Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Planeta North Kaiô

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Planeta North Kaiô   Sro Maj 30, 2012 1:37 am

First topic message reminder :


Opis
Mała planeta znajdująca się na końcu drogi węża. Grawitacja jest tu dziesięciokrotnie większa niż na Ziemi. Porównywalna z tą na Nowej Vegecie. Znajduje się na niej niewielki domek, który zamieszkiwany jest przez jednego z czterech bogów poszczególnych galaktyk (w tym wypadku północnej). Wraz z nim planetkę zamieszkuje małpa o imieniu Bubbles i świerszcz Gregory.

Kaiô-Sama

Bóg północnej galaktyki, który żyje na maleńkiej planecie, krążącej wokół Piekła. Północny Kaiô ma błękitną skórę, nosi czarne ubranie i ciemne lenonki. Ma długie czułki, dzięki którym wie co się dzieje we wszechświecie. Siła grawitacji jego planety jest dziesięć razy większa niż Ziemi. Jego imię budzi powszechny szacunek, ponieważ jest on wielkim mistrzem sztuk walki i bogiem Północnej Galaktyki. Stworzył m.in. technik Kaiô-ken i Genki-Dama. Jego cechą charakterystyczną jest to, że ponad wszystko uwielbia żarty ( co prawda rzadko kiedy jego żarty są śmieszne), nie cierpi osób bez poczucia humoru. Dlatego, pod groźbą nie rozpoczęcia treningów jego uczniowie zmuszeni są opowiedzieć taki dowcip, który go rozśmieszy. Jego ulubionymi zajęciami są jazda swoim automobilem wokół planety (biegnie tam droga), liczenie ździebeł trawy oraz opowiadanie (nieśmiesznych) i słuchanie (śmiesznych) dowcipów i sikanie na odległość.

Dostęp do niego mają tylko nieliczni wybrańcy, którym dane było zachować ciało po śmierci i za pozwoleniem Enmy Daiô udało się pomyślnie przebyć całą drogę węża.
> Pod jego okiem można odbyć specjalny trening podwyższający wszystkie statystyki.
> Możliwość nauczenia się Genki Damy oraz Kaiô-Kena.
> Możliwość zdobycia informacji o innych planetach jak i ich mieszkańcach.

Bubbles


Gregory

Podopieczni Kaiô dotrzymują mu zarówno towarzystwa jak i są wykorzystywani podczas treningów nowych adeptów. Każdy kto chce się szkolić pod jego okiem musi przejść kilka prób.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 550
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
41195/51195  (41195/51195)
Ki:
64790/65190  (64790/65190)
HP Pancerza:
2700/3000  (2700/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 1:28 pm

Miotła, ścierki, poszły w ruch. Kaede dzielnie wypucowała wszystko wokół, zamiatając nawet chodnik na zewnątrz. Jej mięśnie były coraz bardziej obolałe, ale wiedziała, że lepiej doprowadzić wszystko do porządnego stanu, zanim mistrz się obudzi. Prawdopodobnie miał jej dość, tak często tu wpadała, jakby nie miała własnego domu, ale co prawda, to prawda, nie miała. Spała sobie to tu, to tam, trzymała swoje rzeczy w kilku miejscach, aby zawsze w razie czego mogła zabrać jakieś ubrania, czy smakołyki, jednak baza do pieczenia była właśnie tutaj. Żałowała, że nie miała tu ubrań i wciąż lata w samym bikini, ale no cóż… Nie wszystko można mieć, zwłaszcza że dostatecznie już naprzykrza się North Kaio, żeby trzymać u niego swoją szafę.
Gdy uwinęła się po godzinie, mistrz wyciągnął z uszu zatyczki i wstał przeciągając się. Na szczęście dziura w ziemi spowodowana wbiciem w planetę złodzieja ciastek, również była już zasypana. Rozejrzał się jakby nigdy nic i na szczęście niczego nie zauważył.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1511
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 4:24 pm

Kaio-sama drzemał sobie w najlepsze. Z jego nosa "wydmuchiwał" się ogromny balonik. W pewnym momencie owal pękł, co spowodowało gwałtowną pobudkę mistrza.

- Aaa Kaede, jesteś już - rzekł, wyciągając z uszu zatyczki i przeciągając się - tak sobie właśnie myślałem kiedy wrócisz. Mam dla Ciebie niespodziankę.

Rozejrzał się po swojej małej planetce. Boginka dobrze się spisała, nie sposób było dostrzec jakiekolwiek oznaki odbywającej się tu walki. Bóg Północnej Galaktyki stał przez w bezruchu. Był teraz odwrócony tyłem do rozmówczyni, więc ta nie widziała co robi. A Kaio tymczasem nadawał telepatyczny komunikat. Po chwili odwrócił się z uśmiechem i zakomunikował:

- Zaraz tu będzie.

I miał rację, gdyż dosłownie sekundę później rozległ się charakterystyczny dźwięk i oto pojawił się dziwnie ubrany jegomość.

Kaioshin-sama:
 

- Kaede prawda? - spytał głębokim, przyjemnym głosem - cieszę się, że wreszcie mogę Cię poznać. Twoje ostatnie wyczyny odbiły się szerokim echem po całych zaświatach. Dotarły nawet do Boskiego Królestwa. A ja już od dawna szukam kogoś, kto mógłby mi asystować. Pomyślałem sobie, że może Ty chciałabyś spróbować. Zapewniam Cię, iż nie będziesz się nudzić.

Wszystko to wypowiedział miłym, przyjacielskim tonem. Wyglądał dość młodo, lecz doświadczenia i wiedzy jaką posiadał mógłby mu pozazdrościć nie jeden znawca.

- Kaede, to jest Kaioshin-sama - dodał Kaio - jedna z najważniejszych osób w Królestwie Niebieskim. Spotkał Cię wielki zaszczyt.

Boginka nie została postawiona przed faktem dokonanym. Miała prawo wyboru, choć można było podejrzewać jaką decyzję podejmie. Niejeden oddałby wszystko, byle tylko znaleźć się na jej miejscu.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 550
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
41195/51195  (41195/51195)
Ki:
64790/65190  (64790/65190)
HP Pancerza:
2700/3000  (2700/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 4:59 pm

-Jasne, mam już dość nudzenia się tutaj, chciałabym gdzieś wyskoczyć, nauczyć się technik i żyć czymś więcej niż lataniem jako goniec. Biorę tą fuchę, nie zawiedziesz się Kaioshin- sama.- Kaede podskoczyła z radości i zapomniała o całym zmęczeniu. Zrobiło jej się trochę niezręcznie, że paraduje w samym bikini przy kimś tak ważnym, ale co tam…
-To co będziemy robić? Może chcesz ciastko?- zwróciła się do nowego przełożonego, wyciągając paczkę ciastek i podsuwając mu w locie. Nie widziała nikogo ze swojej rasy od dziecka, gdy była w miarę sprawna, wykopali ją ze swojego świata i kazali pracować, aż nie osiągnie awansu i w końcu ma okazje pokazać światu, że istnieje. Euforia była nader widoczna na jej twarzy. W końcu spełnią się jej marzenia o staniu się kochającą boginią. „Ciekawe czego mnie nauczy…”. Pomyślała wpatrując się w nowego przełożonego swoimi dużymi oczkami.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1511
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 5:59 pm

- Wspaniale - zawołał z radością Kaioshin-sama - miałem pewne wątpliwości czy aby na pewno się zgodzisz. No dobra, nie traćmy czasu, chciałbym Cię gdzieś zabrać. Podejdź bliżej.

Gestem przywołał ją do siebie. Na jego twarzy malował się szczerzy uśmiech. Być może przez bardzo długi czas szukał kogoś takiego jak Kaede. Gdy Boginka stawiła się przed jego obliczem, przyjrzał się jej bliżej, zatrzymując się nieco dłużej na biuście i chuście owiniętej wokół bioder.

- No ale w takim czymś po Ty nie możesz paradować. Byłoby to ujmą dla Naszej rasy.

Położył rękę na głowie dziewczyny i zamknął oczy. Ciało nowej Przybocznej Kaioshin'a rozbłysło na moment, po czym pojawił się na nim nowiutki strój.

- Noo, tak jest o wiele lepiej - skomentował - w porządku Kaio, nie będziemy dłużej zawracali Ci głowy. Bywaj.

Kaio-sama i Buubles machali rękoma na pożegnanie. Kaioshin-sama położył dłoń na ramieniu swej asystentki, po czym oboje wyparowali.

OCC:
Z/T --> http://dbng.forumpl.net/t185-laka-pastwiska
Gratuluję awansu Smile Otrzymujesz strój. Krój identyczny do tego, który ma na sobie Twój zwierzchnik. Kolory dobierz sobie sama.
Obrona: 100-51% - 150 redukcji obrażeń. 50-26% - 75 redkucji. 25 i mniej % - 38 redukcji.
HP: 3000.
Pisz pierwsza. Nikogo prócz Was tam nie ma.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod


Liczba postów : 901
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Paź 03, 2013 8:05 pm

mentalny sms do Kaio:
 

______________________

http://zarabiaj4.000usd.pl/sp6#.VK2xVSuG_d0
Powrót do góry Go down
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 3:11 pm

Wylądował. Planeta była niewielka. Chłopak szedł przed siebie. Mógł wzdłuż i wszerz zwiedzić ją lotem w ciągu kilku, no może kilkunastu sekund, nie spiesząc się. Szedł przed siebie. Czuł jednak lekką różnice. O tyle, ile na drodze węża czuł się lekki jak piórko, czego wcześniej nie zauważył, o tyle tutaj czuł się… Normalnie. Przyciąganie tutaj było identyczne do tego na Vegecie. Po paru krokach czuł się jak w domu. Przemierzał niewielką planetę, aż wreszcie znalazł jakiś dom. Udał się w jego kierunku. Przed budowlą stał piękny czerwony samochód. Był błyszczący i zadbany. Wtedy spostrzegł drogę. Ciągła się ona dokoła planety.

-Czy ten Kaio jest jakiś chory? Ma samochód na tak małej planecie? I ta droga… Przecież prędzej mógłby przebiec te drogę.. Zanim odpali auto i ruszy byłby już z powrotem. Ale autko ładne. Może nim nie jeździ a po prostu o nie dba? W sumie… jakbym był tutaj sam to też szukałbym na siłę jakiegoś hobby -pomyślał chłopak. Teraz podszedł do drzwi. Otrząsnął się. Zbliżył zaciśniętą pięść, z której wystawał nieco lżej zgięty palec wskazujący, a następnie dwa razy zapukał do drzwi. Dom także był nie wielki. Chłopak nasłuchiwał.. Cisza. Znów zapukał. To samo, nie usłyszał nawet szmeru. Wzruszył ramionami. Nie denerwował się. Wierzył w to, że ten cały Kaio tutaj jest. Rozejrzał się. Nieopodal domu rosło drzewo. Młodzieniec usiadł pod nim i schylił głowę.

-Chyba po tej drodze zasłużyłem na odpoczynek –powiedział. Nie minęła nawet minuta, gdy chłopak błogo spał i zwiedzał senną krainę marzeń.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 3:27 pm

Nie dane jednak było halfowi drzemać zbyt długo. Po dziesięciu minutach zaczęły budzić go szmery i szturchnięcia. Gdy już otworzył oczy mógł dostrzec dziwną, małpiatkę patrzącą na niego z zainteresowaniem. Małpa wywinęła ogonem, a następnie pacnęła mężczyznę w twarz po czym odskoczyła do tyłu wykonując przedziwne tańce oraz wygibasy.
Kim była ta małpa? Czyżby to właśnie słynny Kaio, który miał trenować Vernila?
- U-u-u-u-u-a! - krzyczał zwierz wydruniając się na jednej nodze.

OOC
Za drogę otrzymujesz 30pkt, daj znać przy treningu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 4:03 pm

Spał smacznie. Tak to było coś, na co czekał z utęsknieniem -przerwa. Usiadł, szybko zasnął. Niestety, nie cieszył się tym zbyt długo. Obudziło go uderzenie w twarz. Momentalnie obudził się i wstał na równe nogi przybierając defensywną postawę. Rozejrzał się. Widział tylko Małpę. Zwierze z ogonem, które jednym uderzeniem obudziło odpoczywającego wojownika..
 
-TY małpo! Ja też mam ogon i Ci oddam!- Krzyknął. Zauważył, że zwierzak średnio zareagował na jego krzyki i tańczył, podskakując z jednej nogi na drugą. Do tego rytmicznie wymachiwał rękami a głosem nucił sobie rytm. Vernil spokojnie przeciągnął się. Strzelił palcami u rąk. Potem pomagając sobie dłońmi dociągnął głowę do ramion, co też spowodowało strzelanie. Na koniec kilka razy podskoczył i dotknął kolanami klatki piersiowej.
 
-Zabawę czas zacząć!-Powiedział, uśmiechnął się, stanął na jednej nodze, drugą uszykował do szybkiego biegu. Ruszył. Niczym kamień wystrzelony z procy. Przebiegł przed Małpą. Nie uderzył jej rękami. Po prostu oddał jej. Swoim ogonem uderzył zwierzaka w brzuch i odrzucił na dwa, no może trzy metry. To nie miało go boleć, tylko zrobił to tak, dla zasady. Teraz napotkał problem. Śmiał się z małpy jak oberwała a sam nie zatrzymał się. Spojrzał przed siebie. Był bardzo blisko samochodu. W ostatnim momencie podskoczył. Żeby się nie przewrócić drugą nogą odbił sie o dach samochodu, co spowodowało wgniecenie. Niewielki, dla laika wręcz nie do przyuważenia, ale dla wprawnego oka bardzo widoczne. Upadł na ziemię, na równe nogi. Zrobił dziwną minę i przestraszył się
 
-Cholera... Jeśli ten Kaio faktycznie jest taki potężny to pewnie zniszczy mnie za uszkodzenie jego pojazdu... -Skomentował chłopak w myślach i podszedł do autka. -No, na szczęście nic nie widać, tylko ślad brudu.Dopowiedział sobie w głowie. Ręką zgarnął grudki ziemi z dachu. Przeskoczył auto i podszedł do małpy. Ta wyglądała na bardzo niezadowoloną.
 
-Wybacz droga Małpo. Jak widziałaś mamy coś wspólnego -powiedział i pomachał ogonem -możesz mi powiedzieć gdzie jest władca tej planety, ten Kaio, o którym wszyscy mówią z takim szacunkiem?-Dopowiedział na koniec.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 4:48 pm

Te wszystkie dziwne hałasy spowodowały, że nawet sam Kaio postanowił wyjść:
- Bubbles! Co to za hałasy?! - przygruby i niski osobnik o jasnoniebieskiej skórze wyłonił się z drzwi zdejmując z uszu wielkie słuchawki. Najwyraźniej słuchał muzyki przez co nie słyszał wcześniejszego pukania Colina. Spojrzał na małpę, a potem na swoje auto. - AAAAA! CO SIĘ STAŁO! Moje auto zupełnie zrujnowane! - złapał się za głowę po czym zaczął miotać się wokół swojego samochodu, tak jakby go zgniotła stutonowa kula do burzenia ścian. Małpiatka zaczęła nerwowo coś tłumaczyć Kaio, a gdy skończyła to zdenerwowany właściciel planety zwrócił się do Colina - Masz to natychmiast naprostować i jeszcze wywoskować mi całe auto! Ma lśnić! Kim Ty jesteś w ogóle młodzieńcze!? - krzyknął tak, że niemal mu okulary spadły z nosa. Gdy mu się przyjrzał olśniło go - To ty jesteś tym saiyanem, którego kazałem sprowadzić! Żebym to ja wiedział, że małpy nie mają poszanowania dla sztuki...

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 8:35 pm

Wreszcie ktoś wyszedł. Niski Niebieskoskóry mieszkaniec planety. Tak to musi być ten, który trenuje wojowników. To musi być ten, który trenował sędziego...
 
-Cholera.. Niski, chuderlawy. On na pewno może mnie czegoś nauczyć? Nie wygląda imponująco. -Pomyślał chłopak. Właściciel czerwonego autka od razu, ku zdziwieniu Młodzieńca, zauważył szkodę na samochodzie. Zaczął krzyczeć i zachowywał się jak histeryk. Małpka podeszła do Niebieskoskórego i zaczęła mu coś mówić. Po swojemu oczywiście. Do głosów Vernila dochodziło tylko rytmiczne "u, u, a, u, a". Najwidoczniej ten cały Kaio go rozumiał. Mężczyzna w ciemnych okularach zrobił się nieco czerwony i podszedł do Chłopaka z Vegety. Zaczął krzyczeć i zmusił Vernila do naprawy swojej bryki. Na końcu zapytał, kim jest owy młodzieniec.
 
-Może od początku. Przecież autko wygląda dobrze... Nie wiem czy jest sens naprawiania go. Tym bardziej, że się na tym nie znam... Jak nie wyjdzie to nie będzie moja wina tylko Pana, bo Pan mnie do tej roboty wysłał. A jestem Vernil. Wojownik z Vegety - Powiedział, a Kaio bardzo szybko go skojarzył.
 
-Nie mają poszanowania? -Zapytał obniżając prawą brew -no jakby nie patrzeć Saiyanie to bojowa rasa i większość z nas trafia do piekła za swoje czyny. Najwidoczniej ten, jak to Pan ujął "brak poszanowania dla sztuki" płynie w naszych żyłach od dawien dawna -dopowiedział chłopak. Zaraz po tym odwrócił się i podszedł w stronę auta. Musiał uważnie się przyjrzeć, żeby dostrzec to "ogromne" gniecenie na dachu. No, faktycznie było widoczne.. Otworzył drzwi. W środku autko robiło na prawdę świetne wrażenie. Zadbane i czyste. Na siedzeniu pasażera leżała tubka i ściereczka.
 
-To pewnie ten wosk -powiedział do siebie Vernil. Wziął obie rzeczy do rąk, wyszedł z samochodu i postawił je na dachu. Teraz była najtrudniejsza czynność. Sprawienie, aby ten uszczerbek na wyglądzie czerwonego autka zniknął. Chłopak włożył lewą rękę do środka samochodu. Delikatnie zaczął od spodu pukać we wgniecenie ręką, aby to trochę się podniosło. Szło dobrze, jednak w połowie, uderzył za mocno i wgniecenie stało się wybiciem. Załamał się. Kontem oka spojrzał na Kaio. Ten rozmawiał z Małpką. No cóż. Chłopak uderzył jeszcze kilka razy od wewnątrz. Teraz był najważniejszy moment. Trzeba było delikatnie klepnąć w dach samochodu. Chłopak stojąc na zewnątrz, lewą ręką zaczął dociskać w miejscu górki. Robił to z taka siłą, że samochód prawie sie podnosił. Prawą ręką natomiast klepnął delikatnie od góry. Blacha zdeformowała się. Według Vernila po uszkodzeniu nie było śladu, a przyglądał się przez kilka sekund.
 
Sięgnął po pastę. Zaczął od drzwi. Nałożył keksy pasty na drzwi w nierównych odstępach a następnie zaczął za pomocą ściereczki, ruchami kolistymi równomiernie ją rozprowadzać. To poszło szybko. Teraz była pora na pozostałe elementy. Szybę i srebrną klamkę. O tyle ile, z klamką poszło gładko, o tyle z nawoskowaniem szyby były lekkie problemy. Fakt nie ciężko było się domyślić, jak użyć tego wosku, ale że nie używać tego na szybie? Trochę to zajęło. Niby był tylko jeden kleks, ale nim chłopak starł go z szyby trochę czasu minęło. Gdy skończył upierać się z tym cholernym materiałem, spojrzał na Kaio. Ten wciąż rozmawiał z małpą. Vernil wzruszył ramionami i zaczął woskować kolejne elementy. Nadkola, maskę, drugie drzwi, tył...
 
Dach zostawił na koniec. Jeszcze raz dokładnie obejrzał czy nie widać wgniecenia. Jego amatorskie oko nic nie dostrzegało... Skończył zabawę z dachem i podszedł do Kaio. Zasalutował, uśmiechnął się i wesołym głosem powiedział:
 
-Robota skończona Panie Kaio! Co teraz?
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Gru 29, 2013 8:57 pm

Po skończonej robocie Kaio postanowił bardzo uważnie przyjrzeć się swojemu 'skarbu'. Wypatrywał nawet najmniejszej rysy, miejsca, które nie zostało nawoskowane oraz nierówności. Na końcu przytaknął kilka razy głową - chyba Vernil wypadł dobrze.- Chciałem Cię trenować, ale nie wiem czy chcę komuś takiemu powierzać swoje sekrety sztuk walki. - Kaio odkaszlnął kilka razy - No, ale ten brak poszanowania dla sztuki mogę wybaczyć. Nie mogę wybaczyć natomiast braku poczucia humoru! Bo kto nie ma humoru jest smętnym osłem! HAHAHA! A to mi wyszło! - mistrz zasłonił dłońmi usta chichocząc przez jakiś czas. Gdy się uspokoił spojrzał na Vernila poważną miną. Nie śmiał się z jego żartu? - Jeśli chcesz być trenowany przeze mnie to musisz przejść test wstępny. Będzie on polegał na rozśmieszeniu mnie! Masz trzy próby!

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Gru 30, 2013 11:39 am

Kaio podszedł do "czerwonego demona prędkości". Dokładnie go obejrzał. Z uwagą wpatrywał się w miejsce, w którym niegdyś znajdowało się wgniecenie. Następnie obszedł samochód dokoła szukając choćby najmniejszej ryski lub miejsca, w którym wosk jest nierówno naniesiony. Na szczęście Halfa, nic nie znalazł. Stanął przed maską. Obejrzał ją na koniec, kilka razy kiwnął głową z poważną miną. Robota była wykonana dostatecznie dobrze. Zaczął mówić o "swoich sekretach sztuk walk". Do tego momentu wszystko wydawało się być jak należy. Później powiedział, że jego uczniowie muszą mieć poczucie humoru a nie być smętnymi osłami... I to właśnie te słowa rozbawiły go niemal do łez. Dłonie przyłożył do swej małej buzi i zaczął chichotać, co po chwili przerodziło się w głośny śmiech. Gdy już się uspokoił spojrzał na Vernila. Ten uśmiechnął się i zachichotał kilka razy, po cichu.
 
-Chyba będę musiał udawać, że mnie to bawi... -Pomyślał chłopak. -AAA! Że smętnym osłem, hahahaha! -Zaczął śmiać się w głos. Nie ciężko było wyczuć, że ten śmiech nie jest do końca szczery i prawdziwy. -Nie zrozumiałem z początku, bardzo dobre -powiedział niskiemu właścicielowi planety. Kaio dopowiedział o teście wstępnym. Zadaniem Brązowowłosego było rozśmieszenie Wielkiego Mistrza. Dostał na to aż trzy próby.
 
-Rozśmieszyć? To nie powinno być trudne. Nie raz za młodu rzucaliśmy dowcipami na lewo i prawo, z tatą i kolegami. No dobrze..-Powiedział, podrapał się po głowie, myślał przez chwilę i wreszcie, na wielkiej liście dowcipów znalazł ten najbardziej pasujący do sytuacji.
 
-Jak nazywa się część ciała, która żegna się sto razy? -Zapytał chłopak uśmiechając się od ucha do ucha. Wydawał z siebie dźwięki wewnętrznego śmiechu i czekał, na odpowiedź Kaio. Ten wyglądał na zamyślonego, ale chyba nie znał odpowiedzi.
 
-Stopa! -Powiedział głośno Half i zaczął śmiać się w głos. Spojrzał na Właściciela Planety. Miał nadzieję, że go to rozśmieszy i w końcu zacznie się właściwy trening.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Gru 30, 2013 4:50 pm

Na szczęście młodego wojownika ten załapał, że powinien się zaśmiać. Kaio-sama odchrząknął dumnie po czym schował ręce za plecami. Był samozwańczym mistrzem żartu i każdy powinien z nich się śmiać!
___ - Uprzedzam, że jestem trudnym przeciwnikiem. - Nastała chwila krępującej ciszy. Poważna mina Kaio sprawiała, że z pozoru dziecinna zabawa nabierała powagi, bo przecież od tego zależy przyszłość halfa.
Po opowiedzeniu kawału bóg planety przez moment wydawał się być niewzruszony żartem. W końcu nie wytrzymał...
___ - HAHAHA! STOPA! A TO DOBRE! MUSZĘ KIEDYŚ TO OPOWIEDZIEĆ INNYM BOGOM! HAHAHAHA! - wybuchł nagłym śmiechem wywracając się na ziemię i bijąc w nią pięściami - Więcej chłopcze, opowiedz mi coś jeszcze! HAHAHA!

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Gru 30, 2013 6:19 pm

Kaio przed dowcipem zgrywał poważnego, jednak zdradził się tym dowcipem z początku. Brązowowłosy domyślił się, że tak na prawdę jest w stanie rozbawić go wszystko. Miał racje. Po odpowiedzi Młodzieńca, Niebieskoskóry stał chwile poważnie, jednak nie utrzymał powagi zbyt długo. Zaczął śmiać się w głos. Mówił, że musi powiedzieć ten dowcip innym bogom. Zaraz po tym padł na ziemie i bił ją z powodu napadu śmiechu. Prosił o więcej.
 
-Dobrze…, Co robi kosiarka na drodze? –Chłopak poczekał aż Kaio przestanie się śmiać i zwróci uwagę na to, co mówi Vernil. Nie chciał tego powtarzać.

-Ścina zakręty… -dowiedział się puentę. Zaśmiał się chwilę, żeby sprawiedliwości stało się za dość. Poczekał, aż Kaio skończy się śmiać z powodu dowcipu bądź dowcipów i w końcu nie wytrzymał.
 
-Możemy przejść do właściwego treningu? Jeszcze będzie czas na opowiadanie sobie żartów. –Powiedział z poważną miną. Nie spodziewał się, ze miejsce, do którego dąży będzie małą planetą. Trenera także wyobrażał sobie trochę inaczej. Silny postawny wojownik. Kogo spotkał? Najpierw małpę, a później niskiego mężczyznę z wyjątkowo słabym poczuciem humoru. Teraz już nie miał zamiaru odpuścić. Chciał się przekonać, co tak naprawdę potrafi ten cały Kaio. Nagle przypomniało mu się to, co czym myślał podczas drogi węża.

-A jeszcze jedno… Ten Sędzia mówił coś, że widziałeś moją walkę i jesteś pod wrażeniem. To znaczy, że możesz oglądać walki na Vegecie? Mogę też to zrobić w jakiś sposób? Chciałbym zobaczyć czy zabito tego, Tsufula i kto go zabił… Czy Raziel w ogóle przeżył? Oboje byliśmy w kiepskim stanie -dopowiedział.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Sty 02, 2014 9:04 pm

Drugi żart spowodował kolejną falę śmiechu u Kaio-Samy, która trwała dobre pięć minut. Widząc taki zapas nowych kawałów u halfa zapewne nie da mu już 'żyć' na tej planecie normalnie. W końcu, kopalnię trzeba opróżnić.
Gdy się uspokoił usłyszał pytanie dotyczące walk toczonych na Vegecie. Poruszył czółkami na czole przybierając poważny wyraz na twarzy.
___ - Nie tylko mogę patrzeć na to co chcę, ale też komunikować się z kim zechcę. To "telepatia". - kaio podniósł jeden palec do góry uśmiechając się. Lubił się popisywać tym i owym. - Jeśli oprzesz rękę na moich plecach pokażę Ci jak się miewa sytuacja, a nawet dam Ci się skontaktować z jedną osobą tam się znajdującą. Pewnie się o Ciebie martwią. - powiedział po czym zaczął namierzać Vegetę.
OOC
Wyślij wiadomość telepatyczną za sprawą Kaio do jednej osoby na Vegecie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Sty 03, 2014 10:55 pm

-No nie… Skoro takie coś go śmieszy, a ja mam tutaj spędzić wieczność to chyba zanudzę się na śmierć… -pomyślał chłopak, gdy zobaczył tarzającego się ze śmiechu Kaio. Ten nieszczęsny napadł trwał, w myśli chłopaka, bardzo długo. Na szczęście ta salwa rechotu wreszcie się skończyła. Teraz był czas na zadanie pytania, na które Kaio odpowiedział. Przy okazji pochwalił się, tym, że nie tylko może oglądać walki, ale dał Vernilowi możliwość skontaktowania się z walczącymi.
 
-S-Skontaktować ? Mistrzu, naucz mnie tego! To brzmi wręcz rewelacyjnie! –Wykrzyczał chłopak.  To, co powiedział Kaio było pierwszą pozytywną rzeczą, jaką usłyszał od czasu dotarcia w zaświaty. Ta droga była nudna jak flaki z olejem, później ten samochód i żenujące dowcipy. Teraz Brązowowłosy częściowo odzyskał wiarę w potęgę. Powoli podszedł do Króla planety. Ten kazał położyć mu rękę na ramieniu.
 
-Woow… Ale, z kim mam się skontaktować? Nie wiem, co z Razielem… Ósemki także tam nie było. Kontaktowanie z ojcem nie ma najmniejszego sensu. Dobra, zobaczymy, kto tam jest… Mam nadzieje, ze ktoś stawił się czoła temu Tsufulowi, huuh- myślał chłopak a na koniec przymknął oczy i wypuścił z siebie całe powietrze. Wziął oddech, powieki całkowicie zasłoniły jego gałki. Ostrożnie położył rękę na prawym ramieniu Kaio.

Widział to. Akcje z pola bitewnego. Jego ciało leżało na ziemi. Przy nim leżała dziewczyna. Trzymała go za rękę. Rozpaczała i krzyczała, „dlaczego umarłeś”. Ta sytuacja zdziwiła chłopaka o brązowych oczach. Ale na jego twarzy pojawił się mimowolny uśmiech. Nie znał jej… chwila.. Widział ją. Raz, jako Rave. To ona dała im tę wodę, która była poniekąd antidotum na Tsufula. Co dalej?  Do ciała podeszła… Ósemka. Raziel też tam był. Przeżył. Tsuful stał. Właśnie coś mówił. Naprzeciw niego stały trzy osoby. Jeden z nich to srebrnowłosy wojownik. Z całej trójki wyglądał na najpotężniejszego. Był Saiyaninem? Srebrna aura, srebrne włosy? Czy to możliwe, żeby wyższy stopień bojowy wojowników z Vegety objawiał się inaczej? Nie, teraz nie było to najważniejsze. Obok niego stała dziewczyna. Jej chłopak chwile poświecił. Gdzieś już się spotkali…. Tak! To było przy stołówce. I jeszcze jedna postać. Czarnowłosy chłopak?  Z tej trójki tylko on nie wyglądał na Saiyanina. Czarne włosy zapętlone w długi warkocz. Teraz ruszyli. Srebrnowłosy zaatakował Tsufula. Ten uniknął obrażeń. Pozostawiając Swój miraż. Zaczęli rozmawiać. Osoba z warkoczem podeszła do tej dziewczyny, która siedząc nad ciałem Vernila obudziła w sobie super Saiyanina. To samo zrobiła ta druga dziewczyna. Drugie salwy ataków.

-Chciałbym się skontaktować z tym srebrnowłosym wojownikiem, drogi Kaio. –Powiedział po cichu. Poczekał chwilę.
 
-Ee, to już… Aaa dobra. To znaczy. Witaj. Nie znamy się, ale Ty widziałeś mnie na oczy. To ciało, przy którym jedna z Twoich koleżanek obudziła super Saiyana, to moje ciało. Zabił mnie Tsuful. Trafiłem w zaświaty. Jestem pod opieką wielkiego mistrza i to dzięki jego zdolnością mogę zobaczyć walkę. Mam nadziej… MUSISZ WYGRAĆ! Wygnaj Tsufula, zniszcz go raz na zawsze… Miałbym do Ciebie ogromną prośbę. Mogę się skontaktować tylko raz z Vegetą.  Czy przy sposobności z Razielem, albo Ósemką mógłbyś im przekazać, że nic mi nie jest? Jeśli ich nie znasz to to, ta dwójka, która wzięła moje ciało. Byłbym Ci dozgonnie wdzięczny. Tymczasem. Nie będę już przeszkadzał. Pokaż mu, co potrafisz. Trzymam kciuki! –Ostatnie słowa zabrzmiały bardzo entuzjastycznie. Mimo tego, że Tsuful go pokonał, jego głos był spokojny. Coś wewnątrz, mówiło mu, że ten wojownik położy kres tyranii Tsufula.
 
Odsunął rękę. Na jego twarzy wymalowany był uśmiech, a policzki byłe lekko zarumienione. Szybko otrząsnął się.
 
-To.. Było niesamowite! –Krzyknął głośno –naucz mnie tego, albo naucz mnie czegokolwiek, jesteś fenomenalny, Mistrzu! –Mówił bardzo wesołym głosem i właściwie skakał z radości.



OOC:
Wiadomość do Kuro na polu bitewn
ym
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Sty 04, 2014 2:58 pm

Kaio-sama nakierował umysł Vernila na pole bitwy Vegety. Po przekazaniu wiadomości opuścił myślami tamten świat wracając tu. Telepatia bardzo spodobała się młodemu wojownikowi i zapragnął jej się nauczyć, lecz to nie było takie proste jak się wydaje.
___ - Telepatia to bardzo trudna do opanowania technika, wymaga bardzo wiele skupienia. Opanowanie jej zajęło mi 10 lat! To i tak średni wynik. - mówił chodząc dookoła brązowowłosego wojownika - Ten srebrnowłosy wojownik nazywa się Kuro, jest uczniem mojego dawnego ucznia, Hikaru. Jestem pewny, że wasza planeta jest już uratowana. No, ale wróćmy do twojego treningu. - gestem ręki przywołał do siebie małpkę, która do tej pory zajadała się bananem. - To jest Bubbles, już się poznaliście dość blisko. Twoim pierwszym zadaniem będzie... złapanie go! Nie wchodź na stadium Super Saiyana, rób to w normalnej postaci. Jeśli zgłodniejesz to będę w domku. Ah! I uważaj na mój samochód!

OOC
Piszesz posta opisującego jak to łapiesz małpę. Ja zadecyduję postem NPC czy próba będzie zakończona powodzeniem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1015
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Sty 05, 2014 11:42 pm

Wiadomość była bardzo krótka, ponieważ w ferworze walki nie było czasu na pogaduchy. Kuro już i tak zapłacił wysoką cenę za brak koncentracji.

SMS dla Colina:
 

Kuro miał bardzo dożo pytań do chłopaka ale wszystkie one muszą zaczekać.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Sty 06, 2014 4:12 pm

Zaraz po olbrzymiej radości, jaka wypłynęła z ciała chłopaka, nastała chwila ciszy. Jakiś głos w głowie.. Mówił o złym momencie. Przez ciało młodzieńca przeszedł zimny dreszcz, jednak na słowa „Ósemkę poznałem” zrozumiał, co się dzieje. Wojownik o srebrnych włosach odpowiadał. Vernil uspokoił się. Zamknął oczy, aby z całych sił skoncentrować się na tym, co mówi Srebrnowłosy, który stawia czoła Tsufulowi. Jednak to, co go najbardziej zdziwiło to, słowa, w których dowiedział się, że nie będzie martwy dłużej niż rok. Głos ustał. Chłopak otworzył oczy i spojrzał na Kaio. Ten był teraz bardzo poważny. Słońce odbiło się od jego okularów przeciwsłonecznych a następnie, Niebieskoskóry zaczął mówić. Chłopak słuchał z uwagą swojego nowego mistrza.
 
-Kuro? Muszę zapamiętać. Mam nadzieję, że masz rację. Ten Kuro, wygląda na bardzo silnego.-Powiedział chłopak.

-Skoro Kuro jest tak potężny to jego nauczyciel musi być jeszcze silniejszy. A trenował go właśnie ten Kaio… Czy to możliwe? Taki mistrz, a wygląda jak wyrośnięte dziecko… tak czy inaczej musze uważnie go słuchać i trenować- pomyślał chłopak. Na jego twarzy panowała powaga. Słuchał swojego mistrza. Mówił o małpie. Pierwszym zadaniem będzie ją złapać i… nie uszkodzić samochodu.

-Już raz dostała z ogona to i dostanie drugi raz! – Krzyknął chłopak i zaśmiał się wesoło. Zaraz po tym spojrzał na Bubbles’a i uśmiechnął się do niego, pokazał kciuk prawej ręki.

-O samochód nie musisz się martwić, najwyżej znowu go wyklepie. –Dopowiedział, uśmiechnął się i ruszył w kierunku Bubbles’a.  Rzucił się na niego. Ręce miał szeroko rozstawione, aby od razu przy pierwszym kontakcie, przytulić małpkę. Ta jednak szybko odskoczyła w kierunku drzewa. Chłopak wstał, zmarszczył brwi. Zdziwił się, że nie zdołał złapać Zwierzaka. Nic to wzruszył ramionami. Ponownie przybrał tę samą postawę. Bubbles stał w bezruchu. Half skoncentrował energię w nogach:
 
-Teraz nie uciekniesz! – Powiedział i wystrzelił przed siebie. Za nim powstało tylko wgłębienie w ziemi i masa kurzu oraz pyłu. Zderzył się. Momentalnie zacisnął ręce i mimowolnie zsunął powieki. Poczuł niemiłosierny ból na czole. Otworzył oczy. Do jego uszu dotarł dziwny śmiech małpy. Musiało to komicznie wyglądać. Brązowowłosy chłopak w uniformie Kadeta i swojej niebieskiej kurtce przytula drzewo. Odsunął się. Na twarzy pojawił się dziwny grymas. Przetarł ręką czoło. Pomachał energicznie ogonem. Spojrzał na dłoń.

-No, skończy się na guzie. Jesteś zręczniejszy niż myślałem –powiedział Half wpatrując się w Małpkę. Ten dziwnie uśmiechnął się, odwrócił i zaczął uciekać. Vernil ruszył. Był szybki, jednak akrobata z niego marny. Przyspieszył. Właśnie zatoczył pierwsze kółko wokół planety. Minął drzewo. Małpa była kilka metrów przed nim. Przyspieszył. Drzewo się zbliżało. Bubbles wskoczył na nie. Chłopak nie zdążyłby. Wystawił ogon w prawą stronę. Przyspieszył. Ogon zawinął się dokoła drzewa. Chłopak dzięki zahaczeniu się obiegł drzewo dokoła. Liczył na to, że Małpa zeskoczy z niego, jednak tak się nie stało. Wyhamował i wskoczył na drzewo. Nie widział tam zwierzątka. Wzleciał wyżej, nad najwyższy punkt na planecie. Bubbles stał przy samochodzie i odprawiał swój rytualny taniec.

-To zaczyna być irytujące.- Skwitował chłopak i ruszył w stronę Małpy. Powoli. Nie chciał zniszczyć tego samochodu. W głowie ułożył sobie plan. Ponownie warunkiem wykonania, był ruch małpy. Chłopak jednak przyspieszył. Przybrał groźną minę. Pikował. Prosto w małpę.
 
-To koniec! Niech Cię tylko dorwę! –Krzyknął przerażająco. Strach. To on wymalował się na twarzy Małpy. Chłopak był blisko. Wciąż leciał prosto na małpę. Zwolnił, jednak nie było to zauważalne. Zwierzak podskoczył. Tak! To było to. Chłopak podciągnął tułów w górę. Ręce miał wyciągnięte przed siebie. Jak tak dalej pójdzie przeleci nad samochodem i złapie Małpiszona. Ten jednak odskoczył nieco pod skosem. Ręce chłopaka minęły Bubbles'a. Ten już chciał pokazać język brązowowłosemu, gdy, dokoła jego ciała oplótł się ogon wojownika z Vegety. Zaczął hamować i bardzo mocno ściskał zwierzę. Wylądował.
 
-Dziękuje Ci tato, za to, że tak katowałeś ten mój ogon. Ten ból, gdy go ściskałeś… Teraz zaczyna się to przydawać- mówił patrząc na ogon, który trzymał wiercącego Bubbles'a w powietrzu. Podszedł do drzwi. Wszedł do domu. Kaio właśnie zajadał się jakimiś smakołykami.

-No, zgłodniałem. Małpka złapana! –Powiedział entuzjastycznie, pomachał ogonem, po czym odstawił Małpę na miejsce. Wyciągnął rękę do Bubbles'a.

-Dzięki za trening –powiedział, uśmiechnął się, a następnie usiadł przy stole. Wziął kawałek czegoś brązowego skąpanego w ciemnym sosie. Położył na talerz i zaczął jeść. Wziął gryz, przeżuł, połknął.


- Kuro odpowiedział mi telepatycznie – zaczął mówić nie spoglądając na Kaio -Mówił, że nie będę martwy dłużej niż przez rok. Co miał na myśli? Jest szansa, że wrócę do żywych? Jak to możliwe? – Teraz spojrzał na Króla planety. Liczył na to, ze Mistrz zna odpowiedź.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Sty 06, 2014 7:57 pm

Kaio był niezmiernie zdziwiony, że chłopak tak szybko uwinął się z małpą. Gdy ten zajadał się spytał się o możliwość przywracania do życia. Kaio zamruczał tak jakby się zastanawiał nad czym i po chwili odpowiedział:
___ - No tak, jest możliwość wskrzeszenia kogoś. Na pewnej planecie istnieją Smocze Kule, a zebranie siedmiu spełnia trzy życzenia. - powiedział pokrótce zatajając pewne informacje. Nie był pewien czy dzielenie się taką "mocą" jest do końca dobre dla mieszkańców Ziemii i Namek. - No, ale dobra. Nie ma takiego siedzenia bezczynnego. Łapiesz małpę jeszcze raz, lecz z utrudnieniem. Bubbles dostanie kopa w siłę i szybkość, a Ty będziesz miał je ograniczone. - Powiedział entuzjastycznie unosząc palec do góry. Wytworzył na ramionach, nadgarstkach i nogach Vernila specjalne obciążenia. Z tym mu tak łatwo nie pójdzie.


Rezultat:
Próbuj dalej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Sty 08, 2014 5:36 pm


Vernil wpatrywał się uważnie w Kaio. Ten powiedział o smoczych kulach. Zebranie siedmiu powoduje spełnienie trzech dowolnych życzeń. Ciekawa sprawa. Kaio powiedział też słowa „na pewnej planecie”. Początkowo młodzieniec chciał zapytać, dowiedzieć się więcej, jednak zrezygnować. Najwidoczniej, jego nowy mistrz miał cel w tym zatajaniu części informacji. Chłopak tylko przytaknął i kontynuował jedzenie. Szybko mu to poszło. Jakby nie patrzeć, mimo swojego pochodzenia, wychował się na Vegecie. Saiyanie potrafili szybko i dużo jeść. O ile Brązowowłosy w tej drugiej czynności raczej nie dorównywał swoim kolegom z planety, o tyle jadł na prawdę bardzo szybko. Gdy skonsumował wszystko, co sobie nałożył, Kaio dał mu kolejne zadanie. Najpierw skoncentrował swoją energię i położył dłoń na Bubbles’ie. To miało uczynić go szybszym i silniejszym. No cóż, to nie powinno być utrudnieniem. Kolejne parę godzin i Małpka będzie błagała o litość. To nie było wszystko. Czułki Niebieskoskórego poruszyły się. Brązowowłosy zdążył już wstać. Na jego nadgarstkach pojawiły się stylowa białe frotki. Zaraz po tym podobne na ramiona i nogi. Wyglądały świetnie, lecz miały wadę. Były cholernie ciężkie i mocno ograniczały szybkość Wojownika z Vegety.
 
-Cholera.. Ledwo się ruszam. Najpierw będę musiał nauczyć się w tym biegać, dopiero potem zacząć starać się o złapanie Bubbles’a. Zaczynam rozumieć .. Ten trening nie będzie prosty. –Pomyślał chłopak. Napiął mięśnie uniósł dłonie na wysokość twarzy. Wyprostował nogi. Jego wyraz twarzy mówił „to chyba waży z milion ton”. Zaczął ciężko oddychać, ale szedł przed siebie wciąż trzymając gardę. Kilka kroków po posadzce. Wyszedł z domu. Wziął głęboki wdech.  Ręce mu opadły. Nogi nie wytrzymały. Padł na kolana, a pod nimi powstało wgniecenie w ziemi.


-To nie będzie proste… Ale chwila. Nie mówił nic, że nie mam używać super Saiyanina! – Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech – o białej aurze też nic nie mówił –chłopak wstał, z lekkim trudem. Pomógł sobie obciążonymi rękami. Uniósł przedramiona i napiął mięśnie. Tak. Biała aura. Opanował to dawno. Nie zwiększała jego wytrzymałości, jednak sporo powiększała szybkość siłę i energię. Promieniowała od chłopaka. Teraz mógł normalnie chodzić, co zaczął momentalnie robić. Maszerował. Udał się do samochodu. Wszedł na drogę. Szedł, szedł przed siebie…

Minął dom po raz piąty. Nie odczuwał zmęczenia fizycznego. Miał nadzieję, że dzięki takiemu chodzeniu i machaniu rękoma, jego mięśnie szybko przyzwyczają się do ciężaru, jakim są teraz obdarowywane. Kolejne kółko zleciało szybko. Mijał czerwony samochód Kaio.
 
-Nie zepsuj samochodu.. Gorzej mi się chodzi, biegać nie mogę, Bubbles będzie szybszy… Przecież to, że go uszkodzimy jest prawie pewne –skomentował chłopak w myślach. Zatrzymał się na równo z maską. Pochylił tułów w przód.
 
-No dobra, chodzić mogę, to może przebiegnę się trochę. Cel? Dwa kółka. –Powiedział, spojrzał na Małpkę i ruszył. Łatwo nie było. Najbardziej obciążone były ręce, a to nimi machał Vernil podczas swojego biegu.  I to chyba one najbardziej dostawały w kość na początku biegu. Gdy zakończył drugie kółko, biegł dalej. Nogi bolały, jednak młodzieniec postawił sobie nowy cel –pięć kółek. Planeta nie była duża. Zrobienie pięciu kółek to była chwila, jednak z tym obciążeniem? Nie mógł podczas tego dać z siebie stu procent. Ba.. Jeśli używać dwudziestą część swojej siły i szybkości to było sporo. Czwarty raz minął budynek. Zbliżał się do końca. Nogi zaczęły piec. Czuł jak wymagający jest trening Kaio. Nie poddawał się. Biegł dalej. Wiedział, że musi dać z siebie wszystko. Raziel przeżył. Jak tylko postawią go na nogi, to zacznie ciężko trenować. Jest szansa, że Brązowowłosy wróci. Nie może wrócić i być słabszy od swojego Kolegi. Minął maskę samochodu. Zatrzymał się i siadł na ziemie.

 
-AAAA! To boliii! –Wykrzyczał z całych sił. Głos miał donośny. Bubbles przerwał swój rytualny taniec i zaczął głośno śmiać się z chłopaka. Ten płytko, lecz szybko oddychał. Zsunął ze swojej łydki obciążnik, chwycił go do rąk i cisnął w kierunku Małpy. Taak, może gdyby Zwierzak stał od niego półtora metra, przyklejony do ziemi, to wtedy Vernil mógłby liczyć na celny rzut. Był zbyt wyczerpany. Pod ciężarkiem powstał spory krater, którego chłopak nie zauważył, po przewrócił się na ziemie i zaczął odpoczywać. Dezaktywował Aurę. Bul się nie zwiększył.  Jednak powiększył się problem ze wstaniem. Czuł, lekkość nogi bez ciężarka, jednak ta zbyt bardzo bolała. Chciał, chociaż, przetoczyć się na trawę. Tam było wygodniej, niż na twardej drodze. Zrobił obrót. Pech chciał, że teraz leżał lewą częścią twarzy oraz całego świata na.. Krawężniku.  Jakby ból mięśni nie był zbyt mały, teraz jeszcze musiał znosić twardość kanciastego kamienia. Ponowny obrót. Leżał. Na ziemi. Był zmęczony. Wpatrywał się w chmurki…
 



-Choćbym miał skończyć tę walkę swoją śmiercią to jak do piekła to nie samemu! Zabiorę Cię tam ze sobą! –Krzyknął głośno w kierunku wojownika o białych włosach. Tamten tylko szedł jak taran w jego kierunku i uśmiechnął się. Vernil spojrzał w prawo. Klasyczny krajobraz Vegety. Teraz w lewo. Ciała. Masa ciał. Wszyscy martwi z Vegety leżą teraz w jednym miejscu. W górnej części leżeli Raziel i Ósemka. Chłopak przełknął ślinę. Wyżej, Arthil –przyjaciel Brązowowłosego. Jeszcze wyżej? Ojciec.. Na jego torsie leżało sześć czarnych kulek, z czego wszystkie razem mogły zmieścić się w dłoni. Biło od nich kontrastowe biało światło, przez co były bardzo widoczne. Ciało chłopaka zaczęła owijać najpierw biała aura, później żółta, która na końcu przemieniła się w czerwoną. To było zabójcze połączenie. Furia i super Saiyan. Spojrzał na Tsufula. Ten w dłoni trzymał jedną, identycznie taką samą jak na stosie ciał, kulkę.



-Tak. To jest to, co może ich wszystkich ożywić. Smocza kula. I to ja ją trzymam, nie Ty. Musiałbyś mnie pokonać, jeśli chciałbyś, aby wrócili do życia. Zabiłem wszystkich. Króla, trenerów. Zostałeś tylko Ty. To nawet dość zabawne, że najdłużej utrzymał się jakiś Kadecik, jednak nie na długo –powiedział Tsuful i zaśmiał się w głos. Połknął kulę. Zaraz po tym, został zasypany gradem ciosów. Vernil był nieprawdopodobnie szybki. W ciągu sekundy wyprowadzał dwa celne uderzenia. Bombardował ciało przeciwnika. Zaczął od twarzy. Podbił mu oczy oraz złamał nos. Wybił przednie zęby oraz złamał szczękę. Leciał niżej. Trzy uderzenia w szyję. Powinny pogruchotać krtań i zabić przeciwnika. Leciał niżej. Połamał obojczyki w kilku miejscach. Z pięści wysunął dwa zgięte palce i uderzał nimi w żebra. Każde uderzał w kilku miejscach. To my długo nie zajęło. Teraz skupił się na brzuchu. Przeciwnik cofał się. Splunął krwią na włosy Vernila. Kilkanaście uderzeń w brzuch. Uderzał tak długo aż kulka nie wypadnie, albo nie będzie w stanie wyrwać mu jej z żołądka. Ciało już chciało odlatywać. Złotowłosy, wziął większy zamach i uderzył prosto w żołądek. Czarna kulka wyleciała z ust Tsufula. Kadet podleciał do niej i złapał ją jeszcze w powietrzu. Zaszarżował w powietrzu. Pikował. Wystawił prawą nogę i to właśnie nią wbił się w zmasakrowaną klatkę piersiową Tsufula. Odskoczył. Spojrzał na ciała. Ruszył w kierunku kul. Przed nim pojawił się złotowłosy. Był w opłakanym stanie. Twarz ukazywała to, co jest pod skórą. Nos był właściwie równy z resztą twarzy. Żuchwa była praktycznie niewidoczna. Tsuful podniósł rękę i zaczął po kolei „naprawiać” naprawiać swoją twarz. Chwycił za oko, opuchlizna zniknęła. Położył rękę na nosie, ten pokazał się, wyglądał jak nowy. Włożył dwa palce do buzi i tak jakby, wypchnął żuchwę.
 
-Imponująca siła i szybkość.. Jednak to wciąż za mało ! –Powiedział Tsuful i jednym silnym uderzeniem w tors, posłał Młodzieńca na ziemię.
 
-Ale skoro się chcesz tak bawić… Nie widzę problemu! –Krzyknął ostatnie słowo. Spojrzał w górę, otworzył szeroko usta. Z nich wyleciała fioletowa maź, oczy zaświeciły się fioletowym blaskiem. Glut leciał w kierunku masy ciał.  Vernil zamknął oczy. To była sekunda. Otworzył je. Ciała stały w równym szeregu. Jasnowłosy stał nad nimi. Tylko jego oczy były normalne. Patrzałki całej reszty świeciły się na fioletowo. Ruszyli na Vernila. Pierwszy był Koszarowy. Jednym ciosem w podbródek posłał go wysoko w górę. Teraz był trener z peleryną. Ten uderzając szybujące ciało łokciem, w szyje posłał je na ziemię. Młodzieniec przestał oddychać. Nadal kontaktował. Ujrzał twarz Arthila. Nie byłą uśmiechnięta, tak jak zwykle. Przyjaciel chwycił Halfa za głowę i cisnął jego ciałem w kierunku Ósemki. Dziewczyna Uprzedzając od dołu w plecy, podbiła ciało wyżej. Tam czekał Raziel. Miał uszykowane ki-swordy. Na obu nadgarstkach. Uciął Vernilowi obie ręce i lewą nogę. To nie był koniec. Ostatnie było najgorsze. Ciało chłopaka przestało spadać. Nie czuł już bólu. ZA włosy trzymał je Ritchul.. Pięść ojca zaświeciła się. Młodzieniec zobaczył tylko jak wbija się w klatkę piersiową. Zaraz za nim pojawił się Tsuful, który szybkim cięciem oddzielił głowę Ritchula i Vernila od reszty ciała…
 



-Co!? – Krzyknął Vernil. Podniósł tułów i wpatrywał się w krajobraz małej planety. Był cały spocony. Rozejrzał się dokoła. Dom stał.. Jednak nie samochód. Wyglądał jakby coś upadło nie niego z dużej odległości. Na twarzy chłopaka pojawił się dziwny grymas. Spojrzał dalej. Drzewo. To z kolei wyglądało jak po gradobiciu. Kilka metrów za Vernilem stali Kaio oraz Bubbles. Młodzieniec padł na trawę.

-To był tylko sen, na szczęście… -Kaio przełknął ślinę. Położył rękę na Bubbles'ie. Vernil bardzo szybko zasnął.. Znowu.

-Cii… Nie budź go. To, jak jego ciało zachowywało się, podczas snu, powiem mu jak się obudzi. To jak celnie i szybko uderzał w drzewo… -powiedział Kaio i udał się do domu.

Powrót do góry Go down
http://www.pl
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Sty 09, 2014 7:00 pm

Minęło sporo godzin. Sporo godzin spędzonych na nauce biegania i poruszania się z tymi obciążnikami. Najcięższe momenty miał za sobą. Już poruszał się coraz płynniej, niestety na berka z Bubbles’em to było wciąż za mało. Sporym problemem wciąż była Aura. Utrzymywała się, cały czas na ciele młodego wojownika.
 
-Ale przecież Kaio nie mówił nic, żeby nie włączać Super Saiyanina –pomyślał chłopak. Zatrzymał się, spojrzał na małpkę –nie, to byłoby zbyt proste. Złapię go bez żadnej aury. Będę z siebie dumny nawet jak mi później powie „a dlaczego nie złapałeś go na poziomie Super Saiyanina?” Poza tym, pewnie i tak nie dałbym rady na niego przejść –podsumował w głowie. Biegł ile sił w nogach. Już zdołał osiągnąć prędkość nie wiele mniejszą od tej bez obciążników. Dezaktywował białą aurę. Przebiegł kilka metrów i jego bieg przerodził się w szybki trucht. Jednak ta poświata sporo dawała.
 
Przebiegł kilkanaście, może kilkadziesiąt kółek, wzdłuż betonowej drogi. Wszystkie obciążniki miał na sobie. Pot spływał z jego ciała sporymi strugami. Kurtka swobodnie zwisała z gałęzi uszkodzonego drzewa, pod którym siedziała Małpka. Kaio nie było nigdzie widać. Autko jak było rozwalone tak stało. Vernil postanowił podejść do niego i coś z nim zrobić. Teraz to nie było lekkie wgniecenie. Musiał, wyprostować słupki i od dołu wybić dach. Szyby na szczęście się nie uszkodziły.
 
-To może być ciekawe doświadczenie –powiedział do siebie. Uniósł przedramiona. Stwierdził, że wyklepie ten samochód w obciążeniach. Nauczy się dzięki temu precyzji i dobierania siły do zadania. Otwarł drzwi. Chodziły płynnie. Włożył zaciśniętą pięść do środka. Musiał najpierw trochę naprostować i tak zdemolowany już dach. Zaczął delikatnie uderzać. Pierwsze uderzenie było blisko słupka. Chwycił za tę cześć karoserii drugą ręką i przy okazji ją prostował. Udało się. Teraz pora na drugą stronę. Zrobił dokładnie to samo. Najgorsze jednak wciąż było przed nim. Naprostować środkową część dachu. Zaczął sobie pogwizdywać. Zajrzał przez okno domu i zobaczył czy widać Kaio. Siedział na jakieś kanapie czy fotelu. Chłopak nie do końca wiedział jak się za to zabrać. Prostowanie poprzedniej dziury? Pikuś. Prostowanie słupków? Proste. Ale wybicie od dołu sporego fragmentu dachu? Włożył rękę do środka. Chciał uderzyć mocniej. Stwierdził, że prościej będzie wybijać od góry. Położył otwartą dłoń na dachu i powoli zaczął przyciskać w górę. Te paręset kilogramów nie robiło zbytniej różnicy przy tych obciążnikach na rękach… Jednak zrobiło. Napotkał limit. Nie był w stanie bardziej pchnąć. Zdenerwował się, cofnął dłoń i uderzył pięścią, która… Przeszła na wylot. Zrobił dziurę w dachu samochodu. Była większa niż pięść, bo blacha się wygięła. Zrobił dziwną minę. Ponownie zajrzał do środka. Kaio nie było.
 
-Dobra, ostrożnie wyprostuje resztę. Może nie zauważy –jak powiedział tak zaczął robić. Delikatnie uderzał i prostował cały dach. Pod koniec roboty już prawie opadł z sił, ale miał cel – naprawić dach. Wyrównał wszystko. NA wierzchu była tylko blacha, która powinna znaleźć się w dziurze. Lekko podniósł się techniką lotu i wyprostował ciało. To był istny test sprawnościowy. Delikatnie prostował fragmenty blachy. Wyszło dość znośnie. Podleciał wyżej. W ręce stworzył małego ki-blast'a.

-Może pod wpływem temperatury, jak to się trochę osmoli to nie będzie widać tej dziury –powiedział i delikatnie rzucił ki-blastem w dach. Przez te obciążniku, czuł się jakby osłabiony i ograniczony. To spowodowało, że włożył w kulkę zbyt dużo mocy? Blacha w ciągu sekundy wyparowało. Znikła, a towarzyszył temu spory wybuch. Dziura właściwie na cały dach. Środek na szczęście wyglądał na nietknięty. Spojrzał przez okno. Kaio spał.. Nie obudziło go to? Vernil wylądował i stworzył na prawej ręce ciemno niebieskiego ki-sworda. Uciął resztki dachu, nieco nad słupkami szybami. Podniósł to, co odciął. Zgiął w kulę i cisnął poza planetę.
 
-Teraz nawet lepiej wygląda… Dlaczego ja się oszukuje? –Powiedział i wzruszył ramionami. Praktycznie opadł z sił. Poszedł pod drzewo, położył się, oparł o konar i udał się na zasłużoną drzemkę.
 
-No! Jeszcze jedno! –Krzyknął chłopak zataczając kolejne kółko ze sporą prędkością. Biała aura była dezaktywowana. Naprawdę zaczął już rozumieć idee tego treningu. Nie mógł doczekać się złapanie małpki, ani tym bardziej momentu zdjęcia tych obciążników.
 
-To będzie coś! Teraz już się przyzwyczaiłem do ich ciężaru. Mało tego, jestem tak szybki jak bez nich, na początku. Ale chwila.. Ten Bubbles teraz też będzie szybszy.  Mniejsza… Jak je ściągnę to będę chyba najszybszy na świecie! –Pomyślał a po ostatnich słowach szeroko się uśmiechnął. Zatrzymał się. Minął samochód bez dachu. Spojrzał na Bubblesa. Ruszył w jego stronę. Nie biegł, a leciał. Małpa stała pod drzewem chłopak nie leciał w kierunku drzewa, a wystawił obie ręce w bok. Zwierzak wstał, i skrzywił głowę. Vernil leciał. Prawą ręką złapał drzewa i zrobił kółko dokoła niego. Druga była gotowa na chwycenie Bubblesa, ten jednak był mega szybki. Odskoczył w tył i uciekał przed Młodzieńcem z Vegety. Był zdumiewająco szybki. Brązowowłosy odwrócił się i biegł na przeciw Małpie. Był, blisko, ale szybkość Zwierzaka pozwoliła mu na zgrabny i szybki unik. Załamał się…
 
Stał naprzeciw Bubbles’a. Minęło kilka ładnych dni ciągłego biegania, rozciągania się i uderzania w powietrze, by zwiększyć swoją prędkość. Plusy? Jeszcze tylko kilka centymetrów i będzie w stanie zrobić szpagat. Nie raz rozciągał się za młodu, w akademii także. Tutaj miał na to najwięcej czasu. Małpa była już zmęczona, Brązowooki także sapał z wycieczenia. Tak jak sobie obiecał – nie uruchomił żadnej aury. Ruszył. Ostatni raz. Bubbles zaczął odskakiwać. Chyba nie był przyzwyczajony do tak wielkiego wysiłku. Vernil zaczął skakać niczym żaba. Odbijał się od ziemi, leciał łukiem. Dzięki większej grawitacji i szybkości szybko ściągało go na powierzchnie. Znów się odbił. Pikował na Bubbles’a. Tamten odskoczył. Brązowowłosy odbił się, znów leciał w kierunku Bubblesa. Zaczął obracać się dokoła własnej osi. Wystawił obie ręce. Na twarzy Małpy ukazał się strach. Kadet zaprzestał kręcenia się. Chciał przestraszyć Zwierzaka… Nie wyszło.  Zaczął ciężko oddychać. Bubbles także. Postanowił usiąść pod drzewem. Vernil jednak nie chciał się poddać. Znalazł jeszcze siłę na ostatnią szarżę. Wystawił ręce leciał na Bubbels'a, a właściwie jakoś metr przed nim. Zmęczona Małpka ruszyła przed siebie i zderzyła się z Vernilem. Ten momentalnie zacisnął ręce.
 
-Mam Cię.. –Powiedział, zatrzymał się. Ścisnął małpkę, jednak bardzo szybko ją wypuścił. Był zbyt zmęczony. Zajęło mu to kilka dni. Zasłużył na odpoczynek. Po raz wtóry usiadł pod drzewem i zasnął.
 
Spał długo. Bardzo długo. Tutaj jednak nie istniała noc by móc to jakoś określić. Przeciągnął się. Udał się do domu Kaio. Zapukał, wszedł do środka.
 
-Złapałem Bubblesa… Ale byłem zbyt zmęczony by go tutaj przyciągnąć. Mam nadzieje, że on nie będzie Mistrza okłamywał. W innym przypadku znów będziemy musieli się gonić do utraty tchu.. –Powiedział patrząc Kaio prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Sty 09, 2014 9:02 pm

Ty nie patrz tak na Kaio bo pomyśli, żeś się zakochał.



Z domku, Kaio-sama siedział w fotelu z zimnym kompresem na czole. Najwyraźniej widok tłuczenia jego pięknego czerwonego autka przyprawiał go o bóle głowy. Pewnie jeszcze kilka dni, a zapewne by padł na zawał po tylu latach mieszkania na tym zadupiu. Ah, jeszcze jedna kwestia:
___ - A dlaczego nie złapałeś go na poziomie Super Saiyanina? Zakaz tyczył się tylko pierwszej próby. - powiedział z poważną miną. Poprawił ciemne okulary na nosie i uśmiechnął się dosyć wrednie. Pewnie gdyby wszedł na wyższy poziom to złapanie małpy byłoby o sto razy łatwiejsze, ale czy gra byłaby warta świeczki? - Patrz teraz. - powiedział poruszając czułkami. Tym gestem zdjął obciążenia z kończyn saiyana. Vernil w mig poczuł się o tysiąc razy lżejszy, oraz szybszy! - Postanowiłem, że nauczę Cię tej TELEKINEZY. Potraktuj to jako odpoczynek. Później przejdziemy do kolejnego ćwiczenia. Następnym razem podniesiemy twoją siłę. - zawołał radośnie po czym zaczął tłumaczyć wolno o co chodzi w telekinezie...
OOC
Dodajesz 30 punktów w SZYBKOŚĆ. Info w treningu.
Możesz nauczyć się telekinezy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Sty 13, 2014 4:53 pm

Stało się to, czego najbardziej bał się wojownik z Vegety. Kaio powiedział, że Vernil mógł łapać Bubbles’a na poziomie Super Saiyana. Brązowowłosy nieco się skrzywił, ale czuł satysfakcje. Tego mu nikt nie odbierze. Zrobił to sam, bez pomocy aur. Kaio ruszył czułkami i zdjął obciążenia z ciała Halfa. Te dryfowały chwile w powietrzu i wylądowały przed samym Królem planety. Chłopak z aureolką zrobił duże oczy. Nim zdążył zapytać o technikę, jego nowy mistrz zaczął ją przedstawić była to telekineza, zaraz po tym zaczął tłumaczyć jak się jej nauczyć oraz mówił o jej przydatności na polu bitwy. Vernil był tak wciągnięty, że nawet zapomniał o tym, że nie ma już na sobie tych piekielnych odważników.  Rozejrzał się dokoła. Ta planeta była dość nudna. Gdzie się nie znajdowałeś to ta zielona trawa, budynek to nadniszczone drzewko. Chłopak podszedł do niego, zerwał jabłko i położył przed sobą. Usiadł wygodnie, opierając głowę o konar. Zamknął oczy.
 
-Tak, więc, muszę skupić się na jakimś przedmiocie i siłą woli nim poruszyć. Przecież to chore… -powiedział. Otworzył oczy i z całych sił wpatrywał się w jabłko. Oczy robiły się coraz większe i sprawiały wrażenie jakby wychodziły z orbitek. Owoc jednak stał w miejscu i nic się z nim nie działo. Młodzieniec położył dwa palce na skroni, a resztę z nich zgiął. Próbował posłać jakieś fale psychiczne w kierunku tego jabłka. Wpatrywał się w nie, wpatrywał, skupiał się na nim… a ono nawet nie drgnęło.
 
-Pfff, to jest jakieś chore. A tak przy okazji to nie możliwe. Kaio odprawia jakieś rytuały czy coś? –Powiedział sam do siebie. Znów położył palce na skroniach, skupił się na nim. Zamknął oczy. Wiedział, że ono tam jest. Chciał sprawić, by podniosło się.  Zaczął je czuć. Otworzył oczy. Owocu nie było tam gdzie się znajdował jeszcze przed chwilą. Ucieszony Młodzieniec wstał i wskoczył na to miejsce. Spojrzał w górę. Nie było go tam. W jednej chwili usłyszał mlaskanie. Jakby gdzieś za nim. Wrócił się.
 
-Bubbles! Ja tutaj trenuje a Ty mi jabłko kradniesz?! –Krzyknął i ruszył w stronę Małpki. Teraz dopiero miał okazje poczuć nową prędkość. W mgnieniu oka pojawił się przy Bubbles’ie i złapał go za ogon, gdyż ten już chciał uciekać. Podniósł go w górę.
 
-Jabłka Ci nie zabiorę, ale weź na drugi raz nie kradnij mi obiektów do treningu, okej? –Powiedział do Zwierzaka, a następnie podszedł do drzewa. Podskoczył, sięgnął jeden liść i zerwał go. Tak jak poprzednio, usiadł pod drzewem. Liść położył na otwartej dłoni. Wpatrywał się w niego.
 
-Może to jabłko było faktycznie za trudne –myślał chłopak – wyślę energię z dłoni pod liść. Potem zacznę nim obracać. Energia będzie musiała być równo rozłożona by nie zniszczyć liścia. Do tego będzie musiała wylatywać na początku powoli, żeby nie wyrzucić go w powietrze, a podnieść.. –Tłumaczył sobie w myślach. Wpatrywał się w liść. Przystąpił do powolnego wypuszczania energii z dłoni. Liść stał w miejscu. Dodał więcej energii. Liść jakby drgnął, jednak tylko na chwile. Dodał jeszcze więcej swojej wewnętrznej siły. Przedmiot ćwiczebny uniósł się. Chłopak zaczął nadawać energii rotacji, przez co liść zaczął się odwracać.
 
-Chwila… To chyba nie tędy droga. To ma być moc psychiczna. Teraz operuję swoją mocą. To nie ma polegać na tym, że będę mógł coś podnieść podkładając pod to rękę, tylko po prostu na to patrząc. –Skwitował w myślach to, co robi. Drugą rękę miał zaciśniętą w pięść. Wystawił z niej dwa palce i przyłożył do skroni. Liść powoli się obracał. Młodzieniec chciał go jakoś zatrzymać. Skupił się na wirującym liściu. Starał się zatrzymać go używając swojej energii psionicznej. Nic to nie dawało. Nie umiał, nie wiedział jak to zrobić. Próbował. Na wszelkie sposoby. Pomagał sobie nagłym i głośnym słowem „stop!”. Nic.
 
Mijały sekundy, minuty, godziny. Spędzone na ciągłym wpatrywaniu się w wirujący liść. Vernil był bardzo zdenerwowana. Jedna rzecz, jedno słowo mogłoby doprowadzić do wybuchu. Złość wzięła się z niemocy. Nie wiedział jak zatrzymać ten przeklęty liść.
 
-Ał.. BUBBLES! –Wykrzyczał Brązowowłosy, zaraz po tym, jak ogryzka jabłka, która w uderzyła w jego głowę upadła na ziemię. Momentalnie wstał. Małpa zaczęła uciekać. Vernil wyciągnął palec w jej stronę. Zwierzak zatrzymał się. Chłopak był w amoku. Nie wiedział do końca, co i jak robi. Powoli, z nogi na nogi, szedł przed siebie. W stronę małpki. Ta uśmiechnęła się. Nie była w stanie nawet się poruszyć. Vernil zgiął palec, tak, aby ten wskazywał na jego twarz. Bubbles, wbrew swojej woli leciał w kierunku wojownika z Vegety.
 
-Mówiłem, że nie masz mi przeszkadzać? Oby to było po raz ostatni. –Powiedział i cisnął Małpką w tył, znów wykonując gest palcem. Wrócił pod drzewo. Usiadł tak jak zwykle wpatrywał się w niebo. Powoli się uspokajał. Nagle otworzył oczy szerzej.
 
-Przecież udało mi się to zrobić! Dzięki Bubbles! –Krzyknął. Sięgnął po liść i zaczął go obracać używając energii z dłoni. Ten jednak znów nie chciał się zatrzymać…




OCC:
Początek treningu.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Icey



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Sty 19, 2014 3:01 pm

Minął dzień. Kolejny dzień spędzony na wpatrywaniu się w wirujący liść. Po jakimś czasie to stało się hipnotyzujące. Brązowowłosy wchodził w inny świat, uspokajał się. To jednak nie zmieniło faktu bezsilności młodego wojownika. Nie był w stanie opanować telekinezy i zatrzymać wciąż obracającego się, za pomocą jego energii, liścia. Pomagał sobie drugą ręką, kładł palce na skronie, krzyczał głośne "stop", zamykał oczy, otwierał je. Ruszał ręką, na której jest liść, trzymał ją w miejscu... Nic, kompletnie nic nie odnosiło skutków.

-Jak to zrobić do cholery?! -Krzyknął w niebo. Zatrzymał energię. Spojrzał na Bubblesa. Przypomniało mu się, jak w złości zatrzymał go i uniósł w powietrze. Wyciągnął w jego kierunku palec prawej dłoni. Lewą rękę położył na skroni. Wpatrywał się w małpę. Podniósł palec do góry. Małpka poszła podskoczyła, opadłą na ziemie i zaczęła się głośno śmiać.

-Aa, dzięki. Bardzo śmieszne -powiedział chłopak z wyczuwalną ironią w głosie -Może się prześpię? Morzę to pomoże? -Powiedział sam do siebie. Położył się p[od drzewem na trawie i zamknął oczy.


Mimo tego, że nie zmęczył się tego dnia za bardzo, spał bardzo długo. Vernil bardzo długo lubił spać i co najważniejsze, zasypiał bez żadnego problemu w dowolnym miejscu. Otworzył oczy, spojrzał na drzewo. Widział na nim soczyste duże jabłko. Wyciągnął palec w górę. Skupił energię na jabłku. To zaczęło spadać. Teraz, skupił na nim całą swoją uwagę i zaczął stopniowo zwalniać lot jabłka. To zatrzymało się. Owoc zatrzymał się kawałek nad ustami Brązwłosego Kadeta z Vegety. Ten ugryzł je a po chwili chwycił w dłoń. Szybko zjadł całe, wstał, cisnął ogryzka za planetę.

-No, pora na trening. -Powiedział głośno, zerwał liść, położył go sobie na dłoni i siłą woli i psychiki chciał je zatrzymać.

-Nie Rozumiem. Spadające jabłko, powoli, ale zatrzymałem, a ten liść cały czas się obraca... -pomyślał. Chwycił go między dwa palce a następnie cisnął nim w górę. Liść powoli opadał. Chłopak spojrzał na niego, zatrzymał. Następnie spojrzał na dom Kaio. Okno było otwarte spojrzał na nie, wskazał palcem, a liść zaczął z dużą szybkością lecieć w kierunku wnętrza. Gdy przekroczył framugę okna, zwolnił prędkość i swobodnie opadał, aż wylądował na ziemi. Vernil wskazał palcem na kolejny zielony listek na drzewie. Skupił się i powoli przesuwał palec po krajobrazie planety. Liść oderwał się od gałęzi i robił ruchy, jakie wskazywał palec młodego wojownika. Brązowowłosy machnął palcem z góry na dół, a liść zapikował i uderzył w ziemię.
 
-Pora na coś cięższego.. Bubbleees!! –Krzyknął chłopak z aureolą na głowie. Zza domu wyszła małpka i dziwnie spojrzała na Vernila. Ten wskazał na nią palcem. Zwierze zatrzymało się. Zamarło. Gorączkowo ruszał tylko gałkami ocznymi. Chłopak z aureolą podniósł palec wyżej, następnie zatoczył mały okrąg i odłożył małpkę na miejsce. Podrapał się w tył głowy i uśmiechnął.
 
- I jak? Podobało się Ci się? –Mówił patrząc na zwierzaka, ten tylko naburmuszył się i odszedł.  Vernil rozejrzał się dokoła. Wskazał palcem na samochód. Podniósł zarówno palec jak i samochód. Teraz to odczuł. Im cięższa rzecz, tym więcej energii trzeba zużyć. Jabłko czy liść nie obciążały go praktycznie w ogóle. Bubbles też nie był dla niego wyzwaniem, jednak po podniesieniu autka poczuł jak to wszystko działa. Delikatnie odłożył pojazd. Nie było nic słychać. Teraz chłopak udał się pod drzewo. Usiadł skrzyżował nogi i ułożył na nich otwarte dłonie. Uniósł się w powietrze. Zamknął oczy. Skupiał się na wysyłaniu energii psychicznej do.. Domu. Chciał go podnieść. Chociaż na kilkanaście centymetrów. Wtedy zrozumiałby ile energii do tego potrzeba oraz jak męcząca potrafi być ta technika. Na początku koncentracja. Jak to uczył go jego ojciec: „To prosta i pożyteczna rzecz, jest potrzebna zawsze, w walce, przy technikach. Opanowanie jej do perfekcji jest trudne jednak konieczne”. Na zamkniętych powiekach wyobraźnia ukazała dom Kaio. Vernil wysyłał energię. Celem było podniesienie budowli. Ta zaczęła lewitować. Powoli unosiła się. Twarz chłopaka wyglądała na zmęczoną. Siłował się z budynkiem. Z czoła zaczęły zlatywać krople potu. Z każdą sekundą było ich coraz więcej. Dom był może palec nad ziemią. To było wciąż za mało. Chciał więcej...
Obudził się. Czuł lekki ból w głowie, za którą chwycił dwoma rękoma. Wpatrywał się w niebo. Starał się sobie przypomnieć, co się działo. Pamiętał, że ćwiczył telekinezę. Podniósł, Bubbles’a, autko i dom. Ale przy tym ostatnim jakby się obudził.

-Co?! To był sen? –Powiedział do siebie. Wskazał palcem na samochód. Podniósł go na kilka centymetrów. Wiedział, że to potrafi. Nurtowało go jednak to, co się stało. Użył techniki na budowli i zasnął.

-Zemdlałem? Ach.. Pewnie porwałem się z motyką na słońce. Albo byłem zbyt zmęczony i przeholowałem. Spróbuje za kilka dni. Zresztą chyba nigdzie mi się nie spieszy. Chyba, że… Ten Kuro mógł mieć racje. Mówił, że nie mam odpoczywać.  Mogę wrócić na ziemię. Muszą zebrać kule. Skoro jest szansa to nie będę się marnował. Muszę się cały czas rozwijać! –Mówił do siebie w myślach. Wskazał palcem na liść przywołał go do siebie. Ułożył na dłoni energią w prawej dłoni podniósł go wyżej i zaczął nim obracać. Wskazał na niego lewą ręką. Chciał go zatrzymać. Nie był w stanie.
 
-Nie rozumiem. Może to przez to, że jedną ręką chce zrobić to, a drugą to?- Powiedział do siebie. Wstał i podszedł do domu Kaio. Wparował do środka, zasalutował z uśmiechem na ustach.

-Technika opanowana mistrzu! Ale mam jedno pytanie. Jestem w stanie podnieść Bubblesa, samochód też. Ale gdy wprawiam liść w ruch obrotowy energią z prawej ręki to nie mogę go zatrzymać. Wiesz może, dlaczego? –Zapytał i spoważniał.



OOC:

Koniec treningu.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Sty 20, 2014 8:49 pm


Kaio cały czas bacznie obserwował swojego ucznia. Oceniał jego możliwości właśnie przez obserwację. Trzeba było przyznać - był uparty, ale też bardzo nierozgarnięty. Mimo, że tak czy siak dochodzi do tego jak wyjść z danej sytuacji cało to zajmuje mu to dużo czasu. Ale... po roku twardego treningu z Kaio-Sama przestanie być taką fajtłapą.
___ - Ty, anemii się nabawisz od tego ciągłego mdlenia. Musisz popracować nad wytrzymałością ciała bo inaczej na polu bitwy będziesz miał ksywkę "śpiąca królewna".  - zażartował Kaio. Przez chwilę śmiał się ze swojego 'dowcipu' widząc przed oczami jak to nagle Vernil opada z sił przed zadaniem ostatecznego ciosu przeciwnikowi. Zabawny widok. - Co do tego liścia... czy ja wiem, może po prostu więcej pary masz w prawej łapie, a to źle. Trzeba będzie nad tym popracować. Co powiesz na kolejne zadanie? Poznaj mojego kolegę. -   pstryknął palcami, a w tedy z małego obłoczku dymu wyskoczył malutki, z pozoru niewinny konik polny oraz sporawy młot, który wbił się w ziemię z ogromną siłą. Wyglądał na ciężki. - To jest Gregory. Twoje zadanie polega na uderzeniu go tym młotkiem w głowę. Haha! - zaśmiał się w głos.

___ - Nie martw się! Mam bardzo wytrzymałą głowę. Tak łatwo Ci nie pójdzie! - krzyknął owad piskliwym głosem. To, że mówił musiało być sporym zdziwieniem dla Vernila. W końcu nie często się widzi gadającego konika polnego.
OOC
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Tym razem jeden post - opisujesz jak uderzasz świerszcza.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1015
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Sty 28, 2014 7:17 pm

Tym razem niespodziewanie w umyśle halfa odezwał się Kuro.

SMS do Vernila:
 

O ile Half miał czas to mogli zamienić kilka zdań.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Today at 7:32 am

Powrót do góry Go down
 
Planeta North Kaiô
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» North City

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Niebo-
Skocz do: