usiadł po turecku i czekał na odpowiedź jaką przetłumaczy pokrak, miał nadzieję że chociaż on zachowa odrobinę dobrego smaku. Prawie udało im się wykaraskać z opałów i głupio by było znów wpaść w kłopoty. Tym bardziej że wódz " Ciumcia " jak nazwał go Demon, wcale nie był słabeuszem.

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Czw Lis 09, 2017 1:29 pm

Wódz stanął dumnie i zaczął przemawiać do Vana. Ponieważ jednak jest to dość uciążliwy i niezrozumiały język, Van mógł być zdany wyłącznie na tłumaczenie tworzone przez Pokraka.

- Wodza mówi, że silna, bo nigdy ucieka, pije nie woda a posoki i serce ofiara. – wyjaśnił Pokrak, odsuwając się od Wodza kilka kraków jakby w obawie, że zaraz na nim zaprezentuje, jak to posila się ciałami ofiar. – Wodza mówi, że wy albo głupia albo odważna, że tu być. Jeszcze nigdy nikt tu nie przeżywa. Wszystko zjadana. Ale jak ty chce to może być, ale nikt nie chroni, własna ryzyka czy nie zjedzona. Jeśli ty da ofiara do zjedzenia dla wioska, pozwala ćwiczyć z wojowniki. Ja naucza języka. Wodza teraz iść katować ofiara. Jak gotowa przyjść do Wodza.

----

Koniec części II

Podsumowanie

Van, dostajesz 30 pkt do rozdania w statystyki. Oczywiście dzięki za fajną zabawę, mam nadzieję, że i ten etap sesji ci się podobał.

Robię tu tymczasowo stop, ponieważ chciałam sobie zrobić przerwę na jakiś czas od Gmowania. Muszę poszukać weny. Ostatnio sprawy prywatne mnie przycisnęły i odpisywanie stało się nader męczące. Nie wiem, ile ptrzerwa potrwa. Mam nadzieję, że krótko, wtedy mogłabym cię wziąć z powrotem. Planuję tydzień-dwa. Mam nadzieję, że nie dłużej i że rozumiesz tę potrzebę. Muszę, żeby prowadzić fajne wątki i czerpać z tego przyjemność Wink

Teraz możesz zostać w wiosce lu tymczasowo ją opuścić i wrócić później. Wódz znajduje się w jednym z namiotów - to musiałabym już opisać fabularnie ;D bo mam na to pewien pomysł. Pokrak ci towarzyszy, możesz pisać w jego imieniu, ale niezobowiązująco i nie może on pomagać ci w walce. W wiosce jest generalnie niebeziecznie, pamiętaj!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Czw Lis 09, 2017 8:42 pm


[ Trening POST I ]


" Demon został przyjęty przez grupę, niestety panowały tu specyficzne zasady... Słaby ginął i reszta zjadała jego ciało... Brakowało tu miejsca dla słabych, Idealne warunki dla Vana... Nie tracąc czasu, ruszył penetrować wioskę i jej obyczaje... Tak naprawdę chciał tylko znaleźć ich miejsce walk... Nie musiał długo szukać... Krwawy ring był w samym centrum obozu... "

Half przedzierał się przez tłumy mutantów, byli specyficzni to prawda ale mieli jedna ważna zaletę, hierarchię silniejszego. Miejsce w którym można było sobie wywalczyć pozycję to idealne pole do popisu dla Vana. Szedł dalej w głąb tłumu, który wiwatował... Tak musiało się dziać coś konkretnego, krew, pot i bezlitosna walka, nie było błagania o litość tylko rywalizacja. Demon, przepchnął się przez ostatnich gapiów i w końcu mógł ujrzeć na własne oczy plac krwi. Prymitywny ring, cztery sporych rozmiarów totemy z kości były wbite w ziemię jako narożniki. Ewidentnie miało to swój klimat, działo dopingująco, napędzając rosnąco wymianę wojowników. Przegrany ginął albo zostawał w stanie krytycznym, a jego los zależał od tego jak wytrzymały ma organizm i wolę życia.

" Van, analizował kolejne potyczki, jeśli ma wziąć udział to chce mieć pełen obraz, możliwości przeciwników... Mimo były częste roszady i wymiany dało się wyodrębnić powtarzające się rzeczy... Sekwencje ciosów były zazwyczaj proste, ci mniejsi i wychudzeni, walczyli zwinniej, tnąc i raniąc przeciwnika a później czekając aż ten straci na mocy z wycieńczenia... Więksi i lepiej zbudowani, zazwyczaj kończyli walkę w przeciągu chwili, łamiąc kości słabszym braciom lub po prostu powalali na ziemię, trzema, czterema ciosami... Nic specjalnego, jedyne co zaskakiwało to ich wytrzymałość, amatorzy ale brawury im nie brakowało... "

Mroczny postanowił rzucić wyzwanie temu który obecnie dominował na placu boju, zdołał pokonać pięciu mniejszych braci, aż przyszedł czas na Vana. Half wskoczył na piaszczystą arenę, podłożę było odpowiednie, akurat na takie potyczki. Demon ocenił już wcześniej swojego rywala i miał pewien pomysł na walkę. Namek był przeciętnej budowy ale wciąż silny, wszystkie walki wygrał wręcz, w każdej miał przewagę, więc był do niej przyzwyczajony. Zaczęli swój pojedynek.

[ Van vs Maguma ]


" Tłum dał okrzyk i dwójka walczących ruszyła do starcia... Namek natarł z pełnych sił, wierzył w swój instynkt i dominację... Wybił się z miejsca i zamachnął agresywnie, była w tym energia ale zero techniki, Van po prostu odchylił sylwetkę w tył unikając uderzenia... Mutant zrobił kolejno trzy takie próby i zatrzymał się zbierając potrzebny tlen, był beznadziejny... "

Demon odczekał jeszcze dwa kolejne natarcia, nie przyjął żadnego ciosu, wszystkie wyminął nie tracąc ani grama energii za to tubylec wkładał coraz to większe pokłady złości. Nie potrafił korzystać z zasobów, niedługo jego kończyny będą zbyt powolne i wtedy przegra.

" Maguma wystrzelił do przodu... Jego sztywne twarde szpony pomknęły ku gardłu Vana... W ten sposób miał zamiar wyeliminować go z walki szybko... Half go jednak zaskoczył, wykonał zręczny obrót , skręcił ciało schodząc z linii ataku i wyprowadził własne uderzenie... Mutant chciał oddać ale jego ciało przeszył paraliżujący ból, był całkowicie otwarty... Nie wierzył w to co się dzieje... Organizm odmówił mu posłuszeństwa... Nie mógł złapać tchu... "

- Solar Plexus... Twoje kończyny przeszył szok, nie możesz oddychać ani się normalnie poruszać, przegrałeś...


Oczy przeciwnika zaszły przerażeniem, nigdy wcześniej nie spotkał się z tego rodzaju atakiem. To nie było bezcelowe obijanie twarzy jak to mieli w naturze robić tubylcy. Van wykorzystał wszystkiego jego słabości, brak doświadczenia i brawurę. Natychmiast skrócił dystans i uderzył w podbródek Magumy, biedak zadarł głowę do góry i znalazł się na ziemi po kolejnym trafieniu na szczękę... Demon odwrócił się i odszedł do jednego z narożników. Niestety, Namek wstał...


OCC: Start TRENINGU 1 POST
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Sob Lis 11, 2017 12:18 pm

[ Trening POST II ]


" Niestety, Namek wstał... Najwidoczniej mutanty ceniły sobie walkę w tym miejscu, a przeciwnik Demona jakimś cudem pozbierał się... Zadziwiająca odporność na ciosy, nie zważając na to w jakim jest stanie podjął kolejną próbę ataku... "

- Wstałeś...

Teraz sytuacja sprzyjała mrocznemu, kondycja nameka była zachwiana, prowadzenie walki będzie go kosztować o wiele więcej sił. Najrozsądniejszą opcją będzie zmęczyć przeciwnika do końca i wykończyć kilkoma późniejszymi ruchami. Miał zamiar trzymać się planu, zaczeka na kolejny atak tubylca, sprawdzając ile ma jeszcze energii. Niestety to nie było tak proste jak mogło się wydawać, a sam kredowy mutant pokazał coś czego wojownik vegety nigdy by się nie spodziewał.  

" Maguma ruszył z miejsca, jego dystans nie pozwalał mu na wyprowadzenie ataku... Kredowy, zamachnął się w kierunku twarzy Demona... Van, zdumiony nie zareagował należycie szybko, taki cios nie miał prawa trafić... Brutalna pięść pchnęła głowę halfa w tył, zatoczył się wzbijając drobiny pyłu pod nogami, ale zdołał zachować równowagę... Nim się spostrzegł za plecami miał już kościany Totem... Tubylec pchnął go aż tak Daleko ?!... Nie rozumiał... "

Zieloni mieszkańcy posiadali przeróżny wachlarz technik, od paraliżujących do brutalnych miotanych. Tym razem jednak, to co się stało przeczyło naturze i biologii. Ramię Tubylca potrafiło się rozciągnąć, co całkowicie zmieniało zasady walki. Jak się bronić przed kimś kto potrafi zwiększyć dystans na mrugnięcie okiem. Co najgorsze ramię nabierało elastyczności, niemożliwym było przewidzieć gdzie tak naprawdę uderzy pięść. To tak jakby Van był obijany kulą na łańcuchu, która wracała w ciągu sekundy do właściciela i ponawiała natarcie. Pierwszy raz miał okazję spotkać się z taką techniką.

- Udało Ci się... Więcej szans nie będzie szykuj się na śmierć, oddasz mi swoje miejsce w wiosce...

" Rozległy się krzyki zachwytu między tłumem oglądających...Wyraz zaskoczenia natychmiast znikł z twarzy Demona, zastąpił go grymas wściekłości... Z zawziętością rzucił się do ataku... Zrobił ledwie kilka kroków, aż ramiona kredowego mutanta znów zastąpiły mu drogę... Były jak fala uderzeniowa, całkowicie wstrzymały impakt natarcia Demona... Ogoniasty musiał zamknąć się szczelnie w gardzie i przeczekać, nawałnicę pięści... "


Jak walczyć przeciwko czemuś tak dziwnemu, nie mogę nawet skrócić dystansu, przeklęty mutant...


Ciało mrocznego było wciąż obijane, znosił kolejne trafienia dzielnie ale i jego mięśnie miały swój limit. Musiał jakoś znaleźć sposób na obejście dziwacznej techniki tubylców. Brakowało mu szybkości ale wciąż był silny i równie wytrzymały co kredowi. To będzie starcie ponad Limit.

" Toczyli wściekłą walkę, w kłębach pyłu... Jednak przewagę uzyskał namek, jako twardszy i z dłuższymi ramionami... Kolejne trafienia przebijały się przez i tak już solidną obronę Demona... Myślał, wciąż starał się rozgryźć tę formę walki... Niestety świat nagle zaczął ciemnieć i Van poczuł, że źle ocenił swoje siły i być może nie podoła wyzwaniu, co w tym miejscu oznaczało śmierć... Nie było wyjścia... Przedrze się !!!... "


***

Muzyka od tego momentu:
Spoiler:
 

[ Powrót do Korzeni, Koszarowy Vegety...]

" Być może naprawdę zostałem złamany, ale złamane kości stają się silniejsze po tym jak się zrosną..."


Half podniósł ręce nieco wyżej, odsłaniając łokcie, na tyle twarde narzędzie, które stawi czoła nawałnicy pięści kredowych. Pochodził z Planety Vegeta, gdzie walka i ćwiczenia były codziennością, w trakcie których trener przeklinał kadetów, chłostach tych, których ruchy były dalekie od doskonałości, i wymagał coraz większego ducha walki. Napinając mięśnie Van zrobił krok do przodu, obrócił ciało z impetem i zamachnął się łokciem wprost na zaciśniętą pięść tubylca. Kończyna odbiła w bok a pokraczne palce rozeszły się w nienaturalny sposób. Kredowy chrząknął z bólu ale to nie był koniec, kolejne próby ataku kończyły się równie brutalnie, lewy łokieć Demona również na tym ucierpiał.

Jeżeli mam poświęcić jedno ramię żeby wygrać, zrobię to bez namysłu, Uderzenie Trenera...

Ogoniasty przedzierał się prostu do Magumy, teraz ataki nameka wyglądały jak rozpaczliwe pchnięcia wyrządzające mu tylko krzywdę. Lewa kończyna Demona, zniosła tyle ile mogła i drżąc opadła wzdłuż ciała chłopaka. Jednak zrobiła to co do niej należało, ciało wroga stało otworem, nie było mowy o błędzie.


" Wojownik pochylił się, nabrał rotacji, skręcił resztę ciała dokładając potrzebnych sił swojemu uderzeniu... Spojrzał prosto w cel, zaciskając pięść uwolnił całą energię w jednym ataku... HeartBreakShot... Najgroźniejszy cios jaki kiedykolwiek dane mu było zobaczyć, w wykonaniu Trenera... Teraz prawa pięść Vana skręcając się finalnie uderzyła w pierś kredowego... Mutant oderwał się od ziemi i uderzył plecami o Kościany Totem, jeden z czterech narożników... Osunął się na ziemię w bez ruchu, walka była skończona... "

OCC: Koniec Treningu Fabularnego Smile . 2 POST.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   Nie Lis 19, 2017 4:55 pm



" Van zwyciężył jeszcze kilkukrotnie na wielkim placu mutantów... Dołączając do rytuału w którym rzucano sobie wyzwania raz za razem... Miał jednak zupełnie inne plany, potrzebował zbadać to miejsce i zjednać sobie lud... Obiecał że znajdzie pożywienie więc kolejnym krokiem będzie spadanie szeregu jaskiń jakie się tu znajdują... Demon nie miał ochoty poruszać się na powierzchni gdzie czyhali na niego zmiennokształtni albo co gorsza Saiyanie z obozu i ich ranny dowódca... Przyszła pora zbadać sieć tunelów planety Namek..."


Po kolejnym zwycięstwie Van nie rzucał już kolejnego wyzwania, gdyż trwało by to w nieskończoność. Nawet teraz, niektóre mutanty dwa razy zastanowią się nim wyzwą demona do pojedynku, jedyna ciekawa opcja to podjęcie walki z wodzem w wielkim rytuale. Ten jednak skrywał ogromne pokłady sił, a kto wie jakimi technikami sam się posługuje. Decyzja padła na zbadanie sieci jaskiń, zaczynając od wioski, tutaj jest ich najwięcej. Half zaczął przyglądać się wiosce i powoli przechadzał się w celu znalezienia odpowiedniej drogi. Musiał tylko dać znać pokrakowi aby ten przekazał wodzu Ciupcia że nowy gość idzie szukać dla nich pożywienia. Tyle powinno wystarczyć aby spokojnie opuścić wioskę na jakiś czas...

OCC: Zamrożę główny wątek póki kolejka do Vulfii się nie zmniejszy " Tak to tobie mówię Raz ty zazdrośniku Fabuły ty... xD "

Zrobię mini sesję z Shadowem, zobaczymy jak sobie radzi Wink Zaczynaj post wprowadzający w temacie Jaskiń Smile.
ZT > Jaskinia w Rajskim Lesie
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wioska mutantów   

Powrót do góry Go down
 
Wioska mutantów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wioska w dolinie górskiej
» Wioska Czterogwiezdnej kuli (Tsuno Village)
» Wioska Dwugwiezdnej kuli
» Wioska Kuro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: