Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Obóz Saiyan na Namek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Obóz Saiyan na Namek   Nie Maj 21, 2017 7:44 pm

Po zmianie władz na Vegecie, Saiyanie wycofali się z Namek. Pozostawili jednak jeden obóz, którego cele nie były nikomu znane. Tego można się było tylko domyślać, na pewno posiadał jakieś zastosowanie. Placówka była jedynie prowizoryczna i umiejscowiona przy nurcie rzeki. Składała się z trzech namiotów wojskowych, z czego jeden stanowił miejsce dowodzenia, drugi służył jako grupowa sypialnia a trzeci był składzikiem. Na środku stał duży generator prądotwórczy i antena nadawcza. Obecnie przebywało tam tylko dwóch Ogonistych - dowódca i jeden żołnierz.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Nie Maj 21, 2017 9:04 pm





" Wojownik leciał w kierunku wyznaczonym mu przez starszyznę wioski... Czuł ze zaraz spotka ogoniastych... To piękne uczucie towarzyszyło mu od samej nowiny... Kiedy tylko usłyszał że jest jeszcze jakiś obóz, pędził tam co sił... Na samą myśl że już za moment spotka swoją rasę, pięści same się zaciskały... "


Leciał już jakiś czas rozglądając się nisko, gdzieś tu mogła być ta cała kryjówka. Był pewien że wódz mówił prawdę i jest to tylko kwestią czasu zanim znajdzie swój cel. Trzeba było działać szybko i zdecydowanie, możliwie jak najdokładniej ocenić siły wroga i przystąpić do uderzenia. Pamiętał to co obiecał staruszkowi, owszem namecy mogli czuć się bezpieczni ale o ogoniastych nie było mowy. Tym bardziej że przysporzyli wiosce wielu problemów a będzie okazja się im odwdzięczyć. Uradowany tą myślą mijał tereny planety, zerkając tylko na charakterystyczne rzeczy gdzieś pod nim.

***
Być Wojownikiem



" Mistrz ćwiczeń odwiedzał młodych wojowników raptem kilka razy na dość spory czas. Mimo to młody Half już wtedy kochał nauki sztuki wojennej. Był pewien że kiedyś dostanie się do akademii i będzie reprezentował elitarne oddziały Vegety... Pomimo tego że był Halfem... "

- Wojna to coś bardziej skomplikowanego niż tylko męstwo na polu walki - rzekł mistrz ćwiczeń. - W gruncie rzeczy istota wojny osadza się w sztuce oszukiwania.
- Oszukiwania - młodzi na moment zwątpili w słowa starca.
- Podobnie jak wojownik markuje swe uderzenie, mądry dowódca musi wyprowadzić swojego przeciwnika w błąd jeszcze przed rozpoczęciem bitwy. Gdy jest silny musi udawać słabego. Gdy jest słaby, musi sprawiać wrażenie gotowego do walki. Gdy szykuje się do uderzenia, musi się wydawać, iż jest nieszkodliwy. Oto Sztuka.
Dla młodego Halfa te słowa były wtedy trudne do przyjęcia, kierował się innymi popędami, nie kryjąc rozczarowania.
- Czy atak formalny nie przyniesie większej chwały - zapytał.
Oczywiście pytanie było godne wojownika ale mądry starzec i na to miał przygotowaną odpowiedź. Zaśmiał się i wbił wzrok w Vana tak że ten na moment zwątpił w swe słowa.
- Niema większej chwały ponad zwycięstwo, a żeby je osiągnąć, trzeba wykorzystać każdą przewagę, zarówno tę wielką jak i drobną.

***

Przypomniawszy sobie stare czasy, Van w końcu namierzył upragniony obóz ogoniastych. Z góry wyglądał jak nic nieznaczący punkt ale to tylko pozory. Faktycznie nie wyglądał zbyt imponująco ale i tak był saiyański. Nadeszła pora rozrachunku, przez moment wojownik wspomniał olbrzyma który ewidentnie by się teraz przydał. Na pewno zajął by głupców na jakiś czas, znając tą rasę walczyli by w kolejności. Wyglądało na to że są tylko trzy namioty ale ile mogło się tam kryć wojska. Patrząc z tej perspektywy, niezbyt wiele. Idealna okazja aby uderzyć prosto z powietrza, tylko zbyt ryzykownie. Można było jednak wykorzystać pewną ewentualność. Planeta posiadała trzy słońca, które zawsze niemiłosiernie przeżyły. Van ustawił się do lotu pod przykryciem promieni i zanurkował tak szybko jak mógł.

" Leciał co sił... W głowie układał mu się już plan działania... Uderzył na tego który wydawał się niższy rangą sądząc po uzbrojeniu... Najpierw skupił niewielką ilość Ki aby zrobić zamieszanie grającym... Pocisk świsnął między pochłoniętych kartami graczy... Tworząc idealną zasłonę dymną do pierwszego trafienia kontaktowego... Dopadł swój cel, będąc wciąż niesiony impetem lotu, rozbił się dwiema nogami o klatkę piersiową pierwszej małpy... Miał nadzieję że to wystarczy i momentalnie odbierze mu możliwość oddechu... Nim wzburzony piach i drobiny skalne znów opadną, chwycił dłońmi za naramienniki ogoniastego i poderwało go z ziemi... Zacisnął morderczy uścisk aby mieć pewność że ten będzie już nieszkodliwy a posłuży jako żywa tarcza... "

Działając w pędzie akcji, wojownik trzymał swoją pierwszą ofiarę nie dając mu opcji choć najmniejszego oddechu. Nim przedstawienie rozwiało się i sceneria znów była przejrzysta Van przemówił szybko.
- Kto z was robił interesy z Namekiem i sprzedawał Halfkę... Komu i Gdzie.?!
Był poważny i zdeterminowany, nie czekając na odpowiedź dał znać że ma zakładnika i to na pograniczu zaduszenia.

OCC: Jak w opisie, wbijam Very Happy
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Pon Maj 22, 2017 3:31 pm

Dzień był piękny, słoneczny. Rzeka szumiała z cicha, łagodząc boleści głowy. Tak wspaniale siedziało się obu Saiyanom w swojej bazie, gdzie nic się nie działo od dłuższego czasu. Nawet nie włączali już nadajnika... może po prostu nie chcieli nowych rozkazów? Mogliby jakoś się wykpić. Że nie działa, że coś tam. Liczyło się tu i teraz.

- Podbijam do stu pięćdziesięciu. – powiedział ten z grzywą.
- Co? Eh... – drugi wyraził swoje niezadowolenie. – Mówię ci, nie podbijaj, bo przegrasz.
- Powiedziałem, podbijam, żołnierzu. – jego ton był nieubłagany.
- Ale, ale przegrasz, a potem każesz mi myć kibel ze złości...
- PODBIJAM!
- Eh... no dobra. To ja pasu...

Nagle JEB! Wokoło posypały się banknoty i karty. W stoliku została wyrwa, a saiyanmie zachwiali się. I znowu JEB! Łysol został wgnieciony w ziemię. Zabrakło mu dechu na chwilę. Nim zdążył ogarnąć sytuację, już go ktoś podniósł do pionu i podduszał.

- To ... skurwysyn... – wysyczał ledwie.

Tymczasem drugi saiyanin podniósł się z kolan. Momentalnie ogarnął sytuację. Ścisnął dłonie w pięści. Napiął wszystkie mięśnie.

- AAAAAaaaaaAAAAaaaa! – zaryczał.

Jego włosy podniosły się i zmieniły na złote. Wokół ciała rozbłysła złota aura. Miał w oczach niekontrolowany gniew...

- Nnnnieee, nie, Lettus... – syczał dalej duszony łysol. – Nie rób tego...

Lettus nie słuchał. Zamachnął się za siebie i z szalonym wyrazem twarzy krzyknął:

- GALICK GUN!

Jego dłonie i całe ciało pokryła oślepiająca wiązka. Wymierzył w swojego towarzysza.

- Aaaaa! – zajęczał, przejmując siedemdziesiąt procent obrażeń. KI była tak potężna, że Van nie mógł jej utrzymać. Puścił chwyconego mężczyznę, przejął resztę wiązki energii, przeturlał się i wyleciał na dziesięć metrów do tył. Czuł na skórze palący atak dowódcy, który nie czekając ani chwili dłużej i zmierzał już w jego kierunku twardo.

- Kim jesteś? Dezerter zasrany? Zaraz ci zrobię szybki transport na Vegete, jak zasadzę ci kopa w dupę! – wygrażał się.

OCC:
Van
-148 HP
Dowódca
-495 KI
Trep
-546,5 HP

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Wto Maj 23, 2017 10:30 am

Muzyka jak wcześniej

" Super wojownik... Obraz jaki ujrzały oczy Vana, niewątpliwie wprowadziły go w stan osłupienia... Nie wierzył że stoi przed nim postać Super Saiyanina... Chwilę później ten sam ogoniasty cisnął w nich taką ilością Ki której nie dało się przyjąć na ciało pierwszego żołnierza... Sytuacja zrobiła się krytyczna... Demon zdawał sobie sprawę jakie możliwości dawała owa transformacja, walka była z góry przesądzona... "

Uderzenie z powietrza przyniosło połowiczny sukces, słabszy ogoniasty był w rękach Vana całkowicie kontrolowany. To wszystko by wystarczyło gdyby nie to że jego dowódca bez namysłu zaryzykował życie towarzysza. Była to jakaś opcja, w końcu ta rasa nie miała żadnych zahamować jeśli chodzi o takie akcje. Tego Van nie wziął pod uwagę, doszła jednak kolejna opcja, pojawił się super wojownik. Wszystko się skomplikowało do tego stopnia że umysł halfa zdążył tylko uświadomić sobie, że jedną nogą jest już na tamtym świecie. Atak skupiony małpy częściowo trafił i demona, skóra źle to znosiła ale trzeba było odrzucić ból i stanąć do pojedynku, na śmierć i życie.

" Piękna walka... Stanie naprzeciw super wojownika jak kiedyś... Różnica między nimi była ogromna... Van nie był wstanie sam się przemienić ale nie miało to znaczenia, wstał z ziemi czując jeszcze na sobie efekt techniki wroga... Pozbierał się i spojrzał jak ogoniasty już po niego idzie... "

- Jestem... Van... Żołnierz Vegety... Zdradzony przez własnych ludzi... Wysłany na pewną śmierć... Zabójca dwóch oddziałów saiyańskich podczas inwazji na Namek... Zginiesz...

Różnica poziomów musiała być ogromna ale Half nie miał zamiaru poddać się bez walki. Czuł że będzie dziś ucztował w piekle a mimo to nie uciekał. Przypomniał sobie pierwsze spotkanie z oddziałem wroga na tej planecie. Miał przy boku Fridge'a i innego potężnego tubylca, tutaj jednak był sam. Będzie trzeba wykorzystać całą wiedzę i spryt a to na chwilę obecną będzie mało. Demon uśmiechnął się do swojego przeciwnika, w sposób taki który z pewnością go zdenerwuje. Przyjął pozycję bojową i zaczął swój kolejny etap plany. W pewien sposób był przygotowany na potyczkę ale nie z super wojownikiem.

" Odbił się z miejsca... Momentalnie zmienił kierunek lotu, w stronę rannego łysola... Już kiedyś ta technika uratowała mu życie i dała ogromny zastrzyk energii... Musiał tylko chwycić swoją ofiarę, najmniejsza interakcja z jego ciałem wystarczy aby zaabsorbować małpę... [Był pewien że jego prowadząca tego nie przewidziała ^^ ale danie ssj skreśliło częściowo ten plan]... Obrażenia jakie poniósł żołnierz wystarczą aby jego wola została złamana przez Vana... "

Wyciągnął w locie ramię tak daleko jak mógł, chwycił za gardło na wpół przytomnego wojownika i spojrzał mu w oczy. Znów pojawił się szyderczy uśmieszek i Demon natychmiast przeszedł do rytuału połączenia. Otoczyła ich nieprzenikniona auro, formując się na kształt bańki. Można było w nią walić pięściami, ciskać pociskami, lecz na nic to się zdało. Tą technikę wymyśliły potężne demony tysiące lat przed takimi robakami jak saiyanie. Teraz pozostało przejąć kontrolę nad siłą i resztą atrybutów wroga. Gdyby nie to że dowódca dysponował poziomem super małpy, walka była by tylko formalnością. Van czuł jak wola zwykłego pionka Vegety zaraz się złamie i uzyska dostęp do ciała. Czuł jak mięśnie zaczynają się rozbudowywać tworząc całkiem nową potężną strukturę. Wtopił się w myśli ofiary aby przyspieszyć proces a być może uda mu się wyciągnąć informacje przydatne dla powodzenia myśli, lub jakieś inne. W powłoce czas płynął inaczej, demon mógł opracować kolejne opcje choć łatwo nie będzie. Połączone ciała zyskają na mocy ale jak to się ma do walki z super wojownikiem. Myśli Vana wciąż starały się jakoś rozgryźć tą sprawę.

" Powłoka powoli pękała wypuszczając spore strumienie energii ze środka... Pokaz był godny zapamiętania... Coś takiego było rzadkością, nawet dla dowódcy... Być może zawierzy swojej sile i głupocie, wtedy Demon będzie miał jakąś szansę... Dopóki ma jeszcze chwilę, przeszukiwał umysł łysego wojownika..."

OCC:
- Ha. Chciałem być sprytniejszy niż ty Vulfii... Very Happy Ale Ssj częściowo skomplikował sprawę. Chociaż jestem pod wrażeniem że wysyłasz na mnie kogoś z aż takim PL XD.
- Mówiłaś że łysy ma poniżej 1/3 Hp więc idąc wrodzoną techniką demonów. Wchłaniam postać.
- Sprytnie starał się przeszukać jego myśli, może uda się jakieś informacje zebrać.
- To wszystko co robię Very Happy.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Sro Maj 24, 2017 5:17 pm

muzyka:
 

Demon dopadł zbierającego się z trudem z ziemi żołnierza. W jego oczach pojawił się mamiący mrok, gdy tylko przeszła mu przez myśl możliwość wchłonięcia w siebie czyjegoś ciała. Przeszła go pełna ekscytacji fala pożądania, silniejsza niż głód czy pragnienie, łącząca się z silnymi uczuciami potrzeby zaspokojenia potrzeby.

- C... co ty robisz? – zapytał Łysol z przerażeniem w oczach i potem na czole.

Oboje otoczyła ochronna bańka, a sam demon zaczął żywcem pożerać saiyanina na oczach jego dowódcy. Robił to stopniowo, jak wąż pochłaniający ciało większych od siebie samego ofiar. Całe jego ciało zaangażowane było w przejmowanie.

- AaaaAAaaaAaaa! – ryczał Łysol, wijąc się jak piskorz. –AAAAAAaaaa, Lettus, ratuj! Lettus! – krzyczał, patrząc już tylko jednym okiem na stojącego z założonymi rękami przełożonego...

Van delektował się tą chwilą, podsycała go jeszcze bardziej. Jakże miał ochotę robić to częściej. Stale! Był teraz całym sobą. Demonem – nie Halfem, stworzeniem bez duszy, która pragnie tylko zaspokoić swoje żądze - ZEMSTY. Tylko na ułamek sekundy oderwał wzrok od swojej słodkiej, pysznej ofiary i spojrzał na drugiego przeciwnika. Przypomniało to Vanowi o pewnym zdarzeniu. Wyglądało to tak samo... identycznie jak wtedy, gdy... miał wizję nad jeziorem... gdy pewien saiyanin stał z założonymi rekami i bez najmniejszych wyrzutów sumienia obserwował akt podtapiania pewnej dziewczyny... Jednak... Van nie był pewny... nie pamiętał tego już tak dobrze, mógł się mylić... Ale czy to miało znaczenie? Im dalej pochłaniał Łysego, tym bardziej go to nakręcało.

Jeszcze chwila... jeszcze trochę i ... tak. Van dostał się do układu nerwowego. Szybko penetrował fale mózgowe swojej ofiary. Dowiedział się, jak bardzo był jeszcze przed chwilą przerażony. Jak żegnał się z rodziną i nienawidził dowódcy za tę bezradność. Za doprowadzenie do tego. Poczuł, że pochłonięte stworzenie miało niespełnione marzenia, silne pragnienia. Ostatnio myślał o... kobietach. Których tak mało na Namek. I o jedzeniu. Ale też o Vegecie i niesprawiedliwości...

***

Obóz saiyan nagle powiększył się. Stał się ogromny, zawierał zbudowane z blachy baraki, składy broni, dopalacze i mnóstwo żołnierzy. Był to jednak już czas stosunkowego spokoju. Łysol stał razem z tłumem zainteresowanych obserwatorów. Na środku placu stał jakiś wysokiej rangi Saiyan. W zespole panowało lekkie poruszenie.

- Żołnierze, przyszedłem wam powiedzieć o decyzji odgórnej. Wycofujemy się. – powiedział prosto z mostu.
- Co? Nieeee... Czemu? Nośz kurwa mać! – słychać było reakcje tłumu.
- Zamknąć mordy, trepy! – uspokoił ich znów dowódca – Decyzja taka i już. Jutro pakujemy manatki i odlatujemy. – burknął i już miał się odwrócić, gdy ktoś z tłumu krzyknął jeszcze.
- A co z Noino?

Dowódca odwrócił się znów, przebiegł po tłumie wzrokiem niepewnie.
- Nieodnaleziona. Uznana za martwą. – rzekł w końcu.
- A kto przejmie jej stanowisko?
- Lettus. – odparł krótko, po czym odszedł...


***

Wkrótce Łysol został pochłonięty, a ochronna bańka zanikła. Dowódca patrzył na to wszystko z beznamiętną miną. Czuł się pewnie – biło to z jego postury. Zbliżył się do demona i popatrzył z góry.

- Brzydzę się tobą, ohydna kreaturo i tak jak ty zeżarłeś tego tępego łysola, tak ja go teraz z ciebie wycisnę. – zarzekał się. – Nie mów, że jesteś Halfem, bo nawet te śmieci są od ciebie lepsze. – rzekł, po czym wysunął rękę w stronę Vana...

OCC: Odczucia, jakie opisałam w imieniu twojej postaci są odczuciami, nad jakimi ma bardzo niewielki wpływ. Jest to ujawnienie cech rasowych.
Po wchłonięciu masz:
138
85
160
60
Dowódca chce dosłownie złapać się za szyję i zacząć dusić.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Pią Maj 26, 2017 4:46 pm

" Pełno-krwisty... Łatwe do przewidzenia, ten gatunek był najgorszy w całym kosmosie... Nie ma nic gorszego niż te cholerne charakterki, wyjęte spod prawa Vegety... Zawsze uważali się za lepszych od połówek i dawali temu świadectwo przy każdej okazji... Trzeba było to ukrócić choćby na tym jednym przykładzie... Ale Demonowi wciąż brakowało potrzebnych sił i nie wiele już mógł z tym zrobić... Walczyć mimo dysproporcji, wyrzucić ostatnie karty z tali w potyczce... Nie było wyboru, trzeba stanąć przeciwko ogoniastemu... Oczywiście kryjąc się za przemianą faktycznie był nie do zdarcia ale Van również dostał zastrzyku sił... Tak czy siak nie było wyjścia... "


Proces przejęcia sił łysego przebiegł bez zarzutów, Van posiadał teraz spore pokłady sił. Był pewien że gdyby nie postać super wojownika, dałby sobie radę z dowódcą, jednak sytuacja ukształtowała się inaczej. Pozostało tylko opracować nowy plan działania, dość ograniczony w opcje ale zawsze to jakiś ruch. Demon nie miał zamiaru dać się łatwo zabić a wyglądało na to że nie dożyje kolejnej godziny. Skupił myśli, zastanawiając się w miarę szybko jaką taktykę obrać przeciwko super ogoniastemu.

" Przypomniał sobie każdą walkę jaką do tej pory rozegrał przeciwko żołnierzom Vegety... Było ich stosunkowo wiele ale tylko jedna potyczka miała podobną różnicę poziomów... Niestety wtedy działali w trójkę teraz nie było takiej opcji... Trzeba było wykorzystać ostatni możliwy ruch na kontratak... Ogoniasty był pewny siebie to jasne, ich pycha rosła zwłaszcza jak przechodzili transformacje... Być może ta pewność siebie okażę się jednak zgubna... Bez postawy bojowej od tak małpa wyciągnęła rękę po demona... Lepszej okazji nie będzie...  "

Van odczekał chwilę aż przeciwnik faktycznie spróbuje go pochwycić i poddać przez duszenie. Nadarzyła się jedyna okazja w której można było odpowiedzieć zdecydowaniem. Przeciwnik lekceważył mrocznego takim posunięciem. Nawet nie był przygotowany na ewentualną odpowiedź, ślepo zawierzał sile transformacji. Mroczny w końcu był gotów na akt ostatniej szansy aby przechylić szalę na swoją korzyść. Skorzystał z niej nie patrząc na wynik jaki przyniesie, to była ostatnia opcja.

" Odczekał aż przeciwnik okażę prawdzie oblicze pełnokrwistego... Zignorował wszelką obronę jak mieli w zwyczaju... Gdy tylko ręką powędrowała w stronę Demona, odczekał on chwilę aby mieć pewność że droga lotu techniki paraliżującej będzie krótsza... Dawało to większą szansę powodzenia dla techniki... Szyderczy uśmiech okrył twarz Vana tak aby małpa mogła się na czymś skupić a wiązka promienia od razu powędrowała na ciało dowódcy... "

- Teraz Cię mam... Oczywiście, Wy pełno-krwiści zawsze mieliście się za kogoś lepszego... Zapamiętasz tą lekcję... Żeby nigdy nie lekceważyć Halfa...

" Wystrzelił w miejsca... Dystans jaki ich dzielił był bardzo niewielki, gotów do ataku Van zebrał wszystkie siły jakie posiadał... Będąc pewnym że nie zada śmiertelnego ciosu ogoniastemu, jego pomysł był prosty... Uniemożliwić dalszą walkę lub chociaż ją utrudnić a wymierzony cios idealnie pasował... Demon zrywając ciało tuż przed dowódcą cisnął wprowadzonym w pęd kolanem prosto w oko które skrywało się za detektorem... Miał nadzieję ze uszkodzi urządzenie oraz jedno z oczu... Przy odrobinie szczęścia mogło mu się udać... Być może jest to ostatnia sytuacja... "

Jak pomyślał tak zrobił. Ruszył do ataku ostatniej szansy, zawierzając w nowe siły. Tyle niestety musiało wystarczyć, nie miał zamiaru nawet sprawdzać wyniku.
OCC:
- Jak w opisie
- Nowe staty:
Van:
138
85
160
60

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Nie Maj 28, 2017 12:55 pm

- Nędzny... – Saiyanin syczał przez zęby, mrużąc przy tym lekko oczy... – marny... brudas...

Ręka Dowódcy zbliżała się do szyi Vana... Ich spojrzenia spotkały się ze sobą. Skupili się na nich, walczyli wewnętrznie między sobą. Nie tylko o siłę, ale i o dominację. Half kontra Saiyanin pełnej krwi...

Nagle z oczu Vana wystrzeliła wiązka promieni. Trafiła prosto w spojrzenie drugiego mężczyzny, porażając wszystkie jego członki, a oczy pozostawiając otwarte. Potem wystarczył tylko jeden cios Halfa kolanem, aby trafić również w delikatne szkiełko scoutera, które rozprysło się i wbiło głęboko w samą źrenicę i oślepiając jedno oko dowódcy. Saiyanin nie mógł jednak ryknąć z bólu, ponieważ unieruchomiony leciał właśnie całym ciałem na ziemię.

OCC:
Wybacz, że tak krótko, ale w sumie czekam na twój ruch ^^ Masz dość dobrą sytuację.

unieruchomienie przeciwnika na 1 turę;

Tracisz 129 KI za efekt Eye Beam

Zgodnie z umową:

1-70 saiyanin ma uszkodzone oko
71-94 saiyaninowi nic się nie dzieje
95-96 saiyanin ma uszkodzone oboje oczu
97-98 saiyanin ginie w nieszczęśliwym wypadku
99-100 to Van otrzymuje obrażenia

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Nie Maj 28, 2017 12:55 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 3

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Nie Maj 28, 2017 6:33 pm

Obowiązkowo !!!







" Stało się, uderzenie demona zabrało ze sobą jedno oko dowódcy... Czyżby był cień szansy na zwycięstwo nad pełnokrwistym, szalona myśl a jednak do spełnienia... Wymienili spojrzenia a technika Vana tylko na to czekała... Była wstanie unieruchomić wroga wystarczająco długo, żeby mroczny mógł wypracować sobie przewagę... Mógł zadać kolejny cios... Przypomniał sobie... Jego słowa... "

 -  Nie mogę ofiarować Ci oczyszczenia, ponieważ coś takiego nie istnieje. Mogę obiecać ci ciężką pracę nad sobą i szereg łamiących serce wyborów.


Half z pogardą patrzył na lecące ciało pełno-krwistego, ich arogancja nie miała sobie równych. Uważali że są czymś lepszym tylko dlatego że mieli czystą krew. Nie liczyła się dla nich ciężka praca i motywacja połówek którzy zawsze chcieli dowieść wartości kuzynom. Van i reszta halfów wiele wycierpieli dzięki takim przekonaniom, niesprawiedliwości i nienawiści ze strony takich jak ten dowódca. Mimo to dał słowo przyjacielowi a zarazem mistrzowi, że zejdzie z tej drogi, raz na zawsze skończy konflikt. Wciąż nie mając żadnych emocji na twarzy, przyglądał się jak bezwładne ciało opada na ziemię. Nie mógł nawet wykrzyczeć z bólu zaraz po stracie swego oka, nie mógł nic zrobić. To uczucie będzie mu się przypominać zawsze, gdy spotka na swej drodze połówkę. Zemsta demona zostanie z nim aż do śmierci.

" Half zrobił krok w stronę ciała które nie odpowiadało najmniejszym ruchem... Jednak od doskonale wiedział że Van już się zbliża, zaraz będzie mógł go dostrzec ostatnim, jedynym sprawnym okiem... Mroczny stał nad nim pewną chwilę po czym odezwał się... A jego głos był przytłaczający... Wyraźny i niosący kolejny ból... "

- Jesteś zniewagą dla dzielnych wojowników Vegety... Odebraliście mi moje światło... Ty na swoje jeszcze nie zasługujesz...

Wojownik skończył mówić, wiedział dokładnie co chce zrobić i w jaki sposób. Od chwili gdy ujrzał pełno-krwistego w obozie, nie było momentu by nie wyobrażał sobie kiedy zada mu śmierć. Wiedział że któregoś dnia wywrze zemstę, i desperacko wierzył, że wszystko to się spełni. Tylko pojedynki stanowiły dla niego westchnienie, w trakcie bitwy zapominał o nienawiści jaką w sobie utrzymywał. Teraz jednak obrzydzenie wezbrało w gardle młodego halfa, wzrok miał pusty i dalej stał nad ciałem ogoniastego. Jego śmierć nie przyniosła by satysfakcji, o której tak marzył od dawna Van. Zabicie tego śmiecia było by przysługą dla świata, który tak długo go znosił.
- Istnieje ogromna różnica między siłą, którą zdobywa się w upokorzeniu i cierpieniu... A tą jaką ty posiadasz... Odbieraliście nam wszystko... Zmienię to... Przekaż moje słowa... Namek będzie na was czekać...
Demon mówiąc to wyciągnął rękę przed siebie u ułożył palce tak aby uderzyć w jedyne sprawne oko przywódcy obozu. Było otwarte a przeciwnik nie mógł protestować, dało się odczuć gniew, niemoc, rządzę mordu. To wszystko na nic, pierwsza kara, zbliżała się nieodwołalnie. Dłoń Vana zatrzymała się dopiero, kiedy był pewien że odebrał na dobre wzrok ogoniastemu. Ból wciąż nie mógł się wydostać poza objęcia techniki, kto wie jak musiał znosić to umysł dowódcy. Half wyrwał dłoń niczym grot z martwego ciała, spojrzał na zakrwawione palce i dodał na koniec.
- Wiem wszystko to czego chciałem...
Nie miał zamiaru czekać aż technika paraliżująca przestanie działać, uniósł się w powietrze aby wróg nie był wstanie wykorzystać słuchu do lokalizacji. Pamiętał aby zrobić jeszcze jedną rzecz zanim skryje się miedzy terenami planety.


 " Wspomnienia łysego podały imię... Noino... To była ta Halfka... Ogoniasta z przepowiedni... Wijący się ogonek... Van odruchowo ścisnął zakrwawioną dłoń w pięść... Był pewien że ją odnajdzie, dał sam sobie przyrzeczenie, rozwikła tą zagadkę... Wzniósł się jeszcze wyżej aby znaleźć sobie możliwie najszybszą drogę do wioski... Małpy więcej nie wiedziała a nie mógł tu zostać, technika zaraz przestanie działać i szalony dowódca wysadzi wszystko w promieni kilku mil... "

Odrywając się na moment od rzeczywistości, przeniósł się głęboko, gdzieś w swoje własne myśli. Szybko odnalazł złamaną wolę łysego wojownika i nie czekając dłużej, zwrócił mu wolność. Nie miał zamiaru dłużej go więzić, dla pewności jednak, wystrzelił go z własnego ciała w kierunku, oślepionej małpy. Nie był pewien na ile uszkodził tego saiyanina, choć tam naprawdę się tym nie przejmował. Wódz pokazał mu zupełnie inną drogę, tego dnia nie zginie żaden wojownik Vegety...

OCC:
- Staram się odebrać drugie oko Wink.
- Jeśli się uda to tak jak w opisie Wink zwracam wolność łysemu... Wyrzucam go z ciała w kierunku dowódcy...
- Sam spróbuję odlecieć na bezpieczną odległość, w sumie nie wiem co planujesz ^^.
- Znam imię ^^ mam to czego chciałem.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   Pon Maj 29, 2017 3:28 pm

Ciało łysego saiyanina padło z hukiem ze sporej wysokości obok budzącego się z odrętwienia dowódcy. Cały oblepiony swego rodzaju  mazią zwinął się w kłębek, trzęsąc się. Musiało minąć jeszcze wiele czasu, zanim całkiem dojdzie do siebie.

Van był już w sporej odległości od obozu saiyan, gdy jego uszu doszły przerażające krzyki. Był za daleko, by usłyszeć je w szczegółach. Jedyne, co wyraźnie zrozumiał, to „Sukinsyn! Dorwę i niezrozumiałe chuja!”. Po tym słychać było już tylko jakieś wybuchy...

z/t: http://dbng.forumpl.net/t192p75-wioska-dwugwiezdnej-kuli#22544

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obóz Saiyan na Namek   

Powrót do góry Go down
 
Obóz Saiyan na Namek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» 9.Transformacje Saiyan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: