Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 North City

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC



Liczba postów : 866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: North City   Sro Maj 30, 2012 1:09 am

First topic message reminder :

Kolejne miasto, jedne z niewielu na tej planecie. North City odznacza się wybrzeżem oraz sporą ilością pamiątek. Podobno Burmistrz nie jest człowiekiem, a wścibscy, którzy koniecznie chcieli to sprawdzić, budzili się w rynsztokach z amnezją. Nadzy.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod


Liczba postów : 901
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: North City   Nie Kwi 06, 2014 7:06 pm

Właściwie główną swoją uwagę skupiał na Hazardzie, ale nie mogło mu ujść koło ucha to co powiedziała Vulfi. Zapraszała go na drinka... cóż Hikaru dawno już nie pił, ale nie miał zamiaru z nimi gdziekolwiek iść. Zignorował więc to co powiedziała. Wyszło na to, że złotowłosy nie wiedział o pokrewieństwie mistica i Kury. A to znaczyło, że mógł się zabawić kosztem niedowiarka. Otworzył oczy i skoncentrował na nim swój wzrok.
- Tak, chce to powiedzieć. Jesteśmy spokrewnieni. Mówił to dalej spokojnie i wyluzowanym tonem, praktycznie nic się nie zmieniło. Dalej lewitował kilka centymetrów nad piaskiem, choć właściwie całe jego ciało było już suche. Dopiero po dłuższej chwili wylądował i usiadł na piasku z podkulonymi nogami. Teraz widać było lepiej jego szamszir na plecach. Przeciągnął się i wstał otrzepując kąpielówki z paru ziarenek krzemu. Popatrzył znów na Hazarda, po czym wybuchł śmiechem. Nie mógł i nie chciał się powstrzymać, a mina wojownika była bezcenna. Istny derp... dla takich chwil człowiek żyje... znaczy mistic... przez te lata życia na różnych planetach chyba narodził się w nim mały Kaio z jego głupkowatymi dowcipami. Oczywiście żartuje. Nie bój się. Nie patrz takim przerażonym wzrokiem. Przetarł łezkę, która pojawiła się od śmiechu i po chwili wyprostował. Rzeczywiście na Ziemi toczyła się walka. Mało tego- walczyli Rei i June z kimś, miał mroczną aurę, ale mistic nie miał pojęcia kim była ta istota. Nie była jednak zbyt silna.

- Reito i June poradzą sobie. Ten przeciwnik nie jest aż tak silny. Nie mogę ingerować w każdą walkę na tej planecie. Walk jest mnóstwo. Całe miliony.   A propos walk. Skoro Hazard się uspokoił wypadałoby by zmienił kolor włosów. Hikaru jednak o takie rzeczy nie prosi, tamten jednak mógłby tego nie posłuchać. Strata czasu. Chwycił sayana za czoło otwartą dłonią i wyrzucił z siebie okrzyk napełniony potężną ki. Jego poziom mocy błyskawicznie wzniósł się na wyżyny i przekroczył sto tysięcy PL. Taka fala w postaci wiatru miała na celu zdmuchnąć moc z wojownika. Hikaru już raz tego dokonał, choć teraz było to trudniejsze dużo. Teraz miał przed sobą mimo wszystko bardziej doświadczonego wojownika niż wtedy jak to robił z Kuro. Całe szczęście opuścił trochę swój poziom, inaczej sztuczka mogłaby się nie udać. Na piasku pojawiły się fale w postaci kręgów wychodzące od mistica i Hazarda. Trwało to dłużej niż ostatnio, ale w końcu się powiodło. Ledwo widoczna ki, o lekkim zabarwieniu błękitu przeszyła sayana pozbawiając go złotej fryzury i aury. Vulfila stojąca za nim musiała się lekko cofnąć od podmuchu ki, ale obojgu w gruncie rzeczy nic się nie stało. Tyle ki zmarnować by zaszpanować... cóż.. niby spychologia ma dużo do powiedzenia w walce, ale nie zawsze się sprawdza. teraz Hikaru był bardziej zmęczony niż można było po nim poznać. Westchnął cicho. Poziom jego mocy znów wrócił do poziomu 4 PL
- Tak wyglądasz dużo lepiej, sayanie. SSJ nie będzie Ci potrzebny na tej planecie, jeśli naprawdę jesteś tu w pokojowych zamiarach. Znów się uśmiechnął i odsunął kilka kroków w bok i tył. Przytrzymał lekko sayana telekinezą by ten nie padł na kolana, bo pewnie poczuje lekkie zawroty głowy, albo nawet osłabienie. Na bank czegoś takiego jeszcze nie przeżył.
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi


Liczba postów : 312
Data rejestracji : 23/07/2013


SCOUTER
HP:
2100/2100  (2100/2100)
Ki:
3300/3300  (3300/3300)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: North City   Pon Kwi 07, 2014 12:00 am

Im dłużej mężczyźni rozmawiali, tym Vulfila robiła coraz bardziej zaskoczoną minę. Hikaru i Hazard byli spokrewnieni? Widać nic nie dzieje się przypadkiem. Co więcej gdzieś w oddali ktoś walczył. Oni to wyczuwali, halfka nie. I nie wiedziała też co dzieje dokładnie dzieje i o kim mowa.

Na ostre spojrzenie Hazarda, Vulfila bezgłośnie zrobiła zdziwioną i lekko obrażoną minę, a potem puściła jego rękę.

"Co on sobie myśli, może będzie mi jeszcze dyktował, co mam robić?" - pomyślała, po czym zamachała ogonem i okręciła go sobie wokół pasa.

Potem Vulfila z zaciekawieniem obserwowała poczynania Hikaru. Podszedł do Hazarda, złapał go za twarz, potem zmanipulował KI tak, że na piasku zaczęły robić się koliste fale. Dziewczyna zaczęła się cofać od podmuchu, zasłoniła ręką twarz i starała sie oprzeć temu zjawisku. Po chwili wszystko się uspokoiło, a kolor włosów i oczy Hazarda powróciły do normalności. Halfka stanęła w rozkroku i popatrzyła na tę scenę z kpiącym uśmieszkiem.

Vulfile zaczęła powoli nudzić ta rozmowa. Hikaru nie chciał iść z nimi, nie wiedziała o czym mowa i w zasadzie nic jej tu nie dotyczyło. Kiedy skończyli, popatrzyła na nich z pożałowaniem, po czym rzekła:

- Nic tu po mnie, panowie. Jeśli chcecie, rozmawiajcie na osobności. Ja idę do miasta. Znajdziecie mnie po moim KI, jeśli chcecie.
Powrót do góry Go down
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 866
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: North City   Pon Kwi 07, 2014 12:11 pm

Haz cofnął się o krok, wybałuszając oczy. Hikaru jego krewnym? Nie, to niemożliwe. Nikt nigdy mu o nim nie wspominał, a przecież wiele razy pytał Wujka o rodzinę. Ale z drugiej strony o Kuro też nie słyszał. Wpatrywał się w Mistica bez zmrużenia oka. Co ma mu teraz powiedzieć? Miał wiele pytań, począwszy od tego gdzie był przez cały ten czas i czemu ani razu nie nawiązał z nim kontaktu, a skończywszy na szczegółach dotyczących buntu Mukuro, bo przecież białowłosy żył od kilku setek lat, może nawet był świadkiem tamtych wydarzeń. Nie wiedział od czego zacząć, ten natłok myśli spowodował u niego ból głowy. Lecz nagle Hikaru wybuchnął śmiechem i zakomunikował, że żartował. Złotowłosy przez chwilę stał ogłupiały, po czym zaczął trząść się ze złości.

- Bardzo śmieszne - zaczął szeptem - Nawet nie wiesz co ja przed chwilą... Z TAKICH RZECZY SIĘ NIE ŻARTUJE! - wrzasnął na końcu.

Dysząc ciężko, zaciskał pięści, mając ochotę wbić je w roześmianą twarz Mistica. Zwalczył jednak tę chęć. To nie był koniec tego tematu. Bo jeśli nie jest spokrewniony z nim, Hazardem, to jak to wygląda z przypadku jego kuzyna? Pomyślał nad tym chwilę, po czym doszedł do jedynego sensownego wniosku.

- W takim razie jesteś dla Kuro dziadkiem od strony Matki?

Nie był zbyt dobrze rozeznany w tych wszystkich koligacjach rodzinnych, ale to rozwiązanie wydawało mu się pasować do wszystkiego. Ale dobra, koniec tematu. Trzeba się skupić na innych rzeczach. Zdaniem białowłosego Reito i June poradzą sobie z przeciwnikiem. Faktycznie, gdyby zsumować ich Ki z energią przeciwnika, powinni bez problemu dać sobie radę. Tyle że różne rzeczy widział i nie raz nie wszystko szło zgodnie z planem, czy jakąkolwiek logiką. Skupił się jeszcze przez moment na tej walce. Ogoniasty znacząco się polepszył, w formie Super Saiyan'a był silniejszy od niego. Dziewczynę kojarzył ze wspomnień Tsufula, ona także była opanowana przez pasożyta. Emanowała zupełnie inną aurą, pierwszy raz czuł coś takiego. Z pewnością nie była człowiekiem. Chociaż prawie ich nie znał, miał nadzieję, że wyjdą z tego bez szwanku. W razie problemów był gotów iść im z pomocą.

Poczuł dłoń Hikaru na czole. Podniósł wzrok i spojrzał na niego zdziwiony. Co to znaczy? To chyba nie jest żadna forma ataku, chociaż po kimś takim wszystkiego można się spodziewać. Nagle Ki Mistica zaczęła gwałtownie rosnąć. W moment przekroczyła poziom złotowłosego na SSJ2. A więc to była prawdziwa moc Obrońcy Ziemi? Co za potęga. Piasek pod nimi zaczął wirować. Vulfila zepchnęło nieco w tył. Dla niej taka dawka mocy to zdecydowanie za dużo. Dobrze, że nie zna Ki Feeling, inaczej mogłoby to być dla niej nieprzyjemne przeżycie. On sam poczuł, jakby opuszczały go siły. Przestraszył się trochę. Co staruszek planuje? Zaczynał mieć wątpliwości, czy nie ma co do niego wrogich zamiarów. Złota aura Hazard'a zanikła, włosy znowu zmieniły kolor na czarny i opadły. Zakręciło mu się nieco w głowie i pewnie zakołysałby się na bok, gdyby nie przytrzymała go jakaś siła. Przez tę chwilę poczuł się jak marionetka, sterowana przez lalkarza. Gdy doszedł nieco do siebie, usłyszał wyjaśnienia białowłosego. A więc to o to chodziło.

- Rozumiem - odrzekł - jeśli ma to być dla Ciebie gwarancją na moje pokojowe intencje, to zostanę w tej formie podczas pobytu na Ziemi. O ile oczywiście nie zostanę zmuszony do użycia większej mocy.

Vulfile najwyraźniej znudziła ich rozmowa. Zostawiła ich samych i udała się do miasta. Haz odprowadził ją wzrokiem. Zaraz ją dogoni, tylko spyta Hikaru o jedną rzecz.

- Możesz mi powiedzieć, gdzie znajduje się teraz Kuro? Muszę z nim porozmawiać, zapewne domyślasz się o czym. Sam już dawno bym go znalazł, niestety nie wiem jaką Ki emanuje.

Nigdy nie spotkał się z kuzynem, toteż nie był w stanie namierzyć go w ten sposób. Coś jednak mówiło mu, że może to być jedna z tych osób, które właśnie wylądowały na planecie.

______________________

SSJ2 Full Power:
 
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod


Liczba postów : 901
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: North City   Wto Kwi 08, 2014 9:56 pm

- Nie muszę być telepatą by widzieć co myślisz. Nie potrafisz chować swoich myśli, dziwi mnie, że potrafisz ukrywać Ki..... Nawet jakby chciał kontynuować wypowiedź to zginęłaby w hałasie jaki wyszedł z otworu gębowego sayana. Dopiero po chwili nastąpiła cisza, względna oczywiście. Mistic mógł kontynuować kiedy Hazard dalej zaczął pytać. Kurokara jest moim synem. A syn mego syna jest mym wnukiem.. Kolejny mały żarcik słowny, choć niezrozumiały pewnie przez kosmitę. Na Ziemi mówiło się "Wasal mego wasala nie jest moim wasalem". Hikaru to mocno zmodyfikował by pasowało do sytuacji. Nawet podczas wymiany zdań białowłosy obserwował walkę Reito i June. Nie znał ich przeciwnika, mógł jedynie stwierdzić, że ma mroczną aurę, może demoniczną. To jednak nie znaczyło wiele. Nie miało też właściwie to znaczenia z kim walczą. Wyczuwał ki pary w tamtym miejscu już od jakiegoś czasu, widocznie się osiedlili. Mało tego, bardzo często pojawiała się tam mniejsza aura bardzo zbliżona do demonicy, jak również do sayana. Nie potrafił ocenić dokładnie, ale domyślał się, że to ich dziecko. Cóż... tego jeszcze nie było. Żeby jego była uczennica stała się matką.... może jednak nie ma w dzisiejszej June aż tak dużo demonicy z czasów jego młodości.

Mistic starał się śledzić jej poczynania, tak na wszelki wypadek. Jednak nie interweniował kiedy naprawdę nie było to konieczne. Przez lata nauczył się oceniać problemy na odległość. Czasami musiał wybierać, gdzie się zjawić i uratować dzień, a gdzie pozwolić komuś zginąć, lub rozwiązać problem na własną rękę. W końcu był sam jeden. Poza tym Hikaru miał bronić Ziemię przed prawdziwym złem potrafiącym zniszczyć planetę, a nie zwykłymi katastrofami. Ludzie mają cywilizację, środki przekazu masowego i tak dalej, tak więc potrafią zmobilizować swoje siły by ochronić lub pomóc danemu zagrożonemu sektorowi. Z początku takie myślenie nie było aż tak łatwe, choć mistic chyba miał to już od samego początku w sobie, musiał tylko dojrzeć do tej myśli. Zajęło to kilka długich lat, ale patrząc na inne cywilizowane światy, inne planety... to bardzo pomogło. Z reszta samo obcowanie z kaioshinami także wywarło wpływ na dzisiejszym wojowniku.

- Mogę Ci jedynie powiedzieć, że jest na Ziemi. Jesteś przecież Złotem, a on Srebrem. Powinieneś potrafić go wyszukać. Nie będę Ci pomagał w tym, wykaż się. Z tego co wiem to Kuro zostanie tu kilka dni, więc masz czas na poszukiwania. Skoro potrafisz ukrywać swoją Ki, to powinieneś umieć wyszukiwać ki innych, znanych Ci osób. Wyślij swoje zmysły w dal i szukaj. W końcu pewnie go znajdziesz. Jesteście spokrewnieni przecież.

______________________

http://zarabiaj4.000usd.pl/sp6#.VK2xVSuG_d0
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi


Liczba postów : 312
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2100/2100  (2100/2100)
Ki:
3300/3300  (3300/3300)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: North City   Sro Kwi 09, 2014 8:55 pm

Vulfila tymczasem wróciła do miasta. Na ulicach było niemal tyle samo ludzi co za dnia. Wszyscy krążyli gdzie odurzeni alkoholem. Czasem ktoś rzucił na nashi okiem, tym bardziej, że szła samotnie, a nocami jest to dla przeciętnej dziewczyny bardzo niebezpieczne. W jej przypadku było z goła odwrotnie, więc wcale się tym nie przejmowała, a gdyby ktoś próbował zrobić jej krzywdę, postarałaby się uderzyć go ogonem tak mocno jak kiedyś Hikaru.

Właśnie, Hikaru... Popisywał się, był pewny siebie, arogancki. Tak samo jak przed dwoma laty. Vulfila żałowała, że musiała płaszczyć się przed nim. Niewielkie zrobiło to też na nim wrażenie, tak samo jak jego popisy na niej. Gdyby tylko Vulfila znała sposób na wysysanie KI, to by było coś. Zabrałaby mu całą tę moc i wtedy by zobaczyła, czy spuściłby z tonu. Halfka zamiotła ogonem na tę myśl. Podobała jej się, choć była tak bardzo nierealna.

A Haz? Jego pojawienie się tak bardzo uspokoiło jej duszę. Wreszcie pustka zapełniana przez dwa lata mogła zostać zasklepiona. Vulfila teraz już wiedziała, co się z nim stało. Radził sobie całkiem nieźle, choć strata oka musiała mu doskwierać. W tym momencie nikt poza Kuro nie pozostał mu z rodziny. Że też musiał być akurat z nim spokrewniony. A czy Kuro wiedział, w momencie walki z Hazardem, że to jego krewny? I wahał się choć chwilę? Czy bał się, że go zabije? Nic na to nie wskazywało.

Nagle Vulfila zauważyła na jednym budynku wielki szyld z napisem "Karaoke". Z wnętrza dobiegały odgłosy śpiewu pijanych ludzi. Dziewczyna weszła do środka. Tam otumanił ją szybko zapach papierosów. Na przeciwległej ścianie pomieszczenia znajdowała się sporej wielkości scena. Na niej stały dwie nastolatki, śpiewające, a raczej zawodzące znaną piosenkę. Kiedy skończyły, rozległy się brawa, a głos przejął dj.

- Świetne wykonanie, lepsze niż oryginał!- rzucił, puszczając do dziewczyn oczko. - Teraz czas na werdykt Jury, czyli naszej publiczności. Im głośniej zaklaszczecie, tym bliżej dziewczyny będą wygranej w naszym konkursie. A do wygrania! Uwaga! Słodki torcik! Klaszczemy!- zakrzyknął, a publiczność zaczęła bić głośno brawo i tupać nogami. - No, dziewczyny, wygląda na to, że zajmujecie w tym momencie pierwsze miejsce zaraz przed naszym dotychczasowym liderem, Panem Maciejem z Bydgoszczy, wsi pod Westcity, który wykonał dla nas wspaniałą aranżację utworu "I believe I can fly". Kto następny chętny do zaśpiewania losowego utworu?

Kilka osób aż zerwało się z krzeseł, żeby tylko móc zgłosić się do konkursu, który cieszył się widać ogromną popularnością. Vulfila też machała ręką jak tylko mogła, ale ewidentnie nie mogła przebić sie przez tłum, więc wzniosła sie w powietrze i podleciała do DJ.

- Ja, ja chcę!- krzyknęła, a wszyscy zebrani na sali westchnęli zaskoczeni. DJ też zrobił wielkie oczy i zaniemówił na chwilę.

- D... dobrze. - zająknął sie, kiedy Vulfila wyladowała na scenie i zabrała mikrofon zadowolona jak dziecko.

- Wygląda na to, że mamy odważną chętną. Uwaga, puszczam utwór.

Z głośników zaczęły dobiegać dźwięki kolejnej piosenki, a Vulfila przygotowywała się do śpiewu.

piosenka:
 

skąd słodki torcik?:
 
Powrót do góry Go down
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 866
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: North City   Czw Kwi 10, 2014 9:05 pm

Haz speszył się nieco, gdy Hikaru ujawnił swą zdolność czytania w myślach. Mózg postanowił sobie zażartować z chłopaka i spowodował nagły wypływ najbardziej zawstydzających momentów z jego życia. Spojrzał przerażony na Mistica, po czym szybko oczyścił umysł. Nie wiedział, że Ki Feeling umożliwia również tego typu umiejętność. Nigdy nie przyszło mu to do głowy, nie wiedział nawet jak miałby się za to zabrać. Jemu łatwo jest mówić, bo ma ponad 300 lat, miał więc masę czasu na trening.

Dalsze tłumaczenia na temat jego pokrewieństwa z Kuro niczego nie wyjaśniły. Taak, Białowłosy jest Ojcem Kurokary, tyle że z tego co wiedział Hazard, czyniło go to też rodzicielem braci tego mężczyzny, a co za tym idzie - jego Dziadkiem. Postanowił odpuścić. Po odejściu Vulfili zaczęło mu się śpieszyć i chciał jak najszybciej skończyć tę rozmowę by do niej dołączyć. Spyta kuzyna o te zależności rodzinne, chociaż zakodował sobie w głowie fakt, iż Mistic może być jego przodkiem. Nastąpiła chwila ciszy, po której Hikaru wyraził swe zdziwienie na temat tego, iż Saiyan nie potrafi wyczuć energii krewnego. Fakt, zapewne między Złotym a Srebrnym była jakaś charakterystyczna więź, która powinna pozwolić im na ułatwiony kontakt. Tyle że nie nigdy nie poznał Kuro. Domyślał się jedynie, że przebywa na Ziemi, co potwierdził jego rozmówca.

- Doskonale wiem jak wyszukiwać KI, nie musisz dawać mi wskazówek - rzekł nieco chłodno - problem w tym, że nigdy nie spotkałem mojego kuzyna, nie znam więc jego aury. Wydaje mi się, iż to jeden z tych osobników który wylądował właśnie na Ziemi, lecz jeszcze to sprawdzę. A teraz wybacz, muszę już iść. Bywaj.

Skinął głową, odwrócił się i ruszył przez plażę w stronę miasta. Vulfila znajdowała się gdzieś w centrum. Idąc ulicą, zastanawiał się nad tym co właśnie się wydarzyło. Był pewien, że białowłosy przyszedł ich "sprawdzić". Miał nadzieję, iż nie będzie przeprowadzał od czasu do czasu kontroli, ob jednak jego towarzystwo niezbyt mu się podobało. Miał dość specyficzny sposób bycia, który jemu jakoś nie przypadł do gustu. Również ze względu na Vulfi wolał unikać jego towarzystwa. Miał wrażenie, że dziewczyna nie czuła się najlepiej gdy Mistic był w pobliżu. Trudno było się jej dziwić po tym co zaszło między nimi przed dwoma laty. Haz kontrolował też sytuację June i Rei'a. Dwójka która niedawno pojawiła się na Ziemi już do nich dołączyła. Miał wielką ochotę również się tam udać, lecz stłumił to w sobie. Przyjdzie na to czas, być może już jutro.

Znalazł wreszcie Saiyan'kę w lokalu, opatrzonym szyldem "Karaoke". Nawet z ulicy słychać było wrzawę dobiegającą wewnątrz. Zaciekawiony wkroczył do środka i zaczął przeciskać się na przód, pod scenę. Załapał się na drugą część wykonu Vulfili. Chociaż nie wiedział o czym śpiewała, podobało mu się i przyłączył się do oklasków. Wodzirej również pochwalił jej występ i zakomunikował, iż objęła prowadzenie w konkursie. Konkursie w którym do wygrania był ogromny, słodki torcik. Brzuch czarnowłosego znów dał o sobie znać. Nagroda prezentowała się naprawdę smakowicie. Wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany.

- Muszę wygrać - pomyślał.

Nie bardzo wiedząc co robi, wepchnął się na sam przód, postawił nogę na scenie i zawołał:

- W porządku, moja kolej!

DJ spojrzał na niego zaskoczony, podobnie jak tłum zgromadzony pod nimi. Rozległy się chichoty. Haz nie zwrócił na to uwagi i podszedł bliżej prowadzącego. Ten zmierzył wzrokiem jego sylwetkę, uśmiechnął się i zwrócił się do widowni:

- A więc mamy kolejnego chętnego! Ciekawe czy pod tymi muskułami kryje się równie imponujący wokal! A teraz zaczynamy!

Dopiero teraz dotarło do niego co zrobił. Spojrzał przerażony na tłum. Odwrócił się w stronę prowadzącego, chcąc powiedzieć że jednak się rozmyślił, lecz nie było czasu. Jego utwór się zaczął, na sali zaległa cisza. Wszyscy wpatrywali się w niego, ciekawi jak wypadnie. Nie miał wyboru. Piosenka która mu się trafiła, była bardzo żywiołowa. Podniósł mikrofon do ust i zaczął śpiewać. Z początku chyba nie szło mu najlepiej, ale rozkręcał się. W refren wszedł dość gładko, na co dziewczyny z pierwszych rzędów zapiszczały z zachwytu. Kontynuował więc, czerpiąc z tego jakąś dziwną radość. Podobało mu się to, wczuwał się jak tylko mógł, poruszał się w rytm muzyki, tańczył. Po wszystkim stał uśmiechnięty na scenie, czekając na werdykt.

Zaczynamy imprezę!:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi


Liczba postów : 312
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2100/2100  (2100/2100)
Ki:
3300/3300  (3300/3300)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: North City   Pią Kwi 11, 2014 8:35 pm

Vulfila zeszła ze sceny, patrząc zaskoczona na Hazarda. On i karaoke? Ciekawe co zaśpiewa. Pewnie nieudolnie wyduka z siebie jakieś dziwne, źle wyartykułowane dźwięki. Uśmiechnęła się pod nosem, oddając mu mikrofon.

Nashi ustawiła się nieco z tyłu przy scenie. Kiedy Hazard zaczął śpiewać, zrobiła wielkie oczy. Chłopak chyba minął się z powołaniem, bo wywołał wśród damskiej części publiczności spore zamieszanie. Dziewczyny zaczęły piszczeć, a Vulfile coś dźgnęło w serce jak ostry sztylet. Popatrzyła nienawistnie na dziewczyny z przodu, zaczęła ciężko oddychać. Nie mogła się powstrzymać, więc wytworzyła w dłoni niewielkiego KI-Blasta i posłała w tę z nastolatek, która posłała Hazardowi całusa w powietrzu. Ta znieruchomiała i zemdlała. Koleżanki podparły ją na rękach nieco zaskoczone. Vulfila uśmiechnęła się do siebie i wycofała nieco w tył, żeby nikt nie skojarzył faktów.

Kiedy Hazard skończył i publiczność zagłosowała, głos przejął DJ:

- Wygląda na to, że mamy remis, a to oznacza, że dwoje finalistów, seksowna czarnula i paker blondyn zaśpiewają dla nas jeszcze raz. Będzie to piosenka wspólna. Kto lepiej zaśpiewa swoją rolę, wygra. Zapraszamy na scenę!

Vulfila wskoczyła na podwyższenie i wręcz wyrwała Hazardowi mikrofon, żeby zaśpiewać kolejną piosenkę.

piosenka:
 
Powrót do góry Go down
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 866
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: North City   Sob Kwi 12, 2014 2:08 pm

Bawił się doskonale, publiczność najwyraźniej także. Co ciekawe, wzbudził zachwyt dziewcząt, grupka w pierwszym rzędzie piszczała najgłośniej. Haz uśmiechnął się do nich i pomachał ręką, na co jedna z nich wysłała mu w powietrzu całusa. Nie spodziewał się takiego gestu, choć było to całkiem miłe. Po chwili jednak dziewczyna zemdlała, a przed upadkiem na ziemię uratowały ją koleżanki. Saiyan wiedział co jest grane, wyczuł Ki Blasta posłanego zza jego pleców. Miał w sobie naprawdę małą ilość energii, lecz to wystarczyło by znokautować Ziemiankę. Czarnowłosy zastanawiał się czy to to, o czym myśli. Jeśli tak to... Uśmiechnął się jeszcze szerzej.

Po jego występie nastąpiło głosowanie. Okazało się, że padł remis - Vulfila i on będą musieli razem zaśpiewać dodatkową piosenkę, co wyłoni ostatecznego zwycięzce. Hazard podszedł do towarzyszki i wyszczerzył się do niej.

- Ach nagroda wygląda bardzo smakowicie, fajnie byłoby wygrać. Nawiasem mówiąc, jestem okropnie głodny. No to powodzenia.

Vulfi wyrwała mu z rąk mikrofon, co uznał za akceptację jego zaproszenia do pojedynku. Zaraz otrzymał drugi i mogli przygotować się do finału. Kolejne fragmenty piosenki śpiewali na zmianę, refreny wspólnie. Haz był niezwykle żywy na scenie, niczym gwiazda muzyki. Wykonywał niezbyt niestety wprawne układy taneczne, ale publiczności to wystarczało. Momentami śpiewał tylko do rywalki. Chociaż nie wiedział o czym śpiewają, miał dziwne wrażenie, że ta piosenka jakoś łączy się z nimi. Nie wypadł najgorzej, chociaż na minus można było zapisać te wszystkie "U u uuuu!" występujące w refrenie. Zwyczajnie nie był w stanie tego wyciągnąć ze swoim głosem. Co innego Vulfila, jej wychodziło to doskonale. Ogólnie cały jej występ był świetny i gdyby nie to, że walczyli o przepyszny tort, byłby całym sercem za nią. Gdy skończyli, na sali rozbrzmiały oklaski i pokrzykiwania, z tłumu posłany został w jego stronę jakiś przedmiot.

- Wspaniale! Znakomicie! Nie mieliśmy tu chyba jeszcze tak zdolnych uczestników! Spójrz jakie emocje wzbudzasz drwalu - rzucił DJ do Hazard'a, podnosząc z podestu wcześniej rzucony stanik i podając go Saiyan'owi.

- D-drwalu? - odpowiedział speszony, natychmiast odrzucając bieliznę z powrotem w tłum.

- Ano. Przypominasz mi mojego kuzyna, który jest drwalem. A teraz! - rzekł już dużo głośniej do publiczności - czas wybrać zwycięzce! Tak więc - podszedł do Vulfi - czy wygrać powinna seksowna czarnula ze swym anielskim głosem?

Oklaski, tupot stóp i okrzyki męskiej części tłumu było ogłuszające. Faceci stojący nieco z tyłu po lewej stronie przekrzykiwali wszystkich, wyznając Saiyan'ce miłość. Hazard spojrzał w ich stronę, a po chwili kolumna stojąca nieopodal przewróciła się na nich.

- Czy może drwal-dziki tancerz? - kontynuował wodzirej, wskazując na Haz'a.

Chociaż żeńska część publiczności zdzierała sobie gardła i tupała zawzięcie, nie mogła dorównać męskiemu gronu i tak Vulfila została zwyciężczynią konkursu.

- Brawo! Brawo! - ryczał prowadzący, chwytając laureatkę za rękę i podnosząc ją wysoko do góry - Bezkonkurencyjna! Jest piękna, ma talent, czego chcieć więcej? Ale oklaski należą się również naszemu umięśnionemu koledze, który okazał się być czarnym koniem rywalizacji! A teraz czas na nagrodę główną!

Wniesiono olbrzymi, czekoladowy torcik. Hazard rzucił na niego łakomym wzrokiem i mimowolnie się oblizał. Miał nadzieję, że towarzyszka się z nim podzieli. Podszedł do niej i wyciągnął rękę, uśmiechając się szeroko.

- Byłaś świetna, zasłużyłaś na wygraną, moje gratulacje - zrobił krótką pauzę, po której wskazał ręką na tort - Eee to ten, zamierzasz zjeść go sama? Jest naprawdę duży.



______________________

SSJ2 Full Power:
 
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod


Liczba postów : 901
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: North City   Nie Kwi 13, 2014 2:03 pm

Także Hazard poszedł do miasta, więc Hikaru został wreszcie sam. Mógł teraz robić co chciał i nikt mu w tym nie przeszkodzi. Tylko czy sayan domyśli się jakie jeszcze ma braki w nawet poznanych technikach ? Niby to nie było zmartwienie mistica. Jednak lubił nawracać gówniarzy na właściwą ścieżkę. Zastanawiające jest to, że wojownik może opanować technikę, ale nie potrafi jej zastosować do każdej możliwej akcji. Coś takiego jak wyczuwanie energii ma naprawdę wiele zastosowań, ktoś kto się teleportuje średnio pięć, sześć razy tygodniowo docenia taką zdolność, bez której byłoby to niemożliwe. No nic, trzeba było zając się własną osobą, a nie młodzikami. Ci sobie jakoś radzili, choć mieli luki w nauce. Ci na Vegecie strasznie nawalali. Z resztą co się dziwić ? Dzisiejsza młodzież była jaka była. Nie każdy zasługiwał na załatanie luk, choć takowe mogły skończyć się śmiercią nieuka. To jednak już nie obchodziło białowłosego, bo niby dlaczego miałoby ? Był obrońcą Ziemi i tylko ta planeta go interesowała. A obrońca musi być w formie.

Wysłał swoje zmysły do June i Reia śledząc ich poczynania. Wyczuwanie energii miało jedną istotną wadę, nie potrafiło powiedzieć dokładnie co się gdzieś dzieje. Można ją łączyć z telepatią, ale to nie była jednak telewizja. Można było się domyślać co kto robi, znając aury wojowników. Warto było śledzić większe wyładowania na planecie, ale przy okazji można było zajmować się własnymi sprawami. Sprawami za jakie chciał się wziąć to trening. Musiał się wzmocnić, skoro Kuro nie specjalnie przepadał za ratowaniem Ziemi, to to zadanie spoczywało nadal na Hikaru. A skoro on był na podobnym poziomie PL to kto wie czy ktoś jeszcze nie dojdzie do takiej potęgi ? To była niebezpieczna myśl. Wyjął swojego szamszira i przyjął pozycję do treningu.


OCC trening start.

______________________

http://zarabiaj4.000usd.pl/sp6#.VK2xVSuG_d0
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi


Liczba postów : 312
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2100/2100  (2100/2100)
Ki:
3300/3300  (3300/3300)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: North City   Nie Kwi 13, 2014 4:03 pm

Tort był zdecydowanie godny. Sponsorem karaoke musiała być niewątpliwie jakaś cukiernia. Postawiono go na stoliku, który Vulfila obeszła, oblizując się. Jej ogon wyprawiał przy tym dzikie harce, wyrażając to, jak bardzo ślinka ciekła jej na myśl o zjedzeniu tej pyszności. Wiśnie! Czekolada! Marmolada! Oh!

Vulfila przejechała palcem po polewie i oblizała, mrucząc do siebie. Tęskniła za Ziemią i jej wspaniałym jedzeniem! Na Vegecie można było o czymś takim zapomnieć! Zasiadła przy stoliku i wykroiła sobie spory kawałek. Zaczęła jeść go szybko, starając się jednak nieco powstrzymać, żeby się nie udławić.

Jedząc popatrzyła na Hazarda jak pies, pilnujący swojego jedzenia. Dzielić się? Chyba żart, Nashi jest taka głodna i ma się jeszcze dzielić? Prawo dżungli, to on powinien starać się, żeby zapewnić jej jedzenie, nie odwrotnie.

Ostatecznie jego smutny wzrok nieco poruszył Vulfilę. Machnęła na niego ręką, żeby sie dosiadł i wziął sobie kawałek, choc prawdę powiedziawszy wcale nie chciała się z nim dzielić.

Kiedy Vulfila już się najadła, popatrzyła znudzona na Hazarda, podpierając ręką twarz. Zaczęła robić się senna i trochę znudzona, a to zawsze wpływało na jej nastrój. Stawała się mniej okiełznana. Nabrała trochę tortu na łyżeczkę i uśmiechnęła się złośliwie. Przez chwilę zawahała się, ale ostatecznie nie mogła się powstrzymać i wystrzeliła jedzenie saiyanowi w zdrowe oko, śmiejąc się do siebie z cicha, kiedy krem rozprysł się na jego twarzy. Zamachała ogonem buńczucznie.
Powrót do góry Go down
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 866
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: North City   Wto Kwi 15, 2014 3:32 pm

Hazard wpatrywał się w tort jak zahipnotyzowany. Jego brzuch stanowczo domagał się pożywienia, co deklarował głośnym burczeniem. Wystarczyło spojrzeć na Vulfile by przekonać się, że i ona est potwornie głodna. Tylko czy wystarczy jedzenia dla dwoje głodnych Saiyan? Zakładając oczywiście, że dziewczyna podzieli się z nim. Stał niedaleko, obserwując jak Vulfi zasiada do stolika i zajada się tymi wszystkimi pysznościami. Wodził wzrokiem za każdym kawałkiem ciasta który lądował w jej ustach. Korciło go żeby przyłączyć się bez pytania o zgodę, lecz to byłoby nie uprzejme. Czekał więc, chociaż z każdą chwilą trudniej było mu się powstrzymać. Na szczęście w końcu się doczekał. Podbiegł do stolika, niemalże przewracając się o własne nogi.

- Dziękuję! Dziękuję - wysapał, siadając naprzeciwko towarzyszki - Jesteś taka wspaniałomyślna! - klasnął dłońmi i oblizał się ze smakiem - Wygląda cudnie!

Nałożył sobie olbrzymi kawałek i zabrał się do jedzenia, starając się robić to z ogładą. Gdyby był sam, z pewnością chwyciłby ciasto w dłonie i zaczął pakować sobie olbrzymie jego kawałki prosto do ust. W tej sytuacji jednak nie mógł tak zrobić, więc spożywał go widelczykiem, kawałek po kawałku. Vulfila natomiast po jakimś czasie się znudziła. Najwyraźniej napełniła już żołądek, co w głębi duszy cieszyło Haz'a, gdyż oznaczało to, iż reszta tortu jest dla niego. Oczywiście nie podzielił się z dziewczyną tym spostrzeżeniem. Tak czy siak Saiyan'ka wpatrywała się teraz w niego, podpierając ręką twarz. Wyglądała jakby zaraz miała uciąć sobie drzemkę. Gdyby nie to, że usta pełne miał czekolady, zajął by towarzyszkę rozmową. Chwilę potem pożałował, że jednak tego nie zrobił, bo ta z nudów trafiła go kawałkiem tortu w zdrowe oko.

- Auuu! - syknął, odrzucając widelec i chwytając się za powiekę.

Gdy już doprowadził się do porządku, spojrzał z wyrzutem na Vulfi. Nie mógł pozostać jej dłużny. Uśmiechnął się do niej przez stolik, jakby uznał jej zachowanie za śmieszny żarcik. Następnie przeniósł wzrok na pozostałości nagrody i spowodował, że część polewy uniosła, a następnie poszybowała do brunetki, ozdabiając jej twarz wdzięcznymi wąsami (tzw. wąsy milorda). Teraz patrzył na nią, całą siłą woli powstrzymując się, by nie wybuchnąć śmiechem, bo wyglądała komicznie.

______________________

SSJ2 Full Power:
 
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi


Liczba postów : 312
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2100/2100  (2100/2100)
Ki:
3300/3300  (3300/3300)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: North City   Sro Kwi 16, 2014 12:29 pm

Vulfila poczuła polewę nad górną wargą. Przetarła ją ręką, ale został jej mały, hitlerowski wąsik, którego nie zauważyła. Uśmiechnęła się i oparła łokciami o blat stolika, patrząc na Hazarda lekko śpiącym, ale spokojnym i zadowolonym wzrokiem. Zdecydowanie był to dla niej dobry dzień, jak sen. Ogarnęło ją nawet dziwne uczucie żalu na myśl, że pewnie niebawem obudzi się we własnym łóżku na Vegecie, Hazarda nie będzie, Ziemi też nie. W tej chwili miała nawet ochotę zostać już tutaj i nie wracać na tę dziką planetę saiyan. Zapewne tak też by zrobiła, gdyby tylko była w stanie obronić się przed tym, kogo by po nią prędzej czy później przysłano i gdyby nie to, że chciała kiedyś zostać Imperatorową.

Vulfilę zaczęła ogarniać senność. Podniosła jeszcze raz lekko powieki, żeby zobaczyć, jak Hazard stara się jeść z klasą. Nie wychodziło mu to, ale Halfki to nie obchodziło. W końcu sama była saiyanką i przypominała sobie jak niejednokrotnie pouczał ją w tej kwestii Aleksander.

Halfka wstała od stołu, obeszła go i usiadła na tej samej ławce, na której znajdował się Hazard.

- Nie przeszkadzaj sobie i jedz. - powiedziała, po czym wcisnęła głowę pod jego ręce i ułożyła mu na udzie. - Ja sobie tylko poleżę, aż skończysz...

Leżała sobie tak chwilę. Było miło, ciepło, sennie. Szybko przymknęła oczy i zasnęła.

OCC: Miło by było, jakbyś po pobudce jakoś zaaranżował dalszą fabułę, a nie opisał tylko, jak też idziesz spać xd. BTW, możemy przenieść się na inną lokację, w końcu to wakacje Smile
Powrót do góry Go down
Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 866
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: North City   Czw Kwi 17, 2014 11:40 am

Haz stłumił wybuch śmiechu po nieudanej próbie wytarcia wąsika przez Vulfile. Teraz wyglądała jeszcze zabawniej. Dziewczyna nie prowadziła dalej tej gierki, chyba nie miała już na to sił. Z minuty na minutę robiła się coraz bardziej senna. W końcu wstała, usiadła obok niego, po czym położyła głowę na jego udzie. Hazard spojrzał nieco zaskoczony, lecz nie miał nic przeciwko. Było to nawet przyjemne. Sam dokończył swój posiłek, a w międzyczasie Vulfi usnęła. Wiedział to również po jej Ki. Obserwował ją w milczeniu, a po chwili nieśmiało pogładził Saiyan'kę po policzku. Wyglądała teraz naprawdę ślicznie i słodko. Otarł palcem resztki czekolady, bo to nieco psuło ten piękny obraz. Tymczasem impreza zbliżała się do końca. Coraz więcej ludzi opuszczało lokal, DJ też gdzieś zniknął.

- Chyba nic tu po nas - mruknął Haz - czas się stąd zbierać.

Delikatnie, tak by jej obudzić, wziął Vulfile na ręce i skierował się z nią w stronę wyjścia. Odetchnął przyjemnym nocnym powietrzem, zastanawiając się gdzie się udać. Chyba nie mają co liczyć na normalny nocleg, czeka ich spanie pod gołym niebem. Tylko gdzie najlepiej? To musi być spokojna okolica, z dala od miasta. Chwilę zajęło mu zlokalizowanie takiego miejsca, lecz w końcu wzniósł się w powietrze, uprzednio upewniając się że nikt nie patrzy, po czym poleciał w tamtym kierunku.

Z/T x2 --> http://dbng.forumpl.net/t184-wzgorza

______________________

SSJ2 Full Power:
 
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod


Liczba postów : 901
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: North City   Sob Kwi 19, 2014 10:01 am

Hikaru mógł bez większych oporów wykorzystać teraz plażę do swoich treningowych potrzeb. Podzielił koncentrację na wydarzenia w domu June i na szermierkę. Oczywiście dużo ciekawsza byłaby prawdziwa alka, ale póki co chłopak nie miał żadnego sparingpartnera, a nie chciał nadużywać znowu saibamanów. Ciężko było je stworzyć, a cały proces tworzenia był dość praco i energo chłonny. Tak więc musiał korzystać tylko z tego co miał pod ręką. Pracował nad pracą nóg, a także szybkością pchnięć, przechodzących do płytkich cięć. Zależało mu na płynniejszym przejściu do tego, a potem by jeszcze z płytkich cięć przejść większe, głębsze i bardziej bolesne. Powtarzał te ćwiczenia właściwie od paru lat, była to esencja lat walki mieczem i doświadczenia jakie zdobył w tym czasie. Wykorzystywał najbardziej efektywne formy, zmyłki i uniki. No i najważniejsze, jako telekinetyk potrafił korzystać z telekinezy, czyli mógł przenosić dowolnie przedmioty, tworzyć zasłonę z piasku, oślepiać przeciwnika, rzucać kamieniami, albo odepchnąć czy sparaliżować przeciwnika. Te zdolności także wplatał we wszystkie formy jakie opracował przez lata by wszystko to stanowiło całość, a nie poszczególne elementy. Wiedział, że formy musiały być dynamiczne i mieć swój rytm, ale taki który nie pozwalałby zbyt łatwo przewidzieć następnego ruchu.

Tak jak w tańcu można przewidzieć łatwo ruch partnera bo jest wymuszony przez rytm muzyki i kroków, tak w walce nie można było sobie na to pozwolić. Płynność ruchów owszem, ale nie przewidywalna. Nie było to łatwe, ale do opanowania jeśli miało się wystarczająco dużo zawzięcia. Nie zapominał o tym by zerkać kątem umysłu na dom June i Reia, wiedział już, że pojawił się Kuro, a skoro on tam był  to i April także pewnie się pojawiła gdzieś tam. Jej aura była dalej słaba, ale silniejsza niż dwa lata temu. Żeby tylko stała się z wiekiem trochę pokorniejsza i bardziej słuchała swojego senseia... jakby nie traktowała go w ogóle poważnie. Cóż zrobić.. Zdaje się, sprawy w tamtym miejscu dobiegały końca i dobrze. Chyba nie będzie to wydarzenie na skalę światową, nie będzie trzeba szukać Smoczych Kul. Hikaru kończąc ostatnią sekwencję stanął przed linią brzegową i wpatrzył się w dal, za horyzont. Zebrał swoją świadomość i znów wysłał ją na przeskanowanie całej planety, a potem dalej, Namek, Vegeta, a nawet Yardat. Tak dla pewności czy nic tam się nie dzieje. Nic istotnego, jakieś słabe potyczki,  sparingi, treningi i zwykłe bójki. Dobrze, żadne z tych wydarzeń nie powinny odbić się na wszechświecie. Planeta Kaioshinów nie interesowała go zbytnio. Jeśli coś tam by się działo to raczej mistic zostałby powiadomiony. Kiedy zakończył skan wybrał jedno miejsce na Ziemi by wynieść się stąd. Powoli nastawał dzień, słońce wschodziło i znów zaroi się od opalających się prawie nagich ciał.


occ zt na Konack+ koniec treningu

______________________

http://zarabiaj4.000usd.pl/sp6#.VK2xVSuG_d0
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: North City   Today at 7:32 am

Powrót do góry Go down
 
North City
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» North City
» South City

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Inne Miasta-
Skocz do: