Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Fregata Bounty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Fregata Bounty   Sro Maj 03, 2017 4:20 pm

First topic message reminder :


Bounty to średniej wielkości fregata wyprodukowana na Vegecie. Jest to model już nieco przestarzały, ale dzięki licznym modyfikacjom nadal pozostaje w całkiem niezłej klasie średniej wśród statków tego typu. Właściciel widocznie dbał o niego i wiele inwestował, by komponenty były wciąż sprawne, a wyposażenie dostosowane do potrzeb. Obecnie kapitanem statku jest Jennis, dowodząca tajemniczej grupie o nieznanych celach.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Xanas



Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Nie Maj 14, 2017 7:45 pm

Kto nie próbuje ten nie nie przeżywa. Tak więc frost nie przejął się kilkoma meteorytami których nie trafił. W końcu nie wiedział czy to był problem jego, czy może działa który przez chwilę chyba się zaciął. To jednak nie był czas na smutki, tylko trzeba było wziąć się mocniej do roboty. Statek oberwał ale jeszcze się trzymał więc jeszcze była szansa.
Kolejne minuty decydowały o losach ich pojazdu. On w sumie nawet znów by przeżył, ale nie wiedział jak reszta załogi, a głupio by było wystawić ich bez powodu. Nawet nie wiedział czy blisko jest jakaś planeta. Lepiej było zachować statek, a dodatkowo ten dług wdzięczności.

Na słowa Jenni tylko uśmiechnął się pod nosem. W sumie nigdy nie miał partner, ani partnerki. Ciekawe jak to jest gdy możesz polegać na kimś innym.
- Zobaczymy jak przeżyjemy. Mimo wszystko ten statek do najlepszych nie należy. - odpowiedział po czym skupił się na nadlatujących kamykach.
Nadlatywały trzy. Problemem było to że jeśli dobrze ich nie zlikwidują to może być problem. Ostatni mógł nawet zagrozić życiu pilota, a tego by nie chciał. Nie to żeby darzył dziewoję jakimś uczuciem, no przecież. Chodziło o to, że jeśli trafiłoby w kokpit to mógłby zniszczyć sterowanie i by musieli dryfować. A to by była lipa straszna.

- Jenni, wymiń ten pierwszy. Ja postaram się zniszczyć te dwa ostatnie. - rzekł szybko do mikrofonu który również widział chyba wieki. Przecież normalne, cywilizowane istoty używały scouterów.

Tak więc poczekał, aż pilot wyminie pierwszy kamień który leciał w stronę kadłuba, po czym sam wziął na cel najpierw pierwszy kamień który też tam leciał. Gdy się z nim rozprawi celuje w ostatni kamień który leciał prosto na Jenni i jego też próbuje odstrzelić.

//
Trening koniec.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Maj 18, 2017 2:17 pm

Wszystko działo się w ułamkach sekundy. Frost widział ze swojej pozycji, jak statek robi zgrabne gibnięcie na bok, podobne do płynnego ruchu bioder tancerki i w ten sposób wymija lecący meteoryt. Czasu było niewiele. Changeling wymierzył w jeden z nadlatujących kamieni i udało mu się go rozbić. Z jego szczątków posypał się gęsty żwir, całkiem zasłaniający widoczność. Krótko po tym fregatą wstrząsnęło, co oznaczało, że było już za późno, nie udało się uniknąć zderzenia z kolejnym ciałem kosmicznym. Wkrótce Bounty przeleciał przez pył, stworzony w wyniku zniszczenia meteorytu, a oczom Frosta ukazała się czysta i nieskalana przestrzeń kosmiczne.

-  Uff, udało się. Dobra robota, Frost.  – usłyszał przez głośnik. Głos Jennis był spokojny, pełen ulgi. –  Załoga, spotykamy się na głównym pokładzie.

***

Główny pokład okazał się być niewielką salką. Zebrała się tam cała załoga. Dopiero teraz Frost miał okazję poznać wszystkich. Nieco przy ścianie w rzędzie stała Jennis, wąsacz i inny mężczyzna o smukłym, umięśnionym ciele i czarnych włosach, zwieńczonych kępą siwej grzywki.


Natomiast na środku tłoczyła się reszta ekipy. Było to siedem osób, z czego pięciu mężczyzn, jeden znany mu już nastolatek z kocimi uszami i... jedna kobieta. Nosiła wygodne, skórzane ubranie, dobrane buty. Włosy splotła w warkoczyki.


Wkrótce głos zabrała Jennis.

- Załogo. Udało nam się przebić przez pasmo meteorytów. Jestem wam wszystkim wdzięczna za zaangażowanie, dzięki Wam udało nam się z tego wyjść. Po tym spotkaniu zapraszam was wszystkich na trunki, jedzenie i zabawę, żebyśmy mogli trochę odreagować stres. – zaczęła, choć jej głos był niezwykle poważny. Kilka osób z małego tłumiku wyraziło głośno swoją aprobatę. – Zanim do tego jednak przejdziemy, chciałam coś wam jasno powiedzieć. – zapadła cisza na Sali. – Lecimy razem tym statkiem, mamy wspólne cele do zrealizowania. Nigdy nie udałoby nam się osiągnąć tyle, co do tej pory, gdyby nie żelazna dyscyplina na pokładzie.  – dziewczyna zaczęła krążyć nieco po Sali, patrząc każdemu w oczy. – To ważne, ponieważ nie mam zamiaru ryzykować swojego lub czyjegoś życia, ponieważ nie będę pewna, że każdy z was skoczy w ogień, jeśli mu to każę zrobić. Z tego, czy innego powodu. Dyskusje i sprzeciwy nigdy nie były i nie będą tolerowane. – zatrzymała się przy uszatym chłopcu. Popatrzyła na niego chłodno. – [color=#cc6666]Kolra nie wypełnił dzisiaj mojego rozkazu. Kazałam mu udać się do ładowni, a on zlekceważył to i poszedł na kadłub. – Frost obserwował, jak wszyscy członkowie załogi stali zmrożeni. A czoło samego nastolatka pokryło się kropelkami potu. – Za tego rodzaju niesubordynację należy mu się dwadzieścia batów. Eres, wykonać!  – rozkazała krótko, znów nie czekając na odpowiedzi lub protesty, po czym powróciła na miejsce, gdzie wcześniej stała.

Tłumek pozostawał milczący. Nikt nie wyłamywał się ani słowem ani gestem. Wyszedł z niego wysportowanej sylwetki mężczyzna w wieku około trzydziestu lat. Miał długie włosy, sięgające do pasa.




Strzepnął ręką. A miejsce dłoni pojawił się bicz stworzony z KI. Natomiast Kolra stał jak wryty. Wyłupił oczy i spoglądał na ludzi wokół siebie, czekając na słowo protestu. W końcu jego błagalny wzrok padł na Frosta...


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Czw Maj 18, 2017 11:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Maj 18, 2017 2:17 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 50, 19, 97

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Pią Maj 19, 2017 8:27 pm

Mimo wszystko statek pozostał cały. Dużo meteorytów udało im się zneutralizować, a te które jednak trafiły w nich, nie zagroziło ich życiom. Mija wykonana żołnierzu, a to dobrze rokuje na przyszłość. Frost ze spokojem odłożył urządzenie do sterowania działem i przeciągnął się. Nie to żeby się zdenerwował. W końcu to nie był przeciwnik który jakkolwiek myślał. Mimo wszystko był to dobry trening do zaznajomienia się protezą ręki. Ciekawe jak będzie z nogą.
Na pochlebne stwierdzenie jennis uśmiechnął się jedynie.
- Ty też dobrze się spisałaś, pani kapitan. - rzekł w odpowiedzi i zszedł ze stanowiska dowodzenia działem. Mieli się spotkać na głównym pokładzie, a już tam był więc nie było ciężko w znalezieniu drogi.
Gdy wszedł do środka, zastał tam całą załogę. Zlustrował ich uważnie. Nowa osoba płci męskiej stałą obok Jennis i wąsacza. Był dobrze umięśniony ale nie wiedział jak sobie wszyscy zebrani tu radzą w boju. Czy to zaledwie garstka pozerów czy faktycznie znają się na swoim fachu. Może trzeba będzie kilku z nich sprawdzić.
Patrzył na faceta i nie wiedział czemu, ale zaczynał go nie lubić.
Następną osobą była samica z włosami splecionymi w warkoczyki. Nic o niej nie wiedział więc ja też trzeba będzie poznać lepiej.
Na razie przerwał, ponieważ Jennis podniosła głos. Ah mowa motywacyjna. W jego oddziale też takie były po każdej udanej lub nawet nieudanej misji. Nic tak nie buduje jak morale.
Gdy doszła do sprawy kociaka z dużymi uszami Frost przekrzywił głowę. Zastanawiał się czy Jennis ukarze młodego za niesubordynację i tu nie zawiodła go. Młody musi poznać życia, a im wcześniej tym lepiej. Ludzie na takim statku polegają na sobie. Jak nie można na tobie polegać... tylko zawadzasz.
Momentem wspomniał swoje dzieciństwo. Gdy tylko dołączył do wojska myślał że jest lepszy od innych bo miał lepszą klasę i lepszą blokadę założoną przy narodzinach. Nauczyciele szybko postawili go do pionu i siłą wbijali dyscyplinę do głupiego łba. Na początku płakał, potem nienawidził swoich nauczycieli, a potem zrozumiał że oni nie robili tego bo to było śmieszne. No może niektórzy tak, ale nie większość. Dzięki tym zabiegom siłowym Frost nie jest teraz dupkiem który ma w dupie rozkazy i robi wszystko po swojemu.
Wrócił teraz myślami do Kolry i jego problemu. Chłopak myślał pewnie że weźmie udział w super przygodzie gdzie na końcu czeka na niego wielki skarb. No niestety marzenia i wyobraźnia musi się boleśnie spotkać z rzeczywistością. Bez gadania. Szczególnie na takim małym statku jak ten, na takie rzeczy nie można przymykać oczu.
A więc karą będzie batowanie...
Kolra spojrzał mu w oczy, ale frost tylko pokręcił głową. Dzieciak musiał się nauczyć.Te blizny nie pozwolą mu zapomnieć, ale też go nie zabiją. W końcu nie wykonał rozkazu. Co innego nie wykonać rozkazu, a co innego gdy nie uda ci się go wykonać, bo byłeś za słaby. Wtedy jeszcze można wybaczyć bo się starałeś. Kociak po prostu uznał że może mieć wszystko w ogonie i tyle.
Ciekawym było że załoga patrzy na to w strachu. Czy nigdy tutaj nie było niesubordynacji? To pierwsza kara jaką widzą? To wszystko zaczęło uświadamiać go w tym że ci ludzie są bandą zebraną na szybko. Może sie mylił, ale o to będzie musiał potem spytać Jennis.
Frost nie pomógł chłopakowi, nie jest to coś co zagrażałoby jego życiu. Kiedyś od rozkazu może zależeć nawet życie Frosta. I co wtedy? Ten Kolra który stoi tu zlekceważyłby rozkaz znowu. Frost by umarł i to nie byłoby w porządku. Jednak bezstresowe wychowanie nie wchodzi tu w grę.
Gdy człowiek zabrał się za batowanie chłopaka Frost podszedł do dziewczyny z warkoczykami. Stanął obok niej i patrząc na wyrok zagadał.
- Cześć, jestem Frost. Czemu wszyscy są tak zdziwieni decyzją kapitana? Nie było tu wcześniej takich zabiegów za sprzeciwienie się rozkazom?
Jedno o czym pomyślał dodatkowo to czy przypadkiem wąsacz nie podważył jej autorytetu wcześniej? Jego kara nie dotknie? Ciekawe.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Sob Maj 20, 2017 12:34 pm

Całą załoga obserwowała, jak Kolra został doprowadzony do ściany. Tam zdjął koszulkę, pokazując chude, nastoletnie ciało. Drżąco pozwolił przypiąć się do kajdan. Skulił się, na ile mógł. Zacisnął zęby...

Tymczasem Eres odszedł trzy kroki do tyłu. Pokręcił batem nieco i zarzucił sobie trochę do tyłu. Miał poważną, spokojną minę. Zamknął oczy, odetchnął głęboko, po czym otworzył je i zrobił pierwszy zamach. Bicz trafił w skórę chłopca, zostawiając przypalony, czerwony ślad.

- Aaaa! – krzyknął Kolra. Zacisnął dłonie.

- Jeden!

Jennis patrzyła na to z założonymi rękami i poważną miną. Mężczyzna z białą grzywką przechylił do niej głowę i szepnął jej coś na ucho.

Kobieta w warkoczach popatrzyła na Frosta. Miała ręce założone przed sobą i poważną, zobojętniałą minę.

- Jestem Hirn. – przedstawiła się, patrząc również na rozgrywającą się scenę. – Ty jesteś ten nowy, nie? – potaknęła sama sobie głową.

- Siedem!

- Zdziwieni raczej nie. – ciągnęła – Nie sądzisz, ze dwadzieścia batów to surowa kara za sprzeciw? Według mnie wystarczyłoby zamknięcie chłopaka na jakiś czas w ładowni albo coś w tym stylu.

- Dziesięć!

- Jennis to suka... – Hirn przysunęła się bliżej do Frosta i szeptała mu na ucho, żeby nikt inny nie słyszał – Za wszelką cenę chce pokazać, że tu dowodzi. A tak naprawdę gówno się na tym zna, bo od niedawna się tym zajmuje. Wcześniej dowodził nam Bane, ale zginął na jednej z misji. On był doskonałym przywódcą. Uwierz mi, nie potrzebował nas biczować, żeby mieć posłuch.  

- Piętnaście!

- Aaaaaa! AAAaaaaAA!! – zakrzyknął Kolra. Łzy płynęły mu po policzkach. Zawisł na kajdanach.

Tymczasem Frost mógł przyjrzeć się reszcie załogi. Jeden z mężczyzn był blondynem o niebieskich oczach i doskonałej, umięśnionej sylwetce. Ewidentnie saiyanin, o czym świadczył także ogon. Gdy mu się bliżej przyjrzeć, od razu zauważało się podobieństwo do Hirn:


Obok niego stał raczej szczupły brunet. Wokół jego wytatuowanego ciała co jakiś czas przemykała niebieska błyskawica. Również saiyanin. Albo Half.


Ostatni mężczyzna miał brodę i stał z boku oparty o ścianę. Przez jego twarz przebiegała szpecąca blizna. Oczy zdawały się ślepe, całe białe.


- Dwadzieścia!

- Rozejść się. – zadyrygowała natychmiast Jennis.

Razem z wąsaczem i mężczyzną z grzywką usiadła przy jednym stole. Wzięli sobie kufle i sączyli jakiś napój, dyskutując. Blondyn podobny do Hirn wraz z kolegą poszli po trunki. Postawili na jednym ze stołów dużą beczkę. Nalali sobie i usiedli przy stole wraz z chłopakiem, który musiał biczować. Kolra, już odpięty od kajdan, padł na kolana. Pochlipując cicho masował swoje nadgarstki. Natomiast Hirn popatrzyła na Frosta pytająco.

- Idziesz napić się z nami, czy masz inne plany? – zapytała.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Nie Maj 21, 2017 8:07 pm

Scena która rozgrywała sie przed jego oczami nie robiła na Froscie większego wrażenia. Jeśli obrywanie biczem sprawia że chłopak się łamie to co by zrobił jakby oderwano m rękę? Frost nie miał wyboru. Dzieci z dużym potencjałem odsyłało się do wojska i nie pytano go o zdanie. Na innych planetach bywało inaczej. Pewnie nie musiał tu być, mógł pójść do szkoły i pracować w normalnym zawodzie. Praca jako najemnik to nie zabawa.
Mężczyzna spojrzał na Hirn. Gdyby ją spotkał jeszcze kilka dni temu to pewnie by chciał ją rozszarpać za samo posiadanie ogona i złotych włosów. Teraz już ochłonął lekko i taka ilość małp na statku nie wzbudzała w nim agresji do nich. Mimo to nie zapomniał o chęci zemsty, ale lepiej nie obnosić się ze swoimi poglądami przed każdym sayianinem.
Skoro ten cały Bane był taki doskonały to nie powinien był zginąć.
- Działałem w swoim życiu pod wieloma dowódcami. Jeśli chcemy gdzieś zajść to nie możemy pozwolić sobie na samowolkę jaką wykazał się ten mały. Rozumiem twój punkt widzenia, ale nie wykonanie rozkazu jest gorsze niż wykonanie go źle. Kiedyś może kwestia twojego życia będzie zależała od tego czy młody wykona rozkaz Jennis czy nie. W wojsku nikogo nie obchodzi twoje zdanie. Jest hierarchia dowodzenia i musi być przestrzegana jeśli nie ma być chaosu. Kapitana nie trzeba lubić, możesz uważać go za gnoja i człowieka bez serca ale tak długo jak dzięki niemu wszyscy wracają cali i zdrowi do domu, tak jest to osoba za którą załoga może iść. Za mało tu jestem by was oceniać Hirn. Jeśli Jennis nie nadaje się do dowodzenia, wyjdzie to prędzej czy później.
Kiedy biczowanie dokonało się Frost strzyknął karkiem. Widać na tej placówce jest rozłam. Skoro Jennis jest nowa na swoim stołku to musi się umocnić na tej pozycji. Oczywiście załoga nie lubi zmian ale skoro ten cały Bane dał się zabić to ktoś musiał go zastąpić.
- No ale na takim statku chyba kapitan jest wybierany w demokratyczny sposób nie? Nie jesteście wojskiem i chyba każdy z was może opuścić ten statek jak mu się coś nie spodoba? Mnie Jennis uratowała więc dla mnie nie jest suką, a nawet mam wobec niej dług. A mogę się napić. Potem pogadam z naszą panią Kapitan. I tak widzę że jest otoczona swoim kółkiem adoracji.
Mówiąc to przysiadł się do stołu razem z Hirn.
- Od dawna jesteś w załodze?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Pon Maj 22, 2017 2:14 pm

- Ty nic nie wiesz, prawda? - Hirn uśmiechnęła się krzywo i kpiąco, słysząc pytania Frosta.

Odgarnęła włosy do tyłu, siadając przy jednym stoliku z innymi mężczyznami.

- Poznajcie Frosta, dołączył do zespołu. – powiedziała, pokazując na jaszczura ręką. – To jest mój brat, Asger i jego kolega, Reiner. – Obaj podali changelingowy rękę na powitanie. – Frost nie wie, czym się zajmujemy. – dodała, wymieniając się spojrzeniami z resztą. – Ale odpowiadając na twoje pytania. Nie, nie wybieramy dowódcy demokratycznie. Nie mamy struktury wojskowej, ale jest coś w rodzaju, ekhm, hierarchii. Im dłużej do nas należysz, tym większa szansa na otrzymanie funkcji dowodzenia, chociaż... no raczej rzadko dochodzi do zmian... i... – opuściła wzrok i zatknęła się na chwilę. Inni mężczyźni też milczeli z poważnymi minami. – Wszyscy jesteśmy bardzo oddani sprawie, więc... mamy sporą... rotację w zespole, że tak powiem. – mówiła, przełykając ślinę i przycinając się co kilka słów.

- A co, kolega Frost chce od razu zostac dowódcą? Hehe! – zaśmiał się brat Hirn, popijając z kufla. Uderzył też łokciem kolegę obok, jakby chciał go trochę rozruszać.

- Nie, nie, tylko pytał o Jennis... – wyjaśniła Hirn.

- A Jennis! Jest długo, no. Ona chyba od dziecka nawet. Bane ją chyba przygarnął, jakoś tak to było. – dodał Asger.

- Wiesz, nikomu tu nie zależy na władzy, nie o to tutaj chodzi. – głos przejął Reiner, widząc, że słowa ciężko przychodzą Hirn. - Choć może Jennis sądzi inaczej. Ale... nie zazdroszczę jej tej roli. To duże obciążenie. Każda decyzja mogłaby być ciężka w skutkach.

- A co do zespołu... każdy może odejść oczywiście. Ale raczej nikt nie chce. – wyjaśniła krótko Hirn, spoglądając na uszatego kolegę, który powoli zaczął zbierać się z ziemi. – Kolra też by nie chciał. Jestem przekonana. -jej głos był matowy - Ja i Asger należymy do zespołu już jakieś pięć lat?

- No coś koło tego. – dodał Asger. – A ty czemu dołączyłeś? – zapytał Frosta.

Do stolika dosiadł się roztrzęsiony Kolra. Hirn popatrzyła na jego przeorane plecy.

- Chodź, opatrzę cię. – rzekła, po czym oboje wstali i wyszli z pomieszczenia.

Tymczasem Jennis dyskutowała na jakiś temat z Wąsaczem i Grzywaczem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Pon Maj 22, 2017 3:51 pm

Czyli nic się w sumie nie dowiedział. Okazuje się jednak że nie jest to zwykła banda najemników. Coś tu dziwnego się kroi. Ciekawe kiedy mu powiedzą o co chodzi. Co do takiej polityki obejmowania dowodzenia to miał pewne wątpliwości. Czyli to że ktoś jest długo w załodze jest wyznacznikiem tego czy się nadaje na ten stołek? Nawet jakby się nie nadawał lub nie chciał to i tak go tam posadzą? No cóż, ich prawo.
Frost podał zdrową dłoń każdemu z najemników. Hirn dziwnie się zachowywała opowiadając o zespole. Nie wiedział czemu się zająkiwała i czemu starała się ukrywać część informacji. Już zaniepokoiło go to że nie chcieli by Frost zajrzał do magazynu, a teraz dziewczyna dziwnie odpowiadała na pytania.
Może to łowcy niewolników? Fach strasznie ryzykowny i takimi osobnikami na pewno interesuje się straż galaktyczna czy jak oni mieli.
- Czyli Jennins nie objęła dowodzenia z własnej woli? No to ciekawie. Tak czy inaczej uważam że Kolra dostał odpowiednią karę. Nie umrze od tego. - powiedział frost kiedy Hirn odeszła z młodzieńcem. - A ja? Mnie Jennis wyciągnęła z próżni kilka dni temu. Dryfowałem po walce na Vegecie nie mając siły się ruszyć dopóki nie wpadłem wprost na wasz statek. Także nie wiem o co chodzi z waszą bandą. Wiem tylko że ludzie tutaj nie chcą mi wyjaśnić kim wy jesteście do końca. Może wy dwaj oświecicie mnie czarno na białym czy muszę spytać Jennis?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Wto Maj 23, 2017 8:12 pm

Obaj mężczyźni, którzy pozostali przy stoliku, rzucili na siebie krótko wzrokiem. Było to spojrzenie, które mówiło jednak o ich wątpliwości. Reiner podrapał się po szyi, Asger pociagnął dużego łyka ze swojego kufla, wyraźnie się zastanawiając.

- Jeśli Jennis ci nie powiedziała, to ... widać miała w tym jakiś cel. – odparł w końcu.

Na tym rozmowa zakończyła się. Siedzący przy stole mężczyźni nie patrzyli już zbyt chętnie na nowego i nie zadawali mu więcej pytań. Być może ze względu na poglądy Frosta względem chłosty.

Changeling odszedł więc od stołu i skierował się prosto to miejsca, gdzie siedziała Jennis. Dziewczyna dyskutowała z mężczyzną z grzywką, przechylając się do niego przy stoliku. Wąsach popijał piwko i przysłuchiwał się jednym uchem, siedząc wygodnie rozłożony na kanapie.

- A co, jeśli tubylcy będą przeciwko nam? Albo będą stawać w obronie? – mówiła Jennis z zaangażowaniem.

- No to jest... – grzywacz zaczął odpowiadać, gdy zauważył stojącego nad nim Frosta. – Ach! Ty jesteś Frost, prawda? – wstał i podał rękę changelingowi. Uśmiechnął się przyjaźnie. – Ja jestem Sven. Miło cię poznać. Siadaj z nami. – po tych słowach wskazał ręką na wolne miejsce obok Jennis. Dziewczyna przesunęła się nawet lekko, żeby zwiększyć miejsce, i przewróciła oczami z niezbyt zadowoloną miną.- Muszę przyznać, że pełen podziwu obserwowałem twoje zmagania na Vegecie i potęgę, jaką dał ci Majin. – przyznał otwarcie, na co Jennis mruknęła coś do siebie. – A mimo tego niestety nie dałeś rady Koszarowemu. Wielka szkoda i zawód dla nas, muszę przyznać.

- Sven, zamknij się już. – burknęła Jennis, na co Wąsacz zaśmiał się gromko. Sven spojrzał na nią zaskoczony i zmarszczył czoło. Dopiero po chwili jego spojrzenie rozjaśniło się, gdy widać zrozumiał, o co chodzi.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Pią Maj 26, 2017 3:12 pm

Czyli wszyscy tutaj wszystko wiedzą ale Świeżakowi nie powiedzą. Ciekawe jak długo będą zamierzali ciągnąć tą farsę? Pytanie brzmiało czy Frost jest zagrożony? Bo to wszystko mogło być grą aktorską, ale w jakim celu? W sumie może chcieli go sprzedać na targu niewolników? To by miało sens czemu go uratowali. Pytanie tylko czy jest tu zagrożony. Nie miał swojego scoutera to nie mógł obliczyć ich mocy bojowej, bo równie dobrze mogli to być słabeusze co ich jedna ręką poskłada w razie czego.
Frost wypił jednym haustem zawartość swojego kufla i odszedł od stolika ludzi którzy nie chcieli mu nic powiedzieć.
Najlepiej wypytać samą panią kapitan. Chociaż ona też pewnie mu nie powie. Co za dziwna banda. Frost miał coraz więcej wątpliwości bo mimo iż Jennis uratowała mu zycie to nie ma zamiaru dać się sprzedać w razie czego. Aż tak lojalny nie jest.
Frost nie był zbyt emocjonalny. Nie zważał na to czy ktoś go polubi czy znienawidzi przez jego poglądy. On sam nie miał problemów z tym by czegoś nie mówić. Często walił prosto z mostu. To że ktoś miał odmienne zdanie na pewne tematy nie przeszkadzały mu np tej osoby lubić.
Jaszczur podszedł do stolika Jennis i uśmiechnął się do siedzących tam. Na pozwolenie Svena usiadł obok Jennis. Słuchał uważnie co mężczyzna mówił.
No tak skoro to oni zaaplikowali mu Majina to musiało im się spodobać to co wyczyniał na Vegecie. Może więc są rewolucjonistami? W końcu na statku większa część załogi to małpy. Zmarszczył brew.
- Przez rok cierpiałem wielkie katusze w więzieniu na Vegecie. Nikt się nie zdziwił że chciałem stamtąd zwiać, bo podczas ich eksperymentów prędzej czy później wyzionąłbym ducha. - odpowiedział Svenowi. - Koszarowy? To ten z którym walczyłem ostatnio? Tak... Nawet po ostatecznej transformacji, zdjęciu wszystkich blokad i waszej pomocy nie mogłem go pokonać. Ale wrócę tam po niego i zrobię mu to co on zrobił mi. Choćby to była ostatnia rzecz jakiej dokonam. Zacisnął metalową dłoń.
Po czym zwrócił się do Jennis.
- Całkiem nieźle sprawujesz się za sterami. Nigdy nie widziałem tak dobrego pilota. - powiedział szczerze komplementując ją.
To że załoga statku miała zatarg z władzami statku to udało mu się wydedukować.
- To jakie są teraz plany ? Bo słyszałem od ciebie wcześniej że mamy kogoś złapać, ale wolałbym wiedzieć więcej jeśli mam być użyteczny. Szczerze mówiąc czuję się lekko zagubiony bo nie wiem co mam robić na tym statku.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Pon Maj 29, 2017 1:34 pm

Na słowa Frosta odnośnie krwawej zemsty na Koszarowym, Swen, Wąsacz i Jennis powymieniali się spojrzeniami. Chłopak z grzywą nawet uśmiechnął się kącikiem ust.

- Dzięki. – odparła Jennis, wyluzowując się nieco. – Uczyłam się od małego. Ale nie jestem perfekcyjna. Dobry pilot pewnie wyleciałby bez pomocy działa. – dodała krytycznie wobec siebie. – W każdym razie dobrze się z tobą współpracowało. Może jeszcze będziesz miał okazję strzelać z działa, zobaczymy.

- Widzisz, Frost, trudno coś planować. Wiele jest znaków zapytania. – rzekł Swen, tak, jakby to on tutaj był strategiem. – Wiemy na pewno, że planetę zasiedlają jakieś istoty. Najpewniej rozumne. Mamy translatory, więc powinniśmy być w stanie się z nimi porozumieć. Mamy zamiar jakoś przekonać ich do tego, by wyjawiły miejsce przebywania poszukiwanego przez nas osobnika.

- Trzeba uważać, to może być niezły skurwysyn. – dodał wąsacz, odpalając cygaro.

Obaj mężczyźni spojrzeli na Jennis, poszukując jej zgody na to, by wyjawić nieco więcej. Kobieta bawiła się w rękach zapalniczką wąsatego.

- No dobra... – westchnęła przeciągle i wyprostowała się na krześle, patrząc na Frosta – Słuchaj, robimy to dla ciebie, Frost. Rozumiesz? – jej ton był bardzo natarczywy. – Chcesz zemsty na Koszarowym, powiedziałeś. Ja ... my ci to umożliwimy. Ale do tego potrzeba duuuuużo hajsu. Za te pieniądze postawimy cię na nogi. Zrobimy ci takie protezy, że zaczną śmieszyć cię te gówniane złomy, jakie robią Changelingi. – jej głos pełny był zjadliwości i nerwów. – Ale żeby zdobyć takie pieniądze, musimy coś zrobić. Mam zamiar wypełnić zlecenie z więzienia międzyplanetarnego. Dostarczyć kogo trzeba, skasować pieniądze i zrobić ci protezy. Ale nie myśl sobie, że to łatwe. Wszyscy będziemy dla ciebie ryzykować, więc szanuj każdą osobę na tym statku za to, co robi dla ciebie, zrozumiano?



______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Cze 01, 2017 12:52 pm

Frost wziął sobie kolejny kufel piwa. Widać że Jennis jest krytyczna wobec siebie. Dobrze że nie jest zapatrzona w swoją zajebistość jak w obrazek, ale też bycie zbyt krytycznym nie jest rozwiązaniem. Krytyczne podejście do samego siebie może doprowadzić nawet do depresji. Frost też w głębi jest wkurzony że dał się pomiatać małpom którym nic nie zrobił. No na końcu zabił kilkunastu słabych sayian ale było to spowodowane furią jaką wywołali na nim poprzez eksperymenty. W normalnych warunkach tak jak teraz umiał się opanować i nie zaczynał awantur z byle powodu. Opanowany podczas normalnego życia, furiat podczas walk.
- Nie bądź wobec siebie zbyt krytyczna Jennis. Każdy z nas odwalił kawał dobrej roboty. Również mam nadzieję że będzie więcej możliwości współpracy. - uśmiechnął się do niej, co przy jednym oku mogło wyglądać dziwnie.
Więc chodziło o wykonanie misji dla jakiegoś więzienia. W sumie za międzygalaktycznych łotrów płacili całkiem sporo więc nie było to dziwne. Zdziwiło go jednak cała reszta przemowy Jennis. Uniósł brew zdziwiony. A zatem oni także nie lubią swoich ziomków z Vegety. Może są odrzutkami, ale skoro robią to dla niego to znaczy że wszyscy stąd są słabi od jaszczura jeśli ten byłby w szczytowej kondycji. A więc robią to dla niego, ale poniekąd dla siebie. W końcu ma być zabawką w ich rękach.
Frost wziął duży wdech i rzekł spokojnie.
- W końcu zaczynam rozumieć o co tu chodzi. Mam każdego szanować ale wiele osób stąd nic nie chce mi powiedzieć. Z tego wszystkiego zrozumiałem że wasze plany pokrywają się z moimi i jesteście zadowoleni że chcę zemsty. A zatem nie lubicie Sayian z Vegety mimo iż w większości sami nimi jesteście. Dążycie do rewolucji? Obalenia władcy? Zniszczenia Planety? Jestem wam winien dług życia więc mimo wszystko wolałbym wiedzieć jaką dokładnie jednostką jesteście. Jestem żołnierzem więc wykonam każde polecenie jakie mi zlecisz Jenn, ale wolałbym się też czegoś dowiedzieć o jednostce na której mam służyć.
Po swojej odpowiedzi wypił jednym haustem całą zawartość szklanicy z alkoholem. Jennis jest zdenerwowana. To znaczy że coś dalej przed nim ukrywała. Nie są zbyt dobrymi aktorami ale jeśli mówi mu prawdę to tylko częściową.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Cze 01, 2017 2:18 pm

Atmosfera momentalnie zgęstniała. Sven i Wąsacz opuścili wzrok i nie odzywali się. Jennis zagryzła zęby i zaczęła stukać pięścią o stolik. Trwało to jakąś chwilkę, po czym w końcu przechyliła się w stronę Frosta.

- Im mniej wiesz, tym będziesz szczęśliwszy. – syknęła, strzelając palcami. – Każda informacja może nas i ciebie wiele kosztować, dlatego chciałam ci ich oszczędzić. Za mało ci ufamy, żeby ci zaraz wszystko sprzedać jak na tacy. – warknęła i przeczesała włosy ręką. – Mam nadzieję, że nie będziemy musieli kiedyś zabić cię za zdradę. Chcesz znać naszą misję... dobrze, powiem ci, co chcemy i robimy od wielu lat. – dodała, wyraźnie walcząc ze sobą. – Rewolucja? Obalenie władcy? – prychnęła - Nie. Rewolucje i obalenia to dla Vegety chleb powszedni. Nic nie daje. Zniszczenia Planety? Szkoda zasobów. Chcesz wiedzieć, co chcemy zrobić? – Jennis zacisnęła pięści gniewnie i zagryzła wargi. – Chcemy zemsty i eksterminacji całej tej pierdolonej rasy morderców, żeby uwolnić Wszechświat. Dorwać każdego jednego skurwysyna i zadać mu poniżającą śmierć. I zaspokoić tak swoje sumienia. – Patrzyła Frostowi prosto w oczy tak głęboko i szczerze, że nie było najmniejszych wątpliwości w szczerość jej słów. – Nie jest to proste, nie jesteśmy w stanie zrobić tego dziś na skalę, jaką byśmy sobie wyobrażali. I dlatego tak w napięciu obserwowaliśmy, co zrobi majin. I dlatego tak szkoda nam było, że Koszarowy cię pokonał. Mamy w zanadrzu wiele innych pomysłów i możliwości. – Dziewczyna aż trzęsła się z nerwów, gdy o tym mówiła. Zerwała się z miejsca i chwyciła Frosta za szyję swoją mechaniczną ręką. W widniejących na niej niewielkich otworkach przelewała się jakaś ... ni to ciecz ni to gaz... Jej uchwyt był tak niesamowicie silny, że gad nawet dwoma rękami i ogonem na raz nie byłby w stanie teraz uwolnić się. Oczy kobiety błyszczały determinacją i nienawiścią. – Gówno mnie teraz obchodzi, czy się z nami zgadzasz czy nie i czy chcesz do nas dołączyć czy spierdolić. Chciałeś poznać prawdę, to wydałeś na siebie wyrok. Zdradzisz nas lub piśniesz choć słowem na ten temat komukolwiek, a wyrwę ci serce i zjem na twoich oczach, zrozumiano? ZROZUMIANO?- wszyscy na statku zamilkli, ale absolutnie nie przerywali, a Jennis czekała, aż Changeling przytaknie. Dopiero po tym zwolniła uścisk. – Mam dość na dzisiaj. – warknęła, po czym udała się do wyjścia, zapewne do swojej kajuty.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Cze 01, 2017 3:46 pm

A taka tam muzyczka do zachowania Jennis xd :
 

Oho. Widać że Frost trafił w czuły punkt. Po prostu chciał wiedzieć na czym stoi, a wyszło na to że daleko nie mijał się z prawdą. Frost siedział spokojnie gdy Jennis ukazywała falę emocji. W końcu widać było że się denerwuje. Strasznie emocjonalna z niej dziewucha, ale miało to swój urok. Wiedział że mu nie ufają. Zresztą kto zaufa nowo poznanej osobie, a czasem nawet stary znajomy może wbić ci nóż w plecy. Życie jest niebezpieczne i faktycznie nie ma tu miejsca na zaufanie.
Słuchał jej uważnie i skanował jednym, zdrowym okiem.
A więc eksterminacja rasy. To może być trudne do wykonania mając do dyspozycji tylko jeden statek chyba że wszyscy tutaj o wiele potężniejsi niż się wydaje.
A zatem tutejsza banda to są ludzie którzy wycierpieli lub stracili coś na rzecz mieszkańców Vegety. Odpady które nie są rządowi do niczego potrzebne. Frost chciał zemsty za to co mu zrobili, ale sytuacja była troszkę inna. Na niego nie wypiął się jego własny kraj. Nie ważne co się stanie on będzie na Namek zawsze witany przez swoich z otwartymi ramionami. W końcu Changów mało zostało, a rozmnażają się dosyć powoli. Dodatkowo mają dużą śmiertelność wśród noworodków, ponieważ nie mają wystarczająco materiałów by robić blokady dla dzieci najwyższej jakości przez co dziecko po prostu umiera z powodu braku kontroli nad energią.
Małpy są inne. Mają swoja planetę, kraj, a dodatkowo rozmnażają się jak króliki. Także niepotrzebne gówna można wyrzucić.
Frost spojrzał po twarzach obecnych przy stole. Jennis trzęsła się jak osika. Czy obawiała się zdrady Frosta? Czy uważała go za zagrożenie? On nie znał jej mocy, ona jego tak. Z tego co mówiła wyszło że jest on jedną z ich kart atutowych, a więc jego siła jest im potrzebna.
Nim zdążył coś powiedzieć dziewczyna złapała go za gardło i ścisnęła tą metalową ręką z wielką siłą. Zabolało dosyć mocno, ale nie zaczął się dusić. Changelingi nie potrzebują niczego do oddychania. Skrzywił się z bólu i spojrzał jej w oczy mimowolnie łapiąc jej rękę swoją. Taki odruch. Jednak ogon zadrżał pod stołem i Frost był gotowy wystrzelić ogon w stronę jej serca jeśli ta by chciała rozszarpać mu gardło. Frost przeżyłby pewnie taką ranę, ale wolał nie ryzykować. Miał dosyć bólu jak na ostatni raz.
Frost skinął głową, ale ogon cały czas był w pogotowiu. Gdy go puściła ogon opadł też normalnie na podłogę.
Gdy jennis zaczęła się oddalać frost rozmasował obolałe miejsce.
- Ma charakterek laseczka. Ale przynajmniej wiem na czym stoję. - zwrócił się do innych. - Mamy coś jeszcze tu do roboty czy też mogę pójść? mam tu jakąś kajutę czy mam sobie sam znaleźć miejsce?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1750
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   Czw Cze 01, 2017 9:54 pm

Nikt nic już więcej nie mówił. Powoli i cała załoga zaczęła rozchodzić się do kajut...

Z/T: http://dbng.forumpl.net/t1310-planeta-tihai#22642

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fregata Bounty   

Powrót do góry Go down
 
Fregata Bounty
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Przestrzeń Kosmiczna-
Skocz do: