Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Yo! Town

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1551
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Yo! Town   Wto Paź 04, 2016 11:28 am

Opis lokacji:

Dla Yo-Town zaczynał się poranny dzień targowy. Mała mieścina założona zaledwie parę miesięcy temu przez inwestora zwanego Sutari Yagi szybko prosperowała dzięki nowemu szlakowi handlowemu między East, a Central city. Choć piaski pustyni dało się dostrzec z każdej strony świata, mała rzeka przecinająca centrum tej społeczności umilała życie. Górskie szlaki handlowe omijające wielką pustynie stały się za wczasów niebezpieczne, stąd ten punkt odpoczynku łączący trasę dwóch kolosalnych miast przez północną część morza piasków.

Większość struktur w tejże mieścinie prezentowały poziom nadmiernie użytych ilości kapsułek hoi-poi. Niektóre jednak budowle wydawały się być dużo starsze i ociosane z kamienia o piaskowym kolorycie. Nic też dziwnego, bo ten mały skrawek cywilizacji stał się dobudówką antycznych ruin za czasów sprzed kapsułek Capsule Corp.






Tajemniczy jegomość ubrany w cylinder przemierzał ułożone płaskim kamulcem uliczki. Wrzawa ludności powszechnie ubranej w turbany oraz długie szaty przekrzykiwała się wzajemnie chcąc sprzedać swoje towary.
- Płótna! Najdelikatniejsze i miękkie w dotyku tkaniny! – zagrzmiał rubaszny głos,
- Warzywa i owoce, świeże z zachodnich nizin! – odezwał się jakiś bardziej chrypkowaty jegomość. Nie brakowało też rękoczynów, gdy jeden z targujących się potrącił z innego straganu glinianą amforę.
- Khaa! Moje piękne amfory, ty najjadowitszy z węży! Zapłacisz mi za to! – bez słowa właściciel wskoczył na konkurenta by zacząć się oklepywać na pięści. Tubany kurzu zmieszanego z pustynnym piaskiem unosiły się wysoko w górze, ale to co mogło zainteresować niesamowitego i jakże niecodziennego przybysza to ich znajomość ruchów walki. Wydawałoby się, że mieszkańcy tutaj są bardzo obeznani ze sztukami walki, a więc spory bez kompromisu często rozwiązywane były poprzez pojedynki. Ach…było w czym wybierać, od dzieł sztuki po stare zabytki na jedzeniu kończąc. Od czasu do czasu ktoś zaczepiał kapelusznika z propozycją sprzedania mu tandetnego zestawu sztućców, tudzież innego badziewia. Musiał przywyknąć, w końcu to był dzień targowy.

Okazji do szaleństwa brakowało, ale to miało się zmienić, gdy między straganem z materiałem pergaminowym, a głąbami kapusty odezwał się jedwabny, nienaturalnie umilający ucho dziewczęcy głos.

Dziewczyna sprzedająca serca:
 
- Może zechciałby Pan kupić serce? -  Spytała dziewczyna ubrana w piękną czerwoną sukienkę o delikatnej, kryształowej cerze nie pasującej do lokalnej społeczności. Długie rudawe, wręcz jasno czerwone włosy spływały po obydwu stronach słodkiego oblicza formując spięte serduszkami, dwa duże warkocze. Tupnęła czerwonymi, drewnianymi trzewikami by zbliżyć się do wyróżniającego się z tłumu, zapomnianego chemika. Uniosła koszyk w górze pokazując stertę sercowych kapsuł w formie symbolicznej, na szczęście nie dosłownej.
- Mam tu bardzo szeroki wybór i wszystkie mają swoją wspaniałą historie. - Rzekła z uśmiechem, który nigdy nie schodził dziewczynie z drobnych ust, była na tyle zdeterminowana, że na pewno ktoś, kiedyś kupi od niej serduszka. Może właśnie znalazła właściwego klienta.


OCC: Start dla Szalony Kapelusznik.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Szalony Kapelusznik



Liczba postów : 5
Data rejestracji : 29/09/2016


SCOUTER
HP:
225/225  (225/225)
Ki:
30/30  (30/30)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Yo! Town   Wto Paź 04, 2016 10:15 pm

Tup, tup, tup, tup. Spojrzenie w lewo, spojrzenie z zamkniętym lewym okiem w prawo, dopełnienie ekspozycji głośnym westchnieniem.
-No nie tak miało to wszystko wyglądać, a przecież kierowałem się według wskazówek tamtego wieśniaka. Skręciłem przy szarym kamieniu, przy drzewie z brązową korą i zielonymi liśćmi skręciłem w prawo, a potem miałem iść w kierunku niebieskiego nieba. Zaczynam powoli sądzić że owy jegomość chciał mnie spławić - powiedział cicho Szalony Kapelusznik ponownie rozpoczynając swoje skanowanie terenu.
-A cóż to za piękna budowla o jakże piaskowym kolorycie! - westchnął z zachwytem nie mając do końca pewności co mówi. Wszakże była to budowla ale kolor piaskowy nie należał do tych znanych dla niego. Coś cichutko w głowie podpowiadało mu jednak że to ten właśnie kolor... ciekawe.
Czy to miało być to czy inne miejsce Kapelusznik ruszył przed siebie mając zamiar dokładnie je zwiedzić. Gdy szedł bodajże główną uliczką dostrzegł liczne stoiska z przeróżnymi towarami i cudacznie ubranymi sprzedawcami. Niektórzy z handlarzy zachwali swoje towary inni po prostu się bili. Może to takie ich lokalne hobby, cóż za wspaniała wspaniałość - pomyślał kapelusznik i poczuł dziwne ciepło w brzuszku. Mogło to być szczęście, poczucie bezpieczeństwa lub też zwykła niestrawność
-Królewiczu niebywałej urody może zechce Królewicz kupić witaminki by uroda ta trwała wiecznie - spytała jakaś starucha wyglądająca jak hybryda wrony z dupą krowy. Zanim "Królewicz" zdążył odpowiedzieć następna już pchała mu pod twarz sztućce. Panie czyste srebro, nie bite, szufladowane. Były właściciel płakał jak sprzedawał... - widać że nowa handlarka chciała coś jeszcze powiedzieć jednakże to czy potencjalny nabywca miał zamiar tego słuchać było całkowicie inną sprawą.
-Proszę wybaczcie mi moje Madam jednakże w wyniku nieoczekiwanych okoliczności...
No dalej powiedź to... - rozbrzmiał głos w jego głowie.
-Nieoczekiwanych okoliczności... - po ponownym powtórzeniu przerwał nabierając głośno powietrza.
-Mam was w dupie, do widzenia - po tych słowach odwrócił się na pięcie i odszedł.

Czas zwiedzania, który nie zostanie opisany.

-Może zechciałby Pan kupić serce? - tajemniczy lecz przyjemny dla ucha głos wydobył się zza pleców Kapelusznika. Słowa te aktywowały dziwaczny proces myślowy, w którym kucharze starali się przyrządzać różnorakie potrawy wykorzystując serca drobiowe, wieprzowe, a może nawet ludzkie. W głowie byłego chemika pojawiły się nieco abstrakcyjne wizje wyrywania ludzkich serc, które nadal biją w rękach oprawców.
Wszystko to prysło jak bańka mydlana gdy tylko Kapelusznik się odwrócił. Jego oczom ukazała się całkiem ładna dziewczyna ubrana na czerwono. Trzymała w koszyczku serca lecz nie takie prawdziwe. Szalony Kapelusznik był lekko zawiedziony. To tak jak gdyby ktoś obiecywał mu najpyszniejszą czekoladę na świecie, a dostał by gorzką, deserową.
-... wszystkie mają swoją wspaniałą historie - na twarzy zapomnianego chemika pojawił się uśmiech.
-Akurat się składa że kocham historie, a że mam dużo wolnego czasu... - mówiąc to wyjął niedziałający zegarek i pokazał czerwonej istocie ...z chęcią jakiejś wysłucham.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1551
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Yo! Town   Sro Paź 05, 2016 11:28 am

Uśmiechnęła się szczerze błyszcząc oczami jasnymi niczym okoliczne pustynie. Wyciągnęła lewą ręką kapsułkę serca o poharatanej w środku strukturze, jakby prawdziwa ludzka blizna uformowała się na prawdopodobnie plastikowej osłonce i uniosła ją w górze. Nie dosłownie, bowiem słodkie serduszko lewitowało lekko ponad powierzchnią otwartej, dziewczęcej dłoni.
- Hihih... z zepsutym zegarkiem na pewno nie zważa Pan na czas. - zachichotała młoda Pani spoglądając na mężczyznę niezbyt poważnym wzrokiem. Wyglądała niewinnie i słodko, ale jej zawód był jak najbardziej poważny. Sprzedawała w końcu serca, jakkolwiek to wydawało się w oczach Kapelusznika, gorzką, deserową czekoladą.
- Raz był w czasu i żył, mistrz sztuk walki z tamtejszych gór, co to zaprawiał się w ciele, umyśle i duchu... - Zaczęła jedną z historii, skupiając uwagę na nieznajomym szaleńcu. Posmutniała bowiem następna część opowiadania była smutna i przedstawiała obraz rzeczywistości.
- ...lecz Mistrz szczęśliwy, stał się nieszczęśliwy, gdy pięści i kopy nie uratowały ukochanej z rąk bandytów... - Poprawiła koszyk, bo lekko uwierał ją w prawej ręce tuż przy stawie.
- ...więc Mistrz obiecał, jakkolwiek zły z natury przeciwnik, tak wpierw użyje słów i mądrości, a na koniec rękoczynów... - Skupiła wzrok znowu na słuchaczu, mając nadzieje, że faktycznie ma dość czasu by to wysłuchiwać. W głębi ducha liczyła, że kupi on serce, byłaby wtedy szczęśliwa.
- ...Tajemniczy stwór...Demon! - Wstrzymała się zwiększając dramaturgię.
- ...Krzyczą mieszkańcy wioski, uratuj nas Mistrzu! Zaatakował ich włości, więc Mistrza o pomoc zwołali... - Uśmiechnęła się bo ta część powiastki była wyjątkowo zagadkowa.
- ...Mistrz zadumał spływając w własne myśli i spytał siebie; Jak powstrzymać zło w czystej postaci, bez użycia siły? - Chwila milczenia nastała, drobnego wieku istotę zakręciło w nosie, aż - Apsik! - kichnęła cichutko.
- Przepraszam najmocniej... na czym to skończyłam? Ach tak, a więc; gdy Potwór gromił biedną osadę, Mistrz postanowił najzwyczajniej spytać, a czegoż to demon chciał, że tak krzywdzi niewinnych. - Naburmuszyła się, jakby się wczuła, że jak tak można krzywdzić biednych ludzi dla zabawy. Po czym dziwnie, złośliwie się uśmiechnęła kontynuując.
- Demon odpowiedział: Serc waszych łaknę, soczystych i krwistych! Złóżcie ofiarę bom głodny. Nie pokonasz mnie głupcze!  - W tej chwili myślenia i spokoju można było się zastanowić, co w takim razie Mistrz uczynił?
- Zagrzmiał Mistrz; Więc weź moje serce i zostaw tych niewinnych ludzi! - Kącik ust uniósł się wyłącznie z prawej strony.
- Tak też Demon pożarł serce Mistrza, a że było skalane krzywdą utraty kogoś bliskiego, a także silne ciałem, umysłem i duchem, nasycił się nim i zrozumiał, jak bardzo łaknienie pożerania serc odebrało mu wole, i zapłakał za wszystkich, którym życie odebrał. - Uśmiechnęła się szeroko bo to czas na przysłowiowe "Szczęśliwe zakończenie".
- Demon opuścił wioskę, ale nie opuścił tego planu i nie wrócił do współbraci w czeluściach piekielnych. Od teraz zamiast brać serca, oddawał je i uzdrawiał. - Oddała pozytywną ekspresje godną zrozumienia, szeroki uśmiech i trzepoczące rzęsy w tym spektakl cie dodawały temu tylko więcej urody. Lubiła tą część chyba najbardziej.
- Prezentuje ci serce tegoż Mistrza, który dał serce temu, co żył bez serca! - zachichotała kończąc jedną ze wspaniałych historii, jaką to prezentowało pokiereszowane serce.
- Dziękuje za wysłuchanie, to zawsze bardzo mi poprawia humor. - Łezka spłynęła jej z prawego oka, ale szybką ją przetarła prawą ręką z koszyczkiem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Szalony Kapelusznik



Liczba postów : 5
Data rejestracji : 29/09/2016


SCOUTER
HP:
225/225  (225/225)
Ki:
30/30  (30/30)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Yo! Town   Nie Paź 09, 2016 8:46 pm

Historia o bestyjce, która zyskała serce była nietypowa. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że można się zmienić ale czy do tego wystarczy tylko tęsknota?

-Gwałtownych uciech koniec gwałtowny - mruknął pod nosem kapelusznik i zmrużył oczy.
-Dziękuje ci za opowiedzenie mi tej historii. Choć jej ckliwość jest wręcz odrażająca to zawiera w sobie coś więcej niż tylko morał czy też piękne przesłanie. Hm... tylko które. Czy chodzi w nim o to że każdy może się zmienić? A może o to że tęsknota jest największą z boleści zostawiając za sobą daleko w tyle ból fizyczny. Czy też po prostu ma nieść w sobie historię Mistrza męczennika? Tyle pytań... - były chemik przerwał na chwilę by spojrzeć w jej lica.
-Wzrok masz pełen ufności i wiary, a i determinacji nie brakuje. Powiedz mi moja droga czy wierzysz w to czym handlujesz? Czy wierzysz że każde z tych serc nie jest tylko symbolem kłamstwa, czymś co ma ułatwić ludziom wiarę w nich samych? - Kapelusznik zdjął kapelusz by poprawić włosy. Odszedł też parę kroków od dziewczyny by rozejrzeć się dookoła.
-Każdy z tych, których tutaj widzisz - mówiąc to wskazał na kupców i ich klientów, a także przypadkowych przechodniów, którzy od pewnego czasu zaczęli przyglądać się tej parze. Każdy z nich ma coś na sumieniu. Jeden kogoś okradł, inny pożąda żony drugiego, a jeszcze inny kogoś zabił i żyje z tą świadomością. Kto wie może nawet mu się podobało. Może jest seryjnym mordercą, która trzyma swoje ofiary w piwnicy, głodzi i dręczy spełniając w ten sposób swoje chore fantazje. Powiedz mi moja droga czy i takie historie zawierają twoje serduszka? - zakończył swój wywód tuż koło twarzy swej rozmówczyni wpatrując się jej głęboko w oczy, a lewą ręką dotykając jej policzka.


//Przepraszam najmocniej za zwłokę jak i chaotyczność tekstu ale zwaliło mi się na głowę miliard spraw i najzwyklej brakuje czasu na wszystko. Od środy wszystko będzie idealne i na czas.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1551
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Yo! Town   Pon Paź 10, 2016 5:40 pm

- Hoo…nie zastanawiałam się nad tym. – Poczuła chłodną dłoń nieznajomego słuchacza, ale w odwzajemnieniu to kapelusznik poczuł jeszcze bardziej, iż jej lico jest niewyobrażalnie lodowate, aż dłuższy kontakt powodował zabawne mrowienie na opuszkach jego palców.
- Takie historie z pewnością się znajdą, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Mówisz bardzo poetycko, ale nie wiem co to ma wspólnego z sercami. Uczucia są ważne i serce może ich być symboliką, ale prawdziwą rolą serca jest życie. – Odsunęła jego dłoń szaleńca od policzka swoją prawą ręką Trzymając ją w słabym uścisku, puściła ją delikatnie dopiero gdy ta znajdowała się na poziomie koszyczka wypełnionego sercami.
- Mogłabym ciebie prosić o pomoc proszę Pana? Wiem, że ledwo się znamy, ale wyczułam okazje i muszę czym prędzej z niej skorzystać. W międzyczasie jednak mam klienta, który zechciałby od mnie kupić serce. Czy mógłbyś dostarczyć mu jedno z moich serc? – Wyciągnęła lewą dłonią serduszko o ciemniejszej barwie, niżeli pozostałe.
- To będzie idealne. - Uradowana, wcisnęła mu do ręki serduszko  nawet nie czekając na jego zgodę.
-  Nie martw się, jakoś ci zapłacę. – Uśmiechnęła się wypełniając ciebie dziwną potrzebą ufności wobec tej osoby.
- To niedaleko, ale musisz się pośpieszyć. Skręć w prawo, idź cały czas prosto i za bramą targowiska po lewej stronie znajduje się zaułek. Tam czeka już klient. Rozpoznasz go, bo będzie tego serca bardzo potrzebował. Przy okazji jeśli ma Pan jakieś pytanie, to proszę z tym poczekać, bo może być za późno. – Zaczęła biec w przeciwnym kierunku, ale na moment się zatrzymała. Odwróciwszy się do mężczyzny dodała.
- Ach, za kilka minut spotkamy się tutaj, będę czekać! -  Po czym zaczęła się oddalać w wyjątkowym pośpiechu, o mało nie gubiąc serc podskakujących w jej koszyczku.


OCC:
Tymczasowo w posiadaniu; + 1 ciemnoczerwona kapsułka w kształcie serca wielkości ludzkiej pieści.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yo! Town   

Powrót do góry Go down
 
Yo! Town
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Yo! Town

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Inne Miasta-
Skocz do: