Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vvien

avatar

Liczba postów : 457
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Sob Sie 19, 2017 4:03 pm

Karta postaci:

Dick:
 

Ekwipunek startowy::
 

Status:
 


Oczy rozwarły się naprędce Dick'owi jak tylko poczuł powiew zimnego powietrza. Na froncie ze swojej lewej strony oraz za sobą dostrzegł pejzaż wzniesień i spadków pokryty gęstą warstwą śniegu. Wysokie pagórki wyrastały z tafli zamarzniętej wody, która rozciągała się daleko we wszystkich kierunkach. Z prawej strony obszar dawał wyraźne oznaki lawiny. Połamane wysokie drzewa, masywne kamienie, jak i gęsto porozrzucana warstwa śniegu pięła się wysoko w górę, aż do czubka klifu. Cała prawa strona Dick'a prezentowała dalece rozciągający się i niezmiernie stromy skalny klif, ile mógł nieść w wysokości? 400 metrów? 600 metrów?. Na niższym pułapie do 25 metrów zawału dostrzegł fragmenty czerwonego wagonu, który teraz leżąc na lewym boku pokrywał się powoli nową warstwą śniegu.

W najbliższej okolicy dostrzegł parę leżących patyków oraz jeden większy konar długości dwóch metrów. Nie kojarzył z jakiego to gatunku, ale w takiej sytuacji nie wydawało się to aż nadto istotne. Z brzegiem każdego wzgórza w zasięgu wzroku wyrosło mnóstwo badyli sięgających do półtora metra wysokości i zakończonych puchową główką wielkości jego pięści. Najwyraźniej to był rodzaj trzciny, ale nie przychodziło mu do głowy co to dokładnie mogło być.

Okolica wydawała się niezmiernie cicha, tuż za nim dało się usłyszeć tabun czarnego ptactwa kręcącego się za jednym z niższych wzniesień.

Nie wiedział jak długo wytrzyma mróz, choć słońce znajdowało się wysoko na nieboskłonie. Jeszcze przed wypadkiem w wagonie było zdecydowanie cieplej szczególnie kiedy mieli rozpalone ognisko oraz jakieś zapasy węgla i drewna na kilkugodzinną podróż.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 547
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
3840/3840  (3840/3840)
Ki:
6180/6180  (6180/6180)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Nie Sie 20, 2017 3:26 pm

Dick otworzył ciężkie powieki. Na rzęsach miał drobinki śniegu. Oczy były czerwone, przekrwione. Skóra zimna jak lód. Przeszły mu ciarki. Czuł się skamieniały. Poruszył rękami i nogami. Nic nie odmroził póki co, chociaż czuł się chujowo. Zastany, poobijany. Zimno. Ociężale podłożył ręce pod plecy i uniósł tułów do góry, stękając. Zakręciło mu się lekko w głowie, kiedy obserwował okolicę po katastrofie.

- Kurewka lawina...

Pozwolił sobie na chwilę zastanowienia. Co to on właściwie robił? Czy komuś należy się wpierdol? A... jechał tym pociągiem, co tam leży rozjebany. A po co jechał? W sumie to uciekał... z pieprzonego więzienia, z którego jakimś cudem udało mu się uciec.

W tym wagonie... w tym wagonie był taki facet. Nazywał się ... Fred. Niezła dupcia. Szare oczy jak u dziewczynki, zadbany. Ciekawe, czy przeżył...”- pomyślał – „Dobra, nie ma czasu na walenie konia, trzeba stąd spierdalać...

Dick wstał ciężko. Potarł rękami ramiona.

- Kurewsko zimno. – powiedział do siebie. Jego ubranie było całkiem przemoczone... Spojrzał na słońce. Stało wysoko na niebie, więc noc nie nadejdzie szybko. W nocy będzie zimniej i mógłby wymarznąć. Trzeb znaleźć ubranie. Albo... zerwać je z kogoś siłą. – Hehe. – zaśmiał się na tę myśl. Zaburczało mu w brzuchu. Miał coś przy sobie, ale mało. Trzeba będzie też coś zdobyć.

Kiepskie miał buty na śnieg. Można się obsunąć, wyjebać i zginać. Brodzenie po pas z śniegu, niezbyt przyjemna perspektywa. Trzeba znaleźć jakieś lepsze kamasze.

Rozejrzał się jeszcze tylko pobieżnie, poszukując zwierzyny. Tylko ptaki... Gdyby był wilkiem, kręciłby się w okolicy. Nawet choćby tylko po to, żeby zorientować się, co tu zaszło. Musi tu być gdzieś więc wilk zwiadowca. Albo był tu i już poszedł zaalarmować watahę o darmowym żarciu. Do listy trzeba więc dopisać broń palną.

Ok, czas ruszać. Dick postanowił szybki, nie chciał się nad tym długo zastanawiać. Jego logika była prosta: patyki = ogień = ciepło. Wagon = martwe ciała = może coś się znajdzie? Poszedł więc najpierw w kierunku patyków, żeby nazbierać dość na ognisko. Potem skierował się do wagonu w poszukiwaniu szczęścia w nieszczęściu.

______________________

Zabawne, jak łatwo można zniewolić mężczyznę, jeśli wie, jak to się robi.
Rota


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Vvien

avatar

Liczba postów : 457
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Nie Sie 20, 2017 11:56 pm

Status:
 

Postawił pierwsze kroki, a nogi zatapiały się w śnieżnym puchu po kostki. Zbierał gałęzie bez wahania wiedząc, że każdy patyk to przyszłe źródło ciepła (+6 patyków, +1.2 kg obciążenia). Przywiązał je przy pasie, a żeby nie krępowały ruchów, jako iż nie mógł schować gałęzi do plecaka ze względu na długość.

Czekała go 25 metrowa wspinaczka po niezbyt stromej lawinie, jednakże wystające gałęzie, pozostałości masywnych drzew oraz mieszanki żwiru i kamieni pod gęstą warstwą śniegu zdecydowanie utrudniały stawianie kroków. Niejednokrotnie musiał obadać grunt by nie zapaść się w zaspie, aż po kolana, ale w końcu trafił na sam szczyt.

Z frontu widział przewalony wagon, a jego wnętrze zawierało niebieski plecak leżący bezwładnie w prawym rogu oraz pozostałości wypalonego ogniska. Nie było sensu próbować ocalić cokolwiek palnego z tej kupy zwęglonych odłamków i popiołów, ale mały srebrzysty obiekt połyskiwał w świetle słońca, pieczony ziemniak lub inne warzywo zawinięte w srebrzystą folie spożywczą.

Będąc w środku za sobą jedynie za własnymi plecami mógł dostrzec dalej, niżeli parę wzniesień. Przejrzysta okolica okazała się daleką połacią zamarzniętej wody przecinaną jedynie przez kolejne wzgórza i pagórki okryte śniegiem. Wszędzie pod stopami miał więc nie ziemie, a lód i tylko ponad poziomem wody można było poczuć faktyczny i jakże swojską kamienną powierzchnie. Wyciągając łeb za okowów wagonu po lewej stronie mógł dostrzec szereg wzgórz, rozciągający się klif, jak również tutaj także rosły liczne trzciny, zaś po prawej tafla wody okazała się nie być zakłócona przez kolejne wzniesienia mimo, że znajdowała się dokładnie pod bardzo stromą ścianą klifu. Parę kamieni leżało tam, a także jedna nieznana mu, czarna grudka.

W wagonie było tylko odrobinę cieplej.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 547
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
3840/3840  (3840/3840)
Ki:
6180/6180  (6180/6180)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Czw Sie 24, 2017 3:48 pm

Dick przetarł czoło. Wspinaczka rozgrzała mu mięśnie, doskonale. Pomyślał sobie, że musi dużo się ruszać, żeby nie dać się mroźnej pogodzie. Nie sprawiało mu to zbyt wiele trudności. Nie po to ćwiczył dzień w dzień w więzieniu, żeby teraz narzekać jak pizda.

Jego wzrok przykuło ognisko. Ktoś tu był. Podszedł bliżej i rozgrzebał je jednym z patyków. Czyżby ziemniak? Przyłożył dłoń bliżej, żeby wyczuć, czy popiół jest jeszcze ciepły. Pogrzebał w nim ręką, jeśli nie dało się poczuć gorąca. Jedzenie zabrał.  

Potem rozejrzał się wokoło, szukał jakiejkolwiek wskazówki, gdzie poszła ta osoba, która rozpaliła ognisko. Albo była zdesperowana albo głupia, że nie wzięła ze sobą jedzenia. Wstał i stanął na brzegu wagonu. Jeśli poszedł przez śnieg, jego ślady powinny być łatwe do odnalezienia, nawet, jeśli przysypała je już świeża warstwa białego puchu. Powinna zapadać się lekko w miejscach, które pozostawiły trop. Jeśli jednak nic nie zobaczył, oznaczać to musiało, ze ta persona gdzieś tutaj jest. Przecież nie rozpłynęła się w powietrzu.

Złapał plecak, leżący w rogu i otworzył go, wygrzebał wszystko, co znalazł w środku. Przetrzepał każdą najdrobniejszą kieszonkę. Wątpił, by znalazło się w nim jedzenie, ale może jakąś świeżą sztukę ubrania? Gdyby to był jego rozmiar, było suche i całe, solidne, na pewno założyłby na siebie lub wymienił z tym, co miał na sobie. Ale tylko, jeśli to była dość dobra sztuka, na nic kiepskiego nie wymieni tego, w czym tu przyszedł. Natomiast jeśli ubranie było za małe, i tak zabrał ze sobą. Mogło posłużyć jako opatrunek. Dick nauczył się w więźniu, że wszystko może się przydać. Wszystko, kurwa, dosłownie. Nawet szpilka do wykolenia komuś oka. Zbierał, co się dało, najwyżej wyrzuci po drodze.

W plecaku interesowałyby go też jakiekolwiek rzeczy, które mogłyby świadczyć o jego dawnym właścicielu. Osobiste rzeczy czy inne. Nie wiedział, czego się spodziewać. Założył plecak na plecy, Przyda się do zbieractwa.

Usiadł na chwilę i patrzył na rozciągający się wokoło krajobraz. Zastanawiał się, czy warto się stąd ruszać? Nie było może za ciepło, ale wysłano przecież na pewno jakichś ratowników i to jest pierwsze miejsce, gdzie oni się udadzą. Ktokolwiek był w wagonie razem z nim, miał na pewno rodzinę, a ta nie odpuści tak łatwo. Tylko ile to może potrwać? Przypuszczał, że długo. Tory mogą być przysypane, a poszukiwania rozbitego wagonu mozolne... I wilki. Na pewno przyjdą tu. Będą badać teren. Pójdą za jego śladami, ale może nie tak szybko...

Powstał. Zatem decyzja zapadła, trzeba szukać cieplejszego miejsca. Najlepiej osłoniętego od wichury, suchego. Jaskinia byłaby dobra, tak radzili sobie przecież chyba jaskiniowcy. Popatrzył na zamarznięte jezioro. Wchodzenie na nie to głupota. Może załamać się i śmierć z wyziębienia pewna. Trzeba iść w innym kierunku. Jakoś obejść je, jeśli to tylko możliwe.

Popatrzył jeszcze raz za śladami osoby, które mógł pozostawić właściciel plecaka. Jeśli ślady nie prowadziły w jakimś ryzykownym kierunku, ruszył za nimi. Wprawdzie osoba ta w mniemaniu Dicka musiała być głupia, ale zdwojenie sił mogło im wyjść na dobre. A zdominowanie gagatka to pikuś dla takiego byka jak on.

______________________

Zabawne, jak łatwo można zniewolić mężczyznę, jeśli wie, jak to się robi.
Rota


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Vvien

avatar

Liczba postów : 457
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Pią Sie 25, 2017 7:23 pm

Dick:
 

Ekwipunek:
 

Status:
 

Zaczął grzebać w ognisku, ale nie znalazł niczego pożytecznego. Ognisko nie wydzielało ciepła, a więc bardzo dawno musiało się wypalić. Wziął ziemniaka, bo to w końcu jedzenie, tego nigdy za wiele (+ 1 zimny - upieczony ziemniak 120 g). Rozejrzał się po okolicy nieznacznie, żadna z metod która wydawała się w jego myślach rozsądna nie pozwoliła mu znaleźć jakichkolwiek śladów tudzież lżejszych warstw już przygniecionego śniegu. Jego palce marzły, zdał sobie sprawę, że nie miał rękawiczek, gdy przeszukiwał właśnie plecak. Bakaliowy baton energetyczny, plastikowa butelka wody, zawsze coś (+1 baton energetyczny 100 g, +1 butelka wody 500 ml).

Oględziny wagonu skończone, a po dawnym podróżniku ani śladu. Założył plecak z syntetycznych materiałów, to rzadkość w dzisiejszych czasach, wręcz nie lada nowość, a więc osoba go posiadająca musiała rublem nie śmierdzieć, tylko co tutaj robił? Nie znalazł jednak niczego innego, a więc pozostało zdecydować co dalej. Odpoczął chwile ukryty, choć nadal odczuwał niską temperaturę. Nie poddał się, postanowił jeszcze raz rozejrzeć się za właścicielem plecaka.

(Dziecię natury aktywne)
Odnalazł coś co wydawało się mu wpierw dziwną gałęzią. Jak się okazało, trzy metry od przedniej strony przewróconego wagona znajdowała się zamarznięta ręka. Wystająca do łokcia, ubrana w brązowy sweter i skórzaną, puchową rękawiczkę. Mróz pokrył ją, a warstwy lodu nawarstwiły się, że kończyna zyskała status wytrzymałości kamienia. Jego przeczucie go nie zawiodły, ale widok człowieka pod stertą gruzu i śniegu z pewnością wzdrygał najtwardsze serca. Czy też tak skończy? Na pewno musiał ruszać dalej, jak się okazało nie było w jego możliwości zrobić cokolwiek z tą ręką, a więc pozostało ją zostawić.

Zamarznięte jezioro, a może nawet jeziora? Lód praktycznie otaczał całą okoliczną połać i nie było jego końca. Jedyny przybrzeżny grunt znajdował się w pobliżu klifu, a więc idąc w przeciwną stronę od lawiny i zarazem swojej prawej strony względem wejścia wagonu, ruszył brzegiem w dalszą tułaczkę.

-----------------------------------

Podążał długi czas brzegiem przy klifie, a czuł się co raz chłodniejszy we własnym ciele. Dłonie zaczęły go kłuć, no tak, nie miał rękawiczek. Spoglądając na jeziora widział jedynie kolejne ośnieżone pagórki i wzgórza. Od czasu do czasu przy brzegu dostrzegł jakieś kamienie, tudzież wcześniej widziane badyle o puchowych główkach. (Dziecię natury aktywne) Miał dziwne przeczucie, że w jakiś sposób mogłyby być owe badyle użyteczne. W oddali dostrzegał zarysy czegoś masywnego, ale minie z godzina, może dwie nim tam dojdzie. Zatrzymał się na moment i rozejrzał, z jego prawej strony znajdował się klif i piął się wysoko w górę. Dostrzegł małe wcięcie w skale, może jaskinią nie dało się to nazwać, ale dwumetrowe wgłębienie z pewnością ochroniłoby przed potencjalnym wiatrem, tudzież opadami śniegu. Niebo było jeszcze czyste, mógł podróżować daleko do masywnych zarysów, cofnąć się do zasypu lub spróbować iść na swoją lewą stronę, przez jeziora i pagóry.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 547
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
3840/3840  (3840/3840)
Ki:
6180/6180  (6180/6180)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Pon Sie 28, 2017 1:25 pm

Zamarznięta ręka sprawiła mimo wszystko, że Dick wzdrygnął się. Idąc dalej myślał o niej. Takiej sztywnej... Czy taki los miał go czekać? Uciekł, żeby zginąć?

Im dalej szedł, tym gorzej mu się oddychało. Oczy niechętnie rozwierały się na mroźny świat zewnętrzny, a ręce kostniały. Ryzyko odmrożenia było duże. Potarł dłonie i pochuchał na nie. Na niewiele się to zdawało. Starał się trzymać ręce pod pachami i tak ogrzewać.

Po zatrzymaniu się wziął do ręki jeden z kamieni na ziemi i schował go do plecaka. Niby tylko kamień, ale można nim rzucić. Potem jego uwagę przykuły puchowe badyle. W sumie nie wiedział, do czego mogły się przydać. Może napcha sobie puchu pod kurtkę na noc, bo w czasie snu organizm się wychładza. Zbliżył się więc do nich ostrożnie, uważając na to, by się nie zapaść pod lód. Jeśli była tylko możliwość, zebrał ich zapas na później.

Popatrzył na słońce. Nie znał się, ale starał oszacować, ile czasu mu jeszcze zostało. Było wcześnie. Zapamiętał sobie więc lokalizację wgłębienia w klifie, gdzie zamierzał powrócić, jeśli nie natrafi na nic ciekawszego. A potem ruszył w kierunku masywnego zarysu czegoś w oddali. Wyprawa zajmie jakieś dwie godziny w jedną stronę, potem rekonesans z godzinę i dwie godziny na powrót. Więc do tego miejsca wróci tuż przed zmierzchem. Na to liczył. Bo około godziny siedemnastej robiło się zimą już ciemno...

______________________

Zabawne, jak łatwo można zniewolić mężczyznę, jeśli wie, jak to się robi.
Rota


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Vvien

avatar

Liczba postów : 457
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Pią Wrz 01, 2017 7:19 pm

Dick:
 

Ekwipunek:
 

Status:
 

Mróz dawał się we znaki, robiło się co raz zimniej, a miał przed sobą najwyraźniej daleką drogę. Zabrał ze sobą kamień (+1 kamień do rzucania) oraz nazbierał trzciny z puchowymi główkami (+4 puchowe główki 40g, +4 trzcinowe rurki 80g), instynkt podpowiadał, że nie tylko puch się przyda i odruchowo ułamał też górny kawałek. Wyruszył w daleką podróż w kierunku masywnego obiektu, tuż pod klifem. Próbował zapamiętać lokacje, cóż tak długo jak będzie trzymał się klifu powinien dać radę powrócić do wgłębienia. Nie był w stanie wyczytać jak długo czasu przeminie nim zapadnie noc, cóż słońce poruszało się mozolnie po nieboskłonie i było wysoko.

---------------------------------------
Zaczął odczuwać lekki głód, jakakolwiek przegryzka by nie zawadziła, za to w gardle delikatnie go suszyło. Mógł się wstrzymać, jako iż nie było to jeszcze naglące (głód 6->5), (pragnienie 6->4). Robiło się zimno, czuł, że organizm się ochładza (ciepło 5->3), daleko podróżował, czuł się lekko zmęczony(sen 6->5) i poza ciągnącym się jeziorem i pagórkami nie dostrzegał niczego nadzwyczajnego. W końcu dotarł na miejsce, ta podróż zajęła mu mnóstwo czasu, słońce chyliło się ku zachodowi, a więc pozostawała kwestią kilku godzin nim zniknie za horyzontem. Ot wisiało na 3/4 pokonanego łuku.

Oczom Dick'a ukazał się gigantyczny obiekt, a raczej jedynie jego front. Tuż nad głową z frontu dostrzegł obrotową koparkę. Mleczna łuna zaskoczyła go nagle i zaczęła przesłaniać tą okolice i robiła się tak gęsta, że nie mógł całego obiektu ogarnąć wzrokiem, a jego zakres widzenia został ograniczony do krótkiego dystansu (ok. 50 metrów). Ten obiekt
spójrz koparka:
 
najwyraźniej służył do wykopów odkrywkowych. Na masywnej tarczy dało się odczytać napis żółtym sprejem "лила" po rosyjsku, "lila" zapewne tak została ochrzczona przez operatorów tego masywnego cudeńka. Skoro to 13500 ton żelastwa znajdowało się w tejże okolicy, to mogło nasuwać wiele przypuszczeń. Okolica wydawała się pusta, maszyna była zatopiona w zamarzniętym jeziorze do poziomu wysokości jej gąsienic. Tuż pod koparą a na front od Dicka jarzyło się ognisko i leżała jakaś osoba, z jego prawej znajdował się klif, a z jego lewej rozciągało się jezioro z dwoma pagórkami. Za sobą miał jedynie drogę powrotną, bez żadnych niezwykłych zjawisk po drodze.

______________________

Know your place:
 


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Pon Wrz 04, 2017 9:09 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 547
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
3840/3840  (3840/3840)
Ki:
6180/6180  (6180/6180)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Sob Wrz 02, 2017 11:02 pm

Spacer w tej pogodzie bardziej wyziębił Dicka niż rozgrzał jego mięśnie. Obawiał się o wychłodzenie płuc z powodu mrozu, po czymś takim wiele by mu życia nie zostało...

Na szczęście droga okazała się w pewien sposób owocna. Oczom mężczyzny ukazała się zatopiona w bryle lodu maszyna. Czemu zamarzła? Co się tu wydarzyło? Kto dopuścił do zmarnotrawienia tak drogiego sprzętu? Dick nie zaprzątał sobie tym głowy. Gówno go to obchodziło. Nie był żadnym intelektualistą, a mądrali uważał za panienki, które proszą się o porachowanie kości.

Jedyne, co miał teraz w głowie to potrzebę eksploracji tego miejsca. Mleczna łuna przysłaniała sporą część terenu, będzie musiał więc przemierzyć ją dokładnie. Ale też ostrożnie, skoro stąpał po kruchym lodzie. Interesowała go ewentualna możliwość wejścia do wnętrza maszyny, gdzie być może ktoś coś schował. Poszukiwałby też sposoby na osłonięcie się chociaż z dwóch stron, by móc prędzej czy później przenocować... Choć oczywiście najchętniej schowałby się gdzieś, gdzie jest cieplej, zamiast rozpalać ognisko i spać w śniegu lub na lodzie...

Wtedy zauważył płomień ogniska. I... ludzką postać. Ucieszył się jak dziecko. Serce uradowało mu się nawet, jeśli to było głupie. Jak dziecku. A on przecież był dorosłym facetem.

- Heeej!! – zakrzyknął – Hej tam! Zdrastwujcie! – zawołał jedyne słowo, jakie w ogóle kojarzył po rosyjsku. Ruszył w tamtym kierunku na spotkanie z tym człowiekiem.

Jeśli nie byłby on agresywny, zagrzałby się przy jego ognisku. Na pewno zrobiłoby mu się trochę lepiej...

Miał mieć towarzysza. Nadzieja.

______________________

Zabawne, jak łatwo można zniewolić mężczyznę, jeśli wie, jak to się robi.
Rota


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Vvien

avatar

Liczba postów : 457
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Pon Wrz 04, 2017 2:24 pm

Dick:
 

Ekwipunek:
 

Status:
 

Dobiegł do dopalającego się ogniska będącego nad brzegiem jeziora dokładnie pod obrotową koparą. Śnieg był mocno wydeptany, jakby ktoś po nim się turlał. Pierwsze słowa nie dotarły do leżącego, następne także. Przyjrzał się mu z góry by dostrzec przy szalu osobnika kałużę krwi wsiąkniętą w śnieg. Ktoś lub coś dobrało mu się do gardła i rozszarpało, zapewne wykrwawił się. Sprawca oraz czas zgonu był nieznany dla Dicka. Zimne ciało nie zostało jeszcze skute lodem, najwyraźniej okolica palącego się ogniska mogła mieć na to wpływ. Cóż zaraz zgaśnie(Temp. 4 C') i będzie trzeba rozpalać na nowo.

---------------------

Na froncie mężczyzny brzeg się ciągnął dalej, ale wyraźnie omijał resztę konstrukcji maszyny górniczej. Gigantyczna kopara znajdowała się bardziej z przodu i lewej, gdzie gąsienice zostały całkowicie zalane i zakute lodem, a ich wysokość to najmniej trzy metry. Z prawej strony niezmiennie klif, za sobą droga powrotna do sklepienia (2 godziny zwykłym tempem).

Skupił się nad tym co miał pod nogami, ciało dobrze ubranego w ciężką, poszarpaną kurtkę oraz spodnie robocze nienadające się zbytnio do noszenia mogło zawierać coś więcej w kieszeniach. Reszta ubioru wydaje się uboższa w stanie, niżeli to co miał na sobie Dick, a i czapka chyba do łysej łepetyny przywarła na dobre. Póki całkowicie nie zamarzł, można było przetrząsnąć jego kieszenie. Nie miał rękawiczek tak samo, jak Dick, czy wszyscy padli ofiarą jakiegoś złodzieja rękawiczek, a może zapomnieli takowe ubrać na długą podróż pociągiem? Wracając w ręku trzymał świstek papieru do 10 centymetrów szerokości i długości. Czysta, gruba i zmokła kartka. Pod ciałem tylko znajdowało się więcej krwi, a wokół ciała nie znajdowało się cokolwiek wartego uwagi poza ogniskiem.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 547
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
3840/3840  (3840/3840)
Ki:
6180/6180  (6180/6180)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   Sro Wrz 06, 2017 4:45 pm

Widząc kałużę krwi, Dick zaklął głośno. Przyjrzał się dokładnie ranie na jego szyi. Nie było co ratować.

„Wilki albo inne chujstwo. Tylko czemu go nie zjadły? Nie zabrały ciała? Dziwne. Chyba nie zdążyły. Muszą być w pobliżu.” – myślał, marszcząc brwi. – „Chyba zasnął, zamarzł, potem przyszły wilki. Nie bały się ognia...”

Sprawdził na szybko kieszenie nieszczęśnika. Może znalazłby zapałki czy coś w tym stylu, co mogłoby pomóc w rozpaleniu ognia. Potem czym prędzej wyciągnął z plecaka trochę drewna i puchu z tych dziwnych pałek, które mijał po drodze. Mogłyby nadać się do rozniecania. Położył się i od spodu zaczął dmuchać w płomień, by go podsycić. Zależało mu na tym. Musiał ogrzać ręce. Inaczej mogłoby być z nim krucho.

Jeśli udało mu się podsycić ogień, ogrzewał ręce przy nim, aż nabrały ciepła. Pocierał je i rozmasowywał. W pogotowiu trzymał jeden patyk przy sobie. Zamierzał odstraszyć wilki ogniem, jeśli to one zabiły martwego kolegę.

Dopiero, gdy ogrzał ręce i odczekał, czy nie nadejdzie zagrożenie, zdecydował się pozbawić nieboszczyka niektórych części ubrania. Zdjął z niego kurtkę i zarzucił na sportową, którą już nosił. Ubiór na cebulkę. Potem sięgnął po świstek papieru i przeczytał go na głos. Brakowało mu towarzystwa.

Jeśli nie wydarzyło się nic przełomowego, planował poszukać wejścia do tej maszyny górniczej. Musiała mieć jakieś sterowanie, może nawet ogrzewanie? O ile w ogóle możliwe byłoby jej uruchomienie.

______________________

Zabawne, jak łatwo można zniewolić mężczyznę, jeśli wie, jak to się robi.
Rota


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila   

Powrót do góry Go down
 
Sezon 1 - P: Dick - G: Vulfila
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: SESJE NIEZALEŻNE :: Survival-
Skocz do: