Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
Florence
Liczba postów : 18
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Flo

on Pią Gru 04, 2015 7:07 pm

Florence Floyd | Człowiek | 19 lat

Wygląd 

Florence zdecydowanie nie ukryłaby się w tłumie w czasie ucieczki. Pomimo swojego niewielkiego wzrostu - mierzy marne 160 cm - dziewczyna ewidentnie się wyróżnia. Bynajmniej nie za sprawą ciała - to jest zwykłe, dwie nogi, dwie ręce, średniej wielkości piersi, zdrowa cera, zazwyczaj lekko opalona od częstego przebywania na dworze... Czasem pojawi się jakiś pryszcz, jak to bywa u młodych, dorastających dziewczyn. Ale nic z tego nie przyciąga uwagi tak bardzo jak włosy Flo. Z fryzurą dziewczyna zaszalała, i to bardzo. Na prawą część twarzy opada blond grzywka, skrywająca częściowo oko dziewczyny, podczas gdy lewa strona oblicza Flo jest praktycznie wolna od włosów - wyjątek stanowi kilka pojedynczych kosmyków koło ucha. Grzywka nie jest zbytnim szaleństwem, ale to nie ona stanowi o ekstrawagancji fryzury Florence. Jej włosy to morze dredów - niektórzy żartują, że są zadziwieni faktem, iż Flo jeszcze nie zapadła się pod ich ciężarem. Oczywiście jest to sporą przesadą, aczkolwiek fakt faktem dredów dziewczyna ma sporo. Najczęściej splata je w misterny kok, aby nie przeszkadzały jej podczas codziennych czynności. Rozpuszczone sięgają jej mniej więcej do pośladków, skutecznie utrudniając sporadyczne walki czy ucieczki przed wilkami. Właśnie dlatego zazwyczaj nosi je związane - nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba zerwać się do biegu czy walki.
Uwielbia przewiązywać włosy różnymi wstążkami, chustami, wplatać kolorowe dredy, ozdabiać je koralikami, piórkami i wszystkim, co wpadnie jej w ręce i będzie się nadawało.
Poza dżunglą dredów Flo jest posiadaczką całkiem ładnych, niebieskich oczu. Nie ma w nich nic wyjątkowego - ot, zwykłe niebieskie patrzałki, aczkolwiek nie są ani za małe, ani za duże, więc jak na standardy Florence są idealne. Zawsze mogły być krzywe, prawda?
Jej lewe ramię zdobi plemienny tatuaż, symbolizujący krętą ścieżkę życia pełnego trudności, które stale się odradza. Poza tym ma sporo kolczyków, zwłaszcza w lewym uchu. Lubi eksperymentować ze swoim wyglądem. Na razie jest zachwycona tym, co widzi w odbiciu, ale kto wie, kiedy jej się znudzi?

Charakter

Flo jest bardzo pozytywną osobą. W każdym wydarzeniu stara się dostrzec tę lepszą stronę. Niektóre osoby to irytuje i dziewczyna dobrze o tym wie, ale nic sobie  z tego nie robi - nie będzie się zmieniać tylko po to, żeby inni ją zaakceptowali. Uważa, że jeśli ktoś ma być jej przyjacielem to zaakceptuje ją taką, jaka jest, bo inaczej jaki to ma sens? Jej optymistyczna postawa nie bierze się z niczego - według Florence świat jest i tak do przesady wypełniony  złem, więc czemu jeszcze ona miałaby dołączać do tego kółka nienawiści? Lepiej pomagać i myśleć pozytywnie! Od zamartwiania się życie na pewno się nie poprawi, a będzie jeszcze gorzej.
Szanuje każdą osobę i nigdy nie ocenia ludzi, nim ich nie pozna. W jej świecie nie ma ludzi skrajnie "dobrych i złych". Zawsze stara się zrozumieć co kierowało daną osobą, nim ją osądzi. Nie wyda wyroku nad kobietą, którą wszyscy wyzywają "morderczynią", dopóki nie dowie się, co ją do tego skłoniło. Może faktycznie była perfidną, okrutną zabójczynią? A może zrobiła to w samoobronie? Możliwości jest wiele i na pewno nie wszystkie kończą się wnioskiem "ona jest zła". Flo stara się być dobrą osobą, ale sama dopuszcza do siebie możliwość popełnienia zbrodni. Czasem trzeba zrobić coś złego, żeby osiągnąć dobry cel. Nie jest to oczywiście żadnym usprawiedliwieniem dla popełniania zbrodni, ale świat nie jest kolorowy i nie można być zawsze po tej dobrej stronie. Chociaż Flo się stara najmocniej jak może!
Przez swój optymizm nieraz wpada w kłopoty, gdyż jest zbyt naiwna - zawsze wierzy w lepszą stronę jakiejś osoby. W większości przypadków to nie działa, ale życie ją nauczyło, że ludzie potrafią zaskakiwać i jeśli dzięki jej wierze ktoś wyjdzie z dołka i postanowi iść lepszą drogą życia, to chyba warto, prawda?
Jej motto brzmi "traktuj innych tak, jakbyś chciała być traktowana". Stara się zawsze postawić na miejscu drugiej osoby i nie rozumie, czemu inni ludzie tego nie potrafią. Jak można tak bardzo nie przejmować się innymi? Dobro, które popełnisz wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą, tak samo zło.
Chociaż stara się zawsze być miła, nie pozwoli sobie wejść na głowę. Ma wysoką samoocenę, chociaż nieraz czuje się zagubiona w świecie, który nadal jest dla niej pełen tajemnic. Mimo wszystko stara się zawsze wyglądać na pewną siebie, bo wie, że to dodaje siły. Nie lubi się mylić, więc woli się nie wypowiadać na tematy o których nie ma pojęcia. Aczkolwiek poprawiona z radością, chociaż lekko zirytowana, przyjmuje nową wiedzę.
Uwielbia opowiadać o swoich podróżach i słuchaj opowieści innych na ten temat. Jest nadpobudliwa i nie może usiedzieć w jednym miejscu, ciągle czuje potrzebę, żeby gdzieś gnać. Przez swój tryb życia jest trochę samotna - chociaż w miejscach, gdzie się zatrzymuje, potrafi znaleźć przyjaciół to brakuje jej jednak jakiegoś towarzysza podróży. Ale ciężko znaleźć kogoś, kto wytrzymałby z taką optymistyczną gadułą tyle czasu na pustkowiach...

Historia

-Heeej! Łapcie ją!
Florence przyspieszyła, przeklinając w duchu swój specyficzny wygląd, który przyciągał uwagę. Zazwyczaj go uwielbiała, lecz przeważnie nie parała się kradzieżą. Tego popołudnia było jednak inaczej i pech chciał, że została zauważona. Nic dziwnego - kompletnie nie miała wprawy w grabieży. Z jednej strony to dobrze o mnie świadczy, pomyślała, ale z drugiej przydałyby mi się te złodziejskie umiejętności...
-Łapcie tę blondynę! Złodziejka! ZŁODZIEJKA!
Głos właściciela sklepu stawał się coraz cichszy w miarę, jak Flo oddalała się od miejsca przestępstwa, ale to nie miało żadnego znaczenia, gdyż tuż za nią nadal słychać było odgłosy pościgu. Nie miała czasu, by oglądać się za siebie - jak blisko złapania jej byli? Dziewczyna zmusiła swoje mięśnie do jeszcze większego wysiłku. Szybciej, szyyybciej! Dasz radę! Coraz mocniej czuła ból nóg, ale wiedziała, że nie może się poddać. Tu nie chodziło przecież o nią, ale o inne, niewinne istnienia! Ta myśl dodawała jej energii, motywowała ją do większego wysiłku. Czuła, że nic nie może jej pokonać, nie teraz, gdy pędzi jak szalona, byleby tylko uratować komuś życie. Nic!
...a jednak została pokonana.
Cholera! Tylko tyle zdążyła pomyśleć, lecąc twarzą w dół. Ledwo zdążyła stwierdzić fakt, że najprawdopodobniej właśnie straciła szansę na ucieczkę przed pościgiem, gdy jej ciało boleśnie zderzyło się z ziemią. Zarejestrowała jeszcze rozmazane kształty nadciągające w jej stronę, a potem straciła przytomność.

Obudziła się i, jak to bywa w takich sytuacjach, nie rozpoznała miejsca, w którym się znajdowała. Cela była niewielka i poza łóżkiem na którym leżała Florence była tutaj tylko umywalka. Dziewczyna podeszła do niej i odkręciła wodę, aby obmyć się z  piachu, którym pokryte było jej ciało po zetknięciu z ziemią. Przemywała twarz, wspominając moment upadku - co go spowodowało? Dziura w ziemi? Rozwiązana sznurówka? Potknęła się o jakiś kamień? W sumie to nie miało żadnego znaczenia - liczył się efekt, a efektem było to, że znajdowała się w więzieniu. Starała się zachować spokój, ale nie za bardzo wiedziała czego się spodziewać. Jak działają więzienia? Wiedziała z grubsza o co w nich chodził, ale nikt jej nigdy nie wspominał czy poza uwięzieniem osoby delikwent ten nie jest na dodatek torturowany. A co, jeśli będzie torturowana?!
-O, obudziłaś się? Wspaniale.
Odwróciła się w stronę głosu, przerywając swoje ponure fantazje. Przed celą stał policjant w średnim wieku, przyglądający się jej spojrzeniem pełnym pogardy. Westchnęła. No tak, w tej chwili była dla świata nikim więcej niż złodziejką...
-Chodź tutaj. - powiedział, przywołując ją gestem do siebie. Ruszyła w jego stronę, zastanawiając się, jak ma wyjść z celi, skoro w nigdzie nie widziała żadnych drzwi. Na odpowiedź nie musiała długo czekać - gdy tylko doszła do mężczyzny kraty oddzielające ją od niego zdematerializowały się, tworząc przejście. Uniosła brwi w górę, po raz kolejny zaskoczona przez świat w którym żyła.
-Ruszaj się. - mruknął policjant, popychając ją w kierunku drzwi na końcu korytarza. - I nie próbuj uciekać. Każda oznaka niesubordynacji sprawi, że zostaniesz boleśnie porażona prądem, a tego raczej nie chcemy, prawda?
Pokiwała głową na znak, że się z nim zgadza, po czym ruszyła we wskazanym przez niego kierunku. Po dwóch minutach znajdowali się - jak Flo się domyślała - w sali przesłuchań. Na scenie pojawiła się nowa postać - starszy mężczyzna o dobrodusznej twarzy, która w jakiś sposób przywodziła dziewczynie na myśl twarz jej dziadka. Spojrzenie detektywa było jednak nadal bystre i Florence wiedziała, że będzie prowadziła dyskusję z inteligentnym człowiekiem.
-Nazwisko i imię?
-Floyd Florence.
-Wiek?
-Dziewiętnaście lat.
-Jesteś zatrzymana pod zarzutem kradzieży w sklepie pana Shiromiso. Czy przyznajesz się do zarzutów?
-Tak.
Detektyw uniósł w górę brwi ze zdziwienia. Gdy zazwyczaj miał styczność z młodocianymi przestępcami nie przyznawali się oni tak po prostu do zarzucanych im czynów - buntowali się, grozili, pyskowali, ale jeszcze chyba żaden z nich nie przyznał się na samym początku przesłuchania z takim spokojem jak ta dziwna dziewczyna. Ciekawe...
Flo nie zdawała sobie sprawy, że jej zachowanie w jakiś sposób odbiega od normy. Uczyła się tego świata na bieżąco i chociaż wiedziała, czym jest więzienie i jakie są konsekwencje kradzieży, nie miała pojęcia jak zachowywać się w takiej sytuacji. Robiła więc to, co zawsze - starała się być miła i myśleć pozytywnie. Cóż innego jej pozostawało?
-Dlaczego to zrobiłaś? - zapytał mężczyzna, uważnie przypatrując się tej ekstrawaganckiej dziewczynie.
-Nie mam pieniędzy, a potrzebowałam tych produktów.
-Gdy nie masz pieniędzy idziesz do pracy i zarabiasz. To jest uczciwe. Kradzież nie jest uczciwa.
Florence pokiwała z głową w zamyśleniu, po czym westchnęła głośno.
-Wiem! Szaman też tak mówił! I ja naprawdę uczciwie pracowałam w czasie swojej podróży! Pomagałam ludziom na polu i polowałam na wilki nawiedzające wioskę i piekłam bułeczki i nigdy nie kradłam! I odłożyłam pieniądze i kupiłam kapsułkę Hoi-Poi, wie pan, taką magiczną kapsułkę dzięki której nie muszę nosić całego namiotu na plecach tylko wystarczy, że zrobię klik! i już mam namiot gotowy, wie pan? Ale potem spotkałam tę rodzinę w górach i oni potrzebują pomocy i nie mają pieniędzy i ja też już nie mam przez to, że kupiłam kapsułkę i co miałam zrobić? Oni naprawdę potrzebują tych rzeczy!
Detektyw w osłupieniu patrzył na Florence, której twarz zrobiła się czerwona z emocji, a w kącikach oczu pojawiły się łzy. Cóż się tu działo?!
-Spokojnie. - powiedział zmieszany. Normalnie przesłuchiwał wielkich bandziorów, którzy w co drugim słowie przeklinali i rzucali groźbami, a nie emocjonalne nastolatki. Nie był do końca pewny co robić. - Eeem...powiedz mi najpierw kim jest ten cały "szaman". To szef jakiegoś nowego gangu?
Dziewczyna spojrzała na niego oczyma pełnymi łez...i parsknęła śmiechem.
-Nieee. - powiedziała, wyraźnie rozbawiona, przeciągając ostatnią samogłoskę. - Szaman to przywódca plemienia z którego się wywodzę!
-Plemienia? - powtórzył detektyw, teraz już kompletnie ogłupiały.
-Tak! Urodziłam się w plemieniu nomadów. Nie mamy konkretnej nazwy, a przynajmniej ja jej nigdy nie słyszałam. Dla mnie to zawsze była po prostu Rodzina. Od kiedy pamiętam zawsze wędrowaliśmy po świecie, nigdzie nie osiadając na stałe. Czasem ostaliśmy w jakimś miejscu na tydzień, czasem na miesiąc, ale nigdy nie planowaliśmy się osiedlać. Nie potrafiliśmy - dla nas droga była życiem, a plemię całym światem. Cywilizację omijaliśmy szerokim łukiem, gdyż Szaman twierdził, że nic dobrego nie przyjdzie nam z tego spotkania. Mieliśmy własną, małą kulturę, własną historię i własne tradycje i nikt z nas nie interesował się tym ludzkim światem poza plemieniem.
-Jakie tradycje? - zapytał, zafascynowany opowieścią Florence. Lubił dowiadywać się nowych rzeczy, a opowieść więźniarki była naprawdę ciekawa.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
-Tradycje, tradycje... O, na przykład ten tatuaż. - wskazała na swoje ramię. - Widzi go pan? Każdy członek plemienia zostaje tak oznakowany w wieku szesnastu lat. Oznacza to, że staje się pełnoprawnym członkiem plemienia i ma prawo do wypowiadania się na zebraniach na równi ze swoimi rodzicami, dziadkami...no, starszyzną. A sama symbolika tatuażu... Te takie jakby trójkąciki na symbolizują wyboistą drogę życia, góry, który każdy musi pokonać. A ten...zakrętas w środku to symbol krętej drogi życia, która ma swój początek i koniec. Widzi pan, że powtarza się on cały czas?
-Tak. Czy chodzi o to, że wasze istnienie odradza się po śmierci poprzedniego? - zapytał, przypatrując się z fascynacją tatuażowi dziewczyny. Ta klasnęła radośnie w ręce.
-Owszem! Widzę, że zaczyna pan łapać naszą filozofię!
Uśmiechnęła się szeroko, a on nieświadomie odwzajemnił ten uśmiech. Gdy zrozumiał co robi szybko przybrał poważny wyraz twarzy - nie mógł sobie przecież pozwolić na takie spoufalanie się z więźniarką!
-Jakim cudem więc trafiłaś tutaj? Kradłaś rzeczy dla plemienia?
-Plemię jest samowystarczalne! - krzyknęła oburzona jego podejrzeniami. - Sami polujemy i zbieramy owoce i warzywa, jeśli rosną dziko. A właściwie robiliśmy to... Po osiągnięciu pełnoletności, trzy lata temu, opuściłam plemię i nie widziałam ich od tamtego czasu.
Detektyw zmarszczył brwi, zaskoczony. Nim jednak zdążył zapytać o powód, dziewczyna sama udzieliła mu odpowiedzi.
-Przez książkę.
Ta odpowiedź jeszcze bardziej zaszokowała mężczyznę.
-Przez książkę...? - powtórzył, przypatrując się uważnie dziewczynie. Może sobie z niego żartowała?
-Yup, przez książkę. Któregoś dnia, gdy pomagałam Szamanowi porządkować rzeczy po zmarłym wujku Iroh, znalazłam książkę opisującą normalne życie. Nie umiałam wtedy co prawda czytać, ale już same obrazki wystarczyły, żeby mnie zafascynować. Szaman posiadał jakąś wiedzę na temat pozaplemiennego życia i nigdy jej przed nami nie ukrywał, ale też nigdy nieproszony nie zaczynał tego tematu. Wyciągnęłam od niego wszystkie informacje, jakie posiadał, po czym postanowiłam ruszyć w świat. Chciałam skosztować innego życia. Matka i babka nie były zadowolone z mojej decyzji, ale miałam tatuaż - mogłam decydować sama o swoim życiu. Pożegnałam się więc i ruszyłam w świat. Czułam się, jakbym wyruszała co najmniej na księżyc. Nie znałam waszych zwyczajów, nie potrafiłam czytać...byłam dzikuską. Ale jakoś się udało! Na początku nawet nie zbliżałam się do miast, przerażały mnie. Całą podstawową wiedzę zdobyłam od ludzi, których domy spotykałam czasem w środku lasu czy pola. W zamian za pomoc w uprawie, sprzątanie domu czy rąbanie drewna Ci ludzie karmili mnie, opowiadali o waszym życiu, a niektórzy uczyli czytać! I tak w sumie minęły mi ostatnie trzy lata, aż dotarłam tutaj.
Gdy skończyła mówić przez chwilę panowała cisza. Detektyw musiał przetrawić to, co usłyszał. Po chwili przyszło mu do głowy pewno pytanie.
-A widziałaś się w tym czasie z plemieniem?
-Nie. - na twarzy dziewczyny pojawił się na chwilę smutek, ale zaraz zastąpił go szeroki uśmiech. - Ale jestem dobrej myśli! Na pewno jeszcze ich odnajdę i będę mogła odpowiedzieć o swoich przygodach!
Mężczyzna pokiwał głową ze zrozumieniem.
-Cóż, też mam nadzieję, że uda Ci się odnaleźć plemię. - stwierdził, po czym westchnął. - Ale ta historia, chociaż niezwykle ciekawa, nadal nie wyjaśniła mi czemu ukradłaś te rzeczy.
-No mówiłam! Żeby pomóc! W górach nieopodal miasta mieszka starsza kobieta z dwóją wnuczków. Drzewo spadło na ich domek i babuszka złamała nogę i nie może chodzić i chłopcy i ona nie mają co jeść i nie mają nic, żeby opatrzyć babcię, więc chciałam im pomóc, żeby nie pomarli tam z głodu. Ale nie miałam pieniędzy, więc...
-...postanowiłaś ukraść potrzebne rzeczy ze sklepu. -westchnął detektyw, kręcąc ze zrozumieniem głową. - A nie pomyślałaś, żeby zawiadomić szpital o tym zdarzeniu? Ktoś by pomógł tej kobiecie.
-Nie wiem do końca jak działają szpitale... - przyznała cicho, rumieniąc się. Mężczyzna znowu westchnął, po czym wstał i spojrzał na nią.
-Cóż...ta sytuacja odbiega od spraw, którymi zwykle się tutaj zajmujemy. Muszę to skonsultować z osobami wyżej postawionymi ode mnie. Do tego czasu zostaniesz w celi.
Posłał jej smutny uśmiech i już chciał wyjść, gdy Florence odezwała się po raz kolejny.
-Proszę pana...? A czy mógłby się pan zająć tą babuszką? Ona naprawdę cierpi. A chłopcy są mali i naprawdę mogą tam pomrzeć! Mieszkają za takim pagórkiem koło tego spalonego drzewa, na pewno pan kojarzy gdzie. Niech im pan pomoże, proszę!
Detektyw odwrócił się w stronę dziewczyny, przyglądając się jej dłuższą chwilę. Wiedział, że zapamięta to spotkanie do końca życia. Jak miał odmówić tej intrygującej dziewczynie?
-Oczywiście, że pomogę. - powiedział, po czym ukłonił się jej sztywno na pożegnanie i wyszedł, zostawiając dziewczynę z uczuciem ulgi w sercu.


W więzieniu spędziła dokładnie trzydzieści jeden dni. Mężczyzna, który ją przesłuchiwał - detektyw Sombrero, jak się w końcu udało jej dowiedzieć - powiedział jej, że właściciel sklepu, usłyszawszy historię Flo, postanowił nie wnosić oskarżenia, aczkolwiek prosił, aby dziewczyna została bardziej "ucywilizowana" oraz, po tym okresie wychowawczym, odpracowała w jego sklepie tyle godzin, ile Zeni zapłaciłaby za skradzione produkty. Więc Florence przez cały okres więzienia czytała jeszcze więcej książek o codziennych sprawach ludzi, dzięki czemu, gdy wychodziła z więzienia, rzeczywiście była bardziej "ucywilizowana".
-Floooo! - usłyszała zaraz po przekroczeniu bram więzienia. Odwróciła się zaskoczona w tamtą stronę, a tam...
-Ojeju. - szepnęła zaskoczona, widząc małą grupkę osób, która na nią czekała. Był tam detektyw Sombrero, bezimienna babuszka i jej wnuki - Finn i Rael oraz - to zaskoczyło dziewczynę najbardziej - właściciel sklepu, który okradła. Ruszyła w ich stronę, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech - czyżby w jej życiu rozpoczynała się kolejna przygoda?

Statystyki

Siła: 5
Szybkość : 9
Wytrzymałość: 9
Energia: 7

-HP: 9 x 15 = 135
-KI: 7 x 15 = 105
-PL: 5*10 + 9*8 + 9*6 + 7*4 = 50+72+54+28=204

Technika Początkowa


Ostatnio zmieniony przez Florence dnia Sob Gru 05, 2015 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mochi
Liczba postów : 622
Data rejestracji : 17/02/2013

Skąd : Lębork

Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Flo

on Pią Gru 04, 2015 8:01 pm
Akcept dla drugiej, naturalnej blondynki na forum Kokoko
Proponują Kiaiho na początek.
avatar
Rikimaru
Liczba postów : 1268
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Flo

on Nie Gru 06, 2015 7:08 pm
Ode mnie też akcept. Zgadzam się z 8mką na kiaiho.
avatar
Hikaru
Liczba postów : 900
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Flo

on Nie Gru 06, 2015 8:04 pm
Cóż ja tez daję akcepta, ale technikę pozwoliłbym sobie wybrać np dodonpę. Wybierz sobie którąś z tych dwóch technik Smile No i scouter uzupełnij.
Sponsored content

Re: Flo

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito