Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Planeta North Kaiô

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Planeta North Kaiô   Sro Maj 30, 2012 1:37 am

First topic message reminder :


Opis
Mała planeta znajdująca się na końcu drogi węża. Grawitacja jest tu dziesięciokrotnie większa niż na Ziemi. Porównywalna z tą na Nowej Vegecie. Znajduje się na niej niewielki domek, który zamieszkiwany jest przez jednego z czterech bogów poszczególnych galaktyk (w tym wypadku północnej). Wraz z nim planetkę zamieszkuje małpa o imieniu Bubbles i świerszcz Gregory.

Kaiô-Sama

Bóg północnej galaktyki, który żyje na maleńkiej planecie, krążącej wokół Piekła. Północny Kaiô ma błękitną skórę, nosi czarne ubranie i ciemne lenonki. Ma długie czułki, dzięki którym wie co się dzieje we wszechświecie. Siła grawitacji jego planety jest dziesięć razy większa niż Ziemi. Jego imię budzi powszechny szacunek, ponieważ jest on wielkim mistrzem sztuk walki i bogiem Północnej Galaktyki. Stworzył m.in. technik Kaiô-ken i Genki-Dama. Jego cechą charakterystyczną jest to, że ponad wszystko uwielbia żarty ( co prawda rzadko kiedy jego żarty są śmieszne), nie cierpi osób bez poczucia humoru. Dlatego, pod groźbą nie rozpoczęcia treningów jego uczniowie zmuszeni są opowiedzieć taki dowcip, który go rozśmieszy. Jego ulubionymi zajęciami są jazda swoim automobilem wokół planety (biegnie tam droga), liczenie ździebeł trawy oraz opowiadanie (nieśmiesznych) i słuchanie (śmiesznych) dowcipów i sikanie na odległość.

Dostęp do niego mają tylko nieliczni wybrańcy, którym dane było zachować ciało po śmierci i za pozwoleniem Enmy Daiô udało się pomyślnie przebyć całą drogę węża.
> Pod jego okiem można odbyć specjalny trening podwyższający wszystkie statystyki.
> Możliwość nauczenia się Genki Damy oraz Kaiô-Kena.
> Możliwość zdobycia informacji o innych planetach jak i ich mieszkańcach.

Bubbles


Gregory

Podopieczni Kaiô dotrzymują mu zarówno towarzystwa jak i są wykorzystywani podczas treningów nowych adeptów. Każdy kto chce się szkolić pod jego okiem musi przejść kilka prób.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Sty 20, 2014 8:49 pm


Kaio cały czas bacznie obserwował swojego ucznia. Oceniał jego możliwości właśnie przez obserwację. Trzeba było przyznać - był uparty, ale też bardzo nierozgarnięty. Mimo, że tak czy siak dochodzi do tego jak wyjść z danej sytuacji cało to zajmuje mu to dużo czasu. Ale... po roku twardego treningu z Kaio-Sama przestanie być taką fajtłapą.
___ - Ty, anemii się nabawisz od tego ciągłego mdlenia. Musisz popracować nad wytrzymałością ciała bo inaczej na polu bitwy będziesz miał ksywkę "śpiąca królewna".  - zażartował Kaio. Przez chwilę śmiał się ze swojego 'dowcipu' widząc przed oczami jak to nagle Vernil opada z sił przed zadaniem ostatecznego ciosu przeciwnikowi. Zabawny widok. - Co do tego liścia... czy ja wiem, może po prostu więcej pary masz w prawej łapie, a to źle. Trzeba będzie nad tym popracować. Co powiesz na kolejne zadanie? Poznaj mojego kolegę. -   pstryknął palcami, a w tedy z małego obłoczku dymu wyskoczył malutki, z pozoru niewinny konik polny oraz sporawy młot, który wbił się w ziemię z ogromną siłą. Wyglądał na ciężki. - To jest Gregory. Twoje zadanie polega na uderzeniu go tym młotkiem w głowę. Haha! - zaśmiał się w głos.

___ - Nie martw się! Mam bardzo wytrzymałą głowę. Tak łatwo Ci nie pójdzie! - krzyknął owad piskliwym głosem. To, że mówił musiało być sporym zdziwieniem dla Vernila. W końcu nie często się widzi gadającego konika polnego.
OOC
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Tym razem jeden post - opisujesz jak uderzasz świerszcza.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1029
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Sty 28, 2014 7:17 pm

Tym razem niespodziewanie w umyśle halfa odezwał się Kuro.

SMS do Vernila:
 

O ile Half miał czas to mogli zamienić kilka zdań.
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Sty 29, 2014 4:57 pm

Kaio miał racje, Kaio miał cholerną rację. Z wytrzymałością Vernila było fatalnie. Co prawda jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się zemdleć podczas walki, ale na planecie Kaio jest już parę ładnych dni, a podczas nauki technik zdążył już ze dwa razy "wyłączyć się".

-Kuro mówił o roku. A może uda mi się czegoś dowiedzieć o tym zmartwychwstaniu? Wolałbym tutaj spędzić trochę więcej niż rok... -skomentował w myślach. Kaio kontynuował. Dał wojownikowi wielki młotek. Zaraz po tym przyleciał jakiś konik polny czy świerszcz... W każdym bądź razie był zielony. Zadaniem chłopaka z aureolą nad głową, było trafienie tym ogromnym młotem w głowę niewielkiego skrzydlatego zwierzaka. Był jednak postęp. Ten mieszkaniec niewielkiej planety mógł mówić. Zawsze to coś człowieczego i na pewno lepsze od mówienia do Bubbles'a który może i rozumie, ale nie odpowiada.


-Ahhh... trafić robaka wielkim młotkiem... Przecież to graniczy z cudem.- powiedział Kadet z Vegety. Zaraz po tym wziął zamach i ruszył w kierunku małego robaczka. Ten zaświecił się, jego ciało zaczęła otaczać niebieska, mieniąca się aura. Ruszył przed siebie. Był zdumiewająco szybki. Vernil na poziomie SSJ mógłby go bezproblemowo uderzyć z tego młotka, ale czy to ma jakikolwiek sens?


-Ta poświata zwiększa jego prędkość, ale czy może podczas niej skręcać? Teraz mówił leciał na wprost.. -myślał Vernil. Ruszył ponownie. Młotek cały czas trzymał nad głową. Zrezygnował z biegu, postanowił lecieć. Przelecieć nad głową świerszcza i silnym machnięciem posłać go na ziemię. Na początku leciał tak na połowie prędkości. Chciał zrobić na świerszczu wrażenie, że nie jest w stanie wykrzesać z siebie więcej. Jest! Zielony owad był obok drzewa. Chłopak utrzymując pułap, leciał w jego stronę. Aura świerszcza nabierała energii. Ruszył przed siebie. Vernil ruszył, aby być idealnie naprzeciw jego. Czyżby się udało? Owad szarżował idealnie przed siebie. Chłopak ruszył młotem w lewo. Chciał zabezpieczyć się przed ewentualnością skręcenia owada. Ten jednak okazał się sprytniejszy i ruszył w górę. Cały czas się świecił. Wszystko było jasne, trzeba będzie się solidnie napracować, żeby uderzyć tego owada. Chyba, że... Po głowie Vernila zaczął chłodzić pomysł z użyciem telekinezy, to przyspieszyłoby tę zabawę w kotka i myszkę, ale, po co to? To jest wymagający trening, może głupi i w większości chodzi tutaj o szczęście, ale znając niebieskoskórego, to przyniesie ogromne bonusy. Runda trzecia. Chłopak ruszył. Leciał z młotem po prawej stronie. Przyspieszył, powoli i stopniowo zwiększał swoją prędkość, aby na w jednej szarży zaatakować i zakończyć tę gonitwę sukcesem. wyrównał pułap. Lecieli równolegle do siebie w odległości może dwóch metrów. Vernil zaczął kręcić się. Chyba spodobał mu się pomysł techniki z wirującymi Ki-swordami i postanowił użyć to ponownie. Zaczął coraz szybciej i szybciej kręcić się dokoła siebie. Uważnie obserwował to, co robi Gregory i czy zmienia kierunek lotu. Zwiększył swoją prędkość i ruszył w stronę. Był coraz bliżej. Nagle coś usłyszał i puścił młotek, który przeleciał pod owadem i wbił się w ziemie powodując dość duże wgniecenie. Wyglądał na przerażonego. Dopiero po kilku słowach uspokoił się. To był Kuro! Vernil wylądował, zamknął oczy i z uwagą wsłuchiwał się w to, co mówi do niego Saiyanin.


-Aaa, cześć Kuro! Teraz to Ty sobie wybrałeś nie najlepszy moment, prawie trafiłem Gregory'ego młotkiem w głowę - mówił na głos, a na końcu zaczął się śmiać. -To super! Nawet nie wiesz, jaką radość mi to sprawiło. Mam nadzieję, że szybko się wyjaśni, dlaczego was zamknęli, w końcu każdy, kto z nim walczył i stawiał opór jest na swój sposób bohaterem, a Ty zwłaszcza!-ostatnie słowa powiedział głośniej. Po chwili wrócił do normalnego tonu. Nie dało się jednak ukryć entuzjazmu spowodowanego wiadomością od Kuro. Vernil był bardzo wesoły - A jak jest tutaj? Ciężko powiedzieć. Z tego, co się dowiedziałem, to to ogromny zaszczyt, jak ktoś wchodząc tutaj zatrzyma ciało a nie zostanie, jako.. no dusza. Wygląda jak taki mały obłok. Teraz trenuję u wielkiego mistrza. Jest fenomenalny. Nauczył mnie bardzo wiele, a wcale tak długo nie jestem. Jedno jest pewne, na pewno nie zwariowałeś. - uśmiechnął się szeroko oraz zaśmiał - Tak na koniec, jak masz trochę czasu, możesz powiedzieć mi więcej, o możliwości powrotu do żywych? -ostatnie słowa tylko pomyślał. Nie był do końca pewien czy to zadziała, ale nie chciał, żeby Kaio wiedział, o co pyta.
 
Wstał. Przeciągnął się i podszedł do młotka. Chwycił go w dwie ręce. Zaczął rozglądać się dokoła. Był przepełniony entuzjazmem po rozmowie z Kuro. Wszyscy byli bezpieczni, a Tsuful? Już nie powinno być z nim problemów.  Gregory stał jakieś pięć metrów od niego i wpatrywał się dziwnie w chłopaka.
-Wybacz, znajomy telepatycznie się do mnie odezwał.  Gotowy? –Powiedział, podrzucił młotek, symbolicznie splunął na ręce, przetarł je, podskoczył i chwycił młot za trzonek obie dłonie, już teraz zaczął koncentrować energię wewnątrz ciała. Zaraz po tym ruszył. Nim świerszcz zdarzył się zaświecić, Half był już przy nim. Niestety, młotek wbił się w ziemię. Ciężko było trafić tego latającego owada. Jednak i na to był młodzieniec przygotowany.

-KIAI-HO!- Krzyknął, wypuścił falę powietrza w kierunku Gregory’ego, wyciągnął młot z ziemi i ruszył w przeciwnym kierunku. Trzymał młot na wysokości klatki piersiowej. Świerszcz jeszcze nie zdążył wyhamować, a już widział pędzącego chłopaka, który unosi młot na głowę. Zielony zaświecił się i niczym strzała wystrzelił w górę. To samo uczynił chłopak, który tym razem użył całej swojej prędkości i zatrzymał się przed owadem z wystawionym młotkiem, w który uderzyła myszka. Kot zwyciężył.
Na czubku głowy małego owada pojawił się wielki guz. W sumie Vernil nie użył swojej siły, to Gregory uderzył z całą prędkością w młotek. Zaczął powoli spadać w dół. Kadet z Vegety, położył sobie młot na ramieniu a w drugą dłoń złapał Zielone stworzenie. Leciał w kierunku domu Kaio. Młotek oparł o ścianę obok drzwi, a an parapecie położył Gregory’ego, który powoli zaczynał dochodzić do siebie.
 
-Zadanie wykonane, mistrzu.- Powiedział patrząc przez okno.




OOC:

Początek treningu.

Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Sty 31, 2014 8:15 pm



___- Muszę przyznać, że niezłe z Ciebie ziółko. Nawet sam Enma Daio nie dał rady Gregorowi. - jak zwykle Kaio sama pojawił się znikąd gdy tylko Vernil wykonał swoje zadanie. Zwykle gdy Kadet wylewał z siebie siódme poty to Władca Planety robił rzeczy godne prawdziwego samotnika. Składał samoloty, pucował małe resoraki lub też swoje ukochane autko. Niekiedy nawet grał w karty z Bubbelsem. Małpka nie była wcale taka głupia. Ekhm. - Co powiesz na mały odpoczynek? Pewnie jesteś nieziemsko głodny, nie mylę się? Wy małpy macie ogromny apetyt. - po tych słowach wskazał dłonią na stół wypełniony po brzegi mięsem oraz innymi smakołykami.
___ - Ej! Mogłeś być bardziej delikatny! Co by było gdybyś mnie zabił, coooo?! - zaczął krzyczeć z pretensjami Gregory latając wokół Vernila. Najwyraźniej nie ma tak mocnej głowy jak się to się przechwalał.
___- Jak zjesz to możemy zabrać się za coś ciekawszego. - zakomunikował Kaio.
OOC
+20 pkt w siłę.

Jeśli chcesz to po treningu czekaj na Time Skip, a jak nie to coś wymyślimy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1029
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Lut 04, 2014 9:25 pm

Nie bardzo rozumiał zachowania Verniala, śmiał się i cieszył, podczas gdy ich tu torturowano. Mówił o Kuro, jak o bohaterze, a chłopak wcale tak się nie czuł. No i ta dusza jako obłoczek, będzie musiał zamęczyć pytaniami Misticka. No o ile ich drogi jeszcze się zejdą.

SMS dla colina:
 

Kuro rozluźnił się i skoncentrował bardziej. W tym momencie Vernil mógł przez chwilę patrzeć oczami Kuro. Zobaczył wszystkich pozamykanych w celach. Po chwili do celi Kuro wszedł wysoki mężczyzna w niebieskim uniformie i ze znakiem elity. Złapał chłopaka za twarz i po pierwszym uderzeniu głową o ścianę kontakt się urwał.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Lut 09, 2014 3:35 pm

Kaio pochwalił Brązowowłosego. Enma Daio. Wielki sędzia, nie uderzył Gregorego tym „młoteczkiem”. Kadet poczuł dumę, uśmiechnął się szeroko. Potem Kaio zaproponował jedzenie, Vernil tylko przytaknął i usiadł się przy stole. Zaczął jeść te wszystkie smakołyki. Jadł powoli, ale bardzo dużo. Akurat zdolność do jedzenia dużej ilości posiłków odziedziczył po ojcu. Gregory zaczął narzekać, na zbyt mocne uderzenie. Brązwłosy chłopak z aureolą przeprosił za nabicie guza, ale jakby nie patrzeć, Świerszcz sam mówił, że ma wytrzymałą głowę.
 
Chłopak przełknął mięso, które akurat miał w buzi. Zrobił duże oczy i zamarł w bezruchu. Trwało to może z dwie sekundy nim zrozumiał, że to znowu kontaktuje się z nim Kuro. Wsłuchiwał się w ten wyraźny głos w swojej głowie. Piekielnie interesowało go, jak może wrócić do świata żywych.

-Kulki? Trzy życzenia? Długi zielony smok? Boże, to brzmi cholernie dziwnie, ale jakby nie patrzeć ja jestem martwy a z Tobą rozmawiam… Mimo wszystko to jest chyba dziwniejsze. Nie przejmujcie się moją śmiercią i Ty i Vivian. Tutaj nie jest tak źle. Może trochę nudno, bo trenuje u mistrza, na małej planecie, na której poza mną jest trzech mieszkańców… Mój mistrz, małpka i gadający świerszcz. Kolejna dziwna rzecz –powiedział i zaśmiał się – Odbywam tutaj bardzo dziwne treningi, jednak piekielnie skuteczne, już czuje, że robię się coraz silniejszy. Ważne, jest to, że jest szansa na mój powrót. A jeśli chodzi o Ósem.. To znaczy Vivian. Powiedz jej, tak: „nic nie dałaby Twoja obecność przy mojej śmierci. W końcu sprało Cię małe dziecko w spiżarni ” –po tych słowach w myślach zaczął się głośno śmiać. Mieszkańcy dziwnie się na niego patrzyli, jednak Vernil miał zamknięte oczy i nie mógł zobaczyć ich min –Dobra, też postaram się skupić.. –Powiedział, wyczyścił umysł. Nastawił go na odbiór czegoś… innego. Zobaczył to. Widział naprzeciwko dziewczynę. Już kiedyś ją spotkał. Teraz nie mógł szybko skojarzyć gdzie. Po prawej? Ta dziewczyna, która osiągnęła poziom super Saiyanina, wpatrując się w martwe ciało Vernila. Arghh.. Ta pamięć do imion. Twarz zapamięta każdą, ale z imionami gorzej.  –Kuro! Obok tej dziewczyny naprzeciwko. To Raziel! –Powiedział w myślach.  Najgorsze było przed nim. Zobaczył rosłego wojownika. Ten chwycił głowę Kuro i rąbnął ją w ścianę. Koniec.

Vernil otworzył oczy. Widać było w nich złość i nienawiść. Rzeczy dokoła zaczęły się lewitować. Jego Ki zaczęło piekielnie szybko rosnąć, włosy zaczęły się podnosić. Spore ilości energii zaczęły formować się w aurę.
 
-Mistrzu! Kuro zabił Tsufula, a teraz wszyscy są w więzieniu! Kuro jest torturowany! Muszę coś zrobić! Pomóż mi! –Krzyknął głośni i wyleciał przez drzwi. Leciał w dół. Odleciał z planety. Szarżował w dół. Z nadzieją, że będzie w stanie pomóc swoim znajomym. Krzyknął głośno i jeszcze bardziej zwiększył prędkość. Nagle napotkał ścianę zbudowaną z żółtych chmurek. Dokładnie taką samą jak w piekle. Nie mógł jej przebić. Próbował siłą, technikami. Starał się ją przeciąć Ki-swordami. Nic nie przyniosło efektu.

-Co to jest… - powiedział z wątpliwością w głosie aura zaczęła opadać, włosy także, z oczu chłopaka zaczęły wylatywać łzy –stawili się czoła Tsufulowi. Pokonali go. Ja przypłaciłem to życiem, Raziel przeżył, Ósemka też i co im po tym? Są w więzieniu, Kuro jest torturowany! Za to, że jest tak potężny? Za to, że uratował serki albo i tysiące istnień. Nie.. Nie mogę tam wrócić. Jestem zbyt słaby –odwrócił się, przetarł oczy i zaczął lecieć w kierunku planety Kaio. Cały czas myślał o tym, co się dzieje na Vegecie.
 
-Kaio. Tam na Vegecie… - wzdechnął chłopak –oni są w więzieniu. Ja.. Ja jestem zbyt słaby by im pomoc. Zacznijmy poważny trening. –Powiedział, podniósł głowę i spojrzał poważnie na Kaio. Żarty się skończyły.
 
OOC:

Koniec treningu.. Stop! Teraz skip.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Lut 10, 2014 4:06 pm

TIME SKIP - czyli jak Kadet z Vegety spędził dwa lata




- W sumie ta śmierć nie jest taka zła. O ile wie się, o możliwości wskrzeszenia i jest się jej tak pewnym. –Powiedział do Gregorego, który, z którym właśnie rozmawiał, leżąc, jak zwykle, pod jabłonką i wpatrując się w chmury.
 
-No masz rację. Ale gdyby nie to wskrzeszenie, to chyba byś się tutaj z nami zanudził –odpowiedział konik polny patrząc na Vernila i głaskając swój wielki guz, który niedawno nabił mu kadet z aureolką na głowie. Z domu wyszedł Kaio.  To był przełomowy dzień od dłuższego czasu. Trener podszedł do Vernila.
 
-No! To jest czas, w którym nauczysz się nader przydatnej techniki. –Powiedział do swojego ucznia. Brązowooki zaraz po przyswojeniu informacji, zerwał się na równe nogi i bardzo szybko wstał. Tak szybko, że nie zauważył gałęzi i uderzył w nią. Momentalnie na głowie pojawił się niewielki guz. Gdy Gregory go zobaczył, wybuchł śmiechem.

-Chociaż raz to Ty masz guza!Krzyknął głośno. Vernil zrobił groźną minę, by po chwili się uśmiechnął. Kaio chrząknął znacząco i nastała cisza.
 
-Ta technika, polega na wyczuwaniu energii Ki innych osób. Między innymi tak wyszukuje wojowników. Gdy kogoś energia nagle szybko rośnie, oznacza to ze osiągnął przemianę i stał się potężny, jak ja! –Powiedział z chwałą w głosie. Słońce odbiło się od jego ciemnych okularów. Przez chwilę tak stał i napawał się swoją potęgą.

-To nie jest takie trudne. Początki będą katorgą, zajmą Ci pewnie z parę miesięcy, ale potem będzie z górki –powiedział, zasłonił rękami usta i śmiał się przez chwilę –musisz skupić się na kimś, a właściwie na czyjeś energii. To chyba logiczne, ze każda osoba na świecie wydziela energię. Musisz ją poczuć i rozpoznać –powiedział Kaio. Zaraz po tym, Kaio wyczarował mu, poprzez ruszenie czułkami, opaskę na oczy. Kazał chłopakowi zawiązać oczy i nasunąć ją nieco na uszy. Całkowicie go to ogłuszyło. Ta rzecz była.. Magiczna. Mistrz poszedł do Gregorego i Bubbles’a. Poprosił ich, aby co jakiś czas szturchali, rzucali czymś, uderzali Vernila. Miało to trwać do czasu, aż chłopak zacznie płynnie unikać ataków.
Minęły dwie, może trzy godziny. Chłopak cały czas walczył ze zwierzętami.  Zaczynał rozumieć, na czym polega. Teraz już czuł energię wydzielającą się z ciał Bubbles’a i Gregory’ego. Pojawiały się pierwsze uniki. Kaio z aprobatą kiwnął głową, gdy to zobaczył. Wszedł do domu i zaparzył sobie kawę.

-Nim ją wypiję, Vernil będzie już unikał każdego ciosu
– powiedział cicho do siebie. Kawa została zaparzona. Kaio wypił ją powoli, delektował się każdym łykiem, jak zwykle. Po wypiciu spojrzał przez okno. Gregory i Bubbles, rzucali, atakowali… Vernil uniknął wszystkiego.


Pewnego dnia, Vernil podszedł do Kaio. Wydawało się, że Mistrz ma mu coś ważnego do powiedzenia. Usiedli w domu, przeciwko siebie.

-Wezwano smoka. Wracasz na Vegetę - powiedział Król Kaio. Vernil momentalnie wybiegł z domu. Kuro niegdyś wspominał, że smok jest wielki. Niestety z tej planety nie było go widać. Kaio, zaproponował, żeby Brązowooki położył rękę na jego ramieniu. Tak jak kiedyś. Będzie mógł obserwować to, co się dzieje na ziemi oraz ewentualnie coś powiedzieć. Widział go. Potężny smok. Wręcz ogromny. Zielony, ciągnął się po całym niebie. A sama planeta? Dużo wysokich budynków. Pełno zieleni. Jakieś drzewa. Łał.. Robiło to ogromne wrażenie.  Chwile wpatrywał się w majestatycznego Jaszczura. Zjechał wzrokiem niżej. Dwie postaci. Kobieta z ogonem, oraz mężczyzna… Też z ogonem. On to pewnie Saiyan, a ona? Poza tym ogonem była bardzo ładna. Szczupła, czerwone ogniste włosy.

-Szybko! Połącz mnie z tą dziewczyną –powiedział głośno Vernil do Kaio. Ten tylko kiwnął głową.
-Eee, Cześć śliczna. Jestem Vernil, mówię do Ciebie z zaświatów… Tak wiem, że to może być dziwne, ale zginąłem podczas walki z Tsufulem, na Vegecie. Teraz trenuję w zaświatach, a o mojej śmierci świadczy aureola nad moją głową. Jeśli Ty i Twój partner, macie w planach wskrzesić martwych Saiyan, to możesz dodać, żeby mnie tylko wskrzesił, ale nie przenosił na Vegetę? Chciałbym jeszcze trochę tutaj potrenować. Tak dla przypomnienia, żebyś się nie pomyliła, moje imię to Vernil. A poza tym, to miłego dnia –powiedział, zaśmiał się wesoło na głos.  Nie czekał długo na odpowiedź. Dziewczyna powiedziała o nie przesyłaniu chłopaka na Vegetę i o wskrzeszeniu Saiyan. Smok powiedział swoim donośnym głosem „jak sobie życzysz”.  Chłopak dalej wpatrywał się w to, co się dzieje. Po prostu cieszył oko wielkim smokiem, jego potęgą... Czuł ją.  Smok po spełnieniu trzech życzeń pożegnał się. Zniknął. W jego miejscu pojawiły się kule. Złote kule z gwiazdkami. Zebrały się kilka metrów nad ziemią i wystrzeliły, każda w innym kierunku. Po zniknięciu, niebo rozpogodziło się. Kadet z Vegety zdjął rękę z ramienia Kaio. Spojrzał nad głowę. Aureola zniknęła. Vernil uśmiechnął się do siebie.

-Mistrzu, spędzę tutaj jeszcze trochę czasu. Chcę się udoskonalić. Smok przywrócił mnie do życia, ale zostawił tutaj… A jak mam teraz wrócić na ziemie –powiedział na głos. Zaczął drapać się w tył głowy. Nie miał pomysłu jak się stąd wydostać.

-To proste. Jak już będziesz chciał wrócić, będziesz musiał przebiec drogę węża jeszcze raz, wrócić do Enmy i on cię ześle na Vegetę –wytłumaczył Kaio. Gdy chłopak to usłyszał trochę się zasmucił.

-Ta droga węża to katorga – powiedział młody wojownik.
 
-Nie no, nie dam rady, to jest trochę niemożliwe, jestem wtedy zbyt podatny.. Na cokolwiek- powiedział opuszczając ręce. Spojrzał na Kaio, wylądował. Niebieskoskóry mistrz poprawił sobie okulary, złożył ręce za plecami.

-Słuchaj. Umiesz Heat dome attack? Umiesz. Wysyłasz energię podobnie, tylko musisz ją zatrzymać i uformować w kule. Ta technika, jest bardzo trudna. Mi nie udało się jej opanować w stu procentach i.. I jest tylko jedna osoba, która jej się nauczyło. Mistyczny wojownik. Mistrz Kuro. –Powiedział spokojnie –W późniejszych etapach, nauczysz się, albo sam, albo ze mną, od Ciebie to zależy, jak pobierać energię ze środowiska. Widzisz, każda żyjąca istota ma w sobie energię. Czy to ja, czy Ty, Bubbles, czy nawet ta jabłoń. Możesz pobrać od tego energię, ale to już sprawa na trochę później. Teraz próbuj! Jak już mówiłem ta technika to już wyższa szkoła jazdy –przyłożył dłonie do twarzy i zaczął się śmiać. Vernil nie poddawał się. Wyciągnął najpierw prawą rękę przed siebie.
-Skoro Ty jej nie opanowałeś, może uda mi się to zrobić trochę inaczej niż Ty mi to mówisz. Najpierw skoncentruje czystą energię w postaci małej kulki na ręce a potem podniosę ja nad głowę. To powinno być prostsze. –Powiedział do mistrza. Był zmęczony. Jego ubranie było przecięte a skóra spopielona.  Poprzednio nie utrzymał potęgi Genki Damy i ta upadła na niego. Chciał odlecieć, a kula z jego własną energią upadła na jego lewy bok, zupełnie niszcząc lewą część kadeckiego kostiumu. Wyciągnął lewą dłoń przed siebie. Zaczął wysyłać energię do tej dłoni. Inaczej niż do Ki-blasta. Tam po prostu wysyłał rękę z dłoni i rzucał. Tutaj energia musiała być jakby przefiltrowana. Musiała być.. Czysta. Nie taka pierwsza z brzegu, przynajmniej z początku. To widać chociażby po kolorze. Ki-blast jest złoty. Kula od Genki Damy, ma kolor błękitny.  Kontynuował, Kaio wspominał, że na poziomie super Saiyanina będzie mu prościej utworzyć te kule. Ale to podobnie jak z łapaniem Bubbles’a. Jaki to ma sens..

Trzymał nad sobą niebieską kulę. Nie była zbyt duża.

-I co? Będziesz w stanie zwiększyć ją i użyć do tego całej Ki? –Zapytał Kaio wpatrując się w wymęczonego młodzieńca.

-Pewnie, po tych kilku miesiącach w końcu mi się udało –powiedział, zaczął niwelować energię z Genki Damy. Po tym spojrzał na Kaio i wyciągnął kciuk w jego stronę.



Obudził się. Podszedł do zastawionego stołu, spojrzał na smakołyki. Wziął kawałek mięsa na talerz, usiadł i spokojnie zjadł. Popił to zimną wodą. Wyszedł z domu, podszedł do Kaio, który pucował swój samochód.

-To, co dzisiaj robimy? Niedługo chciałbym wracać na Vegetę. –Powiedział spokojnie.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Lut 11, 2014 4:16 pm

Zdążyła zadomowić się już w nowym domku, a sąsiedztwo inteligentnych kotów stało się naprawdę miłe, nawet gdy korzystały z jej łazienki i wypijały mleko. Dni upływały spokojnie, a głównymi czynnościami były długie medytacje, treningi i pieczenie ciastek. Kocury czasem wpadały do niej na herbatkę, bądź manicure, ale ogólnie to żyły własnym życiem, od czasu do czasu wymieniając z boginią niezobowiązujące rozmówki.
Gdy już oswoiła się z pozycją kaio, zaczęła przechodzić do czynu. Od awansu każda medytacja była jak otwarcie biura, do którego niczym listy napływały modlitwy ze wszystkich stron wszechświata. Niektóre załatwiała od ręki, zlecając drobne roboty shinom, bądź pracownikom administracji, niektóre pozostawały w jej osobistym zakresie. Jej serce stało się świątynią współczucia, pogrążona w miłości czuła że jej posłannictwo to dawanie siebie tym słabszym. Kochała całą swoją żarliwością, rozsyłając złote motyle aby dotykały ran w sercu różnych stworzeń. To że nikt nie wiedział o tym ile robi, tylko ją cieszyło, w ciszy i pokorze dbała o harmonię innych ras. Właściwie stawało się to dość męczące, ale uwielbiała każdy moment tego wysiłku. Póki co nie musiała z nikim walczyć, ale myśl że ta chwila może nadejść motywowała do ciężkiego treningu. Mimo wszystko potrzebowała do swojej misji telepatii, a jedyną osobą, która mogłaby ją w tej chwili tego nauczyć, jest czcigodny North Kaio.
Zmiana w jej charakterze stała się widoczna dla każdego, od momentu treningu u mamy stała się dużo bardziej uduchowiona i łagodna. Wydawało się, że uśmiech nie schodzi z jej ust, a na każdego patrzy z miłością i współczuciem, które dotyka swoją wrażliwością najgłębszych uczuć. Nowa rola to nowa odpowiedzialność, ani przez moment nie pyszniła się swoja funkcją, albo nie myślała o sobie jako kimś ważnym. Nawet gdy prosiła o cos innych, czyniła to z pokorą i zawsze dawała w zamian paczkę ciastek. Tym razem też zapakowała trzy paczki i przygotowała się do skoku na planetę północnego mistrza.
-Witaj czcigodny Kaio.- przywitała go, kłaniając się nisko tuż po teleportowaniu się do jego włości. Pojawiła się znikąd, co mogło być dla innych zadziwiające, ale była przekonana, że mistrz dawno to wyczuł Złote motyle, które mogły wydawać się przejawem kokieterii, rozleciały się z jej ki na wszystkich wokół, łącznie ze zwierzętami i uczniem mistrza. –Przyszłam prosić cię o naukę, potrzebuję pilnie nauczyć się telepatii, może poświęciłbyś mi chwilę mistrzu?- zapytała pokornym głosem, obdarzając go ciepłym uśmiechem. Nagle swój wzrok przeniosła na małpiastego, który odbywał swój trening pod opieką North Kaio. –Witaj, czułam twoją energię ze swojej planety, gratuluję dużych postępów. Mam nadzieję, że rany w twoim sercu i troska o innych szybko zostaną załagodzone, na pocieszenie chwytaj ciastka.- przemówiła do niego tak, jakby znała go od dawna. –Dla ciebie również przyniosłam mistrzu. No i oczywiście dla was przyjaciele.- dała paczkę mistrzowi i zwierzakom. Smakołyk jej autorstwa był nawet lepszy niż przed awansem, włożyła całą swoją miłość w przygotowanie go i miała cichą nadzieję, że im również posmakuje… W chwili ciszy i zakłopotania jakie mogła wywołać, udała że strzepuje niewidzialny pył ze swojego granatowego munduru. Jej melodyjny i pełen słodyczy głos mógł wciąż pozostać w umysłach reszty.
Powrót do góry Go down
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Lut 13, 2014 8:58 pm

Tak, zbliżał się czas powrotu. Vernil coraz więcej myślał o tym, co zrobi po powrocie. Chciał zrobić coś spektakularnego. Wszyscy się zmienią i fizycznie i psychicznie, tylko on zostanie taki, jaki był. Dumał sobie, aż w końcu coś wymyślił. Wpadł na pomysł, aby nieco przestraszyć jego znajomych. Maska, nie taka zwykłą, maska, która będzie blokowała jego aurę. W planach miał, aby oszukać swoich znajomych, że nie umie przejść na wyższy stopień, a tak naprawdę uruchomi go i będzie walczył na sto procent. Pozostał tylko jeden problem... Przez te dwa lata treningu na stadium super wojownika przeszedł góra dwa razy. Ciało może się od tego odzwyczaić?
Wstał. Zaczął koncentrować energię. Tak, różnica była ogromna. Był o wiele silniejszy niż podczas walki z Tsufulem. Energia wzrastała. Biała aura powiększała się. Chłopak zaczął wydawać z siebie cichy dźwięk, który z każdą sekundą stawał się coraz głośniejszy. Obniżył się lekko, ugiął nogi, wpatrywał się w ziemię...
STOP!
Wszystko skończyło się w jednej sekundzie. Poczuł czyjąś obecność. Akurat był po drugiej stronie domu. Wysłał energię do nóg i wybił się tak mocno, aby robiąc w najwyższym punkcie lotu salto, przeskoczyć nad niewielkim domem i wylądować niedaleko tej energii. Wszystko udało się perfekcyjnie. Pierwsze wrażenie? Pewnie ten ktoś będzie miał go za pozera. Po miękkim i cichym zetknięciu się z ziemią, otworzył oczy. Zobaczył szczupłą i uśmiechniętą kobietę. Była bogato ubrana. Jej strój był hmm...dość nietypowy. Różnił się od wszystkich innych ubrań jakie widział Brązowowłosy w swoim życiu. Jej skóra była różowa. Poza promiennym uśmiechem, który rozświetlał jej pozytywną twarz, bardzo ciekawym elementem były włosy. Na Vegecie niespotykane, miały biały kolor.
Brązowowłosy podszedł do dziewczyny, zaraz po tym jak przywitała się z Kaio i poprosiła o naukę techniki, chłopak wystawił swoją prawą dłoń

-Cześć, dobrze się składa, też chciałbym nauczyć się telepatii -powiedział i uśmiechnął się przymykając oczy - jestem Vernil. Saiyanin z Vegety. Trafiłem tutaj dwa lata temu - dodał po chwili wciąż z uśmiechem na twarzy. Różowo skóra odpowiedziała równie miłym tonem. Pochwaliła go za postępy. Zaraz po tym na policzkach wojownika pojawiło się sie zaczerwienienie, jeszcze nigdy dziewczyna nic tak miłego do niego nie powiedziała. Szybko jednak "zszedł na ziemie". Kobieta mówiła coś o ranach w sercu, troskach... Było to dziwne, ale skwitował to uśmiechem, bo dostał paczkę ciastek. Wyciągnął jedno, spróbował... Łał! Były przepyszne.  Kubki smakowe aż wariowały ze szczęścia.  Chłopak chciał, aby ta krótka, słodka chwila trwała wieczność. Po przełknięciu przypomniało mu się „równie cudowne” jedzenie ze stołówki, na Vegecie. Tam to lepiej byłoby chodzić całe życie głodnym aniżeli zjeść raz, jakikolwiek posiłek. Tutaj wszystko było dobre, w końcu to raj. Resztę z paczki schował za plecy. Po przełknięciu podszedł do Kaio.

-To jak mistrzu, nauczysz nas tej telepatii? -Zapytał z uśmiechem na ustach. Zaraz po tym spojrzał na promienną kobietę, której usta tez się uśmiechały.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Lut 17, 2014 3:46 pm



___- Kaio ma pomagać innemu Kaio? Toż to tak jakbyś Ty pomagał Tsufulowi wyjść z piekła na Vegetę! - skomentował całą tą sytuację Kaio-sama nieco się denerwując. Poprawił jednak ciemne okulary na twarzy i po chwili koncentracji dodał - W sumie jest nowa, nawet nie ma ucznia, którego mogłaby wystawić przy kolejnych turniejach międzygalaktycznych. Erm... no dobra. - powiedział zrezygnowany. - Nauczę i Ciebie, Shinko telepatii, ale chcę coś w zamian. Co miesiąc dostawę ciasteczek! - uniósł jeden palec do góry zadowolony ze swojego pomysłu. - A! Jest jeszcze coś, hihi. Vernil przez to przechodził, więc i Ciebie to nie ominie moja droga. Zgodzę się na trenowanie Ciebie... jednak musisz przejść test. Polega on na opowiedzeniu mi dowcipu, który mnie rozbawi, uważaj, jestem twardym przeciwnikiem!

OOC
Kaede, masz takie oto zadanie. Colin, nie musisz odpisywać po jej poście jeśli nie chcesz.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Lut 18, 2014 2:56 pm

No tak, dlaczego miałby jej pomagać inny kaio, ale w sumie dlaczego nie? Jest coś o czymś nie wie, a co wpływa na relacje pomiędzy jej podobnymi? Przecież tak naprawdę, to każdy bóg służy jednej sprawie- porządkowi we wszechświecie.  Mimo to północny chciał dobić z nią targu. Gdy wspomniał o ciastkach, pomyślała że to stosunkowo niska cena, wyśle koty żeby przespacerowały się parę razy na drugą planetkę, nie ma problemu. Ale rozbawienie go? Od dziecka słuchała opowieści o specyficznym humorze północnego kaio, parę razy widziała jak ludzie próbują tego dokonać i… Zawsze było to żenujące, a o dziwo skuteczne. Zastanowiła się chwilę nad strategia, gdy nagle przypomniała sobie o małpiastym tuż obok. Westchnęła z rezygnacją, ale wzięła się do roboty.
-No to patrz mistrzu! Jestę Sajanem!- krzyknęła zaczynając idiotyczny taniec i śpiewając taką oto piosnkę. –Chcesz mieć fryzurkę z modnym żelikiem, zostań dziś kosmicznym wojownikiem!- gdy dokończyła wers zmusiła złote motyle w jej ki, aby postawiły na chwilę jej włosy w górę i ułożyły się w ogon poniżej pasa. Myślała, że aluzja do saiyan rozbawi kaio, bądź co bądź już sam taniec i przyśpiewka wyglądały idiotycznie głupio ale i zabawnie. Na wszelki wypadek dołożyła drugi wers na tą samą melodię. –Wokół ciemno ale olej to, bo masz w sobie żarówek sto!- tym razem jej ki rozświetliła okolicę jak u małpiastych podczas wchodzenia w ssj.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Lut 21, 2014 5:18 pm



Kaio-Sama przez jakiś czas starał się wyglądać poważnie, lecz w pewnym momencie po prostu wybuchł salwą śmiechu nie mogąc dłużej się powstrzymywać:
___-HAHAHAHAHAHAHAHAHA! - starzec obalił się na ziemię turlając - To jest śmieszne tylko dlatego, że jeden z tych saiyanów uczy się u mnie już dwa lata, hahahaha! - jeszcze przez dobre kilkanaście minut kaio naśmiewał się z biednej rasy Vernila. W końcu jednak uspokoił się, lecz to zajęło sporo czasu...
Mistrz przetarł kąciki oczu z łez jakie napłynęły przez rozbawienie. Odkaszlnął przysuwając zaciśniętą pięść do ust, a następnie zaczął:
___-A więc. Telepatia to bardzo przydatna technika, ale w zaświatach jest wręcz niezbędna przez wielkość tego świata. Tu - od Yamy po wielkiego Dai Kaio znają ją wszyscy przedstawiciele wyższych klas. Dziwi mnie, że i Ciebie nikt tego wcześniej nie nauczył, Kaede-sama. Ekhm... telepatia polega na... -i tu zaczął się długi wykład opisujący co trzeba zrobić by nauczyć się tej techniki.

OOC
Kaede, Col - możecie nauczyć się telepatii.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Lut 25, 2014 9:28 pm

No cóż, pierwszy egzamin na ucznia u Kaio, nie był ciężki. Vernil bez problemu przeszedł ten test. To samo czekało teraz kobietę, która rozdaje pyszne ciasteczka. Jednak to, co zrobiła przeszło najśmielsze oczekiwania i Vernila i Kaio. Zaczęła tańczyć i śpiewać piosenkę. Z początku chłopak śmiał się z jej podrygów, były naprawdę komiczne. Ale po usłyszeniu tekstu, na chwile ucichł. Czekał na zakończenie, już skoncentrował energię. Drugi wers także był bardzo wesoły. Gdy koleżanka skończyła, chłopak podszedł do niej od tyłu, dwoma palcami zastukał w jej ramie. Po obrocie ujrzała wojownika z żelikiem na głowie, który świecił niczym potężna żarówka.

-A poza tym, Saiyanie to nie byle, kto, mają ogony praktyczne jak nie wiem, co! –Zaśpiewał jak najczyściej umiał. Wiele brakowało mu do pięknego głosu nowej koleżanki, ale nie fałszował.. Za bardzo. Podczas swoich słów, machał ogonem i podrapał nim Różową po plecach. Z uśmiechem odsunął się i pstryknął palcami. W tym samym momencie jego złota aura i włosy, opadły.


Po opanowaniu niekontrolowanego śmiechu, Kaio wstał i zaczął tłumaczyć, na czym polega telepatia. Chłopak usiadł, skrzyżował nogi i uniósł się, aby być na równi z Kaioshinką.

Tak w ogóle to jestem Vernil, Saiyanin jak już odgadłaś.. Ciekawe, po czym.. –Powiedział chowając swój ogon za plecami. Lewitował może z trzy metry od różowej koleżanki. Wpatrywał się w jej twarz. Najpierw wyczuwał jej energię… Przychodziło mu to z ogromnym trudem. Była znikoma. To nie było możliwe, że ta kobieta jest tak słaba, a pojawiła się tutaj w sekundę. Dalej wpatrywał się. W myślach powtarzał w kółko „słyszysz, mnie?”, „Halo?”, „Cześć”, „żarcie na stołówce jest przepyszne”… Nie widział żadnej reakcji na twarzy Różowoskórej. No może poza dziwnym grymasem, ale, było to spowodowane ciągłym gapieniem się na nią, przez kadeta.

-Nie no, jest to totalnie bezsensowne, to, co ja teraz robie –powiedział, siadając bezradnie pod jabłonią. Co, jak co, ale to właśnie tam najwygodniej mu się siedziało. Zamknął oczy. Skoncentrował się na energii. Wyczuwał energię Różowoskórej. Wyobraził sobie jej twarz. W umyśle zrobił krok w przód. Pusta. Białe światło otaczało małego chłopaka o brązowych oczach.

-Emmm.. Haloo? Teraz mnie słychać? –Powiedział, lecz nie uzyskał odpowiedzi. To jeszcze nie było do końca to. Był bardzo, blisko, ale był rozkojarzony. Wystarczyło, aby się bardziej skupił, nieco bardziej. Niestety, chłopak tylko usiadł po turecku i zaczął analizować to, co się przed chwilą stało.

-Ciekawe, kim ona jest. Różowa skóra.. Energii nie wydziela prawie w ogóle. Nie może być zbyt silna. Ale ten strój. Bogato zdobiony. A jej ciało… - w tym momencie chłopak zawiesił swój głos. Maksymalnie skupił się na kobiecie, która dała mu ciastka. Teraz idealnie słyszała każde słowo chłopaka.

-Szczupła i z kobiecymi wdziękami. Wiecznie uśmiechnięta. No po prostu piękna.. –Zawiesił głos i zamilkł. Rozmarzył się. Długo to nie trwało. Doszedł do siebie. Otworzył oczy i spojrzał na jego partnerkę w nauce techniki. Wciąż utrzymując kontakt wzrokowy skupił się na jej energii, do maximum. Słyszał jak gdzieś, za nim Gregory mówi coś do Bubblesa. Konik polny wyglądał, na co najmniej zdenerwowanego tym, ciągłym gadaniem małpy. To jednak nie rozproszyło Halfa i wreszcie, po praw pierwszy w sposób kontrolowany, powiedział do koleżanki.

-Heja, słychać mnie? Jestem Vernil, z Vegety. –powiedział i czekał na odpowiedź.


OOC:

Początek treningu.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Lut 26, 2014 10:33 pm

Roześmiała się, zakrywając dłonią usta. No tak, biedny Vernil się zdenerwował, że wykorzystała jego rasę. Naprawdę ją to bawiło, zwłaszcza moment, gdy małpka nastroszyła futerko. Kogo on z tym poziomem siły chciał nastraszyć? Uśmiechnęła się do niego i pogłaskała spokojnie jego ogon, nie patrząc posyłając swoje pełne szczerej miłości spojrzenie.
-Tak, tak wszystko będzie ok.- jej głos był jak zwykle ciepły i pełen życzliwości, ale prawdopodobnie Vernil nie mógł oprzeć się wrażeniu, że mówi tak jakby uspokajała rozwścieczoną bestyjkę, ale musiało działać, kto dałby radę oprzeć się jej urokowi? –Jestem Kaede, Kaio planety Namek.- również się przedstawiła, po czym wróciła do słuchania mistrza.
Wkład trochę trwał, ale był tak oczywisty i jasny w swoim przesłaniu, że bogini dziwiła się, iż nigdy sama na to nie wpadła. Potakiwała co jakiś czas i robiła mądrą minę, a gdy już wszystko zostało wypowiedziane, usiadła pod drzewem, wchodząc w medytacje.
Jej ki rozpaliła się, lecąc wokół jako stado motyli. Wprowadziła się w stan medytacji, tą samą techniką co zwykle, rozpływając się w energii wszechświata i jednocząc z nią. Kochała te uczucie, płynięcia wśród nieskończonej mocy, w której dowoli może przekazywać swoją miłość innym. Cudowne. Chciała, aby jej serce rozdawało wszystkim, którzy tego potrzebują poczucia kochanym, a piką osobą był Vernil, który gapił się w nią cały czas. Pewnie musiał czuć straszną pustkę z dala od swoich… Złote motyle poleciały w jego stronę wraz z masą pozytywnych emocji serca Kaede. A co do bliskich… Po tym jak proces telepatii został jej wytłumaczony, chciała przekazać wiadomość o tym, że tęskni i bardzo lubi komuś, kto jest najbliższy jej sercu. Skupiła się na skrywanych wewnątrz uczuciach i w morzu energii  rozpoczęła szukanie tej, która jest jej najbliższa. Pomedytowała trochę i… Przed jej oczami pojawił się Red… Demon, jedna z pierwszych osób, które spotkała i to ten, który tak namącił w jej sercu, a potem to uczucie zazdrości, gdy przytulał April… Skrzywiła się po tym, jak negatywne myśli spróbowały zmącić jej serce, ale teraz była inną osobą, kimś kto stał się jak mama… Złote motyle szybko odegnały negatywy, zamieniając je na falę współczucia która wraz z wiadomością miała polecieć do Reda. Kaede widziała, że wiadomość nie może być zbyt długa, jeszcze nie opanowała nowej zdolności, ale tym razem musi się jej udać, zwłaszcza że z nim chyba coś jest nie tak… Cel już był zlokalizowany, Red był bardzo daleko, ale jej wyczucie ki pozwoliło na odróżnienie energii bliskiego jej demona od każdej innej. Przed oczami Kaede pojawiło się coś w rodzaju monitora komputerowego, a na nim dwie energie styknęły się, nawiązując połączenie jak w telefonach. Teraz wiedziała w czym trudność, utrzymanie intensywności nadawania jest bardzo trudne i uciążliwe, wyczerpuje całe ciało, w końcu część ki ucieka na zewnątrz. Być może jest łatwiej, gdy druga osoba też stara się nawiązać taki telefon? Teraz jednak wszystko opiera się na jej mocy. Postanowiła, że będzie lepiej nie blokować się podczas pierwszej próby i uwolniła cały swój potencjał. Niestety, teraz Vernil mógł poznać jej prawdziwą moc, ale cóż… sytuacja tego wymaga. Na monitorze połączenie właśnie się załadowało, a ona poczuła jakby całe morze różnych energii rozmyło się i istniała tylko jej i Reda. Wygląda na to, że poprawnie wywiązała się z lekcji.

Mentalny sms do Reda:


Była szczęśliwa z tego co osiągnęła, na tyle, żeby nie wracać do domu teleportacją, tylko truchcikiem po drodze węża. W zdrowym ciele zdrowy duch. Wiedziała to bardzo dobrze, dlatego od razu po wyjściu z medytacji postanowiła działać. Dała buziaka Kaio za pomoc w nauce, po czym zwróciła się do jego ucznia.
-Wpadnij do mnie jak już poćwiczysz, to zaledwie kilka planet po drodze węża dalej. Do zobaczenia!- nucąc radośnie wleciała na dobrze znaną ścieżkę i zaczęła bieg połączony z walką z powietrzem. Taka forma bokserskiego treningu zawsze dobrze na nią działała.

ZT--> Planetka Kaede
Powrót do góry Go down
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Mar 02, 2014 10:15 pm

Jedno się udało, ale... Wciąż mu coś nie pasowało. Ta kobieta... Była na tym samym poziomie, co Kaio? Dlaczego zatem ich energia jest tak znikoma? Chłopak nauczył się już wykrywać energię. Jeszcze nie zaczął za bardzo tego używać a już mu coś nie pasowało. Kaio. Uczy go już od dwóch lat. Nauczył bardzo potężnej techniki, jaką jest Genki Dama... A jego moc nie jest wiele większa od mocy Gregory'ego czy Bubblesa. Ta Kobieta? Jej energia, co prawda była większa od energii Niebieskiego, ale chyba się znali. Odbyła u niego trening i co? I jej energia jest tak znikoma?

Kultura nakazuje pożegnać się, toteż to zrobił chłopak z Vegety, gdy Każde, bo tak miała na imię różowa kobieta, powiedziała do zobaczenia.

-Nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł tutaj wrócić, ale gdy będzie taka możliwość to będę pamiętał o zaproszeniu, bywaj! -Odpowiedział jej i wpatrywał się jak Każde wskakuje na drogę węża -no, mnie też to czeka... -Dopowiedział i wzleciał nieco wyżej. Skrzyżował nogi i lewitował. Zaczął szukać energii innych.

-Ta to energia Kaio i Każde.. Bubbles, Gregory... Dalej. Wyczuwam jakieś dwie energie jakby pod nami. Też nie są zbyt potężne. Wychodzi na to, że większość z istot tutaj żyjących mógłbym pokonać jednym ki-blastem i to nawet nie na poziomie super Saiyana. To nie może być prawda... -Myślał wciąż o tej dziwnej przypadłości. Skupił się na sobie. Wyrzucał z siebie sporo energii. Przystąpił do koncentracji. Stał w bezruchu, jego mina nie zmieniała się. Tylko stopniowo zwiększała się energia, jaką wydzielał. Długi nie trwało, a jego włosy zaczęły się unosić. Aura powoli powstawała, a od ciała chłopaka wylatywał wiatr, który kręcił się dokoła niego. Teraz to w dużej mierze dzięki niemu unosiły się włosy. To jeszcze nie było to, to jeszcze nie było jego maksimum. Wciąż gnił w bezruchu. Zwiększał swoje pokłady. Wypuszczał dosłownie każdą cząstkę, jaką mógł. Mimo swojej chudej postury, jego energia była stosunkowo duża. Zmarszczył brwi, zaczął szybciej oddychać. Nie zwrócił na to uwagi, za bardzo koncentrował się na zwiększaniu energii. Stop. Limit. Nie był w stanie więcej.

-Teraz wiem, na co mnie stać. Znam swoje maksimum... Zwiększyć energię idzie... Potrzebuje jakiś wskaźnik. -Pomyślał i wciąż utrzymując maksimum swojej energii leciał w kierunku planety. Tak, to była moc Super Saiyana w całej okazałości, złota aura, zielone oczy i włosy przeciwstawiające się grawitacji. Gdyby nie ta jego wiecznie uśmiechnięta twarz, chłopak wyglądałby naprawdę groźnie.

-Mistrzu. Potrzebuje jakieś cztery... Może pięć kulek, albo tarcz. Chcę coś spróbować, a do tego potrzebuję wskaźników. -Powiedział i podleciał wyżej, tam gdzie był przed chwilą -jakby dało rade, mógłby mistrz wyczarować jedną przede mną? -Zapytał. Kaio ruszył czułkami, a przed chłopakiem pojawiła się jedna, czarna kulka. Stał od niej dwa metry. Cofnął rękę skoncentrował energię i szybkim ruchem ręki stworzył podmuch powietrza, który posłał kulę kilkanaście metrów dalej.

-Dobrze, są ciężkie... Proszę następną -powiedział, po tym jak przesunął się metr w bok. Kolejna kula. Teraz jego aura zniknęła. Starał się utrzymując energię na maksymalnym poziomie, zmniejszyć jej wydzielanie z organizmu. Miała być wewnątrz a nie ukazywać się wszystkim dokoła. Wtedy wszystko miałoby sens... Moc Kaio, moc Każde. Wyglądają na słabych, ale ich czyny świadczą o tym, że tacy nie są. Wydzielał mniej mocy nic przed chwilą, ale nie wiele. Znów ten sam ruch ręki. Znów Kaiai-ho spowodowało podmuch powietrza. Kula poleciała, zatrzymała się obok tamtej, ale z tej odległości ciężko było je porównać, czy są blisko siebie. Kolejny krok  w bok. Znów mniejsza dawka energii. Teraz wydzielał połowę z tego, co na początku. Kolejna kulka, kolejne kiai-ho, kolejne uderzenie. Znów problemy z pomiarem. Na to Bedzie czas później. Krok w bok. Chłopak złożył dłonie i wypuścił całą złotą energię. Teraz był w swojej normalnej formie. Nie uruchomił białej aury. Poprosił o kolejną kulkę. Użył maksimum, i maksimum z siebie wydalał. Machnięciem ręką. Kula nie zaleciała za daleko. Teraz, ostatni raz. Minimum energii na zewnątrz, maksimum wewnątrz. Wyznaczył sobie małpkę. Energia Bubblesa była niewielka. Zrównał się z nią. Ostatnie Kiai-ho. Zamknął oczy wyleciał w górę. Porównał odległość między pierwszymi kulkami a tymi dwoma ostatnimi.

-Nooo.. Te lecą kilka razy dalej, widać te potęgę. -Zbliżył się do tych, które zaleciały dalej -No.. Odchylenie tej drugiej to paręnaście centymetrów, ale ostatnia, mimo ze mało energii wylatywało z mojego organizmu, zaleciała tak daleko jak pierwsza -powiedział do siebie dotykając kuli. Teraz podleciał do tych, które zaleciały bliżej. Nic nie powiedział tylko się uśmiechnął. Udało się.

-Mistrzu… Chyba pora na mnie. Będę wracał na Vegetę, miałbym jednak prośbę. Może to trochę głupie, ale marzy mi się to. –Powiedział uśmiechając się –Ja tutaj nie zmieniłem się. Nie dorosłem, wyglądam dokładnie tak samo jak przed śmiercią. Czy mógłby mi Kaio wyczarować maskę? Nie taką zwykłą. Chciałbym, aby blokowała moją aurę. Żeby złota aura, która otacza moje ciało podczas trybu super Saiyanina nie była widoczna dla przeciwnika. To samo mogłoby się tyczyć innych aur –mówił z wielką pasją i zaangażowaniem.  Wydawało mu się, że to super pomysł, jeszcze tylko wygląd – wie Kaio, żeby zasłaniała moje oczy do brwi i od dołu, do oczodołu. O! I żebym miała dziurę pod nosem, żeby łatwiej było oddychać. Wiem! Do tego żeby była na tyle wygodna i dopasowana, żebym mógł odsłaniać dolną sobie usta, a góra nadal była zasłonięta i odwrotnie. I do tego żeby łatwo było ją ukryć! Mogłaby imitować szalik jakby byłą zdjęta. Co by tutaj jeszcze… Możliwość regeneracji jakby dało rade? –Mówił będąc bardzo podekscytowanym. Dopiero na końcu doszło do niego że spełnienie tej prośby chyba graniczy z cudem. Chociaż… To dobry test na sprawdzenie jak potężny jest Kaio.


OOC:
koniec treningu
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Mar 05, 2014 7:32 pm

Cóż, podopieczni Kaio-Samy bardzo dobrze spisali się w nauce telepatii. Sam władca tej planety bardzo długo męczył się z przyswojeniem owej techniki. Był pod wielkim wrażeniem. 
Czas mijał, a Vernil musiał iść. Żywi nie mogą zbyt długo przebywać w świecie zmarłych, takie są zasady, niestety. 
- Hola, chłopcze, nie zapędziłeś się z tym życzeniem? Nie jestem Shenronem. No, ale niech Ci będzie, masz. - pstrykął palcami, a wtedy na twarzy chłopaka pojawiła się jego wymarzona maska. - Nie jest wytrzymała, łatwo ją zniszczyć. Jeśli chcesz ukrywać sam moc to powinieneś udoskonalić manipulowanie własną Ki. To, co aktualnie potrafisz, to podstawy. - powiedział Kaio poprawiając okulary. - Leć, Yama Cię odeśle do domu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Mar 05, 2014 8:48 pm

Na twarzy chłopaka pojawiła się maska. Czarna maska, o którą poprosił.  Kaio dość sceptycznie podszedł do sprawy. Faktycznie, wymagania chłopaka były zbyt wielkie, ale co to dla niego. Pstryknął palcami i.. Presto. Udało mu się. Chłopak zsunął dolną część by było widać jego usta. Nic go nie uwierało… Maska była idealna, taka, jaką chciał.

-Dziękuje mistrzu. Nie tylko za maskę, ale za cały ten czas. Dwa lata mnie trenowałeś, zrobiłem się silniejszy, nie wspomnę już o technikach, jakich się tutaj nauczyłem –powiedział i podszedł do niebieskoskórego, wyciągnął prawą dłoń przed siebie –Miło spędziłem tutaj czas, ale trafiłem tutaj przez śmierć, dlatego… mam nadzieję, że za szybko się nie spotkamy, chyba, że jest jakiś inny sposób, żebym się tutaj znalazł, to może mi Kaio telepatycznie odpowiedzieć, gdy nadejdzie taka pora –poczekał na uścisk dłoni, potem podszedł do Bubblesa. Jemu także podał dłoń. Uśmiechnął się i zawołał Gregorego –Wam także dziękuje, dzięki wam jestem potężniejszy i przepraszam za te guzy –mówiąc ostatnie słowa spojrzał na Świerszczyka –Ten odpowiedział, że nie ma sprawy i także się uśmiechnął. Vernil klepnął go po głowie i wyskoczył wysoko w górę.

-Jeszcze raz wam dziękuje, do zobaczenia! –Krzyknął i wleciał na drogę węża…


OOC:
z/t- droga węża
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Safari



Liczba postów : 12
Data rejestracji : 02/01/2014

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
2625/2625  (2625/2625)
Ki:
2700/2700  (2700/2700)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Paź 19, 2015 5:55 pm

Saiyan był już gotowy by rozpocząć pogoń za jednym ze zwierzęcych pomocników gospodarza planety. Nie dane mu było nawet zrobić krok więcej, gdy nagle pojawił się niespodziewany i raczej niechciany gość. Fioletowy demon z perfidnym uśmiechem postanowił odbyć krótką rozmowę z Safem w innym wymiarze z dala od wścibskich oczu czy uszu. Otoczenie się zmieniło w próżnie bez światła gdzie pewnie także czas zapewne nie istniał albo działał inaczej. Dialog nie był szczególnie ciekawy. Nawet Saiyan nieco zakpił sobie z rozmowy wytrącając nieco z równowagi potwora, ale to i tak nie miało większego znaczenia dla późniejszego wydarzenia. Shadow postanowił pozbawić małpiatego dotychczasowej mocy jaka osiągnął po wypadku na Vegecie przez który znalazł się na Ziemi. Najwidoczniej stwór mógł go uznać go za potencjalnego wroga w przyszłości. Jednakże jego zamiary nikomu nie były znane prócz pragnienia zemsty.
Safowi została zabrana prawie cała moc w podobny sposób jak to się robi z sercem wroga. Została mu ona  po prostu wyrwana z piersi szponiastą ręką, która przeniknęła przez niego jak przez powietrze. Uczucie jakiego doznał Saiyan na pewno nie było miłe. Po chwili został sam z towarzyszącym mu śmiechem tego drugiego, który się ulotnił wraz ciemnością i kulą energii w dłoni. Czerwonowłosy miał jeszcze przez krótką chwile mroczno przed oczami nim odzyskał wzrok. Nie czuł się najlepiej. Kręciło mu się w głowie jak po karuzeli, która doznała awarii i zasuwała z większą prędkością niż powinna. Czuł ból w klatce piersiowej jakby naprawdę pozbawiono go ważnego organu mimo tego, że i tak nie żył. To było dziwne. Do tego był słaby, a poruszanie się sprawiałozułmu trudność. Grawitacja obecnie była przeciwko niemu. Podjął próbę zwiększenia mocy, ale się okazała totalnym fiaskiem, jakby ktoś mu założył blokadę. Czuł, że nie zdoła osiągnąć więcej niż wzniecić mdły wiaterek wokół siebie. Próbował wykrzesać jakąkolwiek technikę, ale tak jakby zapomniał jak się to robi, a i osłabienie mu nie pomagało. Nawet jeśli umiał latać, to i tak ledwo ledwo nad ziemią. Czuł się totalnie wykończony mimo, że jak dotąd nic nie zrobił. Nawet Ki nie mógł wyczuć mimo starań.
Długo nie ustał na nogach gdy grawitacja ściągnęła jego kolana na trawiasty grunt. Ciężko oddychał, łapał powietrze. Mimo, że był martwy i miał ciało, czuł jak mu serce łomocze jak opętane niczym po przebytym maratonie. Pot spływał mu po czole. Oparł się na rękach. Obecnie nie miał szans się podnieść. Zamknął oczy i spróbował uspokoić oddech. Minęło trochę czasu nim poczuł się na tyle silny by się podnieść na nogi. Miał problem z poruszaniem się mimo, że nie miał żadnego obciążenia. Czuł się jak z ołowiu. Jego ciało drżało grożąc upadkiem. Zrobił kilka kroków jakby brodził w gęstej mazi niczym smoła. Musiał się starać by jakoś utrzymać równowagę i pozostać w pozycji pionowej. Udało mu się dojść do najbliższego drzewa, o które się mógł oprzeć. W jego obecnym stanie to zadanie okazało się to dość trudne i wykańczające. Wciąż go bolało w piersi i kręciło mu się w głowie. Zamrugał parę razy by przegonić ostatnie mroczki po wyłonieniu się z ciemności. Nie miał pojęcia, że przez kilka chwil w innym wymiarze mogło minąć pare lat.

-Panie...Kaio...- szepnął cicho pomiędzy kolejnymi haustami powietrza nie mając sił na nic więcej i osunął się ciężko przy pniu drzewa. Jak miło było się oprzeć plecami i dać odpocząć ciału. Przymknął oczy ciężko oddychając i kładąc głowę o korę drzewa z twarzą zwróconą ku górze. Wiedział, że nie ma co się łudzić, nikt go nie usłyszy z mieszkańców planetki. Zresztą nie było wiadomo czy sam Kaio ma tak dobry słuch, żeby doszły do niego te dwa słowa. Postanowił czekać do momentu aż mu przejdzie albo jak go znajdą, co nie było trudne.
Powrót do góry Go down
http://fandragonball.deviantart.com/
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Paź 20, 2015 6:25 pm


Jako iż zmiany pory dnia nie istniały na tej małej planetce, Północy Kaio nie miał pojęcia, czy herbatka, którą właśnie pił, była poranną, czy wieczorną, jednak bardziej obchodził go fakt, że była ona kapkę za mało słodka. Dlatego właśnie wyszedł na zewnątrz chatki, żeby skombinować jakiegoś frajera znaczy się, ochotnika, który wykona to zadanie.
- Gdzie mogą być tacy dzielni ochotnicy? - Zapytał na głos i wtem, jakby na życzenie, tuż przed nim pojawił się Safari, obolały, zmęczony i widocznie słabszy, bo dwuletniej nieobecności. Kaio spojrzał na jego poranione ciało, niemalże pozbawione KI, po czym powiedział:
- O, tu jesteś. To dobrze się składa, idź mi przynieś jakiś cukier.

OCC: Masz zadanko Smile

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Safari



Liczba postów : 12
Data rejestracji : 02/01/2014

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
2625/2625  (2625/2625)
Ki:
2700/2700  (2700/2700)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Paź 26, 2015 7:27 am

Odpoczywał pod koroną drzewa oparty o pień. Trochę czasu minęło i czuł się nieco lepiej. Oddech się uspokoił, a ból zamienił się w odczucie zalegania w klatce piersiowej jak w przypadku gniewu. Jednakże zarazem było to wrażenie pustki, które było po prostu dziwne. Saiyan oparty o pień wciąż był zdezorientowany w kwestii czasu. Nie było go dwa lata w krótkiej chwili, a teraz umęczony po stracie mocy nie miał pojęcia jak już długo był po tym drzewem. Nie posiadał w żadnym wypadku zegarka czy innego czasomierza by sprawdzić. Pewnie by mu się niespecjalnie przydało, bo w Zaświatach jakoś panują nieco inne zasady powiązane z czasem czy energią.
Otworzył oczy, miał sobą nad cały baldachim zielonych liści oraz gałęzie wyrastające z owego pnia pod którym przebywał. W prześwitach korony widać było różowawe niebo Zaświatów. Tak wpatrując się w mozaikę zieleni i różu przypomniał sobie niektóre chwile spędzone na Ziemi. Nie mógł mieć pojęcia, że dom który opuścili z siostrą został doszczętnie zniszczony ledwo się ostając na fundamentach. Już dawno stwierdził, że do końca nie miał pojęcia jak go zdołali zbudować z Kisą. A czy teraz to było ważne ? Raczej nie. Jego egzystencja  się skończyła w świecie żywych i został na dodatek pokarany spotkaniem z nieprzyjacielem. Ostatecznie wynik tzw meczu pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami był raczej marny.

Rozmyślał gdy niedaleko jego osoby się objawił jakiś ruch. Czerwonowłosy obrócił głowę w tamtym kierunku skąd było słychać kroki w trawie. "Gościem" okazał się sam Kaio z filiżanką herbaty w niebieskiej ręce. Wyglądał jakby czegoś szukał. W końcu jego wzrok padł na Saiyana. A jakże inaczej skoro tylko on był na tym małym globie poza współpracownikami czułkogłowego. Władca północnej planetki oznajmił, że chce cukru. Saf jak dotąd nie miał zbyt wiele czasu by lepiej poznać gospodarza. Jedno było pewne: jak on żartuje to zarazem mówi na poważnie. Oszczędził sobie witania i wolał zapytać.

-Huh ? Cukier ? A sprawdzał pan może w domu ?- ciutek krzywo się uśmiechnął na ten rzekomy żart i nieco ociężale udało mu się oderwać od drzewa. Przy okazji pomyślał o miodzie co Ziemianie dają do herbaty.
Istniała raczej mała szansa, że nie pójdzie po ten cukier. Nawet nie wiedział gdzie szukać prócz domku Kaio. Miał przy okazji pewne podejrzenia co do tej prośby o cukier, ale nie mógł nic wykminić na tą chwilę. Poprzednim razem gospodarz zażądał rozśmieszenia go zanim trening miał się odbyć. Zadanie nie było zbyt łatwe przy całkowitej pustce w kwestii pomysłów, ale się udało, tylko do treningu jakoś nie doszło....

-A co z moim treningiem ?- zapytał w końcu. Saf nie musiał wiele mówić. Jego twarz na tyle dużo wyrażała, to co niewysłowione, że było po nim to widać. Mimo "wypadku" ogoniasty bardzo chciał w końcu zacząć to co mu dane nie było. Przy okazji udało mu się stanąć na nogach. Trochę się w głowie zakręciło, ale szybko przeszło. Inaczej się nie dało i z racji swego wzrostu chłopak popatrzył z góry na swego mentora, który miał najwidoczniej swoje plany. Przez te ciemne lenonki raczej ciężko było cokolwiek wyczytać z twarzy Kaio. Mógł go przypadkiem urazić, ale skąd miał wiedzieć ? Po prawdzie nie chciał iść po cukier,, bo to było takie... No... Nie pasowało wcale do tego przez co miał przechodzić na tym globiku. A grzebanie po szafkach w domu Kaio mu się niezbyt podobało. Nawet nie wiedział gdzie mógłby indziej szukać. Planetka, Droga Węża nad nią, a pod spodem morze żółtych chmur. Lokalizacja znacznie sprawę utrudniała.



OCC: chyba cie podpuszczam xD
tak czy siak mi nie odpuścisz tego *wyciąga radar cukrowy*
Powrót do góry Go down
http://fandragonball.deviantart.com/
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Paź 26, 2015 5:53 pm

- Może i jest, skąd mam wiedzieć, na hemoroidy Enmy-Daiō? - Kaio-sama obruszył się na impertynencję Saiyana. - Idź i poszukaj tego cukru, Safari. Przy okazji może się trochę ogarniesz, bo trochę odwykłeś od mojej grawitacji, co jest dziwne. - Czułki istoty zadrżały w konsternacji. Owszem, chłopak sobie zniknął, prawdopodobnie olał trening, teraz powrócił. Ale tak długo? Przecież to były raptem ze dwie, trzy herbatki... A może trzysta herbatek... Tak czy siak, potarłszy brodę, odniósł się także do wzmianki o kontynuacji treningu.
- Aż tak cię ciągnie trenować? W takim stanie? No cóż, skoro nalegasz... - Pstryknął palcami, a pod Safem lekko zapadła się ziemia. Chłopak miał na sobie świeżo wypucowany, błyszczący się niczym psie jajka na wiosnę, strój, identyczny jak ten, co miał go przed chwilą. Z różnicą, powiedzmy... kilkunastu ton.
No, no, do roboty, bo mi ta gorzka herbata stygnie!


OCC: Nie wywiniesz się, szukaj.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   

Powrót do góry Go down
 
Planeta North Kaiô
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» North City

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Niebo-
Skocz do: