Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pią Lis 20, 2015 2:02 pm

Dzień na planetce Kaede i kotów przebiegał bardzo spokojnie. Młoda bogini przywykła do swoich powinności, a rytm zajęć ustabilizował się już po pierwszym miesiącu pełnienia urzędu. Podczas gdy kancelaria tworzyła dokumenty w jej gabinecie, ona sama przebywała większość dnia w miejscu przeznaczonym na modlitwę. To tam docierały głosy z całego wszechświata, prośby, podziękowania, ciche westchnienia, dziury w sercu, które trzeba było załatać odrobiną ciepła i miłości. Nadal każdy mieszkaniec tego niezwykłego miejsca miał dużo czasu dla siebie, ale Kaede coraz bardziej odczuwała ciężar swojej posługi. Wbrew temu, co się wydawało wielu śmiertelnikom, bycie kimś na jej miejscu, to przede wszystkim ciężka praca, którą tak mało osób docenia. Dlatego też naturalnym dążeniem młodej kaio było poszukiwanie kogoś, kto sprawdzi się w roli asystenta, a w swojej pracy będzie cechował się takim samym sercem i zapałem co ona.
Oczywiście dla początkującej bogini nie było to łatwe. Wyznawców przybywało z każdym dniem, w końcu niezwykle pracowity zespół obsługiwał te prośby, których nie chcieli tknąć inni na stanowisku Kaede, a każdy kto się do niej pomodlił odczuł wyraźną ulgę na dnie swojego serca. Kto wie, może za jakiś czas dostanie świątynie?
-Kaede…- Kai podszedł do niej delikatnie wybudzając z transu. –Kaede, już czas, żebyś odpoczęła…- jego skrojony surdut powiewał delikatnie od jej aury. Stał na dwóch łapach, z zakłopotanie drapiąc się po pyszczku. Bogini nie tylko pracowała już dziewięć godzin, ale też nie zjadła swojego posiłku. –Nie możesz tak w nieskończoność, jeszcze nabawisz się jakiejś choroby.- dziewczyna odwróciła się do niego z uśmiechem pełnym wdzięczności i złapała go w objęcia.
-Dziękuję, jesteś cudowny.- kociak świetnie udawał, że jest oburzony traktowaniem go jak zwykłego zwierzaka, w końcu należał do dumnej rasy z rodziny kotowatych, dużo bardziej rozwiniętych niż ich kuzynowie. Jednak nie umiał obrazić się na kogoś, kto emanuje tylko miłością i po chwili wiercenia się w jej dłoniach dał za wygraną. –Jak poszukiwania? Znaleźliście kogoś?- poszukiwanie asystenta dla Kaede było tematem numer jeden całej społeczności planetki. Uśmiech Kaia dawał do zrozumienia, że być może w tej sprawie w końcu coś się ruszyło.
Niebawem w przestronnym salonie wszyscy oglądali nieco młodszą od Kaede niebiankę. Serce kaio biło głośniej i jakby radośniej, gdy z błyskiem w oku obserwowała kogoś tak radosnego jak Yuuko.
-Ciekawe czy umie gotować…- wspomniał puszty kot wywołując salwę cichych westchnień pozostałych mieszkańców.
-Daj spokój, jedzenie nie jest najważniejsze!- zaprotestował inny, który właśnie potknął się o największego śpiocha w rodzinie. Już po chwili wszystkie koty zaczęły się sprzeczać, albo zajmować swoimi sprawami, podczas gdy Kaede wciąż zauroczona Yuuko oglądała w kuli jej poczynania.
-Ma na imię Yuuko tak?- przywołała do porządku najbliższych współpracowników. –Zaproście ją do nas, bardzo bym chciała bliżej poznać tak duży talent.

OCC
Zaczynamy Yuuko. Opisz swój dzień i co robiłaś, gdy cię obserwowaliśmy. Pod koniec to jak jakiś stworzony przez ciebie mówiący kot przychodzi do ciebie i daje ci zaproszenie od kogoś z rangą kaio. Dobrze by było, jakbyś zakończyła swój post na tym, że pojawiasz się na mojej planetce.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pią Lis 20, 2015 4:59 pm

Tego dnia młoda niebianka imieniem Yuuko wstała dość wcześnie, nawet jak na jej standardy. Na dworze siąpił lekki deszczyk, ale ten fakt nie był w stanie zepsuć jej dobrego humoru. Była radosna jak słoneczko - i jakby dla podkreślenia wdziała na siebie koszulkę z długim rękawem, koloru przyjemnie żółtego. Na to granatowa kamizelka, czerwone butki na nogi i prawie można ruszać. Może jeszcze zaplotła na nowo swój długi warkocz, ściśle związując go zgrzebną gumką.
Woda leniwie skapująca z nieboskłonu ani trochę jej nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie, czerpała z niej tyle przyjemności, ile było to tylko możliwe. Jak dziecko skakała po kałużach, łapała samotne krople na język i lawirowała między drobnymi potokami, ściekającymi po wydeptanych ścieżkach. Tu i ówdzie przed drzwiami domów pojawiali się nieliczni mieszkańcy, rozpoczynając poranną krzątaninę. Tam pomachała znajomej, gdzie indziej wystawiła jęzor. Z sympatii, oczywiście. Do nikogo nie żywiła uczuć negatywnych; taka już była i basta.
Po pewnym czasie znalazła się daleko do wszelkich zabudowań. Dookoła były tylko łąki, drzewa, krzewy i skały. To właśnie do jednej z tych ostatnich szybkim krokiem zmierzała Yuuko. Od mokrej trawy buty szybko jej przemokły, ale nie był to duży problem. Wkrótce dotarła do podnóża wyjątkowo dorodnego kamulca; obeszła go z prawej strony i dotarła do wyraźnej wnęki. Wewnątrz widać było coś na kształt skalnej ławki w naturalnie wyżłobionym wgłębieniu. W promieniu kilkunastu metrów było to jedyne suche miejsce - i zarazem cel podróży niebianki. Wdrapała się do środka i usiadła, krzyżując nogi i prostując plecy. Miała stąd piękny widok na okolicę. Odetchnęła pełną piersią i przymknęła oczy, zatapiając się w medytacji. Nie miała najmniejszych wątpliwości, że choć to taka niby drobna forma treningu, to jednak sporo jej pomaga - przede wszystkim uporządkować własne myśli i odnaleźć ki.
Tak minęło kilka godzin. Ze skały zgonił ją dopiero iście piekielny głód. Czując, że jest w stanie zjeść konia razem z kopytami, ruszyła z powrotem, kierując się w dobrze znane jej miejsce. Do baru Hiriki-Sana dotarła sucha, bo w międzyczasie przestało padać. Od wejścia rzuciła poczciwemu mężczyźnie urocze spojrzenie, jasno artykułując, o co też jej może chodzić.
-Osu, Hiriki-Sama!
W ten sposób zwracała się do niego tylko kiedy była naprawdę, ale to naprawdę głodna.
-Masz może... Coś OD jedzenia?
Znajomy jedynie pokręcił głowa z uśmiechem i zniknął na zapleczu. W międzyczasie Yuuko chwyciła za miotłę i na wpół śpiewając do niej jak do mikrofonu, na wpół zmiatając drobne pyłki pomknęła po kątach lokalu. Dobrze, że póki co nikt nie przyszedł, bo dopiero miałby ubaw!
-Proszę, dzisiaj dieta owocowa. Uważaj, bo jeszcze uznają że lepiej się nadajesz do cyrku, niż do odpowiedzialnych zadań.
Rzekł niebianin, przynosząc jej talerz z kolorową sałatką owocową i stawiając na najbliższym blacie. Swoich słów nie wypowiadał jednak złośliwie - droczyli się, jak zawsze.
-O rany, dziękuję!
Najpierw rzuciła mu się na szyję, a dopiero potem zabrała do konsumpcji. Nie zajęła jej ona wiele czasu, wobec tego gdy skończyła, wzięła z zaplecza szmatkę i przetarła jeszcze wszystkie stoły w barze, gawędząc wesoło z przyjacielem. Bo chyba mimo dzielącej ich różnicy wieku, aspiracji, aparycji i wszystkiego innego - mogła nazwać Hirikiego-Sana przyjacielem.
-Pewnie wpadnę za niedługo!
Zawołała na odchodne, machając przez ramię. I znowu przemierzała znajome uliczki, gdy tu nagle jej uwagę zwrócił niecodzienny widok. W jej stronę - tak, w JEJ stronę - zmierzał kot. Nie przemykał pod ścianami budynków i nie skakał po płotach i dachach - szedł prosto na nią, tak jakby rzucał jej nieme wyzwanie. Był bielusieńki, ale poznaczony trzema łatami - dwiema brązowymi na plecach i jedną mniejszą, czarną, u podstawy ogona. Kiedy się zatrzymał i tymże ogonem zamachał, zupełnie jakby dając jej znak aby za nim poszła, nie wahała się długo - bo po pierwsze kochała wszelkie czworonogi, a po drugie to było zbyt nietypowe, aby mogła się oprzeć ciekawości.
Za załomem stoczyła chyba najdziwniejszą dotychczas rozmowę w swoim życiu. W końcu była to rozmowa z kotem.
-Nazywasz się Yuuko, prawda?
Dopytał kociak na wszelki wypadek.
-Ja jestem Kagayaki i przychodzę aby złożyć ci propozycję nie do odrzucenia.
Ale bez głowy konia, warto wspomnieć.
Niebianka rozszerzyła oczy ze zdumienia, ale w sumie dość szybko przyszło jej zaakceptowanie mówiącego kota. Po chwili milczenia z rozwartymi ustami zreflektowała się, otrząsnęła i odrzekła, przy okazji kucając, aby być na poziomie swojego rozmówcy:
-Tak, jestem Yuuko Hoshiko, miło mi Cię poznać!
Zamrugała, wciąż zdziwiona.
-Świetnie. Przekazuję ci zaproszenie od samej Kaio, Kaede-Samy. Jesteś mile widziana na jej planecie, chciałaby z tobą porozmawiać.
-A... Ze mną? To... To super, naprawdę! Ale... Nie wiem czym zasłużyłam...
Ta wiadomość skonfundowała ją o wiele bardziej niż widok kota mówiącego w znanym jej narzeczu. Kaio chciała z nią rozmawiać? Czyżby przypadkiem zrobiła coś pozytywnego? Albo wręcz przeciwnie, czymś się naraziła? Ale skoro jest mile widziana, to chyba jednak nie. Uśmiechnęła się, jak to miała w zwyczaju i odrzekła:
-Przepraszam, trochę mnie zaskoczyłeś, Kagayaki-San. Z wielką przyjemnością odwiedzę planetę Kaede-Samy!
Zerknęła na kota, a jej oczy błysnęły. Walczyła sama ze sobą, ale chyba przegrywała, bo...
-A mogłabym cię pomiziać?
No i nie powstrzymała się. Tym razem to kot wydawał się być zaskoczony, ale po chwili nadstawiając ucho niemo wyraził zgodę. Zachwycona Yuuko podrapała go za uchem.
-Dobrze. W takim razie będziemy na Ciebie czekać.
-Jasne, na pewno się zjawię!

Teraz już nie mogła się doczekać! Ostatni raz ruszała się stąd dawno, dawno temu i... Zaraz. Kagayaki już odchodził, a ona... Ruszyła w pogoń.
-Zaczekaj, Kagayaki-San! Fuuh... Bo wiesz, jest taka sprawa... Ja nie mam zielonego pojęcia, jak tam się dostać!
Rozłożyła ręce szeroko w dość wymownym geście, a na jej twarzy pojawił się wyraz lekkiego zakłopotania. Wobec tego Kagayaki zaoferował jej swoją pomoc. Nie minęło wiele czasu, a oboje znaleźli się na niewielkiej, ale urokliwej planetce, opasanej rzeką i kilkoma drogami. Niedaleko widziała dom z płotem, tu i ówdzie przechadzały się kolejne koty. Oczy młodziutkiej niebianki mimowolnie kolejny raz zauważalnie się powiększyły, kiedy rozglądała się dookoła z cichutkim "wow"...


/// Trochę się rozpisałam, taka jakaś wena mnie naszła. Very Happy
W kwestii transportu zastosowałam zmyślną taktykę zwaną przemilczeniem, gdyż biedna Yuuko nawet jeszcze latać nie potrafi... Wink
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Sob Lis 21, 2015 4:58 am

Umiarkowany klimat niewielkiej planety mieszał się z atmosferą ciepła jego gospodarzy. W powietrzu czuć było obecność czegoś magicznego, a zarazem świętego, jakby anielska muzyka grała w sercach każdego przybysza przywołując najlepsze wspomnienia młodzieńczych lat. Modlitwa Kaede tworzyła swoisty płaszcz ochronny tego miejsca, chroniąc je przed napływem złej energii. Miała wielkie pragnienie, aby uczynić z planetki coś na kształt bezpiecznego azylu dla pogubionych na wężowej drodze. Częściej jednak miała gości jedynie mentalnie…
Dziś było inaczej, młoda niebianka miała wybór i postanowiła skorzystać z zaproszenia. Kaio była zestresowana tą wizytą, czuła się trochę jak dziewczynka w pierwszym dniu nowej podstawówki. A co jak mnie nie polubi?... Jej minka na chwilę stała się zasmucona, ale to bardzo nie pasowało do Kaede.
W końcu nadszedł czas prawdy, chwila zmierzenia się z gościem. Już przybyła, sensory gospodyni wyczuły nową obecność, na szczęście w chwili, gdy ciastka wyszły z piekarnika. Wyłożyła szybko na tacy smakowity wypiek i postawiła na udekorowanym stole. Jej aura miłości nie zdołała się wyciszyć z radości, którą napełniało ją spotkanie, którego za moment miała doświadczyć. Posmakowała energię Yuuko, czując przyjemną woń radości i czystego serca. Tak, właśnie takie osoby potrzebuje, pełne zapału i nie zbeszczeszczone złem. W towarzystwie chmary złotych motyli wyleciała z domu i podleciała na spotkanie gościa. Widok był iście boski, w całej osobie Kaede widać było dużą grację i styl. Sunęła w powietrzu zamiast chodzić, bo jej stopy zderzały się z podłożem jedynie w ostateczności. Tym razem również unosiły się parę centymetrów nad alejkami.
Dy stanęła twarzą w twarz z gościem, cała jej gracja jakby odeszła, skracając dystans między nieznajomymi. Uśmiechnęła się szeroko, spoglądając z matczyną miłością na Yuuko, a rumieniec radości pokrył jej poliki. Ukłoniła się trochę zbyt oficjalnie, w geście szacunku dla przybysza, jakim obdarza zazwyczaj kogoś na poziomie kaioshina.
-Jejku… Bałam się, że nie przyjdziesz…- westchnęła z ulgą, prostując swoje plecy. –Jestem Kaede, oficjalnie kaio planety Namek i jedna z wielkiej rady kaio, ale wszyscy mówią do mnie po prostu po imieniu. A ty musisz być Yuuko prawda? Dużo o tobie słyszałam, ale wolałabym usłyszeć wszystko od ciebie.- kilka złotych motyli pomknęły do serca Yuuko ofiarując dar ukojenia serca, powstrzymania stresu i uczucia domowego bezpieczeństwa. Ale dar bogini działał tylko wtedy, gdy ktoś miał ochotę go przyjąć. –No nie stójmy tak na dworze, zapraszam do środka. Zrobiłam ciastka, musimy się pospieszyć póki jeszcze koty nie zjadły wszystkich.- odwróciła się i radośnie poleciała do domku, żeby zdążyć poczęstować gościa tym, co ma najlepsze. Była przekonana, że na tak małej planetce Yuuko z pewnością się nie zgubi, a wszystkie alejki i tak prowadzą do domu. Pozostawiła po sobie dziwne wrażenie, pewnie nie tego można było się spodziewać po zachowaniu kogoś z jej urzędem. Można było się zastanawiać co takiego ma w sobie ktoś z tak prostym zachowaniem, przecież w całej swojej osobie jest taka… Zwyczajna… Gdyby nie te motyle, spojrzenie oczu, które cały czas obcuje z bólem, a wciąż ma tylemiłości i te dary w sercach.
Przeleciała przez drewniany mostek, gdzie dwóch najstarszych mieszkańców, w stroju rybaka łowiło ryby na wędkę. Te kociaki zawsze spędzały czas tak samo. Jak każdy inny mieszkaniec, wszyscy serdecznie witali się z Yuuko, ale ci dwaj wymieniali pomiędzy sobą komentarze jak to za młodych lat bywało z tak ładnymi kocicami… Kaede pominęła to milczeniem.
-Jak ci się u mnie podoba? Pamiętam ile negocjowałam z kotami, żeby mnie przyjęli i pomogli w prowadzeniu kancelarii…- westchnęła ciężko, ale widać było, że ją to bawi. –Ktoś wyżej postawiony zagłosował, że powinnam dostać jakieś zadupie po moim awansie na kaio, skończyłabym na końcu zaświatów, gdyby nie tutejsi lokatorzy.- ubrane koty gawędziły ze sobą i robiły przeróżne rzeczy na całej planecie. –Jest tu wiele miejsc które ci pokażę, ale póki co poczęstuj się.– wskazała na tacę z ciastkami. W ten przepis wkładała całą swoją miłość, zyskując pewność, że to najlepszy wypiek w uniwersum. –Opowiedz mi o sobie. Jeśli masz jakieś pytania co do mnie, mojej pracy czy planetce, to śmiało.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Sob Lis 21, 2015 3:33 pm

Yuuko nie wiedziała czego powinna się spodziewać. Ale nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie odnalazła tak niezwykłej planety - była malutka, ale równocześnie wypełniona chyba wszystkim, co tylko potrzebne. Ale prawdziwy czar tej niewielkiej przestrzeni nie istniał w tym, co materialne; to zawieszona w powietrzu magia, niesamowita atmosfera tego miejsca. Rozglądała się z zachwytem, gdy nie wiedzieć czemu, nagle młodej niebiance przyszło do głowy wspomnienie wspólnych zabaw z jej przyjacielem, Akito. To były bardzo dobre czasy - śmiała się wtedy nawet częściej niż dzisiaj. Zamrugała powiekami, aby odgonić widziadła, choć na ustach miała szeroki uśmiech.
Nie musiała długo czekać - ledwie zdążyła rozejrzeć się dookoła, gdy w jej stronę podążyła gospodyni - bez wątpienia boska istota. Spowita była jakąś taką aurą, która od razu dawała do myślenia w kwestii tego, z kim mamy do czynienia. Yuuko stanęła jak wmurowana, kątem oka obserwując tor lotu jednego ze złotych motyli.
Wtedy bogini ukłoniła się, przemówiła i wyrwała ją z chwilowego transu. Wtedy dziewczyna padła na kolana w ukłonie, schylając głowę nisko - tak aby czasem nie widac było jej już nie fioletowych, a czerwonych policzków!
Baka, to Kaio, a ty stoisz jak kołek!
Zganiła samą siebie w myślach. Zżerały ją nerwy, obcowała z ważną osobą, a tu taki nietakt! Aż tu w pewnym momencie... Całe jej skrępowanie uciekło w niebyt. To złote motyle Kaede, która wydawała się być właśnie taka jak atmosfera na jej planecie - spokojna, przyjemna, można powiedzieć... kojąca.
Yuuko wstała, pocierając z zażenowaniem nosek.
-Tak, Kaede-Sama, mam na imię Yuuko.
Ruszyła za nią.
-To tutejsze koty nie tylko mówią, ale i jedzą ciasteczka?
Rozdziawiła usta ze zdziwienia. Hm, jakby się nad tym zastanowić to pytanie było dość nieprzemyślane. Ale teraz już się tym nie przejmowała. Wędrowała w stronę domku, podążając za Kaio, ale trochę owy marsz opóźniając ze względu na pilną potrzebę złożenia ukłonu każdemu napotkanemu kociakowi (i czując się trochę jak Haru z "Narzeczonej dla kota" : D). Najbardziej spodobały jej się dwa czworonogi, przesiadujące na mostku i łowiące ryby na wędkę. Ale tak właściwie to już jej to nie było w stanie zdziwić...
Wewnątrz domku rzeczywiście były ciasteczka. Czując ich słodki zapach, Yuuko przełknęła ślinkę.
-Czyli to nie są zwykłe kociaki, a takie... Prawdziwe szychy?
Zapytała, mimo wszystko zadziwiona po raz kolejny. Może powinna być dla nich jeszcze bardziej uprzejma?
-Miejsce jest niesamowite, takie... takie... Dobre. Jeśli wiesz, co mam na myśli, Kaede-Sama.
Ciężko było jej znaleźć odpowiednie słowa, aby oddać to, co czuje. Wzięła z talerza ciasteczko i szybko je zjadła.
-Pycha!
Zawołała, uśmiechając się szeroko. Spojrzała na boginię i z namysłem odrzekła:
-Nie mam za wiele do opowiadania. Całe życie żyłam w jednym miejscu, nie odwiedziłam zbyt wielu krain. Przez większość czasu uczę się lub medytuję. Mam kilku dobrych znajomych, jednemu z nich pomagam w barze. I... O, wiem. Raz byłam na Ziemi!
Uniosła paluszek, przypominając sobie o tej jakże owocnej wyprawie. To była jazda!
-A tak to... Niewiele w tym ciekawego. Myślę, że o wiele ciekawsze jest to, czym zajmuje się Kaede-Sama. I właściwie... Bo nie wiem, choć nie chce być niegrzeczna, ale... Skąd to zaproszenie? I... O rany... Jak to jest być Kaio? Słyszysz wszystkich mieszkańców Namek?
Chyba jednak miała kilka pytań, ha!
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Nie Lis 22, 2015 5:19 am

Wyglądało na to, że Yuuko była bardziej zestresowana niż ona. Z pewnością to dobrze wychowana dziewczyna, nie to co Kaede w jej wieku… Roześmiała się na wspomnienie właściwie bolesne, wygnania z planety bogów za spowodowany wypadek i mieszkania u Enmy Daio na strychu. Trudne, ale przyjemne.
Siedziały razem przy stole częstując się ciastkami, podczas gdy jeden z kotów nalał do filiżanek ciepłą herbatę. W oczach gospodyni jej gość był kimś, kim ona sama była cztery lata temu. Gdy Yuuko wspomniała o wizycie na Ziemi, przypomniała sobie jak sama latała w dzikiej radości po zielonej łące w swojej pierwszej wizycie u śmiertelników.
-Odpowiadając na najprostsze pytanie…- rozpoczęła po tym, jak jej gość wypowiedział swoje pytania. –Tutejsze koty to specjalna rasa. Mówią, ubierają się, myślą i robią różne rzeczy zupełnie jak ludzie i są dość urażone, gdy traktuje się je jak zwierzęta. Chociaż tak naprawdę mają do tego słabość. To całkiem zabawne.- zakryła dłonią usta i zaśmiała się delikatnie, starając się nie urazić współlokatorów. –Ale są niezwykle pomocne w prowadzeniu mojej kancelarii i tym samym możemy przejść do tego jak wygląda praca kaio…- w tym momencie zrobiła się dużo poważniejsza. Przede wszystkim nie chciała buntować młodej niebianki przeciwko reszcie bogów, a przecież jej własna polityka jest tak bardzo inna od reszty…
-Gdy cię obserwowałam, dostrzegłam w tobie bardzo duży talent serca. Jeszcze nie wiesz o czym mówię, ale z czasem do tego dojdziemy. Zacznijmy od tego, że nie jestem bardzo szanowaną kaio, raczej w końcówce ogona i nic nie zapowiada się na to, żeby moja pozycja się zmieniła, dlatego też nie musisz mnie wyjątkowo traktować. Z czasem, o czym jestem przekonana, zaczną się o ciebie starać inni bogowie, o ile już teraz tego nie zrobili. Kaioshini potrzebują przybocznych, którzy będą ich asystentami. Nie ukrywam, że chciałabym kiedyś zostać jednym z nim i poprosić cię wtedy o pomoc. Tylko, czy mam do zaoferowania tyle co inni?- upiła kilka łyków herbaty przed tym, do czego zamierzała ostatecznie dojść, a co było najcięższą częścią jej wypowiedzi. –Polityka naszej rasy względem świata śmiertelników bardzo się różni u różnych bogów. Jedni zupełnie nie ingerują, inni faworyzują swoich podopiecznych. Ja natomiast mam pragnienie zarażenia miłością wszystkie stworzenia, inspirowanie ich serc do dobra i odkrywania własnego szczęścia. Jak wiesz, nie możemy nadto ingerować własnymi czynami, więc moim narzędziem są osoby, które pozostają w świecie żywych otwarte na mój przekaz i w imię naszych wartości, zmieniające świat wokół siebie.- spojrzała przepraszającym wzrokiem na Yuuko, wciąga ją w poważny temat w tak młodym wieku. Może przynajmniej ciastka osłodzą jej tą trudna rozmowę? –Gdy ktoś z naszej rasy opanowuje telepatię, to do jego umysłu zaczynają docierać modlitwy z całego wszechświata. Można oczywiście zablokować kanał, ale ja staram się być dostępna dla wszystkich całe doby. To bardzo niewdzięczna rola, musze się mocno napracować aby jakoś ulżyć tym, do których uda się mi mentalnie dotrzeć, chociaż tak naprawdę nadążam jedynie za nieco ponad połową próśb, a jeszcze mniejszej części udaje mi się pomóc. Nie mogę im stworzyć niczego, ale mogę mentalnie przytulic, pokrzepić serce, zupełnie jak twoje, gdy przybyłaś na moją planetkę. Czasami łamię zasady i pozwalam, aby w psychice kogoś zabrzmiał głos umarłej bliskiej osoby, będąc medium pomiędzy nimi, ale to zabroniona praktyka.- nawet nie zauważyła, kiedy się nadmiernie rozgadała. Jej przepraszający wyraz twarzy zrobił się jeszcze bardziej zakłopotany, aż w geście pełnego zestresowania, zaczęła drapać się z tyłu głowy. –Właśnie dlatego, że nie radzę sobie do końca sama, chciałam poprosić kogoś z czystym sercem, kogoś zdolnego do podobnej interakcji z innymi co ja, aby mi pomógł i znalazłam ciebie… Wiem jak duży to ciężar, dlatego nie mam śmiałości cię prosić i nie odpowiadaj mi od razu. Może na początku jeśli będziesz tylko chciała, dostaniesz tutaj pokój i będziesz mogła przychodzić do mnie na treningi i na oglądanie mojej pracy, być może też brać w niej udział. To da tobie czas na swobodną decyzję. Zrozumiem jak wybierzesz inaczej, albo jeśli twoje poglądy są inne i wolisz nie ingerować w życie śmiertelników. Widzę jednak w tobie całe morze miłości, która chce się podzielić z innymi twoją niezawodną radością. Nie zależnie od tego, co wybierzesz będę z uwagą śledziła twój rozwój i wspierała każdą pomocą.- położyła swoją dłoń na dłoni Yuuko, aby połączyć ją ze światem, który sama odbiera. W tej krótkiej chwili do umysłu dziewczyny napłynęły modlitwy z całego wszechświata. Jedne były bardzo błagalne, inne wyrażały wdzięczność, ale w większości był wyczuwalny ból, któremu tak bardzo chciała zaradzić Kaede swoją działalnością. Gdy jej dłoń wróciła do filiżanki, przekaz ustał. Ale co zdecyduje Yuuko? Część motyli z energii kaio pognała do gościa, aby wspomóc stabilizacje emocji. Nie mogła być zbyt zestresowana, miała czuć się komfortowo mimo nie łatwych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Nie Lis 22, 2015 6:01 pm

-Yuk!
Słysząc o tym, że kociaki tak naprawdę mają w sobie o wiele więcej z człowieka, niż kota, spięła barki, zamrugała z zakłopotaniem i przypomniała sobie swoją krótką interakcję z Kagayakim, łaciatym czworonogiem, który odnalazł ją w Zaświatach. Do jasnej ciasnej, ona go drapała za uchem... Na swoją obronę mogła tylko dodać, że drapanko poprzedziło stosowne pytanie, a sprzeciwu nie było!
Intuicyjnie wyczuła jednak zmianę klimatu rozmowy, która z luźnej i niezobowiązującej w jednej chwili stała się poważniejsza. To wymusiło zmianę w samej dziewczynie - przestała myśleć o tych wszystkich gafach które palnęła i które palnąć dopiero mogła i skupiła się w pełni na tym, co mówiła Kaede. Nie przyszło jej to ze specjalnym trudem, konkretne zadania zawsze wypełniała jak należy.
Od początku jasne było, że temat łatwy nie będzie. A czy tak młoda i niedoświadczona niebianka jak Yuuko będzie w stanie wszystko pojąć? Tak, aby niczego nie zrozumieć opacznie? To się dopiero okaże.
A więc słuchała w milczeniu, przetrawiając wszystko na bieżąco. Od czasu do czasu sięgała po ciastko, które jakoś tak łatwo wchodziły, praktycznie same się zjadały...
Kaede sporo tłumaczyła, a Yuuko usiłowała nadążyć. Chyba nigdy dotychczas nie miała okazji spoglądać z tak szerokiej perspektywy. Owszem, marzyła, śniła, planowała, trenowała aby osiągnąć cel - ale nie wiedziała, jak to naprawdę wygląda. I że nawet Kaio mają swoje zmartwienia...
A potem stało się dopiero coś niesamowitego. Oczy młodej niebianki rozwarły się szeroko, kiedy nagle w jej głowie rozbrzmiały tysiące głosów, spływające zewsząd, w różnym wieku, stanie ducha, mówiące z wielu różnych powodów. Uczucie było niesamowite jakby stanąć pośrodku tłumu ludzi w hali odbijającej każdy dźwięk po tysiąckroć. Zrobiło to na niej niewymowne wrażenie i potrzebowała dobrej chwili, aby dojść do siebie, otrząsnąć się i móc coś odpowiedzieć.
-Kaede-Sama... Jakby to ująć...
Zaczęła, usiłując ubrać w słowa swoje własne przemyślenia na temat wszystkiego, co przed chwilą usłyszała. Ważyła je i miętoliła, lekko przechylając głowę.
-Nie wiem, czy jestem wystarczająco mądra i silna... I czy w ogóle jestem w stanie podołać takiemu zadaniu... Ale... Ale tak sobie myślę, że chyba doskonale rozumiem, co masz na myśli.
Podniosła wzrok i spojrzała Kaio prosto w oczy.
-Od zawsze chciałam pomagać innym. Robię wszystko, aby kiedyś mieć taką moc i takie możliwości... Bo tak sobie myślę, że jeśli nawet nie zdołam pomóc każdemu, to chociaż jakiejś części... Jakoś to wszystko... Ułatwić. Bo wiem, że we wszechświecie za dobrze się nie dzieje. Jest tak dużo zła i zniszczenia... Ale przynajmniej części na pewno da się pomóc!
Zacisnęła piąstkę, chyba rzeczywiście porywało ją to, co mówi, nawet jeśli było trochę nieskładne.
-I jeśli jest tak, jak mówisz, to szczerze nie rozumiem, dlaczego osoby obdarzone tak wielką mocą jak Kaio i Kaioshini nie robią wszystkiego co w ich zasięgu, aby jak najwięcej tych konfliktów rozwiązać.
Teraz na jej buźce znowuż pojawiły się rumieńce. Przesadziła? W sumie chyba nie powinna wypowiadać się tak ostro, ale też czy impulsywność nie jest zarezerwowana dla młodości? Chcac zatrzeć złe wrażenie, przemówiła ponownie:
-To znaczy... Ja nie powinnam... Ale Kaede-Sama, naprawdę uważam, że masz rację. Największym problemem we wszechświecie jest to, że mało kto komuś pomaga. A jeśli się tak skupimy tylko na sobie, to... jaki to ma sens?... Więc jeśli uważasz, że mogłabym w jakiś sposób być użyteczna, to wiedz że zawsze jestem do usług.
Uśmiechnęła się do bogini, trochę z zakłopotaniem, ale jednak i z pewną dozą energii kryjącej się w błękitnych oczach.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pon Lis 23, 2015 1:46 pm

Gdy z ust Yuuko popłynęła krytyka do innych bogów, Kaede na chwilę zatkało. Odwróciła zasmuconą twarz i odczuła żal, że popsuła jej spojrzenie na swoją rasę. Ale myśli dokładnie to samo. Żeby nie skomentować niczego przeszła za plecy gościa, wyglądając przez okno, jakby czegoś szukała na nieboskłonie. Po chwili słuchania najszczerszych słów młodej niebianki, uśmiechnęła się blado do swojego odbicia w szybie. Zapał to jedno, ale… Jeden z motyli podleciał do Yuuko i usiadł na jej palcu, mocno trzepocząc złotymi skrzydłami.
-Czysta energia Yuuko.- zmiana tematu? –Wszystko co nas otacza stworzone jest z ki, niektórzy śmiertelnicy nauczyli się ją kontrolować na tyle, aby służyła do obrony bądź agresji. Ale tylko bogowie mogą z niej kreować różne rzeczy.- Dla zobrazowania motyl na jej palcu wydziergał mały materiałowy pierścionek. –Do takiego kreowania potrzebujesz technik, ale wystarczy ci serce, aby tworzyć coś wspanialszego. Uczucia, więzi, miłość… Tak dużo medytujesz, to kumuluje twoją energię. Pokaż więc co masz w sobie, niech to eksploduje na innych, stanie się twoim najczystszym przekazem.- wokół Kaede pojawiła się cała chmara jej motyli, manifestując ogrom wielkoduszności i ciepła, które uzbierała w sercu. Położyła swoją dłoń na ramieniu gościa i…
Znajdowali się teraz na planecie, którą Yuuko już raz widziała. Ziemia przywitała ich mroźnym klimatem zimy, ale obie nie odczuwały panującej temperatury, mimo że było przynajmniej minus dwadzieścia stopni. Białe koronki tworzyły siateczki wielokształtnych płatków śniegu. Wnet kulka przeleciała przez fioletową skórę shinki.
-Tak, jesteśmy tutaj duchami, ale nie bój się, nie umarłaś. To duchowa podróż. Wyjaśniłam ci jak działa manipulacja energią, gdy się skupisz będziesz mogła zmaterializować swoją energię i przerodzić ją w przekaz, którym dotrzesz do serc śmiertelników. Jesteśmy w miejscu, gdzie wielu osobom będziesz chciała dać trochę swojego ciepła, zwłaszcza, że pogoda ich nie rozpieszcza.- Kaede spoglądała na nią z wielka wiarą i ufnością. Jej uśmiech dodawał wiary. –Spokojnie Yuuko, zawsze będę o krok przy tobie, dam potrzebne wskazówki.- nie czekając na odpowiedź zniknęła jej z oczu, zostawiając na obcej planecie.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Wto Lis 24, 2015 2:30 am

Naprawdę zrobiło jej się głupio. Kimże była, żeby oceniać osoby o wiele bardziej kompetentne od siebie? Ale jeśli sprawa rzeczywiście przedstawiała się tak, jak mówiła Kaede, to raczej jasne dla niej było, że należy robić tyle, ile się da. Z wielka mocą łączy się wielka odpowiedzialność - ale i wielka moc sprawcza, czyż nie? Więc można zrobić więcej...
A Yuuko od zawsze, zawsze chciała pomagać komu tylko może.
-Kreować z energii...
Powtórzyła cicho, obserwując motyla na jej palcu. Słyszała o tym, owszem - ale dotychczas nie miała okazji zobaczyć na własne oczy. Zrobienie czegoś tylko za pomocą własnej energii brzmiało dość fantastycznie - i wrażenie robiło równie mocne. Przekrzywiła lekko głowę, zastanawiając się czy kiedykolwiek będzie umiała zrobić coś takiego. Jedno - to technika i umiejętności - ale drugie, to co Yuuko już chyba miała - to czysta energia i wola. Przede wszystkim silna wola, która wprawia rzeczy w ruch. Poczuła dłoń na swoim ramieniu i...
-Hę?
Zdziwiła się, gdy nagle przeniosła się z tego sielskiego domku do mroźnej przestrzeni. Śnieg wyglądał pięknie, skrzył się na mrozie i chrzęścił pod naciskiem. Mimo to nie było jej zimno. Rozejrzała się dookoła ze zdziwieniem (które chyba było jednak niewyczerpane, w innym wypadku powinna wykorzystać już swój dzienny limit bycia zdziwioną) i zerknęła na Kaede, nie do końca rozumiejąc. Słuchała uważnie, ale z każdym kolejnym słowem ogarniało ją coraz większe zwątpienie i to nawet mimo uspokajającego uśmiechu bogini. Kochała całym sercem wszystkie żywe stworzenia, ale nie sądziła aby to wystarczało. Być może dotąd była zbyt skupiona na świecie materialnym.
-Ale Kaede-Sama...!
Nie miała jednak za wiele do powiedzenia, gdyż bogini zniknęła jej z oczu. Przełknęła ślinę i zastanowiła się przez moment - może nie warto zbyt wiele analizować? Zamiast tego lepiej skupić się na konkretnym zadaniu? Spojrzała dookoła - miejsce było cudowne, od razu skojarzyła że to Ziemia. Kiedyś już znalazła się na tej planecie i wspominała to jako wielką przygodę, była zachwycona właściwie wszystkim. Wspomnienie to dodało jej otuchy - powoli odzyskiwała swój zwykły animusz. Przywołała na twarz delikatny uśmiech i ruszyła przed siebie, szukając osoby, która - zupełnie jak w słowach Kaede - potrzebuje odrobiny ciepła, wparcia ze strony, z której być może wcale się go nie spodziewa...
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Wto Lis 24, 2015 11:42 am

Mroźne uliczki przepełnione były śmiechem i radością. Yuuko znajdowała się teraz na skromnym osiedlu, w podmiejskiej części miasta. Nawet jak na taką dzielnicę było stosunkowo gwarno. Latarnie alejek zwisały niczym w powietrzu, odcinając mgłę rozproszonym światłem żarówki. Niebianka mogła dostrzec tu i ówdzie złotego motyla, który jakoś dziwnie był zupełnie nie widoczny dla mieszkańców.
Mimo żywej atmosfery, muzyki dobiegającej zza rogu w wykonaniu czarnoskórego trębacza, większość ludzi wydawała się przygaszona. Zamiatacz ulicy przeszedł tuż pod nosem fioletowej, klnąc pod nosem na swój los. Nieopodal jedna z dziewczynek szarpała zmęczoną całodniową pracą mamę, domagając się słodyczy. Nawet zawzięcie grający trębacz miał w oczach wypisany smutek, a palce coraz bardziej marzły mu od ulicznego grania.
Dzwon ratusza wybił godzinę osiemnastą, a uliczni handlarze zaczęli sprzątać swoje kramy. Z oddali doszła do jej uszu kłótnia o miejsce parkingowe. Niespodziewanie doszło do przepychanki, a jeden z nich wpadł na wracającego do domu ze szkoły dzieciaka, wyraźnie przybitego, bo tego dnia znów dostał jedynkę, mimo że włożył mnóstwo trudu, aby opanować swoje działania.
-Nadążasz Yuu?- w sercu usłyszała głos Kaede. –Spójrz w prawo…- jedna babuleńka wracała właśnie do domu, przytulając do siebie bochen chleba i uśmiechając się do siebie. Wyraźnie o czymś myślała. Na twarzy zmarszczki poorały jej cerę, a zmartwienia odcisnęły się na wypłowiałych włosach, ale w oczach miała życie i determinacje. –Podążaj za nią.- znów usłyszała radę. Do babci podbiegł bezdomny kundel, radośnie merdając ogonem, a ona po chwili zastanowienia oderwała piętkę chleba i dała mu do zjedzenia. W końcu dotarła do swojej ubogiej chatki. Przez okno można było dostrzec jak podchodzi do swojego ukochanego męża i trzyma go za dłoń, nic nie mówiąc. Pomiędzy nimi rozleciało się kilka niebieskich motyli, gdy on pocałował ja w rękę i spojrzał z wyrazem wdzięczności. Sam nie miał już sił, aby wyjść o własnych siłach, zwłaszcza zimą, gdy jest tak ślisko i niebezpiecznie. Szyba trzeszczała w oknie, jakby miała rozpaść się na milion kawałków, ale wnętrze tego domu było cieplejsze niż którekolwiek w sąsiedztwie.
-Są parą od sześćdziesięciu lat. Dużo mnie nauczyli. Nie starcza im na jedzenie, mogę szczerze przyznać, że żyją miłością. Ale gdy się przyjrzysz…- babcia kaszlnęła głośno. Dziadek się jakby poderwał, ale musiał dać za wygraną. Nagle jego spojrzenie się zmieniło. Był na siebie wściekły, że nie może zapewnić lepszego bytu tej, której ślubował miłość i wierność. Odkąd zaczęła go niszczyć choroba, jego dusza nie zaznała spokoju nawet na chwilę.
Głośny trzask rozległ się za plecami Yuuko. Zanim zdążyła się zorientować, ludzie wpadli w panikę. Ktoś zadzwonił po pogotowie widząc potraconego chłopca, który bezmyślnie przebiegł w nieprzepisowym miejscu. Kierowca będący sprawcą, wahał się czy nie uciec, a jego kolega udzielał pierwszej pomocy. Nad tym miejscem zaległy się ciemne chmury strachu, ale największe obawy miał chłopiec, który nie chciał jeszcze umierać. Wyciągał rękę, szukając dotyku kogoś bliskiego.
W tym całym szumie trębacz grał dalej, a osoby zajęte swoimi sprawami, zdawały się nie widzieć tego, co właśnie nastąpiło. Do Yuuko dotarły złoty motyle Kaede, a jej astralne ciało poczuło jakby ktoś przytulał je od tyłu.
-Spokojnie, dasz radę. Całkowicie w ciebie wierzę. Wiesz? Gdy miałam tyle lat co ty, zawsze chciałam być właśnie taka, ale nie umiałam. Pamiętaj Yuuko, masz wszystko co potrzebne.- jej głos był jak zawsze ciepły i pełen nadziei, ale przede wszystkim bezgranicznego zaufania.
Kaede była właśnie w miejscu modlitwy, podczas gdy powierzyła swojemu gościowi jedynie małe osiedle, sama zmagała się z kilkoma planetami. Ale nawet na moment nie spuściła z oka swojej towarzyszki.
-Jesteś moją bohaterką Yuuko. Ci ludzie potrzebują właśnie ciebie. Ja również.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Sro Lis 25, 2015 5:32 am

Wiele tu było do oglądania. Już sama aura była dla niej czymś raczej niespotykanym i chociaż sama wcale jej nie czuła, to była w stanie zadziałać wyobraźnią na tyle, by niemalże poczuć zimno. Wystawiła język, pozwalając aby spadł na niego płatek śniegu - ale on tylko przeleciał przez niego, nie robiąc jej jakiejkolwiek różnicy.
To jest niesamowite...
Pokręciła głową z niedowierzaniem. Jest, ale jej tu nie ma - niesamowite.
Ruszyła naprzód z delikatnym uśmiechem na ustach, obserwując polatujące tu i ówdzie motyle. To dało jej dobitnie do zrozumienia, że Kaede nie rzucała słów na wiatr i rzeczywiście była cały czas przy niej obecna. Do jej uszu dotarła muzyka - choć była skoczna i wesoła, to ludzie dookoła nie zwracali zbyt dużej uwagi. Jedynie nieliczni przystanęli na moment, aby dać artyście odczuć że jego trud nie idzie na marne.
To też jest talent.
Pomyślała niebianka, patrząc kątem oka na muzyka.
Trochę podobnie jak z tym kreowaniem z energii - jedno to technika, a drugie to energia i wola - przecież gdyby nie chciał, nie widział w tym czegoś więcej, to nie stałby na mrozie, przygrywając ludziom, choć część z nich zupełnie go ignoruje.
Ale dojrzała, że muzyk wcale nie jest szczęśliwy, chociaż grał tak pięknie. Podobnie szczęśliwi nie są inni mijający ją ze wszystkich stron ludzie. Ani człowiek zarabiający zamiataniem ulic, pewnie teraz częściej odgarniający śnieg, ani zmęczona kobieta musząca zająć się swoją małą córeczką, ani chłopiec przybity złą oceną. Ani ci dwaj, którzy teraz zajęci byli tylko tym, kto ma większe prawo do parkowania w danym miejscu. Widząc to, Yuuko poczuła ukłucie smutku - to przecież nie było w życiu najważniejsze. Te drobne sprawy, które tak ich zajmowały, które nie dawały im spać spokojnie - a przecież mimo to na pewno mieli w życiu sporo rzeczy, które mogą sprawiać radość. Ale czy w tym codziennym biegu wciąż je zauważali?
Usłyszała głos Kaede, która zwróciła jej uwagę na pochyloną nisko babuleńkę, która dreptała, przyciskając do piersi chleb. Po drodze podzieliła się nim z bezpańskim psem, choć sama wiele nie miała. Wróciła do swojego męża, który choć chory i zmęczony, tak bardzo kochał swoją żonę. Obserwowała jego wysiłki i tę wściekłość, która ogarniała go z powodu własnej bezsilności. Yuuko sama zacisnęła piąstki, widząc z jednej strony przemożną miłość i radość z bycia razem, z drugiej tak dojmujący smutek, że nawzajem nie są w stanie zrobić nic więcej. Ale cieszą się z tego, co mają. To było niesamowite - gdyby to uczucie zaszczepić w większej ilości ludzkich serc, jak bardzo zmieniłby się ten świat?
-To piękne, ale i smutne zarazem...
Szepnęła.
Jej uwagę zwrócił głośny trzask. Odwróciła się i ujrzała wypadek - chłopiec leżący na szosie, obok przerażony kierowca oraz jego kolega chcący zadziałać jak najszybciej. Czuła ich emocje, tak różne, ale wszystkie skupiające się wokół jednego, wielkiego czarnego potwora - strachu. W pierwszej chwili zawahała się, ale z pomocą i dobrym slowem podążyła jej Kaede. Większej zachęty nie potrzebowała.
W ciągu kilku sekund znalazła się przy kierowcy, który zżerany wyrzutami sumienia, przerażeniem i lękiem o przyszłość coraz bardziej bliski był odjechania stąd z piskiem opon. Przechodząc obok, położyła mu dłoń na ramieniu i szepnęła do ucha:
-Nie uciekaj. Złe rzeczy czasami się dzieją, ale nie ma takiej sytuacji, z której nie da się wyjść. To dziecko potrzebuje pomocy.
Miała ogromna nadzieję, że kierowca usłyszał jej uspokajający głos, nawet jeśli była obecna tylko duchem.
-W samochodzie masz apteczkę. Skorzystaj z niej teraz.
Skupiła się, chcąc aby jej energia dotarła do serca strwożonego mężczyzny. Zaraz jednak podążyła ku sytuacji na samej drodze. Uklękła koło chłopca, którym zajmował się kolega kierowcy.
-Jesteś bohaterem.
Rzekła do niego, podając swoją niematerialną dłoń potrąconemu dziecku. To ono tutaj najbardziej się bało i to ono potrzebowało jej pomocy. Miała nadzieję, że będzie w stanie zrobić cokolwiek, aby do niego dotrzeć, przebić się przez ten śmiertelny lęk.
-Nie bój się. To nie czas na ciebie. Jesteś młody, silny i zdrowy. Poradzisz sobie z tym.
Drugą dłonią delikatnie odgarnęła włosy ze spoconego czoła dziecka i złożyła na nim delikatny pocałunek.
-Nie musisz się już bać. Jestem przy Tobie.
Rzekła, nie spuszczając wzroku z chłopca, ciekawa czy w tym momencie, na skraju życia i śmierci, on jest w stanie wyczuć jej wsparcie, a może nawet ją ujrzeć.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Sob Lis 28, 2015 1:57 pm

Od obecności Yuuko każda z osób, które były przy niej natychmiast łagodniała. Wokół udzielała się boska atmosfera. Chłopiec przestał panikować, a kierowca zaczął nerwowo szukać apteczki. Niestety niebianka nie nadążała, opuszczając jedną osobę dla drugiej. Gdy w jednym miejscu zaczęło się poprawiać, w drugim znów wracało do poprzedniego stanu.
-W ten sposób nie zdążysz Yuuko, nie możesz być przy każdym. To tylko jedno osiedle, a co gdy będziesz miała pod opieką dwie planety?- Kaede znów przyszła z poradą. –Przypomnij sobie swoje medytacje, gdzie łączysz się z wszechświatem, rozmazujesz swoje ja w ogromnej przestrzeni. Musisz zrobić to samo, zjednoczyć się z energią wszechświata i zmanipulować jej różne części. Wtedy twoja wola i serce dojdzie do kilku osób…- reszta wypowiedzi została nagle urwana.
Na planetce Kaede wylądował właśnie jeden ze starszych kaioshinów, a po jego minie można było się domyśleć, że ciastkami go nie kupi.
-Czym zawdzięczam tak niespodziewaną wizytę?- ukłoniła się z gracją, a jej głos manifestował spokój i zdecydowanie. Wiedziała, że chodzi o samowolne przygotowywanie Yuuko. Cóż… Teraz będzie musiała poradzić sobie przez chwilę sama.
-Dobrze wiesz w czym problem Kaede, znów łamiesz boskie regulaminy.- gość miał srogi głos, ale na jego nieszczęście gospodyni była bardzo dobrze przygotowana do takich sytuacji.
-Czy nie jest zadaniem kaio udzielać treningów wojownikom? Toczę przygotowania do turnieju sztuk walki, gdzie moja uczennica będzie się mierzyć z uczniami z innych galaktyk.
Podczas gdy w zaświatach toczyły się ostre negocjacje, sytuacja na Ziemi wciąż wymagała interwencji. Jak poradzi sobie młody talent?

Komentarz:
Przepraszam Yuuko, że tak mało i że tyle czekałaś. Mam ostatnio dużo pracy, ale wiem, że wymówka to ostatnie co powinnam pisać. Napisz jeszcze trochę o interwencji twojej i pójdziemy dalej. Następnym razem będzie ciekawiej.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Wto Gru 01, 2015 6:37 am

Jej działania przynosiły skutek - być może Ziemianie jej nie widzieli, być może nie byli w stanie dotknąć - ale jej ciepła energia docierała prosto do ich serc, tłumiąc lęki i obawy. Widziała, że to co robi wcale nie jest skazane na niepowodzenie, że jednak choć jest młoda i niedoświadczona, to możliwe jest zrobienie przez nią czegoś właściwego, co pomogłoby tym ludziom.
Kaede jednak zwróciła jej uwagę na rzecz bardzo ważną - musiałaby się zwielokrotnić, i to tak przynajmniej z tysiąc razy, żeby móc w taki sposób dotrzeć do każdego potrzebującego jej Ziemianina. To po prostu niemożliwe, aby być w tylu miejscach naraz. Niebianka zdawała sobie z tego sprawę, ale dotychczas nie próbowała skupić się na takim zadaniu podczas medytacji. Zjednoczenie z energią wszechświata, tak aby jej energia mogła rozproszyć się i znaleźć nawet w najdalszym zakątku... Tak, to było coś, czego powinna się nauczyć.
Spojrzała na chłopca, który oddychał teraz równo, spokojnie. Pechowy kierowca zdołał znaleźć apteczkę w samochodzie, a jego kolega już tamował krwawienie z otwartej rany. W oddali słychać było wycie syreny - pogotowie ratunkowe, natychmiastowo wezwane przez jednego z obserwujących było już blisko i zaraz zabierze dziecko do szpitala.
Wszystko wskazywało na to, że ten ponury epizod będzie miał jednak dobre zakończenie - nikt tu dzisiaj nie zginie. Jednak jak wiele takich wypadków zdarza się co chwilę? Ilu osobom już nikt nie jest w stanie pomóc - i czy one umierają wtedy w poczuciu bezsilności, opuszczenia i dojmującym smutku?
Yuuko zagryzła wargę. Kaede-Sama ma rację, musi skoncentrować się zupełnie jak podczas medytacji. Niebianka nie miała pojęcia, że nagłe urwanie ze strony jej przewodniczki oznaczało swego rodzaju kłopoty.
Stojąc nieco z boku, obserwowała scenę. Ratownicy medyczni zabierali chłopca, policjant rozmawiał z kierowcą, który tłumaczył całe zajście. Jeden ze świadków zdarzenia, wiedziony poczuciem ludzkiej solidarności, zaofiarował się do opowiedzenia własnej wersji wydarzeń. Mężczyzna nie powinien spędzić kolejnych kilku lat w więzieniu, prawda?
A sama Yuuko wzięła głęboki oddech - przecież te jedna ulica to nie wszystko. Dookoła w domach czuła wiele czasami sprzecznych uczuć. Tam miłość i szczęście, gdzie indziej nuda, jeszcze gdzie indziej ból i zwątpienie. Wypuściła powoli powietrze z płuc, skupiając się na własnej energii, usiłując poczuć ją jak coś namacalnego. A wtedy, kiedy już nie będzie myślała o sobie jako istocie z krwi i kości i stanie się samą energią, być może będzie w stanie objąć swoimi ramionami całe to pełne ludzi osiedle. Teraz nic jej nie dekoncentrowało, za to zyskała wyższy ogląd na przestrzeń dookoła - nie widziała już murów, ścian, ulic i mostów, jedynie byty oraz ich uczucia. Jedne były dalej, inne bliżej, ale jawiły jej się jako skupiska mniejszej bądź większej energii zabarwionej na konkretny kolor - czuła żółte jak słonce szczęście małego dziecka unoszonego przez silne ramiona ojca i szarą, przykrą depresję młodego mężczyzny, który nie potrafi znaleźć celu w życiu i zastanawia się czy ze sobą nie skończyć. A między dwoma biegunami całą paletę różnych barw.
A teraz jej jedynym zadaniem było wpłynąć na te dusze, które jej wsparcia potrzebowały.


OOC: Ja wcale lepsza nie jestem, ale też nagle nałożyło mi się kilka rzeczy naraz... W każdym razie postaram się odpisywać regularnie. Nie przejmuj się gdyby coś ci wypadło, rozumiem doskonale. Wink
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Nie Gru 20, 2015 11:35 am

Obraz przed oczami Yuuko powoli zaczynały pokrywać czarne kleksy. Dzielnica stawała się coraz bardziej pozbawiona naturalnych kształtów i wręcz abstrakcyjnie prezentowała plamy tuż na linii wzroku, aż w końcu całość zniknęła pod ciężka zasłoną. Nie było już osób, muzyki, świateł, odczuć, kompletna nicość, z której wyławiały się jedynie odgłosy głośnego warczenia. Zanim jednak zdążyła na dobre spanikować, wszystko jak za dotknięciem różdżki, odmieniło się.
Bezkresna przestrzeń oceanu zlewała się gdzieś hen daleko z linią nieba. Wiatr był silny, a nawet bardzo silny. Oprócz naturalnego skowytu, który zazwyczaj wydaje ten żywioł, można było usłyszeć jak z dużą siłą wygina śnieżnobiały, wielki materiał. Yuuko rozejrzała się i zorientowała, że stoi na solidnym kawałku drewna, o powierzchni nie dużo większej, aby wygodnie mogły na nim stanąć trzy osoby.
-Ahoj wędrowcze!- zawołał ktoś zza jej pleców, o kim wcześniej nie miała pojęcia. –Za pierwszym razem można się nieźle przestraszyć wysokości.- jakiej wysokości? Ano tak… Szybko zrozumiała, że miejsce, w którym się znajdowała to bocianie gniazdo. Dało jej do zrozumienia nie tylko to, co widziała, ale też mocne kołysanie.
Brnęli naprzód przez łagodne fale, wielkim, średniowiecznym galeonem. Rzeczywiście, każdy na pokładzie wyglądał jak ktoś z innej epoki.
-Panna Yuuko prawda?- znów odezwał się do niej jegomość, z którym teraz przebywała. To znaczy, że tym razem ktoś ją widzi? Na niebie odleciało w dal kilka złotych motyli, będących swoistą wizytówką Kaede. –Tak, przemówiła do mnie owa kaio i dała kilka instrukcji. Poprosiła abym zajął się gościem, który pojawi się znikąd, tylko co ja miałem przekazać…- osobnik zastanawiał się dłuższą chwilę, drapiąc po gęstym zaroście. -Wspomniała, że jeśli zrozumiesz moja lekcję, to po prostu znikniesz! Tak, to było to!- Uderzył pięścią w otwartą dłoń, wyraźnie uradowany, ze udało mu się coś sobie przypomnieć. Yuuko została jednak z całą masą niewyjaśnionych kwestii.

Komentarz:
Przepraszam Yuuko, już wracamy na najlepszą jazdę jaką jestem w stanie dać. Miłej zabawy
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Nie Sty 31, 2016 8:06 am

Znienacka wszystkie kolory tęczy zaczęły stopniowo ustępować ciemności. Yuuko zmarszczyła czoło i delikatnie napięła się - dlaczego tak się dzieje? Poczuła wyraźne ukłucie niepokoju. Czy tak powinno być? A może jednak robi coś źle? Usiłowała się skupić, ale im bardziej próbowała, tym większe dopadały ją wątpliwości, a pętla niepokoju zaczęła się coraz ciaśniej wokół niej zaciskać. Ta z kolei nie pozwalała jej się skupić i... To było koło zamknięte.
Kaede-Sama...
Pomyślała, zapadając się w nicość, coraz bardziej przerażona. Ale wtem, z cichej ciemności dobiegł do niej nietypowy odgłos, przywodzący na myśl tego psa, którego kiedyś spotkała na ziemi... Wszystko znowu zaczęło nabierać kolorów, pojawiły się też kolejne efekty - wiatr, skowyt i... Kołysanie?
-Hę?!
Zerknęła w dół - i to był niezbyt dobry pomysł, bo zdała sobie sprawę z tego, że znajduje się całkiem wysoko. A rozpostarty biały materiał, furgoczący gdzieś pod jej stopami wcale nie sprawiał że czuła się bezpieczniej - nie sądziła, by w razie upadku mógł ją zatrzymać. Bo to jest tak - pływać umiała bardzo dobrze, ale latać... Jeszcze nie. W ciągu sekundy przez jej głowę przebiegło chyba z tysiąc myśli, rozwiewanych jak piasek na pustyni. I wtedy też dobiegł ją nieznany głos. Odwróciła się gwałtownie, mrugając oczami ze zdziwienia.
-Rzeczywiście można się przestraszyć!
Odparła komuś, kogo mogła z powodzeniem wziąć za pirata. Lub innego wilka morskiego - który w dodatku znal jej imię.
-Tak jest!
Ukłoniła się, ale ze względu na bujanie zrobiła to dość szybko - kurcze, lepiej żeby jej błędnik nie zwariował! Ale prawda była taka, że teraz z zaciekawieniem zerkała w dół - taka już jej natura. Osoby krzątające się po pokładzie wyglądały jakby wyszły ze stron powieści historycznej. Yuuko przekrzywiła głowę, zastanawiając się, o co w tym wszystkim właściwie chodzi... Jej towarzysz przekazał jej wieści od Kaede. Tylko, że... Nie zapowiadało się na to, aby miała zniknąć.
-Przepraszam, ale chyba jednak... Nie rozumiem.
Zrobiła przepraszającą minkę i wzruszyła ramionami, spoglądając z zakłopotaniem na "pirata".
-A... Gdzie ja się właściwie znajduję? Panie... Yyy...?
Potarła się po nosie, nie wiedząc co zrobić z rękami.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Nie Sty 31, 2016 9:34 am

Wiatr wiał mocniej psując niebiance fryzurę. Mimo, że zjawiska przyrodnicze oddziaływały na nią, to wydawało się, że nikt poza tajemniczym jegomościem jej nie zauważa. Mogła rozkoszować się bajeczną podróżną, ale przecież nie ma tak płynąć bez celu.
-Znajdujemy się na Santa Maria moja droga.- odpowiedział jej przyjazny głos żeglarza. –A ja jestem Krzysztof Kolumb. Płyniemy do nowego świata! Wyobrażasz to sobie? Już nie mogę się doczekać nowych lądów, możliwości, owoców…- wyglądało na to, że niebianka przeniosła się w czasie. Jego pełną pasji wypowiedź przerwał pomidor, który trafił w jego płaszcz, a przeleciał przez ciało Yuuko. Załoga poniżej nie wyglądała na równie zadowoloną. Kolumb westchnął ciężko, przypatrując się towarzyszom. –No cóż panno Yuuko… Wygląda na to, że nie wszyscy wierzą w cel. Trudno się im dziwić prawda? Nie ma żadnych przesłanek, że dopłyniemy kiedyś do lądu, ale ja to wiem…- otrzepał się dumnie i zszedł na dół, pokazując rozmówczyni w jaki sposób to zrobić.
Na pokładzie atmosfera była zdecydowanie mniej przyjazna i bajeczna. Niektórzy ostrzyli noże, inni rzucali gniewne bądź zrezygnowane spojrzenia.
-Panie Kolumb!- krzyknął jeden ze śmiałków. –Jesteśmy już tak długo na wodach, że nie pamiętam jak to jest, gdy nic nie buja! Dawno skończył się rum, racje żywnościowe obcięliśmy o ponad połowę, wyprowadził nas pan na śmierć!- inni zaczęli mu gniewnie wtórować.
-Prawda! Ten tego… Trzeba zawracać!- podjął temat inny, wątły marynarz. Yuuko mogła odczuć ich emocje dzięki swoim boskim zmysłom, a zwłaszcza zauważyć, jak serce Krzysztofa ściska żal.
-Panowie, apeluję o spokój.- wyszedł łagodnie naprzeciw innym, pozwalając, aby doszły do niego ataki słowne, czy nawet fizyczne. –O czym też panowie mówicie? Powrót? Nie dopłyniemy tam nigdy. Na litość boską, zapewniam panów, mamy tylko jedną drogę.- te słowa wywołały jeszcze większy gniew, lecz zanim zdążyli zaprotestować, żeglarz ponowił swój apel. –Co więcej gwarantuje wam, że już lada moment, dopłyniemy do nowego świata! Będą panowie bohaterami. Wybrała was odwaga, podjęliście decyzję serca, a teraz nie ma odwrotu. Ale czy to źle? Obiecuję wam towarzysze, już niedługo staniecie na złotych piaskach, rozkoszując się cudownymi widokami, których oko ludzkie nie widziało! Bóg mi świadkiem!- miał w sobie charyzmę lidera, z jakiegoś powodu nikt już nie ciągnął tematu, każdy wrócił do swoich zajęć.
Żeglarz udał się na sterburtę, patrząc w siną dal. Yuuko została przy nim i wciąż nie zniknęła do innego miejsca… Więc czego miała się nauczyć?
-Nie widzą Panny, Panno Yuuko, zdaje się, że jesteśmy jedynymi partnerami do rozmowy, nawet gdy nie jestem najbardziej zachęcającą osobą. Nie wiem czego mam panienkę nauczyć, ale proszę pytać...- rzucił w jej kierunku, tuż po tym, gdy upewnił się, że nikt nie widzi. Wtedy mogliby z łatwością zarzucić dowódcy, że brak mu piątej klepki. Marynarz, który gada do siebie i szuka lądu, którego nie ma!
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pon Lut 01, 2016 3:35 am

Furkoczący na wietrze warkocz i rozwiane włosy wcale nie przeszkadzały niebiance, chociaż musiała w pewnej chwili odgarnąć je z oczu. Powoli przyzwyczaiła się do ciągłego kołysania, co pozwoliło jej stanąć pewniej na nogach. Spoglądała z zainteresowaniem w horyzont dookoła, ale wszędzie była tylko woda. Bezkresna przestrzeń wypełniona falującą, poszarpaną wodą. I statek - Santa Maria - śmiało przecinający kolejne fale, jakby były miękkie jak masło.
-Nowego świata...
Powtórzyła cicho, uśmiechając się szeroko. Bo tak właściwie wszystko, co widzi dookoła dla niej jest jak zupełnie nowy świat. Fascynujący i nieodkryty. Dlatego, jako ciekawska istota, była w stanie zrozumieć odczucia żeglarza. Tę chwilę zadumy przerwał jednak przelatujący pomidor - żeby było śmieszniej, przelatujący prosto przez jej brzuch. Wyglądało na to, że znowu jest tu tylko duchem.
Zeszła na dół po drabince z grubej liny, kiwając się lekko na boki w rytmie podmuchów wiatru. Strach jednak już ją opuścił - trzymała się mocno i była pewna tego, co robi. Kiedy stanęła na pokładzie i spojrzała po twarzach zgromadzonych tutaj ludzi, zrozumiała co Krzysztof chciał jej przekazać jeszcze tam, u góry. "Nie wszyscy wierzą w cel..." Dobrze, ze przynajmniej był tego świadomy. Z drugiej strony - to musiało być trudne. Wierzyć w coś tam mocno i żarliwie i zdawać sobie sprawę, że osoby dookoła nie podzielają twojego przekonania, a nawet mają ci je za złe... Bardzo dobitnie czuła ten żal.
Wysłuchała w milczeniu apelu Kolumba, cały czas usiłując wyczuć emocje targające zgromadzonymi osobami. Gniew wrzał i trwał, jednak po chwili trochę przygasł. Malownicze przemówienie podziałało jak lek na skołatane nerwy. Jednak ten okres spokoju nie mógł trwać wiecznie. Gdy tylko da o sobie znać głód, pragnienie, zmęczenie czy pojawi się jakaś choroba, żeglarze znowu będą w nastroju do buntu. Ale przecież prawdą było, że nie maja drogi powrotnej. Nie mogą w tym momencie zrezygnować - czekałaby ich pewna śmierć.
Podążyła za Krzysztofem za sterburtę i zapytała:
-Czy wie pan, jak wiele drogi jeszcze wam zostało? To takie... Niesamowite, ale równocześnie... Oni wszyscy boją się, że zginą tu, na morzu. Nigdy nie wrócą do rodzin, nie zobaczą nowego świata. Zaczęli tracić nadzieję na dopłynięcie do brzegu. Długie nocne godziny i czas, w którym nie ma konkretnego zajęcia, sprzyjają pojawianiu się wątpliwości. Puste brzuchy tylko to pogarszają...
Opierając się o burtę, utkwiła wzrok gdzieś daleko, zupełnie jakby miała nadzieję już, teraz, dojrzeć nowy ląd. Bo on tam gdzieś jest, na pewno... Wydęła policzki.
-Tak sobie myślę, że to czego potrzebują Twoi marynarze, panie Krzysztofie, to przypływ nowej nadziei. Tylko takowa jest w stanie rozbić pancerz strachu i zwątpienia.
Uśmiechnęła się delikatnie. Widziała w końcu, że mimo całej tej nieprzyjemnej sytuacji, jej rozmówca wciąż wierzy w powodzenie swojej myśli i jest przekonany, że dotrą do obiecanego celu. Ją samą to inspirowało i utwierdzało w przekonaniu, żeby dążyć, nie ustawać. Gdyby tylko był w stanie przekazać tą myśl swoim współtowarzyszom. A może ona byłaby w stanie mu w tym pomóc? Może właśnie dlatego tu się znalazła?
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pon Lut 01, 2016 4:43 am

-Oczywiście, że nie!- zawoła radośnie na pytanie o to jak wiele drogi im zostało. Z kieszeni wyjął fajkę i nabił ją tytoniem, żeby rozkoszować się smakiem ulubionej używki. Wciąż patrzył w dal, jakby coś tam widział. Po dłużej chwili znów zwrócił się do radosnego duszka. –Widzę cel. Widzi go panienka?- pytanie wydawało się dziwne. Na horyzoncie nie było niczego, więc znów rodziło się podejrzenie że Kolumb zwariował.
Żeglarz odwrócił się do Yuuko z niegasnącą pasją w oczach.
-Nie, tak go panienka nie dostrzeże.- podszedł jeszcze bliżej niebianki. –Proszę spojrzeć mi głęboko w oczy, właśnie tam… Tam spoczywa cel.- w odmęcie piwnych oczu nie było ani cienia żalu i zwątpienia. –Wie panienka jak dużo osób w to uwierzyło? Mimo, że to byłem ja, prosty mężczyzna, powierzyli swoje pieniądze i starania, uwierzyli w pasję!- coś było w tych gałkach, co nie pozwalało się od nich odwrócić. –To moje przesłanie do wędrowca, bądź pełna pasji, nigdy nie wątp w swój cel, nie trać go z oczu. Sama idź na przód, wtedy pójdą za tobą inni, nie zależnie od tego czy jesteś gotowa ich pociągnąć, twoja pasja pójdzie przed tobą.- głos Kolumba stawał się coraz bardziej rozmyty, powoli się ściszał jakby Yuuko przenosiła się coraz dalej i dalej. Obraz przed jej oczyma stawał się coraz bardziej brązowy, jakby zupełnie wtopiła się w oczy Krzysztofa. Jego tęczówki stały się wkrótce tak olbrzymie, że zupełnie pochłonęły jej postać i znów zmieniła swoje miejsce.

Przy wiktoriańskim, mahoniowym biurku siedział w zadumaniu starszy jegomość. Jego nienagannie zszyty garnitur, dodawał mu powagi, którą podkreślała zadumana mina, pełna troski i niepokoju. Na nosie miał dość zabawne, staromodne binokle, a wzrok spod szkieł śledził jakieś dokumenty. Po chwili zdjął oprawki i zrezygnowany złożył twarz na dłoniach. W tym momencie złote motyle odleciały znad blatu i rozpłynęły się w powietrzu.
-Proszę zasiąść młoda damo.- przemówił serdecznym głosem, pokazując dwa fotele przy sąsiadującej ścianie i stolik ze świeżo zmieloną kawą. –Proszę się częstować. Jeśli ma pani ochotę.- widać było, że coś go trapi, nawet głos powoli wysiadał. Spojrzał na ścianę z wizerunkiem jakiegoś wielkiego męża stanu i zaklął głośno, przebierając nerwowo palcami.
Nagle do pokoju wszedł ktoś jeszcze, równie zdenerwowany, z bladą twarzą i drążącymi ustami. Słyszał jak starszy jegomość do kogoś mówił i rzucił okiem na kolejną filiżankę na stoliku obok, jakby gospodarz spodziewał się gości, ale nie mógł widzieć Yuuko. Westchnął ze zrozumieniem, w takiej sytuacji wielu traci rozum, więc nie dziwił się, że być może i staruszkowi coś odbiło.
-Pa… Panie Truman…- zaczął niepewnie. –Harry…- przywołał starszego mężczyznę po imieniu, widząc, że nie reaguje na oficjalną formę. –Już wszystko gotowe, wszyscy czekają, aż naciśniesz guzik. To znaczy… Pan naciśnie panie prezydencie.
-Dziękuję David. Proszę zostaw mnie samego.- jak można było wywnioskować prezydent, uśmiechnął się blado, a jego głos złagodniał nieco, choć wciąż poprawiał mankiety i strzepywał niewidzialny pył z połów marynarki.
-Na pewno panie prezydencie?- zapytał nieufnie David. –Jakby pan czegoś potrzebował, będę na zewnątrz…
Harry Truman zaśmiał się cichutko, rozbawiony sceną z duchem.
-Przez Panią musi sobie wyobrażać, że zwariowałem. Ale proszę się nie przejmować. Chciałbym zwariować i być w innym miejscu, w innych czasach. Życzę Pani, aby nigdy nie miała Pani takich dylematów, ale w końcu… Wszyscy jesteśmy w miejscu na które sami zaprocwaliśmy, czyż nie? Sami jesteśmy kowalami własnego losu, nawet Pani wybory doprowadziły do tego, że jest Pani tu, gdzie jest.- Sam nalał sobie filiżankę, mimo że ciśnienie miał już stanowczo zbyt wysokie. –Na pocieszenie powiem Pani, że nie Pani pierwsza jest wędrownym duchem. Niestety przyszłość również spoczywa w Pani rękach. Więc z czym właściwie Pani do mnie przybyła?
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Pon Lut 01, 2016 8:58 am

-Ha?
Z jednej strony nie wiedział, jak wiele mil morskiej żeglugi czeka na załogę statku, ale z drugiej... Widział cel. Yuuko zaraz spojrzała na morze, składając dłoń w daszek i po raz kolejny wypatrując jakiejkolwiek zmiany na horyzoncie. Na próżno. Jej podejście było wciąż zbyt materialne, chociaż chwilami jakby zaczynała rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Oczyma odległego lądu nie dojrzy. Ale jeśli poszuka w odpowiedni sposób, on gdzieś tam się znajdzie... Na pewno. Odwróciła się z powrotem twarzą do Krzysztofa i odrzekła:
-Kiedyś, gdzieś, ale nie pamiętam już gdzie, przeczytałam taki cytat: "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Nie wiem czy mam rację, ale to też tak jakby pasuje do pasji i do wędrówki... Dążenia do celu i znalezienia go gdzieś daleko... Tak myślę.
Spojrzała w piwne oczy swojego rozmówcy i uśmiechnęła się. Trafią do celu. Może czeka ich jeszcze sporo chwil zwątpienia i trudów podróży, ale pewnym jest że wcześniej czy później trafi do nowego świata. Yuuko nie potrafiła tego racjonalnie wytłumaczyć, ale takie przeświadczenie pojawiło się w jej umyśle.
-Pomyślnych wiatrów.
I wtedy Krzysztof Kolumb, jego załoga i Santa Maria zaczęły się rozmywać. Podobnie jak wcześniej, wszystko znikało, ale tym razem niebianka była na to przygotowana; nie widziała powodów do strachu. Uspokojona parła naprzód, pewna że cokolwiek się nie zdarzy, podoła wyzwaniu. Bo zawsze może znaleźć w samej sobie skrawek pasji i ciepła, coś takiego co pozwoli odnaleźć jej właściwą ścieżkę.
Przymknęła powieki, a kiedy je ponownie rozwarła, jej oczom ukazała się już zupełnie inna sceneria - starannie posprzątany, pełen książek i papierów pokój, na którego środku stało masywne, rzeźbione biurko, za którym zasiadał elegancki mężczyzna.
Kolejny świadek swoich czasów - pomyślała Yuuko. - Wszystko to co widzę, to muszą być sceny z życia Ziemian. Nawet nie wiedziałam, jak wiele rzeczy musiało się wydarzyć, aby znaleźli się w tym punkcie, w którym są obecnie. Byłam ignorantką, ale od teraz, kiedy to już wiem, mogę zacząć nad sobą pracować.
Kątem oka uchwyciła odlot znajomych złotych motyli, przypatrując się starszemu mężczyźnie.
-Dzień dobry panu.
Ukłoniła się nisko, jak zawsze starając się okazać szacunek rozmówcy. Usiadła we wskazanym miejscu i zaciekawiona, nalała sobie filiżankę napoju. Przy pierwszym łyku zdziwiła się jednak co nie miara - yuk! co za nietypowy, gorzki napój! Brwi powędrowały jej do góry, a oczy otwarły się szeroko - może to całkiem śmieszne, ale przecież ona nigdy wcześniej nie piła kawy!
Do gabinetu wszedł jakiś utrudzony życiem człowieczek. Wyciągając wnioski z krótkiej rozmowy pomiędzy nim a mężczyzną za biurkiem, zorientowała się że chyba czas na jakąś ważną decyzję, być może nieodwracalną. Zauważyła tez, że ponownie widzi ją tylko jedna osoba.
-Nie ja pierwsza?
A to ciekawe, choć w sumie do przewidzenia. Nie ona jedna musiała rozwinąć skrzydła.
-Am... Jestem tutaj, aby odebrać od pana ważną lekcję. Żeby wynieść z tej sytuacji naukę. Rozumie pan? Bo ja to tak różnie, to znaczy...
Znowu zaczyna kręcić. Przetarła dłonią po twarzy i zaczęła jeszcze raz:
-Muszę dowiedzieć się czegoś ważnego. Ale tak naprawdę nie wiem jeszcze, czego. Chociaż sądząc po tym, co powiedział pan wcześniej, chyba mogę zacząć się domyślać.
Kiwnęła głową. Tak, teraz było to trochę bardziej składne i sensowne!

// Mam nadzieję, że koniec posta nie jest zbyt kulawy - trochę się spieszę, bo za godzinkę trening, a nie chciałam zostawiać niedokończonego. Smile
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Wto Lut 02, 2016 4:35 am

-Cóż…- westchnął z dezaprobatą, poprawiając binokle. –Pani poprzedniczka przynajmniej wiedziała o co pytać.- odchrząknął, szykując się do dłuższej mowy. –Radzę się zastanowić. Wiem jak działa system wędrowca, dostanie pani odpowiedź, gdy sama na nią wpadnie. Uprzedzam jednak, że nie mam całego dnia. Dziś mam odpalić bombę atomową, która zniszczy jedno z miast. Ten piekielny naród inaczej nie odpuści, choćby miał walczyć do ostatniego żołnierza. To barbarzyństwo, ale konieczne.- prezydent ponownie wrócił do biurka, kręcąc się nerwowo i poprawiając jakieś akta. –Być może myśli pani o mnie teraz same złe rzeczy, ale zupełnie o to nie dbam. Najważniejsze to być człowiekiem czynu i zdecydowania.- mimo surowego tonu, wyglądał jakby się tłumaczył. Mimo to, był zdeterminowany, aby służyć sprawie, którą uznał za słuszną.
Zegar wahadłowy wybił trzecią godzinę, uświadamiając prezydenta, że czas mija i niedługo weźmie na siebie wielką odpowiedzialność.
-To, co z pewnością mogę panią nauczyć, to jedna rzecz. Nigdy nie należy obwiniać innych za nasz aktualny stan i nigdy nie należy żałować tego, co się uczyniło. Rozumie pani?- kawa zdawała się podziałać na niego bardzo pobudzająco. –Nie mam pojęcia czemu akurat pani, ale każdy wędrowiec został wybrany do podróży, aby odegrać istotną rolę w życiu innych i dziejach świata. Proszę więc dobrze przeanalizować swoje życie i wybory i być dorosłą osobą!- wciąż dreptał po pomieszczeniu, gestykulując niczym profesor. Nie można było odmówić Harremu Trumanowi, że wie co robi i jest świadom odpowiedzialności. Jedni nazwą go bohaterem, który uratował świat, inni oprawcą. Historia należy do ludzi zdecydowanych, to że jutro nadejdzie sukces zawsze oznacza że ktoś odważył się podjąć decyzję.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Wto Lut 02, 2016 6:15 am

Prezydent pewnie wiedział jak to wszystko działa, ale biedna Yuuko nie do końca. Wprawiało ją to w zakłopotanie, zwłaszcza że teraz dobitnie odczuła dezaprobatę. Postanowiła zamilknąć na chwil e i zastanowić się, zanim znowu palnie coś głupiego. Chwyciła dłonie i zaczęła je delikatnie wykręcać ze zdenerwowania. Widziała, że tutaj sytuacja jest zdecydowanie niejednoznaczna.
Bombę atomową...
Jej niebieskie oczy rozszerzyły się nieznacznie, choć zauważalnie. Przyjrzała się Trumanowi, który usprawiedliwiał swoje działania w słowach. Być może potrzebował sam usłyszeć to wszystko, być może wciąż nie był pewny czy to właściwa decyzja. Skazywanie tysięcy istnień na zagładę nie jest - i w żadnym nie powinno być! - proste. Konsekwencje działania będą tragiczne - ale czy nie podjęcie tych działań nie byłoby nawet tragiczniejsze w skutkach?
A może właśnie o to chodzi? O przyjmowanie wszelkich konsekwencji swoich działań i nie uciekanie przed nimi? W końcu proces podejmowania decyzji musi być świadomy.
-Nie.
Odezwała się wreszcie, wbijając wzrok w dywan pokryty delikatnym, eleganckim wzorem.
-Wcale nie myślę źle. Wiem zbyt mało, by móc pana oceniać. Wierzę jednak, iż to najlepsza możliwa do podjęcia decyzja, że... Inaczej się po prostu nie dało. To brzmi okropnie, ale... Mniejsze zło. Tak? To naprawdę przerażające, ale poświęcenie nie pójdzie na marne, zakończy coś... Mam taką nadzieję. Bo inaczej to... Ach.
Podniosła głowę do góry, puszczając własne dłonie.
-Zdania pewnie będą podzielone już na zawsze. Ale nie można uciekać od konsekwencji i chować głowy w piasek, prawda? Chyba właśnie o to chodzi. Tak sądzę. Odpowiadamy za to, co robimy - a ucieczka nie jest sposobem.
To dla mnie trudne, bo wcale nie jestem tak dzielna, jak bym chciała. - dodała w myślach. -Sporo nauki mnie czeka, zanim znajdę w sobie wystarczającą odwagę. Ale muszę spróbować.
-Nie obwiniać nikogo i nie żałować tego, co się zrobiło.
Powtórzyła, lekko kiwając głową. Dla kogoś o jej charakterze to zdecydowanie nie było łatwe zadanie. W końcu regularnie zbyt wiele czasu spędzała na zastanawianiu się, roztrząsaniu wszelkich sytuacji i umartwianiu się, czy gdyby zrobiła coś inaczej, to może... Może... Może co? Morze jest szerokie i głębokie. Być może to była dla niej nauka - skończ nadinterpretować, zacznij działać.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 593
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
70665/70665  (70665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Czw Lut 04, 2016 4:22 am

Gdy Yuuko zaczęła rozumieć kolejną lekcję, obraz znów zaczął zanikać. Tm razem działo się bardziej nietypowo, została wessana do filiżanki i zanurzona na jej dnie, żeby po chwili spaść na równie czarne deski.
Po chwili mogła rozejrzeć się po nowym pomieszczeniu, w którym nie było właściwie zupełnie niczego. Jedynie mała dziewczynka, o ślicznych blond włosach, wyglądała nieśmiało przez okno.
-Cii…- powiedziała dziecięcym głosikiem, zanim Yuuko zdążyła cokolwiek wypowiedzieć i pokazała dłonią, żeby niebianka się schyliła. –Możemy mówić tylko szeptem…- można było wyczuć, że mała jest przestraszona, ale coś w jej głosie wskazywało na radość. –Dziękuję za twoją wizytę, nie często mam gości.- zaśmiała się uroczo, pokazując Yuuko swoje ciemne i pełne wdzięczności oczy.
Dziewczynka znów odwróciła się do okna, patrząc w niebo.
-Jak tam jest? Jak jest na zewnątrz?- zapytała z rozmarzeniem i nutą zniecierpliwienia.
W tym samym czasie ktoś na zewnątrz zaczął gwałtowne ruchy. Mała schowała się, kładąc na podłodze i zamknęła oczy. Ktoś się kręcił pod tym budynkiem, ktoś strzelał, w jakimś języku wypytywał o małą dziewczynkę. Gdy nie dostał odpowiedzi wszedł do budynku i przeszukał wszystko, ale nie trafił na strych. W końcu dał za wygraną i oddalił się wraz z innymi.
-Dzięki bogom już sobie poszli…- ucieszyła się blondyneczka i znów spojrzała z wdzięcznością.
Powrót do góry Go down
Online
Yuuko

avatar

Liczba postów : 94
Data rejestracji : 16/09/2015

Skąd : Katowice

SCOUTER
HP:
625/1200  (625/1200)
Ki:
715/1125  (715/1125)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    Sob Lut 06, 2016 3:47 pm

Chociaż tym razem nie miała żadnej pewności, to jednak wyglądało na to że kolejny raz udało jej się pojąć lekcję. Miała jednak oraz więcej wątpliwości, bo o ile pasja i gotowość do działania nie opuszczała jej prawie nigdy, tak z odpowiedzialnością i zdecydowaniem, przyjmowaniem na swoje barki rezultatów tychże działań mogła mieć problemy. Owszem, starała się walczyć z tą słabszą stroną swojego charakteru - ale nie uważała, że robi wystarczające postępy.
Zniknęła w czarnym wirze wewnątrz filiżanki, zastanawiając się jakie będzie kolejne miejsce, które odwiedzi. I jakie wyzwania w nim napotka.
Ciężko powiedzieć, czego się spodziewała - jednak raczej nie tego, co zastała. Puste, ogołocone ze sprzętów pomieszczenie, jedyny jasny punkt - okno; i dziewczynka, czyżby jedyna lokatorka tego dziwnego miejsca? Yuuko otworzyła usta, aby coś powiedzieć, dać wyraz swojemu zdziwieniu - jednak zanim wydała z siebie choćby pojedynczy dźwięk, mała gestem dała jej znać, że nie jest to dobry pomysł. Schyliła się więc i przyklękła tuż obok niej.
-Szeptem, tak? Dobrze.
Sądząc po doświadczeniach z poprzednich światów, nikt oprócz tej małej nie powinien móc jej ani zobaczyć, ani usłyszeć. Nie chciała jednak tego tłumaczyć - poza tym jeśli nie miała pewności, to nie zamierzała niepotrzebnie ryzykować. A nuż coś poszłoby nie po jej myśli.
-Ja też się cieszę, że cię widzę. Jak masz na imię?
Cała ta sytuacja znowuż bardzo ją ciekawiła. Jednak jej mała towarzyszka chyba była równie ciekawa - zadała jej bowiem pytanie o "zewnątrz". Czyżby wcale się stąd nie ruszała? Yuuko powoli docierała do sedna sytuacji - znalazła się w centrum konfliktu. Tylko dlaczego taka niewinna istotka była w niego wplątana?
-Na zewnątrz to...
Nie dokończyła jednak, bo w tej chwili jej uwagę odwróciła akcja dziejąca się na zewnątrz. Strzały, huki, i głośne kroki, a także głosy. Jej towarzyszka skuliła się po podłodze, a Yuuko nie chcąc być gorsza zrobiła to samo. I czekała, czekała w kompletnej cisz, aż te wrogie głosy odejdą, znikną w oddali. Słyszała jedynie głośne bicie dwóch serc - dlaczego szukali tej małej dziewczynki? Czym ona zawiniła? Minęło jednak trochę czasu i ci nieznani, wrodzy ludzie rzeczywiście odeszli. Dopiero po dłuższym czasie, mając pewność że znajdują się daleko poza zasięgiem ich słuchu odważyła się szepnąć:
-Pytałaś, jak jest na zewnątrz.
Przez ten czas, który spędziła na podłodze w całkowitym milczeniu, nasłuchując, miała dłuższą chwilę na zastanowienie, w jaki sposób odpowiedzieć na to pytanie. Bo czy chodziło o to, jak jest obecnie na dworze, czy raczej o fakt, czy jest bezpiecznie? I przede wszystkim... Czy powinna dawać jej jakąkolwiek nadzieję, mamić pięknymi obietnicami? Bo jeśli nie dane będzie jej już więcej wyjść na dwór?
Ale... Yuuko usiłowała postawić się na miejscu tej małej, przestraszonej dziewczynki. Gdyby to ona znajdowała się w takim, a nie innym położeniu, wolałaby żyć mając w głowie choćby i ułudę, opowieść o pięknym świecie. Jego wygląd pozostawiał pole dla wyobraźni, która u każdego dziecka zdawała się nie mieć końca. Być może te trudne godziny będą łatwiejsze do zniesienia ze świadomością jak wspaniale jest gdzieś "tam".
-Jest... Cudownie. Wkrótce przyjdzie wiosna i zakwitną kwiaty. Na zewnątrz będzie świeżo i kolorowo, a ciepły wiatr przyniesie dobrą pogodę. Słońce będzie świeciło i grzało wyziębione przez zimę mury. Na drzewach pojawią się bazie i maleńkie listki, które będą szeleścić przy najlżejszym podmuchu. Obudzą się też zwierzęta - wszystko na nowo wstanie do życia po długim odpoczynku.
Opowiadała najbarwniej, jak tylko potrafiła, wierząc iż to pomoże dziewczynce - że będzie chociaż krótki czas szczęśliwa. Na przekór temu gdzie się znajduje i co musi przeżywać. Niebianka pogładziła ja po jasnych włosach i uśmiechnęła się szeroko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: #bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki    

Powrót do góry Go down
 
#bluesky #boskie #epicopowieść #onlyniebianki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Prawo Boże - co nas obowiązuje a co nie?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  ::  EPIZODY-
Skocz do: