Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pałac Enmy-Daiō

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pałac Enmy-Daiō   Sro Maj 30, 2012 1:36 am

First topic message reminder :



Pałac położony w żółtych chmurach, z rogatą wieżą i dużym napisem "Welcome" tuż nad wejściem. Niekiedy stoi tu długa kolejka dusz zmarłych, a ruchem kierują przedstawiciele rasy Oni.
Zawsze urzęduje tutaj Enma Daiō, który to wysyła dusze do nieba albo do piekła. Uczynki zmarłego znajdują się w wielkiej Księdze Enmy.



Jest jednym z niższych bóstw w świecie, pełni rolę strażnika sędziego, który decyduje o losie świeżo zmarłej duszy. Decyduje on, czy duch trafi do Piekła, czy do Nieba. Jest on również zwierzchnikiem i nadzorcą poszczególnych bogów danych planet - Saichōrō w przypadku Namek czy Ziemskiego Boga w przypadku Ziemi. Pełni również rolę stróża Drogi Węża i decyduje kto może iść nią na spotkanie z Wielkim Północnym Kaiô. Dawno temu jako pierwszy dotarł do Północnego Kaiô i odbył u niego ciężki trening po czym został wielkim sędzią.
Jego szuflada ma połączenie z Piekłem tzn. można się tamtędy dostać do Piekła lub z niego wydostać. Był jednym z nielicznych, który pokonał Drogę Węża i dostąpił zaszczytu poznania Kaiô. Jak przystało na biurokratę ubiera się elegancko w fioletowy garnitur i ma mnóstwo papierkowej roboty.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Czw Mar 06, 2014 5:05 pm

Enma spojrzał spokojnie na chłopaka. Od razu rozpoznał tą znajomą fryzurę sprzed dwóch lat. 
- Oh, Vernil! - krzyknął na jego widok. - Z nieba mi dosłownie spadłeś, właśnie szukałem kogoś silnego, chyba Ci się nie spieszy? Zrobisz coś jeszcze dla mnie nim pójdziesz? Ostatnio została zniszczona planeta zamieszkała przez grupę Demonów i teraz te stwory robią raban w piekle. Mógłbyś się tam udać i je uspokoić? - powiedział nie dając chłopakowi dojść do słowa. Nikogo silnego nie było w okolicy, więc został tylko Vernil.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Colinuś



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013


SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Czw Mar 06, 2014 8:27 pm

Chłopak słysząc słowa Enmy na moment zaniemówił. Nie ze strachu, czy ze śmiechu. Po prostu Sędzia tak szybko mówił, że nie chciał wchodzić mu w zdanie. Brązowowłosy zluźnił uchwyt a Saiyanin wypadł mu z rąk, upadając przed biurko.
-Nie, no spoko. Zrobię tam porządek, ale z góry mówię, na nic więcej się nie piszę! -Powiedział, a ostatnie dwa słowa podkreślił zmieniając tonacje na bardziej donośną i poważną.  Wyprostował się i zasalutował. Podleciał pod prawą rękę Enmy, która właśnie przekładała jakieś kartki. Chłopak chwycił za ogromną rączę od szuflady i zaczął ją ciągać... To nie było takie łatwe jakby się wydawało. Zaczął koncentrować energię. Puścił rączkę. Wziął głębszy wdech, splunął symbolicznie na dłonie i potarł je. Jego ciało zaczęła otaczać biała aura. Tak, to już wystarczyło, żeby ogromny fragment mebla powoli wysuwał się, aż wreszcie powstała na tyle szeroka szpara, że chłopak mógł przez nią przejść. Stanął nad krawędzią.
 
-To akurat pamiętam. Myślałem, że się już nie wydostane z piekła a tutaj prószę, szuflada. Wskakuje do środka... Nie zamykaj za mną, jeśli łaska. -Powiedział uśmiechnął się, zasalutował ponownie i wskoczył do środka...


OOC:
pod fontanne Smile
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Wto Mar 11, 2014 9:57 pm

Biegł przed siebie.
-To jest, ale dziwne. Wchodzisz do tunelu w piekle.. W piekle! –Powtórzył głośniej a echo niosło się przed nim –no, fajne echo, chociaż. A wychodzisz w szafie. –Podsumował krótko. Zrezygnował z biegu. Spokojnie sobie szedł. Stworzył Ki-blasta, aby ten rozświetlał mu drogę.
-Co, jak co, ale mogliby tutaj zainstalować jakieś światło-powiedział podrzucając kulkę energii. Zaczął się nią bawić, zrobił kolejną i zaczął nimi żonglować. Z początku wychodziło.. Po chwili jedna uderzyła w sufit a druga upadła na ziemie. Nie były naładowane na sto procent, ale mimo to spowodowały wgniecenia. Vernil nieco się speszył, starł pot z czoła.
-Mam nadzieję, że sędzia nie zauważy. W ogóle to już szuflada, czy jeszcze piekło. To jest chore- powiedział sam do siebie. Długo nie trwało a na końcu drogi pojawiło się światło. Chłopak nieco zwiększył szybkość chodu i długo nie trwało a stał przy wąskim wyjściu. Podskoczył, pomógł sobie techniką lotu i wyleciał z szuflady. Rozglądał się po biurku czy aby nigdzie nie pojawiła się dziura od jego ki-blasta. Nic nie zauważył. Podleciał na wprost Enmy, znajdował się nad kolejką. Tutaj się nic nie zmieniło, była długa jak zwykle...
-Wybaczcie, ja tylko na chwilę, jak widzicie, ja z tych bardziej żywych. -Powiedział, uśmiechnął się do tłumu i wskazał palcem na głowę. Przepasał sobie ogon w pasie.
-Dobra sędzio. Zrobiłem porządek w tym piekle, możesz teraz wysłać mnie na Vegetę? Już żadnych zadań nie biorę... -Powiedział z poważnym tonem głosy. Lewitując przybrał postawę jakby siedział na krześle, oparł łokieć o kolano, a głowę położył na dłoni. Szykował się na jakąś dłuższą nudną pogadankę...
Powrót do góry Go down
http://www.pl
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sro Mar 12, 2014 5:43 pm

Enma wyglądał na trochę zdziwionego gdy Vernil wrócił tak szybko. Skończył wysyłać złe dusze do piekła, gdy chłopak pojawił się u wielkiego sędzi. Spojrzał na wielki zegarek na ręce po czym rzekł drapiąc się po brodzie:
- Szybki jesteś. Szkoda, że nas opuszczasz. - czerwony koleś westchnął ciężko - Pojawisz się w miejscu swojej śmierci, trzymaj się i nie umieraj zbyt szybko. Mam nadzieję, że trening u Kaio się przydał na coś. - Sędzia chwycił chłopaka w wielką rękę, a następnie poinstruował krótko jak dotrzeć do świata żywych. Musiał przejść korytarzem, a następnie przez bramę, która była portalem.

OOC
Wracasz na Vegetę

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 573
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pon Lis 24, 2014 11:41 am

-Hikaru!- krzyknęła telepatycznie, szukając mistica patrolującego błękitną planetę. -Wyślę ci kogoś ze święconą wodą i dam znać komuś, że potrzebujecie wsparcia. Być może po prostu jeden z moich Chowańców przyniesie wam trochę płynu… To wszystko, co mogę teraz zrobić.- rozłączyła połączenie energii i przekazała wiadomość o zamieszaniu do Kaioshina i jej kotów, aby któryś zrobił za kuriera.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Wto Lis 25, 2014 9:44 pm

Pojawił się w ogromniastym pałacu, wielkiego jegomościa. Enma jak zwykle siedział przy swoim mahoniowym ogromnym biurku, a na blacie leżała otwarta księga umarłych, z zapisanym życiem wszystkich dusz, które kiedykolwiek się tu pojawiły i pojawią, aż do końca czasu. Jak zwykle kolejka duszyczek ciągnęła się daleko za pałac. Hikaru pojawił się w kącie budynku, bardziej w cieniu i poczekał, aż obecna dusza zostanie osądzona. W tak zwanym między czasie sprawdził co się dzieje na Ziemi. Wysłał świadomość i zeskanował planetę... okazało się, że Ki June sama się pokazała. Widać przestała się ukrywać... tylko dlaczego ? Co się tam dzieje, tak naprawdę ?

Właśnie teraz dusza sądzona została wysłana do piekła. Dwie rzeczy zaszły w tym samym momencie. Mistic wyszedł z cienia chcąc przywitać się z Enmą, ale w tym samym momencie poczuł umysł Kaede szukający jego własnego. Okazało się, że wysłała mu wiadomość, której w pierwszej chwili nie zrozumiał. Święta woda ? Po co ? Na Ziemi nic takiego się nie działo... czyżby jednak czegoś nie zauważył ? A może zobaczyła coś w przyszłości ? Odpowiedział jej jedynie: Będę gotów. Pół sekundy zanim zerwała połączenie. Widać miała coś lepszego do roboty, a on nie miał zamiaru jej przeszkadzać. Skoro odezwała się do niego musiało to być coś poważnego... Ledwo uratował Ziemię, a zaraz znowu coś będzie się działo.... a mistic był tylko jeden. Dawno stwierdził, że sam wiele nie jest w stanie zrobić i nie wypleni całego zła z kosmosu. Na niektóre złe uczynki musiał przymykać oko po prostu. Zawsze istniały Smocze Kule jeśli coś stanie się naprawdę złego.
- Witaj Enmo, kopę lat. Przybyłem tu na chwilę w sprawie pytania, ale właściwie już sprawa się sama rozwiązała. Już Ci nie przeszkadzam, trzymaj się. Zwrócił się do wielkoluda o czerwonej twarzy. Wyszedł z budynku skupiając się na energii swej byłej uczennicy. Była silna, zdaje się była z innym demonem.... znał go ? Chyba tak... kiedyś już go spotkał, choć wtedy nie stanowił żadnego zagrożenia...

Przyłożył dwa palce do czoła i zniknął z Zaświatów z wieloma pytaniami i mętlikiem w głowie... zastanawiał się po co boginka chciała mu dać wodę świętą...

zt- do June.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sob Kwi 04, 2015 3:41 pm

Z Kawiarni
Rikishin szedł tak za urzędasem, który niósł pełną teczkę papierów i rozglądał się po drodze. Wyraźnie widać było coraz więcej dusz mknących w kierunku łąk. Jeden kierunek, czyli stamtąd one szły. Słyszał tylko, że Enma jest strażnikiem bram nieba, a teraz mógł stwierdzić, że plotki muszą być prawdziwe. Czasem jakaś rozpędzona dusza wpadła na niego, czasem jakąś sam przypadkiem kopnął. Gdzie im się tak spieszy? Przecież już i tak są trupami i nic ich do życia nie wróci. - Rozmyślał nad losem zmarłych. Jako jeden z nielicznych akurat miał zaszczyt być żywym mieszkańcem tej strefy.
Po paruset metrach, a może nawet trochę więcej dotarli do wielkiego pałacu. Trochę inaczej sobie wyobrażał bramy nieba, a był tu pierwszy raz. Zastanawiał się nad swoim przyszłym zadaniem, ale również zbierał w sobie siły, aby przyjąć ewentualny ochrzan. Chyba, że karą były już te wszystkie papirzyska, które dopiero co podpisał. Nie ma co "stracił cenne" godziny ze swojego wiecznego wydawać się mogło życia.
Obawiał się tylko jednego, a mianowicie wysyłki do świata żywych, ponieważ nie znał za bardzo obyczajów doczesnych ludzi. Tutaj mógł mieć wszystko w dupie, a tam? Z drugiej strony zmiana lokalizacji nie spowoduje, że będzie musiał jeść. Do szczęścia wystarczy mu tylko czasem jakaś dobra przekąska, ale nie jest to konieczne.

OoC:
Trening Start

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Nie Kwi 12, 2015 11:36 pm

Wchodząc do pałacu Enmy zauważył coś całkowicie dziwnego i nieprzyjemnego. W całym pomieszczeniu unosiły się jakby pojedyncze punkty bardzo potężnej i mrocznej aury, ale wydawało mu się jakby należała do kogoś z jego krwi, jakby jakiegoś brata, kogoś bliskiego. Odnosił wrażenie, że nie tylko tu już był, ale również kogoś tu spotkał albo że ktoś kogo powinien znać tu jest. Skoncentrował się mocno na tej ki i na tym przeczuciu. Wtedy na sekundę lub też krótką chwilę, której nikt by nie zauważył, że nagle oczy Riki-shina stały się jakby mgliste, nieobecne... a bardziej nawet jak umarlaka.
Wejście umysłu w resztki ki starego złego ludzkiego RIKIMARU, czyli trening w umyśle:
 
Wchodząc do pomieszczenia przez drzwi ujrzał olbrzymie biurko, a przed nim rząd dusz. Obok biurka kilku niebian, a na krześle... olbrzymim krześle pasującym do rozmiaru biurka siedział równie wielki czerwony demon. Przynajmniej wyglądał jak on, ale pewnie był niebianinem. Kto zatrudniłby demona jako strażnika bram nieba? Chyba jakiś dowcipniś... Wtedy sobie pomyślał, że przecież słyszał o pewnym Rou, jeszcze nie tak starym jak najstarszy, ale mającym ten tytuł, że sobie często stroił żarty. Może to on wybrał Enmę na to by tu siedział. Pogłoski mówiły prawdę, że Enma jest duży...

OoC:
Trening koniec.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
NPC.

avatar

Liczba postów : 1709
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Wto Kwi 21, 2015 8:54 pm

Enma tego dnia był tak bardzo zawalony robotą papierkową, że nawet nie zauważył mężczyzny, po którego kazał posłać. Ostatnio przybywało do niego sporo dusz ze wszystkich krańców wszechświata i wszystkie trzeba było zapisać i posłać w odpowiednie miejsce. A on był tylko jeden sam. Więc nic dziwnego, że kiedy ten olbrzym dostrzegł Rikiego to przez chwilę zastanawiał się, kim jest i o co chodzi. Dopiero, kiedy podrapał się po głowie i to przypomniało mu się, o co biega. Dał znać wojownikowi by do niego podszedł, po czym odezwał się tubalnym głosem.
- Pan Riki tak? Podobno jest pan niezadowolony ze swojego pobytu u nas. Więc skoro się pan nudzi, a widzę, że należy pan do osobników, którzy chcą coś robić to mam dla pana małe zlecenie. – Rzekł i wskazał na kilkadziesiąt stosów pudeł, które zalegały za jego biurkiem. Musiał coś z nimi zrobić, lecz wiecznie brakowało mu czasu. – Trzeba je zanieść do tamtego magazynu i poukładać pudła do odpowiednich dat. Wszystko jest spisane. Kiedy pan skończy powinien już przybyć, ktoś, kto pana zabierze na odpowiedni trening. Chce pan o coś zapytać?
Enma zadał to pytanie retorycznie, gdyż już zabierał się za kolejną duszyczkę. Jeśli Rikimaru chciał się czegoś dowiedzieć to był odpowiedni moment.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sob Kwi 25, 2015 7:59 pm

Rikimaru spodziewał się kogoś bardziej... ciężko było znaleźć odpowiednie słowo. Może kogoś bardziej wzbudzającego respekt. Chociaż w zasadzie tak było, ponieważ musi siedzieć na tym miejscu odpowiednia osoba, ale bardziej mu chodziło o to, że jego ton i odnoszenie się do podwładnych będzie takie, że będzie czuć nieco strach, ale było inaczej. Może to wygląd sprawiał wrażenie innej osoby niż był w rzeczywistości. Dość uprzejmy ton i spokojny ton. Rikimaru tak naprawdę dzięki temu zyskał jeszcze więcej szacunku do Enmy i z uśmiechem skinął głową na zgodę odnośnie tego zadania.
- Tak. Rikishin. Niezadowolony to delikatne słowo, ale wszystko rozchodzi o brak zadań. Nie za bardzo jest co robić w takim zwykłym niebie. Chętnie bym z kimś powalczył, rozwijał. Myślę, że takie zadanie na początek mogę wykonać. - Odpowiedział Enmie, a następnie podszedł do pudeł i zaczął układać kilka na sobie. Podstawą było odpowiednie balansowanie tak, żeby nie pospadały i był w stanie zabrać kilka na raz. Wiedział, że mógłby użyć do tego odpowiedniej techniki, ale na razie nie jest jeszcze gotowy. Nie panuje idealnie nad swoją ki, a nawet czasem jego ciało dziwnie funkcjonuje i porusza się jakby był pijany.
Koniec końców zabrał na pierwszy raz około 10 pudeł. Gdy był już w drodze do magazynu i znajdując się w progu zadał pytanie Enmie:
- Chcę zostać Kaio. Czy jest to trudne? - takie miał ambicje na ten moment, a kierował się tym, że jego bliska koleżanka również była Kaio i to całkiem silnym. Dla niego to był pierwszy cel na drodze, ale wiedział, że wcześniej będzie musiał jednemu takiemu pomagać przez pewien czas, żeby się odpowiednio dużo nauczyć.

OoC;
Trening Start.

Jak chcesz to możesz mi tam coś napisać, odpowiedzieć, a jak nie masz czasu to w tygodniu napiszę posta na trening i jego zakończenie i wtedy będziemy kontynuować.


______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
NPC.

avatar

Liczba postów : 1709
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sro Kwi 29, 2015 9:12 pm

Olbrzym zarządzający administracją nieba i katalogujący wszystkie duszyczki, którym się zmarło i dostały się w to miejsce, był zadowolony. Chłopak nie krzyczał, nie wykłócał się ani nie groził. Spokojnym, nawet można powiedzieć znudzonym tonem odpowiedział na pytanie Enmy i wyjaśnił swoje problemy. Nie bał się też pracy, co na pewno bardzo pomoże olbrzymowi w katalogowaniu wszystkich osób, które musi spisywać. Nigdy nie odrzucał dodatkowej pary rąk. Zwłaszcza tak silnej pary. Cóż. Może chłopak sobie z tego nie zdawał sprawy, ale właśnie zyskał kilka punktów u tego wielkiego gościa. A to było dość ciężkie.
- No cóż. Tutaj ciężko znaleźć miejsca do walki. Może w piekle miałby jakieś wyzwanie. Tutaj w niebie mieszkańcy raczej nie chcą walczyć. Choć znajdzie się kilku narwańców jak Saiyanie. Ale to są przypadki beznadziejne. – Powiedział czerwony olbrzym i uśmiechnął się do niebianina, który zaczął swoją robotę z dużą dozą zaangażowania. Jeśli utrzyma takie tempo, to może jeszcze znajdzie się dla niego jakieś zajęcie, przed odebraniem.
- Zostać Kaio. Hmm. – Rzekł Enma drapiąc się po brodzie i lekko odchylając w fotelu. W sumie nie wiedział, jakie kryteria trzeba do tego mieć, gdyż nigdy się o tak wysokie stanowisko nie ubiegał. Jego praca, choć mocno papierkowa wystarczała mu absolutnie. Po za tym bycie opiekunem planety i dbanie o mieszkańców to wielki obowiązek i masa roboty. Większa nawet od tej. Lecz skoro ten chłopak chce się angażować. – Cóż. Nie jest to łatwa ścieżka kariery. Najpierw musisz się wykazać, żeby zostać dostrzeżonym przez jednego z bogów. Jeśli cię uzna i weźmie na swoje usługi, to po pewnym okresie odpowiedniej służby może cię zarekomendować na kaio jakiejś planety. Tylko tyle wiem.
Po tych słowach Enma pochylił się i zaczął spisywać kolejne dusze, których kolejka nie miała końca.

Occ:
Riki robisz mi śliczny trening z noszeniem pudeł i katalogowaniem ich Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pią Maj 01, 2015 4:55 pm

Odpowiedź Enmy usatysfakcjonowała znudzonego shinjina, który niosąc kilka pudeł sprawdzał, czy aby nie zahaczy o drzwi lub nie zawadzi o kogoś. Plątało się tu dużo osób, a więc musiał bardzo uważać, aby przypadkiem nie zawadzić również o przypadkowego przechodnia. Znalezienie magazynu nie było wyjątkowo trudne, ponieważ korytarze w pałacu były bardzo dobrze opisane i pewne miejsca miały nawet tabliczkę:
Duszom zakaz wstępu pod rygorem "wakacji" w piekle.

Domyślił się, że bardzo często zdarzało się, że niektórzy nie zatracili sporej ciekawości nawet po śmierci i pragnęli zwiedzić każdy zakątek nieba, ale oczywiście władzom się to nie podobało. Magazyn musiał być takim miejscem, ponieważ archiwa zawierały informacje na temat osób, a to było objęte tajemnicą o ochronie danych osobowych. Cóż. Dziwnym było, że akurat Rikishin dostał takie zadanie, ponieważ nikt mu specjalnych przywilejów nie nadał, ale tak naprawdę wszelkie informacje potrzebne do wykonania zadania miał napisane na pudle, a więc nie musiał do niego zaglądać. Gdyby tak zrobił to pewnie niewidzialne oko wszechświata zrzuciłoby na niego piorun. Pojawiła się więc idea. W końcu kartoteki w pudłach niekoniecznie muszą być poprawnie ułożone. Ktoś mógł się pomylić, a to jest świetna wymówka w razie nieuprawnionego zerknięcia na dane np. przepięknych niewiast ze świata zmarłych. Dzięki temu miałby kontakt do najpowabniejszych ślicznotek, ale nie chodziło również o to, a o karę boską za pogwałcenie pewnych praw. Liczył na to, że ewentualny nadzór nad porządkiem sprawuje właśnie kaio lub kaioshin, a dzięki temu przynajmniej uzyska kontakt i przyciągnie uwagę. Oczywiście niekoniecznie na początku będzie to udane spotkanie, ale przynajmniej będzie wiedział kogo szukać, a do tego będzie obserwowany. Z drugiej jednak strony zauważył pewnego gościa jeszcze na samym początku, gdy narodził się na planecie, której nazwę oraz lokalizację zdążył zapomnieć, a jak się domyślał ktoś mu pomajstrował z pamięcią. Potem tego mężczyznę widział już w tej części nieba.
Widział dobrze jego obraz w głowie. Nie był pewien, ale przeczucie mówiło mu, że może to być jakiś kaio lub kaio-shin.
Nie będzie sobie zawracał na razie tym głowy. Po prostu przeniósł pudła do magazynu. Zrobił tak kilka rundek biorąc po 4 lub 5 pudeł na raz i mijając co jakiś czas dusze albo innych shinjinow. Czasem zdarzyło mu się z jakimś zderzyć, ale unikał rozsypania zawartości pudeł aż w końcu przy 7 rundce zderzył się z większym przydupasem przez którego z dwóch pudeł rozsypały się karty. Ten nawet nie przeprosił, ani się nie odwrócił tylko poszedł dalej prosto jakby nic się nie stało. Rikishin musiał teraz sam się uporać z kartami i uszeregować je według dat w pudle. Najgorsze było to, że zmieszały się karty z obu pudeł, ale jak już zauważył w jaki sposób są przyporządkowane to potem leciało z górki. Oczywiście przy każdym imieniu żeńskim się zatrzymywał i zerkał na istotę, która to niechybnie zmarła. Trafiał głównie na stare i pomarszczone kobiety, które zmarły ze starości, a jak już była młodsza to niewyobrażalnie brzydka z przeogromnymi muskułami. Jakieś wojowniczki, które w obronie życia zginęły. Aż w końcu natrafił na kilka porządnych co mu nie mogło umknąć jego uwadze.
Tu jakaś Shinohi Tukut z Darkmotar.
Następna Padubimi z planety Sailormoon.
Najlepsza trafiła na koniec. Yoghurtdeer z planety Deerlandia.
Nawet nie zauważył kiedy mu kropla krwi skapnęła z nosa na kartę. Musiał teraz ją jakoś zetrzeć, a nie bardzo schodziło. Nie miał innego wyjścia. Po prostu włożył pod ubranie i uznał, że ktoś taki zasługuje na życie. Tym bardziej, że jej historia była najlepsza spośród wszystkich. Ocaliła prawie całą planetę przed najazdem jakichś saiyan. Zabiła około 120 wojowników dzięki swojej niezwykłej sile i technikom, a wcale na potężną nie wyglądała. Domyślał się, że może być nawet silniejsza od niego. Uznal, że ktoś taki powinien żyć jak najdłużej żeby chronić swoją planetę, ale skoro już jej nie będzie dane to poszuka jej tu w niebie. Kiedyś...
Ułożył resztę kart w pudle jak należało, a następnie gdy już wszystkie pudła miał przed magazynem to musiał sprawdzić jak wygląda wszystko tam w środku. Zerknął na instrukcję i po rozeznaniu terenu wiedział co musi robić. Okazało się, że poza tym, że wszystko było wg dat to jeszcze według liter alfabetu, a więc musiał i tak wszystko wyciągnąć z tych pudeł. To oznaczało pracę na kilka godzin.
Tak też się stało. Spędził kilka godzin na szeregowaniu wszystkiego według nie tylko dat.
Alfabetyczne szeregowanie osób było naprawdę uciążliwe.
Ból, który pojawił się po trzeciej godzinie ciągłego machania rękami był nie do zniesienia.
Czwarta godzina porządkowania to był prawdziwy horror, bo mięśnie paliły jak nigdy.
Dopiero po piątek godzinie zrozumiał, że to nie tylko żmudna prace, ale świetny trening mięśni rąk.
Elastyczność mięśnie zwiększała się z każdą chwilą.
Fenomenem było to, że w pewnym momencie ból zniknął.
Gorzej było z barkami, które teraz bolały niemiłosiernie.
Honorowo chciał to skończyć za jednym razem.
Inaczej pewnie mało kto na niego zwróci uwagę.
Już w ósmą godzinę ledwo stał na nogach.
Krzątał się między regałami z tymi pudłami, aż niektórzy z podziwem zaczęli na niego patrzyć.
Latanie nieco pomagało odciążyć zmęczone nogi.
Mało kto byłby w stanie tak zapieprzać przez kilka godzin.
Niestety w dziewiątej godzinie znów upuścił pudło.
Oznaczało to tyle, że odpoczną mu ręce, bo nie będzie teraz nic nosić.
Po paru minutach odpoczynku wrócił do noszenia i układania.
RAZ zrobił sobie tylko przerwę na około 12 minut po 12 godzinie.
Szczyt zmęczenia pojawił się dokładnie po 13 godzinie.
Teraz już zmuszał ciało do jakiejkolwiek pracy.
Uważnie stawiał kroki, ponieważ ledwo był w stanie się ruszać.
Walczył jednak do końca, ponieważ pozostały mu już tylko 4 rzędy.
Venusis była pierwszą osobą w katalogu V, a do tego całkiem ładna.
Xdesi z kolei zajmowała pierwsze miejsce w katalogu X, a była bardzo brzydka.
Yyyytyyy Yyymaaayy zwał się ostatni w katalogu Y, czyli zmarł niedawno, a uratował swój statek kosmiczny wysiadając z niego i za pomocą kiaiho ocalił przed zderzeniem z asteroidą.
Zakończenie nastąpiło po 15 godzinach.
Żeby tego było mało dostał jeszcze dwie karty od gońca, gdzie był gość o imieniu Żyroskoper z planety Żyria.
Źli ludzie muszą grasować w świecie żywych skoro tyle kartotek miał do ułożenia, a więc musi szybko stać się silny, żeby zapobiec temu bałaganowi.

Na szczęście to było wszystko. Latanie między pułkami, schylanie się i wyciąganie, a do tego machanie rękami raz tu i tu. W końcu padł jak długi na puste pudła i zasnął. Obudził się po godzinie. Shinjini nie potrzebowali dużo czasu na odpoczynek, ale bez przesady... Po takim wysiłku każdy przespałby z 10h co najmniej. Jemu starczyło wyłącznie 60 minut. Przeciągnął się, ziewnął i ruszył do Enmy zameldować o wykonaniu zadania. Liczył na to, że jest pierwszym, który wykonał to zadanie za jednym zamachem, że jeszcze nie było takiego który to zrobił przed nim, ale wszechświat istnieje zbyt długo, żeby to było możliwe.
- Jestem. Skończyłem. Masz coś jeszcze dla mnie? - Tym razem znudzenie było mniejsze i w jego głosie zauważalne było nieznaczne załamanie. Ciało mu jeszcze trochę drżało po tym "treningu".

OoC:
Koniec treninga.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sob Maj 09, 2015 9:28 pm

Nim Enma zdołał Rikishinowi coś odpowiedzieć to nagle jakiś zmarlak zaczął szaleć i strzelać wszędzie ki-blastami. Shin-jin nie czekając na to aż ktokolwiek upora się z tym szaleńcem, który wcale nie był słaby, a wręcz dawał mocno w kość strażnikom postanowił wkroczyć i dać mu porządny łomot. Skoncentrował swoją ki w jednym punkcie, a by być w pełnej gotowości. Wiedział, że ta walka krótka nie będzie, ponieważ poziom mocy owego wariata, który postanowił jeszcze powalczyć w zaświatach jest na podobnym do Rikishina.
- Oj. Ty dupku. Nie dość, żeś wyzionął żywota tam na dole to jeszcze tu Ci się zachciewa szarpanin. - Krzyknął do niskiego, ciemnoszarego gościa z rogiem z tyłu głowy i fioletowymi ślepiami. Do tego miał rogi na kostkach co bez wątpienia przydawało się w walce.
Odwrócenie uwagi od duszyczek i strażników było skuteczne, ponieważ szarogęszący się wandal od razu ruszył w kierunku jasnobłękitno-skórego shinjina.

OoC:
Umilam sobie czas walką. Trening Start.
Walka tam żebym tematu nie zaśmiecił za bardzo.
Także masz z głowy Raz na jakiś czas mnie ;P

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pią Sty 08, 2016 12:42 am

Do pałacu wbiegło małe, zielone pierzaste stworzenie piszcząc głośno w histerii zwracając uwagę samego Enmy.

Magiczny Posłaniec:
 

Gigant wyjrzał zza biurka leniwie spoglądając co tak bardzo hałasuje. Widząc przerażonego posłańca zmarszczył czoło, natomiast na jego twarzy zagościł niepokój. Ogr sięgną dłonią w kierunku istoty kładąc ją na ziemi. Ptak wszedł mu na dłoń, po czym Daiō zbliżył dłoń do czoła.

Posłaniec dotknął dziobem czoła zarządcy, a jego oczy na ułamek sekundy rozbłysły błękitnym kolorem. Nagle głowę Enmy zalał zimny pot, a niepokój zastąpił strach. Ogr postawił na biurku stworzonko, po czym ono zniknęło w chmurze dymu.

Mężczyzna zerwał się z biurka i ryknął swoim donośnym głosem:

-WSZYSCY SŁUCHAJCIE NATYCHMIAST, BARDZO POTĘŻNY STWÓR GRASUJE W OBSZARZE REKREACYJNYM!!! Odział Onmyōdō został pokonany, skontaktujcie się z Kaio, Kaioshinami oraz sprowadźcie mi tu każdego zdolnego do walki niebianina oraz śmiertelnika!!! W TEJ CHWILI!!!

Wystraszeni niebianie oraz członkowie niebiańskiej biurokracji natychmiast w popłochu rozbiegli się w celu sprowadzenia jakiejkolwiek pomocy.....

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sob Sty 16, 2016 10:28 am

Nameczanin mrugnął oczami kilka razy, ponieważ niezwykle jasne światło oślepiało go. Przed chwilą umierał. Był tego pewien, bo czuł własną energię. Gasła bardzo szybko, aż w końcu stała się ciemność. Tylko to nie trwało długo. Chyba nie trwało. Nie był sam tego pewien. To uczucie pustki było krótkie? A może długie niczym wieczność? Nie wiedział do końca co to ma znaczyć, ale teraz znajdował się gdzieś. To gdzieś miało przestrzeń jasno-żółtą i olbrzymią. Znajdował się na dziwnej ścieżce. Na tej ścieżce, która ciągnęła się bez końca było mnóstwo ogników. Te wszystkie ogniki ustawione w kolejce pojękiwały, płakały, śmiały się. Otworzył oczy szerzej. Przynajmniej tak mu się tylko wydawało. Jakie kurde oczy. Nawet nie był w stanie rękami ruszyć, ani nogami. Lewitował swobodnie, ale nic nie czuł. Zero bólu, zero zmęczenia. Przecież niedawno był skatowany, a teraz nic. Co tu się do cholery wyprawia. Bardzo silne ki. W tej kolejce ogników. Zaraz za nim były kolejne płomyczki i pojawiały się co jakiś czas następne.
- Więc to jest niebo! Cudownie.
Słowa te były strzałem po którym Druid czuje jakby opadał i opadał. Długa kolejka, długa droga, wszędzie jasno, a tam poza ścieżką same chmury. To naprawdę były zaświaty. Nie do końca wierzył, że coś takiego istnieje po drugiej stronie. Nameczanie z reguły żyli bardzo długo, a Ci co byli bliżej śmierci oddawali swoją moc i życie innym, aby wiedza starszyzny służyła przyszłemu wodzowi albo genialnemu młodemu, który ma zadatki na jeszcze następnego wodza. Wojownicy, jeżeli byli w stanie oddawali swoją moc i wiedzę o technikach innym wojownikom. W boju jaki odbył się ostatnio na namek wielu musiało trafić tutaj, ale wielu połączyło się z braćmi i stało jednym. Druid był wtedy sam. Nie mógł przekazać swojej wiedzy i mocy innemu. Nie narodził się żaden super nameczanin przez to. Zamiast tego młody namecki wojownik lewituje jako dusza w kolejce.
Kilka godzin później znalazł się w pałacu. Wielki budynek, a w środku wielki niebianin. Przyszła kolej na niego. Nie wiedział czego się spodziewać, bo każdy tu wchodził pojedynczo, więc nie wiedział co tu się dzieje. Z góry uznał, że piekło go ominęło. Pewnie od razu się trafia tu albo tu. Wielki człowiek zaczął wertować księgę, a tu nagle ktoś wpada i robi zamieszanie. To był jakiś ciekawy zielonkawy zwierzak. Druid jeszcze czegoś takiego nie widział i miał ochotę przejechać się w siodle tego czegoś. Beztroskość innych osobników z kolejki i radość z trafienia w to miejsce sprawiły, że podejście Druida również stało się bardziej lekkie.
Tylko, że nagle ten wielki facet, który wertował księgę zerwał się i zaczął drzeć się tak głośno, że Druidowi prawie bębenki w uszach pękły. Przynajmniej gdyby je miał. Nie miał też rąk, którymi mógł zakryć cokolwiek, żeby trochę wyciszyć krzyk. Cała wypowiedź z czasem zaczęła nabierać sensu. Zaświaty, niebo i takie rzeczy się tu dzieją? Zaświaty to tylko inny świat, ale taki sam jak ten w którym znajdował się do tej pory?
- Zdolnymi do walki? Ja mogę walczyć. Za życia byłem wojownikiem. Tylko teraz jestem jakimś obłokiem, a widzę, że tu żyją żywi z ciałem, więc nie wiem czy dam radę pomóc. Chyba, że jakoś przyznajecie nowe ciała tutaj? Jeżeli moja siła starczy to chętnie pomogę. W końcu co miałbym robić przez wieczność? O ile dobrze rozumiem, że jestem gdzie jestem. W kolejce mówili, że to niebo.
Nameczanin nie bardzo wiedział jak ująć wszystko dobrze w słowa. Nie był gadatliwy, więc mówienie mu średnio wychodziło. Liczył, że chociaż odzyska swoje ciało w ramach tego, że chce pomóc. Nie czuł się do końca dobrze z myślą, że na wieczność pozostanie ognikiem duszy. Wielu innym w kolejce to odpowiadało, ale on nawet mógłby odczuwać ból i zmęczenie mając ciało, ale przynajmniej czuł by się sobą. Kręcił się w kółko dając znak, że tam jest i jest gotów na walkę. Walka w niebie? Coś niesłychanego dla niego. A może te wszystkie dusze się myliły? Może to jest piekło?


0. Przybywam z Namek!
1. Czyli HP i KI 100% skorom martwy.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Sro Sty 20, 2016 12:11 pm

Na prostym biurku wykonanym z dębu, można było zauważyć stosy akt, natomiast wokoło panował rejwach i ogólne zamieszanie. Na pewno nie działo się nic dobrego, skoro wszyscy byli tak zabiegani i panowała panika. Co mogło się dziać? Nie wiadomo, jednak jedno było pewne, musiało być to coś bardzo poważnego.

Za biurkiem siedział gigantyczny jegomość, miał jasno czerwoną skórę oraz gęsty zarost, któremu towarzyszyła średniej długości broda oraz długie włosy. Nosił na głowie dziwny kapelusz przypominający żydowską myckę, która zwracała uwagę na wielką parę rogów. Sam mężczyzna był odziany w elegancki fioletowy pasiasty dwuczęściowy garnitur, pod nim widać było białą zapinaną koszulę oraz czerwony krawat.

Ogr chwycił agresywnie za uchwyt ze sznurkiem dziwnego urządzenia podpiętego innym sznurem do pobliskiej ściany struktury, po czym zaczął majstrować przy większej, kanciastej części machiny przerośniętym wskazującym paluchem. Po niemal kilku chwilach, z odpiętej części która była tylko połączona dzianą "liną" z resztą, którą wielkolud przyłożył dziwnymi dziurkowanymi wylotami do ucha  i chyba ust, mężczyzna krzyknął:

-Łączcie szybko z południowym Kaio!!!........ Witaj wielmożny, tak zgadza się potrzeba nam twoich uczniów..... JAK TO!? DOPIERO!? Dobrze, ale pośpieszcie się.....  SZLAG!

Wykrzykując ostatnie słowa Ogr trzasnął uchwytem o resztę maszyny jednocześnie wstając z fotela. Rozejrzawszy się na lewo i prawo zauważył stojącego nameczanina, mimo to zignorował na chwilę jego obecność. Po chwili obrócił głowę do pobliskiego malutkiego człowieczka wysokości, przeciętnego humanoida. Miał on jeden róg na czole, niebieską skórę, miał ulizaną fryzurę, okulary oraz nosił białą zapinaną bluzkę z krótkim rękawem oraz obcisłe spodnie. Nagle wielki brodacz zwrócił się do osobnika:

-JumJum! Skontaktuje się i koniecznie sprowadź wschodnią Kaio, oraz wszelkich Jinów zdolnych do walki.... ja się zajmę naszymi gośćmi...

Człowieczek zasalutował bez słowa, po czym zerwał się z miejsca opuszczając w pośpiechu pałac. W tym momencie do Ogra dotarły słowa wypowiedziane przez obecnego gościa. Mężczyzna przyjrzał się dokładnie młodzianowi podsumowując go słowami "ah nameczanin...". Gdy miał sięgnąć po leżące na biurku Akta, czynność przerwał inny pracownik, który wbiegł do pałacu krzycząc:

-SZEFIE! SZEFIE!

Enma odwrócił się poirytowany w jego stronę, strącając łokciem kilka akt na podłogę wydzierając się na podopiecznego:

-CZEGO DO CHOLERY!? JESTEM BARDZO ZAJĘTY!

-Jeden z Kaioshinów jest w drodze by pomóc!

Brodacz westchnął głęboko podsumowując wiadomość:

-Dobrze, musimy tylko kupić czas do jego przybycia....  Jak to wszystko to wróć do obowiązków i pomóż pozostałym.

Pracownik przytaknął i ukłonił się opuszczając pałac. Ogr ponownie odwrócił się w kierunku Druida, chwytając za akta leżące na biurku nie zauważając że kilka z nich strącił łokciem. Obejrzawszy dokładnie akta skrzywił się odkładając je na bok. Przez chwilę pocierał czoło, po chwili przemówił bardzo surowym tonem:

-Tak w istocie byłeś wojownikiem, oraz złodziejem i bandytą, mamy wielu sprawnych wojowników i nie potrzeba nam kogoś, kto może skrzywdzić mieszkańców. Już mało nam kłopotów,a aż tak zdesperowani nie jesteśmy. Ty odpracuj swoje grzechy....... Draicie

Po chwili do akt Druida Ogr przybił z hukiem coś czerwonym wielkim stemplem tak mocno aż zagrzmiała gleba. Można było zauważyć, że przez pomyłkę, pomylił akta, niestety było już za późno.

Pod Druidem szybko pojawiła się zapadnia, nim ten zdołał zareagować wpadł do niej spadając do piekła. Przejście zamknęło się tak szybko jak stanęło otworem.

OOC:

Dobra Druid przygotowałem, dla ciebie małą zabawę, tak żeby przed treningiem nie było zbyt nudno. Zostajesz zesłany przez pomyłkę do piekła, spokojnie Riki pozwolił mi tam pisać więc nie zmieni ci się prowadzący.

Więc  Druid zt do Piekło.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pią Sty 22, 2016 1:16 pm

Straszne zamieszanie i przez pomyłkę ten wielki ogr pomylił go z kimś. Drait? Złodziej i bandyta oraz krzywdzenie mieszkańców? Nie miał nawet chwili czasu na to, żeby się bronić. Zapadnia otworzyła się tak szybko, że nawet nie był w stanie pomyśleć o próbie lotu. Tylko, że przez moment w ogóle zapomniał jak się lata, a w formie duszka jeszcze miał problemy żeby panować nad mocą ki. To wszystko przez to, że nic nie czuł. Zero bólu i całej reszty. Siła piekielna musiła go dodatkowo ciągnąć. Otwór był duży i poleciał bardzo szybko w dół, a za nim tylko ciągnęło się długie:
- Jesteeeeeeeeemmmmmm Druuuuuuuiiiiiiidddddddd.
Nie był pewien czy wielki ogr to usłyszał, bo dziura go zassała porządnie. Może ktoś inny usłyszał? Pomyłki się zdarzają, ale taka? Na pewno nie był Draitem i również nie był złodziejem. Nigdy by niczego nie ukrał ani swoim, ani nawet innej rasie. Czy był bandytą? Nie potrafił ocenić czy jego wykiwanie saiyan i changelingów było bandytyzmem. Raczej zabicie złych i niszczących planetę changelingów, ale to raczej akt chwały. Nie! Pomylili jego imię. Widział jak kupka akt spada w trakcie tego zamieszania. To musiało być to!
Tylko, że było już za późno.


1. Spadam do piekła
2. Będę pisał na Pustkowiu?
3. W razie czego przeniosę się z pustkowii do innego miejsca.


W sumie nie sprecyzowałem więc może być Al
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 573
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pon Sty 25, 2016 11:16 am

Wylądowała na dłoni jednej z najbliższych osób dla jej serca. To ten wielki urzędnik przygarnął ją swego czasu, gdy była bezdomna i dał przytulny pokój na poddaszu. Ciasny, ale był azylem przed jej rasą, która zwyczajnie się na nią wypięła. Wujaszek Enma był dla niej dobry, oczywiście była wykorzystywana do posyłki w różne strony zaświatów, czy do zwykłego sprzątania akt, ale za to zawsze miała co zjeść i gdzie położyć głowę. Teraz znów w swoim zmartwieniu siedziała na nim i płakała jak dziecko. Pełno emocji przechodziło przez jej głowę i serce, począwszy od żalu, aż do złości i rezygnacji. Nie ochroniła tych osób, miała tylko nadzieję, że udało im się uciec, a Kuro poradzi sobie z Zellem. Tak musiało być i wiedziała, że zrobiła najlepsze, co mogła zrobić w tej sytuacji, mimo to… Porównując ilość żyć straconych w tych krwawych wydarzeniach z ilością, która byłaby stracona przez inwazję Zella na inne planety, wybrała mniejsze zło, ale wciąż zło…
Po chwili otarła swoje łzy i stanęła na boskich stópkach, patrząc malinowymi oczami w kierunku wujka. Przełknęła ślinę, zmuszając się do uśmiechu, rozjaśniając całą twarz nową dawką optymizmu. Bogini musi działać, chwila słabości minęła i teraz trzeba pokonać kolejne przeciwności.
-Witaj Wujku, co się dzieje?- zapytała dostojnika, unosząc dumnie głowę. Nie miała pojęcia co też mogło nawalić do tego stopnia, że służby porządkowe same nie dają rady. Podobno jakieś demony… To zawsze są demony… Od lat walczą przeciwko wszystkiemu, zupełnie bezmózgie i egoistyczne stworzenia. Znów do jej umysłu wróciły tamte wydarzenia, w których odpieczętowała w bibliotece plugawego stwora, którego porwał ze sobą jej opiekun, czyniąc z siebie kamikadze. Westchnęła z lekkimi obawami. Ona musi przeżyć, jest jeszcze tyle do zrobienia. Jednak nie miała pewności, czy po tym co się wydarzyło, jej śmiertelnicy będą chcieli nadal z nią współpracować.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Nie Sty 31, 2016 8:37 pm

Stary ogr widząc pojawienie się protegowanej, odczuł lekką ulgę, acz troska nie opuszczała jego twarzy. Postawiwszy Kaede na biurku, zbliżył do niej swoją gigantyczną głowę, westchnął ciężko po czym przemówił mocno zdenerwowanym, drżącym głosem:

-To nie czas na uśmiechy moja droga.....

Po chwili wyprostował się, odchrząknął i kontynuował:

-Sytuacja jest bardzo poważna, szczególnie w świetle wydarzeń mających miejsce na Vegecie. Chaos jaki tam się rozpętał spowodował dwa czynniki. Po pierwsze przykuł uwagę Demonów z innego wymiaru, po drugie diametralnie wzrosła liczba przybywających do mego biura, co zresztą trudno nie zauważyć.

Wypowiadając ostatnie zdanie wskazał prawą ręką w kierunku wejścia do jego pałacu, gdzie stała gigantyczna kolejka składająca się nie tylko z sayian, ale i przedstawicieli innych ras którzy zginęli podczas walk trwających na Vegecie. Po chwili ciszy Enma wstał z fotela, wyprostował się wracając do poruszonej kwestii:

-Od jakiegoś czasu nasze siły porządkowe poszukiwały oznak demonów, szczególnie że taki rejwach w połączeniu ze sporymi ilościami pojawiających się dusz jest bardzo kuszącym afrodyzjakiem dla tych kreatur. Udało się im odnaleźć ich kryjówkę mającą miejsce w naszej kawiarni. Uwierzysz w to? Po prostu skandal i hańba! Siedzieli pod naszym nosem i porywali dusze, które tam przybywały się zrelaksować, lub spotkać z kimś. Niestety okazało się, że skrył się tam bardzo potężny demon. Wszystkie siły Onmyōdō, które wysłaliśmy zostały wytrzebione, a nie możemy ryzykować utraty wszystkich, dlatego też zbieramy jednostki, które mogą dać radę tym kreaturom. Nie spodziewałem się, że coś tak potężnego wypełzło z tego piekielnego rowu. Obecnie potwór jest zamknięty w barierze magicznej, którą postawił kapitan oddziału, jednakże sługi tego pomiotu już próbują przeforsować czar.

Daio z powrotem usiadł przy biurku, posegregował papiery rozrzucone na blacie, po czym ustawił po swojej lewej stronie. Wykonawszy głęboki wdech i wydech ponownie przemówił, tym razem spokojniejszym tonem:

-Cały czas staramy się sprowadzić kogoś do pomocy, ty jesteś pierwsza wschodnia Kaio. Jeżeli uda ci się przebić przez demoniczne stwory, które blokują smoczą drogę w kierunku kawiarni, a następnie przytrzymać ich przywódcę do czasu przybycia wsparcia, odniesiemy wielki sukces i uratujemy wiele zagrożonych końcem egzystencji dusz....

Mężczyzna uderzył rękami w stół mówiąc poważnym tonem:

-Jeżeli się podejmiesz twoje zadanie jest proste. Przebij się przez smoczą drogę, a nastepnie przez obszar przed kawiarnią, usuń zagrożenie z zewnętrznego obszaru kawiarni, po czym kontynuuj przez zaklęcie i spowolnij ich dowódcę. Czy masz jakieś pytania?

Na tym pytaniu Ogr poprzestał wypowiedź, rozsiadł się na krześle w oczekiwaniu na odpowiedź wychowanki.

OOC:

Dobra teraz jest czas na pytania i ewentualne przygotowania do zadania.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 573
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Nie Sty 31, 2016 10:17 pm

Została odstawiona na biuro, a mina Enmy nie zdradzała nic dobrego. Spojrzała na ogromną kolejkę dusz. To prawda, że dawno takiej nie było, ale to mniejsze zło. Byłyby znacznie większe, gdyby Zell prowadził swoją inwazję i każdy, kto przewiduje fakty, o tym wie. Może czasem katastrofa jest konieczna? Nie, zdecydowanie musi być sposób na to, aby wszyscy żyli bez wojen i agresji, bez Zella będzie to łatwiejsze. Wybrała taką drogę i jest gotowa do odpowiedzialności. Swoją drogą, ciekawe jak idzie na Vegecie, to już powinna być końcówka walk, które odbywają się w świecie żywych. Rzuciła okiem na akta leżące na biurku, zawsze było ich dużo.
Twarz wielkoluda jakby wymalowała się ulgą, gdy ją zobaczył, a przecież daleko jej do najpotężniejszych bogów. To musiało oznaczać, że sytuacja jest tragiczna i wszystko, co powinna uczynić, to udanie się na wskazane miejsce, bez zbędnych pytań. Zresztą sytuacja była oczywista, nie ma co wyjaśniać. Zaświaty są w opałach, trzeba iść i stłuc parę tyłków, dając jak najwięcej czasu. Przynajmniej teraz wie, że uczyniła słusznie opuszczając Vegetę. Ale towarzystwo, które tam zostawiła, nigdy jej tego nie wybaczy…
-Dobrze Enma, zrozumiałam wszystko. Przyślij mi jak najszybciej wsparcie, postaram się odbić drogę węża.- odwróciła się w kierunku drzwi i odleciała z pełną prędkością.

ZT--> idę na drogę
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 573
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Nie Lis 13, 2016 5:38 pm

Wpadła na biurko Enmy, wysypując z worka od odkurzacza dusze uwolnione w trakcie starcia. Gdy już się z tym uwinęła, położyła się na blacie i oddychała ciężko, zmęczona ostatnimi przebojami.
-Enma to było straszne!- wykrzyczała w końcu. –Demon, z którym przyszło mi się mierzyć w kawiarni był ponad moje siły. Porawał jakieś dusze i uciekł w kierunku lasu obok budynku, a raczej tego, co pozostało z budynku. Zdaje mi się, że demony są już w odwrocie i miały kupić czas temu najgorszemu, z którym przyszło mi się mierzyć. Ale nie mam żadnych szans, jedyne co udało mi się osiągnąć to te ocalone dusze. Droga węża też powinna być już pusta.- zdała relację, starając się pokrótce przedstawić wygląd sytuacji w zaświatach. Nawet jej mundur był cały pobrudzony i gdzieniegdzie z dużymi dziurami. Dawno też nie dostała takich bęcków, jej ciało miało dość po batalii na Vegecie, a później po zamieszkach, w które niemalże od razu wpadła.
-Powiedz mi, że ktoś z kaioshinów przejmie już temat…- zakończyła błagalnym tonem, patrząc na niego maślanymi oczkami.

Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Wto Lis 15, 2016 7:17 pm

Zdawszy raport i usunięciu zawartości odkurzacza Kaio oczekiwała na reakcje Olbrzyma. Po ułamku sekundy zauważyła butelkę po ziemskiej wodzie "Murzynianka" wypełnionej duszami, a następnie zorientowała się iż tylko wysypała Enmie na biurko ziemię, liście i najwyraźniej odchody jakiegoś zwierzęcia. Zanim dotarło do niej iż się po raz kolejny zbłaźniła poczuła silne kopnięcie w tyłek, na tyle silne iż spadła z biurka i uderzyła facją tą w posadzkę z rozpędu. Leżąc usłyszała nieznany głos, który rozbrzmiał podniesionym tonem w jej kierunku

-Więcej szacunku kapusto ty!

Pozbierawszy się z podłogi Kaede ujrzała lewitującego Kaioshina, przypominającego wyglądem znajomą rasę, odzianego w inny kostium niż bogowie, których okazje miała poznać.

Kaioshin:
 

Na jego twarzy widniało rozczarowanie, złość i zniesmaczenie, natomiast zmartwiony Ogr milczał, nie chcąc patrzeć na Kaede. W międzyczasie mężczyzna po woli zbliżał się do Kaio kontynuując wypowiedź:

- Spodziewałem się szalejącego demona i zabezpieczonej Kawiarni natomiast zastałem, ruinę, około dziesięć martwych cywili, z czego kolejne ciała wydłubujemy z gruzów, oraz zaledwie pięć ocalałych osób w tym członka twojej własnej rasy. Przez krótką chwilę wydawało mi się iż to robota tej kreatury z której powodu sam "Wielki" mnie wezwał z innego wszechświata, gdyż tu są braki kadrowe. Jednak, gdy pojawiły się pierwsze osoby w tymże pałacu, okazało się, że ktoś z zewnątrz zniszczył cały budynek zabijając niewinne osoby, gdyż struktura sama się zawaliła gdy tylko stwór to niej wrócił. Sygnatura Ki jest taka sama jak twoja. Nie do tego, że nie zatrzymałaś potwora, to jeszcze nie licząc się z nikim, pozbawiłaś życia osoby, KTÓRE MIAŁAŚ URATOWAĆ!

Enma słuchał w milczeniu rozjuszonego Boga, po czym otarł oczy rękawem. Kaioshin odwrócił się plecami do Kaio i pofrunął powoli na poziom głowy ogra. Po chwili rzekł:

- Musiałeś być zdesperowany by wysyłać kogoś tak niekompetentnego by wykonał tak odpowiedzialne zadanie

Po chwili Kai ponownie odwrócił się do Kaede i kontynuuował:

- Gdybyś miała chociaż kroplę oleju w tym pustym czerepie, to zdałabyś sobie sprawę, że na obszarze gdzie odbyła się walka, wystarczyłoby zwalić na głowę przeciwnikowi drzewa. Wygrzebanie się z nich zajęłoby mu wystarczająco czasu i być może bym zdążyłbym przybyć, w rezultacie uratowalibyśmy wszystkich porwanych, natomiast ty wnioskując po twoim nie do końca szczerym raporcie wolałaś uwolnić usilnie uwolnić małą grupkę. Tak wiemy o nich, nie konkretną liczbę, ale z raportu wynika, że od dłuższego czasu porywali dusze oraz cywili zajmującymi się zaświatami. Założę się, że nawet nie pamiętałaś z jakim zadaniem ten cię posłał. Nie dobrze mi na twój widok...

Kaioshin ponownie zwrócił się do Enmy:

- Jak już się uwiniesz z tym bałaganem chce wiedzieć w jakim stanie są ocalali..

Skończywszy wypowiedź zniknął w okamgnieniu. Enma, wyjął z szufladki biurka chustę i wytarł nią spocone czoło, po czym położył chustkę na biurku. Wziąwszy głęboki wdech w końcu przemówił:

- Kaede, niestety ale zawiodłaś. Przeczuwałem, że możesz nie podołać zadaniu, ale nie spodziewałem się że w rezultacie zbijesz bezbronnych ludzi, tylko po to by nie wiem zranić, lub spowolnić to coś. Oczywiście dusze które tam przebywały i były już martwe więc trafiły tutaj, choć niezbyt zachwycone, nie mniej jednak tam też były żywe istoty. Jak wiesz zaświaty zamieszkują pracownicy, którzy są żywi i napędzają ten świat. Dostałem również raport, o odnalezionym obozie na środku drogi węża, dzięki zapasom, które im podarowałaś przetrwali, choć przyznam wypowiadali się o tobie z dużą dozą pogardy i wspominali coś o zranionym kierowcy i skradzionym pojeździe..... w każdym razie dobra robota, przynajmniej pomogłaś tamtym ludziom... tak jakby.

Ogr zmarszczył czoło, przeglądając papiery, po chwili założył okulary i kontynuuował:

Ogólnie mówiąc zadanie zakończyło się fiaskiem, spowodowałaś więcej szkód, niż powinnaś, choć nie wiadomo co by było gdyby nikt się nie zgłosił, w każdym razie nie do końca podzielam zdanie wielmożnego, choć raporty donoszą o śladach walki, mam nadzieję że próbowałaś go spowolnić. Pomijając tą porażkę....

Olbrzym chwycił za telefon i wstukał nieznany numer. Wymieniwszy kilka słów odłożył słuchawkę, po czym w ułamku sekundy zebrała się grupka osób na biurko i zaczęła sprzątać syf który wyrzuciła Kaio na biurko. Enma po chwili wrócił do rozmowy:

- Atak demonów najwyraźniej nastąpił z powodu sporej ilości dusz przybywającej od zaświatów, raporty donoszą, że był to wynik jakiejś rebelii na Vegecie, planecie bodajże zachodniej galaktyki, dowody wskazują, iż do tego bałaganu doprowadził jakiś Shin-jin o co najmniej randze przybocznego, przez jego decyzje spowodowało to, nadmierny przyrost denatów, i wzmożoną aktywność demonów, prawdopodobnie gdyby nie jego, lub jej nieprzemyślana decyzja nie doszłoby do tego tutaj, w każdym bądź razie wystrzegaj się tej osoby i bądź czujna. Po stratach jakie ponieśliśmy będzie trzeba prze aranżować, siły porządkowe gdyż są niewystarczające, do tego będzie przeprowadzone dochodzenie. Ach i na koniec Kaede, proszę patrz co robisz, żeby złapać duszę w odkurzacz, wpierw zaczaruj go tak by worek przetrzymywał i więził skompresowane dusze inaczej wylecą sobie z fizycznego przedmiotu.. To wszystko, możesz odejść.

Skończywszy rozmowę ogr wezwał kolejnych denatów do spisania, i natychmiast zajął się papierkową robotą. Niestety Kaio nie podołała zadaniu zatrzymania demona do czasu przybycia wsparcia, ale mimo to uratowała kilka istnień, choć jej podejście do załatwiania spraw przysporzyło jej tylko złej sławy.

OOC:

Zatem zadanie dobiegło końca. Ostatecznie Nie wykonałaś zdania i przegrałaś. Jednakże to nie znaczy, że nie będzie nagród. Za wszystkie czynności podliczę dodatkowe punkty jak i za samą misję więc tak czy siak otrzymasz nagrodę za udział.

Przede wszystkim, zapomniałaś o głównym celu misji, cały czas próbowałaś walczyć z bossem nie próbując go spowolnić, skupiłaś się niepotrzebnie na słoikach, zamiast je wykorzystać jako wabik by skupił się na tobie.

Wielokrotnie zignorowałaś podpowiedzi oraz nie zwracałaś uwagi na ważne szczegóły, i niestety w rezultacie zapomniałaś o cywilach wewnątrz budynku kawiarni, oraz fakcie, że wystarczyło strzelić w konkretne punkty by tylko niektóre elementy struktury się zawaliły zamiast cały budynek, być może uniknęłabyś ofiar.

Co więcej mogłaś zrzucić drzewa na bossa by utrudnić mu ucieczkę, zdradzę ci że gdybyś to zrobiła zamiast skupiła na słoiku, co było celową przynętą przetrwałabyś ostatnią turę, którą ustaliłem i pojawiłby się wspomniany Kaioshin, z którego pomocą byś zniszczyła bossa. Niestety postanowiłaś uratować chociaż te dusze w rezultacie demon zdołał uciec w ostatniej turze, niemniej jednak za ten słoik będą punkty.

Taka sama sytuacja była na początku gry czy przy obozie gdzie dwukrotnie złamałaś zasadę o naginaniu gry pod siebie, na szczęście podczas pobytu w obozie wybroniłaś się bardzo pomysłowo za pomocą Magic materialization, gdyby nie jedzenie i kuchenka, którą im zapewniłaś, prawdopodobnie by zginęli.

Ogólnie mówiąc, poproszę o ocenę kolegów z kadry, po czym sam podsumuję twoje dokonania i wycenię, po czym w ostatecznym poście napiszę ci ile punktów otrzymasz i jaki wpływ na otaczający świat spowodowały twoje decyzje.

A teraz na koniec:

Przede wszystkim dostajesz 10k nieuleczalnego dmg (do odwołania). Jest to kara, ponieważ ponownie nie zaczekałaś na MG, po prostu zabrałaś dusze w odkurzacz, oraz wyszłaś z tematu totalnie nie czekając na Mistrza Gry, bardzo możliwe, że chciałem napisać jakiś post, ale oczywiście ty postanowiłaś, że dusze zassałaś do odkurzacza i tak ma być oraz iż twoja teleportacja się powiodła, nie wiedząc czy ci się uda, co więcej napisałaś od razu w kolejnym temacie nie pozwalając MG na reakcję. Ten punkt jest w regulaminie, łamiesz go po raz trzeci więc tym razem niestety konsekwencje cię nie ominął.

I tyle.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Al
Esper Admin
Esper Admin
avatar

Liczba postów : 1254
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
225/225  (225/225)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   Pon Gru 05, 2016 11:14 pm

Więc przede wszystkim pomimo że twoje zadanie zakończyło się porażką, postanowiłem nagrodzić cię następująco:

Zważywszy iż zadanie dla ciebie było wymagające, acz nie podołałaś nagrodzę cię za quest 20 punktami w statystyki, ponieważ masz wysokie staty 20 pkt by cię nie urządzało więc zdecydowałem, że tym razem 1 pkt jest wart 10 więc będzie to 200 punktów.

Teraz przyznam ci punkty za poszczególne dokonania, takie jak np. twoja zastawiona na Bossa pułapka, gdyż uważam że zasługuje to na osobne bonusowe punkty:

Zasłonięcie Yuuko +5 - nie musiałaś tego robić, nie mniej jednak bardzo fajne zagranie plus trzymałaś się charakteru postaci.

Częściowe uspokojenie ludzi w obozie naprawieniem błędów (po tym jak sama narobiłaś szkód) +5 - Sytuacja co prawda z twojej wyłącznie winy niemniej jednak szybko wykaraskałaś się z nieprzyjemnej sytuacji niestety pozostaje minus w postaci fabularnej utraty szacunku wśród npc dusz, w stosunku do twojej postaci gdyż cóż potraktowałaś ich nienajlepiej

Epizod z autobusem +10 - liczyłem że inaczej to rozegrasz, mimo to zrobiłaś w inny sposób, choć cofnęłaś się do drogi węża pomimo iż pojazd był na terenie kawiarni

Odebranie słoika demonowi +5

Przykucie uwagi bossa +5

Przygotowanie pułapki +10

Wysadzenie dachu od zewnątrz +5 -  dałbym +10, gdybyś wykorzystała tylko osłabione elementy od wewnątrz wtedy uniknęłabyś ofiar w cywilach, dodatkowo duży minus w postaci fabularnej utraty szacunku w śród wszystkich npc zaśwatów, w stosunku do twojej postaci czyli zabicie pracowników nieba zwalając im sufit na głowę.

Użycie tacki +10 - wykorzystałaś znaleziony przedmiot, który rzucił ci się w oczy, uratował on twoje życie, gdyby nie to zaliczyłabyś natychmiastowy nokaut, nie ukrywam sądziłem że zapomniałaś o tym przedmiocie

i zniszczenie słoika +5

W sumie dodatkowo otrzymujesz 60 pkt x 10 = 600 za same dodatkowe czynności którymi się wykazałaś

w sumie przyznaje ci 800 pkt. 200 za quest i 600 za same czynności. Gdybyś wykonała całe zadanie i wykazała większa inicjatywę być może, że nawet mogłabyś zarobić ponad 1000 punktów.

Przede wszystkim największym problemem było to, że zapomniałaś jaki masz cel zadania, kompletnie nie zwracałaś uwagi na podpowiedzi, czy takie szczegóły jak osoby, które teoretycznie miałaś uratować nie zabić w tym budynku. Na dodatek dwa razy złamałaś zasadę o naginaniu fabuły i nie pozwoliłaś MG dojść do słowa.

Musisz ostrożniej podejmować kroki oraz dokładniej czytać posty MG, gdyż jeżeli ci się trafi naprawdę dobry MG, a ty nie będziesz dalej czytać tego co ci przekazuje, możesz wylądować w gorszej sytuacji niż w tym queście.

I w sumie to tyle z mojej strony.

Natomiast dla Yuuko 10 punktów za udział i nic więcej, bo właściwie wypadła z gry.

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Nie rozrabiaj na SB, bo inaczej inaczej......:
 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pałac Enmy-Daiō   

Powrót do góry Go down
 
Pałac Enmy-Daiō
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pałac Enmy-Daiō

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Niebo-
Skocz do: