Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Planeta North Kaiô

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Planeta North Kaiô   Sro Maj 30, 2012 1:37 am


Opis
Mała planeta znajdująca się na końcu drogi węża. Grawitacja jest tu dziesięciokrotnie większa niż na Ziemi. Porównywalna z tą na Nowej Vegecie. Znajduje się na niej niewielki domek, który zamieszkiwany jest przez jednego z czterech bogów poszczególnych galaktyk (w tym wypadku północnej). Wraz z nim planetkę zamieszkuje małpa o imieniu Bubbles i świerszcz Gregory.

Kaiô-Sama

Bóg północnej galaktyki, który żyje na maleńkiej planecie, krążącej wokół Piekła. Północny Kaiô ma błękitną skórę, nosi czarne ubranie i ciemne lenonki. Ma długie czułki, dzięki którym wie co się dzieje we wszechświecie. Siła grawitacji jego planety jest dziesięć razy większa niż Ziemi. Jego imię budzi powszechny szacunek, ponieważ jest on wielkim mistrzem sztuk walki i bogiem Północnej Galaktyki. Stworzył m.in. technik Kaiô-ken i Genki-Dama. Jego cechą charakterystyczną jest to, że ponad wszystko uwielbia żarty ( co prawda rzadko kiedy jego żarty są śmieszne), nie cierpi osób bez poczucia humoru. Dlatego, pod groźbą nie rozpoczęcia treningów jego uczniowie zmuszeni są opowiedzieć taki dowcip, który go rozśmieszy. Jego ulubionymi zajęciami są jazda swoim automobilem wokół planety (biegnie tam droga), liczenie ździebeł trawy oraz opowiadanie (nieśmiesznych) i słuchanie (śmiesznych) dowcipów i sikanie na odległość.

Dostęp do niego mają tylko nieliczni wybrańcy, którym dane było zachować ciało po śmierci i za pozwoleniem Enmy Daiô udało się pomyślnie przebyć całą drogę węża.
> Pod jego okiem można odbyć specjalny trening podwyższający wszystkie statystyki.
> Możliwość nauczenia się Genki Damy oraz Kaiô-Kena.
> Możliwość zdobycia informacji o innych planetach jak i ich mieszkańcach.

Bubbles


Gregory

Podopieczni Kaiô dotrzymują mu zarówno towarzystwa jak i są wykorzystywani podczas treningów nowych adeptów. Każdy kto chce się szkolić pod jego okiem musi przejść kilka prób.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Paź 26, 2012 7:05 pm

Już chciał skakać z radości, ale się wstrzymał. Zdał sobie sprawę, że tu nic nie ma. Ale jak to ? Gdzie ten Kaio ? Zaczął się rozglądać na boki,a potem w górę i w dół. Poniżej coś tam widział. Okrągłe, zielone z paskiem na cały obwód. Gdy się bardziej przyjrzał, to zauważył też dom i kilka drzew. To przypominało mini wersje planety. A może jednak tym było ? Droga skończyła się tuż nad tym. Czyżby to była siedziba samego Kaio, o którym słyszał parokrotnie ? Trzeba będzie to sprawdzić. Skoczył w stronę obiektu wiszącego w przestrzeni między chmurami. Spadał w dół pikując jakby nurkował do wody. Zrobił kilka salt kilkanaście metrów przed powierzchnią, by z łoskotem na ugiętych kolanach wylądować dodatkowo pogrążając stopy w ziemi na parę centymetrów. Nie spodziewał się, że grawitacja nieznacznie wzrośnie jak tylko Drogę upuści i wleci w zasie planetki. Zresztą co mu mogła zrobić ? Urodził się kiedyś na Vegecie, żył na niej do czasu i potem na Ziemi by potem zrobić sobie wycieczkę na rodzima planetę. Przyciąganie było niemal identyczne jak na saiyanskiej planecie. To było dziwne nawet patrząc jakie rozmiary ma ten glob, a miejsce jego pochodzenia. Wstał bez problemu na proste nogi i się nieco wytrzepał. Omiotnął "okolice " wzrokiem. Było pusto. Stwierdził, że się przejdzie i poszuka tego Kaio. W końcu to mała planeta, a miejsce gdzie mógłby się schować to dom z garażem.

-Kaio! Kaio, jesteś tu ? - począł nawoływać. Czy ktoś mu wyjdzie naprzeciw ? Był na obcym terenie więc nawet nie próbował korzystać z Ki-Feelinga. Stanął na chwilę wymachując raz po raz końcem ogona.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Paź 27, 2012 3:49 pm

Podczas gdy Safari rozglądał się po planecie, Kaiô-Sama jadł posiłek. Wiedział, że chłopak przybył, ale nie śpieszył się. Po wszystkim wstał od stołu i wraz ze swoimi przyjaciółmi wyszli na spotkanie ogoniastemu.


Saiyanin ujrzał dość niskiego osobnika z czułkami, małpę a także wyrośniętego świerszcza. Bóg północnych zaświatów z uśmiechem zbliżył się do niego.

- A więc jesteś, czekałem na Ciebie. Trochę Ci zeszło, czyżbyś po drodze wstąpił do fryzjera? Hihihi! - zakrył sobie usta dłońmi i śmiał się ze swojego żartu, wskazując wcześniej na dwu-kolorowe włosy Safari. Zwierzaki również zaczęły się śmiać, a goryl lekko podskakiwał. Kaiô-Sama czekał na reakcję przybysza, zastanawiając się co zrobi. Zaprosił go tu, to prawda, ale by go nauczał musi go rozśmieszyć.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Lis 02, 2012 2:44 pm

Po paru minutach stania i czekania w końcu ujrzał właściciela planety. Z początku mu się zdawało, że Kaio będzie zupełnie inaczej wyglądać. Nawet mógłby mieć pewne podejrzenie, że z któryś zwierzaków będzie bogiem. Jednak to by była głupota tak sądzić skoro widać kto jest kim. Niski, czułkowaty człowiek o niebieskawej twarzy zbliżył się do niego. Saf mógł się lepiej mu przyjrzeć. Nie wyglądał groźnie, ale pozory mogą mylić. Kaio... Nikt mu nie powiedział jak wygląda. Nikt nie powiedział, że jest bogiem czy kimkolwiek innym więc nie mógł mieć pewności tak do końca kto to jest. Tylko słyszał coś, że północny Kaio czeka na niego. Tego się dowiedział jak jeszcze był u Enmy. Saiyan nadal się zastanawiał co ten chciał od niego. Zapewne nie na marne przemierzył Wężową Drogę, ale to dopiero się okaże wkrótce. Jak na razie to była jedna wielka niewiadoma. Już chciał spytać, który z nich to Kaio co pewnie nawet było oczywiste, gdy ten z czułkami się do niego odezwał. Widać było wyraźnie, że ten jest w dobrym nastroju czy nawet w lepszym. Wyznał że czekał na Saiyana, a potem zaraz sobie zażartował z fryzury Safa przez co reszta jego towarzystwa gruchnęła śmiechem razem z nim. Dla czerwonowłosego kawał z włosami był oklepany i już dawno przestał go na tyle bawić by paść nawet ze śmiechu. Czasem sam z nich żartował. Wielokrotnie słyszał te włosowe żarty gdy wybierał się na miasto po pewne sprawy. Lekko uśmiechnął się by nie psuć nastroju. Czuł się trochę zmęczony po pokonaniu reszty trasy aż do tego miejsca.

-Taki się już urodziłem, chyba. - powiedział w końcu i wzruszył ramionami. Chciał podejść jeszcze bliżej do Kaio, ale noga nagle mu się wywinęła. Kończyna ociekła do przodu ciągnąc za sobą resztę ciała. Mokra trawa czy czysta niezdarność ? Nie było to wiadome. Robiąc salto wylądował na łopatkach z nogami w górze i ogonem na twarzy. Nie było wątpliwości, że to przezabawnie wyglądało. Dał opaść kończynom na ziemie. Chciał się podnieść, ale jakoś odechciało mu się. Trochę go plecy bolały. Zaraz potem rozległ się dźwięk niczym grzmot zwiastujący burzę. Odgłos się brał od niego, to był jego żołądek. Saiyan był widać głodny i to bardzo. Zapewne cała sytuacja wprawiła Kaio z towarzyszami w jeszcze lepszy nastrój. Nie trzeba było koniecznie używać słów by rozśmieszać.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Lis 02, 2012 3:15 pm

-Wow, a więc to prawda!- Zawołała z zachwytem Kaede, pojawiając się na niebie koło planety Kaio. Znał ją dość dobrze, często robiła różne zadania dla niego, służąc bardziej jako kurier, w końcu wychowała się w zaświatach.
Odpoczywając w raju postanowiła przerwać tą sielankę i udała się do pałacu Enmy- Daio, pytając o jakieś zadanie. Nie było i do roboty, ale zdradził jej że silny wojownik udaje się w drogę do Kaio i jeśli chce, może przelecieć się i popatrzeć.
Po długiem locie, dotarła na miejsce i okazało się, że naprawdę ktoś wyglądający na silnego jest na planecie. Zaczęła latać wokół niego, przyglądając się z zainteresowaniem i szczerym uśmiechem radości na twarzy. *On ma ogon!* Pomyślała rozbawiona, lecz bała się go tykać. Zdaje się, że czytała w jakiejś książce o takich wojownikach, Saiyanie, czy jakoś tak. Jej ulubioną rasą wciąż byli ludzie, ale ten gatunek też wydawał się bardzo interesujący. W sumie podobny do ludzi, tylko ten ogon czyni z niego dziwadło. Podleciała bliżej, obserwując z uwagą dwa kolory włosów obcego, które również wydawały się epickie. Palce świerzbiły ją, bardzo chciała dotknąć nieznajomego, ale wiedziała, że to nie wypada, a jej opiekunowie pewnie byliby źli, gdyby narobiła zamieszania. Ale przecież ma tylko 18 lat, co w przypadku jej rasy jest za mało na dorosłą osobę, więc chyba może trochę podokazywać…
-Cześć jestem Kaede. Chcesz ciacho?- zapytała go po chwili obserwacji i obserwowania go z każdej strony. Wiedziała, że nawet jeśli robi dziwne wrażenie, to pytanie o ciacho, powoduje że każdy się rozluźnia. Wyjęła zza pasa papierową torebkę z dość sporą zawartością jej wypieków i podsunęła pod twarz wojownika.
Kaio raczej nie dziwił się jej zachowaniu, znał ją dość dobrze, bo często użycza jej swojego piekarnika. Trzeba było przyznać, że od dawna właściwie dziewczyna nie miała wielu atrakcji, więc zrozumiałe, że nie mogła darować sobie kogoś takiego jak saiyanin, tu przynajmniej jej nie skrzywdzi, gdyby udała się na ich rodzimą planetę, mogłoby być niebezpieczniej.
Teraz stała przed ogoniastym, uśmiechając się życzliwie i patrząc jak oczarowana, częstując ciastkami.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Lis 03, 2012 2:36 pm



Północny Kaiô obserwował swojego nowego gościa gdy skończyli się śmiać. Liczył na jakąś ciętą ripostę, jednak się nie doczekał. Ze skwaszoną miną odwracał się by poważanie zastanowić się nad tym czy chce trenować kogoś bez poczucia humoru, gdy jego uwagę przykuł ruch. Gdy na powrót się odwrócił zobaczył końcówkę upadku kosmicznego wojownika, ale to w rzeczywistości końcowy widok leżącego z ogonem na twarzy tak rozśmieszył mieszkańców małej planetki.

- Hihihi, a to dobre! Nie ma poczucia humoru, ale niezdara - też może być śmiesznie hihi!

Zobaczył jak na niebie pojawia się jedna z Niebiańskich Istot. Pewnie wieki nudy, nawet w Raju muszą dawać się we znaki i przyszła popatrzeć na rasę Saiyan i trening u Wielkiego Kaiô. Nie miał zamiaru jej wyganiać, ale też nie chciał by przeszkadzała. Rozmyślania przerwał odgłos burczącego brzucha Safa domagającego się jedzenia.

- Oho! Już ja znam takich jak Ty, pół śpiżarni mi zjecie! Eh, niech będzie, musisz mieć siłę!

I zaprowadził ich do domku, gdzie usiedli przy stole zastawionym pysznymi parującymi potrawami. Przeklęte ciała, nawet w zaświatach domagały się pożywki. Przez cały czas obserwował Saiyanina i nie czekając na to aż skończy rozpoczął rozmowę...

- No to opowiedz nam coś o sobie...

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Lis 04, 2012 4:49 pm

Jak dobrze zgadywał po odgłosach obok, to Kaio wpadł w histeryczny śmiech uzasadniony niefortunnym upadkiem Safa. Chłopakowi zrobiło się nieco wstyd. Jednakże to odczucie zostało zagłuszone przez kolejne głośne burczenie dochodzące z jego brzucha. Gdy tak leżał na trawie będąc „osłabionym” wpatrując się w różowawe niebo i słuchając tamtych jak się dusili ze śmiechu póki nie przestali, to nagle padł cień na jego twarz. Nad nim pojawiła się jakaś dziewczyna. Trochę wyglądem kojarzyła mu się z towarzyszkami Wężowej Księżniczki. Różniła się strojem, który był podobny do tego jaki miał Kaio. Może to byłą jednak jego córka ? Jak na razie lepiej nie pytać. Krążyła wokół niego niczym satelita wokół planety. Saf nie mógł wiedzieć kim ona dokładnie jest, ob raczej takiej wiedzy nie posiadał. Mogła być boginką albo kimś w tym rodzaju. C odo tego raczej pewności nie było. Ciekawska białowłosa oglądała Saiyana z każdej możliwej strony kiedy on nadal leżał rozłożony na trawie. Może to było jednak trochę niegrzeczne z jego strony, ale jej to widać nie przeszkadzało gdy ten robił za część trawnika. Przedstawiła się tuż po tym jak skończyła oglądanie go. Zaraz potem spytała czy chce ciacho. To był istny miód na jego uszy, a tym bardziej dla brzucha. Na słowo będące nazwą jedzenia momentalnie podniósł się z ziemi. Zaraz pod jego nosem znalazła się torebka tymi pysznościami jakimi były upieczone ciastka. Wyciągnął rękę ku temu cudowi prawie jej wyrywając. Od razu zaczął je dziko pochłaniać. Był straszliwie głodny jak to Saiyan. Napchał do paszczy cała garść ciasteczek Kaede. Teraz przypominał wielkiego chomika.

-Pycha.-wymamrotał trochę plując okruszkami. Po kilku minutach nie miał co włożyć do ust. Pyszności się skończyły, a on odczuwał wciąż głód. Żołądek ponownie zaczął się domagać jedzenia. Cóż, torebka ciastek to o wiele, wiele za mało na saiyanski apetyt. Po kolejnym burczeniu Kaio zawołał na posiłek. Zapewne się spodziewał, że jego gość będzie nieziemsko głodny. Safari od dawna nie miał porządnego jedzenia w ustach odkąd wyruszył Wężową Drogą, a tu proszę. Jakby się jego prośba spełniła. Już dość pochłaniania niezliczonej ilości chmur.

-Jedzonko !- od razu stanął na nogi, a ogon latał mu jak oszalały. Wciąż był niebotycznie głodny. Już czuł dochodzące jego nozdrzy cudowne aromaty. Aż mu strużka śliny ściekła z kącika ust. Nie zwrócił na to uwagi póki owa ciecz nie spłynęła mu po podbródku. Szybko otarł część twarzy rękawem bluzy. Mając tylko jedzenie w głowie podbiegł do zastawionego stołu przy którym już siedział Kaio zapominając o Kaede z pusta już dawno torebką. Rozsiadł się przy przy blacie wciągając zapachy nosem. Pochwycił dużą misę i nałożył sobie sporą porcje ryżu. W ugotowanych ziarnach zagłębił pałeczki i począł jeść. Co chwila sięgał do innych półmisków by pochłonąć ich zawartość. Bardzo mało czasu minęło odkąd się za to wziął,a już było widać ubytki. Prawie by się zadławił po tym co powiedział Kaio. Ten go poprosił by coś o sobie powiedział przez co tak Saiyan zareagował. Jednakże problem polegał na tym, że Saf prawie nic o sobie nie wiedział. Mimo tego spróbował odpowiedzieć co łatwe nie było mając zapchane usta.

-Niehele wiem o szobie. - zaczął mówić nim jeszcze dobre przełknął następny kęs. Połknął co miał jeszcze w ustach i kontynuował już mówiąc wyraźniej:

-Nazywam się Safari, choć chyba jeszcze posiadam inne imię.... O sobie prawie nic nie wiem prócz tego, że urodziłem się na Vegecie i od pewnego czasu mieszkam na Ziemi. To znaczy, mieszkałem do teraz. Wciąż nadal nie mam pojęcia jak się tam znalazłem. Miałem młodszą siostrę, ale ją straciłem po walce z shadowem na Vegecie.- na to wspomnienie trochę posmutniał. Mimo tego opowiadał dalej.- Eh, ciężko mi mówić co się działo aż do teraz.- zamknął na chwile oczy by ujrzeć scenkę, która miała swe miejsce trzy wieki temu. Wtedy jako Greefis został schwytany przez Juviette, która z kolei pogruchotała mu nadgarstki wciąż go trzymając, a na koniec wbijając się kłami w szyje poczęła wysysać z niego całą energie by potem pozostawić na skraju śmierci. Był wtedy słaby, słabszy niż obecnie, a Mistica nie było w pobliżu. Pomachał głową na boki by się tej wizji pozbyć. Odkąd trafił na Drogę to jakoś mniej go to dręczyło niż dotychczas. Wizje przeszłości, nawet tej późniejszej nie dawały mu często spokoju. To życie i poprzednie... Chociaż teraz nie należało to życiem zwać skoro zginął. Umarł,a głowę zdobiła mu aureola. A teraz siedział na planecie Kaio próbując coś o sobie opowiedzieć.

-Kaio, powiedz. Czy to możliwe jest by mieć wspomnienia z poprzedniego wcielenia ? Wciąż nie wiem do końca kim jestem. Zdaję sobie, że jestem Saiyanem. Wiem, że zwę się Safari albo może Rapsley. I że poprzednio byłem Greefisem. I nie pamiętam prawie nic z tego obecnego życia nim znalazłem się na Ziemi. Ja... eh...-po tej wypowiedzi spojrzał na jedzenie. Nie czekał już na odpowiedz. Stwierdził, że może lepiej skończy owy posiłek. Może mu ten nieciekawy nastrój przejdzie. Wciąż pamiętał jak go shadow pochwycił i dusił patrząc na Saiyana z nienawiścią w oczach. Niemal kilka minut wcześniej Saf go atakował by Hikaru miał czas na stworzenie Genki, a potem ogoniasty oddał mu swą Ki Misticowi nim jeszcze shadow go dopadł i zabił. Ciężko to sobie przypominać, ale też nie chciało to odejść. Saf żuł udko pieczeni, ale bez poprzedniej charyzmy. Jakby apetyt stracił. Spojrzał poza stół. Zapomniał o Kaede. Zapomniał pochwalić jej pyszne wypieki i ją jeszcze zignorował. Czemu dopiero po fakcie sobie to przypomniał ? Teraz pewnie będzie miał w niej wroga, a tego nie chciał. Miał mierne pojęcie o kobietach, jednak doświadczenie z młodszą siostrą go nauczyło, że urażona kobieta bywa bardzo zła. On tego nie chciał doświadczać po wtóry. Jednakże nie miał pojęcia jak postąpi. Z Kisą potem jakoś dochodził do porozumienia, ale nie wiedział jak będzie z tą boginką. Póki ona nie wspomni to czego się dopuścił póki co lepiej się zajmie jedzeniem i wysłuchaniem możliwej odpowiedzi Kaio.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Lis 05, 2012 9:54 am

Niebianka patrzyła zdziwiona na ogoniastego i zamrugała ze zdziwieniem szybko oczami, gdy ten dorwał się do ciach, zjadł wszystkie i nawet nie raczył powiedzieć dziękuje… Po chwili na jej skroni zapulsowała żyłka wyrażająca gniew, ale postanowiła nie reagować gwałtownie, tylko rzucić klasycznego focha. Wyjęła z płaszcza swój notatnik, zatytułowany „O rasach wszechświata”, otworzyła go na stronie poświęconej saiyanom i zanotowała „to nieokrzesane, dzikie i bez kultury małpy”. Po zrobieniu notki, uniosła dumnie głowę, parsknęła, zrobiła obojętną minę i odwróciła się na pięcie, krzyżując ręce z zaciśniętymi pięściami na klatce piersiowej. *A myślała, że we wszechświecie żyją jeszcze jakieś inteligentne formy życia.* Pomyślała z konsternacją, wciąż oburzona takim grubiaństwem kogoś, kto przecież jest gościem w zaświatach.
Jej rozważanie nad kreaturą z Vegety, przerwał Kaio wspominając o posiłku. Z grzeczności względem wyższego ranką przedstawiciela jej rasy, udała się do środka domku, usiadła na krześle i założyła nogę na nogę, wciąż zachowując pozycję ciała, która nie dawała złudzeń na pozytywne jej patrzenie na małpiszona. Udawała, że nie zauważa i że nie śmieszy jej wcale zezwierzęcenie gościa. Machał ogonem jak szczeniaczek, jadł jak dinozaur, był nieokrzesany jak dzikie zwierzę i z pewnością nikt go nie uczył zasad dobrego wychowania, ale w gruncie rzeczy czasami było to zabawne. Odwróciła swój wzrok z wciąż nadętą miną, patrząc przez okno. Mogłaby wyjść, ale przecież byłoby pase odmówić Kaio zaproszenia na posiłek. Poza tym nic ciekawego nie działo się w zaświatach, więc i tak nie znalazłaby lepszego zajęcia. Chociaż w sumie mogłaby zrzucić trochę wody tym z piekła, pewnie bardzo chce im się pić… Pomyślała ze współczuciem o tych wszystkich nieszczęśnikach. Miała serce pełne dobroci i współczucia i jedyne czego tak naprawdę nie mogła znieść, to brak kultury tak jak u tej małpy, co właśnie opróżniała posiłki. Wierzyła, że każdy zbrodniarz miał konkretny powód, który zrzucił go na złą drogę, więc nie można go potępić, a teraz gdy odbywa wieczną karę, to czemu mu nie ulżyć odrobiną wody… Mimo to postanowiła zostać i nie odzywać się, manifestując swoje słuszne oburzenie.
Dzikus opowiadał coś o sobie, oczywiście w chamski sposób, mówiąc z pełną gębą i wypluwając przy tym resztki jedzenia. Cera niebianki pobladła lekko, po tym jak uświadomiła sobie, jacy obrzydliwi musza być saiyanie. Można powiedzieć śmiało, że wiedział on o sobie równie mało, co o kulturze osobistej. Z całej opowiastki wynikało jedynie to, że nazywał się chyba Safari, stracił siostrę i dużo walczył… *Błyskotliwy to on też nie jest…* Pomyślała Kaede z coraz większą niechęcią. Mimo wszystko sytuacja z jego siostrą lekko ją poruszyła, przecież mogłaby bez problemów poszukać dziewczynki w zaświatach i nawiązać kontakt rodzeństwa ze sobą, w końcu jej rola i tak polega na tym, aby kursować po zaświatach. Nawet jeśli często zrzucała prowiant tym z piekła, to przerażała ją myśl, że miałaby tam wejść sama, ale z drugiej strony czemu zakładać, że jego siostra jest w piekle… Popatrzyła jeszcze raz na ogoniastego. *Na miejscu Enmy, sama bym go wrzuciła do piekła za wygląd!* Jej oburzenie wróciło, a myśl o poszukiwaniu dziewczyny poszła w niepamięć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Lis 07, 2012 2:57 am

W wolniejszym tempie kończył jeść. Głód już przestał dokuczać gdy ostatni półmisek zaświecił dnem. Jak fajnie i przyjemnie było. Dobre jedzonko, pełny żołądek. Wciąż nie dostał odpowiedzi na swe pytanie. Pewnie Kaio się zastanawiał nad tym co powiedzieć. W tym czasie zerknął na bok. Boginka od ciasteczek nie wyglądała na zadowoloną, a raczej przeciwnie. Wyglądała na urażoną czy nawet jeszcze gorzej. Z niesmakiem patrzyła na czy też może z nienawiścią Safa. Chłopak wiedział, że po prostu nagrabił sobie u niej. Chciał to jakoś odkręcić, ale jak ? Jak na razie świdrowała go wzrokiem. Gdyby mogła, to nawet by błyskawicami z nich strzelała. Na szczęście tego nie umiała. Na jego szczęście. Gdyby tak się stało, to pewnie by śmiesznie z najeżonym ogonem i włosami. Co tu zrobić, co tu zrobić ? Nieco wcześniej kątem oka wypatrzył jak coś notuje w podręcznym zeszyciku. Po jej zachowaniu można było wnioskować, że nic miłego. Jako, że był w gościach u Kaio, to nie najlepsze wrażenie wywarł najwidoczniej. Nadal Safa wciąż zastanawiało czemu kazano mu tutaj przybyć. Spojrzał na Kaede. Wyglądała na obrażoną. Podobne zachowanie miewała Kisa jak nie chciał jej dać słodyczy. Ah te stare czasy. Dwa lata na Ziemi jak z bicza strzelił. Mało czasu, ale jak dużo się wydarzyło. Szczególnie przez ostatnie minione pół roku. Został bez rodziny, a teraz sam nie żył. Trochę to smutne, ale chyba raczej źle robił jak wspominał o tym. By nie rozmyślać dalej o tym stwierdził, że posprząta po sobie. Nawet nie dał dojść do słowa gospodarzowi. Zaczął zbierać talerze, półmiski i co tam jeszcze było. Zlokalizował kuchnie gdzie to wszystko zaniósł po parę razy póki stół nie został pusty. Jako, że przez pewien czas gospodarzył we własnym domu, a pierw musiał się tego nauczyć co z początku proste nie było. Jego wojownicza natura z początku nie chciała odpuścić. Wiele w tym czasie poniszczył. A teraz z wprawą począł myć w zlewie talerze, półmiski i wiele innych. Zapewne do był dziwny widok. Saiyan zmywający naczynia niczym kura domowa. To nawet był dobry sposób na odgonienie pewnych myśli. Dobre na to by na chwile zapomnieć, że ktoś się na ciebie obraził nie wiedząc za co dokładnie. Po chwili skończył by potem wrócić na poprzednie miejsce. Trochę mu było nieprzyjemnie jak Kaede wciąż fochnięta była. Nie bardzo wiedział co robić. No i czy samego Kaio nie obraził swym zachowaniem ? Normalnie inny Saiyan na jego miejscu pewnie by nawet tą planetkę wysadził, ale Saf taki nie był. Przez utratę pamięci jak i pobyt na Ziemi zmienił się. Jednak był nadal wojownikiem. Rozkojarzony czy też trochę fajtłapowaty i podejmujący niekorzystne nieraz dla siebie decyzje- był stu procentowym Saiyanem nie biorąc pod uwagę jego dziwnych włosów.

-Em... Przepraszam. Te ciasteczka były super.- wymamrotał w kierunku Kaede uśmiechając się lekko by ta się nieco rozchmurzyła. Może to jakoś pomoże, chociażby w tym by zelżało naburmuszenie boginki. Po krótkiej chwili ciszy wypalił do Kaio z tym co go dręczyło odkąd trafił na Drogę Węża:

-Nie chce się narzucać, ale powiedz Kaio. Co ja tu robie ? Ten rogaty przy biurku coś mówił, że czymś tobie zaimponowałem. Od tamtej pory dręczy mnie pytanie: Co ja takiego zrobiłem by tu być ? Jak na razie udało mi się zginąć bez przemyślenia tego co robię. Heh Głupia małpa ze mnie, ale każdy wojownik tak ma. Zapisane w genach by ginąć w walce.- gorzko się uśmiechnął na własne słowa. Było prawdą, tacy jak on ginęli w bitwie. Nie miało znaczenia w jakiej. Teraz nasuwało się pytanie: Co teraz ? Zginął w słusznej sprawie, przebył Drogę Węża, a teraz siedział na małej planetce gdzie facet przy kości z czułkami miał go podobno trenować, a boginka strzeliła na niego focha. Saf mógł tylko domniemać z tym treningiem, ale pewnie się niedługo dowie.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sro Lis 07, 2012 9:41 am

*No i co myśli, że jak powie że mu smakowało to będzie po sprawie?* Kaede znów prychnęła i odwrócił dumnie głowę. Chociaż tak naprawdę zaczęła mięknąć, a jej kochające serce nakazywało zupełnie inne zachowanie, krótko mówiąc zaczęła się walka pomiędzy jej wspaniałomyślną częścią, a kobiecą mściwą naturą. *No odpuść małpiszonowi, widzisz że się stara, przecież to było słodkie jak rzucił się na wypieki… Nie możesz nie zrozumieć kogoś, kto tyle przeszedł aby tu się dostać, to nie przystoi bogince, która powinna współczuć pozostałym rasom.* Przemówiła w myślach anielska strona jej samej. *Nie ma mowy, niech idzie do piekła i walczy z demonami!* Odpowiedziała ta gorsza dla niektórych strona. *Przecież kochasz stworzenia ze świata żywych, spójrz nawet pozmywał po posiłku.* Znów przekonywała opozycja. *Ale…* kobiecości brakowało argumentów w dyskusji z sercem. *Nie ma ale, zacznij patrzeć na niego jak na innych ty mściwa zołzo! Niższe rasy muszą wiedzieć, że bogowie są pełni miłosierdzia, więc nie pokazuj mu że jest inaczej. I do cholery pomóż mu się tu odnaleźć, każdy jest na początku zagubiony.* Kaede zmusiła się do uśmiechu i spojrzała przychylniej na Safari.
-Cieszę się, że się najadłeś, będziesz potrzebował dużo sił.- głos niebianki stał się słodki i pełen ciepła, a jej twarz znów promieniała naturalnym dla niej uśmiechem.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Lis 08, 2012 7:46 pm


Kaio siedział przez pewien czas cicho przysłuchując się rozmowie Kaioshinki z Saiyanem. Gdy w końcu Kaede postanowiła być milsza dla przybysza Niebieskoskóry się ożywił i odpowiedział na pytanie o poprzednim wcieleniu Safariego:
- Wspomnienia z poprzedniego życia mówisz? Rzadko kiedy ktoś się odradza na nowo. Dusza musi mieć problemy z dojściem do Enmy by coś takiego się wydarzyło. Błąkając się po świecie w końcu trafia do jakiegoś ciała i ... traci wspomnienia, ale zdarzają się wyjątki jak w przypadku Ciebie. Tylko jeden procent. Tyle szansy jest na powrót wspomnień. Reszta przeżywa jedynie deja wu od czasu do czasu. - Skończył krótki wykład i wstał od stołu przechodząc kawałek pod okno. Spojrzał na swoje piękne auto na podjeździe, cud techniki, coś nie do opisania... ekhm. Tak więc stał i odpowiedział na kolejne pytanie, tym razem krotko:
- Zainteresowałeś mnie, potrzeba mi ucznia, tyle.
Nastawił swoje dwie antenki na głowie na sztorc i przez pewien czas stał tak mocno zamyślony. Przez okulary nie można było stwierdzić czy zasnął czy tylko się tak głęboko zamyślił.Po kilku minutach odezwał się z entuzjazmem w głosie przekazując dobrą nowinkę saiyanowi:
- Chcesz spotkać się z siostrą? Jest w niebie, mogę ją tu przywołać.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Czw Lis 08, 2012 9:25 pm

Kaede zauważyła, że nie powinna się narzucać i raczej warto pójść zadbać o własną kondyche, przecież obrońcy wszechświata znikąd się nie biorą, trzeba swoje wyćwiczyć co by nie podskoczył żaden demon, ani inne cholerstwo. Podeszła do Bublesa i zaczęła się z nim dogadywać.
-Nie daj się temu tam jeśli będziesz asystował w treningu dobrze? On też ma ogon, ale ty jesteś sprawniejszy. Masz tu jeszcze kartkę z przepisem, może spróbujesz przygotować mi trochę ciastek?- powiedziała mu z uśmiechem i pocałowała go w czoło, dając karteczkę z recepturą własnego autorstwa. Następnie odwróciła się do Kaio i ukłoniła się nisko.
-Dziękuję za posiłek czcigodny.- po tych słowach wyprostowała się i zbliżyła do drzwi domku. Gdy już miała wychodzić, odwróciła się w stronę Safari, pomachała mu dłonią i obdarzyła ciepłym uśmiechem. Tyle ją widział, wzbiła się w powietrze i wkroczyła na wężową drogę

ZT--> Wężowa droga
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Lis 09, 2012 2:53 pm

Przeprosiny Safa zostały jednak przyjęte. Ulżyło mu z tego powodu. Odwzajemnił uśmiech bogince równocześnie czekając na odpowiedź od Kaio. W końcu miał szanse się czegoś dowiedzieć o sobie. Tak jak mówił antenko głowy, były problemy. Tym bardziej, że Saiyan od razu nie trafił do Enmy. Nawet w ogóle wcześniej nie było go tam. To co się działo wiele lat temu w piekle... Odłączenie od złej cześci siebie, jeszcze szybkie zabranie przez nieznanego osobnika, a potem nowe życie w nowym ciele z resztkami poprzedniego. Przed oczami Saiyana chwilowo pojawił się obraz Czerwonej Pustyni na Vegecie. On tam był, a obok niego inny chłopak. Slash, czy jak on się zwał. Był jego przyjacielem, kiedyś. Zaraz potem Safowi poczęły się pojawiać w głowie inne obrazy. Te bliższe raczej. Sapring z siostrą nim jeszcze w dziwaczny sposób opuścił Vegete. Potem wizja przybranej matki. Na to się nawet zaczął nakładać obraz Mistica z poprzedniego życia. To było dziwne. Przez krótką chwilę przewijały się rożne obrazy z dwóch różnych żyć. Przez ten czas Saf już nie wiedział kim jest. Spojrzał na swe dłonie. Przez moment wydawało mu się, że są na nich rękawice. Jednakże to było złudzenie. Znowu go to zaczęło prześladować i było coraz bardziej skomplikowane. Dopiero gdy Kaio się ponownie odezwał w końcu wrócił do rzeczywistości. Martwej wprawdzie, ale rzeczywistości. Kaede w tym czasie już zaczęła się powoli zbierać do wyjścia. Szkoda, ale pewnie by mieli jeszcze okazje się poznać. Boginka coś mówiła do małpy wręczając kawałek papieru. Zaraz potem podziękowała i pomachała na wychodnym. Odmachnął jej też się uśmiechając jak ona. Krótki i miły moment dzięki, któremu przez moment mógł zapomnieć o trapiących go wizjach. Wciąż nie miał pojęcia kim dokładniej jest i czy nawet jest prawdziwym Saiyanem skoro jego włosy temu zaprzeczały i to mocno. Równie dobrze mógłby się utożsamiać z Halfem, którym kiedyś był nim go Hikaru zabił i przez co trafił do piekła. W tym czasie Kaio wyjawił mu co tu robi. Saf był zdziwiony. Tylko ucznia szukał ? Nawet dokładnie nie wyjaśnił w jaki sposób zainteresował się osobą ogoniastego. Chłopak przyglądał się mu jak ten stał przy oknie. Ogon saiyana robił powolne, wachlarzowe ruchy jak kot, który na coś czekał. Czerwonowłosy również milczał przez ten czas co jego nowy mentor. Po kilku minutach ten isę odezwał. Safa to na tyle zaskoczyło, że niemal podskoczył na krześle. Obawy co do śmierci siostry się potwierdziły, ale się nie spodziewał tego, że będzie mógł się z nią spotkać i akurat teraz.

-Spotkać z siostrą ?- powtórzył po Kaio w formie pytającej. Coś jakby go nieco zatkało. Albo był zaskoczony albo też z radości. Obecnie nic nie można było wyczytać z jego miny. Zerwał się z miejsca przewracając przy okazji mebel i zrobił susa tuż pod okno tam gdzie stał niebieskoskóry.

-Jest tutaj ? Coś czułem, że nie żyje. Jednak nie byłem pewien. Naprawdę mogę się z nią spotkać ? Odkąd zostałem sam po tym co się stało na Vegecie, to bardzo się martwiłem o nią. Była moją jedyną najbliższą rodziną.- po entuzjastycznych pytaniach przy ostatnich zdaniach w wypowiedzi wpadł jakby taką w nostalgie. Nie miał pewności czy jednak to prawda. Miał chronić siostrę, ale potem ona go chroniła odkąd pojawił się dziadek. A teraz to zawiódł dając się zabić by Hikaru mógł rzucić swoja technikę w shadowa. Nie dość, że obie przeszłości go męczyły, to jeszcze potracił rodzinę i padł w boju za słuszną sprawę.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Lis 09, 2012 7:52 pm


- Od pewnego czasu nie żyje. Zginęła kiedy byłeś na Yardrat, zabił ją demon.

Powiedział zielonoskóry odchodząc od okna. Machnął ręką wskazując Safari'emu by za nim poszedł i wyszedł z domku na swój niewielki ogródek. Tam przez jakiś czas stał w skupieniu przyglądając się własnemu odbiciu od dobrze wywoskowanego i wypolerowanego autka. Gdy saiyan już wyszedł zwrócił wzrok na niego i uśmiechając się podniósł wskazujący palec:

- Już tu jest. - Powiedział, a palec skierował na jedyne drzewo w zasięgu wzroku obojga. Zza niego wyszła nagle...
Kisa. Cała i zdrowa, ze skóry i kości plus z aureolką nad głową. Spojrzała niepewnie na swojego brata paciorkowymi oczami i za chwilę odwróciła wzrok spuszczając głowę.
- Hej braciszku. - Mruknęła dość niewyraźnie chowając dłonie w kieszenie. Chyba bała się reakcji brata. Zapewne ją ochrzani za to, że zniknęła nic nie mówiąc i za wiele innych rzeczy.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Lis 10, 2012 12:59 am

Próbował nie rozpamiętywać ostatnie miesiące, ale z trudem mu to przychodziło. To było niczym wciąż powracający koszmar. Kisa nie żyje, on też. A teraz jest szansa, że się spotkają w końcu. Kaio wyjawił mu, że jego siostra zginęła dość niedawno z rąk demona. Na dodatek dowiedział się jak zwie się planeta, na której akurat trenował.

-Powiadasz, że demon ją zabił. Gdybym tylko mógł, to chętnie bym się tamtemu odwdzięczył za to. Z nawiązką.- dalsza część usłyszanych informacji trochę go zaskoczyła. Tyle czasu się zastanawiał jak planeta się zwie.

-Yardrat ? Chwila... To ta planeta, na której wylądowałem zamiast na Ziemi ?- po tym pytaniu coś czuł, że niepotrzebnie je zadał. Trochę jak dziecko się zachowywał i pewnie jak głupek zarazem. Oczywiście, że tak się nazywał ten glob gdzie trenował Ki-Teleportacje pod okiem tamtejszego mistrza. Kaio wiedział od samego początku, bo jakże by inaczej. Zaraz potem niebieskoskóry odszedł od okna i skierował się ku drzwi wyjściowych gestem wywabiając ogoniastego z domu. Saiyan poszedł za nim bez słowa sprzeciwu na zewnątrz. Saf nadal nie korzystał z umiejętności wyczuwania Ki. Może nie chciał teraz psuć niespodzianki albo może nie chciało mu się po prostu. Teraz chciał się dowiedzieć czy to prawda. Od momentu poszukiwań na Czerwonej Pustyni obwiniał się o to, że ją posłuchał i uciekł. Jedynie co wtedy znalazł to napis napisany krwią, który zamazał i kawałek jej koszulki.

Gdy tylko Safari przekroczył próg, to Kaio pokazał mu palcem najbliższe drzewo. Jego oczom ukazał się nie kto inny jak młodsza siostrzyczka. Na ten widok końcówka saiyanskiego ogona zaczęła śmigać z radości choć na twarzy aż tak nie było tego widać. Zaraz potem to ustało. Widział jak ta się waha. Nawet głowę opuściła i wbijała wzrok w ziemie. Zachowywała się tak jakby coś właśnie zbroiła. Pewnie tak było i żałowała tego. Saf stał przez chwile wpatrując się w nią.

-Kisa.- cicho wymamrotał. Podszedł do niej bliżej patrząc z góry. Wyglądało na to, że nie do końca spodobały mu się okoliczności spotkania.

-Zostawiłaś mnie.- powiedział oskarżycielskim tonem. Jednak zaraz ten ton minął. Chwila odgrywania twardego Saiyana nagle zniknęła gdy przytulił ja do siebie. Pewnie mocno się tym zdziwiła.

-Ciesze się, że znowu cię widzę. Stęskniłem się bardzo za tobą. Kocham cię siostrzyczko.-

Bardzo mu jej brakowało. Gdyby Saf nie był Saiyanem, to dawno by się rozkleił. Jednakże nawet największy wojownik mógł sobie czasem pozwolić na chwilę słabości. Ogoniasty nie płakał, bo i tak to było prawie niemożliwe, ale z czułością przytulał młodszą siostrzyczkę. Bardzo długo jej nie widział więc mógł sobie na to pozwolić. Odkąd się rozstali na Vegecie jeszcze przy walce z niegodziwym trenerem, to wciąż się martwił o Kisę. A teraz spotyka ją w Zaświatach. Po chwili „duszenia” puścił ją. Teraz chciał wiedzieć co się z nią działo odkąd ostatni raz się widzieli.

-Powiedz mi. Co się działo z tobą od momentu tej walki na pustyni ? Byłem tam potem. Widziałem twą krew, napis i zwłoki tego... trenera. A ciebie nie było. Z tego co mi Kaio powiedział przed chwilą, to raczej z ręki tamtej niegodziwej małpy nie zginęłaś. Odpowiesz ? A ja ci mogę opowiedzieć co ze mną było, o ile już tego nie wiesz.- stał przed nią wpatrując się w jej twarz.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Lis 10, 2012 3:53 pm

- Dobra, porozmawiajcie sobie idę dopucować auto. - Powiedział Kaio-Sama i za chwilę zniknął rodzeństwu z oczu. Wyciągnął z chatki wiadro z wodą oraz kilka szmatek i zajął się swoim czerwonym 'cudeńkiem', tyle go było widać i słychać na ten czas.
Czarnowłosa spaliła buraka gdy oskarżycielskim tonem Safari powiedział, że go zostawiła. Jeszcze bardziej spuściła wzrok i macając swój ogon w dłoniach nie wiedziała zupełnie co odpowiedzieć:
- No bo... ja, ten... ja, ja, ja... - jąkała się, a gdy chciała już się zacząć tłumaczyć, ale braciszek ją nagle ni stąd ni zowąd przytulił. Zdziwiona zaczęła majtać brązowym ogonkiem na boki ze szczęścia, że jednak nie jest na nią zły i wciąż ją kocha jak siostrzyczkę.
- Ja... jako bio-android miałam w sobie komórki demona, z czasem przestałam być sobą, więc nie chciałam być blisko Ciebie, chciałam się oddalić by Cię nie narażać na siebie... Poleciałam na Ziemię, a tam spotkałam przypadkiem mojego starego przyjaciela z dzieciństwa, Hiro. Po jakimś czasie ja zginęłam, a po nim słuch zaginął. Przepraszam braciszku za to! - krzyknęła i mając łzy w czarnych oczkach wtuliła się w Safariego. Pokręciła głową po czym z lekkim uśmiechem spytała - A Ty co robiłeś? Tutaj zajmuję się tylko łobuzami z piekła, nie wiem co się dzieje w świecie żywych.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pon Lis 12, 2012 8:04 pm

- Bio... Już zapomniałem o tym.- pomasował swój policzek, który kiedyś zapoznał się z jej pięścią po przemianie. Pamiętał nadal ten ból jak i lądowanie na łące tamtego dnia... Wysłuchał uważnie do końca co mówiła Kisa. Teraz już rozumiał dlaczego się tak stało. Sam też by podobnie zrobił. Nagle ogoniasta się do niego przytuliła przepraszając. W innym przypadku by się czuł zakłopotany tą sytuacją, ale on był jej bratem. Zaczął ją delikatnie głaskać po głowie. Rodzeństwo z probówki czy nie, ale mieli wspólną matkę chociaż przybraną. Siostrzyczka zdążyła już mu zamoczyć bluzę nim spytała co on robił przy okazji wspominając czym sama obecnie się zajmuje.

-Ja ten tego. Em...- zaczął swoje,ale nie wiedział jak zacząć. Usiadł na trawie przed nią krzyżując nogi i się zastanawiając jak to wszystko zacząć. Po krótkiej chwili namysłu już mniej-więcej wiedział jak to powiedzieć.

-Po tym jak wyleciałaś z tym trenerem z sali... Wahałem się czy nie lecieć za tobą. chciałem pomóc, ale zdecydowałem się na to za późno. Twa Ki znikła w pewnym momencie i wtedy poleciałem na tą pustynie. Tak jak wcześniej mówiłem: zastałem tylko ścierwo tej małpy i krew. Wkurzyłem się na siebie. Nie wiem co dalej było, bo przytomność straciłem. Gdy tylko mi zmysły wróciły już byłem w swojej kapsule lecąc w stronę Ziemi. Nie mam pojęcia jak to się stało. Sam bym nie mógł wejść. Ktoś mi widocznie pomógł, bo zostawił mi kartkę z wiadomością. Podpisał się Slash czy jakoś tak i że to mój dziadek ? Co dziwne było jak to czytałem. Nie mam już tej kartki, a i treść zapomniałem.- zrobił zakłopotaną minę mówiąc ostatnie zdanie. Naprawdę już nie pamiętał dokładnej treści tego listu. To było tak dawno i tak wiele się wydarzyło, że miał prawo nie pamiętać. Nawet zapomniał, że wciąż ma naszyjnik co kiedyś dostał od Kisy. Wredny przedmiot nie dość, że nawet go ściągał w ziemie na pewne hasło co tylko wyłącznie Kisa mogła wymówić, to jeszcze był nie do zdjęcia. Obecnie się ukrywał pod polarową bluzą. Kontynuując wywód:

-Nie dotarłem na Ziemie. Po drodze trafiłem na kosmiczna burze.- na to wspomnienie poczuł lekkie mdłości. Co się dziwić. Jak wtedy leciał, to miał ciężko w tej podróży. Został potraktowany jak piłeczka w bębnie losującym numerki. Cała powierzchnie wewnątrz statku poobijał jak i siebie.

- Potem trafiłem na pewną skalista planetę. Yar, Yardrat się zwała. Tam spotkałem pewnego różowego człowieczka, który zamiast mówić ustami używał umysłu. Zajął się mną. Opatrzył, dał jedzenie i potem uczył. Nie było łatwo, ale nauczyłem się superowej techniki. Zwie się to Ki-Teleportacją jeśli dobrze zrozumiałem z tego co mi pokazał ten różowy w głowie. Jednakże zapłaciłem co nieco za pobrane nauki. Nie było łatwo ją opanować.- podniósł do góry bluzę razem z koszulką ukazując bliznę ciągnącą się na całą szerokość boku tuż pod prawymi żebrami. Przez krótką chwilę tak trzymał i zaraz opuścił gdy Kisa się dość napatrzyła.

-Później gdy już opanowałem Ki-Teleportacje przeniosłem się na Ziemie. Trochę się poraniłem przedtem. Pamiętasz może tą dziewczynę co ją spotkaliśmy na Vegecie ? Akurat ją znalazłem na Ziemi. Była razem z towarzyszami, tylko nie mam pojęcia co tam robili. Jeden z nich mnie opatrzył w miarę możliwości.- nie wspomniał o tym, że chciał Halfke przeprosić za tamto co było kiedyś na Vegecie.

-Potem jeszcze kogoś spotkałem. A później jak głupi wybrałem się na inną planetę, bo miałem złe przeczucia. Tam był shadow... Zginąłem pomagając takiemu jednemu z białymi włosami, który miał zniszczyć tamtą istotę. Chyba mu się udało, a ja głowę straciłem i to dosłownie.- nie wymówił imienia mistica i shadowa, bo ta pewnie by nie skojarzyła ich. Bo jak ?

-Teraz jestem tu jak widzisz. Eh, a myślałem, że się zanudzę na tej Drodze. Gdybyś wiedziała co mnie spotkało nim tu dotarłem. Heh. - uśmiechnął się do siebie targając ręką włosy na tyle głowy wspominając perypetie z Wężową Księżniczką i jak jej zwiał sprzed nosa. To było zabawne.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Wto Lis 13, 2012 9:24 pm

Młoda saiyanka wpatrywała się w braciszka siedząc naprzeciw Niemu i wysłuchiwała mega długiej historyjki z Jego merdając radośnie ogonkiem na boki z zafascynowania i zaciekawienia. Bardzo stęskniła się za takimi opowiadaniami. Nie raz prosiła Safariego by przeczytał jej jakąś historyjkę na dobranoc lub od tak sobie, przy ognisku blisko domu. Wtedy siedziała przed Nim tak jak teraz, w tej samej pozycji, z taką samą miną i takim samym skupieniem. Zwykle kończyło się to zaśnięciem, lecz nie tym razem.
- Czyli mamy jeszcze jednego dziadka. Miałeś niezwykłe przygody braciszku i poznałeś super technikę, zupełnie jak Hi...Hikaru! - A jakże, znała Mistica. W Niebie co chwilę o nim i jego wyczynach plotkują duszyczki lub Enma za biurkiem, a potwory w piekle go tylko przeklinają.
- Aaa! Dziadek Takeo ... odnalazł babcię. Zdziwiłbyś się jaka jestem do niej podobna! Kropka w kropkę, jak klon, tylko mi brakuje nieco tutaj. - Powiedziała macając się po małych piesiach przez chwilę. - Teraz siedzą gdzieś w niebie, nawet sama nie wiem gdzie, zajęłam się za bardzo swoją robotą. Uciszam co chwila trenera z Vegety. Dostaje niezłe baty, hahaha, a jak się irytuje gdy przegrywa! - pokazała szereg białych ząbków po czym spojrzała na idącego w ich stronę Kaio-Samę. Nieco posmutniała, bo wiedziała co to oznacza:
- No, koniec tego dobrego Safari, Kisa. Pora się pożegnać, Czerwona Małpa ma trening do odbycia. - powiedział zielonoskóry stając obok dwójki sayian. Kisa westchnęła ciężko i przysunęła się do braciszka przytulając go z całych swoich sił.
- Kocham Cię, powodzenia. - Powiedziała po czym podniosła się i pobiegła w stronę Drogi Węża. Wzleciała lekko w powietrze i zatrzymała się nagle by krzyknąć:
- OSUWARI! Do zobaczenia, braciszkuuuu!
I to by było na tyle... A nie...
- HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH CO TO BYŁO?! - Widząc, jak po magicznym haśle Kisy - 'siad' Safari wbił się w ziemię jak kołek zaczął po prostu się zwijać ze śmiechu na ziemi nie mogąc uwierzyć za bardzo w to co się wydarzyło. O tym magicznym łańcuszku nie wiedział.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Lis 17, 2012 5:20 pm

Trochę go zdziwiło, gdy ta wypowiedziała imię Mistica. No przecież. Musiał być tutaj znany, bo jakże inaczej. Saf raczej mógł nie mieć o tym pojęcia. Chociaż jak sobie przypomnieć poprzednie życie... Smok, życzenia, a jednym z nich była wieczna młodość jeśli dobrze pamiętał. To by mogło wyjaśniać, że srebrnowłosy przez tyle czasu mógł zwiedzić Zaświaty bez potrzeby umierania. Wieść o tym, że dziadek Takeo tu jest ze swoją lubą go trochę rozbawiła. Zaraz potem rozbawił z go Kisa co się żaliła o swoje małe gabaryty w biuście. Mimo, że była jego siostrą, to jakoś nie rozumiał zbytnio kobiet. Żeby się martwić o swoje piersi ? Jakoś go to śmieszyło. Uśmiechnął się do niej słysząc, że daje popalić tamtej małpie z sali. Siostra obecnie miała obowiązki do wykonania i przynajmniej nie musi się nudzić.

-No to fajnie, że masz co robić na tym świecie. Przynajmniej nie jest ci nudno.-

Po chwili przyszedł Kaio. Widać się już dość napatrzył na swoje cudeńko jakim był jego samochód. Saf widział jak się jego siostrze smutno nagle zrobiło. Tak, musiała już iść. Szkoda. A tyle czasu jej nie widział. Mógł mieć nadzieje, że jeszcze się spotkają. Przytuliła go na pożegnanie.

-Ja ciebie też.- zaraz potem ją puścił. Już była w powietrzu i już chciał jej odmachnąć, gdy... Nagle zanurkował twarzą w ziemie czując jak zapomniany naszyjnik go ciągnie w stronę gruntu. Saf był totalnie na to nieprzygotowany. Dość mocno się zagłębił z racji grawitacji panującej na planetce. W tej pozie dobrą chwilę spędził nim w ogóle wstał i otrzepał się masując przy tym twarz.

-A zdawało mi się, że to już mnie nie spotka.- zerknął na magiczny naszyjnik na szyi i ponownie się otrzepał. W tym czasie Kaio dosłownie się pokładł ze śmiechu. Widać bardzo go bawiły takie rzeczy. Ciekawe co dalej czekało Saiyana ?
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Lis 17, 2012 6:00 pm

Upadek Saiyana tak rozbawił Północnego Kaio, że ten aż złapał się za bolący żołądek i upadł tarzając się po ziemi. Już dawno stary mistrz nie miał, aż takiego ubawu. W końcu spróbował się uspokoić, jednocześnie wstając ziemi i ocierając mokre policzki. Nerwowo też potrząsnął głową i spojrzał na Safariego.
- Uff! Mało brakowało, a bym pękł ze śmiechu! - Rzekł otwarcie, chichrając się jeszcze przez chwilę. Gdy jednak zobaczył, że wojowniku wcale nie jest do śmiechu, to trochę się zdenerwował. W prawdzie przyjął go już na ucznia, ale jednak miał swoje zasady. Pierw kandydat musiał rozbawić go jakimś żartem, a tamta sztuczka z bransoletą wcale się nie kwalifikowała. Uważnie przeszedł wzrokiem Saiyana i rzekł.
- Nie masz wcale poczucia humoru, a takich nie lubię uczyć. Jeśli chcesz żebym podzielił się swoją wiedzą, to spróbujesz mnie rozbawić jakieś fajnym żartem. Spróbuj być taki jak "ja". No np. Hasał w polu sobie koń, który w końcu wyciągnął kopyta... hahah!!! Wyciągnął kopyta, a to dobre, hah!!.. - Nerwowy śmiech doparł Kaio, ale Bogu dzięki, że w odpowiednim momencie zdołał się powstrzymać! Nie skończył jeszcze przemawiać.
- Nie, nie, nie!!! Tylko nie próbuj małpować mojego żartu! To było tylko na pokaz, tylko po to, żebyś zobaczył jaki ze mnie komik! No, ale od tej pory masz już swoje pięć minut. - Odparł, czekając na żarcik.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Gru 08, 2012 1:21 pm

Słysząc słowa Kaio się obrócił w jego stronę. Jego nowy miszcz nie będzie go trenować póki ogoniasty go nie rozśmieszy. Czy przypadkiem Saf się nie przesłyszał ? Jeśli tak, to pewnie z winy tego nurkowania twarzą w ziemi. Jednakże to było na poważnie. Rozśmieszyć boga by móc się uczyć ? Trzeba przyznać szczerze, że Saiyana to bardziej zaskoczyło niż działanie przeklętego naszyjnika. Można sądzić, że wpadł w lekką panikę. Miał taką minę jakby mu słoń na ogon nadepnął.

-Rozśmieszyć ? Czy pan tak na poważnie ?- jednak to było na serio, bo raczej nie było widać zaprzeczenia i niepotrzebnie zadał to pytanie. Czasem nie myślał jak gadał. Co tu począć ? Kaio sądził, że Saf nie ma poczucia humoru. To twierdzenie było trochę niedorzeczne, bo jednak ogoniasty nie był takim ponurakiem za jakiego go brał. Po prostu ostatnimi czasy zdarzyły się takie rzeczy, które raczej nie można było zaliczyć do wesołych. Tak poza tym czerwonowłosy zwykle nie miał zbyt wiele okazji do żartów. A jak ktoś z niego dowcipkował to Kisa, która lubiła się z nim spierać o jego włosy. Tak, jego śmieszne uczesanie było dość częstym tematem jeśli się już zaczęło o tym gadać. Ostatnio jak był w mieście, a to było dość dawno gdy jeszcze żył, to już miał do czynienia z docinkami na temat jego fryzury. Jednakże już się dawno przyzwyczaił do tego. A teraz musiał wysilić małpią makówkę, bo inaczej nici z jego podróży. Nie po to przelazł tą całą Drogę Węża by odejść z kwitkiem. Musi coś wykombinować i to szybko by nie tracić więcej czasu. Nawet nie miał pojęcia ile się już zdarzyło od momentu jego śmierci. Gdyby ktoś to spisywał, to już byłaby gruba książka z tego. Jednak nikogo takiego nie było więc i sens zapisywania też był zbędny.
Saf usiadł na trawie krzyżując ręce na piersi jak i nogi na ziemi. Coś ostatnio mózgownicy nie używał i teraz musiał ją mocno wytężyć. Wymyślić dobry żart, to nie takie łatwe zadanie. Nie chciał rzucić jakimś cienkim banałem, który byłby tak cienki jak kiepska kawa. Zaczął intensywnie myśleć co może było zbędne w niektórych przypadkach. Tak naprawdę to nie znał wielu żartów jak i części nie pamiętał. Sam próbował coś konkretnego wykombinować, ale co pomysł to odrzucał. Za bardzo mu teraz zależało. Może teraz przez to staranie nic mu do głowy nie przychodziło. A może to była wina stresu ? Chwile siedział i dumał przez jakiś czas. minuty mijały nieubłaganie. Jednak nic z tego nie wychodziło. Jak na razie, to sobie wymyślił by unieść się na końcu ogona i tak na nim wyprostowanym rozmyślać dalej w tej samej pozie co uprzednio. To było dobre ćwiczenie dla jego przedłużenia kręgosłupa, ale i tak nic nie pomagało w obmyśleniu dobrego kawału. Wciąż pustka w głowie jakby tam nic nie było. To było dziwne uczucie, które bardziej wprawiało w lekką frustrację niż mogło pomóc. Saf właśnie się tak czuł nie mogąc nic wymyślić na poczekaniu. Miał kolejny genialny pomysł, stanął na rekach z nogami w górze. Trwał tak w tej pozie kolejne minuty. Jednakże miast pomysłu czuł jak mu do głowy krew napływa i zaczął miewać lekkie zawroty głowy po jakimś czasie. Musiał zaprzestać tego, bo czuł się coraz gorzej. Kaio pewnie był zawiedziony iż on nadal nic nie wymyślił i się najwidoczniej nie nadawał do tego by ten go uczył. Saf sam też był niezadowolony z siebie. Tak poza tym dla niego, to był dziwny warunek. Rozśmieszyć boga by ten raczył go czegoś uczyć, ale coś za coś musiało być a on musiał się dostosować. Nie był u siebie, a w gościach. Gdyby też miał własną planetę i ktoś by się na niej pojawił, to też by postawił pewien warunek.

Całe główkowanie Saiyana raczej poszło na marne. Nic nie miał. Nic a nic. Nie mógł spełnić jedynego wymogu jaki mu postawiono. Owe pięć minut zmieniło się w pół godziny albo więcej. Kaio pewnie już dawno się znudził jego osobą. Ogoniasty nie miał pomysłów. Chciał coś konkretnego wygłówkować, a jedynie co mu do głowy przychodziło to sucharski żart z lekarzem. Nic innego mu do łba nie przychodziło, a do tego sporo czasu stracił. Czuł się zrezygnowany. Ni stąd ni zowąd odpalił w stronę Kaio owy dowcip nim ten jeszcze sobie poszedł.

-Przychodzi małpa do lekarza, a lekarz też małpa.-banalny żart, który pewnie zadowoli niebieskorkórego. O ile to możliwe skoro ten to pewnie koneser żartów, że nawet sam ze swojego się śmiał. Tyle czasu myślenia i tylko to... Saf był teraz ciekaw czy to wypali.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Sob Gru 08, 2012 2:32 pm

To przeklęte oczekiwanie na żart zaczęło powoli nudzić Kaio, który ziewał dość głośno. Sekundy, minuty, a nawet godziny mijały za nim czerwonowłosy Saiyan raczył coś powiedzieć. Chyba naprawdę trudno mu było wymyślić coś porządnego, bo palnął całkiem drętwy ten żart. Bóg zmierzył Safari'ego wzrokiem, nie mając wcale miny skorej do śmiania. Lecz w pewnym momencie coś zaczęło się z nim dziać. W jego oczach pojawiły się kropelki łez, a on sam złapał się za brzuch i zaczął tarzać się po ziemi, śmiejąc się przy tym jak psychol. Wygląda na to, że żart porządnie go rozbawił, co było naprawdę nieprawdopodobne. Nawet Bubles zaczął podskakiwać z radości tuż obok swojego pana. W końcu jednak Kaio się uspokoił, ocierając mokre policzki, i wstając z pięknie wyciętej trawki. Widać, że Północny Bóg był takim gospodarzem, który dbał o swoje ziemię.
- Łuff... Aż mi łzy zaczęły same wylatywać. Już dawno nie słyszałem czegoś równie śmiesznego. - Odparł, poprawiając swojego czarne okularki, i kontynuując. - Wygląda na to, że nie jesteś z tych sztywnych, hmm... No dobra! Załapałeś się na nauki u mnie. - Rzekł, w pewnym momencie przypinając do nóg Saiyan'a coś w rodzaju metalowych bransolet. Chwilę później pstryknął palcami, a Safari błyskawicznie padł na ziemię, czując ogromny napływ grawitacji pochodzącej z planety. Tak jak wcześniej potrafił się poruszać po tych ziemiach, tak teraz miał niewiarygodne problemy z próbą ustania na zwykłym podłożu. Uśmieszek z twarzy Kaio nie znikał, a on sam podszedł do swojej małpy, której szepnął coś na ucho, a ta zaczęła sobie dreptać wokoło planety.
- Trening czas zacząć! Twoim zadaniem jest złapać Bublesa, mając na swoich nogach te obciążenia. Nie wiem ile ci to zajmie, ale przecież martwemu nigdzie się nie śpieszy prawda? Hahahha!!!! - Ostry śmiech dopadł Kaio, który w pewnym momencie udał się w stronę swojego autka, do którego wsiadł i wysunąłem łeb przez otwartą futrynę. - Powodzenia! Ja będę sobie jeździł autkiem... - I odjechał, zostawiając Saiyan'a samego z problemami łapania małpiszona, który nie da się tak łatwo schwytać.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Pią Kwi 19, 2013 3:20 pm

Demony podwiozły ją swoją ciężarówką aż do planety mistrza North Kaio.
-Dzięki chłopcy.- powiedziała i zleciała w dół, aż do samej chatki przełożonego. Wleciała przez okno jak miała w zwyczaju, nie przejmując się tym, że z jej ubrania zostało jedynie czerwone bikini i chusta na biodrach. Wolała strój kąpielowy od zwykłej bielizny, zawsze można było w wolnym czasie wskoczyć sobie do jeziorka, a w bieliźnie jakoś głupio… Rozejrzała się wokół, lecz nigdzie nie było North Kaio.
-Gdzie jest mistrz?- zapytała po cichu Bubelsa, który wskazał jej drzewo stojące trochę dalej i Kaio, który pod nim spał. Kaede rozejrzała się wokół chatki i ujrzała blachę z ciastkami. Wyglądały jak powinny, w różnych kształtach, w kolorze ciemnego brązu, lecz gdy spróbowała ugryźć okazały się zbyt twarde.
-Cóż Bubels, jak na pierwszy raz, zrobiłeś co mogłeś, załatwię ci przy moim kolejnym przybyciu koszyk bananów ok? A teraz mógłbyś oddać mi przepis, nie pamiętam receptury.- pogłaskała małpiszona po poliku, lecz ten tylko wzruszył ramionami i pokazał na swoje usta. Kaede nie zrozumiała, lecz tak naprawdę nie chciała zrozumieć, obawiała się najgorszego. Bubels ponownie pokazał ciastka, piekarnik i usta.
-Pomyślałeś, że należy dodać przepis do ciasta, żeby wyszły dobre?- zapytała blednąc na twarzy i lekko podłamanym głosem. Żywa reakcja pupila upewniła ją, że tak właśnie się stało.
-Nie!- w oczach niebianki stanęły łzy, opadła załamana na kolana, a jej smutek zdawał się rozdzierać duszę nie tylko jej, ale również kudłatego przyjaciela. Po chwili podniosła się i z miną godną wojownika poprawiła swoją kitkę, szykując się aby sprostać nowemu wyzwaniu.
-Nie ma co beczeć, zrobię nowy przepis!- powiedziała zdecydowanie, sięgając do szafek kuchennych po składniki. Po chwili wszystko co było potrzebne wylądowało na stole, a ona na karteczkach rozpisywała różne koncepcje i projekty graficzne nowych Ciastek Kaede. Po około dwudziestu minutach na kartach pojawiło się sześć zaprojektowanych ciastek. Bubels asystował jej, dzieląc składniki według tego co było na nowych przepisach. Gdy już wszystko było na swoim miejscu, dziewczyna z gracją mistrzyni cukiernictwa, rozpoczęła wyrabianie ciastek. Tempo pracy było oszałamiające, podobno saiyanie jedzą z taką prędkością, jaką Kaede wyrabia swoje ciastka, co zresztą mogła zauważyć po tym jak pochłaniał zapasy jej ciastek jedyny z tej rasy, jakiego poznała- Saf.
***
Parę godzin później
-Udało się!- krzyknęła po zakończeniu prac nad ciastkami. Mistrz wciąż spał pod drzewem, a ona wraz z Bubelsem wybrała z opracowanych ciastek najlepszy przepis, zdecydowanie lepszy od utraconego. Nowe ciastka opływały lukrem, w środku miały dużo nadzienia z marmolady, a całość zawijaną jak muszelka kruchą powłokę. Niebo w gębie. Przepis włożyła sobie do bikini, aby nigdzie się nie zgubił, a ciastka zawinęła w chustę i przymocowała do chusty na biodrach.
Niestety to nie był koniec jej problemów. Zapach ciastek sprowadził na planetę niechcianego gościa, dziwny skrzydlaty skrzat pojawił się przed nią i ukradł najlepsze ciastka. „Chyba tak tego nie zostawisz?" obudziła się drzemiąca złowroga natura niebianki i pobudziła ją do działania. Ryk gniewu dziewczyny był na tyle głośny, że Bubels schował się natychmiast do auta North Kaio. Kaede odbiła się od ziemi i w locie natarła na złodzieja, lecz ten zrobił unik i wypuścił w jej kierunku kulę energii. Tylko szczęście uratowało ją, w porę przekręciła się chcąc wyprowadzić kopniaka z półobrotu w stronę przeciwnika, którego już nie było w tamtym miejscu, lecz to właśnie ten atak uratował ją przed oberwaniem. Jej ręce były rozgrzane wałkowaniem, gotowe do boju, kolejną kulę ki odbiła dłonią, lecz musiała uważać, żeby planeta Kaio nie ucierpiała. Zaczęła się szaleńcza gonitwa za złodziejem, przypominająca trochę grę w szachy. Nie dość, że wróg był szybki, to jeszcze gdy widział, że Kaede już go prawie dorwała, posyłał kule energii w kierunku planety, a niebianka musiała zdążyć je odbić, zanim spowodują szkody. Po jakimś czasie ujrzała młotek służący do treningów uczniów Kaio z Grzesiem. Uśmiechnęła się szeroko. Sytuacja powtórzyła się ponownie, gdy niemalże dorwała złodzieja, skrzat wysyłał pocisk na planetę, lecz tym razem Kaede chciała, żeby tak było, szybko zmieniła tor lotu lądując na ziemi i chwytając młot, którym niczym w palancie, odbiła pocisk zawracając go w stronę złodzieja. Kula leciała teraz ze zdwojoną prędkością, a za nią nieco wolniej młoda niebianka. Powłoka kuli i strumienia powietrza skutecznie maskowała jej obecność, nieświadomy zagrożenia skrzat w ostatniej chwili uniknął pocisku, lecz za jego plecami była już Kaede i założyła chwyt na jego szyję. W przypływie gniewu nie mogła się powstrzymać, zwiększyła swoją szybkość i leciała z nim na planetę, tak aby z impetem oberwał w głowę. Skrzat wbił się w grunt niczym kołek i nagle ku zdziwieniu dziewczyny zniknął, na szczęście zostawiając ciastka. Po odzyskaniu swojej własności poczuła nagłe zmęczenie, lecz trzeba było upewnić się, że wszystko jest na swoim miejscu, zanim mistrz się obudzi.
-Bubels bądź tak miły i skocz po miotłę. Dzięki.- powiedziała do przyjaciela chwiejąc się lekko ze zmęczenia.
Te popołudnie było bardzo meczące, jej mięśnie na skutek walki, wałkowania i sprzątania odmawiały posłuszeństwa, a przecież niedawno miała walkę w piekle. Z całą pewnością może uznać ten czas za dzisiejszy trening, ale jeszcze czeka ją uporządkowanie tego wszystkiego...

Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 555
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 1:28 pm

Miotła, ścierki, poszły w ruch. Kaede dzielnie wypucowała wszystko wokół, zamiatając nawet chodnik na zewnątrz. Jej mięśnie były coraz bardziej obolałe, ale wiedziała, że lepiej doprowadzić wszystko do porządnego stanu, zanim mistrz się obudzi. Prawdopodobnie miał jej dość, tak często tu wpadała, jakby nie miała własnego domu, ale co prawda, to prawda, nie miała. Spała sobie to tu, to tam, trzymała swoje rzeczy w kilku miejscach, aby zawsze w razie czego mogła zabrać jakieś ubrania, czy smakołyki, jednak baza do pieczenia była właśnie tutaj. Żałowała, że nie miała tu ubrań i wciąż lata w samym bikini, ale no cóż… Nie wszystko można mieć, zwłaszcza że dostatecznie już naprzykrza się North Kaio, żeby trzymać u niego swoją szafę.
Gdy uwinęła się po godzinie, mistrz wyciągnął z uszu zatyczki i wstał przeciągając się. Na szczęście dziura w ziemi spowodowana wbiciem w planetę złodzieja ciastek, również była już zasypana. Rozejrzał się jakby nigdy nic i na szczęście niczego nie zauważył.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   Nie Kwi 21, 2013 4:24 pm

Kaio-sama drzemał sobie w najlepsze. Z jego nosa "wydmuchiwał" się ogromny balonik. W pewnym momencie owal pękł, co spowodowało gwałtowną pobudkę mistrza.

- Aaa Kaede, jesteś już - rzekł, wyciągając z uszu zatyczki i przeciągając się - tak sobie właśnie myślałem kiedy wrócisz. Mam dla Ciebie niespodziankę.

Rozejrzał się po swojej małej planetce. Boginka dobrze się spisała, nie sposób było dostrzec jakiekolwiek oznaki odbywającej się tu walki. Bóg Północnej Galaktyki stał przez w bezruchu. Był teraz odwrócony tyłem do rozmówczyni, więc ta nie widziała co robi. A Kaio tymczasem nadawał telepatyczny komunikat. Po chwili odwrócił się z uśmiechem i zakomunikował:

- Zaraz tu będzie.

I miał rację, gdyż dosłownie sekundę później rozległ się charakterystyczny dźwięk i oto pojawił się dziwnie ubrany jegomość.

Kaioshin-sama:
 

- Kaede prawda? - spytał głębokim, przyjemnym głosem - cieszę się, że wreszcie mogę Cię poznać. Twoje ostatnie wyczyny odbiły się szerokim echem po całych zaświatach. Dotarły nawet do Boskiego Królestwa. A ja już od dawna szukam kogoś, kto mógłby mi asystować. Pomyślałem sobie, że może Ty chciałabyś spróbować. Zapewniam Cię, iż nie będziesz się nudzić.

Wszystko to wypowiedział miłym, przyjacielskim tonem. Wyglądał dość młodo, lecz doświadczenia i wiedzy jaką posiadał mógłby mu pozazdrościć nie jeden znawca.

- Kaede, to jest Kaioshin-sama - dodał Kaio - jedna z najważniejszych osób w Królestwie Niebieskim. Spotkał Cię wielki zaszczyt.

Boginka nie została postawiona przed faktem dokonanym. Miała prawo wyboru, choć można było podejrzewać jaką decyzję podejmie. Niejeden oddałby wszystko, byle tylko znaleźć się na jej miejscu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Planeta North Kaiô   

Powrót do góry Go down
 
Planeta North Kaiô
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» North City

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Niebo-
Skocz do: